PDA

Zobacz pełną wersję : Zalanie domu - historia prawdziwa - jak wygląda likwidacja szkody w Allianz Polska



trabi-wrc
21-08-2013, 02:25
Witajcie,

niestety ledwo minęło 2,5 roku od kiedy wprowadziliśmy się do naszego wymarzonego domu, a pierwszego dnia po urlopie 29 lipca ok 17 dostałem smsa od sąsiada:

"Chatę Ci chyba zalewa, alarm wyje i woda cieknie z okna w garażu z nadproża."

Sąsiad próbował zakręcić zasuwę przed działką, ale bez klucza nie udało mu się skutecznie tego zrobić.

Właśnie byłem w drodze do domu i po niespełna pół godzinie dotarliśmy na miejsce. Nie będę opisywał naszych uczuć, bo każdy jest sobie w stanie to wyobrazić co się dzieje na widok kaskady lejącej się z piętra po ścianach, schodach, z lamp, czujek alarmowych, okapu w kuchni, kominka itd.

Prądu już nie było (wg centralki alarmowej wywaliło zabezpieczenia ok 12.30). Zakręciłem zawór przed licznikiem, złapaliśmy wszystkie ręczniki jakie były pod ręką.
Po wejściu na piętro okazało się, że pękł dolot do pralki (nie pracowała) - taka plastikowa nakrętka na zawór kątowy - taka sama jest na wejściu do pralki.

Zaczęliśmy ścieranie od najdalszego punktu na piętrze - pokój syna cała podłoga panelowa pod wodą, szafki stojące na podłodze napuchnięte.
W korytarzu na piętrze parkiet już lekko pofalowany. Tak samo parkiet w łazience.
Na całe szczęście woda nie wlała się do sypialni córki i naszej, jednak wszystkie świeżo zamontowane futryny i dwoje drzwi można wyrzucić do kosza, bo od wilgoci odszedł fornir.
Na parterze pod wodą nie był tylko gabinet - tzn podłoga była sucha, ale pod lateksową farbą były banie pełne wody - cud że wytrzymały i nie pękły.
Salon, łazienka, kuchnia, wiatrołap, kotłownia i garaż w wodzie.
Z okapu w kuchni i kominka w salonie kaskada jak z prysznica. Z okapu woda leciała prosto na indukcję, a z drugiej strony z anemostatu od rekuperatora na resztę blatu i zmywarkę.
Podłogi prócz wiatrołapu i technicznych pomieszczeń mamy drewniane, więc nie trzeba pisać jak się ma parkiet po zalaniu wodą.

To gwoli szkicu sytuacyjnego. A teraz do rzeczy, czyli jak przebiega proces likwidacji szkody w TUiR Allianz Polska SA.

Po ok godzinie od wejścia do domu wyszarpałem polisę i zadzwoniłem na infolinię i zgłosiłem szkodę. Poinformowano mnie o numerze sprawy i zapewniono, że w ciągu dwóch dni roboczych skontaktuje się ze mną rzeczoznawca w sprawie oględzin. Jasne jest, że do tego czasu bałem się zrobić cokolwiek poza ścieraniem wody kapiącej ciągle ze stropu.
Kolejnego dnia po powstaniu szkody napisałem maila do Allianzu z prośbą o wyrażenie zgody na wynajęcie osuszaczy, żeby szkoda się nie pogłębiała - odpowiedź telefoniczną dostałem 7 sierpnia.
Minął dzień pierwszy, mijał drugi (środa 31 lipca). Przed 16 zadzwoniłem na infolinię i spytałem co się dzieje i dlaczego nikt nie dzwonił. Pani nie znała oczywiście odpowiedzi, ale wystawiła "zadanie" dla rzeczoznawcy, żeby się pilnie skontaktował. Fakt zadzwonił ok 18 i jak Filip z konopi zaproponował kolejny ranek na oględziny, bo jak nie to dopiero kolejny wtorek czyli 6 sierpnia - 8 dni po powstaniu szkody !!!!!!!
Na całe szczęście udało mi się błyskawicznie pracę z domu i oględziny mogły się odbyć.
1 sierpnia przyjechał rzeczoznawca, pomierzył, obfotografował, napisał protokół i powiedział, że prześle to do likwidatora i dalej to likwidator będzie sprawę prowadził chyba, że będą potrzebne oględziny dodatkowe ... oj były...
Już kolejnego dnia zamówiłem je jak zauważyłem, że pokój synka wcale nie został wpisany do protokołu, nie ma wzmianek o materiale, z którego są schody i nie zgadzają się niektóre powierzchnie. Termin nawiązania kontaktu - 2 dni robocze czyli najpóźniej do 6 sierpnia do godz. 16.00. Pamiętając o poprzednim terminie dotrzymanym wyłącznie dzięki mojemu ponagleniu zadzwoniłem 6 sierpnia. Pani powiedziała, ze jest założone zadania, ale założy kolejne.
Oczywiście nikt się nie odezwał ani tego dnia, ani kolejnego. 7 sierpnia złożyłem reklamację na infolinii (podobno miała być kierowana do kierownika rzeczoznawców) i założyłem kolejne zadanie dla rzeczoznawcy. W sprawie reklamacji do dzisiaj nikt się do mnie nie odezwał ...
Rzeczoznawca zadzwonił za to kolejnego czwartego już dnia roboczego popołudniu. Proponował znów odległy termin lub kolejny dzień 7.00. Na całe szczęście przezornie zaklepałem sobie pracę zdalną, bo wolałem być na miejscu w razie czego.
Pan znów obfotografował, dopisał brakujący pokój i schody które się zaczęły krzywić tak bardzo, że się przesunęła ich podstawa na dole, a na górze powstała szczelina między obudową i stropem. Dopisał tez alarm, który wył bez powodu nawet jak był nie uzbrojony oraz kilka innych rzeczy.
Jak pisałem wcześniej likwidator po wielu dniach namysłu zgodził się na osuszanie podposadzkowe i związane z tym niemałe koszty oraz na wynajęcie mieszkania na czas pracy maszyn.
Osuszanie wystartowało 10 sierpnia.
9 sierpnia po rozmowie telefonicznej, w której likwidator uprzedził (wiedział co śle) o przesłaniu wstępnego kosztorysu zostałem poproszony o uzupełnienie dokumentacji o cesję z banku (ok), fakturę za osuszanie (dopiero co wyraził zgodę a już faktura - tym bardziej, że rozliczenie było za każdą dobę pracy poszczególnych urządzeń o czym likwidator wiedział, bo dostał szczegółową ofertę), fakturę i umowę za najem mieszkania (umowa poszła, ale faktura z góry nie wiedząc ile nam przyjdzie tam mieszkać??? najem krótkoterminowy rozlicza się dobowo, o czym likwidator również wie, bo przesłałem mu przykładowe ogłoszenia), opinia serwisu AGD określająca zakres i koszt napraw zalanego sprzętu (ok), protokoły z osuszania budynku (jak zrobić protokół przed rozpoczęciem osuszania, którego trwanie szacuje się na 3 tygodnie ???). Brak tej dokumentacji ma wg pisma uniemożliwiać dokończenie likwidacji szkody -bez komentarza - na myśl przychodzi tylko często stosowana praktyka zamęczenia przeciwnika, aż zrezygnowany przyjmie cokolwiek, byle mieć za sobą ten dramat.
W tej samej rozmowie telefonicznej (nie ukrywam bardzo rzeczowej i uprzejmej) ustaliliśmy, że zbiorę wszelkie posiadane jeszcze faktury, zamówienia i inne temu podobne z okresu budowy domu, co pomoże zaświadczyć, że na ścianach mam faktycznie farbę Caparol a nie EkoŚnieżkę, a podłoga i schody to faktycznie lity merbau, a nie laminat 7 mm AC3.
Zrobiłem sporego i szczegółowego excela (tak uzgodniliśmy) obfotografowałem faktury i opisałem każde zdjęcie numerem pozycji z excela, żeby nie było kłopotu z przypisaniem jednego do drugiego. W mailu 13 sierpnia poprosiłem również o pilny kontakt (1 dzień roboczy) Nie wiem czy pomogłem tymi excelami i zdjęciami, bo do dzisiaj nikt sie ze mną nie skontaktował.
A teraz największa wpadka tej całej historii - KOSZTORYS.
Jak pisałem wcześniej likwidator poinformował mnie, że wysyła "wstępny" kosztorys, i że on będzie uściślany i że będziemy negocjować itd. Całe szczęście, że nie dostałem zawału albo wylewu jak go otworzyłem - to co tam zobaczyłem to jest ikona niekompetencji, głupoty i ignoranctwa kosztorysanta.
Rzeczoznawca robiąc protokół z oględzin mierzył wszystkie pomieszczenia - ich powierzchnię, wysokość a gdzie trzeba było również powierzchnię ścian do malowania.
Fakt - pozycje kosztorysowe nazwane były tak, że można by odnieść wrażenie że dotyczą mojego domu. Nie znalazłem tam jednak ani jednej pozycji, która (poza niekompletnymi nakładami, błędnymi założeniami materiałowymi i wreszcie zaniżoną robocizną - katalogi budowlane a nie remontowe) której powierzchnie by się zgadzały. Zatem przy parkiecie 15 mm z egzotycznego merbau mamy układanie płyt prospanelowych - UWAGA - nie ma pozycji usuwanie zalanego parkietu. Farba na ścianach i sufitach - lateksowy Caparol Samtex ELF 3 i 7 (o czym jest zapis w protokole) stał się nagle farbą emulsyjną. Łazienka się pomniejszyła, korytarz powiększył itd itp. Szkoda gadać, bo mi znów ciśnienie rośnie.
Po krótkiej analizie dałem sobie spokój, bo mnie to za dużo nerwów kosztowało. Pominięto skrzydła drzwiowe, meble kuchenne, zalany garaż ... Swoją opinię na ten temat napisałem w mailu do Allianz z 12 sierpnia.

