PDA

Zobacz pełną wersję : Czy używanie "mgr" nie jest w złym guście?



mario_pab
04-02-2005, 09:45
Jak uważacie, czy używanie "mgr" przed nazwiskiem nie jest w złym guście? Sam jestem magistem, ale jakoś wstyd mi się tym chwalić. Gdybym był doktorem albo profesorem to jeszcze rozumię, ale magister to nic wielkiego. Teraz prawie każdy jest magistrem.
Mnie osobiście wydaje się śmieszne i trochę małomiasteczkowe (bez urazy dla ludzi mieszkających w małych miasteczkach) podawanie na wizytówkach mgr Jan Kowalski.

MaBi
04-02-2005, 10:27
Ja jestem nie "tylko" mgr ale jeszcze inż ale i tak jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się uzycie mgr inż przed nazwiskiem bo po co?

pattaya
04-02-2005, 12:10
Mnie to śmieszy.
Zwłaszcza jak przyjeżdża np.rep i podaje mi wizytówkę;
"mgr inż. X.Y."
I często jeszcze po mgr jest kropka.

JoShi
04-02-2005, 12:32
Wedlug mnie to zalezy w jakich okolicznosciach. Bo jesli to taka zwykla wizytowka, powiedzmy towarzyska, to naprawde bez sensu. Jesli zas chodzi o jakies interesy czy kontakty zawodowe, to moze ma znaczenie ze ktos jest mgr inż.

A tak na marginesie. Kiedys sie z kolezanka smialysmy, ze jedyny magister w wojewodztwie to jej sasiad. Jako jedyny mial w ksiazce telefonicznej przed nazwiskiem mgr

bratki
04-02-2005, 14:31
Z życia wzięte: sąsiadka oddaje sąsiadowi list omyłkowo wszucony do jej skrzynki. List jest służbowy, adresowany na maszynie: "mgr inż. Jan Iksiński".
Sąsiadka podając kopertę mówi z lekką zazdrością: "Pan, panie Iksiński to ma dobrze, i inżynier i w aptece pracować może..."
:lol:

JoShi
04-02-2005, 17:55
Z życia wzięte: sąsiadka oddaje sąsiadowi list omyłkowo wszucony do jej skrzynki. List jest służbowy, adresowany na maszynie: "mgr inż. Jan Iksiński".
Sąsiadka podając kopertę mówi z lekką zazdrością: "Pan, panie Iksiński to ma dobrze, i inżynier i w aptece pracować może..."
Do mnie tyle, ze do pracy, przychodza listy gdzie tytuluje sie przed nazwiskiem i jakos nie widze w tym nic dziwnego. Tyle, ze jak napisalam to listy sluzbowe. No a na uczelni to czasem wazne co kto ma przed nazwiskiem.

04-02-2005, 18:08
no na uczelni ma to znaczenie ale są ludzie i ludzie...

jezeli komus przyszlo to z trudem to sie tym chwali....

abromba
04-02-2005, 18:45
A co wy na to, jak sędzia lub prokurator mają na pieczątce magister??
No chyba że chcą podkreślić, że nie są po Duraczówce, chociaż tamci to chyba już wymarli.

mdzalewscy
04-02-2005, 19:05
kiedyś, kiedyś.... inżynierów (np. inż. Karwowski :D ), magistrów było mało, wiec jak komuś się udało uczciwie zdobyć dyplom, to znaczyło bardzo wiele, pomijam oczywiście tytuły uzyskane w socjaliźmie, chyba nawet kiedyś więcej płacili w pracy za wykształcenie ?.

Dzisiaj czasy się zmieniły, jest już sporo ludzi po studiach, wiec to żaden zaszczyt i lepiej siedzieć cicho, i się nie chwalić (bo nie ma czym), tylko się szanować, bo liczą się umiejętności. Oczywiście na wizytówce służbowej coś tam mam, ale nie wynoszę się z tym na zewnątrz, bo i po co.

Maggie
07-02-2005, 11:50
Kiedyś w zamierzchłych czasach :wink:, jak byłam na studiach, pewien wykładowca przedstawił się nam na pierwszych zajęciach:

- Nazywam się magister G.

- Magister, jakie piękne imię - padł komentarz z sali ... :P :D [/list]

07-02-2005, 21:55
Maggi
:lol: :lol:

invx
07-02-2005, 21:59
im za przeproszeniem jest debilniejszy, to pisze gdzie sie da mgr jak by niewiadomo kim byl :evil:

anick
08-02-2005, 19:18
a ja wam powiem z doswiadczenia hedahuntera - dostaje tony cv-ików i powiem Wam, że mgr pisane przed nazwiskiem jest b. mało a jak jest już pisane to albo jet to wiekowa osoba (ok-45.55 lat) albo.. no własnie nie bardzo wiem jaka jest bo zazwyczaj nie spełnia wymagań zwiazanych doswiadczeniem zawodowym.. natomiast częsciej zdarza sie inż. przed nazwiskiem, ale moze dlatego ze ludzi z technicznym wykształceniem jest o wiele mniej niż z mgr. Dodam ze tytuł inżyniera jest bardzo ceniony gdy wykonuje sie zawody zwiazane z produkcja itp. niż mgr w innych zawodach - to już prawie formalność aby byc magistrem..

