PDA

Zobacz pełną wersję : U w a g a - P O Ż A R! - artykuł w nr 10/09 Muratora



Strony : [1] 2

mayland
17-01-2009, 12:47
Poniższy przypadek nie dotyczy mnie i mojego domu.

Odrazu uprzedzam, będzie trochę czytania. Dotrwaj jednak do końca i przeczytaj wszystko. Może się choć chwile nad tym zastanowisz a to będzie juz coś!!!!
Nowy wątek choć temat przez wszystkich znany, poruszany ale też.... bagatelizowany. Co jakiś czas, po tragediach zwiazanych z zaczadzeniem pojawiają się wątki jak tego uniknąć, że wazne są przeglądy, że nie ma co oszczędzać na serwisie, na dobrym i pewnym sprzęcie itd. Większość pożarów jest jednak spowodowana czynnikiem ludzkim. Naszym roztargnieniem, brakiem wyobrażni, brawurą i głupotą. Skutki wielu z nich mogłyby być znacznie mniejszy gdyby wcześniej właściciele domów w niewielkim stopniu przewidzieli taką ewentualność jak pożar domu.
Wieczorem palimy w kominku, popijamy lampkę wina i kładziemy się spać. Dzieci śpią już w swoich pokojach. Te starsze lubią zamykać drzwi od swoich pokoi. Baliśmy się, że w sypialniach będzie słychać pracę pieca z kotłowni więc dobrze wygłuszone mamy ściany, podłogi, sufity. Piec - najlepiej gazowy, często węgiel, rzadziej olej. Wszystko w automatyce. Samo działa. Usypia naszą czujność. Mniej do niego zaglądamy, rzadziej go oglądamy. Przestajemy zwracać uwagę na otoczenie pieca. W pobliżu pieca stawiamy węglarkę z popiołem. Sukces jak jest blaszana ale są przypadki, ze popiół z pieca czy z kominka jest wsypywany do plastikowego wiadra i trzymany w domu!!!!! Akurat był mróz, zimno, ciemno.... Nikomu sie nie chciało wynieść popiołu z domu. Wstawiony zostal do garażu, kotłowni lub wystawiony na zewnątrz, zaraz przy drzwiach tarasowych, zeby tylko nie wychodzic z domu.... Co Ty robisz ze swoim popiołem? A wystarczy niewielki podmuch wiatru... Czasem wystarczy wysoka temperatura....
Firma od wywozu śmieci odbiera kartony, plastiki, szkło raz w miesiącu. Gromadzimy więc te opakowania oddzielnie. Ale przecież nikomu się nie chce wynosić opakowania po nowo kupionych butach do śmietnika. Kto biegnie z pustą po napoju butelką odrazu do pojemników w pięknie przygotowanym śmietniku w rogu działki? Noc.... Nie chce się już wychodzić z domu. Stawiamy więc tą butelkę, pudełko....w kotłowni, w garażu.... Wyniose przy okazji. Ale na drugi dzień o nich zapominany. Dostawimy tam jeszcze kilka rzeczy i gdy zaczniemy się o nie potykać lub gdy zbliża się termin wywozu to je wyniesiemy. Nie stoją na widoku, nie przeszkadzają..... A komu to przeszkadza? W końcu stoją w brudnej kotłowni do której nikt nie wchodzi. No zazwyczaj mąż, pan domu ale po co ma zaglądać do gazowego, olejowego pieca? Do węglowego jeszcze zajrzy żeby wyczyścić, dosypać. Ale jak często?
Projekt przewidział kotłownię w całkiem sporym pomieszczeniu. Wstawiony kociołek który jest czysty, schludny, nie wymaga doglądania. Szkoda tych metrów. Marnuje się powierzchnia. Więc co robimy? A może suszarnię, pralnię, składzik? Gdzie postawić narty, buty narciarskie, sanki, meble ogrodowe, grilla, resztki węgla drzewnego z lata, podręczne drewno do kominka, podpałkę, walizki..... Można w garażu. Ale przecież tam są już spawarka, myjka, kosiarka, butla z gazem, pojemniki na benzynę, zapasowe opony, resztki farb, narzędzia, odkurzacz do samochodu........
By powstał pożar naprawdę wiele nie potrzeba. Przyjdą goście. Chcą zapalić. Mróz na dworze, wejdźmy do kotłowni. Tam i tak czuć z pieca. Rzucamy niedopałek do stojącej obok węglarki. Nie zwracamy uwagi że leży w niej plastikowa szczotka i szufelka.Wychodzimy...... Żegnamy gości, kładziemy się spać. Nic nie czuć, nic sie nie dzieje. W nocy budzi nas swąd. Nie ma światła. Chodzimy po omacku po domu. Im bliżej kotłowni tym mocniej śmierdzi. Już wiemy że pali się nasz dom. Co dalej???
A oto tragiczny scenariusz jaki napisało życie ubiegłej nocy......
Pierwsza myśl to dzieci. Biegniemy do nich, szybko na ręce zaspane brzdące i szukamy telefonu. Czarny dym wędruje do sypialni choć swąd było już i tak czuć w ich sypialniach. Na dworze mróz, dzieci w pidżamkach. My zresztą też. Ale co właściwie się dzieje? Nie ma płomieni tylko dym. Może sami sobie damy z tym radę jak bedziemy wiedzieli skąd właściwie to śmierdzi. Idziemy za dymem. No z kotłowni. Drzwi od kotłowni wyraźnie już osmolone, okopcone i po dotknięciu dłonią gorące. To napewno pożar, trzeba uciekać. Dzwonimy na 112. Przyjmują zgłoszenie. Zaczyna się pogoń z czasem. Ale może to nic takiego, nie ma buchających płomieni. Nie ma straży, coś nie jadą. Chyba godzina minęła od naszego telefonu...... A może zajrzeć tam? Nieschowany z lata wąż przed domem zamarzniety, woda zakręcona. Nie ma prądu więc pompa nie działa. Gaśnica. Jaka gośnica???? Widział kto gaśnicę w domu? W pracy tak, pracodawca ją zapewnia. Może jednak zajrzeć..... Korci okropnie bo poczucie osamotnienia i bezradności w nas wzbiera. Nic nie słychać, nie jadą. Jak wjadą???? Brama wjazdowa w automacie. Trzeba odblokować. Siłownik zamkniety na mały kluczyk. Gdzie jest ten cholerny kluczyk???? Jest, mamy, otwieramy ręcznie. A jeśli byłby z innymi zapasowymi kluczami w kotłowni?Dzwonimy po najbliższych, sąsiadach.... Kolejny telefon na 112. Tym razem odbiera pobliska miejscowość. Pytamy czy już jadą. No nie, oni nic nie wiedzą o pożarze!!! Meldunek przyjeła jednostka w mieście położonym 15km od nas. Przyjęli zgłoszenie, jadą. Dym wydobywa się pod bramą garażową, wokół drzwi kotłowni. Nadal nie ma płomieni. Gdzie nasze dzieci? Acha, zabrała je mama mieszkajaca obok nas. Drugi samochód stoi na środku podwórka. Trzeba przestawić bo straż musi wjechać. Gdzie są klucze od samochodu? Są, przestawiamy. Gdzie my właściwie mamy klucz do drzwi zewnętrznych do kotłowni i do bramy do garazu? W przypadku bramy automatycznej i tak niewiele po kluczach bo trzeba ją od środka przestawić na otwieranie ręczne. A przecież nie jesteśmy w środku.... Środek nocy, cisza a z daleka nadal nie słychac sygnału. Nagle widać pulsujące światła. Są!!!!!!!!! Nie włączyli sygnału dźwiękowego bo droga i tak o tej porze była pusta a i wsi nie pobudzili całej. Mówimy co jest w środku, co się dzieje, że mamy ogrzewanie olejowe, skład oleju zaraz pod wejsciem do kotłowni i garażu, podziemny ale pełny, że samochód w garażu, że butla, rozpuszczalnik, akumulator, troche chemii itp... Nikogo z ludzi nie ma środku. Jakoś wolno ta straż działa. Nie spieszą się.... Ale to nasze złudne wrażenie. Po kilku chwilach już są w maskach, rozłożone węże.
Wraz z otwarciem bramy garażowej wydobywa się dym. Nie ma płomieni. Po kilkunastu sekundach wybuchają. Ale już leje się woda i je gasi. Na podwórku czarno. Przyjeżdża policja i druga jednostka straży..... Opanowane.
żyjemy, nic się nam nie stalo. Dom ubezpieczony. Praktycznie nie ruszony. Kotłownia, garaż spalone w środku. Pożar opanowany w zarodku. Ubezpieczyciel sam skontaktuje się ze strażą po raport z interwencji. Nic się nam nie stało...... Wszyscy zdrowi, cali. Żyjemy!!!!!!!!!!!!! Tylko to kołacze się w głowie. Dom w środku tylko śmierdzi. Pożar nie dostał się do środka. Strażak gratuluje rozsądku i zdrowego myślenia. Gdybyśmy otworzyli te drzwi zobaczyć czy to duży pożar czy może tylko niewielki.... Nic by nas nie uratowało wtedy. Nie zapanowalibyśmy nad tym pożarem. Temperatura była wysoka. Popękały szyby w oknach ale nie wypadly. Nie dostało się powietrze. Drzwi od kotłowni wytrzymały. Nie są śliczne, ale pokryte cienką warstwą blachy. Stężenie gazów było tak wysokie, ze wystarczył niewielki dopływ tlenu by to wszystko wybuchło olbrzymim pożarem.
Nie popełniliśmy tego największego błedu. Duma. Prąd wyłączyl się sam. W wyniku wysokiej temp. podtopiła sie instalacja, wysadziło korki.
Jak ochłoniemy to wyciągniemy wnioski....

Napisałam się jak widać. Jeśli komuś uświadomi to zagrożenie, jeśli ktoś zastanowi się nad tym..... to nie na darmo to piszę. Ten dom jest nowy. Wszystko nowe, markowe, nie oszczędzane na wykończeniówce... I mieszkańcy nigdy by nie pomyśleli, że ich to spotka. Innych tak, ale nie ich!!! Ilu z nas tak samo mysli? Zróbmy kilka rzeczy, by takie sytuacje były choć trochę kontrolowane. Zróbmy tak niewiele by nie stracić wszystkiego! Od czego zacząć?
1. Zajrzyj do swojej kotłowni. Wynieś co zbędne, łatwopalne. Wstawiaj regały metalowe nie drewniane. Kup metalową węglarkę, szufelkę.
2. Spradź kable, gniazdka, kontakty. Może któreś jest naderwane, uszkodzone, oklejone taśmą. Czy aby nie przetarta? Popraw to.
3. Pomyśl nad kluczami. Gdzie je trzymasz? Czy nie w jednym pliku z samochodowymi w aucie w garażu? Zorganizuj skrzynkę na zapasowe klucze do domu, samochodu, bram. Powieś w domu przy wejściu.
4. Sprawdź opisy na skrzynce prądowej. Czy wiadomo które bezpieczniki są do czego? Czy to wiesz tylko Ty czy Twoja rodzina też to wie?????!!!!!
5. Czy masz w domu gaśnicę? A kto ma i po co? E tam, zbędny wydatek i tak pożaru jedną gaśnicą nie ugasze.... Kup. Z domownikami razem zapoznajcie się z instrukcją obrazkową jak jej użyć. Może uda się ją schować gdzieś przy wejsciu do domu? Może warto zamiast pięknego krzesła wstawić ładną szafkę na gaśnicę?
6. Czy masz czujki dymowe lub temperaturowe w kotłowni i garażu? Poczytaj trochę o nich w sieci np. http://www.straz.gov.pl/upload/czujka_17596.pdf Wydatek niewielki a uratuje życie i Twój dobytek.
7. Jak roplanowałeś podwórko? Czy jednostka straży zaparkuje na tyle blisko by ocalić Twój dobytek? Czy jest wjazd? Gdzie parkujesz samochód? Gdzie parkuje samochód Twój sąsiad? Nie zastawia dojazdu?
8. Masz w domu latarki? Gdzie je trzymasz? W garażu? Kup i schowaj jedną na górze, gdzieś w szafce na korytarzu. Drugą na dole, przy wejściu.
9. Co jeszcze? Czy rozmawiałeś ze swoją rodziną, domownikami o pożarze? Czy Twoje dzieci znają numer 112? Porozmawiaj, przypomnij im. To tylko rozmowa. Pewnie będą się śmiali. ALe zrób to. Nie licz na szczęście i samego siebie..... Możesz nie być w stanie by ich ratować! Poświęć 10minut, przejdź się po SWOIM domu i spójrz na niego inaczej. Portaktuj go jak mordercę swojej rodziny. Przewidź scenariusze, kilka. Zastanów się co można ulepszyć by ocalić Wasze życie.

Dziękuję, że przeczytaliście do końca. Jeśli macie uwagi, jeśli znacie inne sytuacje które sami prowokujemy, naszą głupotę którą popełniamy kazdego dnia tym samym narażając się na niebezpieczeństwo, jesli to komuś może pomóc..... to napisz o tym także Ty....

malgos2
17-01-2009, 13:06
Dzieki Mayland za ten watek. :)

daggulka
17-01-2009, 13:07
warte zastanowienia - dziś przeanalizujemy , wyciągniemy wnioski - poprawimy, przygotujemy .... żeby Nas to nie spotkało :roll:
dzięki , mayland za ten wątek ... człowiek się nie zastanawia nad takimi rzeczami na codzień :roll:

mayland
17-01-2009, 13:07
Chciałabym, żeby jak najwięcej osób przeczytało ten wątek. Żeby miało szansę o tym pomyśleć.
Będę starała się podciągać ten wątek do góry, żeby nie zginął zapomniany. Was też o to proszę. Myślę, że warto.

glowac
17-01-2009, 13:17
dzięki za wątek -dał mi sporo do myślenia :oops:

mayland
17-01-2009, 13:20
Nie, to nie nasz dom. My nie ucierpielismy w tym pożarze. Ale bliskie nam osoby owszem... :( Nigdy nie przypuszczalibyśmy, że to moze nas dotyczyć, że będzie dotyczyło najbliższych.
Dzisiaj u mnie w domu razem z mężem i córką będziemy się szkolić. Obejrzymy dom. Mąż wytłumaczy nam przyłącze prądu co i jak wyłączyć. Latarki już mam. Gaśnicę także ale kupię jeszcze jedną a tą dam do przeglądu.
Zdecydowaliśmy, ze kupimy także czujki do garażu i kotłowni. Może jedną do salonu obok kominka. :roll:

malgos2
17-01-2009, 13:21
Mayland, a co tak naprawde sie zapalilo i czy zapalilo sie samo? Jestem pod wrazeniem, ze nie otworzyliscie tych drzwi, pewnie wiekszosc ludzi tak by zrobilo.

Ja wiem o takim przypadku, kiedy malarz zostawil szmaty, niektore zamoczone w rozpuszczalniku, ktore sie same zapalily w nocy. Zawsze trzeba je zostawiac mokre, bo to sie ponoc czesto zdarza.

pablitoo
17-01-2009, 13:25
Przeczytałem i ja do końca - nic dodać nic ująć ... - niedalej jak rok temu miałem podobny przypadek wśród moich przyjaciół - mojemu serdecznemu koledze na północy Polski w nocy zapalił się samochód w garażu - sam jeden w nocy spał w domu - oczywiście nic nie słyszał - dopiero jak płomienie wydostały się przez wypalone okna garażu kierowcy na drodze biegnącej nieopodal to zauważyli i wszczęli alarm ratując koledze życie ...
Efekt - garaż doszczętnie spalony , piwnica z kotłownią również , ogień zatrzymał się w holu - a właściwie nie zdążył go pokonać bo już przyjechała straż pożarna zaalarmowana przez kierowców .

Po prostu tragedia - nowiutki dom - niecały rok po zamieszkaniu . Połowa chałupy do generalnego remontu - ale nic to - ważne że chłopak przeżył / a jego żona leżała w szpitalu z dwójką dzieci / ...

Zaraz następnego dnia jak kolega załamany do mnie zadzwonił blady sprawdziłem działanie mojego systemu przeciwpożarowego w domu - wszystko działa i monitoruje dom przez 24h na dobę - czujki temperatury i dymu w garażu i salonie gdzie kominek , oraz czujki gazy ziemnego w kotłowni i kuchni gdzie kuchenka gazowa .

Oczywiście w ciągu najbliższych dni zaprojektowałem i nabyłem dla kolegi system alarmowy do jego domu wraz z ochrona przeciwpożarową ... - a jak mu wcześniej mówiłem - załóż system , zamontuj czujki przeciwpożarowe , masz kocioł na paliwo stałe , kominek etc ... - to zawsze mi odpowiadał z uśmiechem - a po co ??

Życie brutalnie weryfikuje takie postępowanie ...

sylvo
17-01-2009, 13:25
Mądry tekst, daje do myślenia i motywuje do działania. Dziękuję

Cpt_Q
17-01-2009, 13:26
...Gdybyśmy otworzyli te drzwi....

Ale nie otworzyliście http://manu.dogomania.pl/emot/Brawo.gif

Uff.

Błędy i niedopatrzenia każdy popełnia. Do czasu. A wtedy albo rybki, albo... Wy zdobyliście tym samym cenne doświadczenie - gwarantuję, że nigdy się Wam coś takiego ponownie nie przydarzy. Tez się raz paliłem - wprawdzie na statku i ...niewiele brakowało :roll:
Od tamtej pory wręcz obsesyjnie przestrzegam procedur, które nas obowiązują - i wymagam tego od innych.

Tez byłbym za tym, aby przykleić ten wątek - zwłaszcza teraz w pełni sezonu grzewczego.

I nawet Internet Wam działa ;)

mayland
17-01-2009, 13:28
Straż nie zdefiniowała źródła. Pewnie napiszą ze zapruszenie jakieś albo zwarcie instalacji.
Były 2 jednostki. Pamietajcie, ze zawsze na miejscu akcją kieruje strażak a nie policjant! Raport także pisze straż a nie policja. Policja owszem, spisuje notatkę czy nie było udziału osób trzecich, jakie straty itp. Wszelka dokumentacja jest jednak w straży. Dlatego warto jeśli dom jest ubezpieczony spytać strażaka z której są jednostki. Tu były 2 z różnych miejscowości. Trzecia zawróciła w drodze.
Rano ubezpieczyciel przysłał dokumenty do szkody. Odrazu dostał informacje gdzie szukać dokumentów z akcji. Zrobiliśmy też dziś zdjecia. I zabralismy sie za sprzątanie. Niewyobrażalny smród który wszystko nadal przenika. :roll: :(

adam_mk
17-01-2009, 13:33
.
..
... :roll:

Od 30 lat w kółko, jak mantrę jaką, powtarzam treści, które tutaj Ty zamieściłaś!

ONE SĄ STALE AKTUALNE!!!

mayland

Współczuję Tobie i Twym bliskim.

Adam M.

mayland
17-01-2009, 13:34
...Gdybyśmy otworzyli te drzwi....

Ale nie otworzyliście http://manu.dogomania.pl/emot/Brawo.gif

Uff.

Błędy i niedopatrzenia każdy popełnia. Do czasu. A wtedy albo rybki, albo... Wy zdobyliście tym samym cenne doświadczenie - gwarantuję, że nigdy się Wam coś takiego ponownie nie przydarzy. Tez się raz paliłem - wprawdzie na statku i ...niewiele brakowało :roll:
Od tamtej pory wręcz obsesyjnie przestrzegam procedur, które nas obowiązują - i wymagam tego od innych.

Tez byłbym za tym, aby przykleić ten wątek - zwłaszcza teraz w pełni sezonu grzewczego.

I nawet Internet Wam działa ;)
Wybacz jesli forma w jakiej to pisałam wprowadziła Cię w błąd. Pisząc "MY" miałam na myśli raczej odniesienie do naszych myśli, kazdego z nas, potencjalnego pogorzelca. Jeszcze raz powtórzę, to nie był pozar naszego domu.
Ale mogę sie czym innym pochwalić. Od chwili gdy odebrałam telefon z informacją ze sie pali krzyczałam na cały dom by zerwać męża. W tym czasie ubrałam się w spodnie i kurtkę, wyprowadziłam samochód z garażu, sprawdziłam czy mam gasnicę, wyjełam drugą z jego samochodu, zabrałam latarkę, przyniosłam dużą gaśnicę którą mamy w domku letniskowym i siedziałam na meijscu pasażera kiedy to mój mąż wyszedł dopiero z domu :roll: I pojechalismy na miejsce pozaru

malgos2
17-01-2009, 13:36
U mnie w bloku jacys bandyci podpalili 5 mieszkan - od drugiego pietra w gore (zastraszali w ten sposob swiadkow wlamania). Ludzie spali tak twardo, ze moj pies zdarzyl wyczuc pozar, zdazyla przyjechac straz pozarna, kiedy dopiero po jakims czasie ludzie, u ktorych sie palilo, zaczeli sie budzic. Naprawde warto miec czujki. :-?

mayland
17-01-2009, 13:38
Ich pies wczoraj uciekł :( jeszcze nie wrócił :( To seter irlandzki. Może wróci jak zgłodnieje i zmarznie..... :( :(

Cpt_Q
17-01-2009, 13:39
...
Wybacz jesli forma w jakiej to pisałam wprowadziła Cię w błąd. Pisząc "MY" miałam na myśli raczej odniesienie do naszych myśli, kazdego z nas, potencjalnego pogorzelca. Jeszcze raz powtórzę, to nie był pozar naszego domu...
Ach - nieważne - ważna jest istota zagadnienia :)

XX
17-01-2009, 13:41
zamontowalam czujki ppoz i podlaczylam je do alarmu
gasnicy i latarki nie mam i pukam sie w czolo czemu ich jeszcze nie mam
mayland - dobrze, ze nic Wam sie nie stalo

malgos2
17-01-2009, 13:43
Ich pies wczoraj uciekł :( jeszcze nie wrócił :( To seter irlandzki. Może wróci jak zgłodnieje i zmarznie..... :( :(

Biedny... Oby wrocil. :(

marekmarian
17-01-2009, 13:43
mayland.... jestem pod dużym wrażeniem, zarówno tekstu i merytoryki jak i podejscia, troski o innych. Same ważne rzeczy, dla nas wszystkich bardzo ważne (brawo mayland:)).
Ja ze swej strony jestem wdzięczny (drewno). O czujkach juz myślałem i będą, muszę przemyśleć resztę.
P.S.
Piszesz czasami długie teksty, ale jakoś tak to robisz że warto je czytać :)



Ale mogę sie czym innym pochwalić. Od chwili gdy odebrałam telefon z informacją ze sie pali krzyczałam na cały dom by zerwać męża. W tym czasie ubrałam się w spodnie i kurtkę, wyprowadziłam samochód z garażu, sprawdziłam czy mam gasnicę, wyjełam drugą z jego samochodu, zabrałam latarkę, przyniosłam dużą gaśnicę którą mamy w domku letniskowym i siedziałam na meijscu pasażera kiedy to mój mąż wyszedł dopiero z domu :roll: I pojechalismy na miejsce pozaru

niestety, tego trzeba sie nauczyć, doskonała cecha. Warto byśmy uczyli się tak działać.

pablitoo
17-01-2009, 13:46
Normą jest jak widać tak lekkomyślne postępowanie w kwestii takich zagrożeń i niebezpieczeństw ...

Wśród moich znajomych NIKT nie zabezpiecza się przed takimi ewentualnościami i przypadkami - NIKT - i to jest przerażające ...
Zabezpieczenia przeciwpożarowe , przeciw ulatniającemu się gazu , czadu ... - niedalej jak dwa tygodnie temu na jednym z Nowohuckich osiedli w Krakowie zaczadziły się dwie kobiety - dosyć głośno o tym było w mediach lokalnych ...

Wszyscy chyba liczą że jemu to się nie przytrafi ...

mayland
17-01-2009, 13:48
Prosze bardzo, gaśnica: http://www.sklep.elmexbhp.pl/?p=productsMore&iProduct=61
Droga? Napewno nie. Trochę cieżka ale dłużej gasi. A moze lepiej kupić 2 mniejsze? Dziecko sobie z nimi mogłoby poradzić....

TMK
17-01-2009, 13:51
Współczuje im! To co napisałaś zawiera dużo prawdy i niestety naszych głupich przyzwyczajeń, także mam jakieś kartony w kotłowni przy piecu. Także dlatego że nie chce się wyjść i wywalić na dwór... Piec co prawda stałopalny wymagający regularnego nadzoru, jednak za trochę będę montował czujki czadu. Dymowych nie planowałem, jednak po przeczytaniu powyższego chyba także je zamontuje. Ma ktoś z Was doświadczenie w ich wyborze? Jak się sprawdzają w kotłowni przy "zwykłym" piecu który z chwili rozpalania zawsze trochę zadymi?
Jeszcze moje uwagi:
1. gaśnica w domu rzeczywiście jest potrzebna! Jednak awaryjnie zawsze można użyć samochodowej - o ile jest dostęp do garażu.
2. pamiętajcie o drzwiach przeciwpożarowych w kotłowni, garażu etc Nie muszą być piękne, byle solidne
3. latarki - żarówkowe i z tanimi bateriami będą bezwartościowe po paru/nastu tygodniach. To akurat mój konik i po zakończeniu chińskiego nowego roku będę zamawiał dla siebie latarki bezpośrednio w chinach. Jakby ktoś chciał podaje link do sklepu (sprawdzony, dostawa około 10dni)
http://www.dealextreme.com/details.dx/sku.17401
4. wiecie jak są montowane Wasze gniazdka elektryczne? Te na szybkozłączkach są znacznie bardziej podatne na zwarcia i iskrzenie, najbezpieczniejsze są połączenia skręcane.

mayland
17-01-2009, 13:55
I nawet Internet Wam działa ;)
:lol: Prawda jest taka, ze nie mogę znaleśc sobie dzis miejsca. Wróciliśmy w nocy, nie moglam spać. Ich dzieci spały u mamy a oni zostali w domu. Nie chcieli spać u mnie. Z drugiej strony chyba też wolałabym zostać. Sprawdzali cały czas pogorzelisko, kontrolowali pozostałą część domu, czy coś się gdzieś nie tli. No i palili w kominku bo piec sie spalił w kotłowni. Dzięki temu mają dzis ciepło w domu.