Dzisiaj minęło 22 z 30 dni, które ma Allianz na likwidację tej szkody. Dzisiaj też złożyłem reklamację do kierownika likwidatorów, ponieważ wczoraj zamawiany kontakt z likwidatorem nie doszedł do skutku.

Będę na bieżąco opisywał jak bardzo Allianz dba o komfort ubezpieczonych, dotkniętych przypadkami losowymi. U nas wszyscy zdrowi, ucierpiały tylko rzeczy, ale strach pomyśleć jak się czuje tak traktowany przez ubezpieczalnię człowiek, któremu stała sie większa krzywda.

Przygotowuję już szczegółowy kalendarz likwidacji tej szkody i zacznę prowadzić korespondencje po polsku i niemiecku z kopią do spółki-matki. Niech sie dowiedzą jak się podchodzi do klientów w polskim Allianzu.

Sprawdźcie wężyki od pralki !!!

Pozdrav

Värmepumpsägare
21-08-2013, 07:12
Wspolczuje! Nie mialem az takiej szkody... Ale podobne doswiadczenia z Allianz jak i PZU.
Czy to dom czy samochod...
Sposob funkcjonowania ubezpieczalni w PL jest... nie wiem... chory?

Powodzenia!

dzabij
21-08-2013, 10:15
No cóż, mądry człowiek po szkodzie ale z mojego doświadczenia, przed każdym dłuższym wyjazdem zakręcam główny zawór wody oraz fizycznie wypinam z gniazdek większość newralgicznych urządzeń elektrycznych (kiedyś strzelił gdzieś w pobliżu mojego domu piorun i było sporo szkód, podobny przypadek ma teraz sąsiad). Podejścia wodne w niedostępnych zabudowach koniecznie trzeba zrobić nie na wężykach ale "na sztywno".

Wracając do likwidacji szkody, każdy ubezpieczyciel działa tak samo - zebrać maksymalnie dużą składkę i jak najmniej wypłacić z tego odszkodowań (taka maksymalizacja zysku, "normalne" w sumie w biznesie).

trabi-wrc, koszt remontu Twojego domu wydaje się dość wysoki, strzelam że okolice 100 - 150 kPLN. Moim zdaniem szykuj się na spór sądowy. Ubezpieczyciel ma sporo do stracenia więc zrobi wszystko aby zapłacić jak najmniej, co już widać ("zmanipulowane" kosztorysy). Moim zdaniem :

- skontaktuj się już teraz z jakimś radcą prawnym - pieczątka radcy prawnego na korespondencji wymienianej (pisemnie !!!) z ubezpieczycielem "zmienia" powagę sytuacji
- powołaj swojego rzeczoznawcę (likwidatorzy pracują dla allianza więc ciężko mówić o ich bezstronności w sprawie)
- korespondencja tylko na piśmie ewentualnie nagrywaj rozmowy z call center

Wszystkie instytucje w tym kraju liczą na tzw. "zmęczenie przeciwnika", jeżeli w oczach ubezpieczyciela będziesz osobą zdeterminowaną i przygotowaną - odzyskasz co Ci się należy.

trabi-wrc
21-08-2013, 10:37
Dzięki za wsparcie duchowe ;-)

@dzabij - oczywiście przy wyjazdach zawór zamykam, ale tym razem to było wyjście do pracy jak co dnia.
Oczywiście jestem świadom strategii stosowanych przez ubezpieczalnie, dlatego staram się przesyłać jak najwięcej dokumentów zawężających pole do jałowych dyskusji.

Z radcami może jeszcze się wstrzymam... ale na pewno nie wykluczam, bo nie pozwolę, żeby nasz wysiłek i wyrzeczenia podczas budowy poszły w niwecz dla chwały i dostatku ubezpieczyciela. Jeden z agentów ubezpieczeniowych powiedział mi wczoraj - "wie Pan, dyrektorzy u ubezpieczycieli chętniej dają premie likwidatorom, którzy sprawy przeciągają niż wypłacają od razu duże, satysfakcjonujące odszkodowania". Ciekawe jak jest w moim przypadku...