Luśka
08-02-2005, 20:18
albo jest to wiekowa osoba (ok-45.55 lat)

No chyba Ci głowę headhunterze urwę przy najbliższym spotkaniu!!!! :evil: Wiekowa osoba!!!!! Coś podobnego!!!!!

Luśka :lol:

08-02-2005, 21:20
przepraszam:)) to tak z zawodowego punktu widzenia "wiekowa" bo na prawde wyznaje zasadę niewazny jaki jest wiekiem ważny jaki duchem..niestety nie wszyscy moi Klienci czyt. przyszli pracodawcy moich Kandydatów nie podzielają tej opinii.. aczkolwiek doceniaja doświadzcenie tych ludzi i całe szczęście:)

tomek1950
08-02-2005, 21:21
albo jest to wiekowa osoba (ok-45.55 lat)

No chyba Ci głowę headhunterze urwę przy najbliższym spotkaniu!!!! :evil: Wiekowa osoba!!!!! Coś podobnego!!!!!

Luśka :lol:
Luśko, pomogę Ci. :D Jak pójdziemy siedzieć to razem :D
Wiekowa osoba :evil:
Przyznaje, że jestem dziadkiem, ale dementuję krążące informacje że jestem zdziadziały :evil: :evil: :wink: Na trzecie piętro wbiegam bez zadyszki.

mdzalewscy
08-02-2005, 21:43
Wiekowa osoba to taka, która ma przynajmniej 1 wiek + 1 dzień. Czyli 101lat minimum. A ja niestety wbiegam z zadyszką

08-02-2005, 22:39
Przyznam szczerze- interesujące: mieszkać tu w Polsce, wiedzieć, co znaczy headhunter, a mylnie stosować pospolite określenie : wiekowa osoba. :o

Drogi headhunterze, łowiąc te głowy, nie zapomnij o naszej ojczyźnie- polszczyźnie. Możesz wszak, rekrutując, serio się komuś kiedyś narazić.
(bo my tu, na forum, to możemy się tylko nieszkodliwie pośmiać). :)

ara
08-02-2005, 22:44
przepraszam, nie zalogowałam się wcześniej,
pozdrawiam
ara

maksiu
08-02-2005, 23:03
Przyznaje, że jestem dziadkiem, ale dementuję krążące informacje że jestem zdziadziały :evil: :evil: :wink: Na trzecie piętro wbiegam bez zadyszki.

Tomku: rozumiem ze bez zadyszku na trzecie piętro... zaczynając z drugiego :D :D :D
dobra żartowałem, nie złość się :D
m.

tomek1950
08-02-2005, 23:13
Maksiu, cała tajemnica w tym, ze wchodzę na 2 i 1/2 statecznie, jak dziadkowi przystało i dopiero gdy nikt nie widzi (tak w tajemnicy, to jak widzi ta młoda sąsiadka co mieszka pod14) biegnę co sił w nogach :wink: :D

maksiu
08-02-2005, 23:17
Widzisz Tomku.. jakbym to widział :D :D :D

tomek1950
08-02-2005, 23:22
:D :D :D :D :D

mario_pab
09-02-2005, 10:20
:D Oto jak szybko zmieniają się tematy. Z magistra "przeszliśmy" na zadyszkę.

smutna lidka
09-02-2005, 11:58
pewnie, że w złym guście
teraz jest pełno tych śmiesznych kierunków niewiele trudniejszych od podstawowego kursu gotowania i tytuł magistra nie jest już żadnym osiągnięciem
w każdym razie dla mnie on juz nic nie znaczy
u mnie w pracy niestety trzeba być bardzo czujnym, żeby człowiekowi nie wcisnęli do pieczątki tych śmiesznych trzech literek
natomiast dr to jest coś i można używać w niektórych sytuacjach

invx
09-02-2005, 13:25
pewnie, że w złym guście
teraz jest pełno tych śmiesznych kierunków niewiele trudniejszych od podstawowego kursu gotowania i tytuł magistra nie jest już żadnym osiągnięciem
w każdym razie dla mnie on juz nic nie znaczy
u mnie w pracy niestety trzeba być bardzo czujnym, żeby człowiekowi nie wcisnęli do pieczątki tych śmiesznych trzech literek
natomiast dr to jest coś i można używać w niektórych sytuacjach



popieram, ale nie kazdy ma czas dr robic :D

badi
09-02-2005, 14:53
A ja jestem i magister i inżynier i czy to znaczy ,że mam większą szansę na dobrą pracę ???

Headhunterze wciągnij mnie na listę !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


:lol: :lol: :lol:

anick
09-02-2005, 15:12
sądze ze tak.. ja ostatnio przynajmniej borykam sie z paroma technicznymi projektami.. i nijak nie wiem jak szukać takiej osoby..szczególnie taki jeden projekcik w Łodzi do nowootwieranej fabryki przez Klienta angielskiego..po pierwsze nazwa stanowiska Industrial Engineer..inżynier ds.. no właśnie czego.. produkcji? to jest baaardzo rozległe nazewnictwo i jest duza sznsa ze przysle mi sie tona cv nie pasujacych do opisu stanowiska..
a propo tych co skandują przeciwko używania anglojęzycznego nazewnictwa to moze wymyślicie nazwy na stanowiska Headhunter (łowca głów???) czy Interim Manager albo Researcher..nieprzetłumaczalne aby brzmaiło sensownie.. tez jestem za tym by stosowac polskie odpowiedniki, ale czasami sie na prawde nie da :wink:

anick
09-02-2005, 15:16
Ara przepraszam i przepraszam wszystkich których mogłam urazić..mówiac wiekowa osoba miałam na mysli punkt widzenia Klientów z którymi mam do czynienia..
juz nie wspomnę o ich wymagań dot. płci..to ze jest to w prawie polskim zabronione (umieszczanie w ogłoszeniach wymagań dot. wieku, płci, religii, narodowosci) to i tak klient ma własne wizje a ja rekrutując dla niego kandydató musze te wizje brać pod uwagę..