Irma
17-01-2009, 13:55
jessu, Mayland jesteś wielka, dzięki za ten post!

marekmarian
17-01-2009, 13:56
wiadomo już co zaszwankowało?

edde
17-01-2009, 13:57
tak sobie myślę, garaż i kotłownia powinny mieć sprawna wentylację, piszesz, że nie było dopływu powietrza (tlenu), nagromadzenie gazów takie że mała ilość tlenu spowodowałaby wybuch płomień, z tego wnioskuję ze chyba ktoś pozatykał (niezgodnie z przepisami i sztuką) nawiewy wentylacyjne, co uratowało go poniekąd przed otwartym ogniem, czyli tez jeśli miałby prawidłową wentylację (o co się apeluje często na forum) pożar byłby dużo bardziej rozległy...

a może na fali wątku i emocji ktoś z forumowiczów podzieliłby się szczegółową wiedzą jak i z czego konkretnie wykonać taką instalację, można by podać jej składowe (czujniki, kable, sygnalizator itp) policzyć koszty, pokazać że da się to zrobić też samemu (?) i ani nie jest to strasznie skomplikowana i problematyczna instalacja ani tez nie kosztuje majątku (bo to czego większość się boi to zapewne koszty i obawa typu "z czym to się je")

mayland
17-01-2009, 13:58
By zadziałała czujka musi być odpowiednie stężenie dymu lub jego odpowiedni skład go definiujący dokładnie. Zwykły dym np. z papierosa nie powinien jej uruchomić. Te temperaturowe załączą się przy odpowiednio wysokiej temperaturze.

adam_mk
17-01-2009, 14:26
Pytano o czujki…. :roll:

Pożar - niekontrolowane rozprzestrzenienie się ognia, powodujące straty materialine i narażenie życia lub zdrowia. Pożary należą do grupy najważniejszych zagrożeń zarówno czasu wojny, jak i pokoju (pożary naturalne i wywołane działalnością człowieka).
Przyczyny pożarów
• czasu pokoju:
o wadliwe urządzenia gazowe i elektryczne
o podpalenia
o nieumyślne zaprószenia ognia przez człowieka
o pioruny
o wypadki komunikacyjne
o wypalanie traw
o samozapalenia - dotyczy substancji, które zostały silnie skoncentrowane w jednym miejscu, jak na przykład: wilgotne siano, wata, torf, węgiel, farby. W ich wnętrzu, ze względu na brak cyrkulacji powietrza, wytwarza się temperatura powyżej 200°C (zazwyczaj powyżej 250°C!), co prowadzi do żarzenia, a dalej powstania płomieni.
• czasu wojny:
o użycie bojowych środków zapalających (np. granatów)
o promieniowanie cieplne po wybuchu na przykład bomby atomowej
Rodzaje pożarów
W Polsce stosuje się następującą klasyfikacje pożarów:
Grupa Charakterystyka
A Pożar ciał stałych
B Pożar cieczy palnych i substancji topiących się w wysokiej temperaturze
C Pożary gazów palnych
D Pożary metali
E Pożary A, B, C, D w pobliżu urządzeń elektrycznych
W niektórych krajach wyróżnia się także grupę F - tłuszcze i oleje spożywcze. Natomiast w USA stosuje sie inny podział na grupy: A - ciała stałe, B - ciecze i gazy palne, C - pożary grup A i B w pobliżu urządzeń pod napięciem, D - metale palne.
Sposoby walki z ogniem
Najbardziej znanymi metodami walki z pożarem jest użycie środków gaśniczych.Do powszechnie stosowanych środków gaśniczych zaliczamy: wodę, pianę, piasek, gazy i proszki.
• woda absorbuję z palącego się ciała duże ilości ciepła tym samym uniemożliwiajac dalsze palenie się. W zetknięciu z pożarem z wody wytwarza się para wodna która wypiera tlen z ogniska pożaru, hamujac cały proces palenia się.
• piana gaśnicza, jej działanie gaśnicze polega na odizolowaniu dostępu tlenu do powierzchni palącego się materiału, oraz ma działanie chłodzące (obniża temperaturę)
• piasek należy do łatwo dostępnych środków gaśniczych. Jego działanie polega na odcinaniu dostępu tlenu do palącego się materiału, użycie piasku zapobiega rozbryzgom
• gazy gaśnicze są bardzo skutecznym środkiem gaśniczym, ich rola polega na odizolowaniu palącego się materiału od powietrza oraz obniżeniu temperatury. W gazach gaśniczych używa się: dwutlenku węgla, azotu i odpowiednio przygotowanych gazów spalinowych.
• proszki gaśnicze są to drobno zmielone (niepalne) związki węglanowe lub fosforanowe, mają za zadanie odizolować płonące ciała od dostępu tlenu
Do gaszenia małych przedmiotów lub powierzchni nie większych niż 1m˛. służą koce gaśnicze. Natomiast do 'tłumienia' iskier i żagwi przenoszonych przez wiatr służą tłumice. (są to płaskie miotły z wikliny, obszyte wsiąkliwą tkaniną, przymocowane na długich drążkach.
Tyle byłoby Prawa na temat..

UWAGA:
Pożary od A do E mają swoje odpowiedniki w gaśnicach też tak oznaczonych A do E
Widzieliście na gaśnicy napis „BCD” ?
Tu wcale nie chodzi o zapis matematyczny w kodzie 8-4-2-1.

Identycznie jest z czujnikami p.poż. Także są specjalizowane do wykrywania różnych rodzajów pożarów.
Są także takie, które zawierają czujnik temperatury. Zazwyczaj ustawiony na ponad 60stC.
Mogą działać tak, że jeżeli będzie wysoka temperatura ALBO zadymienie ALBO i to i to – wtedy alarmują.

JEŻELI KTOŚ MA WENTYLACJĘ MECHANICZNĄ, TO MOŻE W NIĄ WSTAWIĆ JEDEN CZUJNIK DOBRZE DOBRANY!!! JEST KANAŁ WYWIEWANIA POWIETRZA Z DOMU, GDZIE TĘ INFORMACJĘ (że coś się gdzieś pali) MOŻNA „ZDOBYĆ”

Instalacje wykrywania zagrożenia pożarem w wielu miejscach montuje się z nakazu prawa. To wysoce profesjonalne urządzenia i – dodatkowo- skoro prawo nakazuje ich stosowanie, to ich cena znaczenia nie ma, bo… MUSZĄ być montowane tam , gdzie muszą!
Jest z 1000 powodów, dla których ich napięcie pracy wynosi 24V

WCALE nie są Wam potrzebne AKURAT TE czujniki!
Do obiektów, gdzie takie instalacje można (a zawsze można) stosować, choć prawo tego nie nakazuje, a najwyżej zaleca, produkowane są czujniki 12V, które można wpiąć w zwykły system alarmowy.
Jak macie zrobić to DOBRZE, to wezwijcie jakiego instalatora takich urządzeń!
Co z tego, że kabelki będą podpięte, jak należy i że czujka „dmuchnięta” dymem z papierosa zadziała, jak postawicie ją, nieświadomie, w miejscu, gdzie nawet w trakcie wielkiego pożaru nie będzie miała szans zadziałania?

CO Z TEGO, że umiecie obsłużyć śrubokręt i nie mylą się Wam kolory kabelków?

Poczytajcie choćby posty _ZBYCHA_, który odkąd czytam to forum udziela tu naprawdę cennych porad – na co zwracać uwagę przy podejmowaniu DECYZJI „co robić”.
NIKT tu tego fachu w 5 minut nie zdobędzie!

Adam M.

mayland
17-01-2009, 15:13
Nie łudźmy się, ze połowa z nas zrobi instalacje p.poż z prawdziwego zdarzenia. Wielkim sukcesem bedzie jak kilka osób kupi same czujki i przykręci je przy suficie. Działają niezależnie, bez kabli, na baterie. Wystarczy raz na pół roku zmienić w nich baterie. Pewnie że można je łączyc w szeregi i ze srodkami gaśniczymi czy wręcz instalacjami z tryskaczami ale to zrobi zaledwie kilka osób, nie więcej. Taka jest prawda. Ja już kiedys wklejałam na forum czujki i informacje gdzie je nabyć. :roll:

mayland
17-01-2009, 15:22
Najprostsze czujki:
http://www.allegro.pl/item521642627_czujka_dymu_alarm_faktura_spij_spoko jnie.html
http://www.allegro.pl/item529729391_autonomiczna_czujka_dymu_na_9v_warto _miec.html
http://www.allegro.pl/item526638139_czujka_dymu_dymna_na_baterie_bardzo_ donosny_alarm.html
http://www.elektron.krakow.pl/oferty,445,czujniki_dymu_temperatury_tlenku_wegla_ gazu.html
http://www.factor.pl/show_product.php?prod_id=1499
Dobre są te naszej produkcji Polon Alfa ale też i droższe.
http://www.e-alpol.com.pl/index2.html?act=produkty&dzial=sap&grupa=czujki&firma=polon-alfa&nazwa=Seria+40+-+DOR+40

i do sieci:
http://www.allegro.pl/item532426864_cyfrowa_czujka_dymu_sd212_ppoz_gw_fv at_ss_krakow.html
http://www.allegro.pl/item524725494_najlepsza_czujka_dymu_i_temperatury_ czujnik_esser.html
http://www.allegro.pl/item526962291_optyczna_czujka_dymu_adr_20r.html

pablitoo
17-01-2009, 15:26
Mayland -> nie chodzi o montaż profesjonalnej instalacji przeciwpożarowej wraz z natryskami w domu jednorodzinnym :lol: Chyba nikt takich instalacji nie robi ...
Podstawa bezpieczeństwa to czujki dymu i najlepiej temperatury w pomieszczeniach narażonych na pożar / garaże , kotłownie , salony z kominkami , składy paliwa etc ... / .
Zapewniam Cię że w wypadku zarzewia pożaru taka czujka dymu czy temperatury potrafi zaalarmować domowników że coś złego się dzieje - a szybko ugasić zarzewie pożaru to podstawa - niewielkie koszta zniszczeń i bezpieczeństwo zdrowia i życia ...
Dodatkowo czujki czadu - to jest chyba najważniejsze - przecie czad to cichy zabójca , no i jak kto chce czujki gazu - jak go używa ...

Oczywiście można używać czujek pracujących solo , ale również można wpiąć takie urządzenia w centralny system alarmowy - jak kto taki oczywiście posiada ...

A jakie te czujki - to już temat rzeka - jak Adam napisał - zapraszamy do wątku o systemach alarmowych ...

mayland
17-01-2009, 15:37
tak sobie myślę, garaż i kotłownia powinny mieć sprawna wentylację mechaniczną, piszesz, że nie było dopływu powietrza (tlenu), nagromadzenie gazów takie że mała ilość tlenu spowodowałaby wybuch płomień, z tego wnioskuję ze chyba ktoś pozatykał (niezgodnie z przepisami i sztuką) nawiewy wentylacyjne, co uratowało go poniekąd przed otwartym ogniem, czyli tez jeśli miałby prawidłową wentylację (o co się apeluje często na forum) pożar byłby dużo bardziej rozległy...

a może na fali wątku i emocji ktoś z forumowiczów podzieliłby się szczegółową wiedzą jak i z czego konkretnie wykonać taką instalację, można by podać jej składowe (czujniki, kable, sygnalizator itp) policzyć koszty, pokazać że da się to zrobić też samemu (?) i ani nie jest to strasznie skomplikowana i problematyczna instalacja ani tez nie kosztuje majątku (bo to czego większość się boi to zapewne koszty i obawa typu "z czym to się je")

Powinny mieć wentylację mechaniczną? :roll: :roll: Grawitacyjna nie wystarcza?
Wysoka temperatura w pomieszczeniu i nagromadzenie oparów zaburzają działanie wentylacji grawitacyjnej. Własnie dlatego w budynkach wysokich pożar rozprzestrzenia się też w dół a nie tylko w górę. Nagromadzone w pomieszczeniu gazy mają większe ciśnienie. Niektóre z gazów są cięższe od świeżego powietrza. Dlatego wypychają dopływ świeżego powietrza nie tylko przez nawiewy wentylacyjne ale też widać jak przenikają wokół drzwi, okien... tam gdzie mamy mikrowentylację. Mały nawiew powietrza wystarcza do działania kotłowni. W tym przypadku pożar musiał być spory i szybki bo szybko zabrał zapas nagromadzonego tlenu. Zajeła sie zawartosć regałów. Plastiki. Nagromadzenie gazów było na tyle duże, że jeszcze dziś szczypią tam oczy jak się wejdzie. W porę wyparły gazy nawiewane powietrze czopując jakby otwór nawiewny. Pożar sam by się nie ugasił ale akurat w dobrym memencie został zauważony i przyjechała straż.

mayland
17-01-2009, 15:39
Mayland -> nie chodzi o montaż profesjonalnej instalacji przeciwpożarowej wraz z natryskami (tryskaczami) w domu jednorodzinnym :lol: Chyba nikt takich instalacji nie robi ...
Zdaję sobie z tego sprawę pablitoo.
Jestem inspektorem ochrony p.poż :roll:

adam_mk
17-01-2009, 15:45
"Jestem inspektorem ochrony p.poż "

Wyjątkowo rozgarniętym i kumatym!!!

Panowie! Czapki z głów!!!
Adam M.

Wybacz, ale jak czytałem tekst to rósł mój podziw dla Ciebie!
Co za baba! Szkolona jakaś?!!!
Teraz mam jasność!

mayland
17-01-2009, 15:48
Następna sprawa latarki. Ja mam taką: http://www.allegro.pl/item522041970_latarka_akumulatorowa_12v_220v_szper acz_8luxled.html
Daje dużo światła i ma mocny i daleki zasięg. Ładuje się ja w gniazdku. Spisała sie doskonale.

Gaśnice:
http://www.allegro.pl/item522809490_gasnica_proszkowa_6_kg_gp_6x_abc_och rona_ppoz.html
http://www.allegro.pl/item528932710_gasnice_gasnica_proszkowa_gp6xabc_bo xmet_tanio.html

malgos2
17-01-2009, 15:52
Tylko zeby sie kto nie przerazil, bo te czujki wyja jak im sie baterie koncza. :roll:

A Mayland jest the best. :)

mayland
17-01-2009, 15:58
Wybacz, ale jak czytałem tekst to rósł mój podziw dla Ciebie!
Co za baba! Szkolona jakaś?!!!
Teraz mam jasność!
Adamie :oops: przyznam się, że nie wiem jakbym się zachowała u siebie w domu, gdybym byla sama :oops: Nie wiem czy nie korciłoby mnie otworzyc drzwi.... Poprostu nie wiem. :roll: :oops: Wiem za to jak mieszane ma się uczucia, jak minuty stają się godzinami zanim straż zacznie akcję....
Osoba której dom się palił jest bhp-owcem. To Jej zdrowy rozsądek i doświadczenie zawodowe w duzej mierze ocalił ten dom. Umiała też składnie i rzeczowo wezwać pomoc i opisać sytuację. Choć przyznam z przekorą, że to też kobieta :wink: Wydaje mi się jednak, że gdy takie przypadki spotykają innych a my tylko jesteśmy świadkami znacznie łatwiej nam racjonalnie myśleć i działać.

mayland
17-01-2009, 16:08
[quote="malgos2"]Tylko zeby sie kto nie przerazil, bo te czujki wyja jak im sie baterie koncza. :roll:

[quote]
Nie wszystkie wyją. Niektóre migotają i cichym sygnałem alarmują o koniecznosci wymiany.
W każdym większym miescie sa firmy handlujące artykułami p.poż i bhp. Tam najlepiej nabyć czujki, gasnice. W przypadku gasnic to się opłaca bo potem mogą je taniej serwisować, przeglądać. Na miejscu pewnei też Wam doradzą fachowo co kupić.

pablitoo
17-01-2009, 16:15
Jestem inspektorem ochrony p.poż :roll:

Ooooo - pełen szacun - a ja sie tu próbuję produkować :D

pablitoo
17-01-2009, 16:23
Gaśnice:
http://www.allegro.pl/item522809490_gasnica_proszkowa_6_kg_gp_6x_abc_och rona_ppoz.html
http://www.allegro.pl/item528932710_gasnice_gasnica_proszkowa_gp6xabc_bo xmet_tanio.html

No i niestety wstyd mówić - gaśnicy w domu nie posiadam ... :oops: / oprócz kilogramowej samochodowej rzeczjasna / ...

No ale jak tu mamy inspektora p.poż to nie ma zmiłuj - trza się przyznać ...

:lol:

mayland
17-01-2009, 16:24
:oops: :oops:
Wiecie o czym pomyślałam? Może to niektórych z Was dotyczyć.
Ja akurat mam taką sytuację, ze wokól mnie mieszka rodzina. Mała miejscowość więc sąsiedzi to też prawie jak rodzina :wink: ALe do czego zmierzam.....
Wyobraźmy sobie taki scenariusz..... Mrozy jak ostatnio -15, -20, śnieg. Pożar naszego domu. Małe dzieci, w tym łóżeczkowe. Wybiegamy jak spaliśmy. Dzieci na rękach więc bez kapci nawet. My musimy zająć się wzywaniem pomocy, ratowaniem dobytku... A co z dziećmi? Gdyby był samochód na dworze, można je tam wsadzić, wlączyć silnik, ogrzać. A gdyby tego samochodu nie było bo stałby w garazu? Czy jest ktoś w pobliżu nas kto się nimi zajmie? Ktoś kto je uspokoi, wytłumaczy, zabierze z tego miejsca? Ja myslę, mam takie osoby wokół siebie. Jeśli natomiast jesteśmy świadkami nie stójmy i nie gapmy się. Zabierzmy te dzieci do siebie do domu. Nie czekajmy az sąsiedzi o to poproszą.

mayland
17-01-2009, 16:25
pablitoo no proszę Cię... nie o to chodzi 8) Szewc bez butów chodzi :wink:

pablitoo
17-01-2009, 16:26
No to jedno pytanie odnośnie gaśnic - jak mamy fachowca - po nabyciu takiej nowej gaśnicy po jakim czasie eksploatacji trzeba jej robić kontrolę ??

mayland
17-01-2009, 16:34
Obowiazek jest raz na rok dokonac przeglądu. Sukcesem jest 2 razy do roku. Nie mozna się sugerować okresem gwarancji na gasnicy. Ten okres nie ma nic wspólnego z okresowymi przeglądami. jedno drugiego nie wyklucza. Ale obowiązek obowiązkiem. Jako właściciele domków jednorodzinnych nie mamy obowiazku posiadać gasnice. Warto je natomiast nabyć dla własnego bezpieczeństwa. Skoro już wydamy kasę na gasnicę to dajmy je też na przeglądy.
Zdrowy rozsądek podpowiada mi, że niewiele osób o tym będzie pamiętać :wink: Ale nawet jak sobie ten okres wydłuży o kilka miesiecy to myslę, że sie nic nie stanie. :roll:

mayland
17-01-2009, 16:35
po jakim czasie eksploatacji trzeba jej robić kontrolę ??
Jesli była eksploatowana to już do niczego nie nadaje :wink: :lol:

edde
17-01-2009, 16:35
tak sobie myślę, garaż i kotłownia powinny mieć sprawna wentylację mechaniczną, piszesz, że ........

Powinny mieć wentylację mechaniczną? :roll: :roll: Grawitacyjna nie wystarcza?
........

sorki, oczywiście powinno być (i jest, już poprawiłem posta) wentylacja, nie wentylacja mechaniczna (tak mi się wymskło bo o mechanicznej rozmyślam sobie)
no i dzięki za profesjonalne wytłumaczenie o co biega z tym tlenem i gazami, faktycznie nawet do głowy mi nie przyszło że wlaśnie tak to się odbywa

a odn. czujki w kanale wywiewnym went. mech. - wydaje mi sie ze może ona być ale nie jako jedyna, a na pewno tam gdzie kotłownia i garaz pozostaje na went. grawitacyjnej, tam chyba warto dać dodatkowe czujki, poza tym w trakcie pożaru często zabezpieczenia elektryczne szybko odłaczą prad, czyli też odetną wentylatory i dym/czad/gaz moze do czujki umieszczonej centralnie nie zdążyć dotrzeć

mayland
17-01-2009, 16:42
Jesli już ma być to profesjonalna instalacja to naprawdę wiele rzeczy wchodzi w jej skład. Same super reagujace czujki, działające bez prądu nic nam nie dadzą jak będziemy mieli zwykłe drzwi, które spłoną po kilku minutach.
Czujki w systemach zazwyczaj mają niezależne zasilanie akumulatorowe co zapewni działanie systemu po odcięciu prądu w domu. Przekazują sygnał do centrali. Ta otwiera klapy dymne, włącza tryskacze, blokuje drzwi odcinając rozprzestrzenianie sie pożaru, zawiadamia straż. No ale to raczej nie spotykane w domkach.

Daga&Adam
17-01-2009, 16:51
Dzieki za uswiadomienie, ze instalacja z czujkami przeciw pozarowymi jest potrzebna! Wlasnie jestem na etapie instalacji i na pewno zaloze czujki dymu w paru miejscach :)

Uswiadomilem sobie tez, ze majac wentylacje mechaniczna warto te czujki spiac razem z nia - zadzialanie ktorejs wylaczy wentylacje, odcinajac tym samym doplyw tlenu do pomieszczen (tylko czy to nie moze spowodowac gorszego w skutkach zaczadzenia?...).
pozdr.

mayland
17-01-2009, 17:11
W opisanym przeze mnie przypadku, w danej chwili, skutkiem nagromadzenia się gazów było ich samoistne wypychanie przez wszelkie możliwe otwory. To też zahamowało drogę napływu powietrza. Nalezy pamietać, że gazy powstajace w pożarze to też są gazy palne. W pożarach kontrolowanych w specjalnych komorach widać jak pomieszczenie się wypala prawie doszczętnie, nie ma dopływu świeżego powietrza i nagle...... pojawia się ponowny wybuch płomienia. To własnie wybuchają gazy palne. Sądze jednak, że dzieki sygnalizacji dźwiękowej czujki zamontowanej w połączeniu z wentylacją mechaniczną domownicy na tyle wcześnie zostaną ostrzeżeni o zagrożeniu, że opuszczą budynek przed zaczadzeniem.
Pożar który opisałam to szczęście w nieszczęściu. Stężenie gazów było na tyle duze że zatkało otwory nawiewne zmieniając kierunek przepływu. Brak tlenu spowodował stłamszenie płomieni. Ale temperatura była bardzo wysoka i ten pożar tam caly czas był tylko przybrał inną postać od tej najbardziej znanej, z wysokimi płomieniami. Kto wie, czy nie gorszej.... Nie wypadły jednak szyby z okien a jedynie popękały i to te wewnętrzne. Ale były tam przecież też te gazy palne. Pożar w porę zauważony i opanowany choc straty niemałe. Straż przyjechała szybko. W tym, co należy podkreślić, jedna jednostka ochotnicza straży.

dzióbek
17-01-2009, 17:17
To mi daliście do myslenia, teraz to mam dopiero stracha zamieszkać :-? Czujki gazu mam, ale czujki dymy nie :oops:

dzióbek
17-01-2009, 17:20
Przypomniałam sobie........mam gaśnicę, rok temu kupiliśmy, tyle, że narazie w garażu - chyba lepiej na poddaszu będę ją trzymać :roll: Oczywiście w każdej sypialni latarka będzie

pablitoo
17-01-2009, 17:25
po jakim czasie eksploatacji trzeba jej robić kontrolę ??
Jesli była eksploatowana to już do niczego nie nadaje :wink: :lol:

:oops: - no tak - w takim razie nieeksploatowana ?? - stojąca w garażu ??

malgos2
17-01-2009, 17:26
po jakim czasie eksploatacji trzeba jej robić kontrolę ??
Jesli była eksploatowana to już do niczego nie nadaje :wink: :lol:

:oops: - no tak - w takim razie nieeksploatowana ?? - stojąca w garażu ??

Chyba one maja date waznosci? :roll:

Żelka
17-01-2009, 17:30
Dziekuje mayland. Ty zawsze od nowa mnie zadziwiasz swoja wrazliwoscia i troska o innych, a do tego wiedza fachowa. Wyjatkowa z Ciebie kobieta!!!!!!!

pablitoo
17-01-2009, 17:32
po jakim czasie eksploatacji trzeba jej robić kontrolę ??
Jesli była eksploatowana to już do niczego nie nadaje :wink: :lol:

:oops: - no tak - w takim razie nieeksploatowana ?? - stojąca w garażu ??

Chyba one maja date waznosci? :roll:

Jak nabędę to sprawdzę :lol: - zaraz oczywiście dam znać na forum ...

margarytka
17-01-2009, 17:33
Dodam jeszcze, żeby nie zapominać o częstym sprzątaniu kotłowni ( zresztą to dotyczy nie tylko tego miejsca, ale również składu opału , warsztatu itp), aby usuwać wszędobylski zalegający kurz , pył. Szczególnie pył drzewny jest niebezpieczny, ponoć pali się jak benzyna.

mayland
17-01-2009, 17:34
Obowiazek jest raz na rok dokonac przeglądu. Sukcesem jest 2 razy do roku. Nie mozna się sugerować okresem gwarancji na gasnicy. Ten okres nie ma nic wspólnego z okresowymi przeglądami. jedno drugiego nie wyklucza. Ale obowiązek obowiązkiem. Jako właściciele domków jednorodzinnych nie mamy obowiazku posiadać gasnice. Warto je natomiast nabyć dla własnego bezpieczeństwa. Skoro już wydamy kasę na gasnicę to dajmy je też na przeglądy.
Zdrowy rozsądek podpowiada mi, że niewiele osób o tym będzie pamiętać :wink: Ale nawet jak sobie ten okres wydłuży o kilka miesiecy to myslę, że sie nic nie stanie. :roll:
To odpowiedź ws. przeglądu gasnic.
A teraz to idziemy odreagować do sąsiadów bo ja nadal się trzęsę lekko :oops: :wink:

mayland
17-01-2009, 17:50
Dodam jeszcze, żeby nie zapominać o częstym sprzątaniu kotłowni ( zresztą to dotyczy nie tylko tego miejsca, ale również składu opału , warsztatu itp), aby usuwać wszędobylski zalegający kurz , pył. Szczególnie pył drzewny jest niebezpieczny, ponoć pali się jak benzyna.
Wybucha też mąka. Jedne z najbardziej tragicznych to pożary i wybuchy w młynach.
Podobno wybucha wszystko wokół nas. Musi być tylko odpowiednio mikroskopijnie rozdrobnione :roll:

mayland
17-01-2009, 17:59
DPS napisała coś takiego:

Idę sprawdzić strych przy kominie...
To też wazne miejsce o którym nie zapominajmy.

adam_mk
17-01-2009, 18:08
"sztuczne ognie" to płonąca stal.
Równie nieoczekiwanie jak pożar młyna może powstać pożar.. fabryki klamek!
Bo?
W procesie szlifowania, gładzenia aluminium powstaje sporo metalicznego pyłu osiadającego wszędzie!
Wystarczy iskra, aby ta fabryka wyrobów metalowych się.. podpaliła!
To nie teoria tylko "tymi ręcami"dotykany problem. :lol: :lol: :lol:
Adam M.

margarytka
17-01-2009, 18:25
Jeszcze chcę zwrócić uwagę to na szczelność przewodów kominowych, szczególnie tych spalinowych, warto na to zwrócić uwagę przy ich wznoszeniu.
O konieczności czyszczenia okresowego też warto przypomnieć, bo zapalenie się sadzy w kominie może spowodować nie tylko jego trwałe uszkodzenie, ale również zapalenie się dachu.

margarytka
17-01-2009, 18:33
"sztuczne ognie" to płonąca stal.
Równie nieoczekiwanie jak pożar młyna może powstać pożar.. fabryki klamek!
Bo?
W procesie szlifowania, gładzenia aluminium powstaje sporo metalicznego pyłu osiadającego wszędzie!
Wystarczy iskra, aby ta fabryka wyrobów metalowych się.. podpaliła!
To nie teoria tylko "tymi ręcami"dotykany problem. :lol: :lol: :lol:
Adam M.

Miałam okazję być na szkoleniu p.poż. na którym Pani pułkownik pożarnictwa mówiła o pewnym zakładzie stolarskim, w którym pracownikom zwyczajnie nie ciało się sprzątać.Iskra od jakiegoś urządzenia spowodowała, że zakład w mgnienia oku stanął w płomieniach i nie wszystkim udało się ujść cało z tego zajścia. Zapadło mi to głęboko w pamięć, bo tak prozaiczna sprawa pozbawiła życia kilka osób.

braza
17-01-2009, 18:40
Mayland, jesteś Wielka!!!!! To było cholernie potrzebne, cholernie!!! Przykre jest to, że taka sytuacja miała naprawdę miejsce, że to "nie są tylko ćwiczenia" :-?
Jedno wiem, chociaż myśląc o domu myślałam również o jego zabezpieczeniu ppoz. (mój Tata jest emerytowanym strażakiem) tak teraz już nie myśle - ja wiem, że będą zabezpieczenia!!! Moje życie i życie moich bliskim jest ważniejsze niż te ileś tam wydanych złotych na ochronę!!!!

cyma2704
17-01-2009, 19:19
Mayland nie będę oryginalna - dziękuję za pobudzenie do myślenia.
Właśnie jestem po rozmowach ze znajomymi, którzy pukali się w głowę, że wydaję 150 zł na przegląd pieca gazowego. Każdy podobnie myślący powinien to przeczytać. Czy zbyt szybko nie zapominamy i wszystko nie wraca do normy czyli dalej postępujemy nieracjonalnie. Chciałabym być optymistką.