Pozdrav

dzabij
21-08-2013, 10:50
No jak wolisz, ale moim zdaniem szkoda czasu a nieskomplikowane pisma aż tak drogie nie są (a w pracy nie masz jakiegoś prawnika który pomógł by Ci po znajmości ?).

mapan
21-08-2013, 22:31
Proponuję zebrać do kupy pisemne dowody ich niekompetencji (maile, pisma itd.) dowodzące niedotrzymywania terminów, nierzetelnego przeprowadzenia wyceny, a jeśli faktycznie zamiast stosowania KNR-ów dla robót remontowych zastosowali KNR-y budowlano-montażowe to moim zdaniem jest to już świadoma próba żerowania na czyjejś niewiedzy. Z tego co wiem opisanie tego po niemiecku czy angielsku nie sprawi Ci najmniejszej trudności, więc przy dalszych takich działaniach powiadom Allianz Deutschland o kreciej robocie jaką wykonuje polski oddział, zaprzepaszczając ich ciężko zarobione Euro wydane dotychczas na promocje w Polsce marki Allianz jako solidnego i rzetelnego ubezpieczyciela. Myślałem, że wejście zachodnich firm na nasz rynek uzdrowi go, ale widać się pomyliłem.

budowlany_laik
22-08-2013, 08:21
Też miałem (nie)przyjemność uczestnictwa w likwidacji szkody przez Allianz.

Ich główne grzechy:
1. brak odpowiedzi na maile
2. po wielu próbach kontaktu mailowego z mojej strony, firma likwidująca działająca na zlecenie Allianz, oddzwania uspokajając, że wszystko jest w toku i że niebawem uzyskam odpowiedź - przeciąganie sprawy, odpowiedzi telefoniczne (na które nie ma podkładki), gra na czas
Koło się wtedy zamyka, wysyłam znów maile, na które brak odpowiedzi.
3. w końcu odpowiedź z Allianz napisana w dniu, w którym dokonałem ataku mailowego na wszystkie znane mi adresy mailowe Allianz - odpowiedź oderwana w ogóle od sprawy, bez logiki, skonstruowana prawdopodobnie przez kogoś nie znającego sprawy - oczywiście odrzucająca moje roszczenia (z zakończeniem o możliwości dochodzenia praw na drodze sądowej) - likwidacja wg nich jest zakończona - typowe "daj spokój człowieku, twoja sprawa u nas jest odhaczona na NIE"
Na moją następną odpowiedź, piszą w końcu o wysłaniu rzeczoznawcy.
4. Rzeczoznawca przybywa. Ich kosztorys jest oczywiście zaniżony i nie obejmuje wszystkich niezbędnych pozycji do naprawy szkody.
Wysyłam swój, zrobiony przez kosztorysanta, który uwzględniają, choć nie w całości.

Po 7 miesiącach od zgłoszenia szkody uzyskuję odszkodowanie (!!!)

sSiwy12
22-08-2013, 08:59
Nie odbierajcie tego co napiszę jako wybielanie - nie mniej jednak:
- to co ogląda i dokonuje rzeczoznawca nijak ma się do stanu pierwotnego,
- nijak, bo minęło trochę czasu i część skutków szkody "cofnęła się",
- upływ czasu działa na korzyść ubezpieczyciela, a nie ma on możliwości "widzenia" tego co było na początku - wszak nie ma pogotowia rzeczoznawców,
- niezaprzeczalnie jest sporo wyłudzeń.

Rada - przed przystąpieniem do jakiejkolwiek akcji ("ratunkowej") wykonać jak najwięcej zdjęć tego stanu pierwotnego. Zdjęcia należy udostępnić rzeczoznawcy.

trabi-wrc
22-08-2013, 12:15
21.08 - zadzwonił likwidator uspokajając, że sprawa się toczy i przygotowywany jest kosztorys (budowlany_laik - dzieje się dokładnie to co opisałeś).
Likwidator poinformował, że 27 sierpnia dostanę kosztorys. Zgodził się na przesłanie go w formie umożliwiającej edycję w programie do kosztorysowania.
Miał to potwierdzić pisemnie, ale w przysłanym mailu nie było już konkretnej daty.
Zaproponował, żebym sam sporządził swój kosztorys. Napisałem więc maila, że mogę to zrobić powołując eksperta na ich koszt.

Likwidator poinformował też, że wypłatę bezspornej części odszkodowania blokuje brak zgody banku na który jest cesja. O zgodę (wg wczorajszej rozmowy i późniejszego pisma) wystąpią dopiero po sporządzeniu kosztorysu doliczając koszty osuszania i mieszkania zastępczego. W piśmie z 9 sierpnia informowano, że Allianz wystąpił o tę zgodę. ????????????

Wciąż nie mam odpowiedzi na pytanie zadane 12 sierpnia nt. mieszkania zastępczego na czas malowania / układania parkietów oraz rozliczenia zużycia energii elektrycznej podczas osuszania.

Wczoraj wysłałem skargę na sposób likwidacji szkody - spisałem to dwujęzycznie po polsku i niemiecku i wysłałem do polskiego Allianz oraz w kopii do Allianz New Europe Holding (100% właściciel Allianz Polska) oraz do Allianz AG (czyli do szefa wszystkich szefów).

Może to coś da.

Dziękuje wszystkim wpisującym za rady i sugestie. Za wsparcie rzecz jasna też.

Pozdrav

trabi-wrc
26-08-2013, 11:25
23.08 - dostałem potwierdzenie przyjęcia skargi przez Allianz Polska - ciekawe czy ktokolwiek się do niej odniesie.

Dzisiaj 27 sierpnia - czekam na obiecany kosztorys. Relanium w pogotowiu ...

Dzisiaj przyjedzie spec od osuszania i pomierzy wilgotność, żeby stwierdzić, czy proces potrwa tak jak zaplanowano do soboty, czy nie daj Boże dłużej.

Pozdrav

trabi-wrc
29-08-2013, 14:05
Aktualizacja:
28.08 (ostatni dzień dany ustawowo na zakończenie likwidacji szkody) - dzwoni do mnie kierownik działu likwidatorów !!!!
Informuje, że zapoznał się z moimi skargami przesyłanymi w kopii do Allianz SE (Niemcy), i że wnet dostanę mailem kosztorys uwzględniający udostępnione przeze mnie faktury oraz oględziny dodatkowe. O dziwo podaje mi swój nr telefonu stacjonarny i komórkowy oraz bezpośredniego maila (zmiana jakości w tym aspekcie zauważalna gołym okiem).
Zostaję poinformowany, że co do zasadności niektórych pozycji kosztorysant Allianz ma wątpliwości (skrzydła drzwi i schody) i proponuje powołanie niezależnego eksperta, który poniekąd z zewnątrz się temu przyjrzy. Co słyszę w kolejnym zdaniu? Otóż pan podaje mi nazwisko i telefon tegoż niezależnego rzeczoznawcy...
Próbowałem się z nim skontaktować, ale połączenie przerwało... Dzisiaj (29.08 ) ów niezależny rzeczoznawca zadzwonił i rzekł, że dostał zlecenie z Allianz na oględziny dodatkowe, po czym powiedział, że "chcę Panu wytłumaczyć jak u NAS działają kalkulacje". Teraz już jestem pewien - Allianz myśli, że ma do czynienia z idiotą.

Przepraszam, chciałem tu pisać bez emocji, ale uwierzcie mi tak się nie da.