smutna lidka
09-02-2005, 20:24
popieram, ale nie kazdy ma czas dr robic :D

nie każdy jest wystarczająco bystry :(
(tu piję wyłącznie do samej siebie)

mario_pab
10-02-2005, 15:07
sądze ze tak.. ja ostatnio przynajmniej borykam sie z paroma technicznymi projektami.. i nijak nie wiem jak szukać takiej osoby..szczególnie taki jeden projekcik w Łodzi do nowootwieranej fabryki przez Klienta angielskiego..po pierwsze nazwa stanowiska Industrial Engineer..inżynier ds.. no właśnie czego.. produkcji? to jest baaardzo rozległe nazewnictwo i jest duza sznsa ze przysle mi sie tona cv nie pasujacych do opisu stanowiska..
a propo tych co skandują przeciwko używania anglojęzycznego nazewnictwa to moze wymyślicie nazwy na stanowiska Headhunter (łowca głów???) czy Interim Manager albo Researcher..nieprzetłumaczalne aby brzmaiło sensownie.. tez jestem za tym by stosowac polskie odpowiedniki, ale czasami sie na prawde nie da :wink:

A czemu nie łowca głów? Dla Anglika headhunter brzmi tak samo jak dla Polaka łowca głów. Uważam, że nie należy wstydzić się własnego języka.

14-02-2005, 20:54
A mnie tam "mgr" nie drażni.... to skrót po prostu jest "można gówno robić" :D A jak jeszcze do tego "inż" jest to "i nieźle żyć" :D

Agnieszka1
15-02-2005, 12:32
Wedlug mnie to zalezy w jakich okolicznosciach. Bo jesli to taka zwykla wizytowka, powiedzmy towarzyska, to naprawde bez sensu. Jesli zas chodzi o jakies interesy czy kontakty zawodowe, to moze ma znaczenie ze ktos jest mgr inż.



Jestem tego samego zdania. W interesach jest to wazne. Zreszta ja nierozumiem jak moze byc wstyd komus za to ze jest mgr. To po co robil ten tytul?
No i nie po to pracujemy na tytul tak ciezko i tyle lat aby potem nie uzywac go - to bezsensu. Na wizytowce sluzacej do kontaktow zawodowych jak najbardziej bedzie ok wpisanie przed nazwiskiem tytulu. Nawet gdy mam udac sie do jakiegos specjalisty z danego zawodu to wole aby na wizytowce czy na drzwiach mial tytul - wiem do kogo ide.

Jesli chodzi o ksiazki telefoniczne. Rzecz sie ma tak ze niektore nazwiska czesto sie powtarzaja. Szukajac kogos kto ma takie nazwisko tytul moze nam pomoc go zidentyfikowac. Jednak ja w zwyklej ksiazce bym nie umiescila swojego tytulu.

Natomiast przedstawianie sie komus czy na jakichs zebraniach mowiac - moje nazwisko mgr inz. Adelajda Kowalska ( to taki przyklad - ewentualna zbierznosc nazwisk jest przypadkowa) jest dla mnie wrecz smieszne.
Znam pania ktora robi zebrania dwa razy do roku zawsze w tej samej grupie osob i zawsze sie tak przedstawia. Nie wiem po co to robi - ale na mnie dziala to odpychajaco .

smutna lidka
15-02-2005, 14:18
Wedlug mnie to zalezy w jakich okolicznosciach. Bo jesli to taka zwykla wizytowka, powiedzmy towarzyska, to naprawde bez sensu. Jesli zas chodzi o jakies interesy czy kontakty zawodowe, to moze ma znaczenie ze ktos jest mgr inż.



Jestem tego samego zdania. W interesach jest to wazne. Zreszta ja nierozumiem jak moze byc wstyd komus za to ze jest mgr. To po co robil ten tytul?
No i nie po to pracujemy na tytul tak ciezko i tyle lat aby potem nie uzywac go - to bezsensu. Na wizytowce sluzacej do kontaktow zawodowych jak najbardziej bedzie ok wpisanie przed nazwiskiem tytulu. Nawet gdy mam udac sie do jakiegos specjalisty z danego zawodu to wole aby na wizytowce czy na drzwiach mial tytul - wiem do kogo ide.

Jesli chodzi o ksiazki telefoniczne. Rzecz sie ma tak ze niektore nazwiska czesto sie powtarzaja. Szukajac kogos kto ma takie nazwisko tytul moze nam pomoc go zidentyfikowac. Jednak ja w zwyklej ksiazce bym nie umiescila swojego tytulu.

