PDA

Zobacz pełną wersję : Pami?tki - k?cik wymiany my?li i wra?e?



Strony : 1 2 [3] 4 5 6

14-01-2004, 20:40
Potrzeba miłości - Jarosław Zieliński

Wokół rozgrywa się tysiące spraw
nieprzerwanym ciągiem płynie życie
Ty pragniesz miłości!
Jedynej i nieodwołalnej
aż po drogi waszej kres
świat? Nie istnieje dla ciebie i tego
Komu pozwolisz skąpać się w tym blasku
Szaleństwo... czy jedyna z dróg
Pośród koralowych raf
na wyspę szczęścia

Uhu
14-01-2004, 23:14
Jest ktoś...
Rainer Haak


Jest Ktoś, przy kim mogę być sobą.

Mogę opowiadać o moich marzeniach,
pragnieniach i nadziejach, a także
o zwariowanych pomysłach

Mogę płakać i śmiać się głośno.

Mogę przetoczyć się przez pokój
w szalonym tańcu.

Mogę być szczęśliwy i nieszczęśliwy,
pewny siebie i zupełnie z siebie niezadowolony.

Nie muszę wkładać maski, lecz mogę
być taki, jaki naprawdę jestem
i jaki w danej chwili się czuje.

Uhu
14-01-2004, 23:17
Przyjaciele... dlaczego?
Luciano Cian

Przyjaciele się spotykają,
aby się lepiej poznać i pokochać.

Każdy jest dla przyjaciela otwartą książką.

Przyjaciele są szczęśiwi gdy się spotykają,
mówią sobie wszystko: kim są i czym żyją.

Trzeba odbyć długą drogę,
aby żyć uczuciami przyjazni i miłości,
aż do najwyższych możliwości.

Kochać i kochać się wzajemnie oznacza
dawać życie jeden za drugiego.

Jest to ideał piękny
i jednocześnie tragiczny,
doświadczenie głębokich radości
i przeniliwych cerpień.

ponury63
15-01-2004, 05:49
Molier

Miłość to mistrz nie lada, ona w jednej chwili
czyni z nas coś czym przedtem nigdyśmy nie byli,
nieraz w naturze w sposób niesłychany
nauki jej sprawiają zupełne przemiany,
jednym tchnieniem potężna ta władza
jakby cudem na innych ludzi nas przeradza,
z jej woli wraz się skąpy robi rozrzutnikiem,
tchórz rycerzem, gbur prosty - czułym zalotnikiem,
najbardziej tępej duszy ona daje ostrze,
i nagłą bystrość wlewa w pojęcia najprostsze

ponury63
15-01-2004, 05:55
Dnia 15 stycznia 1869 roku urodził się Stanisław Wyspiański (zm. 1907), malarz, grafik, poeta i dramaturg

[POEZJO - WIECZNIEŻ CIĘ PO SPRZĘTACH SZUKAĆ TRZEBA]

Poezjo - wiecznież cię po sprzętach szukać trzeba,
wśród zwiędłych kwiatów,
gdy wesół wczoraj kwiat opada i omdlewa;
czyliś ty tylko jest w tych głosach z oddalenia,
w echach z innych światów,
urokiem snów i czarem chwil omdlenia;
czy nie ma ciebie tam, gdzie czas rozkwitu,
gdzie walka i gdzie walki przesilenia;
czyliś posągiem tylko śmierci bytu;
tym przeto duszy panująca,
że pokonanym dajesz promień słońca,
a wszystkie duchy zwycięstw uskrzydlone
wtedy twe siostry, gdy padną zwalone;
czyliś jest chwilą, czyli jesteś wieczna,
czyliś jest - choćby chwilę władnąca i żywa,
czyliś jest słowo - nazwa niedorzeczna,
więc twoja siła i moc, co porywa,
ani jest chwilą, ni wiekiem,
lecz sercem, czuciem, wolą - jest człowiekiem!




[GDY NIE MOGĘ SIĘ ROZMÓWIĆ]

Gdy nie mogę się rozmówić
z tobą listem ni przez karty,
w braku cierpliwości piszę
wszem dostępny - list otwarty.
Lecz się nie bój, boś bezpieczny,
choć w tym liście drukowany,
bo wszem obec jestem grzeczny,
chociaż strasznie rozgniewany.




[W CZYICHŻE RĘKACH BYŁEM MANEKINEM]

W czyichże rękach byłem manekinem
dotychczas, jeźli kiedy nim mam zostać?
Czyli myśl czyja, gdy znaczy się czynem,
nie może wolą tegoż dziełu sprostać,
i mam się, jąwszy czyn, spłonić rubinem
wstydu, żem wziął na się cudzą postać?
Czyliż tak wszyscy cudzym kształtem żyją,
że już nie wierzą w nic, co w sobie kryją.
Może w nich nie ma nic i mówią przeto,
o ilem im podobny, że to mnie zaletą?




[JAKŻEŻ JA SIĘ USPOKOJĘ]

Jakżeż ja się uspokoję -
pełne strachu oczy moje,
pełne grozy myśli moje,
pełne trwogi serce moje,
pełne drżenia piersi moje -
jakżeż ja się uspokoję...

skorpionka
15-01-2004, 13:35
Fragment pamiętników krytyka sztuki i publicysty -Feliksa Jasienskiego

"W dziennikach plyna potoki wody o Wyspianskim pisarzu. Zapomniano, ze ten pisarz byl - przede wszystkim malarzem. Ta literatura jego, to obrazy malowane slowami. Narod zwiazal malarzowi rece; nie pozwolil mu sie wypowiedziec tam, gdzie jedynie mogl sie wypowiedziec. Kosciol franciszkanski - to proba. Dom lekarski - to proba. Najpiekniejsza rzecz, swieta Salomee, jedyny obraz rzeczywiscie religijny w sztuce europejskiej od paruset lat, osmielono sie wyrzucic, zastapic bezecnym fabrykatem niemieckim. Narod mogl zamordowac malarza i tej uciechy sobie nie poskapil. Bo u nas jest, po prostu, jak powiedzial kiedys Wyspianski, nienawisc do sztuki. Ale narod nie mogl wydrzec pisarzowi piora z reki, a na papier i atrament stac nawet czlowieka bardzo ubogiego. Wiec Wyspianski pisal. Ale, wedlug mnie, malarz bylby przewyzszyl pisarza. [...] "
http://www.zwoje.com/zwoje23/swkopiec2.jpg

skorpionka
15-01-2004, 13:37
Obraz Stanislawa Wyspianskiego-Widok na Kopiec Kościuszki(1904r)

AgnesK
15-01-2004, 22:58
będę
Howard Arnold Walter

Będę prawdziwy, bo są tacy, którzy mi ufają.
Będę czysty, bo są tacy, którzy troszczą się o mnie.
Będę silny bo wiele trzeba wycierpieć
Będę odważny, bo trzeba odważyć się na wiele.
Będę przyjacielem wszystkich: wrogów i tych którzy nie mają przyjaciół.
Będę dawać i zapominać o darze.
Będę pokorny, bo znam swą słabość.
Będę patrzeć w górę i śmiać się, i kochać, i dźwigać.

ponury63
16-01-2004, 00:47
...Agnes, dziekuję za cudny wiersz... proszę Tuwima, o przyjaźni...

Julian Tuwim

"Dziurawiąc niebo"

Leopoldowi Staffowi w dowód serdecznej i zawsze żywej przyjaźni

Dziurawiąc niebo wściekłym wzrokiem,
Nogami kopiąc pijany glob,
Zataczam się olbrzymim krokiem,
Żeglując pod wydęty strop.

Przypłyną do mnie wielkie wody,
Porwą mnie w podróż, w straszny bieg,
W zielone gody i przygody
Korytem rozjuszonych rzek.

Gdy wyląduję, będzie lato,
Kleisty, roztopiony skwar,
Zgniecioną łąką, jako szmatą,
Z gorącej twarzy zetrę żar.

Wicher mi borem w oczy śmignie
I wleje w gardło złoty śpiew!
Zdrowie się we mnie z krzykiem dźwignie,
Zagalopuje ciemna krew!

Z życiem, niedbale przerzuconym
Przez ramię, jak zwierzęca sierść,
Utopię w niebie rozkrwawionym
Moją wrzeszczącą ostrą śmierć.

Wrócę czerwony i szalony,
Jak głodny pies śród świeżych ścierw!
Jak okrzyk igły rozżarzonej,
Gdy w obnażony trafi nerw!

Świat mi pod dało się położy,
Jako pod topór kawał pnia,
I sen mój będzie, jak sen Boży
W wigilię pierwotnego dnia.

ponury63
16-01-2004, 00:48
Tadeusz Kotarbiński

Czym jest miłość, czym jest przyjaźń?
Hej, nauczyciele,
Dajcie ich określenie zwięzłe a soczyste!
Miłość - dwie dusze w jednym zjednoczonym ciele,
A przyjaźń - jedna dusza w dwóch ciałach...
Zaiste!



Phil Bosmans

Szczęście znajduje się w tobie.
Zaczyna się na dnie twego serca,
a ty możesz je wciąż powiększać,
pozostając życzliwy tam,
gdzie inni bywają nieżyczliwi;
pomagając tam,
gdzie nikt już nie pomaga;
będąc zadowolonym tam,
gdzie inni tylko stawiają żądania.
Ty potrafisz się uśmiechać tam,
gdzie się narzeka i lamentuje,
potrafisz przebaczać,
gdy ludzie zło ci wyrządzają.




Szczęście rzadko bywa nagrodą.
Znacznie częściej jest nieoczekiwanym prezentem.

AgnesK
16-01-2004, 09:59
Credo przyjazni
Elena Oshiro


Wierzę w ciebie, przyjacielu.
Wierzę w twój uśmiech - otwarte okno twojego istnienia.
Wierzę w twoje spojrzenie - odbicie twojej uczciwości.
Wierzę w twoje łzy - znak obecności w smutkach i radościach.
Wierzę w twoją dłoń - zawsze wyciągniętą, by dawać i otrzymywać.
Wierzę w twój uścisk - szczere przyjęcie twojego serca.
Wierzę w twoje słowo - wyraz tego co kochasz i czego oczekujesz.
Wierzę w ciebie przyjacielu,
tak po prostu w wymowę ciszy.

tdxls
16-01-2004, 11:16
Desiderata

Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech

I pamiętaj jaki spokój można znaleźć w ciszy

O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi

Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie

Wysłuchaj innych nawet tępych i nieświadomych oni też mają swoją opowieść

Unikaj głośnych i napastliwych

Unikaj głośnych są udręką ducha

Niech twoje osiągnięcia zarówno jak i plany będą dla ciebie źródłem radości

Bądź ostrożny w interesach na świecie bowiem pełno oszustwa

Bądź sobą zwłaszcza nie udawaj uczucia

Ani też nie podchodź cynicznie do miłości bo ona jest wieczna jak trawa

Unikaj głośnych i napastliwych

Unikaj głośnych są udręką ducha

Przyjmij spokojnie co ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości

Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy masz prawo być tutaj

A więc żyj w zgodzie z Bogiem kimkolwiek On ci się wydaje

W zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą

Przy całej swej złudności znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat.


Znalezione w starym kościele świętego Pawła w Baltimore
Datowane 1692 rok.

ponury63
16-01-2004, 11:46
Wojciech Młynarski

"Moje serce to jest muzyk"

Świat wokół mnie wie, czego chce
i radzi mi nie raz:
plan jakiś zrób, uszyj suknię na ślub,
jakiś pomysł na życie mieć czas.
Wypiłam kawki, strzeliłam gaz
z niejednym panem stąd.
Im lepszy pan, co do mnie miał plan,
tym ja szybciej zmykałam mu, bo

Moje serce to jest muzyk,
który zwiał z orkiestry,
bo nie z każdym lubi grać.
Żaden mu maestro nie potrafi rady dać.
Moje serce, to jest muzyk improwizujący,
co ma własny styl i rytm,
ale gdy gorąco kocha, wtedy gra jak nikt.

Wkrąg ludzi moc duma co noc
nad samotnością swą...
Gęściej od gwiazd pośrodku swych miast
ludzkie serca samotne się skrzą...
A mnie wciąż gra każdego dnia
na skrót przez drogi złe
za szosą mą, za kimś miłym, kto
wreszcie pojmie, zrozumie to, że...

Moje serce to jest muzyk,
który zwiał z orkiestry,
bo nie z każdym lubi grać.
Żaden mu maestro nie potrafi rady dać.
Moje serce, to jest muzyk improwizujący,
co ma własny styl i rytm,
ale gdy gorąco kocha, wtedy gra jak nikt.

skorpionka
16-01-2004, 16:16
Mówiłam Żartem-Agnieszka Osiecka



Powiedziałam, że do ciebie przyjdę,
nie przyszłam.
Powiedziałam, że za ciebie wyjdę,
nie wyszłam.
Powiedziałam, że nie umiem zdradzić,
umiałam.
Powiedziałam, że się chcę poprawić,
nie chciałam.
Tłumaczyłam, że nie zapominam,
no, nie wiem...
Raz już była przecież taka zima
bez ciebie.
Przysięgałam: "Jesteś całym światem" -
niemądrze.
Obiecałam: "Wrócę tu przed latem" -
a skądże...

Bo ja tak mówiłam żartem.
Dobry żart jest tynfa wart.
A ty oczy masz uparte,
ty budujesz domek z kart.
Czasem palnę coś w rozmowie,
żartem snuję jakiś plan,
a ty zaraz myślisz sobie,
przywiązujesz się nad stan.
Ty tak nie znasz się na żartach,
aż mnie czasem bierze złość,
ja ci mówię: "Idź do czarta,
mam po uszy ciebie! Dość!",
ja ci mówię: "Idź do czarta,
mam po uszy ciebie! Dość!".

16-01-2004, 17:48
~ Puszek okruszek ~ Jerzy Dąbrowski

Mój dziadek dał mi psa
Pies cztery łapy ma ...
Normalny mówią pies
Nieprawda Coś w nim jest ...
Ma delikatny głos
I bardzo czujny nos ...
I kilka śmiesznych łat
Niewiele liczy lat ...

Puszek okruszek
Puszek kłębuszek
Bardzo go lubię
Przyznać to muszę ...

Puszek okruszek
Kłębuszek
Jest między nami sympatii nić ...
Wystarczy tylko
Że się poruszę
Zaraz przybiega by ze mną być ...

brzoza

skorpionka
16-01-2004, 18:33
Konstanty Ildefons Galczyński
"Jak jeleń chcial sprzedać swoje rogi"


Żył raz jeleń ubogi, w majątku miał dwa rogi, poza tym więcej nic.

Smutny przez bory snuł się i jeszcze gorzej czuł się, niż na złej sztuce widz.

A nieraz mu się chciało wypić kubek kakao,ech,tak, niejeden raz.

A tutaj w tej pustelni ni rynku , ni spółdzielni, a tylko las i las.

Więc się zezłościł jeleń.-Tego - mówi - za wiele.Uderzę w czynów stal.

Rogi okrył papierem i odszedł z bedekerem w tzw. siną dal.


Po pięciu dniach podróży znalazł się w mieście dużym, gdzie dużo ludzi szło.

I zawołał bez trwogi:Rogi sprzedaję, rogi, rogi panowie, o!

Ale na rogi nikt się nie skusił oczywiście, o biedo wszystkich bied!

Biedny lasów mieszkaniec przeżył rozczarowanie i dalej smutny szedł.


Księżyc był znów na nowiu.Patrzy-chatka w pustkowiu, zapadła w mech i sen.

Na płocie szyld chędogi:KUPUJĘ JELENIE ROGI PODŁUG NAJWYŻSZYCH CEN.

"He -he-pomyślał jeleń-tego to już za wiele,hi hi , ha, ha, ho, ho.

I ta chatka w pustkowiu, i ten księżyc na nowiu- kantem mi pachnie to.

Wiem , ta stara hiena jest z bajek Andersena, warzy diabelski płyn,

ćmy pali w kandelabrach,o , ja się nie dam nabrać, ja już mam dość tych kpin".

skorpionka
16-01-2004, 18:45
K.I.Gałczyński-O trzęsących się portkach(fragment)

Tutaj się kończy ballada

o portkach się trzęsących,
z ballady morał gada,
morał następujący:

Gdy wieje Wiatr Historii,
Ludziom jak Pięknym Ptakom
Rosną Skrzydła, natomiast
Trzęsą się Portki Pętakom.

chmurka
16-01-2004, 18:56
AGNIESZKA OSIECKA

Okularnicy

Między nami po ulicy,
pojedynczo i grupkami,
snują się okularnicy ze skryptami.
I z książkami,
z notatkami,
z papierami, kompleksami.
Itd., itp.,
itp., itd.,
itd.

Uszy mają odmrożone,
nosy w szalik otulone,
miny mroczne.
Taki dzieckiem się nie zajmie,
tylko myśli o Einsteinie.
Itd., itp.,
itp., itd.,
itd.

Gnieżdżą się w akademiku,
mają każdy po czajniku.
I nie dla nich de volaje,
i Paryże, i Szanghaje.
I nie dla nich baju bach,
ani lala, ani buba.
Itd., itp.,
itp., itd.,
itd.

Tylko czasem przy tablicy,
wiosną jakiś okularnik,
skradnie swej okularnicy pocałunek.
Wtem okular zajdzie mgłą,
przemarznięte dłonie drżą.
Potem razem w bibliotece,
i w stołówce, i w kolejce.
Itp., itd.,
itd.

Wymęczeni, wychudzeni,
z dyplomami już w kieszeni,
odpływają pociągami,
potem żenią się z żonami.
Potem wiążą koniec z końcem
za te polskie dwa tysiące.
Itp., itd.,

Uhu
16-01-2004, 19:28
Jak z tobą być
Cho Byonghwa

nie zaprzyjaźniaj się ze mną głęboko
za wiele będzie pożegnań

bądźmy ze sobą
lekko, ze swobodą

gdy uściski rąk będą za trudne
powiemy sobie miło: do widzenia

i unikajmy
rozmów
kłopotliwych

że tylko ty
albo tylko my

że nasza tajemnica
nie używajmy
żadnych górnych słów

jak bardzo ciebie pragnę
pokazywać nie chcę

ile myślę o tobie
też nie dam ci znać

po co znikam i dokąd
nigdy ci nie powiem

tylko tyle przyjaźni
by rozstać się bez żalu

nie iść ramię w ramię
nie razem spędzić
lecz osobno życie

przy pożegnaniu lekko
podajmy sobie dłonie
- łatwiej zapomnieć

AgnesK
16-01-2004, 19:52
Charles Baudelaire - "Błazen i Wenus"


Co za cudowny dzień! Ogromny park omdlewa pod palącym okiem słońca,
jak młodość pod jarzmem Miłości.
Powszechna ekstaza rzeczy nie wyraża się żadnym dźwiękiem; nawet
fontanny jak gdyby usnęły. Jakże odmienna od zabaw człowieka, trwa
tutaj bezgłośna orgia.
Wydaje się, że stale narastające światło wydobywa ze wszystkich
przedmiotów coraz intensywniejszy blask; że podniecone kwiaty płoną
pragnieniem przewyższenia błękitu nieba gwałtownością barw, i że upał,
czyniąc zapachy widzialnymi, podnosi je jak opary ku gwieździe dnia.
A przecież, pośrodku powszechnej radości, dostrzegłem istotę strapioną.
U stóp olbrzymiej Wenus jeden z tych fałszywych obłąkańców, tych
błaznów z własnej woli, których powinnością jest rozśmieszanie królów,
kiedy dręczy ich Nuda albo Wyrzuty Sumienia, śmiesznie i jaskrawo
wystrojony, w rogatej czapce z dzwoneczkami, cały wtulony w cokół,
podnosi oczy pełne łez ku nieśmiertelnej Bogini.
I jego oczy mówią: - "Jestem ostatnim i najsamotniejszym z ludzi,
pozbawionym miłości i przyjaźni, i przez to nędzniejszym od najlichszego
zwierzęcia. A przecież ja także potrafię pojąć i odczuć nieśmiertelne
Piękno! O, Bogini! Zlituj się nad moim smutkiem i moim szaleństwem."
Ale nieubłagana Wenus przygląda się czemuś w oddali swoimi
marmurowymi oczyma.


tłum. Ryszard Engelking

chmurka
16-01-2004, 20:06
AGNIESZKA OSIECKA

Czy te oczy mogą kłamać?


A gdy się zejdą, raz i drugi,
kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością,
bardzo się męczą, męczą przez czas długi,
co zrobić, co zrobić z tą miłością.
On już je widział, on zna te dziewczyny,
z poszarpanymi nerwami, co wracają nad ranem nie same,
on już słyszał o życiu złamanym.
Ona już wie, już zna te historie,
że żona go nie rozumie, że wcale ze sobą nie śpią,
ona na pamięć to umie.
Jakże o tym zapomnieć, jak w pamięci to zatrzeć,
lepiej milczeć przytomnie i patrzeć.

Czy te oczy mogą kłamać ?Chyba nie.
Czy ja mógłbym serce złamać itp. ?
Gdy się farsa zmienia w dramat, nie gnam w kąt.
Czy te oczy mogą kłamać - ależ skąd.

A gdy się czasem w życiu uda,
kobiecie z przeszłością, mężczyźnie po przejściach.
Kąt wynajmują gdzieś u ludzi
i łapią, i łapią trochę szczęścia.
On zapomina na rok te dziewczyny z bardzo długimi nogami,
co wracają nad ranem nie same,
woli ciszę z radzieckim szampanem.
Ona już ma , już ma taką pewność,
o którą wszystkim wam chodzi,
zasypia bez żadnych proszków, wino w lodówce się chłodzi.
A gdy przyjdzie zapomnieć i w pamięci to zatrzeć,
lepiej milczeć przytomnie i patrzeć.

Czy te oczy mogą kłamać? Chyba nie.
Czy ja mógłbym serce złamać itp. ?
Kiedyś to zrozumiesz sama, to był błąd.
Czy te oczy mogą kłamać - ależ skąd.

I czy te oczy mogą kłamać? Chyba nie.
Czy ja mógłbym serce złamać itp. ?
Kiedyś to zrozumiesz sama, to był błąd.
Czy te oczy mogą kłamać - ależ skąd.


...i zespół Raz Dwa Trzy ...cudne

AgnesK
16-01-2004, 20:42
To ja ponownie proponuję Baudleaire.

Charles Baudelaire - "Obcy"
Kogo kochasz najbardziej, zagadkowy człowieku? Powiedz: ojca, matkę, siostrę czy brata?

– Nie mam ojca, ani matki, ani siostry, ani brata.
– Przyjaciół?
– Znaczenie tego słowa do dzisiaj pozostaje dla mnie nieznane.
– Ojczyznę?
– Nie wiem pod jakim niebem leży.
– Piękno?
– Chciałbym je kochać, boskie i nieśmiertelne.
– Złoto?
– Nienawidzę go tak, jak wy nienawidzicie Boga.
– Hm! Cóż zatem kochasz, dziwny obcy człowieku?
– Kocham obłoki... uciekające obłoki... tam, tam... tamte cudowne obłoki!

tłum. Ryszard Engelking

chmurka
16-01-2004, 21:18
AGNIESZKA OSIECKA

Nim wstanie dzień

Ze świata czterech stron,
z jarzębinowych dróg,
gdzie las spalony,
wiatr zmęczony,
noc i front,
gdzie nie zebrany plon,
gdzie poczerniały głóg,
wstaje dzień.

Słońce przytuli nas
do swych rąk.
I spójrz: ziemia aż ciężka od krwi,
znowu urodzi nam zboża łan,
złoty kurz.

Przyjmą kobiety nas
pod swój dach.
I spójrz: będą śmiać się przez łzy.
Znowu do tańca ktoś zagra nam.
Może już
za dzień, za dwa,
za noc, za trzy,
choć nie dziś.

Chleby upieką się w piecach nam.
I spójrz: tam gdzie tylko był dym,
kwiatem zabliźni się wojny ślad,
barwą róż.

Dzieci urodzą się nowe nam.
I spójrz: będą śmiać się, że my
znów wspominamy ten podły czas,
porę burz.
Za dzień, za dwa,
za noc, za trzy,
choć nie dziś,
za noc, za dzień,
doczekasz się,
wstanie świt.

chmurka
16-01-2004, 22:05
AGNIESZKA OSIECKA

Kołysanka dla okruszka


Królu mój, ty śpij, ty śpij a ja,
Królu mój, nie będę dzisiaj spał.
Kiedyś tam, będziesz miał dorosłą duszę,
Kiedyś tam, kiedyś tam...
Ale dziś jesteś mały jak okruszek,
Który los rzucił nam.

Skarbie mój, ty śpij, ty śpij a ja,
Skarbie mój, do snu Ci będę grał.
Kiedyś tam, będziesz spodnie miał na szelkach,
Kiedyś tam, kiedyś tam...
Ale dziś jesteś mały jak muszelka,
Którą los zesłał nam.


Kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę...


:) :) :)

17-01-2004, 14:54
Raz Dwa Trzy - Trwajmy

trwajmy jeszcze dla tych
którzy słuchają
chrońmy takich którzy
zawsze czekają
dajmy sobie siły
nad wszelką miarę
wróćmy naszym wrogom
najskrytszą wiarę
nieśmy nasze słowa póki istnieją
inni których słowa niewiele
zmienią
mówmy im
że każdy człowiek ma prawa i sny
mówmy im tak
każdemu czegoś brak
jednym spokoju w myślach
innym wokoło serc
pięknych prawd i mądrych słów
i tylu pustych miejsc

skorpionka
17-01-2004, 16:46
Recepta na cały rok


"Bierzemy 12 miesięcy,
Oczyszczamy je dokładnie z goryczy,
chciwości, małostkowości i lęku.
Po czym rozkrajamy każdy miesiąc na 30 lub 31 części tak,
aby zapasu wystarczyło dokładnie na cały rok.
Każdy dzień przyrządzamy osobno:
z jednego kawałka pracy i dwóch kawałków pogody i humoru.
Do tego dodajemy 3 duże łyżki nagromadzonego optymizmu,
łyżeczkę tolerancji,
ziarenko ironii i odrobinę taktu.
Następnie całą masę polewamy dokładnie dużą ilością miłości.
Gotową potrawę przyozdabiamy bukietem uprzejmości i podajemy
codziennie z radością i filiżanką dobrej orzeźwiającej herbatki."

:lol:

skorpionka
17-01-2004, 16:58
Między


Między kamieniem a kamieniem
Chleb
Między chlebem a chlebem
Słowo
Między słowem a słowem
Pragnienie
Między pragnieniem a pragnieniem
Kwiat
Między kwiatem a kwiatem
Imię
Między imieniem a imieniem
Most
Kto skradł brzegi

Przekład: Mazllum Saneja

AgnesK
17-01-2004, 19:12
...Tylko oczu rozmowa ...


Tylko oczu rozmowa ...

uszom
nic
to
nie powie

nie podsłucha
zły sąsiad
nie rozniosą
plotkarze

Tylko spojrzeń wymiana ...

dialog
duszy
pieśń
źrenic
nawet dłoniom
nieznana
nawet sercom -
skrywana

gdy milczenie krtań
sciska...

Kiedy słów brak po prostu!

I noc długa
do rana...

(nie znam autora niestety...)

skorpionka
17-01-2004, 20:54
Dno Piekła-Andrzej Bursa

na dnie piekła
ludzie gotują kiszą kapustę
i płodzą dzieci
mówią: piekielnie się zmęczyłem
lub: piekielny dzień miałem wczoraj
mówią: muszę się wyrwać z tego piekła
i obmyślają ucieczkę na inny odcinek
po nowe nieznane przykrości
ostatecznie nikt im nie każe robić tego wszystkiego
a są zbyt doświadczeni
by wierzyć w możliwość przekroczenia kręgu
mogliby jak ci starcy
hodowani dość często w mieszkaniach
(przeciętnie na dwie klatki schodowe jeden starzec)
karmieni grysikiem
i podmywani gdy zajdzie potrzeba
trwać nieruchomo w proroczym geście
z dłońmi uniesionymi ku górze

ale po co
dokładne wydeptywanie dna piekła
uparte dążenie
z pełną świadomością jego bezcelowości
ach ileż to daje sytuacji

ponury63
18-01-2004, 00:42
Jacek Grań

"Wiem że nie wrócisz"

Dziś, gdy Ciebie mi brak
I gdy stało się tak,
Że odeszłaś już i nie wrócisz tu
Muszę być sam

Że nie wrócisz już wiem
Czas upływa jak sen
Zgubiłem Twój ślad
I teraz w świat pójdę już sam

Źle mi tak bez Ciebie być
Szare są dni, słońca w nich brak
Gdzie jesteś, gdzie jesteś ty

Chciałbym Cię widzieć, widzieć tu
Mój jedyny śnie
I przez życie tylko z Tobą
Tylko z Tobą iść

Lecz nie wrócisz już, wiem
Czas upłynął jak sen
Zgubiłem Twój ślad
I teraz w świat pójdę już sam

ponury63
18-01-2004, 00:44
Jacek Grań

"Czy mnie jeszcze pamiętasz"

Czy mnie jeszcze pamiętasz
dowód na to mi daj
czy jak inne dziewczęta
baju baj, baju baj

Czy mnie jeszcze pamiętasz
i może wrócić chcesz tu
czy jak inne dziewczęta
zapomniałaś mnie już

A gdy zechcesz wrócić tu
wracaj z uśmiechem swym
choć bym inną kochał już
będziesz tylko ty

Czy mnie jeszcze pamiętasz
i pamiętasz ten dzień
czy jak inne dziewczęta
zapomniałaś już mnie

Jacek Grań to pseudonim artystyczny Franciszka Walickiego, ojca polskiego big-beatu

ponury63
18-01-2004, 00:50
Czesław Niemen

"Pamiętam ten dzień"

Pamiętam ten dzień jak dziś padał deszcz
A ty stałaś tuż obok mnie
Tylko wciąż nie wiem czy to był szept, czyżby deszcz
Powiedział wtedy: kocham

Pamiętam, że wiatr jak dziś smagał w twarz
A deszcz zmywał dziś twoje łzy
Lecz nie deszcz i nie wiatr, wiem to ty wtedy tak
Mówiłaś: kocham, kocham

Więc dlaczego dziś nic nie mówisz
Nic nie mówisz teraz mi
Gdy ja tak czekam na znak, tyle dni
Czy to znaczy, że nigdy już nie usłyszę tamtych słów
I wspomnieniem będę żył, cóż

Pamiętam ten dzień jak dziś padał deszcz
A ty stałaś tuż obok mnie
Ale już nie wiem sam - może to jednak deszcz
Okłamał wtedy mnie

ponury63
18-01-2004, 00:53
Marta Bellan

"Jeszcze sen"

Jeszcze sen, sen mi został
Ślad na naszych mostach
Po których nigdy, nigdy już
Nie dojdę do Twych ust

Jeszcze w śnie, choć na krótko
Mogę uciec smutkom
Nie myśląc, że nie będę mógł
Iść żadną z naszych dróg

Dzień gdy się budzę ze snu
Pustkę niesie mi
Zamiast szeptów, Twoich słów
Słyszę tylko ciszy krzyk

Jeszcze sen tylko nie wie
Że ktoś zabrał Ciebie
Że żaden dzwonek u mych drzwi
Nie wróci Ciebie mi, nie wróci Ciebie mi

ponury63
18-01-2004, 00:55
Krzysztof Dzikowski

"Przyjdź w taką noc"

Cóż warta noc kiedy już nie ma gwiazd
Cóż watr jest dzień kiedy zbladł słońca blask
I tylko wiatr błądzi znów pośród drzew
Przyjdź do mnie przyjdź
Czekam wciąż, wołam Cię

Przyjdź w taką noc kiedy lśnią setki gwiazd
Przyjdź w taki dzień kiedy znów wstaje brzask
Bo przecież wiesz, że kocham Cię tak jak nikt
A więc w taką noc, a więc w taką noc
A więc w taką noc proszę przyjdź

ponury63
18-01-2004, 01:11
Marek Gaszyński

"Sen o Warszawie"

Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim
Najpiękniejszy mój świat
Najpiękniejsze dni
Zostawiłem tam kolorowe sny

Kiedyś zatrzymam czas
I na skrzydłach jak ptak
Będę leciał co sił
Tam gdzie moje sny
I warszawskie kolorowe dni

Mam tak samo jak Ty
Miasto moje a w nim
Najpiękniejszy mój świat
Najpiękniejsze dni
Zostawiłem tam kolorowe sny

Gdybyś ujrzeć chciał nadwiślański świt
Już dziś wyruszaj ze mną tam
Zobaczysz jak przywita pięknie nas
Warszawski dzień


http://www.poplawski.com.pl/niemen/zdjecia/art7.gif

ponury63
18-01-2004, 10:33
Czesław Niemen

"Sukces"

jesteś
jak cudowny kwiat
wśród pachnacych łąk
jesteś
prawdziwym
najwierniejszym
stróżem
aniołem
szaleństwem
i natchnieniem duszy
moim pięknym
i jedynym
sukcesem

sukces
dla mnie słowo to
ma tylko jeden sens
sukces
to znaczy
zamknąć ciebie
w swych ramionach
zapomnieć
o istnieniu świata
i usłyszeć
jak szalone
serce drży

sukces
dla wielu ludzi
miarą jest
fortuna
a dla mnie
dla mnie
ponad wszystko
moja miłość
mój sukces
to ty

1967

ponury63
18-01-2004, 16:25
Julian Tuwim

St. M.

Anfangs wollt' ich fast verzagen.
Und ich glaubt', ich trug' es nie;
Und ich hab' es doch getragen,
Aber fragt mich nur nicht - wie...
Heine

Pierwej zwątpić niemal chciałem.
Dźwigać los ten, to nie mi;
Jednak siłę w sobie miałem,
Skąd - nie pytaj, nie w te dni...