Tuż po rozmowie w skrzynce ląduje mail, z którego się dowiaduję, że likwidacja szkody nie może być zakończona w ustawowo przewidzianym terminie bo bank nie wyraził jeszcze zgody na wypłatę odszkodowania na nasze konto (cesja zwrotna). Biuro rzecznika ubezpieczonych (o którym potem) potwierdza jednoznacznie, że 30 dni jest na ustalenie zakresu odpowiedzialności i oszacowanie wysokości odszkodowania, brak zgody banku nie stoi zatem w koniunkcji z 30-dniowym terminem narzuconym ustawą. Pan, który dzwonił powiedział mi, że Allianz wystąpił o tę zgodę ok 3 tygodnie temu i podał kwotę, jak się wyraził, "na wyrost" a więc 30 tys. zł. - przypomnę w dużym zaokrągleniu - osuszanie 15 tys., mieszkanie zastępcze 3 tys. odszkodowanie wg pierwszego kosztorysu 15 tys. - albo ja nie umiem dodawać, albo ktoś w Allianz opuszczał lekcje z arytmetyki.
W załączniku był też kosztorys, który mam przeanalizować i się do niego odnieść - wartość robót i materiałów - 19.438,30 zł ... ogarnia mnie smutek i zwątpienie w niezłomną jak się zdawało teorię ewolucji. Smutek i zwątpienie ustąpiły jednak miejsca wściekłości po zapoznaniu się z pierwszą i kolejnymi stronami tego czegoś.
Zatem większość została po staremu - błędne ceny materiałów lub same materiały co do rodzaju i jakości (dostarczyłem wszelkie dostępne mi materiały pozwalające załatwić tę pozycję raz na zawsze), pominięte pozycje dotyczące procesów technologicznych - zrywanie parkietów, równanie i gruntowanie posadzek przed ponownym układaniem, brak materiałów jak grunty, kleje, szpachle, lakiery, brak podkładów i folii pod panele laminowane. Ponownie całkowicie pominięto garaż, schody, skrzydła drzwi i meble kuchenne oraz wiele innych pozycji materiałowych lub roboczogodzin. Zdarzyło się, ze kosztorysant zamiast wpisać zgodnie z pomiarem w protokole np. 3 x 3 m, przyjmuje 3+3 m. Nie znalazłem pozycji do której nie można mieć fundamentalnych zastrzeżeń.
Natychmiast napisałem maila z uwagami po pobieżnej analizie - jak poprzednio z kopią do Warszawy i Monachium.
Rzeczoznawca (ten "niezależny") prawdopodobnie będzie mi udowadniał, że parkiety tak naprawdę to są płyty prospanelowe HDF AC3 i zasadne jest różnicowanie ceny tego samego surowca w zależności od tego czy jest w salonie (95,94 zł/m2) czy w korytarzu na piętrze (60 zł/m2). Dowiem się pewnie też jak namówić sumiennego malarza na pomalowanie ścian za 1,18 zł za m2 albo położyć, zaszpachlować i polakierować parkiet za 15 zł/m2.

Od dzisiaj włączam do korespondencji rzecznika ubezpieczonych. Zasięgnąłem informacji na temat mojego prawa do rewidowania stawek zaciąganych w kosztorysie z KNR. Dostępne w tej materii dość obszerne orzecznictwo zarówno SN jak i sądów powszechnych określa jednoznacznie, że ceny muszą odpowiadać panującym na lokalnym rynku. Dowiedziałem się też, że dwa tak niskiej jakości kosztorysy uprawniają mnie do powołania własnego kosztorysanta i żądania od Allianz pokrycia kosztów za jego opracowanie.
Jak opowiedziałem doradcy z biura rzecznika ubezpieczonych o wypowiedzi likwidatora, że po kosztorysie mam wnieść własne uwagi i będziemy negocjować, to doradca się żachnął i powiedział, że negocjować to można fakt podpisania lub nie umowy, a po jej podpisaniu należy wypełniać wynikające z niej zobowiązania. Na Allianz jako ubezpieczycielu ciąży bowiem obowiązek rzetelności i szczególnej dbałości o poziom przygotowywanych opracowań, jako że jest firmą profesjonalną i tego można i trzeba od niej oczekiwać.
Na zakończenie zasugerował, żebym już teraz zwrócił się do biura rzecznika ze skargą na opieszałość i brak rzetelności w likwidacji szkody przez Allianz.

Coś czuję, że skończy się to sądem - trudno drogi Allianzu - przyjdzie Ci pokryć koszt procesu i moich pełnomocników i biegłych.

Znalazłem już kosztorysantkę, przygotowuję dla niej dokumentację do przekazania.

Aha - Allianz do dziś nie odpowiedział mi na prośby o określenie sposobu rozliczenia energii elektrycznej za pracę osuszaczy, milczy też w sprawie wynajmu mieszkania zastępczego na czas malowania i robót parkieciarskich. Nie dostałem również żadnego dokumentu poświadczającego prawdziwość stwierdzenia, jakoby Allianz faktycznie (a jeśli tak to kiedy) wystąpił do banku z wnioskiem o zgodę na cesję zwrotną.

Firma osuszająca robiła pomiary - nie jest jeszcze różowo, bo są miejsca bardziej wilgotne, jednak nie jest to już np 130 jednostek tylko 50-80. Reszta powoli wraca do normy. W sobotę (oby jak najwcześniej) demontaż instalacji. Z panami pewnie się jeszcze spotkam po zerwaniu parkietów, bo żeby położyć nowe, posadzka powinna mieć wilgotność max 2,2%. Pożyjemy - zobaczymy..

Pozdrav

budowlany_laik
29-08-2013, 14:21
Naprawdę współczuję... Ale takie 2 myśli:
- zrób koniecznie, jak piszesz, swój kosztorys,
- walcz uparcie na wszelkie sposoby, jak robisz to teraz.

Trzeba otwarcie zwalczać takie podejście do klienta - gdy uśmiechając się agent zgarnia szybko kasę za polisę, a w momencie likwidacji szkody, ubezpieczalnia tnie wszystko jak można, przeciągając do tego w nieskończoność sprawę.

Ciekawe czy ktoś w Allianz policzy ilu potencjalnych klientów może stracić stosując takie praktyki?

trabi-wrc
29-08-2013, 14:52
Witaj,

taki jest właśnie cel otwarcie tego wątku - otwarcie oczu Allianzowi ilu klientów może się dowiedzieć jak likwiduje się szkodę w tym towarzystwie.
Przy odrobinie pomyślunku można to przekuć w niezłą promocję, ale to już chyba za późno...

Pozdrav

Värmepumpsägare
29-08-2013, 15:01
Ciekawe czy ktoś w Allianz policzy ilu potencjalnych klientów może stracić stosując takie praktyki?

Maja to w d... Tak jak i PZU i pewnie inni...
Mi powiedzieli kiedys... Nikt nie kazal sie panu ubezpieczac... Allianz...

sSiwy12
29-08-2013, 17:03
Im większa szkoda (wysokość odszkodowania), tym bardziej strome schody dla poszkodowanego - dotyczy każdego ubezpieczyciela, ten nie jest wyjątkiem.

Frankai
30-08-2013, 08:25
Współczuję.
1. Jest cośtakiego jak rzecznik ubezpieczonych - spróbuj uderzyć do nich.
2. Poszukaj firm, które zajmujmą się sprawami uzbezpieczeniowymi, a co najmniej znajdź prawnika, który przejmie za Ciebie kontakty z nimi, Ja miałem prościej - teściom zalewało piwnicę przy burzach. 3 razy i nic poza obietnicami. Po piśmie od prawnika w miarę szybko udało się załatwić sprawę
3. Zdaje się, że są listy rzeczoznawców sądowych i taki może być niezależny, a zwłaszcza jego opinia będzie respektowana przez sąd, gdyby doszło do rozprawy. Spróbuj wziąć takiego nawet na swój koszt - oczywiście nie zapomnij ich poinformować, że po wygranej sprawie w sądzie, będą musieli pokryć wszystkie takie koszty. Być może ubezpieczyciel w końcu zrozumie determinację.