.

nie chodzi o to, żeby sie wstydzić tytułu, ale po prostu nie jest to żadne osiągniecie, to jest po prostu standard, jak matura

mnie studia z całą pewnoscią nie kojarzą się z ciężką pracą i nie skończyłąm ich po to, żeby używać tego tytułu

zawsze było dla mnie oczywiste, że pójde na jakieś studia - to jest po prostu minimum edukacyjne, a zatem jeżeli ktos umieszcza na wizytówce tytuł mgr to jest to dla mnie raczej śmieszne

rozumiem tylko, że ktoś moze nie pójść na studia z powodów losowych (np ma chore dziecko) albo fiansowych

natomiast skrót dr jest juz pewnym osiągnieciem i może warto się nim posługiwać na wizytówkach i pieczątkach , ale oczywiscie nie przy przedstawianiu się

Agnieszka1
15-02-2005, 15:28
Wedlug mnie to zalezy w jakich okolicznosciach. Bo jesli to taka zwykla wizytowka, powiedzmy towarzyska, to naprawde bez sensu. Jesli zas chodzi o jakies interesy czy kontakty zawodowe, to moze ma znaczenie ze ktos jest mgr inż.



Jestem tego samego zdania. W interesach jest to wazne. Zreszta ja nierozumiem jak moze byc wstyd komus za to ze jest mgr. To po co robil ten tytul?
No i nie po to pracujemy na tytul tak ciezko i tyle lat aby potem nie uzywac go - to bezsensu. Na wizytowce sluzacej do kontaktow zawodowych jak najbardziej bedzie ok wpisanie przed nazwiskiem tytulu. Nawet gdy mam udac sie do jakiegos specjalisty z danego zawodu to wole aby na wizytowce czy na drzwiach mial tytul - wiem do kogo ide.

Jesli chodzi o ksiazki telefoniczne. Rzecz sie ma tak ze niektore nazwiska czesto sie powtarzaja. Szukajac kogos kto ma takie nazwisko tytul moze nam pomoc go zidentyfikowac. Jednak ja w zwyklej ksiazce bym nie umiescila swojego tytulu.

.

nie chodzi o to, żeby sie wstydzić tytułu, ale po prostu nie jest to żadne osiągniecie, to jest po prostu standard, jak matura

mnie studia z całą pewnoscią nie kojarzą się z ciężką pracą i nie skończyłąm ich po to, żeby używać tego tytułu

zawsze było dla mnie oczywiste, że pójde na jakieś studia - to jest po prostu minimum edukacyjne, a zatem jeżeli ktos umieszcza na wizytówce tytuł mgr to jest to dla mnie raczej śmieszne

rozumiem tylko, że ktoś moze nie pójść na studia z powodów losowych (np ma chore dziecko) albo fiansowych

natomiast skrót dr jest juz pewnym osiągnieciem i może warto się nim posługiwać na wizytówkach i pieczątkach , ale oczywiscie nie przy przedstawianiu się


Nie zgadzam sie. Kazdy tytul jest naszym osiagnieciem. Standardem i minimum jest szkola podstawowa potem zalezy juz od delikwenta co zrobi ze swoim zyciem. Powodow dla ktorych nie ida ludzie na studia jest wiecej Lidziu - np. nie zdana matura, brak checi do nauki lub poprostu brak zdolnosci. Nie wiem jakie ty studia konczylas ze uwazasz ze nie wymagaly pracy. ALe wezmy np. studia budowlane - niekazdy jest zdolny je skonczyc - konczy 10% chętnych . Wezmy np. studia mechaniczne czy elektroniczne czy informatyczne w zakresie np. programowania - nie kazdy jest zdolny je skonczyc , ba co ja mowie - nie kazdy jest zdolny je rozpoczac. A konczac je otrzymujesz tytul mgr lub mgr inz. lub sam inz. - czyz to nie jest osiagniecie?
Tytuly sa wazne w naszym zyciu szczegolnie w sferze zawodowej - tutaj poslugiwanie sie nimi jest niezbedne. Zaczynamy sie nimi poslugiwac juz piszac list motywacyjny i CV piszac ze w danym roku ukonczylismy studia wyzsze z tytulem mgr czy mgr inz.
Nie widze sensu isc na studia jesli nie mamy zamiaru uzywac zdobytych tytulow.

Za nietakt uwazam przedstawianie sie z tytulami ale wizytowki, pieczatki, dokumenty biurowe - to sa miejsca gdzie kazdy tytul bedzie na miejscu.
Ja wypelniam np. w pracy dokumenty takie ze jesli nie wpisze swojego tytulu mgr inz. nie przyjma mi ich. Wizytowka sluzbowa bez tytulu tez jest dla mnie malo cenna. NIc mi nie mowi o wyksztalceniu danej osoby - a to wazne w sprawach sluzbowych jest.