Była pierwszą wiosną moją,
Wiosną mych dwudziestu lat,
Tylko dla mnie, tylko dla niej
Istniał wtedy cały świat.
...l odeszła, całowana...
Dziś - milczeniem ze mnie drwi...
Und ich habe es ertragen,
Aber fragt mich nur nicht, wie... *

Później--list jej napisałem:
Że mi bez niej bardzo źle!!
Że ja do niej, ukochanej,
Ból swej młodej duszy ślę!!
...Lecz milczała na mą rozpacz,
Na ten krzyk serdecznej krwi...
Und ich habe es ertragen,
Aber fragt mich nur nicht, wie... *

Potem... potem... powróciła!!!
Szczęście, usta, słodycz, szał,
Całowania, rozedrgania,
Głód gorących, młodych ciał!!---
Ale wtem... w krytycznej chwili,
Rzekła: nie!---zmarszczyła brwi...
Und das-hab' ich auch ertragen,
Aber... fragt mich nur nicht, wie! **


* Jednak siłę w sobie miałem,
Skąd - nie pytaj, nie w te dni...

** I na to siłę w sobie miałem,
Lecz... skąd - nie pytaj, nie w te dni!

Tłumaczenie z niemieckiego - AgnesK

chmurka
18-01-2004, 21:08
Antoni Słonimski

YT_OT


Pamięta nasze młode ręce
Stolika marmurowy blat,
Gdym dłoń na Twej dłoni kładł.
W tej staroświeckiej kawiarence.

Złocony napis. Okno niskie,
R było w słowie TORTY brak,
YT OT czytaliśmy wspak.
O rzewne yt ot sercu bliskie.

Popatrz w młodości cień ginący,
Czyż nie wydaje Ci się stąd,
Jak odwróconych liter rząd,
Bez sensu, śmieszny, wzruszający?

tdxls
19-01-2004, 11:17
Wspomnienie
Józef Baran

po dziadku
pozostały tylko
kłęby dymu fajczanego
mleczne obłoki płynące niebem

i na wpół zburzona chałupa
na progu której
cieplaszę się z kurami w słońcu

mam 10 lat
leżę w świńskim korycie
czytając Małych włóczęgów

a właściwie
żegluję szkunerem
po nieboskłonie

moje marzenia
są wielkie

jestem więc najbogatszym
człowiekiem na świecie

jakie to wszystko było miłe
co później zdobyłem

erato
19-01-2004, 14:36
NIE TY TO KTOŚ

Ty
wilgotną dłonią ścierasz każdy jęk
A śmiejesz się jeżeli mówię nie
Zakładasz że
Nie ja to ktoś
Ja wiem

Żart
Się skończy gdy dotykasz moich ud
I pieścisz słowa wykłamane z nut
Po których ja
Zrzucam co mam
Do dna

Jest
Zbyt blisko teraz ta granica ciał
Za którą kiedyś wszystko byś mi dał
Dynamit słów
I tango warg
Bez róż

On
Zjawia się nagle kiedy znikasz ty
I na kolanach zbiera chore łzy
Po których ty
Wyszedłeś gdy
Wstał świt

Już
Nie przychodź sam lecz tylko razem z nim
Całujcie stopy i pokażcie mi
Gdzie pulsu kres
I miłość co
Bez łez

[Anna Saraniecka]

ponury63
19-01-2004, 18:54
Jerzy Kleyny

"Z tobą w górach"

Świtem bladym, białym ranem po niebie, po niebie
czarne chmury rozczochrane czesał górski grzebień
a ja jeszcze cię nie znałam o tej porze
czyś ty wróbel, nie wiedziałam, czyś ty orzeł.

Hej ! poznałam cię po drodze, po drodze do nieba
kiedy wicher dmuchał srodze, świerkami kolebał
a to było świtem prawie, bardzo wcześnie
nie wiedziałam czy na jawie śnię, czy we śnie

A południa ogień lasy ogarnął, podpalił
kiedyśmy za pierwszym razem siebie poznawali
góry wielkie grzały obok pełne światła
wyruszałam wtedy z tobą na kraj świata

Biegłam z tobą jak po ogień, do góry, do słońca
za doliny za szerokie, po miłość bez końca
czerpaliśmy z siebie sami cuda, cuda, cuda
i oczami, ustami jak ze źródła

Zmierzchem, nocką, w borów cieniu pod księżycem dużym
ty skąpałeś się w strumieniu aż po same uszy
a ja spałam w ciepłym zboczu to znaczy
już wiedziałam jak ci z oczu patrzy

Biegłam z tobą jak po ogień, do góry, do słońca
za doliny za szerokie, po miłość bez końca
czerpaliśmy z siebie sami cuda, cuda, cuda
i oczami, ustami jak ze źródła

19-01-2004, 21:19
~ Polskie życie ~ Agnieszka Osiecka

Pytają przy deserze
i u więziennych bram,
co nam ta noc zabierze
i co daruje nam.

Czernieją miejskie wieże,
siwieje nieba błam...
Co nam ta noc zabierze
i co daruje nam?
http://www.ewa.bicom.pl/chwile/images/ladyofseatop.jpg
Zasiądźmy znów za stołem
i jak za dawnych lat
wspomnienia niewesołe
zamieńmy w śmieszny żart.

Kobiety naszych marzeń
niech przy nas siądą tuż,
to nic, że na zegarze
późna godzina już.

Za nasze polskie życie,
za takie, jakie jest,
wypijmy wódki łyczek
z domieszką cichych łez ...

I niech serdeczne gniewy
na chwilę pójdą w kąt,
bo my jak morskie mewy
w tym domu mamy ląd ...

brzoza

20-01-2004, 08:44
Tombe la neige Salvatore Adamo

Tombe la neige
Tu ne viendras pas ce soir
Tombe la neige
Et mon coeur s'habille de noir
Ce soyeux cort&ge
Tout en larmes blanches
L'oiseau sur la branche
Pleure le sortil&ge

Tu ne viendras pas ce soir
Me crie mon désespoir
Mais tombe la neige
Impassible man&ge

Tombe la neige
Tu ne viendras pas ce soir
Tombe la neige
Tout est blanc de désespoir
Triste certitude
Le froid et l'absence
Cet odieux silence
Blanche solitude

Tu ne viendras pas ce soir
Me crie mon désespoir
Mais tombe la neige
Impassible man&ge
http://www.malhanga.com/musicafrancesa/adamo/adamo.jpg

PADA ŚNIEG

Pada śnieg
Ty nie przyjdziesz dziś wieczór
Pada snieg
A moje serce ubiera się w czerń
To jedwabisty orszak
Wszystko w białych łzach
Ptak na gałęzi
Płakacze czarujac

Ty nie przyjdziesz dziś wieczór
Mój krzyk mojej rozpaczy !
Ale pada śnieg
Niewzruszona karuzela ...

Pada śnieg
Ty nie przyjdziesz dziś wieczór
Pada śnieg
Wszystko jest białe z rozpaczy
Smutna pewność
Zimna i nieobecna
Ta okropna cisza
Biała samotność

Ty nie przyjdziesz dziś wieczór
To krzyk mojej rozpaczy
Ale pada śnieg
Niewzruszona karuzela...

aby posłuchać ...
http://www.malhanga.com/musicafrancesa/adamo/tombe.htm
tłumaczenie jest jedna z wersji jakie mozna dokonac i chętnie usłysze inne wersje
zapraszam ...
jednoczesnie dziekuje za ten przekład ... komus anonimowemu

brzoza

chmurka
20-01-2004, 16:02
Agnieszka Osiecka

Kołysanka Noworoczna

Jakżeś niestały -
w niekochaniu.
Jakże niemiłość twoja -
krucha,
ileż powitań -
w pożegnaniu,
jak dobrze słyszysz, gdy nie słuchasz.
"Zaśnijże, zaśnij, pora późna" -
nagli serdeczny diabeł stróż...
Tym się od innych on odróżnia,
że dźwiga w pysku bukiet róż...
Z wolna opadasz na posłanie,
noc już nadchodzi z niedaleka,
tak zasypiają ci,
kochanie,
co dobrze wiedzą, że ktoś czeka

chmurka
20-01-2004, 16:17
Wiewiórka (Palto)


Śmiech ze łzami pomieszany
Ileż w Tobie niepokoju
Znowu dziś na śnieg wybiegłaś
Weź przynajmniej palto swoje
Pyłem śnieżnym przyprószona
Natychmiast mi się wydałaś
Taka cicha i bezbronna
W wielkim świecie taka mała

Zobacz, kończy się przedmieście
Las wyrasta bezszelestnie
W pstrych wiewiórek krzątaninie
Palto, palto nałóż wreszcie

Kto to widział tak po śniegu
W przedwieczornym mrozie biegać
W samym tylko cienkim swetrze
W samych lekkich pantofelkach
A już nogi Ci się plączą
Włosy okrywają szronem
Pewnie jutro będziesz znowu
Znowu przeziębiona

Zobacz...

Staniesz, oprzesz się o drzewo
Sen nadejdzie nieproszony
A las woła - palto

Zobacz...

Z. Stefański

ponury63
20-01-2004, 18:51
Rafał Wojaczek

"Kobiecość"

Jeszcze jestem kobietą Wciąż zmuszasz bym nią była
Nie groźbami Ty jesteś ode mnie silniejszy
Słabością która wzrusza chcący już zamarznąć
Puls mojej kobiecości

A ja właśnie nie wiem co znaczą te słowa
kobieta i kobiecość Znaczą coś dla Ciebie
Ja już jestem zmęczona pisaniem poematu
Ciągle gwałconym ciałem

Ja już chcę być poetką pisać długopisem
Na zwykłej kartce Nie na karcie prześcieradła
Raz na tydzień załatwiając potrzebę cielesną
Dla lepszego pisania

ponury63
20-01-2004, 19:17
Rafał Wojaczek

* * *

Męskość polega na tym aby bić kobietę
Zgadzam się z tobą nadstawiam policzek

Kiedy indziej klniesz moją matkę
Słucham pilnie, pilnie przytakuję

O mnie najczęściej opowiadasz źle
Mówię że masz rację kiedy mi powtórzą

Kiedy w najlepszej wierze się rozbiorę
Śmiejesz się z małych piersi chudych ud

A ja Ci drwić pozwalam sama się śmieję
Blizna po wyrostku naprawdę wstrętna

Kiedy odchodzisz nie pytam kiedy wrócisz
Kiedy wracasz nie pytam gdzieś był

Dziwisz się gdy mówię że Cię kocham
Przecież to znaczy: jestem już za wczasu wdową

Uhu
20-01-2004, 20:11
Damaso Alonso
W mroku


Tak: ty mnie szukasz.

Czasami w nocy czuję cię u boku
i wiem, że czyhasz,
że chcesz mnie dotknąć,
a dusza moja miota się we śnie, wśród lęku,
jak związana kózka obok słupa,
kiedy usłyszy falę tajemną tygrysa
i chybiony cios łapy, co nie sparzył ciała,
który gaśnie w ciemności.

Tak, tym mnie szukasz.

Ty mnie podglądasz, słyszę gorący oddech,
przetaczanie się bestii, gdy ranią ją drzewa leśne,
czuję wśród mroku
białą bryłę ogromną, ślepą, co się kręci -
tak jak góra lodowa przewala się w słonej wodzie.

Wiem: ty mnie szukasz.
Omackiem - rozjuszonej pełen miłości - ty szukasz.

Nie mów, że nie. Tego nie mów:
jestem tutaj rozbitkiem,
takim jak ci, co nagle ujrzeli mrok nocny
przecięty przez pochodnię świateł wielkiego statku,
ich serce pęka ze szczęścia, z ufności,
ale ogromny powiew
minął, musnął ich z wolna, odpłynał w głuszę ciemności i obojętności.

Powiedz mi, że mnie szukasz.
Trwoży mnie dola samotnych rozbitków -
trwoży, że nie wiesz o mnie,
jak nie wie o rozbitku ów wiatr, co go trąca,
i mgławice ostatnie, co niewidzącym spojrzeniem nań patrzą.

20-01-2004, 22:21
George Byron

Prawda, że miałem drapieżność jastrzębia,
Żem latał niszcząc i lejąc krwi strugi,
Alem się uczył kochać od gołębia,
Umrę nie znając, co kochać raz drugi.
Dobrze by było nieraz ludzi dumnych
Uczyć przykładem ptaków bezrozumnych!
Słowik, co w gajach nuci wiosny porą,
Łabędź, co zdobi piękne jezioro, Małżonkę sobie jedną tylko biorą.
Niechaj trzpiot z licznych miłostek się chwali,
Niech tych wyśmiewa, co w miłości stali,
Niech sobie cacek szuka coraz innych,
Ja mu nie zajrzę tych uciech dziecinnych.
Lecz u mnie człowiek lekki i przewrotny
Mniej wart niżeli ów łabędź samotny,
Stokroć mniej niźli nieszczęsna dziewczyna,
Którą uwiódłszy zdrajca - zapomina.
Nie, ta na sercu mym nie ciąży wina!
Leilo! byłaś myśli moich treścią,
Moją rozkoszą i moją boleścią,
Tyś była cnotą, ty zbrodniami memi,
Nadzieją w niebie i wszystkim na ziemi!
Tak piękna jak ty nie była stworzona,
A jeśli gdzie, już nie dla mnie ona.
Nie chciałbym widzieć na ziemi i w niebie
Podobnej tobie, chyba samą ciebie.
Życia mojego okropne wypadki,
Łoże śmiertelne przyzywam na świadki,
Że ciebie dotąd kocham, jak kochałem.
Ty jesteś lubym serca mego szałem.
[s][/b]

ponury63
21-01-2004, 03:52
Dnia 21 stycznia 1788 roku urodził się George Gordon Byron (zm. 1824), największy angielski poeta romantyczny


George Gordon Byron

"Kiedyśmy sie żegnali"

Kiedyśmy się żegnali
We łzach i w milczeniu,
Gdyś się smutna oparła
Na moim ramieniu,
Twarz miałaś bladą, zimną,
Pocałunek zimniejszy,
Wróżyła mi ta chwila
Okropność dzisiejszej.

Zimno na moje czoło
Spadła rosa ranku -
Przeczułem, że zapomnisz
O dawnym kochanku.
Dziś zachwiana twa sława,
Śluby zniweczone,
Dziś słyszę twoje imię
I za ciebie płonę.

Przy mnie mówią o tobie;
Milczę - rozpacz, trwoga,
Dreszcz mnie przebiega zimny -
Czemuś mi tak droga?
Nie wiedzą, że znam ciebie,
Jak dźwięk dzwonu ich głosy;
Długo, długo klnąć będę
Ciebie - i moje losy.

W tajniśmy się widzieli -
W milczeniu żal tłumię,
Że zapomnieć, oszukać
Twoje serce umie.
Ach! gdy cię ujrzę jeszcze,
Jakimż dziękczynieniem
Do stóp twoich pobiegnę? -
Łzami i milczeniem





"Zmiennaś, lecz miłość twa nie jest zwodniczą"

Zmiennaś, lecz miłość twa nie jest zwodniczą,
Choć zdradzasz serce, tkliwie wprzód szukane.
To łzy podwójną zatruwa goryczą,
Którymi twoją opłakałem zmianę;
To kruszy serce, które ty zasmucasz,
Że umiesz kochać - lecz prędko porzucasz.

Stratę obłudnej mało czuje serce,
Oziębła wzgarda ściga przeniewiercę.
Lecz ta, co żadnej myśli nie przebiera,
Ta, której miłość tak tkliwa jak szczera,
Jeśli się nawet i taka odmienia,
Któż by nie doznał mego udręczenia? -

Marzyć o szczęściu , do cierpień się budzić
Los jest każdego, co żyje lub kocha.
Lecz jeśli nawet, przestając nas łudzić,
Żal w sercu wznieca ćma urojeń płocha,
Co we śnie z nami igrając łaskawie,
Tym samotniejszych opuszcza na jawie:

Jakże więc muszą dręczyć się boleśnie
Ci, których serca, nie marzeniom we śnie,
Lecz tkliwym, szczerym uczuciom przywykną,
A te jak same przewidzenia znikną? -
Ach, powiedz raczej, że ta moja żałość -
Grą wyobraźni, snem - twoja niestałość!

1824r., przekład: Antoni Edward Odyniec

skorpionka
21-01-2004, 11:19
Sen

Lord Byron

przełożył Adam Mickiewicz


Dwoiste życie nasze: sen ma świat udzielny
Śród otchłani, nazwanych bytem i nicestwem,
Nazwanych, lecz nieznanych, - sen ma świat udzielny,
Z rzetelną władzą rządząc nad marnym królestwem.
Mary i życie biorą, i postaci noszą,
Rozczulają i dręczą, i łechcą rozkoszą.
Troski dzienne ciężarem przywalają sennym
I ujmują ciężaru naszym pracom dziennym.
One się do istoty naszej mogą wcielić,
Zabrać połowę czasu i byt nasz podzielić.
Jak posłańce wieczności - błysną i przepadną,
Jako przeszłości duchy - często przyszłość zgadną,
Jak wróżące Sybille - ciemność do ich ręki
Składa tyrańskie berło rozkoszy i męki.
One, gdy zechcą, na to przerobić nas mogą,
Czym nie byliśmy nigdy; - one rażą trwogą,
Wywołując cień z grobów. - Więc mary są cienie?
Przeszłość nie jestże cieniem? czymże jest marzenie?
Robotą duszy, - dusza może wyprowadzić
Z nicestwa światy nowe i na nich osadzić
Doskonalsze od ziemskich kształty promieniste,
Wlać im duch trwalszy, niżli w ciała rzeczywiste.

chmurka
21-01-2004, 22:17
Anna Maria Jopek

NA DŁONI


Tak łatwo z rąk wymyka się
Ucieka gdzieś znika we mgle
A ty chcesz na własność mieć
Chcesz zamknąć na klucz
Przed światem schować
Skryć jak skarb
Swój prywatny skarb
Niemożliwe

Bo szczęście to przelotny gość
Szczęście to piórko na dłoni
Co zjawia się gdy samo chce
I gdy się za nim nie goni

Tym więcej chcesz im więcej masz
Wymyślasz proch, chcesz sięgnąć gwiazd
Lecz to nie to, nie to nie tak
I ciągle czegoś nam brak
Do szczęścia
Wciąż nam brak
Tak zachłannie brak
Otwórz oczy

Szczęście to ta chwila co trwa
Niepewna swojej urody
To zieleń drzew to dzieci śmiech
Słońca zachody i wschody

Więc nie patrz w dal
Bo szczęście jest tuż obok nas
W zwyczajnym dniu
W zapachu domu wśród chmur
W ciszy traw jest blisko nas
Blisko tak blisko tak

Bo szczęście to przelotny gość
Przebłysk słonecznej pogody
I dużo wie kto pojął że
Szczęście to garść pełna wody

Szczęście to ta chwila co trwa
Szczęście to piórko na dłoni
Co zjawia się, gdy samo chce
I gdy się za nim nie goni

ponury63
22-01-2004, 03:38
Dnia 22 stycznia 1921 roku urodził się Krzysztof Kamil Baczyński (zm. 1944), poeta; poległ w czasie powstania warszawskiego jako żołnierz AK

Krzysztof Kamil Baczyński

Oddycha miasto ciemne długimi wiekami,
spowiada miasto ciemne dawnych grobów żałość;
rozrąbane żelazem, utulone snami,
nie nasycone płaczem, nie spełnione chwałą.

Nie wierz, jeżeli ci się ulice pogłębią
i staną się jak otchłań, w której śmierć się przyśni,
powierz swą myśl mieniącym się nad nią gołębiom
i obłokom kwitnącym jak gałęzie wiśni,
i chmurom, które zawsze te same tam, w górze,
jak oblicze tęsknoty wykutej w marmurze

Nie wierz nawet pragnieniom, jeżeli cię zawiodą
nad brzeg spalonych domów i każą ci skoczyć
przez wytłuczone okno do czarnych ogrodów,
ażeby na zhańbione prochy - zamknąć oczy.

Ale uwierz tym głazom, co z kamieni bruku
jak psy zdeptane wyją i krwią ludu chluszczą,
i rwą się nie pomszczone, i o bramy tłuką.
O! niech ci one będą jako słowa ustom,
niech ci wydrapią czułość z wzroku i krew z rany,
abyś kochając wieki, sam był pokochany.

O pij, pij te ciemności z zawalonych ruder,
przyjmij w siebie to miasto gromów, które biją,
tych Kilińskich, Okrzejów, jak oskardy trudu,
i kiedy runą w bruki - niech w tobie ożyją.

Stań się krzywdą i zemstą, miłością i ludem
O, chwyć za miecz historii i uderz! i uderz!

luty 1943



"Sur le pont d'Avignion"

Ten wiersz jest żyłką słoneczną na ścianie
jak fotografia wszystkich wiosen.
Kantyczki deszczu wam przyniosę -
wyblakłe nutki w nieba dzwon
jak wody wiatrem oddychanie.
Tańczą panowie niewidzialni
"na moście w Awinion".

Zielone, staroświeckie granie
jak anemiczne pączki ciszy.
Odetchnij drzewem, to usłyszysz
jak promień - naprężony ton,
jak na najcieńszej wiatru gamie
tańczą liściaste suknie panien
"na moście w Awinion".

W drzewach, w zielonych okien ramie
przez widma miast - srebrzysty gotyk.
Wirują ptaki płowozłote
jak lutnie, co uciekły z rąk.
W lasach zielonych - białe łanie
uchodzą w coraz cichszy taniec.
Tańczą panowie, tańczą panie
"na moście w Awinion".

szpital, kwiecień 1941




"Stuletni wieczór"

Matce

Wyjść na ulicę w niebieski, letni zmierzch,
dymią fajki jak zapach zielonych brazylii,
gwiazdy jak ryby zabite wypływają na wierzch,
znad gitar - kapelusze jak czarne pluszowe motyle.

Wyjść na ulicę: kołyski zwiewnej muzyki i bajek,
tam grają katarynki jedwabny stuletni walczyk.
Ten niderlandzki obraz z porcelanowych fajek,
z baldachimów dłoni kobiecych i strun kobiecych palców.

Otom dzieckiem, skrzydłem jednodniowych przeczuć.
Jestem tylko chłopcem, który płacze nad zabitym ptakiem.
Nie przeżyłem tylu lat i drzew, co ten wieczór.
Jestem chłopcem, który płacze nad zabitym ptakiem.

luty 1941





"Wiosna"

Liście skłębione słońcem
w okno zielenią się pchają,
liście wytrysłe smugami
drzew wiosennego raju.
Słońce się tarza po murach
krwawiące plamą cegieł;
park - zieleniasta góra
w niebo
alei szeregiem
wystrzelił.

13 V 1938




"Za krawędzią wszystkich dni..."

Za krawędzią wszystkich dni, miesięcy
odpadłeś zamknięty w biały krąg.
Brodzisz przez świat spłowiały, brzęczysz
u szyb nabrzmiały jak bąk.
Pory roku są wszystkie naraz,
spływające przez smutek szyb,
widać wiadukt, drzewo, garaż
jak uschnięte liście lip.

Znów nie wrócę, tak brnę coraz dalej,
w gorączkowy koronkowy motyw,
kiedy słychać jadące beze mnie śpiewne,
smukłe widma lokomotyw.

szpital, marzec 1941




"Śpiew na wiosnę"

Mosty tych przedmieść zielonych,
jakże ich wiele, jak dudnią od koni -
- siwe i kare konie z pogoni
za mną, za wiosną, za tonem.

Jakże ich wiele, wzbierają i coraz
sypią jak płatki, jak ptaki podków.
Jasna, niedzielna, zwierzęca to pora
na szyjach słodko zwinięta jak kot.

Wyrój z błękitu. Ileż obłoków!
Ptaki zielone trzeszczą spod pokryw.
W lotnych ulotnie badylach pokrzyw
sypią się płaskie łuski potoku.

Małe dziewczynki biegną. Od sukien
bieli, anieli, uskrzydla się obraz,
ziemia odpływa spod nieba jak łukiem.
Słońce dojrzałe jak jabłko obrać!

Dłonie na wodę: płaski i pluski,
w kroplach twarzyczki wyklutych piskląt.
W rybiej, przejrzystej łódeczce łuski
płyniesz przeze mnie stalową wisłą.

szpital, kwiecień 1941




"Ty mnie, miła czym prędzej..."

Ty mnie, miła czym prędzej zawieź
gdzieś nad morze albo i na wieś,
żeby przestwór był albo pszczoły,
żebym patrzał na ciebie wesoły,
żebym serce miał znowu czerwone,
a nie czarne i strwożone.

Ty mnie miła, ucisz jak rannego,
powróć sen zmęczonym powiekom.
Ja ci za to kiedyś instrumenty
wszystkie zbiorę najsłodsze, najtkliwsze,
Ja ci za to dam firmamenty
i obłoki najurodziwsze,
strumień kręty i motyla na dnie,
żeby głowie twojej było ładnie.

szpital, kwiecień 1941





"Miłość"

O nieba płynnych pogód,
o ptaki, o natchnienia.
Nie wydeptana ziemia,
nie wyśpiewane Bogu
te drzewa, te kaskady
iskier, ten oddech nieba,
w ramionach jak w kolebach
zamknięty. Jak cokoły
drzewa z szumem na poły;
serca jak dzbany łaski,
takie serca jak gwiazdki,
takie oczu obłoki,
taki lot - za wysoki.

Słońce, słońce w ramionach
czy twego ciała kryształ
pełen owoców białych,
gdzie zdrój zielony tryska,
gdzie oczy miękkie w mroku
tak pół mnie, a pół Bogu.

Twych kroków korowody
w urojonych alejach,
twe odbicia u wody
jak w pragnieniach, w nadziejach.
Twoje usta u źródeł
to syte, to znów głodne,
i twój śmiech, i płakanie
nie odpłynie, zostanie.

Uniosę je, przeniosę
jak ramionami - głosem,
w czas daleki, wysoko,
w obcowanie obłokom.

8 IX 1942




"Hymn wieczorów miejskich"

Miasto tańczy drżącego kankana
w barwnym mleku świateł rozproszone
dyszy niebo jak zgaszony dywan
namarszczony z flandryjskich koronek
asfalt ślisko ucieka przed światłem
w łuk
w umarłym kadłubie ulicy
można bardzo głośno mówić
można... bardzo cicho krzyczeć.

Latarniami miasto zgasi gwiazdy
i dźwięk zacznie w banię nieba wnikać
sam zostanę na czarnym asfalcie
balansując krawędzią chodnika.

luty 1939





"Pioseneczka"

Basi

Kto mi odda moje zapatrzenie
i mój cień, co za tobą odszedł?
Ach, te dni jak zwierzęta mrucząc,
jak rośliny - są coraz młodsze.

I niedługo już - tacy maleńcy,
na łupinie z orzecha stojąc,
popłyniemy porom na opak
jak na przekór wodnym słojom.

Czerwień krwi dziecinnie się wyśni
jako wzdęte policzki wiśni.

Metal burz się wywiedzie na nowo
zapienioną dmuchawca głową.

A łez grzmot jak lawina kamieni
w małe żuki zielone się zmieni

i tak w wodę się chyląc na przemian
popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
tylko płakać będą na ziemi
zostawione przez nas nasze cienie.

16 I 1942



********

Niebo złote ci otworzę,
w którym ciszy biała nić
jak ogromny dźwięków orzech,
który pęknie, aby żyć
zielonymi listeczkami,
śpiewem jezior, zmierzchu graniem,
aż ukaże jądro mleczne
ptasi świst.

Ziemię twardą ci przemienię
w mleczów miękkich płynny lot,
wyprowadzę z rzeczy cienie,
które prężą się jak kot,
futrem iskrząc zwiną wszystko
w barwy burz, w serduszka listków,
w deszczów siwy splot.

I powietrza drżące strugi
jak z anielskiej strzechy dym
zmienię ci w aleje długie,
w brzóz przejrzystych śpiewny płyn
aż zagrają jak wiolonczel
żal - różowe światła pnącze,
pszczelich skrzydeł hymn.

Jeno wyjmij mi z tych oczu
szkło bolesne - obraz dni,
które czaszki białe toczy
przez płonące łąki krwi.
Jeno odmień czas kaleki,
zakryj groby płaszczem rzeki,
zetrzyj z włosów pył bitewny,
tych lat gniewnych
czarny pył.

15 VI 1943

Agacka
22-01-2004, 12:49
Agnieszka Osiecka

"Jeżeli gdzieś jest niebo"

Nie wiedziałam, że tak blisko
jest to wszystko,
to wszystko, o co chodzi...
Nie wiedziałam, że tej zimy
zatańczymy,
zatańczymy jak w ogrodzie...
Nie wiedziałam, że się ręce
z tego tańca
jak z wieńca
nie rozplączą,
nie wiedziałam, że się serca
nigdy więcej,
nigdy więcej nie rozłączą,
nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu...
nie wiedziałam, że ja także będę Ewą,
nie wierzyłam, nie czekałam, nie przeczułam
w głębi snu,
że jeżeli gdzieś jest niebo,
to tu, to tu.

Nie wiedziałam, że się serca tak ostudzą,
uwierzyłam, że umiera się parami,
nie wiedziałam, że się ludzie różnie budzą
jak okręty, nie te same, choć w tej samej wciąż
przystani...

Nie wiedziałam, że to można - tak bez tchu...
Nie wiedziałam, że odfrunie, co się rzekło,
nie czekałam, nie cierpiałam, nie przeczułam
w głębi snu,
że jeżeli gdzieś jest piekło,
to tu.

chmurka
22-01-2004, 16:15
Krzysztof Kamil Baczyński

Przypowieść

Matce

Pan Bóg uśmiechnął się i wtedy powstała ziemia,
podobna do jabłka złotego i do zwierciadła przemian.
Po niej powoli się sączą zwierząt dojrzałe krople
wstępując z wód w powietrza - drgające srebrem - stopnie.
A śpiew najcichszego z ptaków zamienia się w miękki obłok
i wtedy powstają chmury do ziemi i gwiazd podobne.
Więc knieje do mórz podchodzą i kładą włosy na wodę
i wtedy fale się barwią na kolor dojrzałej jagody.
Światło przenika do ziemi, a ziemia blask przygarnia;
bory wrastają w powietrze, powietrze od lasów - czarne.
Zwierzęta wnikają w korę, a kora porasta życie
i niewidzialne, w przestrzeni, wiruje ziemi odbicie.
Wtedy są wszystkie kolory, każdy od innych różny,
które są wszystkie te same pod szklaną kopułą próżni.
I zafrasował się Bóg, że sam swych dzieł nie ogarnie,
więc cisza złożyła się w fałdy, a światło stało się czarne
i ciężkich kowadeł gór rosły łodygi ogniste,
a gromy z wysiłku kuły zmarszczone w groźnym namyśle,
aż się wykrzesał z kuźni pod niebo od huku białe
z chmur i ziemi ulany - człowiek ciemny i mały.
Teraz uśmiechnął się Bóg i we śnie znużony oniemiał,
i do dziś błądzi wśród grozy człowiek ciemny jak ziemia.

14 XI 1941 r.

chmurka
22-01-2004, 20:53
Jerzy Harasymowicz


"Zieleniec"


Zobacz Ceśka
Co oni tak chodzą
A co ci tak siedzą
A co tamci tak stoją

Ale są te ludzie
Żeby tak siedzieć
Żeby tak chodzić
Żeby tak stać

Co chcecie
Są różne ludzie
Ludzie i ludziska
Pewnie

ponury63
22-01-2004, 21:03
Jonasz Kofta

"Song sprzątaczki"

Jak one te ludzie brudzo
To opadajo rence
Jak pracujo brudzo
Jak nocujo brudzo
Jak się nudzo brudzo najwiencej

Jak one te ludzie wstydu nie majo
Że też na mnie oglondać to padło
Po hotelach się gzo, pornografie uprawiajo
Ja wiem wszystko, do mnie idzie każde jedne prześcieradło

Jak one te ludzie, kiedy robio ze sobo koniec
Te ludzie różne nie pomyślo nawet
Tylko żyły sobie ciach! i zadowolone
A to potem wszystko musi być na mokro szorowane
(Na sucho nie pójdzie)

Ja wszystko robie i tera powiem
Że wszystko złe, co na świecie jest
To jest dlatego, że ludzie
Nie sprzontajo po sobie

Jak one te ludzie chco mieć wygodnie
Najbardziej konsumpcyjna jest młodzież
Do tego nawet doszło, że się relaksujo w spodnie
Ja wiem wszystko, do mnie idzie każda jedna odzież

Jak one te ludzie, co chco zrobić lepiej
Nie pomyślo nawet, ile przy tym się nabrudzi
Tylko w ksinżkach czytajo, bide taki klepie
Ja tam wogle nie rozumiem takich ludzi

Ja jestem człowiek i tera powiem
Że wszystko złe, co na świecie jest
To jest dlatego, że ludzie
Nie sprzontajo po sobie

Ja też jestem człowiek i tera powiem
A róbżesz rewolucje jeden z drugim, rób
Tylko potem
Posprzontaj po sobie

:D :D :D :D :D :D :D :D

ponury63
23-01-2004, 04:08
Dnia 23 stycznia 1905 roku urodził się Konstanty Ildefons Gałczyński (zm. 1953), jeden z najwybitniejszych polskich poetów pierwszej połowy XX w.

Konstanty Ildefons Gałczyński

"Ile razem dróg przebytych?"

Ile razem dróg przebytych?
Ile ścieżek przedeptanych?
Ile deszczów, ile śniegów
wiszących nad latarniami?

Ile listów, ile rozstań,
ciężkich godzin w miastach wielu?
I znów upór, żeby powstać
i znów iść, i dojść do celu.

Ile w trudzie nieustannym
wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń?
Ile chlebów rozkrajanych?
Pocałunków? Schodów? Książek?

Ile lat nad strof stworzeniem?
Ile krzyku w poematy?
Ile chwil przy Beethovenie?
Przy Corellim? Przy Scarlattim?

Twe oczy jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia.
Więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.

chmurka
23-01-2004, 07:23
z "PIEŚNI" (I)



Gdy próg domu przestępujesz.
To tak jakby noc sierpniowa
zaszumiala wśród listowia,
a ty przodem postępujesz.

A za tobą cienie ptasie,
szczygieł, gil i inne ptaki.
Świecisz swiatłem wielorakim
od sierpniowej nocy jaśniej.

Bo ty jesteś ornamentem
na gmachu nocy, jej ksieżycem
Przesypujesz światła w ręku
z namaszczeniem jak pszenicę.

U twych ramion płaszcz powisa
krzykliwy, z leśnego ptactwa,
długi przez cały korytarz,
przez podworze, aż gdzie gwiazda

Venus. A tyś lot i górność
chmur, blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.

chmurka
23-01-2004, 07:54
Konstanty Ildefons Gałczyński

II

Pochylony nad mym stołem
we wschodzącej zorzy łunie
ręce twoje opisuję,
serce twoje opisuję;

smak twych ust jak morwa cierpki
i głosu pochmurną słodycz,
i uszy twe jak wysepku,
które z dala widział Odys.