78mysz
17-01-2009, 19:22
Dzieki za ten post Mayland. Warto czasem zwrócic uwage na takie fundamentalne sprawy, do których nie ma prawnego przymusu.
Ja sie troche zastanawiałam nad tymi drzwiami ppoż. Mianowicie czy są takie drzwi ppoz z szybką, tak zeby chociazby wysiadając z auta w garazu zerknąc sobie, czy wszystko w porządku w kotłowni? Czy ze względów bezpieczeństwa nie robi sie takowych. Moze stosuje się jakis inny przezroczysty materiał?

margarytka
17-01-2009, 19:42
Są takie drzwi i możesz je tu np. zmówić http://www.jakra.pl/produkty.php

k.kryzys
17-01-2009, 19:58
Dodam od siebie, że stosunkowo bardzo mało ludzi ginie od ognia, zabiją głownie gazy powstające w wyniku spalania szczególnie groźne są od tworzyw sztucznych, chemii nieraz wystarczą dwa wdechy aby przenieś się na łono Abrahama, tak więc w razie pożaru najważniejsza jest ewakuacja i lepiej nie kozakować i wracać bo jeszce coś wyniosę uratuję itp.
Jak w domku mieszka większa rodzina to warto się umówić, że wrazie pożaru spotykacie się w określonym miejscu na działce, tak aby błyskawicznie można było ocenić czy wszyscy zdołali się ewakuować

anetina
17-01-2009, 19:58
miałam ostatnio pożar w mieszkaniu
mały, bo mały, bo podobno zachowałam zimną krew :o nie wiedziałam, że potrafię

dzień
dziecko leżało na swoim łóżko
ja coś tam robię
coś mnie tchnęło, patrzę na dziecko i widzę czarne kłęby dymu wyciekające zza łóżka dziecka

niewiele myśląc
dziecko ściągnęłam z łóżka
kazałam wyjść do przedpokoju
łóżko odsunęłam
widzę ogień - zapalił się przedłużacz, zwykły tandentny przedłużacz :evil:

ogień powyżej moich kolan
pierwsze co pomyślałam, wyciągnęłam wszelkie kable z kontaktu - jeden już spalił się przy kontakcie
i ... czym gasić? kojarzyło mi się, ze wodą nie można, można piachem - kwiatów w tym pokoju nie miałam
miałam pod ręką koc, ale kojarzyło mi się, że ten koc bardzo pamiątkowym - od pradziadków dziecka i raczej z czegoś, co nie ugasi ognia

polecciałam szybko do kuchni
pierwszą lepszą ścierkę - wiedziałam, ze one się jak coś to tlą, ale nie palą - już nie raz łapiąc garnek ścierka się przypiekała, a nie paliła
ugasiłam ogień tą ścierką
złapałam te kable, ścierkę i wrzuciłam do wanny
no bo tam jak coś łatwiej ugasić i chyba niebezpieczeństwa by nie było


w pierwszym odruchu myślałam dzwonić po strać
ale zanim by dojechali, pewnie już całe mieszkanie by się zaczęło palić :(



ja ogólnie prądu się boję
i wiem, że w nowym domu chcę tak, by było bezpiecznie
podobnie z gazem - nie będziemy mieć - jedynie zapasową jakąś butlę i kuchenkę, gdyby prądu zabrakło

miciu
17-01-2009, 22:52
MAYLAND naprawdę wielki szacun dla CIEBIE!!! Już z mężem planujemy zabezpieczenia przeciw pożarowi ( wstyd się przyznać, ale wcześnij o tym nie myśleliśmy :oops: )

mayland
18-01-2009, 15:08
Ponad 1200 osób zajrzało do wątku w niespełna 2 dni. Fajnie. Może część z tych osób pomysli o jakichkolwiek zabezpieczeniach przed pożarem.
Kurcze w końcu tyle pracy, naszego życia, wkładamy w te domy.

margarytka
18-01-2009, 15:27
mayland
Pisałaś wcześniej ,że smród spalenizny roznosi się w całym domu i myślę,że mieszkańcy szybko się go nie pozbędą. Sądzę,że chcieli by jak najszybciej zapomnieć o wszystkim i wrócić do normalności. Może są jakieś środki neutralizujące zapach spalenizny, bo przecież wszystkiego się nie da wywietrzyć?

mayland
18-01-2009, 15:38
Najbardziej smród zostaje w tkaninach, tapicerce. Mozna umyć cały dom a zostawic tapicerki i zapach będzie czuć. Pierwsza rzecz do zrobienia to zasłony, poszewki, koce do prania. Jak można to odkurzacz piorący i dywany i kanapy też. Może sporo pomóc.
Podpowiedzieli mi za to jak domyć dłonie po sadzy. Samym olejem jadalnym najlepiej a potem woda i płyn do naczyń.

anetina
18-01-2009, 15:56
Ponad 1200 osób zajrzało do wątku w niespełna 2 dni. Fajnie. Może część z tych osób pomysli o jakichkolwiek zabezpieczeniach przed pożarem.
Kurcze w końcu tyle pracy, naszego życia, wkładamy w te domy.


no część osób nie myśli
ja niby wiem, że chcę jakieś zabezpieczenia, ale do końca jakie, to nie wiem, nie szukałam jeszcze :(

margarytka
18-01-2009, 16:05
mayland
I jeszcze jedno. Jak już właściciele uporają się z tym całym bałaganem to warto przyjrzeć się elementom konstrukcyjnym, które były narażone na działanie ognia( nadproża,strop ). Jeśli są spękania będą wymagały naprawy.

andk
18-01-2009, 16:32
Wszystko cacy - tyle że ten wątek trzeba odświeżać średnio co miesiąc. Dlaczego? Bo nie ma zabezpieczeń na całe życie. Wszystko wymaga systematycznej inspekcji, przeglądu, konserwacji, remontu itd.itp.. Kto ze swojej natury "nie usiedzi" tylko ciągle coś sprawdza i poprawia to pół biedy. Większość ufa swoim bezpiecznym instalacjom montowanym ileśtam lat temu. Na każdym wyłączniku różnicowo-prądowym jest przycisk z opisem żeby sprawdzać co miesiąc. A uderzmy się w piersi - kto to robi? Kto sprawdza co miesiąc zawór bezpieczeństwa w kotłowni? Powiecie - od tego są specjaliści. Dobrze, a gospodarz jest od tego żeby takiemu specjaliście to zlecić - ale - nie raz na dziesięć lat. Filozofia bytu jest porażająco prosta: albo jest się pracowitym i samemu zasuwa się jak motorek albo ma się pieniądze na służbę i ochronę. Tylko w obu przypadkach głowa jest potrzebna i nie da się jej zastąpić. I co gorsza w przypadku tragedii już wszystko jedno czy pełna czy pusta - żal tak samo wielki :(

daggulka
18-01-2009, 18:24
andk....wątku nie trza odświeżać bo jest "przyklejony" :wink:


ja dzięki temu wątkowi właśnie szukam na allegro metalowych wiader, gaśnicy oraz czujek dymu, dogadałam się z małżem odnośnie wolego popołudnia kiedy to posprzątamy definitywnie garaż sąsiadujący z kotłownią w celu przeniesienia wszystkiego z kotłowni właśnie do garażu.... w kotłowni będzie tylko i wyłącznie piec :wink: :lol:
trza także zdjąć w kotłowni firankę, zakupić żaluzję , obić drzwi od wewnątrz blachą albo wymienić na metalowe :roll:

dało mi do myślenia ....gdyby teraz w kotłowni wybuchłby pożar -paliłoby się jak w kawale o choince bożonarodzeniowej :wink: .... stoją plastikowe wiadra z popiołem, drewno i kartony do rozpałki, na wieszaczku wisi ręcznik, a w oknie gustowna firanka.... drzwi oczywiście drewnopodobne żeby się lepiej paliło ..... masakra - aż wstyd się przyznawać :oops: :roll:

mayland
18-01-2009, 18:45
Ja kupiłam zwykłą, najtańszą węglarkę na popiół. Dosłownie taką: http://www.allegro.pl/item526284687_weglarka_duza_faktura_produkt_polski .html ale obok siebie na składzie budowlanym jak robiłam jakieś zakupy. Wtedy też kupiłam taką zwykłą blachę przed piec. Niby mam gres ale.... niech sobie blacha leży. Łatwiej mi sprzątać bo jak popiół wypada z popielnika to tylko blache podnoszę i zsypuję do tej węglarki. Wygodniejsza jest niż wiadro bo i z kominka jak wyciagam szeroki popielnik to akurat jest na szerokość węglarki i łatwiej to wysypać.

daggulka
18-01-2009, 19:05
dzięki wielkie za link ....dpiero jak napisałaś słowo "węglarka" to zajarzyłam , ze to właśnie o takie coś mi chodziło :lol:

monia i marek
18-01-2009, 20:48
Doskonały wątek - ku przestrodze :wink: Oby nas nigdy takie przygody nie spotkały :roll: Jedno wiem na pewno - kupię drzwi ognioodporne do kotłowni (planowaliśmy je już wcześniej), gaśnicę do piwnicy i na piętro (na parterze wszystko jest bardziej dostępne i w razie potrzeby drzwi wyjściowe blisko :-?).

mpb1971
18-01-2009, 21:58
Mayland
dziękuję serdecznie za ten tekst. Jesteś wielka !!!!

lidszu
18-01-2009, 23:05
Mayland, bardzo dziękuję za ten wątek :D Jeszcze nie zaczęłam się budować, ale wiem, że na pewno skorzystam z Twoich sugestii, bo przecież nasze bezpieczeństwo i życie są najważniejsze.

EDZIA
18-01-2009, 23:18
Ponad 1200 osób zajrzało do wątku w niespełna 2 dni. Fajnie. Może część z tych osób pomysli o jakichkolwiek zabezpieczeniach przed pożarem.
Kurcze w końcu tyle pracy, naszego życia, wkładamy w te domy.mm

Mayland bo tak to już jest, czytamy, słyszymy o pożarach wydaje nam się, że nas to nie dotyczy. Dopiero jak przydarzy się komuś znajomemu, w tym przypadku znajomym naszej dobrej znajomej to dociera do nas. Dlatego wielkie dzięki. Trzeba mieć nadzieję, że czujność nas nie opuści.
Jako że mieszkam w domu z drewna, ciągle muszę być na baczność w tym temacie a i tak do końca nie jestem spokojna, czy wszystko. Fakt, że czujniki dymowe są w każdym pomieszczeniu, komin odbierany dwa razy , prąd wyłaczany przed wyjściami na dłużej, ale nie wiadomo jaki scenariusz życie może napisać.
Dla mnie bardzo cenne są wskazówki jak zachować w miarę zimną krew i nie stracić głowy kiedy coś zaczyna się dziać.
Wielkie dzięki Mayland :D

ZW
19-01-2009, 10:02
Mam w domu 2 gaśnice samochodowe i w związku z nimi pytanie do mayland albo innego Strażaka:

Kiedy, co warto gasić taką gaśnicą ? Chodzi o prostą regułę typu: płomienie powyżej pasa - nie gasić, uciekać.

Świetny wątek.

pozdrawiam

tom44
19-01-2009, 10:24
Dołączam się do licznego grona wdzięcznych. Wery gut dżob, mayland.

Wątek bezlitośnie demaskuje bardzo powszechne lekceważenie spraw dotyczących bezpieczeństwa, podejście do ochrony przeciwpożarowej, konserwacji urządzeń i instalacji.

W domu na pewno będę miał czujkę gazu/dymu w kotłowni (kocioł gazowy), w garażu (w bryle budynku), kuchni i czujkę dymu w salonie przy kominku, dużą gaśnicę w garażu - choć zastanawiam się czy wiatrołap/przedpokój nie jest stosowniejszym miejscem w tym przypadku. Zastanawiam się też jak czujka dymu będzie reagować na samochodowe spaliny w garażu - czy nie włączy się niepotrzebnie.

Odnośnie konserwacji, sprawdzania urządzeń, instalacji itp. - teraz żeby pamiętać o płatnościach, przeglądach samochodów, składkach ubezp. itp. drukuję sobie tabelkę na 6 m-cy i odhaczam poszczególne punkty. Wiem że np. ubezpieczyciele przypominają się przed upływem terminu polisy, ale zdarzało mi się już nie otrzymać takiego pisma, bo poczta nawaliła. O przeglądach instalacji gaz., wentylacji pamięta zarządca osiedla. Myślę sobie, żeby w domu zrobić taką "Tabelę obsługi domu" z terminami poszczególnych czynności serwisowych. Co o tym myślicie? Czy o terminach np. konserwacji kotła, wentylacji, instalacji gazowej w domu jednorodzinnym ktoś przypomina czy trzeba pamiętać samemu? Np. czy firma serwisująca kocioł dzwoni co roku przypominając o konieczności wizyty konserwacyjnej?

zbigmor
19-01-2009, 10:25
[quote="adam_mk"]"sztuczne ognie" to płonąca stal.

Chyba raczej magnez i aluminium, a nie stal.
Mam pytanie do specjalistów - co firma serwisowa sprawdza na przeglądzie gaśnicy? Mam na myśli taką, która rzeczywiście coś sprawdza, a nie tylko podbija.

19-01-2009, 10:57
Ponad 1200 osób zajrzało do wątku w niespełna 2 dni. Fajnie. Może część z tych osób pomysli o jakichkolwiek zabezpieczeniach przed pożarem.
Kurcze w końcu tyle pracy, naszego życia, wkładamy w te domy.

1. watpie czy pomyśli - domy z bali nadal sa budowane ...
2. opisywałem kiedyś pozar u znajomego z forum - czy ktokolwiek o tym pamieta i wyciągnał jakiekolwiek wnioski - równiez wątpie ...


... widzę ogień - zapalił się przedłużacz, zwykły tandentny przedłużacz :evil: ...
miałem takie zwarcia w dwu chińskich wiertarkach i dwu przedłużaczach
te tandetne przewody chińskie powinny byc wymieniane po kazdorazowym zakupie - na polskie kable


Wszystko cacy - tyle że ten wątek trzeba odświeżać średnio co miesiąc. Dlaczego? Bo nie ma zabezpieczeń na całe życie ...(

te gaśnice i latarki tak chętnie wyciągane po pożarze u kogoś
znikają po jakimś czasie ...
i w przypadku zagrozenia we własnym domu znowu przerabiamy "mądry Palak po szkodzie"

kiedys strazacy robili coroczny obchód domów i sprawdzali jakość kominów, sprzet p.poż. - który musiał byc w dostępnym miejscu/ wiadro. piasek, bosak, drabina/
teraz - nikt tego juz nie pilnuje /nawet w nowo oddawanych domach
("inspektorka" bardziej interesuje świadectwo energetychne niz brak wyczystki w kominie, ława kominiarska na dachu, czy odległośc elementów palnych /krokwi, łat/ od komina ... :-? )

ot, zycie ...

mayland
19-01-2009, 11:34
Co oznaczaja literki na gaśnicach i co jaką gasić? Proszę bardzo:
Pożary typu A – materiały stałe np. drewno, papier, tekstylia, guma – gasimy wodą, pianą, proszkiem.
Pożary typu B – ciecze np. benzyna, farby, lakier, alkohol – gasimy pianą, proszkiem, CO2.
Pożary typu C – gazy np. metan, propan – gasimy pianą, proszkiem, CO2.
Pożary urządzeń pod napięciem elektrycznym gasimy CO2, proszek, halony i zamienniki.
Pożary typu D – metale np. magnez, sód – gasimy proszkiem specjalnym
Pożary typu F – tłuszcze i oleje w urządzeniach kuchennych (w gastronomi) – gasimy specjalnym roztworem gaśniczym.

Pamiętajmy, że gaśnicą nie gasimy ludzi!!!!!!!!! To środki chemiczne, tylko możemy im krzywde zrobić :roll: Gasimy czystą wodą a najlepiej kocem, kurtką, coś co stłamsi płomienie. :roll:

mayland
19-01-2009, 11:39
...
co firma serwisowa sprawdza na przeglądzie gaśnicy? Mam na myśli taką, która rzeczywiście coś sprawdza, a nie tylko podbija.
Powinna sprawdzić zawleczki, mechanizm uruchamiania oraz czy środek gaśniczy nie uległ zbryleniu. Ale nie widziałam nigdy takiej czynności więc to moje domysły :roll:

ZW
19-01-2009, 11:42
Dzięki.

A po czym poznać czy w ogóle brać się za gaszenie ? Kiedy lepiej uciekać ?

przykład: gdyby Twój znajomy zaczął gasić kotłownię...

pozdrawiam

mayland
19-01-2009, 11:47
Pierwszą rzeczą jaką zazwyczaj zauważamy to zapach. Zazwyczaj też dym. Następnie drzwi. Nie łap za klamkę bo moze parzyć. Dotknij powierzchni drzwi zewnętrzna stroną dłoni. Jeśli są ciepłe - uciekaj i wzywaj pomoc. Nie ma co strugać bohatera. Wezwij straż.

Iwona & Paweł
19-01-2009, 12:05
Jeden z cenniejszych wątków - dzięki, wiele spraw do przemyślenia !

GosiaIAdam
19-01-2009, 13:13
Dzięki wielkie!

Mamy zakupiony czujnik czadu i czujnik dymu, oba podłączane do centrali alarmowej. Piec bez podajnika, więc zaglądać się będzie raz, dwa razy na dobę. Na razie zresztą i tak nie mieszkamy. Jeszcze tylko podłączyć ten alarm...

m.k.k
19-01-2009, 13:50
Dzięki za wątek. :D


...
co firma serwisowa sprawdza na przeglądzie gaśnicy? Mam na myśli taką, która rzeczywiście coś sprawdza, a nie tylko podbija.
Powinna sprawdzić zawleczki, mechanizm uruchamiania oraz czy środek gaśniczy nie uległ zbryleniu. Ale nie widziałam nigdy takiej czynności więc to moje domysły :roll:
Ja widziałem. Proszkową, samochodową.
Pan strażak wykręcił głowicę, wyjął zbiorniczek z gazem, zatkał otwór po głowicy ręką i tak ze dwie minuty przewracał gaśnicę w górę i dół, aby poruszyć cały proszek. Następnie obejrzał zbiorniczek, oczyścił go pędzelkiem, zdjął zipkę z zaworu, poruszał nim, założył nową zipkę, zmontował. Nakleił nalepkę i zainkasował 7 złotych. I udzielił instrukcji użytkowania: wcisnąć dźwignię, puścić dźwignię, poczekać 2 sekundy, wcisnąć ponownie i gasić. Uzasadnienie:
pierwsze wciśnięcie powoduje przebicie zbiorniczka i gaz ma tendencje do uciekania z gaśnicy przez dyszę wylotową. Puszczenie powoduje, że gaz wypełni równomiernie całą gaśnicę, poderwie cały proszek i dopiero po drugim naciśnięciu wyleci niosąc ze sobą proszek.
Dotyczyło to małej gaśnicy samochodowej.
Osobiście nie sprawdzałem, ale brzmi sensownie.
Pozdrawiam.

gonzo93
19-01-2009, 14:31
Witam.
No to ja podam swoje doświadczania w w/w temacie.
Parę lat temu w naszym mieszkaniu zapaliła się pralko-suszarka. Nie chińska ale firmy Indesit. Pracowała przez 3 lata prawie codziennie (małe dzieci) i widocznie na znak protestu dokonała samospalenia.... :o
Wpierw siadł prąd. Szukamy dla czego... Otwieram łazienkę - kłęby czarnego dymu. Mówię żonce co i jak, zabiera dzieciaka do najbardziej oddalonego od pożaru pokoju (zarazem najbliższego wyjścia z mieszkania). Widzę, że pali się pralka. Odłączam od gniazdka, kombinuję jak zgasić, ale nie ma dostępu - ogień w środku. Przypominam sobie, że większość ludzi ginie od dymu a nie w płomieniach.
Nie strugam bohatera. Dzwonię po straż (mają blisko), tłumaczę co i jak. Wychodzę na spotkanie strażakom (pobiłem rekord schodzenia po schodach). Trzy minuty ciągną się w nieskończoność... Strażacy przyjechali poszliśmy do mieszkania, weszli do łazienki bez aparatów tlenowych (widocznie zaprawieni w bojach 8) ). Pralka sama zgasła po odcięciu zasilania i wypaleniu całej elektroniki.

Od tamtego czasu :oops: mam gaśnicę proszkową w mieszkaniu. Co jakiś czas ją sprawdzam (ma manometr). Przy okazji przeprowadzki do nowego domu zrobię przegląd i dokupię jeszcze kilka.

zbigmor
19-01-2009, 14:36
Witam.
No to ja podam swoje doświadczania w w/w temacie.
Parę lat temu w naszym mieszkaniu zapaliła się pralko-suszarka. Nie chińska ale firmy Indesit. Pracowała przez 3 lata prawie codziennie (małe dzieci) i widocznie na znak protestu dokonała samospalenia.... :o
Wpierw siadł prąd. Szukamy dla czego... Otwieram łazienkę - kłęby czarnego dymu. Mówię żonce co i jak, zabiera dzieciaka do najbardziej oddalonego od pożaru pokoju (zarazem najbliższego wyjścia z mieszkania). Widzę, że pali się pralka. Odłączam od gniazdka, kombinuję jak zgasić, ale nie ma dostępu - ogień w środku. Przypominam sobie, że większość ludzi ginie od dymu a nie w płomieniach.
Nie strugam bohatera. Dzwonię po straż (mają blisko), tłumaczę co i jak. Wychodzę na spotkanie strażakom (pobiłem rekord schodzenia po schodach). Trzy minuty ciągną się w nieskończoność... Strażacy przyjechali poszliśmy do mieszkania, weszli do łazienki bez aparatów tlenowych (widocznie zaprawieni w bojach 8) ). Pralka sama zgasła po odcięciu zasilania i wypaleniu całej elektroniki.

Od tamtego czasu :oops: mam gaśnicę proszkową w mieszkaniu. Co jakiś czas ją sprawdzam (ma manometr). Przy okazji przeprowadzki do nowego domu zrobię przegląd i dokupię jeszcze kilka.

Zawsze mnie interesowało po co ludzie łapią się za kable zasilające palących się urządzeń. Jeśli prądu już nie ma to nie ma to znaczenia dla bezpieczeństwa. Jeśli prąd jest to samo wyłączanie palącego się urządzenia może zabić. Sam nie wiem co bym zrobił w takiej sytuacji, ale łapanie za kabel palącego się urządzenia elektrycznego raczej nie przyszłoby mi na myśl.

@rek
19-01-2009, 15:15
Bardzo ciekawy wątek. Z racji profesji to są dla mnie tematy oczywiste, ale tym bardziej uważam że powinno to być wałkowane już u dzieci w przedszkolu razem z zasadą udzielaniem pierwszej pomocy. Musimy sobie wychować uświadomione pokolenie i będzie ok :D
W rozważanych kwestiach nie zapominajmy jeszcze o kominach. Jako ciekawostkę bardzo użyteczną podam, że najskuteczniejszym domowym sposobem ugaszenia sadzy w kominie jest gaśnica proszkowa. Pożar sadzy w kominie w większości przypadków z uwagi na wzrost temperatury powoduje rozszczelnienie instalacji kominowej, dlatego też ugaszenie tego typu pożaru w jak najkrótszym czasie jest bardzo istotne.
PS
sadza to takie coś co się powinno spalić w piecu i dać nam ciepełko więc nauczmy się dobrze palić no chyba że mamy dużo pieniążków. :wink:

m.k.k
19-01-2009, 15:56
Zawsze mnie interesowało po co ludzie łapią się za kable zasilające palących się urządzeń.
Odruch? Sprawdzić, czy prąd jest, zazwyczaj go już nie ma. Wyłączyć w skrzynce bezpiecznikowej, jeśli wiemy, który to bezpiecznik. Pewnie że lepiej. Ale mamy przećwiczone wyciąganie wtyczki z gniazdka, a nie szukanie bezpiecznika.
Kiedyś w mieszkaniu zapalił się dzwonek. Coś zablokowało przycisk dzwonkowy, pozostał w pozycji załączonej, na cewkę elektromagnesu poszedł prąd, tak z godzinę się grzało, aż obudowa zaczęła dymić, topić się i kapać na podłogę. Ale:
dzwonek był obok bezpieczników i nie ma własnej wtyczki. Nie było wyjścia, tylko zwolnić bezpiecznik.



Jeśli prąd jest to samo wyłączanie palącego się urządzenia może zabić

Dlaczego? Jeśli pali się urządzenie, a kabel i wtyczka jeszcze nie są uszkodzone i da się to zrobić tak, by nie nawdychać się dymu? Bo to realne niebezpieczeństwa. A są jeszcze jakieś?

barzuc
19-01-2009, 15:59
Bardzo ciekawy wątek. Z racji profesji to są dla mnie tematy oczywiste, ale tym bardziej uważam że powinno to być wałkowane już u dzieci w przedszkolu razem z zasadą udzielaniem pierwszej pomocy. Musimy sobie wychować uświadomione pokolenie i będzie ok :D
W rozważanych kwestiach nie zapominajmy jeszcze o kominach. Jako ciekawostkę bardzo użyteczną podam, że najskuteczniejszym domowym sposobem ugaszenia sadzy w kominie jest gaśnica proszkowa. Pożar sadzy w kominie w większości przypadków z uwagi na wzrost temperatury powoduje rozszczelnienie instalacji kominowej, dlatego też ugaszenie tego typu pożaru w jak najkrótszym czasie jest bardzo istotne.
PS
sadza to takie coś co się powinno spalić w piecu i dać nam ciepełko więc nauczmy się dobrze palić no chyba że mamy dużo pieniążków. :wink:

To zadam pytanie jak to laik (ale podobno głupich pytań nie ma)... Jak gasić - od góry czy od dołu przez wyczystkę?
Jeśli od góry to nie ma mowy o "szybkim" zrobieniu tego (wtarabanić się z gaśnicą na dach i gasić... szczególnie zimą, kiedy zwykle dach może być ośnieżony lub oblodzony...)... jeśli od dołu - to się kłóci z moją (skromną) wiedzą - zrobi się jeszcze większy cug.