smutna lidka
16-02-2005, 11:14
Aga
rozumiem, że są studia łatwiejsze i trudniejsze, jak np. informatyka czy fizyka jądrowa. Chodzi mi o to, że (poza wypadkami losowymi/brakiem funduszy) każdy może sobbie jakieś studia znaleźć. Jakieś łatwe. Zróźnicowanie jest kolosalne.
I również z tego powodu uważam, ze wpisywanie tytułu mgr jest bez sensu. Są po prostu kierunki, któeymi nie sposób se popisywać. Moi niektórzy znajomi studiowali na takich kierunkach, że naprawdę nic od nich nie wymagano. Uczyli sie tylko z notatek :o :o :o . Prawie żadnych książek. Wydaje mi się praktycznie nierealne, aby ktos mógł być nie dość zdolny aby takie studia skończyć. (Co ciekawe, ci znajomi robia teraz na tych swoich kierunkach doktoraty.)
To jasne, że w cv podaje się jakie się skończyło studia. Ale to co innego niż pieczątka.
Czym innym jest informacja, jakie studia sie skończyło - to może być ważne, chociaż właściwe to raczej ważne jest w jakiej dziedzinie sie jest specjalista/czym się zajmujemy. To jest potrzebne.
Trochę pracy moje studia wymagały, no ale bez przesady. Naprawdę to nic nadzwyczajnego skoro wtedy jednynym moim obowiązkiem była nauka. Mam teraz 28 lat :cry: :cry: i jeszcze się "uczę" i kiedy ta moja nauka sie skończy to chyba sie załamę, bo będę się czuła naprawdę staro.

Wiesz Aga, może ja nie ma racji, może też kiedyś zmienię zdanie. Po prostu do 24 roku życia, czyli do skończenia studiów, miałam do czynienia tylko z osobami, które miały wyższe wykształcenie albo do niego zmierzały. Oprócz kolegów nie spotykałam przecież innych ludzi poza rodziną, znajomymi rodziców i nauczycielami. Dlatego wyższe wykształcenie było dla mnie oczywiste. (chociaż oczywiście słyszałam jakieś wskaźniki w TV). Dopiero odkąd poszłam do pracy troche to się zmienia, ale wciąż kiedy widzę na pieczątce skrót mgr to wydaje mi sie to śmieszne.

tym_razem_jako_gość
16-02-2005, 11:36
Na moje biurko trafia codziennie sterta korespondencji.
Tę korespondencję podpisują ministrowie, prezydenci miast, burmistrzowie, wójtowie, przewodniczący rad gmin.
Trudno oczekiwać by te osoby nie miały wyższego wykształcenia.

Od czasu do czasu w podpisie (pięczęci) trafi się skrót dr cześciej mgr. Niemniej jest to mniej niż 10% korespondencji.
Odnoszę wrażenie, ze ten mgr częściej tafia się w podpisie wójta gminy niż prezydenta miasta.

16-02-2005, 12:11
A ja powiem tak:
dla mnie zdobycie tytulu mgr jest wiekszym osiagnieciem niz zdobycie dr w niektorych dziedzinach. Np. wspomniane wczesniej budownictwo.
Na mgr musisz 5 lat uczyc sie, zdawac ciezkie egzaminy ( mowie o swoich studiach - byly ciezkie) , potem obrona dyplomu - w moim fachu naprawde nie jest latwo. Moje studia to budownictwo ladowe.
Jesli chodzi teraz o dr - zazwyczaj sa to ludzie , ktorzy nie dali sobie rady w pracy np. na budowie a nawet w biurze, sa ciency a cudem studia przeszli i obronili prace lub boja sie tej pracy i zostaja na uczelni . SIedza tam , potem pisza prace i maja dr.
osobiscie znam przypadek jednej dziewczyny ktora zostala przyjeta do naszej firmy po studiach budowlanych na budowe. Strasznie sie meczyla dziewczyna , pozatym byla malo pojetna ( wlasciwie to sie zastanawialismy jak ona przeszla te studia - ale cuda sie zdarzaja).Ona podstaw nie wiedziala - jak policzyc tynk na scianach . Przychodzila z pytaniem - a co jesli sa drzwi :o
Po okresie probnym nei podpisano z nia umowy. Szukala pracy , szukala - ale juz nie chciala na budowe bo sie bala , w biurze tez jej jakos nie wyszlo. Wymyslila wiec ze bedzie sie doktoryzowala. Wiec poszla na uczelnie, tam sobie siedzi i robi tytul dr. Az mnie przerazenie bierze jak taki ktos moze miec tytul dr - ten tytul powinien swiadczyc o pewnej wiedzy a tutaj wogole sie to nie sprawdza. I potem ucza tacy co pojecia nie maja a czesto gesto studenci ktorzy juz troche z budowa sie obyli dorabiajac sobie wiedza wiecej niz pani dr - to jest przerazajace.
I jak taka zrobi sobie pieczatke czy wizytowke z tytulem dr to dopiero smiech na sali.
A gosc ktory ma mgr inż. budownictwa pracuje na budowie od kilku lat przewyzsza ta dziewczyne z dr wiedza i to ogromnie.
I co jemu ma byc wstyd wpisac ze ma mgr ale dla niej dr to ma byc zaszczyd i cos czy moze sie pochwalic? Ona do piet mu nie dorasta wiedza budowlana - czerwieni sie gdy on na projekcie pokazuje jej marke stalowa a ona nie wie o czym on mowi. Albo on jej tlumaczy na czym polega konstrukcja a juz nie wspomne ze pani dr nie wie jakie rozwiazanie zastosowac gdy niemozliwe jest inne. Akurat w tej dziedzinie jaka jest budownictwo zawsze mowie ze mgr inz. jest fachowcem ktory mial do czynienia z budowa i wie "o co chodzi" a dr to ktos kto teorie wkuwa a wiedza jego o budowaniu pozostawia wiele do zyczenia.