Ten obok jest twoją twarzą,
ten horyzont, ta akacja.
Pióro maczam w kałamarzu
i litery wyprowadzam.

Niech staną rządek przy rządku
jak ptaki złote i modre,
by z najprawdziwszego wątku
powstał najprawdziwszy portret.

Minął dzień. Wciąż prędzej, prędzej
szybuje czas bez wytchnienia.
A ja chciałbym twoje rece
ocalić od zapomnienia.

chmurka
23-01-2004, 08:03
Konstanty Ildefons Gałczyński

IV

Oto jest nasz dzień codzienny,
nasze małe budowanie,
trud uparty i niezmienny,
nieustanne kształtowanie

Słońce wschodzi i zachodzi,
drzewa kwitną, liście ronią,
my strumień rzeczywistości
kształtujemy naszą dłonią

Jesteśmy cząstką w zespole,
z niego płynie nasza siła -
żeby chleb leżał na stole,
a pracom lampa świeciła;

by czas jak pochodnia płonął
jednako: dzień czy mgła nocna.
Stoimy przy życiu, żono,
jako tkacze przy swych krosnach.

Z dnia na dzień tkaninę tkamy
wzorzystą dla pokolenia.
Chciałbym i blask naszej lampy
ocalić od zapomnienia.

erato
23-01-2004, 08:05
ZAPACH

dotykam twoich ud
oddycham tylko tobą już
otulam nasze ciała w sen
pomieszam w zmysłach noc i dzień

zmysł powonienia
mój jedyny kontakt z niebem
zmysł powonienia
mój jedyny obraz ciebie

[Anna Saraniecka]

skorpionka
23-01-2004, 14:13
Gałczyński był autorem tekstów,kilku piosenek śpiewanych
przez Hankę Ordonównę i napisanych specjalnie dla niej.
Szafirowa Romanca jest jedną z nich.



Szafirowa romanca
Szafirową nitkę wieczór plącze,
szafirowe cienie zwodzą nas,
szafirowy, szafirowy chłopcze,
że mnie kochasz, powiedz jeszcze raz.
Jeszcze raz w sekrecie
szukasz moich rąk,
jeszcze raz jak pierścień
drży księżyca krąg,
jeszcze raz namowy i rozmowy,
jeszcze raz, chłopcze szafirowy -
jeszcze raz w jaśminy,
jeszcze raz pod wiatr,
jeszcze raz popłynę
pieśń bez słów przez świat,
jeszcze raz powróżysz z płatków róży
i powtórzysz wszystko jeszcze raz.

Jeśli kiedyś będziesz w wielkiej biedzie,
zagubiony w plątaninie lat,
do altany dawnej cię powiedzie,
zaprowadzi szafirowy ślad -
szafirowe ptaki
z szafirowych gwiazd,
szafirowe szlaki
szafirowych gwiazd,
szafirowe noce i noc owa
od szafiru cała szafirowa,
szafirowe suknie, szafirowy dzień,
Jeśli raz pokochasz w życiu szafir,
pójdziesz w szafir jako jedna z gwiazd.


Konstanty Ildefons Gałczyński
1935

Luśka
23-01-2004, 15:36
Sanie

Noc jak bas.
Księżyc wysoko jak sopran,
gość u chmur ośnieżających drzewa -
zima, zima.
jaka tam zima!
skoro jak majowy słowik śpiewa.

(....)

Atramentem z serca mojego,
literą rzymską i grecką
wypiszę trzciną na śniegu:
twarz twoja jest jak słoneczko.

A wiosną - jaskrem wśród drogi.
A w lecie - chmurami w lecie.
Przeczytają pisanie ptaki.
I rozniosą. Po całym świecie.

A może i w inny czas,
w inne serca i w inne okna,
w czyjąś noc sierpniową brzmiącą jak bas,
w księżyc, w księżyc, rozśpiewany jak sopran.

K.I.G. 1951

ponury63
24-01-2004, 07:55
Lech Janerka

"Klus Mitroch"

Mamy dzień, mamy każdą noc
Mamy swoje sny i swoje drogi
Tak jak ty rozglądamy się
Chcemy znać ostatnią wersję prawdy
Goni nas lukratywny wieprz
I wszystkim życzymy źle nam z oczu patrzy

Chować się, bo nadbiega tłum
Chyba, że ktoś chce się z tego pośmiać
Wiele rąk i zbyt mało głów
O faszyźmie łatwo dziś nie mówić
Wiele rąk i zbyt mało głów
I nigdy nie mów mi bzdur
Że to dla mnie

O tylko nie to...

Kiedy już walniesz głową w dno,
Wszyscy chcą, by to się stało
Kiedy już sparszywieją dni
A tobie krwią za długi przyjdzie płacić
Kiedy już będzie pełno krwi
Wtedy nie krzycz mi bzdur,
Że to dla mnie,

O tylko nie to...
Nie nie nie...

ponury63
24-01-2004, 07:57
Lech Janerka

"Wstaję"

Wstaję, nie wiem po co
Wstaję, bo chyba warto żyć
Podnoszę się jak król,
Choć gebę mam jak szczur,
To w głowie echo bzdur,
Że w końcu pewnie kimś zostanę
Sam

Wstaję piję mleko
Wstaję, chociaż zarzuca mnie
Papieros sterczy z ust,
Jak jezusowy gwóźdź
Przebija mnie do stóp
Przybija mnie do raju ściany

I znów pobite gary
Śpię
Odbieram absolutnie sen
Śpię
To takie jest banalne
Zbudzić się, obudzić się, zbudzić się...

Wstaję, nie wiem po co
Wstaję, bo chyba warto żyć
Ktoś znów przestawił czas,
Jak stół kolejny raz
I kantów siny znak
Pozdrawia mnie jak tatuaże

Wstaję, piję mleko
Wstaję, chociaż zarzuca mnie
Już w radiu dają znać,
Że u mnie wszystko gra
Więc znowu rozpoczynam
Wymyślanie następnego dnia

Nie mogę nic wymyśleć
Śpię
Odbieram absolutnie sen
Śpię
To takie jest banalne
Zbudzić się, obudzić się, zbudzić się...

Lubią nas
Lubią nas, a my lubimy znowu innych
Lubią nas
Drabina głupich sięga nieba
Lubią nas
I więcej nic już nie potrzeba nam
Bo lubią nas

I tylko czasem gdy zsikam się
Wątpię, czy lubią mnie

Wszystko łączy, wszystko dzieli
Nie chcę już idei, jei, jei
Nie chcę mieć nadziei, jei, jei
A jak zajdzie w ciążę
Książe. Skądże

Mówi martwy śledź
Lubią nas
A my lubimy znowu innych
Lubią nas
Drabina głupich sięga nieba
Lubią nas
I więcej nic już nie potrzeba nam
Bo lubią nas

ponury63
24-01-2004, 08:03
Lech Janerka

"Paragwaj"

Kolorowy odlot na Paragwaj
Kolorowe odpryski chmur
Dziwnie roztargnione gołębie znowu
bawić się chcą
Bawić nas chcą,
bawić się chcą
A czas nas omija,
czas nas omija

Tańczę we śnie, Tańczę we śnie
Bo odtąd dotąd nikt tu nie bywa
I tutaj nijak się nie nazywa
Patrzcie jak się lata
Gdy dupsko jest wolne od bata
Patrzcie jak się lata
Kiedy stać cię na...

Kolorowy odlot na Paragwaj
Kolorowe odpryski chmur
Dziwnie roztargnione gołębie znowu
bawić się chcą
Bawić nas chcą,
bawić się chcą
A czas nas omija,
czas nas omija

Tańczę we śnie, Tańczę we śnie
Bo odtąd dotąd nikt tu niebywa
I tutaj się nijak się nie nazywa
Patrzcie jak się lata
Gdy dupsko jest wolne od bata
Oto jak się lata
Kiedy stać cię na sny...

Tańczę we snie,
tańczę we śnie...

24-01-2004, 08:20
SZCZĘŚCIE ... Bolesław Leśmian


Coś srebrnego dzieje się w chmur dali
Wicher do drzwi puka jakby przyniósł list
Myśmy długo na siebie czekali
Jaki ruch w niebiosach słyszysz - burzy świst

Ty masz duszę gwiezdną i rozrzutną
Czy rozumiesz pośpiech pomieszanych tchnień
Szczęście przyszło czemóż nam tak smutno ...
Że przed jego blaskiem uchodzimy w cień


Czemóż ono w mroku szuka treści
I rozgrzesza nicość i zatraca kres
Jego bezmiar wszystko w sobie zmieści
Oprócz mego lęku, oprócz twoich łez ...

brzoza

skorpionka
24-01-2004, 10:52
Zielona Lipka-Agnieszka Osiecka

Chciałabym nie wracać jeszcze z Piszu,
nim się czerwienią spłoni las,
zanim na straty nas odpiszą,
radbym zobaczyć dawnych nas.
Chciałbym też ujrzeć mgły na Praniu,
kiedy jak płótno czysty świt,
ładnego pana z ładną panią,
ładnego czasu ładny mit.

Zielona lipka, czerwony bór,
niebo srebrzyste w palcie z chmur.
Skąd ja to wiem, skąd ja to znam -
Chyba z dzieciństwa, z młodości bram.

Chciałbym w Karwicy stać pod pocztą
do nieobecnej wrzucić list,
potem do kota puścić oczko,
który na płocie przysiadł dziś.
Potem w jeziora toń zieloną
rzucić dyskretnie jedną z łez,
bo się pamięta, czyją żoną
to nasza młodość dzisiaj jest

skorpionka
24-01-2004, 18:44
Współczuję Katu

Serce
Ciężki masz dzień przed sobą.
Oddać klucze,
kupić kwiaty dla pani Teresy,
zgubić kilka adresów,
odnaleźć kilka innych,
zadzwonić, oddzwonić,
spakować książki.
Nie brać żadnej cepelii,
obiecać to i owo niepotrzebnym ludziom,
wstrzymać spazm szklanką koniaku.

Zapalasz zapalonego papierosa,
ręka ci drży,
myślisz:
Może teraz!

Kobieta
odruchowo
poprawia łańcuszek
z bursztynowym serduszkiem.
Pochyla głowę.
Współczuje katu

skorpionka
24-01-2004, 18:47
Nie bądz-Agnieszka Osiecka

Nie bądź smutna,
no nie bądź,
ta mgiełka, to tylko pamięć.
Patrz jakie czyste niebo,
a w morzu - łabędź!

Nie bądź smutny, ja nie chcę,
to czarne, to tylko myśli,
dalej jest mała przystań
na brzegu Wisły.

Nie bądź smutna, no nie bądź,
ta chmura jest małą chmurką,
jutro już będzie słońce
i ciastko z dziurką!

ponury63
24-01-2004, 18:49
Maciej Maleńczuk

"Święto kobiet"

W tym dniu nieistniejącym święta kobiet
A jednak właśnie ten dzień się pamięta
Doprawdy składam tę wiązankę tobie
Z wyrzutów sumienia

Niechże na gorsze nic już nigdy się nie zmieni
I nikt nie każe ci być twardą i bez wad
Miej zawsze dużo dobrych rzeczy do jedzenia
Bezpieczny własny świat

Cóż jeszcze tylko bukiet szczerych chęci
Co nie jest więcej wart niż ćwiartka w bramie
Niech nic już nigdy złego się nie święci
Święte niech - święci się

Nie telep się samotnie w czterech ścianach
W każdy odgłos się nie wsłuchuj jak ten pies
Niech tylko słońce w twoje okno skośnie wpada
Nie tylko ciągle deszcz

A życie twoje niechże będzie żywe
I pełne miłych żywych niespodzianek
I nie bierz dobrych monet za fałszywe
Mimo że mimo że

Ubieraj się w kolory - nie na czarno
I niech telefon dzwoni bodaj cały dzień
I nie trać wiary - niech na twoją przyszłość całą
Nie padnie nigdy cień

W tym dniu nieistniejącym święta kobiet...

ponury63
24-01-2004, 18:52
Maciej Maleńczuk

"Rebeka i Zenek"

On miał na imię Zenek
I znany był w różnych kręgach
Kto go tam wie - może miał i nóż
I mało kto wiedział gdzie mieszkał

W tej knajpie bywał często
Bawił się i pił
Dziewczynom coś do ucha szeptał
I żył ile miał sił

Ona miała na imię Rebeka
Chyba chora bo smutna i blada
Piła w kącie herbatę
Córka lekarza

Kiedyś w listopadowy wieczór
Spojrzeli na siebie przez salę
Speszony jak rzadko - jednak podszedł
Choć tango było białe

Starał się być dowcipny
Lecz mówić było mu trudno
Nie mówiła nic
I ciągle była smutna

Jednak uśmiechnęła się w końcu
I mocno ścisnęła mu rękaw
Kto zna się na rzeczy już wie
Rebeka kochała Zenka

Mieszkali razem u niego
I rok im minął jak chwila
Nie było pieniędzy i kłótni
I wielka była miłość

Jednak zaczęło być źle
I Zenek wieczorem nie wracał
Czasem trzeba jeść
A on nie lubił słowa "praca"

Po którejś kłótni ona wyszła
Czy miała dokądś jechać
On poszedł na miasto - nie wrócił sam
A rano wróciła Rebeka

Spojrzała na zmiętą pościel
Na dziwkę z którą był
Po schodach szła trzymając się
Poręczy ze wszystkich sił

skorpionka
24-01-2004, 18:53
Wariatka Tańczy-Agnieszka Osiecka

Ale tłum,
ale tłum,
czarna noc, biały room,
złote stosy pomarańczy.
Dudni dom: dana, da - jak zabawa to zabawa,
i wariatka jeszcze tańczy.
Taką to - by na stos!
Na co jej barwny los,
dajcie, chłopcy ten kagańczyk.
Warkocz jej płonie już,
dookoła barwny kurz,
a wariatka jeszcze tańczy.

Szalona wiruje chusta,
szalone całują usta,
otkaczałka, wariatka, ech,
nie patrzy do lustra.
Czerwona na niej sukienka,
czerwona w sercu udręka,
otkaczałka, wariatka, ech,
przed losem nie klęka...
Szalone całują usta... ech.

(*)

Ale szum,
ale tłum,
czarna noc,
biały room,
złote stosy pomarańczy.

Dudni dom:
dana, da
- jak zabawa to zabawa...
i wariatka dzisiaj tańczy!

Kto tu wlazł,
ten już pan,
jeszcze łyk,
jeszcze dzban
i dzieciaków nikt nie niańczy!

Każdy ma
na coś chęć,
bo zabawa jest na pięć
i wariatka jeszcze tańczy:

Szalona wiruje chusta,
szalone wirują usta,
otkaczałka, wariatka, ech,
nie patrzy do lustra.

Czerwona na niej sukienka,
czerwona w sercu udręka,
otkaczałka, wariatka, ech,
przed losem nie klęka.

Wódka już
jeży włos,
ej do bab,
ej do kos,
kto powiedział, że wystarczy?

Jeden już
nie chce żyć,
na ostatek prosi pić
i wariatka jeszcze tańczy.

Taką to - by na stos!
Na co jej
durny los
dajcie, chłopcy ten kagańczyk.

Warkocz jej płonie już,
dookoła złoty kurz
i wariatka jeszcze tańczy.

Szalona wiruje chusta,
szalone wirują usta,
otkaczałka, wariatka, ech,
nie patrzy do lustra.

Czerwona na niej sukienka,
czerwona w sercu udręka,
otkaczałka, wariatka, ech,
przed losem nie klęka,
otkaczałka, wariatka, ech,
przed losem nie klęka.

Szalona wiruje chusta,
szalone wirują usta,
otkaczałka, wariatka, ech,
nie patrzy do lustra.

Czerwona na niej sukienka,
czerwona w sercu udręka,
otkaczałka, wariatka, ech,
przed losem nie klęka.

Szalona wiruje chusta,
szalone całują usta,
otkaczałka, wariatka, ech,
nie patrzy do lustra...

ponury63
24-01-2004, 18:55
Maciej Maleńczuk

"Ach proszę pani"

Ach proszę pani proszę pani
Niech mnie pani więcej już nie rani
Już dosyć nie chcę nie chcę za nic
Niech nie rani mnie pani - nie pani

Niech skończy się już to ranienie
Bo ja nie jestem do ranienia
Co kiedyś piękne teraz zwiędłe
Cynizmem przeżarte - schemat

Ulica śpiewa hymn o dolarze
A wolni grażdanie szczerzą szczerby
I Polska Polska uber alles
Faszyści grupami jak psy na ulicach miast
Próbują noży na mej twarzy
Polska Polska ponad wszystko
W kleszczach milczenia pociągiem jadę...

Pani bardziej samolotami
Których się pani trochę boi
Tak ciągle się oddalamy zbliżamy
Taki życiowy es flores
Na pani miejscu już dawno bym go rzucił
Dałbym rozsądkowi głos
I miłą melodię zanucił

Zima - która to już zima
Doprawdy zbyt dobrą mam pamięć
Wina która to już wina
Dlaczego tak dobrze pamięta się
To co złe
A przecież tak dobrze cię przytulić
I miłą melodię zanucić

Ono setine seti maria
Dana elito ne pa er
O no setine seti maria
Irija sino deside
Szante szante dana elito
Irija da te maj
Simon simon idarineo
Ride vau ride vau
Majer repijas
Tiarra botisz ri sivanon
Se mori del le par
Iridamon iridamon
Szante szante dana elito
Irija date maj
Simon simon da fe
Ride vau ride vau

skorpionka
24-01-2004, 19:10
Panie obłoczny,
Panie z daleka,
prowadź mnie czule,
albo zaniechaj.

Ja i tak dojdę,
bo się wybieram,
a ty mnie nie znasz
tu i teraz.

Diabeł mnie szarpie,
trzyma za uszy,
"Dokąd, wariatko,
chcesz wyruszyć"

A ja gotowa,
ja z halabardą,
hej, droga wolna,
Leonardo!

Dość...

Co to tak dzwoni,
może to krowy,
czy koniec świata,
- nie ma mowy!

Trzeba wędrować
póki są drogi,
ja się nie boję,
mam dwie nogi.

Panie obłoczny,
Panie z daleka,
prowadź... albo zaniechaj.
Agnieszka Osiecka

skorpionka
24-01-2004, 19:16
Gasną ogniska nad rzekami,
samotny ziemniak śpi w popiele,
idą przymrozki ścierniskami,
Jaś Kasię spotkał po kościele.
Zasypia ryba, zasnął rak,
rodzi się ptak, rodzi się ptak, rodzi się ptak.
Serce dudni: bum, bum,
oczy patrzą: szum, szum,
śpi już ryba, zasnął rak,
rodzi się ptak, rodzi się ptak, rodzi się ptak.
Serce, oczy,
serce, oczy,
serce, oczy,
serce oczy,
rodzi się ptak, rodzi się ptak.

Idą mężczyźni z kobietami,
po wielkich placach, pustych plażach,
stają przy budkach z gazetami,
co drugi tytuł ich przeraża.
Czy będzie wojna? Nie czy tak?
Rodzi się ptak, rodzi się ptak, rodzi się ptak.
Serce dudni: bum, bum,
oczy patrzą: szum, szum,
śpi już ryba, zasnął rak,
rodzi się ptak, rodzi się ptak, rodzi się ptak.
Serce, oczy,
serce, oczy,
serce, oczy,
serce oczy,
rodzi się ptak, rodzi się ptak

Agnieszka Osiecka

ponury63
25-01-2004, 03:21
Dnia 25 stycznia 1759 urodził się Robert Burns (zm. 1796), wybitny przedstawiciel wczesnego romantyzmu w literaturze angielskiej, uważany jest za narodowego wieszcza szkockiego, a jego rodacy od lat datę urodzin poety obchodzą jako "noc Burnsa" lub inaczej Wieczór Poezji Burnsa

Robert Burns

"Miła ma jak czerwona róża"

Miła ma jak czerwona róża,
Kwitnąca w czerwcu róża - cud!
Miła ma jak melodia tkliwa
Słodko z najczystszych grana nut.

Iżeś tak piękna jest, Dziewczyno,
Więc nie zna miary miłość ma;
Póty cię kochać będę, Miła,
Aż wyschną wody mórz do dna.

Aż wyschną wody mórz, Najdroższa,
I aż się w słońcu stopi głaz;
Będę cię kochał wciąż, Najdroższa,
Póki w nurt życia spływa czas.

O, żegnaj, moja Ty jedyna,
Żegnaj na kilka jeno chwil;
Wrócę znów, chociażbym miał przejść, Miła,
Dziesięć tysięcy długich mil!

skorpionka
25-01-2004, 09:22
Jęczmienne łany
Robert Burns
Było to nocą w porze żniw,
gdy śliczny jest łan pszenny -
w księżyca jasny blask wśród niw,
wybrałem się do Annie.

Niepostrzeżenie mijał czas,
aż się zgodziła wdzięcznie,
gdy poprosiłem tylko raz:
Odprowadź mnie przez jęczmień!

Pszenicy łan i łan jęczmienia
prześlicznie się zieleni;
noc szczęsna, nie do zapomnienia
wśród łanów z moją Annie.

Błękitne niebo, ucichł wiatr
i księżyc opromieniał,
a jam ją zgodną, chętną kładł
wśród łanów, wśród jęczmienia.

Wiedziałem, miłość łączy nas
z pierwszego już wejrzenia
więc całowałem raz po raz
wśród łanów, wśród jęczmienia.

Zamknąłem ją w uścisku splot,
jej serce biło w drżeniach.
Szczęsne to miejsce było, ot,
wśród łanów, wśród jęczmienia.

Lecz na ten księżyc i gwiazd moc,
co noc tę opromieniał -
i ona wciąż tę pomni noc
wśród łanów, wśród jęczmienia.

ponury63
25-01-2004, 21:26
Agnieszka Osiecka

"Nie całuj mnie pierwsza"

Trochę mi brak,
trochę mi brak babci Ludwiki.
Przed każdym zawałem
stawiała kabałę,
słuchała poważnej muzyki.
Była cnotliwa,
była wstydliwa,
ach jakże,
ach jakże jej brak.
Dziadek mój czekał
wiosnę, lato, jesień, zimę,
wiosnę, lato - nim powiedziała: tak.

On czekał i czekał,
i widział ją we snach,
a ty jesteś,
a ty jesteś... taka nowoczesna.

Nie całuj mnie pierwsza,
nie całuj mnie,
czasami powiedz coś do wiersza,
nie będę śmiał się, nie.
Nie patrz mi w oczy tak odważnie,
nie, nie, nie, nie...
Ja ci to mówię najpoważniej:
będzie źle.
Nie całuj mnie pierwsza,
nie całuj mnie,
bądź tylko wierniejsza,
bo kocham cię, bo kocham cię,
bo kocham cię, bo kocham cię.

A tak to mi brak,
trochę mi brak babci Ludwiki.
Chodziła co wtorek
na podwieczorek
i miała do kolan buciki.
Była cnotliwa,
była wstydliwa,
ach jakże,
ach jakże jej brak.
Dziadek mój czekał
wiosnę, lato, jesień, zimę,
wiosnę, lato - nim powiedziała: tak.
On czekał i czekał,
i widział ją we snach,
a ty jesteś,
a ty jesteś taka nowoczesna.

Nie całuj mnie pierwsza,
nie całuj mnie,
czasami powiedz coś do wiersza,
nie będę śmiał się, nie.
Nie patrz mi w oczy tak odważ
nie, nie, nie, nie, nie...
Ja ci to mówię najpoważniej:
będzie źle.
Nie całuj mnie pierwsza,
nie całuj mnie,
bądź tylko wierniejsza,
bo kocham cię, bo kocham cię,
bo kocham cię, bo kocham cię.

Skaldowie (1973)

ponury63
25-01-2004, 21:30
Agnieszka Osiecka

"Kochankowie z ulicy Kamiennej"

Oczy mają niebieskie i siwe,
dwuzłotówki w kieszeniach na kino,
żywią się chlebem i piwem,
marzną im ręce zimą:

Kochankowie z ulicy Kamiennej
pierścionków, kwiatów nie dają.
Kochankowie z ulicy Kamiennej
wcale Szekspira nie znają.
Kochankowie z ulicy Kamiennej.

Wieczorami na schodach i w bramach,
dotykają się ręce spierzchnięte,
trwają tak czasem aż do rana,
kiecki są stare i zmięte.

Kochankowie z ulicy Kamiennej
tramwajem jeżdżą w podróże.
Kochankowie z ulicy Kamiennej
boją się gliny i stróża.
Kochankowie z ulicy Kamiennej.

Aż dnia pewnego biorą pochodnie,
w pochód ruszają, brzydcy i głodni.
"Chcemy Romea - wrzeszczą dziewczyny -
my na Kamienną już nie wrócimy".
"My chcemy Julii - drą się chłopaki -
dajcie nam Julię zbiry, łajdaki".
Idą i szumią,
idą i krzyczą,
amor szmaciany płynie ulicą...

...Potem znów cicho,
potem znów ciemno,
potem wracają znów na Kamienną.

tdxls
25-01-2004, 21:48
Marina Cwietajewa
z cyklu Przyjaciółka

Dwa słończ stygną - Boże, zbaw Twą sługę!
Jedno - na niebie, w mojej piersi - drugie.
Jakże te słońca - tak mi wstyd tej myśli;
Jakże te słońca mąciły mi zmysły!
I już nie ranią - stygną oba słońca!
Pierwsze ostygnie to bardziej gorące.

tł. Anatol Stern

AgnesK
25-01-2004, 22:26
Agnieszka Osiecka

Ta nadzieja...


Co mnie zabija, to nadzieja,
jej wątły krzyk i śpiew, i szept,
- ściga mnie po wsiach, knajpach, kniejach,
wzywa na szlaki szczęść i bied.

Gdybym umiała - choć w niedzielę -
jak starzec, co nie pragnie już,
na ławce zasiąść po kościele,
i nie śnić snów, nie wróżyć wróżb...

Gdybym umiała się zatoczyć
jak pijak, co pod auto wlazł,
zabłądzić, zemdleć, zamknąć oczy,
zapomnieć tamten brzeg i las...

Gdybym umiała, choćby w kinie,
gdy serce nagły przetnie ból,
pomyśleć sobie: "Nic to, minie...
Przed nami jeszcze tyle ról"...

Gdybym umiała, choć dla sportu,
wśród naszych dawnych, ślicznych plaż
nie drętwieć jak na sali tortur,
dlatego że ten brzeg - nie nasz? ...

Gdybym umiała... Lecz nie umiem...
A w końcu to zwyczajna rzecz...
Choć widzę jeden - dwa w rozumie.
Nadziejo, Chmuro, nie idź precz.

ponury63
26-01-2004, 05:28
Tomihiro Hoshino

"Gardenia"

Widząc w lustrze
Odbicie mej twarzy
Pomyślałem
"Nie będę już więcej złorzeczyć"
Bo wszak słów
Co z mych ust padają
Wysłuchują najpierw
Moje własne uszy

1986 r.
Tłumaczenie: Edyta Nowicka i Anna Omi

Po japońsku nazwa kwiatu gardenia
brzmi "kuchinashi", co oznacza "bez ust"

http://www.niepelnosprawni.info/files/www.niepelnosprawni.info/public/sztuka_bb/tomihiro_hoshino_gardenia.jpg



"Niebo"

Owoce pigwy

Odmieniło się Niebo
Na które co dzień patrzyłem

Gdy ze łzami w oczach
Modlił się za mnie przyjaciel
Z lękiem i z wahaniem
Otworzyłem
Ewangelię Mateusza

Od tego czasu
Odmieniło się Niebo
Teraz Niebo
Zaczęło spoglądać na mnie

1986 r.
Tłumaczenie: Anna Omi



"Piwonia"

Malowanie jest jak podróż

Oto teraz
Z doliny płatków
Przez wzgórza słupków i pręcików
Wędruję
Wiosenną dróżką

1986 r.
Tłumaczenie: Anna Omi



"Chryzantema"

Wydaje mi się że...

Nie ogrom radości
Lecz smutku
Przybliża nas do szczęścia

Nie kumulacja siły
Lecz słabości
Przybliża nas do prawdy

Nie przypływ szczęścia
Lecz nieszczęścia
Przybliża nas do miłości

1981 r.
Tłumaczenie: Edyta Nowicka

informacje o artyście (http://www.niepelnosprawni.info/labeo/app/cms/x/7216;jsessionid=BD572EE82E63ABFF49EAE36FAE3177D3)

tdxls
26-01-2004, 09:35
Bolesław Leśmian
Garbus

Mrze garbus dosyć korzystnie:
W pogodę i babie lato.
Garbaty żywot miał istnie,
I śmierć ma istnie garbatą.

Mrze w drodze, w mgieł upowiciu,
Jakby baśń trudną rozstrzygał,
A nic nie robił w tym życiu,
Jeno garb dźwigał i dźwigał.

Tym garbem żebrał i tańczył,
Tym garbem dumał i roił,
Do snu na plecach go niańczył,
Krwią własną karmił i poił.

A teraz śmierć sobie skarbi,
W jej mrok wydłużył już szyję,
Jeno garb jeszcze się garbi,
Pokątnie żyje i tyje.

Przeżył swojego wielbłąda
O równą swej tuszy chwilę,
Nieboszczyk ciemność ogląda,
A on - te w słońcu motyle.

I do zmarłego dźwigacza
Powiada, grożąc swą kłodą:
"Co ten twój upór oznacza,
Żeś w poprzek legł mi przegrodą?

Czyś w mgle potracił kolana?
Czyś snem pomiażdżył swe nogi?
Po coś mię brał na barana,
By zgubić drogę w pół drogi?

Czemuś łbem utkwił na cieniu?
Z trudem w twych barach się mieszczę!
Ciekawym, wieczysty leniu,
Dokąd poniesiesz mnie jeszcze?"

skorpionka
26-01-2004, 09:55
Król-Agnieszka Osiecka

Ta cisza ma ze śmierci coś
i coś z pogorzeliska,
po cichu ryczy ranny łoś
i rzadko gdzie się błyska.
Dostojnie kroczy ciszy król
i tyle w nim powagi,
w milczeniu smutek jest i ból,
a przecież król jest nagi.
Ten wieczór ma z pogardy coś
i coś tu pachnie klęską,
pochodnie zgasły jak na złość,
kto dłoń mi poda męską?
Dostojnie kroczy ciszy król
i tyle w nim powagi,
w milczeniu smutek jest i ból,
a przecież król jest nagi.
Ten uśmiech ma z podłości coś
i coś tu pachnie strachem,
zamknięte drzwi gdzieś zastał ktoś,
uciekła dziewka z gachem.
Wesoło kroczy śmiechu król
i tyle w nim jest blagi.
W tym śmiechu smutek jest i ból,
a przecież król, a przecież król jest nagi.

skorpionka
26-01-2004, 21:49
Czesław Miłosz-Dziecię Europy(fragment)

Szanuj nabyte umiejętności, o dziecię Europy.
Dziedzicu gotyckich katedr, barokowych kościołów
I synagog w których rozbrzmiewał płacz krzywdzonego

/ ludu,

Dziedzicu Kartezjusza i Spinozy, spadkobierco słowa

/ "honor",

Pogrobowcze Leonidasów,
Szanuj umiejętności nabyte w godzinie grozy.

Umysł masz wyćwiczony, umiejący rozpoznać natychmiast
Złe i dobre strony każdej rzeczy.
Umysł masz sceptyczny a wytworny, dający uciechy
O jakich nic nie wiedzą prymitywne ludy.

Tym umysłem wiedziony, rozpoznasz natychmiast

Słuszność rad których udzielamy.
Niech dnia słodycz przenika do płuc.
Po to mądre a ścisłe przepisy.

skorpionka
27-01-2004, 15:20
Gdzie ta bohema-Jonasz Kofta


Nie sprowadzam nikogo na złą drogę
Nie ulegam schyłkowym miazmatom
Już nie mogę
Już nie mogę
Kazać latać wypchanym ptakom
Bo się stało naprawdę coś dziwnego
Czy dlatego, że chcemy mieć wszystko
Start do kas
Brawa mas
Własną twarz
Miłość władz
I do tego być nonkonformistą

Jakaś bajka mi się marzy
Nie na temat
Gdzie ta bohema?