Co do samego wątku - już zaczynam kombinować co zrobić żeby spokojniej spać, bo jak poczytałem, to wiele mi brakuje - może głównie dlatego, że moją czujność uśpił fakt, że w domu tylko prąd i woda.

mayland
19-01-2009, 16:45
Porady jak gasić pożar i jak się zachować w przypadku pożaru:
http://www.straz.wlocl.pl/porady.htm

Na stronach komend wojewódzkich straży pozarnej, szkół aspirantów pożarnictwa itp jest duzo informacji na ten temat. Są zdjecia, filmiki. Warto poszperać w sieci. Naprawdę, wszystko znajdziecie przez google.
Jednak boję się zamieszczać to nadmiar informacji bo wiem, że tylko niewielką część osób to zainteresuje. Ktoś, kto podejdzie do tematu ochrony p.poż poważnie napewno nie poprzestanie na informacjach i wskazówkach tu przeczytanych. A pozostała część z nas ograniczy się o podstawowych środków zapobiegawczych.

galka
19-01-2009, 21:27
Mayland-napisz co u sąsiadów i pozdrów ich od forumowiczów
dzięki za ten wątek,daje solidnego kopa w du.ę i wybudza ze słodkiej nieświadomości.Jeszcze raz dzięki-pora na działanie

mayland
19-01-2009, 21:33
Wczoraj byli u nas cały dzień bo u nich jeszcze w domu śmierdzi.
W sobotę wysprzątaliśmy całą kotłownie i garaż. Powynosiliśmy wszystko. Byli hydraulicy, naprawiali kotłownię. Piec ocalał. Sprawdzony w serwisie, podłączony, działa. Elektryka naprawiona. Dziś był rzeczoznawca. Jutro lub w srodę wchodzą juz myć ściany i malować. Okna zamówią i drzwi do wymiany. Za kilka tygodni powinno wszystko już być.
W kazdym razie za tydzień wyjeżdżają w gory na kilka dni. Narazie nie śpią tylko sie budzą co jakis czas i idą sprawdzić czy nic sie w domu nie dzieje :roll:

galka
19-01-2009, 21:44
Niestety trzeba czasu i na to żeby zniknął smród spalenizny i na to żeby trochę się wyciszyć po takich przejściach,dobrze że mają Was w pobliżu.
pozdrawiam

tola
19-01-2009, 23:00
Mayland, nie tylko ja ten wątek przeczytałam, mąż też.
Czas na naprawę zaniedbań. U nas z domu wchodzi się do garażu, z garażu do pomieszczenia gospodarczego w którym jest piec gazowy.
Gaśnica jest, owszem, ale wisiała w P.G. gdyby ono się paliło, do gaśnicy nie byłoby dostępu :roll:
Czujka gazu tak, ale dymowej nie było, zamówiliśmy już na allegro.
Pomyślałam sobie o jeszcze jednej sprawie.
Może to głupie, ale może nie do końca.
Wyobraziłam sobie pożar rozsprzestrzeniający się z P.G. poprzez garaż do domu. Wejście tuż przy schodach, schody drewniane, paląc się odcinają drogę wyjścia z pokoi na poddaszu. Jak się wtedy ewakuować?
Na poddaszu jest jedna sypialnia z balkonem.
Do barierki na stałe przymocowana gruba lina, po rozwinięciu sięgająca ziemi.
Żeby nie skakać, nie narażać na skręcenie karku, ale jeśli tfu, tfu odpukać zajdzie konieczność...błykawicznie zrzucić ją na dół i się po niej zsunąć.
Może przesadziłam, może wyobraźnia mnie poniosła, ale chyba lepsze to od jej braku :roll:

Mayland, jeszcze raz dziękuję za zmuszenie do myślenia.

Cpt_Q
20-01-2009, 02:46
...Do barierki na stałe przymocowana gruba lina, po rozwinięciu sięgająca ziemi.
Żeby nie skakać, nie narażać na skręcenie karku, ale jeśli tfu, tfu odpukać zajdzie konieczność...błykawicznie zrzucić ją na dół i się po niej zsunąć.
Może przesadziłam, może wyobraźnia mnie poniosła, ale chyba lepsze to od jej braku :roll: ...

Tolu http://www.blaise.us/emots/point.gif, tak właśnie się to robi :)

http://cens.com/cens/supplier/17934/product/62288/BIG.jpg?xxx=1226634043043

andrew01
20-01-2009, 07:58
Pewnie nie będę oryginalny ale również dziękuję Mayland za ten wątek - daje dużo do myślenia. Mam jednak jedno pytanie, odnośnie opału przechowywanego w kotłowni (ekogroszek), mianowicie specjalnie powiekszaliśmy kotłownię w projekcie (2.8 x 3.9 ok 11m2) aby jej część wykorzystać na skład opału. W instrukcji do pieca jest napisane "podczas instalacji i eksploatacji kotła należy dotrzymywac bezpieczna odległosc 200 mm od materiałów łatwopalnych" ale czy przestrzeganie tej odległości będzie wystarczjąco "mądre" (o ile w ogóle)? Czy jednak takie podejście jest głupotą i lepiej wyodrębnic z kotłowni przez chociażby ścianki działowe jakąś część. Budowa jeszcze nie ruszyła więc mamy trochę czasu na niewielkie zmiany.

Pozdrawiam
Andrzej

m.k.k
20-01-2009, 09:00
Do barierki na stałe przymocowana gruba lina, po rozwinięciu sięgająca ziemi.
Żeby nie skakać, nie narażać na skręcenie karku, ale jeśli tfu, tfu odpukać zajdzie konieczność...błykawicznie zrzucić ją na dół i się po niej zsunąć.


To nie jest do końca dobry pomysł. Gruba lina, przywiązana na stałe do barierki będzie narażona na słońce, wiatr, deszcz, mróz itp. Jeśli zakładasz możliwość zaistnienia pożaru w jakiejś bliższej czy dalszej przyszłości, to musiałabyś pamiętać o regularnym wymienianiu tej liny, aby w razie ewentualnej konieczności użycia za 10 lat nie okazało się, że spadniesz wraz z liną.
Może szukać gdzie indziej. Jeśli rozwiązania w Twoim domu pozwolą, to może lekka drabinka umieszczona w dyskretnym miejscu na balkonie. Albo barierka, (lub jej część) którą łatwo zdemontować i wykorzystać jako drabinę. W każdym razie coś bardziej odpornego na wieloletnie oczekiwanie na użycie.
I jeszcze jedno, musi być łatwe w użyciu. Aby spanikowany, zbudzony w nocy człowiek poradził sobie z bezpiecznym zejściem. System lin, uprzęży, powiązanych prześcieradeł itp. sprawdza się na ćwiczeniach lub filmach.

Ech, w mojej ukochanej Skandynawii to do okien pomieszczeń na piętrze na zewnętrznej ścianie jest na stałe drabina. Praktycznie wszędzie.
Ale jakoś mnie nie dziwi, że u nas nie ma tego zwyczaju :-?

Cpt_Q
20-01-2009, 09:45
....
To nie jest do końca dobry pomysł. Gruba lina, przywiązana na stałe do barierki będzie narażona na słońce, wiatr, deszcz, mróz itp....

Takie liny ewakuacyjne są zazwyczaj przechowywane w odpowiednich torbach/pojemnikach. Na linach porobione są węzły co jakiś 1m. W górnej części lina zakończona jest klamrą, co pozwala do czegoś ją zamocować. I jest to szeroko stosowane, jako rozwiązanie najprostsze i najtańsze.

daggulka
20-01-2009, 11:50
ooo, barrrdzo dobry pomysł z tą liną ...co prawda schody mam betonowe obłożone gresem i kutą berierkę , oraz gres na podłogach od schodów przez hol , wiatrołap aż do kotłowni...ale przecież drzwi są drewniane , szafa w wiatrołapie ... bezpieczeństwa nigdy za wiele ... lecę poszukać na allegro tych lin :D

pluszku
20-01-2009, 12:13
Szacuneczek mayland.
Na etapie budowy kupiłem mała gasnice, tylko czy jej uzycie w przypadku jak opisano powyzej miałoby sens?
Wiecej ogien by "zyskał" poprzez dostep tlenu niż "stracił" poprzez użycie gaśnicy, no i czy bez maski gazowej po wejsciu do garazu nie padłbym po 2 oddechach?
Jeden wniosek nasuwa sie jednak bezsporny - gasnica nie moze byc gdzie w garażu, kotłoni czy na poddaszu - gasnica powinna byc w okolicy drzwi wejsciowych, w wiatrołapie lub korytarzu - tylko jak "komponuje" sie toporna gaśnica do naszych wymuskanych wnetrz.

Cpt_Q
20-01-2009, 12:23
...czy bez maski gazowej po wejsciu do garazu nie padłbym po 2 oddechach?...
Dym to jedno, a ten proszek z gaśnic proszkowych to też franca paskudna. No ale jak już się wyposażać, to wyposażać :)
Ja tu mógłbym długo i namiętnie - na statkach mamy mnóstwo różności p-poż. Na przykład zamiast dużego i dość kłopotliwego aparatu oddechowego mamy tzw. aparaty "ucieczkowe". W małym pojemniku taka maska na twarz, z dołączoną niewielką butelką ze sprężonym tlenem. Wszystko kompaktowe, gotowe do natychmiastowego użycia, bez specjalnego przeszkolenia - tyle, aby się wydostać z zadymionych pomieszczeń. A nie wyobrażacie sobie, jak człowiek traci w dymie orientację - nawet w miejscu, które dobrze zna. A dym z niektórych tworzyw jest bardzo zjadliwy i działa szybko...bardzo szybko.
Takie urządzonko, o którym mówię to EEBD:
http://www.ocenco.com/ocenco-eebd/productinfo/EngD4401.pdf

Cpt_Q
20-01-2009, 12:34
...Na etapie budowy kupiłem mała gasnice...

Małą - tzn. jaką? Minimum 6kg. Minimum. A jeszcze nie za ciężkie, aby nie obsłużyła ich wiotka istotka ;)
W garażu lub kotłowni można znowu się posłużyć sprawdzonymi systemami.
Stacjonarna butla (lub bateria butli) CO2 zwalniane zdalnie cięgłem mechanicznym pod warunkiem całkowitego uszczelnienia pomieszczenia.
Te wielkie wyglądaja tak :o :
http://www.boatnerd.com/news/newpictures01/wolverineco28-25-01-sb.jpg
ilość butli zależna od objętości pomieszczenia.
Można i taką na kółkach:
http://blobs.shoppay.be/products/239-2131182201932007628-DSC04549.JPG

To są oczywiście przykłady, nie dajmy się ponieść emocjom ;)
Najlepszym sposobem na pożar jest PREWENCJA :D

m.k.k
20-01-2009, 12:41
Takie liny ewakuacyjne są zazwyczaj przechowywane w odpowiednich torbach/pojemnikach. Na linach porobione są węzły co jakiś 1m. W górnej części lina zakończona jest klamrą, co pozwala do czegoś ją zamocować. I jest to szeroko stosowane, jako rozwiązanie najprostsze i najtańsze.

Tak, ale to zmienia warunki względem tego rozwiązania, które krytykowałem. Lina przechowywana w odpowiednim pojemniku a lina przywiązana na stałe do barierki. :D
No i tam, gdzie takie środki są obowiązkowe, np na statkach są też obowiązkowe ich okresowe kontrole i wymiana po określonym czasie, nawet jeśli nie były użyte. Oczywiście każdy może taką linę wymieniać w domu co te 3 lata, ale, ja bym obstawiał, że w wielu domach by została już na stałe. Jak się znam, to w moim też :oops: A w razie nieszczęścia by się okazało, że jest splątana, nadgniła, łączy psa z budą, wisi na niej pranie i jest jeszcze kilka innych powodów, dla których akurat nie można z niej skorzystać.

Wiem, wiem. Procedury, obowiązkowe kontrole to jedno, a życie to drugie.

barzuc
20-01-2009, 12:56
Porady jak gasić pożar i jak się zachować w przypadku pożaru:
http://www.straz.wlocl.pl/porady.htm

Na stronach komend wojewódzkich straży pozarnej, szkół aspirantów pożarnictwa itp jest duzo informacji na ten temat. Są zdjecia, filmiki. Warto poszperać w sieci. Naprawdę, wszystko znajdziecie przez google.
Jednak boję się zamieszczać to nadmiar informacji bo wiem, że tylko niewielką część osób to zainteresuje. Ktoś, kto podejdzie do tematu ochrony p.poż poważnie napewno nie poprzestanie na informacjach i wskazówkach tu przeczytanych. A pozostała część z nas ograniczy się o podstawowych środków zapobiegawczych.

To zaczynam głupieć jaką gaśnicę kupić. W linku, który podałaś wskazują, że śniegowa właściwie nadaje się do wszystkiego (żeby się nie zastanawiać, to że ciut droższa to już inna sprawa), z kolei producenci śniegowe wskazują do B+C... Może więc najprościej jak się da - jaką gaśnicę do domu kupić, żeby miało to sens - można było ugasić to co się zwykle w domach znajduje - czyli właściwie wszystko (od opału stałego, przez wyposażenie wnętrz a na rozpuszczalnikach i paliwach skończywszy) i nie przejmować się, że pożar się zgasi ale zabije prąd (bo się zapomni wyłączyć, nie ma dojścia do wyłącznika - bo akurat tam się pali, itp).

Cpt_Q
20-01-2009, 13:24
...To zaczynam głupieć jaką gaśnicę kupić....
cytaty z linku, który zamieściła mayland:

1. Rozwiązaniem pośrednim cenowo jest gaśnica proszkowa. Jej skuteczność jest najmniejsza, jednak mniejsze jest ryzyko porażenia prądem. Można nią gasić urządzenia pod napięciem do 1000 V, z odległości nie mniejszej niż 1 m. Gaśnica proszkowa jest skuteczna do gaszenia większości materiałów. Po gaśnicach pianowej i proszkowej będziemy mieli dużo sprzątania, ale nie to powinno być argumentem decydującym o wyborze gaśnicy.

2. Najlepsza gaśnica - śniegowa pozbawiona jest "wady brudzenia". Jest ona bardzo skuteczna, można nią gasić praktycznie wszystko (z wyjątkiem ludzi) nie zważając na urządzenia elektryczne pod napięciem. Mimo wysokiej ceny, ze względu na wysoką skuteczność i uniwersalność, warto rozważyć jej zakup.


ad 1. Proszkowa ma tę zaletę, że można ją samemu "serwisować". Wewnątrz znajduje się proszek, który może ulec zbryleniu, wystarczy co jakiś czas ją obrócić i potrząsnąć, aby proszek pozostał proszkiem ;) Oprócz proszku jest jeszcze nabój ze sprężonym gazem. Ten wystarczy wymieniać - zgodnie z data wybitą na etykiecie. Dla nawet mało zaawansowanej "złotej rączki" to żaden problem.

ad 2. Śniegówki (CO2) to są po prostu butle z gazem, które co jakiś czas muszą przechodzić atestację - wizyta w specjalistycznym serwisie jest nieodzowna. Poza tym może nastąpić ucieczka gazu przez nieszczelności zaworu - trzeba skrupulatnie ważyć (najlepiej co 1-3 miesiące), aby to wykryć zawczasu.

A poza tym zawsze przy domu ma się jakiś wąż z wodą :)

m.k.k
20-01-2009, 13:36
A poza tym zawsze przy domu ma się jakiś wąż z wodą :)
Optymista :D

Wąż do podlewania właśnie płonie w kotłowni, albo leży w garażu pod kosiarką, zastawioną samochodem.
No i czy jak się pali w pomieszczeniach technicznych, to nadal masz prąd, a tym samym, czy działają pompy i masz wodę w kranach?

barzuc
20-01-2009, 14:29
...To zaczynam głupieć jaką gaśnicę kupić....
cytaty z linku, który zamieściła mayland:

1. Rozwiązaniem pośrednim cenowo jest gaśnica proszkowa. Jej skuteczność jest najmniejsza, jednak mniejsze jest ryzyko porażenia prądem. Można nią gasić urządzenia pod napięciem do 1000 V, z odległości nie mniejszej niż 1 m. Gaśnica proszkowa jest skuteczna do gaszenia większości materiałów. Po gaśnicach pianowej i proszkowej będziemy mieli dużo sprzątania, ale nie to powinno być argumentem decydującym o wyborze gaśnicy.

2. Najlepsza gaśnica - śniegowa pozbawiona jest "wady brudzenia". Jest ona bardzo skuteczna, można nią gasić praktycznie wszystko (z wyjątkiem ludzi) nie zważając na urządzenia elektryczne pod napięciem. Mimo wysokiej ceny, ze względu na wysoką skuteczność i uniwersalność, warto rozważyć jej zakup.


ad 1. Proszkowa ma tę zaletę, że można ją samemu "serwisować". Wewnątrz znajduje się proszek, który może ulec zbryleniu, wystarczy co jakiś czas ją obrócić i potrząsnąć, aby proszek pozostał proszkiem ;) Oprócz proszku jest jeszcze nabój ze sprężonym gazem. Ten wystarczy wymieniać - zgodnie z data wybitą na etykiecie. Dla nawet mało zaawansowanej "złotej rączki" to żaden problem.

ad 2. Śniegówki (CO2) to są po prostu butle z gazem, które co jakiś czas muszą przechodzić atestację - wizyta w specjalistycznym serwisie jest nieodzowna. Poza tym może nastąpić ucieczka gazu przez nieszczelności zaworu - trzeba skrupulatnie ważyć (najlepiej co 1-3 miesiące), aby to wykryć zawczasu.

A poza tym zawsze przy domu ma się jakiś wąż z wodą :)

No właśnie po przeczytaniu materiałów dostępnych pod tym linkiem i pogmeraniu w necie zgłupiałem jaką gaśnicę kupić.

Sprawa poważna, bo jak dalej będę głupiał to jeszcze mi wyjdzie, że starczy butla na CO2 z zaworem, której nabicie kosztuje grosze... teraz mam taką 3kg (czyli jakieś 1,5kg CO2, czyli ~1/3 tego co zawiera średnia gaśnica) do markera paintballowego ;) Co do ubytków - raczej nie stwierdziłem... no ale mimo, że konstrukcja zbliżona to jednak nie to samo.
Tylko niech nikt przypadkiem tego nie bierze na poważnie! (a'propos butli CO2 od markera)

Co do węża z wodą - chyba m.k.k. jest najbliżej rzeczywistości... u mnie główny wąż leży na zimę na poddaszu (wysuszony uprzednio oczywiście), a ten który pozostał jest podłączony na zewnątrz, ale i tak woda w nim zakręcona - a zawór - oczywiście w pomieszczeniu gospodarczym.

Broda79
20-01-2009, 14:37
Bardzo fajny temat. mam tylko jedno może dwa zastrzeżenia- pytania... Kto trzyma kluczyki z samochodu w samochodzie??? Drugie może tego kto trzyma klucze w kotłowni, ale to już jet możliwe. Znaczy piszę tu ze swojego punktu widzenie i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, aby zostawić kluczyki na noc w samochodzie. Nawet w garażu.

Cpt_Q
20-01-2009, 14:47
...i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, aby zostawić kluczyki na noc w samochodzie. Nawet w garażu.

Ja zawsze zostawiam :) A moje główne od domu zawsze wkładam do zamka od strony wewnętrznej, aby ich nie szukać :D
A niedawno sobie kupiłem fajną latarkę, która spoczywa sobie w ładowarce i ma żółtego LED'a, który się świeci zawsze i nie sposób jej nie znaleźć po ciemku.
Takie drobiazgi...
Z wężem się zgodzę - OK - jeden w garażu, ale ten od ogrodu odłączony na zimę i zawór zamknięty. Ale mamy jeszcze drugi garaż :D

rpawlak
20-01-2009, 14:56
ktoś pytał o sposób ewakuacji z domku jeśli dół się juz pali.
proszę bardzo oto drabina ewakuacyjna, można ja schować pod łóżkiem czy w szafie. Wydatek niewielki, możemy mieć w każdej sypialni. Są wersje do zakładania na balkon, parapet.
http://www.aisko.pl/product_info.php/products_id/102

m.k.k
20-01-2009, 15:17
Drabinka wygląda fajnie, jako sceptyk wolałbym pomacać, ale chyba lepsze od liny. Bezpieczniej zejść, jeśli tylko faktycznie w panice łatwa do rozłożenia i zamocowania.
A że linę też warto mieć... Tylko dbać o nią.

Jednak, nie lekceważąc zagrożeń, jak będziemy rozważać wszystkie środki zaradcze, jakie powinniśmy mieć, aby uniknąć potencjalnych, ale realnych zagrożeń, to czy w końcu będzie dla nas miejsce.

mayland
20-01-2009, 16:11
Pewnie nie będę oryginalny ale również dziękuję Mayland za ten wątek - daje dużo do myślenia. Mam jednak jedno pytanie, odnośnie opału przechowywanego w kotłowni (ekogroszek), mianowicie specjalnie powiekszaliśmy kotłownię w projekcie (2.8 x 3.9 ok 11m2) aby jej część wykorzystać na skład opału. W instrukcji do pieca jest napisane "podczas instalacji i eksploatacji kotła należy dotrzymywac bezpieczna odległosc 200 mm od materiałów łatwopalnych" ale czy przestrzeganie tej odległości będzie wystarczjąco "mądre" (o ile w ogóle)? Czy jednak takie podejście jest głupotą i lepiej wyodrębnic z kotłowni przez chociażby ścianki działowe jakąś część. Budowa jeszcze nie ruszyła więc mamy trochę czasu na niewielkie zmiany.

Pozdrawiam
Andrzej
Jeśli piec stoi na podłodze a obok leży węgiel to zaplanuj tak kotłownię, zeby jednak postawić przegrodę miedzy nimi. Moze uda CI się z pełnej cegły wymurować zgrabny murek. W przypadku naprawdę wiekiego pożaru raczej nie uchroni ale napewno zatrzyma ten mniejszy. Da też czas na podjęcie akcji, troche jednak utrudni rozprzestrzenianie pożaru.
W przypadku który opisałam kotłownia i garaż to dwa duże pomieszczenia tworzące praktycznie jedno bo bez kawałka ściany. Między nimi nie było drzwi. Jednak taka własnie ścianka zatrzymała pożar w pomieszczeniu kotłowni i do garażu płomienie nie dotarły.

mayland
20-01-2009, 16:16
Lina to dobry pomysł.
Pewnie znacie takie odprowadzenia wody:
http://images26.fotosik.pl/254/2afa4a1dad2f0770.jpg
http://images28.fotosik.pl/255/27b0b413bec35524.jpg
http://images33.fotosik.pl/331/9ce724236516ebfe.jpg
Tu akurat dom drewniany bo zdjecia robiłam w Zakopanym :lol: ale może można połączyć ideę rynny łańcuchowej z jej ewentualnym ewakuacyjnym przeznaczeniem? Może kogoś to zainspiruje :wink:

mayland
20-01-2009, 16:18
[quote="barzuc
To zaczynam głupieć jaką gaśnicę kupić...[/quote]
Kup 6kg proszkową. Taka będzie do domu odpowiednia. To najbardziej powszechne gaśnice.

andrew01
20-01-2009, 16:29
Jeśli piec stoi na podłodze a obok leży węgiel to zaplanuj tak kotłownię, zeby jednak postawić przegrodę miedzy nimi. Moze uda CI się z pełnej cegły wymurować zgrabny murek. W przypadku naprawdę wiekiego pożaru raczej nie uchroni ale napewno zatrzyma ten mniejszy. Da też czas na podjęcie akcji, troche jednak utrudni rozprzestrzenianie pożaru.
W przypadku który opisałam kotłownia i garaż to dwa duże pomieszczenia tworzące praktycznie jedno bo bez kawałka ściany. Między nimi nie było drzwi. Jednak taka własnie ścianka zatrzymała pożar w pomieszczeniu kotłowni i do garażu płomienie nie dotarły.

Dziękuję za odpowiedź, coś na pewno wymyśle aby oddzielić węgiel od pieca przegrodą, albo nawet całą ścianką. Marzeniem byłoby aby w kotłowni był tylko piec i nic więcej, no ale z tym pewnie będzie ciężko :-?

Bigbeat
20-01-2009, 17:50
Nie będę tutaj oryginalny, popierając temat jako taki, a poważne zastanowienie się nad nim w szczególności.
Mogę tylko dodać, że przeżyłem pożar w salonie w swoim poprzednim mieszkaniu (od nie zgaszonej po hucznej imprezie świeczki na stole zapalił się stroik, od niego obrus, dalej fotele z gąbką w środku i już poszło) - tylko dzięki temu, że nie wiem dlaczego się obudziłem, uniknęliśmy z żoną zatrucia (dzieci na szczęście były "sprzedane" dziadkom). Strażacy potem podkreślali, że dobrze, że nie otworzyłem okien, i dobrze, że lałem wodę ze wszystkiego, co popadnie (wazony, czajnik) - dzięki temu nie zapalił się regał, a od niego zasłonki itd.
Poduszki w naszej sypialni (drugi koniec mieszkania) były czarne - oprócz białych miejsc, gdzie leżały nasze głowy. My z żoną też wyglądaliśmy jak kominiarze po ciężkim dniu pracy.
Po wszystkim najbardziej zdziwił mnie fakt, że dym wszedł nawet przez szczeliny między drzwiczkami szafek kuchennych i naczynia były po prostu czarne i pokryte tłustą mazią - jak się potem okazało, takie coś się wydziela i osiada na wszystkim, kiedy pali się gąbka - a ona była w płonących fotelach i kanapie.
Skończyło się na remoncie połączonym z naciąganiem gipsu na wszystkie ściany i sufity (niczym nie dało się domyć tej tłustej sadzy, mazało się, farba się nie trzymała).
Do dzisiaj mam awersję do zapalania świeczek w domu - od razu odsuwam od nich wszystko, co może się zapalić. Znajomego, który w święta założył świeczki na choinkę omal nie pobiłem, jak chciał je zapalić :)
No i co z tego - ano to, że w moim nowym domu owszem, przewidziałem instalację pod czujki, konsultowałem to nawet ze znajomym zawodowym strażakiem, zajmującym się na codzień właśnie systemami wykrywania pożaru, no i czujek nie mam!!!. Dlaczego? Zona bardzo ostro sie postawila i stwierdzila, ze szkoda na to pieniedzy - a ja wolałem mieć spokój niż rację ;) (marna wymówka, nie?)
Ale wydrukuję ten tekst i dam jej do przeczytania - myślę, że zadziała :)

pablitoo
20-01-2009, 18:32
(...)
No i co z tego - ano to, że w moim nowym domu owszem, przewidziałem instalację pod czujki, konsultowałem to nawet ze znajomym zawodowym strażakiem, zajmującym się na codzień właśnie systemami wykrywania pożaru, no i czujek nie mam!!!. Dlaczego? Zona bardzo ostro sie postawila i stwierdzila, ze szkoda na to pieniedzy - a ja wolałem mieć spokój niż rację ;) (marna wymówka, nie?)
Ale wydrukuję ten tekst i dam jej do przeczytania - myślę, że zadziała :)

Walcz - walcz z kobietą Twojego życia ! - ja z moją też miałem podobnie - jak przedstawiłem projekt montażu czujek dymu i temperatury oraz czadu w salonie , oraz czujkę gazu w kuchni / czujkę gazu w pralnio/kotłowni żona strawiła bez problemu :D / myślałem ze mnie pobije i jeść przez tydzień nie da ... :lol: - normalnie te wątpliwej jakości dekoracyjnej elementy nijak sięj nie komponowały z jej wizją naszego salonu - kładąc szczególny nacisk na to JEJ :lol: - no ale postawiłem się mojej kobiecie tfardo - i system zamontowałem - takoż śpimy spokojniej :D

Bigbeat
20-01-2009, 18:35
Będę dzisiaj walczył ;)

Cpt_Q
20-01-2009, 20:11
Będę dzisiaj walczył ;)

Może jakiś drobny, dyskretnie kontrolowany pożarek? http://manu.dogomania.pl/emot/jupi3.gif

mayland
20-01-2009, 20:12
Ja to o ogniu w sypialni pomyślałam :oops: :wink: :lol:

Cpt_Q
20-01-2009, 20:57
...- tylko dzięki temu, że nie wiem dlaczego się obudziłem, uniknęliśmy z żoną zatrucia (dzieci na szczęście były "sprzedane" dziadkom)....


Zona bardzo ostro sie postawila i stwierdzila, ze szkoda na to pieniedzy - a ja wolałem mieć spokój niż rację ;)...

... a ja już więcej tego nie będę komentował :o

joola
20-01-2009, 23:20
DPS napisała coś takiego:

Idę sprawdzić strych przy kominie...
To też wazne miejsce o którym nie zapominajmy.