W Europie z ubezpieczycielami jest łatwiej - u nas faktycznie dużo krętactwa, ale kurka żądanie udowadnienia, że się ma lepsze materiały, a nie najtańsze to chamstwo. Po to są oględziny i po to są rzeczoznawcy, by umieć to ocenić.

budowlany_laik
30-08-2013, 08:44
taki jest właśnie cel otwarcie tego wątku - otwarcie oczu Allianzowi ilu klientów może się dowiedzieć jak likwiduje się szkodę w tym towarzystwie.
Przy odrobinie pomyślunku można to przekuć w niezłą promocję, ale to już chyba za późno...
Dokładnie! Firmę poznaje się po tym jak dba o klienta do końca.

OT: Miałem w moim oknie tarasowym mały problem - po reklamacyjnej wymianie wkładu, zauważyłem, że jest innego koloru. Niestety poprzedniego koloru już nie dostarczano. Reakcja producenta była bardzo pozytywna - kontakt miły, inicjowany z ich strony. Wymienili w ramach gwarancji wszystkie wkłady szybowe na jednolity kolor czym bardzo mnie zadowolili. Opisałem to też na forum.

Mówią, że zadowolony klient poleci firmę jednemu następnemu, natomiast niezadowolony zniechęci do firmy pięciu potencjalnych.

trabi-wrc
30-08-2013, 15:49
Współczuję.
1. Jest coś takiego jak rzecznik ubezpieczonych - spróbuj uderzyć do nich.

Już wczoraj się z nimi konsultowałem. Bardzo owocna rozmowa - szczególnie w świetle skandalicznie niskich stawek za robociznę przyjęta w kalkulacjach.

Aktualizacja:
Po moim komentarzu w piśmie do Allianz na temat bezstronności owego eksperta zaproponowano mi coś w postaci arbitrażu - oni powołują rzeczoznawcę (powołali tego wcześniej nazwanego bezstronnym), ja powołuję swojego i oni dwaj wyznaczają trzeciego, który w spornych sprawach jest rozjemcą.
Przemyślałem sprawę i nie zgodziłem się na to, przystając jednocześnie na spotkanie na miejscu z ich rzeczoznawcą, żeby jeszcze raz przejść dom od góry do dołu.
Ja nie mam nic do ukrycia i na spokojnie będę mógł pokazać każdy szczegół, który budzi mój sprzeciw. Mam tu nadzieję na zdrowy rozsądek i przyjmowanie stanu faktycznego.
Oczywiście ściany są już umyte, a bąble obeschły, więc zaraz się okaże że w sumie nic się nie stało.

Do listy adresatów w kopii doszło zatem biuro Rzecznika Ubezpieczonych, a w następnym kroku będzie KNF, który w takich przypadkach może nałożyć karę za opieszałość.

Co bardzo pozytywne, odkąd do sprawy włączył się dyrektor centrum likwidacji szkód korespondencja zaczęła być bardziej treściwa i co ważne czas na odpowiedź dzisiaj wyniósł zaledwie kilka godzin. Dostałem też odpowiedzi na pytania zadane ok 2 tygodnie temu. To dobry znak, choć w sumie efektem końcowym będzie można się cieszyć jeśli naprawa szkód objętych polisą będzie w 100% pokryta przez Allianz.

Lecę na spotkanie z rzeczoznawcą (tym bezstronnym ;-) )

Pozdrav

SUSPENSER
30-08-2013, 16:05
Współczuję Trabi-wrc.

Zachowują się jak typowi cwaniacy z giełdy samochodowej próbujący jak najbardziej oszukać klienta bo wiedzą, że drugi raz i tak nic u nich nie kupi :mad:

Niby poważna firma a w praktyce wychodzi amatorka jakich mało.

Trzeba rozpropagować ten wątek [zrobię to w wątkach, w których piszę] - niech jak najwięcej osób śledzi sytuację, to też ich zmotywuje do poważnego traktowania Ciebie - w końcu reklamy kosztują sporo, a opinię spieprzyć sobie łatwo [zwłaszcza w internecie, gdzie trudno cenzurować wpisy].

Mam w Allianz ubezpieczone auto, ale po tym co tu czytam więcej nie skorzystam z ich oferty nawet gdy będzie trochę tańsza od konkurencji [a różnice dziś są naprawdę niewielkie] - im więcej osób tak zrobi tym lepiej.

Podeślij kopię wpisów i link do ich central - niech sobie poczytają :yes:

andrew01
30-08-2013, 18:26
Szczerze współczuję, delikatnie ujmując, "przebojów" z Allianz'em (dobrze wiedzieć jak działają), ale przy okazji zapytam czy jest jakiś sposób (w realnych granicach finansowych) który zapobiegnie zalaniu domu, mieszkania itp? Może ktoś ma coś sprawdzonego?

Pozdrawiam
Andrzej

syberia
30-08-2013, 18:55
no przecież już napisał ktoś że zakręcenie zaworów nic nie kosztuje

andrew01
30-08-2013, 18:56
no przecież już napisał ktoś że zakręcenie zaworów nic nie kosztuje

Zawory przy wężykach doprowadzających wodę do kranu też zakręcasz? Czy również zakręcasz główny zawór przy każdym wyjściu z domu?

Pozdrawiam
Andrzej

syberia
30-08-2013, 18:59
no niee ale tu go zalało jak na urlop wyjechał ... dlatego takie straty wielkie chyba
wężyki czasem strzelają to prawda , dlatego co parę lat trzeba wymienić , dużo to chyba nie kosztuje .. poza tym urządzeniaz tym tam aqa stop , nic więcej nie zrobisz

Frankai
30-08-2013, 19:11
Zawory przy wężykach doprowadzających wodę do kranu też zakręcasz? Czy również zakręcasz główny zawór przy każdym wyjściu z domu?
Zrobiłem sobie główny wyłącznik prądu - ot różnicówka, która trzyma wszystko z wyjątkiem kotła i lodówki, a na które przewidziałem osobne różnicówki. Było to w trakcie budowy. Wychodzą machnąłem ręką i wyłączyłem różnicówkę, bo miałem taki jeden nadwrażliwy czujnik ruchu i zapalające się światło budziłoby czujność sąsiadów co prowadziłoby do ich stopniowego znieczulania. Wyjechałem na 4 dni w delegację. Były to największe mrozy. Okazało się, że machnąłem nie tą różnicówkę co trzeba i zamarzł mi zawór i licznik w pomieszczeniu gospodarczym. Czasem jak widać niezabezpieczone zabezpieczenia same w sobie robią szkody.

Cieszę się Trąbi, że już widać światełko w tunelu i trzymam kciuki za szczęśliwy koniec.

timon120777
30-08-2013, 19:33
Aktualizacja:


......
Nie dostałem również żadnego dokumentu poświadczającego prawdziwość stwierdzenia, jakoby Allianz faktycznie (a jeśli tak to kiedy) wystąpił do banku z wnioskiem o zgodę na cesję zwrotną.
...........