Jesli ktos wiec uwaza ze nie zasluguje na dany tytul niech sie nim nie posluguje, a jak ktos wie ze ciezko na niego pracowal i zasluguje na niego - niech go uzywa.Tylko do tego potrzeba troche samokrytyki.

smutna lidka
16-02-2005, 14:12
No tak, Gościu, ale prawnicy, którzy robią doktoraty w 99% przypadków normalnie pracuja zawodowo, tzn. poza uczelnią. W każym razie ja nie znam nikogo, kto by równocześnie nie pracował. Nie jest to więc żadne wyjście awaryjne.
Poza tym z tego co wiem przed przyjęciem wymagają średniej 4,5 i szeregu publikacji, więc raczej nie można być matołkiem. :D

Agnieszka1
16-02-2005, 14:38
Ale gosc pisze o innym tytule - nie o mgr tylko o mgr inż.
I wlasnie mamy dwie osoby
jedna z tytulem mgr
a druga mgr inż.

Czy uzycie na wizytowce tytulu mgr inż. tez jest wg ciebie Lidka wstydem?

I dlaczego jestes smutna? :wink:

smutna lidka
16-02-2005, 15:06
Ale gosc pisze o innym tytule - nie o mgr tylko o mgr inż.
I wlasnie mamy dwie osoby
jedna z tytulem mgr
a druga mgr inż.

Czy uzycie na wizytowce tytulu mgr inż. tez jest wg ciebie Lidka wstydem?

I dlaczego jestes smutna? :wink:


Z tego co zrozumiałam, Gość pisze o swojej koleżance, która miała problemy z podstawami rachunków, a teraz robi doktorat na politechnice, w zw. z czym Gość stracił respekt do tego stopnia naukowego :D

Moim zdaniem to dobrze, że ona nie pracuje już w „realu” :D

A propos mam kolegę architekta, który na maturze nie umiał rozwiązać równania kwadratowego. Jak Boga kocham byłam przekonana że de facto podyktowałam mu już całe zadanie ( już ponad 3 strony), a równanie kwadratowe to formalność. On był oburzony, że ja oczekuję, że da sobie radę sam. Ja byłam w szoku (byliśmy w mat-fizie). Na szczęście wzięlismy się w garść i jakoś przebrnęliśmy przez ten kryzys negatywnych emocji, bo nie był to właściwy moment na takie przeżycia :D .

Informacja, że ktoś jest inż. jest istota, tak jak to, że ktoś jest farmaceutą, lekarzem, prawnikiem, księgową, specjalistą od feng shui, czy księdzem :D

Z natury jestem smutaskiem, a teraz dodatkowo mam masę smutnych smutków, ale nikt nie chce mnie pocieszać :( buuuuu :(

KAS01
16-02-2005, 15:06
Mam podobne zdanie do goscia. W moim fachu (konczylem oceanotechnike), jesli ktos byl dobry, to szedl po studiach do biura projektowego. Tam zdobywal niezbedne doswiadczenie zawodowe i na ogol (jesli chcial zarabiac prawdziwe pieniadze) ladowal w jakims zagranicznym biurze, lub pracowal dla jakiegos zagranicznego Towarzystwa Klasyfikacyjnego. Doktorat robia w przewazajacej czesci miernoty. Zrobic go jest naprawde latwo.

Czesc moich znajomych (tych poznanych w ostatnich latach) nawet nie wie, ze jestem po studiach. Ja sie tym nie chwale, mimo ze do lekkich sie one nie zaliczaly (tylko ok 10% udalo sie dojsc do konca).

pozdrawiam
Konrad

Agnieszka1
16-02-2005, 15:14
Lidzia ja cie chetnie pociesze :P , tylko co na ciebie dziala?
ogladnij filmiki moze cie rozbawia - mnie niektore ubawily do lez - potrzebne beda do niektorych glosniki :P
http://www.madblast.com/index.cfm?action=category&id=9636

KASO ja tez uwazam ze doktorat robia w przewazajacej czesci miernoty - bynajmniej w tych inzynierskich zawodach.

smutna lidka
16-02-2005, 15:31
Lidzia ja cie chetnie pociesze :P , tylko co na ciebie dziala?
ogladnij filmiki moze cie rozbawia - mnie niektore ubawily do lez - potrzebne beda do niektorych glosniki :P
http://www.madblast.com/index.cfm?action=category&id=9636

KASO ja tez uwazam ze doktorat robia w przewazajacej czesci miernoty - bynajmniej w tych inzynierskich zawodach.

och dziękuję
ale chcesz wiedzieć co na mnie troche działa, czy jak wyglada wersja pełna? :D (jestem diabelnie wymagająca w tym zakresie :D )
spróbuje z filmikami, ale jestem komputerowo niedoroazwinieta więc ...

smutna lidka
16-02-2005, 15:35
o świetnie komputerowy niedorozwój nie jest dykwalifikujacy :D starczy kliknąć

17-02-2005, 21:41
MGR ?
Jasne, mocno się zdewaluował. Poddany naporowi czasów i uczelnianej komercji brzmi dziś z lekka staroświecko, trochę jakby trąci myszką.

Ale czy jest w złym guście ?! (zwłaszcza na wizytówce). Nie czuję tak tego.

ara
17-02-2005, 21:44
Wczesniejsze- to moja opinia.pozdr.

Maggie
17-02-2005, 23:35
mgr ma sens, jeśli służy odróżnieniu od nie-mgr; np. pielęgniarka albo nauczyciel może mieć studia, ale nie musi. Czasami ta różnica jest istotna.