Niespełna dwa miesiące temu znajomym spłonęła częśc domu, właśnie od komina... Przez nieszczelny komin zajął się drewniany strop-trwało, to ponoć ok. dwóch dni :o zanim pojawił się dym i ogień.

Mayland-dziękuję za ten wątek, naprawdę zawsze nam się wydaje, że nie nas może coś złego spotkać...

Broda79
21-01-2009, 07:31
Ja zawsze zostawiam :) A moje główne od domu zawsze wkładam do zamka od strony wewnętrznej, aby ich nie szukać :D
A niedawno sobie kupiłem fajną latarkę, która spoczywa sobie w ładowarce i ma żółtego LED'a, który się świeci zawsze i nie sposób jej nie znaleźć po ciemku.
Takie drobiazgi...
Z wężem się zgodzę - OK - jeden w garażu, ale ten od ogrodu odłączony na zimę i zawór zamknięty. Ale mamy jeszcze drugi garaż :D
A od domu klucze zawsze jedne wiszą przy zamku. . .

dankaf
21-01-2009, 09:51
Nie rozumiem ludzi którzy bardziej dbają o wystrój wnętrza niż o swoje i najbiliższych zdrowie :-?
Ja po tej "obowiązkowej lekturze" zakupiłam czujnik czadu.Bo przyznam się że do tej pory tego nie zrobiłam.Dziękuję wszystkim za uświadomienie.

http://photos02.allegro.pl/photos/oryginal/533/44/20/533442053

barzuc
21-01-2009, 10:24
Walcz - walcz z kobietą Twojego życia ! - ja z moją też miałem podobnie - jak przedstawiłem projekt montażu czujek dymu i temperatury oraz czadu w salonie , oraz czujkę gazu w kuchni / czujkę gazu w pralnio/kotłowni żona strawiła bez problemu :D / myślałem ze mnie pobije i jeść przez tydzień nie da ... :lol: - normalnie te wątpliwej jakości dekoracyjnej elementy nijak sięj nie komponowały z jej wizją naszego salonu - kładąc szczególny nacisk na to JEJ :lol: - no ale postawiłem się mojej kobiecie tfardo - i system zamontowałem - takoż śpimy spokojniej :D

Ja swojej lepszej połówce jak wątek pokazałem, to najpierw na mnie popatrzyła z pewną dozą nieśmiałości (czy aby nie przesadzę z czymś znowu), ale jak wyjaśniłem, że chodzi o zrobienie "minimum"... czyli gaśnice i czujki... to mi zaserwowała opier***, czemu właściwie czujek jeszcze nie mamy... bo instalacja jest przygotowana. No i ma niestety racje. Nie pozostaje nic innego jak zaopatrzyć się w gaśnice, zamontować w końcu czujki (p.poż. bo gazu nie mam więc nie ma potrzeby) i podłączyć je do instalacji alarmowej.

zenek_akcent
21-01-2009, 14:37
wczoraj na sasiednej ulicy - zwarcie instalacji, gora domu poszła z dymem :-?

78mysz
21-01-2009, 15:51
a ja chyba zakupie jakies akcje firmy która sprzedaje te czujki, bo czuje ze jej udziały wzrosną ;). A tak na serio to bardzo dziekuje za szkolenie ppoz. Wszak teraz kazda, nawet jednoosobowa firma powinna miec strazaka u siebie :)

Slyszeliscie o tym?
I oczywiscie rząd mowi od razu ze nie bedzie tego sprawdzac, bo to nie realne do wykonania. Ech stoimy 100 lat za tzw. murzynami.

mayland
21-01-2009, 20:47
Tak wiem. Zobaczymy co dalej z tym będzie. Być może zmienią przepisy. Napewno jedno co mnie strasznie wkurza to fakt, że kudzie ze świecznika wręcz nakłaniają do tego by łamac prawo. Że nie będą egzekwować, że nie trzeba sobie tym głowy zawracać.... To po co takie prawo uchwalili?????? To jakaś paranoja....

Co zas się tyczy czujek to są różni producenci. Można kupic tez czujki zagraniczne. To to samo. Mogą byc na baterie lub zasilane bezpośrednio z gniazdka albo do linii systemowej.

wasiek
21-01-2009, 21:34
Mayland a ja nadal podziwiam Cię..... i wcale mnie nie zaskakujesz....to cała TY, lubisz dzielic sie doświadczeniami z nami wszystkimi i tymi dobrymi i tymi złymi ( oby tych było jak najmniej ) :D :D :D

mayland
22-01-2009, 14:49
Zamówiłam czujki Polon ADR-20N na baterię po 126,80zł u mnie w mieście w firmie zaopartującej w art. bhp i p.poż. Dodatkowo dokupimy te czujki tańsze chyba z allegro. W każdym razie montujemy je u nas w domu i domach naszych bliskich, tak by każdy miał czujkę w pomieszczeniu z piecem. Dodatkowo montujemy w garażach i przy kominkach. Nas ten przypadek otrzeźwił i w 5 domach będą zamontowane czujki.

zbigmor
22-01-2009, 15:00
[quote="mayland"]Tak wiem. Zobaczymy co dalej z tym będzie. Być może zmienią przepisy. Napewno jedno co mnie strasznie wkurza to fakt, że kudzie ze świecznika wręcz nakłaniają do tego by łamac prawo. Że nie będą egzekwować, że nie trzeba sobie tym głowy zawracać.... To po co takie prawo uchwalili?????? To jakaś paranoja....

Nie mylcie przepisów z bezpieczeństwem. Protesty dotyczyły małych firm. Wiele z nich mieści się w jednym pomieszczeniu z witryną od ulicy. Co niby taki specjalista ma w niej robić? Odkurzać tabliczkę z oznaczoną drogą ewakuacyjną? Sprawdzać termin przeglądu gaśnicy? Nie dajmy się zwariować. mam nadzieję, że ten przepis zostanie zmieniony bo to po prostu głupota.

mayland
22-01-2009, 15:04
Prawdopodobnie zmienią przepisy i to bedzie miało uzasadnienie w realiach.
Ale wkurza mnie jak politycy sami nawiaja do łamania prawa a przecież to oni go uchwalili. Nie neguję bezsensu tego przepisu a jedynie nie mogę się zgodzić z obliczem naszej polityki.

m.k.k
22-01-2009, 15:17
Czy ten przepis, tak jak jest teraz, nie jest czasem metodą zdjęcia odpowiedzialności z właścicieli/szefów.
Było tak, że za bezpieczeństwo odpowiadał szef.
Będzie, że za bezpieczeństwo p-poż. będzie odpowiadał wyznaczony i przeszkolony pracownik.
- Panie szefie, trza gaśnice wymienic, będzie to kosztowało ...
- Nie zawracaj mi pan (_|_), mamy ważniejsze rzeczy.

Takie luźne skojarzenie się mi nasunęło... :wink:

mayland
22-01-2009, 15:21
Przepis ten w żadnym razie nie zdejmuje obowiazku z właścicieli. Wręcz przeciwnie. I to jest cały paradoks tego przepisu. Właściciel firmy powierza obowiazki ale odpowiada za p.poż sam.

m.k.k
22-01-2009, 16:10
To milo. Albo i nie. Sam już nie wiem :oops:
Nie wiem, jak jest dobrze, ale wiem, że nie tak.

Toszka
22-01-2009, 17:24
Witam. Przeczytałam cały ten wątek i chciałabym dodać coś od siebie, ku przestrodze oczywiście.
Koleżance z pracy spaliło się doszczętnie całe mieszkanie w bloku. Ona była w tym czasie u fryzjera, dzieci w innych miastach na studiach, a mąż w piwnicy. W domu był tylko kot. Niestety zginął :(. Przyczyna pożaru? Mąż przed wyjściem do tej piwnicy (w której coś tam naprawiał), zostawił przez nieuwagę czajnik z wodą na gazie. Na nieszczęście mieli plastikowy okap nad kuchenką i oczywiście same łatwopalne materiały na ścianach, suficie i podłodze (panele na ścianach i podłodze, kasetony ze styropianu na suficie). Pomijam gust ale stworzyli sobie mieszkanie na kształt pochodni :o . Nie pamiętam już szczegółów ale na pewno w czajniku gotowała się woda i w jakiś sposób chyba para podtopiła okap. A może jakoś go uszkodziła, w każdym razie znalazł się on lub jego część w ogniu na kuchence. Posłuchajcie, cały pożar trwał 10 minut! Spaliło się WSZYSTKO! Sąsiad z góry miał saunę w domu. Oni zostali w tym, co mieli na sobie. Mieszkanie nieubezpieczone, bo to ludzie niezamożni. Wygrzebali się później z tej tragedii dzięki pomocy finansowej dobrych ludzi ale co przeżyli, to ich, a co mogło się stać, gdyby przyczyna pożaru była inna i nastąpiłby np. w nocy? Lepiej nie myśleć... Wnioski są oczywiste. Unikajmy materiałów łatwopalnych przy wykańczaniu i wyposażaniu naszych domów i mieszkań (wiem, że niestety są najtańsze :evil: ) . I unikajmy "jak ognia" sytuacji ryzykownych. Tu apeluję do wszystkich palaczy tytoniu - zastanówcie się ludziska, co robicie ze "świeżymi" niedopałkami przed wyjściem z domu.

djedgar
22-01-2009, 21:11
Jakby ktos szukal taniej Polon ADR-20N - przesylka za darmo.
http://www.polon-alfa.com.pl/kupno/index.php?p=productsMore&iProduct=23
Swoja droga czy ktos wie czy czujki jonizacyjne mozna uzywac w domach, w koncu sa tam promieniotworcze izotopy.

mayland
22-01-2009, 21:26
Faktycznie super cena! Szkoda, ze zamówiłam już u siebie w miescie :roll: Trudno.

Czujki jonizacyjne montuje sie w liniach dozorowych. Są takie u mnie w pracy. Trzeba je konserwować. U nas raz na kwartał. Nie można ich też wyrzucić normalnie na śmieci gdy są nieużyteczne. Trochę zachodu z nimi jest bo faktycznie zawierają pierwiastki chemiczne które powodują promieniowanie jonizujące. Jak ze wszystkimi materiałami chemicznymi trzeba sie z nimi ostrożnie obchodzić. Sama czujka, zamontowana odpowiednio nie stwarza zagrożenia dla ludzi.
My w pracy natomiast mieliśmy inny problem. System działa na starej centrali. Uzupełnienie i rozszerzenie tego systemu o ten sam rodzaj czujek było bardzo trudne bo ich nie produkowali już. Z racji tego, że jest to obiekt administracji rządowej załatwiało nam te czujki ministerstwo :lol: Producent dorobił nam brakujace czujki. Był to znacznie niższy koszt niż nowy system w całości i nowa centrala. Czujki jonizacyjne raczej w zakładach pracy i tego typu obiektach się montuje.

adam_mk
22-01-2009, 22:54
Zawierają Ameryk. Taki pierwiastek.
Jest go tam tyle, co kot napłakał. Ot byle trochę powietrza zjonizować...
Z jego promieniotwórczością to trochę przesada.
Jest, ale przy takiej zabudowie, to na więcej jak 2cm od "źródełka" ona nie wyłazi. Nie musi.
Ale - fakt! Pod "te" przepisy podchodzi i wymaga specjalnego traktowania.
A zeszłego lata widziałem beczkę tych czujek na złomowisku.... :roll:
Pewnie z jakiego wyburzenia starej hali.
Adam M.

Stare koszulki Auera bardziej promieniowały jak kilka takich czujek razem.
Do kupienia w sklepie były.

Bigbeat
23-01-2009, 14:05
...- tylko dzięki temu, że nie wiem dlaczego się obudziłem, uniknęliśmy z żoną zatrucia (dzieci na szczęście były "sprzedane" dziadkom)....


Zona bardzo ostro sie postawila i stwierdzila, ze szkoda na to pieniedzy - a ja wolałem mieć spokój niż rację ;)...

... a ja już więcej tego nie będę komentował :o

Ja skomentuję sam siebie: powagę takich rzeczy bardzo szybko się zapomina - mimo, że są bardzo bolesne (i dla psychiki, i dla kieszeni).
Zostaje tylko pamięć o zdarzeniu, i powoli znowu pojawia się myśl: "Pożar? Może być? Eeee, to nie u mnie... Kiedyś niby coś było ale teraz to już niemożliwe...".
Taka ludzka natura jest - chcemy pamiętać to, co dobre, staramy się zapomnieć to, co złe.

Dlatego ważne jest przypominanie raz na jakiś czas o tym - może nie w formie kolejnego pożaru (czego nikomu i sobie nie życzę), ale np. w formie takiego sugestywnego wątku.

Beata i Rafał
24-01-2009, 19:09
:P Bardzo cenne wskazówki! Dzięki!

rob_72
25-01-2009, 06:51
Ja ze swej strony oczywiście oprócz czujek,gasnic ,latarek i całego tego sprzętu dodałbym drzwi p-poż do kotlowni-pomieszczenia gospodarczego itp. a moze oddzielić nimi częśc mieszkalną i gospodarczą.Niestety wiekszość z nich nie jest najładniejsza ale za to skuteczna ,na poddasze można zastosować klapę rewizyjna również p-poż EI30.
Piszę o tym bo sam montuję stolarkę i muszę niestety stwierdzić ,że przez te 10 lat w branzy w domu jednorodzinnym taką stolarkę montowalem tylko raz ,ale klient był własnie inspektorem p-poż.Zazwyczaj jednak nikt takich zabezpieczeń nie stosuje -bo brzydkie ,bo blacha ,bo ciężkie no i cena.
Obecnie można również zastosować aluminium dużo ładniejsze oczywiście z certyfikatem.proponuje się nad tym zastanowić.Pozdrawiam i nie życze pozaru.

mayland
25-01-2009, 08:39
Niestety drzwi czy klapa z EI są drogie :roll: Przegrywają z płytkami do łazienek :roll:

margarytka
25-01-2009, 09:45
Wymóg EI 30 spełnią drzwi wykonane z litego dębu, nie lakierowane ,nie malowane. Są droższe, ale nie aż tak,bo przecież i tak jakieś drzwi do kotłowni trzeba mieć . Można też poprawić bezpieczeństwo zamawiając do kotłowni drzwi obite od strony pomieszczenia blachą, o ile dobrze pamiętam to też spełniają wymóg EI 30.

p.s. drzwi w kotłowni powinny otwierać się na zewnątrz

MARTiiii
25-01-2009, 20:28
Kupowaliście te czujki co są na alegro wystawiane? Bo tam większość to chińszczyzna i zastanawiam się czy to nie jakieś dziadostwo?

daggulka
25-01-2009, 20:30
gaśnicę se zamówiłam na allegro ...ale nad tymi czujkami z allegro się też zastanawiam :roll: .... może ktoś zamówił i wypróbował działanie?
:roll:

pablitoo
25-01-2009, 23:47
(...)ale nad tymi czujkami z allegro się też zastanawiam :roll: .... może ktoś zamówił i wypróbował działanie?
:roll:

Nabyłem onegdaj / na alledrogo / i używam czujnika tlenku węgla KIDDE - taki jak z TEJ (http://www.allegro.pl/item529336308_czujnik_czadu_tlenku_wegla_alarm_f_v at_gwar.html) aukcji .

Na razie jest okay - żyjemy- :wink:

malgos2
26-01-2009, 00:41
gaśnicę se zamówiłam na allegro ...ale nad tymi czujkami z allegro się też zastanawiam :roll: .... może ktoś zamówił i wypróbował działanie?
:roll:

Podejrzewam, ze sa jakies normy, ceryfikaty (CE czy jak im tam). Tak wyprobowywac na wlasnej skorze to ciezko, zwlaszcza czujniki CO... :roll:

daggulka
26-01-2009, 09:53
(...)ale nad tymi czujkami z allegro się też zastanawiam :roll: .... może ktoś zamówił i wypróbował działanie?
:roll:

Nabyłem onegdaj / na alledrogo / i używam czujnika tlenku węgla KIDDE - taki jak z TEJ (http://www.allegro.pl/item529336308_czujnik_czadu_tlenku_wegla_alarm_f_v at_gwar.html) aukcji .

Na razie jest okay - żyjemy- :wink:

chooopie ....Ty to masz full wypas ... a nam to raczej chodzi o działanie bądź nie działanie czegoś takiego:
http://allegro.pl/item534782971_bezprzewodowy_detektor_dymu_czujnik_ alarm_od_ss.html

civic9
26-01-2009, 10:00
czujki dymu kiddie też są nie wiele droższe (no, względnie ok 100%, ale to dwie dychy).

nie porównujcie czujek dymu z czujkami czasu,
to 2 całkiem różne sprawy. przyda się ta i ta (w odpowiednich miejscach).

pablitoo
26-01-2009, 10:38
chooopie ....Ty to masz full wypas ... a nam to raczej chodzi o działanie bądź nie działanie czegoś takiego:
http://allegro.pl/item534782971_bezprzewodowy_detektor_dymu_czujnik_ alarm_od_ss.html

No tak - czujki dymu i gazu mam włączone w system alarmowy , natomiast czujka tlenku węgla pracuje solo .

civic9 słusznie prawi - KIDDE produkuje również czujki czadu i dymu - dwa w jednym - chyba lepiej trochę dołożyć i kupić coś porządniejszego ...

MARTiiii
26-01-2009, 12:10
Jak sie sie wydarzy ti moze byc za pozno na spradzenie tych czujek. Czy one maja jakie certyfikaty EU, CE?

mikopiko
26-01-2009, 12:32
Dzięki Mayland :D dałaś do myślenia . Na szczęście mąż przezorny i myślący :wink: i kazal zamontować czujki gazu i dymu na każdej kondygnacji , nawet na strychu
w lidlu od 2 mają być jakieś gadżety np taki
http://www.lidl.pl/pl/home.nsf/pages/c.o.20090202.p.Czujnik_gazu

26-01-2009, 15:29
Nie rozumiem ludzi którzy bardziej dbają o wystrój wnętrza niż o swoje i najbiliższych zdrowie :-?
Ja po tej "obowiązkowej lekturze" zakupiłam czujnik czadu.Bo przyznam się że do tej pory tego nie zrobiłam.Dziękuję wszystkim za uświadomienie ...

to moze ja odswierze jak doszło do pozaru /opisywanego wczesniej przeze mnie/
zapaliło sie w dzień, kiedy domownicy wyszli do pracy, został kominek w którym sie paliło ...
/prawdopodobnie zapaliła sie sadza w kominie/

w przypadku nieobecnosci domowników czujka moze sobie popipkac ...
...Niespełna dwa miesiące temu znajomym spłonęła częśc domu, właśnie od komina... Przez nieszczelny komin zajął się drewniany strop-trwało, to ponoć ok. dwóch dni :o zanim pojawił się dym i ogień ...joola - jaki to był komin ?
systemowy czy murowany ?

rwachster
26-01-2009, 16:27
[quote="barzuc
To zaczynam głupieć jaką gaśnicę kupić...
Kup 6kg proszkową. Taka będzie do domu odpowiednia. To najbardziej powszechne gaśnice.

a widzieliście to www.kulagasnicza.pl . dla mnie BOMBA ! i w przenośni i dosłownie. najważniejsze, że bezobsługowa.

U mnie na bank będzie stała obok kominka

pablitoo
26-01-2009, 16:40
w lidlu od 2 mają być jakieś gadżety np taki
http://www.lidl.pl/pl/home.nsf/pages/c.o.20090202.p.Czujnik_gazu

:o - jak słyszę LIDL to już wiem co za jakość ten czujnik prezentuje ...

Jak czujki gazu to tylko GAZEX (http://www.gazex.com.pl/p_ddco_dk.htm) ...

pablitoo
26-01-2009, 16:40
a widzieliście to www.kulagasnicza.pl . dla mnie BOMBA ! i w przenośni i dosłownie. najważniejsze, że bezobsługowa.

U mnie na bank będzie stała obok kominka

Tylko uważaj żeby sama nie wybuchła ... :lol:

civic9
26-01-2009, 16:45
w lidlu od 2 mają być jakieś gadżety np taki
http://www.lidl.pl/pl/home.nsf/pages/c.o.20090202.p.Czujnik_gazu

:o - jak słyszę LIDL to już wiem co za jakość ten czujnik prezentuje ...

Jak czujki gazu to tylko GAZEX (http://www.gazex.com.pl/p_ddco_dk.htm) ...

w wątku alarmowym stwierdzili, że czujki SATELa gazu i czadu też są już równie dobre.

http://www.satel.pl/pl/cat/5#cat36

tyle, że chyba tylko do współpracy z centralą alarmową - co zresztą uważam tak czy inaczej za konieczność. lepiej dostać SMSa, że się pali, niż żeby sobie czujnik spokojnie bipał pod naszą nieobecność. przy czadzie lepiej poinformować kogoś z zewnątrz niż mieszkańców, którzy mogą się zrobić senni... i już tak pozostać (choć niby czujki reagują dużo wcześniej, ale zależy też gdzie ile się tego zbierze, różnie może być). nie wiem jak się "ochroniarskie" grupy interwencyjne sprawdzają przy takich sygnałach - może też.

rwachster
26-01-2009, 16:49
Tylko uważaj żeby sama nie wybuchła ... :lol:

Tak tak, wiem, że trzeba jej usytuowanie z pewnością przemyśleć, ale patent niezły, co??

pablitoo
26-01-2009, 16:54
w wątku alarmowym stwierdzili, że czujki SATELa gazu i czadu też są już równie dobre.

http://www.satel.pl/pl/cat/5#cat36

tyle, że chyba tylko do współpracy z centralą alarmową - co zresztą uważam tak czy inaczej za konieczność. lepiej dostać SMSa, że się pali, niż żeby sobie czujnik spokojnie bipał pod naszą nieobecność. przy czadzie lepiej poinformować kogoś z zewnątrz niż mieszkańców, którzy mogą się zrobić senni... i już tak pozostać (choć niby czujki reagują dużo wcześniej, ale zależy też gdzie ile się tego zbierze, różnie może być). nie wiem jak się "ochroniarskie" grupy interwencyjne sprawdzają przy takich sygnałach - może też.

Dokładnie - takie Satelowskie ja posiadam / gazu ziemnego / - włączone w system alarmowy .

Mar_Mar
26-01-2009, 17:46
Nawiązując do tematu - czy ktoś zna jakiś sposób na pozbycie się smrodu w mieszkaniu w którym spaliły się ściany? Znajomi mieli pożar pół roku temu, ale mimo remontu smród w jednym pokoju pozostał :cry:

mayland
26-01-2009, 18:01
U naszych bliskim ściany bbyły gruntownie myte myjkami ciśnieniowymi i kilka razy malowane. Niestety, nadal wyczuwalny jest zapach spalenizny :roll:

rusek007
27-01-2009, 09:52
Zauważyłem jeden ważny problem, a mianowicie w przypadku pożaru brak oświetlenia domu. Jutro wykonam małą przeróbkę, dwa obwody oświetlenia korytarzy góra i dół zasilę bezpośrednio z szafki z pominięciem różnicówki, będzie tylko eska 10A. Może nie będzie to super w zgodzie ze sztuką właściwej elektryki, ale i tak lampy te nie mają wykorzystanych przewodów ochronnych. W przypadku jakiegoś zwarcia przewodu ochronnego z innym zadziała różnicówka, ale jeden obwód będzie zasilany nadal.

michcio0711
27-01-2009, 16:25
Będzie zgodne ze sztuką, bo światła nie trzeba zabezpieczać różnicówką. Przepisowo to chyba tylko gniazdo w łazience...

Jeśli chodzi i zapobieganie pożarom, to może warto wykonać w różnych budynkach instalację odgromową? W końcu od piorunów też się wzniecają pożary.
Nie wiem jak gdzie indziej, ale w mojej okolicy, to co drugą burzę zawsze spali się 1-2 budynki...

dankaf
27-01-2009, 18:47
Ja zakupiłam czujnik czadu z tej strony
http://www.allegro.pl/item533442053_kidde_nr_1_czujnik_czadu_tlenku_wegl a_atest_10ppm.html

Bigbeat
27-01-2009, 20:20
Zauważyłem jeden ważny problem, a mianowicie w przypadku pożaru brak oświetlenia domu. Jutro wykonam małą przeróbkę, dwa obwody oświetlenia korytarzy góra i dół zasilę bezpośrednio z szafki z pominięciem różnicówki, będzie tylko eska 10A. Może nie będzie to super w zgodzie ze sztuką właściwej elektryki, ale i tak lampy te nie mają wykorzystanych przewodów ochronnych. W przypadku jakiegoś zwarcia przewodu ochronnego z innym zadziała różnicówka, ale jeden obwód będzie zasilany nadal.

Ja to rozwiązałem nieco drożej, ale chyba bardziej ogólnie: obwody oświetlenia (w sumie kilkanaście) mam podzielone na kilka różnicówek i esek, i zasilane z różnych faz - tak, że jak którejś fazy zabraknie, to nie będzie sytuacji, że całe piętro ciemne. Robiłem tak, że sąsiednie pomieszczenia są zawsze na różnych róznicówkach i różnych fazach, no i mają własne eski. Wiem, wiem - poszedłem na maxa, ale chwalę sobie, bo już kilka razy mi się to przydało.

dawid_t
27-01-2009, 21:40
miałam ostatnio pożar w mieszkaniu
- zapalił się przedłużacz, zwykły tandentny przedłużacz :evil:


W tym miejscu chciałbym wszystkich przestrzec przed chińskimi przedłużaczami. Z autopsji znam przedłużacz z "uziemieniem" 3500Wat który posiadał jedynie DWIE żyły w kablu. Każda ok. 0,25 mm2. Po podłaczeniu pralki, farelki to MUSI się stopić.
Brak trzeciej żyły oznacza brak ochrony przed porażeniem = na obudowie pralki może bezkarnie pojawic się 230V.

28-01-2009, 16:39
miałam ostatnio pożar w mieszkaniu
- zapalił się przedłużacz, zwykły tandentny przedłużacz :evil:


W tym miejscu chciałbym wszystkich przestrzec przed chińskimi przedłużaczami ...
j.w.
oprócz przedłuzaczy tak samo słaba izolacja przy ichnich elektronarzędziach
kupujac chiński przedłuzacz czy wiertarke najlepiej od razu zmienic przewód na polski
zwarcia następują po bardzo krótkim uzytkowaniu ...

kubek2002
30-01-2009, 12:10
(...)ale nad tymi czujkami z allegro się też zastanawiam :roll: .... może ktoś zamówił i wypróbował działanie?
:roll:

Nabyłem onegdaj / na alledrogo / i używam czujnika tlenku węgla KIDDE - taki jak z TEJ (http://www.allegro.pl/item529336308_czujnik_czadu_tlenku_wegla_alarm_f_v at_gwar.html) aukcji .

Na razie jest okay - żyjemy- :wink:

Mam takie dwie, zakupiłem je ze dwa lata temu, jeszcze w starej chałupie.
Tam miałem piec na węgiel, i niezbyt udany komin.
Pamiętam jak zrobiłem kontrolowane wydobywanie się dymu(czadu) z pieca coś około 21 wieczorem :D ,mając ze sobą owe urządzenia dokonałem próby,no i stało się do piwnicy wbiegł mój pierworodny za nim małżonka i drugi mój syn, za chwile w drzwiach wejściowych pojawił sie sąsiad, urządzenia te zrobiły taki hałas że wręcz oguchłem. Pomyślałem-zadziałało :D .
Ale czego nierobi się dla ciekawości :wink:

MARTiiii
30-01-2009, 13:58
Dobrze slyszec takie opinie. A czy przypadkiem nie ma jakis probek czegos, czym mozna przetestowac takie czujniki?