Pozdrav

to możesz bardzo łatwo sprawdzić wysyłając zapytanie do banku z prośbą o informacje dotyczące likwidacji szkody ubezpieczeniowej nr......
jak dostaniesz info o tym że takowe zapytanie nie wpłynęło to masz kolejnego bata podczas batalii w sądzie na ich niekompetencję
a jak napiszą że dostali to będziesz wiedział kiedy - pewnie później niż twierdzą - czyli nadal na Twoją korzyść

rób dużo zdjęć nawet teraz w trakcie likwidowania szkód
może się okazać po usunięciu jakiejś uszkodzonej warstwy iż konieczne są prace nieujęte w żadnych kosztorysach, nawet tych najdokładniejszych
jak nie zrobisz fotki to po usunięciu problemu nikt Ci nie uwierzy że coś pod spodem było nie tak i wymagało dodatkowych nieprzewidzianych prac.

trzymam kciuki za pozytywny koniec

karoka65
30-08-2013, 22:59
No, powiem bardzo ciekawa lektura, wiemy kogo omijać szerokim łukiem.
Życzę koledze wytrwałości w walce o swoje.

syberia
30-08-2013, 23:25
No, powiem bardzo ciekawa lektura, wiemy kogo omijać szerokim łukiem.
Życzę koledze wytrwałości w walce o swoje.

każde towarzystwo ma podobną strategię działania , nie łudzę się że jak ubezpieczę się gdzie indziej to będzie lepiej
maksymalizacja zysków , jak najdłuższe przeciąganie ... długo by pisać

ellaj
31-08-2013, 00:18
Syberia, Trabi wyraznie napisal, ze wyszedl do pracy, a nie pojechal na urlop.

Trabi, bardzo mi przykro. Co za nieszczescie. Walcz chlopie!

trabi-wrc
31-08-2013, 14:06
Krótka aktualizacja:

Rzeczoznawca był - prawdopodobnie ktoś się mocno opamiętał i przysłał poważnego człowieka, z którym można było pomieszczenie po pomieszczeniu przejść i omówić każdy punkt od nowa - niby strata czasu, ale w tunelu widać światełko - oby to nie była nadjeżdżająca lokomotywa.

Dziękuję wszystkim za odwiedzanie wątku i komentarze oraz słowa otuchy.

Właśnie trwa demontaż instalacji osuszania po ozonowaniu. Więcej napiszę wieczorem - znów z własnego domu !!!

@Syberia - tak jak ellaj przypomniała - byliśmy w pracy, z tym, że pierwszy dzień po wspaniałym odprężającym urlopie - zgadnijcie gdize się to całe odprężenie podziało ...

OT: polecam wszystkim Podlasie i Suwalszczyznę - och jak tam cudownie.

@andrew01 - jest kilka metod, jedną z nich chcę teraz u siebie zastosować.
1. Elektrozawór na wejściu - przed (jeśli wolno) lub tuż za licznikiem zamykający się przy każdym uzbrajaniu alarmu (wychodzeniu z domu) - ma to kilka wad - np nastawianie prania, zmywarki, zraszania przy wyjściu z domu.
2. Elektrozawór połączony z centralką alarmową i czujkami zalania - taki prawdopodobnie zastosuję
3. Elektrozawór połączony z wodomierzem wyposażonym w enkoder obrotów - jak następuje pobór wody w zaprogramowanej objętości lub w czasie dłuższym niż zaprogramowano to zawór się zamyka.
4. Autonomiczny system poza centralką alarmową - mała centralka, elektrozawór czujki zalaniowe - na razię przewodowe, ale testowane są też bezprzewodowe - podobno cena będzie znana jesienią, ale 5 czujek bezprzewodowych i reszta to ok 1500-2000 zł - więc dość sporo.

Pozdrav

Pozdrav

Trociu
31-08-2013, 22:48
Normalnie czyta się to jak dobry kryminał.
Powodzenia w walce o dom i odszkodowanie.
Gdybyś potrzebował jeszcze ozonu, daj znać. Mogę pożyczyć swój na chwilę.

dzabij
01-09-2013, 10:01
@andrew01 - jest kilka metod, jedną z nich chcę teraz u siebie zastosować.....

Pozdrav

Dodam jeszcze jedną, najbardziej "pierwotną" - wywalić wszystkie wężyki i wszystkie podłączenia zrobić na sztywno, rurką z gwintem M10 - coś takiego -

http://allegro.pl/rurki-do-przylaczenia-baterii-m10x-15mm-i3470318492.html

andrew01
01-09-2013, 18:42
Dodam jeszcze jedną, najbardziej "pierwotną" - wywalić wszystkie wężyki i wszystkie podłączenia zrobić na sztywno, rurką z gwintem M10 - coś takiego -

http://allegro.pl/rurki-do-przylaczenia-baterii-m10x-15mm-i3470318492.html (http://forum.muratordom.pl/redirector.php?url=http%3A%2F%2Fallegro.pl%2Frurki-do-przylaczenia-baterii-m10x-15mm-i3470318492.html)

o! Coś takiego mi się podoba, zwłaszcza ze względu na koszty, wcześniej wspomniane pomysły są jednak dość kosztowe ale warte zastanowienia. Centralne zamykanie wody ma sens ale woda z bojlera i tak zleci (co i tak jest kroplą w morzu). Zastanawiam się tylko co zrobić z pralką (WC mam podłączone pex'em), niestety w pralce nie mam opcji AquaStop (przyznam, że jakoś nie zwróciłem na to uwagi), podłączenie na sztywno chyba odpada ze względu na wibracje.

Pozdrawiam
Andrzej

trabi-wrc
02-09-2013, 21:18
02.09.2013
Dzisiaj spokojnie - nadeszło rozliczenie za mieszkanie zastępcze, protokół z pomiarów po zakończeniu suszenia i protokół od alarmiarza z ofertą na naprawę.
Przesłałem dalej zobaczymy co dalej - generalnie przyjąłem postawę nie robienia niczego (naprawy, wymiany) bez zgody Allianz na pokrycie kosztu danej pozycji - czy to ekspertyza czy naprawa, albo wynajem sprzętu.
Niestety po zdemontowaniu rur osuszających odkryły się większe uszkodzenia schodów - druga belka policzkowa się rozkleja, dodatkowo słupek i podstawa schodów. Kurka, dużo pracy będzie miał pan schodziarz.
Poinformowałem Allianz o tym punkcie i dodałem jeden, pominięty w protokole z piątku - popękaną zabudowę g-k w garażu.
Zobaczymy jak będzie wyglądała wycena, może kosztorysant ujmie tę pozycję.