Gdzie ta bohema?
Gdzie ta bohema?
Szaleństwa nocy, rozpacze dnia
Płomień geniuszu, wieczności trema
I epater les bourgeois
Gdzie ta bohema?
Gdzie ta bohema?
Najwyższe nieba, najniższe dna
Serca niesione dłońmi obiema
O swoją prawdę stawka va banque
Gdzie ta bohema?
Gdzie ta bohema?
Papuga zdechła i marmur pękł
Dzieła w muzeach, a śmieci i "Desie"
My w kabarecie
To ma swój wdzięk
Gdzie ten zapiekły, gorzki poeta?
Umarł i poszedł na etat

Nie mam prawa namawiać nikogo
By swe życie przeżył z jedną walizką
W taką drogę
Ciemną drogę
Długą drogę
Kto nie musi, nie wyrusza - to wszystko
I podziwiam szczerze kilku facetów
Co nei dosyć, że mają nazwiska
Mają twarz
Start do kas
Brawa mas
Miłość władz
Oraz każdy z nich to ... moralista

Mimo to mi się marzy
Coś jak pierwsza miłość
Coś, czego chyba nie było

Gdzie ta bohema...

ponury63
27-01-2004, 21:26
Edyta Bartosiewicz

"Niewinność"

Wciąż przed oczami mam jej drobną twarz
W kącikach ust uśmiechu ślad
I ten jej
Spojrzenia pełen wiary blask
Mówiła w życiu najważniejsza jest
Ideałów czysta moc
W swych snach
Z wiatrem ścigała się co noc

Dokąd odeszłaś
Moja piękna
Co z tobą stało się
W swe siły zbyt ufna
Zgubiłaś drogę
Nocą
Bezsenna
Zlękniona dniem

Czasem myślę
Że wciąż gdzieś jesteś tu
Na wyciągnięcie dłoni
Słyszę jak te oto słowa szepczesz mi
Nie pytaj czy znalazłam szczęście swe
To bez znaczenia już
Co dziś
Co dziś zostało z twoich snów

Dokąd odeszłaś
Moja piękna
Co z tobą stało się
W swe siły zbyt ufna
Zgubiłaś drogę
Nocą
Bezsenna
Zlękniona dniem
Tak nagle zniknęłaś
W środku lata
Bez pożegnania słów
I teraz pewnie gdzieś
Stoisz na rozstajach dróg
Jak kiedyś nic nie jest już

Wiem że jeszcze kiedyś nadejdzie taki dzień
W tłumie przechodniów całkiem przypadkiem ujrzę cię

Dokąd odeszłaś
Co nagle z tobą stało się
[Piękna]
Co nagle z tobą stało się
[Piękna]
Zgubiłaś drogę
Nocą
Bezsenna
Zlękniona dniem
Tak nagle zniknęłaś
W środku lata
Bez pożegnania słów
I teraz pewnie
Gdzieś stoisz na rozstajach dróg
Bez ciebie
Nic nie jest już
Tak jak kiedyś...

ponury63
28-01-2004, 06:40
Antonina Krzysztoń

"Późną nocą jesieni już blisko"

Późną nocą jesieni już blisko
Późną nocą jesieni już blisko
Gdzieś pod lasem kwitnie ognisko
Stoją sierpy powleczone chłodem
Podciągają kolana pod brodę

W krąg kobiety siedzą w milczeniu
Wpatrują się w barwy płomieni
I tylko czasem ptak jakiś wrzaśnie
Ja nie zasnę, nie zasnę
(I tylko czasem ptak jakiś wrzeszczy
Chyba nikt nie śpi, nikt nie śpi)

I wszystko normalnie poza tem
Zwykła północ - pożegnanie z latem
Tak mija ta dziwna godzina
Gdy się kończy coś, a coś zaczyna

ponury63
28-01-2004, 06:43
Antonina Krzysztoń

"Czemu ty"

Czemu ty nie świeciłeś dzisiaj tutaj
Czemu ty nie padałeś dzisiaj tutaj
Czemu ty nie wiałeś dzisiaj tutaj
Czemu ty nie spadałeś dzisiaj tutaj
Pytasz słońca, pytasz deszczu
Pytasz wiatru, pytasz śniegu
Pytasz słońca, pytasz deszczu
Pytasz wiatru, pytasz śniegu
Czemu ty nie świeciłeś dzisiaj tutaj
Czemu ty nie spadałeś dzisiaj tutaj
Czemu ty nie wiałeś dzisiaj tutaj
Czemu ty nie spadałeś dzisiaj tutaj

A on stoi w słońcu
A on tańczy w deszczu
A on pędzi z wiatrem
A on łapie śnieg
A on tańczy, tańczy
A on pije deszcz
A on chodzi w słońcu
A on stoi w wietrze
A ty pytasz i pytasz

Czemu ty nie świeciłeś dzisiaj tutaj
Czemu ty nie spadałeś dzisiaj tutaj
Czemu ty nie wiałeś dzisiaj tutaj
Czemu ty nie padałeś dzisiaj tutaj
Pytasz słońca, pytasz deszczu
Pytasz wiatru, pytasz śniegu
Pytasz śniegu, pytasz wiatru
Pytasz słońca, pytasz deszczu
Czemu ty...

ponury63
28-01-2004, 06:47
Antonina Krzysztoń

"Idąc na spotkanie"

Idzie ulicą śmiejąc się do nas
Jakiś idiota jakiś idiota
I coś tam mamrze i coś tam śpiewa
Nie dać się tylko idiocie nie dać

Patrzy na niebo nad moją głową
W oczach tęczowo w tych oczach błogo
Cały w łachmanach ręce w kieszeniach
Jak się idioty idioty nie bać

I nagle patrzy mi prosto w oczy
Przez szereg zasłon mych zasłon mrocznych
Płyną godziny płyną obłoki
Stoję skruszony w oczach idioty

A ludzie patrzą w zwolnionym chodzie
I pobłażają mnie i idiocie
A ludzie patrzą w zwolnionym chodzie
I pobłażają mnie i idiocie

ponury63
28-01-2004, 06:49
Antonina Krzysztoń

"Dziękuję"

Dziękuję
Za słodycz zasypiania
Dziękuję za zmęczenie
Dziękuję
Za rzeki wodospady
Za jasny blask płomieni Dziękuję dziękuję dziękuję
Dziękuję
Dziękuję za pragnienie
Co tak słabości blisko
Dziękuję
Dziękuję za cierpienie
Co uszlachetnia wszystko
Za to że kochać chcę
Choć lęk to budzi we mnie
Baranku
Dziękuję
Nie umierałeś nadaremnie

skorpionka
28-01-2004, 10:17
Kanapka z człowiekiem -Jacek Kaczmarski

Ostry nóż wchodzi w chleb
Deszcz okruszków sypie się
Grzęznę w tłuszcz, z oczu łzy
W ciepłych strużkach płyną mi

To cebuli żółte młyńskie koła
Przygniatają mnie do kromki
Wsmarowali mnie od czoła
Aż po kręgi i korzonki

Przyprawiają według karty
Sól mnie szczypie w nos, pieprz wierci
A ja wcale nie chcę być pożarty
Mnie nie spieszy się do śmierci

Jakim prawem starcy ludojady
Przyżądzają sobie tę kanapkę
Wrzeszczę przygnieciony i bezradny
Wciskam w tłuste masło łapki
Jeszcze sokiem z cytryn mnie spryskują
Żebym przed spożyciem skurczył się
Przecież ktoś się musi za mną ująć
Tak po prostu wszak nie zjedzą mnie!

Drgnął mój chleb, unosi dłoń go wzwyż
Boże!
Czuję dech, zgłodniały widzę pysk!
Może
To jest żart, czy śmiać się mam czy łkać?
Patrzę
W lśnienie warg, co zaczynają drgać!
Nagle
Otchłań ust i zębów biała grań
Woni
Zgniłej chlust! Ruchomą widzę krtań!
Bronię
Się co sił... wtem trzask i mrok mnie skrył!!!

Masło świetne, chleb wspaniały
Człowiek z lekka był zgorzkniały

skorpionka
28-01-2004, 10:19
Przesłuchanie Anioła -Zbigniew Herbert

Kiedy staje przed nimi
w cieniu podejrzenia
jest jeszcze cały
z materii światła

eony jego włosów
spięte są w pukiel
niewinności

po pierwszym pytaniu
policzki nabiegają krwią

krew rozprowadzają
narzędzia i interrogacja

żelazem trzciną
wolnym ogniem
określa się granice
jego ciała

uderzenie w plecy
utrwala kręgosłup
między kałużą a obłokiem

po kilku nocach
dzieło jest skończone
skórzane gardło anioła
pełne jest lepkiej ugody

jakże piękna jest chwila
gdy pada na kolana
wcielony w winę
nasycony treścią

język waha się
między wybitymi zębami
a wyznaniem

wieszają go głową w dół

z włosów anioła
ściekają krople wosku
tworząc na podłodze
prostą przepowiednię

ponury63
28-01-2004, 19:16
Anna Świrszczyńska

"Wszystkie chwyty dozwolone"

Chwytam się różnych rzeczy,
śniegu, drzew, niepotrzebnych telefonów,
czułości dziecka, wyjazdów,
wierszy Różewicza,
snu, jabłek, porannej gimnastyki,
rozmów o błogich własnościach witamin,
wystaw awangardowej sztuki,
spacerów na kopiec Kościuszki, polityki,
muzyki Pandereckiego,
żywiołowych katastrof w obcych krajach,
rozkoszy moralności i rozkoszy niemoralności,
plotek, zimnego tuszu, zagranicznych żurnali,
nauki włoskiego języka,
sympatii dla psów, kalendarza.

Chwytam się wszystkiego,
żeby się nie zapaść
w przepaść.

Uhu
28-01-2004, 21:52
Małgorzata Hillar

"Myślałam, że będę mówić"

Myślałam
wreszcie będę mówić

Tyle się we mnie
słów zebrało
Tyle słów
dojrzałych i twardych
jak ziarnka żyta
cierpkich jak gruszki polne
aksamitnych jak pszczoły



"Niepokój"

Jest ze mną
zawsze
Przez niego
uderzam bezsilnie głową
o niebieskie ściany
i zielony piec

Uhu
28-01-2004, 21:55
Anna Kamieńska

"Jest dobroć"

Jest dobroć
która niczego nie pragnie
i jest mi odmówiona


Jest miłość
która pragnie wszystkiego
i jest mi odmówiona


I jest czułość
której wszystkiego za mało
to ja jestem tą czułością

AgnesK
28-01-2004, 22:20
Aleksandra Olędzka-Frybesowa

Nikt tak jak noc


nikt tak bardzo jak wieczór
nie zachęca do stawiania pytań

ale różne są pory dnia
nieba i krążącej krwi

odmieniają się wiatry i ptaki
słychać jak rośnie trawa i cisza

czasem jest pora samych odpowiedzi
wstydliwej pewności niemodnej jak falbanki

nawet czarne chmury śpiewają wtedy hymn
potem znów obraca się kompas w bolącej głowie

stukot kropli albo kroków albo
nikt
tak
jak
noc

skorpionka
29-01-2004, 10:24
Homo -Jonasz Kofta

Jestem człowiek
De domo homo
Jaki ja właściwie jestem
Nie wiadomo
Najpierw mały
Potem duży
Potem siwy
Albo łysy
Bo przyroda
Także swoje ma kaprysy

Jeden problem mamy z głowy
I ad acta go odłóżmy
Wniosek z tego prawidłowy:
Jestem różny

Jestem człowiek
De domo homo
Co najbardziej sobie cenię
Nie wiadomo
Urodzenie
Powodzenie
Czy też czyjeś
Zawodzenie
Czy najbardziej sobie cenię
Przyrodzenie

Może ranię czyjąś duszę
Po co jasny obraz mazać
Jestem przecież i jako taki
Muszę się rozmnażać

Jestem człowiek
De domo homo

bułka z masłem
29-01-2004, 11:49
Patrzę z mego okieneczka
I z podziwu wyjść nie mogę.
Szumi lasek, płynie rzeczka,
Stadko owiec mknie przez drogę.

Co krok nowe spostrzeżenie,
Nowe co i raz odkrycie.
Młodą zieleń wiodąc z cienia
Promień słońca natchnął życiem.

Wokół radość, wokół słońce,
Hen, wysoko ptaszek śpiewa,
A tam w dole, tam na łące
Potok kwiatów się rozlewa.

Skąd się owe cuda biorą,
Spójrzcie, czy wy też widzicie,
Jak się wraz z wiosenną porą
Budzi wokół nowe życie?

Gdy tę radość widzę wkoło,
Szczęście, co aż w niebo wzlata,
Chmura marszczy moje czoło,
Zazdrość duszę mą przygniata.

Niczym polnych barw paleta,
Jak ta zieleń by się chciało.
Rację wszakże miał poeta:
Piękno jest, by zachwycało.

Też bym chciała, jak te brzozy,
Nosić dumnie swą koronę
Lub jak maki, czy mimozy
Zmywać z oczu mgieł zasłonę.

Też bym chciała, by wiek młody
Szczęściem krasił moje lica.
Jak ten kwiat nad lustrem wody
Lśnić urodą, co zachwyca.

Ach, rozbłysnąć, jak poranek,
Gdy go słonko opromienia.
Czemuż tyle innym dane,
A mnie jeno sny, marzenia?

Głos mój bieży hen, po rosie,
Pędzą myśli, jak w zawody.
Czemuś mi poskąpił, losie,
I postury i urody?

Mkną samotnie puste lata
Karmiąc się zgryzotą zgubną.
Czemuż mój kochany tata
Tak się urżnął w noc poślubną?

ponury63
29-01-2004, 21:27
Małgorzata Hillar

"Zakochana"

Idzie ulicą
jakby tańczyła
na baletowym popisie

Uśmiecha się
do dziecka w wózku
do wróbla
który stracił ogon

Te kropki na sukience
myśli
mają kolor jego oczu

Od rana powtarza
najmilsze imię
i wychodzi z domu
w jednej pończosze

ponury63
29-01-2004, 21:32
Halina Poświatowska

"Więc jesteś"

więc jesteś jesteś jesteś
daj niech sprawdzę
niech cię dotknę raz jeszcze dłonią i ustami
niech w oczy spojrzę chociaż najmniej wierzę
oślepłym ze zdumienia oczom

jeszcze twój głos usłyszeć chcę
zapachem się zaciągnąć
pojąć cię raz na zawsze wszystkimi zmysłami
i nigdy nie zrozumieć i ciągle na nowo
dochodzić prawdy pocałunkami

ponury63
29-01-2004, 21:40
Kazimiera Zawistowska

***

Kocham Ciebie, bo wracasz ty mi wiosnę złotą
Mej młodości i jasne powracasz miraże.
Twój cień trwa przy mnie, jakby wierne straże,
Twój cień, mej duszy przywołan tęsknotą.

Niech więc ramiona mię Twoje oplotą -
Zasłoń oczy - dziś w przyszłość nie chcę patrzeć ciemną,
Chcę zapomnieć, że życie za mną i przede mną -
Chcę zapomnieć o wszystkim, co nie jest pieszczotą.
Tak dziś ciemno i zimno... Daj mi Twoje oczy!
Twoje oczy rozświetlą marzenia ogrody...
Tam dźwięk - złoto - purpura - alabastrów schody -

I korowód weselny barwi się tęczowo.
Tak dziś ciemno i zimno... a nad moją głową
Sny majaczą złowrogie... Daj mi Twoje oczy!...

skorpionka
31-01-2004, 14:58
Lawrence Ferlinghetti

W NAJWIĘKSZYCH SCENACH GOYI

W największych scenach Goyi wydaje się nam że widzimy
ludzi całego świata
dokładnie w tym momencie kiedy
po raz pierwszy zyskali sobie miano
"cierpiącej ludzkości"
Wiją się na tych kartkach
w rzeczywistej wściekłości walki
Zwaleni na stos
jęczący wraz z dziećmi i bagnetami
pod cementowym niebem
w abstrakcyjnym krajobrazie powalonych drzew
pogiętych posągów skrzydeł nietoperzy i dziobów
śliskich szubienic
trupów i mięsożernych kogutów
i tych wszystkich wrzeszczących potworów
"wyobraźni zagłady"
są tak cholernie prawdziwi
jakby istnieli naprawdę
Tak też jest
Tylko krajobraz się zmienił
Stoją tak nadal ustawieni wzdłuż dróg
ścigani przez legionistów
fałszywe wiatraki i oszalałe koguty
Są to ci sami ludzie
tylko dalej od domu
na autostradach o pięćdziesięciu pasmach
na żelbetonowym kontynencie
pocętkowanym słodkimi ogłoszeniami
co pokazują bzdurne złudzenia szczęścia
Scena przedstawia mnie jaszczyków
za to więcej okaleczonych ludzi
w malowanych samochodach
o dziwnych numerach rejestracyjnych
i silnikach
które pożerają Amerykę

(tł. Tadeusz Rybowski)

skorpionka
31-01-2004, 15:06
Potęga smaku -Zbigniew Herbert

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia

Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
lecz piekło w tym czasie było jakie
mokry dół zaułek morderców barak
nazwany pałacem sprawiedliwości
samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
posyłał w teren wnuczęta Aurory
chłopców o twarzach ziemniaczanych
bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach

Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
(Marek Tulliusz obracał się w grobie)
łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
dialektyka oprawców żadnej dyskryminacji w rozumowaniu
składnia pozbawiona urody koniunktiwu

Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie

Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów

Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa

01-02-2004, 15:02
Jaka szkoda ... Stanisław Baliński

W niedzielne letnie popołudnie
Gdy kulę smutku toczy demon
Nad rzeką w kwiaty opawioną
Pod niebem bladym jak anemon
Siedzieli rzędem staruszkowie
Pochyłe panie i panowie
Ubrani jasno mile schludnie
I patrząc w wodę jak zanika
- fala za falą, świat za światem,
Pili herbatę za herbatą
(Tu cicha gra muzyka ... )


Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda
Że dni nasze, dni wiosenne nawet we śnie
Przepłynęły beznamiętnie
Bezszelestnie jak ta woda
Jaka szkoda ...jaka szkoda ... jaka szkoda ...


Poczem ta gwiazda kwitnąca
I tak cię nie uśpi, nie uśpi,
A woda odpływająca i tak cię minie
Przepłynie
Zatrzymasz się kiedyś bez tchu
Po tamtej już stronie snu
I będziesz wołał z daleka
Jak ja dziś wołam do snu
- Poczekaj, poczekaj, czy słyszysz, poczekaj ...



Jaka szkoda, jaka szkoda, jaka szkoda
Że dni nasze, dni wiosenne nawet we śnie
Przepłynęły beznamiętnie
Bezszelestnie jak ta woda
Jaka szkoda ... jaka szkoda ... jaka szkoda ...

brzoza

01-02-2004, 19:12
ŁĘDNY RYCERZ -A.Waligórski

Rycerz Zenobi Dreptak w szmelcowanej zbroi
Stanął zbrojnie i konno u zamku podwoi,
Miał pancerz, hełm i kopię, jak zwykle rycerze,
I miecz, którym uderzył o zamkowe dźwierze!

Hej, odegrzmiało echo o gotyckie blanki!
Skoczył na nogi książę, spojrzał zza firanki,
Skoczył, spojrzał, oniemiał i zadrżał ze strachu;
Stoi pod drzwiami rycerz Dreptak na wałachu!!!

Stoi Dreptak wśród blasków, szczęków oraz zgrzytań
I zasuwa monolog, co się składa z pytań,
O taki: - Hej, kto mężny, odpowiedzieć musi,
Która z pań jest piękniejsza od mojej Magdusi?

Która ma liczko bielsze, mniej zepsute ząbki?
Czyj biuścik przypomina dwa młode gołąbki
Z ryżem? Która jest taka miła, kochana i ładna?
Tutaj struchlały książę wymamrotał: - Żadna!!!

Wówczas rycerz się zachwiał na swoim bachmacie
I rzekł: - Żadna? To szkoda, o kurtka na wacie,
Bo z Magdą już nie mogę! Jestem u sił kresu...
Tu spiął konia i ruszył w dal, szukać adresów

01-02-2004, 19:50
SZWAGIERKOLASKA
U Bronki w stawach, jest dziś zabawa
Na Czerniakowskiej fajna, klawa
Wszystkie cwaniaki Bronkę znają
I każdy z nią romanse rżnie
Jest harmonista, jest jass-bandzista
Jest wódka słodka, jest i czysta
I płynie walczyk figurowy
Ten nasz morowy i fajno jest
Jest Stasio Baca, a Feluś maca
Czy towar kupić się opłaca
Jest towarzystwo, że oj rany
Więc puść się Fela w tany znów
Spirytus jedzie, dobrze się wiedzie
Jest wódka gorzka, są i śledzie
Felek za dekolt wsadził graby
Palą się baby i fajno jest
Więc baczność proszę, koszyczek klawo
Damulki naprzód, panowie w tył....(no te, no co, no nie pchaj się)
I buch go w cymbał, dwa razy w oko
Jest rzut szufladką jest zmiana dam
W tym wielkim tłoku ktoś Felkę z boku
I Felka guza ma na oku
A Bronka krzyczy: policyja
To mój specyjał i fajno jest
Od każdej belki lecą butelki
Felek przyciska się do Helki
A Helka krzyczy: policyja
I buch go w ryja! I fajno jest
U Bronki w stawach, jest dziś zabawa
Na Czerniakowskiej fajna, klawa
Wszystkie cwaniaki Bronkę znają
I każdy z nią romanse rżnie

01-02-2004, 20:56
:) :P :lol:

skorpionka
01-02-2004, 21:40
Wallace Stevens


MITOLOGIA ODBIJA SWÓJ REGION

Mitologia odbija swój region. Tutaj
W Connecticut nigdy nie żyliśmy w czasie,
Kiedy mitologia była możliwa. A gdybyśmy nawet żyli,
Powstaje pytanie o prawdę obrazu.
Obraz musi mieć naturę swojego stwórcy.
Naturę spotęgowaną, uwzniośloną.
To on, na nowo, w odświeżonej młodości,
To on w substancji swojego regionu,
W drewnie lasów i kamieniach pól
Lub spod gór.


NIE IDEE RZECZY, ALE SAMA RZECZ

U najpierwszego, kresu zimy,
W marcu, zmarniały krzyk za oknem
Jak odgłos w jego głowie.

Był pewien, że coś usłyszał,
Krzyk ptaka, o świcie lub wcześniej,
Poprzez wczesnomarcowy wiatr.

Słońce wschodziło o szóstej,
Już nie poszarpany pióropusz nad śniegiem...
To musiało być na zewnątrz.

Przyszło skądinąd, nie z wielkiego brzuchomówstwa
Wyblakłej tektury snu...
Słońce padało zza okna.

ponury63
02-02-2004, 02:35
Dnia 2 lutego 1882 urodził się James Joyce (zm. 1941), jeden z najwybitniejszych pisarzy irlandzkich XX wieku

...dzisiaj na wesoło... :D

Andrzej Waligórski

"Ulisses"

Pełno wrzawy i rwetesu,
Krzyków "w imię ojca",
Bo przywieźli do GS-u
"Ulissesa" Jojsa.
Mieli przywieźć transport misek
I skrzynkę ratafii,
A tu nagle ten "Ulisses",
Żeby go szlag trafił...
Przyszedł sam przewodniczący,
Mruknął "pochwalony",
Usiadł sobie czytający,
Przebrnął cztery strony.
Przyszedł takoż i ksiądz proboszcz,
Powiedział: "Cześć pracy".
Worek drobnych miał ze sobą
(najwyraźniej z tacy).
Kupił książkę za czerwońca,
Z podniecenia sapnął,
Zajrzał w środek i od końca,
Zwrócił tom i drapnął.
Zaś komendant posterunku,
Przystojny mężczyzna,
Przyszedł w pełnym swym rynsztunku
I radził się przyznać.
I zaraz go posłuchali
Trypućko z kolegą,
I natychmiast się przyznali
Grzecznie do wszystkiego.
A natomiast na wyraju
Za Domem Kultury
Dziadek Dreptak na buhaju
Uniósł się do góry,
I leśniczy, pan Franciszek,
Po francusku gadał,
I rozmnożył się słodyszek
Oraz jedna Magda.
Wyszły z lasu różne strzygi,
Kwanty i cystersi,
A teść Janka Mamałygi
Stwierdził, że ma piersi,
Kaśko zaś dosiadło ojca
Krzycząc: - Wio, tatulo!
Wreszcie zobaczono bodźca,
Jak gnał za krasulą.
Aż kierownik z ekspedientką
Się zorientowali,
Wzięli "Ulissesa" prędko
I go odesłali
Do centrali na przyczepie,
Którą ciągnął zetor,
Po czym wywietrzyli w sklepie,
Bo był straszny fetor.
Jeszcze tylko ksiądz okadził
Cały lokal, za czym
Pan komendant teraz sprawdził
Do min wykrywaczem.
I znów zapachniało serem,
Zbożem i bielizną...
Bardzo dobrze, że nasz teren
Walczy ze zgnilizną!

:D :D :D

a poważnie: James Joyce (http://www.wiw.pl/nowinki/literatura/200101/20010112-001.asp) / James Joyce (http://www.shamrock.internetdsl.pl/kultura/joyce.htm) / kanon (http://www.kanon.pl/12.htm)

skorpionka
02-02-2004, 11:39
"16czerwca to Bloomsday - święto wielbicieli Joyce'a na całym świecie i zarazem dzień wędrówki pana Blooma po Dublinie, w którym rozgrywa się akcja "Ulissesa". Dla samego Joyce'a ten dzień był datą pierwszej intymnej schadzki z Norą, jego późniejszą żoną. T.S.Eliot wyraził się kiedyś, że James Joyce "zabił i pogrzebał wiek XIX". W rzeczy samej jego pisarstwo zerwało z metodami i konwencjami całej poprzedzającej literatury, atakując zastane formy literackie i rozsadzając struktury samego języka, konstruowało nową jakość przedstawiania, ukazywania prawdy o człowieku w całości symultanicznych lśnień i poruszeń. O ile "Ulisses", który uczynił Joyce'a sławnym, przede wszystkim burzył formy, konwencje i metody literatury, o tyle "Finnegan", obracający w perzynę struktury samego języka aż po zupełną nieprzystępność, odebrał swemu autorowi wielu zwolenników. W "Przebudzeniu Finnegana" Joyce przeszedł od pisarstwa do konstrukcji słownych, gier i kałamburów, potraktował język jak absolutnie plastyczne i muzyczne tworzywo. W "Ulissesie" przedstawiał wnętrze i zewnętrze człowieka, w "Finneganie" przekroczył próg sztuki przedstawiającej. W "Ulissesie" Joyce z nawarstwiających się odczuć, wrażeń, spostrzeżeń, napomknień, strzępów i błahostek budował wszechjaźń, wszystko obejmującą, migotliwą całość podporządkowującą reguły języka rwącym strumieniom psychiki. W "Przebudzeniu" zaś konstruował wszechjęzyk i to nie tylko jako nośnik spiętrzonych i zmieszanych przez historię ludzkości znaczeń, ale jako rodzaj membrany czułej na wszelkie bodźce spoza poziomu myślenia. Dzieło to stawia tłumacza w sytuacji arcytrudnej - znalezienia właściwych słów w Wieży Babel. Być może tytuł "Przebudzenia" wiąże się z nazwą hotelu Finna, w którym pracowała przyszła pani Joyce, a przez to splata datę randki z Norą i odysei Blooma z ostatnim dziełem Joyce'a. Upoważnia to galerię Entropia do celebacji Bloomsday przy tekście "Finnegan's'Wake". "
A.L.J

"Uśmiech wędruje daleko."
James Joyce

02-02-2004, 19:57
Maciej Maleńczuk - Ach, proszę pani
Ach proszę pani proszę pani
Niech mnie pani więcej już nie rani
Już dosyć nie chcę nie chcę za nic
Niech nie rani mnie pani - nie pani

Niech skończy się już to ranienie
Bo ja nie jestem do ranienia

Co kiedyś piękne teraz zwiędłe
Cynizmem przeżarte - schemat

Ulica śpiewa hymn o dolarze
A wolni grażdanie szczerzą szczerby
I Polska, Polska uber alles
Faszyści grupami jak psy
Na ulicach miast
Próbują noży na mej twarzy
Polska, Polska ponad wszystko
W kleszczach milczenia pociągiem jadę...
Pani bardziej samolotami
Których się pani trochę boi
Tak ciągle się oddalamy zbliżamy
Taki życiowy es flores
Na pani miejscu już dawno bym go rzucił
Dałbym rozsądkowi głos
I miłą melodię zanucił
Zima - która to już zima
Doprawdy zbyt dobra mam pamięć
Wina - która to już wina
Dlaczego tak dobrze pamięta się
To co złe
A przecież tak dobrze cię przytulić
I miłą melodię zanucić
O no setine seti maria
Dana elito ne pa er
O no setine seti maria
Irija sino deside
Szante szante dana elito
Irija dante maj
Simon simon idarineo
Ride vau ride vau
Majer repias
Tiarra botisz ri sivanon
Se mori del le par
Iridamon iridamon
Szante szante dana elito
Irija date maj
Simon simo da fe
Ride vau ride vau

AgnesK
03-02-2004, 01:35
Charles Baudelaire
Zegar

Zegar! Bóstwo złowróżebne, okropne, szydercze,
Co mówi nam Pamiętaj! i wskazuje palcem:
Wkrótce Ból wibrujący celnie, niby w tarczę,
Ugodzi w twoje pełne przerażenia serce.

Ulotna zniknie Rozkosz za horyzontami
Ja tańcząca syfida za wygasłą sceną;
Każda chwila część bierze słodkim upojeniom,
Na całą już nam porę istnienia przyznanym.

W godzinę trzy tysiąset sześćset razy mija
Sekunda szybko mówiąc Pamiętaj! - swym szeptem
Insekta; mówi Teraz: <<Oto jestem Przedtem
I trąbą niszczycielską życie twoje spijam.>>

Pamiętaj, śmiertelny! Remember! Esto memor!
(Ma krtań metaliczna włada każdym z języków.)
Minuty to są złoża kruszcu, rozrzutniku;
Nie rzuca się ich, zanim złotą błysną ziemią!

Pamiętaj! Czas jest graczem namiętnym, co wygra
Bez szachrajstw każdą partię: to reguła święta.
Dzień się zmniejsza i noc się powiększa; pamiętaj!
Wciąż głodna jest otchłań; opróżnia się klepsydra.

Wnet wybije godzina, kiedy boskie Losy,
Kiedy Cnota dostojna, małżonka twa krucha,
Kiedy nawet (ach, zajazd to ostatni!) Skrucha,
Powie: <<Kończ, stary tchórzu, nażyłeś sie dosyć!>>

tłum. Artur Międzyrzecki

ponury63
03-02-2004, 07:01
Kazimierz Wierzyński

"Zapach"

Wszystko wam oddam tylko nie te trawy
Łąk pokoszonych i cień pod modrzewiem.
Szuwarem pachną zamulone stawy
I coś gadają. Co takiego? Nie wiem.
Cały dzień chodzę, przysiadam w tym cieniu
I to, co widzę, powtarzam bez związku:
Piasek, zielone kamyki w strumieniu,
Łąki i stawy - i znów od początku.

Dopiero nocą, gdy idziemy skrajem
Rzęs ponadwodnych w blady księżyc z wosku
Zgaduję nagle, że idę mym krajem
I trawy pachną i więdną po polsku.




"Ty jesteś taka ładna"

Ty jesteś taka ładna i twoje dziewczęce
Serce, jak bukiet, w słońcu kolorami płonie.
Podniosę cię do góry i wezmę na ręce,
A ty nad moją głową klaskać będziesz w dłonie.

Wyszukam ci przepiórcze gniazdo w polnej trawie,
Podkowę na gościńcu, miód w pszczelnej zamieci,
I będziemy dziś tacy, jak śmiech przy zabawie,
Dwoje w słonecznym szczęściu opalonych dzieci.




*** [Zielono mam w głowie...]

Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną,
Na klombach mych myśli sadzone za młodu,
Pod słońcem, co dało mi duszę błękitną
I które mi świeci bez trosk i zachodu.

Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną.




"Obłok"

Zasnuwasz mię, zawlekasz, jak obłok wysoki,
Cały światłem objęty i pełen pogody,
Odbijam cię, jak woda odbija obłoki:
Powtarzam w sobie każdy szczegół twej urody.

I zatapiam się w tobie, najdroższy widoku,
Rozprowadzam cię wkoło, roztaczam i mnożę,
l poprzez pamięć czuję cię na każdym kroku.
I poprzez myśli czuję cię o każdej porze.

I nie ma więcej szczęścia, niż w tym podobłoczu,
Gdy wodzę się za tobą podróżą skrzydlatą:
Wtedy w niewysłowionym spojrzeniu twych oczu
Dojrzewam, promieniuję i świecę, jak lato.




"Usta twoje całując"

Usta twoje się snują, usta twe się wodzą,
Jak dwa ptaki różowe, po mnie lekko chodzą,
Jak dwa światła natchnione, oczu dotykają,
Usta twe mnie zabrały, usta twe mnie mają.

Jak wyznania wstydliwe, jak szepty szalone,
Powtarzam w ustach twoje usta niezliczone,
Od uśmiechu w kącikach do smaku języka -
Usta twoje całują i świat cały znika.

skorpionka
03-02-2004, 10:16
Machiavelli -Jerzy Czech

Dostojni panowie, to już miesiąc minął
Jak wróciłem z dworu księcia Valentino
Władca ten, zrodzony w zacnym Borghiów domu
Zgłębić sprawy świata nadzwyczaj mi pomógł

Często mi powiadał : "Messer Niccolo,
Nie warto dociekać gdzie dobro, gdzie zło
W polityce bowiem koncept ów prostaczy,
Że sprawa jest słuszna, niezbyt wiele znaczy"

Komu brak oręża, marna tego dola
Przekonał się ongi wasz Savonarolla
Gdy skwierczał na stosie w sposób dość niemiły
Co warte idee, kiedy braknie siły?

Mnie zaś szczęście sprzyja i nie grożą stosy
A lud jest mi wierny, bo mam wojska dosyć
Lud ku silniejszemu zazwyczaj się skłania
I od koszul częściej zmienia przekonania

Gdyś w opałach wdzięczność rzadkim jest uczuciem
Mało kto zapragnie kiwnąć palcem w bucie
Więcej więc pożytku przyniesiesz swym włościom
Rządząc ludźmi raczej strachem, niż miłością

Parę głów ścinając chęć buntu osłabisz
Lecz zrodzisz nienawiść,gdy zanadto grabisz
Ludzie bowiem łatwiej, odkąd świat jest światem
Znoszą ojca śmierć, niż ojcowizny stratę

Lecz gdybyście słuchać moralnych praw chcieli
Żegnajcie się z życiem, panie Machiavelli
Ileż tedy zyskać mogłaby Florencja
Gdyby polegała na naukach księcia...

tdxls
03-02-2004, 10:40
Władysław Broniewski
Nie wiedziałem, że radość jest tuż

Nie wiedziałem, że radość jest tuż -
ręką sięgnąć,
nie wiedziałem, że teraz, że już
przyjdzie do mnie piękno,

że to może tak nagle się stać,
jak błyskawica,
i że chciałoby się żyć - ach! - trwać,
jak najwięcej życia,

i że można kochać tak bardzo
pod koniec życia,
i że może to wszystko zgasnąć,
jak błyskawica.

tdxls
03-02-2004, 13:08
Jacek Kaczmarski
Szklana góra

Zyska sławę, królem będzie
Kto na szklaną górę wejdzie.

Kto zdobędzie szczyt w błękicie
Będzie tym, kto jest na szczycie.

Lecz, choć wielu kusi wejście
Jeden tylko ma tam miejsce.

A, że przecież Góra - Szklana,
Więc dla wielu - niewidzialna.

Nawet tym, co na jej zboczach
Szczyt się nie odbija w oczach.

Skóra góry gładka, śliska,
Diamentowo jest przejrzysta.

I dopiero krew rozlana
Wskaże gdzie jest szklana ściana.

Więc pośladach cudzej krwi
Wiedzie wąski ślad na szczyt.