78mysz
31-01-2009, 09:24
Tak wiem. Zobaczymy co dalej z tym będzie. Być może zmienią przepisy. Napewno jedno co mnie strasznie wkurza to fakt, że kudzie ze świecznika wręcz nakłaniają do tego by łamac prawo. Że nie będą egzekwować, że nie trzeba sobie tym głowy zawracać.... To po co takie prawo uchwalili?????? To jakaś paranoja....

Co zas się tyczy czujek to są różni producenci. Można kupic tez czujki zagraniczne. To to samo. Mogą byc na baterie lub zasilane bezpośrednio z gniazdka albo do linii systemowej.

Mayland mi sie wydaje, ze takie prawo i tak nie mialoby u nas racji bytu, ze wzgledu na słabą gospodarke. Z drugiej strony gdyby ludzie byli mądrzejsi to nie trzeba by im bylo tak strasznie wszystkiego nakazywac.
A gdyby kombinowali w inną strone, to by sie jakos te zakladziki jednoosobowe pozrzeszały i na przykład na 5-6-10? sklepików byłby jeden strażak. Nikt by nie zbankrutował, a byłoby bezpieczniej.

Mayland, a ja mam pytanie odnosnie swojego domu. Mam nadzieje, ze nikt mnie tu za uprawianie prywaty nie skaze.
Otóz: zaprojektowałam sobie w domu piec w pomieszczeniu gospodarczym 6 metrów w garazu. To ma byc piec kondensacyjny z zamknietą komorą spalania. Pomieszczenie ma tez słuzyc jako skladzik ogrodowych rzeczy.
Jak sie naczytalam tych Twoich postów to mi to rozwiązanie przestało byc słuszne.
Z drugiej strony nie chce za bardzo przenosic pieca do domu.
Teraz kolejna sprawa - komin do pieca.
Gdyby piec stanał w pomieszczeniu gospodarczym to komin wychodzi duzo nizej od kalenicy. Jesli stanie w domu w wc to komin bedzie prawie na wysokości kalenicy (na czerwono)
http://lh3.ggpht.com/_81jLH965IWA/SRFykLQVwkI/AAAAAAAABuw/hkUUSgvCgWg/s512/1.jpg
I bądz tu mądry i pisz wiersze.
Lepiej wsadzic piec do domu i miec nad nim choc odrobine kontroli w kibelku, gdzie nie ma łatwopalnych rzeczy, czy do pomieszczenia w garazu w spaliny, do graciarni (bo nie czarujmy sie nie zajmie całego pomieszczenia). Rozumiem tez ze rekuperacja powinna byc ze wzgledu na bezpieczenstwo w innym pomieszczeniu? Czy przy zamknietej komorze spalania nie ma to znaczenia?

mayland
31-01-2009, 11:47
Myślę,, że zostaw ten piec w tym pomieszczeniu gdzie miał być i nie przenoś go do wc. Dbaj o porządek i otoczenie wokół pieca. Staraj sie nie stawiać nic blisko niego. Zajrzyj tam choc raz dziennie to będzie pod kontrolą. zamontujesz czujkę i w pierwszej fazie ewentualnego pożaru Cię powiadomi. Gdyby jednak nieszczęście miało miejsce pod Waszą nieobecność to obojętne przecież gdzie on będzie stał bo i tak nikt na alarm by nie zareagował. No chyba ze bedzie czujka podłączona do systemu alarmowego całego domu, jak tu chłopaki dokładnie opisują i w watku o alarmach. Im dalej od pomieszczeń mieszkalnych tym lepiej bo pożar zanim się rozprzestrzeni to może już straż nadjedzie. :roll:

Najgorsza wydaje mi się być rutyna, brak wyobraźni w życiu codziennym, tolerowanie niedbalstwa i bałaganu. Sam fakt, ze przeczytałaś ten wątek, że się zastanowiłaś, że przemyślałaś kontkretne rozwiazania i scenariusze myślę, że duzo dało i napewno nie pozwolisz sobie w swoim domku na takie rzeczy. To wazne by nie pozwolić sobie na zaniedbania. Samokontrole, przeglądy, doglądanie i sprawdzanie.....tego nie zastapi żadna czujka ani system alarmowy.

78mysz
31-01-2009, 17:07
Myślę,, że zostaw ten piec w tym pomieszczeniu gdzie miał być i nie przenoś go do wc. Dbaj o porządek i otoczenie wokół pieca. Staraj sie nie stawiać nic blisko niego. Zajrzyj tam choc raz dziennie to będzie pod kontrolą. zamontujesz czujkę i w pierwszej fazie ewentualnego pożaru Cię powiadomi. Gdyby jednak nieszczęście miało miejsce pod Waszą nieobecność to obojętne przecież gdzie on będzie stał bo i tak nikt na alarm by nie zareagował. No chyba ze bedzie czujka podłączona do systemu alarmowego całego domu, jak tu chłopaki dokładnie opisują i w watku o alarmach. Im dalej od pomieszczeń mieszkalnych tym lepiej bo pożar zanim się rozprzestrzeni to może już straż nadjedzie. :roll:

Najgorsza wydaje mi się być rutyna, brak wyobraźni w życiu codziennym, tolerowanie niedbalstwa i bałaganu. Sam fakt, ze przeczytałaś ten wątek, że się zastanowiłaś, że przemyślałaś kontkretne rozwiazania i scenariusze myślę, że duzo dało i napewno nie pozwolisz sobie w swoim domku na takie rzeczy. To wazne by nie pozwolić sobie na zaniedbania. Samokontrole, przeglądy, doglądanie i sprawdzanie.....tego nie zastapi żadna czujka ani system alarmowy.

Ty do gazet powinnas pisac. I juz wiem dlaczego Twoj dom jest... czerwony ;). Dzieki Mayland, przestałam panikować, ale gazu to ja sie boje od zawsze

mayland
31-01-2009, 17:12
Ja tez sie go boję i po części dlatego go nie mam :oops: :lol:

firewolf
01-02-2009, 03:22
Gaśnice powinno się legalizować zgodnie z zaleceniami producenta. Najczęściej jest to co 6 m-cy. Są gaśnice z małym oznaczeniem X co oznacza że czynnik roboczy (gaz) jest już wymieszany ze środkiem gaśniczym(w stresie nie trzeba mysleć jak to odpalić). Gaśnice te mają taki mały manometr. Gdy wskazówka manometru zejdzie z pola zielonego na czerwone to gaśnica jest już do d.. Najczęściej te gaśnice legalizuje się raz w roku. Piszę o tym dlatego że nie wierzę w regularną legalizację domowych gaśnic. Zawsze znajdzie się 1000 powodów żeby legalizację przełożyć na potem. Manometr daje nam realną ocenę sprawności gaśnicy. Gdy wskazówka manometru jest na czerwonym polu wiemy NA PEWNO że nie mamy sprawnej gaśnicy a to już jest argument co by ruszyć nasze leniwe d..


Swoja droga czy ktos wie czy czujki jonizacyjne mozna uzywac w domach, w koncu sa tam promieniotworcze izotopy.
Co do promieniowania czujek jonizacyjnych - to tylko promieniowanie alfa - luuzik. Ale i tak ja bym olał temat bo - "Na zakup czujek jonizacyjnych wymagane jest zezwolenie Państwowej Agencji Atomistyki". Jak coś to zwykła optyczna dymu. Kidde, POLON-ALFA - znane sprawdzone firmy. ???:o AVIDSEN :o ??? - nie wiem, nie znam się, nie orientuję się. Jak będziecie kupować czujki, czujniki, sensory to pytajcie o ŻYWOTNOŚĆ i service. To nie są urządzenia na całe życie. Czasem trzeba sprawdzić, przeczyścić, przytulić.

By zadziałała czujka musi być odpowiednie stężenie dymu lub jego odpowiedni skład go definiujący dokładnie. Zwykły dym np. z papierosa nie powinien jej uruchomić.
Co do „składu dymu”. Czujka w swej mądrości jest całkiem głupia. Dla niej dym z papierosa czy z naszego ulubionego fotela nie ma różnicy. Co do stężenia się zgadzam. Dymek wpada do czujki - dioda czujki dostaje po oczkach podczerwienią – czujka wpada w panikę i WYJE z bólu. A do czujki mogą wpaść też pyłki, kurz, spaliny i dioda też dostanie po oczkach. Zatem pomyślmy gdzie je przyczepić.
Jeśli chodzi o usuwanie zapachów to:
http://www.remark.pl/smell_removal.php
ale nie wiem czy to działa.

4. wiecie jak są montowane Wasze gniazdka elektryczne? Te na szybkozłączkach są znacznie bardziej podatne na zwarcia i iskrzenie, najbezpieczniejsze są połączenia skręcane.
Jak zamontować gniazdko na połączenie skręcane :-? ?

Pozdrawiam

pablitoo
03-02-2009, 09:07
Jak zamontować gniazdko na połączenie skręcane :-? ?

Pozdrawiam

Odizolowaną część przewodu przykręcasz śrubełką do uchwytu - jak w kostce łączeniowej ...

No bo chyba nie chodzi o skręcenie na tzw wydrę dwóch odizolowanych części przewodu ze sobą ... :-?

Piątka
03-02-2009, 09:48
przeczytałam Mayland, współczuję i dziękuję za ten wątek..

agnieszkakusi
03-02-2009, 11:47
po przeczytaniu zaraz pomyślałam jak to jest u nas. Gaśnica jest, ale w kotłowni :roll: Kotłownia jako pomieszczenie osobne nie połączone z częścia mieszkalną. Latarki są trzy, świece stoją w stałym miejscu, zapalniczki do tego również - to tak w razie wyłączenia prądu. Czujki musimy zamontować - MUSIMY

pablitoo
06-02-2009, 16:54
po przeczytaniu zaraz pomyślałam jak to jest u nas. Gaśnica jest, ale w kotłowni :roll: Kotłownia jako pomieszczenie osobne nie połączone z częścia mieszkalną. Latarki są trzy, świece stoją w stałym miejscu, zapalniczki do tego również - to tak w razie wyłączenia prądu. Czujki musimy zamontować - MUSIMY

Przepraszam że zapytam - a świece to po co :oops:

:D

rasia
06-02-2009, 17:12
po przeczytaniu zaraz pomyślałam jak to jest u nas. Gaśnica jest, ale w kotłowni :roll: Kotłownia jako pomieszczenie osobne nie połączone z częścia mieszkalną. Latarki są trzy, świece stoją w stałym miejscu, zapalniczki do tego również - to tak w razie wyłączenia prądu. Czujki musimy zamontować - MUSIMY

Przepraszam że zapytam - a świece to po co :oops:

:D

Bo w razie wyłączenia prądu, jak Agnieszka napisała, to samymi zapalniczkami będziesz mógł podpalić sobie zaledwie sznurówki u butów, ale wtedy od razu gaśnica Ci będzie potrzebna. :wink: :lol: :lol:

06-02-2009, 23:14
po przeczytaniu zaraz pomyślałam jak to jest u nas. Gaśnica jest, ale w kotłowni :roll: Kotłownia jako pomieszczenie osobne nie połączone z częścia mieszkalną. Latarki są trzy, świece stoją w stałym miejscu, zapalniczki do tego również - to tak w razie wyłączenia prądu. Czujki musimy zamontować - MUSIMY

Przepraszam że zapytam - a świece to po co :oops:

:D
latarką tylko oswietlisz pozar
a swieca to ... zawsze swieca - moze sie przydac :D

podpalic np. mozna ... :wink:

pablitoo
07-02-2009, 09:04
latarką tylko oswietlisz pozar
a swieca to ... zawsze swieca - moze sie przydac :D

podpalic np. mozna ... :wink:


Oooo - właśnie :lol:

urobert
08-02-2009, 16:15
Witam,

Dziekuje Mayland. Bardzo wazny watek. Przypomnialas mi, ze miałem opisac na forum nasza „przygode”na piekny poczatek roku. Najczesciej, zupelnie niespodziewanie, okazuje się, ze nie ma sytuacji, które by nas nie dotyczyly.
U nas tez jest nowy dom, jestem przeczulony na pkt zagrozenie pozarowego, ale widac nie wystarczajaco, nie do konca. Ale od poczatku:-)
Pierwszy weekend Nowego Roku. Noc. Obudzilo nas wycie czujnika dymu, az dziwie się jeszcze teraz, ze nie obudzil nas sam dym tyle już go było. Wyszlismy zdezorientowani ze swoich pokoi szukajac zrodla dymu. Najbardziej prawdopodobne to kominek. Ale niby dlaczego, skad?! Schodzimy na parter, kominek normalnie się pali, kafle na kominku niesamowicie rozgrzane, sprawdzamy na pietrze sam komin tez bardzo goracy. Ale skad dym w srodku?! Odbezpieczam gasnice (żeby było smieszniej kupilem duza w grudniu, przed Swietami, kupilem również do firmy i przyjaciolom jako bardzo nietuzinkowy prezent swiateczny. Kupiona niedawno wiec pamietam co z nia zrobic, co w sytuacji braku czasu nie jest naprawde oczywiste. Po zakupie postawilem ja przy schodach, w latwo widocznym i dostepnym miejscu). Mamy mieszane uczucia czy otwierac okna żeby pozbyc się dymu czy zostawic zamkniete i nie dopuszczac powietrza do srodka. Zerkam na czujnik czadu (tez grudniowy zakup), ale z tlenkiem wegla nie ma problemu.
Probujemy wygasic kominek. Piasek jest i owszem, ale na zewnatrz, lezy sobie w ujemnej temp. w postaci zamarznietej skaly, trzeba go szybko tluc i kruszyc.
Nadal mamy watpliwosci co się tak naprawe dzieje, wiec w ogole się nie zastanawiam i dzwonie po straz. Po wyjsciu na zewnatrz okazuje się, ze z komina strzelaja w niebo iskry czyli pali się sadza. No jak, przeciez „niedawno” przeglad, nowy dom, palimy suchym drewnem wiec skad, dlaczego?. Zapewnienia kominiarza... Duze zaskoczenie. I tak naprawde nie wiadomo co z tym problemem teraz zrobic.
Ubieramy się, caly czas dogaszajac kominek. Jestesmy gotowi do wyjscia jakby dom zaczal się naprawde palic. Prad jest wiec otwieram brame i z garazu (polaczony z domem) wyprowadzam samochody na ulice. Przychodza sasiedzi.
Czekamy na straz, widze, ze jada, ale bladza po wiosce. Pozniej okazalo się, ze dostali niewlasciwa nazwe ulicy. Przyjechaly dwie jednostki ochotnicze z okolicznych wsi.
Mimo, ze była druga w nocy przyjechali naprawde szybko. Pare minut. Dobrze przygotowani, szybko znalezli się na dachu i zaczeli gasic komin. Z kominka zostal wyrzucony na snieg duzy kawal rozgrzanego jeszcze drewna.
Po 40 minutach było po wszystkim. Mowia, ze dobrze zrobilismy nie czekajac na rozwoj sytuacji i wzywajac ich od razu.

Zapach dymu w calym domu, przesiakniete nim ubrania i posciel. Trudno zasnac, sluchamy odglosow domu, siadamy przy stole w kuchni i spisujemy uwagi, te najprostsze, niby oczywiste:
- uzywamy kominka tylko w obecnosci domownikow,
- najwazniejsze klucze (garaz, brama, wejscie, samochody) powinny być w jednym miejscu, najlepiej przy wejsciu (u nas w „zasadzie”były czego nie mozna powiedziec o latarkach), nie rzucone na stole, w kurtkach czy byle gdzie,
- dodatkowa gasnica na parterze,
- worek piasku do gaszenia w ogrzewanym pomieszczeniu,
- postanawiam wyrzucic z garazu do szopy na ogrodzie wszystkie lakiery, farby, oleje, chemiczne pozostalosci po budowie,
- przeglad pieca gazowego, chociaz był „niedawno",
- każdy w domu ma wiedziec jak się wylacza piec, gdzie jest i „jak dziala” glowny zawor gazu

Wiem, ze jakby był „regularny”pozar to zdazylibysmy tylko wyjsc z domu, nie ma się co ludzic tym, ze udaloby się go opanowac. Czlowiek jest zdezorientowany, zaspany, dym gryzie w oczy, trudno oddychac.
Straty? Najwieksza to popekany od temperatury tynk na scianie w sypialni (przylega do niej komin). Trzeba było zrobic remont czesci jednej sypialni. Druga sprawa to szczelnosc komina po takiej temperaturze. Zrobilismy dokladne ogledziny komina, temperatura i cisnienie spowodowaly nieszczelnosci na odcinku komina na strychu. Chyle czola welnie mineralnej. Postanawiamy wsadzic na calej dlugosci komina rure żeby go uszczelnic. Ta praca musi jednak poczekac do bardziej sprzyjajacych warunkow atmosferycznych. Ogrzewamy gazem.
Czyli zadne straty. Prawie bezplatna lekcja. Zachowalismy się w sumie bardzo trzezwo, ale glownie mielismy bardzo, bardzo duzo szczescia bo byliśmy w domu. Był stres, a teraz wyczulenie i wiekszy strach przed ogniem. Pozytek rowniez dla sasiadow i znajomych, którzy zabrali się za przeglady kominow, piecow, kupno gasnic i czujnikow.

Pozdrawiam wszystkich, Robert

Majuniaa
12-02-2009, 00:23
Witam,

Dziekuje Mayland. Bardzo wazny watek. Przypomnialas mi, ze miałem opisac na forum nasza „przygode”na piekny poczatek roku. Najczesciej, zupelnie niespodziewanie, okazuje się, ze nie ma sytuacji, które by nas nie dotyczyly.
U nas tez jest nowy dom, jestem przeczulony na pkt zagrozenie pozarowego, ale widac nie wystarczajaco, nie do konca. Ale od poczatku:-)
Pierwszy weekend Nowego Roku. Noc. Obudzilo nas wycie czujnika dymu, az dziwie się jeszcze teraz, ze nie obudzil nas sam dym tyle już go było. Wyszlismy zdezorientowani ze swoich pokoi szukajac zrodla dymu. Najbardziej prawdopodobne to kominek. Ale niby dlaczego, skad?! Schodzimy na parter, kominek normalnie się pali, kafle na kominku niesamowicie rozgrzane, sprawdzamy na pietrze sam komin tez bardzo goracy. Ale skad dym w srodku?! Odbezpieczam gasnice (żeby było smieszniej kupilem duza w grudniu, przed Swietami, kupilem również do firmy i przyjaciolom jako bardzo nietuzinkowy prezent swiateczny. Kupiona niedawno wiec pamietam co z nia zrobic, co w sytuacji braku czasu nie jest naprawde oczywiste. Po zakupie postawilem ja przy schodach, w latwo widocznym i dostepnym miejscu). Mamy mieszane uczucia czy otwierac okna żeby pozbyc się dymu czy zostawic zamkniete i nie dopuszczac powietrza do srodka. Zerkam na czujnik czadu (tez grudniowy zakup), ale z tlenkiem wegla nie ma problemu.
Probujemy wygasic kominek. Piasek jest i owszem, ale na zewnatrz, lezy sobie w ujemnej temp. w postaci zamarznietej skaly, trzeba go szybko tluc i kruszyc.
Nadal mamy watpliwosci co się tak naprawe dzieje, wiec w ogole się nie zastanawiam i dzwonie po straz. Po wyjsciu na zewnatrz okazuje się, ze z komina strzelaja w niebo iskry czyli pali się sadza. No jak, przeciez „niedawno” przeglad, nowy dom, palimy suchym drewnem wiec skad, dlaczego?. Zapewnienia kominiarza... Duze zaskoczenie. I tak naprawde nie wiadomo co z tym problemem teraz zrobic.
Ubieramy się, caly czas dogaszajac kominek. Jestesmy gotowi do wyjscia jakby dom zaczal się naprawde palic. Prad jest wiec otwieram brame i z garazu (polaczony z domem) wyprowadzam samochody na ulice. Przychodza sasiedzi.
Czekamy na straz, widze, ze jada, ale bladza po wiosce. Pozniej okazalo się, ze dostali niewlasciwa nazwe ulicy. Przyjechaly dwie jednostki ochotnicze z okolicznych wsi.
Mimo, ze była druga w nocy przyjechali naprawde szybko. Pare minut. Dobrze przygotowani, szybko znalezli się na dachu i zaczeli gasic komin. Z kominka zostal wyrzucony na snieg duzy kawal rozgrzanego jeszcze drewna.
Po 40 minutach było po wszystkim. Mowia, ze dobrze zrobilismy nie czekajac na rozwoj sytuacji i wzywajac ich od razu.

Zapach dymu w calym domu, przesiakniete nim ubrania i posciel. Trudno zasnac, sluchamy odglosow domu, siadamy przy stole w kuchni i spisujemy uwagi, te najprostsze, niby oczywiste:
- uzywamy kominka tylko w obecnosci domownikow,
- najwazniejsze klucze (garaz, brama, wejscie, samochody) powinny być w jednym miejscu, najlepiej przy wejsciu (u nas w „zasadzie”były czego nie mozna powiedziec o latarkach), nie rzucone na stole, w kurtkach czy byle gdzie,
- dodatkowa gasnica na parterze,
- worek piasku do gaszenia w ogrzewanym pomieszczeniu,
- postanawiam wyrzucic z garazu do szopy na ogrodzie wszystkie lakiery, farby, oleje, chemiczne pozostalosci po budowie,
- przeglad pieca gazowego, chociaz był „niedawno",
- każdy w domu ma wiedziec jak się wylacza piec, gdzie jest i „jak dziala” glowny zawor gazu

Wiem, ze jakby był „regularny”pozar to zdazylibysmy tylko wyjsc z domu, nie ma się co ludzic tym, ze udaloby się go opanowac. Czlowiek jest zdezorientowany, zaspany, dym gryzie w oczy, trudno oddychac.
Straty? Najwieksza to popekany od temperatury tynk na scianie w sypialni (przylega do niej komin). Trzeba było zrobic remont czesci jednej sypialni. Druga sprawa to szczelnosc komina po takiej temperaturze. Zrobilismy dokladne ogledziny komina, temperatura i cisnienie spowodowaly nieszczelnosci na odcinku komina na strychu. Chyle czola welnie mineralnej. Postanawiamy wsadzic na calej dlugosci komina rure żeby go uszczelnic. Ta praca musi jednak poczekac do bardziej sprzyjajacych warunkow atmosferycznych. Ogrzewamy gazem.
Czyli zadne straty. Prawie bezplatna lekcja. Zachowalismy się w sumie bardzo trzezwo, ale glownie mielismy bardzo, bardzo duzo szczescia bo byliśmy w domu. Był stres, a teraz wyczulenie i wiekszy strach przed ogniem. Pozytek rowniez dla sasiadow i znajomych, którzy zabrali się za przeglady kominow, piecow, kupno gasnic i czujnikow.

Pozdrawiam wszystkich, Robert


Witaj, to dobrze ze byliscie zaopatrzeni przeciwpozarowo. A co bylo przyczyna tego pozaru w kominie?

malka
12-02-2009, 02:14
Przeczytałam cały wątek, dziękuję mayland za poruszoną kwestie - to ważne, bardzo.
I wybacz, ale pozwole sobie wrzucic trochę prywaty (każdy ma jakies "zboczenie").
Piszecie o czujkach,drabinach, gaśnicach - i dobrze, to bardzo ważne, ale co jeśli zawiodą, co jeśli ktoś bliski będzie potrzebował pomocy.
Ilu z nas potrafi jej udzielić ?? Ilu z reką na sercu może powiedzieć : wiem jak się robi resuscytację, wiem jak ułożyć poszkodowanego w pozycji bezpiecznej ??
ilu ?
Będziemy czekać na lekarza, na pogotowie, na to,ze ktoś inny (z gapiów sąsiadów, przechodniów, podróżnych) zrobi to za nas, a jeśli nie ? to co bedziemy bezczynnie patrzeć? a przecież liczą sie minuty, sekundy...
Uwierzcie, to naprawdę nie jest trudne (mój 5 latek potrafi położyc człowieka - dorosłego (ćwiczył na mnie i na ślubnym) w pozycji bezpiecznej, sprawdzic puls - na resuscytację przyjdzie czas).
To nic nie kosztuje, przeczytanie podstawowych zasad pierwszej pomocy zajmie kilka minut,można poćwiczyć z dziećmi , współmałżonkami, rodzicami, a że strach jest - to dobrze - niech motywuje.

Do znudzenia będę powtarzać - każdy z nas powinien umieć udzielić pierwszej pomocy, to moze uratować życie naszym bliskim,przyjaciołom i zupełnie obcym.

Podstawowe porady jak i kiedy wykonywać resuscytację

A B C reanimacji – określenie to pochodzi z języka angielskiego i oznacza:

A – air – czyli udrożnienie dróg oddechowych

B – breathing – czyli przywrócenie oddechu

C – circulation – czyli przywrócenie krążenia

Bez względu na to, w ile osób przeprowadzamy reanimację, robimy to w określony sposób

2 wdechy na 15 uciśnięć

Przystępując do reanimacji zawsze dbajmy o własne bezpieczeństwo ( rękawiczki jednorazowe i maseczka jednorazowa do podawania oddechu )

A - Poszkodowanemu należy podać 2 do 5 wdechów, ponieważ może się okazać, że brak tętna i

oddechu został spowodowany utknięciem obcego ciała w drogach oddechowych. Od

oczyszczania jamy ustnej palcem odchodzi się ze względu na barierę psychiczną osoby ratującej, gdyż zmuszanie się do „grzebania w czyimś gardle” może spowodować takie zniechęcenie, że dana osoba może w ogóle odstąpić od udzielenia pomocy, a z czym to się wiąże, wiemy chyba wszyscy.

B - Jeżeli zaczniemy podawać oddech, to obojętnie w której części dróg oddechowych byłoby jakieś ciało obce, na skutek wymuszenia oddechu zostanie ono wypchnięte powyżej gardła, doprowadzając tym do udrożnienia układu oddechowego. Wdechy należy podawać powoli, ponieważ szybkie podanie spowoduje przewentylowanie żołądka i w konsekwencji wymioty, a tego raczej będziemy chcieli uniknąć. Brak oddechu sprawdzamy przykładając policzek do ust i nosa poszkodowanego, czy czuć powiew wydychanego powietrza oraz nasłuchując oddechu. Przy sprawdzaniu oddechu jednocześnie obserwujemy, czy unosi się klatka piersiowa.

Sprawdzanie oznak krążenia – zgodnie z zaleceniami mądrzejszych od nas (www.prc.krakow.pl) nie sprawdzamy tętna, tylko zachowane oznaki krążenia czyli oddech – słuchając czy jest szmer wydychanego powietrza oraz obserwując jednocześnie czy unosi się klatka piersiowa.

C – Przywrócenie krążenia – brak krążenia, a co za tym idzie, tętna, oznacza że przestało pracować serce. W tym wypadku należy jak najszybciej rozpocząć zewnętrzny masaż serca. Spowoduje on sztuczne pompowanie natlenionej krwi do mózgu, znacznie powiększając tym szanse na przeżycie poszkodowanego. Największe szanse powodzenia ma reanimacja podjęta w czasie pierwszych 4 minut od „zatrzymania”. Po tym czasie na skutek niedotlenienia zaczynają obumierać komórki mózgowe, co nieuchronnie doprowadza do zgonu poszkodowanego. Po stwierdzeniu braku tętna przystępując do reanimacji musimy na klatce piersiowej poszkodowanego znaleźć dolny koniec mostka. Na jego zakończeniu położyć 2 palce jednej dłoni, a za nimi nasadę drugiej dłoni. Musimy przyjąć taką pozycję, aby ramiona znalazły się nad dłońmi. Ramiona muszą być wyprostowane, a łokcie usztywnione. Naciskać na mostek należy tak, aby pracowały ramiona i tułów. Reanimację wykonujemy w sekwencji 2 wdechy na 15 uciśnięć mostka. Uciśnięcia mostka wykonujemy z taką siłą, aby obniżył się on o około 5 cm. jednostajnym ruchem z częstotliwością od 80 do 100 uciśnięć na minutę, czyli praktycznie 2 uciśnięcia na sekundę. Aby reanimacja była skuteczna, w ciągu minuty należy podać 16 oddechów i około 70 uciśnięć mostka. Pierwszy raz tętno sprawdzamy po 4 seriach, następnie co około 4 minut.