Pozdrav

Megana
02-09-2013, 22:24
Trabi, straaasznie nam przykro :( :( :(
Walcz o swoje z tymi złodziejami.
Nam jak sąsiedzi zalali mieszkanie ( sąsiadowi pękł wężyk w WC), to była masakra,
ale nie ma porównania z tym co u Was się stało.
Osuszacz chodził przez prawie dwa tygodnie i tylko w jednym pokoju.
Ubezpieczyciel pokrył koszty wypożyczenia osuszacza i ponieśli koszty prądu,
które wyniosły około 1800 zł. Pokazaliśmy rachunki jakie płaciliśmy zawsze
i różnicę z rachunku wypłacono nam.
Trzymamy kciuki mocno :(

ferrit
03-09-2013, 08:39
Trzymam kciuki za pozytywne załatwienie sprawy. Będę śledził ten wątek. Pralkę można podłączyć na sztywno i zastosować anakondę odporną na drgania. Ja mam pralkę, zasobnik CWU w piwnicy, która ma płaski wyjazd z garażu. Niestety zmywarka jest na parterze.

tomek4
03-09-2013, 11:06
Witam,
ten wątek to ziszczenie moich najgorszych obaw o dom - zalanie.
Przepięcie w instalacji elektrycznej potrafi spowodować duże straty w sprzęcie, ale tyle szkód co potrafi spowodować woda ma się do tego nijak.

Moja rada dla Autora:
Myślę, że na początku powinieneś wyzbyć się poczucia sprawiedliwości, będzie Ci dużo łatwiej. Niestety już na starcie przegrałeś tą walkę z ubezpieczycielem, teraz powinieneś się skupić na minimalizacji tych strat. Mi za drugim razem (likwidacji szkód) z takim nastawieniem było dużo lepiej psychicznie.

Mam też pytanie o produkt, który wykupiłeś w Allianz, jakie to było dokładnie ubezpieczenie?
Kupowałeś osobno, czy "bank kupował" ?

I jeszcze jedna sprawa, jak pisałem wcześniej, ciągle chodzi mi po głowie sytuacja, która się u Ciebie stała. Jak się przed nią obronić.
Piszecie tu o wężykach, wiem, że to najsłabsze ogniwo... ale autorowi pękło właśnie przyłącze pralki... (btw w mojej pralce, nie pamiętam dokładnie, ale było w instrukcji wspomniane coś o "gwarancji w przypadku zalania" - może pójdź też tym tropem - to może nie być głupie, ostatnio nawet w temacie wężyków widziałem informacje o "odpowiedzialności 5 letniej producenta w przypadku pęknięcia" - sprawdź to)

Wracając do zabezpieczenia się przed taką sytuacją to tak sobie myślę o takiej kaskadzie:
1. reduktorze ciśnienia wody
2. wodomierzem z nadajnikiem impulsów
3. sterownik
4. elektrozawór

Ad. 1. sprawa wiadoma uchroni najwrażliwsze wężyki przed chwilowymi skokami ciśnienia w sieci
Ad. 2. fajna sprawa - wysyła impuls co 1,10 lub 100 litrów do sterownika
Ad. 3. najbardziej skomplikowane, niedostępne w handlu, trzeba zrobić samemu lub zlecić - rolę sterownika może pełnić centralka alarmowa lub być z nim sprzężona, ja myślę o czymś co będzie odbierał dane od wodomierza i powiadomi mnie np. smsem w przypadku zbyt dużego "jednorazowego" zużycia
Ad 4. element opcjonalny, wykonawczy, podpięty pod sterownik, na jego sygnał (wyzwalany np. smsem, www itp.) odcina przepływ wody

Powyżej zachowałem decyzyjność człowieka, by uniknąć sytuacji zostawionej włączonej pralki/ zmywarki. W tym rozwiązaniu dostaję tylko smsa i decyduje co dalej.

Mam nadzieję, że Autor nie ma mi za złe rozszerzenie Jego wątku o dodatkowy aspekt prewencji.

Pozdrawiam i życzę powodzenia w tej nierównej walce.

malka
03-09-2013, 12:46
Współczuję.
1. Jest cośtakiego jak rzecznik ubezpieczonych - spróbuj uderzyć do nich.
2. Poszukaj firm, które zajmujmą się sprawami uzbezpieczeniowymi, a co najmniej znajdź prawnika, który przejmie za Ciebie kontakty z nimi, Ja miałem prościej - teściom zalewało piwnicę przy burzach. 3 razy i nic poza obietnicami. Po piśmie od prawnika w miarę szybko udało się załatwić sprawę
3. Zdaje się, że są listy rzeczoznawców sądowych i taki może być niezależny, a zwłaszcza jego opinia będzie respektowana przez sąd, gdyby doszło do rozprawy. Spróbuj wziąć takiego nawet na swój koszt - oczywiście nie zapomnij ich poinformować, że po wygranej sprawie w sądzie, będą musieli pokryć wszystkie takie koszty. Być może ubezpieczyciel w końcu zrozumie determinację.

.

Listy biegłych z różnych dziedzin są dostępne w sądach, natomiast "sądowymi", stają się dopiero w momencie powołania ich przez sąd.
Opinia taka może być dowodem w sądzie, niemniej i tak nie bedzie ona traktowana jako bezstronna.
Dlatego też sądy powołują biegłych (wybranych losowo z listy).
Opinia sporządzona przez rzeczoznawcę i opłacona przez powoda (lub pozwanego) jest traktowana na równi z zeznaniami świadków strony, nigdy jako obiektywny dowód.

Trabi powodzenia :)
Ja kilka miesięcy temu uwierzyłam,że w sądzie można liczyć na zwykłą sprawiedliwość.

dzabij
03-09-2013, 22:24
Wracając do zabezpieczenia się przed taką sytuacją to tak sobie myślę o takiej kaskadzie:
1. reduktorze ciśnienia wody ...


Ad. 1. sprawa wiadoma uchroni najwrażliwsze wężyki przed chwilowymi skokami ciśnienia w sieci ...



Nie do końca. Znaczy napewno nie zaszkodzi ale w sieci wodociągowej występuje inne zjawisko - tzw. uderzenia hydrauliczne (http://pl.wikipedia.org/wiki/Uderzenie_hydrauliczne). W ich trakcie występuje naprawdę duże ciśnienie i to one mogą powodować pękanie rurek. Akurat zawory elektromagnetyczne w urządzeniach typu pralka / zmywarka działają zero - jedynkowo i moim zdaniem przyczyniają się istotnie do powstawania uderzeń a przez to znacznemu, rozłożonemu w czasie osłabieniu przewodów na zasadzie zmęczenia materiału. Wiedzy na ten tematu dużej nie mam ale tak sobie kombinuję na chłopski rozum...

jorgo
04-09-2013, 01:08
jak to powiedział kiedyś minister od sportu...."...Polska to dziki kraj..." I to jest jeden z przykładów na potwierdzenie tych słów.

trabi-wrc
09-09-2013, 12:19
Aktualizacja:

5 września dostałem nowy kosztorys - 400% pierwszego. Przy całej satysfakcji z tego, że sprawa toczy się we właściwym kierunku pozostaje gorycz, że ktoś miał zamiar mnie oszukać licząc na moją naiwność / brak czasu / przytłoczenie problemem *

* - niepotrzebne skreślić

Widać trzeba było, żeby sprawę rozbujać tak, że się nia zajął dyrektor regionu i przyznał sensownego kosztorysanta i nowego likwidatora (zobaczymy, czy będzie lepszy od poprzedniego).

Siedzę i analizuję - mam kilka uwag, ale to są już uwagi a nie generalne stwierdzenie, że kosztorysant nie wie o czym pisze.

Nie przestawajcie trzymać kciuków !

Pozdrav

SUSPENSER
09-09-2013, 16:13
Nie przestawajcie trzymać kciuków !