A nie wie wśród żywych
Czy ten szlak, to szlak prawdziwy.

I niejeden całe życie
Nie wie, że już jest na szczycie.

Więc się modli u stóp krzyży
Za tych, którzy padli niżej.

Po czym u ich boku spocznie
U stóp góry niewidocznej.

Zyska sławę, królem będzie
Kto na szklana górę wejdzie

ponury63
03-02-2004, 17:35
Rafał Wojaczek

"Bajka zimowego poranka"

1

Raz klucz się śnił aż Księżyc zszedł i Odra krwi przed
czasem
Wzruszyła kryształ morza. Ty - w swym śnie osobnym
- spałeś.

2

Mój sprawdził się gdy nastał świt; lecz świat niecały:
głuchy
Bez tego "a", któregoś już nie musiał we mnie budzić.

3

Śnieg sypał i -- jak w zaspie -- rósł strach: płaski, bez
nadziei;
Nie wysoki lęk przed szczęściem, który aż wzrusza zenit.

4

Żal tylko przy mnie leżał; dzień topiłam w łzach na
grochy,
Nie na perły je chowając w lagunie wspólnej kołdry.

5

W śnie ocean na odbicie swoje różowił przestwór,
Ja nie śmiałam myślą nawet pozdrowić córki ze snu

6

Kiedy tuląc twarz w poduszkę coraz to głębiej ciało
Przyszłości znów widziałam nie różowo, ale biało.

7

I znów mi pozostała ta jedyna pewność: smutna
Radość, że śpisz, więc wolno Cię kochać jak gdybyś umarł.

grudzień 70

ponury63
03-02-2004, 18:03
Rafał Wojaczek

"Pewniki"

Wypukłość moich piersi dopiero wklęsłością
Twoich dłoni czyniona
Gładkość moich pośladków dopiero szorstkością
Twoich palców gładzona

Pożywność mojej śliny dopiero Twój głód
Witaminowo stwarza
Tożsamość mego ciała dopiero mi ból
- gdy zadajesz - zaświadcza

Kościół mej płci dopiero wysoka modlitwa
Twego pragnienia wznosi
Czarna śmierć usta wtedy dopiero odmyka
Gdy się Twe życie zgłosi

ponury63
03-02-2004, 18:03
Rafał Wojaczek

"Czy śpiącą można zbudzić grzecznie"

Sen zgęstniał rtęć opadła na dno ciała krew
Odpłynęła z twarzy
I już gołymi dłońmi odgarniałam śnieg
Który wargi parzył

Strach zmroził lecz nie straszyć ale właśnie jął
Radość sobą karmić
Chociaż było nieomalże niestrawne to
Smakowanie gwiazdy

Krzak trzewi się spopielił by szczęśliwy ból
Krzykiem wyrósł z krtani
Kto jak nie Ty potrafił obudzić mnie znów
Pocałunkiem takim

ponury63
03-02-2004, 18:04
Rafał Wojaczek

"Czyś wiedział..."


Zdyszany szept zegarka, pęknięte lustro słowa

Sen; bezsenność rytmiczna, czternastosylabowa

Z cezurą na skurcz serca: śmierć, która sercu śpiewa.



Ale nie Tobie śpiewa.- Czyś wiedział, że gdy nawet

Zaśniesz nie zżują mi Cię mrówki minut, że zaklnę

Śmierć tak, że w rym wkręcona w klatce tercyny skona?

tdxls
04-02-2004, 10:51
Stanisław Barańczak
A tak niewiele brakowało

A tak niewiele brakowało: mogłem
po prostu wraz z innymi podnieść rękę,
po prostu wraz z innymi ją opuścić -
aby w tej samej chwili wrosła ciężkim
łokciem w zielone sukno prezydialnych stołów,
w skórę wyściełającą przepastne siedzenia
czarnych limuzyn, w polakierowane
pulpity mównic, w bankietową biel
obrusów;

mogłem podnieść rękę. Ale nie.
Nadmiar przekory ? brak pokory ? szczerze
mówiąc, jedynie moment zagapienia:
paniczny strach na myśl, że może wcale
nie będę mógł opuścić ręki, że
dłoń podniesioną przebije rzeźnicki
hak nieba, które ze smutną ironią
lubimy sobie wyobrażać jako
pusty sklep mięsny, gdzie tylko czasami
zjawia się towar w postaci
naszych zarżniętych dusz.

AgnesK
04-02-2004, 18:02
Pino Pellegrino
Cudowne słowa

Sześć najważniejszych słów:
"Przyznaję, że to ja popełniłem błąd"

Pięć najważniejszych słów:
"Zrobiłaś mi to naprawdę wspaniale!"

Cztery najważniejsze słowa:
"Co o tym myślisz!"

Trzy najważniejsze słowa:
"Proszę Cię bardzo."

Dwa najważniejsze słowa:
"Dziękuję bardzo!"

Najważniejsze słowo:
"My"

Najmniej ważne słowo:
"Ja"

skorpionka
04-02-2004, 21:38
LUDZIOM NIEPOKORNYM-SATSVARUPA DASA GOSWAMI(hinduski filozof i
poeta)

Człowieku niepokorny-trwaj
w swym umyśle bytu nieograniczonego,
dokonuj swego dzieła,
nie słuchaj ludów upadłych,
które cię będą pouczać.

Czlowieku niepokorny,umysł swój chroń
przed drapieżnymi łapami przeciętności,
które zazdrośnie będą strzec
aby jazń twa nie rozbłysła.

Człowieku niepokorny ,z podniesioną
głową dzwigaj swoją prawdę
do najwyższej świadomości swojego Ja.
Buduj własną piramidę,tak wielką,
aby szczytu wróg nie dosięgnął.

Człowieku niepokorny-trwaj
w koncentrycznym kręgu
swojej rzeczywistości.

Gdy wejdziesz na ścieżkę
tych ,co pouczać będą,
swoją drogę wskazywać,
twoja niepokora kamieniem
się potoczy,a ty wśród innych
kamieni legniesz.

04-02-2004, 22:23
Maria Jasnorzewska-Pawlikowska

Wciąż rozmyślasz... uparcie i skrycie ...
Patrzysz w okno ... i smutek masz w oku ...
Przecież mnie kochasz nad życie ???
Sama mi mówiłaś przeszłego roku ...

Nie widziałam Cię już od miesiąca
I nic. Jestem może bledszy ...
Trochę śpiący, trochę bardziej milczący...
Lecz widać można żyć bez powietrza ...

Gdy się miało szczęście, które się nie trafia:
Czyjeś ciało i ziemię całą -
A zostanie tylko, tylko fotografia,
To - to jest bardzo mało ...

Powiedziałaś mi: Kiedy do mnie piszesz,
Nie wystukuj wszystkiego na maszynie,
Dopisz jedną linię własną ręką,
Kilka słów, doprawdy nic wielkiego ....
Tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak tak...

Wciąż się śmiejesz, lecz coś tkwi poza tym ...
Patrzysz w niebo, na rzeźby obłoków...
Przecież ja jestem i niebem ... i światem ...
Sama mi mówiłaś przeszłego roku ...

Nie widziałem Cię już od miesiąca ...
I nic. Jestem może bledszy...
Trochę śpiący, trochę bardziej milczący...
Lecz widać można żyć bez powietrza ...

brzoza

05-02-2004, 07:10
Wisława Szymborska



"Uśmiechy"


Z większą nadzieją świat patrzy niż słucha.

Mężowie stanu muszą się uśmiechać.

Uśmiech oznacza,że nie tracą ducha.

Choć gra zawiła , interesy sprzeczne,

wynik niepewny- zawsze to pociecha,

gdy uzębienie białe i serdeczne.


Muszą życzliwie pokazywać czoło

na sali obrad i płycie lotniska.

Ruszać się żwawo, wyglądać wesoło.

Ów tego wita , ten owego żegna.

Twarz uśmiechnięta bardzo jest potrzebna

dla obiektywów i dla zbiegowiska.


Stomatologia w slużbie dyplomacji

spektakularny gwarantuje skutek.

Kłów dobrej woli i siekaczy zgodnych

nie może braknąć w groźnej sytuacji.

Jeszcze nie mamy czasów tak pogodnych,

żeby na twarzach widniał zwykły smutek.


Ludzkość braterska, zdaniem marzycieli,

zamieni ziemię w krainę uśmiechu.

Wątpię.Mężowie stanu, dajmy na to,

uśmiechać by się tyle nie musieli.

Tylko czasami:że wiosna, że lato,

bez nerwowego skurczu i pośpiechu.

Istota ludzka smutna jest z natury.

Na taką czekam i cieszę się z góry.

05-02-2004, 07:15
Adam Zagajewski


"Moi mistrzowie"


Moi mistrzowie nie są nieomylni.
to nie Goethe, który nie może
zasnąć tylko wtedy, kiedy w oddali płaczą wulkany, ani Horacy,
piszący w języku bogów i ministrantów.Moi mistrzowie
pytają mnie o radę.W miękkich płaszczach narzuconych pośpiesznie
na sny, o świcie, gdy chłodny
wiatr przesłuchuje ptaki, moi
mistrzowie mówią szeptem.
Słyszę, jak drży ich głos.

05-02-2004, 07:50
Adam Ziemianin

Jesteś


Jest tyle ciepła
W Twym głosie - miła
Że nawet lodowiec
Z torbami byś puściła ...

Jest tyle wiary
W twej duszy ? droga
Że Ocean Spokojny
Boso przejść byś mogła ...

Jest tyle żaru
W Twych słowach - piękna ...
Ze ogień z ogniska
Dałby Ci się opętać

Jest tyle światła
W Twych śladach - mroczna
Że po krach lodowych
Też do mnie byś doszła ...

Jest tyle czułości
W Twych gestach - urocza
Że z każdej naszej chwili
Musi coś pozostać

Jest tyle mądrości
W Twym serdecznym palcu
Że kwiaty pokojowe
Nie pozwolą zasnąć ...

Jest tyle miłości
W Twym sercu - mała
Ze późny listopad
W lipiec byś zamieniała

Jest tyle błękitu
W Twoich oczach - jasna ...
Że
e ... nie

tdxls
05-02-2004, 08:31
Adam Asnyk
Anielskie chóry

Anielskie śpiewają chóry
W gwiaździstym błękitów morzu,
Wśród nocnej ciszy, przy łożu
Sennej natury.

Śpiewają tej biednej ziemi,
Co wiecznie w świeżej żałobie
Jak matka płacze na grobie
Za dziećmi swemi.

Śpiewają ludziom, co dyszą
W codziennym a krwawym trudzie,
Lecz biedni, zmęczeni ludzie
Pieśni nie słyszą.

I tylko ci, którzy toną
W wielkiej miłości pragnieniu,
Ci słyszą w serc swoich drżeniu
Tę pieśń natchnioną!

05-02-2004, 08:42
Adam Ziemianin

Jesteś


ostatnia zwrotka brzmi tak:

"Jest tyle błękitu
W twoich oczach - jasna
Że pójdę za tobą
Aż na koniec świata"

da capo al fine :P

skorpionka
05-02-2004, 09:59
BOUQUET OF BELLE SCAVOIR-WALLASE STEVENS

Tylko ona jest ważna.
Ona to sprawiła. Nietrudno układać
Wymyślone zwroty, choćby: dlaczego wybrała
Właśnie tę czarną, osobliwą różę.

Wszystko w tej róży jest nią.
Ale świeżość liści, strumień
Barw, są zmiennym lśnieniem
Poza zmiennością światła i rosy.

Jak często spacerował
Pośród lata, pod niebem,
Chcąc zatrzymać w pamięci jej cień...
Cierpiąc, że to nie była wciąż ona.

Niebo jest zbyt niebieskie, ziemia za szeroka,
Myśl o niej tylko ją oddala,
Jej forma odnaleziona w czymś innym
Nie wystarcza.

Odbicie jej jest tu, potem tam,
Jest innym cieniem, innym umknięciem,
Innym zaprzeczeniem. Jeśli jest wszędzie,
Dla niego jest właśnie tu i teraz.

Ale ona to sprawiła. Jeśli jest to
Inny obraz, ona go stworzyła.
Lecz on chce jej, chce patrzeć na nią wprost,
Chce widzieć kogoś przed sobą i wiedzieć.

Tłumaczenie- Julia Hartwig

skorpionka
05-02-2004, 10:02
VLADIMIR
VELIĆKOVIĆ

Na lewym barku trzyma nietoperza
I karmi go perłami

Po biodrze mu pełznie jaszczur
Z pięknością nagą i uśpioną
W zębach

U jego nóg olbrzymi kret
Ze świecą zapaloną w brzuchu

A za plecami jego sterczy strach na wróble
Z zawieszonym na drewnianej szyi
Pękiem kluczy

Wkoło go obiegają korytarze

Czuwa nad kretowiskiem
W którym niebo leczy
Swój potłuczony łeb

05-02-2004, 10:10
Ideał
Sully Proudhomme


(Literacki Nobel 1901)

--------------------------------------------------------------------------------

Księżyc lśni w pełni, lazur gwiaździsty
Oświeca ziemi blade miraże:
W powietrzni płynie duch świata czysty,
A ja o gwieździe najwyższej marzę.
Marzę o gwieździe tej niewidzialnej,
Która w oddali nieznanej świeci
I zejdzie do nas z sfery swej dalnej,
By olśnić oczy przyszłych stuleci!

Więc gdy swym światłem błyśnie wspaniałem
Ta gwiazda piękna, jasna, daleka:
Wy jej powiedzcie, że ją kochałem, O wy, ostatnie syny człowieka!


Tłum. Antoni Lange

05-02-2004, 10:18
Erato

Carl Spitteler

(Literacki Nobel 1919 )

Wielki upał lata. W górach
Zielona miedza, zamroczona lasem.
Na przewiewnych skałach spoczywa Bóg;
Przed nim księga żywota. Igrając
Powiewa liśćmi wschodni wiatr.
Po drugiej stronie wąwozu, z mglistej krawędzi
Spada, pieniąc się, wodospad,
Pełny tajemniczego szumu, wielki,
Na szeroki dywan doliny.
Oddech cyprysów wznosi się nad przepaścią,
Między załomami głębokie pieczary.
I nieraz, gdy Bóg podnosi oczy
Znad książki bardzo zamyślony,
Zatrzymuje wzrok na wodospadzie.
Co tam połyskuje w wawrzynowym gaju?
Czy to lwy? Czy łagodne węże?
Na cienistym brzegu lasu leży
Kłąb splecionych kobiet.

Teraz powstają ciała z pościeli
I, rozespana, przeciąga się
Erato. Pięknie zbudowana
Unosi w górę ramię, a jasny
Meszek z jej pachwin pokrywa
Marmurowe piersi, otwiera ciężkie powieki
I podczas gdy w ociężałej rozkoszy
Wykorzystuje złoty świat, łagodne pagórki
Szmaragdu i lazurowe niebo,
Szepce marzycielsko, wzdychając
I wsysając słodki trunek,
Tęskne pocałunki i dźwięki.
Potem osuwa się, zanurza i wypoczywa,
Okopuje biodra poduszkami.
Bóg patrzy. Jego myślące oko
Upiększa uśmiech. Długie godziny
Poi się jego spojrzenie odblaskiem
Wzniosłego prawzoru na brzegu lasu.
Wreszcie w niebiańską przestrzeń
Wytęża swój wzrok, marzy i trwa wiecznie.


Tłum. Jan Koprowski

05-02-2004, 10:24
Wspomnienie

Anatol France

(Literacki Nobel 1921)



Raz tylko kiedyś ona mi się pojawiła
Pod ciepłym niebem kwietnia, gdzie uliczka była,
A zapach bzów od starych murów się rozszerzał.
Dzień od niej przejął czystość, bo tak była świeża,
Jakby jasność postaci swej emanowała.
Tu, na angielskim koniu amazonka biała
Pochylała się lekko z gracją, bez wahania
W równym rytmie wolnego jakby kołysania;
Potem skryła swą postać i światło promienne
Za drzwiami, których strzegły wielkie lwy kamienne.

Tłum. Halina Maria Dąbrowska

tdxls
05-02-2004, 12:50
Charles Baudelaire
"Obcy"

Kogo kochasz najbardziej, zagadkowy człowieku? Powiedz: ojca, matkę, siostrę czy brata?

– Nie mam ojca, ani matki, ani siostry, ani brata.

– Przyjaciół?

– Znaczenie tego słowa do dzisiaj pozostaje dla mnie nieznane.

– Ojczyznę?

– Nie wiem pod jakim niebem leży.

– Piękno?

– Chciałbym je kochać, boskie i nieśmiertelne.

– Złoto?

– Nienawidzę go tak, jak wy nienawidzicie Boga.

– Hm! Cóż zatem kochasz, dziwny obcy człowieku?

– Kocham obłoki... uciekające obłoki... tam, tam... tamte cudowne obłoki!

KLio
05-02-2004, 19:49
Chopin-Janabi Hatif

Wiatr był tylko płaczem zagubionego uśmiechu

Gałęzie były tylko wskazówkami

Drzewa były tylko błędnymi duchami

Pory roku były tylko chichotem natury

Burza była,

Tylko muzyką

Palców pływających w przestrzeni.

ponury63
06-02-2004, 04:47
Bob Marley

"Three Little Birds"

Don't worry about a thing
Cause every little thing is gonna be alright
Don't worry about a thing
Every little thing is gonna be alright

Rise up this morning
Smiled with the rising sun
Three little birds
Pitch by my door step
Singing sweet songs
Of melodies pure and true
Saying, this is my message to you:

Don't worry about a thing...


"Trzy małe ptaszki"

Nie martw się niczym
Każda najminejsza rzecz ci się uda
Nie martw się tym
Wszystko ci się uda

Wstałem dziś rano
Z uśmiechem razem ze wschodzącym Słońcem
Trzy małe ptaszki
śpiewały na zewnątrz
Śpiewały słodkie piosenki
Czyste i prawdziwe melodie
Mówiąc - to jest wiadomość dla ciebie.

tłum. Wojtek Sobczak




"Could you be loved"

Could you be loved and be loved?
Could you be loved and be loved?

Don't let them fool ya,
Or even try to school ya! Oh, no!
We've got a mind of our own,
So go to hell if what you're thinking is not right!
Love would never leave us alone,
A-yin the darkness there must come out to light.

Could you be loved and be loved?
Could you be loved, wo now! - and be loved?

(The road of life is rocky and you may stumble too,
So while you point your fingers someone else is judging you)
Love your brotherman!
(Could you be - could you be - could you be loved?
Could you be - could you be loved?
Could you be - could you be - could you be loved?
Could you be - could you be loved?)

Don't let them change ya, oh! -
Or even rearrange ya! Oh, no!
We've got a life to live.
They say: only - only -
only the fittest of the fittest shall survive -
Stay alive! Eh!

Could you be loved and be loved?
Could you be loved, wo now! - and be loved?

(You ain't gonna miss your water until your well runs dry;
No matter how you treat him, the man will never be satisfied.)
Say something! (Could you be - could you be - could you be loved?
Could you be - could you be loved?)
Say something! Say something!
(Could you be - could you be - could you be loved?)
Say something! (Could you be - could you be loved?)
Say something! Say something! (Say something!)
Say something! Say something! (Could you be loved?)
Say something! Say something! Reggae, reggae!
Say something! Rockers, rockers!
Say something! Reggae, reggae!
Say something! Rockers, rockers!
Say something! (Could you be loved?)
Say something! Uh!




"Potrafisz być kochany i kochać ?"

Nie pozwól im się ogłupiać
Czy nawet pouczać! Oh, nie!
Mamy własne rozumy,
Więc idź do diabła jeśli to, o czym myślisz nie jest w porządku!
Miłość nigdy nie zostawi nas samych,
I tam w ciemności wyprowadzi nas do światła

Potrafisz być kochany i kochać ?
Zdołasz być kochany, teraz! - i kochać ?

(Droga życia jest kamienista i możesz się potknąć,
Więc, gdy wskazujesz kogoś palcem, ktoś inny osądzi Ciebie)
Kochaj swego brata!

Nie pozwól im się zmienić, oh!
Albo nawet poprawiac! Oh, nie!
Mamy życie, po to by żyć.
Oni mówią: tylko - tylko -
tylko najsilniejsi z najsilnieszych przetrwają -
I zostaną przy życiu! Eh!

Potrafisz być kochany i kochać ?
Zdołasz być kochany, teraz! - i kochać ?

(Nie wydobędziesz wody z wyschniętej studni;
Wszystko jedno, jak potraktowałbyś go,
człowiek i tak nigdy nie będzie zadowolony)
Powiedz coś !
Potrafisz być - możesz być - zdołasz być kochanym ?
Powiedz coś !
...

tłum. Nati

tdxls
06-02-2004, 07:50
Antonina Kszysztoń
Mój przyjacielu

Mój przyjacielu smutno Ci
Tlącą nadzieję przyciąg zdmuchnął
Nie zapominaj jest taka moc
Która w słabości tylko mieszka

Światłość w ciemności świeci
Ciemność jej nie ogarnia
Światłość w ciemności świeci
Ciemność jej nie ogarnia

Ty przecież wiesz, nie szkodzi to,
Że jesteś pusty i samotny
Nikomu to nie szkodzi bo,
Nie szkodzi nic, że jesteś pusty

Światłość w ciemności świeci
Ciemność jej nie ogarnia
Światłość w ciemności świeci
Ciemność jej nie ogarnia

Jesteś bezbronny tak jak deszcz
Nad sobą się nie zatrzymujesz
Wiele tajemnic tak poznajesz
Strugami w ziemię płynąc

Światłość w ciemności świeci
Ciemność jej nie ogarnia
Światłość w ciemności świeci
Ciemność jej nie ogarnia

Ach przez otwarte serce wpadł
Ptak o błękitnych skrzydłach
I uwił sobie gniazdo w nim
- na jakiś czas się tu zatrzyma ...

Światłość w ciemności świeci
Ciemność jej nie ogarnia
Światłość w ciemności świeci
Ciemność jej nie ogarnia

Luśka
06-02-2004, 09:06
Piosenka o pszczółkach

Czterdzieści małych pszczółek
Mieszkało w lesie na drzewie
A jedna była mizerna
Zostało trzydzieści dziewięć

Trzydzieści dziewięć pszczółek
Zaprzyjaźniło się z łosiem
A jednej łoś nie lubił
Zostało trzydzieści osiem

Trzydzieści osiem pszczółek
Klepało jesienią biedę
I w ten oto sposób
Zostało trzydzieści siedem

Trzydzieści siedem pszczółek
Zimą nie miało co jeść
I że tak zażartuję
Zostało trzydzieści sześć

Trzydzieści sześć pszczółek
Mieszkało w lesie pod listkiem
I przyleciała wrona
I zadziobała wszystkie!!!!

Być może w tej piosence
Optymizmu jest mało
Ale przynajmniej krócej
Niż się zapowiadało!!!

tdxls
06-02-2004, 09:27
Luśka pszczółki są extra. :D :D :D
A kogo to jest??

06-02-2004, 09:37
Andziu,Andziu,nie rusz kwiatka,
róża kole-rzekła matka.
Andzia matki nie słuchała,
ukuła się w palec i płakała.

06-02-2004, 10:33
ZACZAROWANY LAS


Barbara Orłowska

Zaklęty las, zaklęty świat
Zaklęty mrok zaklętych lat
Zaklęte drzewa w zaklętym gaju,
Zaklęte w pniach duchy czuwają.
Zaklęte jodły, zaklęte klony,
Zaklęte świerki, dęby, jesiony...
Zaklęte duchy w zaklętych drzewach
Szumią cichutko, gdy ptak nie śpiewa...
Magiczne zioła, wiedźmy zaklęcia
Nie odczarują leśnego księcia,
Który w postaci leśnego ducha
Po lesie chodzi i czegoś szuka ...
W zaklęty czas, w zaklętym kraju
Duch drzewa strzeże zaklętych czarów...
http://www.ewa.bicom.pl/nadeslane/images/enchantmentpictop.jpg
brzoza

ponury63
06-02-2004, 17:17
Luśka pszczółki są extra. :D :D :D
A kogo to jest??

Autorem jest Artur Andrus, taki sympatyczny facet z Programu Trzeciego PR...

Luśka, Lesiu - pozdrowienia !!! :D

skorpionka
06-02-2004, 18:03
"Muszę wam jedno o sobie powiedzieć. Wyrosłem w świecie uprzedzeń rasowych. Mój ojciec był biały, moja matka czarna... a ja ot taki półkrwi. Nigdy do końca nie utożsamiłem się z żadną z tych ras, ani białą, ani czarną. Opowiadam się po stronie Boga. On mnie stworzył na swe podobieństo, on chciał bym nosił w sobie białą i czarną krew. Nigdy nie znałem swojego ojca. Matka zadbała o mnie i moją edukację i to ona wysłała mnie do szkoły. Jednak ja nosiłem w sobie dość wiedzy i inspiracji. Gdybym skończył te wszystkie szkoły byłbym teraz skończonym idiotą"
BOB MARLEY

KLIO
06-02-2004, 20:03
"Przy wielkim czynie i przy wielkim dziele
podłość paść musi jak szkodliwe ziele,
które z korzeniem z grudy się wyrywa.
Niech własnym mianem każdy się nazywa."
AUTOR NIEZNANY

* * *
Tylko piękno
potrafi przyćmić
a nawet zaćmić
wolność i niewolę
podłość i pieniądze
wszystkie dary
i nieszczęścia ziemi

Szkoda, że tak rzadko
je dostrzegamy
tak niewielu je widzi
i jeszcze mniej przyjmuje
obracając w banał
Anna Kajtochowa

Kamień
07-02-2004, 12:24
Ballada dla samobójców - Kobranocka

Śnieg sypie dreszczem białych lekarstw
Druk nekrologu bardziej czarny
Czcionka zgłodniałych kruków czeka
On już nie będzie ptaków karmił

Ostatni zastrzyk skupia ciaśniej
Fartuchów biel daremnie czystą
W ostatnim oknie we mgle gaśnie
Ostatni wgląd na rzeczywistość

Tak, tak on to zrobi znów
Tak, tak, choć go nie ma już
Tak, tak zechce zbudzić się
Tak, tak
Przecież to nie sen

Śnieg sypie dreszczem białych lekarstw
Druk nekrologu bardziej czarny
Czcionka zgłodniałych kruków czeka
On już nie będzie ptaków karmił

Pod stopą śnieg skrzypi jak drzwiami
Którymi odszedł wbrew wszystkiemu
Nikogo nie zastąpi pamięć
Nikomu z nas, tym bardziej jemu

Kamień
07-02-2004, 12:28
Wolna myśl - Kobranocka

Wolna myśl, swobód mit
Wata którą możesz sobie uszy zatkać
Tak jak ptak łapie wiatr
Gdy zwiększyła
Gdy zwiększyła mu się klatka
Klatka słów w której znów
Jeszcze raz i jeszcze raz masz się urodzić
Zwykły fałsz, że co masz
To pływanie
To żegluga z dziurą w łodzi

Modlitw szept w usta wbiegł
O stosunkach, o stosunkach przerywanych
Na głupotę, na durnotę przekuwany
Wiara w cud, mrowia złud
Które ty opłacasz swoją mrówczą pracą
Dokąd pójść, zewsząd gnój
Zwykły znój, za który nigdy nie zapłacą

Znów zabijają w nas młodość
Znów zabierają nam wolność
Znów zabijają w nas młodość
Znów zabierają nam wolność

skorpionka
07-02-2004, 16:48
Poszukiwacz tajemnicy

Oto tęsknotą wbił się w samo serce rzeczy,
Jako strzała pierzasta, by być dłonią znowu,
Która ma wyrwać pocisk i, jak łup połowu,
Wraz z nim zagadkę wydrzeć spod tajemnic pieczy.

Lecz głodny obcej treści, co od tysiącwieczy
Śpi wśród niedostępnego w ciemności pochowu,
Skryta pozorem niby tkania złotogłowu,
Dobył z ostrzem li kroplę własnej krwi człowieczej.

I opuszcza ramiona z zawodu bezsiłą:
Ach, nie znajdzie niczego, co by nim nie było,
Choć, jak górnik, za skarbem obcym światłu grzebie!

Bowiem jest bratem słońca, które w wód ciemnotę
Na dno zapuszcza ślecie swych promieni złote,
By wyłowić z każdego morza jeno siebie.


Leopold Staff

ponury63
07-02-2004, 19:45
Jacek Kaczmarski

"A my nie chcemy uciekać stąd"

Stanął w ogniu nasz wielki dom
Dym w korytarzach kręci sznury
Jest głęboka, naprawdę czarna noc
Z piwnic płonące uciekają szczury

Krzyczę przez okno, czoło w szybę wgniatam
Haustem powietrza robię w żarze wyłom
Ten co mnie słyszy ma mnie za wariata
Woła: -Co jeszcze świrze ci się śniło ?!?

Więc chwytam kraty rozgrzane do białości
Twarz swoją widzę w oknie, twarz w przekleństwach
A obok sąsiad patrzy z ciekawością
jak płonie na nim kaftan bezpieczeństwa

Dym w dziurce od klucza a drzwi bez klamek
Pękają tynki wzdłuż spoconej ściany
Wsuwam mój język w rozpalony zamek
Śmieje się za mną ktoś jak obłąkany

Lecz większość śpi nadal, przez sen się uśmiecha
A kto się zbudzi nie wierzy w przebudzenie
Krzyk w wytłumionych salach nie zna echa
Na rusztach łóżek milczy przerażenie

Ci przywiązani dymem materacy
Przepowiadają życia swego słowa
Nam pod nogami żarzą się posadzki
Deszcz iskier czerwonych osiada na głowach

Dym coraz gęstszy, obcy ktoś się wdziera
A my wciśnięci w najdalszy sali kąt
Tędy! - wrzeszczy - niech was jasna cholera!
A my nie chcemy uciekać stąd!

A my nie chcemy uciekać stąd!
Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
Stanął w ogniu nasz wielki dom!
Dom dla psychicznie i nerwowo chorych!

AgnesK
08-02-2004, 00:55
Leonard Cohen

Ain't No Cure For Love - Na miłość nie ma lekarstwa

Kochałem cię tak długo, że
To jest na pewno miłość
Nie ma znaczenia dlaczego
To wszystko się popsuło
I nie wierzę, by czas uleczyć mógł
Tę ranę, na którą się skarżę
Na miłość nie ma, na miłość nie ma
Na miłość nie ma lekarstwa

Tęsknię za tobą aż do bólu
Nie będę udawał, że nie
I chcę oglądać nago
Ciało i myśli twe
Weszłaś mi w zwyczaj i nigdy
Przenigdy mi ciebie nie starczy
Na miłość nie ma, na miłość nie ma
Na miłość nie ma lekarstwa

Na miłość nie ma lekarstwa
Na miłość nie ma lekarstwa
Rakiety w niebo wciąż się pną
Szeleszczą karty świętych ksiąg
Doktorzy ślęczą dzień i noc
Lecz nie znajdą nigdy go
Tego lekarstwa
Nie ma napoju ani proszku
Nic tak czystego się nie znajdzie
Żeby być mogło tym lekarstwem

Ja widzę ciebie w metrze
I widzę w autobusie
Widzę, że leżysz przy mnie
I widzę, jak się budzisz
Widzę twoją dłoń i włosy
Szczotkę i bransoletki
I wołam cię, lecz chyba
Nie dosyć delikatnie
Na miłość nie ma, na miłość nie ma
Na miłość nie ma lekarstwa

Wszedłem do pustego kościoła
Nie miałem dokąd pójść
Najsłodszy głos wyszeptał tam
Mej duszy kilka słów
Nie potrzebuję wybaczenia
Że tak cię kocham wciąż
Jest zapisane w księgach
Jest zapisane krwią
I nawet aniołowie
Stwierdzili to wyraźnie
Na miłość nie ma, na miłość nie ma
Na miłość nie ma lekarstwa

tłum. Maciej Zembaty

fairytale
08-02-2004, 03:02
Siostry miłosierdzia
Leonard Cohen
tłumaczenie Maciej Zembaty

Ach, siostry miłosierdzia
Są tu wciąż nie wypędził ich nikt
One na mnie czekały
Gdy myślałem, że już brak mi sił
Pocieszyły mnie najpierw
A potem mi dały swą pieśń
Myślę, że je odwiedzisz
Ty tak długo włóczyłeś się też

Porzuciłeś to wszystko
Z czym nie mogłeś uporać już się
Od rodziny zacząłeś
A na duszy zakończysz wnet swej
Ze mną było tak samo
Wiem że może być gorzej niż źle
Gdy nie czujesz się święty
Twa samotność grzesznikiem cię zwie

One kładły się przy mnie
A ja spowiedź czyniłem im swą
Ocierały me oczy
A ja ocierałem ich pot
Gdy twe życie jest liściem
Zerwanym, miotanym przez czas
Swą miłością cię wzmocnią
Pełną wdzięku, zieloną jak sad

Gdy wyszedłem, już spały
Mam nadzieję, że udasz się tam
Nie pal światła, ich adres
Przy księżycu odczytać się da
Ja nie będę zazdrosny
Gdy one osłodzą twą noc
Nasza miłość jest inna
A więc wszystko w porządku, ot co
Nasza miłość jest inna
A więc wszystko w porządku, ot co

fairytale
08-02-2004, 03:16
Nauczyciele
Loenard Cohen
tłumaczenie Maciej Zembaty

Poznałem raz pewną kobietę
O włosach najczarniejszych w świecie
- Czy jesteś nauczycielką serca ?
- Tak, ale nie dla ciebie !

Dziewczynę znów spotkałem potem
Jej włosy były szczerozłote
- Czy jesteś nauczycielką serca ?
Odrzekła miękko : Nie

Aż w jakimś zatraconym miejscu
Natknąłem się na pomyleńca
- Idź za mną - rzekł ów mądry człek
Lecz zaraz przepadł gdzieś

Poszedłem do szpitala, w którym
Nie było chorych ani zdrowych
Gdy w nocy wyszły pielęgniarki
Ja już nie mogłem chodzić

Przyszedł ranek i południe
Ostry skalpel chirurgiczny
Leżał sobie przy obiedzie
Obok mojej srebrnej łyżki

Przez pomyłkę dziewczyn parę
Weszło w moją świeżą ranę
- Czy jesteście nauczycielkami serca ?
- Uczymy pękać serca stare

Zbudziłem się, gdy przyszedł świt
Zniknęły siostry, szpital znikł
- Mój Boże czy cierpiałem dość ?
- Dziecko, została z ciebie kość

Jadłem, jadłem, jadłem, jadłem
Jadłem dużo, co popadło
- Ile płacę za to wszystko?
- Zapłacisz później nienawiścią

Znienawidziłem wszystkie miejsca
Wszystkie twarze i zajęcia
Ktoś zapytał, czego chcę
Pragnąłem by ktoś objął mnie

Obejmowały mnie kobiety
Później robili to faceci
- Czy ma namiętność jest doskonała ?
- Nie, jeszcze musisz się postarać

Byłem przystojny i zwycięski
Znałem słowa każdej pieśni
- Czy mój śpiew wam się podoba ?
- Znowu pomyliłeś słowa

Kim są ci do których mówię
Kim są moi spowiednicy?
- Czy jesteście nauczycielami serca ?
- Uczymy stare serca ciszy

Czy już odrobiłem lekcje ?
Nie chcę ich odrabiać wiecznie
Wszyscy wybuchnęli śmiechem
- Czy odrobiłeś lekcje ?
- Czy odrobiłeś lekcje ?
- Czy odrobiłeś lekcje ?

fairytale
08-02-2004, 03:19
Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób
Leonard Cohen
tłumaczenie Maciej Zembaty

Kochałem cię dziś rano
Ust naszych ciepła słodycz
Jak senna, złota burza
Nade mną twoje włosy
Przed nami na tym świecie
Już inni się kochali
I w mieście albo w lesie
Też tak się uśmiechali
A teraz trzeba zacząć
Rozłączać się po trochu
Twe oczy posmutniały
Maleńka nie wolno się żegnać
W ten sposób

Na pewno cię nie zdradzę
Odprowadź mnie do rogu
Ty wiesz, że nasze kroki
Zrymują się ze sobą
Twa miłość pójdzie ze mną
A moja tu zostanie
I tak się będą zmieniać
Jak brzeg i morskie fale
Czy miłość to kajdany?
Nie mówmy lepiej o tym
Twe oczy posmutniały
Maleńka, nie wolno się żegnać
W ten sposób

Kochałem cię dziś rano
Ust naszych ciepła słodycz
Jak senna, złota burza
Nade mną twoje włosy
Przed nami na tym świecie
Już inni się kochali
I w mieście albo w lesie
Też tak się uśmiechali
Czy miłość to kajdany ?
Nie mówmy o tym lepiej
Twe oczy posmutniały
Maleńka, nie wolno się żegnać
W ten sposób

ponury63
08-02-2004, 08:06
Dnia 8 lutego 1922 roku urodził się Tadeusz Gajcy (pseud. Karol Topornicki, zm. 1944), poeta, prozaik i krytyk literacki

Tadeusz Gajcy

"Ukochanej"

Gdzie zgięty domem grajek smyczkiem
spod palców wartkich toczy ziemię
i niebo wielkie, nas malutkich,
uliczne drzewo szumi zwięźle.
Jesteśmy tutaj wychyleni
za każde słowo. Dłoń się zdarła
już od głaskania szorstkich trumien
i w oczach krzyż pozostał niemy.
I tak prowadzi nas już do snu
i tak nas uczy umierania
piosnka, co spływa po piorunie.

Nie zatrzymasz, nie usiłuj nawet.
Będzie toczył nas grajek czy kosmos;
dłoń za mała i serce za małe -
jedna miłość przytuli miłością.
Nam już dzisiaj ani łza, ni żal,
tylko rękę milczącą uczyć
jeszcze tkliwiej osypywać piach,
jeszcze mocniej nad krzyżami nucić,
nam już tylko milcząco rosnąć
i pod iskrą śmiertelną stać,
gdy zawodzi, gdy tuli nas do snu
niebem grzmiącym i ziemią gorzką
wychylony w przerażenie świat.

Tą uliczką przywaloną głosem
smutnych skrzypiec i tramwaju dzwonkiem
nie powróci do nas prężna wiosna,
a z nią uśmiech i słowo miłosne.

Stać będziemy pod ulicznym drzewem,
kiedy salwa znajoma nam porwie
pamięć dobrą o pogodnym niebie,
w którym nikły się jąkał skowronek.

Nam już teraz pod tym szumem zostać
słów nie szukać, wargę mocno zaciąć
i nas człowiek pożegna z miłością,
jak witamy się co dzień z rozpaczą.




"O nas"

Niebo zmalałe w łunie
na ciebie i na mnie czeka
jak kubek srebrny u studni
albo o zmierzchu twa ręka.
Gdy ognia porusza kaskiem
błyszczącym i białym jak puzon,
serce jak światło na maszcie
w piersi kołysze się pustej.
Modlimy się dłonie łącząc
o pamięć otwartą jak pejzaż,
niech dźwiga nas dalej młodość,
choć z ognia, głodu, powietrza.
Kiedy ognista kropla
spłynie zachodem jak liściem,
niebo jak ścieżka ogrodu
wróci nas sercu i przyjmie.
Wtedy się łuna tętniąca
pod brwią nieruchomą przyśni
i sen jak głęboki krajobraz
piorun otworzy tygrysi.

KLIO
08-02-2004, 08:35
Ballada czarnoksięska-Tadeusz Gajcy


Pod sierpem żółtej źrenicy
ludzkiej, jastrzębiej czy kociej,
na słowie wyjętym z gwiazdozbiorów nocnych
żałobny utknął paznokieć.

Rysę na dźwięku słowa
zaznaczył mocno aż do krwi
i sokiem tym począł rysować
wzory substancji modrych.

Pod pokrywą z martwego srebra
zakipiała woda baśniowa
i burzyły się zioła, skręcały
aż gestem musiał prostować.

Brwi skupiły tu noc gęstą nazbyt,
język świecy się zwijał i kruszył,
u pułapu nie większy od gwiazdy
pająk liczył zielone sekundy.

Tylko w dzbanie o szyi ciasnej
korek nucił i parą porastał -
wtedy światła na klonach pogasły
i Agata wracała do miasta.

W kruczych rękach dusiła dzieciątko,
że skrzypiało jak mróz lub konar,
a sośnina wołała słodko,
biały księżyc na ręce spoglądał -

O Agato niedobra - posłuchaj:
pluszcze palec po wodzie jak wiosło,
słowo ujął - i zjawa nieludzka
pod żałobnym się kłębi paznokciem.

Jeszcze chwila - i przestanie rzęzić
jak twe dziecko złamane w zaroślach,
o Agato niedobra -

A źrenicą był księżyc -
więc zadumę przemień
i obraz.

Jeszcze chwila - w dzbanie żółty
mały człowiek jak kaczeniec.

KLIO
08-02-2004, 08:38
Żebrak smutku-Tadeusz Gajcy


Światłom jak kurantom złocistym
przebiegł drogę człowiek po drobniutkim świście -
chitynowy niemal.

Dziewczyna stojąca na skraju melodię nakryła fartuchem
jak liściem.
Usta miała maleńkie
i prędkie,
a szyszka świeciła w jej ręku
jak klejnot albo lusterko.

Po śpiewie człowiek się wspinał,
grzbiet wygarbiał jak owad,
pewnie płakał - bo w słowach
jak w bursztynie trzy łzy miał -

Za firanką z barw motylich,
za szybą z źrenic rybich
lepili właśnie serce z gliny
dla smutnych i nieżywych.

Serce było z kształtu jak szyszka,
a śpiewało - jak dziewczyna śpiewa,
więc choć człowiek jak deszcz się przemykał,
ujść nie zdołał -
i wrócił, by żebrać.

fairytale
08-02-2004, 14:19
a ty mnie na szczęśliwe manowce wyprowadź
opuść bezdroża czarnej normalności
zapomnij proszę czemu nie jesteśmy
smutku i niewierności zgaś niszczący płomień
i w otchłani strumienia pocałunków zanurz ciało
po usta nieskalane jeszcze późniejszym smutkiem naszym
pozwól mi zasnąć nie pozwól zaginąć
utul zacałuj zaskocz i ukochaj

M.

fairytale
08-02-2004, 14:26
Dom - Czerwony Tulipan

Wybuduj mi dom kochany
od samotności wybuduj najdalej
Na wzgórzu nad zakrętem drogi
którą będą wozy przejeżdżały

Wybuduj mi dom nawet gdyby ściany
stawiać było trzeba ze zmęczenia
Gdy cegieł zabraknie weź serca
tak wiele serc jest teraz z kamienia

W zielenie mnie ubierz wiosenne
w zapachy rozkapryszone
w głowie mi zawróć, zacałuj
i oducz słowa "koniec"

Wybuduj mi dom nawet gdyby ściany
stawiać było trzeba ze zmęczenia
Gdy cegieł zabraknie weź serca
tak wiele serc jest teraz z kamienia

W tym domu będziemy wierzyć w siebie
wiary ślepej oddechem gorącym
i poczujemy jakie są ciężkie
łzy po policzku ukradkiem płynące

Bezbronne ślimaki w muszelkach pokoju
wyglądać będziemy heroldów przetrwania.
Aż wywieje kominem postrzępione smutki
pierwszy oddech zimy - srebrnowłosa zamieć

Zima będzie z białych najbielsza
noce z długich - najdłuższe
A w naszym domu tylko bicie serca
i odblask ognia w pękniętym lustrze

Tak pół w zdumieniu a pół jakby w tańcu
lód uśmiechami na szybach stopimy.
Musimy pomyśleć o przyszłej jesieni
pośrodku nocy, miłości i zimy

08-02-2004, 16:48
Pod Budą

Lato było jakieś szare
i słowikom brakło tchu
smutnych wierszy parę,
ktoś napisał znów
smutnych wierszy nigdy dosyć ...
i zranionych ciężko serc ...
nieprzespanych nocy ...
które trawi lęk
Kap, kap płyną łzy
w łez kałużach ja i Ty
wypłakane oczy
i przekwitłe bzy
Płacze z nami deszcz
i fontanna szlocha też
trochę zadziwiona
skąd ma tyle łez
Nad dachami muza leci
muza czyli weny znak
czemuż wam poeci
miodu w sercach brak ...?
Muza ma sukienkę krótką
Muza skrzydła ma u rąk
lecz wam ciągle smutno,
a mnie boli ząb
Kap kap płyną łzy ...

brzoza

08-02-2004, 16:55
"Pijani Powietrzem" - Równowaga (fragment)

Patrz się, patrzcie się nieomylni
"Masz" ... to nasz styl, styl i znasz się
Zawsze wszyscy inni, sami sobie winni
Zauwasz, że waże słowa, a każde to połowa
Miażdżę spacjami jak ash ketchan pokemonami
Poważnie jak dynamit, jawna prawda ukryta między wersy pijane
Że ani si się nie śni ...
Porwani przez huragan treści na części do nieba
Nie ma przebacz
patrz
świat biały jak kreda
Czarny jak heban .
równowaga tak na niej polegam
Dalej już nie wybiegam nie trzeba ...

brzoza

fairytale
08-02-2004, 19:52
Fleciki - Kayah

ból - znaczy tak długo
a takie krótkie to słowo
uczyłam złamane serce bić
w górę i w dół na nowo
gdy on przyszedł do mnie
i chcąc mnie ochronić
zamknął mnie w dłoni

dziś nie jest tym
kim kiedyś był
lecz mimo to jestem z nim
i chociaż wiem
że wkrótce też
nie będzie tym
kim teraz jest

są noce
gdy świt przychodzi
czy chcę czy nie za wcześnie
czas to nasz wróg
widzę
jak on podnosi ręce
do góry bezwiednie
i tak ciągle odchodzi
mój samotny człowiek
ale ja czekam
bo wraca do mnie

dziś nie jest tym
kim kiedyś był
lecz mimo to czekam na niego
i chociaż wiem
że wkrótce też
nie będzie tym
kim teraz jest

dziś nie jest tym
kim kiedyś był
lecz mimo to kocham go
i chociaż wiem
że wkrótce też
nie będzie tym
kim teraz jest

to słońce
co odeszło stąd
nie wróci

08-02-2004, 20:04
Ręka się trzęsie?Panuj nad tym co robisz,nie poprawiaj po autorze i może ktoś ci uświadomi kiedy stosuje się cudzysłów.
Oryginalny tekst:

Patrz się, patrzcie się nieomylni
Masz to nasz styl, styl i znasz się
Zawsze wszyscy inni, sami sobie winni
Zauwasz, że waże słowa, a każde to połowa
Miażdżę spacjami jak ash ketchan pokemonami
Poważnie jak dynamit, jawna prawda ukryta między wersy pijane
Że ani si się nie śni
Porwani przez huragan treści na części do nieba
Nie ma przebacz, patrz świat biały jak kreda
Czarny jak heban, równowaga ta na niej polegam
Dalej już nie wybiegam nie trzeba
Bo nie ma już nic, totalna pustka, mikrofony ustaw w dwie strony lustra.

08-02-2004, 20:41
fairytale ukłon za "fleciki" :D

Tadeusz Zelenay * * *

Chciałbym Ci posłać dziś
Prościutki, krótki wiersz ...
W którym by spadał liść ...
W którym by skrzypiał swierszcz ...

W którym by Ksiezyc bladł ...
Wpatrzony w Twoje oczy
W którym by biały kwiat
Skłon naszych rak zjednoczył ...

Ktoś by ... jak w basni grał
Na lutni ... lub na fletni
Narcyzy by nam siał ...
... i gwiazdy ... w wieczór letni ...
:D

brzoza

ponury63
09-02-2004, 06:37
"Cztery pory roku" - Ratesa

Wiatr szepta ciche słowa
toń wody odbicie me chowa
bąki swą pieśń brzęczą mi do ucha
ja siedzę, słucham, słucham
ptaków koncert dochodzi do mnie z dali
i tylko wiatr cichutko się żali
bo brak mu listków szeleszczących
drzewa dopiero wypuściły małe pączki
to początek....

Słońce praży, burza szaleje
rosa na trawie, już dnieje
upał, pot ścieka po twarzy
w takich warunkach o lodach się marzy
wieczór nadchodzi, niebo gwieździste
zapach ogniska, poranki mgliste
trawa spalona, woda paruje
ptak przy fontannie pozuje
motyle latają, kwiaty zapylają
a do tego świerszcze przygrywają.

Już nadchodzi jesień złota
w strugach deszczu, pełna błota
wiatr już nie szumi, on piszczy i gra
choć wciąż jeszcze lato trwa
trawa żółknie, liście bledną
chmury płyną, kwiaty więdną
ptaki cichną, lecą dalej
by odwiedzić ciepłe kraje
zasypia wkoło świat
by zimę przetrwać a potem wstać.

Mróz swe obrazy maluje na szybach
śnieg spokojnie posypuje się z nieba
biel okala cały świat
natura już śpi, wie kiedy wstać
cisza w nagich konarach drzew
czeka aż zabrzmi ptaków śpiew
słońce delikatnie do zajęcy mruga
te nadzieję mają, że zima nie będzie długa.




"Wspomnienie" - Matwlo

Pamiętam noce, gdy na łące latem
Tańczyłaś w gwiezdne przyodziana czary.
Zdawałaś mi się wtedy księżycowym kwiatem,
Który poi rosą usta z kielicha bez miary

Pamiętam szepty, które z głębi duszy
na Twych wargach lśniły niczym deszczu krople
i pieszcząc me serce pośród nocnej burzy,
roztapiały zimne niepokojów sople.

Pamiętam rześką woń Twojego ciała,
którą usta moje pokornie spijały,
zapach jakiego żadna z róż nie miała,
starając się rosnąć dla księżyca chwały.

Pamiętam ciszę, która zmroku kocem
przykryła szepty miłosnych oddechów,
gdy błogosławiąc wszystkie letnie noce
cieszyłem się z wiśniowych komet Twych słodkich
uśmiechów.




"Imię jak fatum" - Austie

Jestem jak niebo przed burzą upartą,
Co albo deszcz ześle, albo odpłynie,
Jak niemy świadek, tylko nie bardzo
Mogę zrozumieć, dlaczego mam imię?

To imię jak fatum wisi nade mną.
Nie mogę być tylko obserwatorem.
Coś więcej istnieje niż obojętność.
Coś musi przynieść życiu niedolę.

Włóż w moje ręce słodką nienawiść,
Którą powoli zatruję swe imię.
Znów stanę się tylko obserwatorem.
Będę szczęśliwa, chociaż ty zginiesz.

Bo jesteś ostatnim, niegodnym mnie wcale,
Bo wzbudzasz jedynie niebezpieczeństwo.
Zabiję cię wierząc, że siebie ocalę.
Zabiję, przysięgam, choć wiem - to szaleństwo.

skorpionka
09-02-2004, 09:52
Kruszenie się Boga

wolność to narodziny
istoty moralnej w jej
radościach i smutkach
w niestałości świata

przywiązanie i ból
rozstanie i radość
wolność to chaos
i odpowiedzialność za fakt

wolność ku czemu?
jako wynik czego?
jak Polska odległa
której nikt nie widział

rozdarcie przemijalności
odziera z historii niszczy
mądrość nowości małością
serce liczbą siłę śmiechem

niepodległość bandytów
bez celu pamięci i troski
osobnych jak blachy osobne
które powódź pożre bez arki

czym jest dla nas wolność
paradą ludzkiej szarańczy
wolnej od praw zbędnych
jak przecinek na pustej kartce

wolność jest klęską nadziei
lamentem Piastów i Jagiellonów
zaproszeniem do tańca z kostuchą
mistycznym roztopieniem miłości

Michał Brzeziński

listeczek
09-02-2004, 10:29
Najprostsze Jaselka

JAK DIABLA WYKIWANO

Eliza Sarnacka-Mahoney

Spotkal sie aniol z diablem
W Boze Narodzenie.
Aniol w bialych koronkach
Diabel czarny jak wegiel.

- Gdzie to sie wasc wybierasz
Po nocy i w taka zamiec? -
Zaczyna diabel rozmowe
I trzaska czarnym obcasem.

- Do Betlejemu acanie, -
Aniol mu na to odpowie,
- Tos ty nie slyszal, ze w nocy
Bóg sie narodzil we zlobie?

- W stajni? We zlobie? Na sianie?
E, kpisz ty sobie kolego!
Nie znalem ja jeszcze króla
Co wiódlby los ubogiego.

- I w tym Boska jest tajemnica,
- Rzekl aniol z tryumfem w glosie,
- Ze nawet najnizszy na ziemi
Najwyzszy bedzie w niebiosiech!

Tu diabel stanal jak wryty
Bo nic tego nie zrozumial
Pomyslal: To pewnie jest sztuczka
Juz lepiej sam sie przekonam.

Wiec pobiegl w slad za aniolem
Az przybyl do cichej stajenki
Gdzie swieta Maryja i Józef
Czuwali nad snem niemowlecym.

I spostrzegl, ze tam cale niebo
Jakby stanelo w plomieniach
I wszystko wokól klekalo
Kleczala i sama ziemia.

Zezloscil sie diabel okrutnie
Ze Bóg tak mu rogów przyprawil
Czym predzej czmychnal do piekla
I odtad juz nie wylazi


:8 frau :8

listeczek
09-02-2004, 10:30
8)

dorotanowe
09-02-2004, 10:37
Zajrzałam do Was z wielkim niedowierzaniem : wiersze na forum budowlanym? Ale jak widać można. Wiersze to również mój świat, wiele z tych , które tu u Was przeczytałam znam. Na razie pozdrawiam ciepło i .....może za jakiś czas napiszę Wam mój wiersz.

09-02-2004, 16:32
*** (Od żalu nie uciekniesz, nie ujdziesz goryczy)


Jan Lechoń

Od żalu nie uciekniesz, nie ujdziesz goryczy,
I każda twa pociecha - to widmo przeszłości.
Ach! czegóż się spodziewa i na cóż to liczy
Każdy z nas, co na tyle patrzał nikczemności?

I tylkoś jest zdziwiony, że jeszcze cię wzrusza
To drzewo całe w kwiatach, różowy wschód słońca,
I żyjesz aby twoja nieśmiertelna dusza
Co dane jej przecierpieć, cierpiała do końca.

Cóż z tego, że coś kochał - przemija jak dymy,
Ze po tych, co odchodzą, żal serce ci tłoczy.
My z starym Sofoklesem spokojnie patrzymy
Na ten widok, na który chciałbyś zamknąć oczy.

chmurka
09-02-2004, 16:51
Witaj dorotanowe ! Nie zwlekaj zbyt długo z przyjściem do nas, pozdrawiam ! :D

chmurka
09-02-2004, 17:28
Andrzej Poniedzielski


* * *

To już ładnych tyle lat
jak do życia się przymierzam
nie wiem nic
nie umiem żyć
a zamierzam, a zamierzam

Kreślę znów południk Greenwich
i od nowa włączam czas
i jak dziecko na huśtawce
wołam Panie jeszcze raz
jeszcze raz

Jeszcze raz
niech przesypie się klepsydra gwiazd
i niech kosmos się obróci do mnie Słońcem
zanim coś
coś się znowu zacznie kończyć
jeszcze raz...

ponury63
09-02-2004, 17:44
Rafał Wojaczek

* * *

znów widzę Cię żywą
aż do skurczu w gardle
te sensacje bolesne
jak pożywienie konieczne
alkohol piekący w gardle
nieustanna elegia

cudzoziemko na Ziemi morderców
co oni robią przy Tobie
uwierz Twoja szansa
to możliwość innej róży

ale przecież Ciebie nie ma
jest imię
Teresa
co tyle jest
ile mogę sprostać
a potem znowu cierpki posmak
kolejna gorycz

ale przecież Ty jesteś
kiedy ja
tylko ja Ty się zgodzisz

ponury63
09-02-2004, 21:52
Bolesław Łucki

"Do Ciebie"

Przejdź pod tęczą
Sięgnij gwiazd
Dotknij szczęścia
Zrozum czas

Nie zabieraj światu mgły
Zostaw burzy głos - niech grzmi

Miałem ogród ze słów pustych
Z myśli zamkniętych na ustach
Z wiary w drogę do radości
Do spokoju, do wieczności

Spłonął, mrok rozdzielił nas
Pozostał pęknięty głaz ...

Spójrz przez ramię na swój los
Pochyl głowę, ucisz złość
Daj kamiennym sercom bić
Pozwól im wierzyć i śnić




"Będę czekał"

Będę czekał na Ciebie
Pod drewnianym krzyżem
W słońcu bukowej puszczy
Na wzgórzach wspomnień
O straconym szczęściu

Będę czekał na Ciebie
Jak omszony głaz zastygły
Wśród myśli splecionych
Mocą wiary w nieuniknione

Przyjdziesz przecież i wypełni się los
Odciśnięty we mnie niegdyś
Promieniem wschodzącego słońca
Zapachem wiosennej trawy
Dotykiem motyla

Spojrzysz na mnie... jak wtedy
I nie będziesz się wahać
I zostaniesz już we mnie
Na zawsze

ponury63
10-02-2004, 08:32
Dnia 10 lutego 1837 roku zginął w wyniku pojedynku zaaranżowanego przez wrogów osobistych i politycznych Aleksander Puszkin (ur. 1799), największy poeta rosyjskiego romantyzmu

Aleksander Puszkin

Na wzgórzach Gruzji leży nocna mgła,
U moich stóp Aragawa szumi pienna.
Smutno i lekko mi. Tęsknota ma
Świetlana jest i ciebie jednej pełna.

Ciebie jedynej! Smutkiem moich snów
Już cię nie dręczę dłużej i nie trwożę,
I serce płonie, serce kocha znów,
Nie kochać bowiem - już nie może.





Kochałem panią - i miłości mojej
Może się jeszcze resztki w duszy tlą,
Lecz niech to pani już nie niepokoi,
Nie chcę cię smucić nawet myślą tą.
Kochałem bez nadziei i w pokorze,
W męce zazdrości, nieśmiałości, trwóg,
Tak czule, tak prawdziwie - że daj Boże,
Aby cię inny tak pokochać mógł.





Cóż tobie imię moje powie?
Umrze jak smutny poszum fali,
Co pluśnie w brzeg i zmilknie w dali,
jak nocą głuchą dźwięk w dąbrowie,

Skreślone w twoim imonniku,
Zostawi martwy ślad, podobny
Do hieroglifów płyt nagrobnych
W niezrozumiałym języku.

Cóż po nim? Pamięć jego zgłuszy
Wir wzruszeń nowych i burzliwych
I już nie wskrzesi w twojej duszy
Uczuć niewinnych, wspomnień tkliwych.

Lecz gdy ci będzie smutno - wspomnij,
Wymów je szeptem jak niczyje
I powiedz: ktoś pamięta o mnie,
Jest w świecie serce, w którym żyję.

ponury63
10-02-2004, 08:39
Dnia 10 lutego 1962 roku zmarł Władysław Broniewski (ur. 1897), poeta zaliczany do czołówki polskich literatów nurtu rewolucyjnego


Władysław Broniewski

"Jaskółka"

Napłynęła na mnie fala miłosna,
jak powódź, co lody znosi.
Ty nie jesteś już taka młoda, ale jak wiosna,
i kto ciebie o to prosił?

Może moje serce prosiło na klęczkach
w rozmaitych rozpaczach i klęskach,
całując z rozpaczą na spółkę
ciebie - jaskółkę?

A może te jaskółki w niebie,
podobne do ciebie,
latały, kwiliły i wylatały,
żebym był radosny i śmiały?




"O wiośnie i o śmierci"

Już mi niedługo będą śpiewały ptaki
wiosenne w niebie bez chmur:
polem szerokie wiatry powiały,
w pianach potoki pędza od gór.

Pójdę doliną, pójdę dąbrową,
oczy zanurzę w cichość i w dal,
znowu zobaczę młodość majową
w kwiatach, jak radość, w rosach, jak żal.

Wam, niezabudki modre, nadwodne,
ciche pierwiosnki, bielsze niż śnieg,
cicho wyśpiewa serce łagodne
to, com ukochał, to, czegom strzegł.

Młodo, tak młodo w oczach otwartych,
śmiało, szeroko spojrzę na świat,
o, jak strzeliście w dal rozpostarty
maj nieskończony, maj moich lat!

Wiem, jeszcze nieraz majem rozkwitnę,
pieśni potokiem spłyną przez pierś,
jeszcze się przejrzę w wodzie błękitnej,
spojrzę głęboko, spojrzę aż w śmierć.




"Na odjezdne"

Żadne wiersze tu nie pomogą,
alkohol ani łzy:
pójdziemy inną drogą --
ja i ty.

Ale wiersz się sączy i sączy,
jak krew,
kazirodczo w sercu się łączy
tkliwość i gniew,

ale alkohol płynie:
strumyczek krwi.
Ja już wiem, co mnie nie ominie.
Drwij.

Ale łzy, prawdziwe łzy, rzewne,
płyną i gdzież ich kres?
Powiesz na pewno:
"Szkoda łez".

Odjedziesz, zapomnisz, lekkomyślna, czarowna,
i tyle.
Powiedz, czy jest jakiś sens
w łaskawości twych rzęs,
żem był jak pochodnia
przez chwilę?




"Wiersz ostatni"

Tyś mnie kochała, ale nie tak,
jak kochać trzeba,
i szliśmy razem, ale nie w takt -
przebacz.

Ja jeszcze długo... Rok albo dwa.
Potem zapomnę.
Teraz, gdy boli, teraz, gdy trwa,
dzwonię podzwonne.

A tobie, miła, na co ten dzwon
brzmiący z oddali?
Miłość niewielka, błahy jej zgon,
i idziesz dalej.

Cóż mam od życia? - troskę i pieśń
(ciebie już nie ma).
Muszę im ufać, muszę je nieść,
pisać poemat.

Cóż mam od życia? - chyba już wiesz,
czujna i płocha? -
tylko ten smutek, tylko ten wiersz,
który mnie kocha.

ara
10-02-2004, 08:42
ponury63

A kto to tłumaczył??
pozdr.

ara
10-02-2004, 08:45
Pytałam oczywiście o Puszkina. Ubiegłeś mnie z Broniewskim. :P
pozdr.

skorpionka
10-02-2004, 10:04
~ Pożegnanie widoku ~Wisława Szymborska



Nie mam żalu do wiosny,
że znowu nastała.
Nie obwiniam jej o to,
że spełnia jak co roku
swoje obowiązki.

Rozumiem, że mój smutek
nie wstrzyma zieleni.
Źdźbło, jeśli się zawaha,
to tylko na wietrze.



Nie sprawia mi to bólu,
że kępy olch nad wodami
znowu mają czym szumieć.

Przyjmują do wiadomości,
że - tak jakbyś żył jeszcze -
brzeg pewnego jeziora
pozostał piękny jak był.


Nie mam urazy
do widoku w widok
na olśnioną słońcem zatokę.

Potrafię sobie nawet wyobrazić,
że jacyś nie my
siedzą w tej chwili
na obalonym pniu brzozy.



Szanuję ich prawo
do szeptu, śmiechu
i szczęśliwego milczenia.

Zakładam nawet,
że łączy ich miłość
i że on obejmuje ją
żywym ramieniem.

Coś nowego ptasiego
szeleści w szuwarach.
Szczerze im życzę,
żeby usłyszeli.



Żadnej zmiany nie żądam
od przybrzeżnych fal,
to zwinnych. to leniwych
i nie mnie posłusznych.

Niczego nie wymagam
od toni pod lasem,
raz szmaragdowej,
raz szafirowej,
raz czarnej.

Na jedno się nie godzę.
Na swój powrót tam.
Przywilej obecności -
rezygnuję z niego.



Na tyle Cię przeżyłam
i tylko na tyle,
żeby myśleć z daleka.

AgnesK
10-02-2004, 10:14
Władysław Broniewski

Nie wiem

Nie zrozumiem nigdy, nie nazwę
żadnej rzeczy z daleka ni z bliska.
Rozdeptałem słowa na miazgę,
okrwawiłem sercem i ciskam.

Nie wypowiem nic, nie wyśpiewam,
ani nocy, ni gwiazd nie zliczę.
Opętany bólem i gniewem,
gniewem płonę i bólem krzyczę.

Wiem, że nigdy poznać nie zdołam,
jaka moc mnie usidla i dręczy,
torturuje słonecznym kołem
i zakuwa obręczą tęczy.

Trzeba wyrwać się, trzeba odejść,
trzeba biec, uchodzić przed klęską!
Jak odnaleźć radość i młodość,
gdzież jest miłość, miłość zwycięska?


Warum

Miła, ja nie mam słów,
a miałem dość ich.
Nie wiem, skąd bierze się znów
ten lęk radości,

czemu znów serce drży
jak wtedy wiosną,
a łzy zabłysły jak bzy,
co w Polsce rosną.

Tkliwość. I morza szum.
I noc, co milczy.
Na Schumannowskie "Warum?" -
twój szept: "Najmilszy!..."

I trzebaż było tych mąk
i tej rozpaczy,
gdy dwoje splecionych rąk
tak wiele znaczy?

ponury63
10-02-2004, 15:58
A kto to tłumaczył??

Niestety, nie wiem... :oops:
kopałem w Sieci, ale się nie dokopałem...
__________________________________________________ ____


Stanisław Barańczak

Płakała w nocy, ale nie jej płacz go zbudził.
Nie był płaczem dla niego, chociaż mógł być o nim.
To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi.

I półprzytomny wstyd, że ona tak się trudzi,
to, co tłumione czyniąc podwójnie tłumionym
przez to, że w nocy płacze. Nie jej płacz go zbudził:

ile więc był wcześniej nocy, gdy nie zwrócił
uwagi - gdy skrzyp drewna, trzepiąca o komin
gałąź, wiatr, dygot szyby związek z prawdą ludzi

negowały staranniej: ich szmer gasł, nim wrzucił
do skrzynki bezsenności rzeczowy anonim:
"Płakała w nocy, chociaż nie jej płacz cię zbudził"?

Na wyciągnięcie ręki - ci dotkliwie drudzy,
niedotykalnie drodzy ze swoim " Śpij, pomiń
snem tę wilgoć poduszki, nocne prawo ludzi".

I nie wyciągnął ręki. Zakłóciłby, zbrudził
toporniejszą tkliwością jej tkliwość: "Zapomnij.
Płakałam w nocy, ale nie mój płacz cię zbudził,
To był wiatr, dygot szyby, obce sprawom ludzi."

chmurka
10-02-2004, 17:06
Julian Tuwim

"Wiersz"

O czym?O pewnym wieczorze.
Od wina i czerwca był ciepły.
Gwiazdy, jak kwiaty ze szczęścia,
Na łąkę niebios uciekły.

Jechało się Alejami
I koń był wniebowzięty,
I księżyc co jechał nad nami,
W strzępiastą chmurkę wcięty.

Ani się nic nie działo,
Ani się nic nie mówiło.
Zresztą sam byłem wtedy,
Ciebie tam wcale nie było.


(1923r)

ponury63
10-02-2004, 19:21
Agata Budzyńska [1964-1996]

"Dla przyjaciół"

Kiedy was nie ma to jakby nagle
Zabrakło w moim życiu muzyki
Kiedy Was nie ma to czas mnie straszy
Że przeminę, że będę chwilą
Kiedy was nie ma to jakby niebo
Miało się rozstać na zawsze ze słońcem
Kiedy Was nie ma dosyć mam wszystkiego
I pragnę stąd na zawsze odejść

Moi przyjaciele
Moi przyjaciele
Moi przyjaciele bądźcie zawsze ze mną

Moi przyjaciele
Moi przyjaciele
Z wami wiem, że wszystko mogę
Że wystarczy tylko chcieć

Jak mam wyśpiewać, jak mam dziękować
Jak wytłumaczyć, że bez was mnie nie ma
Przytulam do was moją miłość
I wdzięczność mą w modlitwę zamieniam

Milion aniołków narysuję
I wszystkie razem postrącam z nieba
Dom na górze wybuduję
I zagram klauna kiedy trzeba

Moi Przyjaciele






Helena Oshiro

"Dziękuję"

Dziękuję za Twój uśmiech,
otwarte okno Twego istnienia.
Dziękuję za Twoje spojrzenie,
zwierciadło Twej uczciwości.
Dziękuję za Twoje łzy,
które są znakiem,
że dzielisz radość lub smutek.
Dziękuję za Twoją rękę
zawsze wyciągniętą,
aby dać lub otrzymać.
Dziękuję za Twoje objęcie,
które jest szczerą gościną
Twojego serca.
Dziękuję za Twoje słowo,
wyraz tego, co kochasz
i w czym pokładasz nadzieję.
Dziękuję, że jesteś.

chmurka
10-02-2004, 20:09
Julian Tuwim

"Po prostu"

Tak - po prostu:ten las i ta chwila
Wtedy rano, dwanaście lat temu.
Z krzaków nad strumieniem świat się wychylał
Mnie - młodemu , wesołemu , tamtemu.

Ach, jak świeżo było ! Po białej kawie
Z werandy - w las, drżący łzami.
Usiadłem z geometrią na trawie,
Bo nazajutrz miał być egzamin.

Ach , jak smutno było i wesoło!
Pisklę w liściach kwiliło cichutko.
Pomyślałem:"Ptak...las...ona...szkoła..."
Bez radości i bez smutku.

Zamyśliłem się wtedy - na chwilę,
Tak , po prostu, nad wszystkiem , nad całem.
I tyle lat minęło, i rzeczy tyle,
A ja jeszcze jakoś nie przestałem.

10-02-2004, 22:20
Dziś w nocy będzie fajnie
Leonard Cohen
tłumaczenie Maciej Zembaty

Czasem łapię się na tym
Że się grzebię w przeszłości
Przysięgaliśmy sobie
Wytrwać w naszej miłości
Ty kochałaś powoli
Ja skakałem jak pchełka
Dziś ja jestem za cienki
A twa miłość za wielka

Ale wiem z oczu twych
Uśmiech twój mówi mi
Że tej nocy jeszcze raz
Jeszcze raz będzie nam
Fajnie przez jakiś czas

Sam troskliwie wybrałem
To wspaniałe mieszkanie
Okna są w nim za małe
Nic nie wisi na ścianie
Jedno tylko jest łóżko
Tylko jedna modlitwa
Aż do rana się modlę
Żebyś wreszcie już przyszła

Ale wiem z oczu twych
Uśmiech twój mówi mi
Że tej nocy jeszcze raz
Jeszcze raz będzie nam
Fajnie przez jakiś czas

Lubię patrzeć jak ona
Się dla mnie rozbiera
Naga mięknie od razu
Gdy miłość w niej wzbiera
Całym ciałem porusza
Jest odważna i piękna
Gdybym już nie zapomniał
Chciałbym o tym pamiętać

Ale wiem z oczu twych
Uśmiech twój mówi mi
Że tej nocy jeszcze raz
Jeszcze raz będzie nam
Fajnie przez jakiś czas

fairytale
10-02-2004, 22:22
Zimowa dama
Leonard Cohen
tłumaczenie Jerzy Menel

Damo znikąd, przerwać chciej
Na jedną noc swą drogę
Ja wiem, że umkniesz razem z dniem
Zatrzymać cię nie mogę

Był taki ktoś, za kogo bym
Z piekła zwalczał moce
Lecz dziecko śniegu znikło gdy
Nadeszły chłodne noce

Świetliste pęki włosów swych
Wieczorem rozplatała
Tak samo włosy czeszesz ty
Jak o tym się zwiedziałaś ?

I czemu teraz stoisz tak
U mych drzwi w zamyśleniu
To pewnie stąd, że drogi szlak
Wybrałaś dawno temu...

Damo znikąd przerwać chciej
Na jedną noc swą drogę
Ja wiem, że umkniesz razem z dniem
Zatrzymać cię nie mogę...

fairytale
10-02-2004, 22:24
Ptak na drucie
Leonard Cohen
tłumaczenie Maciej Karpiński i Maciej Zembaty

Jak ptak
Na drucie
Jak pijak
W nocnym chórze
Próbowałem
Na swój sposób
Wolnym być

Jak robak
Na wędce
Jak rycerz
W jakiejś starej księdze
Dla ciebie zachowałem
Szarfy swe

Więc chodź
Wad mam chyba ze sto
Wierzę że
Ty wybaczysz mi to
Więc chodź
Kłamca ze mnie i łotr
Nie oszukam Cię nigdy
Nie wprost

Jak martwy
Noworodek
Jak bestia
Ostrym rogiem
Rozdzierałem wszystkich co
Na mnie szli

Lecz przysięgam
Na tę pieśń
I na wszystko
Co czyniłem źle
Że dla ciebie
Zmażę wnet
Każdy grzech

Raz jakiś żebrak
Co o kuli się wlókł
Mruknął - Nigdy
O za wiele nie proś ich
A piękna dziewczyna
Która stała u ciemnych wrót
Rzekła - Hej !
-Czy chcieć więcej to wstyd ?

Jak ptak
Na drucie
Jak pijak
W nocnym chórze
Próbowałem
Na swój sposób
Wolnym być

Uhu
11-02-2004, 00:08
Leonard Cohen
Miłość woła cię po imieniu

Myślałeś że to się nie zdarza
Ludziom podobnym do ciebie
Stłumione bicie twego serca
Należy już do legend
Lecz tu właśnie tu
Między skazą i znamieniem
Między krwotokiem i oceanem
Między deszczem i śniegowym bałwanem
Jeszcze raz jeszcze raz
Miłość woła cię po imieniu

Wielbisz i potępiasz wciąż
Kobiety z twego notatnika
Że się paznokci twych czepiają
Gdy się po szczeblach sławy wspinasz
Lecz tu właśnie tu
Między przyjemnością i więzieniem
Między mrokiem i światłami sceny
Między epoką i godziną
Jeszcze raz jeszcze raz
Miłość woła cię po imieniu

Samotność dźwigasz jak karabin
Z którego nie potrafisz strzelać
Czasem zapuszczasz się do kina
I wspinasz się na ekran
A tu właśnie tu
Między księżycem i zaułkiem
Między tunelem i pociągiem
Między ofiarą i jej piętnem
Jeszcze raz jeszcze raz
Miłość woła cię po imieniu

Pani wciąż myśli o miłości
O którą nigdy nie wołałem
Schodziłem już po setkach schodów
Zawsze kierując się tym samym
A tu właśnie tu
Między tancerzem i kaleką
Między żaglowcem i rynsztokiem
Między gazetą i sumieniem
Jeszcze raz jeszcze raz
Miłość woła cię po imieniu

Gdzie jesteś Judy gdzie jesteś Ann ?
Skąd wasz bohater tu się wziął ?
Ten który pytał po zdjęciu bandaży
Czy utykam czy jestem naprawdę kulawy ?
A tu właśnie
Między zbożem i wiatrakiem
Między zmierzchem i łańcuchem
Między litością i cierpieniem
Jeszcze raz jeszcze raz
Miłość woła cię po imieniu

tłum. Maciej Karpiński i Maciej Zembaty

Alicja Rybałko
11-02-2004, 00:47
Będę musiała być ...

Będę musiała być prześliczna,
potem przesmutna, potem znowu ...
żebyś nie zaczął mi przeliczać
piersi i zębów .... siwych włosów ...

Będę musiała być fiołkowa
jak ta królewna nie zbudzona,
żebyś mnie musiał pocałować
i smoka żebyś chciał pokonać

Będę musiała być jak sowa
z mądrymi na ten świat oczyma,
żebym umiała Cię zachować ...
byś długo ze mną nie wytrzymał ...

***

listeczek
11-02-2004, 00:52
śliczne ...
:D:D:D

ponury63
11-02-2004, 07:02
Dnia 11 lutego 1972 roku zmarł Marian Hemar (właśc. Marian Hescheles, ur. 1901), poeta i satyryk


Marian Hemar

"Bajka Andersena"

Co tylko mieli
najgładszej pościeli
W całym pałacu
Pierzynka na pierzynce,
Każda w jedwabnej zapince,
Materac na materacu -

Atłasowe poduszki,
W atłasach puch z kaczuszki,
Z piersi gęsiej i pelikaniej
Jakieś jaśki pod głowę,
Podszewki koronkowe
To wszystko dla niej.

Sama królowa kładła
Jedwabne prześcieradła
Na kaszmirowy koc,
Żeby ci się, panienko,
Błogo spało i miękko,
Przez całą noc.

Ażeby ci się miło
Spało i ślicznie śniło,
Mgłą różaną, cieniami błękitu,
Blaskami świecidełek,
Kwiatków, piórek, perełek -
Do świtu.

W tej wygodzie, w tej bieli,
W chłodzie świeżej pościeli -
A właśnie...
Na pałacowej wieży
Zegar północ uderzy
A księżniczka nie zaśnie.

Z boku na bok i słucha,
jak dzwonem bije głucha
Godzina - pierwsza - druga -
Z boku na bok przewraca się.
Noc rozwleka, nie skraca się,
Taka druga - za długa - -

Strachy jakieś nachodzą ją.
Zmory jakieś uwodzą ją.
Próżno im się opiera.
Księżyc firankę muśnie
A księżniczka nie uśnie.
Coś ją
w łóżku
uwiera.

Poprzez siedem poduszek.
Poprzez pierze, przez puszek,
Przez materace, sprężyny,
Poprzez śnieżne pościele,
Przez wełny i flanele,
Atłasy i satyny -

Cóż po takiej wygodzie?
Na dole, na samym spodzie -
Co się zdrzemnie po trochu,
Spod siódmego piernata
Coś ją uwiera...
ugniata...
Ziarenko grochu.

Taka już jej natura,
Że krew niebieska - skóra
Delikatna, wrażliwa.
Taki był jej rodowód,
Taki był w bajce dowód,
Że księżniczka prawdziwa.

Pośród chmur księżyc leci,
W oczy przez okna świeci.
jak wygodnie, jak miękko
Można by w bajce - niby -
Zasnąć. Spać - spać - spać. Gdyby
Nie to ziarenko.

Jedno ziarenko grochu,
Jedno ziarenko szlochu,
Jeden okruch koralu:
Jedno ziarenko pamięci,
Co się w głowie zakręci,
Jedno ziarenko żalu.

Gdyby nie jedno słowo
Co przemknie senną głową
I już straszy i wzrusza..
Imię - - czy nazwa miasta
W oczach wieżą wyrasta -
Dzwonem bije z Ratusza.

Ziarenkiem z tamtego świata
Ach, uwiera... ugniata...
Dokucza...
w tym cała bieda.
A księżniczka bezradna.

A to mi bajka ładna
Co zasnąć nie da.

ponury63
11-02-2004, 07:10
Marian Hemar

"Sen"

Śniło mu się

że był motylem. W roju motyli
Fruwał wśród kwiatów,

na ciepłym słońcu, na wietrze lekkim.
Zbudził się ze snu,

myślał w ciemności: Może w tej chwili
Mnie motylowi, śni się
że jestem człowiekiem?





"Termos"

Trudno tak to powiedzieć
Po prostu, bez drżenia w głosie,
Że miłość w sercu gorącą
Schowałem, jakby w termosie.

Gdy wrócisz -- (świat jest okrągły,
Obiegnij go jak najchyżej,
Im dalej będziesz ode mnie,
Tym bliżej będziesz, tym bliżej!).

Gdy wrócisz -- (nie możesz nie wrócić,
Co noc o tym myślę bezsennie,
Że jutro znów będę czekał
Na ciebie. Tak jak codziennie).

Gdy wrócisz -- może zziębnięta,
Gdy wrócisz -- może zmęczona,
Włosy twe będę całował,
Oczy i twarz, i ramiona.

Nie dam ci dojść do głosu,
Róż na twych ustach rozmażę,
Miłością ci usta poparzę,
Jak wrzącą herbatą z termosu.

skorpionka
11-02-2004, 10:09
Alicja Rybałko(litewska poetka)

Będę musiała być

Będę musiała być prześliczna,
potem przesmutna, potem znowu,
żebyś nie zaczął mi przeliczać
piersi i zębów, siwych włosów.

Będę musiała być fiołkowa
jak ta królewna nie zbudzona,
żebyś mnie musiał pocałować
i smoka żebyś chciał pokonać.

Będę musiała być jak sowa
z mądrymi na ten świat oczyma,
żebym umiała cię zachować,
byś długo ze mną nie wytrzymał.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Proszę,nie zmieniaj interpunkcji wiersza-jest barbarzyństwem
poprawianie utworów,których nie jest się autorem.
Parę postow wyżej proszony był o to brzoza-mam nadzieję,że już nie będzie przerabiał poetów.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

skorpionka
11-02-2004, 10:15
Oczywiście jest to prośba do osoby, która przedstawia się jako ALicja Rybałko.

skorpionka
11-02-2004, 13:35
Marian Hemar
Filozofia Małżeństwa

Żadnego cudu nie ma
Żadnego trudu nie ma
Dam tylko znak oczyma
On już wszystko wie
Żadnych zaklinań nie ma
I wypominań nie ma
Nic przecież go nie trzyma
Chce - to dobrze
A nie chce - to nie
Ale chce

Więc pierwszego dnia po ślubie od razu go w łeb
Pierwszego dnia po ślubie od razu go w łeb
Nie drugiego dnia po ślubie, to za późno, ty go trzep
Pierwszego dnia po ślubie, póki świeży ten chleb

I kocha cię, szanuje cię
Całuję cię za to, że
Dostał w łeb ten pierwszy raz
We właściwy czas

Żadnych zaklinań nie ma
I wypominań nie ma
I na nic się nie zżyma
Tylko z ręki je
I zawsze w domu zgoda
I sam mi wszystko poda
Bo na to jest metoda
Moja mama przed ślubem
Nauczyła i mnie

Że pierwszego dnia po ślubie od razu go w łeb
Pierwszego dnia po ślubie od razu go w łeb
My to znamy, bo na Kubie to codzienny nasz chleb
Że pierwszego dnia po ślubie od razu go w łeb

I kocha cię, szanuje cię
Całuję cię za to, że
Dostał w łeb ten pierwszy raz
We właściwy czas

chmurka
11-02-2004, 14:29
Marian Hemar

Kochać nie warto


Ten sam stolik, kieliszek i obrus,
Ten sam kelner, co zna mnie od lat.
I taka chandra, cholerna jak powróz,
Ściska duszę i serce jak kat.
I cały dzień jest taki sam, i cały tydzień,
I będzie drugi, będzie trzeci - taki sam.
I już nie mogę, już nie wiem, już nie widzę,
Gdzie mam się podziać i co z począć z sobą mam!

Kochać nie warto, lubić nie warto,
Znaleźć nie warto i zgubić nie warto!
Chodzić nie warto i leżeć nie warto,
Przysiąc nie warto, uwierzyć nie warto!
Pieścić nie warto, pobić nie warto,
Stracić nie warto, zarobić nie warto,
Sprzedać nie warto, kupić nie warto.
Jedno co warto - to upić się warto!

Upić się warto, upić się warto,
W szynku na rogu wygłupiać się warto,
W dobrej kompanii popić, to warto.
Czystą kroplami zakropić, to warto!
Wódkę do łbów ponalewać, to warto!
Siedzieć i wzdymać, i śpiewać, to warto!
Z sercem ściśniętym, z duszą otwartą.
Upić się, upić się - to jedno co warto!
Także nie warto!!!

12-02-2004, 11:39
*** (PYTASZ CZEMU...)
Halina Poświatowska

pytasz czemu pociąga mnie magia liczb
liczbą wyrazić pragnę nieskończoność
mojej tęsknoty mojej miłości

chcę żeby zastygła w krysztale liczb
żeby dni ślizgały się po niej jak
po diamencie słońce

chcę żeby trwała nieskażona mijaniem...

AgnesK
13-02-2004, 00:02
Ponurku w Twoje urodziny.... :D

Anna Kamieńska

Urodziny

Urodziło się dziecko rumiane.
Powiedziała woda misce,
Miska - ławie,
Ława - trawie,
Trawa - łące,
Łąka - słońcu.
Słońce
zajaśniało.

aix
13-02-2004, 14:42
Antoni Słomiński

Obrona Księżyca



Przyjaciel zakochanych, poetów towarzysz,
Rozjaśnia noce nasze wierne od stuleci.
Z tobą jest, który kochasz, z tobą, który marzysz.
Któż ma bronić księżyca, jeśli nie poeci?

Niech płynie we śnie srebrnym. Czyż ziemi nie starczy
Na wieczny trud Syzyfa i rozpacz Antygon,
Że trzeba tej strzelniczej, pozaziemskiej tarczy,
Co niebo zmienia w rakiet kosmicznych poligon?

Chciwy pożeracz trupów zwierzęcych, chutliwy
Morderca i niszczyciel płodny bez rachunku,
Wiedzieny przez natury dwa imperatywy:
Obronę własnej skóry i ciągłość gatunku,

Już rośnie, już się zbroi astralny bohater,
Co Mare Imbrium, ciche Mare Tenebrarum,
Dolinę Herodota i Tychona krater
Napełni bólem ludzkim i ziemskim koszmarem.

Prawo moralne we mnie, a niebo gwiaździste
Nade mną. Cóż, gdy prawo przemocą hańbione.
Niech więc krążą księżyce w biegu nie zmienione
I niech przynajmniej niebo pozostanie czyste.

chmurka
13-02-2004, 18:51
Wisława Szymborska


Przy winie

Spojrzał, dodał mi urody,
a ja wzięłam ją jak swoją.
Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę.

Pozwoliłam się wymyślić
na podobieństwa odbicia
w jego oczach. Tańczę, tańczę
w zatrzęsieniu nagłych skrzydeł.

Stół jest stołem, wino winem
w kieliszku, co jest kieliszkiem
i stoi stojąc na stole.
A ja jestem urojona,
urojona nie do wiary,
urojona aż do krwi.

Mówię mu, co chce: o mrówkach
umierających z miłości
pod gwiazdozbiorem dmuchawca.
Przysięgam, że biała róża,
pokropiona winem, śpiewa.

Śmieję się, przechylam głowę.
ostrożnie, jakbym sprawdzała
wynalazek, Tańczę, tańczę
w zdumionej skórze, w objęciu,
które mnie stwarza.

Ewa z żebra, Venus z piany,
Minerwa z głowy Jowisza
były bardziej rzeczywiste.
Kiedy on nie patrzy na mnie,
szukam swojego odbicia
na ścianie. I widzę tylko
gwóźdź, z którego zdjęto obraz.

skorpionka
13-02-2004, 20:32
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO - Studio Buffo

Wszystkiego najlepszego, radości, szczęścia moc,
słoneczka wesołego, snów pięknych co noc.
Śpiewając idź przez życie, rozkwitaj, jak ten kwiat,
przy dobrym apetycie żyj w zdrowiu sto lat.

Pieniądze szczęścia nie dają, być może,
lecz kufereczek stóweczek daj Boże!
Wakacji w Złotym Brzegu, podróży morskiej też,
wszystkiego najlepszego, wszystkiego, czego chcesz!

Ludzie nienawidzą się nawzajem,
taki już niedobry świat.
Dla mnie w restauracji, czy w tramwaju,
każdy człowiek - jak ten brat...
Życzliwości w piersiach tyle ma się,
że aż ona kipi wprost!
Nawet, kiedy w lustro spojrzę czasem,
myślę sobie: miły gość!

Wszystkiego najlepszego, radości, szczęścia moc,
słoneczka wesołego, snów pięknych co noc.
Roboty nie za wiele, choćby przeleciał czas,
w tygodniu trzy niedziele - to norma w sam raz!

Pieniądze szczęścia nie dają, być może,
lecz kufereczek stóweczek daj Boże!
Segmentu rodzinnego i czterech kółek też,
wszystkiego najlepszego, wszystkiego, czego chcesz!

13-02-2004, 22:03
Antoni Słonimski
Gra w zielone

Czy masz zielone? - Nigdy go nie zapominam...
A ty czy masz je? - Zawsze je na piersi noszę...
Wiem, jakie lubisz liście, zobacz tedy proszę.
Co dzień oto bez świeży w butonierkę wpinam.

Kochasz mnie jako wprzódy? Nicżeś nie zmieniona?
Nie zapomnisz mnie nigdy? - Nigdy nie zapomnę!
- Dziś o pamięć nie prosisz, oczy spuszczasz skromne
I chociaż nic nie mówisz, wiem... już gra skończona...

Lecz nie masz zielonego - wszak już dzisiaj pomnę,
Gdyś prosiła o pamięć, rzekłem: nie zapomnę...
I do końcam na piersiach nosił liść zielony.

Dzisiaj zbędny odpinam - zakład nasz skończony...
Owa gra osobliwa, w której bardziej bywa
Smutnym wygrywający niż ten, co przegrywa.

brzoza

skorpionka
14-02-2004, 07:32
Bonagiunta Orbicciani da Lucca
Wy, coście śmieli manierę zatracić


Wy, coście śmieli manierę zatracić,
W której miłośnik zawodzi i kwili,
Od jej pierwotnej odchodząc postaci,
By pozostawić wszystkich innych w tyle

Poetów, jak ten jesteście kaganek,
Co gdzieś w piwnicy rozprasza ciemności,
Któremu miejsce wszak to nie jest znane,
Skąd bije źródło prawdziwej jasności.

W ten sposób w bystrym słowie celujecie,
Którego słuchać nikomu się nie śni,
Tak wasza mowa jest niezrozumiała.

Wielkie dziwactwo się pleni po świecie,
Które Bolonia do życia wydała:
Giąć treść do stylu, a nie styl do treści.

przełożył Maciej Froński

aix
14-02-2004, 07:59
"JĄDRO SZALEŃSTWA- księga lęku"-Arrabal Fernado


Mam w sobie bańkę powietrza. Wyczuwam ją bardzo wyraźnie. Kiedy
jestem smutny, staje się cięższa, a czasem gdy płaczę, można by
powiedzieć, że to kropla rtęci.
Bańka powietrza wędruje z mózgu do serca i z serca do mózgu.

14-02-2004, 08:53
:(

14-02-2004, 18:06
Kiedy powiem sobie dość

Kiedy powiem sobie dość, a ja wiem, że to już niedługo.
Kiedy odejść zechcę stąd, wtedy wiem, że oczy mi nie mrugną
Odejdę cicho, bo tak chcę i ja wiem, że będę wtedy sama
Nikt nawet nie obejrzy się i ja wiem, że będzie wtedy cicho
I tylko w twoje oczy spojrzę tę jedną prawdę będę chciała znać.
Nim sama zgasnę, sama zniknę
usłyszę w końcu to, co chcę.

ref: Czy warto było szaleć tak, przez całe życie?
Czy warto było spalać się, jak ja?
Czy warto było kochać tak, aż do bólu
Czy mogę odejść sobie już?

Nie chcę żałować żadnych chwil, chociaż wiem, że nie było kolorowo.
Nie chcę zostawić żadnych łez, chociaż wiem, że czasem bolało.
Uśmiechnę się do swoich myśli, scałuję z ciebie cały blask, o tak.
Powoli zamknę w sobie przyszłość, pytając siebie raz po raz.

ref:...

14-02-2004, 18:12
Rozbieraj mnie


Czekam kiedy będę mogła
Zarzucić swoją sieć,
Brutalnie złowić Cię.
Czekam kiedy w końcu przyjdziesz,
Zapomnisz gdzie Twój dom
I spotkasz wtedy mnie.
Będę mówić słodkie brednie,
Zauroczę Cię,
Nie będziesz odejść mógł.
Nie znajdziesz w życiu innej prawdy,
Oddechu braknie Ci,
Gdy w końcu skusisz się.
Skrępuję Cię, owinę wpół. Chodź, nie wahaj się
Nawet nie zdążysz krzyknąć, że Przecież i tak nie będziesz mógł
To sprawia ból... Zapomnieć mnie...

ref. Więc nie broń się,
Nie tłumacz nic.
Ja dobrze wiem co masz mi dać
I kiedy wyjść.
Więc nie broń się,
Nie tłumacz nic.
Rozbieraj mnie.
Będziesz bał się moich spojrzeń,
Choć przecież dam Ci to,
Co chciałeś zawsze mieć.
A kiedy znajdziesz w końcu siłę,
By ze mną zawsze być,
Zostawię wtedy Cię...

14-02-2004, 20:26
Uciekamy "

Zawsze kiedy zamykam oczy
Nachodzą mnie wspomnienia
O tym jaka kiedyś byłaś
I jak szybko się zmieniasz
Próbowaliśmy wtedy razem
Przed życiem się schować
Coś chyba jednak nie wyszło
Lecz chciałbym spróbować jeszcze raz

- bo ja chciałbym to wszystko zapomnieć
odlecieć od złych wspomnień
naprawdę chciałbym zapomnieć

Wciąż uciekamy przed sobą
Gonią nas nasze cienie
Chcesz się przed nimi schować
Znaleźć jakieś schronienie
Lecz proszę nie uciekajmy
Wszystko można naprawić
Zapomnieć gorzkie słowa
Opatrzyć stare rany

Dariusz Nabiałek

14-02-2004, 21:02
Kochasz mnie ?Też pytanie.
Odpowiedz
Za co mnie kochasz Kochanie?
Kocham Cię...

Za dotyk dłoni który wciąż parzy
Za patrzące z tęsknotą oczy
Za pierwsze zmarszczki na twarzy
Za uśmiech wciąż uroczy
Za szarość codzienności rozjaśnianie
Za fałdki tłuszczu na brzuszku :D
Za hi,hi nawet ...ciągłe o moich wadach gderanie
Za podjadanie słodyczy ,Ty łakomczuszku :D
Za oczy łzami błyszczące, gdy w tv serial oglądasz ckliwy
Jak to mówisz taki z życia prawdziwy

Za codzienność
Za co jeszcze ...czy ja wiem
Tak po prostu za to ,że ze mną jesteś
Kocham Cię


Ryś B. Kraków 12.02.2004 r godz. 1350

15-02-2004, 06:15
Spotkanie w autobusie - Alicja Rybałko

Dlaczego się oglądam
za tym śmiesznym facetem
w poplamionym płaszczu
czemu patrzę ze wzruszeniem
na jego prawe ramię
i żyłkę na skroni
po co słucham jak mówi
i milczy
do tamtej pani
nie do mnie

wiesz
on miał Twoje usta

15-02-2004, 06:38
Zbudujesz mur
muzyka: Sędzia Dread
słowa: Wojciech Waglewski


I ty zbudujesz ten mur
budujesz go każdego dnia
zbudujesz ten mur

I zamkniesz drzwi
by nigdy nikt
nie chciał cię znać

I ty zbudujesz ten mur
ja wiem
budujesz go każdego dnia

zamykasz drzwi
byś nigdy nic
nie musiał dawać i brać

zasłaniasz niebo bojąc się czegoś
co mogłoby pozmieniać świat
i ciebie w nim

I zdarzy się, że słońce któregoś dnia
wetknie w twoje okno spaloną twarz
w zadziwioną gębę naleje ci
nieba jak malibu zdradliwy łyk
I wtedy już nie będziesz mógł
bez niego żyć otworzysz drzwi

15-02-2004, 09:29
John Donne-Kanonizacja

Na Boga, milcz i odczep się od mej miłości:
Kpij ze mnie, skoro do szyderstw się palisz,
Wydrwij pięć siwych włosów, podagrę, paraliż,
Pustki w sakiewce; kształć się, baw, poszerzaj włości,
Zrób gdzieś karierę, zdobądź stanowisko,
Ich wysokościom bij pokłony nisko,
W twarz króla na monetach patrz się lub bądź blisko
Prawdziwych królów; czyń wszelkie różności,
Lecz nie rusz mej miłości.

Doprawdy, któż ucierpiał od mojej miłości?
Czy od mych westchnień tonęły gdzieś łodzie?
Czy komu grunt zalały łez moich powodzie?
Czy wiosnę wstrzymał chłód ten, co mrozi mi kości?
Na listę ofiar moru czyż wpisały
Kogoś płynące w mych żyłach upały?
Żołnierz potyczki szuka, adwokat bywały -
Pieniacza, który spiera się i złości;
My - szukamy miłości.

Możesz nas zwać, czym zechcesz: potęga miłości
Czyni nas parą much, co w płomień lecą,
To znowu pożerana przez ów ogień świecą
Lub gniazdem, w którym orzeł z gołąbką się mości.
Nawet feniksa tajemnice bledną
Przy nas, co w parze stanowimy jedno:
Obu płci naszych neutralne sedno
Spala się i na powrót odżywa z nicości
Tajemnicą miłości.

Jeśli żyć nią się nie da, umrzemy z miłości,
I choć legendy naszej nie uczcimy
Marmurowym grobowcem, zamkniemy ją w rymy;
Choć w kronikach historia nasza nie zagości,
W strofkach mieć będzie przybytek wesoły;
Jak urna kształtna szacowne popioły
Mieści nie gorzej niźli krypty i kościoły -
Kanonizację naszą potomności
Ogłosi hymn Miłości.

Odtąd módlcie się do nas: "Wy, którzy z miłości
Pustelnią byliście dla siebie wzajem,
Którym miłość to pasją była, to znowu rajem,
Wy, coście duszę świata zmieścili w całości
W sobie, wchłaniając w oczu szklaną ścianę
(Oczu, co świat wam, jak szpiegi lustrzane,
Streszczały) kraje, miasta, dwory pozłacane:
Proście, by Bóg nam zesłał z wysokości
Wzorzec waszej miłości!"

15-02-2004, 09:41
Herbatka-Jeremi Przybora

Z rozkoszy tego świata ilości niepomiernej
zostanie nam po latach herbaty szklanka wiernej
i nieraz się w piernatach pomyśli w porze nocnej
ha, trudno lecz herbata, herbaty szklanka mocnej

Dopóki Ciebie, Ciebie nam pić
Póty jak w niebie, jak w niebie nam żyć
Herbatko, Herbatko, Herbatko
Dopóki Ciebie, Ciebie nam pić
Póty jak w niebie, jak w niebie nam żyć
Herbatko, Herbatko

O, jakżes bliska chwilko, jesienne pachną kwiaty
a my pragniemy tylko już tylko tej herbaty
za oknem deszczyk sypnął - arrivederci lato
gdy wtem drzwi cicho skrzypną i witaj nam herbato

...

Tak wdzięczni że nas darzysz pod koniec już sezonu
o Tobie będziem marzyć Twój zapach czule chłonąc
a potem syci woni, poprzestaniemy na tym
bo doktor nam zabronił picia mocnej herbaty

I po co, i po co nam żyć
kiedy nie będzie, nie będzie nam wolno juz pic
herbatki, herbatki...

15-02-2004, 11:07
Anita Lipnicka - Ostatni list


Piszę do Ciebie
ostatni list...
dom w ciszy tonie
on... spokojnie śpi
a ja...
powracam myślami
do Naszych Miejsc
wciąż jesteś tak blisko
czy tego chcę, czy nie

Ref: Wierzę, że jeszcze spotkamy się, spotkamy się
W kolejnym życiu odnajdę Cię, odnajdę Cię...

Piszę do Ciebie
bo wiem, że już czas
zgasić ten płomień
co ciągle tli się w nas
żegnaj więc...
Jedyny Mój
może na 100 lat
kiedyś zrozumiesz
tak miało się stać

Ref: Wierzę, że jeszcze spotkamy się, spotkamy się
W kolejnym życiu odnajdę Cię, odnajdę Cię...

Wszystko ma swój sens i czas - dobre i złe
Co ma być, nie ominie nas
Choć żegnam się z Tobą
to jeszcze nie koniec
kiedyś na pewno
spełni się nasz sen

Ref: Wierzę, że jeszcze spotkamy się, spotkamy się
W kolejnym życiu odnajdziesz mnie, odnajdziesz mnie...
Wierzę, że jeszcze spotkamy się, spotkamy się
W kolejnym życiu odnajdę Cię, odnajdę Cię...

chmurka
15-02-2004, 11:54
Zbigniew Matyjaszczyk

Łabędzie zaspanie

Staw znieruchomiał,
lodowatym skuty przeziębieniem -
stał i milczał...
W nim zastały łabędź śnieżny
śnił o wiośnie,
dni odliczał do rozkwieci przepachnionej;
czekał kiedy twarde lustro
roztopnieje, kiedy w błonie pierwszej fali
dziób utopi w stawu zieleń.
Póki co, mróz jeszcze skrzypiał,
w pióra wtrącał się nieznośnie
jakby ptaka nie chciał puścić,
jakby więził go z zazdrości, że uleci, hen
i zniknie...
A tu wiosny krzyk się wydarł,
kry więzienie spękał z trzaskiem i uwolnił
ptasią piękność
w majestacie dumy własnej.

AgnesK
15-02-2004, 12:13
Jan Twardowski

Zaufałem drodze


Zaufałem drodze
wąskiej
takiej na łeb na szyję
z dziurami po kolana
takiej nie w porę jak w listopadzie spóźnione buraki
i wyszedłem na łąkę stała święta Agnieszka
- Nareszcie - powiedziała
- Martwiłam się już
że poszedłeś inaczej
prościej
po asfalcie
autostradą do nieba - z nagrodą od ministra
i że cię diabli wzięli

16-02-2004, 10:54
Piosenka księżycowa - Varius Manx

Śpisz pięknie tak,
po kątach cisza gra
Szkoda słów, resztę dopowie księżyc
Śpisz, staram się
oddychać szeptem
pościel jeszcze pachnie
ogniem naszych ciał

Kiedyś znajdę dla nas dom,
z wielkim oknem na świat
Znowu zaczniesz ufać mi,
nie pozwolę ci się bać
Kiedyś wszystkie czarne dni
obrócimy w dobry żart
Znowu będziesz ufać mi
teraz śpij...

Wiem, dobrze wiem
potrafię ranić tak jak nikt
Przykro mi.
Nie wiem co robić, gdy płaczesz
Już nie śmiejesz się jak kiedyś,
wszystko jest inaczej
Kolejny raz proszę cię
o ostatnią szansę

Kiedyś znajdę dla nas dom,
z wielkim oknem na świat
Znowu zaczniesz ufać mi,
nie pozwolę ci się bać
Kiedyś wszystkie czarne dni
obrócimy w dobry żart
Znowu będziesz ufać mi...
teraz śpij...

chmurka
16-02-2004, 16:46
Bolesław Leśmian

"Z lat dziecięcych"

Przypominam- wszystkiego przypomnieć nie zdołam:
Trawa...za trawą -wszechświat...A ja- kogoś wołam.
Podoba mi się własne w powietrzu wołanie-
I pachnie macierzanka- i słońce śpi-w sianie.

A jeszcze? Co mi jeszcze z lat dawnych się marzy?
Ogród, gdzie dużo liści znajomych i twarzy -
same liście i twarze! ... Liściasto i ludno!
Śmiech mój - w końcu alei. Śmiech stłumić tak trudno!
Biegnę , głowę gmatwając w szumach , w podobłoczach!
Oddech nieba mam - w piersi! - Drzew wierzchołki- w oczach!

Kroki moje już dudnią po grobli- nad rzeką.
Słychać je tak daleko!Tak cudnie daleko!
A teraz - bieg z powrotem do domu- przez trawę-
I po schodach, co lubią biegnących stóp wrzawę...
I pokój, przepełniony wiosną i upałem,
I tym moim po kątach rozwłóczonym ciałem-
Dotyk szyby- ustami...Podróż w nic , w oszklenie-
i to czujne, bezbrzeżne z całych sił - istnienie!

chmurka
16-02-2004, 22:24
Edward Stachura ( i Stare Dobre Małżeństwo)

Urodziny

Dzisiaj są moje urodziny,
Które obchodzę bez rodziny;
Daleko wysoko, wśród manowców.
W pokoiku na wieży hangaru dla szybowców.

Zupełnie nieźle tu mi,
Organki mi służą do gry.
Na twarzy obeschły już łzy,
Już warg nie zagryzam do krwi.

Niech żyje ziemia!
Niech żyje niebo!
I ty, co rodzisz się, żyj!
Niech żyje ziemia!
Niech żyje niebo!
I ty - pomiędzy tym - żyj!

Jutro raniutko jak ten szczygieł
Wstanę, umyję się, zagwiżdżę,
I zejdę w doliny zaludnione
Roboty poszukać i cichej narzeczonej.

Jak los będę pukać do drzwi,
Aż wreszcie otworzysz mi ty.
I powiesz: Miły mój, witaj mi!
Tęskniłam tysiąc nocy i dni!

Niech żyje ziemia!
Niech żyje niebo!
I ty co tęsknisz, żyj!

Niech żyje ziemia!
Niech żyje niebo!
Będziemy razem żyć!

chmurka
16-02-2004, 22:29
Adam Ziemianin

Niebieski cyrkiel (i ...Stare Dobre Małżeństwo)


Na chwilę mi dałeś miejsce,
Na Twej Ziemi cienkie linie dróg
Cyrklem wyznaczyłeś
I wodzisz mnie wciąż po ścieżkach krętych,
Gdzie nawet trawy szepczą Twoje imię

Wciąż uczę się żyć na własnej skórze
I płacę jak umiem ten dziwny rachunek

Czasem hymn śpiewam na Twoją chwałę,
A czasem coś w złości syczę przez zęby,
Bo tyle skrajnych dawno już przekroczonych
I tyle decyzji tak do końca błędnych.

Wciąż uczę się żyć na własnej skórze
I płacę jak umiem ten dziwny rachunek

aix
17-02-2004, 07:53
Miasto dzieciństwa


Miasto dzieciństwa, jakże miłe,
Kiedy tak w grudniu wyciszone,
Dziś w oka mgnieniu zobaczyłam
Jako dziedzictwo roztrwonione.
Wszystko, co samo szło do ręki,
Co rozdawałam od niechcenia:
Żarliwość duszy, modły, dzięki
I pierwszej pieśni upojenia -

Stajało jako dym ulotny,
Spłowiało w luster grze, w swawoli,
I oto już o niepowrotnym
Skrzypek beznosy zarzępolił.

Lecz z ciekawością cudzoziemki,
Łakomej na oczarowania,
Wsłuchuję się w ojczyste dźwięki,
Spoglądam na pędzące sanie.

I czysty, mocy zjawiskowej,
Mnie poryw szczęścia owiał naraz,
Jakby ktoś miły, bliski znowu,
Z czułością powiódł mnie na taras.

Anna Achmatowa
Przełożył Józef Maśliński

chmurka
17-02-2004, 08:01
Andrzej Poniedzielski

Podział złoty

Lata chmurne, lata durne
a w głowie maj
Hulaj dusza kiedy "piekło"
czyta się "raj"

A na szczęście nie masz nic więcej
tylko podział złoty w Tobie ten
Twoje serce lubi być wcześniej
zanim oczy
i dotyk
zanim sen
Czekaj serce
zaczekaj
przecież nie wiesz
co tam chowa świat
Czekaj serce
uciekaj
masz na wszystko
jeszcze tyle lat

Widać jesień - tego chce się
a tego nie
Poduszkowa słota, wrzesień
i bywa źle

A na szczęście nie masz nic więcej
tylko podział złoty w Tobie ten
Twoje serce lubi być wcześniej
zanim oczy
i rozum
zanim sen
Czekaj serce
zaczekaj
przecież nie wiesz
co tam chowa świat
Czekaj serce
uciekaj
zobacz serce
ile ty masz lat

chmurka
17-02-2004, 08:50
Adam Nowak i zespół Raz Dwa Trzy

" Trudno nie wierzyć w nic"

Zapyta Bóg
w swym niebie
co dałem mu
od siebie
wierzyłem i
kochałem
i byłem tym kim chciał bym był
i żyłem jak chciał bym żył
i byłem kim miałem być


Odpowiem mu
od siebie
że spłacę dług
tym lepiej
tym bardziej
wiedziałem
co znaczy, że nadziei brakowało mi
i kilku chwil
kilku dobrych chwil
może powie
to niepotrzebne słowa
trudno nie wierzyć w nic


Zapyta Bóg
w swym niebie
jak spłacę dług
ja nie wiem
wierzyłem
kochałem i
byłem tym kim chciał bym był

KLIO
17-02-2004, 10:27
"Być poetą"

Życie dawno mnie nauczyło,
że muzyka i poezja
jest czymś najpiękniejszym na świecie,
co życie może nam dać.
Oprócz miłości oczywiście.

W starych wypisach
wydanych jeszcze za c.k. Austrii
w roku, w którym umarł Vrchlicky,
wyszukiwałem rozpraw o poetyce
i ozdobnikach poetyckich

Potem włożyłem do szklanki różyczkę,
zapaliłem świeczkę
i zacząłem pisać swoje pierwsze wiersze.

Tylko buchnij płomieniu słów,
pal się,
choćbym miał sobie palce poparzyć!

Zaskakująca metafora to coś więcej
niż złoty pierścionek na palcu.
Ale i Rymownik Puchmajera
nie zdał mi się na nic.

Daremnie zbierałem myśli
i kurczowo zaciskałem powieki
aby usłyszeć cudowny pierwszy wiersz.
W ciemności bowiem zamiast słów
ujrzałem kobiecy uśmiech i na wietrze
rozwiane włosy.

To było moje przeznaczenie.
Przedzierałem się za nim bez tchu
przez całe życie.




Jaroslav Seifert

17-02-2004, 14:30
Za tysiąc lat
Verner von Heidenstam

(Literacki Nobel 1916)


Migot w dalekich przestrzeniach, błysk przypomnienia
dworku, który przeświecał poprzez wysokie drzewa.
Kim byłem? Jakie me imię? Czemu płakałem wtedy?
To wszystko już zapomniane. Wszystko ucicha w dali
jak huraganu śpiew wśród wirujących światów.

Tłum. Łukasz Winiarski

ponury63
17-02-2004, 15:12
Jacek Kaczmarski

"Starzy ludzie w autobusie"

My starzy ludzie w autobusie
Nie powinniśmy jeździć nim
Lecz nie wybiera ten kto musi
Kto wybrać nie ma w czym

Miejsca już dawno są zajęte
Zostało tyle żeby stać
I czekać aż w uliczki kręte
Autobus zacznie gnać

Dokoła obce plecy tkwią
I wszyscy patrzą gdzieś nad nami
Podczas gdy nasze ręce drżą
Wciąż się mijając z uchwytami!

Szarpnął! Tracimy równowagę
Wspieramy się na byle kim
Kto cofa się jak przed zniewagą
I patrzy wzrokiem złym

A my przeprosić przybrać pozy
Już nie jesteśmy w stanie bo
Źrenice nasze pełne grozy
W kierowcę wbite są

Kierowca o nas ani dba
Wpatrzony w drogi swojej znaki
To przyhamuje to znów gna
Na swym fotelu tkwiąc okrakiem

A nam dostępu brak do okien
A nam dostępu brak do drzwi
A każdy staje do nas bokiem
I w duchu z niedołęstwa drwi

I na właściwym wyjść przystanku
Nigdy nie było dane nam
W panice lgnąc do drzwi bez klamki
Patrzymy - to nie tam!

Ze skargą do kierowcy znów
Aż ktoś nie przerwie narzekania
Napis wskazując nam bez słów
Że z nim rozmawiać się zabrania!

Lub pasażerów chór nas zdławi
I dobrotliwie skarci nas
Dwie możliwości nam zostawi:
Pętlę - lub do zajezdni zjazd!

1976

ponury63
17-02-2004, 15:37
Dnia 17 lutego 1856 roku zmarł Heinrich (Harry) Heine (ur. 1797), niemiecki poeta romantyczny

Heinrich Heine

"Poezja jest chorobą niektórych ludzi, podobnie jak perła jest cierpieniem ostrygi"




* * *

Czyż nigdy słowa nie rzekła.
Widząc miłość na twych licach?
Czyżeś nigdy nie odczytał
Wzajemności w jej źrenicach?

Czyżeś nigdy nie wypatrzył
Duszy w oczu jej głębinie?
A nie jesteś przecież osłem,
Przyjacielu, w tej dziedzinie.




* * *

Dziecko! to by cię zgubiło
I ja sam się o to staram,
By serduszko twoje dla mnie
Nie zajęło się pożarem.

Lecz osiągam to tak łatwo,
Że aż smutno mi bez mała
I czasami jednak myślę:
Gdybyś jednak mnie kochała!




"Der Brief, den du geschrieben"

Piszesz mi moja miła,
Że już nie kochasz mnie,
Wieść by mnie ta zmartwiła,
Ale nie wierzę, nie!

Podziwiam pióra wprawę,
List stron dwanaście ma,
Dając komuś odprawę,
Wystarczą słowa dwa.




* * *

Kochali się i nie chcieli
Nic sobie wyznać najprościej,
I spoglądając wrogo
Oboje ginęli z miłości.

Rozstali się i już tylko
W snach się widzieli czasami.
Byli od dawna umarli
I nie spostrzegli się sami.




* * *

Młodzieniec kocha dziewczynę,
Co ma innego w sercu,
Ten inny z jeszcze inną
Staje na ślubnym kobiercu.

Dziewczyna bierze ze złości
Pierwszego, co się nawinie,
A trafia to w młodzieńca,
Który się kochał w dziewczynie.

To taka bardzo stara
I wciąż taka świeża piosenka!
A komu się przydarzy,
W tym serce z bólu pęka.




"Pieśń nad pieśniami"

Ciało kobiety to istny poemat,
Który, przyparty na duchu,
Sam Stwórca raczył kiedyś wypisać
W przyrody wielkim sztambuchu.

Zaiste można tę chwilę zwać
Natchnioną i szczęśliwą,
Gdy Pan Bóg twórczo opanował
Niepodatne i krnąbrne tworzywo.

Zaprawdę, pieśnią nad pieśniami
Jest kształt kobiety słodki,
A smukłe, białe członki jej
To przecudowne zwrotki.

Odkryta szyja! Ach, boski pomysł,
Jaki nie trafia się co dnia!
A na niej główka waży się
Jak w lokach myśl przewodnia.

Piersiątka jak te pączki róż,
Epigram jędrny a ścisły!
I ta średniówka ich, niewymownie
Poruszająca me zmysły.

Że Bóg plastyczne ma wyczucie,
Biódr świadczy paralela
I to wtrącenie, które je
Listkiem figowym rozdziela.

Nie abstrakcyjny to poemat!
Ta pieśń ma ręce i nogi,
I we współbrzmieniu warg zawarty
Uśmiech i całus błogi.

Taka poezja życiem tchnie!
Jej każdy zwrot jest namiętną
Symfonią wdzięku! Na czole zaś
Doskonałości ma piętno.

Będę cię wielbił leżąc w prochu,
O Panie! Wierszokletą
Jest nieudolnym każdy z nas
Przy tobie, niebiański poeto.

A przeto w cudach pieśni twej
Pogrążę się, o Panie!
Niech dni i noce pochłania mi
Jej pilne studiowanie.

Nie tracąc czasu, dniem i nocą
Studiować chcę ten cud ja,
Aż z nóg patyki mi się zrobią
Przez wytężone te studia.




* * *

W uścisku miłosnym, kochana,
Piękna, oplataj mnie śmiało!
Bierz mnie w ramiona, w kolana
I w całe swe giętkie ciało.

Już ciałem ogarnia, owija
Oplata już, nienasycona
I najcudowniejsza żmija
Szczęśliwego w niej Laokoona.


Przełożył z niemieckiego Robert Stiller

fairytale
18-02-2004, 00:20
*** - Halina Poświatowska

bez ciebie
jak bez uśmiechu
niebo pochmurnieje
słońce
wstaje tak wolno
przeciera oczy
zaspanymi dłońmi
dzień -

w trawie
przebudzony motyl
prostuje skrzydła
za chwilę
rozbłysną
zawirują najczystszą abstrakcją
kolory kolory kolory

szeptem
modlę się do uśpionego nieba
o zwykły chleb miłości

fairytale
18-02-2004, 00:30
Wspomnienie twych rąk

Kiedy wspomnę
pieszczotę twych rąk
nie jestem już dziewczyną
która spokojnie czesze włosy
ustawia gliniane garnki na sosnowej półce

Bezradna czuję
jak płomienie twoich palców
zapalają szyję ramiona

Staję tak czasem
w środku dnia
na białej ulicy
i zakrywam ręka usta

Nie mogę przecież krzyczeć

aix
18-02-2004, 08:36
Powietrze i anioły

Kochałem był cię już dwa lub trzy razy,
Nie znając jeszcze twojej twarzy ni imienia;
Tak w formie głosu albo płynnego płomienia
Zjawiają nam się anioły bez skazy;
Kiedym cię poznał, ujrzałem istnienia
Twego nadobne, wdzięczne i puste obrazy:
Lecz skoro dusza ma - której dziecięciem
Jest miłość - przez cielesne zmysły tylko działa,
Również i miłość nie zwiewnym pojęciem
Być musi, ale przybrać, jak rodzic, kształt ciała:
Taką więc miłość proszę, by poznała,
Kim i czym jesteś - i pozwolę
Wyrazić jej się w ciała twojego żywiole,
Utrwalić się w twych ustach, oku, włosach, czole.

Myślałem jednak, że skarby bogate
Twojej urody będą balastem jedynie,
Który sprawia, że statek równym kursem płynie:
Lecz obciążyłem miłości fregatę
Nadmiernie, widzę; na owej głębinie
Każdy twój włos ją może zatopić; a zatem,
Gdy o miłości to jedno wiadomo,
Że jej nicość ni świetność w pełni nie zawiera,
Niech - tak jak anioł, co postać widomą
Z powietrza, nie tak jak on czystego, przybiera -
Miłość twa moją otoczy jak sfera;
Ta sama niewspółmierność zgoła,
Która dzieli powietrza czystość i anioła,
Kobiecą miłość z męską w nas połączyć zdoła.

John Donne

chmurka
18-02-2004, 09:01
Jonasz Kofta

Czy to wszystko ma sens

Wiesz jaka jestem
Konkretna, rzeczowa
Chyba, że mnie czasem boli głowa
Ale przecież mam cały dom na głowie
No sam powiedz

Wiesz jaka jestem
Energiczna, dorosła
Zawsze zniosę jeszcze więcej
Niż zniosłam
Ale dzisiaj nagły smutek mnie nawiedził
I zadaję Ci kochanie
To pytanie
A w dodatku wcale nie chcę odpowiedzi
Czy to wszystko ma sens
To pytanie bez sensu
Kiedy robi się tęs-
kno od tęsknot
Rozpuszczają łzy tusz
Rozmazują urodę
Brak powodów
Jest właśnie tym powodem
Dla którego Cię pytam wśród łez
Czy to wszystko ma sens?
Ma sens?

Wiesz jaka jestem
Wygodnie Ci ze mną
Masz tą pewność, idioto, masz tą pewność
Że ja nigdy Cię samego nie zostawię
Albo prawie

Wiesz jaka jestem
Na mój temat wiesz wszystko
Ale lepiej nie podchodź
Zbyt blisko
Mam pod ręką kilka ciężkich popielniczek
Idź poczekaj w knajpie, w kinie
Aż mi minie
Ja zostanę i spokojnie się wyryczę

Wiem, że płakać powinnam na temat
A tematu jak nie ma tak nie ma
Przecież jestem panią domu i damą
Bez powodu usiadłam i płaczę
Może chcę żeby było tak samo
Tylko zupełnie inaczej
:D :D :D

chmurka
18-02-2004, 18:40
Jeremi Przybora

Ja pana w podróż zabiorę

Ja pana z sobą zabiorę
w nieznaną podróż daleką...
Sympatia moim wyborem
powodowała poniekąd.
Na towarzysza podróży
przewidział pana mój plan -
nie będzie panu się dłużyć,
nie pożałuje pan!

Pomkniemy trasą przecudną
widoków, przygód i zjawisk.
Gdy troszkę będzie nam nudno,
to wtedy czymś się rozbawim.
A gdyby pchnął smutek głuchy
w niedobry serca nam stan -
dodamy sobie otuchy,
nie pożałuje pan! Nie pożałuje pan!
Nie pożałuje pan!

Ja pana w podróż wziąć pragnę -
pan czemu waha się przeto?
To chyba raczej jest ładne -
wyjechać z miłą kobietą?
Podróży takiej na pewno
i krajobrazu w niej zmian -
doznając rzeczy tych ze mną -
nie pożałuje pan!

A kiedy cel osiągniemy -
po różnych etapach wielu -
okazać może się, że my
podróżujemy bez celu.
W podróży samej jest jednak
cel piękny też w sobie sam.
Niech pan się dla niej da zjednać -
nie pożałuje pan! Nie pożałuje pan!
Nie pożałuje pan! O, nie!

AgnesK
18-02-2004, 21:20
Wisława Szymborska

Portret kobiecy

Musi być do wyboru,
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
Czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspera i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.

chmurka
19-02-2004, 07:18
Jonasz Kofta


Staczać się trzeba powoli

Kiedy codzienność zmęczy ci oczy
A skrzydeł nie masz, by odfrunąć
Narasta w tobie chęć, by się stoczyć
Wypoczynkowo obsunąć
Nie ma powodu się niepokoić
Gdy sens tej zasady uchwycicie
Staczać się trzeba powoli
Żeby starczyło na całe życie

Być wzorem dla samego siebie
Modelem opiewanym w pieśniach
Bardzo chwalebne, ale sam nie wiesz
Kiedy sam siebie zaczniesz przedrzeźniać
Życie to nie jest jeszcze życiorys
Życie powstaje w brudnopisie
Tylko staczać się trzeba powoli
Żeby starczyło na całe życie

Kiedy już wlazłeś pod górę
Nerwy ci drgają napiętą struną
Czas spuścić z tonu, trochę się stoczyć
Wypoczynkowo obsunąć
Pora balladkę w morał ustroić
Więc - chociaż bywa rozmaicie
Staczać się trzeba powoli
Żeby starczyło na całe życie

tdxls
19-02-2004, 07:46
Agnieszka Osiecka
Oczy tej małej

Posłuchaj pan, panie podróżny,
co się zdarzyło na Próżnej:
Żyła tam Jagna, dobra i czysta,
i chodził do niej Jan kancelista,
akurat to była niedziela,
kręciła się karuzela.
Zabrał tam Jagnę kochanek czuły
i całkiem zmącił jej miły umysł.

Oczy tej małej jak dwa błękity,
myśli tej małej - białe zeszyty.
A on był dla niej jak młody bóg,
żebyż on jeszcze kochać mógł.

A lato, jak bywa w Warszawie,
młodym slużyło łaskawie.
On ją zabierał nieraz na łódki,
a ona jego leczyła smutki.
Posłuchaj pan, panie wędrowny:
nastał ten dzień niewymowny,
odszedł bez słowa kochanek podły,
na nic się zdały płacz jej i modły.

Oczy tej małej jak dwa błękity,
myśli tej małej - białe zeszyty.
A on był dla niej jak młody bóg,
żebyż on jeszcze kochać mógł.

Pociągi odchodzą i statki,
ona nie wróci do matki.
Kto by uwierzył w całym Makowie,
że dla niej światem był jeden człowiek.
Przez niego więc siebie zabiła
ta, co z miłości tańczyła.
Bóg jej wybaczył czyny sercowe
i lody podał jej malinowe.

Oczy tej małej jak dwa błękity,
myśli tej małej - białe zeszyty.
A on był dla niej więcej niż Bóg,
żebyż on jeszcze kochać mógł.

Posłuchaj, niewierny kochanku,
co nienawidzisz poranków:
wróci jeszcze do ciebie ta trumna,
gdzie leży twoja kochanka dumna.
Bo taki, co kochać nie umie,
przegra - choć wszystko rozumie.
Bóg cię pokaże swą nieczułością
za to, żeś gardził ludzką miłością.

Oczy tej małej jak dwa błękity,
myśli tej małej - białe zeszyty.
A tyś był dla niej więcej niż Bóg,
pokłoń się do jej martwych nóg.

muzyka: Zygmunt Konieczny
wykonanie: Anna Szałapak (1986), Magda Umer (1993), Raz Dwa Trzy (2002)

19-02-2004, 07:52
masz klase i styl ...
:D:D:D

19-02-2004, 07:56
to do Chmurki ...:D:D:D

chmurka
19-02-2004, 08:29
:oops:

chmurka
19-02-2004, 09:34
Wisława Szymborska

"Niektórzy lubią poezję"

Niektórzy –
Czyli nie wszyscy
Nawet nie większość wszystkich ale mniejszość.
Nie licząc szkół, gdzie się musi,
I samych poetów,
Będzie tych osób chyba dwie na tysiąc.

Lubią –
Ale lubi się także rosół z makaronem,
Lubi się komplementy i kolor niebieski,
Lubi się stary szalik,
Lubi się stawiać na swoim,
Lubi się głaskać psa.

Poezję –
Tylko co to takiego poezja.
Niejedna chwiejna odpowiedź
Na to pytanie już padła.
A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego
Jak zbawiennej poręczy.

KLIO
19-02-2004, 11:19
Edward Balcerzan


myślenie tobą
nacinanie brzozowej kory płócien Renoira
ale tylko do miejsc nie zabliźnionej wilgoci
zwijanie w przekrwionym kciuku prażącego żagla
z tkaniny twego biodra nazbyt spierzchłej farbą

zbłąkany w tobie

w dźwięczne mrowisko grudek na odwrocie łydki
zwiany z suchą watą przesilenia
dostrzegalny w listopadach świateł wzbierający
w sypką łachę przyśnionego tobie ciała

powtórzeni w sobowtórach naszych ust -- niepowtarzalni
wydobyci z ciepłych kropel snu -- niedocieczeni
przygarnięci w popielatej wnęce -- czasu? siebie? snu?
ogarniający wnękę

aix
19-02-2004, 12:55
Adam Asnyk
Uwielbienie

Umarły jeszcze będę wielbić ciebie
I nie zapomnę pod ziemią, czy w niebie,
O twej jasności --

Boś ty mi była nie próżnym marzeniem,
Nie bańką zmysłów tęczowej nicości,
Lecz byłaś ducha ożywczym pragnieniem
Wiecznej miłości!

Nie otoczyłaś mnie pieszczotą senną,
Ani też falą spłynęłaś płomienną
Na pierś stęsknioną,

Nie wprowadziłaś mnie na róż posłanie,
Gdzie tylko ciała w upojeniu toną,
Lecz mi piękności dałaś pożądanie,
Moc nieskończoną.

chmurka
19-02-2004, 17:43
Zbigniew Herbert

PRZYPOWIEŚĆ


Poeta naśladuje głosy ptaków
wyciąga długą szyję
a wystająca grdyka
jest jak palec niezgrabny na skrzydle melodii

śpiewając wierzy głęboko
że przyspiesza wschód słońca
od tego zależy ciepło śpiewu
i czystość wysokich tonów

poeta naśladuje sen kamieni
z głową w ramionach
jest jak kawałek rzeźby
oddychającej rzadko i boleśnie

śpiąc wierzy że on jeden
zgłębi tajemnicę istnienia
i że bez pomocy teologów
chwyci w spragnione usta wieczność

czym byłby świat
gdyby nie napełniała go
nieustanna krzątanina poety
wśród ptaków i kamieni

chmurka
19-02-2004, 18:23
Jeremi Przybora

"PIEŚŃ O MUZIE"

Nawet gdyś nie tuzem-
też mieć musisz muzę.
Pióro bez jej skrzydeł
ma wdzięk wideł.
Próżno dźgasz nim papier-
ono jedno drapie,
aż łkasz od utrapień
na kanapie.
Nawet gdyś nie tuzem-
też mieć musisz muzę.
Wyobraźnia gruzem
bez jej tchnień.
Za to gdy cię natchnie-
pióro aż zapachnie
i utworek machniesz
pełen lśnień.

ponury63
19-02-2004, 18:57
Kazik Staszewski

"Moja wiara"

Nad morzem szedł człowiek z Bogiem. Na niebie nad nimi
Widzieli obrazy z życia, które dawno były przeszły
Na piachu nadmorskim były ślady dwóch par stóp
Wtem nagle człowiek spojrzał - jest brak jednego śladu...
To wtedy, gdy niszczyłem, miast tworzyć, miast miłować
Tak ciężki wielce czas. Panie, czemu kazałeś samemu mi wędrować?
Nie radziłem sobie, nie myślałem o Tobie, gdy grzechem obrosłem
Bóg spojrzał na człowieka: - Synu, ja cię wtedy niosłem

Mundury jak kapłani w Babilonie
Władzę polityczną wzmacniają nieustannie
Są bronić jej gotowi wieczorem i rankiem
Twoją reką ale swoim pistoletem
Palec wskazujący podniesiony do góry
To wzmacnia powagę postury
I teraz ci powiem mój miły kolego
To wszystko z Bogiem nie ma nic wspólnego!

Apostołowie Słowo Boże spisali
Ludzie je zmienili, celom swym poddali
Podają sobie ręce ze świata zbrodniarzami
Naradzają się i knują ponad ludu głowami
Ja w dniu, kiedy w Boga uwierzyłem
Członkiem tej instytucji przestać być musiałem
I teraz ci powiem mój miły kolego
To wszystko z Bogiem nie ma nic wspólnego!

Na świecie głód, świątyń w brud
Podróże po całym świecie
Czy zboże dla głodnych dzieci?
Politycznie wzrasta, oczy na prawdę zamyka
Czy ty potrzebujesz takiego pośrednika?
Bo ja nie potrzebuję takiego pośrednika!

- Święć się Imię Twoje - mówią
I Imię Twoje ukrywają
- Odpuszczamy naszym winowajcom
Win nie odpuszczają
- Przyjdź Królestwo Twoje
Wcale jego nie czekają
- Po owocach ich czynów poznacie ich

To wtedy, gdy niszczyłem, miast tworzyć, miast miłować
Tak ciężki wielce czas Panie, czemu kazałeś samemu mi wędrować
Nie radziłem sobie, nie myślałem o Tobie, grzechem obrosłem
Bóg spojrzał na człowieka: - Synu, ja cię wtedy niosłem
Pomocy nie chciałem, sam cię wtedy niosłem
Pomocy nie trzeba mi, sam cię wtedy niosłem
Pomocy nie trzeba, sam cię wtedy niosłem
Pomocy nie chciałem, sam cię wtedy niosłem






Margaret Fishback Powers

"Ślady na piasku"

Pewnego dnia śniło mi się,
Że spacerowałam plażą z Panem,
Na ciemnym niebie rozbłyskiwały sceny z mego życia.
Po każdej z nich na piasku pojawiały się dwie pary stóp:
jedne należały do mnie,
a drugie do Pana.
Kiedy błysnęła przede mną ostatnia scena,
spojrzałam znowu za siebie.
Nie zauważyłam śladów stóp Pana.
Uświadomiłam sobie, że był to najgorszy
i najsmutniejszy czas w moim życiu.
Nigdy nie mogłam o nim zapomnieć.
"Panie - rzekłam - kiedy postanowiłam iść za Tobą,
powiedziałeś mi, że zawsze będziesz przy mnie.
Jednak w najtrudniejszych chwilach mego życia
na piasku widniały ślady tylko jednych stóp.
Panie, dlaczego, gdy najbardziej Cię potrzebuję,
Ty mnie zostawiasz?"
"Moje drogie dziecko - wyszeptał - kocham cię
i nigdy cię nie opuszczę, nigdy i nigdzie,
w chwilach prób i doświadczeń.
Gdy widziałaś ślady tylko jednych stóp,
to znak, że cię niosłem".

AgnesK
19-02-2004, 23:44
Antoni Słonimski

Noc nad książką

Noc miłosne do uszu szeptała sekreta,
Kiedy drżąca, wzruszona z pięknych ust Romea
Pierwsze pocałowanie swe miłosne wzięła
Ledwie trzynaście wiosen licząca Julietta.

Noc swe czarne, gwieździste namioty rozpięła,
Gdy z werońskiej dzieweczki wykwitła kobieta...
Nie plamiła ciemności zaranna planeta,
Gdy w ramionach królewskich Sulamit tonęła.

Noc jest porą miłości i błysku rapiera.
O nocy, w aragońskich ogrodach pachnąca!...
Gdy do nóg don Juana upadła Elwira,

We łzach słodkiej miłości i żalu tonąca.
Już lampa gaśnie... Książkę zamykam Szekspira..
O nocy... nocy pusta, samotnie płynąca.

ponury63
20-02-2004, 07:40
Dnia 20 lutego 1894 roku urodził się Jarosław Iwaszkiewicz (pseud. Eleuter, zm. 1980), poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, tłumacz

Jarosław Iwaszkiewicz

"Lilith"

Cichy o marmur sandału zgrzyt,
Kadzidła welon i ambry woń.
Drży w siny płomień świecznika dłoń
Idzie Lilith... idzie Lilith...

O serce moje zgłodniałe, cyt!
To płatków kwietnych opada rój,
To kadzidlany ściele się zwój,
Idzie Lilith... idzie Lilith...

To wschodni śni się duszy mej myt
To płacze tęskny i zwiędły kwiat.
O czarny marmur sandału zgrzyt

Kroki tajemnic i szepty zdrad.
Rodzi się wonny i słodki byt,
Idzie Lilith... idzie Lilith...




"Amore profano"

Kotara da nam światło zielone jak woda.
Smuga słońca nam powie, że jest nieskończoność,
Spokojnego odblasku twardawa łagoda
Spłynie na twoje ciało jak jasna zieloność.

Na sinym aksamicie będziesz jak morela,
Wyłuskana z szat wszelkich, spokojnie okrągła.
Przyłożę do twych piersi gestem menestrela rękę,
a pierś twa zadrży jak struna pociągła.

Gdy palcem znajdę ust twych jedwabną oponę,
Gołębie złotych blasków przelecą sufitem
I roztopią się w oknie - pachnącym błękitem.

Zielenią zadumaną i żółcią karmione.
Wreszcie na bladych okien wodniste zasłony
Upadnie siny wieczór w czarną noc zmieniony.




"Szczęście"

Jak kroplę czuć na wardze smak każdej cichej chwili,
Rozcinać mocnym nożem welinu białe kartki.

Głaskać jedwabiem ręki wszelaki płomień żartki,
Czuć, jak się rumak wartki pod jarzmem dłoni chyli.

Czekać, aż słońca światło biel kwietnych drzew przykłoni,
Przykrócać i popuszczać rumakom swoim wodze.

Smakować każdy krok swój po białej twardej drodze,
Jak kryształ szklanej kuli czuć dnie we wnętrzu dłoni.




"Erotyk"

Więc plamiąc mojej psyche nadwiślański gotyk,
Jak jaskrawe barokko wykwitł w niej erotyk.

Lecz zaraz wszystkie pazie z obrazów Van Dycka,
Kłaniając się uprzejmie, rzekły, że to bajka.

I wionąwszy błękitnym strusich piór trzęsieniem,
Że cokolwiek pomyślę - jest tylko marzeniem.

A potem, gdy uczułem na ustach ust dotyk,
Że wszystko, co wymarzę - to ten tu erotyk.

skorpionka
20-02-2004, 08:32
Deszcz

Jarosław Iwaszkiewicz


Smugi jasne, smugi srebrne, smugi szklane,
Srebrnowłose, srebrnodźwięczne, ukochane -

W waszym szepcie miodopłynne są peany,
Smugi deszczu, szklane kulki, pieśninn szklane.

Czy w radości, czy w tęsknocie - zakochany,
Chodzę sobie w waszą mowę - zasłuchany.

Dobre deszcze, deszcze dobre, złotem dziane,
Smugi jasne, krople dobre, ukochane.


Maj

Jarosław Iwaszkiewicz


Płomienne młode maki. Uwertura Rienzi.
Oczekiwanie lata, które nic nie ziści.

Panienki muślinowe i abiturienci.
Uśmiech leciutkiej wzgardy - lecz bez nienawiści.

Pierwsze różowe lody. Pachnące truskawki.
Różańcowa jedynych wspominań stokrotność.

Spotkanie - gdzieś, w ogrodzie, na dwóch końcach ławki.
I wierna, nieco gorzka piastunka - Samotność.

AgnesK
20-02-2004, 09:33
Jarosław Iwaszkiewicz

V
Piosenka z Pass Lueg

Nie kuś mnie, pomywaczko zielonych talerzy,
Bo dziś jestem zmęczony, trzeba spocząć trocha,
Bo jeśli ja chcę kochać, to już jak należy -
Bo kto nie całkiem kocha, ten wcale nie kocha.

Lecz kochać - to się wiązać. A ja muszę w drogę
I nie możesz się nawet o to na mnie gniewać,
Że cię całować nie chcę i pieścić nie mogę -
Bo chcę iść coraz dalej - coraz głośniej śpiewać.

lato 1932

Z cyklu "Wiersze z Palermo"

1
Jak brzydkie są stare słowa
Jak piękne są nowe słowa

Cóż teraz zrobić ze słowem tęsknota?

A jak piękne są słowa
frustracja
alienacja

fru jakby fruwać
stracja niby stracić

a w alienacji
piękna Alienor
księżniczka Akwitanii

a w Akwitanii żyje
okwitanie

bo wszystko żyje
i wszystko okwita