Albo mgr czy dr; to też miewa znaczenie.

Bajdełej - wykształcenie wyższe się upowszechniło. I chyba to nie jest dewaluacja tytułu mgr, tylko pozytywne zjawisko. Przed wojną matura była już osiągnięciem, a teraz wokół same magistry, no... pomijając panów prezydentów. :wink: [/list]

JoShi
18-02-2005, 12:35
Jesli chodzi teraz o dr - zazwyczaj sa to ludzie , ktorzy nie dali sobie rady w pracy np. na budowie a nawet w biurze, sa ciency a cudem studia przeszli i obronili prace lub boja sie tej pracy i zostaja na uczelni . SIedza tam , potem pisza prace i maja dr.
osobiscie znam przypadek jednej dziewczyny ktora zostala przyjeta do naszej firmy po studiach budowlanych na budowe...

No wiesz, roznie to bywa z tymi doktoratami. Sama znam pare osob co robilo doktoraty czytajac ksiazki i przepisujac je po swojemu. Ale nie mozna uogolniac. Ja robie doktorat z fizyki doswiadczalnej. Scislej mowiac zajmuje sie elektrycznymi wlasnosciami pewnych skomplikowanych struktur polprzewodnikowych. Moze to zabrzmi jak zarozumialstwo, ale nie kazdy moj kolega czy kolezanka ze studiow bylby w stanie samodzielnie prowadzic takie badana.
Magister magistrowi nie rowny. Doktor doktorowi tez.

KAS01
18-02-2005, 13:14
Jesli chodzi teraz o dr - zazwyczaj sa to ludzie , ktorzy nie dali sobie rady w pracy np. na budowie a nawet w biurze, sa ciency a cudem studia przeszli i obronili prace lub boja sie tej pracy i zostaja na uczelni . SIedza tam , potem pisza prace i maja dr.
osobiscie znam przypadek jednej dziewczyny ktora zostala przyjeta do naszej firmy po studiach budowlanych na budowe...

No wiesz, roznie to bywa z tymi doktoratami. Sama znam pare osob co robilo doktoraty czytajac ksiazki i przepisujac je po swojemu. Ale nie mozna uogolniac. Ja robie doktorat z fizyki doswiadczalnej. Scislej mowiac zajmuje sie elektrycznymi wlasnosciami pewnych skomplikowanych struktur polprzewodnikowych. Moze to zabrzmi jak zarozumialstwo, ale nie kazdy moj kolega czy kolezanka ze studiow bylby w stanie samodzielnie prowadzic takie badana.
Magister magistrowi nie rowny. Doktor doktorowi tez.

W takich dziedzinach o ktorych piszesz, robienie doktoratu jest czyms innym (dla mnie zupelnie naturalnym) niz w dziedzinach scisle inzynierskich. W tych drugich (a ja pisalem o "swoim podworku") doktoraty robia dwa rodzaje ludzi. Pierwsi, to Ci o ktorych pisalem i ktorych uwazam w przewazajacej czesci za miernoty - ludzie zaraz po studiach. Drudzy to ludzie na szczycie kariery zawodowej, ktorzy w swoim fachu osiagneli juz wszystko i chca np. swoja wiedze przekazac szerszemu gronu. Lub tez doktorat ma byc niejakim zwienczeniem ich kariery i potwierdzeniem zdobytych kwalifikacji. Tych bardzo cenie i mialem to szczescie, ze w wiekszosci takich ludzi mialem za wykladowcow.

pozdrawiam
Konrad

JoShi
18-02-2005, 13:30
Bajdełej - wykształcenie wyższe się upowszechniło. I chyba to nie jest dewaluacja tytułu mgr, tylko pozytywne zjawisko. Przed wojną matura była już osiągnięciem, a teraz wokół same magistry, no... pomijając panów prezydentów.
Niestety wedlug mnie jest to negatywne zjawisko. Wraz z upowszechnieniem sie szkolnictwa wyzszego niestety spadla jego jakosc i poziom. Oczywiscie srednio. Poziom niektorych wydzialow pozostal wysoki, ale ogolnie jest bardzo latwo skonczyc studia nie majac zbyt wielkich zdolnosci i umiejetnosci. To dla mnie jest negatywne zjawisko.

prosciu
22-02-2005, 16:18
A ja jestem dumny z tego że mam tytuł magistra. Tak wewnętrznie dla siebie i dla rodziny. Nie używam tego tytułu gdy się przedstawiam. Nie mam potrzeby chwalenia się. Wizytówki dokumenty cv to co innego.
Tu zawsze stosuję tym bardziej że działam w dwóch branżach kojarzących się większości z amatorami, partaczami i nieukami.

Największym osiągnięciem dla mnie była jednak - matura (moja szkoła osiągneła najgorszy wynik na całą Łódź) na 15 osób w klasie 5 z maturą.

Zgadzam sie że w przypadku tytółów technicznych podanie na wizytówce tytułu jest wręcz koniecznością. Dla klientów mojego ojca jest ważne że mają do czynienia z inżynierem a nie z samozwańczym elektrykiem.
Tak więc inż czy mgr ma praktyczne zastosowanie a nie tylko tytularne

prosciu
22-02-2005, 16:19
A ja jestem dumny z tego że mam tytuł magistra. Tak wewnętrznie dla siebie i dla rodziny. Nie używam tego tytułu gdy się przedstawiam. Nie mam potrzeby chwalenia się. Wizytówki dokumenty cv to co innego.
Tu zawsze stosuję tym bardziej że działam w dwóch branżach kojarzących się większości z amatorami, partaczami i nieukami.

Największym osiągnięciem dla mnie była jednak - matura (moja szkoła osiągneła najgorszy wynik na całą Łódź) na 15 osób w klasie 5 z maturą.

Zgadzam sie że w przypadku tytółów technicznych podanie na wizytówce tytułu jest wręcz koniecznością. Dla klientów mojego ojca jest ważne że mają do czynienia z inżynierem a nie z samozwańczym elektrykiem.
Tak więc inż czy mgr ma praktyczne zastosowanie a nie tylko tytularne

zzZZzz
25-02-2005, 09:57
no to dla rozweselnia powiem wam ze kuzyn pracujacy w wojsku ma jednego pana co kocha tytuly :-d
i nie dosc ze jest Starszym Chorazym sztabowym St.ch.szt czy jak to sie pisze
to na dokladne trzeba dodac mgr inż. smieja sie ze dopsze ze technika nie trzeba wymieniac dodatkowo :-D

coz kazdy ma chopla na jakims tam stopniu/punkcie hrhhr 8)

maro74
25-02-2005, 23:09
A mnie tam "mgr" nie drażni.... to skrót po prostu jest "można gówno robić" :D A jak jeszcze do tego "inż" jest to "i nieźle żyć" :D

zajebiste muszę zamówić pieczątke z nowym rozwinięciem skrótu :lol: :lol:

kroyena
26-02-2005, 15:15
O jaki nieładny wyraz. :-?

kroyena
26-02-2005, 15:25
No nie wiem czy stylowe jest używanie tytułu mgr jak mamy do czynienia z wylędarniami magistrów? :roll:

Agnieszk1

Ale gosc pisze o innym tytule - nie o mgr tylko o mgr inż.
I wlasnie mamy dwie osoby
jedna z tytulem mgr
a druga mgr inż.


Moim zdaniem w takim przypadku to mogą stosować łączny tytuł co najwyżej na tabliczce na drzwiach. :lol:

olinek
02-05-2005, 13:48
Tytułów zawodowych należy moim zdaniem używać przy okazji kontaktów zawodowych. A czy jest się czym chwalić ?: magister to tytuł z najniższego szczebla naukowego a inżynier to synonim najwyższych osiągnięć zawodowych. Chyba to wyjaśnia mój pogląd na tytuły przed nazwiskami. Pozdrawiam
PS: A co ma napisać sobie licencjat ? Jeszcze takiego nie spotkałem ale......

jan badura
03-05-2005, 19:54
Jak bedziecie na cmentarzu to z ciekawosci prosze sie rozejrzeć po nagrobkach ile to mamy pochowanych magistrow ....ehh szkoda gadać

z moich obserwacji wynika ze im wiekszy" matoł " był tym bardziej z tego tytułu korzystał i go podkreslał w życiu codziennym

patunia
03-05-2005, 19:56
Znam takich, co sobie na nagrobku kazali napisać "doktor taki a taki" :lol: co oczywiście życia im nie wróciło. Osobiście uważam, że poza naprawdę uzasadnionymi sytuacjami zawodowymi, gdzie podanie posiadanego tytułu jest naprawdę niezbędne, legitymowanie się literkami przed nazwiskiem jest śmieszne i bardzo drobnomieszczańskie. I raczej świadczy o małości niż o wielkości tego, kto się tytułem posługuje. Prawdziwie wielcy najczęściej nie afiszują się z tym.

Ew-ka
10-05-2005, 09:41
m-ały
g-ruby
r-udy

rozszyfrowany skrót ???

Agnieszka1
10-05-2005, 14:53
m-ały
g-ruby
r-udy

rozszyfrowany skrót ???


hhehehehhehehe
dobre
ja znalam tylko
mgr inz - możesz gówno robic i niezle zarobic :lol: :wink:

Ew-ka
10-05-2005, 21:27
Tatus przychodzi do urzedu pracy
-szukam pracy dla syna, skonczyl zawodowke
-no to proponuję za pomocnika murarza z pensją 1500zł -oferuje urzedniczka
Ojciec drapie sie po głowie
- a nie ma coś innego ? boje sie ,ze za dużo kasy zarobi i sie rozpije
-no to za pomocnika pomocnika murarza - za 800 zł
-A jeszcze mniej nie mozna ? -cicho pyta tatuś
Zdenerwowana urzędniczka
-a co pan sobie myśli , żeby zrabiać 500 zł trzeba najpierw studia skończyć !!!!

drbudzik
18-05-2005, 21:07
co do napisow na nagrobkach to prawda- sama widzialam : dr n.med.specjalista chirurg .... ..... to wyglada "ciezej"niz mgr inz. :o

rrmi
22-05-2005, 03:50
prosciu
tytółówten tytul zobowiazuje , nie zebym sie czepiala, ale jak juz tak ladnie mowisz ...

Mały
22-05-2005, 21:03
mam znajomego mgr inz - poszedł na budowę i okazało sie ,że lepiej mu siedzieć przy tabelkach niz w praktyce - bo o niej to nie ma zielonego pojęcia.