Reanimacja niemowląt – Reanimację niemowląt przeprowadzamy w ten sam sposób co reanimacją dorosłych, z tym że ucisk na mostek wykonujemy 2 palcami na głębokość około 2 cm na środku klatki piersiowej na linii brodawek sutkowych z częstotliwością minimum 100 uciśnięć na minutę w sekwencji 1/5.

Reanimacja małych dzieci – Wykonujemy ją ja wyżej z częstotliwością 80 – 100 ucisków na minutę na głębokość około 3 cm nasadą jednej dłoni w sekwencji 1/5.

A, B, C to życie.

polecam także wiadomośći ze strony http://www.kardiolo.pl/resuscytacja.htm

Pozycja bezpieczna czyli boczna ustalona jest stosowana w celu zabezpieczenia nieprzytomnego poszkodowanego z zachowanymi czynnościami życiowymi (oddychania i krążenie) do czasu przybycia lekarza.

Aby ułożyć poszkodowanego w pozycji bocznej ustalonej:
zegnij bliższą nogę w stawie kolanowym, wsuwając jej stopę pod kolano drugiej nogi
bliższą rękę ułóż wzdłuż ciała poszkodowanego wsuwając dłoń pod pośladek, częścią grzbietową ku górze
drugą rękę zegnij w stawie łokciowym i połóż na piersi poszkodowanego, tak aby dłoń spoczywała pomiędzy szyją a barkiem strony przeciwnej
przewróć poszkodowanego na swoją stronę jedną ręką ciągnąc za biodro, a drugą asekurując za głowę
kończynę górną, którą uprzednio włożyłeś pod pośladek wyciągnij za ramię do tyłu
odchyl głowę poszkodowanego do tyłu i zabezpiecz ją drugą ręką
nie zapomnij o konieczności kontrolowania czynności życiowych poszkodowanego

1
http://www.mm.pl/~docia/14.gif

2
http://www.mm.pl/~docia/15.gif

3
http://www.mm.pl/~docia/16.gif

4
http://www.mm.pl/~docia/17.gif

Łatwe prawda ???

to do dzieła :D

życzę miłych i owocnych ćwiczeń, oby nigdy Wam się nie przydało, ale jesli bedzie potrzeba, to bez wahania, przecież już wiemy co i jak robić :D

Wera13
12-02-2009, 11:44
mayland ogromne dzięki za ten temat, jesteś nieoceniona!

Mam prośbę o podpowiedź.
Mamy mała kotłownię w domu, z piecem na ekogroszek.
W kotłowni są bezpośrednie drzwi na dwór.
Czy drzwi z kotłowni do domu powinny się otwierać na korytarz, czy do wewnątrz kotłowni.
I druga sprawa, jakie drzwi najlepiej zamontować z kotłowni do domu.
Wiem że przeciw pożarowe, ale tak dokładniej?
Jakie Wy macie, jakich firm.

cyma2704
12-02-2009, 13:55
malka chwała za wykład na temat resuscytacji.

Chciałam tylko uzupełnić, że najnowsze wytyczne resuscytacji zalecają najpierw wykonanie 30 uciśnięć klatki piersiowej, a potem 2 wdechy i dalej w takiej kolejności.

Ma to takie uzasadnienie, że we krwi znajduje się bezpośrednio po zatrzymaniu krążenia wystarczająca ilość tlenu, należy go tylko odpowiednio szybko przetransportować do ważnych narządów.

Nie bez znaczenia jest też bariera psychologiczna. Łatwiej podjąć czynność uciskania klatki niż stosować oddech usta-usta (kto w Polsce wozi, czy nosi maski do prowadzenia oddechu?). :o

Poza tym zachęcam zainteresowanych do zajrzenia na
www.prc.krakow.pl/wyty/02.pdf

malka
12-02-2009, 14:17
Chciałam tylko uzupełnić, że najnowsze wytyczne resuscytacji zalecają najpierw wykonanie 30 uciśnięć klatki piersiowej, a potem 2 wdechy i dalej w takiej kolejności.



Nie bez znaczenia jest też bariera psychologiczna. Łatwiej podjąć czynność uciskania klatki niż stosować oddech usta-usta (kto w Polsce wozi, czy nosi maski do prowadzenia oddechu?). :o



Masz rację 30x2 nowe wytyczne RRC (u dzieci do ok 8 rż zostaje 15x2)
Dzięki za sprostowanie - choć pamiętam jeszcze wytyczne 5x1 - tu sie trza było nagimnastykować :wink:
Maseczki , cóż kosztuje kilka złotych i ważna jest bezterminowo :D
ja mam zawsze jedną w torebce i jedną w samochodzie:

http://lh4.ggpht.com/_E0CRzVXnyak/SZQfwrCF8LI/AAAAAAAABV4/a7xvYdh3C3g/s640/DSC00221.JPG

cyma2704
12-02-2009, 15:06
Masz rację 30x2 nowe wytyczne RRC (u dzieci do ok 8 rż zostaje 15x2)
Dzięki za sprostowanie - choć pamiętam jeszcze wytyczne 5x1 - tu sie trza było nagimnastykować :wink:
Maseczki , cóż kosztuje kilka złotych i ważna jest bezterminowo :D
ja mam zawsze jedną w torebce i jedną w samochodzie:

http://lh4.ggpht.com/_E0CRzVXnyak/SZQfwrCF8LI/AAAAAAAABV4/a7xvYdh3C3g/s640/DSC00221.JPG[/quote]

To próbujmy propagować ich nabycie (posądzą nas o reklamę).

Tylko ile osób odważy się udzielić pomocy, szczególnie obcej osobie.

Jestem pesymistką. Leżącego na chodniku się obchodzi z daleka. Przynajmniej własnych bliskich można próbować uratować lub uchronić od kalectwa.

Pamiętajmy, że nie można (w większości przypadków) zrobić krzywdy poszkodowanemu, a nie podjęcie akcji ratowniczej kończy się najczęściej śmiercią lub nieodwracalnym kalectwem.

Trochę odbiegamy od tytułu wątku ale sporo osób tu zagląda, to nasze usprawiedliwienie.

malka
12-02-2009, 15:11
To próbujmy propagować ich nabycie (posądzą nas o reklamę).

Tylko ile osób odważy się udzielić pomocy, szczególnie obcej osobie.

Jestem pesymistką. Leżącego na chodniku się obchodzi z daleka. Przynajmniej własnych bliskich można próbować uratować lub uchronić od kalectwa.

Pamiętajmy, że nie można (w większości przypadków) zrobić krzywdy poszkodowanemu, a nie podjęcie akcji ratowniczej kończy się najczęściej śmiercią lub nieodwracalnym kalectwem.

Trochę odbiegamy od tytułu wątku ale sporo osób tu zagląda, to nasze usprawiedliwienie.

Maseczka to pikuś, można zastąpić woreczkiem, chusteczką itp.
Tylko cholera-niech ludzie przestaną się bać pomagać.
Dobrze prawisz - zaszkodziś jest trudno, pomóc naprawdę łatwo.

Też czuję się usprawiedliwiona :D

mayland
12-02-2009, 15:24
Wera
Ja moze napiszę jaki sens jest tego kierunku otwierania drzwi...

W sprawie drzwi to powiny otwierać się na zewnatrz kotłowni.
Tak logicznie rozumując... w czasie ewentualnego wybuchu siła rażenia powinna pójść na boki nie naruszając konstrukcji budynku i nie zawalając wyższych kondygnacji. Dlatego te drzwi powinny otwierać się na zewnątrz kotłowni.
Np. w Polmosie w Krakowie wokół którego są zabudowania mieszkalne nie ma stropów a jest kilka pięter. Kondygnacje oddzielone są podłogami z metalowych kratownic. Ma to właśnie zabezpieczyć rozprzestrzenianie się siły rażenia na boki (budynki mieszkalne w sąsiedztwie) i skierowanie wybuchu w górę tak by jak najmniej narazić otoczenie.

Drzwi przeciwpożarowej o klasie EI np. 30 nie są tanie (atestowane).
Może wstawić poprostu drzwi metalowe lub pokryte z jednej strony (od kotłowni) blachą? Takie rozwiązanie na warunki domowe nie jest złe.

agnieszkakusi
17-02-2009, 13:28
Przepraszam że zapytam - a świece to po co :oops:

:D
a choćby po to, że córka nie bardzo lubi ciemność, ja zresztą też nie :D a nie chciałabym rozbić głowy o ścianę jak będzie ciemno. Latarki też są na swoim miejscu. :wink:

Waldek78
18-02-2009, 08:29
Prawda jest taka że nie jest żadną stratą zakup czujek, gaśnic, latarek i zorganizowanie miejsc na klucze... stratą i to wielką jest jeśli spali nam się dobytek całego życia, lub kiedy stanie się coś gorszego, kiedy ktoś nam bliski straci życie.
Wtedy jest strata.
Pomyślmy wszyscy przed a nie dopiero po jakieś tragedii.

duma
22-02-2009, 10:14
Jak dobrze, ze ktoś wreszcie pisze o zagrożeniach. Więcej takich wątków!

comin
25-02-2009, 19:12
Również miałem taką przygodę.
Obudziły mnie trzaski, otworzyłem drzwi od kotłowni i brwi mi opaliło.
Akurat było to w przejściu korytarza na zewnątrz więc ewakuowałem się przez okno.
Strażacy przyjechali, jeden trzymał wąż skierowany na bok i krzyczał do kolegów w środku czy jest alkohol w barku.
Niestety, naruszona konstrukcja i dom do rozbiórki :cry:
Dzięki temu pobudowaliśmy nowy dom.
Nie ma tego złego.... ale gdyby nie trzaski palonych paneli mógłbym nie mieć okazji napisać tego teraz ;-)

Ziab'a
25-02-2009, 19:29
Serdeczne dzięki za ten wątek. Naiwnie myślę, że jak pożar, to w życiu..nie u mnie.
Święty spokój i zdrowy sen kosztował jedyne 400 pln. Oczywiście Allegro. Mocowanie czujek banalne.

Za 400 nie kupię domu.
Za 400 nie zapłacę za remont.
Za 400 to mogą sobie jedynie popić na stypie. I to też oszczędnie.

jarkotowa
26-02-2009, 11:30
Obnażę się
My mamy starą chatę z bali (dom wypoczynkowy)i ogrzewaną "kozami"
Jeszcze trochę siana na strychu po poprzednich właścicielach (nie zdołaliśmy jeszcze wszystkiego wyrzucić)
Latarka - bzdzidełko malutkie żeby kluczem do zamka trafić.
Gaśnica - mówię o niej mężowi 2 lata....
Popiół odstawiony co prawda w metalowym wiadrze, ale....w sieni; czasami przed domem na schodkach...
Obok - dosłownie OBOK kozy leży drewno do niej.
Czujniki czadu planowaliśmy założyć wiosną, przy najbliższej bytności w domu.
:oops: :oops: :oops:
.......mamy dwoje dzieci (uczeń i przedszkolak)
Boszszsz, masakra jakaś
Obiecuję poprawę :oops:

dorciaz
10-03-2009, 12:15
My dopiero na wiosne zaczynamy budowe naszego wymarzonego domku...i juz wiemy NA PEWNO nie zabraknie w nim wyżej wymienionego osprzętu....
ale przyszło mi to do głowy.....aż wstyd sie przyznać :oops: po przeczytaniu jw :cry:
dziekuje...

Aga-Białystok
15-03-2009, 16:09
Mayland, kto wie ile uratowałaś tym wątkiem, mało się o sprawach potencjalnych zagrożeń mówi, jeszcze mniej myśli, a już najmniej robi . Bo: 'po co wywoływać wilka z lasu?!'. Do nowego domu jeszcze trochę, ale posiadanie gaśnicy czy montaż czujek są absolutnie oczywiste. Koszta? Przecież nie są takie wysokie. Wolę dwa miesiące później kupić piekarnik, albo położyć w łazience tańszą glazurę, albo zrezygnować z czegokolwiek co nie jest niezbędne, bo zabezpieczenie domu to właśnie rzecz niezbędna. I nie wywołuję wilka z lasu, bo wilk czasem jest tuż tuż.

Obecnie mieszkam w czteropoziomowym klocku z lat 80tych, który właścicielka podzieliła na części i go wynajmuje. Sama lata temu wyemigrowała, więc domem absolutnie nikt się nie zajmuje. Dom wybudowany systemem gospodarczym. Rozwiązania użytkowe przyjęte w tym domu to jest jakaś masakra. Jest naprawdę niefunkcjonalny i nie raz się zastanawiam co do cholery budujący miał w głowie robiąc to i to... i jak pomyślę teraz, że tą samą 'złotą rączką' robiło się tu instalacje....których oczywiście od lat 80tych nikt nigdy nie przeglądał....nie mówiąc o czymś takim jak komin... jak popatrzę na to co się dzieje w kotłowni.... :( czynny piec opalany drewnem - co 2 godziny trzeba otwierać drzwiczki i dorzucać polana, mamy najtańsze, iglaste, więc dymi się i smoli i zatyka przewody, bo takie nam landlady zamówiła (ogrzewa dom), pół metra obok czynny piec gazowy (ogrzewa wodę), pod którym stoi wiadro z popiołem, reszta kotłowni wypełniona drewnem i węglem. Syf niemiłosierny, bo jakże by inaczej jak węgiel został rzucony na ziemię luzem, drewno leży, popiół produkuje się w ilościach hurtowych.... Mówiłam, że piece podłączone do jednego przewodu wentylacyjnego? A rurka od gazu z zaworem biegnie przy piecu opałowym? ja tu mieszkam najkrócej (w przeciwieństwie do osób, które od lat są tu zameldowane), więc brutalna prawda jest taka, że niewiele mam do gadania. Nocami jak zasypiam to obmyślam ewentualne ścieżki ucieczki....

Aga-Białystok
15-03-2009, 18:50
Znalazłam coś takiego:

http://www.instalacjebudowlane.pl/pokaz_ksiazke.php?isbn=3877

Aga-Białystok
17-03-2009, 10:57
Wciągnęłam się w temat :D Planuję rozmieszczenie czujek i takich tam w przyszłym domu. I przy okazji znalazłam coś takiego, co nazywa się http://www.kulagasnicza.pl/. Określiłabym to jako samouruchamiającą się gaśnicę. Tzn. przy kontakcie z płomieniami kula wybucha środkiem gaśniczym na powierzchnię max 10m2. Czyli, że musi się zacząć już w domu palić. Chyba, że działa również gdy otoczka zacznie się topić... No właśnie, czy ktoś zna ten produkt? Kosztuje ok. 199zł. Nie wiem jak długo jest przydatny. Co myślicie o umiejscowieniu czegoś takiego w kotłowni? Albo w okolicach kominka (chociaż nie za piękne to to, wiem)

malka
17-03-2009, 10:58
Wciągnęłam się w temat :D Planuję rozmieszczenie czujek i takich tam w przyszłym domu. I przy okazji znalazłam coś takiego, co nazywa się http://www.kulagasnicza.pl/. Określiłabym to jako samouruchamiającą się gaśnicę. Tzn. przy kontakcie z płomieniami kula wybucha środkiem gaśniczym na powierzchnię max 10m2. Czyli, że musi się zacząć już w domu palić. Chyba, że działa również gdy otoczka zacznie się topić... No właśnie, czy ktoś zna ten produkt? Kosztuje ok. 199zł. Nie wiem jak długo jest przydatny. Co myślicie o umiejscowieniu czegoś takiego w kotłowni? Albo w okolicach kominka (chociaż nie za piękne to to, wiem)[/url]

ktoś w tym wątku pisał już o tej kuli - poszukaj

Aga-Białystok
17-03-2009, 11:04
o rzeczywiście, rwachster pisał ! że bomba :) a coś więcej? nie chodzi mi o reklamę, tylko o opinie: przydatne czy tylko kolejny gadżet?

sure
24-03-2009, 14:50
Witam, właśnie jestem na etapie planowania instalacji alarmowej, zastanawiam się, czy od razu dołożyć do niej czujki dymowe. Co bardziej się sprawdza - czujki połączone z instalacją alarmową, czy oddzielne?

mayland
24-03-2009, 14:51
Połączone z instalacja alarmową.

sure
24-03-2009, 15:04
Dzięki, Mayland - bardzo pomocny wątek zalożyłaś. Mam do wyboru Lep OSD 23 lub Polon Alfa ADR - 20, nie znam się na tym, może wiesz, która jest bardziej sensowna? (lub może ktoś inny wie?)

Do tego jeszcze będzie czujnik gazów usypiających - właśnie sąsiadowi ukradli samochód, bo tego czujnika nie miał..

pozdrawiam,

mayland
24-03-2009, 15:09
W wątku o alarmach pewnei lepiej Ci doradzą. Ja jakos mam przekonanie do Polonu bo to sprawdzony producent z wieloletnim doswiadczeniem w tej branży. Nawet po latach mozna u nich zamówić brakujace elementy.
Gorzej wybrać coś za 2-3 lata zniknie z rynku i nie będzie mozna wymienić uszkodzonej czujki.

Helios
03-04-2009, 12:25
mayland! Dołączam podziękowania.
Włos ni się zjeżył. Dom użytkuję 10 lat, kotłownia olejowa w piwnicy, kominek w salonie (systematycznie używany). Żadnych zabezpieczeń p.pożarowych. :o Nie wiem gdzie są klucze od garażu i chyba nie potrafiłabym otworzyć (a mężą często nie ma). :(
Budujemy kolejny dom (co prawda pompa ciepła) ale kominek też i inne źródła zagrożenia. Wszystkie Twoje i innych uwagi przyjęte do wykonania.
Jeszcze raz dzięki :P :P :P

maciekCP
05-04-2009, 21:41
Odnośnie skutecznosci kuli gaśniczej wypowiedziała się szkoła pożarnictwa.

http://www.kulagasnicza.pl/pliki/osgsp.pdf

Dla tych, którym nie chce się czytać całej opni - skuteczna w przypadku małych pożarów we wczesnej fazie, powstałych bezpośrednio pod nią.

Ja chyba wolę czujki i gasnicę...

Arnika
13-04-2009, 16:02
Mój kuzyn jest Strażakiem, skończył SGSP i na początku studiów wytłumaczył rodzicom konieczność posiadania gaśnicy. Mają ją w domu, drewnianej altance, za domem mają jeszcze jeden drewniany domek letniskowy w którym jest kotłownia i tam też jest gaśnica. My mieszkamy w bloku. Mamy zamykany korytarz, trzech lokatorów. Na korytarzu mam zawsze sprawną gaśnice. Tak na wszelki wypadek.. i niech tak pozostanie. Myśląc o domu postanowiłam zamurować drzwi do garażu, a drzwi do kotłowi umieścić z zewnątrz budynku. Tak aby z mieszkania bezpośrednio nie wchodzić właśnie do garażu i kotłowni. Z garażu też nie będzie wejścia do kotłowni, bo i po co. Jak trzeba dołożyć do pieca to można się przejść z boku budynku. W razie czego to jest mniejsze prawdopodobieństwo przedostania się pożaru do domu. A czujki np. dymowe czy też tlenku węgla KONIECZNE nie tylko w przypadku posiadanej kotłowni na węgiel.
Tak wiec to naprawdę niewiele kosztuje, a może nam uratować życie.

Afrodyta
15-04-2009, 11:24
W razie czego to jest mniejsze prawdopodobieństwo przedostania się pożaru do domu. A czujki np. dymowe czy też tlenku węgla KONIECZNE nie tylko w przypadku posiadanej kotłowni na węgiel.
Tak wiec to naprawdę niewiele kosztuje, a może nam uratować życie.

Zastanów się, jak często trzeba iść do pieca i sprawdzić co i jak? Będziesz biegać wokół domu zimą, po kąpaniu z mokrą głową. Ja mam tak od 9 lat i wyperswadowałam mężowi - strażakowi wejście do kotłowni z zewnątrz.

Jestem jak najbardziej za tym aby mieć czujniki dymu i gaśnicę w domu, ale wejście do kotłowni w piwnicy. Do garażu zresztą też.

A najważniejsze jest to, że mąż uczy nasze dzieci (5,7 i 10 lat) jak mają się zachowywać w czasie pożaru lub zadymienia- mnie przy okazji też.

POWINNI TAKICH RZECZY UCZYĆ W SZKOŁACH, A NIE RAZ W ROKU ROBIĆ "WYJŚCIE EWAKUACYJNE" TAK SAMO Z PIERWSZĄ POMOCĄ

Arnika
15-04-2009, 12:01
O nauce w szkole się z Tobą muszę zgodzić. Wyjście awaryjne- ćwiczenia w szkole to były tylko zabawy, bo musiały być. Ale jak się zachować w czasie pożaru tego niestety nie uczą i nie powtarzają. Przecież pożar może być wszędzie , nie tylko w szkole, ale i w domu....
Kotłownię muszę oddzielić od części mieszkalnej, bo... się po prostu trochę boję., a obsługiwać kotłownie będzie mój mąż (mam taką nadzieję). Wiem, że to będzie mało komfortowe, ale piec będzie na groszek, a piwnicy niestety nie będę miała, wiec wyjście z garażu i z kotłowni byłoby w przedpokoju, a to się trochę kłóci z zapachami. Więc przyjdzie nam zaglądać do kotłowni na zewnątrz.

Afrodyta
15-04-2009, 13:53
W tym wypadku to masz absolutną rację! :wink: Z przedpokoju do kotłowni to niespecjalnie...

inez5
15-04-2009, 22:45
Mayland, w obliczu niedawnej tragedii w Kamieniu Pomorskim, ten wątek aż mnie przeszył dreszczem.

Dzięki za wszystkie informacje- już wcześniej planowalismy dom pod kątem ewentualnego pożaru i zamierzaliśmy kupic ognioodporne drzwi z garazu do kotłowni i z kotłowni do domu. Teraz zaplanujemy też kupno gaśnic i czujek.

rocco_29
16-04-2009, 09:09
Mój kuzyn jest Strażakiem, skończył SGSP i na początku studiów wytłumaczył rodzicom konieczność posiadania gaśnicy. Mają ją w domu, drewnianej altance, za domem mają jeszcze jeden drewniany domek letniskowy w którym jest kotłownia i tam też jest gaśnica. My mieszkamy w bloku. Mamy zamykany korytarz, trzech lokatorów. Na korytarzu mam zawsze sprawną gaśnice. Tak na wszelki wypadek.. i niech tak pozostanie. Myśląc o domu postanowiłam zamurować drzwi do garażu, a drzwi do kotłowi umieścić z zewnątrz budynku. Tak aby z mieszkania bezpośrednio nie wchodzić właśnie do garażu i kotłowni. Z garażu też nie będzie wejścia do kotłowni, bo i po co. Jak trzeba dołożyć do pieca to można się przejść z boku budynku. W razie czego to jest mniejsze prawdopodobieństwo przedostania się pożaru do domu. A czujki np. dymowe czy też tlenku węgla KONIECZNE nie tylko w przypadku posiadanej kotłowni na węgiel.
Tak wiec to naprawdę niewiele kosztuje, a może nam uratować życie.

Ostrożności nigdy za wiele, ale bez paniki.
Jestem prewentystą w PSP od 15 lat. Z kotłowniami jest tak, że najlepiej zrobić z nich wydzieloną pożarowo strefę, tzn. ściany i stropy niepalne w klasie odporności ogniowej REI 60 (np. ściany z bloczków gazobetonowych 12 cm obustronnie tynkowane, strop żelbetowy) Drzwi do części mieszkalnej w klasie EI 30 (szczelność i izolacyjność przez minimum 30 minut) do tego czujka dymu lub tlenku węgla - i powinno nas to zabezpieczyć. W kotłowniach o większej mocy dobrze jest zabezpieczyć przepusty instalacyjne (o średnicy > 4 cm) przechodzące przez ściany wewnętrzne i stropy masami ogniochronnymi (np. HILTI) do klasy odporności ogniowej ściany lub stropu. Poza tym w kotłowni nie należy przechowywać materiałów palnych - co innego kotłownia, a co innego pomieszczenie na skład opału. Reszta to już czysta wyobraźnia - czyszczenie przewodów kominowych (spalinowe 2x w roku, dymowe 4 x w roku, wentylacyjne 1 x w roku, szczelność inst gazowej 1x w roku, inst. elektryczna 1 x na 5 lat)
Najczęściej do zdarzeń dochodzi w kotłowniach na paliwo stałe - suszenie drzewa na czopuchu, składowanie go przy kotle, palne podłoże itp.
A przecież jest wiele innych punktów zapalnych w mieszkaniu - ot choćby kuchenka gazowa - pozostawianie na włączonym palniku patelni z tłuszczem to u niektórych norma, potem próba ugaszenia tego w panice wodą - też norma. najświeższy ostatni przypadek - podłączenie stalowego przewodu dymowego od kominka w odległości 15 cm od stropu drewnianego (zebezpieczenie wykonane z wełny mineralnej przymocowanej za pomocą stalowego drutu) - efekt - 2-letni dom do odbudowy od poziomu wieńców. Najlepiej zabezpieczy nas własna rozsądna wyobraźnia i odrobina ostrożności i wiedzy - ale bez paniki.
I na koniec - zamiast myśleć o dojeździe pod drzwi domu (strażacy sobie z tym poradzą) raczej zorientujcie się gdzie jest najbliższy sprawny hydrant zewnętrzny - w ostatnim opisywanym przypadku nie został zanleziony gdyż mieszkańcy osiedla domków jednorodzinnych posadzili na studzienkach trawę bo im szpeciły. Ale to już inna bajka.
Pozdrawiam

Afrodyta
16-04-2009, 10:21
Dopiero teraz doczytałam cały wątek, od dechy do dechy.

Chylę czoła Mayland, myślałam, że wątek był to wrzucony po świątecznym pożarze.

Ja jeszcze buduję, ale w świetle tych informacji znów zastanawiam się jaki system grzewczy wybrać. Ze względów bezpieczeństwa przeniosę (prawdopodobnie) kominek do piwnicy, jako, że ma to być główne źródło ciepła. Poza tym wole salon kominkowy niż kotłownię w salonie. Dodatkowo piec na ekogroszek lub inne paliwo stałe.
Bezpieczniej, bo w piwnicy, do której będą drzwi!!! Jeszcze jedno sypialnie w domu są zaplanowane po przeciwnej stronie do części grzewczej w piwnicy, i to było celowe.
Właśnie mnie olśniło! Będę mieć w domu 4!!! wyjścia :D- brama garażowa i drzwi do ogrodu w piwnicy, oraz wejście główne i na taras - będzie którędy zwiewać, ufff...
Gaśnicę mam w aucie i co jakiś czas sprawdzam dla przypomnienia jak jej używać. W domu niestety niet... :( Ale o kupnie do nowego myślałam, teraz jeszcze myślę o czujkach, w odpowiednim czasie przejdę do czynów)

Mąż (strażak-ochotnik)uczy nasze dzieci (5,7 i 10 lat) jak mają się zachowywać w czasie pożaru lub zadymienia- mnie przy okazji też.
POWINNI TAKICH RZECZY UCZYĆ W SZKOŁACH, A NIE RAZ W ROKU ROBIĆ "WYJŚCIE EWAKUACYJNE" TAK SAMO Z PIERWSZĄ POMOCĄ
Na dobrą sprawę nikt z nas nie potrafi udzielić pierwszej pomocy.
Przeczytałam kilka pytań z przygotowań do egzaminu na ratownika medycznego i doszłam do wniosku, że taki kurs powinni przechodzić wszyscy - od przedszkolaka do dziadziusia. Choćby po to, aby umieć trzeźwo myśleć (na ile się da)zachować zdrowy rozsądek, i spokój. Posiadanie umiejętności udzielania pierwszej pomocy jest jak najbardziej pożądane, zarówno jeśli chodzi o masaż serca, udrożnienie dróg oddechowych, jak i napad epilepsji.
Znam przypadek, gdy 15lat temu nie została udzielona pomoc epileptykowi, bo żaden nauczyciel nie wiedział jak należy to zrobić. Niestety jedyna osoba, która tą wiedzę miała, i takowej pomocy już udzielała, nie została dopuszczona do epileptyka, z powodu młodego wieku 16-17 lat :evil: :evil: :evil:. Na szczęście nie był to silny atak.

A teraz z innej beczki:
Czy ktoś może zna, wie, słyszał jaki wpływ ma pożar/ogień na ogrzewanie podłogowe? Skoro mury mogą popękać to co z podłogówką, będzie ciekła?
Jaka jest odporność, wytrzymałość? Wiem, że to zależy też od siły ognia, ale może jakieś normy są?

rocco_29
16-04-2009, 12:27
nie powinna cieknąć;)
Na podłogówce jest wylewka betonu (ok 6 cm) który nie za chętnie przewodzi ciepło, więc bez obaw. Poza tym jak chcesz się przkonać na własne oczy to wrzuć kawałek rurki PE z której będzie robiona podłogówka do ogniska - nic się jej nie stanie;)

Afrodyta
16-04-2009, 18:44
Dzięki rocco_29 , kamień z serca. Byłabym gotowa wybijać z głowy Dużemu podłogówkę. :D

A co myślisz o kominku w piwnicy ze względu na bezpieczeństwo p-poż? Jakieś za albo przeciw jeśli można prosić :lol: (wyżej więcej opisałam)

W jednym masz zasadniczą rację odrobina wyobraźni zrobi więcej niż niejedna gaśnica. No bo co z tego,że masz 5 gaśnic, skoro w kotłowni obok pieca węglowego stoi fura drewna i kartony na podpałkę + puszki z farbą i rozpuszczalnik.

Podam przykład sprzed pół roku w mojej wsi.
Środek nocy, pan domu wyszedł do toalety i.....DYM W DOMU! Nie wiadomo skąd, szybka ewakuacja, straż, maski i co? Nawet ognia nie było! Poszła iskra z pieca na drugi koniec kotłowni, a tam sobie niewinnie leżała szmata pod ścianą. Tliło się paskudztwo tak mocno, że zajęło się coś tam jeszcze, dymu co nie miara i gdyby nie pęcherz gospodarza, nie wiadomo jak by się to skończyło. A w domu było 5 osób w tym 6-letnie dziecko. :o

czar_ni
17-04-2009, 10:04
witam,
jesteśmy na etapie szukania działki pod budowę domu szkieletowego z drewnianą elewacją właściciel firmy ,która będzie nam budować mówił ,że są jakieś preparaty dzięki czemu drewno robi się odporne na ogień. Nie wierzę w całkowitą odporność ale choćby opóźnienie zapłonu. Czy ktoś coś wie na temat takich produktów ? Poza tym ,że drogie nie wiem nic więcej ale może ... bezpieczeństwo jest tego warte.

monkos71
17-04-2009, 11:11
Ja niestety, choć naprawdę podobają mi się domy drewniane, nie wierzę w ich trwałość, a tym bardziej ognioodporność. Dlatego dom jak miałbym dla siebie budować, to po takich historiach, z betonu komórkowego, który poddany nawet najostrzejszej czterogodzinnej próbie ogniowej, nie traci swoich właściwości budowlanych. Wystrczy poczytać o Ytongu http://www.dobrebudowanie.pl/informacje-i-porady-budowlane.php?a=pokaz&tekst=20

czar_ni
17-04-2009, 15:21
Ja niestety, choć naprawdę podobają mi się domy drewniane, nie wierzę w ich trwałość, a tym bardziej ognioodporność.

Dom drewniany już postanowiony pytam o te preparaty bo nic o nich nie wiem a może by było warto.Trzeba to przemyśleć teraz , przed startem bo trzeba elementy w tym "wykąpać".

bipop
17-04-2009, 17:29
Witam Waszą Grupę Budujacą i przepraszam za spam ale....

"SOS!!!! 14 kwietnia b.r. w Wągrodnie /Piaseczno spalił się doszczętnie dach domu, naszych weterynarzy i sąsiadów. Przeprowadzając się pod Piaseczno nawet nie sądziliśmy, że spotkamy tu tak miłych i życzliwych ludzi, którzy wspaniale potrafią pomagać naszym czworonogom. Teraz sami potrzebują pomocy! Liczy się każda złotówka. My wszyscy, którzy ich znamy prosimy o pomoc dla nich!"

http://pogorzelcy.sos.pl/


Wątek: http://forum.muratordom.pl/piaseczno-i-okolice,t2135-12540.htm
17 Kwiecień 2009 12:25 Temat postu: SOS!!!!!!

Arnika
18-04-2009, 19:33
Witam
Coraz więcej pożarów w śród znajomych. W Wielki Czwartek spalił się cały warsztat stolarski, maszyny, urządzenia, sprzęt, drewno znajomemu ze Stasikówki, koło Bukowiny Tatrzańskiej i Poronina. Jak się o tym wczoraj dowiedziałam to byłam w szoku. Stolarnia to jego praca i chleb, a w domu żona trójka dzieci..... A dzwoniłam zapytać czy byłaby możliwość zrobienia u Staszka drzwi drewnianych, rzezbionych wejściowych i do pokoi. Jak odkupi choć część maszyn wtedy gdy będą mi potrzebne drzwi to na pewno zamówię u niego.

Rocco_29 dzięki za cenne wskazówki co do budowy, Będę budować z maxa Kozłowickiego 25cm, może w kotłowni dam gazobeton, strop niestety mam drewniany i teraz nie wiem czy nie zmienić chociaż nad samą kotłownią na lany żelbetonowy, tak dla bezpieczeństwa i po ostatnich pożarach, które widzieliśmy w TV i necie, oraz u wspomnianego Staszka. On też miał ściany murowane, ale strop drewniany.....Natomiast projekt domu to strop drewniany lekki, wiec trzeba by było zmieniać konstrukcje, Czy to się tak da? Czy można?
Wejście do kotłowni jest tylko z zewnątrz, bo do przedpokoju to dla mnie jest niedopuszczalne, i nie zamierzam tego zmienić, pomimo dyskomfortu wychodzenia z domu (w planach było wejście do kotłowni z przedpokoju, ale ja kazałam zmienić w adaptacji i dać z zewnątrz i zamurować tez wejście z garażu do przedpokoju. ) a wyjście ewakuacyjne to z salonu, i kuchni na taras, i wejściowe, poza tym mam niski budynek tylko parterówka, więc zawsze można wyskoczyć. Zastanawiam się jedynie nad kotłem , który wybrać (bo nie mam i nie będę mieć gazu) Zębiec, Klimosz, Defro? Ale wiem, że kotły to nie w tym temacie, ale mogą być bardziej lub mniej awaryjne, i mogą też być przyczyną pożarów. Nie wspomnę o kominkach użytkowanych niejednokrotnie jako kotłownia w salonie. A zabezpieczenie w okół kominka?
Warto się temu przyjrzeć.

gawel
18-04-2009, 20:52
Mayland -> nie chodzi o montaż profesjonalnej instalacji przeciwpożarowej wraz z natryskami w domu jednorodzinnym :lol: Chyba nikt takich instalacji nie robi ...
Podstawa bezpieczeństwa to czujki dymu i najlepiej temperatury w pomieszczeniach narażonych na pożar / garaże , kotłownie , salony z kominkami , składy paliwa etc ... / .
Zapewniam Cię że w wypadku zarzewia pożaru taka czujka dymu czy temperatury potrafi zaalarmować domowników że coś złego się dzieje - a szybko ugasić zarzewie pożaru to podstawa - niewielkie koszta zniszczeń i bezpieczeństwo zdrowia i życia ...
Dodatkowo czujki czadu - to jest chyba najważniejsze - przecie czad to cichy zabójca , no i jak kto chce czujki gazu - jak go używa ...

Oczywiście można używać czujek pracujących solo , ale również można wpiąć takie urządzenia w centralny system alarmowy - jak kto taki oczywiście posiada ...

A jakie te czujki - to już temat rzeka - jak Adam napisał - zapraszamy do wątku o systemach alarmowych ...

Mam jedną czujkę ppoż tzn dymową optyczną tzw. "samozatrzaskującą" działa cały czas bez względu na uzbrojenie alarmu i jest podpięta do centralki alrmowej monitoringu. Mam niewielki dom więc na klatce schodowej 1 wystarczy jestbadzo czuła, bokiedyś poleciał mi dym z kominka i zaczęło wyć jak diabli no i 2 raz zadziałało jak zmieniłem firme ochroniarską i zamiast zwykłego sygnału "włam" centralka wysłala sygnał "pozar" mało sie nie posrałem jak monitoring do mnie zadzwonił czy to prawda? Okropne uczucie.

Tak czy inaczej niewielkim kosztem mozna zamontowac taką czujke i żyć choc troche bezpieczniej.

Xiff
20-04-2009, 20:54
Rok temu u moich znajomych w kamienicy wybuchł bojler... okazalo sie ze sasiedzi uzywali bojlera bez termostatu... wlaczali na tyle czasu ile uwazali... w końcu zapomnieli wyłączyć... Wrzątek zalał mieszkanie ich i sasiadów na dole...

Pol roku temu Siasiad znajomych robil generalny remont, tez w kamienicy... Nowa instalacja CO z piecem na wegiel w mieszkaniu.. Pierwsze uruchomienie (bez tego co montował)... Piec eksplodował... straż, policja, nadzór budowlany... remont od nowa...

Cztery miesiące temu Paliłem w moim kafloku... Dopiero co rozpaliłem i poszedłem do łazienki, rozmawiam z zona... po 10 minutach zona wyniuchała ze cos smierdzi, ja nic nie czułem... Pobiegłem do pokoju.. iskra z pieca wypadła na resztkę gazety która mi zotała po rozpalaniu... Zadyma na całego ,z 1/2 strony gazety...

Dwa miesiące temu Przyjaciółka mojej żony weszła do wanny i dolewała sobie gorącej wody... kot przyszedł ją odwiedzić w łazience... po chwili zaczął dziwnie miałczeć i uciekł z łazienki... dziewczyna wyszła z wanny o własnych siłach, ale mało brakowało i by się zaczadziła... Nie sprawny piecyk gazowy wypuszczał czad.. piecyk wcale nie taki stary....

Jak sobie to przeanalizowałem to zastanawiam sie dlaczego ze mnie taka ciepła pałka jest... wszystko sie pali dookoła, wybucha itd a ja nic.. ok kiedys kupilem czujnik dymu, jak byla zadyma to nie zadzialal bo kosztowal 20 zl... potem lezal w kartonie po przeprowadzce i przypomnial o sobie jak sie bateria rozladowywala... tylko do cholery nie mogłem go znalezc nigdzie bo pikalo raz na 5 minut a kartonow ze 30 bylo..

ok.. postanowione... ustawilem alarm zeby kupic po wyplacie czujki i gasnice... do wyplaty nie uzywam ognia...

Dzieki za watek....


P.S. Co ciekawe opieprzylem kolezanke ze czujnik czadu nie jest drogi i dlaczego jeszcze go nie ma, przeciez mogla sie zabic w tej wannie.... Czasami mnie przeraza ze taki obludny jednak jestem.. ;)

Endriuszka
20-04-2009, 21:12
super wtek napewno warto go dobrzeeeeeeeeeeeeee przeanalizowac :)

rocco_29
21-04-2009, 08:23
Witam
Coraz więcej pożarów w śród znajomych. W Wielki Czwartek spalił się cały warsztat stolarski, maszyny, urządzenia, sprzęt, drewno znajomemu ze Stasikówki, koło Bukowiny Tatrzańskiej i Poronina. Jak się o tym wczoraj dowiedziałam to byłam w szoku. Stolarnia to jego praca i chleb, a w domu żona trójka dzieci..... A dzwoniłam zapytać czy byłaby możliwość zrobienia u Staszka drzwi drewnianych, rzezbionych wejściowych i do pokoi. Jak odkupi choć część maszyn wtedy gdy będą mi potrzebne drzwi to na pewno zamówię u niego.

Rocco_29 dzięki za cenne wskazówki co do budowy, Będę budować z maxa Kozłowickiego 25cm, może w kotłowni dam gazobeton, strop niestety mam drewniany i teraz nie wiem czy nie zmienić chociaż nad samą kotłownią na lany żelbetonowy, tak dla bezpieczeństwa i po ostatnich pożarach, które widzieliśmy w TV i necie, oraz u wspomnianego Staszka. On też miał ściany murowane, ale strop drewniany.....Natomiast projekt domu to strop drewniany lekki, wiec trzeba by było zmieniać konstrukcje, Czy to się tak da? Czy można?
Wejście do kotłowni jest tylko z zewnątrz, bo do przedpokoju to dla mnie jest niedopuszczalne, i nie zamierzam tego zmienić, pomimo dyskomfortu wychodzenia z domu (w planach było wejście do kotłowni z przedpokoju, ale ja kazałam zmienić w adaptacji i dać z zewnątrz i zamurować tez wejście z garażu do przedpokoju. ) a wyjście ewakuacyjne to z salonu, i kuchni na taras, i wejściowe, poza tym mam niski budynek tylko parterówka, więc zawsze można wyskoczyć. Zastanawiam się jedynie nad kotłem , który wybrać (bo nie mam i nie będę mieć gazu) Zębiec, Klimosz, Defro? Ale wiem, że kotły to nie w tym temacie, ale mogą być bardziej lub mniej awaryjne, i mogą też być przyczyną pożarów. Nie wspomnę o kominkach użytkowanych niejednokrotnie jako kotłownia w salonie. A zabezpieczenie w okół kominka?
Warto się temu przyjrzeć.

W poprzednim wpisie przesadziłem z wymaganiami odnośnie nośności R dla ścian i stropów wydzielających kotłownię. Jeśli w kotłowni masz strop drewniany wystarczy że położysz podwójnie płytę kartonowo - gipsową ognioodporną na ruszcie stalowym - otrzymasz wymaganą klasę EI 30 dla takich stropów, tzn. że strop przez pół godziny nie powinien przepuścić ognia i temperatury.

Arnika
21-04-2009, 08:49
OK dzięki Rocco_29 dzisiaj idę do architektki i przypomnę jej o tym, bo znając życie to sobie zapominają o elementarnych sprawach.

rocco_29
22-04-2009, 07:51
OK dzięki Rocco_29 dzisiaj idę do architektki i przypomnę jej o tym, bo znając życie to sobie zapominają o elementarnych sprawach.
Arniko - przepraszam Cię!! Za szybko piszę nie mysląc co;) Poprawiam ostatni wrzut.
Zacznijmy od tego, że wydzielenia wymagają kotłownie na paliwo stałe o mocy >25 kW, gazowe i olejowe o mocy > 30 kW. Przeciętna moc kotła dla standardowego domku jednorodzinnego nie przekracza tej wartości, więc projektanci z reguły nie zawyżają wymagań. Ale jeśli już się chce być zabezpieczonym to można o tym pomyśleć;) Z tym że klasa odporności ogniowej stropu powinna wynosić EI 60, a nie jak pisałem EI 30 (to dla drzwi zamykających kotłownię) - więc 2xpłyta g-k ognioodporna tego nie da, najlepiej żelbet.

Arnika
22-04-2009, 08:51
Witam
Dzisiaj idę po projekt do architektki bo wczoraj gdzieś wyjechała na budowę i jej nie zastałam. Może to i dobrze. Więc zadam jej te pytania, a i tak oddaję projekt adaptowany do starostwa o pozwolenie na budowę, bo czas płynie. A zawsze mogę jeszcze coś zmienić w trakcie budowy. A jeżeli chodzi o bezpieczeństwo to nikt by nie podpisał się pod bublem budowlanym, szczególnie teraz. A masz racje, że będziemy mieć kocioł max do 20kW na groszek, (i będziemy palić tylko groszkiem, bo budujemy na Zagłębiu, a węgla u nas pod dostatkiem, a pellet i zboże to brane jest pod uwagę jako alternatywa opalania w przypadku szalejących cen węgla, lub jego chwilowego braku) bo będziemy mieć 160-170m2 powierzchni do ogrzania (gdzieś około, bo bardzo pozmieniałam dom), więc kocioł 20kW wystarczy. Teraz mam problem, który kocioł wybrać, aby był dobry, skuteczny, mało skomplikowany, z małą ilością elektroniki, i który by np, nie wybuchał. Mam na uwadze Zębiec, Klimosz, Defro... i bądz tu mądry?

piomar31
25-04-2009, 17:06
Jeśli gaśnica to co najmniej proszkowa 4 kg (GP 4xABC), śniegowe są za ciężkie (ok. 16 kg) i można odmrozić ręce (- 78 st.C), samochodową to można co najwyżej papieros zgasić. I uwaga - gaśnice też produkują w Chinach (przeważnie te z allegro) i są dobre jak wszystko chińskie. Kupując gaśnice bieżcie te z manometrem, bo one działają od razu.

michcio0711
26-04-2009, 14:45
Dwa miesiące temu Przyjaciółka mojej żony weszła do wanny i dolewała sobie gorącej wody... kot przyszedł ją odwiedzić w łazience... po chwili zaczął dziwnie miałczeć i uciekł z łazienki... dziewczyna wyszła z wanny o własnych siłach, ale mało brakowało i by się zaczadziła... Nie sprawny piecyk gazowy wypuszczał czad.. piecyk wcale nie taki stary....

...

P.S. Co ciekawe opieprzylem kolezanke ze czujnik czadu nie jest drogi i dlaczego jeszcze go nie ma, przeciez mogla sie zabic w tej wannie.... Czasami mnie przeraza ze taki obludny jednak jestem.. ;)

Może lepiej poleć koleżance, żeby uruchomiła wentylację, tzn. rozszczelniła wszystkie okna, pewnie są plastikowe.
Piec nie wypuszcza czadu z powodu wadliwej konstrukcji, tylko z powodu braku tlenu do procesu spalania. 99% zaczadzeń o których się słyszy to wina braku wentylacji. Tylko niestety w TV podaje się, że to z powodu wadliwej instalacji... (gdzie, w jakim kraju rurą gazową płynie czad?, chyba w kotlinie czadu..).
Takie komunikaty w mediach tylko ludzi ogłupiają, taki ktoś jak kupi sobie nowy piec to myśli, że nic mu nie grozi, bo sprawny. Ale okna zamknięte.
W ogóle dzisiaj bez sensu jest kupowanie pieców z otwarta komorą spalania. Żadnych zalet... No może prócz pare % niższej ceny.

Mały
01-05-2009, 21:29
Witajcie - zgłasza się pogorzelec.
Jak troszkę ochłonę po pożarze to postaram się dać parę uwag na gorąco.
Na początek pamiętajcie, że płyty g-k na poddaszu z drewnianym stropem to konieczność. Także te ognioodporne (droższe raptem o kilka zł/płyta).
A i gaśnica w domu to niezbędny dodatek - gdyby ona była na miejscu to nie miałbym w niedzielę 7 jednosek straży pożarnej pod domem...
Aaaa... i konieczne - "jak się nią posługiwać"(info dla dzieci) przydatna rzecz.
Dodatkowo - jeśli przed domem stoi samochód, np taty lub mamy to na 99% jest w nim gaśnica, a to potrafi uratować życie. Ot taki drobiażdżek.
Sam się o tym przekonałem.Niestety.
I najważniejsze - myślicie, że jak dzieciak ma -naście lat to jest mądry? Oj , ja się "przejechałem"... to najgorszy wiek. Doświaczeń i kombinacji.
Pozdrawiam.

ania klepka
01-05-2009, 22:02
Masz rację 30x2 nowe wytyczne RRC (u dzieci do ok 8 rż zostaje 15x2)
Dzięki za sprostowanie - choć pamiętam jeszcze wytyczne 5x1 - tu sie trza było nagimnastykować :wink:
Maseczki , cóż kosztuje kilka złotych i ważna jest bezterminowo :D
ja mam zawsze jedną w torebce i jedną w samochodzie:

http://lh4.ggpht.com/_E0CRzVXnyak/SZQfwrCF8LI/AAAAAAAABV4/a7xvYdh3C3g/s640/DSC00221.JPG

To próbujmy propagować ich nabycie (posądzą nas o reklamę).

Tylko ile osób odważy się udzielić pomocy, szczególnie obcej osobie.

Jestem pesymistką. Leżącego na chodniku się obchodzi z daleka. Przynajmniej własnych bliskich można próbować uratować lub uchronić od kalectwa.

Pamiętajmy, że nie można (w większości przypadków) zrobić krzywdy poszkodowanemu, a nie podjęcie akcji ratowniczej kończy się najczęściej śmiercią lub nieodwracalnym kalectwem.

Trochę odbiegamy od tytułu wątku ale sporo osób tu zagląda, to nasze usprawiedliwienie.[/quote]

Procedury resuscytacji krążeniowo -oddechowej stale się zmieniają. Kiedyś uczono 5:1, 15:2 teraz jest 30:2.
Ale w krajach Ameryki oficjalnie odeszło się od sztucznego oddechu. A Polska Rada Resuscytacji jak i Europejska Rada Resuscytacji pozwala nam odstąpić od sztucznego oddechu, choćby z przyczyny, że się brzydzimy.
Ucisk klatki piersiowej powinien być z prędkością 100 uciśnięć na minutę a nie jak wcześniej ktoś napisał 80.
Dzisiejsze procedury mówią też, że osoba udzielająca pierwszej pomocy nie powinna tracić czasu na mierzenie pulsu (tętna). Jeżeli poszkodowany nie oddycha tzn. że lada chwila straci też tętno.


Jeśli chdzi o gaśnice w domu to warto mieć gaśnice ABC oraz gaśnicę F (ta służy do pożarów urządzeń kuchennych, do gaszenia tłuszczów kuchennych - do których nie używamy wody do gaszenia)

andrzej100
02-05-2009, 09:52
Witajcie - zgłasza się pogorzelec.
Jak troszkę ochłonę po pożarze to postaram się dać parę uwag na gorąco.
Na początek pamiętajcie, że płyty g-k na poddaszu z drewnianym stropem to konieczność. Także te ognioodporne (droższe raptem o kilka zł/płyta).
A i gaśnica w domu to niezbędny dodatek - gdyby ona była na miejscu to nie miałbym w niedzielę 7 jednosek straży pożarnej pod domem...
Aaaa... i konieczne - "jak się nią posługiwać"(info dla dzieci) przydatna rzecz.
Dodatkowo - jeśli przed domem stoi samochód, np taty lub mamy to na 99% jest w nim gaśnica, a to potrafi uratować życie. Ot taki drobiażdżek.
Sam się o tym przekonałem.Niestety.
I najważniejsze - myślicie, że jak dzieciak ma -naście lat to jest mądry? Oj , ja się "przejechałem"... to najgorszy wiek. Doświaczeń i kombinacji.
Pozdrawiam.

Ojejku, Tomek, wspolczuje Ci ogromnie. Mam nadzieje, ze straty nie za wielkie.
Mnie nie ma obecnie w domu (i dluzszy czas nie bedzie), ale jesli moja zona moze w czyms pomoc...

Mały
02-05-2009, 22:16
Dziekuję za chęci.
Mam nadzieję, że dam radę.
Czekam na decyzję z Interriska n/t odszkodowania. Zresztą w razie "W" autko idzie pod młotek.
Grunt to się nie poddawać - pracujemy w domku cały czas.
Wypalił się doszczętnie pokój młodego, a reszta góry właściwie do wymiany ze względu na zakopcenie(tu sporo dały pełne drzwi, które nie przepuściły płomieni-te w łazience po wytopieniu szyby narobiły trochę szkód).
Dach cały(płyty g-k i wełna oszczędziły go, choć samym krokwiom sie oberwało).
Ale walczymy. Najważniejsze, że dzieciaki całe, choc młody ma rękę i nogę lekko poparzoną- no i nauczkę na całe życie.
Dzieki jeszcze raz.
Pozdrawiam.
PS - kupiłem dwie gaśnice proszkowe ABC (+4 spraye gaśnicze na Allegro) i będziemy uczyć dzieciaki z nich korzystać.

andrzej100
04-05-2009, 08:19
fajnie, ze masz ubezpieczony. Szkoda, nowy domek a tu taka skucha. podoba mi sie, ze nie wpadles w depresje po takim ciosie.

Foczki
04-05-2009, 19:42
Znalezione na naszym forum.
Dla mnie bez komentarza.

http://img21.imageshack.us/img21/4932/dscf3084fr5.jpg (http://img21.imageshack.us/my.php?image=dscf3084fr5.jpg)

monikaa13
05-05-2009, 16:11
Witajcie - zgłasza się pogorzelec.
Jak troszkę ochłonę po pożarze to postaram się dać parę uwag na gorąco.
Na początek pamiętajcie, że płyty g-k na poddaszu z drewnianym stropem to konieczność. Także te ognioodporne (droższe raptem o kilka zł/płyta).
A i gaśnica w domu to niezbędny dodatek - gdyby ona była na miejscu to nie miałbym w niedzielę 7 jednosek straży pożarnej pod domem...
Aaaa... i konieczne - "jak się nią posługiwać"(info dla dzieci) przydatna rzecz.
Dodatkowo - jeśli przed domem stoi samochód, np taty lub mamy to na 99% jest w nim gaśnica, a to potrafi uratować życie. Ot taki drobiażdżek.
Sam się o tym przekonałem.Niestety.
I najważniejsze - myślicie, że jak dzieciak ma -naście lat to jest mądry? Oj , ja się "przejechałem"... to najgorszy wiek. Doświaczeń i kombinacji.
Pozdrawiam.

Mały ogromnie współczuję. Co się stało? W nowym domu? Mam nadzieję, że wszystko ok.

inez5
05-05-2009, 20:15
Jak zamontować gniazdko na połączenie skręcane :-? ?

Pozdrawiam

Odizolowaną część przewodu przykręcasz śrubełką do uchwytu - jak w kostce łączeniowej ...

No bo chyba nie chodzi o skręcenie na tzw wydrę dwóch odizolowanych części przewodu ze sobą ... :-?

Pogadałam z tatą inż.elektrykiem,który wiele lat w elektryce i na lądzie i na morzu robi, i on potwierdził, iż złączki są niebezpieczne.
On, gdziekolwiek kładzie kable to ZAWSZE skręca. Tato mówi,ze to owszem dłuższa robota, a nie cyk-cyk na złączki, ale pewniejsza i bezpieczniejsza instalacja.
Złaczki lubią się topic, wystarczy iskierka i pożar tli się w ścianie, a potem...

jarkotowa
08-05-2009, 08:57
Mały, wyrazy współczucia. Trzymajcie się.
A czy możesz powiedzieć co wywołało pożar?
Twoje przykre doświadczenia pozwolą innym wyciągnąć wnioski i naprawić błędy dopóki nie jest za późno. Szkoda, że człowiek jest mądry po szkodzie (mowa tu o posiadaniu gaśnic). Każdy z nas pewnie nie raz myślał o kupieniu gaśnicy.....i na myśleniu się skończyło.