Trzymamy i obserwujemy sytuację :)

Wiele osób się przygląda jak to się skończy :)

Megana
09-09-2013, 21:16
Trzymamy i to mocno :)

budowlany_laik
10-09-2013, 08:43
Aktualizacja:

5 września dostałem nowy kosztorys - 400% pierwszego.
I to jest przykład jak Allianz miał zamiar Cię urządzić. To jest przykład jak w głębokim poważaniu mają klientów gdy przychodzi do likwidacji szkody, mając nadzieję, że trafią na niezbyt dociekliwego, co pewnie w 80% im się udaje. Skoro dla nich 100 zł jest równe 400 zł, to nie wiem jak ich nazwać.

Cieszę się, że nie dałeś za wygraną - tylko tak można dojść swoich praw, a nie z góry określać swoją pozycję jako straconą (jak ktoś tu proponował).
Najważniejsze, że kosztorys może pokryć Twoją szkodę - najsmutniejsze, że musiałeś o to tak mocno walczyć.

mTom
10-09-2013, 18:23
Mieliśmy podobny problem z Wartą. Co prawda skala nie ta, chodziło tylko o drzwi wejściowe, a dokładniej o uszkodzony panel zewnętrzny. Działanie ubezpieczyciela dokładnie takie samo. Idiotyczne lub kłamliwe odpowiedzi likwidatora. Włączyliśmy w sprawę Rzecznika Ubezpieczonych, pisaliśmy do zarządu firmy. Bez rezultatu. Pomimo pozytywnej opinii rzeczoznawcy Warty. Likwidatorzy szli w zaparte. Otrzymywaliśmy dokładnie takie same pisma (copy, paste) tylko z podpisem kogoś innego. W efekcie daliśmy spokój. Z Warty, gdzie mieliśmy wszystkie ubezpieczenia (nieruchomości, komunikacyjne, turystyczne) zrezygnowaliśmy. Przy każdej okazji opowiadamy w jaki sposób potraktowała nas Warta.
Sprawę opisaliśmy na blogu Samcika. Jest bardzo poczytny. Warto dla własnej satysfakcji. :yes:
http://samcik.blox.pl/2012/10/Drzwi-nie-wytrzymaly-mrozu-ale-odszkodowania-nie.html (http://forum.muratordom.pl/redirector.php?url=http%3A%2F%2Fsamcik.blox.pl%2F2 012%2F10%2FDrzwi-nie-wytrzymaly-mrozu-ale-odszkodowania-nie.html)

trabi-wrc
02-10-2013, 12:20
krótka aktualizacja 1 października
- 18 września odesłałem wszystkie kosztorysy, faktury i uwagi do przedstawionego kosztorysu.
Cisza trwała do 19 września, kiedy zadzwonił do mnie wrocławski oddział banku z prośbą o dosłanie zdjęć szkody i dostarczenie oświadczenia o samej szkodzie. Wszystko dostarczyłem i czekam na dalsze kroki. Z oddziału mieli to przesłać do centrali bo tam zapadają decyzje.
W międzyczasie panowie od suszenia zaczynają się niecierpliwić ( i nie dziwota).
W ubiegły piątek zadzwoniłem do wspominanego wcześniej dyrektora, który bliżej zajął się naszym przypadkiem. Potwierdził mi, ze po uzyskaniu zgody z banku nastąpi wypłata, jednak nie potrafił mi nic powiedzieć na temat moich uwag do kosztorysu. Dziwne też, że nikt nie odpowiedział na mojego maila i pytania w nim zawarte.
Wczoraj niespodziewanie zadzwonił rzeczoznawca, że chciałby się umówić na dodatkowe oględziny związane z moim ostatnim mailem, w którym zgłaszam dodatkowe uwagi. Na szczęście miałem wolne popołudnie, więc sprawę załatwiliśmy z marszu.
Niestety pęknięcia g-k i ściany zostały uznane za technologiczne, mimo, że się pojawiły po zalaniu. Pewnie gdyby ich zakres był większy to protestowałbym. Ściana i tak będzie malowana, więc przedtem polecę przeszpachlować pęknięcia. Nie powinienem wydać na to majątku (mam przynajmniej taką nadzieję).
Czekam teraz na podsumowanie uwzględniające wczorajsze ustalenia.
Wygląda na to, że naprawdę zbliżamy się do zakończenia sprawy. Oczywiście pozostanie jeszcze kwestia odsetek za opóźnienie, ale to będzie można wyliczyć dopiero po wypłacie całości roszczenia.

Pozdrav

Gosiek33
02-10-2013, 13:28
Nóż się w kieszeni otwiera. Od razu przypominają mi się słowa polityków i komentarze dziennikarzy - trzeba się było ubezpieczyć, ludzie nie byli ubezpieczeni :bash:


Może by tak program czarno na białym zaprezentował dla przykładu Twoją wojnę o odszkodowanie :rolleyes:

KrzysztofLis2
04-10-2013, 10:02
Żaden taki temat nie zmienia tego, że rozsądni ludzie się ubezpieczają. Kropka.

Gosiek33
04-10-2013, 12:07
tiiiiaaaaaaaaaa właśnie czekam na wypłatę ? odszkodowania za szkodę wyrządzoną uderzeniem pioruna... w sąsiedni dom. Może kiedyś się doczekam :mad:

trabi-wrc
07-10-2013, 09:27
Żaden taki temat nie zmienia tego, że rozsądni ludzie się ubezpieczają. Kropka.

Fakt, że jesteś rozsądny i się ubezpieczasz nijak się nie przekłada na podejście ubezpieczalni do Ciebie jako poszkodowanego i bez litości wykorzystują niewiedzę techniczną, nieznajomość przepisów, przytłoczenie problemami spowodowanymi przez szkodę i oferują wielokrotnie zaniżone odszkodowania. Wypłacają sobie premie i z uśmiechem na ustach na tablicy zaznaczają koleją kreskę po stronie "wydymani".
Wiem, że ten temat nie zmieni świata, ale niech chociaż jednej osobie pomoże wywalczyć to na co jest umówiona przy podpisaniu umowy to będę przeszczęsliwy.
Wniosek z tej ciężkiej lekcji jest dla mnie następujący: NIGDY już nie zaakceptuję odszkodowania przy pierwszej propozycji/kalkulacji zakładając niestety, że ubezpieczyciel, który wciąż w świadomości funkcjonuje jako instytucja zaufania publicznego, z góry planuje nieuczciwie zaoszczędzić pieniądze wypłacając zaniżone odszkodowanie. Ot co !

Pozdrav

czapkaa
16-10-2013, 09:59
Bardzo Ci współczuję, jesteśmy właśnie po zalaniu domu, więc doskonale mogę sobie wyobrazić Twoje odczucie przy tym strasznym widoku (ja dodatkowo zalałam sie łzami ;) )
Jednocześnie, napiszę coś bardzo egoistycznego, lżej mi się zrobiło jak to przeczytałam, bo widzę, że nie tylko nas to spotyka.

Jesteśmy właśnie po drugich oględzinach rzeczoznawcy i powiem szczerze, mam złe przeczucia...

czapkaa
16-10-2013, 10:01
a dodam jeszcze, że Wy chociaż pomieszkaliście, my odkryliśmy tragedię w momencie przywiezienia mebli, czyli ciut, ciut przed wprowadzeniem :mad: