PDA

Zobacz pełną wersję : Dziennik Gerionowy



Gerion
27-06-2005, 15:27
Piszą ludziska i piszą, a co nowa historia to ciekawsza. Tak sobie myślę, trzeba by też przysiąść do gerionowego dziennika, bo dzień w dzień coś nowego się wyczynia, a pamięć jest ulotna i wybiórcza, zostawiając tylko co ładniejsze i przyjemniejsze wspomnienia...
A może to i dobrze? – jak mówił majster do Jasia w słynnym skeczu. No więc nie bądź pan rura i nie pękaj – tymi słowy Gerion motywuje sam siebie do pisania dziennika....

Cała historia z naszą (to jest żoniną i moją) budową, zaczęła się onego roku 2003 jakoś tak w marcu. W sposób całkowicie dla mnie niepojęty. Podejrzanie zadzwonił mój komórkowy telefon i już wtedy poczułem dziwny ucisk w uszach i historyczne zawirowanie świata ... Jeszcze tylko matriksowego, czarnego kota mi brakowało. A głos żonki w telefonie mówi: „słuchaj, kupujemy działkę...” No, dobra – se pomyślałem. Działka to brzmi dumnie i poważnie, nie to co dwupokojowe mieszkanie w co prawda nowym bloku i na co prawda fajnym osiedlu...
„A gdzie to?” – pytam niezmieszany, tak jakbym kupowanie działek miał we krwi i robił to co najmniej 4 razy w tygodniu... „A w Kostrzynie...” Hmm, dla mnie mieszkającego nasty rok w Poznaniu, słowo Swarzędz oznaczało mgliste miejsce na mapie - „tam żyją smoki”...
Kostrzyn to było znacznie dalej niż „tam żyją smoki” i jakoś bardzo abstrakcyjnie. No ale co tam. Kto by marudził rozentuzjazmowanej małżonce?

Z tym Kostrzynem to osobna historia, ciekawa i pełna powiązań przyjacielsko-znajomościowych, ale nie będę w tym miejscu zanudzał potencjalnych czytelników dryfem tematycznym.

W każdym razie pojechałem, żeby zobaczyć to miejsce. Położone nie powiem, ładnie, bo na uboczu. Blisko asfaltowej ulicy Kórnickiej, całkiem blisko do A2, ale nie na tyle by widzieć, czy słyszeć pędzące auta. Zupełnie blisko linii kolejowej Berlin-Warszawa, ale mi, od dziecka wychowanego w sąsiedztwie trasy Szczecin-Katowcie pociągi absolutnie nie przeszkadzają, ba, budzą wspomnienia z lat młodości... ;-)

Ładny kawałek pola. Z przodu działki parę hektarów plantacji róż, po obu stronach niezasiedlone (jeszcze wtedy) sąsiedztwo, skrzyneczka z prądem, woda w drodze... ot ładne 8,5 ara. Na działce zielska mnóstwo, parę orzechów (małych), krzaków bzu i młodych brzózek... Wkoło skowronki (wiosna wtedy była) i cichutko. Dziwnym zbiegiem okoliczności żaden InterCity w czasie mojego oglądania potencjalnej włości ziemskiej nie przejeżdżało. I wiecie co? Strasznie mi się spodobało. A jechałem z 102% nastawieniem „na nie”. Myślałem sobie – „eee coś zawsze znajdę, żeby się przyczepić”. Nie znalazłem.

Oczywiście, że w tym czasie żadne z nas nie myślało poważnie o budowie. „Lokata kapitału” - zgodnie żeśmy sobie przytaknęli. „Kto by myślał poważnie, żeby tak daleko za Poznań się wyprowadzać? Na wieś? Nie nie, w żadnym wypadku. No ale niedługo wchodzimy do Unii, może sprzedamy tę działkę z zyskiem?”.

Nawet żeśmy wiarygodności sprzedawczyni nie sprawdzali ;-) Praktycznie zakup w ciemno, ale było to podyktowane tym, że nasi znajomi (koleżanka z pracy mojej żonki i jej mąż – rodowity Kostrzynianin) kupili prawie po sąsiedzku inny kawałek od tej samej właścicielki. Całość, że tak powiem, po pewnej znajomości i za baaardzo przyzwoitą cenę.

Skombinowaliśmy pieniądze, spotkaliśmy się sprzed notariusza, parę podpisów, wycieczka do domu po brakującą gotówkę (a jakże, wypchaną zielonymi banknotami saszetkę zostawiłem z wrażenia na parapecie w kuchni, znaczy się w środku mieszkania rzecz jasna – jakbym zostawił na zewnątrz to bym pewnie dziś nie wiedział o istnieniu Forum Muratora). I staliśmy się właścicielami działki numer taki to a taki przy ulicy jeszcze nie nazwanej.

Sporo wody upłynęło w warcie, zbliżał się wielkimi krokami grudzień 2004, kiedy to musieliśmy podejmować strategiczne decyzje – co robić z oszczędnościami w kasie mieszkaniowej? Do kiedy aneksy, ile na odliczenia i w ogóle ekonomiczno-ułamkowy miszmasz. Dobrze jest mieć znajomych rewidentów. Bardzo biegłych. Wyznaczyliśmy se jakiś deadline na rok 2005...

I co? Ano i nic. Czekaliśmy na wejście do Unii Europejskiej...

Czekaliśmy roczek i miesięcy dwa. W tak zwanym międzyczasie nasza działka zyskała status w pełni uzbrojonej. Przyjechali panowie w TPSA i wkopali osłonięty czarnym pcv przewód. Zrobili nawet studzienkę... Byli super gorliwi. Jak przyjechałem po dwóch tygodniach (październik 2004) to za cholerę nie mogłem doszukać się swojego kamienia granicznego. Cóż, szpadel w garść i kopiemy... Kopałem dłuuuuugo i szeeeeroookooo. Nie wykopałem. Aż przyszedł znajomy mechanik, mieszkający rzut beretem od naszej posiadłości. „Złota szukasz, tej?” – zapytał żartobliwie. A mnie nie było już widać, bo byłem z metr niżej od przewodu telefonicznego...

W końcu znalazłem kamień. Graniczny. Ze 2 metry od pierwotnego miejsca przeznaczenia i z premedytacją zasypany 1,5 metrową warstwą ziemi... Ponoć geodeci zakopują butelkę jakiś poziom pod kamieniem granicznym... U mnie nie zakopali. Pewnie wypili zawartość butelki i z zamachem godnym Władysława Komara ciepnęli ją w krzaki, znaczy się na moją działkę. Albo też ekipy „zbieraczy” obskoczyły wszystkie działki zaraz za geodetami i nim grunt zdążył obeschnąć, oni podkopali się i załadowali swoje wózki zebranym łupem... W każdym razie ustalenie miejsca przeznaczenia wydłubanego kamlota było pewnym wyzwaniem i do dziś nie mam pewności czy siedzi on na swoim właściwym miejscu. No ale i tak od sąsiada z prawej oddziela mnie tajemnicza, 3m szerokości dróżka, więc się tym nie przejąłem.

I weszliśmy do Unii. Na drugi dzień moja działka nie stała się 3 razy droższa.... „A może to i dobrze?” – powtórzę za majstrem ze skeczu. Pewnie byśmy ją szybko sprzedali...
A tak stała sobie spokojnie, nie wadząc nikomu. Trochę pokosiłem na niej chwasty, trochę opryskałem znanym i powszechnie lubianym przez działkowców Roundapem. Pomogło miejscami. Działka wyglądała jakby miała łupież plackowaty. No ale to były moje pierwsze koty za płoty, „co będę tu karczował i kultywował, jak zaraz ją przecież sprzedamy” – pocieszałem się...

Nawet wyobraźcie sobie przyjechał mój teść. No co? Jak nie robić z tego wielkiego wydarzenia, jak chłop musiał 700 km przejechać jedną z najdłuższych tras kolejowych: Przemyśl – Szczecin... A bo moja żonka to Sanoczanka z krwi i kości, bieszczadniczka jak się patrzy. No więc przyjechał i mocno mi pomógł w karczowaniu i kultywowaniu ;-) A bo to wiadomo kiedy sprzedamy tę działkę? W sumie – podejście słuszne.

Przyszły potem wakacje 2004. Cóż, czas rozejrzeć się za jakimś miejscem do zwiększenia przestrzeni życiowej. Działka w Kostrzynie - a owszem, sprzedamy z dużym zyskiem, jak będziemy kupować coś w Suchym Lesie, czy na Podolanach. W końcu Strzeszyn, Podolany to „nasze” dzielnice i żyje nam się tu całkiem przyjemnie....

O perypetiach z działkami, pośrednikami i pośredniczkami napiszę za czas jakiś....
A tutaj komentarze (http://www.murator.com.pl/forum/viewtopic.php?p=734434#734434)

Gerion
30-06-2005, 10:23
Ech, na działce fundamenty już zaizolowane, a ja tu prehistorię opisuję.... Ale cóż, na wszystko przyjdzie czas.

Tak jak pisałem wcześniej, od połowy roku 2004 zaczęliśmy poważniej myśleć o budowie domu, a właściwie o zakupie działki. To nic, że mieliśmy jedną w Kostrzynie, hasło „kup pan działkę” z wielkim transparentem tupało nóżkami kiedy tylko mieliśmy wolną chwilę.

„A może by tak szeregowiec?” – pytała moja żona, bynajmniej nie na przeglądzie honorowej kompanii WP. No i się zaczęło. Oczywiście gdzie się szuka? Tam gdzie się mieszka. Przeryliśmy cały Strzeszyn i część Podolan. Owszem były fajne oferty ale tak pod 350, 400 tys. (tu się Gerion krzywi i narzeka na pazerność właścicieli ;-)).

Aczkolwiek prawie po drugiej stronie ulicy jak wracamy z placu zabaw naszej pociechy, stoi niewykończony szeregowiec. W oknie kartka: na sprzedaż i nazwa pośrednika... Mierzę krokami...wychodzi 11. Dzwonimy.

Wiało wtedy niemożebnie, a małżeństwo pośredników jakoś tak na letniaka wypełzło z samochodu... No to ja do oglądania. Stan surowy zamknięto-rozbabrany rzec by można. Powierzchni już nie pamiętam, ale 3 kondygnacje (teraz to się pukam w czoło ;-)). Taras z tyłu zarwany, okno dachowe osadzone na słowo honoru... „Skolka?” – grzecznie zapytałem. A 250 z możliwością negocjacji... No dobra, se myślę, na wykończenie stówa, na urządzenie z 60 ...I zaczęły się negocjacje.

Koniec końców byłem chyba ze 3 razy u pośredników. Kręcili nosami, wychwalali pod niebiosa, wymyślali różne bajki. Zeszli 10%. Po tym jak ich grzecznie wyśmiałem i nieodzywałem się z miesiąc zadzwonił telefon i oferta spadła do 200 tys. Ale ja myślami byłem już daleko.

Objechaliśmy z żonką cały Suchy Las. Pięęęękne działki. Jedna, przy równoległej do ul. Szkolnej, ze starymi brzozami... Na drugi dzień już gadałem z Progressowcem...”Panie, te działki idą jak woda, do jutra musisz pan decyzję podjąć...”. Baran, se myślę, czy ja kurna ziemniaki kupuję? Rozumiem, że tak ważny BON to tylko z gośćmi pokroju Kulczyka gada, ale takim podejściem spienił mnie dokumentnie. Olałem. I z dobry miesiąc działka stała nienaruszona... a może i dłużej?

Po drugiej stronie Suchego Lasu też wynaleźli nam (a jakże, chyba z 7 biur mi dzwoniło codziennie z ofertami, zwykle tymi samymi, które już nie raz widziałem), całkiem ciekawą działkę. Narożna, na skarpie, z tyłu las, z przodu dwie bardzo wiekowe akacje, sąsiad jakiś kanadyjczyk (znaczy się drewniak). No miód malina po prostu.

Rude dziewczę, które mi tę działkę pokazało musiało podpisywać jakieś tam zobowiązania i papiery, bo to niby od konkurencji i takie tam bajki. Ale teraz najlepsze. Se z nią jadę i atak pytam: „hmm. a pani to ile już takich porządnych działek upchnęła? jak ma pani takie doświadczenie to może coś mi pani podpowie?” ... ano pani nie upchnęła ani jednej działki. Ba, ani jednego domu, czy mieszkania. Pani wzięła pracę sezonową w BONie i miała pojęcie o sprzedaży działek jak ja nie przymierzając o fuzji nuklearnej. W cenach w poznańskich dzielnicach zagiąłem ją jak słomkę, o cenach za metr mieszkania nawet nie próbowała ze mną dyskutować... Ech, fachowcy psia mać.

Ale nasza „świadomość inwestorska” zaczęła coraz bardziej się rozszerzać. I to w nieoczekiwaną stronę. Spławie i Pokrzywno. Nawet nie wiedziałem, że są takie dzielnice ;-) I jak w Suchym Lesie ceny oscylowały wokół 130 złociszy, tak w tamtych rejonach stówka za metr to był standard.

No i żona znalazła ulicę Sanocką ;-( Masz babo placek. Tam to działki po minimum 1500m, a uzbrojeni to chyba tylko właściciele byli. W psa i ewentualne sztachety. Ale nazwa ulicy piękna.

I znaleźliśmy kolejną działkę. Blisko sklepu przedszkola i autostrady. Ale po spotkaniu z właścicielem i późniejszych rozmowach – rozmyło się. Sąsiad walczył 2 rok z uzyskaniem WZ....

A może by tak na wschód? Noooo tam to było gdzie podróżować. Swarzędz, Gruszczyn, Nowa Wieś... Nie pamiętam ile działek i domów obejrzeliśmy. Ale pan Irek z Mediatora to był gość. Ile on się z nami napracował, ile nawyszukiwał. I jaki był fachowy! W porównaniu z rudą to Czomolungma przy kupce żwiru. I bach! Znów skok na drugą stronę Poznania. Batorowo i wykończony (prawie) domek z wykończonym (totalnie) inwestorem. Projekt Gienia (do którego zapałaliśmy miłością od pierwszego wejrzenia).

Historia nie wiem czy prawdziwa, czy wymyślona „na potrzeby” ale w każdym razie smutna. Gość z kredytem, z niewykończoną budową, bez widoków na przypływ kasy, z grupką dzieciaków i trudną sytuacją życiową.... Musi sprzedać i to pilnie. Cena podobna jak za nasz nieszczęsny, pierwszy szeregowiec.

Nie wiecie nawet ile czasu myśleliśmy i gryźliśmy się z wątpliwościami... Ale pan Irek szybka jest! W międzyczasie objazdy po Swarzędzu i parę kolejnych okazów...A z nas twarde sztuki, wybredne.

A tu już jesień się kończy, śniegiem zaczyna prószyć. Pojechałem na działkę w Kostrzynie i uwieczniłem śniegową kołderkę. Efekty możecie sobie obejrzeć tutaj... (http://www.gerion.perfekt.pl/images/budowa/slideshow270205.html) Trzeba poczekać krzynkę aż się załaduje, bo to spory plik swf (ot uroiło mi się by zrobić we flashu prezentację...).

No i już prawie kupiliśmy. W Swarzędzu. Żona co prawda pamięta głównie panią pośredniczkę z wymalowanymi tipsami i coś tam komentuje ;-) Ale ja tylko ją raz na oczy widziałem ;-) A potem to już rozmowy z szefem. A szef? Fiu, fiu. On być fołr jear w Kalifornia, on widzieć wszystko i być debeściak nad debeściaki. Jeździć szybka mercedes do Berlina codziennie i mieć fłancuski kominek, w którym i tak nie palić....

Rozmowy z szefem były okropne. Ale pouczające. Ile ja się nasłuchałem historyjek o radnych Swarzędza? I to pikantnych. Ile o Czikago i przemycie przez granicę? No ale w końcu spotkałem się z właścicielem.... Na jutro kasa i umowa.

Nocą gorąca linia z teściem, który dla mnie jest opoką wiedzy i doświadczenia. A ranem konkluzja....

Wiecie, czasem to człowieka oświeci. Chociaż częściej działa jak w amoku. Mnie oświeciło. Podjęliśmy decyzję. Dość szukania i tracenia czasu. Budujemy w Kostrzynie.
Wiecie jak się debeściak buldoczył? ;-)

Gerion

Gerion
30-06-2005, 13:09
Skoro już zapadła decyzja, że się budujemy i wiemy już gdzie, no to trzeba by wybrać jeszcze co budujemy?

Pewnie wszyscy przez to przechodzili, tony katalogów, tysiące projektów, kilometry podróży po nowych osiedlach i podglądanie co też inne ludki pobudowały....
No ale my byliśmy już napiętnowani Gienią z Batorowa. Poza tym ja, naczytawszy się Muratorów, nasłuchawszy opowieści dziwnej treści, wbiłem sobie do głowy – projekt ma być jak najprostszy, jak najtańszy. Dach dwuspadowy, piony sanitarne w jednej linii, maksimum ergonomii, co nie znaczy że musi być ładne...

I tu się zaczął konflikt interesów. Żonka chce ładne, ja chcę tanie i proste ;-)

Wiecie, w międzyczasie wybieraliśmy różne projekty i żaden nie był taki – KOMPROMISOWY. W końcu stwierdziłem, że trzeba sobie wypisać priorytety. Najpierw rzecz most importand – jaki duży ma być dom? Wypisaliśmy pomieszczenia i ich metraż... Wyszło minimum 110 maksimum 140 metrów plus jakiś garaż...

Pierwsze kryterium wybrane.

Teraz wymiary domu, no bo działka 24 metry i nie wszystko co nam się podoba może na niej stanąć. No i już byliśmy w domu ;-) Projekty kompromisowe które wynaleźliśmy i nam się bardzo spodobały to: Gienia (http://www.domnahoryzoncie.pl/3/projekty.php?page=projekty&id_projektu=11&id_autora=2&spacer=2&proj=GIENIA), Zosia (http://www.domna5.pl/index.php?opcja=details&id=9&nazwa_projektu=ZOSIA) i Feniks (http://www.dobredomy.pl/?id_project=40). To były projekty topowe. Aczkolwiek myśleliśmy o Eko i Echo również... Myśleliśmy poważnie, nawet na forum muratorowym namiętnie o tym rozprawiałem i zapisałem się do fanów Horyzontu ;-)

Weryfikacja, przeprojektowania wnętrz, tu zmiana ścianki działowej, tam wymiar okna. I rzecz najważniejsza, choć nikt by tego nie przypuszczał: garaż....
Pewnie, że miał być na 2 samochody. W przyszłości jakiś Land Cruiser, a na razie na naszego superturbo Lanosa i dwa rowery ;-D

I klops. Przy projektach w rzucie prostokątnym, z prostym dwuspadowym dachem, na naszą działkę na wejdzie „na dostawkę” żaden porządny garaż.... Ile ja się narysowałem papierowych projekcików, samochodzików, na papierze milimetrowym... Znałem wymiary wszystkich topowych aut ;-) kombi zwłaszcza. Najfajniej wyglądały opcję: wąski garaż, auto za autem. Na polu boju została Zosia z powiększonym salonem i przyklejonym garażem.

A i tak zabrakło paru centymetrów. Wiecie, niby parę centymetrów różnicy nic nie znaczy, przynajmniej tak się oficjalnie wmawia facetom, coby kompleksów im zaoszczędzić ;-) Ale kurczaki, dla nas znaczyło. Mam w tej chwili garaż 2,78 szerokości i wiem co znaczy różnica paru centymerów.

Aleśmy się namęczyli, żeby coś szybko wybrać... Tym bardziej, że „załatwianie papierów” było już w drodze i gość załatwiający, powiedzmy pan D* nieco nas przynaglał byśmy projekt wybrali.... Z tym panem D* i przynagleniami to osobna, bardzo długa i barwna historią, którą opiszę później ;-)

Byliśmy w desperacji, zwłaszcza ja. Moje wizje pięknego TANIEGO dachu dwuspadowego, pokrytego równie piękną i TANIĄ blachodachówką odchodziły w niebyt. Na horyzoncie pojawiła się wizja, której się obawiałem: koperta.... Bynajmniej nie wypełniona pieniędzmi.

Jeszcze rzutem na taśmę, postanowiłem poszukać pod latarnią. Znaczy się tam gdzie najciemniej, czyli w biurze architektonicznym. Udałem się z miejsca mojej pracy na drugą stronę sąsiedniej ulicy, gdzie to mieści się pewne biuro na P*.

Pani miła i przyjemna powitała mnie od wejścia. Po krótkiej i rzeczowej rozmowie ustaliliśmy co mnie jako przyszłego inwestora interesuje...Dwie godziny wybierania projektów i w końcu nadzieja zaświtała w moim sercu.

Projekcik ich autorstwa, metrażowo, wizualnie podobny do Gieni. Jakby dostawić garaż to się MIEŚCI na naszej działce...cena 1200 złociszy...No same plusy. Więc ja ciach, ksero, biorę rzut do domku i de novo, co gdzie zmienić i przestawić, żeby nam było dobrze....

A w międzyczasie rozmowy z panem D* (pisałem już, że to inna historia?). W każdym razie gość równiacha, mówi: „za załatwienie pozwolenia na budowę i zrobienie całkowitej adaptacji do lokalnych warunków zabudowy biorę 1000zł. Połowa teraz, połowa po robocie...” Na kiedy by to pozwolenie było pytam się? „Góra dwa miesiące...” Było wtedy Matki Boskiej Gromnicznej (2 luty dla niewierzących), że piorun jakiś nie strzelił, albo ziemia się nie zatrzęsła jak on te dwa miesiące przyobiecał, to nie wiem... No ale to inna historia.

Pełen optymizmu i zadowolenia idę więc Marcelińską i skręcam w uliczkę do biura P*.
Pewnie kupimy ten projekt, bo nam się bardzo podoba. Pani uśmiech aż wyskakuje zza okularów. „A który projekt?” – pyta z głupia frant. No jak to który? Pokazuję ksero porysowane przez nas ... I mówię nieopatrznie, że i tak zaadoptujemy projekt na nasze potrzeby itd. itp..

A miła pani na to, że jak to, że TO już jest adaptacja... Zatkało mnie. To co ja oglądałem i po czym rysowałem w domu. Po adaptacji ?!?! Wyszło na to że tak. Że to była „wariacja” na temat projektu pierwotnego i ten projekt pierwotny kosztował 1200zł...A za ich adaptację tego pierwotnego g$#&@ miła pani życzy sobie dodatkowy 1400 zł... (gdzie ja od pana D* mam już adaptację zapłaconą, bo dałem mu przecież 5 stówek).

„Czyli co?” – pytam już skrajnie poirytowany – „to porysowane o tutaj, kosztuje 2500 zł?!” Kosztowało. Szlag mnie trafił. Nie napisze tego co powiedziałem pani, co myślę, o takich praktykach i o takiej działalności. I o takiej miłej pani. Musieli mieć dobrego szklarza, że te szyby wytrzymały jak wychodziłem....

A pan D* naciskał...

Szukaliśmy więc ostatecznie projektu po kwadracie. Z wbudowany lub wysuniętym garażem na dwa stanowiska. I wtedy zrezygnowaliśmy z poddasza. Nasze oczekiwania w zupełności spełniała by parterówka (i od razu sobie przypomniałem wizję szczęśliwego posiadania szeregowca). Było parę warunków, np. spiżarka, trzy pokoje, kuchnia większa niż 8-9m2, pokoje większe niż 13m2, holl nie większy niż 10% powierzchni budynku, no i metraż 120-140 bez garażu...

I w końcu znaleźliśmy. To był strzał w dziesiątkę. Układ – prawie idealny, metraż: prawie 125m2, parterówka, garaż na 2 stanowiska, wszystkie warunki spełnione. Wszystkie! Kuchnia 15m, najmniejszy pokój 13m, pozostałe większe, salon prawie 34m, spiżarka...Jednym słowem PLEJADA (http://www.domus.wroc.pl/projekt1.html?id=19)...

Gerion
13-07-2005, 14:53
Kolejny krok zrobiony. Mamy wybrany projekt, zima się kończy – jakoś tak cieplej na sercu. Ale dobrze, że to człowiek świadomości nie ma co go w przyszłości spotkać może, bo rodziłby się albo siwy albo łysy (no dobrze, czasem się rodzi łysy – ale to nie ze zmartwienia).

Jadę więc w te pędy do pana D*. W kominku buzuje, ciepełko przyjazne, na kalendarzu jeszcze gorętsza pani, a ja na moim pokreślonym wydruku objaśniam co i jak, jakie byśmy zmiany chcieli i czy nasze „zachciołki” są realne... Pan D* zabija mnie spokojem i luzackim podejściem (oby tak dalej- myślę). Wszystko co chcemy da się zrobić i to z tzw palcem w .... kieszeni. No ba, to główna zaleta projektu, że go przerabiać mocno nie trzeba było. Więc klepnięte, kupujemy projekt z Domus. A w sumie to nasz pan D* ma go kupić, skoro jedzie tak kompleksowo – robi piękną adaptację i załatwia pozwolenie, to czym ja się będę martwił (myślałem w swej naiwności).

Dwa dni później (20 lutego) telefon – „przyjeżdżaj pan po projekt”. Dobrze, że policja nie stała tym razem na podjeździe w Antoninku, bo z 8 punktów bym zarobił. I znowu miło, kominek, ciepełko, kalendarz. No i nasz projekt. Kartkuję, oglądam... piękny (ech, żebym to ja się wtedy tak znał jak teraz). Płacę, pakuję projekcik w koszulkę i gazu do chaty....

I gdzieś na wysokości miłostowego Cmentarza coś mnie tkło. Lewym okiem na drogę, prawym na projekt, prawym na drogę, lewym na projekt... I kurna nagle widzę, że ten projekt ma garaż JEDNOSTANOWISKOWY.... Aż się spod kół zadymiło. „Coś mi pan zamówił?!” – drę się do komórki na poboczu.

Na spotkaniu dzień później: wymieniamy projekt czy jak? No i w sumie pan D* zaproponował – powiększenie garażu do wersji 2 stanowiskowej to dla mnie pikuś, zrobię to w cenie adaptacji. Ech, gdybym wiedział, że przeprojektowanie dachu dwuspadowego na kopertę to nie jest taki pikuś, to nawet bym się nie zawahał... No ale teraz mam za sobą pół roku Forum Muratora.

Klamka zapadła, w adaptacji mamy też zmianę garażu na dwustanowiskowy. „Załatwiaj pan warunki przyłączy, a potem wodę i prąd i jedziemy z koksem”. I mając w głowie te radosne słowa, wracałem sobie do domku licząc na uzyskanie pozwolenia najpóźniej do końca kwietnia.

Rodzina nie chciała uwierzyć, żeśmy już projekt wybrali ostatecznie i że budujemy się „na poważnie” ;-)

Projekt był, adaptacja była w drodze, wnioski poskładane. Wcześniej fajny pan Geodeta machnął mi 10 mapek za zaledwie 350 złociszy +VAT. Tyle mapek? No ale od przybytku głowa nie boli, a poza tym pan geodeta był naprawdę fajny.

Warunki mieliśmy w połowie lutego, gmina Kostrzyn to porządna gmina jeśli idzie o załatwienie papierów. Przynajmniej do dziś tak mogę powiedzieć. Za wykonawcą czas zacząć się rozglądać.

A co ja będę dużo szukał, jak pan D* robi wszystko kompleksowo. No ale posiadając namiary na pewnego Swarzędzkiego wykonawcę, grzechem by było nie zapytać o ofertę. Zapytałem. A potem do pana D*. Wycena za robociznę, kompleksowo od A do Zet za stan surowy otwarty, bez dachu ofkors. Jako, że pan D* ma pod ręką hurtownie, to i materiały od niego. Poszło. Cena tak przez 20 tysięcy za robotę. Raczej nie bardzo wygórowana jak na poznańskie warunki. No ale nie byłbym sobą, gdybym nie negocjował. Po przyciśnięciu do muru padła kolejna propozycja, a po nazwaniu mnie żydem, ostateczna. Ja tam osobiście nic do żydów nie mam. Ale cena zeszła trochę w dół. Spodobało mi się...

Teraz przyjdzie czas na zderzenie dwóch teorii. Wedle pierwszej, mieliśmy budować tak – jeden wykonawca, robi wszystko załatwia wszystko organizuje ekipy, a my przyjeżdżamy w bamboszach na budowę i podziwiamy w błogim stanie niewiedzy i totalnego laictwa, jak to nam mury rosną. Długo byłem zwolennikiem takiego podejścia.

Potem dostałem wycenę materiałów (a dłuuuugo mówię Wam, musiałem o nią walczyć). I to był mój pierwszy kontakt z budowlaną rzeczywistością. A potem ściągnąłem sobie parę plików xls ułatwiających zrobienie samodzielnego kosztorysu... I po paru tygodniach spędzonych na ryciu internetu, dzwonieniu do hurtowni i objeżdżania kastoram i lirojów – sam spróbowałem wycenić sobie materiałówkę. Oczywiście – pierwsze próby były w ciemno, jako, że w życiu współczesnej budowy nie widziałem, a moje wizje z lat młodości zapewne mocno anachroniczne były zarówno pod względem technologii, jak zwłaszcza kosztów ;-)

Pomału druga teoria zaczęła brać u mnie górę. Żadnego generalnego wykonawcy, sam zatrudniam ekipy, sam się dogaduję z hurtownią, sam wybieram materiały, sam negocjuję ceny. Pełna kontrola, czyli sam jestem kierownikiem swojej własnej budowy ;-) Może nie merytorycznym, ale co najmniej dyrektorem pionu zaopatrzenia ;-)

Im bardziej wnikałem w temat, tym bardziej byłem przekonany do tej drugiej wizji. Budujące po sąsiedzku nasze dobre „Znajomstwo” (tak tak, ci, którzy nas namówili do zakupu działki) budowali się dokładnie w ten sposób, a że wyprzedzali nas przynajmniej o pół roku, (albo o fundamenty jak kto woli), to mogli podzielić się z nami całkiem pokaźnym doświadczeniem.

Korzystając więc z tego „dzielenia”, spotkałem się z ekipą murarzy, która miała ciągnąć stan surowy naszym znajomym. I co można powiedzieć po pierwszym spotkaniu? Wrażenie wrażeniem, ale do mnie przemawiają konkrety. Zrobiłem więc kopię projektu, dałem im na tydzień do domku – niech myślą. A że ekipa z daleka, to ofertę mieli złożyć jak tylko zrobi się pora na budowanie i wrócą do naszych znajomych mury stawiać.

Wtedy już byłem po przeliczeniach kosztów tych i owych. No i zdecydowany byłem nie dać zarobić żadnemu „organizatorowi” budowy, tudzież generalnemu wykonawcy.

Ofertę dostałem przed początkiem marca. Jak spojrzałem, to parsknąłem śmiechem (czym lekko zbiłem z tropu oferenta) i widząc zdziwienie na twarzach majstrów, tłumaczę, że za tyle a tyle to ja mogę mieć ofertę z ekipy z Poznania. Daję im tydzień na przemyślenia i weryfikację, no i potem się dogadamy. Miny mieli nietęgie, może se wyobrażali, że jak taki projekt wybraliśmy to na pieniądzach śpimy, albo co? Któż to raczy wiedzieć?

Podejście drugie było znacznie prostsze. 25% mniej niż oferta pana D*. „No niech już będzie tak.” – dodał majster naiwnie wierząc, że jak da mi palec, to ja mu ręki nie utnę. Ale gdzie tam. Byłem twardy, nie dość, że znacznie obniżyli ofertę, to wynegocjowałem w tej cenie zrobienie pięknego (później zobaczycie na fotkach) drewnianego domku w ogrodzie, no i solidarnego podziału kosztów zamieszkania (bo gdzieś musieli w końcu wynająć lokum).

I powiem Wam, że po takiej ofercie ( i rekomendacjach znajomego) to już nigdzie nie szukałem. Pan D* nawet się nad kontrofertą nie zastanawiał. Machnął ręką z okrzykiem „człooowieeekuuu” – co niechybnie miało oznaczać „A wali mnie już kto ci będzie budował, ja w każdym razie nie opuszczę ani grosza”. Potraktowałem więc to ze zrozumieniem i przyjaznym uściskiem dłoni. I przy okazji poprosiłem na namiary wykonawców wody i prądu.

Skoro w kwietniu miałem mieć pozwolenie, to dobrze by było wcześniej doprowadzić sobie to i owo. Wodnikiem był pan z Pobiedzisk, a elektryką miał się zajmować pan z Żydowa, który to niechybnie siedział w ENEI Gniezno i przy okazji papierologię miał w małym palcu.

No więc nie oglądałem się na kolarzy, tylko ruszyłem załatwiać media na działce. Warunki miałem, mapki miałem.
Czwartego dnia marca ENEA Gniezno mię wykasowało na 1848 złotych i 1 grosz, za „dołączenie do sieci ENEA”. Czyli paru kolesi zjawiło się na działce i w skrzyneczce od prądu, która stała w narożniku mojej działki zamontowali licznik. No i polski fachowiec nie byłby sobą jakby czegoś nie spierdolił. Skrzyneczka, jako że należąca do mnie i sąsiada, podzielona jest przez pół. Na dwie równe części, lewą i prawą. Sąsiad jest po stronie lewej więc logika nakazuje uznać, że to lewa część skrzyneczki (i licznik w niej) jest przyporządkowana do niego. A do mnie prawa.

Ale nie, „fachowcy” uparli się, żeby to mój licznik zainstalować w lewej części skrzynki. Dobrze, że sąsiad prądu jeszcze nie potrzebuje....

Skoro miałem już licznik, czas na „Erbetkę”. I tu pan elektryk wziął mnie z flanki. Przemierzyłem kawał drogi do tego Żydowa, zimno było jak psi. Pan nawet mi czekające erbetki w garażu pokazywał, faktycznie wyglądały solidnie. Skoro był u źródła, obiecał załatwić wszystko w góra dwa tygodnie. No i zażądał 1300 zł. A ja byłem totalnie nieprzygotowany, to znaczy nie zrobiłem rozeznania ile takie cuś kosztuje.

W każdym razie ostatni raz dałem się tak podejść, by godzić się na coś w ciemno. Nie, że żałuję, albo coś schrzanił, no ale zawsze lepiej mieć rozeznany wcześniej temat.

Elektryk suma sumarum sprawił się na medal. ENEA Gniezno nawet na oczy nie oglądałem, wszystkie podpisy i papiery załatwił sam on. No i pod koniec marca osobistnie wkopał erbetkę. W dwa miesiące później, moja Erbetka wyglądała tak pięknie na tle kwitnących dmuchawców. Na pierwszym planie Adaś ;-)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/erbetka.jpg

I teraz mój ulubiony cytat z Sindbada: „Ale o tym co było dalej, opowiemy Wam w następnym odcinku”

Gerion
15-07-2005, 15:18
Jakiś taki dziwny dzień dzisiaj. Niby piątek, ale taki podejrzany – coś wisi w powietrzu. Rano w firmie pojawił się szczur widmo, wszyscy go w piwnicy słyszeli, ale nikt nie widział. Poza tym śniło mi się, że murarze nie mogą mi wymurować fundamentów, bo ławy były zalane półmetrową warstwą wody...Jak oni w tych gumiakach pływali w wykopach, to się strasznie przez sen bałem, żeby nikt się nie utopił. I rzut fundamentów był jakiś inny... No nic, to tylko sen, widać, że się człowiek przejmuje i mu coś z podświadomości wypełza.

A normalnie, to fundamenty już zasypane, czekają tylko na izolację pod pierwszą warstwę siporeksu i dalej już można ze ścianami.

Moje reminiscencje skończyłem gdzieś tak w marcu, jak uzbrojono mi działkę w prąd. Całkiem przyzwoicie. Żeby teraz nie nakłamać i nie pomylić dat, wspomogę się moim plikiem wydatków, gdzie skrupulatnie zapisuję komu, za co i kiedy płaciłem. No i ile.

Niech więc podliczę luty i marzec... No prawie 7 tysięcy! A na działce zaraz zakwitną piękne dmuchawce. Za projekcik 1600, prąd prawie 3200, no i reszta na „drobiazgi”. Przypomnę tylko jak wyglądała moja działka pod koniec lutego:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/270205_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/270205.jpg)

Miałem więc prąd, czas było myśleć o wodzie. Polecono mi jednego pana z Pobiedzisk. Droga daleka, ale przynajmniej poznałem okolicę. Pan mi wycenił zrobienie studzienki i 15 metrów podejścia na 1700 złociszy. Pozostała kwestia tylko projektu przyłącza. No ale pan Zdzisław polecił mi sąsiada, a ten w ciągu 30 dni pięknie wyrobił się ze wszystkim. Dostał 500 zł, no ale ja tylko załatwiałem wydanie warunków przyłączy i podpisałem parę dokumentów. Sprawę w Komunalce, ZUDzie i poznańskim Starostwie zostały załatwione bez mojego udziału. Sprawnie. Musiałem tylko odczekać ustawowy termin od daty pieczątki na projekcie ;-)

Wtedy to, czytając dziennik inż. Mamonia (http://www.murator.com.pl/forum/viewtopic.php?t=28502) wpadłem, że żadna studzienka potrzebna mi nie jest i przyłącze mogę pociągnąć pod ławą już docelowo do pomieszczenia gospodarczego! Na co mi parę betonowych kręgów przed fundamentem?! Idąc po rozum do głowy, no i dalej tym tropem odwiedziłem lokalne wodociągi, stargowałem do 1400 zł i umówiłem się na połowę maja...

A, zapomniałem najważniejszego – pozwolenia na budowę jeszcze nie było. Ot, zapewne dokumentacja potrzebna do uzyskania, kwitła gdzieś w przepastnych szufladach pana D*. No ale tego mogę się tylko domyślać.

To był maj, pachniała...hmm... no kwitnącym mleczem pachniała moja działka ;-) Sami popatrzcie, widok urzekający.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/010505_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/010505.jpg)

Te powbijane gałęzie bzu, to zarys budynku. Za tydzień miał wjechać koparkowy i doprowadzić do ruiny piękną działkę. Jednym słowem miał wykopać wielki dół pod fundamenty. W tle ja z moim dzielnym zuchem – Adaśkiem.

Fundamenty, a raczej odpowiedni obrys do kopania wytyczyłem sobie sam, na podstawie projektu. Co prawda adaptację garażu zrobiłem sobie sam i tym sposobem, z szerokości 4,2 zrobiłem sobie prawie 6,8. Tak wychodziło z projekty właściwego 2G, no i o tyle prosiłem o poszerzenie mojego ulubionego adaptatora, pana D*. W sumie nawet nie o te 2,6, ale jeszcze o 15 cm więcej – bo tak mi wychodziło z szerokości działki.

I chyba miałem pecha z tymi 15 centymetrami, bo widocznie w zapiskach pana adaptatora coś się pokisiło, albo ołówek zamazał, albo spadło trochę keczupu... Who nows? można brzydko zapytać. W każdym razie jaja były później. Na razie w błogiej nieświadomości czekałem na mistrzów od koparki.

Z tym kopaniem to też nie była prosta sprawa. Raz, że teren bardzo podmokły. Na zdjęciach tego nie widać, ale fakt jest faktem. Wszystko się rozbija o niedrożne i poprzerywane dreny i ludzkie niechlujstwo. Teren działki jest z lekkim spadkiem i gdzieś stopę poniżej poziomu drogi. A z pięknego pola róż, położonego nieco wyżej zapewne spływają hektolitry wody... Nauczony doświadczeniem innych, chciałem przypilnować koparkę, żeby nie porozrywała ewentualnych sączków. O ile jakieś znajdowały by się pod moją działką...

Okoliczni melioranci wysolili mi cenę 80zł za godzinę, więc postanowiłem ich unikać jak ognia. Znalazłem katerpillar tańszy o ćwierć. No i 7 maja wjechał na działkę. Z początku szło sprawnie, warstwa po warstwie lądowały w olbrzymim kopcu na końcu działki. Ale jak już ściągnął humus, to prawie się zapadał po ośki w tej cholernej glinie. Sączków ani widu...Ale taki 6-ścio tonowy smok potrafi narobić szkód... Cóż po 6 godzinach działka była zmasakrowana lepiej niż Gołota w walce z Lewisem.

Zaczęło trochę siąpić, koparkowy pojechał, a ja postanowiłem pobawić się we wronę i połazić po świeżym wykopie. Wiadomo, nic tak nie potrafi odegnać złych uroków, jak wędrówka właściciela po posiadanym gruncie. No i stanąłem sobie na kawałku odsłoniętej gliny... Stoję, dreptam, a pod gliną jakby poduszka wodna się robiła... Myślę, jak wsadzę szpadel, to normalnie studnia artezyjska zaraz tu będzie...No i zacząłem kopać. Po dwóch sztychach dokopałem się do sączka... No pewnie, że poprzerywanego. A potem to już tylko chciałem odkryć w ilu miejscach i gdzie on właściwie biegnie... Biegł, a raczej pełzał paskudnie, bo w poprzek zarysu fundamentów, przecinając je dokumentnie w 4 co najmniej miejscach. Autocenzura nie pozwala mi zacytować bluzgów jakie poleciały w niewiadomym kierunku.

Na zdjęciu widzicie rozrytą działkę i bohatersko wbity szpadel w miejscu gdzie biegł sączek. Ale dokopałem się do skurczybyka....

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/070505a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/070505a.jpg)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/070505b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/070505b.jpg)
Problem był, bo nie wiedziałem co z tym zrobić. Sączek sobie pełzał idealnie na poziomie ławy. A prowadzić sączka w ławie i pod budynkiem nie miałem zamiaru. Całe perypetie z tym związane, a i garść cennych porad znajdziecie tutaj (http://www.murator.com.pl/forum/viewtopic.php?p=656547#656547) .
Jeszcze tego samego dnia podyrdałem do pobliskiej hurtowni targować się o materiały. Wiecie, byłem podkręcony tym sączkiem, więc targowałem się ostro. Dałem 4 patyki zaliczki na Solbet i z nieco lepszym humorem wróciłem na działkę...

Maj zapowiadał się kosztownym miesiącem. Tym bardziej musiałem już coś konkretnego robić, że umówiłem się z moją ekipą, na start 1 czerwca. Douczony więc dzięki forum, dzięki znajomym i nieznajomym meliorantom, postanowiłem samodzielnie, a raczej samowtór z żonką zrobić fachowe i profesjonalne obejście sączka.

Jak to wyglądało i ile potu i łez wylaliśmy, dowiecie się z kolejnego odcinka.

Gerion
25-07-2005, 15:41
Ale ten czas leci, a ja nie mogę zabrać się za aktualizacje dziennika. No dobra, nie marudzę tylko piszę.

Człowiek to się całe życie uczy i głupi umiera, jak mówiła moja śp. babcia. Byłem na przeglądzie technicznym auta, pierwszy raz z pełną świadomością, że wszystko będzie OK., „kontroler” do niczego się nie przyczepi (sprawdzałem wszystko samodzielnie, nawet parę kółek na ręcznym, żeby sprawdzić, czy aby linka nie naciągnięta za bardzo...Nie była ;-)).
Co roku miałem jakieś perypetie, a to raz mi się żarówka przepaliła w czasie badania, a to jakiś numer czegoś tak nie zgadzał się z tym samym numerem we wpisie...No nieważne. W każdym razie, jak gość mi powiedział: „a teraz proszę przeciwmgielne tylne” to zwątpiłem... Nie mam przeciwmgielnych tylnych i nigdy ich nie miałem. Mistrz zaczął mi wyjeżdżać z paragrafami i tłumaczyć, że nawet maluch ma ;-) U mnie nie było. Znaczy nie było podłączenia instalacji do włącznika. No i nie było żarówek. Zaślepki tylko. Gość odkręcił...i pokręcił głową, wyzywając na durnych koreańczyków. A ja składałem dzięki skośnookim, że nie zostawili żarówek, bo bym musiał się bujać do mechanika... ;-)

Wróćmy do tematów budowlanych.
Łyknąwszy odrobinę wiedzy melioracyjnej, zapieliśmy szelki i bohatersko podeszliśmy do tematu: „O tym jak Sączek obchodził fundamenty”. Zaplecze frontowe w pełni przygotowałem 18 maja. Parę ton drobnego kamyszka, 40 metrów rury fi60 (takiej ładnej żółtej z perforacją) i paręnaście metrów geowłókniny. I pierwsza skucha przy kamyszkach. Ktoś by powiedział temat prosty jak budowa cepa – jak nie umiesz zamówić sobie kamyszka to się nie zabieraj za budowę... No ja zamówiłem. Fakt, że na odległość i przez telefon, ale nie pojadę 40 km dla nieinteligentnych 10 ton skały. I przyjechał mi jakiś kliniec 8-18 mm. Tylko, że je moim przewrażliwionym wzrokiem inwestora widziłem tu same kamloty jak pięść Pudzianowskiego. A tak chciałem mieć drobny, ładny żwirek...taki wiecie, trochę grubszy niż ma kot w kuwecie. A nie kurna kamloty w które nawet dinozaur by nie narobił ! Ale co tam. po konsultacjach nerw mi nieco opadł. Od biedy mogły by być, miały pełnić funkcję drenażową...

Wiecie ile zabawy było z obwijaniem rury geowłókniną? Robiliśmy to w naszym „salonie” w bloku ;-) Nasz mały zuch miał ubaw po pachy skacząc między długimi zwojami rury (i skutecznie utrudniając owijanie). W końcu po paru godzinach walki, wąż został skutecznie unieruchomiony, zabity i zabalsamowany geowłókniną. Po tych doświadczeniach moglibyśmy starować w przetargu na renowacje Tutanchamona. Na dywanie pokoju leżały kilogramy małych, żółtych kulek wytrząśniętych z rury...
Teraz pozostało tylko wsadzić mumię sączka do naszego auta, przetransportować na działkę i czekać na stosowne okoliczności przyrody celem zagrzebania mumii w ziemi i przepuszczenia przez nią strumienia wody gruntowej.

No i zacząłem szukać odpowiedniego koparkowego (znaczy zacząłem wcześniej, niejako symultanicznie z procesem przygotowań do balsamowania). I niby w Polsce jest bezrobocie... Cudem wytrząśnięta skądś koparka przyjechała po tygodniu. Był 23 maj. I nie wiem, czy jakieś fale elektromagnetyczne rozchodzą się pod (nad?) działką, ale tak: Katerpillar przy ściąganiu humusu zaliczył dwukrotnie pęknięcie przewodu hydraulicznego. Tym razem pękła gąsienica...

Koparkowy jednak twardy był a nie miętki. Możecie sobie tylko wyobrazić, że jak wykopał kawałek, to przesuwał się dalej podpierając z „chorej” strony łyżką... Wyglądało to prawie jak scena z Matrix 3 z kroczącym mechem i generałem Mifune (czy jak go tam zwali) ;-)
W każdym razie wykopał. Wykopał pięknie, ze spadkiem i tak jak trzeba. Ja tylko musiałem dogrzebać się do sączków, wybrać wodę, zasypać „kamlotami”, położyć mumię rury, podłączyć ją do wlotu (i wylotu) sączka, zasypać warstwę kamyszków, zasypać gruntem rodzimym i uklepać.

Wykop był szeroki na jakieś 40 cm. A że ja nie należę do typu wąski w barach, musiałem stać w poprzek. Stać to pół biedy, ale schylać się i wygrzebywać wiadrem szlam i błoto – to była masakra. A przy temperaturze 30 stopni na zewnątrz to była prawdziwa masakra teksańską piłą łańcuchową...

Żonka dzielnie mi towarzyszyła. Wynosiła bohatersko wiadra śmierdzącej bryi, rozgarniała kamyszek (wymieszany z piaskiem), którego każdorazowe wsypanie do wykopu, wywoływało prawdziwą burzę piaskową... Przez moment czuliśmy się jak szczury tobruku ;-)
Odkupiła to bidulka zakwasami i weekendowym osłabieniem.

Ach, zapomniałbym. Przygotowania frontowe wymogły na mnie zakup taczki. Nie wiedziałem że się zmieści do bagażnika ;-) Zmieściła się, wystawały tylko rączki, więc krzesząc iskry po asfalcie dotarłem na miejsce boju w sam czas.

Można powiedzieć, że zdążyliśmy przed czerwcem. Koszty: kamloty 590, sączek i geowłóknina 250, koparka 270, taczka 148. Razem 1258 minus amortyzacja taczki ;-) Do tego parę wiader potu, i kilogramy mięsa, jakim rzucaliśmy zmagając się z sączkiem.

Jak już zasypałem i przyklepałem wszystko, w dyrdy do geodety, żeby mi wytyczył fundamenty. Wcześniej (o czym nie pisałem) mój Great Masta Kierownik określił wykop mianem „co za świnia tak ci tu poryła” – czym mnie niezmiernie zasmucił. Więc szybko zatrudniłem jednonogiego koparkowego Mifune i za 100zł pięknie wyrównał mi to co porył Katerpillar. Geodeci mogli więc tańczyć walca w wykopie, a moja ekipa murarzy ze spokojem mogła pluć w garść i łapać się szpadla.

Jakoś tak w tym okresie pojawiła się u mojej żony myśl – szopka. Znaczy się szopka drewniana, która z prostego budynku o przeznaczeniu ogólnobudowlanym wyewoluowała w postać małego, ogrodowego domku z drewna... Ja w swej naiwności ciągle w wyobraźni widziałem go jako „szopkę” z nieobrobionych dech. Wizja mojej połówki różniła się diametralnie, co oczywiście później zaowocowało szeregiem nieporozumień i drobny utarczek ;-) W każdym razie dostałem projekt „szopki” od naszego kumpla-sąsiada, dzięki któremu w sumie kupiliśmy tę działkę (imiennie od Tomcia). Obliczyłem ile i czego potrzeba no i wpłaciłem tysiączek na kantówkę i dechy...

A na działkę wpadła jak bomba ekipa naszych murarzy, czyli Bartki (jak ich zwiemy).
Powinienem tu zrobić dygresje, jak to z umową było (dzięki Fugas! ;-)) i jakie oczy na umowę robili murarze, ale już mi się nie chce dygresji robić. W każdym razie uważam, że umową mam dobrą. Bartki napadły na działkę dokładnie w dzień dziecka. Uznałem to za pomyślny omen i z kamerą udałem się by ich trochę pofilmować ;-) Mieli nieco obaw, czy nie zobaczą się za miesiąc w kolejnej Usterce w TVN, ale ich uspokoiłem.

Teraz będzie więc mały fotoreportaż z obchodów Dnia Dziecka na u. Fiołkowej.

Ale głęboka ta piaskownica...
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/010605a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/010605a.jpg)



Starszaki przy kopaniu piaskownicy
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/010605b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/010605b.jpg)



Piaskownica ma spoisty grunt jak się patrzy
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/010605c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/010605c.jpg)



Licząc się z prędkością postępów kopania, zamówiłem stal na zbrojenie (1215 zł), okazyjnie kupiłem starobruk w Liroju (na podkładki dystansowe), cudem jakimś znalazłem 20m bednarki na uziom, i zamówiłem 24 m3 betonu B20 na ławy.

02 czerwca był Dniem Zbrojnym. Tak się Bartki uzbroili:

Zbrojenie ławy pod garażem... woda podchodzi jak cholera, mimo sączka...
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/020605a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/020605a.jpg)




Zbrojenie, rzut poglądowy
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/020605b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/020605b.jpg)



Uziom wpuszczony do przyszłego pom.gosp.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/020605c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/020605c.jpg)


Te wąsy to zbrojenie pod słupy podtrzymujące dach nad tarasem
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/020605d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/020605d.jpg)


03 czerwca. Dzień Betoniarza. Zwarci i gotowi, Bartki od rana okupowali plac budowy. Pierwsza grucha zjawiła się punkt 8 rano... Ja wcześniej naczytałem się o zaletach wibrowania betonu w ławach, dzień wcześniej spędziłem na poszukiwaniach rzeczonego wibratora. Wyszukiwarka internetowa z uporem mnie kierowała do seksshopów, no ale wicie..rozumicie... jakbym przywiózł Bartkom karton wibratorów z silikonu (czy czegokolwiek innego), pomyśleli by, że inwestor oszalał i plac budowy należy opuścić czym prędzej, a nawet szybciej. W końcu po długich perypetiach znalazłem, zapłaciłem i wypożyczyłem (w tej kolejności) wibrator buławowy.

Na poniższych, nieocenzurowanych zdjęciach, możecie zobaczyć, jak się używa takiego wibratora ;-)



Dwóch facetów i wibrator
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/030605a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/030605a.jpg)




Kawałek ławy, wylany i ugładzony
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/030605b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/030605b.jpg)



Zmiana przy obsłudze sprzętu
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/030605c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/030605c.jpg)



Suma sumarum. Murarze byli zadowoleni, sprzęt się sprawdził. Gruchy nie zawiodły, przyjechały terminowo, niczego mi nie połamały, nie zakopały się i mam nadzieję, że przywiozły to co zamówiłem, czyli B20 z dodatkiem hydrotechnicznym (widzieliście jak nachodziła woda do wykopu?). Wziąłem urlop i byłem osobistnie przy zalewaniu ław, ale pańskie oko konia tuczy, więc z ław jestem zadowolony. Całkowity koszt ław to ponad 6700 zł. Zadowolony z dobrze zakończonego dnia wróciłem i uczciłem to zimnym piwem. Czekała mnie mała przerwa technologiczna (choć na drugi dzień można było już skakać po ławach) no i w między czasie podłączenie wody. O tym - napisze kolejnym razem.

Gerion
03-08-2005, 23:31
Fundamenty wylane, schły sobie ze spokojem. Przede mną było zadanie bojowe, rozplanować ziemię z wykopów tak, żeby był w miarę poziom pod palet z bloczkami M5. Troszkę czasu to zajęło, ale za to sprawdziłem taczkę w warunkach bojowych. Normalnie ISO 4000.

Wykopy wyglądały tak, komisyjnie sprawdziliśmy jakość betonu w ławach

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230605a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230605a.jpg)
A tu Adaś testuje twardość ławy. Na pierwszym planie polowa, przenośna studzienka do ujęcia wody.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230605b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230605b.jpg)

Przyłącze wody. Taaak, tym się zająłem pod koniec marca, przeczuwając ile to może potrać. No i potrwało, musiało odleżeć swoje w ZUDzie, potem w Starostwie, w końcu 24 kwietnia zapłaciłem 500zł za projekt przyłącza i odczekałem miesiąc na uprawomocnienie.
Ale pisałem o tym nieco wyżej.

14 czerwca zjawiła się ekipa wykonawców polecana przez pana z Wodociągów. Przewidując kłopotY (nowa ekipa fachowców = nowe kłopoty) wziąłem sobie dzień urlopu. Na trasie przyłącza miałem: pięknie i pracowicie zainstalowany sączek, przewody energetyczne w ulicy, linię telefoniczną w ulicy.
Widząc jakie spustoszenie w drodze uczyniła jesienią 2003 ekipa gazowników, wolałem osobiście przypilnować. Panowie zabrali się delikatnie, stałem nad wykopem i patrzyłem czy czegoś nie wyrywają ;-) Nie wyrwali, ręcznie pięknie obkopali sączek, osobiście go potem obsypałem. Mieli co prawda problem ze zlokalizowaniem głównej rury od wody (żeby nawiertkę zrobić), bo oczywiście w drodze nie było nic wedle projektu. Okazało się, że sprytna Energetyka, przykryła linię wody swoimi kablami energetycznymi opakowanymi w czarną grubą rurę. Dokopanie się zajęło chłopakom ze 3 godzinki. Natwiertka poszła błyskawicznie, ale wykop równie szybko napełniał się wodą. Bynajmniej nie z nieszczelnej nawiertki, tylko po prostu z wód gruntowych (a sucho było wtedy jak byk, po deszczach to pewnie podmyło by Białoruśkę razem z koparkowym). Chłopaki Ludwikiem smarowali niebieską rurkę, ale mieli problemy „ze wsadzeniem”. Dopiero jak się starszy za nią wziął – wsadził umiejętnie w chętne i gotowe złączki. „Lata praktyki” – powiedzał, „zresztą mam 3 dzieci” dodał. ;-)

Dzielnie przepchnęli mi giętką rurę pod ławą fundamentową i założyli sprytną „studzienkę tymczasową” w pomieszczeniu gospodarczym. Zapłaciłem co swoje bossowi (nalegał, żebym się zgłosił po ofertę na szambo ;-)), a godzinkę później podjechały ludki by zaplombować liczniki. Oficjalnie miałem więc wodę na działce.

Mój wspaniały geodeta oczywiście w trakcie kopania wszystko pomierzył i inwentaryzacje powykonawczą miałem dwa tygodnie później. Całkowity koszt wody? 2 144 zł brutto (wydanie warunków, projekt przyłącza, wykonanie przyłącza, zaplombowanie licznika, dokumentacja powykonawcza).

Była więc woda i prąd, a to podstawa do budowania. Jak już jestem w tym miejscu to powiem coś więcej o pozwoleniu na budowę, bo zapomniałem wcześniej o nim napisać. Czekałem na nie...oj czekałem. W końcu mój masta Kierownik drynda na komórę: jest – leć do starostwa, pytaj o pana X. Pan X się zdziwił. „Panie” – powiada – „toć ja 10 minut temu dzwoniłem, że można odebrać...ja kurna nawet opieczętowane nie mam!”. Zaproponowałem pomoc ;-) Sam dziarsko pieczętowałem czerwonym stemplem swoją dokumentację. Pozwolenie było.

Wracamy do połowy czerwca. Długo się namyślałem jak wysoko podnieść poziom działki. Chodziło mi o to, żeby raz - woda nie cofała się z drogi na moją działkę, dwa – mieć na tyle wysoko, by poziom wód gruntowych był z metr poniżej posadzek na gotowo. Jak widziałem, to późną wiosną poziom wód przy umiarkowanych opadach był na równi z moimi ławami (stąd dodatek hydrotechniczny). Wymierzyłem na 8 warstw bloczka M5 (12 cm). Przeszło metr. Więc ostatecznie dodałem jeszcze jeden. Z zaprawą ponad 125 cm... Już sobie wyobraziłem te tony piachu do zasypywania ;-(

W pierwszym rzucie dojechało od Piotrowskich z Nekli 2000 bloczków. Bloczki jak marzenie, pięknie zawibrowane (parę spadło i się obtłukło, poza tym moi murarze cięli niektóre na inne potrzeby). Więc opinie z forum Muratora, że jakoby bloczki były badziejskie z jakimiś dodatkami czy gliną w środku trzeba włożyć między bajki. Te które kupiłem miały jakość bez zarzutu. Zaraz telefon do Seby i za chwilę miałem 2,5 tony cementu. Oczywiście 15 ton piasku zjechało błyskawicznie, ale wcześniej moje majstry miały zachciankę zaizolować ławy. Oj miałem trochę roboty. Cały ten syf co został po moim „rozplanowaniu” gliny wymiotłem z ław aż się kurzyło, dla pewności obsikałem wodą. Było gorąco więc schło piorunem. Jak po pracy z jęzorem na wierzchu przygnałem na budowę, to zapach izolbetu już mnie od torów kolejowych powitał. Cholera nie wziąłem nic do utrwalenia widoku…

Było niby gorąco, ale i tak izolbet – twarda sztuka nie chciał uzyskać konsystencji ciągliwej. Moje Bartki zdestrojowały wiadro aluminiowe, oparły na kawałkach bloczka M5 i normalnie zaczęły ten izolbet warzyć… Zwarzony izolbet nie miał oporów przed ciągliwą konsystencją i był już gotów do użycia. Wiadro mnie kosztowało 26 złotych grrr…

I tak strzelił 20 czerwiec.

A potem moje majstry poszły jak burza. Warstwa po warstwie bloczek po bloczku wymurowali ponad 2200 sztuk M5. Niechby jeden ważył 24 kilo, to przenieśli w łapkach 55 ton. Szacunek.
No więc po 5 dniach mój fundament urósł jak na drożdżach i wyglądał mniej więcej tak:
Po przekątnej, najbliżej garaż, najdalej salon, w tle chatka Tomcia z więźbą.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/250605a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/250605a.jpg)

Od tylca, tu gdzie stoję będzie mniej więcej taras, na pierwszym planie zbrojenie pod słupki.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/250605b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/250605b.jpg)

Tam gdzie zielona beczka, kiedyś będzie kuchnia, no a tam gdzie przenośna studzienka wiadomo - pom. gosp. Teraz se wyobraźcie ile tu piachu potrzeba ;-)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/250605c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/250605c.jpg)



Właśnie. Pisałem o Sebie ;-) To fajna historia, bo jak byłem jeszcze na etapie poszukiwania stałego źródełka dostaw, szukałem tu i ówdzie. W końcu pytam Tomcia (chyba jakąś fotę jego chaty dam, bo jest co oglądać, a on nie ma czasu na dzienniki budowy ;-)), skąd masz/mialeś materiały? - „Seba mi dał”. No prawie jak w Killerze ;-) Seba okazał się całkiem przyzwoitym handlowcem w pobliskie (2000m ?) hurtowni. Stąd też co tylko potrzebowałem, miałem na telefon i praktycznie od ręki, przywiezione oczywiście loco Plejada. Seba mi dał. ;-)

No dobra, izolację ścian fundamentowych czas zacząć. Zgodnie z projektem na bloczki miała iść rapówka (rapica, jak fachowo mówiły Bartki). I poszła. Przy tempraturze 30 stopni, po pół godziny od zarapowania wewnętrznej ściany fundamentu wszystko zbielało i zaczęło się „palić”. Kierownik budowy przystopował chłopaków (i mnie przy okazji, bo ja człowiek nie uczony i jak mam w projekcie „robić A”, to chcę „robić A” – cóż do dziś nauczyłem się, że jednak to co w projekcie często ma się nijak do tego co zrobione…). W końcu on jest masta Kierownik i za coś mu płacę. Kazał olać rapówkę i dysperbitować od razu na bloczki. No i poszły od wewnątrz 2 warstwy dysperbitu na warstwę gruntującą. Wyglądało fajnie, jakby kto gumą obkleił wszystko.

Tak mi się murarze rozkręcili, że w ogóle nie chcieli przestać. Zaraz też złapali się za worki z klejem Kreisla, i od zewnątrz dalej lepić styropek do ściany. Nie dużo, 5 cm no ale zawsze to coś. Na styropek poszła siatka i na nią kolejny klej, takoż Kreisla ale nieco inny.
Był 29 czerwca, kiedy ściany fundamentowe wyglądały tak:

Ponownie strzał od tyłu, czerń dysperbitu i szarość styrlepu (albo lepstyru) są oszałamiające
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/290605a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/290605a.jpg)

A tutaj front przytłumiony przez zachodzące słońce.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/290605b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/290605b.jpg)


No i po tym, jak wszystko ładnie wyschło, nadszedł czas na dysperbit od zewnątrz. Taaa… kontrolnie podjechałem wieczorem na działkę. Wszystko gotowe do akcji zasypania fundamentów. Ale patrzę a tu mi stoją 3 wiadra dysperbitu. Podejrzliwie pytam co to jest? Bartki na mnie patrzą dziwnie, bo uważali mnie chyba dotąd za rozsądnego, który izolbet od dysperbitu odróżnić potrafi…Więc niepewnie mówią, że dysperbit. No chyba nie oślepłem, ale ten dysperbit powinien być nie w wiadrach, ale do ciężkiej cholery na ścianie fundamentowej. Moi geniusze tak jak nasmarowali 3 warstwy na ścianę wewnętrzną, tak na zewnętrzną (gdzie przecież jest główny napór wód gruntowych i gdzie za chwilę będzie gymyla z zasypywaniem piachem) dali tylko grunt i 1 warstwę.

Poleciał OPR. Ich szczęście, że to był piątek wieczór i jechali do chaty. Od poniedziałku rano, nim zjawił się piachowóz raz jeszcze dysperbit poszedł na ścianki. Jakbym kurna miał zbańczyć na tym dysperbicie, troskliwe misie chciały zaoszczędzić…

No ale dość o tym. W chwilę później przyjechała Skania z 30 tonami piachu i buchnęła wszystko przed fundamenty. Zjawił się i katerpillar (syn mojego bossa od zakładania wody – nie skorzystałem z szamba, ale za to z koparki) i zaczęło się wielkie zasypywanie fundamentów, które trwało przez trzy dni.

Wypożyczyłem zagęszczarkę (tzw. żabę) coby moje chłopy się na budowie nie nudziły. Walka była okrutna. Na polu chwały poszło 500 ton piachu i jedna żaba. Pewne straty odniosły też fundamenty, gdy koparkowy nieco przyszalał z nasypywaniem. Od góry w 3-4 miejscach naderwał siatkę przytrzymująca styropian.

Z żabą był problem, gdyż jak pisałem wypożyczyłem ją w jednej (pominę milczeniem gdzie) wypożyczalni. Już pierwszego dnia moje chłopy się skarżyły, że żaba parska, gdacze i kopie. I po 4 godzinach roboty się grzeje i odmawia współpracy. Drugiego dnia po jeszcze krótszym czasie, żaba została pozbawiona linki startowej… Myślę sobie – bydzie bida. Podjechałem po zwłoki żaby, ale Bartki spryciarze linkę już przymocowali. Jak – nie wnikałem. Wiozę ją z powrotem.

Oczywiście pan w wypożyczalni, wpierw wytaskał z mojego bagażnika rzeczoną żabę, sprawdził ile zostało paliwa (dużo) no i zaczął ją przy mnie odpalać. Za piąta porażką stwierdził, że silnik jest zatarty (a mnie zmroziła wizja utraconych 500 zł i może czegoś gorszego). Mówię, panie niemożliwe, wczoraj jeszcze skakała jak na technoparty, a pan mi mówisz, że zatarta. Może zalana, to fakt, po technoparty i 20 km leżenia bokiem w bagażniku każdy byłby zalany, co dopiero żaba. Ale zatarta? W życiu.

Pan był podatny na moje sugestie (widać nie pierwszy to raz miał problem z żabą). „Wymienię świecę, a pan idź po fakturę” – usłyszałem. Chyba nie musze mówić, że po tę fakturę to pobiegłem. Gdy stawiałem zamaszysty podpis na fakturze, pan wpadł z wyrazem triumfu na twarzy, ściskając w ręku urwaną linkę. „Mówiłem, że świeca, odpaliłem ścierwo, ale linka mi się urwała, oj za dużo to śniadanie dziś było”. Nie skomentował, błogosławiąc w duchu obfite śniadanie pana z wypożyczalni i skuteczne przymocowanie linki przez Bartków. Wsiadłem w auto i udałem się w nieznanym kierunku…

Tak wyglądało pobojowisko piachowe:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/050705a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/050705a.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/050705b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/050705b.jpg)

A tak już po całkowitym zasypaniu i zagęszczeniu. No i proszę, 8 lipca, moje urodziny ;-) Piękny prezent.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/080705a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/080705a.jpg)

Oczywiście pominałbym najważniejszą rzecz - szopkę. Celowo omijałem zdjęcia dokumentujące proces budowania się "szopki" bo to temat na odrębną historię...

Gerion
04-08-2005, 16:02
Jak to z szopką było....
Otóż ja chciałem jak najskromniej postawić szopkę, taką wiecie, na graty różne i schron dla Bartków podczas burz i gradobicia sinusoidalnego. No ale moja żonka ma nieco inne poczucie estetyki. Obśrupane dechy z przybita płytą OSB i kawał blachy na dachu, żadną miarą na naszej działce nie mogłyby się znaleźć.

O projekcie „szopki” pisałem już wyżej, w każdym razie ostatniego maja podliczyłem ile materiały wyjdzie na zbudowanie tego przybytku i złożyłem u Seby ekwiwalent pieniężny w wysokości tysiąca złotych. A że sezon na drewno w pełni, to czekałem ze trzy tygodnie.

W końcu dojechała kantówka i 2 metry desek. Impregnowanych, ale nieheblowanych. No na szopkę w sam raz, ale na pewno nie na taką, jaką se umyśliła moja Ewcia. Jak zauważycie na zdjęciu nr.2 z poprzedniego postu, to między hałdą ziemi, a zielonym płotem sąsiad zieje jeszcze pustka. Znaczy się może nie zieje, bo wydaje się to naturalnym miejscem, przez które wszelkiej maści koparkowi i operatorzy HDSów mogą wjechać i zrobić swoje.

No ale, jak pisałem, po 4 nawrocie gruchy z zawartością B20 (ławy) co nieco pozostało, więc moje sprytne Bartki zrobiły już wylewkę na gruncie pod „szopkę”. Szerokie na 2,5 metra długie na 4. Jak już dojechał towar, to moje majstry wzięły się za zbijanie „szopki”. Kantówka 10x10 miała służyć jako podstawa konstrukcji, kantówka 7x12 jako boczne wzmocnienia. Dach i podłoga to właśnie te impregnowane, nieheblowane dechy calówki. Bo wiecie, powiedziałem, że podpiszę z nimi umowę na budowę domu pod warunkiem, że mi za friko szopkę postawią. Nie odstawią, postawią. No to co mieli zrobić? ;-)

I jak ich obserwowałem, to tak jak na początku dość ociągająco się za to zabierali, to im było więcej widać, tym większą sprawiało to im radochę. Powaga. Podeszli ambicjonalnie do tematu i wręcz innowacyjnie. Choć największe opory mieli przed tym, żeby przez belki konstrukcyjną ramiaka podłogi, puścić 4 śruby i zabetonować je w wylewce (musieli kuć B20 ;-) więc ich rozumiem). Ale po moich marudzeniach w końcu to zrobili. Musiałem tylko czas jakiś później podłożyć ze 4 bloczki M5 pod ramiaka, ot tak dla pewności.

No dobra, ja tu nawijam a Wy pewnie chcecie looknąć co to w ogóle za szopka?

Proszę bardzo, oto dwie fotki z końca czerwca, to drugie nie bardzo wyszło, ale to tak tylko poglądowo
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/290605c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/290605c.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/290605d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/290605d.jpg)

Powiem szczerze, że jak zobaczyłem tak wysoki dach to się trochę wystraszyłem. Znaczy wystraszyłem się przyszłej reakcji mojej żony. Ale chłopy mnie uspokajały, że niby ładny taki, pseudo góralski.... Taaa na wielkopolskiej równinie góralska szopka. No ale żonka bieszczadniczka, może jej ten klimat podejdzie. Ostrożnie zadzwoniłem i starałem się ją psychicznie przygotować na widok, którego pewnie nie oczekiwała. Wiecie, że to dość trudne, prawda?

Na całe szczęście chatka-puchatka trafiła w gusta mojej połówki i nieco odetchnąłem. Oczywiście, żeby nie było za dobrze to podpadł jej „materiał obiciowy”. Został on nazwany, obleśną, brzydką jak noc, nieheblowaną dechą, którą żadna farba nie uratuje. Cóż było czynić? Jechać do Liroja i kupić deskę boazeryjną na obicie szopki, a potem głowić się jaką to papą ozdobić strzelisty daszek...

Desek wyszło parę metrów, sosna 16 mm na pióro i wpust. Muszę powiedzieć, że mi się to nawet bardzo spodobało, no może poza krótką chwilą transportu, kiedy to przygnieciony dechami, siedziałem w kącie fotela kierowcy i wlokąc się jak żółw trasą na Warszawę (z bagażnika wystawało mi 40cm desek), uważałem, by nie urwał się sznurek mocujący klapę bagażnika do ładunku... Urwał się całe szczęście 40 metrów przed miejscem docelowym.

Dzień później wyglądało to tak:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/300605a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/300605a.jpg)

A tu zbliżenie:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/300605b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/300605b.jpg)

Jak widzicie prace postępowały równocześnie z zasypywaniem i zagęszczaniem fundamentów. Koniec końców przyszedł czas na pokrycie daszku. Pani w Castoramie nie mogła się nadziwić, że kupujemy ogon bobra na welonie. Ale ten nam się najbardziej podobał, bo chcieliśmy mieć choć imitację koloru dachówki... Nasze zaskoczenie efektem końcowym było jednak całkowite. I pozytywne.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/050705c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/050705c.jpg)

I znów zbliżenie na ogon bobra.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/050705d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/050705d.jpg)

W końcu, po roku wróciła moja siostrzyczka z Francji, więc wykończenie „szopki” było doskonałą okazją, żeby jej pokazać plac budowy i wsunąć lody na progu naszego budynku gospodarczego, który po zaimpregnowaniu bezbarwnym środkiem, zaczynał na słonku przybierać coraz ładniejsze kolory. Oto foto:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/130705a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/130705a.jpg)

W trzy dni późnej urządzliśmy sobie z Tomciami pierwszego, inauguracyjnego grilla. Jako ciekawostkę polecam spojrzeć w lewy górny róg zdjęcia. Folia Tyvek na ich domku już jest ;-) Od lewej: Tomciu, Tomkowa pod stołem, Gerionowa w stroju roboczym i Anetka. Dzieciaki powinno być słychać w tle, no ale pliku dźwiękowego nie załączyłem ;-)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/160705a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/160705a.jpg)

No i na tym etapie na razie zakończyliśmy prace nad domkiem, który miał być szopką. Czeka mnie jeszcze wyszlifowanie kantówki, zrobienie podbitki i zajęcie się okienkiem. Chcieliśmy pomalować jakąś bejcą, ale przy tak pięknym, naturalnym kolorze sosny, chyba tylko coś bezbarwnego wchodzi w rachubę.
I na zakończenie tej krótkiej relacji z jakże ważnej inwestycji, słów kilka o kosztach.

kantówka 577,00
deski 900,00
gwoździe i suby 112,06
drzwi ościeżnice 267,00
impregnat 89,74
gwoździe i suby 6,65
deski podbitka 544,78
deski podbitka 199,98
zamek do drzwi 44,00
gont na dach 696,00
zszywki do gontu 36,00
papiaki 4,56

Razem: 3477,77. Robocizna gratis ;-)

Gerion
05-08-2005, 13:40
Dobra, sprawę szopkodomku opisałem, czas dogonić stan teraźniejszy na budowie. By rozwiać wątpliwości dodam, że obiekt ma pozwolenie i jest zgłoszony (pozdrowienia Krojena ;-)).

Po zasypaniu fundamentów, moi murarze z przyczyn obiektywnych na tydzień musieli opuścić plac budowy. Zapanował więc względny spokój przerywany moim testowaniem wytrzymałości taczki (powoli przewoziłem sobie humus tu i ówdzie, mieszałem z piaseczkiem i równałem działkę). Z tego równania to mi wyszło, że robiąc delikatny spadek i tak jestem dobre 30cm nad poziomem sąsiada, no ale cóż – inaczej miałbym piękne jezioro od frontu po każdej obfitszej burzy. Po prostu poziom drogi był wysoko, a innego lekarstwa jak wyniesienie działki i zwłaszcza budynku ponad poziom nie znam.

Pogoda sprzyjała bo przez tydzień przerwy nocami lało i to mocno, więc cały pył i piach wokół piękniście się ubił. 16 lipca przywiozłem na budowę 5 rolek papy i 80kg izlobetu. Zaczęło się izolowanie ścian fundamentowych (izolacja pozioma). W poniedziałek (18 lipca) wróciła ekipa i szybko się sprężyła. Pod koniec dnia, fundamenty były pokryte dwoma warstwami papy na izolbecie, wyglądało to przyzwoicie:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/180705a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/180705a.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/180705b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/180705b.jpg)

Choć i tak obmaszerowałem całe 100m fundamentu szarpiąc (ale bez przesady ;-) i sprawdzając jakość przyklejenie papy.

W międzyczasie już mnie skasowała ENEA 130 zł za nieużywanie prądu. Podejrzewam, że teraz, po wielokrotnym użyciu rachunek będzie kilkakrotnie większy.

Jak już się izolacja pięknie przykleiła, to Bartki zaczęli murować pierwszą warstwę. Jaki ja miałem problem ;-) Kiero (przed urlopem, bo aktualnie się wtedy byczył na złotych piaskach riwiery) głosem nie znoszącym sprzeciwu zażyczył sobie, żeby pierwsza warstwa poszła z cegły pełnej. Ja oczywiście wychowany na ulotkach reklamowych Ytonga i zaleceniach fachowych pism dotyczących murowania betonem komórkowym, łamałem sobie głowę WTF is it! Nawet temat na forum rzuciłem, czy tak się robi...

Wszędzie widziałem, że pierwszą warstwę betonu komórkowego się poziomuje, ale bez żadnych cudów z podmurówką. Wątpliwości moje nie zostały rozwiane na forum, jedynie osobnik z aliasem Kierownik wypowiedział się autorytatywnie, że tak. W hurtowni Seba był na urlopie a jego zastępca tak się trochę wahał i do końca nie był pewien tego co mówi. No ale zdałem się na słowo masta kiera. I podmurówka poszła. Trochę to zakłóciło moje obliczenia wysokości stropu, ale w końcu jakoś se poradziliśmy.

Pogoda nie sprzyjała. Godzinę świeciło słońce, dwie godziny lało jak z cebra. Co zresztą widać na załączonych obrazkach:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230705a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230705a.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230705b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230705b.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230705c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230705c.jpg)




Słów kilka o siporeksie. Kupiłem beton komórkowy Solbet. Wszędzie mi go polecano. Czekałem sporo bo teraz sezon i faktycznie dostępność Solbetu była momentami ograniczona. I wiecie co, jak zobaczyłem 4-5 warstwę muru, to mnie krew zalała. Nic się nie schodziło idealnie (na klej robią), tylko tu schodek tam schodek. Zdołowałem się. Mierzymy bloczki siporeksu (24cm). Część była 23,6. Długość 58,5 ... Bez komentarzy, po 2 mm na stronę przy murowaniu na klej robi. I to mocno. Nakazałem Bartkom odrzucać te najgorzej zwymiarowane. Teraz mogę powiedzieć, że przy 30 paletach, 2 palety poszły w kosmos. Oczywiście kasę dostanę z powrotem, ale badziew straszny ten Solbet. Tak jak byłem zadowolony z fundamentów, tak ze ścian nie jestem. Tu i ówdzie porobiły się szczelinki (takie na 2-3 mm) w ścianach zewnętrznych między bloczkami Solbetu. Ratunkowo murarze powstrzykiwali trochę kleju i zapiankowali czymś izolacyjnym. No ale to nie tak miało być. Pal diabli w ścianach wewnętrznych, ale zewnętrzne? Wizje mostków termicznych przez tydzień nie dawały mi spać.

Potem pooglądałem inne, sąsiednie chaty postawione z Solbetu. I trochę się uspokoiłem, bo niektórzy mieli jeszcze gorzej. Aczkolwiek jak ktoś robił na zaprawę, nie na klej, to nic nie było oczywiście widać.... No ale boli mnie ten Solbet do dziś.

Zaczęliśmy się też wahać względem bramy garażowej. Pierwotnie chciałem mieć jedną, dużą (5m). No ale po czasie i dyskusjach, po szukaniu argumentów, pomysłów i rozwiązań zdecydowaliśmy się na 2. Bartki niezadowolone, bo musiały piłować siporeks na froncie garażu. Dałem im stówę ekstra za to piłowanie i murowanie słupka... Słupek postawili z pełnej cegły.

I naprawdę fatalnie to wyglądało. Taki chudy, biedny słupek. Latając po różnych producentach bram garażowych, w końcu trafiłem na fajnego człowieka z firmy Tekla. Zrobił mi wycenę (korzystniej niż w Wiśniowskim, czy Nordhausie – segmentowe bramy 2.5 x 2,15 z napędem, kolor – złoty dąb) i objaśnił mi co i jak. Tak wyedukowany wróciłem na działkę i zacząłem myśleć. Wiadomo, że to proces trudny i czasami bolesny, ale od czego ma się w takich wypadkach żonę. Słupek wyglądał źle. Trzeba było coś z nim zrobić.

No i poszedł pod młotki. A w jego miejscu stanęła porządna warstwa siporeksu. Czekająca tylko na ułożenie nadproży.

Resztę opowiem po weekendzie...

Gerion
09-08-2005, 14:32
No i przyjechały nadproża, i druty zbrojeniowe. Wszystko z Nekli ofkors. Ze wszystkiego pan od Piotrowskich zapomniał mi doliczyć 68 złociszy za dwie belki, które poszły w miejsce nadproży 3,40 (mieli maks 3 metrowe, ale moje Bartki sobie z tym poradziły).
Zresztą i tak zaraz oddam te parę groszy jak w piątek zjadą się belki stropowe i keramzytowe pustaczki.

W try miga ściany konstrukcyjne zostały skończone, razem z nadprożami (36 sztuk). Potem zabrali się za ścianki działowe. Tam gdzie miałem mieć gips-karton, poszedł siporkes 12 cm. A co. W ostatniej chwili jeszcze nadszedł czas na zmiany. Jak już namieszaliśmy z bramą/bramami garażowymi (ale popatrzcie jaka różnica):

Stan przedtem:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230705b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/230705b.jpg)

Stan obecny:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/310705a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/310705a.jpg)



to musiałem też wymierzyć kuchnię i szerokość wnęki między ścianą, a krawędzią okna. Było 35 cm. Bez wahania przesunąłem ścianę od pomieszczenia gospodarczego o kolejne 5 cm. Wnęka zrobiła się na 40 cm. Zadowalająco. I tym sposobem szerokość kuchni na surowo jest 3,98, a długość 3,90. Piękny i ustawny kwadrat. A wszystko przez nasze kombinacje ;-)

Rzutem na taśmę zmniejszyliśmy sobie prześwit między salonem a kuchnią, planując w przyszłości wstawieni tam sporych drzwi przesuwnych chowanych w ścianie (kaseta). Bardzo ten patent mi się spodobał, mam nadzieję że w realizacji wyjdzie pomyślnie.
(fotka od strony tarasu, dokładnie widać, jak miało być, a jak jest ;-) przed fundamentem leżą smętne resztki słupka garażowego)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/310705b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/310705b.jpg)

W małej łazience zwiększyliśmy szerokość o 10 cm (jest na surowo 107 x 317), a w dużej zamiast drzwi 90, zaplanowaliśmy 80 – te 10 cm z prawej strony robi nam fajną wnękę, w którą zmieści się ewentualna pralka, albo jakiś mebel typu szafka-komin.

To tyle zmian. Teraz jakbyśmy coś jeszcze chcieli to już jest za późno ;-) Przed sierpniem mury naszej Plejady były gotowe. Materiał nasz kosztował lekko ponad 13 tysięcy.

Jeszcze fotka poglądowa od strony ogrodowej

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/310705c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/310705c.jpg)


I od strony frontowej:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/310705d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/310705d.jpg)


W międzyczasie latałem za jakimś ogrodzeniem... No i słuchajcie.

Dałem ciała. Po całości, można tak powiedzieć. Szukałem ogrodzenia dla działki, znalazłem nawet przyzwoite siatki, wynegocjowałem ceny, zamówiłem...
Jeszcze handlowiec zrobił mi wydruk materiałów, żebym sprawdził i zatwierdził. Zamówiłem siateczkę 150 cm, do tego podmurówka z prefabrykatu (20 cm)... I byłem święcie przekonany, że słupki są 2,3 m. Wróciłem do pracy, Wuztkę ciepłem na stół i zapomniałem o temacie. A wieczorem po krótkiej, acz znaczącej przygodzie z moim pourlopowym Masta Kierownikiem, jadę na działkę, mierzę fundamenciki pod ścianki działowe i wołam mojego majstra, coby nie myślał, że inwestor olewa inwestycje.

A on mi mówi, że te słupki to chyba coś za krótkie... Lecę z miarą, mierzę....2 metry. Jak sobie nie bluzgnę, co mi kurna pozostało, nie?! Ech, człowiek musiałby być osobistnie przy wszystkim. A te moje Bartki, to cielęta, a nie murarze... Jakby nie mieli komórki i nie mogli mi dać znać, że coś jest nie w porządku. Krew mnie zalała.... z miejsca budowy do sklepu siatkowego jest z 50 km. No ale załadowałem 30 słupkami mojego piękny wóz i drę do chaty trasą Warszawa-Berlin.

Następnego dnia rano już byłem w Komornikach. Dopłata, wymiana, powrót na działkę. Pół dnia z głowy i trochę nerwów...

No ale teraz to wygląda to w miarę przyzwoicie (btw jeśli myślicie, że jazda Lanosem załadowanym 30 słupkami 2,5m jest wygodna, to informuję, że nie jest). Mały look na ogrodzenie:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/010805a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/010805a.jpg)

Zbliżał się drugi tydzień sierpnia i moje Bartki obwieściły, że jadą na tygodniowy urlop. A niech se jadą. Zwłaszcza, że jest prawie połowa drugie tygodnia sierpnia i pogoda pod zdechłym Azorkiem. No ale sami się prosili...

Jeszcze przed ich wybyciem zjawił się mój kiero na budowie. I oczywiście spodziewałem się tego. Jego pierwsze słowa do ekipy: „panowie, ale musze was opier&@#ć” ;-) Czego Bartki nie zrobiły? Ano pod nadproża nie podłożyły cegły pełnej !! Grrrrr... Zrobiły tylko „poduszkę” 2 cm z betonu, a to wedle mojego majstra nie jest zbyt poprawne. Cóż. Po herbacie jak to się mówi. Gdyby nadproża siedziały 25, albo więcej cm w ścianach, to pół biedy, ale one tak na 15 cm są osadzone... Ech, life sucks, trzeba by cholera na wszystkim się znać, być prawnikiem, doktorem, mechanikiem i murarzem w jednym.

Koniec narzekań.

Dostałem listę zakupów od murarzy i praktycznie wszystko już jest pozamawiane do akcji STROPY. Najgorzej chyba ze stemplami, na dzień dobry dostałem ceną 8,50 po oczach. No ale może jakaś życzliwa dusza użyczy przed 16 sierpnia.

Dechy do szalowania wykorzystam potem na strop drewniany nad garażem. Pewnie sporo roboty będzie mnie kosztować odgwożdżenie i oczyszczenie, no ale i same dechy to tysiąc złotych...Nie chciałbym wyrzucić w błoto, albo spalić. Tysiąc zawsze będzie tysiącem. W ogóle jakoś tak się pieniądze rozpływają, że aż strach. Miałem nie narzekać, a jakoś ciągle marudzę. To chyba pogoda mnie dołuje, brak stempli i tak sobie wykonane ściany ...Czas kończyć wpis bo nic dobrego nie napiszę.

Gerion
11-08-2005, 22:57
Tyle co wróciłem z działki z oberwanym żołądkiem ;-) Swoim.
Akcja STEMPLE zakończona. Po moich intensywnych poszukiwaniach i marudzeniu na cenę 8,50 za stempel znalazłem w końcu coś sensownego, zamówiłem i...No i miałem problem z transportem. Niby w Kostrzynie jest tych transportowcow jak psów, ale a to jeden ma od dziś urlop, a to drugi ma za dużą ciężarówkę, a to trzeci leci w kosmos kurna. Doprosić się nie można,a ludzie narzekają na brak pieniędzy i roboty.

W desperacj zadzwoniłem do Seby, niestety mimo deszczów i gradobić sinusoidalnych okoliczne budowy pną się w górę i transport hurtowniany jest non stop w rozjazdach.

W końcu dostałem namiary na pana J. w Swarzędzu, gdzie prędko się udałem, celem dobicia targu i wycieczki po stemple. Zjawiłem się punktualnie, bo tylko kwadrans później. Niestety, panu J. akurat jakiś majster koło do jelcza przykręcał, a że był nawalony jak meserszmit (majster, nie kierowca), to pan J. musiał mu na łapy patrzeć, czy aby koła od malucha nie przykręca do tej ciężarówki...

Po godzince czekania i podziwiania swarzędzkich parkanów zza okien mego wielofunkcyjnego wozu, kierowca odpalił druga maszynę i ruszyliśmy. Druga maszyna miała 25 lat pracy za sobą i wielokrotnie przekręcony licznik kilometrów. Przed wyjazdem jej silnik został nakarmiony 3 litrami oleju, bo jak się wyraził właściciel "ostro bierze na trasie".

Ech, mogłaby brać i 10 litrów, ale takiego bujania, podskoków, prychnięć, zrywów i trzęsienie fotela to ja w życiu nie przeżyłem. No mówię Wam 10 w skali Beauforta to pryszcz. Pan włączył CB radio "na wszelki wypadek" i jechaliśmy opłotkami i bocznymi drogami, by uniknąć spotkania z ewentualną kontrolą ...

Boczkiem boczkiem przejechaliśmy przez Biskupice i ujrzalem dach hurtowni wreszcie pokryty Nibrą DS5 w kolorze mnie interesującym. jeszcze w maju uderzałem do nich, żeby mi przyobiecali jakieś dobre ceny, kalkulacje zrobili, no ale wiadomo, czas płynie, euro skacze góra dół, konkurencja nie śpi... Mówili, że niedługo pokryją sobie NIbrą dach. Pokryli. Nie powiem, nie wygląda najgorzej, ale chyba jednak Nelskamp H14 (tzw wysoka fala) to jest to co podoba nam się najbardziej (i co najprawdopodbniej wrzucimy na nasz dach).

No dobra, po drodze zahaczyliśmy o zakład blacharski, gdzie jutro wiozący nas bolid transportowy miał iść na żyletki. A więc to był jego ostatni kurs...Ja bym to przynajmniej jakąś flaszką uczcił, no ale nie będę się narzucał panu kierowcy, a może to abstynent, albo sercowiec?

W końcu, pokonaliśmy tamę na zalewie w Jeżykowie i byliśmy na miejscy. Właściciel stempli uprzejmie pomógł mi je wrzucić na przyczepę... Niektóre stemple, a raczej większość z nich zasługują na miano słupów. Grube to i ciężkie jak smok. Albo jeszcze bardziej. Może dzięki temu zamiast 130 stempli jak mi wyliczyli Bartki, wystarczy ich ze 100? No czas pokaże jak w tygodniu zasteplują teriwę.

W każdym razie na działce byłem coś koło 21.00 i trochę po ćmoku pownosiłem tyle stempli na ile miałem siłę. Po czym pojechałem do domciu, przedstawiłem plan strategiczny na jutro żonce, żeby mogła spokojnie zasnąć i usiadłem do kompa, z nadzieją, że uda mi się coś napisać w dzienniku, nim padne wpół drogi do łazienki i zasnę na dywaniku przed wanną...

Udało się ;-)

Jutro przezornie urlopik. Zorganizowałem sobie trzy transporty co dwie godziny, deski szalunkowe 2 kubiki, potem 500metrów fi12 i 400 metrów fi6, a na końcu 57 belek stropowych i 860 pustaków z keramzytu. Nie miałem już sily liczyć czy nie będzie za mało/za dużo. Aczkolwiek ktoś mnie na forum przestrzegał, że u niego Piotrowscy się walneli na paręnaście sztuk za dużo...Cóż, sprawdzimy w przyszłym tygodniu jak chłopaki ułożą strop.

Na razie wydaje mi się, że wszystko zorganizowane i zapięte na ostatni guzik. Musiałby nastapić nagły atak zimy (co jak widać nie jest niemożliwe), żeby coś poszło inaczej. Trzymajta kciuki ludziska, od wtorku jedziem ze stropem ;-)

Acha i jutro rozprawa między panem, wójtem a plebanem. Czyli ile będzie mnie kosztowała robocizna więźby i pokrycia i czemu tak drogo?

Dobrej nocy!

Gerion
13-08-2005, 21:01
Nie ma jak to 13-sty.
Nic dobrego, a nawet więcej. Same bed njusy. Wczoraj w nocy osiadły w kilku miejscach fundamenty pod ściankami działowymi. Nie wszędzie, ale pechowo w narożniku małej łazienki, co zaowocowało odpęknięciem ściany działowej od konstrukcyjnej i szczeliną 0,7 cm.
W garderobie takoż osiadł fundament ściany działowej. Sama ściana związana z konstrukcyjną odspoiła się od papy położonej na fundament. Szczelina 0,7 cm.
No i narożnik ściany działowej kuchni tak samo. Szczelina 0,3 cm, na szczęście nie ma pęknięć samej ściany ...

Przyczyna, to na mój gust słabo zawibrowany piasek w fundamentach, być może też podczas wylewania fundamentów pod działówki (kopane w piasku) poobsypywał się tu i ówdzie piasek...Myślę jakie konsekwencje wyciągnąć wobec majstrów.

W każdym razie stało się to wczoraj/dzis w nocy. Trochę mnie to podłamało, bo szczególnie w jednym miejscy wygląda fatalnie. Cóż we wtorek wracają murarze, potrzebuję też opinii kierownika, co dalej z tym robić. Chyba tylko czekać, czy osiądzie bardziej, czy to już maks...A w międzyczasie robić strop. Lajf is brutal end ful of zasadzkas....

No i nadal nic nie wiem o dachu, bo mój megik dachowy wczoraj mi uciekł, nim zdążyłem odebrać teriwę na placu budowy. Żeby było śmieszniej, to w adaptacji więźby dachowej znalazłem brak. BRAK.

"Zapomniało się" zaprojektować więźby daszku nad wejściem :evil:

Tyle na dziś. Gud njusów nie odnotowano.

Gerion
16-08-2005, 21:53
Żywiec w garść, oczy na zapałki, nowe njusy.

W robocie powariowali, spokoju człowiekowi nie dają, nie dość, że budowę mam na karku, to jeszcze jakieś klienty się mnie uwiesiły jak psy listonosza. Chyba poproszę szefa o dodatek za szkodliwe warunki pracy.

Fundamenty od działówek zapadają się nadal. Po milimetrze na dzień. Przyjechał kierownik, sklął ekipę tak, że nie powtórzę i zalecil swoje. Nie slyszałem tego (teść mi zrelacjonował), ale jak wróciłem popołudniu na budowę, chłopaki mieli kwaśne miny. I dobrze kurna. Ech skopałbym im dupska, gdyby nie to, że stropy musza ułożyć, zazbroić wieniec i wejście zrobić porządnie...

Dogadałem się z ekipą od dachu. Niby do przodu i kolejny etap pchnięty, ale wiecie jak to jest... Bądź tu człeku mądry i wybierz dachówkę. Tak jak na wstepnie byłem gotów dać głowe za Nelskampa H13 ceramicznego, tak teść nas podpuszcza na karpiówkę... Nie wiem za co, ale jak przez najbliższe 10 lat będę dostawał dodatki za szkodliwe warunki pracy, to może .... kto wie...?

Najgorzej jak się szef wk@#$wi i zamiast dodatku mnie wyleje, wtedy ani Nelskampa, ani karpiówki, a my zamieszkamy w bambusowej chacie krytej liściem bananowca.

Wracając do ekipy dachowej. Wynegocjowana cena poprawiła mi humor, zepsuty fuszerką ścian działowych. Szifo rzekł 35zł/m2 robocizny. To mnie satysfakcjonuje w 100%. Przy moim dachu, każdy metr jest na wagę złota ;-)

Więźbę impregnowaną zanurzeniowo też udało mi się zamówić w dobrej cenie, ledwo przekroczy 8 tys brutto (ponad 12m3), musze pozbierać tylko do soboty kaskę i połowę zaliczkować, a potem....4 tygodnie czekania.
Fajnie się walnął kolo przy obliczniu więźby. Cieśla dał 10 sztuk 4,5 metrowych słupów w wymiarze 32 x 16...Ja zwiątpiłem bo więźbę znam na pamięć i takich belek nie pamiętam... Po krótkim telefonie okazło się, że cieśla zapomniał.....PRZECINKA !!!
Były to dechy 3,2 x 16 - w efekcie 2m3 więźby nmiej, co nie ukrywam bardzo mnie uradowało (jak zobaczyłem wpierw koszt całkowity).
Tak sobie myślę, że może to był chwyt psychologiczny? Czy klient uważny i zwróci uwagę? A jak zwróci, to pewnie cena wyda mu się o wiele niższa niż proponowana? Ech, o taką finezję to bym jednak cieślów nie podejrzewał, ale chywt jest dobry i chyba zacznę go stosować w mojej branży ;-)

Jakieś foty musze porobić, bo coś tak łyso wygląda dziennik bez obrazków.

Gerion
18-08-2005, 14:52
Jak to dobrze mieć teścia!
Przejechał biedny 700km na "krótkie wakacje" u nas. I od razu zajął się naszą budową. Więc wakacje ma na pewno intensywne. Gdyby nie jego uspokojenia, to po akcji z fundamentami działówek zszedłbym na zawał ;-)

Dziś murarze kończą szalowanie ścian pod wieniec i wylewki. Zajmą się bardziej pracowicie pewnie fundamentem pod przedsionek (czy jak to się tam zwie).

Nasz projekt (Plejada (http://www.domus.wroc.pl/projekt1.html?id=19)) pierwotnie nie miał nic z przedsionkami i daszkami nad wejściem wspólnego. Ale tak nas zachwyciła odmiana Plejady w wydaniu Archipelagu (Idalia (http://www.archipelag.pl/domek.php?KatID=3990500&ProjID=40)), że postanowiliśmy w adaptacji sprawić sobie coś podobnego (likwidując wnękę, co dało nam +2m2 do kuchni i wiatrołapu razem).

Zazbrojone ławy zalano wczoraj z rańca i pewnie w sobotę pociągną ścianki fundamentowe. Zorientowałem się (dzięki forum), że "słupy" podtrzymujące daszek mają wymiary 50x50 cm... Więc w te pędy zadryndałem do murarzy, by uwzględnili ten fakt robiąc ściankę fundamentową. Jeśli znów coś zaczęłoby się zapadać - nie ręczę za siebie.

Po ich wpadce z działówkami przestałem być miły i przyjazny. Dwa razy sprawdzę wszystko co zrobią, byłem upierdliwy nawet przy naciąganiu siatki ogrodzeniowej. Pewnie nawet jak już do końca budowy żadnego błędu nie popełnią to i tak będę im te fundamenty od działówek wytykał. Oj pamiętliwy jestem...

Myśląc do przodu już o zalanym stropie, tak sobie kombinuję w temacie komina. Zdecydowany jestem na systemowy, ale jak sobie policzyłem Schiedla (1 x Rondo fi16 - 7m, 1 x Rondo Plus, fi 20 + kanał wentylac. + elementy) wyniosłaby mnie ta przyjemność coś koło 5 tys brutto z rabatem.

WIdziałem na forum, że sporo ludków ma kominy systemowe z Bolesławca ipewnie odwiedzę hurtownie na Lutyckiej, żeby mnie przekonali do siebie...
CHyba, że Wy macie jakieś bolesne doświadczenia z Bolesławcem i mi go odradzacie?

Na dach pójdzie najprawdopodobniej ceramika Nelskampa. Chyba H13 czerwona angoba (albo miedziana angoba). W sobotę jedziemy do Biskupic dogadaywać się cenowo.

Dachóweczka wygląda tak, choć to nie oddaje efektu fali, jaki widać na dużej połaci dachu.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/Nelskamp-H13.jpg

Elewację, podmurówkę klinkierową, chodniczek wokół domu z pozbruku i taras (też pozbruk), podjazd do garażu planujemy w ciepłych, pastelowych kolorach, takich trochę śródziemnomorskich.

Na razie rządzi Starobruk Nostalit, albo Lido ( www.pozbruk.pl ) ceny przystępne, blisko do producenta, jak zwiedzałem "wystawkę" w Sobocie to oszalałem...
Pewnie jeszcze koncepcja nam się trochę pozmienia, ale generalnie wygląd i kolorystykę bryły budynku mamy w miarę zaplanowane.

Zobaczymy jak to się zaprezentuje w efekcie końcowym ;-)

Gerion
22-08-2005, 13:02
Kolejny dzień na wariata.
Rano wycieczka na działkę, kontrolnie, czy murarze żyją po weekendzie, a potem powrót do pracy. Kolejne 60 km.

Murarze już byli, układali belki stropowe i przypasowywali pustaki teriva.
Na ścianki nawet nie spojrzałem, ale w tej materii będę się z nimi kontaktował przez kierownika budowy, ktorego dziś napuszczam na nich. Ścianki do natychmiastowej rozbiórki przez stemplowaniem stropu...

Jakby mieli mi znów ryć w piachu, jakieś podkopy pod te fundamenty zaraz po rozstęplowaniu stropu, to ile będę musiał czekać zanim to ich rycie osiądzie? A kiedy wylewka chudego, kiedy inst.sanitarne? Zresztą w umowie mamy przybliżony termin zakończenia prac na schyłek sierpnia... Niech no tylko zaczną stroić fochy, to się zezłoszczę.

A tak - rozbiorą ścianki, skują findamenty, zbiorą nadmiar pospółki i dopiero po wylaniu chudziaka - postawią na nowo.

Zaraz się dorwię do zdjęć, to Wam je wkleję.

Gerion
22-08-2005, 13:19
O już:
Tak wygląda ścianka małej łazienki. Pierwotnie związana z konstrukcyjną (ale tylko 3 pustakami, na dole i na środku). Po zapadnięciu się narożnika fundamentów, ścianka sie "odspoiła":
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/140805a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/140805a.jpg)

Odspoiła się właśnie na tyle:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/140805b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/140805b.jpg)

Choć dziś jest to już ponad 1,5 cm...

Kolejna fotka to "wisząca" nad zapadniętym fundamentem ścianka działowa kuchni:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/140805c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/140805c.jpg)

Ścianka wisi utrzymując się na ścianach konstrukcyjnych i podciągu.

I ostatnia fota:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/140805d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/140805d.jpg)

To efekt zapaniętego narożnika pod działówką garderoby. Nie wytrzymała naprężenia część nadprożowa drzwi. Pojawiły się piękne szczeliny. Dziś mogę swobodnie wyciągnąć sobie dowolny pustak siproeksu, a jak porządnie bym walnął z buta, całość poleci jak klocki.

Mam nadzieję, że w jeden dzień uwiną mi sie z rozebraniem tej fuszerki.

Gerion
23-08-2005, 15:08
Coś optymistycznego :-?
Miało padać cały dzień, padało do przedpołudnia. Strop się układa. Murarze zaś po telefonie kier.budowy wpadli na zaskakujący wniosek. Architekt - autor projektu niepotrzebnie zaprojektował w kilku miejscach strop monolityczny... Wymierzyli, że spokojnie wmieściłaby się belka terivy i pustaki stropowe...

Co to implikuje - no musiałem dziś z rańca domówić paletę pustaków i trzy belki 5 m ... Po trzech telefonach do betoniarni, czy jakoś "po drodze" zahaczą o Kostrzyn, nie mam konkretnej informacji, ale ponoć ichni kierownik "trzyma rękę na pulsie"...
Żeby tylko mi cholera nie przywieźli tych belek i pustaków razem z gruszką w piątek... Jak to było? Jak nie urok, to .....

Acha. Nie wiem ile wyjdzie mi betonu do wieńca i stropu. Kiedyś obliczałem że 18m3, ale posiałem gdzieś swoje notatki i za czorta nie wiem jak się do tego zabrać? Może ktoś mi podpowie? To, że 126m2 x 3 cm to wiem, ale jak wyliczyć ile betonu wejdzie między pustaki?

Teraz trochę zdjęć. Strop na tle zachodu słońca:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220805a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220805a.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220805b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220805b.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220805c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220805c.jpg)


I kolejny kwiatek w projekcie: kratka wentylacyjna do pomieszczenia gospodarczego pięknie zaprojektowana "w ścianie" działowej. Nie będę się gimnastykował, tylko walnę anemostat i rurę spiro przez strych. I tak w projekcie jest podobne rozwiązanie z łazienek i garażu, więc i w pom.gosp. nie zaszkodzi.

I na dodatek gościowi od więźby się przypomniało, że zapomniałem wpłacić zaliczkę na drewno... A liczyłem, że odezwie się po wypłacie. Ciekawe, czy tak będzie terminowy z dostawą więźby? Wątpię. Ale już ja się będę przypominał.

Nie wiecie może gdzie można kupić gotowe kotwy do murłat? W najgorszym razie kupię obustronnie gwintowane pręty 120 cm i Bartki będą musieli ciąć i "ręcznie" zaginać.

Gerion
24-08-2005, 12:11
Co dzień, to coś nowego. Dziś jednak mogę napisać już trochę bardziej pozytywnie ;-)
Wczorajszy wieczór spędziłem na poszukiwaniach materiału na kotwy. Czyli prętów ocynk fi16, gwintowanych. Jak zwykle Liroj zaskoczył mnie ceną 16 zł za metrowy pręt. Budomarket nieco niżej 12,80 , a Castorama o dziwo 9,80.

Kotew potrzebuję 113 sztuk (cóż obwód parterówki robi swoje, a i garaż dwustanowiskowy kosztuje). Więc wczorajszą noc spędziłem szukając w necie jakichś ludzkich hurtowni stali (przez ramię oglądając porażkę Wisły).

Z rańca dodzwoniłem się do pobliskiej Nova-Stali na Lutyckiej (5 minut ode mnie). Dali mi cenę 16,38 za pręt 2 metry. Pan Marcin za stówkę potnie mi je i powygina, więc z jednego pręta będą miał 3 kotwy. Przyjemność ta mnie kosztuje 673 złocisze...Kolejna pozycja do kosztów stropu.

Piotrowscy znów się spisali na medal, jak rano dzwoniłem transport był do mnie w drodze. Pan był trochę zawiedziony, gdyż musiałem odmówić paletę pustaków (wystarczy tych co są), no ale na te 3 belki czekam jak na zbawienie.

Mówiąc ostrożnie i pukając we wszystko co z drewna, wydaje mi się, że wszystko jest już gotowe do finalnego zalania stropu. Tylko poinformuję kiera, żeby odebrał zbrojenie i to będzie wszycho.

Acha, poszła zaliczka na więźbę. Mały zonk przeżyłem przy okazji, bo Seba coś wspomniał, że prawdopodobnie zjedzie w tą sobotę. Nie wierzę, bo miała zjechać koło 20 września, ale...

Jak wjadę na działkę po robocie, to może pyknę parę zdjęć podpartego stropu. Te stemple o średnicy 30cm robią wrażenie ;-)

Gerion
29-08-2005, 12:57
Heh, mój dziennik to chyba będzie wzorem jak nie powinno się budować :(

No ale po kolei.

Wew czwartek strop został zazbrojony. Przyjechał kierownik co by go odebrać. Wpierw marudził, że drabina nie taka, że cięzko się wchodzi i w ogóle jakiś taki lewy był chyba od rana. Wturlał się na strop pooglądał tu i ówdzie, jak zbrojenie wygląda, ile są oparte belki stropowe na ścianach (wcześniej mi zrobili 2 cm "poduszkę" z betonu, żeby belki bezpośrednio na ścianie nie leżały - ile było awantury o tę poduszkę? Kiero chciał podmurówkę z cegieł, a zuchy się same porządziły, ale nie psioczyłem bo widziałem takie rozwiązania).

No i podczas zwiedzania stropu zdarzył się wypadek. Pustak pod nogą kierownika pękł i ten poleciał jedną nogą w dziurę. Normalnie zaklinował się jak bąk w butelce. Dobrze, że było dwóch majstrów na górze to go wyciągnęli. Klął ile wlezie (nie dziwię się), bo gira zielona i odarta, szczęściem nie przeleciał cały przez strop, bo tak parę pustaków więcej by mi się zniszczył.

Potem poobjaśniał jeszcze majstrom, żeby na całym tyle wieńca powyciągali zbrojenia pod słupki, że ma być tam jakaś ściana kolankowa, żey dach tarasu podeprzeć.

Pół nocy przeglądałem projekt na wszystkie strony i żadnej ściany kolankowej z tyłu nie znalazłem. Podejrzane mi się to wydało, bo owszem znalazłem podwyższenie pod murłatę, ale z przodu. W projekcie oryginalnym (wymagała tego wnęka przy przedwejściu) jest na pewnym odcinku dodatkowy wieniec (na ścianie kolankowej), no ale do ciężkiej anielki ja po adaptacji żadnej wnęki nie mam! Dzwonię do Bartków i im klaruję..

W piątek rano przyjerzdzam na budowę i widzę wypuszczone zbrojenia pod słupki - z przodu! Pytam się - czy tak ma być? Studiujemy z majstrami projekt -nie, ściana kolankowa z przodu niczemu nie służy.

Biorę projekt jadę do wieźbiarza - potwierdza, murłata musi pod dachem kopertowym leżeć na jednym poziomie, no chyba, że są jakieś wnęki czy coś w tym stylu.

Wygląda na to, że kierownikowi popierdzielił się na przekroju przód budynku z tyłem! Nie chce mi się wierzyć, ale innego wyjścia nie widzę.

Przez cały piatek strop został zalany. W wieniec poszły kotwy fi16 i sporo mi ich zostało, więc jakby ktoś chciał mogę tanio odsprzedać ponad 20 sztuk gwintowanych śrub fajkowych.

Fotki zamieszczę wkrótce.

Z wieńca majstry wypuścili mi zbrojenie pod wieniec nad przedwejściem, który będzie wsparty na dwóch słupach. Dopiero wczoraj zauważyłem, że wieniec nad garażem powinien byc obniżony względem wieńca na budynku (nie dziwcie się, miałem dość stresów, poza tym nie jestem budowlańcem). A ja mam oczywiście na tymsamym poziomie. Po telefonie do architekta wiem już, że jest to zrobione źle. No chyba, że mój kierownik zrobił to celowo - ale w to akurat nie chce mi się wierzyć. W najczarniejszej perspektywie widzę już Bartków odcinajacych zbrojenie wieńca garażu i burzących beton, po to by obbniżyć wieniec o dobre 24 cm. Jeśli tak będzie, to nie wiem kto za to zapłaci, ale ja nie mam najmniejszego zamiaru.

Poza tym jeśli się to okaże przeoczeniem kierownika, chyba go poproszę o uzupełnienie wpisów w dzienniku i się z nim pożegnam. Normalnie ręce opadają, a nerwów to nie powiem ile mnie to kosztuje....

Gerion
31-08-2005, 13:57
I się porobiło.
Jak kierownikowi budowy pokazałem projekt i zapytałem, czemu wieniec garażu jest na równi z wieńcem domu, to zbladł. A jak mu powiedziałem, że pomylił przód budynku z tyłem, to jedynym komentarzem było "o k%#@ dałem d%$#"...

Co byście mu zrobili ma moim miejscu?! :evil:

Ja się już zastanawiałem, ile będzie mnie kosztowało burzenie wieńca i ponowne zbrojenie/zalewanie (wyszło mi w granicach 1500 zł, czyli tyle ile zapłaciłbym za 30 wizyt kierownika). Padła propozycja wzniesienia ścianki kolankowej i podwyższenia strychu... Taa... a więźba z przyciętymi słupami przyjechała przyjechała mi w sobotę. Dzwoniłem do cieśli i nie był pewien czy wystarczy na styk.

Koszt podwyższenia (czyli wymurowania ściany kolankowej, drugiego wieńca, kotew, betonu, wyższych kominów i robocizny, oceniłem na 3,5-4,5 tys.). Poza tym po to wybraliśy parterówkę, żeby mieć parterówkę, a nie cudaka z poddaszem. Wściekły byłem maksymalnie. Jak ktoś kto siedzie tyle w budownictwie i tyle domów wybudował (i ma takie dobre rekomendacje) może tak spieprzyć sprawę? A może, to tylko kwestia lenistwa i rutyny.

Byliśmy z żonką w kropce. Co dalej z tym robić. ZOstawić tak jak jest, podwyższyć ścianę kolankową, czy zburzyć wieniec nad garażem.

Poglądowo parę fotek:

Tutaj ekipa kończy szalunek pod wieniec
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/260805a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/260805a.jpg)

Na tym zdjęciu widać kawałek wieńca wyprowadzony na garaż. Jak widać w równej linii z wieńcem na budynku.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/260805b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/260805b.jpg)

Strop częściowo wygładzony, pozostała 1/3 do zalania. Na pierwszym planie słynne kotwy fi16
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/260805c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/260805c.jpg)

A tutaj w całej okazałości wieniec nad garażem (i dziadzio Wiesio we własnej osobie). Wieniec powinien być dobry bloczek siporeksu niżej.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/260805d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/260805d.jpg)

Ja już powinienem się wcześniej zastanowić, jak kiero wpadł przez strop. Nic się nie dzieje bez przyczyny i spotkała go kara za przyszły błąd. Tylko skąd ja miałem to wiedzieć?

Ech, namartwiłem się sporo, aż mnie pikawka rozbolała, ale koniec końców zadecydowaliśmy - burzymy wieniec. Na razie nic Bartkom nie mówiłem (mają tydzień przerwy technologicznej), więc jak usłyszą newsa w poniedziałek to pewnie się zdziwią. Taki lajf.

Ale nie tracąc nadziei, zacząłem sobie projektować, jak by to wyglądało przy takiej konstrukcji jak obecnie? Efekty Wam pokażę na fotkach za jakiś czas.

Wpierw temat dachówek. A jakże, odwiedziłem panów w Biskupicach, a jakże przygotowali wycenę. Folia Tyvek, rynny Kanion Wavina i dachówka H10 (albo R15) Nelskampa ceramiczna. Nawet ta R15 wydała nam się ciekawsza, bo takiego koloru (kupferrot, a jak dla mnie - kawa z mlekiem) to nigdzie nie widziałem. Pan policzył mi efektywnej powierzchni 360 m2. Razem przez godzinę liczyliśmy wszystkie kosze, naddatki i cuda-niewida. Faktycznie coś koło 360m2 może i być. Za wszystko zaśpiewał 30 tys.

Nie powiem, niemało. Spodziewałem się 26 tys maks, a tak wychodzi mi za pokrycie dachu około 73 zł brutto za metr, bez robocizny. Sporo. Ale jako kontrofertę dorzucił dachówkę cementową w tym samym kolorze, całość za 18 tys. I jak się tu nie zastanawiać, jak na samym pokryciu można zaoszczędzić na dobry piec gazowy? Odwiedzę jeszcz w sobotę konkurencje, może Jungmeier, albo Meindl okaże się nieco tańszy? I tak jestem zdecydowany kupić niemiecką produkcję. Szkoda, że na karpiówkę nie będzie nas stać, bo bardzo podobają mi się takie dachy, ale cóż. Jak się nie ma co się lubi...

O efektach negocjacji i wycieczek dachówkowych poinformuję niebawem.

Gerion
31-08-2005, 14:31
Mam wolną chwilkę, to podzielę się swoimi projektami - jak tu uratować sfuszerowany garaż. Wedle oryginalnego projektu, Plejada prezentuje się nastepująco:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/plejada-garaz.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/plejada-garaz.jpg)

Jak widzicie nawet ślepy zauważy, jak idzie linia zadaszenia garażu. Co było robić, zacząlem się zastanawiać, jak by to wyglądało obecnie, bez żadnych zmian i kombinowania. I wyszło mi coś takiego:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/plejada-garaz1.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/plejada-garaz1.jpg)

Mało tego, przecież zrobiona adaptacja likwidowała wnękę w przedwejściu, ocieniając przedsionek daszkiem wspartym na dwóch podporach. Trochę było mi trudno wykombinować grafikę zadaszenie z wizualizacji Plejady, dlatego posłużyłem się projektem Marsa jako wzorem. Nie dziwcie się więc innemu kolorowi dachówki, czy wykończeń drewna.

Po prostu chciałem sobie wyobrazić, jak wygladałby efekt finalny tego naciąganego kombinowania. A wyglądałby prawdopodobnie tak:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/plejada-garaz2.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/plejada-garaz2.jpg)

No i nie wiem. Wydaje mi się, że wyrównanie linii wszystkich daszków (dachu budynku, zadaszenia przedwejścia i dachu garażu - nie robi wcale jakiegoś okropnego gargamela z Plejady. Co ?

Oczywiście trudno oczekiwać, że końcowo będzie wyglądać to identycznie jak na mojej przeróbce, ale chciałbym osiągnąć zbliżony efekt. Być może więc obejdzie się bez kucia, burzenia i ponoszenia kosztów? Być może gdyby pozostało tak jak w oryginale i gdyby wyrównać dolny poziom zadaszenia przedwejścia z dachem garażu, wyglądałoby to bardziej przysadziście i bunkrowato? Teraz to trudno ocenić.

Gerion
05-09-2005, 11:00
No dobra. Obejdzie się bez kucia i burzenia. Zostaje tak jak jest zrobione. Ale nie znoszę być królikiem doświadczalnym, zwłaszcza dla błędów kierownika budowy.

Tydzień upłynął mi intensywnie. Tzn na budowie nie działo się nic, poza polewaniem stropu (120 km dziennie podróży.... ) i rozgwoździowywaniem/czyszczeniem desek po szalowaniu wieńca. Już połowa roboty za mną, odzyskam więc półtora kubika calowych desek. Będzie na strop nad garażem jak znalazł.

W międzyczasie szukałem rozwiązania na komin. Może wpierw słów kilka o kominie i wentylacji. Jak pisałem wyżej, projekt dość nieszczęśliwie zakłada, że kratka wentylacyjna w pomieszczeniu gospodarczym wyjdzie sobie akurat tam, gdzie będzie futryna drzwi (no albo ciut wyżej, w każdym razie albo w ścianie albo w futrynie). Poglądowo kawałek projektu:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/kominy_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/kominy.jpg)


Zamiast więc stosować rozwiązanie: przewód kominowy+wentylacja+przewód wentylacyjny dwukanałowy, wybieram opcję kominowy+przewód wentylacyjny dwukanałowy+anemostat w pom. gosp.

Nieco inaczej jest z kominem do kominka:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/kominy2_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/kominy2.jpg)

Oczywiście mistrzowscy murarze ścianę działową garderoby (pom. 1/5) połączyli mi ze ścianką konstrukcyjną. I wątpię, by zmieścił mi się na wymurowanym wcześniej fundamencie komin i kanały wentylacyjne. Ale i tak się tym nie martwię, bo przecież wszystkie działówki rozbierają i stawiają na nowo po wylewce chudziaka (więc też po wymurowaniu kominów).

W sumie więc potrzebuję 7mb Rondo i 7 mb Rondo plus. Do tego 2 x 7m dwukanałowy system wentylacji grawitacyjnej.

Naszukałem się trochę po Poznaniu. Jasne, że chciałem "przyoszczędzić" i wybrać jakiś zamieniik Schiedla... Wiecie jak trudno coś znaleść?! Trafiłem na Lutycką do Euro-Matu. Nie dość, że na Bolesławiec trzeba czekać 3 (!) tygodnie, to cena którą mi zaproponował Pan hurtownik była taka sobie. Za ww komplet, coś w granicach 4 tys. Poza tym koszt transportu bla bla bla i wogóle fochy stroił jak panna na weselu. Za to zaproponował mi systemy PLEWA. Coś pośredeniego między Bolesławcem a Scheiedlem (wedle niego). Obejrzałem na wystawce (stało to to obok Bolesławca) i różnicę w jakości wykonania widać faktycznie gołym okiem. Słowa nie napiszę o drzwiczkach wyczystkowych z Bolesławca, bo albo w Euro-Macie sami to sfuszerowali, albo faktycznie wygląda to dość amatorsko. PLEWĘ gość wycenił mi na 5800 brutto. Tjaa... coś pośredniego.

Pokazałem mu wycenę firmy Wena (z Dąbrowskiego) na identyczny system Schiedla. 4,9 tys brutto, transport i wyładunek gratis, 3 dni oczekiwania na realizację. Gość wymiękł. Kolejna hurtownia co szuka frajerów?

Tak więc wezmę pewnie Schiedla. Myślałem jeszcze o takim manewrze, by wyciąg kuchenny połączyć z kanałem wentylacyjnym (wszystko w jednym), ale raz - kominiarz może grymasić przy odbiorze, dwa - oszczędność mizerna (około 200 zł netto).

I teraz tak, majstry miały się zjawić dziś. :evil:
Ale wczoraj zadzwoniły, że będą dopiero 13 września... I wcale mi to z terminaminie pasi, bo tak - więźba już jest. Nie mogą zacząć jej robić, bo nie ma wymurowanych słupków pod dach nad tarsem (ba nie ma w ogóle tarasu) i nie ma wymurowanego przedwejścia. Pewnie więc więźbiarze pojawią się dopiero po 26 września, oby im terminy pasowały (ponoć w 4 dni machną wszystko), ale znając życie terminy im pasować nie będą.

Już obmyślam zemstę na murarzach za pokrzyżowanie mi planów i myślę, że wpadłem na wystarczająco paskudne rozwiązanie. No ale nie będę uprzedzał faktów.

Dzięki temu, że strop jest regularnie polewany, setki litrów wody dostają się do środka przez właz schodowy i dziury na kominy. Teraz widać wyraźnie fuszerkę majstrów, miejsca dobrze zawibrowane (a więc te, gdzie mieli jeszcze sprawną żabę do wibrowania) nic się z nimi nie dzieje.
Miejsca, gdzie żaba się już popsuła i ponoć majstry polewały wodą piasek ... bez komentarza, musiałem podbijać od spodu stemple - tak pospółka usiadła. Szczęściem nie ma tam wielu stempli i nie grozi mi ugięcie się stropu ;-)

Ale to co zrobiło się z odpękniętymi ściankami działowymi woła o pomstę do nieba. Kiedyś szczelina była 1,5 cm. Teraz spokojnie tam wchodzi moje przedramie. Z premedytacją leję wodę po jedyną ściankę działową która nie usiadł. Niech se spokojnie odpęknie i usiądzie. Będą mieli Bartki rozbierania i kucia "fundamencików" na parę dni. A ja będę stał nad nimi z batem i łoił po tyłku.

Tak sobie myślę, że po częściowym rozstemplowaniu w piątek (2 tydzień), raz jeszcze porządnie zleję wodą pospółkę, żeby usiadło ostatecznie to co jeszcze nie usiadło (zasypwanie fundamentów było 8 lipca, a więc to drugi miesiąc). Nie chciałbym się zdziwić potem, jak wyleją mi chudziak, że chudziak nagle miejscami osiada i pęka... Widzicie inne wyjście? Mechanicznie nie będę wibrował, no bo jak - są już mury i strop. A wylana płyta też inaczej rozkłada swój ciężar, niż betonowe fundamenciki, głębokie na 50 cm, pod którymi jest jeszcze metr piachu...

Dostałem już ofertę na wykonanie instalacji sanitaro-kanalizacyjnej. Cosik koło 1600 zł za wszystko i gość możepodejść z marszu (bo z Kostrzyna). Dzięki Pati za namiar ! ;-) Chyba skorzystam, bo jak z marszu, to dobrze- też nie potafię dziś zaplanować konkretnej daty kiedy co i gdzie...

Wcześniej myślałem, że zdążę w tym roku zrobić jeszcez instalacje. ALe wygląda na to, że nie bardzo. Nawet jakby udało mi się do połowy września wylać chudy beton, to i tak sama elektryka zajmie ze 2 tygodnie, podobnie jak instalacja wody i C.O. Czyli połowa października.

A potem musiałby otynkować, żeby złodzieje nie powyrywali miedzi ze ścian, ocieplić podposadzkę i wylać jastrych... Robi się przełom października/listopada. Nikt mi nie zagwarantuje, że nie będzie przymrozków. A w takiej pogodzie to tynki szlag trafi.

Chyba więc nie będę się gorączkował i poczekamy z tym do wiosny. Ze spokojem planując sobie kolejny etap i goniąc za zimowymi promocjami na stolarkę, płytki i inne cuda niezbędne do kolejnych etapów budowania.

Właśnie. Dachówka ;-) O dachówcę napiszę w kolejnym poście, bo muszę dziś wieczorem podliczyć i porównać ofertę Jungmeiera i Nelskampa. Acha, zobaczyłem i dotknąłem rynny Lindab i oszalałem ;-) Czemu to musi być takie drogie ?

Gerion
07-09-2005, 09:46
Jako, że na budowie cały czas postój, dziś będzie post z cyklu dylematy ;-)

Pierwsza rzecz która zachwiała moją pewnością - był wybór komina. Pisałem wczesniej, że zdecydowałem się na Schiedla. Ale mój znajomy instalator stwierdził - kupisz i tak piec z zamkniętą komorą spalania sprawdź więc jak to jest z tym kominem. I sprawdzałem. 2 dni, ale z pozytywnym skutkiem. Dzięki forum i namiarom na przedstawiciela Schiedla. Chodziło o to, że ponoć Rondo Plus nie jest dedykowany do tego rodzaju pieców, tylko nowy system Avant. Za 7 m Avanta (bez płyty przykrywającej) miałbym dać 3100 netto. Ale nie dam bo rozwiązania są następujące:
- Rondo PLus, a w środek stalowa rura kwasoodporna, zdylatowana jakimiś pierścieniami od wkładu ceramicznego. Szczeliną między rurą, a wkładem idzie powietrze do turbo, a rurą wydmuchiwane są spaliny. Acha trzeba odpowiednio uszczelnić zbiornik kondensatu
- Rondo Plus, i rozdzielenie dopływu powietrza (osobny kanał, podprowadzeni itp), standdardowe rozwiązanie które podsuwają monterzy Vieśmana i Junkersa. Ponoć taki rozdzielacz to koszt 150-200 zł.
-Kanał wentylacyjny Schiedla 12x17 i kwasówka fi 80 mm. w środek. Do takiego rozwiązania jest przewidziana odpowiednia końcówka pozwalająca wykorzystać pustkę wokół kwasówki jako kanał nawiewny do kotła - jego przekrój jest większy od przekroju standardowej rury zewnętrznej fi 125.
Zaś Rondo plus można
1. zamontować by mieć możliwość wstawienia w kryzysowej przyszłości kotła na pellets
2. zrezygnować z niego (copyright by Neuron)

Ja wybiorę wersję 2 (Rondo PLus i osobne doprowadzenie powietrza - które zrobi mi gość od kanalizy - i tak będzie rył w fundamencie pod napowietrzenie kominka).

Cała przyjemność mnie wyniesie 4800, chyba, że coś jeszcze wytarguję albo znajdę tańśzego dostawcę.

Kolejny dylemat wiąże się właśnie z napowietrzeniem kominka. Wyczytałem, że wystarczy zwykła rura pcv fi 110. Ale dobrze jest wstawić sobie przepustnicę, żeby można było ją zamknąć gdy nie korzysta się z kominka (ponoć może troszkę wychłodzić pokój z kominkiem).
Nie wiem co o tym myśleć, bo w życiu nie miałem kominka ;-) Czy tę przepustnice montuje się na kolanku rury (nie wyobrażam sobie wajhy wystającej gdzieś przy podłodze ;-)), czy też na wylocie bezpośrednio pod paleniskiem (chyba logiczniej w tym miejscu). No i kiedy się to robi - zaraz po zakopaniu rury i wylaniu chudziaka, czy dopiero po zamontowaniu kominka i obudowaniu wkładu? Może ktoś mi podpowie mający już to za sobą ?

Taras. Problem z tarasem jest taki: zbrojenie ławy budynku połączone jest ze zbrojeniem dwóch słupków, które mają podtrzymywać zadaszenie nad tarasem. słupki zostały zalane betonem i czekają na lepsze czasy (oczywiście między słupkami a fundamentem jest dylatacja/ociepenie 6 cm styropianu). I teraz tak - taras będzie miał wymiar 5m x 3,7m
Poza tymi dwoma słupkami przy ścianie budynku, muszą być kolejne dwa, które podtrzymają drewniane słupy 14/14...

Zresztą wkleję Wam rzut projektu tarasu. Czerwoną linią zaznaczyłem zmiany adaptacyjne.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/taras1.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/taras1.jpg)

Tam gdzie pójdą murki fundamentowe tarasu, dokopię się do gliny i wyleję normalne ławy. Poziom tarasu musi być na wysokości poziomu progu drzwi tarasowych (żeby można je było otworzyć). Za bardzo nie wie jak to wyliczyć na dziś, ale się tym nie martwię bo to kwestia przyszłości.

Wnętrze tarasu chcę zasypać żwirem i ubić/zalać wodą i zostawić tak do wiosny. Mam nadzieję, że mi mróz nie rozsadzi ścian fundamentowych tarasu (jak zmarznie wypełnienie piachem, namoknięte przez topniejący śnieg/opady).

Problem mam z tymi zewnętrznymi stopami pod słupki 14/14. One przecież w żaden sposób nie są połączone z fundamentem budynku. Co się stanie, jeśli te stopy bliższe ścianie budynku (połączone zbrojeniem) zaczną osiadać razem z budynkiem, a stopy dalsze - osiąda inaczej.albo w ogóle? Z całą pewnością będzie to miało wpływ na konstrukcję więźby zadaszenia tarasu. Muszę to koniecznie przekonsultowac, tylko z kim? Kierownik w ogóle tego nie zauwazył, ekipa zrobiła to co zrobiła, może ekipa od więźby?

A może Wy wiecie co z tym zrobić? Może przejmuję się na zapas i tak właśnie się robi?

Kolejna rzecz to wykończenie tarasu.
Na dziś, sądzę, że jak się do wiosny osiądzie wypełnienie, to potem wykończę taras jakś odmianą pozbruku (albo nostalit, albo starobruk melanż). Nie wiem tylko, czy robić teraz już na gotowo (tzn. tak sobie ułożyć warstwy wypełnienia (grunt rodzimy, pospólka, tłuczeń, żwir), tak by wiosną/latem przyszłego roku ułożyć kostkę i szlus; czy też zasypać tylko pospółką i resztę odłożyć na później?

Schody. Tak - to kolejny dylemat. Zostało mi bloczków m5 od fundamentów i chętnie bym je wykorzystał do wymurowania schodów. ZArówno wejśiowych jak i do tarasu. Schody chciałem obłożyć płytami posadzkowymi pozbruku. Mają one 4 cm grubości i juz przy murowaniu schodów musiałbym wyliczyć ile pozostawić miejsca pod płyty, żeby nie trzeba było potem niepotrzebnie ciąć. Efekt końcowy musiały mieć ok 30 cm głębokość stopnia, około 16 cm wysokość stopnia. Ciekawe czy uda się to zrobić?

Ech, żeby to były tylko jedyne dylematy. A tu tak: jaką dachówkę wybrać? Wygląda na to że odejdziemy od pierwotnego zamiaru udekorowania falą naszego kolubryniastego dachu, bo Jungmeier Cosmo nie dość, że ma dobrą cenę, to wygląda przepięknie. Tylko trzeba pojechać do Kamionek, gdzie ponoć stoi dom przykryty antracytowym Cosmo.

Kąt nachylenia połaci daszku nad przedwejściem - to mnie już przerasta. Nie potrafię sobie wyobrazić różnicy 5 stopni, nawet rysunki poglądowe nie pomagają. Liczę więc na wyobraźnię żonki i speców od więźby. Choć życie uczy, by na żadnych speców nie liczyć (umiesz liczyć, licz na siebie ;-)).

Wielkość łuku nad przedsionkiem.
Majstry wyrysowały mi strzelisty gotyk jak w Kościele Mariackim, a mnie się bardziej podoba mocno spłaszczony, ot wycinek koła o średnicy 3 m... Może tym razem nie spieprzą i przygotują odpowiedni szablon? Jakby co to miarę i projekt zawsze noszę przy sobie.

No i najważniejsza rzecz - jak z termninami, co zdążymy zrobić w tym roku a czego nie, czy już załatwiać kredyt na resztę budowy, czy poczekać do wiosny, bo wykorzystamu 10 tysięcy z pierwszej transzy i będziemy się bujać od listopada do kwietnia z odsetkami?

No nic, pażiwiom uwidim, jak mawiali starożytni szwedzi.

Gerion
16-09-2005, 12:11
Ponad tydzień upłynął, a ja nie miałem czasu usiąść i napisać czegokolwiek.
A sporo się wydarzyło, choć na budowie widać niewiele ;-)

Generalnie problemy opisane powyżej, albo jakoś rozwiązałem sam, albo poczekają sobie do przyszłego roku. Wpierw opiszę perypetie dachówkowe.

Od początku naszym faworytem była dachówka Nelskamp, esówka ceramiczna, H13. Dostaliśmy wycenę i po targowaniu się wyceniono nam pokrycie na 29 tys brutto (z 22%VAT). W cenie poza dachówką ceramiczną były rynny Wavina Kanion i blacha na obróbki.

Jednocześnie zaproponowali nam esówkę cementową, całość za ..... 18 tys brutto. Dało nam to sporo do myślenia, bo różnica znaczna. Oglądaliśmy długo różne dachy, rozmawialiśmy z właścicielami.

W końcu trafiiliśmy do firmy JR. No i trafiła się niezła promocja na niemiecką dachówkę Jungmeier. Nie wiem jak to się stało, ale coraz bardziej odchodziliśmy od dachu przykrytego falą. Marsylka Jungmeiera - COSMO, okazała się nie tylko piękna na wielkiej połaci dachu, ale bardzo atrakcyjna cenowo. Za całość, wraz z rynnami Galeco i blachą wyceniono nam 23,5 tys zł brutto (7% VAT). Dodam tylko, że Creaton Balance (wręcz identyczna) to koszt rzędu 29 tys brutto za samo pokrycie bez blach i rynien.

Wybraliśmy kolor czerwonej angoby, jak się prezentuje na dachu - pokażę, bo obfotografowałem jeden domek pokryty COSMO.

Teraz więc czekamy, aż nasi murarze doleją stopy pod słupy podtrzymujące więźbę zadaszenia nad tarasem i wyleją wieniec przedwejścia na którym oprze się jego zadaszenie.A od przyszłego tygodnia mogliby już wejść więźbiarze.

Kominy Schiedla szczęśliwie i bez uszczerbku dojechały. Dziś-jutro zacznie się ich ustawianie. Takie fajne klocki. Gorzej, że wyczystki od komina dymowego nie mogę ustawić inaczej jak w jednej z sypialni. Ot, taki chory pomysł projektanta, ale nie da się tego zrobić inaczej. Nawet gdybym chciał przekuwać się do salonu, to miejsce wyczystki zasoniłaby zabudowa kominka. Na szczęście wyczystkę i odprowadzenie kondensatu z komina od pieca gazowego mogę obrócić "na kotłownię".

Wściekłem się znów na kierownika budowy. Rozpisałem sobie listę stu pytań do... umówiłem się na konkretną godzinę, a ten drań nie dość, że nie przyjechał w jeden dzień, to w dzień następny (termin przełożyliśmy) nie tylko nie raczył zajrzeć, ale nawet odebrać komórki.

Ale czego mogę oczekiwać od gościa który przód budynku myli z tyłem?
W sumie to potrzebne mi są tylko jego pieczątki i podpis pod odbiorem, natomiast z szeregiem wątpliwości będę musiał radzić sobie sam. Chyba cała pula nerwów i złości przeznaczona na - już mi się wyczerpała.

Acha, ścianki działowe mi pięknie rozebrali, zastanawiam się, czy nie zażądać zwrotu 1500 zł, które im wypłaciłem za zrobienie ścianek, bo przecież ich nie ma? Dziś pogadamy o forsie, więc będą wiedzieli na czym stoją, a i ja ustalę już konkrety.

Tak sobie podliczałem koszty i powolutku zbiżamy się do cyfry z pięcioma zerami. W tym zapłacona jest tylko więźba, więc pewnie stan surowy otwarty zamknie się na 140 tys.

Za sobą mamy prawie całość dokumentacji i uzgodnień. KOszty, jak ja to nazywam pozostałe to domek drewniany, wynajem lokum dla murarzy, koszt wody i prądu budowlanego. Stan zerowy - całość fundamentów, drenaż, ogrodzenie, prace wyrównawcze, no i ściany, strop, taras. A i jeszcze zapłacona więźba.

A czeka mnie kupienie dachówki, kupienie betonu na chudziak i zapłacenie za robociznę (dach, wylewki, kominy, tarasy i kanaliza).

Przestałem się martwić tym ile dać styropianu na ocieplenie jastrychu i ile cm samej podposadzki. WYchodzi mi około 12-13 cm bez kucia w nadprożach. Myślę, że wystarczy. Ale to i tak będę przerabiał w przyszłym roku. W tym, niech tylko przykryją dachem i obym nie doświadczył wielu przykrych niespodzianek.

Gerion
20-09-2005, 11:39
Obiecałem zdjęcia prezentujące dachówkę COSMO Jungmeier na dachu. A oto i one. Dokładnie taką dachówkę będziemy mieli. Kolor - czerwona angoba.

Dach znaleźliśmy w Kościanie ;-)

Połać dachowa, fotka nieco z bocznego ujęcia:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/150905a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/150905a.jpg)

A tutaj macie zbliżenie na samą dachówkę:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/150905b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/150905b.jpg)

A tak swoją drogą nie uważacie że coś jest nie tak z wykończeniem? NIe podoba mi się to połączenie gąsior - dachówka skrajna (a raczej brak połączenia).

Teraz tylko czekam na moce przerobowe ekipy od dachu, oczywiście że zaczynają ściemniać, ale chyba już się do tego przyzwyczaiłem.


Tyle rzeczy dobrych.


A teraz back to reality. Po dwutygodniowej nieobecności powróciła moja ekipa, w stanie 2/3. Od razu zajęli się rozbiórką spieprzonych działówek. Efekt wygląda jak niezła demolka:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/150905c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/150905c.jpg)

W międzyczasie zajęłi się robieniem tarasu i ganku.
Miałem problem z ustaleniem poziomu chudego betonu. Zgodnie z projektem i sztuką budowlaną powinien być na poziomie ścian fundamentowych by połączyć izolację poziomą fundamentu z izolacją poziomą chudego betonu.

Potem miało być 6 cm styropianu i na to 4 cm jastrychu. Wyedukowany na naukach Janzara i forum muratora wpadłem na myśl, by zrobić 8 cm styropianu i 5 cm jastrychu.

Niestety nadproża drzwi wejściowych i tarasowych zostały osadzone z zapasem właśnie 12 cm (6 styropian, 4 jastrych. 2 podłoga). Jako, że mój kierownik uciekł na kolejne 2 tygodne nieobecności (w sumie to do niczego jest mi niepotzrebny i tak nie pomaga....szkoda, że jest tyle problemów ze zmianą kierownika budowy, a on zrobił adaptacje, inaczej już dawno bym go pogonił), musiałem radzić sobie sam.

Wpadlem na pomysł, żeby wylewkę chudego betonu nie robić na równi z górą ściany fundamentowej, tylko o 3 cm niżej. A papę przy ścianie wywinąłbym tak by zgrzać z papą izolacji poziomej. W ten sposób, miałbym 3 cm więcej na zrobienie grubszego styropiany i grubszej wylewki no i nie musiałbym kuć nadproży, żeby potem wymieścić drzwi.

Pytałem na forum, czy tak można zrobić, ale nikt mi nie odpowiedział ;-(

Żeby było weselej, to mi murarze postawili ultimatum, albo w piątek, sobotę robią wylewkę chudego, albo nie postawią mi ścianek działowych, bo od października mają inne budowy i nie będą dojeżdzać 270 km.

Wpierw się we mnie zagotowało, ale po 3 sekundach przyszło opanowanie. Na spokojnie się więc dogadałem, że: zrobią tak, by było dobrze. Jak nie zrobią działówek, to im odliczę koszt całkowity od wypłaty za to co robią teraz, czyli kominy, taras, przedwejście. I się pożegnamy w pokoju.

Oczywiście miałem się dziś o 12 spotkać z wykonawcą inst. sanitarnej...ale nie odbiera telefonów :-?

W ostatniej chwili żonka mi podrzuciła pomysł. Zadzwoniłem do polecanego inspektora nadzoru. Będzie dziś-jutro na budowie.

Tak sobie myślę, że przecież mogę zostawić na całą zimę ten piach w fundamentach bez robienia kanalizy i bez zalewania chudym betonem. Niech sobie ze spokojem osiada (acha, przez weekend zalewałem wodą, osiadło tak z 4-5 cm). A dopiero wiosną zrobię to wszystko, kiedy będę miał pewność, że zagęściło się ostatecznie.
No ale do tego potrzebuję opinii fachowca, stąd zamówiona wizyta inspektora nadzoru.

Powiem Wam, że mam wielkiego doła psychicznego po tym wszystkim. Staram się być spokojny i opanowany, rzeczowo argumentować pewne kwestie, ale najchętniej obił bym komuś ryja...

:cry:

Gerion
21-09-2005, 09:44
Everybody be cool this is a robbery! Any of you fuckin' pricks move and I'll execute every one of you motherfuckers! Got that?

eee.. nie ta scena

Było inaczej, około 18.30 przyjechał na działkę wspomniany wczoraj inspektor nadzoru

"- Wolf, rozwiązuję problemy" - się przedstawił. "Akurat taki tu mamy" - odpowiedziałem. "Wiem. Mogę wejść?" Co było robić opowiedziałem mu całą historię przygód ze ściankami, ze "znikającym" kierownikiem i całym tym bajzlem. I wpuściłem na teren budowy.

- "Przejdźmy do konkretów. Zegar tyka, zgadza się?" rzucił inspektor nadzoru. Pooglądał wszystko, zajrzał nawet tam gdzie ne powinien i po drodze roztaczając opowieść o prowadzonych przez siebie budowach i o błędach wykonawców (i inwestorów) obejrzał całą budowę. "W garażu macie wóz i trupa,minus głowa. Idziemy." - ...e tego już nie powiedział ;-)

W garażu za to obejrzał sobie wykonanie izolacji." Tu skuć, tu dać jedną warstwę bloczka więcej. Nadproże nad drzwiamy wykuć, przesunąć wyżej".

Byłem w szoku, szczęka mi opadła. No ale tak jest jak się porówna profesjonalistę z migaczem.

"Musicie uprzątnąć to, co się może potem rozbabrać" - dodał. Zwyrokował - w tym roku żadnej kanalizy i wylewania chudego betonu, i tak przez zimę by stało. Zrobi się to na wiosnę, a przez ten czas, raz w tygodniu zlać wodą piasek, niech sobie wolno i spokojnie osiada tam gdzie został źle (czytaj: wcale) zagęszczony. Tam gdzie został dobrze zagęszczony (jedna połowa domu - póki się nie zepsuła żaba), podlać cement pod narożniki fundamentów działówek, aż do poziomu gliny.

Słuchajcie tylu cennych uwag które wygłosił w ciągu pół godziny to ja się nie nasłuchałem przez pół roku od mojego obecnego kierownika.
"To przyjemność oglądać pana w akcji. Dziękujemy, panie Wolf" - wykrztusiliśmy z żoną. "Mówcie mi Winston" - powiedział na odchodne.

Zaraz po tym przyjechał na działkę Szczepan. Instalator znaczysię. Miał od dziś robic sanitraną, ale nadział się na końcówkę rozmowy z Wolfem i zorientował co w trawie piszczy. Nawet był zadowolony, bo coś mu chyba ten termin nie pasił (do czego przyznał mi się później). Ustaliłem początek stycznia na spotkanie, na zrobienie projektu instalacji wod-C.O. i podłogówki. Dodał parę uwag i się rozstaliśmy.

No a potem pogadałem se z Bartkami. Nie dostaną kasy za działówki (których nie ma), za wylewkę chudego betonu (którego nie ma) i za schody na taras i na ganek (których nie ma). Razem minus 2 tys.

Chyba obie strony są zadowolone. Czy dokończą mi to na wiosnę, czy też inna ekipa - zobaczymy. W każdym razie z serca spadł mi duży ciężar, teraz tylko trzeba się przyłożyć do dachu.

Na razie tyle z doniesień z budowy.

Gerion
22-09-2005, 14:41
Dziś pożegnałem ekipę murarzy.

Zgodnie z zaleceniami Wolfa, podnieśli naproże drzwi do garażu. I dokończyli ogrodzenie z przodu (na razie autostradówka, pewnie postoi do jesieni 2006 ;-)).

Rozebrali ostatecznie ścianki działowe, i podlali fundamenty pod te, gdzie piach został dobrze zagęszczony. Skończyli kominy... i pojechali. Oczywiście że chcieli całą kasę ;-) Dałem im pół, drugie pół, jak za tydzień wpadną na jeden dzień, by zalać płytę na kominie pod cegły klinkierowe.

Przy okazji, tak się zastanawiam jak to jest? Moduły Schiedla się obmurowuje klinkierem, czy też wyciąga się sam wkład ceramiczny i wokół niego muruje klinkier? Zanim się dopytam fachowców, może ktoś z Was mi podpowie?

Jako, że zakończyli prace nad przedwejściem, zamieszczę parę obrazków:

Na tym obrazku widać ostatecznie jak przerobiliśmy naszą Plejadę. Zamiast wnęki - prosta ściana i dwa słupy podtrzymujące łukowe zwięczenie. WIdoczek od frontu:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220905c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220905c.jpg)

i widoczek z boku
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220905d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220905d.jpg)

W oknie zauwazycie pewnie siporeks z rozebranych ścianek działowych ;-) Ze spokojem sobie go posortuję, ułożę na paletki i przykryję folią, niech czeka do wiosny.

Ostatecznie też umówiłem się z wykonawcą dachu. Majster prezes cieśla po raz kolejny obejrzał projekt więźby, powiedział mi co jest nie tak i co jego fachowe oko wyłapało, i ustaliliśmy, że wchodzą we wtorek 27. Materiały (papa pod murłaty, nakrętki i podkładki na kotwy oraz gwoździe i śruby) mam w części kupione, resztę dają oni a ja im zwracam po okazaniu faktury. Robocizna za całość (więźba+pokrycie dachówką) 35 zł +VAT. W sumie to dwa miesiące temu umawiałem się na 35 zł i nie dyskutowaliśy, czy to brutto, czy netto. Wychodzi 2,45 zł na metrze więcej (czyli ponad 700zł), więc przy najbliższej okazji (tj podpisania umowy) wypomnę to. Pewnie nie zmięknie, ale - mam podstawę do marudzenia.

Moja więźba leży na placyku, byłem pod wrażeniem tych 15 m. belek na murłaty (to te na samym spodzie):

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220905a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220905a.jpg)

Tu widać wyraźniej jakiej grubości jest ta więźba... aż dziw, że "za chuda" pod karpiówkę :(

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220905b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/220905b.jpg)

W weekend więc czeka mnie posprzątanie działki i utylizacja worków, wiaderek i folii po murarzach, tudzież dokończenie czyszczenia desek od szalowania stropu. Zostało mi z 70 stempli 2.80... tanio odstąpie, chce ktoś? ;-)

Klinkier na komin już wybraliśmy, odcien prawie identyczny jak dachówka, nie chcę by się jakoś wyróżniał, tym bardziej, że oba kominy podniosę. W projekcie są zbyt nisko. Sądzę, że ciemna fuga dostatecznie "wyróżni" wielkie kominisko, zresztą i tak ostateczny efekt będzie widać po położeniu dachówki.

A propos dachówki, to wstępny termin pokrycia całości dachu, to 15 X - 15 XI. Żeby tylko w listopadzie śnieg nie spadł :x

Gerion
26-09-2005, 09:26
Weekend upłynął mi pracowicie. Wielkie sprzątanie z polewaniem. Całość ścianek działowych wywiozłem i ustawiełem na paletę obok drewnianego domku, niech czekają na lepsze czasy, to jest do wiosny, do wylewek chudego betonu.

A potem musiałem się wziąć za wyrzucanie ziemi z tarasu. Te moje mądrale oczywiście nawrzucali czarnej ziemi (humusu) jako wypełnienie tarasu. Nawet nie wiecie jak kląłem, znów musiałem sobie zrobić sztafetę parunastu taczek.

No ale za to wyrównałem ładnie "dziurę" przed domek, a rozgarnięty piasek na tarasie tradycyjnie zagęściłem wodą ;-)

Moja kontrola na budowie wykryła kolejne niedoróbki. Otóż moduł wyczystki (Schiedel) w kominie kominkowym nie jest idealnie połączony z modułem komina. Wkład ceramiczny (mimo, że to są idealnie pasujące klocki) jest o 2-3 mm przesunięty i tworzy się mała szczelinka (zapaćkana silikonem) między obiema modułami. Boję się, żeby mi za jakiś czas nie zaciągało tamtędy powietrza. Przecież to trzeba być kompletnym jełopem, żeby nie umieć dobrze złożyć modułów Schiedla. Teraz już za późno na poprawki, bo mi cały komin stoi wymurowany. Nic tylko lać żelaznym drągiem i patrzeć czy równo puchnie.

Drugi komin wydaje się OK, ale wyrównanie różnicy między kanałęm wentylacyjnym, a kominem (płytką siporeksu 6 cm) już takie idealne nie jest. Nie miałem poziomicy pod ręką, ale gołym okiem widać, że jest nie tak. Niech no się tylko zjawią "majstry" ... a może odpuszczą sobie kasę i nie przyjadą? Pies ich trącał, sezon pomału się kończy i sporo ekip szuka "fuchy".

Udało mi się sprzedać 3 palety Solbetu 24 (które mi zostały) ...sąsiadowi ;-) WIęc w niedzielę przerzucaliśmy przez płot jedną paletę... Ciężkie te pustaki jak smoki, owinięte folią nie zdąrzyły oddać wilgoci po deszczu.

A żeby było weselej, przy czyszczeniu desek, jakoś tak mi się noga złożył, że klapnąłem na glębę jak długi. Parę minut byłem nie tomny z bólu, w końcu jakoś walnąłem w kolano i wszystko wróciło do normy. Ale kuleję do dziś ;-(

Tydzień zapowiada się pracowicie, zobaczymy jak poradzą sobie więźbiarze. Jak już coś będzie, to ofotkuję i wrzucę.

Gerion
27-09-2005, 12:43
No i jak to zwykle bywa, zamiast dzisiejszego ruchu od rana na budowie (więźba), był zastój. To znaczy po dobiciu się na telefon do prezesa, okazało się, że chłopaki wejdą, ale dopiero jutro od rana.

Niech no tylko wejdą jutro. ZObaczymy ile warte jest ich słowo?

Wczoraj po omacku podpisywałem umowę wykonania więźby, ale w świetle latarki umowa okazała się nie zawierać żadnych drobnych druków ;-) WIęc ją zamaszyście podpisałem.

Nocką wybrałem się do Pana Wolfa, żeby obgadać kwestię ewentualnego przejęcie budowy. Siedzieliśmy chyba ze 3 godziny nad dyskusjami co gdzie kiedy i czemu tak. W końcu coś tam policzył na kalkulatorze i zaoferował, że za taką a taką kwotęmoże poprowadzić budowę do końca. Wedle jego wliczeń stan obecny to 25% zaawansowania.

Kwota nie była mała, więc poprosiłem o czas do namysłu. Choć przy więźbie i tak będzie on (oczywiście odpłatnie) gdyż mój kierownik chyba na marsa wyjechał na wczasy, bo całkowity z nim brak kontaktu.

Namiar na Wolfa miałem od Olkalybowa. Ale z drugiej strony ktoś taki jest mi niezmiernie pomocny i potrzebny, pewnych rzeczy nie da się przeliczyć na kasę, tym bardziej po moich dość przykrych doświadczeniach z obecnym-nieobecnym kierownikiem.

To aż dziwne, umówiłem się z gościem na płacenie "za wizytę", bo wydawało mi się, że będzie miał motywację do "pilnowania" dzwonienia i przyjeżdzania. Ale widzę, że to nie jest tak jak sobie myślałem.

Za to teraz mamy ładnie wysprzątane od frontu budowy, aż się chce utrwalić ten chwilowy stan na zdjęciach ;-) Pewnie dziś znów zajrzymy na godzinkę-dwie i coś porobimy (a może przy okazji lookniemy u sąsiadów na instalację odkurzacza?) oby tylko pogoda się utrzymała.

A tak wygląda ładne wysprzątanie ;-)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/260905a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/260905a.jpg)

Gerion
28-09-2005, 12:54
Po dobiciu się na telefon do prezesa, okazało się, że chłopaki wejdą, ale dopiero jutro od rana. Niech no tylko wejdą jutro. Zobaczymy ile warte jest ich słowo?


No i się doczekałem. Od 9 rano warowałem na budowie, sprzątając to i owo i robiąc miejsce na więźbę. PO kwadransie nie wytrzymałem i dryndam do prezesa. Echo. Wsiadam więc w auto i jadę "na hurtownie", żeby oblukać co się z tym moim drewnem dzieje. No ale nawet z auta nie musiałem wysiadać, bo z daleka widzę - łądują. Dobry znak.

Wróciłem na działkę i czekam dalej. O dziwo, podjechał ogromny tir Izolbetu.
:o Za to w środku miał paręnaście 12metrowych murłat. MOICH murałat ;-)
Majstry nie miały tak długiego transportu i zbiegiem okoliczności tafił się pusty Izolbet. Szczęście, co? Ale żeby nie było tak słodko, jak ładowali ostatnią murłatę, to do hurtowni przyjechało 2 przedstawicieli handlowych z kierownikiem... właśnie z Izolbetu. Kierowca tira lekko zbladł, a potem na działce przy wyładunku klął jak szewc.
No ale koniec końców murłaty żeśmy złożyli, a potem podjechały majstry i ostro się wzięły do roboty.

Wpierw zjedli śniadanie ;-) a potem zaczęli ciąć papę na izolację murłat.
Pogadałem z głównym bossem, ustaliliśmy, że damy 85 cm okapu od surowego muru (jak przyjdzie 12cm ocieplenia i tynk, to na gotowo okap dachu będzie około 70 cm - czyli tak jak w projekcie).

POnoć mają siedzieć do 18.00 więc zaraz po pracy jadziem na budowę kontrolnie (no i żeby obfotografować). Jak będę miał zdjątka, to się pochwalę.

Gerion
30-09-2005, 12:48
I jak napisałem, majstry siedzieli do bitej 18.00
Niestety teraz się robi już tak wcześnie ciemno, że nie mam szans popracować na działce "po pracy". Tego dnia było bardzo przekropnie (podobnie jak wczoraj i dziś) i trochę im ten deszcz utrudniał. Ale jak zobaczyłem z jakim spokojem chodzą sobie po 14 cm murłacie, to wymiękłem. Z moim lękiem wysokości, to ja się muszę kotwy trzymać, zeby spojrzeć ze stropu na dół. W życiu więc nie zostałbym cielą, na 200%. A oni? Proszę bardzo, spacer po krawędzi:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/280905a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/280905a.jpg)

Fotke robiłem w trakcie nakładania murłaty na kotwy. Ten stojący cień, to główny majster-prezes.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/280905b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/280905b.jpg)

Chwila moment i później murłata siedziała już pięknie na ścianie garażowej. Oczywiście dali wszędzie jedną warstwę papy pod murłatę. Namarudziłem im, żeby nie oszczędzali i na garażu dali już po dwie. Niestety, murłata nie jest zlicowana z krawędzią muru i podczas ocieplania trzeba będzie dać tam powkładać styropian, chyba...(właśnie mi teraz do łba przyszło), że obłożyłbym sytropkiem murłaty zanim mi położą folię i dachówkę? Co Wy na to? Na cienkim kleju, tylko tyle by zlicować z murem? Kurde, tylko ja nie mogę patrzeć w dół bo zlecę :cry:

Wczoraj b.późno zajechałem na działkę, troszkę w nerwach, czy mi majstry w ciągu dnia nie uciekły gdzieś na inną budowę (tyle się o nich nasłuchałem od inwestorów ;-), że fachowcy zarombiści, ale w ciągu godziny potrafią 3 budowy oblecieć, byle tylko belkę przybić i odfajkoać "tu byliśmy, halikowie").

No ale już z daleka widzę - coś jest nad garażem. No i nad stropem. To coś wyglądało mniej więcej tak (sorry za jakość, ale było naprawdę ciemno).
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/290905a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/290905a.jpg)

Jako, że adaptacja więźby nad garażem była spieprzona (a jakże by inaczej), to dałem wolną rękę cieślom. Bazuję na ich wieloletnim doświadczeniu, zresztą majster próbował mi objaśniać co i jak mówiąc coś o jakichś gradach i zaciosach, ale nie zrozumiałem z jego wywodu ni w ząb. Coś jakby po węgiersku do mnie mówił (e po węgiersku to bym zrozumiał, w końcu tam mieszkałem ;-)).

Dzwoniłem dziś kontrolnie. Są i robią, ale jakaś belka okazała się za krótka parę centymetrów i mieli mały postój. W międzyczasie machnęli konstrukcję nad tarasem. Tak mi przynajmniej powiedzieli.

Jutro od rańca przyjeźdzają Bartki kończyć kominy i wylewać płytę pod klinkier. Umówiłem się też z Wolfem, by kontrolnie rzucił okiem ma więźbę, na kominy i inne szczegóły. Więc jutrzejszy dzień upłynie owocnie.
Tak przyt okazji dostałem fajne namiary na ekipę od ociepleń i tynków zewnętrznych, myślę więc o tym by sobie zrobić harmonogram prac na przyszły rok i już ustalać z ekipami daty wchodzenia. Wiem, że to będzie trudno, bo jak uczy doświadczenie poślizgi są nagminną sprawą, ale myślę, że te plus minu 2 tygodnie da się jakoś dograć.

Dzięki wszystkim za komentarze ;-)

Gerion
03-10-2005, 22:48
Po kolei. Sobota 8 rano, telefon. Bartki dzwonią wku@#$one. Miały być krokwie przy kominach? Nie ma. Jedziemy do domu i już NIE WRÓCIMY.
Zaraz - se pomyślałem, miała być do wytyczenia połać dachu, jak będzie przecinać kominy, żebyście tak mogli podmurować płytę pod klinkier...
Guzik, nie prawda, miały być krokwie, żeby jakiś szalunek zatracony na nich zamocować.

Mówiłem im, że za godzinkę będą cieśle i im to zrobią, ale się unieśli honoremi pojechali. Jak przybyłem na miejsce - pusto. Ani murarzy ani cieśli.
Telefon do kierownika (pierwotnego) głuchy. Nie dość, że nie mam płyty pod klinkier, to nie mam tez wykonawcy i w ogóle wszystko do D. Byłem wściekły i przybity. Jechaliśmy z żonką autem w całkowitym milczeniu.

Trochę się pokręciłem na budowie, wyżyłem ręcznie ubijając piach na tarasie, ale humory mieliśmy wisielcze, powietrze iskrzyło, a nasze spojrzenia się krzyżowały z dźwiękiem mieczy świetlnych w "Zemście Sithów". Wiecie czasem jak to jest, że człowiek sam siebie zapędzi w kozi róg i się pyta po co ci to było?

Potem przyjechały cieśle i wprowadzili trochę zamieszania i humoru. Odnalazłem parę "bombek" skrycie zagrzebanych w piachu na tarasie. Myśleli pewnie że ukryją a tu im inwestor dywersje zrobił i rozsypał górkę po całym tarasie ;-) Kurde niektórzy z nich mają głos jakby wiecznie anginę mieli, no ale cóż, "zdrowie na budowie". W każdym razie nigdy ich na piciu nie przyłapałem, a czego oczy nie widzą.... W sumie o dwie puszki po piwie na stropie nie będę się gniewał.

No ale wróciliśmy skwaszeni do domu. I jak Ewcia zakupowała co nieco w chacie polskiej, dryndnąłem do Bartków. Tak sobie pomyślałem, że przez jedną pierdołę mogę się bujać do grudnia z całym dachem, a nikt nie chce poprawiać jednego elementu po kimś innym. Jakoś doszliśmy do porozumienia. parę rzeczy im na spokojnie wytłumaczyłem, obiecałem pokryć koszt paliwa (w końcu wycieczka 270km) i umówiłem się na kolejną sobotę. A potem o dziwo, udało mi się umówić ze słynnym panem michałem (Wierzyce rulez! ;-)), i poczułem że znalazłem wykonawce kominów! Niezła huśtawka jak na jedno przedpołudnie. Jak wróciliśmy do mieszkania to szafka z Ibupromem była okupowana...

W niedzielę robiliśmy większe sprzątanie, w postaci zamiecenia trocin ze stropu. Dużo ich było. Poza tym sprzątaliśmy. A potem posprzątaliśmy raz jeszcze i niedziela się skończyła. Więźba wyglądała coraz ładniej. Aż przyjemnie było patrzeć na zarys połaci.

A dziś od rana dzień pracowity. Rano spotkanie z panem Wolfem. Zaskoczył mnie. Przywiózł swój projekt więźby, to czego mi adaptator niedoprojektował. Potem spędzilśmy godzinę na stropie i znów się dowiedziałem mnóstwa rzeczy. Pogonił cieślów, żeby zostawili po 80 cm między krokwiami na południe i północ, bo a nuż za 10 lat inwestor zechce zagospodarować sobie strych i okna połaciowe wstawić? Potem ochrzanił ich, że mieli robić krowkie co 70, a miejscami jest co 66 (dwoma miejscami dokładniej). A potem pochwali, że generalnie jest dobrze ;-)

Chłopaki stwierdzili, że jutro odbiór?! A rano była tylko konstrukcja nad garażem i część wschodnia połaci dachowej...Cóż, było ich czterech, a miało trzech jeszcze dojechać... Podjechaliśmy dziś nocą. Kontrolnie. W światłach samochodu, więźba na CAŁYM DOMU prezentowała się wspaniale (pewnie w dzień będzie gorzej, bo parę krokwi od leżenia na ziemi i moczenia tym paskudnym deszczem nieco się skrzywiło). No ale dach domu i garażau są już skończone. Został tylko dach nad tarasem i daszek przedwejścia, który mają zrobić jutro. Zobaczymy, w umowie mają odbiór wtorek i chyba te diabły dotrzymają terminu...

Ale ale, czemu to w nocy łaziliśmy po działce? SKąd wracali Litwini? Z nocnej wracali wycieczki do swojego kierownika budowy... A kierownik był w Chinach. Jak na wejście powiedziałem, że mam do niego pretensje to zaczął coś klepać na kompie. Krótko wyłuszczliśmy co i jak, i na jego piąte, czy szóste pytanie "no i ...?" powiedziałem, że taka współpraca mnie nie interesuje. Wiecie co on klepał w międzyczasie? Zrzeczenie się obowiązków kierownika budowy na naszej budowie ( i kopię do inspektoratu). Zero chęci jakiejś rozmowy, tłumaczenia, czy czegokolwiek. "No dobrze, ma pan uzasadnione pretensje, tu jest pismo, dziennik budowy jutro do odbioru." I tym sposobem zmieniliśmy kierownika budowy. Nawet żeśmy nie wyliczali, że pomylił przód z tyłem budynku, że nie sprawdził projektu, że kazał stawiać przy tarasowej stronie ścianę kolankową (która była pierwotnie od frontu, ale tylko pierwotnie - nad wnęką, której ... nie było po JEGO adaptacji), że nie zwrócił uwagi na wysokość wieńca garażu, że nie sprawdził, czy jest zawibrowana pospółka, że nie sprawdził jak głęboko są fundamenty pod działówkę, że źle zaprojektował więźbę na garazu, że nas mówiąc krótko olał... Szkoda nerwów.

Ewa potem w domu stwierdziła, że jakiś etap budowy mamy za sobą. Miała rację. Idę spać. Acha, fotki więźby jutro.

Gerion
04-10-2005, 14:15
Obiecałem fotki, to słowa dotrzymuję:

Tak się prezentuje więźba (stan na niedzielę) od strony drogi. Dziś zapewne wygląda to lepiej.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/021005a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/021005a.jpg)

A tu silny skład sprzątający strop, sztuk jeden:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/021005b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/021005b.jpg)

Ostatnie zdjęcie to pstrykniete wykończenie komina, jakie chcielibyśmy zobaczyć u siebie. Dużo kominów w klinkierze oglądałem, ale to szczególnie przypadło nam do gustu:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/021005c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/021005c.jpg)

Dziś koniec etapu więźby, jutro odbiór i obmiar pod dachówkę. Sam jestem ciekaw właściwie jaką powierzchnię dachu ma nasza zmodyfikowana PLEJADA?

Gerion
10-10-2005, 14:02
Tydzień minał, pracowicie.
Więźba skończona, odebrana. Można powiedzieć, że wszystko OK, tylko 2 krokwie z lekka odstawały, ale wyrównają to przy nabijaniu łat (ta sama ekipa).

Całe 3 dni zeszły mi na impregnowaniu więźby. Mimo mojego lęku wysokości jakoś sobie poradziłem, no może poza wspinaczką na konstrukcje dachu nad garażem. W sumie wyszło mi ponad 7 l. Boramonu C30, ale myślę, że wszystko zrobiłem bardzo starannie. Kierownik stwierdził, że lepiej drugi raz przelecieć impregnatem tak koło czerwca-maja, jak już więźba odpowiednio doschnie pod dachem. Czeka mnie jeszcze wyskrobanie resztek słabo okorowanych, ale to godzinka, dwie roboty.

Dachówka już zamówiona będzie koło czwartku na budowie. Ale keidy wejdą dekarze nie wiem, ponoć po 20 paźzdiernika. Trochę obawiam się o pogodę.

Acha, najważniejsze - obmiar. Ostatecznie okazało się, że mamy 338 m2 dachu. Straszne daszysko, liczyłem, że będzie w granicach 300, ale aż tyle? Cóż naze zmiany adaptacyjne kosztuję (głównie poszerzenie garażu na 2 stanowiska).

Jako, że nieco przedłużyliśmy sobie okap, dłuższe grady dały w efekcie więcej gąsiorów. Z pierwotnych 78 zrobiło się 98... Boleśnie dla kieszeni.

W sobotę przyjechały Bartasy i dokończyły kominy, poprawili okładzinę komina wentylacyjnego w salonie i zazbroili podcięta belkę stropową (dopiero nowy kierownik zauważył, że w miejscu kanału wentylacyjnego, po prostu odcięli belkę stropową :evil: - wcześniej tego nie widziałem bo było podstemplowane, a na etapie wylanego stropu oczywiście belka była w całości). Kierownik przygnał też z rańca, obejrzał dokładnie co i jak i wytłumaczył murarzom.
Skończyli późnym wieczorem i rozstaliśmy się w pokoju, myślę, że teraz to już aż do wiosny.

Przy kominach Schiedla nie wylewali jednak płyty pod obmurówkę klinkierową. Dali na strop cegły dookoła kominów, na to Solbet 12 na sztorc i pod linią krokwi kolejna warstwa cegły. Na strychu to w ogóle nie przeszkadza, a dla klinkieru będzie solidna podstawa.

Oba kominy od linii krokwi wyciągnięte są około 1,90. Łączna powierzchnia do obmurowania klinkierem to 12 m2. Na razie to chciałem kupić pełną cegłę klinkierową firmy Penter, bo jest w promocji w Budmarze po 2,49 brutto. Wyjdzie mi 600 cegieł, albo ciut więcej. Do tego zaprawa quick-mix (na forum zyskała lepsze notowania od Sopro). Z transportem więc materiał mnie wyniesie ponad 2 tys, a robocizna jakieś 1,2 tys :cry:

A propos robocizny, właśnie rano mi zadzwonił pan Michał, że nie wyrobi się z czasem...Wielka szkoda, bo miał niezłe rekomendacje. Zacząłem szukać i dopiero przy 5 próbie znalazłem wykonawcę, który ma wolny termin po 17 października. Spotkam się z nim w środę na budowie i poproszę o jakieś namiary na wykonane obiekty. Nic w ciemno.

Ach, czemu w środę? ;-)
Biorę znów 2 dni urlopu (to za te niewykorzystane 2 tygodnie letnich wakacji ;-)), żeby uprzątnąć resztki więźby, uporać się z korą, ale głównie po to, żeby zrobić drewnany kibelek... Od czasu ogrodzenia działki i zagrodzenia drogi przez sąsiada, straciliśmy dojście do jego kibelka, z którego moje ekipy nagminnie korzystały. A wiecie co może się stać, jak przez 3 tygodnie siedzi na budowie ekipa, która pod ręką nie ma wygodnego wychodka? :evil:

Cóż, dzień roboty, póki jest jeszcze piękna pogoda.

Cały czas się zastanawiam nad wykończeniem nasady komina. Kominiarz radził mi obrotowego "strażaka". Szukałem w internecie i dość renomowane sa produkty DARCO, na łożyskach ślizgowych. Z wiatrem nie ma jakiś problemów w Wielkopolsce, ale głownie mi chodzi o to, żeby śnieg i deszcz nie leciał do przewodu kominowego.

Oby przełom października i listopada nie był deszczowy, bo wtedy będzie kiepsko z naszym dachem.

Gerion
19-10-2005, 14:48
No więc tak, dachówka przyjechała w całości. 21 palet, ponad 3700 sztuk. Leży sobie i czeka na placu w hurtowni, ale trójniki i kominki went. wziąłem do siebie... zawsze to komuś może sie przykleić do łapy, nie?

Dziś rozmawiałem z szifem dekarzy i weszliby od poniedziłku-wtorku (24-25), oby tylko się nie rozpadało. ZObaczymy.

Jak pisałem miałem stres z ekipą do wymurowania kominów, a raczej jej brakiem. Ten gość, co sie ze nmą umawiał jakoś zamilkł. Znaczy pewnie nie zalezało mu na robocie. Ale na szczęście przyuważyłem majstrów jak murowali klinkierowe kominy trzy działki dalej. Kominy mówię Wam wymurowane na cycuś. POgadałem, i się okazało, że mogą. Weszli wczoraj, dziś mieli jeden komin mieć fertig, podjadę wieczorkiem to będę widział jak wygląda.

Nie chwiliłem się więźbą, no ale w końcu wrzucę parę zdjątek:

Tak się prezentuje wiecha ;-) Artystyczne połączenie piły i dwóch toporków. Cieśla przy mnie rzezał to w zwykłej deskce piłą łańcuchową...szacuneczek, a ile trocin! ;-)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/061005a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/061005a.jpg)

Dalej, fotka nieco z boku, na pierwszym planie niewidoczne ogrodzenie z siatki leśnej i rzadkich stempli, no a w tle PLEJADA z więźbą
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/061005b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/061005b.jpg)

A tutaj fotka od tylca. Tak się prezentuje zadaszenie tarasu. Powiem Wam, że wygląda ciekawie. Chcemy zostawić naturalne drewno, mam nadzieję przed zimą zdążyć ze szlifowaniem i impregnację, oby.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/061005c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/061005c.jpg)


No i ostatecznie jak to wszystko wygląda w całości. Żonka udała się między róże sąsiada i objęła obiektywem całość. Jakość jest taka sobie, ale stawiam piwo temu, kto odnajdzie mnie na zdjęciu ;-)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/061005d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/061005d.jpg)

Weekend zszedł mi na konstruowaniu sławojki, tudzież sraczyka ;-) Na konstrukcję zużyłem resztki krokwi, więc kibelek jest odporny na wichurę klasy Katrina. Całość połączona płytkami ciesielskimi. Trochę chyba przesadziłem z grubością belek,no ale nie miałem wyboru, poszło wszystko to co nadawało się do użytku i pozostało z przycinania więźby. A obiłem to dechami które zostały po szalowaniu wieńców, nawet gwoździe z nich wyciągałem, prostowałem i de novo ;-) Pełna ekologia.

Jakimś cudem znalazłem klapę za 17 zeta, więc najdroższym elementem kibelka są zawiasy, reszta z odzysku.

A tutaj Gerion w stroju wyjściowym podziwia połowę odwalonej roboty:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/161005a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/161005a.jpg)

Jak już skończą kominy, to nic, tylko kupuję membranę (jednak Tyvek Solid, porzuciłem Dorkena na rzecz Tyveka) i czekam na dekarzy. Musze jeszcze wykombinować rozwiązanie deski czołowej. Chciałem coś szerszego nabić na czoło krokwi i do tego mocować rynnę. W VOXie mają albo deskę czołową 20mm, szeroka na 11cm , albo deskę podłogową pióro-wpust na 12 cm i 28mm grubości. Różnica w cenie jest 17 zł na metrze2 a ja będę potrzebował z 10 tych metrów... chyba, że połączę na pióro wpust dwie dechy podłogowe i nabiję coś takiego szerokiego na 20 cm? Ale wtedy samo drewno wyjdzie z tysiąc złotych ;(

Po drodze koszt impregnatu i lakierobejcy (właśnie... decha musi mieć kolor okien, a jak tu dobrać ten kolor, skoro my nie wiemy nawet czy drewniane czy PCVki? pewnie jakiś uniwersalny kolor jasnego dębu damy, i tak na to przyjdzie miedziana rynna ...).

Muszę jeszcze podpatrzeć na forum jak to inni rozwiązali.

Gerion
21-10-2005, 12:20
I news z dziś rana, mianowicie skończone kominy. Jak podjechałem, żeby uregulować finanse, to akuratnio sprzątali. Zostawili mi strop taki, jaki zastali, nie licząc pyłu po ciętych cegłach klinkierowych. Resztę wyciepli na gruz, puste worki złożyli we folii, palety pościągali, oddali młotek i podziękowali. W sumie zachowanie OK. ;-)

A teraz kominy.
Powiem, że nie miałem zastrzeżeń co do wykonania. Zresztą zobaczcie sami jak się prezentują:

Z daleka:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/211005a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/211005a.jpg)

Z nieco bliższej perspektywy:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/211005b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/211005b.jpg)

A tutaj na zbliżeniu więcej szczegółów wykonania:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/211005c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/211005c.jpg)

Klinkier firmy Penter, klasyczna czerwień (chciałem zgrać kolorystycznie z dachówką, jak mi już położą, to zobaczycie efekt, musi być ładnie ;-)), zaprawa Quick-Mix brązowa, do klinkieru.

Nadal nie wiem, czy bawić się w impregnowanie klinkieru, czy nie. I kierownik i majstry mówią, że to zbędny wydatek i szkoda zachodu, a ja jakoś do nie jestem ostatecznie przekonany. Okaże się pewnie za czas jakiś. Na razie więc przedostatni etap w tym roku zakończony, i czekamy na pokrycie dachu.

Gerion
26-10-2005, 15:24
Już chyba tradycjnie, raz w tygodniu update dziennika.

Przez te deszcze i w ogóle dziwną pogodę obsunęło się krycie dachu (tak naprawdę się obsunęło, przez zawalenie terminów dekarzy, ale se muszę jakoś to wytłumaczyć, nie?). No ale dziś podpisałem umowę, wchodzą 2-3 listopada i mają 3 tygodnie na realizację.

W tzw międzyczasie załatwiam materiały. Dachóweczka Jungmeiera stoi już od 2 tygodni. Dzięki kursowi Euro zaoszczędziłem troszkę - piszę troszkę, bo dach z planowanych 300m zrobił się prawie 340 metrowy. No ale sami powiedzcie: 2,77 zł brutto za podstawową dachówkę tej klasy i ja miałbym z niej zrezygnować? Toć grzech byłby to ciężki.
Dziś dostałem fakturki za gwoździe do więźby i muszę powiedzieć, że całość (robocizna z materiałem) zamknęła mi się na 13 200 brutto.

Pokrycie (bez rynien) liczę nba 34 tys, no a rynny to się chyba na Lindaba skuszę. WPierw byłem napalony na Galeco, ale dostałem interesujący rabat (14%) i myślę intensywnie. Mam czas do piątku.

Jak je wezmę, to niestety nie zamknę dachu w 50 tysiącach, no ale pierwotnie dla 300m liczyłem 54 tys...Nic, zobaczymy jak to wyjdzie ostatecznie.

Szukałem deskę czołową i w końcu ją dorwałem. 160 metrów bieżących zjedzie mi w piątek, a więc w łikend intensywne malowanie...(ach te opary już widzę, jak będziemy z żonką chodzić potem... ) Co ciekawe hurtownik od dachóweczki przez godzinę dał mi wykład jak zamontować poszczególne elementy okapu, żebym gwarancji na dachówkę nie stracił.

Blachę na obróbki wzięliśmy z Lindaba, żeby się ładnie z kolorem dachówki i miedzią rynien komponowała. Co prawda sporo to kosztuje (1000 zł), ale będzie wyglądać i estetycznie i ładnie. Trudne są wybory - na czym zaoszczędzić, ale nie chcemy oszczędzać na estetyce.

Czemu ja o tej blasze? Ano bo pan sprzedawca dał mi schematy i instrukcje jak co i kiedy montować. Dlatego wpierw pójdzie deska czołowa (ach to malowanie), potem obróbka z blachy - pas okapowy, a potem haki nakrokwiowe do rynien. Zaś potem dopiero membrana (w końcu zdecydowałem się na Solida i utargowałem cenę 4,33 brutto), tak by jej dolny pas nakładał się na blachę okapową i nie fruwał (znaczy doklejony taśmą).
A potem łaty i kontrłaty i obróbka blacharska okapu... A ja myślałem naiwny, że od razu z dachówką pojadą. Ach, byłbym zapomniał, na okapową kontrłatę pójdzie perforowana taśma stalowa (siatka ochronna). No i wymogiem gwarancji dachówki jest szczelina wentylacyjna minimum 2,5 cm. Stąd też wpierw deska czołowa, żeby jej nie dosuwać do krawędzi dachówki. Pokomplikowane to, no ale majster dziś se obejrzał schematy, pomarudził pomarudził, że podwójna robota z tą blachą, no ale ich przypilnuję i uczulę kierownika.

Pasy membrany mają być sklejone taśmą przynajmniej do 1 metra od murłaty, dachówki przybite (dolny pas, a potem co piąta) i obróbki wyłazów dachowych (żeby nie było widać tej brzydkiej czarno-brązowej taśy) też trzeba przypilnować.

Niby kupa szczegółów i roboty, ale już się nie mogę doczekać ;-)

Acha, wyłazy dachowe wziąłem Rooflite... Od Veluxa nie odróżnisz, a na portfelu tak nie zaciążyły.

Jeszcze tylko Lindab czy Galeco...? Budowa to ciągłe dylematy ;-)


EDIT po pół roku:
Ten Rooflite to nie jest dobry pomysł. NIe dość, że otwiera się wyłącznie "do góry" to nie można go otworzyć pod kątem rozwartym. Żeby więc wyjść na dach samodzielnie, trzeba się ostro namęczyć i można sobie grzbiet odrzeć. Odradzam, choć już nie zmienię na Veluxa.

Gerion
01-11-2005, 19:29
No to materiały zakupione. Jutro z rańca zjeżdżają. Żeby tylko dekarze dopisali ;-) Jednak Lindab. Kupiłem to co najpotrzebniejsze, a rury spustowe, rurhaki i inne cuda - na wiosnę (bądź co bądź tysiąc w kieszeni). No chyba, że będę faktur na ten rok potrzebował...

Dziś dzień mocno pracowity. Zakończyliśmy malowanie deski czołowej. Kolorek - jak się patrzy, sądzę, że po zamontowaniu na krokwiach i pokryciu dachóweczką, kolor piniowy (ciemna sosna) będzie ładnie współgrał z miedzią rynien i ciemną czerwienią dachówki Cosmo.

Zamówiłem co prawda 160 mb a dowieźli mi 190 i z rozpędu prawie wszystko obmalowałem. Dopiero po chwili sobie uświadomiłem że coś dużo tych desek i zdążyłem odłozyć 20 mb. Świerkowe deski dostały jedną warstwe od środka i dwie na zewnątrz impregantu Sadolin Classic.

Myślałem nad produktam Alltaxu (rodzimy wytwórca), ale w końcu wygrał Sadolin. Czemu impregnat a nie lakierobejca? Ano impregnat wnika troszkę wgłąb drewna i nie tworzy na powierzchni powłoczki. Lakierobejca zaczyna się złuszczać po 3-5 latach (zależnie od wystawienia na warunki pogodowe). A odnawianie drewna pokrytego impregnatem a nie bejcą, nie wymaga szlifowania przed malowaniem. Wiem, lenistwo przeze mnie przemawia ;-)

Dla odmiany mamy domek drewniany pociagnięty 2 x Xyntilorem i na lakierobejcą Sadolinu (wszystko bezbarwne). ZObaczymy w praniu które dłużej wytrzyma. Oczywiscie deska czołowa po montażu przejdzie kolejne malowanie. Trzy warstwy powinny sytknąć (ale będę musiał zrobić nową drabinę, ta obecna to cholernie cieżka prowizorka ...)

A propos drabiny. Ciężka, bo cieżko mi się ją dziś nosiło. Obleciałem wkoło domu wszystkie krokwie i zaimpregnowałem ucięte końcówki Boramonem. Po południu te wystawione na słonko były suche, ale te w cieniu...niestety. Mam nadzieję, że dzisiejszy nocny deszcz nie wypłucze mocno impregnatu?

Tak więc wczoraj i dziś zajęci byliśmy pracą na działce. Cmentarze ze względu na korki omijaliśmy z daleka. Z resztą i tak mamy rodziny dość daleko stąd.

Niech no tylko zaczną robić dach (i oby nie zaczęlo lać sakramencko), to powklejam jakieś fotki. Ach, jak chcialbym, żeby to był już stan surowy zamknięty... Czapki, czapki brakuje na dachu.

Gerion
04-11-2005, 08:40
I co mam napisać? Że zły jestem, bo znów jest obsuw z terminem? Prognozy pogody straszyły deszczem wczoraj i przedwczoraj. A tu nic, ani kropelka i możnaby nieźle nadgonić z tym dachem.
Tymczasem ekipa dekarzo-cieśli nie może skończyć wieźby u sąsiada (też mieli obsuw) i jakoś zwlekają z moim dachem. Rozmawiałem wczoraj i jak majster zaczął się jąkać, że możeby dziś trochę i trochę w sobotę, na zasadnicze postawienie sprawy stwierdził, że najpewniej w poniedziałek.
Ciekawe, umowę podpisywałem 26 października i roboty mieli rozpocząć 27-28. Ale że był długi weekend - wiadomo.

Nie mam innego wyjścia tylko czekać, przecież sam się za to nie wezmę. Nie te kwalifikacje ;-)

Gerion
09-11-2005, 08:59
Prowadzę budowę przez telefon. Strasznie frustrujące. Nie widzieć co się dzieje i tylko wierzyć na słowo, że jest dokładnie tak jak mówią. Ale z pracy wyrwać się nie mogę, a o 16.00 nie ma już nikogo na budowie.

Z tego co wiem, to w poniedziałek udało się założyć membranę na dwie połacie dachu. Wczoraj kierownik zjawił się o 10, żeby ustalić warunki odbioru i obgadać szczegóły, ale nei zastał nikogo. Na moje interewencje okazało się, że zabrakło łat (które wykonawca wedle umowy miał zapewnić, a potem uwzględnić w rozliczeniu).

No ale dziś od rana już byli i wedle zapowiedzi skończą dzisiaj zakładać membranę na całym dachu. Normalnie nie mogę wysiedzieć w pracy. Jutro z rańca lecę, muszę obejrzeć wszystkok dokładnie, jak membrana naciągnięta, czy pasy są dobrze sklejone, jak sobie poradzili z koszami itd itp.

Niby kierownika chcieli na jutro, ale moj pan Wolf stwierdził, ze im nie daruje i zjawi sie dziś niespodziewanie również. Popieram ;-)

Jutro chcę widzieć jak się do obróbek zabierają. A jak zepsują choćby centymetr blachy, to ... :evil:
W ogóle się martwię, żeby paleta dachówek nie spadła przy transporcie, żeby pas nadrynnowy dobrze zrobili, żeby haki dokrokwiowe znalazły się na swoim miejscu, żeby do deski czołowej użyli właściwych gwoździ, żeby obróbki włazów dachowych nie spierdzielili, żeby trójniki gładko leżały i zgrywały się z linią gąsiorów, i generalnie żeby MYŚLELI przy robocie, bo z tym najorzej.

A jak już będę miał dach odebrany.... to normalnie pełen reset.

Gerion
10-11-2005, 13:27
Wymarzłem dziś nieziemsko. Przez te cholerne mgły, rano to ledwo 2 stopnie dziś było. Jechałem na działkę tak jakoś dziwnie, odkrywałem drogę na nowo. Widać było góra na 15 m wkoło....

No i z racji tej mgły, zamiast o 9.00 dekarze przyjechali mocno po 10.00 (mają ponad 120 km do pokonania). Czekaliśmy z kierownikiem szczękając zebami, az w końcu poddaliśy się i ugrzaliśmy w aucie. CHłopaki przyjechały i zaczęły wysłuchiwać naszych uwag.

Wpierw kręcili nosem, że muszą robierać podopry zadaszenia tarasu (żeby osadzić w słupach stalowe kotwy wspierające). No ale musieli się poddać. Potem długo wybieraliśmy najlepsze rozwiązanie okapu.
Pierwotnie wedle niemieckiego pomysłu miała być blacha okapowa, wywijana na deskę czołową. Na to nabita kontrłata z deską poprzeczną, na której wspierałby się kolejny pas blachy (z zachodzącą mambraną) tym razem jako nadrynnowy.

Po głębszym przestudiowaniu projektu, wydało nam się, że jednak niemcy coś przekombinowali. Ustawiliśmy 8 cm wróblówki (taśmy perforowanej, stalowej) i wymierzyliśmy kontrłatami.

Ostatecznie pójdzie tak, że będzie tylko jeden pas obróbki blacharskiej, wszystko podniesione na kontrłacie na sztorc. Szczelina między tą kontrłatą, a deską czołową będzie zamaskowana wróblówką.
Zawiłe, ale jak będzie to pstryknę fotkę.

Takie rozwiązanie mnie satysfakcjonuje. Tym bardziej, że do haków nakrokwiowych (haki do rynny), trzeba dodatkowe mocowanie zamontować (bo grad narożny od krokwi jest odsunięty sporo więcej niż 80cm).

Teraz troszkę zdjęć, co dziś we mgle udało mi się zobaczyć:
Połać południowa pokryta w całości
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/101105a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/101105a.jpg)
Połać zachodnia, jeszcze tylko jeden pas.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/101105b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/101105b.jpg)
A to widok od środka ;-)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/101105c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/101105c.jpg)

W sumie dziś powinni skończyć krycie membraną i zacząć obróbki blacharskie. Nic, trochę będzie wolnego, więc pojedziemy pooglądać. MOże i słonko jakieś wyjrzy.

Gorzej, że coś mi się z kolanami złego dzieje i mam problemy z chodzeniem, ale może to nic wielkiego?

Tak jak żonka sobie wymyśla różne opcje wykończenia wnętrzna, tak jak coraz intensywniej myślę o ogrodzie. Raczej niechciałbym, by mój ogród stanowił kolejne rzędy ciasno sklepanych tuj. Stąd myślałem o pewnym urozmaiceniu.

Z całą pewnością przy urądzaniu ogrodu pójdę w trawy ozdobne. Pewnie nie tylko mi się podobają Miskanty. Od strony północnej chciałbym zrobić osłonę właśnie z Miskanta Olbrzymiego (Miscanthus giganteus), dorasta do 3,5 metra i świetnie się prezentuje zimą.
Odmiany Silberfeder i Rotsilber są mniejsze, ale bardzo piękne.
W ogrodzie botanicznym znalazłem też Rozplenicę Japońską. Wygląda bardzo przyzwoicie. Myślałem o czymś co się zwie Mozga Trzcinowata, ale nie wiem, czy uzykałbym odpowiednie warunki wodne? ZObaczymy. A na skalniaczek Seslerie. Sa naprawdę urocze.

Generalnie to ogród chciałbym mieć taki w "japońskich" klimatach, ale nie wiem na ile potrafię samemu coś takiego zaprojektować. Nic, mam przed sobą zimę przy komputerze ;-)

Z iglaczków bardzo mi się spodobał Cis "Fastigiata", Cyprysik tępołuskowy i Jałowiec Chiński Curivao (Złoty). Kompozycje z tych krzaczków na pewno nadadzą odpowiedniego klimatu. Aczkolwiek płożący się jałowiec sabiński też mi się podoba.

Z liściastych na pewno szarpniemy się na wyrośnięte magnolie, tawuły i krzaczek trzmieliny (Emerlad Gold). Teraz tylko wszystko odpowiednio rozmieścić na naszym niewielkim ogrodzie (projekt) no i na przyszłą jesień zająć się sadzeniem. Mam rok, więc zdążę się odpowiednio wyedukować, tym bardziej, że i tak lubię rośliny i troszkę się na nich znam.

Gerion
14-11-2005, 12:40
No ale jaja. Tak sobie w sobotę brodzimy we mgle z żonką, brodzimy i nagły zonk. Nieopodal naszej działki (jakieś 100m), właśnie deskują więźbę (zgranąłem gości od klinkieru z tamtej budowy).
I wiecie co? Patrzymy na tę wieźbę, patrzymy, patrzymy na nasz domek...

I co? Ano ni mniej ni więcej, a druga Plejada wyrosła nam pod bokiem, tylko parę kroków dalej! Normalnie czad.

Ale różnica jet już teraz na etapie surowego zamkniętego. My mamy parter, garaż dwustanowiskowy i zadaszony przedsionek. Tamta Plejada jest kanoniczna, ale z poddaszem i garażem jednostanowiskowym. Okna z tyłu mają rozwiązane identycznie jak my, ale taras gibnięty po całości w betonie no i słupy podpierające zadaszenie tarasu są dwa i to betonowe (my mamy 4, drewniane).

Będzie frajda oglądać jak inni tworzą własną wersję identycznego projektu ;-)

Niby to samo, ale jakie inne!

A co z dachem? Hmm W sobotę nie wyglądał za ciekawie. CHłopaki mają żółwie tempo i nawet nie skończyli membranować całości. Nie chcąc psuć sobie całego tygodnia, dziś nawet nie dzwoniłem na budowę. Niech będzie, że są i coś robią. Jak im łąpki przymarzną do dachówki potem, a łepki śnieżek przypruszy, to już nie moja sprawa. Dach ma byc przykryty.

Tytułem przygotowań do zimy, odłączyłem wodę i obwinąłem wodomierz w 30 cm wełny mineralnej (ale to cholerstwo pyli... ) Od góry dałem 10 cm przykryłem folią i przysypałem piachem. Niech se zimuje do wiosny. Mam nadzieję, że nie będzie mrozów po 30 stopni, które by ten wodomierz rozsadziły?

Teraz słów kilka (i liczb) o okienkach.
Wcześniej pisałem, że wymyśliliśmy sobie drewniane okna. Oczywiście, Urzędowski galuxy, szmery bajery. I co? Ano mają terminy na maj ;-) Półroczne. Przynajmniej w Poznaniu.

Wcale się tym jednak nie przejąłem. Przejąłem się za to rachunkiem ekonomicznym. Idąc po rozum do głowy, zgarnąłem ofertę na PCVki MSa na profilach Brugmanna z okuciami Siegenia.

I teraz porównanie. Jakie mamy okna? Ano(w świetle muru):
150x150 4 sztuki
200x140 2 sztuki
90x140 1 sztuka
60x60 2 sztuki
270x230(taras) 1 sztuka

Cena za same okna w Urzędowskim nas wyniosła: 15 210 brutto. Same okna, bez montażu i rolet.

Dla porównania (też same okna) PCVki MSa, w wersjach od najdroższych do najtańszych:
- 5 komorowe, okleina dwustronna, kolor nietypowy 11 177,59
- 5 komorowe, okleina dwustronna, kolor standard 10 059,83
- 5 komorowe, okleina jednostronna, kolor nietypowy 9 687,27
- 5 komorowe, okleina jednostronna, kolor standard 8 942,10
- 5 komorowe, białe 7 451,74
- 3 komorowe, białe (poza tarasowymi, te 5 komorowe) 6 185,38

Rozważaliśy różne wersje z żoną. Kolory nietypowe raczej odrzucamy, no chyba że. Ale tak rysujemy sobie wygląd elewacji i myślimy o wnętrzach, no i musze wam powiedziec, że białe całkiem całkiem by pasowały.

Jeszcze będziemy szukać, ale gdyby się decydowac na białe 5 komorowe, to ich koszt plus montaż plus rolety wyniósłby taniej niż sama stolarka w Urzędowskim. No i nie czekalibyśmy 6 miesięcy.

Gerion
15-11-2005, 13:34
No nie jest tak źle, ponoć trwa łacenie. Choinka nie mam czasu (ani pretekstu ;-)), żeby się urwać z pracy i obejrzeć efekt tego ich łacenia. Obawiam się, że jak pojadę w piątek, to zobaczę na dachu tylko dwa-trzy przymarznięte bałwanki ;-) Ale pewnie chłopaki się od wewnątrz rozgrzewają, więc śniegi, mrozy im niestraszne.

No ale ja nie o tym. Zbiegów okoliczności nie dość. Otóż mój miły sąsiad, ma firmę, która zajmuje się wykonastwem pod klucz ;-) Znaczy się cała wykończeniówka, od ścian gk, przez płytki i podłogi, po malowanie, ocieplanie i podbitki. Z związku z tym, że dobrze nam się rozmawia, i w ogóle jakoś tak sympatycznie, ponadto widziałem parę zdjęć z jego wykonań i widzę, jak pracuje na swojej budowie (obok), zacząłem konkretniej myśleć o tym, czy by go tak nie "zatrudnić" u siebie. Normalnie tak, legalnie z umową.

No i zacząłem sobie wyliczać co i jak, wyszło mi mniej więcej tyle:

Mała łazienka 2,3 x 1,1
Powierzchnia do opłytkowania (drzwi nie odliczam) 17,6m2
Duża łazienka 2,8 x 2,5
Powierzchnia do opłytkowania (drzwi, okna nie odliczam) 28,6m2
Kuchnia 4x5
do opłytkowania 20m podłogi + część ścian, blatu i szafek
Przedsionek 3 x 2,3
do opłytkowania 7m2 i zabudowa szafką
Hol 12,5m do opłytkowania
Salon - tu byloby połączenie płytek i drewna. Płytki robiły opaskę
około 60 cm wokół salonu.
Do opłytkowania jakieś 13,5m2
Łącznie do opłytkowania: 100m2

Teraz podłoga drewniana:
Salon (jak pisałem na razie myślimy albo o parkiecie przemysłowym,
albo finishparkiecie, w ostateczności deska barlinecka) około 20m
(Salon ma 33,5m ale jak się odejmie te płytki dookoła i powierzchnię
kominka to zostaje 18m2)
Pokoje (albo panele, w ostateczności korek)
43,5 m2 do położenia

Malowanie ścian.
Salon: 44,5 ściany 33,5 sufit
pom.gosp: 34 ściany, 5,2 sufit
kuchnia: 47,5 ściany, 20 sufit
pokój1: 35,8 ściany, 12,8 sufit
pokój2:35 ściany, 15,5 sufit
pokój3: 35 ściany, 15 sufit
łazienki sufity: 9m
garderoba (gipskarton) 19m sufit 3,8m
hol i przedsionek ściany 12m, sufit 16,5m
Łącznie do malowania 394 m2

Tynkowanie trochę mniej (- gk) 375m2

Ocieplenie - wychodzi około 230 m2


No i w ten sposób mam przybliżone zestawienie materiałów do wykończenia. Teraz tylko podstawić metry do cen dodać robociznę i detale...hmm. No to mam zajęcie na weekend, dokończę sobie kosztorys po stanie surowym zamkniętym.

Gerion
17-11-2005, 11:01
Nie ma to jak szał zimowych opon. Wczoraj do 21.30 czekałem na swoja kolejkę w Noraucie (od 18.00) więc przy okazji dokładnie zwiedzilem Liroja Merlina ;-) I nic mnie nie zachwyciło, żadne płytki, żadne parkiety, no od biedy znalazłbym może jakieś łądne panele Classena (Dąb Górksi się to zwie), ale poza tym nic ciekawego. Trzeba szukać w Cremagach i Giantach.

Wysłałem w południe kierownika by looknał co słychać na budowie i obejrzał śniegowe bałwanki na dachu. Bałwanków nie zobaczył, no bo nie spadł śnieg, ale przedzwonił i co i jak, i obiecał zdjątka z budowy wysłać (nie ma to jak Wolf mulitmedialny).

Przez te zdjątka to mało co zawalu nie dostałem. Wróciwszy późną nocka do domu (jeszcze po drodze prace garażowe były), zastałem dom ciemny i uśpiony ;-) Włączam kompa, ściągam pocztę i przeglądam zdjęcia.

No i proszę fotka pierwsza zasługuje na tytuł zdjęcia roku. Ogolony krasnolud Gimli, wsparty na łacie:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/161105a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/161105a.jpg)

Im się dłużej przygladałem temu zdjęciu tym czułem coraz większy niepokój. No spójrzcie na lewą krawędź dachu, tam gdzie jest okap. Ja sobie myślę, co jest #$@ skąd tam do #@$% podbitka się wziełą, kto im kazał i z czego!?!? I czemu taka #$#@?!

Normalnie wparowałem do sypialni (na paluszkach ;-)) i dawaj budzić żonkę... Ona bidula się zerwała, myślac że pali się, albo atak jądrowy, no ale nie, to tylko był nasz dach.

I ja nie wiem, czy przez te kilometry za kółkiem oślepłem czy co. No bo to nie była żadna podbitka, tylko złudzenie takie. Tak się po prostu krokwie ustawiły pod kątem jak kierownik fotkę trzaskał...

Tym bardziej, że na kolejnym zdjęciu podbitka mi jakoś dziwnie wyparowała:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/161105b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/161105b.jpg)

Jeszcze ku udokumentowaniu, ołacona tylna połać dachu:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/161105c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/161105c.jpg)

I na koniec nieśmiała próba przymierzenia dachóweczki nad garażem:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/161105d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/161105d.jpg)

Cóż próba bardzo nieśmiała ;-)
No ale ja liczę jeszcze ze dwa tygodnie robót, aczkolwiek kiero twierdził, że dziś grupa ma dostać silne wsparcie w postci 3 dodatkówych ludków (capów, jak ich nazywa moja żonka, i to nie przez kozy, a przez wielkie dyskusje nad filarami tarasu...capować, czy nie capować ;-D ).

Co jeszcze? Ach z tym moim kolanem to się okazało, że miałem po prostu wybite. I dlatego nie mogłem chodzić. Ale jak se pomyślę, jak ja z wybitym kolanem skakałem po drabinie, żeby końcówki krokwi zaimpregnować, to sam nie wiem? Człowiek chyba wiele może wytrzymać ;-)

Gerion
22-11-2005, 10:48
Pisałem, że będą się kisić jeszcze z dwa tygodnie na budowie...Cóż jak mówi moja znajoma, tkwiłem w mylnym błędzie ;-)
Sądzę, że do czwartku będę miał dach fertig. W zeszły piątek faktycznie wkroczyła silna ekipa pod wezwaniem pana Witka. Siedem chłopa. Jak stałem na budowie i z nimi gadałem (znaczy się darłem się w stronę dachu, na którego połaci uwijało się 14 rąk) to w ciągu prawie godzinnej wymiany poglądów, na moich oczach ułożli jedną połać dachu ! (jakieś 70m2). W sobotę z rańca podjechałem kontrolnie (miałem poumawiane spotkania z kierownikiem, z potencjalnym wykonawcą wnętrz i z mechanikiem od autka ;-)), i co, ano mieli pomontować rynny, zrobić obróbki i zamocować deskę czołową....Mieli ale nie zrobili, bo wszystkie materiały leżały w hurtowni, zamkniętej ze względu na pogrzeb jednego z pracowników, który miał nieszczęśliwy wypadek.
Położyli wiec resztę dachówek (którą przygotowali do cięcia) i pewnie pojechali w długą.

Kilka fotek, ze stanu piątkowego:
Właśnie ta połać została ułożona na moich oczach:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/181105a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/181105a.jpg)

Tutaj ciut bliżej:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/181105b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/181105b.jpg)

A tak się prezentuje dachówka Jungmeier COSMO czerwona angoba:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/181105d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/181105d.jpg)

I na zbliżeniu:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/181105e_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/181105e.jpg)


W niedzielę ostro sypnęło i zacząłem się obawiać, czy w poniedziałek na dachu faktyczne nie zastanę bałwanków ;-) Chciałem pokazać żonce jak nam ładnie dach wyszedł, ale przyjechawszy na budowę mogliśmy podziwiać tylko białą, dwucentymetrową kołderkę na dachu. Po dokładnych oględzinach miejsca pracy odkryłem ślady wskazujące na cięcie dachówek na placu (kupa czeronego pyłu i puszka po śledziach z ceglastą wodą i pędzlem do obmywania pyłu po cięciu), a potem pięknie ułożone na piasku, wytrymowane do drucika, dachówki - gotowe do ułożenia przy łacie gradowej.

Dziś jest wtorek wiec pewnie zbliżają się do końca, jak uda mi się jutro za dnia dojechać na budowę, to wrzucę zdjątka. Jeśli nie - to w sobotę będą widoczki z ostatecznego stanu surowego - przedzimowego.

Gerion
14-12-2005, 15:08
Pisałem, że będą się kisić jeszcze z dwa tygodnie na budowie...Cóż jak mówi moja znajoma, tkwiłem w mylnym błędzie ;-)
Sądzę, że do czwartku będę miał dach fertig.

Taaak, Ja to jednak jestem kur#@ optymista nie ma co.
Dziś mija prawie miesiąc od ostatniego wpisu i co? I dach jeszcze się robi. Po tym jak silna ekipa wkroczyła i położyła prawie wszystkie podstawowe dachóweczki, przez 3 tygodnie dwóch bałwanków rzeźbiło docinając resztą i bawiąc sie z deską czołową i innymi pierdołami.

Ileż to już razy było "pojutrze odbiór, na pewno". Tak z pięć?

I żeby było śmieszniej, po ich przekonstruowaniu więżby a garażu okazało się, że mam za mało jeden gąsior trójnikowy. I co? Ano czekam już 3 tydzień, ponoć ma być w poniedziałek (podobnie jak w poniedziałek w zeszłym tygodniu). Ba, parę elementów rynny też zabrakło (łączników i haków) aż dziwne. Za całe 300 złotych. Z fanaberii albo z nudów dokupiłem też okienko nad garaż. A co.
SKoro będę miał stryszek, to niech mam psychologiczne poczucie światła wpadające przez otworek 0,5 x0,5 metra.

Pomału bawi mnie to, nie powiem. Na szczęście nie mam ciśnienia, że musze coś skończyć na wczoraj..byle mi oddali dach przed marcem i nie przyrośli do kalenicy.

Jestem wręcz po rozmowach finalnych o kasę. Z racji sporego poślizgu parę stów w kieszeni. Ja zresztą też nie będę się spieszył z płatnością, w końcu zaraz święta. Może też ich przeciągnę o miesiąc? W końcu wyjeżdzam i mogę wyłączyć telefon komórkowy ;-)

Niby piątek to dzień odbioru, ale ponoć nie ma na działkach prądu do jutra. Ciekawe który to zasabotował. Jeśli wiec się omsknie (a czuję to na 80%) do przyszłego tygodnie, to wrobię kierownika w odbiór bo ja będę 700km stąd.

Pewnie by się jakieś zdjęcia zdały. Ale wpierw była mgła, a potem kupa śniegu na dachu. Jak znajdę jakieś w miare aktualne to wkleje.

Znalazłem z 10 grudnia:

Ti chyba najlepsze ujęcie na jakie mnie stać
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/101205a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/101205a.jpg)

Tu widok na niewielki garażyk:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/101205b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/101205b.jpg)

Gerion, zblazowany budową.

Gerion
27-12-2005, 07:53
Wpierw podziękuję wszystkim dobrym duszom za życzenia. Przedświąteczny tydzień spędziłem urlopując się z dala od komputera, więc dopiero dziś mam ku temu okazję.

Wpis dzisiejszy jest wpisem bulwersującym.
I nawet nie to, ze dach jest nieskończony (wczoraj byłem, własnoocznie obadałem). Najgorsze jest to, że WSZYSTKIE gąsiory krańcowe - sztuk 8, mają całkowicie inny odcień niż reszta dachu. Są po prostu ciemniejsze!
Nie wiem jak to jest możliwe przy dachówce tej klasy? NO ale fakt faktem.
Własnie dzwoniłem do hurtownika i potwierdził, że coś takiego zdarza mu się pierwszy raz.
Muszę więc jak najszybciej obfotografować wszystkie 8 narożników i wysłać emailem, wraz z pismem reklamacyjnym (ciekawe kiedy, jak po powrocie z urlopu mam urwanie głowy :evil: ).
Normalnie załamka, wiecie :cry:

Gerion
29-12-2005, 13:54
Zaległości w pisaniu mam ogromne. I nie przez to, że nie mam o czym pisać, ale przez to, że dzieje sie tyle, że na pisanie nie mam czasu.

Ale spróbuję to pokolei jakoś składnie zebrać.

Wpierw dach.
Obfotografowane gąsiory poszły do reklamacji. Mam być ponoć dobrej myśli, bo różnica kolorów jest ewidentna i niemcy powinni je wymienić. Dla pewności pan z JRa (hurtownia dachówek) ponoć miał zabrać gąsior podstawowy z mojej budowy i wysłać go niemiaszkom na wzór. Cóż wypada mi wierzyć na słowo, sam nie znalazłem czasu by jeździć i przywozić kawałki dachówek.

Przyczynę tłumaczył dwojako, że najprawdopodobnie elementy dodatkowe (ładne mi kurka wodna elementy... drogie jak pies te gąsiory krańcowe) robi podwykonawca Jungmeiera i moga być odstępstwa w wybarwieniu angoby, z powodu różnej temperatury wypalenia.

Bla bla se myślę, mają pewnie jeden wzornik barw iprzy różnych dostawach zdarzają się minimalne odstępstwa. I całość dachówki mam powiedzmy +3% od wzornika, a te chrzanione gąsiory -3%. I zrobiła się różnica w odcieniach.

CO dalej.
Acha, swego czasu kupiłem wełnę, poobwijałem wodomierz, poprzykrywałem folią i zasypałem piachem całą studzienkę (w pom. gosp.). Jak we wtorek odweidziłem budowę to mnie jasny szlag za przeproszeniem trafił, jak zobaczyłem wszystko rozgrzebane.

Oczywiście te debile (bo inaczej ich nie mogę nazwać) dekarze sobie przed wigilią kawę robili. I pewnie na karpia im się spieszyło tak, że "zapomnieli" wodomierz zabezpieczyć. Przez świeta więc przeleżakował na wolnym powietrzu. WYobrażacie sobie jakim miechęm obrzuciłem majstra i ekipę...

No jasne, że potrącę im z wypłaty (jak do tej pory nie dałem im ani złotówki, choć termin umowy upłynął pod koniec listopada...a co, nie ma odbioru, nie ma kasy).

No i przy okazji opirdolu goście mnie zaskoczyli...brakuje szefie 200 dachówek. :evil:
Wyszedłem z siebie. Oczywiście nie dość, że debile to jeszcze głąby, jakby nie mogli mi tego powiedzieć przed świętami! Już chciałem robić wielką awanturę, że marnotrawią dachówki, że im nic nie zapłacę za robotę, a dachówka przyjedzie na ich koszt, no ale zacząłem liczyć.

WYliczyli mi powierzchnię 338m2 dachu. Pytałem czy na tyle mam zamówić, to mi potwierdzili (oj było to w październiku o ile mnie pamięć nie myli). Dachówki przyszło 3720 sztuk. Czyli dokładnie na 338m2.

Po konsultacji z JRem okazało się, że na straty przy gradach (a mam ich aż 8, bo również garaż to koperta), trzeba doliczyć 5%. A to mniej więcej 190 sztuk. Dałem wiec już im spokój. NIech się wypchają, zejdą mi z oczu do stycznia i skończą wreszcie ten cholerny dach.

I małe fotki poglądowe tych gąsiorów:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/271205a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/271205a.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/271205b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/271205b.jpg)

Gerion
29-12-2005, 14:43
Skoro już się wypisałem na temat dachu, to zacznę o grzejnikach i kotle.

NIby temat był odległy, bo to dopiero na kwiecień, niby coś tam szukałem i miałem średnie rozeznanie, aż tu nagle bach! Ze względu na wiadomy wzgląd (ulga remontowa) gdzieś tak od 15 grudnia stanąłemprzed widmem zakupu elementów instalacji C.O. (a więc to co najdroższe - kocioł i grzejniki).

Złapałem instalatora od sąsiadów z działki i ciach, niech robi ofertę. Chłopak poważnie wziął się do rzeczy i wsymażył faks (na podstawie projektu instalacji z oficjalnego projektu i moich wskazówek).

W zakupionym projekcie dedykowanym kotłem był atmosferyk Junkersa, bodajże Euroline. Jak zobaczyłem kaloryfery (V33) to mnie zatkało, bo takie grubasy to chyba do hal się daje. Z racji, że chcemy mieć podłogówkę, na 50m2 trzeba było trochę pokombinować.

Z grzejników szukałem szeroko. Oczywiście jako niepoprawny internauta wpierw przeryłem forum, choć pewnie każdy zauważył, że z forum żadnych sensownych wniosków człowiek nie wyciągnie.

I pewnie, że obejrzałem Regulusy, którym Bogusław zrobił taki "PiAr" jak co najmniej "zawsze Cocacola". Na szczęście konwektorowe grzejniki szybko sam sobie z głowy wybiłem i poszedłem po całości, od Radsonów (5300 brutto za 8 szt), przez Stelrady (5 100 brutto za 8 szt), Purmo (3100 brutto za 7 szt z 28% rabatu) Kermi (4000 brutto za 8 szt) i tak dalej. Ofkors wszystko typu V i rzecz jasna nie V33 ;-)

Po ciężkim wywiadzie który mi sporo zajął miałem już faworytów: Kermi, Cosmonova i Logatrend Buderusa (ze względu na grubość ścianek i przekrój kanałów, a także na cenę).

Co do kociołka to od początku myślałem o kotle kondensacyjnym. Stawiałem na wieśmanowego Vitodensa 200, tym bardziej, że sąsiadowi postawili taki w pakiecie za 8500 brutto (z zasobnikiem i sterownikiem).
Ale co kolejny instalator jak widział, że mam 127m do ogrzania to się ciężko zastanawiał na ekonomicznym sensem tej inwestycji. Przy chyba 6, czy 7 próbie dałem sobie spokój z kondensatem.
I tak mój koszt poniesiony na Schiedla Rondo plus można se było wsadzić w cztery litery, bo większość instalatorów zalecała wsadzanie w niego kwasiaka....

Sugerując się zarówno forum, jak i opinią kilku znajomych instalatorów celowałem w produkty niemieckie, czyli Viessmana (a potem Buderusa). Przy okazji niejako sprawdzając polskiego Termeta, którego tak agresywnie atakują na forum instalatorzy robiący kasę na Viessmanie.

Jednakże zaproponowana mi cena Termeta kondensata (+zasobnik, przyłącza i sterownik) 8300 brutto zaowocowała moim machnięciem ręki. Atmosferyk w powyższym zestawie kosztowałby mnie około 5000tys.

Ciekawe były argumenty termeciaków, że Vidopend 100 to nie ma modulacji, że płacę za opakowanie, że każda pierdoła kosztuje majątek, a podzespołoy do termeta to znajdę w pierwszym lepszym sklepie za dobrą cenę.
Serwis jednego i drugiego mam w Kostrzynie pod nosem, więc mi bez różnicy. A Vitopenda w zestawie miałbym za 5300...

Przez ostatnie 3 dni chodziłem więc do tyłu, czytałem tony tekstów i godzinami wisiałem na telefonie konsultując się różnych znajomych instalatorów.

Ciekawe, że Termeta chwalili użytkownicy (tak, są tacy ;-)), natomiast osoby "z branży" miały o nim odmienne zdanie.

I wiecie co, ostatecznie wybiorę Buderusa. Dostałem konkurencyjne ceny (np. 2500 za komplet grzejników Logatrend) i dwie propozycje kotłów: stojący żeliwniak G124 (który, jak mu zajrzałem w bebechy strasznie mi się spodobał, ale raczej nie wejdzie mi do kotłowni) i jako alternatywę, wiszący jednofunkcyjny U 054 (spróujcie poszukać w necie informacji na jego temat ;-) sam się zdziwiłem).

W powyższy sposób za 8 tys miałbym kocioł z zasobnikiem, grzejniki, pompy, głowice i multifleksy... Jeszcze tylko dziś wieczorkiem podpytam "mojego" instalatora co faktycznie będzie mu potrzebne i jutro zamówię wszystko co trzeba. Już mnie głowa boli od tych wszystkich wyborów, które tak naprawdę wydają mi się brodzeniem we mgle.

A tu nawet nie 1/3 drogi....

Gerion
09-01-2006, 14:09
No i dobrze. Kociołek i grzejniki zafakturowane, do tego osprzęt do podłogówki, pompka cyrkulacyjna, termostaty i inne klunkry. Więc byle do wiosny.
Trochę mam zakwasów po łikendzie, ale udało mi się "zafoliować" połowę okien w domu i zauważalnie zredykował się wydmuch. Brak przeciągów to podstawa ;-) A żółta folia w oknach (najtańsza z Leroya) dość wesoło wygląda. Ramki porobiłem z łat których mi parę sztuk zostało (nieco namokły, więc taka ramka na okno 130x200 ważyła parę ładnych kilo) no i najgorzej mi było wciągnąć i spasować zafoliowaną ramkę na okno wystawione na "wiatr czołowy". Co podniosłem dziadostwo, to wiatr "wwiewał" mi do środka, tak więc limit przeklinania na ten rok chyba wyczerpałem. Po kilku próbach się udało, jedyne straty to zesmyknięcie się toporka na dłoń ;-) Na szczęście była w rękawicy i skóra ostała się w całości, ozdobiona solidnym krwiakiem. W niedzielę wziąłem już rodzinkę do pomocy i kolejne okna poszły i szybciej i łatwiej.
Czekam na dachówkę, ale po 16 stycznia ma przyjść odwilż, więc nawet lepiej jakby dojechała w późniejszym terminie. Teraz jak śnieg stopniał to dach widać w pełnej krasie, więc sobie poobchodziłem i zapisałem rzeczy "donosy do kierownika". Nie podobają mi się linie gradów na garażu (gąsiory nie są w prostej linii, tylko przy końcu wyglądają jak niewielka skocznia narciarska). Nie podoba mi się nierówność położenia dachówki przy jednym narożniku i generalne niechlujstwo z membraną przy drugim (fruwa se kawałek na wietrze, bo to wnęka między tarasem a krawędzią dachu).
W ogóle jak śnieg zniknął to widać burdel jaki po sobie zostawili dekarze. Jasne, że nie będę czekał aż łaskawie posprzątają. Wszystkie papiery, taśmy i folie poszły do pieca.
Pomału przechodzi mi świąteczne zniechęcenie tematem budowlanym, wraca natomiast power do działania ;-) Prawdę mówiąc nie mogę doczekać się oznak końca zimy.

Ups. to pierwszy wpis w tym roku do dziennika. Mam nadzieję, że to ostatni rok budowy ;-D

Gerion
13-02-2006, 12:50
Krótko o wszystkim.
Zima zmroziła na kość. Fuksem zdążyłem okryś półmetrową warstwą styropianu studzienkę z dojściem wodą i licznikiem. Całość zawinięta w półmetra wełny mineralnej. Na wszelki wypadek nie zaglądam do środka (od 3 tygodni nie byłem na działce) ale sądzę, że przez to -25 i tak przemarzło. Nic, zobaczymy jak trochę odpuści zima, czy będzie do wymiany, czy wytrzymał?
Dach stoi jak stał, bo kto wejdzie przy takim mrozie i będzie robił? Fakt, że teraz już odpuszcza, bo jest nawet w plusie w dzień. Niestety, dachówka z Niemiec jedzie 4 tydzień i dojechać nie może - chyba przez to, że nie ma wielkich zamówien, a z jedna paleta nie opyla im się jechać. Na szczęście reklamację uwzględnili i przysłano mi osiem nowych gąsiorów. Musze tylko podstkoczyć z jakimś podstawowym, żeby porównać, czy i tym razem czegoś nie zepsuto ;-) Tylko kiedy ja to zrobię ... :cry:

Jak już pisałem w komentarzach, mam wykonawcę wnętrz. Sąsiad. Znaczy się przyszły sąsiad, który od 14 lat ma firmę budowlaną ;-) Patrząc na inne jego wykonawstwa mam nadzieję, że u mnie gorzej nie zrobi. Mam też wykonawców na resztę instalacji - teraz tylko myśleć co gdzie i jak.

Skoro już myślimy o rozmieszczeniu elektryki - obskoczyliśmy z żoną parę firm robiących kuchnie. Na razie mamy kilka projektów i chyba doszliśmy do konsensusu, jaki ostateczny rozkład jest najbardziej ergonomiczny. Co do samego wyglądu kuchni - mamy już kolor (to połowa sukcesu). Ale nie mamy konretnie obranego stylu. Podobają się nam zarówno stylowe Provence, jak również dość nowoczesne, ale proste wręcz minimalistyczne.

Teraz wieczorami żonka okupuje internet i ryje forum muratora szukając inspiracji i fotek. Tak więc nie mam czasu by pisać dziennik ;-)

Jak na razie to czekam do poważniejszych roztopów, by zrobić kanalizę i potem szambo, a w międzyczasie weszliby mi ludki by wybrać trochę piasku (wyrównać pod chudziak) i zrobić wylewkę. Myślę, że po pół roku leżenia i wylania 40 kupibków wody, to wypełnienie fundamentów "trochę" osiadło i s8ę ubiło. A pamiętam jak się cieszyłem, że mi "zawibrowali" ławy ... Taaa, apeluję do wszystkich nowo-budujących się - osobistnie dopilnować zawibrowania piachu w fundamentach. Można się potem przejachać, jak ja się przejechałem.

Do zrobienia jeszcze jest mnóstwo rzeczy, ale się cieszę, że mam gaz popchnięty (do maja muszą mi podłączyć, więc zdążę dosuszyć jastrych przed położeniem płytek). Aż się boje sporządzić listę spraw do załatwienia i usiąść do kosztorysu wykończeniówki. No ale ktoś musi to zrobić.

No i sprawa kredytu. Nawet jak sprzedamy garaż, to styknie na początek prac (kanaliza, szambo, chudziak, kupno styropianu w dobrej cenie, wpłata na okna)... a potem kasa się skończy. Trzeba więc uderzyć po prośbie do jakiegoś mniej kanciarskiego banku i zadłużyć się na pewien czas (oj jak ja tego nie lubię). Nie mam czasu biegać po bankach, może zlecę jakiemuś Expanderowi wyszukanie mi konkretu? Sam nie wiem.

Rzecz techniczna - mnóstwo zdjęć okropnie spowalnia stronę. Mam nadzieję, że dobiję szybko do 51 wpisów i zacznie się wszystko otwierać na nowej stronie. Tymczasem w wolnej chwili pozmniejszam maksymalnie fotki, linkując tylko je do większych oryginałów.

Gerion
27-02-2006, 23:20
Dziś będzie o kredytach i generalnie o pieniądzach.

Ale zacznę od czego innego. Cały weekend przesiedziałem nad kosztorysem, żeby wiedzieć ile jeszcze wydamy no i o ile kasy uderzać do banków. Powiem Wam, że trochę mie wgniotło w fotel jak zliczyłem (chyba wszystko)... Oceniałem wcześniej, że zmieścimy się w 240 tys ;-) (wariat, wiem - ale to było PRZED wkopaniem szpadla w działkę). Potem w chwili rozpoczęcia budowy liczyłem 270...
Przy stanie surowym z grubsza kosztorysowałem całość na 300 tys. No ale w weekend przysiadłem i stało się ;-)
Przy spełnieniu naszych oczekiwań, całość mialaby się zamknąć w 370 tys. Gdybym chciał obniżyć standard to zaoszczędzę około 25 tys. Powiem Wam, że zwątpiłem, nie liczyłem na zamknięcie całości taką kwotą.

Dla porządku zapiszę (zbiorczo) przyjęte koszty, a nuż gdzię walnąłem się o jedno zero?

Chudy beton i dokończenie działówek: 4,8 tys
Strop nad garażem: 3,6 tys
Bramy garażowe: 5,6tys
Ogrodzenie front: 8,5 tys
Stolarka okienna/montaż: 15,8
Stolarka drzwiowa/montaż: 14,6 (razem drzwi zewn. i wewn.)

Czyli do stanu surowego zamkniętego brak: 53 tys (można se darować ogrodzenie teraz, ale i tak przyjdzie mi za to zapłącić później)

Instalacje
Sanitarna: 1,5
Wodna: 1,6
Grzewcza: 9,3
Elektryczna: 5
Wentylacyjna: 0,8
gazowa+przyłącze: 2,8
podłogówka 2,4
kominkowa 5,5
Szambo 3,6
alarmowa 2
Łącznie: 34,5 tys (z czego 7,5 zapłacone za część grzewczej)

Wykonczenie
Posadzki 9,2
Posadzki garaż 4,2
Tynki wew 7,4
malowanie 5,5
odkurzacz centr 4,8
Płytki w całości: 9,4
armatura, ceramika 15,4
podlogi 5,9
oświetlenie, gniazdka 5,6
garederoba i inne GK 3
meble kuchenne+AGD 20
parapety zewn i wewn 3,5
elewacja przedwejścia 2,2
ocieplenie tynkowanie 15,2
podbitka 4
schody i taras 4,7
reszta rynien 2,5
pozbruk: 8,5
Łącznie: 130 tys

Jakbym nie liczył, wychodzi mi brak 210 tys. Czyli całość ponad trzy i pół setki :(
Cóż, kosztorys jest, teraz wiemy że musimy zacząć podejmować trudne wybory, z czego zrezygnować, a z czego nie. A zaoszczędzić musimy tak z 10-15%

Teraz o kredytach.
Nauczony doświadczeniem, "troszkę" wgryzłem się w forum. Na celownik wziąłem 4 banki: Fortis, Nordea, BPH i Deutsche Bank.

Żeby nie zanudzać, oferty dość podobne, ale diabeł tkwi w szczegółach. Zacznijmy od prowizji. Fortis 0%, BPH 1%, DB 1,2%, Nordea 1,5%.
Marża banku: Fortis 3.26%, BPH 2.76% Nordea 2.56% i DB 2.2%
Tylko DB do stałej marży dolicza Libor 3M, reszta banków Libor 6M (obecnie wyższy o 0,26%).
Ubezpiecznie kredytu do momentu wpisu w hipotekę: oscyluje w granicach 1% *DB 1,2 BPH 0,9), ale to znikome różnice więc nie ma co gadać.

Wpis do hipoteki i podatek PCC1 wszędzie łącznie 350zł
Rzeczoznawcy różnie. I tak, koszty uzyskania kredytu (czyli prowizje, weksle, podatki i inne dzikie węże):
Nordea 3700zł, DB 3230zł, BPH 2550zł, Fortis 1400zł.

Haczyki ;-)
Karencja: DB maks to 9 miesięcy. BPH aż 24.
Przewalutowania: pierwsze wszędzie za free, a potem różnie. Db umożliwia dopiero po 12 miesiacach.
Spłaty wcześniejsze: Fortis i NOrdea owszem, bez kosztów byleby nie spłącić 100% kredytu.
BPH - kiepsko, każda nadpłata (minimum 2000zł) to dodatkowy aneks za 150zł.
DB - przez pierwsze 2 lata nie więcej niż 50% kredytu, 2% prowizji za każdą nadpłatę.
Udokumentowanie wydatków:
Fortis: 67% na fakturach, BPH 60%, Nordea 50%.
DB 0% tylko zdjęcia wykonane prze ich pracownika. Dojazd i zdjęcia na ich koszt.
Okres kredytowania: tylko DB ma ograniczenie do 15 lat, nam zrobili 20 lat (CHFy oczywiście)

Pod uwagę bierzemy DB i BPH (w tym pierwszym żona ma konto od lat, więc podchodzę przyjaźnie, a drugim moi znajomi z pracy brali więc niejako z polecenia ;-)).

Teraz najważniejsze, bo koszty uzyskania kredytu to tylko wstęp.
Koszty kredytu (160 tys):
Fortis: 62 tys (25lat)
BPH 58,8 (25 lat) i 47 tys (20 lat)
DB: 35,5 (20 lat)


Gdy więc podsumuję koszty uzyskania kredytu i nadpłątę, wygrywa DB i to sporo. Ale, negocjować nie zaszkodzi.

I jeszcze podzielę się smutną wieścią, żonka była dziś u lekarza ortopedy z bolącym biodrem. Stwierdził jakieś zniekształcenia panewki (nie wyleczone coś z dzieciństwa) i zalecił operację do końca roku. Ponoć ma to odwlec o kilka-kilkanacie lat nieuchronną wymiane stawy biodrowego (czyli kolejną operację). Przybity jestem nie powiem, mamy przecieć po 34 lata... :cry:

Gerion
28-02-2006, 12:21
Na razie nie mam pomysłu na obniżenie kosztów (znaczy mam, ale strasznie mi szkoda pewnych rozwiązań :( ).

Ale dobry news na dziś, mogę odebrać pozwolenie na budowę przyłącza gazu. Tak więc niech idzie odwilż i się ociepla, projekcik klepnięty, Gazownia się zobowiązała do lipca podłączyć i uruchomić przesył gazu.

Cieszę się, bo wedle słów osobnika z Pobiedzisk powinni mi podłączyć gaz już w maju. Będę więc mógł ze spokojem wygrzewać posadzkę nad podłogówką i nie martwić się potem układaniem płytek na niewygrzanej posadzce.

Oczywiście o ile wszystko pójdzie bez obsuwy (w co wątpię). No ale trzeba jakoś pozytywniej patrzeć w przyszłość.

(minęło poł dnia)


No i jak tu patrzeć pozytywnie? ;-) Wchodzę na money.pl. ...sprawdzam dzisiejsze stawki, kursy, notowania i co?

Ano dziś Libor (stopy procentowe kredytów dostępnych na rynku międzybankowym w Londynie) poszedł w górę. Tak więc wszystkie oferty do ponownego przeliczenia.
Jak Libor 6M był 1,26 tak dziś mamy 1,34. Jak Libor 3M był 1,01 tak dziś 1,17....
Więc jak się cieszyłem wczoraj z 2,21 w DB to dziś wieczór mam 2,37% ...

A rynek giełdowy? Ot dziś indeks poleciał strasznie na łeb, jak Orlen i KGHM opublikowały dane za ostatni kwartał zeszłego roku... I faktycznie sprawdziłaby sie opinia bankowca z BPHa, która twierdziła, że "ostatnia tendencja zwyzkowa powoduje ze cześciej będą dotyczyły zmiany oprocentowania a to nie zawsze działa na korzyść klienta" (chodziło o Libor 3M).

Gerion
02-03-2006, 10:50
Popielec, popielec i po popielcu ;-)
Wczoraj odebrałem gąsiory krańcowe. Sztuk 8 czyli tyle ile reklamowałem. Porównałem z gąsiorem podstawowym i teraz to faktycznie kolorek prawie identyczny.

Ale wiecie co? Tak przewracając się w łóżku koło 2 w nocy olśniło mnie, że nie brałem pod uwage jednej rzeczy - mianowicie zwieńczenia na zadaszeniu przedwejścia. Po kolejnej próbie zliczenia ilości gąsiorów krańcowych wyszło jak w pysk - 9. Normalnie dostałem strzał adrenaliny. Dach od listopada prawie jest przykryty dachówką, a ja dopiero teraz doliczyłem się gąsiorów krańćowych? Trzeba być ślepym nie? Ech po prostu nie uświadomiłem sobie w jaki sposób będzie zakonczone zwieńczenie.
Na szczęście mam 16 gąsiorów krańcowych (8 porządnych i 8 o "lewym" odcieniu), więc ratunkowo zostawię jeden "lewy" gdzieś w mniej widocznym narożniku. Mówi się trudno, przez resztę życia przechodząc pod nim będę robił kwaśny grymas ;-)

Co do kredytów, to jestem po intensywnej wymianie mailowej i zawalony informacjami. Muszę więc poświęcić sobie kilka nocnych godzin na analizę.

Mam też kilka cennych informacji od mojego kierownika budowy. Ocieplenie posadzek robię ostatecznie 8 cm (2 x styropian 4 cm) i jastrychgrubości 5-6cm. Chudy beton wystarczy do grubości 10 cm (czyli wyjdzie 16,5 kubika B10).
W garażu chyba jednak zrobię najtańszą kostkę brukową. Wystarczy mi chudy beton, 4-5 cm podsypki piasku i na to kostka. Nie będę robił żadnych kratek ściekowych w związku z tym (garaż nieogrzewany).

No ale i tak muszę się spotkać na budowie, żeby obgadać najważniejsze sprawy. Niech już ta wiosna przyjdzie.

Gerion
07-03-2006, 14:43
Łikendzik na budowie, w towarzystwie kierownika działa podbudowująco. Nie dość, że gmina utwardzi mi drogę (uff), to w piątek w dodatku przyjechało te 200 dachówek (2 miesiace czekania ;-) ). MOgą więc dach kończyć.
Dziś odebrałem pozwolenie na budowę przyłącza gazowego, tylko dziennik budowy ostemplować i fertig - ostatni przyłącz zaliczony.

Niech no tylko ta wiosna przyjdzie bo na razie to mi sie wydaje, że w Chinach zwiększyła się waga populacji i cały kontynent mocno na wschód pociągnęło.

Nadal myślę nad kredytem aż mnie głowa boli. Dziś wszystko skoczyło w górę (współczuje spłacającym) i to sporo, bo CHF ponad 1% a dolar ponad 2%. Prognozują tendencje spadkową złotego, z licznych względów (znów bliźniaki straszą przedwczesnym rozwiązaniem). Mnie akurat to cieszy (znaczy osłabienie złotego, nie rozwiązanie), bo głupio tak brać kredyt w CHFach przy najniższym kursie, a potem spłacać jak z dnia na dzień będzie coraz droższy.

Z papierów czeka mnie tylko wyprawa do sądu po wypis, no i troszkę trza przysiąść nad kosztorysem dla banku (znaczy się przepisać na czysto to co mam w plikach).

Z rzeczy mniej przyjemnych i niebudowlanych. Dziecko mi w przeszkolu złapało jakieś wirusowe zapalenie spojówek. Więc po pracy pognaliśmy gdziekolwiek po poradę, bo nasza pani pediatra stwierdziła, że być może ciało obce w oku (nie wiedzieliśmy jeszcze, że to zapalanie spojówek)...
Objechaliśmy 3 szpitale gdzie nas całkowicie olano. Na Krysiewicza (szpital dziecięcy) przyjął nas jakiś patafian (nie było okulisty bo nadal nie ma porozumienia kto za to ma płacić), twierdząc, że jest lekarzem ogólnym...i z głupim uśmiechem zalecił zrobić prześwietlenie zatok, bo dziecko ma zatkany nos (chwilę wcześniej płakało). Dopiero na Kurlandzkiej znaleźliśmy pomoc.
Po prostu Relidze gratulujemy publicznej służby zdrowia.

Gerion
15-03-2006, 15:11
Ale mamy fajną Kaczolandię, niech mnie...
Zamiast dziennika budowy, wypadałoby dziennik wydarzeń politycznych aka "Sprawozdania z Cyrku" pisać. No, niech no się teraz do NBPu dobiorą, dopiero będzie się działo... A franek (CHF) jak to franek, umacniał się prez ostatni tydzień, żeby dzisiaj dupnąć do stanu sprzed tygodnia. I bądź tu mądry i celuj z datą umowy kredytowej ;-)

W każdym razie tak - dziś chłopaki wzięły dachówkę i generalnie wzięły się za dach. Musiałem im przypomnić, w którym miejscu kominki wywiewne, gdzie wyłazy dachowe, a gdzie stopnie kominiarskie.
Kręcili nosami na wymianę gąsiorów krańcowych, no ale ma być dobrze. Jak przyjechałem to robota szła całą parą (znów 8 chłopa) i mają skończyć w 2 dni. Zobaczymy jak to będzie naprawdę ;-) Im zależy, bo dachu zrobili 90% a kasy tylko 40%.
Mi też zależy, żeby było dobrze zrobione, jutro kiero zaskoczy ich w południe i obada pewien newralgiczny kosz, a także moje zastrzeżenie co do "prostości" ułożenia gąsiorów na gradach. No a wieczorkiem się z nim spotykam, coby obgadać "kosztorys" dla banku.

Ech, chciałbym mieć już ten dach za sobą, przecież to od połowy listopada się ciągnie. Mógłbym w weekend posprzątać i przygotować wszystko pod instalacje sanitarne. A potem tylko chudy betonik, ścianeczki działowe, szambeczko i ....taaa, wiele by pisać.

Gerion
22-03-2006, 11:22
Od 6 rana na trasie ;-)
Załatwiłem wypis z księgi wieczystej (bank) i wyciąg z planu zagospodarowania przestrzennego (rzeczoznawca).

Wczoraj byłem z rzeczonym rzeczoznawcą na budowie. Biedny chłopak się wybrał w czerwonych lakierkach ;-) Możecie sobie wyobrazić jak jego lakierki wyglądały w chwili wejścia na budowę... Błocko się zrobiło, a jeszcze dekarze rozdeptali do reszty. W każdym razie brakowało mi tylko odpisu księgi wieczystej do zrobienia wyceny, stąd moja poranna podróż.

O 9 rano dach został już ostatecznie odebrany. No ale to dłuższa historia wymagająca opowieści ;-)

Jak pojechałem oglądać finisz prac, to miałem uwagi względem dwóch gradów, gdzie gąsiory nie leżały w idealnej linii. Mój kierownik wynalazł oczywiście mnóstwo innych rzeczy no i się zaczęło...
WPierw chłopaki w sobotę wydzwaniali, że już chcą odbiór, że czekają, że kasa itp... Ja im ze spokojem, że już, to ja mam inne plany, więc niech uderzą do kierownika. No to się rozsierdzili, że nie będą po "inszpektorach" wydzwaniać. Hmm... chcecie kasę, to się umawiajacie, nie chcecie - wasza sprawa ;-)

No i wyszła historia, że z moim kierownikiem mieli jakiś zadawniony zatarg. Że ponoć odebrał źle położoną (przez kogo innego) więźbe i jak oni weszli kryć to się strasznie przyczepił (a dachu nie szło już wyprostować). Ponoć doszło do rękoczynów i ktoś kogoś deską po budowie ganiał ;-)
Więc zaczęli mi wrzeszczeć, że wiedzieli iż się przyczepi, że specjalnie przykładali się jak nigdy (?), no i że krew ich zalewa, bo sobota i kasa i wogóle. Cóż, bez nerw olałem ich pretensje, bo raz - co mnie obchodzą ich historie, dwa - dach nie z mojej winy przeciągnął się do marca.

Umówiłem się na poniedziałek. Przyjechaliśmy, kiero wskazał im rzeczy do poprawki (naprawdę drobiazgi) szlus. Wątrobowali się, a i owszem, że kto widział 8 cm szczelinę na koszu (tak z przesadą stwierdził kiero), więc załagodziłem - nie 8, tylko tak żeby było idealnie równo (czyli 4 c ;-) ).
Niby na wtorek odbiór, ale boss ich olał (myślę, że celowo) no i dziś oba mi dryndali, że OK (znaczy dekarze, że OK, a kiero że nie jest zadowolony z estetki słupów i mieczy przy zadaszeniu tarasu, ale od biedy może to przełknąć).

No więc cóż, robię przelewik na pozostałe 60% wynagrodzenia za dach (to dlatego im tak zależało...od grudnia nie dostawali kasy) i uważam dach za etap zamknięty. Wreszcie. Zostało mi z 15 dachówek i ponad 50 gąsiorów (te ostatnie zwracam).

Dziś żonka jedzie spotkać sie z kuchniami. Znaczy chyba po raz 7. Tyle projektów, koncepcji zmian... Efekt? Hmm jak wydębi od nich projekt, to zdigitalizuje go i wkleję. Odeszliśmy mocno od wersji rustykalnej. Bardzo mocno ;-)

W środeczku nie jest zamarznięte, więc za tydzień - dwa można rozłozyć sanitarną.

Gerion
24-03-2006, 19:45
Ha i mnie dopadły wredne wirusy. Przesiedziałem więc dzień w domu z gardłem owiniętym szalikiem. Dzień przyjemny bo spędzony na oglądaniu bajek z synkiem i rozdzielaniu wszystkim chorym (nam obu) lekarstw ;-)

W każdym razie wczoraj wydębiłem wypis z rejestru grutnów i przy okazji mam juz ostemplowany dziennik budowy wewnętrznego przyłącza gazu. Do kompletu dokumentów (bank i rzeczoznawca) brakuje mi tylko wypisu z księgi wieczystej. Gdybym dostał do wtorku to może zdąże złożyć wniosek o kredyt jeszcze w marcu. Jeśli nie - trudno, nic się złego nie stanie.

Oglądałem też niedawno mojego wykonawcę przy pracy (znaczy się sąsiada ;-) ). Ładnie, mam nadzieję, że u mnie zrobi równie dobrze jak na 2 obiektach, które ostatnio odwiedzałem.

Pan od okien z Defora wreszcie poprawił swoją ofertę, ale coś mi nie sztimmel z roletami, muszę z nim obgadać bo sądzę, że w ofercie wsadził zewnętrzne. Tak dziwnie się złożyło, że nasz dobry znajomy jest dobrym znajomym osoby z Defora na dość konkretnym stanowisku (bez nazwisk i tytułów ;-) ), więc po dopieszczeniu oferty liczę na korzystny, dodatkowy rabat. Na razie z roletami i nawiewnikami wychodzi 13 600 z montażem. Okleinowane jednostronnie drożej o 1600, ale mi się podobają białe do koloru naszej elewacji. Tyle się naczytałem Jarekowych i Pchełkowych uwag o różnicy w rozszerzalności okleinowanej PCV, że tym bardziej jestem za białym.

A na razie trza sie wykurować.

Gerion
30-03-2006, 14:01
Niby człowiek chory, ale przynajmniej jest czas, by pozałatwiać to i owo.
Wreszcie pierwsze fotki od trzech miesięcy. Wpierw pochwalę się ukończonym daszkiem:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-03-30a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-03-30a.jpg)
To jest widoczek od frontu. Nawet chciało im się pomalować deskę czołową. SUma sumarum wizualnie jestem, z dachu zadowolony. Zobaczymy co będzie się działo przy jakichś ogromnych ulewach.

Fotka kolejna:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-03-30b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-03-30b.jpg)
Tutaj pod kątem połączenie daszku przedwejścia i garażu. O to było największe halo, a w sumie o wykonanie kosza. Teraz wygląda porządnie (trzeba tylko wejść na drabinę i zobaczyć ;-) ).

W międzyczasie byłem wreszcie podotykać okna, na które (prawie) się zdecydowaliśmy. Wyedukowany na Jareko i innych specach forumowych ponad godzinę spędziłem na rozmowach z Defor-owcami. Jestem zadowolony, jeśli tylko montaż by zrobili bez zarzutu, to same okna sa pierwsza klasa. Aczkolwiek po ostatnim artykule w Muratorze zastanawiam się nad "oszczędnościami" wiodących firm... Ciekawe któe to są te 7 co nie spełniło tych kilku wymagań?

Cieszy mnie to, że można u nich zamówić równeż drzwi zewnętrzne pod wymiar. Mam mały problem z drzwiami do garażu(w świetle muru 90) bo trudno znalećź drzwi osiemdziesiątki zewnętrzne, które wyglądają nieco lepiej niż zwykłe garażowe blaszaki. A głupio mieć porządne drzwi wejściowe i obok nich obśrupanego kocmołucha. ;-) (wiem, przesadzam).

Wczoraj machnęli mi instalacje sanitarne. Jak to dobrze mieć wszystko zaplanowane. Całą kuchnię i obie łazienki. Nie musiałem się zastanawiać w którym miejscu od ściany dać spust od umywalki, a gdzie wyjście od zmywarki.

Mała fotka:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-03-30c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-03-30c.jpg)
Te dwie rurki to pod obie umywalki w większej łazience, a długa rura na ścianie to odpowietrzenie kanalizacji.

Ponoć dziś ma gmina utwardzić moją drogę. Gdyby tak zrobili jak na równoległej - byłbym b.zadowolony. Nie obawiałbym się jak wjedzie mi transport chudego betonu. Bo chudy to on tylko z nazwy. I tak swoje waży.

Niech no tylko więcej obeschnie, to załatwiamy szambo. Już teraz widzę, że czeka mnie pracowity weekend, ale widać jest do 19.00 więc spokojnie można po pracy na 2 godzinki wjechać. (heh już mnie nosi, ale to chyba każdy tak ma na wiosnę).

Kredyt stoi w miejscu przez odpis z księgi wieczystej. Może dziś przyjdzie pocztą? Kto wie? Jak na razie to nie mam od razu wysypu z kasy, ale za chudy i robociznę prędzej czy później trzeba będzie zapłacić (lepiej prędzej, bo bym szybciej instalacje zrobił).

Powiem tyle, że wiosenna pogoda, nastraja optymistycznie.
Z rzeczy bardziej prywatnych - mój przyjaciel znów wyjeżdża nad Amazonkę badać indian (4 sezon). Ciekawą ma pracę, ale tym razem pierwszy raz na dłużej rozstaje się z synkiem. A tam? Inny świat, żadne zdjęcia tego nie oddadzą, no chyba, że opowieści przy Yerba Mate ;-) Może kiedyś książkę napisze?

Gerion
05-04-2006, 22:26
Dostałem emaila z Caracas ;-) Lądowanie udane.

A co u mnie? Dwa ostatnie popołudnio-wieczory spędziłem na działce bawiąc się w ręczną kruszarkę gruzu. Tym samym pare metrów zabłoconej drogi zostalo pokryte drobno pokruszoną mieszanką dachówek (aż żal, za każdym rąbnięciem widziałem jak 2 złote się kruszy ;-) no ale cóż, przy dachu kopertoym jest sporo odpadów), gruzu klinkierowego, betonu i siporeksu.
W kupie gruzu znalazłem parę flaszek Sobieskiego (pustych), czemu sie nie dziwię bo zimą ostra była a dekarze jednak nie przymarzli.

Latam z tym gruzem, bo po Wielkanocy ma gmina wysypać tłuczeń. I gdzie ja wtedy mój gruz podzieję ;-) Wywozić bedę musiał za dopłatą.

Czekam na ten cholerny odpis z księgi wieczystej, bo mądre baby z wrzesińskiego sądu wcisęły go w teczę - odbiór osobisty. A miały wysłać pocztą :evil:
Dziś nie przyszedł...może jutro. Wizja kredytu przed Wielkanocą jest własciwie całkowicie nierealna. Bo jeszcze miś rzeczoznawca.

W łikend chciałbym posprzątać środek domu co by go przygotować na zebranie piasku (trochę go za dużo miejscami) pod wylewkę podbetonu po Wielkanocy. Piasek pofrunie do garażu (tam znów za nisko), bo w garażu wylewek nie robię, tylko po zagęszczeniu najtańszy pozbruk. Bez podbetonu i izolacji. Co spłynie z auta zimą i po deszczu - wsiąknie przez pozbruk w piasek. A piasku mam do warstwy gliny 150 cm...

W sobotę zresztą się umówiłem z gościem od szamba. Niech przyjedzie obada, czy wjadą dźwigiem (pewnie wjadą, zawsze wjeżdżają ;-) ) i poda konkretny termin. Po szambie mogę wewn. instalację gazu robić ( odwrotnie nie - bo mi koparka mogłaby rurki powyrywać). Szambo 8m3 za 2400 ze studzienką rewizyjną (VAT 7%). Ciekaw jestem ile za transport i osadzenie? Przyłącze do szambiarki i sygnalizator przepełnienia sam kupię. Wiem gdzie kosztuje połowe taniej ;-)

Kuchnia. Właśnie dwie godziny temu żonka wróciła od pania Basi. Jest wycena. Same meble kuchenne kosztują tak: MDF coś koło 6 tys. Fornir 8 tys, lite drewno 10tys.

Koszty dodatkowe (stół, wyspa, blaty, okucia Blum, prowadnice, kosze i cuda na kiju) to około 4,4 tys. I ponad tysiączek za montaż. Czyli rozstrzał od 10,5 do 15,5 tys. Pewnie weźmiemy to co pośrodku, chyba że wycena "od stolarza" okaże się atrakcyjniejsza. Ale specjalnie rozgraniczyliśmy sobie ceny za same meble i za "dodatki". I żeby tylko nie było ... ;-)

Okna. Tak, byliśmy dwukrotnie w Deforze na Głogowskiej, pierwszy raz sam - spotkałem ludka wielce kompetentnego. ALe drugi raz w sobotę, to byl tam taki lamer, że głowa boli. Nic to, żonie się okleina Daglezja spodobała, ale czas oczekiwania (bo to z Rajchu ściągają) i dopłaty są wymiatające, więc coś czuje, ze zostanie ten Złoty dąb. Żeby tylko te nieszczęsne rolety mieli w sensownych kolorach. Cóż, na wtorek się umówiłem na pomiar. Mam parę pytań w zanadrzu, pewnie tez wycenę zrewidujemy, bo coś znó wymyśliłem i podrozy to pewnie o parę złotych całość. A ty inwestorze płać i płacz. Jak to mówili mi w hurtowni? Kto się buduje, tego się kasuje...

Na razie więc czekamy na kase przez formalności papierowo-kredytowe. DO wielkanocy nic poważnego nie będzie, więc i wydatków również (chyba, że szambo?). Ale potem to wpierw chudy beton i od maja wszystkie instalacje, a w międzyczasie okna, bramy garażowe i drzwi zewnętrzne (oba). No i wtedy to się zrobią wydatki.

Gerion
07-04-2006, 12:58
No i co się okazało? Opis księgi wieczystej poszedł pocztą 4 kwietnia. Do dziś nic nie dostałem. Może wieczorkiem?

Na razie wysłałem rzut budynku do zaprojektowania odkurzacza centralnego. Firma niemiecka Fawas. ZObaczymy na ile się cenią. Jakby co to jeszcze zostaje Husky i Beam.

Ach, najważniejsze - kuchnia ;-)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/kuchnia1_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/kuchnia1.jpg)

Projekt (rysunek) kuchni. Szkoda, że nie kolor, ale daje pojęcie o kształcie, formie, rozmieszczeniu. To na środku to miniwyspa 80 x 100, wokół której zaproektowany jest półokrągły stół. Wszystko wymierzone, więc nie ma strachu,że będzie sie kolanami w szafkę walić ;-)

Tak jak wpierw myśleliśmy poważnie o kuchniach prowansalskich, potem o wszelkim rustykalnym szaleństwie, tak nas odeszło dokumentnie i jednak kierunek nowoczesnego stylu bedzie zachowany. A to się wiąże i z projektem kominka (bez łapek, słupków, pilastrów i cudaków) i z nadaniem podobnego charakteru wszystkim wnętrznom.

Nie, nie bierzemy projektanta. Moja żona ma gust i pomyślunek za trzech ;-) A ja jestem najlepszym konsultantem.

Gerion
10-04-2006, 22:43
Bark se nadwyrężyłem ;-) Teraz w nocy budzi mnie rwanie i latam smarować staw barkowy jakimś przeciwbolowo-rozgrzewającym shitem. No ale w sobotę przewaliłem ze 4 tony.

Wpierw poszły bloczki M5 sprzed garażu (prawie 3 palety), potem pół palety namokniętego siporeksu, a potem zrobilem dwie wieże z palet pozostałych po dachówkach. Fakt, wciaganie dachówki na strop, samojeden po drabinie trochę mnie dobiło, no ale w końcu jest na działce w miarę czysto, a środek przygotowany pod chudziak.

Ile syfu pozostało po dekarzach to głowa boli. Nawet o flaszkach czy puszkach po piwie nie wspomnę. Za to dach chyba wygląda porządnie. Bo w niedzielę spotkałem się z dwoma niespodziewanymi, za to miłymi wizytami.

Wpierw napadło na mnie pewne małżeństwo, które również ma zamiar się budować, no i zwrócili uwagę na dachówkę. Dość rzadką w tej okolic (króluje falista). Dopytywali się głównie o dekarzy, czy byłem zadowolony itd itp ;-) Nie czytali dziennika, więc powiedzialem im to i owo. Generalnie pochwaliłem moich capów, z uwagą, żeby im na ręce patrzeć i o terminy dbać. A za podsyłanie klientów do pewnej hurtowni dachówek to chyba prowizję będę brał ;-)

A potem zjawiła się w przelocie przemiła para. Co prawda nie zdążyli wysiąść z auta, tylko tak przez otwartą szybę (prawie jak Kargul z Pawlakiem), ale ja też w ferworze walki z taczką byłem i kawą raczej nie dysponowałem. Nasłuchałem się za to miłych rzeczy o moim dachu. Para ponoć śledzi forum muratora, lecz Nicków zdradzić nie chciała ;-)
Jeśli więc czytają ten wpis, to pozdrawiam serdecznie, może się ujawnią? ;-)

Tak więc podbudowany komplementami, dokończyłem porządki i nadwyrężyłem bark. Ech gdzie te czasy studenckie jak się było młodym i trzy razy w tygodniu siedziało na siłowni :cry:
Moja obecna siłownia leży zakurzona w piwnicy, ale zrobiłem sobie postanowienie, że po przeprowadzce, o ile nie nadwyrężę się za bardzo przy wykończeniówce, to zadbam o to by kurz nie osiadł na kawałku gryfa ;-) Może jakiegoś sąsiada namówię, samemu nudno się ćwiczy.

Forumowa Iga trochę mnie zbiła z tropu wątkiem o podłogówce i znów zacząłem drążyć temat. Może na wyrost i niepotzrebnie, ale póki nie ma betonu na fest to zawsze mogę jeszcze zakombinować z poziomami. Ale na dziś dość liczenia, juz mi się nie chce.
Najważniejsze, że w środę rano mam wreszcie wcenę rzeczoznawcy, ostatni papier potrzebny do kredytu. Oby tylko w czwartek pracowała pani w banku, żebym rzutem na taśmę zdąrzył przed Wielkanocą wniosek złożyć. W czwartek niestety, bo w środe żonka ma wizytę w stolycy u pana od stawów biodrowych. Oby zakończyło się na rehabilitacji ruchowej, bo wizja operacji zupełnie, ale to zupełnie mi się nie podoba. :cry:

Gerion
13-04-2006, 08:10
Z rehabilitacji ruchowej nici. Opinia ortopedy jest jedna - operacja. Wierzę tylko, że jest tak jak mówi, że takie operacje to na 99% pomagają i są udane. Nie może być inaczej.

Dziś umawiamy się na złożenie wniosku kredytowego. Fajnie, że teść przyjechał, możemy oboje iść do pracy, wiedząc, że ktoś przypilnuje chorego dziecka. A kredyt będzie nam potrzebny na pewno za te 2-3 tygodnie, więc im wcześniej ruszy procedura, tym lepiej.

Był facet od okien. Obmierzył wszystko. Porównałem se wzorniki kolorów na budowie. No i ciekawie wyglądał odcień jasnej sosny. Tylko trzeba się do Śremu udać na wizję lokalną (mają tam okleinowane okno i jedną inwestycję już wykonaną).

Obmierzył też bramy garażowe. Ciekawostka, jedna jest niższa o 1 cm od drugiej. Zobaczę co ciekawego zaproponuje.

Gerion
19-04-2006, 11:45
Wystarczyło parę dni wielkanocnego lenistwa...

I znów jest tak, że na raz trzeba myśleć o kilku sprawach. Wiem, że to facetom sprawia ogromne problemy ;-) Odmiennie niż kobietom.

Od początku zimy nosiłem się z planem dokopania się do zaworu na wcince w rurę z wodą, którym można odciąć wodę od budynku. ZImą troszkę się obawiałem o stan licznika i zaworów po tych 25 stopniowych mrozach. No ale ostatecznie odgrzebałem wełnę mineralną i pod 50cm styropianu wszystko przetrwało w najlepszym porządeczku.
Po odnalezieniu mapy z inwentaryzacją geodezyjną w 10 minut odnalazłem zawór po warstwą kilku centymetrów błota. Chyba tylko cudem nie zostało to naruszone jak w zeszłym tygodniu wjechała równiara i odpowiednio potraktowała całą ulicę. A po niej walec ;-)

W każdym razie odnalezienie zaworu 2,1 m od granicy działki dało mi do myślenia - gdzie będzie ulica, jaki będzie jej poziom i poziom chodnika. Z pomocą naszego zmyślnego teścia doszliśmy do wniosku, że będą trzymać poziom chodnika (w planach zagospodarowania jakieś 2,5m) równo z poziomem studzienki telefonicznej. Bo inaczej się nie da.

Tak więc uwaga do wszystkich co mają drogę gruntową przed budową, i problem z zachowaniem poziomu działki względem drogi - szukajcie najbliższej studzienki ;-)

Wychodzi więc, że i tak muszę nieco nadsypać od frontu przy garażu (po z drugiej strony sądzę, że te 10m3 gliny wystarczy, jak wjedzie szambo, na to trochę piasku i na końcu 10 cm ziemi urodzajnej, co czeka na małej hałdzie za domem).

Powoli zaprojektowaliśmy sobie ogrodzenie. Mamy więc wyliczoną ilość klinkieru, obliczone miejsca pod słupki, wyznaczoną furtkę i bramę wjazdową. Z bramą o tyle było niedogodnie, że mamy garaż szeroki na 7m i w nim dwie bramy po 2,5 szerokości. Wycelowaliśmy więc bramę wjazdową na posesję szerokośc 4,8. ALe był problem taki, że przy dwóch skrzydłach rozwieranych (kazde na 2,4m) należałoby zachować poziom kostki brukowej taki jak pod bramą. A do garażu mam tylko 5 metrów, więc na kolejnych 2,5m musielibyśmy zrobić osttry podjazd.

Przy bramie przesuwnej (tylko na lewo, bo na prawo mamy 3m do granicy działki), brama będzie zachodziła na furtkę wejściową. No ale to kompromis, dzięki któremu podjazd do garażu będzie łagodny. Coś za coś.

Ogrodzenie zrobimy zapewne z tego samego klinkieru co kominy (także fugi), żeby to wizualnie miało ręce i nogi. Przęsła planujemy w postaci drewnianych sztachetek na spawanej z płaskowników ramie (tak na 3.5m przesło). Sztachety w kolorze deski czołowej. Lubię jak wszystko się kolorystycznie zgrywa ;-)
Sztachetki pewnie zamówię za jakiś czas w tartaku, który da najlepsze warunki. Cena będzie pewnie z 50% tego co chcą markety budowlane.

No ale ogrodzenie to za jakiś czas. Wcześniej robimy w końću te chude betony. Mój sąsiad-wykonawca uwinął się wzoraj z ekipą i zebrali ze środka prawie tatrę piasku ;-) Przewalili to wszystko do garażu (gdzie znów piasku było za mało).

Dziś liczę na wizytę kierownika, żeby rzucił fachowym okiem, czy nie za mało wybrane (no i czy dobrze zagęsczczone, choć i tak miejcami chłopcy się musili napracować...te 40 kubików wody wylane w piasek swoje zrobiło no i czas).

Przeliczyłem się z ceną betonu. Cały czas żyłem w błogim przekonaniu że 140zł za kubik B10 to koszt ostateczny, no może jeszcze te 7% VAT jak udało mi się w zeszłym roku.
Niestety inwestor jak to zwykle bywa się przeliczył. Mimo mojego osobistego uroku, pani pozostała niewzruszona, dodała 10 zł za transport do kubika i do tego 22% VATu. Przy takim działaniu przypomniałem ile zostawiłem u nich kasy w roku zeszłym, no i upomniałem się o moją nadpłatę ;-)

Zeszło na tym, że połowa betonu za 180 brutto druga połowa za 160 brutto. No i zaczęli szukać mojej nadpłaty. A ja miałem zapisane 350zł . Podałem więc dokładne terminy i ilości i ponoć już dziś coś znaleźli. Piszę ponoć, bo sąsiad-wykonawca podjechał do betoniarni, załatwił wszędzie po 5 zł rabatu (czyli 175/155) no i przy nim doszukali się 250 zł nadpłaty. Szukają dalej...

Stanęło na tym, że jutro przyjedzie wywrotka z 7m3 betonu i wyrzuci towar na działce, a ekipa rozwiezie go po domu i wygładzi. Wyszło 130m2 powierzchni użytkowej. Robocizna za wywiezienie piasku, wyrównanie i wylanie płyty to równo 1,5 tys. Jak porównywałem ceny, to liczyli sobie wykonawcy od 10 do 12 zł za metr. U mnie wychodzi bliżej górnej ceny, ale piasku do wywiezienia było parędziesiąt taczek. Zobaczymy potem jak dalej.

Do piątku mają skończyć, a potem 2 tygodnie na związanie. Kolejnym etapem mają być ścianki działowe razem z ...rozprowadzeniem elektryki. Trochę mnie sąsiad zaskoczył, bo myślałem o tym jak o kolejnym etapie, no ale on uważa, że działówki i tak należy stawiać stopniowo (1/3 wysokości na dzień, bo to na zaprawie nie na kleju, więc żby pod ciężarem się nie rozjechały piony).
Jeśli więc planuje elektrykę na za 3 tygodnie to dobrze byłoby zamknąć do tego czasu budynek. A terminy z oknami to od 3 do 8 tygodni. Zresztą w sobotę jedziemy na ogląd, żeby ostatecznie wybrać.

Drzwi wejściowe mamy wstępnie wybrane. Wypada na Portę, chyba Gdynia. Ale nie mam pewności ;-) To działka mojej żonki. I znów mnie sąsiad zaskoczył, bo jest w stanie nawet zejść do 15-18% rabatu od cen Progressowych. I tak jemu zleciłbym montaż. Jak robi kompleksowo to niech robi wszystko.

Czasami gryzę się jeszcze, czy takie zlecenie wykonania całości wykończeniówki jednej firmie jest dobre? Myślę, że może znalazłbym gdzieś kogoś taniej o parę złotych... Z drugiej strony ciągłe szukanie, latanie za wiadrem gwoździ - jest strasznie czasochłonne. I często suma sumarum wcale się nie zaoszczędzi.

No ale wiecie jak to jest. Zawsze mam wrażenie, że coś mogłem załatwić lepiej, wybrać inną opcję, zaoszczędzić parę złotych to tu to tam.

Pomyślałem więc, o ociepleniu stropu. Za wczasu, żeby nie latać jak już na dole zaczną się roboty z płytkami.

Miałem mały zgryz z wyborem metody. Myślałem początkowo o kratownicy z legarów (strop jest teriva, ale to będzie strych, a nie poddasze użytkowe) w srodek styropian i na to płyty OSB. Ale mój kierownik odwodził mnie od tego proponując normalnie styropian na strop i na niego wylewkę.

Pytałem na forum D'arka, który również wybudował Plejadę, o jego rozwiązanie. Otóż ocieplił połać dachową wełną i obił płytami GK. Czyli zrobił se ciepły strych...
Koszt ocieplenia jednak 240m2 wełną jest dla mnie zbyt duży. WOlę te 130m stropu ocieplić styropianem. A strych zimą będzie po prostu zimny.

W projekcie mam docieplenie stropu 18cm wełny min. Myślałem by dać 20cm styropianu FS 20, kierownk uważa, że 18cm by wystarczyło, a sąsiad mówi, że 15cm to jego zdaniem maks. No i bądź tu mądry człowieku...? Muszę jeszcze skonsultować z Wolfem, no i zamówić, bo już pszedł w górę o 10zł na kubiku.

Jak widzicie jakoś tak wszystko z kopyta ruszyło, że już już trzeba się na to albo tamto decydować. A tu mi jeszcze strop nad garażem został do zrobienia. ;-)

Gerion
23-04-2006, 19:54
A już mi się wydawało, że tyle opisałem....
No cóż, znów się sporo działo, ale pogoda pasuje i jakoś tak wszytko leci swoim biegiem.

Jak już w komentarzach pisałem, z sąsiada-wykonawcy jestem bardzo zadowolony. Jeśli pójdzie tym samym kierunkiem jak zaczął - to nic tylko go polecać. Generalnie całe kładzenie chudziaka skończyło się po dwóch dniach (wcześniej wybrali dobrą tatrę piachu, zlali wodą i zawibrowali). Zgodnie z życzeniem wykonawcy, przyjechał półsuchy beton i z wywrotki poszedł na folię przed domem. Łącznie chude betony na 130m2 mnie wyszły 2740. No ale miałem nadpłacone 6 stówek z zeszłego roku ;-) Jednak się doszukali, a ja nie odpuściłem. Betonik B10 poszedł w części bez papierów, więc i cena ostateczne wporzo.

Sobota i niedziela pracowicie zeszły. Przewaliłem parę ton kamyszka z jednej strony działki na drugą (jeszcze ciut zostało), żeby zrobić miejsce pod szambo (jeszcze trochę zasu zostało). No i przygotowałem stemple, jakiś odzew z forum poszedł i pewnie komuś jeszcze posłużą.

Niestety. Umawiałem się w zeszłym tygodniu z gosciem od okien (Defor). Miał pracować w sobotę na 100%. Nie dość, że teść został dłużej, bo chciał z nami jechać, to i my żeśmy se plany porobili, że od rana do śremu jedziemy. W piątek deforowiec nie odbierał komórek. W sobotę echo. Żadne biuro handlowe nie działało.

Wściekłem się, bo przynajmniej mógł ktoś do mnie zadzwonić 1-2 dni wcześniej. Ja sam pracuję w handlu i tak klientów nie olewam, a jakby mieli u mnie wydać paręnaście tysiączków, to bym latał jak z pieprzem wkoło takiego. Cóż, w takim razie ja też nie będę odbierał komórek i w tym tygodniu idę do konkurencji. A co.

Zamiast więc na okna, padło na drzwi. Pojechaliśmy i ....wybraliśmy. Pisałem wcześniej, że wybór padł na Gdynię (Porta), ale myliłem się ;-)
Gust żony chodzi swoimi ścieżkami, ale za to udało mi się znaleźć coś co przypasuje.

W czym problem? Otóż jak na fotkach zauważycie pod zadaszeniem wejscia mamy na wprost drzwi 100, ale zaraz na prawo, na ścianie garażu drzwi 80 właśnie do niego prowadzące.

Nie każda firma produkująca drzwi wejściowe, produkuje również w wymiarze 80. Stąd problem w doborze. No ale poza Portą podobały nam się również drzwi CAL i K&P.
No i wybraliśmy sobie K&P, ale cholera widzę w internecie, że ten typ (Solina), co nam się podoba, wyszedł z produkcji (nie mają w ofercie). Ciekaw jestem czy dystrybutor w Poznaniu jeszcze byłby w stanie je załatwić. Sa one b.podobne fasonem do tego typu (http://www.fabryka-drzwi.com/ofertazewnbeskid4s.htm), ale nie mają takich głębokich frezów. Są wręcz b.delikatne. A kolor forniru (teak) jest identyczny jak okleina Gerdy złotydąb (drzwi do garażu). Tylko, że jak widzę na stronie producenta, zamiast kolory teak jest już "złoty dąb". Ten pierwszy widziałem w naturze i porównałem z okleina gerdy. Tego obecnego - nigdzie nie widziałem.

No szkoda. Już byłem zadowolony, że wybraliśmy dobrze. A tu zonk - w internecie nie ma tych drzwi. No w każdym razie idealnie pasowały do nich Gerda WX20.

Ech do bani takie zakończenie niedzieli :cry:

Gerion
28-04-2006, 09:43
Jako, że z drzwiami nam się posypalo (znaczy de novo zaczynamy wybierać), to nie tracąc czasu wróciliśmy do okien.
Pan z Defora się wypiął i ani nie oddzwonił ani nie odbierał komórek (już pomyślałem, że może coś mu się przytrafiło...). Postanowiłem się też na nich wypiąć (może mają za dużo kasy?) i poszukać jeszcze u konkurencji.
Padło na Oknoplast Kraków.

W Swarzędzu w kwietniu otworzył się nowy salon Oknoplastu. Salonik prowadzi gość z żoną, który ma inne salony w Ostrowie i Ostrzeszowie. Po dwóch dniach bytności u niego i setkach pytań, właściwie wczoraj podjęliśmy decyzję.

Wycenił nam ze standardowo-promocyjnym rabatem (35%) i w sumie wraz z roletami cena wyszła podobna jak w Deforze (około 16 tys). Natomiast samo organoleptyczne badanie okien i profili mnie zaskoczyło. Bo jakość wykonania i estetyka subiektywnie wydała mi się o niebo lepsza (mimo, że tu i tam jest Veca i Maco...)

Problem się pojawił jak pan przypomniał, że nalezy się zdecydować i wpłacić najpóźniej do soboty. Dopiero jak usiadłem z wrażenia przypomniałem sobie, że promocja jest nominalnie do końća kwietnia...A my kasę z kredytu będziemy mieć dopiero około 11-12 maja.

Na szczęście teść (który jest u nas od Wielkanocy i już mocno się przysłużył budowie ;-) ), stwierdził, że stwarzam sztuczne problemy ;-)
Zapytał tylko gdzie po drodze jest jakiś bank...

Tak więc podejrzewam, że nam zasponsoruje w sobotę te okna i zoszczędzimy w ten sposób parę stówek na promocji.

O ostatecznym wyborze profila i listew przyokiennych, a także wykończenia tarasowych nie powiem ;-) Niech to będzie okryte tajemnicą do czasu wrzucenia fotek po montażu. Bo moja Ewcia wybrała bardzo fajne wykończenie... No i przymierzyliśmy parapety z pcv w okleinie złoty dąb (jak okna). Wyglądają hmm.. oryginalnie. Nie widziałem wcześniej takiego rozwiązania (parę razy tańsze niż konglomerat za którym się początkowo rozglądaliśmy). Całość z profilem okiennym tworzy z daleka dość fajną kompozycję, ale musiałbym to widzieć w gotowym domu..

Pewnie się gdzieś przejadę, żeby poszukać i obejrzeć "naocznie".

Na razie się zastanawiam (z innych rzeczy) w kwestii proponowanego ynku cienkowarstwowego. Mój sąsiad właśnie to porponuje, bo to umie robić (tradycyjnych nie robi). Twierdzi, że ściany są na tyle proste, by to wykonać, ale musze poprosić o konkretną wycenę, żeby nie było przegięcia o parę tysięcy... Jednocześnie kombinuję nad konkurencyjną ekipą od tynków maszynowych, żeby nie zostać na lodzie jakby co.

Gerion
04-05-2006, 09:53
Długi majowy weekend przydał się bardzo.

W sobotę, rzutem na taśmę podpisaliśmy umowę na okna. Ciekaw jestem jak się sprawdzi ten salon Oknoplastu. W sumie okna z Krakowa od niedawna są na rynku w Poznaniu (ogromna konkurencja), ale Murator "zrobił dobrze" oknoplastowi i zainteresowanie jest spore. Mam tylko nadzieję, że firma Gemi, będąca "na rozkręceniu" przyłoży się z terminami, zobowiązaniami i montażem. W sumie, każda fama o ewentualnej "kusze" może sporo zaszkodzić (tak się podświadomie umacniam, ale kto tam wie....).

Pamiętam jak się bujałem z drzwiami Gerdy w mieszkaniu. Kupiłem je z montażem u niejakiego pana Kozłowskiego. Dwa lata nie mogłem się doprosić interwencji (drzwi źle zamontowane, pianki sam musiałem obicnać, po pół roku zaczęły wyskakiwać z zawiasów), dopiero interwencja u producenta coś poprawiła (koleś miał parę spraw w sądzie konsumenckim i wszystkich w poważaniu). No ale to historia...

Wracając do okien, przy zamówieniu troszkę pozmienialiśmy. Głównie drzwi tarasowe (nie wzięliśmy pełnych przeszkleń, od dołu na około 40 cm będą miały wypełnienie PCV - dość praktyczne, przy małym dziecku które będzie się kręcić tam i spowrotem - nie obkopie szyby ;-) ).
Drzwi tarasowe trójdzielne (90+90+90) zrobiliśmy jednak otwieralne wszystkie części. Koszt okuć nie jest bardzo znaczący, a roletę od środka, trzeba będzie raz na jakiś czas wyczyścić ;-)
W garażu mieliśmy dwa okienka 60 x 60. Powiem tyle, raczej ich znaczenie jest symboliczne, bo wpuszczają tyle światła co kot napłakał (garaż 40m2). Tak więc zmieniłem je na jedno okno 60x90 fix (nieotwieralne, sam profil bez skrzydła).
Od wewnątrz białe, listwę przyszybową wzięliśmy prostokątną. Taka jest najbardziej praktyczna, jeśli od wewnatrz mają być roletki rzymskie (inne, wymyślne listyw przeszkadzałyby w dobrym przyleganiu roletki do skrzydła).
Zamówiłem część okien z nawiewnikami Aereco, ale jeszcze muszę sprawdzić jak to wygląda w połączeniu z roletami. Gdzieś widziałem "płąskie" nawiewniki, nie przeszkadzające w swobodnym opuszczaniu rolet (i takie zamówiłem), ale muszę to dokładniej sprawdzić.

Okienka wyszły nas 9,5 tys.
Jak tylko dostaniemy pierwszą transzę, domówię rolety.

Weekend zszedł nam również na szukaniu rozwiązania pod drzwi. I chyba doszlismy do konsensusu ;-) Drzwi wejściowe dębowe, w kolorze złoty dąb (K&P), drzwi do garażu gerda WX 20, gładkie, w okleinie złoty dąb (porównywałem je razem i tylko nieznacznie różnią się odcieniem i fakturą). Łącznie powinno wyjść poniżej 5 tys z montażem za wszystko.

Na działce miałem też odwiedziny forumowiczów, którzy odkupili ode mnie stemple. Jakoś mi się wydawało, że miałem ich kolo 80, ale jak to w praniu, wyszło 4 mniej ;-) więc poznańskim targiem, w rozliczeniu za te "nadpłacone" 10 złotych, dałem kotwy do wieńca. Dopiero w domu liczyłem ile kotwy są warte ;-) Co tam, niech będzie prezent z mojej strony, ja bym się o 10 złotych nie targował ;-)

Ech, reset komputera może zdenerwować, zwłaszcza jak się nie zapisuje edycji wiadomości ;-/

No to raz jeszcze...
Ogródek warzywny na działce mamy w pełnym rozkwicie. Kapusta, sałata, truskawki, bazylia, oregano :-) Pogoda była idealna (najpierw 2 dni deszczu, potem słonko i ciepło).

Odchwaściliśmy część działki i w sumie chceliśy obsadzić tujami ogrodzenie (żywopłot z odmiany Brabant). Wyszłoby jakieś 50 sztuk drzewek (takich po 60-80 cm). Już wyznaczyliśy sobie palikami miejsce, nawiozłem też mieszankę ziemi, piasku i wapna ogrodowego...Ale się w ostatniej chwili rozmyśliliśy.

Działki nikt nie pilnuje, piewwszy lepszy cieć może nocą podjechać i wszystko wykopać, a wtedy tysiąc złotych i nasza robota poszłyby na marne. Taki lajf, sąsiadowi ktoś już proponował okazyjnie tuje po 10 zł/sztuka, dowóz....rowerem. Więc wiadomo skąd takie okazje :evil:

Dziś (albo jutro) podpisujemy umowę kredytową. W końcu. Poem tylko muszę dopilnować, by bank raczył się wybrać do sądu celem wpisania nieruchomości na hipotekę. I to im prędzej tym lepiej (krótszy czas płacenia "ubezpieczenia pomostowego".)

Jeszcze parę spraw na głowie. Przede wszystki zamówienie styropianu na ocieplenie stropu, no i w końcu niech mi jasno określą, co z tym drewnem na strop w garażu. Już nawet nie liczę ile czekam ;-) Z pół roku?

A po niedzielu ruszają ścianki działowe, papa i elektryka. Czyli co? Pierwsze instalacje? Tak by wypadło, coś czuję więc, że weekend spędzimy rozkładając wycinanki łóżek, stołów i foteli na papierze milimetrowym, żeby zdecydować, jak rozłożymy instalację.

Bym zapomniał - tynki. Sąsiad mnie namawia na cienkowarstwowe. Ale obawiam się kosztów. Więc po wczorajszej rozmowie zaoferował się załatwić dobrego tynkarza. Tynkarz faktycznie ma niezłą opinię tylko terminy z kosmosu (tynk ręczny, tradycyjny), ale ponoć przez jakieś długi wdzięczności może udałoby mu się coś załatwić. Liczę na to. Nie chcę mieć tynków maszynowych, gipsowych. Po prostu nie chcę.

Trzy tygodnie do montażu szamba ;-)
A potem będę mógł wreszcie pociągnąć instalację gazową do domu i zaktywizować gazownię, żeby wywiązała się z terminów (przy kopaniu szamba mogliby coś rozwalić więc wolę to zrobić po).

Gerion
11-05-2006, 10:35
Cóż, cisza na budowie, bo termin się przesunął o tydzień. Jak zresztą zazwyczaj.
Umowa kredytowa podpisana (ile papierów! a zabezpiecznie banku na dwukrotność kwoty pozyczonej to lichwiarstwo). WIęc lada chwila na koncie powinna się znaleźć pierwsza transza. Mamy też konto walutowe, na które mogę bezpośrenio wpłacać CHFy. Ale porównywałem kursy kantorowe i sprzedażowy banku i przy róznicy 1 grosz zaoszczędzam w ten sposób jedynie 80-120 zł rocznie. Tak więc na latanie po kantorach i zakup waluty się będę decydował przy większych róznicach.

Ściany miały się robić w tym tygodniu, ale sąsiad kończy tynki na innej budowie, więc zacznie mi robić w przyszłym. Żeby nie marudzić, zabrałem się centralny odkurzacz. Ofertę dostałem na sprzęt FAWAS (bo blisko). Instalacja (materiał i montaż) 1,1 tys (3 gniazda+szufelka). Gniazda z szufelką w garnicach 300-400zł (zależy od modelu). Zestaw do sprzątania (11 części) 700 zł. Jednostka centralna 2,5 tys prostsza (Symfonia) lub 3,2 z bogatszą elektroniką (Silentium). Da się jakoś to przełknąć.

Gość może mi wejśc z instalacją równo z elektrykiem, jak tylko papę położą na chudziak. Acha, ceny brutto z 7% VAT.
Wreszcie się doprosiłem o drewno na strop w garażu. Ale nie poganiam. Bez stropu jest przynajmniej miejsce gdzie można swobodnie wciągnać na strych styropian, a potem beton w wiadrach na wylewkę.

Jakoś tak podskórnie obawiam się o tynkarza. Ten "załatwiany" przez Sławka (wykonwcę-sąsiada) podpisał umowę na zrobienie łazienek w nowym hotelu budowanym na miejscu dawnego kina Bałtyk w Poznaniu. Jak policze ile tam jest pięter i wyobrażę sobie ile pokoi ... No ale niby na lipca miałby mieć czas na tynki u mnie. Zobaczymy. Jeśli nie - to albo czekają mnie tynki cienkowarstwowe, albo pogoń za jakimś tynkarzem maszynowym. Oby nie.

Wybraliśmy drzwi. Jednak nie gerda, jednak da się zrobić na zamówieni 80. A więc wybór to K&P.
Drzwi wejściowe:
http://www.fabryka-drzwi.com/zewnbeskidy/b9s.jpg

I drzwi do garażu:
http://www.fabryka-drzwi.com/zewnbeskidy/b9.jpg

I to tyle na razie.

Gerion
15-05-2006, 22:40
Ogłupieć można.
Wiecie, wszystko jest pięknie i ładnie póki się czlowiek nie zacznie zastanawiać. Dziś byliśmy u naszych znajomych sąsiadów, rzutem na taśmę wykończyli dom przed komunią (czyli wczoraj).
Tak się składa, że nasz sasiad wykonawca równiez im robił drobne rzeczy (wciskane na siłę między inne roboty, bo ich goniły terminy, a jemu było głupio odmówić). I jakoś tak nie bardzo to wszystko wygląda.
Robił szpachlowanie i wieczorem jak się zapali światło to widać cienie nierówności. Fuszernie to wygląda. Podobnie płytki, a raczej drobne detale świadczące o jakości uslugi (wyfugowanie, obrobienia silikonowe, miejsca gdzie brak idealnej równości fug)...
Owszem, będę mu patrzył na ręcę jakkażdej innej ekipie. Zastanawiam się, czy dlatego sąsiad nie postarał się na maksa u nszych znajomych, że był zapchajdziurą i musiał rzucać pare innych robót, żeby im zrobić kawałki (płytki w kuchni i łazience+hol, szpachlowanie fragmentów parteru i wyprawki okien)? Czy też jest to jego standard?
Dodam, że większość jego wykonań widziałem na zdjęciach a nie w realu.
Natomiast opinie o nim krążą dość dobre.

No i jakoś tak zdołowałem się straszliwie, że nie upilnuję, albo zostanę z ręką w nocniku, bo nie znajdę innych wykonawców. Sam już nie wiem, same czarne myśli po łbie latają, choć żonka twierdzi, że u nas będzie dobrze. Ale ja po doświadczeniach z wszelkiej masci budowlańcami czuję, że optymizm nie jest tu na miejscu.

Co gorsza musimy na tydzien wyjechać, bo chrześniak żony ma komunię (a to 700km od nas), a w tym czasie będą nam robić ścianki działowe, no i początek elektryki. Obawiam się najgorszego, że znów coś zostanie schrzanione podczas mojej nieobecności. Będę musiał uaktywnić kierownika budowy, żeby niespodziewanie wjechał zobaczyć z poziomicą. Z przezorności.

Z elektryką to też do końca nie jestem pewien. Sławek robił juz nie jedno mieszkanie (a to akurat sam widziałem) i twierdzi, że się zna i potrafi. Natomiast co do papierów to ma "elektryka dchodzącego", który pieczętuje uprawnieniami. Jutro przygotuję umowę i ostatecznie niech się określi, bo zatrzymaliśmy się na etapie 25zł za punkt. Co i tak nic dla mnie nie znaczy.

Pewnie mnie czeka jutro pracowity dzień na zbieranie danych o cenach usług za to i owo. Może na forum coś odnajde?

Gerion
16-05-2006, 12:56
Jakoś chyba telepatycznie ściągnąłem myślami mojego kierownika, bo sam zadzwonił zaraz z rańca. Otóż twierdził radośnie, że za długo nie miał sygnałów ode mnie i sam podjechał na budowę by zobaczyć co sie dzieje...

Przez telefon słyszałem tylko szuranie butów, po czym stwierdził, że chudy beton był jego zdaniem za krótko podlewany (fakt, robiłem to przez 3 -4 dni, bo tak twierdził Sławek, że wystarczy) i trochę się kruszy jak przejedzie sie butem :o
Wedle niego trza było lać z tydzień. Cóż, czuję się tu trochę winny - mogłem go dopytać a nie bazować na słowie wykonawcy. To jeszcze bardziej mnie utwierdziło w zdecydowanym pilnowaniu sąsiada ;-)

Umówiłem się z kierownikiem, że dam mu znać kiedy startują ze ściankami działowymi, a potem z papą. Ma się zjawić i dokładnie rozmówić co i jak ma być zrobione. Szczególną uwagę chce zwrócić na papę, bo nie podoba mu się fakt, że chłopaki obcieli nadmiar papy wystający z ław fundamentowych. Kierownik twierdzi, że będą musieli podkuwać... Cóż nie wiem czy jest taki mus, ale... On jest wódz tej budowy, niech wszyscy robią jak on powie. Za to ma zapłacone.

Po rannym telefonie do Sławka - dobra wiadomość. Będzie tynkarz od tynków tradycyjnych, ręcznych. Nie muszę latać za ekipą od tynków maszynowych. Cieszę się podwójnie. Tynkarz ma b.dobrą opinię.

Cały czas biję się z myślami, czy instalacje elektryczne powierzać sąsiadowi. Ja jestem zdanie, że piekarz piecze chleb, a kierowca prowadzi auto, nie odwrotnie. Więc jak ktoś zna się na wykończeniówce, to nie musi równie dobrze znac się na elektryce.
Żonka miała argumenty, że sąsiad, to będzie wiedział co i jak i w razie jakiejś awarii pomoże. No ale ja chyba wolę nie mieć awarii, a instalację zrobioną przez elektryków z prawdziwego zdażenia...

Sławek dziś chciał się umawiać ze szczegółami elektryki, ale zrobię inaczej. Dam mu materiały z projektu, zaznaczymy zmiany i poproszę go o wycenę na przyszłą środę (wracamy z komunijnego urlopu). A jutro spotykam się z inną ekipą elektryków i dam im to samo. Potem porównam cenę robocizny.

Myślę, że robię dobrze. Póki nie ma konkretnych ustaleń nie chcę na gębę się umawiać, a potem zdziwić.

Zobaczymy. Napiszę jak było ;-)

Gerion
17-05-2006, 08:57
A było ciekawie ;-)

WPierw zagaiłem u Sławka na budowie o to i owo, a potem go wciągnąłem do siebie umowy podpisywać. W sprawach cen sąsiad stwierdził, że jest fajnie bo ceny za robociznę pomału rosną, na co ja od razu ściąłem, że własnie jak o cenach rozmawiamy, to 5zł za m2 papy to kategorycznie za dużo i czekam na rozsądną propozycję ;-) A co, sam się prosił zaczynając przyjemne negocjacje od sedna.
Oczywiście moim koronnym argumentem były średniorynkowe ceny w Poznaniu za zrobienie jastrychu (a więc od papy, przez sytropian do betonu) i fakt, że 5 zł owszem, to biorą za papę termozgrzewalną na dacha 1000 metrowych gdzie nic więcej się nie robi. Wytargowałem 20%.

Potem rozejrzeliśmy się po domu z projektem instalacji elektrycznej w ręku. Moim drugim argumentem było stwierdzenie, że nasza rozmowa w styczniu skończyła się na zawieszonej w próżni kwocie 2,5-3 tys robocizna elektryki. A ja potrzebuję konkret, a nie na gębę. Stąd i projekt i teraz łażenie. Dałem mu czas do wtorku. No i powiedziałem uczciwie, że jutro (czyli dziś) przychodzi inna ekipa i też będą robić wycenę. Ucieszył się ;-)
Ja to zrozumiałem tak, że ma pewność iż będzie tańszy.

No a potem troszkę się dopytaliśmy o tynki, o gładzie, o ewentualne możliwości zepsucia efektu itd itp. No ja rozumiem, że trudno jest idealnie, ręcznie pozacierać z dokładnością do dziesiątych milimetra. Ale zobaczymy. Na pewno nie odpuścimy łatwo i przypilnujemy sprawę, a cieszę się, że nasz wykonawca ma tego świadomość.

DOpiero będzie jak nasz kierownik się zjawi jutro na budowie ;-)

Acha, no i przyszli panowie od tynków. Wiecie, dwóch wieeeeelkich chłopów. Spokojnie mogliby stać na bramce. A łapy to mieli jak trzy moje. Jeśli tak można się wyrobić przez lata ręcznego tynkowania, to fiu fiu...
Stawka 12 zł/m2, oni załatwiają sobie piasek (jakies trzy gatunki z różnym ziarnem) i materiały. Wchodzą w drugiej połowie czerwca, więc termin na elektrykę jest do 15 czerwca.

W rozmowie z drugą ekipą elektryków wyszło, że są w stanie dotrzymać terminu. Dziś się spotkamy, we wtorek wycena. Będziemy mieć kilka dni w spokoju (urlopik i przyjęcie komunijne chrześniaka), żeby zastanowić się nad ostatecznym rozkładem gniazdek i włączników. I to przy współudziale nieocenionego teścia ;-)

No a jak wrócimy, to w weekend robią nam szambo, więc będę mógł zaraz tydzień później pociągnąć instalację gazu (tylko muszę pamiętać o dzienniku budowy przyłącza i wysłaniu zgłoszenia). No i odkurzacz centralny (chyba weźmiemy ten FAWAS Symfonia z ich instalacją, jak porównywałem instalację "domową" na rurach kanalizacyjnych z ich robotą na 7%Vat to nie wychodzi jakaś straszna różnica, a wolę mieć "oryginalne" rurki i nie kombinować z gniazdami). Szczegóły wyboru opiszę później, jak już będziemy po ostatecznej umowie.

Tak więc końcówka maja zapowiada się intensywnie, a czerwiec to już mam nadzieję będzie z dnia na dzień przynosił postępy na budowie. Kasa z transzy kredytu poleciała na razie na krótkoterminowe lokaty, bo nie ma jeszcze komu za co płacić, a co pieniądze mają się marnować. Zawsze to paredziesiąt złotych miesięcznie.

Wczoraj zapłaciłem za resztę styropianu (FS20 15m3 na ocieplenie stropu) 2 tysiączki. A więc mam już kupiony cały styropian na chatę (ocieplenie ścian, podłogi i stropu). Ten na ściany i podłogę "sezonuje się" na placu hurtowni, no ale pomału czas będzie zwozić go na budowę.

W garażu robimy eksperyment. Jako, że nie będzie ogrzewany (choć ocieplony), to nie robimy wylewki. Normalnie wibrujemy piasek, robimy podsypkę i na to najzwyklejsza kostka brukowa (taką zwykłą, szarą widziałem w hurtowni po 32zł/m2). NIe sądzę, żebym potem miał narzekać.

Płot. No ciekaw jestem czy znajdziemy identyczny klinkier jak w zeszłym roku kupowałem na kominy (niemiecki Penter). Był w niezłej promocji, a policzyłem, że będę trochę tych cegiełek potrzebował. ZAraz po powrocie uderzę do gościa co mi kominy robił (mucha nie siada) i pogadamy o jakimś przyzwoitym terminie. A, i znalazłem fajne sztachetki (a raczej starszego stolarza co może zrobić wzór taki jak nam się podoba), więc to też będzie do załatwienia.

Gerion
26-05-2006, 14:35
I znów brak czasu na aktualizowanie dziennika.
Wyprawa na komunię i spowrotem zaoowocowała cieżkim, wirusowym przeziębiebiem całej rodziny. A więc chorujemy wszyscy. My chodzimy do pracy po pół dnia, zmieniając się przy naszym małym choruszku i jakoś jedziemy na antybiotykach (choć marzę już o spokojnym weekendzie, którego raczej nie będzie).

Wracając z Sanoka (700 km autem, wzięte na jeden skok) odwiedziliśmy budowę. Papa była prawie pokończona, ja nieopatrznie (po tylu godzinach jazdy nie kojarzyłem do końca) zacząłem paplać o tynkach elektryce. Chyba jakoś tak nieskładnie i niedorzecznie, bo Sławek się jakoś dziwnie zjeżył.. Potem dopiero wyszło o co chodzi, ale do rzeczy.

W czwartek kierownik budowy...nie odebrał papy. Była afera. Jemu nie pasiło rozwiązanie wykonawcy, a Sławek się biesił, że kiero nie objaśnił dokłądnie CO go satysfakjonuje. Ergo - zapłaciłem za ścianki (50 zł więcej, dlazcego - o tym później) i czekam na poprawkę papy...

Scysja była głownie o to, że: wykonawca sam znalazł nam i załatwił tynkarzy, zarezerwował termin a ja wyskakuję, że może znajdę inną ekipę. Że muszą poprawiać i tracić dwa dni na robotę małopłatną, a w tym czasie mogliby coś zrobić lepiej płatnego itd itp...

Jako, że byłemjuż bardziej przytomny, wziąłem wykonawcę pod włos. Znaczy się łagodnie. Absolutnie nie płacę za nic z góry bo sam nie dostaję w taki sposób. Zgoda. Bład i poprawki wynikły przy pierwszym odbiorze. Niech będzie ugoda i rezygnuję z udzielonego rabatu (z 5 zł na 4 zł za metr). W przyszłości wszystkie prace (ich ostateczny efekt i oczekiwania) ustaal kierownik budowy PRZED rozpoczęciem.

Dopłaciłem 50 zł więcej za podmurowanie wszystkich ścianek działowych do stropu (te co zostały nie były podmurowane). To tak tytułem dobrej współpracy na przyszłość. Nie chcę jakoś szczególnie walczyć o pierdołę, jeśli sąsiad będzie robił mi w przyszłości kolejne rzeczy. Ale też wymagam uczciowości i jasnego postawienia sprawy. Tym razem dokładnie tak się stało.

Sławek miał pewnie słuszny żal o te tynki, ale wyjaśniłem sprawę, konsultując się z niezależnymi ekipami w ciągu tych paru dni. Uspokoiłem go, potwierdzając, że wejda polecani przez niego fachowcy.

Teraz zapytacie czemu tak mu zależy. Nawet nie chodzi o kasę (nic mu nie odpalają, bo ja z nimi podpsuję umowę). Chodzi mu o to, że jak twierdzi wyprowadzają idealnie tynk na równo. A jemu to jak najbardzej pasuje do wykończeniówki (szpachlowanie, szlifowanie a potem malowanie) Twierdzi, że będzie miał pewnośc, że nie spieprzą i łatwiej będzie mu się pracować.

Jeśli taki jest jego motyw - nie mam nic przeciwko.

A z małopłatnymi pracami załatwiłem temat tak, że zatrudniam go na większość wykończeniówki. Z góry nie płacę. Więc żal, że teraz robi za małe pieniądze uważam za nie na miejscu. Porozumieliśmy się.

Z elektryką było tak, że zasadnicze moje pytanie o fakturę na 7%vat na materiały, gwarancje i uprawnienia miały jedną, przeczącą odpowiedź. W związku z tym temat elektryki zakończyłem z nim również polubownie ;-)

A inna ekipa (do której mam wewnętrzne, większe zaufanie i która wykonuje wyłącznie instalacje) wyceniła mi wedle moich propozycji całość na 6,5 tys. Robocizna 2,5 materiały 4 tys.

Ostateczne konsultacje ostatniego maja. A wchodzą 3 czerwca. Dałem im tylko zagwozdkę z umową. No ale ja musze mieć gwarancje na piśmie i potwierdzenie kto, co robił. W końcu za to płacę.

Jutro wjeżdza szambo. ZJeżył mnie gość, bo "zapomniał" o ustaleniach rabatowych. Jeszcze zobaczymy na budowie. Nie odpuszczę.

Instalator CO wchodzi również za tydzień. Będzie niezły galimatias razem z elektrykami. No ale mają się uwinąć do połowy czerwca, bo potem tynki.
Szkoda, że sobotę "tracę" na siedzenie na budowie, a niedziela upłynie mi na wywożeniu drewna do rodziców. Mało czasu zostanie na przemyślenie rozkładu elektryki.

Pewnie by się jakaś fota przydała. Pewnie jutro porobię.

Gerion
01-06-2006, 10:50
Dziś niewielka fotorelacja.
W sobotę szambo zaryło się głęboko w moją działkę. Muszę Wam powiedzieć, że to jest chyba najdroższa stawka za godzinę pracy koparki na świecie ...2400 zł ;-)
W sumie zapłaciłem za robociznę 1200zł a wykopali i osadzili całość w pół godziny. No dobra, ze wszystkimi pierdołami zajęlo to ponad 2 godziny, ale i tak wynagrodzenie wydaje mi się okropnym zdzierstwem. Ja muszę cały miesiąc zasuwać, na ich dwie godziny roboty...Nic tylko robić szamba i osadzać.

Najpierw podjechał ciężki sprzęt. Jak zobaczyłem jak to jest cholernie wielkie to zwątpiłem. Cóż 8 ton żywej wagi...
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-27a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-27a.jpg)

Po wykopaniu dziury, dość delikatnie i ostrożnie udało się osadzić zbiornik w wykopie. Mniej więcej po 10 minutach zobaczyłem jak wokół zbiornika zaczyna robić się wir wody...Tak, to wysoki poziom wód gruntowych robił swoje. Wyglądało tak, jakby kto stał z boku i lał wężem.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-27b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-27b.jpg)

Potem ekipa osadziła studzienkę, wywierciła dziurę na kabel czujnika elektrycznego i osadzili rurę, żeby podłączyć wyjście ze złączką do płotu (na razie wirtualnego).
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-27c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-27c.jpg)

W ramach rabatu podłączono mi szambo do domowej instalacji sanitarnej. Ale wykopu nie kazałem zasypywać, bo jutro i tak elektrycy pociągną tam w peszlu kabelek od czujnika przepełnienia.

A w środku skończone zgrzewanie papy. Muszę powiedzić, że całość wygląda bardzo estetycznie. Żadnego wypływu smoły, powiedziałbym, że wręcz elegancko. Na focie kawałek salonu z napowietrzniem kominka.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-27d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-27d.jpg)

Potem strych. Jak widać na zdjęciu ocieplanie trwa w najlepsze. Widać rozłożony styropian i folię. Dziś pewnie skończą nakładać beton.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-28a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-28a.jpg)

W sumie to mam wszędzie 10 cm styropianu. Na powierzchni 68m2 dodatkowe 5 cm i na to 6cm betonu (zbrojonego siatką i zdylatowanego).
Tam gdzie jest tylko 5 cm (a więc na szerokości około 1,2 m od murłaty będzie wełna mineralna. Natomiast tak sobie teraz myślę, że pewnie i tak trzeba by przykryć tę piątkę styropianu jakąś warstwą betonu. Obawiam się upierdliwych gryzoni. A nie mam innego pomysłu, jak tanio i skutecznie schować styropian izolujący strop...

Dziś spotykamy się na budowie z elektrykami. Jak znajdę czas to wieczorem napiszę wrażenia. Chcą zrobić instalacje przez dwa weekendy. Zobaczymy jak to im wyjdzie.

Gerion
02-06-2006, 08:45
Elektrycy wporzo.
Połowa z nich jeszcze studiuje więc zarzucili mnie nowościami. Niby siedzę w branży komputerowej, ale to nie to samo ;-) Przez dwie godziny skrupulatnie ustaliliśmy rozmieszczenie wszystkich gniazdek, włączników i oświetlenia. Łącznie z zasilaniem silniczków wentylacji i dgp, no i całym mnóstwem drobiazgów. Liczyłem na cenne podpowiedzi i sie nie przeliczyłem.
Potem tylko ustaliliśmy gdzie będzie baza telefonu i sieci komp. i obgadaliśmy instalacje alarmową...Aż się mile zdziwiłem. 300 zł za robociznę alarmówki.

Wieczorkiem jednak kierownik budowy nieco zbił mnie z tropu. Stwierdził, że woli jednak, by tynkarze weszli po elektryce, i żeby wcześniej nie wpuszczać instalatora wody czy odkurzacza centr. Ot tak dla bezpieczeństwa.
Z odkurzaczem się nie martwiłem, bo zawsze można przełożyć. Gorzej z instalatorem.

Ale na szczęscie się udało. Stwierdził, że i tak ma 7 budów do zrobienia, więc gdzieś coś przełoży i do mnie wejdzie. Stwierdził że i tak nie uniknie opóźnień, a druga połowa lipca (liczę koniec tynków) będzie mu na rękę.

Hmm.. Może bym miał już drzwi wejściowe do tego czasu? Wypadałoby zamknąć chatę jak miedziane rurki położą na podłogę...

Gerion
08-06-2006, 14:15
W sobotę trochę porobiliśmy na działce. Przyszli też elektrycy i zamontowali wszystkie puszki. Powycinali także bruzdy pod kable.
W tygodniu jeszcze raz przeszliśmy cały dom, zastanawiając się czy wszystko jest w swoim miejscu.

Jasne, że z tym prądem to zawsze jest spory problem. Nigdy do końca nie jest się pewnym, czy aby tu na pewno winno być gniazdo? No ale cóż, klamka zapadła ;-) W ten weekend powinni nam skończyć elektrykę.

Muszę się pochwalić ogródkiem. Nawet się nie spodziewałem że nam tak ładnie warzywa wyrosną. Na fotkach smaczne rzodkiewki i sałata.

A tak wygląda już strych. Wylewka fertig, wentylacja rozprowadzona:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-06-03a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-06-03a.jpg)

To wcześniej wspomniany ogródek:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-06-03b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-06-03b.jpg)

A to pierwszy, ogródkowy zbiór:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-06-03c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-06-03c.jpg)

I ostatnia fotka, kawałek instalacji elektrycznej, a konkretnie pod multimedia w salonie:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-06-03d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-06-03d.jpg)

Gerion
12-06-2006, 09:58
W sobotę chłopcy skończyli podstawowe prace przy elektryce. ZOstało tylko osadzić rozdzielnie (ale to po tynkach) przeciągnąc przewód czujnika od szamba i przewód zasilający domofon i silnik bramy, a także rozprowadzenie elektryki po ogrodzie. No ale to są rzeczy kosmetyczne, na później (w 2 połowie lipca). Teraz czekam na zestawienie kosztów za materiały i robociznę, zobaczymy ile mnie to będzie kosztować ;-)

Wczoraj ambitnie obmalowałem deskę czołową. Tę niepomalowaną, co dekarze ją zamontowali (pomalowana była niby wyszczerbiona więc wzięli ratunkowo zapasową). O wiele gorzej się maluje z drabiny. Czuję dziś wszystkie mięśnie ;-)

Pora się zastanowić czy aby podbitka ma być też z desek... Może jednak PCV? Na pomalowanie konserwacyjne całej podbitki za parę lat będę potrzebował pewnie z tydzień ;-) Wolę wtedy obejrzeć chyba kolejny mundial.

Pasco pytał o skrzyneczkę w salonie przy gniazdach multimediów.
W środku będzie całe zaplecze do anten, wzmacniacz antenowy i rozdzielacz na pozostałe pokoje. Zaproponowali to elektrycy, bo jest i wygodniej i dyskretniej. Mniej kabli na wierzchu i mniej problemów przy odkurzaniu ;-)

Na wtorek umówiłem się z koparkowym od uprzątnięcia gliny po szambie, ale wpadłemna to, że lepiej przesunę termin, załatwię kręgi do studni i ekipę, która mi osadzi 2 studnie po 2m głębokie jako zbiorniki na spływ deszczówki. Wodę mam (obecnie) na 1,4m więc zawsze tam trochę będzie, żeby podpompować i ogródek podlać. A gniazdko do pompy już zrobione ;-) Teraz tylko poszukać wykonawcy.

BYłem wczoraj u tynkarzy. Pomyślałem,że może wcześniej by weszli do mnie, skoro elektrycy się uwinęli w 4 dni. Niestety, mają robotę. I wejdą jak pierwotnie ustaliliśy, od 26 czerwca.

Nic to, w międzyczasie trzeba zrobić garaż. Zarówno posadzkę, jak i strop drewniany, więc próżnować nie będziemy ;-)

A. I dzisiaj moja żonka pierwszy dzień w nowej pracy. SIę nadenerwowała mocna (wiadomo stres) i w nocy spać nie mogła. Ja jestem dobrej myśli, nu ale ja zawsze taki ostrożny optymista ;-)


Edit:
Auła ;(
Cholera nie zdążyłem się dogadać z koparkowym i wjechał już dziś. Ba, i ziemi już nawiózł. Szybki chłopak jak nie wiem co, psia mać. Trzeba będzie ręcznie tę cholerną glinę wozić...

Gerion
14-06-2006, 12:55
No i znam już koszty elektryków.
Robocizna 2300, materiały 3600. Zrobili instalację elektryczną, radiowo-telewizyjną i antenową, komputerową, telefoniczną i alarmówkę w chacie i w garażu (bez czujek ofkors).
Przyjdzie mi jeszcze dopłacić za rozdzielnię i podłączenie całości (w sumie 900zł łącznie).
Do tego rozprowadzenie elektryki na ogród, podciągnięcie domofonu i zasilania napędu bramy wjazdowej, acha i podłączenie czujnika napełnienia szamba (8m).
Wszystko szybko, sprawnie i czysto. Przy okazji skorzystałem z wielu rad praktycznych. Mogę więc powiedzieć, że z elektryków jestem zadowolony. Jak do końca sprawią się jak należy to będę ich polecał na forum.

Szkoda, że odmówił mi gość od klinkieru. Chciałem się na termin zrobienia płotu frontowego umówić, bo lada chwila, jak przywiozą belki na strop w garażu, to już nic ciężkiego na działkę wjeżdżać mi nie będzie. Z kominów jestem mega zadowolony, więc bez mrugnięcia okiem wziąłbym tę samą ekipę. Niestety, w tym roku nie ma szans. A ja nie mam zamiaru czekać do wiosny 2007. Może ktoś na forum podzieli się dobrym namiarem? Albo poproszę kierownika budowy, na pewno kogoś zna.

Zniknła mi góra gliny przed chatą. Ale za to pojawiła się jeszcze większa góra ziemi ;-) Ponoć spod pola pszenicy. Płaciłem 150zł za przyczepę. Dziś ma wjechać katerpilar i z grubsza rozplanować mi humus od frontu. Potem i tak ręcznie będę musiał równać. Ciekaw jestem ile chwastu siedzi w środku? ;-)

Ach, bym zapomniał. Dzisiaj lecimy domówić rolety. W sumie to wszystko mamy dograne, pozostała tylko kwestia najważniejsza ;-) Kolor. Niby okna złoty dąb, to rolety wypadałoby takoż. Ale bardziej nam się podobają rolety w odceniach ekri, albo jasny beż. Na pewno lepiej będą się komponować z elewacją o jakiej myślimy. Poza tym dom inaczej by się prezentował z odsłoniętymi roletkami, a inaczej z zasłoniętymi. Do zastanowienia.


Do dziś 185 965,94 ;-)

Gerion
19-06-2006, 09:19
No i ziemia nie znikła. Odmówiłem koparkę, bo wcześniej chciałbym zrobić dwie studzienki chłonne na deszczówkę.

Mam dach 340m2 więc trochę wody z niego spływa. Można przyjąć, że każdy milimetr opadu to litr wody na metrze. Jeśli więc spadnie centymetr deszczu, to mam 3,4 tys litrów.

Z tej racji, że wody gruntowe u mnie są dość wysoko (jak kopali szambo 3 tyg temu to woda podeszła do 1,6m) myślę o wkopaniu dwóch studni i podłączeniu do nich spustów rynien. Każda studnia zbierałaby z połowy domu. NIe będą głębsze niż 4 kręgi (2m), bo i tak głębiej podejdzie woda gruntowa. Taka dwumetrowa studnia pomieści ponad 1500 litrów, ale deszczówkę puszczę nie w rurach kanalizacyjnych, tylko ostatni odcinek pójdzie w sączku melioracyjnym, perforowanym. Obsypie to żwirkiem, a wpierw owinę geowłókniną. Rok temu robiłem obejście fundamentów, więc doświadczenie mam ;-)

Teraz tylko załatwić ekipę. Lokalny studniarz liczy sobie 220zł/krąg (70+150 materiał i robocizna). Więc obie razem, wyniosłyby mnie 1640 zł.

Obfotografowałem całą instalację elektryczną. W wolnej chwili zrzucę do kompa i zrobię archiwum. I poopisuję póki pamiętam.

Zapłaciłem za roletki. Równe 6 tys. KOlor jednak wzięliśmy pod elewację, czyli kremowy. W złotym dębie jedynie prowadnice i spodnia listwa (żeby głupio nie wyglądało jak się rolety podciągnie, bo listwę zawsze widać).
Za komplet okien i rolet z montażem zapłaciliśmy 16,7 tys. O tysiączek więcej niż średnio nam wyceniano w MS Oknach czy też w Deforze (Veka).
Ale dołożyliśy sobie parę bajerków i stąd zrobił się ten tysiąc.

Myślę intensywnie, czy nie zrobic jednak odkurzacza przed tynkami? Mam tydzień czasu bez robót na budowie, więc może by go jednak wykorzystać?


Do dziś 197 865,94

Gerion
03-07-2006, 22:11
SIę opuściłem w pisaniu dziennika. Cóż, nie ma kiedy.
W każdym razie tynki lada dzień dobiegną końca. Zejdzie więc im niecałe 2 tygodnie. Był kierownik, pomierzył - gada że równo. A jak ona twierdzi, że równo i nie ma się do czego przyczepić - to znaczy że jest idealnie. Ale fakt, to para polecanych tynkarzy i widziałem po nich ściany już po szpachli i malarzach. Stół.

W pracy nowy projekt i nie mam czasu nawet dzwonić na hurtownię ile wiszę za materiały ;-) Trochę czas przecieka przez palce (w sensie - mógłbym zająć się pogonieniem budowy do przodu ale...), ale nie da się pogodzić intensywnej pracy zawodowej ze spokojnym budowaniem. Na przyszły tydzień więc umówię odkurzacz centralny i instalatora.

Ten ostatni trochę mnie zdenerwował, bo miał dokończyć zaślepioną w połowie sciany rurę odpowietrzenia kanalizy. No ale pojechał z dzieckiem do uzdrowiska. Sam dokonczyłem, ale nie przebijałem się przez strop. To juz jego robota.

Drzwi wejściowe. Daliśmy ciała.
Historia jest zbyt długa i skomplikowana żeby to pisać, ale w ostatniej chwili się zorientowaliśmy, że Gerda od dzis podnosi ceny. Czemu gerda a nie K&P jak nam się wydawało? Oj dużo rzeczy nam się wydawało. ;-)
A już nie wspomnę zarwanych nocy przed kompem, kiedy witrtualnie tynkowałem chatę w Photoshopie i dobierałem różniste drzwi...

Już już kupiliśmy Gerdę, kiedy nam autoryzowany sprzedawca oznajmił, ze nie bierze odpowiedzialności bez opinii montera za zakup GSXów setek, ważących ponad 130kg (cholerna szyba kuloodporna). Jakbyśmy budowali z maksa, albo porotermu - OK, ale z siporeksu....nie bałdzo. Ponoć coś tam specjalnie trzeba spawać, klinować, kotwić i zalewać betonem. A wiecie my już z lekkim sercem wydaliśmy te kase i chcieliśmy mieć te drzwi...
Cóż, poczekam na konsultacje. Jak nie to nie. Wezmę w takim razie drewniane (choć niechętnie). I do tej pory jesteśmy bez konkretnie wybranych drzwi. Okna czekają na montaż, instalator drepce pod progiem, a my jak te barany na łące raz w lewo raz w prawo. Aż mnie zęby bolą od zgrzytania.

Na osłodę.
Znaleźliśmy jeszcze fajniejszego stolarza. Ku pokrzepieniu serca, za naszą kuchnię w litym drewnie zawołał 11 tys. Z zawiasami, prowadnicami i osprzętem mieszanym (Hettich/blum). Ze stołem i blatem rzecz jasna. Cóż tyle chcieli w salonie za fornirowane fronty i korpusy z wiórówki.

Ha. Mieliśmy rocznicę ślubu. Poczatkowo nie miałem żadnej idei na prezent dla mojej kochanej, ale w końcu się udało. Znalazłem baaardzo fajny salon SPA. Z tydzień wcześniej, oczywiście w tajemnicy, pojechaliśy z synkiem do owego salonu, umówić mamę na serię zabiegów. Piękne panie oczywiście były oczarowane Adasiem i udało się mu wycyganić dwie garście cukierków ;-) W każdym razie tydzień później, Ewcia przeszła od hydrokapsuły, przez masać i zabiegi Thalgo na gębulkę ;-) Była rozanielona, znaczy się niespodzianka się udała.
Jako anegdotę opowiem, że w tym czasie byliśy z synkiem u mojego przyjaciela w pracy. Przy sobocie to nudził się okropnie (przyjaciel). Miał jakiś taki pistolet na strzałki i plastykowe kajdanki ;-) Oczywiście adaś się do nich dorwał i "pozyczył" sobie. Gdy odbieraliśmy mamę z salonu, jedna z dziewczyn się zaoferowała: "a może chcesz mnie skuć kajdankami?" A ja tak z głupia frant "za 14 lat to on bardzo chętnie skuje panią kajdankami, bez żadnej namowy" ;-)

Do dziś 199 865,94

Gerion
06-07-2006, 13:25
Na szybko.

Dziś spotykam się na budowie z montażystą Gerdy. Ma ocenić czy nasze ściany się nadają pod konkretne drzwi.

Na szczęśćie się doczekałem. Od 10 lipca w Gerdzie wchodzą nowe WX20 a właściwie już GWX - czyli WX z przeszkleniem. Dostalismy wczoraj od handlowca z Gerdy 10MB fot. Na 100% coś z tego wybierzemy, bo oferta obejmuje tylko okleinę...złoty dąb ;-). Cieszę się niezmiernie, bo czas realizacji Gerdowych drzwi to maks 4 tygodnie. Drewniane dwa albo trzy razy tyle.

Jak tylko skończą chłopaki tynkować wchodzi mi odkurzacz (już ugadany) i instalator (z deka później, ale to nic). Mam nadzieję do końcca sierpnia wyrobić się z wodą i C.O. (wedle planu powinienem), a sierpień zostawiam na podłogówkę i posadzki.

W międzyczasie chłopaki od elektryki się odezwałay, że ich wojsko ścignie na studenckie przeszkolenia ;-) A więc szybciutko alarm niech montuję i gniazdka. CO ciekawe dali im wybór taki: Berker, Ospel, Elda, ABB..
A przecież moja firma współpracuje z największą hurtownią osprzętu elektrzcznego w wielkopolsce... Tak więc weekend minie nam na oglądaniu Legranda, Berkera i Eldy. Pewnie kupię sam, bo nie dość, że mamy wysokie rabaty, to rozliczę sobie "wewnętrzfirmowo" ;-)
No i znów czas zaczął gonić.

Nie wiem kiedy okna wstawić, możnaby już za tydzień? Stoją i czekają w magazynie razem z roletami. A my jeszcze parapetów nie wybraliśmy.
Za dużo ich nie mamy (w sumie w salonie i trzech pokojach, razem 5). Na pewno jakiś konglomerat, co pasuje do białego profilu PCV. Znaleźliśmy Boticino za 488zł/m2 i parę innych w przyzwoitej cenie. Trza tylko pomierzyć głębokość po tynkowaniu (ale i tak widzę, że tynk nie robi więcej ni 1.5-1,8 cm... ponoć ściany były równiutkie).

Kurcze, po tych tynkach to tak widzę, że wszystko ruszy i to ostro. Aż się boję czy to ogarnę ;-) A to TAKA pogoda za oknem

Gerion
07-07-2006, 14:35
No i z drzwiami wiem więcej.

Jak kupię przez znajomoą hurtownię to mam z punktu 10% upustu. Przy cenach brutto 2297 i 2395 wychodz mi 470 zł w kieszeni. Ba, jeśli udałoby się załatwić to lepiej, to może i z 15% vatu. Jak na razie wychodzi mi 4220 za dwoje drzwi (WX20 osiemdziesiątki i GWX20 dziewięćdziesiątki). Bez montażu i brutto. Montaż sąsiada pewnie trzeba liczyć 700 zł. Czyli niecałe 5 koła za wszystko...

Teraz musze wyciągnąć ile dokładnie policzą mistrzowie z Łazarza. Jak poznam różnicę to się zastanowię i wybiorę.

Acidtea mnie pytał o prognozę kosztów. W lutym, w dzienniku coś tam pisałem ;-) Więc pora na korektę:

Na niebiesko koszty które jeszccze mnie czekają

Chudy beton i dokończenie działówek: 4,8 tys
Wyszło 3,6 tys (1,2 w kieszeni)

Strop nad garażem: 3,6 tys
Bramy garażowe: 5,6tys
Ogrodzenie front: 8,5 tys
Stolarka okienna/montaż: 15,8
Wyszło 16,5 (minus 0,7)

Stolarka drzwiowa/montaż: 14,6 (razem drzwi zewn. i wewn.)

Czyli do stanu surowego zamkniętego brak obecnie: 32 tys (można se darować ogrodzenie teraz, ale i tak przyjdzie mi za to zapłącić później)

Instalacje
Sanitarna: 1,5
dokładnie tyle wyszło

Wodna: 1,6
Grzewcza: 9,3
Elektryczna: 5
Wyszło 5,9 z alarmówką

Wentylacyjna: 0,8
wyszło 0,3

gazowa+przyłącze: 2,8
podłogówka 2,4
kominkowa 5,5
Szambo 3,6
wyszło jednak 4,25

alarmowa 2
a tutaj tylko 0,5 jeszcze wydam, więc 1,5 w kieszeni

Łącznie: 21,7 tys (z czego 7,5 zapłacone za część grzewczej)


Wykonczenie
Posadzki 9,2
Posadzki garaż 4,2
już wydałem 2,7 na styropian, papę i jej ułożenie

Tynki wew 7,4
wyjdzie coś koło 5,5 ale sufity robię w GK, co znacznie przedroży te planowane 7,4

malowanie 5,5
odkurzacz centr 4,8
a tutaj lepiej, jakieś 3,6
Płytki w całości: 9,4
armatura, ceramika 15,4
podlogi 5,9
oświetlenie, gniazdka 5,6
może uda się uciąć z 1,5
garederoba i inne GK 3
meble kuchenne+AGD 20
na razie mamy ofertę kuchni za 11 (drewno)
parapety zewn i wewn 3,5
elewacja przedwejścia 2,2
ocieplenie tynkowanie 15,2
oczywiście nie wliczyłem ocieplenia stropu.... kosztowało mnie to dodatkowo 5,7
podbitka 4
schody i taras 4,7
reszta rynien 2,5
pozbruk: 8,5
Łącznie: 130 tys


Oczywiście nie będę się tu rozpisywał czemu koszt taki a nie inny, jaki metraż jaki materiał i ile robocizna. Ale policzyłem sumiennie i nie sądzę, bym mogł znacząco zejść z planowanych wydatków.


Ach jeszcze wrzucę poglądowo fotkę tych nowych drzwi Gerdy. Wejściowe byłyby takie z przeszkleniem jak widać, a do garażu byłyby identyczne, tyle że bez przeszklenia i bez frezów (płaskie)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/GWX20.jpg

Gerion

Gerion
10-07-2006, 12:14
No i faktycznie wczoraj w nocy Gerda aktualizowała swoją www. Żeby było ciekawie, to do WX dołożyli 4 odmiany szyldów i klamek. Był jeden - nie było problemu. Jest wybór - znów trzeba mysleć.

W każdym razie dziś ostatni raz się przejedziemy do Progressu i jutro zamówię konkretnie dwoje WXów (znaczy sie jedne GWX). Nie biorę autoryzowanego montażu. Mam nadzieję, że mnie to wyniesie -25% ceny katalogowej.

Zamówiliśmy parapety ;-) Boticcino czy jakoś tak, montaż okienek i całości na 20 lipca. A w czwartek odkurzacz centralny, muszę druknąć foty instalacji elektrycznej, żeby chłopaki czegoś ne uszkodziły.

Gazownikom termin upływa w środę ;-) Podpiasłem umowę 12 grudnia w zeszłym roku, ciekawe kiedy ktoś się odezwie.

A łikend spędziłem pracowicie na szlifowaniu i kitowaniu słupów podtrzymujących dach tarasu. Mówię Wam, fajna robota jak się widzi taki pięnkny efekt ...

Gerion
11-07-2006, 11:46
Czy w Polsce są żółwie? Wczoraj wracając z działki stał taki jeden na środku drogi. Ledwo go zauważyliśmy i udało sie skurczybyka nie przejechać. Skąd się on wziął 5 metrów od torów kolejowych, na środku asfaltowej drogi - nie wiem.

Pmierzyłem wczoraj powierzchnię tynków. Wyszło mi 383 m2 z kawałkiem. Be sufitów rzecz jasna, bo sufity robimy w gipskartonie z paru innych względów.
Liczyłem koszty materiału (piasek, cement, gips, narożniki, grunt itp), wyszło mi 1440 zł. Zatem przy moich tynkach tradycyjnych, ręcznych robocizna z materiałem wyjdzie 14,76 zł brutto /m2. No jakby nie było, za maszynowe zapłaciłbym z 5zł więcej na metrze, a to mi daje prawie 2 tys w kieszeni.

W tym tygodniu jeszcze odkurzacz, a potem weekend. Cały czas mi wisi temat studzienek pod deszczówkę i wyrównania terenu, ale dziś dorwę opornego pana koparkowego ;-)

Po wnikliwym obejrzeniu elektrycznych gadżetów (włączniki, gniazda itp) bierzemy Berkera. Wezmę przez swoją firmę, co da mi w sumie -36% od ceny katalogowej. W końcu nie mamy jakiejś zastraszającej liczby tych dupereli, a Berker mi się podoba. Na całe szczęście żonce podoba się tak samo. Kolor spokojny, bo kremowy (no ja chciałem w kuchni poszaleć ze srebrem i aluminium, ale wiecie... nie dało się ;-) ).

Umówiłem się na montaż gniazdek po 20 lipca. WIęc też zaraz po osadzeniu okien chłopaki pobawią się alarmem.

Tak myślę co z drzwiami, bo na 100% nie będziemy mieli drzwi i okien w jednym czasie. Okna już za tydzień, a drzwi nawet nie zamówione ;-) Mam więc dwa wyjścia: albo jakieś tymczasówki (gdzie ja setki znajdę?), albo dostawać się tajnym przejściem do środka i podpierać od wewnątrz brechami 18x18 solidny kawał zbitej z desek płyty. I tak po montazu okien pierwsze dwa-tzry dni nocuję na budowie. Dobrze, że zaczynają w czwartek ;-)

Gerion
12-07-2006, 08:39
No i tynki rozliczone. Suma sumarum wyszło ze wszystkimi pierdołami 5800, co daje średnio trochę ponad 14 złm2 (robocizna+materiał)

Kierownik odebrał tynki. Pierwszy raz pochwalił. A dokładniej stwierdził, że dawno nie widział ekipy, która robi TAKIE ręczne tynki. Oczywiście podebrał namiary ;-)

A wieczorkiem odwiedził nas pan tynkarz nabudowie i żeśmy se długo pogadali. Okazało się, że siedział długie lata w Niemczech na budowach, i zajmuje się praktycznie wszystkim. W okolicy (znaczy jak wyjdę przed dom i spojrzę) stoją daw domy, które postawił od podstaw i kilka innych, w których robił wnętrza. Bardzo przyzwoity człowiek muszę Wam powiedzieć.
Widząc jakość wykonania od razu skołowaliśy go do robienia naszeg ogrodzenia z klinkieru. Oczywiście pod koniec rozmowy ;-) A że mu się dobrze rozmawiało to nie odmówił. Wstępnie więc dogadaliśmy się na wrzesień.

DOpadłem koparkowego ;-) Ucieka na wakacje. Ściągnąłem go wczoraj z roboty, ale jak się dowiedział, że mamy klimę w aucie - nie chciał wsiąść. Ponoć ma fest alergię. Tak więc obie studzienki (po 5 kręgów) będziemy kopać po koniec lipca.

A Gerda nowe katalogi i próbki dośle w piątek do Progressu. Odwiedzimy, a jakże ;-) I mają od wczoraj cenniki. 1900 netto za WX z szybką. MOntaż 400zł/szt. Gdyby ten rabat o którym wspominała Pani handlowiec był aktualny, to zaczyna być to atrakcyjne (znaczy się autoryzowany montaż). Ach, czas oczekiwania do 6 tyg, czyli standard.

Gerion
14-07-2006, 09:45
No dobra, tyle ludzi mnie już pyta o kontakt na tynkarza na PW, że nie nadążam odpowiadać.

Ale powtórzę, majster nie dysponuje tel.komórkowym. Trzeba podjechać do Kostrzyna i się z nim osobiście umawiać. Co więcej, nie robi żadnych budów poza Kostrzynem. Przynajmniej w tym roku.

Wczoraj po poludniu zastałem już skończoną instalację centralnego odkurzacza. Skromnie wygląda ;-) Myślałem, że będzie tego więcej, a tu parę rurek, trzy gniazda i wyjście na szufelkę. Fakturka w sobotę.

Teraz parę obiecanych fotek:

Odkurzacz centralny. Znaczy tu zawiśnie. Rura idąca w dół, to główna ssąca. Tędy pójdzie wszystek kurz z domu. Rura idąca w górę to wyrzutnia odfiltrowanego powietrza. Spokojnie dmuchnie sobie na stryszek. Rurki będą schowane pod stropianem (ocieplam ścianę między pokojem a garażem).

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-13a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-13a.jpg)

A tu rozgałęźnik w holu. Jedna rura obsługuje kuchnię (szufelka), a druga dwa pozostałe gniazda sprzątające z całego domu.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-13b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-13b.jpg)

A to właśnie przejście do salonu (widać też gniazdo)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-13c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-13c.jpg)

Tutaj kawałek tynków. Objechany komin kominkowy ;-)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-13d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-13d.jpg)

A tu tynki poraz drugi, w tle drugie gniazdo ssące odkurzacza.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-13e_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-13e.jpg)


Jak pisałem. Tynki robione ręcznie nie mają wiele wspólnego z maszynowimi. Jedyna ich zaleta to fakt, że są równo położone. NIe były filcowane (bo i po co), więc nie mają żadnej gładkości. W sumie to nie ma czego pokazywać, no ale jak się dopraszacie, to proszę bardzo ;-)


Od półtorej godziny jestem właścicielem szafki gazowej. Na Ostrowskiej w Economy nabyłem w kolorze klinkierowym (dla mnie czekoladowo-wiśniowy). 341 złociszy. Teraz będę musiał znów popędzić gazownię, by wywiązała się z umowy. Podpisałem ją w grudniu i mieli termin do 12 lipca mnie podłączyć do gazu.

Jak dzwoniłem do Pobiedzisk, pani stwierdziła, że zima był długa i się im wszystko opóźnia. Ale wiadomość dobra, 28 czerwca jakiś ich podywkonawca wpisał się na robotę na naszej działce ;-) Mam czekać na kontakt....Akurat. Będę dzwonił regularnie co 2 dni.



do dziś 204 017,54

Gerion
08-08-2006, 12:26
Strasznie dawno nic nie pisałem. Wydarzyło się takie mnóstwo rzeczy, dobrych i złych, że nie jestem w stanie ogarnąć wszystkiego pamięcią.
Dziękuję Adze Faciowej, za pobudzenie mnie do życia forumowego. Pozdrawiam przy okazji...

Od czego by tu zacząć?
Od stanu surowego zamkniętego? A niech będzie. WIęc drzwi.
Po długim poszukiwaniu, po godzinach spędzonych przed Photoshopem i dopasowywaniu różnych drzwi do naszego domu, zdecydowaliśmy się na dwie Gerdy. Wejściowa z przeszkleniemGWX20 i garażowa, pełna, gładka (WX20). BYłem i w Tomarki i w Progresie. W Tomarku miły pan chciał mnie mile naciąż na parę stów więcej...wiecie...cena netto cena brutto cena z montażem... Wyszło, że 7% płacę tylko do usługi montażowej..
W Progresie zupełnie inna rozmowa. Ale może ja wolę po prostu z kobietami rozmawiać? O wiele lepiej mi się negocjuje.
Nie dość, że cena normalna (7% vat na całość), to i rabat odpowiednie.

Pan pomiarowy (z polecenia znajomych) konkretny. Wezmę go też na wewnętrzne drzwi. Bez dwóch zdań. W zeszłym tygodniu dostałem info, że jedne drzwi już są... Na przeszklone poczekam jeszcze tydzień. Za obie pary z montażem, zapłacimy 4512,38


Okna. Pisałem wcześniej, że zamówiliśmy fajne okna? Nie? Już nie pamiętam. ;-) ALe poważnie, jak przyjechały to byłem zachwycony. Bardzo mi się podoba okno tarasowe. Trójdzielne z dolnym wypełnieniem panelem pcv w okleinie złotego dębu. Wygląda bardzo oryginalnie. Jak się dorwę do zdjęć, to wkleję...
(właśnie się dorwałem i wklejam)

Fajna ekipa. WIecie, tak pozytywnych, wesołych ludzi dawno nie wdziałem. PanGrzesiek, główny majster po prostu dwoił się i troił. Przez jeden dzień zamontowali wszystko...I uwaga. Będę chwalił.

Rozwiesili na płocie transparent. TU montujemy Okna z Krakowa. Firma Gemi ze Swarzędza....
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-20a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-20a.jpg)


Okazało się, że po założeniu puszek rolet (chciałem okna zlicowane z murem zewnętrznym), puszki licują też z tynkiem w środku, a podstawka pod maskujący GK wystaje...

Zauważyłem to po montażu okna tarasowego (280x230) i okna w salonie (200x130). Chwila konsultacji u kierownika...i mówię panu Grzesiowi, że nie tak, że od nowa montujemy i wysuwamy okna do przodu...mam mieć miejsce na zamskowanie płytą GK puszki rolet..

Wiecie co? Żadnego fochu, żadnej krzywej miny czy wiązanki... Ma być? To zaraz zrobimy. NIe ma problemu.

BYłem w lekkim szoku, mile zaskoczony.
Poprawili. Ba na moją prośbę dokłądnie opiankowali i wypełnili styropianem przestrzenie nadokienne. Dopłaciłem im parę groszy, ale super to zrobili. Należało im się...

W tej samej firmie zamówiłem parapety wewnętrzne. Konglomerat boticino. Cena przyjazna do kieszeni ale ściagane z ostrowa.
Przywieźli pod wieczór. Głupi, że nie zwróciłem uwagi jak sobie rozciąłem palec przy rozładunku...

Na drugi dzień p.Grzes się zjawił montować parapety i obcinać piankę. Zamontowali dwa.

Przy trzecim powiedziałem stop. Brzeg miał być wyszlifowany i wykończony tak, jak widziałem na wystawce. Nie był. NIe podobało mi się. NIe chcę mieć takich parapetów przez następne parę lat...

Pojechałem do Gemi. Żadnych problemów. Trochę się zdziwili, że podwykonawca im spratolił, ale przeprosili (nie ich wina, ale rozumiem profesjonalne podejście) i przyjęli reklamację. Na 5 parapetów jeden był do przyjęcia...

Czekałem parę dni na przyjazd ekipy po odbiór. MI się spieszyo, bo już mi okleili chatę styropianem i robili obróbki okien, a przy okazji jedna listwa od rolety była do wymiany. Nie podobało mi się, że była przecięta lekko nożykiem od pakowania. ...

p.Grzegorz zjawił się po kilku dniach. Byłem ciekaw ich reakcji na fakt że okna są już obrobione i siatka zatarta ;-)
NIe było problemu, wyjęli całe okno do wewnętz, rozebrali roletę, wymienili listwę i zamontowali na nowo, nawet lepiej wpasowując do środka. Z uśmiechem, z dziękuję i przepraszam.

Teraz czekam na nowe parapety, mają być po 15 sierpnia. Oczywiście za montaż okien, parapetów i same parapety zapłacę dopiero jak je dostanę zamontowane.

Wiecie, jestem naprawdę pod wrażeniem (pozytywnym) firmy Gemi. Polecam.

Na razie tyle. O instalacjach, ocieplaniu i wojnie nerwów opowiem innym razem.

Gerion
22-08-2006, 10:12
Z instalacjami było bezbolesnie. Z Robertem umówiłem się w listopadzie zeszłego roku, widziałem jak robił u kolegi...

WYcenę jaką mi zrobił wtedy, musileiśmy wywalić do kosza. Znaczy się robocizna pozostała bez zmian..ale koszt miedzi zmienił się o 114%...Na moją niekorzyść oczywiście. Stąd ostateczna decyzja - alupex i system trójnikowy, nie rozdzielaczowy. Rozdzielacz zrobiliśmy tylko na podłogówkę. Wyszło 53m2 podłogówki i 6 pętli.

Z wodą uwinął się w 2 dni, podobnie z CO i podłogówką.

W tym samym czasie wszedł mi sąsiad robić ocieplenie. Styropek frezowany, 12 cm kupiłem w styczniu tego roku...CIerpliwie czekał na hurtowni, nawet się ładnie wysezonował.

Wiecie, z sąsiadem wykonawcą, byłem umówiony praktycznie na wszystkie prace wewnętrzne. Sufity, szpachlowanie, malowanie płytki, gipskartony, kominek, tynk i ocieplenie...

I niestety, sprawa się rypła. Po pierwsze wizycie kierownika budowy. WOlf, jako osobnik dokładny i upierdliwy pomierzył łatą całe ocieplenie... Pochwalił, że tu jest dobrze, tu świetne...ale też w dwóch miejscach powiedział: styropian do zerwania i poprawka panowie...

Teść był świadkiem reakcji. Po prostu się obrazili. Jak panny na weselu....Jak ktoś jest wykonawcą od 15 lat, to żaden książkowy inżynier nie będzie mu zwracał uwagi, że gdzieś jest 5mm różnicy...

Szlag mnie jasny trafił. Ale wiecie - sąsiad, więc wojny nie będę toczył. Byłem postawiony pod ścianą. A potem pojawił się jeszcze szantaż, że z takim kierownikiem to nikt normalny nie będzie współpracował, że teraz trudno znaleźć wykonawców i że za taką cenę jakość też jest odpowiednia...

Zdobyłem się na spokój i opanowanie i przez 2 godziny starałem się uspokoić sąsiada i rzeczowo z nim rozmawiać. CHyba nawet żonka nie mogłaby liczyć na taką dozę wyrozumiałości z mojej strony ;-)

Zaliczyłem więc dwie nieprzespane nocki... PO długich dyskusjach stwierdziliśmy jedno - nie warto się kłócić, bo sąsiad przez lata zostanie sąsiadem. Ale też nie warto dać sobie spierprzyć wykonawstwa...

Postawiłem sprawę jasno, jesli nasz wykonawca ma świadomość, że nie sprosta wymaganiom kierownika w dalszych etapach pracy, to oszczędźmy sobie nerwów i przykrości...

Kierownik też obiecał nam pomóc i podesłać swoje ekipy.

I tak się stało. Po pierwszej pracy sąsiada, okazało się że stała się ona ostatnią. Zrobili mi tylko całość ocieplenia jak się umawialiśmy, opaski wokół okien, parapety zewnętrzne... Tynkować też mają, bo się na całość umawialiśmy.

Rozeszło się po kościach.


W zeszłym tygodniu weszła mi ekipa od kierownika do posadzek. Miksokrecik. Dziś posadzki są już pięknie twarde. Czekam na montaż drzwi wejściowych i gostka od wnętrz...

Wkrótce zamieszcze zdjęcia, zobaczycie jak Plejadka nabrała wygladu. Teraz szukamy koncepcji na łazienkę (bo płytki do holu i kuchni już mamy wybrane (Azteca). NIe dziwi chyba nikogo, że najbardziej podobają się na płytki powyżej 100złm2 :cry:

Musze dokupić resztę gniazdek i ramek, wybraliśmy Berkera, B.Kwadrat w kolorze kremowym. Na początku wrzesnia mają nam chłopcy od elektryki wejść i zamontować wraz z alarmem (Satel).

Dom, powoli zaczyna wyglądać jak dom. Za tydzień porozmawiamy z kominkarzem (mamy już wybrany "wizualnie" kominek), dobierzemy sobie tynki (chciałem transparentny i malowanie, ale mnie przekonują do gotowych tynków barwionych w masie). W sumie to chyba mamy już w głowie koncepcję wnętrza, to chyba dobrze. Jak na razie się nie kłócimy z żoną ;-)[/url]

Gerion
25-09-2006, 23:35
Nie, no to jest normalnie masakra...
Nie da się funkcjonować na zwykłych obrotach i wejść miękko w etap wykończeniówki...widzicie..mija miesiąc..a ja nie mam czasu nic wpisać do dziennika..NIC...

Tyle jest do nadrobienia, że chyba nie nadrobię..może w przyszłym życiu ;-)
To, że dzień zaczynam od kawy, to norma, ale potem leci kofeina w tabletkach, karnityna i inne świństwo...potem burn, powerade i reszta redbuli ;-) Inaczej się nie da połączyć pracy zawodowej i ciężkiego procesu myślowego, jaki towarzyszy każdemu w tym etapie.

Powiem szczerze..postawienie chaty w stanie surowym zamkniętym to jest jak mówi towrzysz Lepper TAKI pikuś, w porownaniu z ogromem wyborów, które czyhają na inwestora zaraz po zamknięciu budowy. No chyba, że ja jakiś dziwny jestem ;-)

Późna pora, więc pewnie przynudzam.
Teraz krótko. Ominę sporo dużym łukiem i skupię się na kominku. Tak owszem ;-) Kominku. Właściwie to już stoi, brakuje tylko wykończenia. Jak będzie wyglądał? Hmm poniżej zdjecie z forum, z galerii Foresta. Nasz będzie kolorystycznie identyczny, i bardzo zbliżony formą geometryczną i wykończeniem:


http://foto.onet.pl/upload/32/24/_541062_n.jpg

Wkład mamy niejaki Gall700, taki dla malo wymagających, no ale nie z tych marketowych ;-). Wykończenie - obudowa wiadomo gips karton, na to pójdzie tynk...nie wiem jeszcze jaki. Górna półka, półka boczna i dolna listwa - łącznie to 1,6m2
Strasznie nam się spodobał rdzawo-czerwony marmur (swoją droga też odmiana Forest), wystawiony w Italmarmur przy naramowickiej w Poznaniu (ul Miętowa). Ewentualnie jeszcze marmur ściągany z Indii (nazwy nie pamiętam, ale powaliło mnie jak kamień może być tak piękny)...
Cóż, cena dość słona przekraczająca tys zł/m2. W oryginale (na focie) wykończenie jest w ładnym gresie. Ładny gres kosztuje 5x mniej...I tak kominek wraz z DGP wyniósł nas parę ładnych tysięcy - więc się mocno zastanawiamy...
Ramka z satynowej stali wokół wkładu - oczywiście do zrobienia na zamówienie w warsztacie blacharskim. Musi być normalny kołnierz, żeby szczelnie zakrył obramowanie. Cena jeszcze nie wiem dokładnie, ale w granicach 5-6 stów.

Jutro wkleję fotki naszego oryginalnego...choć w sumie to tylko stelaże obite płytami i wkład...chyba nie ma co na razie pokazywać.

O reszcie dylematów, o materiałach koncepcjach aranżacjach i cudach wiankach napisze później. Obiecuję częściej zaglądać ;-)

Gerion
26-09-2006, 10:47
No dobrze, to odrobina historii - powiedzmy nieco uwspółcześniona ;-)

Okna okna...ja wiem, że każdy inwestor je przeżywa jak mrówka okres. Ale wcześniej mówiłem o tarasowych...No i proszę czyż nie wyglądają ładnie...To stan z 20 lipca:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-20b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-07-20b.jpg)

Tutaj kapkę inne ujęcie, jak zauważycie rolety mamy w kolorze hm..ekri?
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-01a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-01a.jpg)

Chyba tak, prowadnice w złotym dębie...Dokładnie je obejrzałem przy odbieraniu okien..Jedna była uszkodzona, nacięta nożykiem (prawda Iga?)...poszło do reklamacji...nowa przyjchała po tygodniu z panem Grzegorzem.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-01b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-01b.jpg)

Jak zauważycie, na ścianach już był przyklejony styropian...więc do wymiany prowadnic od rolety trzeba było wyjąć okno..do wewnętrz (żeby nie uszkodzić obróbek styropianem wokół okna). Obyło się bez strat ;-) Brawa dla Gemi i pana Grzegorza.

a tu froncik:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-01c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-01c.jpg)

Czemu mówię, że historia uwspółcześniona?
ANo dopiero teraz, przy obróbkach szpalet wokół okna tarasowego wyszło, że coś nie tegez...Okno ma kształt trapezu...Pan Grzegorz mierzył i prostował dziesięć razy..nie pomogło..
Wiecie czemu? Ano rama jest spierdzielona ;-) Na dole dłuższa o 1,5 cm, więc i okno krzywe..
Reklamacja. Oknoplast dał ciała więc na swój koszt przywiezie wymieni i zamontuje nową ramę...Już się nie denerwuję..chyba na tym etapie żadnego inwestora nie jest w stanie nic wyprowadzić z równowagi. Uśmiecham się tylko i gładzę czule mojego bejsbola ;-D

A pomyśleć, że temat z oknami wydał mi się zakończony...


No dobra.
W tydzień później zakonczono oklejanie domu styropianową kołdrą...Wyszedł całkiem przyzwoity termosik:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-09_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-09.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-20b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-20b.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-20c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-20c.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-23b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-23b.jpg)

To właśnie wyżej opisywałem jaja jakie działy się przy robieniu ocieplenia...Suma sumarum na dobre wyszło chyba każdej stronie. Piszę chyba, bo życie płata różne niespodzianki...

Parapety zewnętrzne.
NIe szukałem w kamieniu. Przepraszam wszystkich użytkowników kamiennych parapetów zewnętrznych, ale mi się nie podobają.
ZRobiłem opaski wokół okna, w miarę w proporcjach, więc parapety miały być nie rzucające się w oczy grubością i w kolrze dachówki. Albo jak najbardziej zbliżonym. Wziąłem z Paradyża. Dość tanio. Za całość materiału 339 zł ;-) No plus jeszcze fuga..ale to już grosze.

Tak się prezentują parapety:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-15a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-15a.jpg)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-17_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-17.jpg)

Teraz po deszczach wyglądają nieco czyściej ;-)

W tzw międzyczasie zjawili się jak burza chłopcy od posadzek i rach ciach je wykonali. Fakt, że do nocy, ale hm...maszynowo i idealnie....Oj dlugo pielęgnowałem te posadzki ;-)
No ale są równiuśienkie, co jest dość ważne dla kolejnych fachmanów:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-23a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-23a.jpg)


Ominąlem jakże ważne wydarzenie w naszym życiu prywatnym... Pierwszy od lat wspóly wyjazd na wolny łikend.
Padło na Jastrzębią Górę z różnych przyczyn o których nie ma sensu pisać. Było deszczowo ;-) A woda w Bałtyku miała 8 stopni ;-)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-14_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-14c.jpg)

Na focie Adam i Ewa. Ewa napisała na piasku Antonio fakaldo (że niby zimno, jak w tej reklami IceTea), ale żaden Antonio się nie zjawił...pewnie, że ja byłem blisko i odstraszałem swoimi bicepsami potencjalnych Antoniów..
Generalnie dowiedzieliśmy się o sobie wielu nowych rzeczy, czasem po 10 latach życia razem, tym bardziej w takiej gonitwie jak w ostatnich miesiącach z budową, jest potrzeba by sobie pewne rzeczy przemyśleć...i powiedzieć. Ale to nie temat na dzienniki budowy........

Ostatnia fota ;-)
Archiwalna..zapodziała mi się w dokumentacji ogrzewnia podłogowego. Kawałek kuchni z dziurą na wyspę ;-)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-15b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-15b.jpg)

Ech teraz z instalacji to czekam i czekam na wewnętrzną gazu...Robert nie odbiera telefonów, więc chyba wsiądę w auto i pojadę do Buku...do niego do chaty...z bezjbolem...to najlepszy czasowstrzymywacz ;-)

Gerion
26-09-2006, 13:21
I ostatnie fotki na dziś (nie ma jak odrabiać zaległości).
Rzeczony kominek w moim przypadku jest w stanie szczątkowym, to znaczy jest konstrukcja i osadzony wkład.

Całość na razie wygląda skromnie:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-09-22b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-09-22b.jpg)

I tak:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-09-22c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-09-22c.jpg)

Dla porządku dodać muszę, że wokół domu też trwają prace. Robi się (tak to dobre słowo...raczej żółwi się...) podmurówka.
Płytki klinierowe też z Paradyża. Kupione w Catoramie (18zł za paczkę 0,7m2) Niestety styropian został zrobiony przez moich murarzy niezbyt dokładnie i trzeba tu i ówdzie równać wpierw klejem.

Na razie to wygląda tak:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-09-22a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-09-22a.jpg)

tyle ;-)

Gerion
29-09-2006, 13:57
Nie wiem za bardzo czy coś się posuwa na budowie, jakoś nie ma kiedy podjechać...na szczęśćie telefon komórkowy wystarcza (hm..kiedyś bym nie wytrzymał...w zeszłym roku częściej "pilnowałem" budowy...).

Co sie robi? Jednocześnie ogrodzenie (fundamenty pod płot klinkierowy),schodyzewnętzne i tarasowe (też fundamenty), kończą szlifować ściany i zaczną pewnie sufity (całość w gk robimy). Garaż wreszcie mam skonczony (strop)...ile ja na to czekałem ;-)
Na belki stropowe czekałem ...hm... zamówiłem je we wrześniu zeszłego roku ;-) a że mi się nie spieszyło ...to tak się z tym woziłem..dopiero niedawno przyszło mi do głowy, ze coś za długo idzie realizacja zamówienia ;-D

Ponoć dziś strop został zakończony ;-) Ocieplony, zaszpachlowany, od spodu plyty GK podwieszane, konstrukcja na belkach 18x8, w środek 15cm wełny mineralnej, a od góry czeka mnie jeszcze nabicie desek..ale to zostawiam sobie na jesienne wieczory.

Jakoś tak wszystko wymieszane..nie wiem jaki etap mamy właściwie..bo możnaby już malować, a to jeszcze jakieś prace ze stanu surowego zostały ;-) Ale co tam...jestem spokojny jak Statua Wolności.

Miałem niby o płytkach pisać a opowiadam pierdoły ;-)

Generalnie płytki mamy już wybrane. Łazienki zaprojektowała Ewa. Tak tak, mam zdolną żonę ;-) Wyliczyliśmy sobie dokładnie odległości no i żonka wyrysowała na papierze milimetrowym płyteczki. Więc zamówiliśmy na razie na większą łazienkę.

NIe jest źle z oczekiwaniem bo około 3-4 tygodnie.

Jakie płytki? Szukaliśmy dość długo. Obojgu nam spodobał się styl surowy i ascetyczny. Generalnie więc gresy. Najlepiej bezfugowe, najlepiej jak największe płytki imitujące kamienną ścianę.

Oczywiście, to nasz gust ;-)

Po długich poszukiwaniach wybór padł na Zirconio. Jaksobie poszukacie na stronie www.zirconio.es to znajdziecie.
Wybraliśmy z linie HighLine kolekcję Alda Luxe. Obie płytki (Marfil i Noce) doskonale komponują się z soba i własnie w ten sposób chcemy "pocieniować" ściany. Przy dużej powierzchni efekt jest naprawdę znakomity.
Zamawialimy w Ibero na Obornickiej. Nawet rabat był przyzwoity. Fajną sprawą jesy usługa cięcia płytek. A będziemy potrzebować zrobić trochę mozaiki pod prysznic i na wannę. Jak policzyłem - wyjdzie kapkę taniej niż kupowanie gotowców za 300zł/m2. No i materiał będzie identyczny.

ALda Luxe są fazowane, więc można zrobić fugę 1,5mm - o co nam tak naprawdę chodzi. A taki efekt byśmy chcieli mniej więcej osiągnąć...Co prawda to nie są te płytki, ale tak poglądowo wrzucam ;-)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-20d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-08-20d.jpg)


Teraz podłoga.
Tu wymyśliliśmy sobie, że będą jasne plytki. Identyczne w holu, wiatrołapie i kuchni. Wybór padł na płytki Azteca, niejakie Latino Ocre
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-19_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-05-19.jpg)

To te jaśniejsze, w centrum fotki.
W tej chwili wymyślamu koncepcję jak je ułożyć. Pierwotnie chcieliśmy klasnyczne karo, ale jak sobaczyłem ile jest możliwości kompzycji, to bez wahania zaczęliśmy eksperymentować. Jak już wybierzemy konkret - to podeślę linka, albo wkleję fotę.

Małą łazienkę dla odmiany robimy w żywe kolory. I ciekawy format płytek. Wybór padł na płytki fimry Azuvi (www.azuvi.es). A wnętrze łazienki będzie z dwóch kompozycji: z płytek serii Aneto (http://www.azuvi.es/webazuvi/producto/CONSU/ambte.php?serie=ANETO&amb=ANETO02&Id=10) (ANETO DUO BLANCO - jako komplementarna, biała z lekkim wybrzuszeniem) (ANETO TWIN RED - czerwona, element wyróżniający również z wybrzuszeniem) i Mediterraneo (http://www.azuvi.es/webazuvi/producto/CONSU/ambte.php?serie=MEDITERRANEO&amb=MEDITERRANEO01&Id=10)(MEDITERRANEO DUO BLANCO - jako podstawowa, kremowobiała)

Sądzimy, że połączenie płytek płaskich (mediterraneo) i bardziej odważnych, geomentrycznych (Aneto) da w sumie całkiem przyjemny efekt. Podobnie jak połączenie czerwieni (niewielkie fragmenty) kremowej bieli (ściany) i kamiennej szarości (podłoga). Całość ma być spięta kluczowym elementem, czyli czarno-czerwoną umywalką..
Ja wiem, że to może być zyt odwazne (pomysł jest mój, a ja jestem konkretny facet i nie lubię pasteli, mnie bawi wszystko co intensywne, pełne energii) i żonka ma momenty wahania...
Jak będzie w efekcie, pewnie wkrótce Wam powiem bo to już najwyższy czas zamawiania.

Gerion
18-10-2006, 12:23
Czyżby jesień dobiegała końca? Od dwóch dni skrobię wartwę lodu z szyby auta...Za to w dzien pogoda jest wspaniała, słońce w pełni wyciąga 16 stopni.


Co na budowie?
Mojemu panu Tomkowi zachorowało dziecko i to bardzo poważnie. Wylądowało w szpitalu, w związku z czym nastąpiła kilkudniowa, nieprzewidziana przerwa na budowie.

W międzyczasie wybraliśmy tynk zewnętrzny. NIby mieliśmy to przełożyć na przyszły rok, ale nas Tomek zdopingował ;-) Póki jest pogoda, to robimy wszystko na zewnątrz...

WYbraliśmy się więc do firmy STO na STrzeszyńskiej. Od rańca. Pan miał czas na prezentację (i tak przyszliśmy w opcją: tynk silikatowy lub silikonowy), więc poznaliśmy wady i zalety tynków mineralnych, akrylowych silikatowych i silikonowych.

Wybraliśmy silikonowy.
Bałem się, że będziemy tygodnie ślęczeć nad wyborem koloru elewacji, w końcu to jedna z najważniejszych rzeczy. Hm...zabrało nam to doslownie 10 minut ;-)

Elewacja to ciepła, żólta barwa - kolor STO 31314. Opaski wokół okien będą miały jaśniejszy odcień - kolor STO 31316. Wczoraj zrobili połowę elewacji, dziś kończą. Jak porobię foty, to Wam wkleję.
My dostaliśmy 20% rabatu w STO, ale Tomek wziął na siebie fakturę i dostał jeszcze 5%. Wyszło w cenie 20.90 zł brutt/m2 (tynk silikonowy plus podkład gruntujący).

Wczoraj jak Ewa wieczorem zobaczyła kolorek to stwierdziła krótko - o takim domu marzyłam. Pozostawię to bez komentarza...

Gerion
14-11-2006, 13:34
Oj głupi jest człowiek...im starszy tym głupszy.

Minął miesiąc...baaardzo nerwowy. Opisze pokrótce. Do tej pory zabezpieczałem się umowami, płaciłem w terminie ale za zrobioną robotę...

Pisałem o Tomku. Z polecenia kierownika budowy. ALe przestało to wyglądać tak słodko, po kilku tygodniach.

Rozpczął kilka prac na raz: tynkowanie z zewnątrz, sufity g-k w środku, klejenie płytek na podmurówkę, murownie schodów wejściowych, robienie fundamentu pod ogrodzenie, szlifowanie ścian i gruntowanie, obróbki wokół okien.......

A byłem też poganiany o pozbruki, krawężniki i inne cuda. Wiecie przy takim pośpiechu, to zaczęte tamto zazcęte, tu jedna zaliczka tu druga, tu coś za zrobienie i za materiały...

Roboty zaczęły się przeciągąć, telefony milczeć, pracownicy zniknęłi z budowy a ja wydałem grubo ponad 20 tys.....bez umowy, bez faktury, bez żadnego śladu.....A potem kierownik budowy mi potwiedził, że od miesiąca też nie może dorwać Tomka.........
W desperacji pojehałem pod podany adres...otworzyła mi "żona" ktora stwierdziła, że on nie mieszka z nimi od dawna i nie zna aktualnego adresu jego zamieszkania...

Nic nie pisałem w dzienniku, bo szkoda było moich nerwów...Cóż poradzić. BYłem zdenerwowany i zdesperowany, bo sam się wpuściłemw kanał....Mimo to moja żona wierzyła w dobre intencje wykonawcy. Więc spóbowałe na spokojnie.

Gdy go w końcu złapałem przyjąłem taktykę "ofiary banku". Zagroziłem kontrolami na budowie i brakiem kasy na cokolwiek jeśli cokolwiek nie zostanie dokończone....

NIe będę wdawał się w szczegóły. Efektem jest to, że mam umowę z datą sierpniową na wszystkie prace, z terminami zakończeń, mam faktury na 80% wpłąconych pieniędzy, od zeszłego piątku w końcu mam otynkowny dom, podwieszone sufity, wymurowane schody wejściowe.....

Ale nie życzę nikomu takiego stresu. I mówię wszystkim budującym, żadnych zaliczek, nawet jakbyście byli w 120% przekonani o dobrej woli wykonawcy.

Jutro jadę dokupić rynny spustowe, najwyższy czas, bo jak leje, to chlapie mi na tynk...a od miesiąca mam gotowe odprowadzenie deszczówki do 2 studni, po co więc czekać?

Zamówiliśmy bramy garażowe..w końcu. W życiu nie myślałem, że zamówię Hormanna ;) Ale dostałemtak porażający rabat, że byłby skończonym osłem gdybym poniżej 8 tys nie wziął dwóch bram z oryginalnymi napędami (bramy 220x250). Rabat dostałem wyłącznie dzięki żonie (nie nie - nie wymieniłem jej na bramy ....:) ). Montaż jakby się udało, będzie przed gwaizdką, w co jednak osobiście watpie...pewniejszy jest początek stycznia.

CO z przeprowadzką? Mam gdzieś ściganie się z czasem. NIe wieszam grzejników, nie podłączam pieca...będę raz najakiś czas dopalał w kominku byle temp nie spadła poniżej zera... A wprowadzimy się na wiosnę..ze spokojem. Nikt i nic mnie nie wygania z mieszkania...

Mogę wreszcie podsumowac koszt ocieplenia chaty i otynkowania.
Przy powierzchni 200m2 wyszło niej więcej tak:

Materiały (styropian 12cm, kleje siatki kołki inne cuda) - 4434 zł
Robocizna (ocieplenie, opaski, parapety zewn) 4680 zł
Parapety zewn. +fuga - 330 zł
Tynkowanie robocizna - 2000 zł
Tynk silikonowy STO - 5000 zł
Razem:16 444 zł


Mam już wszystkie płytki na łazienki...ciekaw jestem kiedy Tomek zacznie je robić? Pewnie w grudniu....

Na razie więc myślę o pozbrukach i wykończeniu tarasu...ach..brakuje mi druga warstwa posadzki w garażu..mam nadzieję że po 20 listopada ie przyjdą przymrozki...chociażby do połowy grudnia się udało, co?

Ach, mam też zamotnowany alarm i w reszcie lektrykę w domu...wiecie jak przyjemnie jest zapalić światło w salonie? Nawet jeśli jest to zwyczajna żarówka w oprawce....

pozdrawiam
Gerion
[/url]

Gerion
16-11-2006, 10:59
Jakoś miałem wrażenie, że opisałem wiele rzeczy, że powklejałem zdjęcia kominka itp...sprawadzm........., a tu guzik. Oj widzę, że strasznie zaniedbałem dziennik budowy.
Wiecie...nie mam w sobie już zupełnie energii na dalsze budowanie..najchętniej to bym się zwinął w kłebek, połozył gdzies pod jakimś kamieniem i czekał az mnie liście przysypią....

No ale dziś mam dzień na narzekanie ... żona mówi że marudzenie to moja specjalność...cholera, chyba bloga zacznę pisać ;)

Dobra, zacznę od zdjęć:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/kominek15-11-06_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/kominek15-11-06.jpg)
To jest kominek, jakby kto nie wiedział. Już obudowany na gotowo...Nie widać tego na zdjęciu, ale po lewej bocznej stronie są 3 wnęki, czekające na zamontowanie halogenów. Pierwotnie chciałem go w czerwonym kolorze (tynk), ale ostatecznie będzie obłożony płytkami gresowymi...taki czerwono-brązowy kamień (znaczy się imitacja, wiadomo - gres, ale za to 10 x tańszy). Na montaż czekają kratki no i listwa otaczająca wkład, listwa ze stali polerowanej (droższa zarazaz niż płytki ;) )


http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/rozdzielnica15-11-06_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/rozdzielnica-11-06.jpg)
A to już look na rozdzielnicę, panelik alarmowy i ogólnie wiatrołap. Rozdzielnica skromna...nie mam tysięcy obwodów, inteligentnego domu, miloarda gniazdek na zapas, bo a nuż się przydadzą na każdej ścianie i 10 km miedzianego kabla w ścianach. Dlatego jest skromniutka. CZemu nie mam? A bo zaplanowaliśmy sobie dokładnie co nam jest potrzebne...i nie przeraża mnie ręczne odsuwanie rolet.
Widzicie też już pomontowane gniazda. Cały osprzęt kupiłem Berkera (B Kwadrat) w kolorze ekri. Pisałem już że wziąłem przez firmę gdzie pracuję więc wyszło mnie grubo ponad 30% rabatu od cen cennikowych....

Oh i zapomniałbym o ścianach..przdecież są wyszlifowane i zagruntowane ;) w sumie można je już malować. Co prawda nie wszystkie, ale akurat tę na zdjęciu .........

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/plytki15-11-06_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/plytki15-11-06.jpg)

A tutaj wgląd w garderobę, którą mi postawili z GK. Tam magazynuję wszystkie płytki ;) Te ZIrconio będą na dużą łazienkę a dziś przywożę resztę na małą łazienkę...W sumie to mamy już wszystkie płytki poza tymi n apodłogi w kuchni, hallu i watrołapie. Ale te są od ręki (na łazienkowe czekałem po miesiącu) i pewnie wezmę z transportem wanien, i innych drzwi przysznicowych.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/wejscie15-11-06_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/wejscie15-11-06.jpg)

Tak wyglądało wejście do domu jakiś tydzień temu. Ściany wytynkowana na żółto (potem więcej o tynku napiszę). Wszędzie w wejściu będą płytezki elewacyjne, wydaje mi się że to praktyczne, ale też ładnie się wkompnuje w cały wygląd zewnętrzna domu. Wejściowe drzwi okleiłem folią, bo strasznie by je poharatano..i tak już deko ucierpiały. Na focie widać prawie skocznone schody..Prawie robi wielką różnicę ;)
Na szczęści dziś są już skończone...Za dwa tygodnie jak wyschną, to myślę, że już na gotowo pan Tomek wyklei je płytkami klinkierowymi.

POdmurówka elewacji, wnętrzne wejścia i słupy podtrzymujące daszek będą oklejone identycznymi płytkami. Podłoga wejście i schody będą miały płytki klinkierowe w identycznym kolorze...Chciałem uzyskać maks 2 kolory w 2-3 różnych odcieniach przy zewnętrznym spojrzeniu na dom. Sądzę, że się udało...

Dachówka, kominy, podmurówka, schody wejściowe i wejście to odcienie ceglaste. Elewacja i opaski wokół okien, to ciepłe odcienie żółci. Kompromisem pomiędzy ceglasta czerwienią i żółcią jest odcień miedziano-sosnowy. Dlatego rynny mamy miedziane, deska czołowo to Sadolin Pinia, okna i drzwi to złoty dąb...Myślę że nic nie pominąłem ;)

Tyle teorii a teraz praktyka:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/elewacja15-11-06_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/elewacja15-11-06.jpg)


Jak widzicie wszystko się zgadza w praktyce z opisem powyżej.
Zapomniałem dodać tylko, że rolety mają kolor ekri. Pięknie się zgrywa z jaśniejszym odcieniem opasek wokół okien. Zapomniałem o parapetach zewnętrznych, ceglastych w odcieniu dachówki.
Zapomniałem o skrzynce na gaz, w odcieniu "klinierowym". Lada chwila zjedzie mi 4000 cegieł. Będą miała odcień prawie identyczny jak klinkier na kominach, więc możecie sobie łatwo wyobrazić.

Nie ma na zdjęciu jeszcze rynien spustowych. Wczoraj je kupiłem i dowiozłem..Kurcze, 5 rynien 3metrowych, 5 łączników, 10 kolanek i haki kosztowały mnie równy 1000zł :( Aż zapomniałem, że musze jeszcze tyle wydać. No ale to stalowy Lindab. Mam nadzieję, że wytrzyma tak długo jak się chwalą.

Ten rów wykopany od frontu to jak się łatwo domyśleć dziura pod fundament ogrodzenia...wiecie ile już tak stoi? Ponad miesiąc...Ale nie będe komentował.

Acha na fotce też widać już przygotowane do oklejenia schody. Gdyby się pogoda utrzymała, to za tydzień możnaby już kleić na nich płytki.


To tak z grubsza tyle nadrabiania zalegości. Dziękuje wszystkim za miłe komentarze.

Ale jestem gapa ;)
Zapomniałem ostatniego - pozbruki.

Naszukaliśmy się wiele. JUż już prawie kupowałem Pozbruk z Soboty. Potem Kaczmarka (drogi jak nie powiem co). w końcu znalazłemfajny pozbruk z Ostrzeszowa (hm..chyba..). W Psarach pod Wrzesnią jest taki zakład robót drogowych i mają wybór różnych producentów..

Napaliłem się na Melanż BarwyJesieni - Kaczmarka, no ale nie dam 70zł/m2 sorry, ale tych metrów będę miał sporo.


Ten pozbruk z Ostrzeszowa, to kostka ciemny-melanż grubości....8cm. ALe cena jest OK, 41zł/m2. Tak wygląda w naturze (co prawda po deszczu).
Mnie się tez podoba sposób ułożenia i chciałbym tak samo mieć u siebie.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/pozbruk15-11-06_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/pozbruk15-11-06.jpg)


pozdrawiam
Gerion

Gerion
06-12-2006, 11:12
Oczywiście że kostka brukowa jest z Opalenicy, a nie z Ostrzeszowa ;).
Zamówiłem w sobotę, razem z krawężnikami, drobnym kamyszkiem na obsypkę domu i płytami na taras...Niestety wczoraj się dowiedziałem, że w grudniu nie ma szans na bruk i materiały na taras. Szkoda. Pogoda daje nam piękny prezent, żadnych przymrozków, ciepełko...

Ale po kolei.
Iga pytała o ramkę okalającą palenisko w kominku. Poniżej foteczki, (especially for You :) )
Tak ramka się prezentuje od frontu:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00509_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00509.jpg)

A tak jest skonstruowana:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00510_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00510.jpg)


Ramka kosztowała 630 zł (materiały+robocizna) i zrobiła ją firma (warsztat) z Plewisk.


Ile ja się musiałem naużerać z łosiami które u mnie pracują,że jak jest pogoda to mają robić na zewnątrz...Oh wolno to wszystko się wlecze. Ale ganek wygląda już tak:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00515_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00515.jpg)
To widok jak się stoi przy drzwiach wejściowych i spogląda na narożny słup. A teraz look z przodu:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00516_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00516.jpg)

Froncik mniej więcej dziś wygląda tak:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00517_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00517.jpg)

Wkurza mnie, że kupiłem rynny i do dziś leżą nie zamontowane :( ale w końcu, po długich długich zmaganiach zalali mi fundamenty ogrodzenia frontowego. Wreszcie... Teraz czekam tylko na cegłę klinkierową..Jakby się pogoda utrzymała to mogą murować, a co...

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00519_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/DSC00519.jpg)
A to rzut oka od ogrodu. Jak widać taras jest obłożony cokolikiem, została dziura na schody (dziś są tam już wymurowane schody).

Kilka newsów.
Otóż bank, a raczej jakiś debil analityk, nie chce wypłacić mi 3transzy :D
Twierdzi, że na zdjęciach nie widać postępu...Oczywiście. Bo wszystkie instalacje są pod tynkami i posadzką. Trzeba być półmózgiem. Albo człowiekiem upierdliwym.
Napisałem tak zjadliwego emaila, że ociekał jadem. A potem wykonałem podobny w tonie telefon. I wysłałem piękną analizę wydatków w excelu z której wynika, że od daty otrzymania transzy wydałem 170% jej wartości. Mogę potwierdzić fakturami i wyciągami z konta z datami przelewów...
Ale wiecie jak mi ciśnienie skoczyło?
Dziś na budowie szaleje ekipa bankowa z aparatem...Nie wiem po co, ale ich sprawa. Ja mam dostać należną mi transzę i guzik mnie to obchodzi. Tym bardziej, że od miesiąca mam naliczane odsetki od kapitału, jakbym wziął CAŁY kredyt...Dlatego tak latają, bo narobiłem im nieco ..hm...delikatnie mówiąc bałaganu.


Wykonawca jak zwykle, jak dostał siano za fundamenty, to cuduje i robi jakieś cholerne gładzie zamiast fugować mi ten cokolik. Ile ja się naklnę przez telefon i nawrzeszczę....Bogowie...Ale inaczej nie dociera.

Dziwnym trafem nie ma jednej fazy w garażu. I chłopcy elektrycy za wysoko mi powiesili skrzynkę alarmową. Czekam aż się zjawią i obniżą, poprawią to i owo. Muszę kupić bramofon, to mi od razu zainstalują...(i skrzynkę pocztową wewnętrzną). Kumpel mi uświadomił ;) Później bym klął, że trzeba kuć i piłować. Poleci ktoś jakąś porządną markę bramofonów? Czy mogę kupić jakiś badziew z Liroja? (wolałbym nie).

Wiecie...tyle rzeczy wisi do zrobienia i wiem, że nie będą szybko zrobione, że aż mi się nie chce o tym pisać. I tak pewnie wprowadzimy się wiosną...W sumie co mi tam. Przynajmniej zaoszczędzę na rachunkach za gaz.

Kratki wentylacyjne trzeba by kupić i kazać zamontować. Co ma się kisić przez zimę...Hmm...w sumie zostało nam do kupienia tylko coś do łazienek. Czyli wanny, baterie, prysznice i kibelki. Ha i zapłacenie za kuchnię ;)
Wiecie jaką bierzemy? Wyszło, że nasz stolarz ma gust zgodny z naszym i zrobi nam piękną kopię Ohio z Rustu. Efekt zobaczycie w lutym.


pozdrawiam
Gerion

Gerion
07-12-2006, 08:53
I tak na szybko.
W garażu (pisałem już) zabrakło jednej fazy. Właśnie się elektrycy odezwali, że przyjadą....Oby znaleźli przyczynę. Przy okazji chcę żeby mi kupili i zamontowali oświetlenie nad garażem.

Zastanawiałem się jakie konkretnie i wybrałem Briluxa. Model B-7SL, halogen z czujką ruchu. Do tego chcę zmierzchówkę. Niech automat steruje aktywnością ustrojstwa ;) Co prawda zakres temperatur na folderze określili od -20 do +40...ale chyba zmieści się w normach?

Z rzeczy mniej budowlanych - dziś wraca żonka ze stolycy. BYła się umówić z chirurgiem na operację biodra. Termin - koniec marca, a więc do tego czasu powinniśmy się już przeprowadzić. Teraz mieszkamy na 1 piętrze....Oj sprawdzi się ta parterówka sprawdzi...prędzej niżbym przypuszczał.

Gerion
10-12-2006, 22:40
Dawno nie miałem tak pracowitego weekendu. Co prawda zmęczenie daje znać o sobie, ale jakoś ostatnio mnie naszło, żeby pilniej przysiąść do dziennika budowy...

Niestety, posadzki w garażu i w ten weekend nie zostały tknięte. Od poneidziałku ostrzej potelefonuje, bo jak się okazało, mam już bramy garażowe... Mogłyby być zamontowane lada dzień, no ale jeszcze mi trzeba te 5 cm posadzki...A kiedy to wyschnie...? No ale co tam, Hormann se poczeka do stycznia.

W piątek dokupiłem kilka brakujących płytek na schody. A w sobotę spotkałem się z mistrzami na budowie. Cóż, nawet są postępy. A to mistrzowie przy pracy:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/09-12-2006a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/09-12-2006a.jpg)

Jak widzicie kończą wyklejać ganek. W międzyczasie namarudzilem żeby w końcu przkuli się przez fundament ogrodzenia i wypuścili mi zawór do szambowozu. Rura w szambie czeka ;) Mieliśy tylko problem żeby znaleźć miejsce w którym wychodzi z szamba. Ale się udało.

Sobotę dość intensywnie spędziliśmy w marketach budowlanych. Czemu? Ano w poszukiwaniu bramofonu. Opcji było kilka, ale wygrała uniwersalna. Kupiliśmy skrzynkę na listy przelotową (w kolorze miedzi). Skrzynka niejako z opcją domofonu, a więc dwa w jednym. DO tego dobrałem unifon (taka słuchawka z przyciskiem otwierającym elektrozaczep furtki). Aż mnie żonka zaskoczyła bo wybrała czarny ;) Też mi się podobał, firma Urmet, model Scaitel. Do tego zasilaczyk no i zamek elektromagnetyczny. Całość 463 zł.

Od razu wziąłem też dwa wentylatory Dospela. Z diodą sygnalizująca działanie - do dużej łazienki (tam mam obwód osobno do wentylacji mechanicznej) i nieco zwyklejszy do małej łazienki (obwód połączony ze światłem górnym). Przez strop mamy przelotki fi100 i zamontowane na nich rury spiro do kominków dachówkowych, więc teraz tylko majstry wytną ładne dziury w suficie gipskartonowym i elektrycy wiszą mi podłączenie całego tego badziewia.

Myśląc o wentylacji wziąłem też dwie kratki, do kuchni i do garderoby. W pomieszczeniu gospodarczm mam spiro i wentylecję przez strop, ale nie wiem cholera jak dobrać "kratkę" do stropu? Czy nie trzeba jakiegoś kołnierza łączącego? Podobnie mam też w garażu - więc musze pomyśleć.

A właśnie ;) W Castoramie kupiliśmy plytki gresowe do kotłowni i garderoby. Po 14 zł /m2 więc już widzę jak masakrycznie krzywe być muszą...CHoć może się zdziwię? W każdym razie w ramach oszczędzania ( ;-) ) wizięliśmy tanie płtyki do tychmiejsc, gdzie raczej tylko domownicy będą zaglądać. A swoją drogą to naprawdę ładny ten gres.

Cały czas sie gryze z kostką brukową. W Castoramie znalazłem kostkę z firmy Kamal w dobrej cenie, bo za 34 zł... Czerwony starobruk. Aczkolwiek ta opcja o której pisałem wcześniej też mi się podoba...Tylko że i Castorama i Leroy ściemniają z transportem HDS...i te 8 zł różnicy na metrze to czuję , że mi transport połowe przeje...

Dziś, mimo, że niedziela, to ostro wziąłem się do pracy (taaa pół dnia na zakupach, bo ludzie już poszaleli i od 7 rano marketują się przed świetami, a potem drugie pół w marketach budowlanych). Tak że wieczór mnie ścignął na działce.

Zabrałem się za przekopanie tych 12 m. i przeciągnięcie zasilania do bramy wjazdowej i kabla do domofonu. Przekopanie o godz. 16.00 wyglądało tak:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-12-2006a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-12-2006a.jpg)

Niestety wycieczka po zakup peszli trwała dłuuuugo i wrócilem po ćmoku. ALe że jestem pomysłowy, a w domu mam elektrykę, to wciagnanie kabla w peszel i zasypywanie wykopu zakończylem o 19, przy sztucznym świetle ;)

Oczywiscie zapomnialem wyłączyć bezpiecznika i oberwałem 220V w paluch. Sam se jestem winien. Ale wiecie jak po tym chodziłem ze szpadlem? ;)

A to stanowisko robocze:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-12-2006b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-21-2006b.jpg)
Kable w peszlach czekają na zasypanie...

Jutro konczą wyklejać ganek i od wtorku fugowanie. Zagonię obiboków żeby w końcu rynny spustowe podłączyli i to chyba będzie na tyle robót zewnętrzych na ten tydzień.

W międzyczasie halogenki trzeba kupić. Wyszło mi ponad 30 sztuk. Te z marketów budowlanych są ..hm.. takie se. Więc pognamy pewnie w tygodniu do specjalistycznego sklepu z oświetleniem. TYlko niech mi Bartek elektryk konkretnie doradzi co i jak, bo jak zwykle znów mam wątpliwosci.

Pomału zbliżamy się do magicznej cyferki 300 w wydatkach. Ale widzę, że teraz to już bliżej niż dalej.

Gerion
12-12-2006, 14:24
No niestety, problem z miksokretem jest. Znów z końca tygodnia przesuwa się w nieskończoność. Podjąłem więc decyzję - posadzka robiona ręcznie. Trudno. Na strychu zrobili mi ręcznie i jest git. Mam nadzieję, że zdąży wyschnąć przed przymrozkami. Tak więc strych i garaż będzie miał posadzki zrobione ręcznie ;)

Teraz tylko ustalę cenę i niech robią, choćby jutro.

Musiałem zrobić projekt techniczny stopni i podstopnic. Ciekaw jestem na ile mi to wycenią. Mam nadzieję, że nie zostanę obdarty ze skóry. I tak nie ma szans, na wykonanie w tym roku. Ale może styczeń będzie łaskawy? Miałbym wtedy zrobiony taras.

A dziś kończą obrabiać łuki na ganku wejściowym. Fuga już zakupiona...niech tylko przestanie padać, to robota znów skoczy do przodu.

Gerion
08-01-2007, 09:33
No tak...pisałem 20 minut posta i jak miałem wysłać zwiesił się komputer :evil: :evil: :evil: Wściec się można ...a tak ładnie napisałem.

Teraz więc będzie w dużym skrócie.

Pogoda rozpiescza, więc wszystko idzie do przodu. Od frontu mam porządeczek, wyrównane powierzchnie i ułożone 100mb krawężnika (po 7z/mb).
Czekam na kosteczkę. Oby przyszła jak najszybciej.

Ściany wreszcie zakończone, szpachlowanie szlifowanie i gruntowanie ,mnie wyniosło 3280 i obróbki 10 okien (GK) 500 zł. CIepło jest w srodku więc pokończyli.
A ciepło bo kominek pracuje pełną parą. Turbinka na strychu spełnia swe działanie i w całym domu jest 14-16 stopni. Miodzio ;) A skoro jest ciepło to w środku już kleją się płyteczki.
Na pierwszy ogień mała łazienka. Tak psioczyłem na mojego pana Tomka, ale za to jak on płytki kładzie....A płytki są trudne, bezfugowe, kalibrowane i z poprzecznymi wcięciami, więc trzeba położyć co do milimetra...Ale jak już żonka jest zadowolona z jakości, to ja nie mam więcej pytań. Jak tylko zrobię foty łazienki - zaraz Wam powklejam.

Przymierzaliśmy podłogowe płytki w łązience - i zonk! Jasnobeżowe zamiast jasnoszare. CZemu? Ano bo zamiast Loft Metal dostaliśmy LOft Dark. I tak tez jest na fakturze więc wymiana odpada....Cermag nas olał..no ale, nasza wina.
Znaleźliśmy podobne płytki do LOft Metal, a że tych LoftDarków nie wyrzucimy, to pójdą do garderoby. A tanie płytki z garderoby wylądują na ścianie kotłowni.

Dziś z rańca kupilem deski na podbitkę.... Prawie 100m2 :( Policzyli mnie po 30zł za metr. Deska sosnowa 18mm - podbitkowe czyli 12.5 cm szerokie. Jak tylko zamontują mi bramy garażowe (może jeszcze ten tydzień) zabieram się za malowanie desek, w garazu dużo miejsca więc sobie je rozłożę...

Czekam na elektryków bo sporo jest jeszcze do zrobienie i poprawienia, ale nie chce mi się już pisać co konkretnie. W każdym razie na ekipę elektryków mogę śmiało liczyć, naprawdę świetne chłopaki i polecam ich z czystym sercem (po namiary zapraszam na priv).

Wiecie jak to fajnie wygląda jak już jest coraz bliżej końca? Aż trudno uwierzyć, że mamy taki ładny dom ;)

Gerion
08-01-2007, 22:32
No to dorzucę jeszcze parę fot z komentarzem ;)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/06-01-2007a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/06-01-2007a.jpg)
Tak jak pisałem post wyżej, kominek w pełni funkcjonuje i daje baaardzo przyjemne ciepełko. Ja myslę, że jak już będziemy mieli skończone obie łazienki, to kolej przyjdzie na kominek (oklejenie płytkami) bo to będzie mrówcza robota ze szlifowaniem krawędzi...ale...zobaczymy efekt końcowy.


http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/06-01-2007b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/06-01-2007b.jpg)
A przez ten śmieszny anemostat jest wydmuchiwane ciepłe powietrze do każdego pokoju i na hol. Termostat w turbinie mam ustawiony na 35 stopnie więc włącza się przy takiej niskiej temperaturze powietrza.....teraz mi zalezy by płytki miały ciepło ;)


http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/06-01-2007c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/06-01-2007c.jpg)
A tak wygląda na strychu straszny potwór zwany DGP .
Widzicie wypust anemostatu na strych (jakbym zwariował i strych se ogrzewał kiedyś), filtr i turbinę...w tle komin :)


http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/06-01-2007d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/06-01-2007d.jpg)
A to poglądowa fota z oswietleniem jakie mi się podoba. NUmerki 13-14-15...generalnie unikam wszelki obłości, okręgów i zakrętów w estetyce wnętrza. Staramy się nadać nowoczesny wygląd, zachowując formę porstokąta i kwadratu w czym się tylko da.
Myślę by nawet wyeliminować tak wszechobecne halogene (na ile to możliwe) i zamienieć właśnie na takie rozporoszone światło zza mlecznego szkła...cudowny potem jest efekt miękkiego oświetlenia w domu...daje odczucie ciepła...

Zamiast okrągłych plafonów myślę o nr34-35 ..numerek 25 zaś nawiązuje do ramki wokół paleniska kominka..i tez się nad tym zastanawiam.
Myślę, że efekt końcowy będzie pewnie nieco inny, no ale dobrze jest poeksperymentować ;)

Fotki łazienki po środzie, bo jutro służbowo jadę do stolycy na popijawę ;) A na razie siedze sobie przy kompie, z odpalonymi iTunesami i nucę:

Wherever I am, wherever you go
there's no distance I fear
'cause love's always here, everywhere
You're all I feel You will always be there

...... mmmm ale się rozmarzyłem.....

Gerion
11-01-2007, 10:28
Obiecałem, że pokażę Wam jak idzie praca nad małą łazienką. A praca idzie bardzo zadowalająco. Co prawda i tak w ostatniej chwili Ewa zmieniła kilka koncepcji (cóż, projekt projektem, ale na żywo i tak wychodzi inaczej) i trzeba było parę płytek dokupić (tudzież wymienić całą podłogę, o czym pisalem wyżej), ale efekt ostateczny będzie naprawdę fajny. To znaczy fajny jeśli ktoś lubi tak ascetyczny styl jak my gdzie podstawą dekoracji jest symetria, odcięcie kolorem i kąty proste.

Zobaczcie sami, na razie prezentuje się dość surowo, ale z dnia na dzień będzie piękniała.
Najpierw rzut oka od wejścia. Tak prezentuje się łazienka, gdy patrzymy na nią stojąc w drzwiach. Ta niezapłytkowana dziura jestprzygotowana pod lustro, z tym, że otwór będzie jeszcze wyższy - trzeba dociąć białe płytki w połowie ich wysokości, tak będzie estetyczniej wyglądało.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-01-2007b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-01-2007b.jpg)
Płytki kupowane w Cermagu, kompozycja z Mediterraneo i Aneto (seria Twin - czyli ładne połóweczki ;) ).
Pod lustrem będzie zamontowana malenka wisząca szafka (fornir w kolorze venge) a na niej stanie umywalka (najprawdopodobniej czarna z zewnątrz i szklisto-czerwona w środku).

Teraz spojrzenie na prawo:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-01-2007d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-01-2007d.jpg)
Mój synek wskoczył w kadr ;) Po prawej stronie łazienki (wymiary 138 x 308) będzie prysznic. Bez brodzika, wszystko wykończone płytkami. Prysznic będzie oddzielony od łazienki szklanymi drzwiami (rezerwacja w Giancie - 900 zł).

Może lepsze zdjęcie bez smyka ;)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-01-2007a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-01-2007a.jpg)


No i na koniec spojrzenie w lewą stronę łazienki.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-01-2007c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/10-01-2007c.jpg)

W miejscu gdzie idzie czerwony pas płytek będą dwie śliczne szafeczki ;) Wymiar 40x40 z czerwonego, lakierowanego drewna. Pod nimi zwyczajny kibelek a obok pralka. Wszystko wymierzone co do centymetra.

Oświetlenie jeszcze nie wiem jakie będzie, tzn nad lustro mam już pomysł, ale na sufit się waham między ciekawym, kanciastym plafonem, a halogenami (na korzyść pierwszego).


I to tyle z prezentacji łazienki. Lada chwila będzie już cała wypłytkowana i wtedy zaczniemy robić drugą. Wczoraj wymierzyliśmy sobie jak połączyć płytki i panele w salonie i jak rozwiązać niektóre sprawy związane z kominkiem. Od jutra zabiorę się za malowanie desek na podbitkę...pogoda niezła, mogą sobie schnąć na strychu (tylko nie będzie mi się potem chciało ich znosić spowrotem ;) ).

Gerion
14-01-2007, 22:25
Jak pisałem, tak zrobiłem. Dziś mnie trochę zdrowia kosztowało wtarganie części desek na strych. Ale potem bardzo przyjemnie mi się malowalo ;) Nie ma jak dwa porządne światła na strychu..

Wczoraj pół dnia spędziliśmy na budowie. Generalnie zamknęliśmy temat kuchni. WPierw spotkaliśmy się z naszym stolarzem w BiuroStylu i wybraliśmy uchwyty do frontów, no i przy okazji znów zmieniliśmy koncepcję blatu ;)
A potem na budowie przez 2 godziny omówiliśmy (Ewa omawiała, ja tylko przytakiwałem, albo pomagałem trzymać miarę...no od czasu do czasu rzucając pomysłami). dokładnie temat kuchni.
Kuchnia będzie wariacją na temat Ohio RUST. Dwa wybarwienia: Venge i Kremowa biel lakierowana. Zamiast wyspy robimy połączony ze boczną ścianą kuchni blat. Trochę mieliśy zgryz jak rozwiazać sufit w kuchni, ale w sumie wyszło w miarę prosto - tylko musieliśmy nieco przesunąć ten stoło-blat, żeby wycentrować go w jednej linii z kuchenką. Dzięki temu obniżymy sobie nad nim sufit i zamontujemy oswietlenie. A wszystko się zgra z osią pochłaniacza nad kuchenką.
Musimy w miarę szybko kupić kilka luksferów, bo sobie przeszklimy fragment ścianki oddzielający kuchnię od holu.

Obejrzeliśmy efekt pracy w małj łazience. Trochę do przodu, jednakże po zmianie koncepcji zabrakło nam kilka płytek. Zła wiadomość jest taka - że potrzebujemy 4 a musimy kupić całe opakowanie (12).

Oczywiście wykonawca znów zaczął mi marudzić o kasę. Zaliczkę. 500zł. A dziś rano dostałem smsa, że może 800 i się potem rozliczymy. Krew mnie zalała. Jak bylem na budowie to dokładnie sobie wymierzyłem łazienkę. Koszt robocizny płytek, plus wymurowanie ścianki i osadzenie kratki (no i obniżenie sufitu) wedle mojej oceny to około 1000zł. I w życiu mu nie zapłacę całości, jak nie stanę na wyfugowanych płytkach :evil:

Podbitka. Zapytałem się tego mistrza ile bierze za podbitkę....No i ali pan da? Ja mówię, że wiem jak biorą i 10-15 zł za m2 jestem w stanie zapłącić. Na co on z punktu - to ja nie robię za tyle. A za ile? Za 25...
Trudno, bez łaski. Znajdę sobie inną ekipę.

Jutro lecimy do progresu oglądać drzwi wewnętrzne i zamówić progi. Drzwi mamy wybrane (Porta...nie Interdoor, przede wszystkim ze względów ekonomicznych, zaoszczedzimy ok 6 tys, co pójdzie na resztę bram i jednostkę centralną odkurzacza)

Ten tydzień zapowiada się bardzo intensywnie ;)

Gerion
09-02-2007, 21:50
Dziś post pisany w dołku.
Wiecie, już naprawdę nie mam siły. Chyba mnie to wszystko przerasta i nie nadaję się zupełnie do tego, żeby budować dom. Jak ktoś ma zamiar zacząć budowę "metodą gospodarczą" to z głębi serca odradzam. Chyba, że ktoś ma stalowe nerwy i mnóstwo wolnego czasu.

W zeszły weekend nie wytrzymałem. W pracy mam urwanie głowy i jedynie co mogę to dzwonić żeby pogadać o postępach prac. Przez cały zeszły tydzień byłem zwodzony, że coś się robi. Na bezczelnego wykonawca pojechał do mojej żony w piątek po kolejną zaliczkę...A w sobotę zastałem stan ledwo co ruszony od tygodnia. NIe wytrzymałem. Darłem się do telefonu chyba przez godzinę. Koleś miał szczęście że go nie było na budowie bo wpadłem w furię i dostałby po ryju. Tak po chłopsku. Co gorsza, byli ciecie robiący podbitkę i jak byłem już zagotowany i szukający pretekstu do zaczepki, to mi żona powiedziała, że zaraz idą na inną budowę. Ja już nie pamiętam szczegółów co mi mówiła, ale cieśle to sciągnąłem z rusztowania....

Dopiero potem mi powiedziała, że DZIŚ (sobota popołudnie) idą jeszcze na inną budowę, a od poniedziałku wracają....Po prostu już puszczają mi nerwy. Po co to piszę? NIe wiem. Żeby odreagować, wypisać się?

Przez cały ten tydzień dalej się rzeźbi podbitka. Z prędkością żółwia, ale się rzeźbi. Jakbym ja tak pracował, to niemialbym co jeść, ale to ich sprawa.

Mój mądrala wykonawca dostarczył mi faktury za materialy. Ceny netto zgadzały się z WZtką którą miałem przed nosem. ALe jak już zacząłem sprawdzać VAT to mnie jasny szlag trafił. Żadna kwota nie była wyliczona dobrze. Vat wahał się od 32 do 45% ...zabawne? Dostał wszystko do poprawki.

Tak sobie patrzę na zdjęcia i myślę czy jest cokolwiek co Wam mam pokazać.

Może wpierw podłoga w małej łazience? Wcześniej opisywałem przygody z pomyłką przy zamówieniu płytek. Znalazłem w zastępstwie też szare i wygląda to tak. Chyba przyzwoicie, aczkolwiek każdy ma swoje gusta i nie wszystkim to się musi podobać.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-01-16a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-01-16a.jpg)


Kuchnia. Właściwie to Ewa wpadła na pomysł, żeby przedłużyć ściankę oddzielającą kuchnię od holu. Dobudowanie ścianki z GK i wypełnienie jej luksferami wydało się nam ciekawe.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-01-20a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-01-20a.jpg) ***http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-01-21a_.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-01-21a.jpg)


W kuchni chcieliśmy coś zrobić z sufitem. I zrobiliśmy to w ten sposób
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-01-20b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-01-20b.jpg)

Aczkolwiek dziś ręce mi opadły jak przyszli elektrycy, ale o tym później

Kupiłem kostkę brukową Rouwdach (http://www.rouwdach.pl/)z Opalenicy. 8cm starobruk. Kostka przyjechała.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-01-21b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-01-21b.jpg)
Ale ni cholery pogody nie idzie dograć. Jak ma przyjść ekpia, to w nocy pada cholerny śnieg. I tak już od 2 tygodni.


Dostaliśmy kontrofertę na drzwi wewnętrzne. Z Pol-skone. I przebiła Portę o dziwo. Ale to zasługa naszego dostawcy, ten sam który nam bramy garażowe upchnął (właśnie - w przyszły czwartek wreszcie montaż...po 2 miesiącach leżenie bram na magazynie). Oby nic nie zaszwankowało.

Dziś byli elektrycy. Przyjechali dokonczyć kilka spraw. Obniżyć skrzynkę do alarmu, pomontować to i owo. Udało się połowicznie. Otóż sufity gk w kuchni zostały zrobione troszkę nieszczęśliwie (nie chce mi się wnikać w szczegóły) i jest jakiś problem. Generalnie to są same problemy, jeden pogania kolejny i końca nie widać.

Kierownik budowy był i nie odebrał sufitów. Cieszy mnie to. Niech poprawiają do usr..śmierci, a za dodatkowy gips odciągnę sobie od robocizny. Wiecie co, chyba się wyprowadzę na grenlandię do eskimosów. Wytne se domek z lodowych cegiełek i nic mnie z równowagi nie wyprowadzi. No...może globalne ocieplenie :-/

Gerion
13-02-2007, 23:09
Troszkę przepatrzyłem wcześniejsze posty i czas wyprostować kilka rzeczy. Bo koncepcje nam się cały czas zmieniają. Ale wszystko dyktowane jest bierzącymi warunkami.

Dziś cały dzień (urlop) zszedł nam na załatwianie najpilniejszych spraw. Czyli wyposażenie łazienek. Spędziliśmy 4 godziny w Cermagu. Ale efekt jest taki, że już wiemy co chcemy. Do małej łazienki pójdze Roca, seria Hall (umywalka i WC) i drzwi Huppe (prysznic). DO dużej mamy zgryz, bo trudno dobrać w rozsądnej cenie to co pasowałoby. Więc albo amerykański Kohler (umywalki, WC), wanna Riho (Yukon) i kabina prysznicowa Huppe (seria 501), albo również Roca - Hall, albo w ostateczności Koło, ale naprawdę w ostateczności.

Kuchnia - blaty. Strasznie nam podeszły wykończenia Formica. Nietstey - ten kolor ktory najbardziej pasował do barwy naszych mebli kuchennych, jest niedostęny (Pompei beige).
Wybór padł więc albo na kolor Carrara Envision (F7517 ) (http://www.formica.eu.com/pop_muestra.php?id_imagen=388) albo na kolor Almond Grafix (7494) (http://www.formica.eu.com/pop_muestra.php?id_imagen=398). Co prawda w linku na zdjęciu wygląda on jako bardzo "nakrapiany" ale w naturze jest o niebo piękniejszy.
W kuchni będziemy mieli do wypłytkowania jakieś 3m2 ściany nad blatem. Dziś dobieraliśmy płytki. I prawie zdecydowaliśmy się na kolor blatu (i płytek). Prawie. Bo nasza pani doradzająca ;) wpierw nam pokazała standardowe płyteczki 10x10. Ale potem stwierdziła, że ma coś o wiele ciekawszego w tej samej cenie.
I faktycznie. Płytki Azuvi - Loft Duo Bone 31,6 x 45 symetrycznie dzielone w poziomie na pół. Kolor wręcz idealny do barwy blatu z Formica - Almond Grafix.
Ja myślę, że efekt końcowy będzie ciekawy...

Co do armatury to na dzień dzisiejszy chyba Grohe. NIe pytajcie dlaczego ;) Po prostu Grohe. Mi się podoba i design i jakość i cena. A raczej stosunek tych trzech elementów. CHyba najważniejsze żeby nie dać się zwariować marketingowi i nie przesadzić.


Co z wykonawcą? Bez zmian. NIe pojawił się wczoraj na budowie. Dziś był sam i skończyl tzw. rzeczy dodatkowe za które miał ieć ekstra płacone. Naiwniak. Dostanie siano, ale jak wpierw zrobi to co zaczał w listopadzie, czyli sufity. Dziś darła się na niego żona. Ja już nie mam siły. Ale to jest głąb, do którego nic nie przemawia poza postawieniem pod ścianą.

Byliśmy na budowie i zauważyłem że coś jest nie tak ze zmierzchówką przy garażu. Czujka ruchu sygnalizuje ruch i lampa się zapala. Ale gaśnie po 30 sekundach by za sekunde zapalić się ponownie bawet jak nic się nie porusza w zasięgu czujki. Dzwoniłem do chłopaków elektryków i muszą to poprawić. Wyłączyłem bezpiecznik..lampa ma 500W, nie chcę żeby mi świeciła całą noc przez najbliższy miesiąc....

Drzwi wewnętrzne. Pisałem, że Porta. A guzik nie porta. W końcu wybraliśmy Pol-SKone. Serię Tanganika i pełne, ze słojami ułożonymi poprzecznie. Jedynie do kuchni pójdą Kogo z racji identycznego wybarwienia jak wenge naszej kuchni. Cenę dostaliśmy porażająco dobrą bo po znajomości. Chociaż to na plus...
Jak na dzis to ze wszystkich ekip na budowie mogę polecać elektryków (za zaangażowanie uczciowość fachowość i podejście) oraz stolarza (za zaangażowanie, fachowość i zmysł estetyczny - jak będzie dalej, czas pokaże). No i oczywiście tynkarzy (za uczciwość, pracowitość i fachowość). Resztę - wystrzelać albo w kosmos.

A teraz na zakończenie kilka fotek z budowy. Wiadomo, każdy lubi oglądać zdjęcia (ja też).

Na początek podbitka. Podbitka się cały czas robi. Tu widzicie jak się prezentuje od strony ogrodowej, spoglądając w kierunku tarasu.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13a.jpg)


A tutaj widok z odwrotnego kierunku.
Słupy tarasowe latem szlifowałem i klasjstrowałem pęknięcia ale teść mi powiedział, żebym se dał spokój i zrobił to rok później. Drzewo to drzewo. A więc latem tego roku może je pomaluję na kolor podbitki. Czas pokaże...
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13b.jpg)


Kominek. A właściwie zamontowane oświetlenie halogenowe. Oczywiście na 230V i żarówki 35W (chyba najsłabsze jakie można dostać), na raziwe poglądowo. Bo górne 2 halogeny jak będą w oporawkach to świato rzucać będą na sufit, a nie tak walić po oczach.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13c.jpg)


Wnęka w salonie między oknem a kominem została zabudowana. Na razie wygląda ohydnie ;) Ale wrzucam na pamiątkę, porównam z efektem ostatecznym.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13d.jpg)


Pamiętacie z posta wyżej dziurę na luksfery w kuchni? Po dziurze nie ma śladu, są za to luksfery. Dziś zapaćkane fugą, ale zdjęcie z wekendu, jak jeszcze były czyste:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13e_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13e.jpg)

Gerion
26-02-2007, 09:53
Dziś wszystko o kominku.
Po skończeniu małej łazienki, to jest drugi element wnętrza, który wreszcie został zakończony od A do Z.

Najpierw dokumentacja foto :)
Etap 1: osadzone palenisko, rozpoczęta zabudowa GK
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-09-22c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2006-09-22c.jpg)

Etap 2: Kominek już zabudowany płytami. W pełni funkcjonujące DGP, które zostało rozprowadzone przez strych (fotki DGP znajdziecie gdzieś wyżej)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/06-01-2007a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/06-01-2007a.jpg)

Etap 3 - zamontowanie elektryki
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-13c.jpg)

Etap 4 - szlifowanie gresu i montaż płytek, osadzenie ramki ze stali kwasoodpornej.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-17a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-17a.jpg)

Efekt końcowy:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-25a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-25a.jpg) http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-25b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-25b.jpg) http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-25c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/2007-02-25c.jpg)

Teraz słów kilka o kosztach.
Wkład (Gall 700 Algregpol na licencji DeVille) (http://www.algregpol.com.pl/1024/produkt0.php) - 2100 zł
Ramka z polerowanej stali kwasoodpornej - 630 zł
Materiały i robicizna za kominek: 2000 zł
Płytki gresowe (Zirconio) - 547,54 zł
Ramki alu, silikon - 56,56 zł
Robocizna - płytki (szlifowanie, cięcie i obłożenie) - 1200 zł
Elektryka (5 halogenów 35W/230V z oprawkami) - 210,60
Fuga (czekoladowy brąz, Mapei) - ok 50zł
Łącznie: 6794,70 zł


DGP
Materiały i robocizna za DGP - 2600 zł
Turbina i filtry - 900 zł
Łącznie 3500



Kilka słów o DGP. Łącznie rur pchających ciepłe powietrze mamy blisko 60m. Wszystko rozłożone na strychu w taki sposób by nie zagracało miejsca. Kanały są cztery i jak już sprawdziłem, wystarczy około 30 minut, by uruchomiła się turbina i w ciągu kwadransa ogrzała cały dom.

Wydaje mi się, że przepłaciłem za montaż kominka i DGP. Ja liczyłem, że maksymalnie kominek nas wyniesie 8 tys. Ze wszystkim, z DGP z wykończeniem itp. Przeliczyłem się. NIe po raz pierwszy i zapewne nie ostatni.Jak widać sam wkład kominkowy to zaledwie 21% kosztów całości. Jakbyście mieli jakieś pytania - chętnie odpowiem.

Gerion
12-03-2007, 15:30
Wiosna przychodzi na całego.
I dobrze. W końcu odnalazłem gości co mi sprzedał kocioł zasobnik i grzejniki...Sprzedał w styczniu 2006 a ja jeszcze tego nie odebrałem. Wystraszyłem się że mi kotła już nie produkują ;) A poważnie - nie przypuszczałem że to rok poleży. Teraz tylko muszę to schować u jakiegoś sąsiada i umówić się z instalatorem na zamontowanie zawieszek pod grzejniki i docięcie rurek doprowadzających wodę. Im szybciej tym lepiej, ale wiadomo jak to bywa z terminami.

Na razie "robi się" druga łazienka, a właściwie kończy się robić. ZOstały tylko żmudne drobiazgi, czyli ułożenie mozaiki w brodziku i końcowa kosmetyka. Potem czekam tylko na wannę i resztę sprzętu, jak pójdzie dobrze to za dwa tygodnie. Zresztą część sprzętu jest w Cermagu i mogę pomału se zwozić. Generalnie to mam już drzwi do prysznica w małej łazience, tylko je przywieź. Część umywalek też jest. CZekam tylko na kolekcję Ove - bo to muszą ściągnąć i na kabinę Huppe.

Ewa się zastanawia nad tym czy nie zapodać sobie panelu prysznicowego do jednej kabiny? Na forum odradzają tańsze modele (poniżej 2 tys) ze względu na wytrzymałość dysz i funkcję sprężania wody pod ciśnieniem (jej braku). Więc przeglądamy sobie sprzęt Grohe i kusi nas coraz bardziej.

Podbitka stanęła w połowie. Cieśla był na weselu. Jeszcze przed środą popielcowa:) i wpadł w cug...ZAczyna się drugi tydzień jak nie trzeźwieje. Cóż. Ja bym pracował jakby mi kto miał zapłacić na końcu roboty za wszystko. CZekam więc cierpliwie i staram się nie wściekać.

Drzwi wewnętrzne będą za dwa tygodnie. A my nie mamy czasu wybrać klamek. Może w piątek pół dnia urlopu? Przydałoby się. Jeszcze jeden trudny temat to kolory wnętrz. Ewa ma jakąś koncepcję (jak zawsze - jeśli chodzi o wnętrza to ja nie narzucam mojej wizji ;) przeżyję jeśli nie będzie czerwieni, szkła i aluminium, to ona ma się czuć w domu dobrze, facet ma to do siebie że przyzwyczaja się), ale jak wjdzie w realizacji - zobaczymy.

Fotki łazeniki wrzucę później.

Gerion
21-03-2007, 12:49
Pierwszy dzień wiosny a tu troszkę zimowo. Natomiast na budowie ostatni tydzień był baaardzo pracowity. Jestem w lekkim szoku, ale w sumie już się przygotowujemy w weekend na malowanie. Poważnie.

Obiecałem parę fotek:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070320a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070320a.jpg)

To widok z wejścia na dużą łazienkę. W sumie tylko podłoga się prezentuje, bo ściany pokrywa kurz ;) Jak zauważycie, płytki położone bezfugowo. Trochę się nasz mistrz nawkurzał. Bo niby to miała być laserowo kalibrowana Zirconio Alda Luxe (Marfil i Noce). (http://www.domus.pl/?data=domus-elem&do=read&id=1159721225758&range=0000) A i tak nie były dość idealne. Zrobiliśmy więc fugę na 1,5mm i troszkę zgubiły się nierówności, ciekaw jestem jak będzie wyglądało po zafugowaniu?
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070320b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070320b.jpg)

Powyżej brodzik. Na razie się suszy ;) Jak wyschnie dobrze, wtedy będzie ostatecznie oklejony mozaiką. Z mozaiką też były jaja, bo jak dostaliśmy pocietą Aldę, to wyglądało jakby w srodku granat wybuchł. Odprysk na odprysku. Reklamacja w Ibero (na Obornickiej) przyniosła skutek taki że w ciagu 2 tyg. dostaliśmy nowe płytki, pocięte idealnie. Za darmo.

Już miałem pochwalić Domus, ale trochę mają obsuwę z cokolikami. Zamawiałem cokoliki w styczniu (ok 50mb więc niemało). I okazało się że ktoś gdzieś zapomniał zamówić. W efekcie odebrałem w poniedziałek tylko 10mb i czekam na resztę...ponoć 2 tyg
;-/

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070320c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070320c.jpg)

A tu już płytki podłogowe. Tym razem ZIrconio
Leyre Crema. (http://www.domus.pl/?data=domus-elem&do=read&id=1136744622558&range=0000) Po przejrzeniu katalogów wpadliśmy na pomysł by nie robić ani karo, ani tradycyjnej szachownicy, ale wszędzi ułożyć na przekładkę. Tak jak widzicie ;) Na zdjęciu jest fragment przejścia między salonem a kuchnią. W salonie widnieje po prawej stronie taka dziura ;) Tam będą panele (dziś kupujemy) więc do końca tygodnia podłoga będzie gotowa.


http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070320d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070320d.jpg)
A to już kuchnia. To są te same płytki, tylko inna pora dnia i inne oświetlenie. W sumie Leyrę kładziemy wszędzie tam gdzie są niezabudowane przestrzenie (kuchnia, wiatrołap, hol, i salon). Ach, na ścianie w kuchni też są już płyteczki.

Postanowiliśmy zrobić coś odmiennego niż tradycyjna kostka 10x10. Jak będą meble (czyli w poniedziałek :) ), to zobaczycie efekt końcowy.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070320e_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070320e.jpg)

I widok na korytarz ( a dalej małą łazienkę). Tu gdzie jest ścianka z luksferów stanie długi blat. Tak by można było spokojnie usiąść i coś zjeść ;)


Tyle zdjęcia.
W końcu przyjadą bramy garażowe. Jutro. Wtedy dom będzie już ostatecznie zamknięty od frontu i zyska lepszy widok. W sobotę dobrze by było pomalować kuchnię, jak od poniedziałku ma się zjawić stolarz. Ano zobaczymy. Tempo przyspieszyło jak nigdy dotąd. Aż się nie mogę przyzwyczaić.

Gerion
22-03-2007, 09:57
Zima panie pełną gębą. Mam nadzieję, że to tylko jeden, przejściowy dzień.
Wczoraj pojechaliśmy po panele... Oczywiście 3 tygodnie wcześniej, w Sęku ani słowem nie powiedziano o potencjalnych brakach...wszystko mamy...po 200m2...A jak wczoraj chciałem wziąć 9 paczek Tarketu Orzech Mocca, to smutny pan wzruszył ramionami i z rozbrajająca miną powiedział "nie ma". Jak to k...nie ma, jak ja mam mieć JUTRO montaż...?!?!

Niby jest 50m2 ale w rezerwacji. Dziś po południu się okaże. Jeśli nie będzie, to trudno, czekam aż się pojawi, choćby do marca 2009.

Wczoraj już do końca się upewniliśmy co chcemy (czy do końca? ;) hm... dziś się okaże). Tak więc do salonu pójdzie Tarket Legacy http://www.sek.pl/podlogi/tarket/legacy/moch.jpg

Oby tylko był na czas ten orzech. Fajnie pasuje do kominka, który jest w centrum jednej ze ścian.

Do pokoju naszego smyka jaśniejsza grusza (Tarket Eden-Garden, grusza leśna)
http://www.sek.pl/podlogi/tarket/dekory/grusza.jpg

Do sypialni chcemy coś jaśniejszego, co przypasi do jasnych mebli.
Też wybraliśmy Tarket (seria Trendy) takie cuś łaciatego ;)

http://www.sek.pl/podlogi/tarket/trendy/tygrys.jpg

Do trzeciego pokoju niestety nie mam obrazka pod ręką więc Wam nie zademonstruję. I tak będzie lepiej jak wrzucę foty z budowy, jak podłoga znajdzie się na swoim miejscu ;)

Kolory ścian wybrane,...na razie do kuchni. Będzie Tikurilla lateksowa. Głowa boli od tych kolorow, ale w końcu znaleźliśmy konsensus ;) Będą kawowe beże...

Gerion
24-03-2007, 21:11
Ostatnie dwa dni były baaardzo pracowite. Padam na nos, ale na szybko dopisze.

Z tymi panelami to dupa zbita. Nie dość że w całym Poznaniu nie ma orzecha mocca, to dziś byliśmy kupić pozostałe panele i wybraliśmy w sęku inny orzech. W chwili fakturowania pani się skapnęla, że ma nie 800m2 a....12 ...

No i chcąc nie chcąc kupimy pewnie Witexa. Dwa razy droższe :( ale trudno dobrać nam odcien który by się spodobał. A w tym salonie na obornickiej mają otwarte od 12 do 18..bez sobót. NO zastrzelić się można.
Dlatego dzis szybko zamowiłem panele do pozostałych trzech pokoi. Wszystko z tarketa jak pisałem w poprzednim poście. POdkładka to korek 2mm no i folia paroizolacyjna.
Dziś na budowie od rana szaleliśmy. Ewa myła okna, ja walczyłem z karcherem. Odkurzałem wszystko co się dało. Czyli fugi między płytkami, posadzki, ściany i okna. Pył ze szlifowania pięknie znikł ze ścian.

W międzyczasie pan Tomek malował sufity. Zdążył oblecieć raz wszystko i drugi raz dwa pokoje. No i pomalował nam kuchnię.
Pisałem wcześniej o Tikurilli. A gdzie tam ;)
Wystarczyło pojechać do STO. W końcu wzięliśmy piękne tynki silikonowe, więc na farby dostaiśmy równie mega rabat.

Ceny mnie zachwyciły. Zamiast akryli wzięliśmy farby lateksowe. Za kolor do kuchni (Matlatex) wyszło 12,20 za litr. A za białą (też lateksową) 10 zł/litr.
Wzięłiśmy na weekend wzornik kolorów i dzis wybralismy ostatecznie kolory do domu. Na razie nie powiem jakie, sami zobaczycie fotki.
Mam nadzieję, że pod koniec przyszłego tygodnia będzie cały dom pomalowany.

W tym tygodniu oprócz malowania Tomek zafuguje łazienki i zrobi brodzik mozaiką. Na weekend przychodzi instalator kończyć swoje (gaz), musze skołować kominiarza żeby mi wszystko odberał i załatwić licznik do gazu (i umowę). No ileż można grzać kominkiem nie? :)

Mam prawie komplet wyposażenia łazienek, ale niech se leży w magazynach. Czekam na drzwi wewnętrzne - niby pod koniec tygodnia a dziś wybraliśmy klamki.

No w sumie to ostatni tydzień był szalony.

Gerion
26-03-2007, 14:42
Ewa stwierdziła, że skoro ona myje w domu okna a ja odkurzam (co prawda gołe posadzki) to znaczy że przeprowadzka tuż tuż.

No a ja nie mogę spać od 3 dni, bo ciągle mnie dręczy fakt, że cokolik nie jest zafugowany od listopada (a jest zapłacony) i krawężniki (też zapłacone) okazały się wkopane a nie wmurowane (co zaowocowało ich tragicznym przewróceniem się).

Ja bym oczywiście od razu kolesia powiesił i poćwiartował, ale ewa mnie wstrzymuje, bo się boi że nam zwieje z budowy. Więc zamierzam mu nie płacić za malowanie (ale niech wpierw pomaluje) a potem przymusić do skończenia tego co rozbabrał.

Może to nie jest dobry powód by budzić żonę o 2.30 ale co ja mogę na moją bezsenność?

W sobotę wysprzątaliśmy gruntownie. W niedzielę mistrz skończył malować sufity i kuchnię. A my znów mieliśmy niezły zgryz z kolorami. Ewa zaczeła się wczytywać nawet w feng shui :)
Czy dla każdego faceta wybór kolorów do mieszkania/domu/pokoju to taki koszmar? Ja nie wiem co mi się podoba, a niektóre odcienie są dla mnie nierozróżnialne. Żona patrzy na mnie z wyrzutem w stylu "mógłbyś się zainteresować" albo "a jak Ci się podoba" a ja do ciężkiej cholery nie wiem. To mi się podoba i tamto. A jedno z drugim nie pasuje.
Jak z łazienkami miałem jeszcze jakąś wizję, tak z malowaniem pomieszczeń moja wyobraźnia lezy. Może to przez mój słaby wzrok? A propos...robił ktoś z Was może laserową korektę? Jakoś się tym zainteresowałem, ale nie mam znajomych po operacji.

Tak więc numery farb i ilości poszły mailem z zamówieniem i jutro są do odbioru. Gość który załatwił nam grzejniki i piec wyjechał za granicę. Na szczęście puściłem mu listę smsem i mam nadzieję, że DHL zjedzie w tym tygodniu z resztą stuffu.

Ach, mam już wannę i 50% wyposażenia łazienek do odbioru. Wanna to Yukon firmy Riho i tak się zastanawiam czy wejdzie do octavii? Niby powinna , ale muszę ją naocznie obadać.

Jak se pomyślę ile jeszcze roboty...a Ewa z takim entuzjazmem podchodzi, że na majowy weekend się przeprowadzimy. Może ona? :)

Wieczorkiem wkleję Wam zdjęcia pomalowanej kuchni, choć pewnie kolor trudno będzie uchwycić ;)

Oczywiście na panele Tarketta mamy czekać niby 4 tygodnie bez pewności że będą. Więc rezygnujemy i szukamy w Witexie. A po drodze czeka mnie faktura za bramy garażowe. Nie pisałem? No to od zeszłego tygodnia mamy wreszcie zamontowane piękne bramy Hoermanna. Fajnie wygląda garaż z dwoma mniejszymi niż z jedną wielką. Optycznie jest lżejszy. Zresztą na fotce sami ocenicie.

Gerion
29-03-2007, 09:03
Dziś będzie trochę przedpotopowo. A dokładniej wrócę się o dwa lata, kiedy byłem na etapie stanu surowego.

Odpowiem w poście na prośbę mmi1 któremu serdecznie dziękuję (jego żonie szczególnie) za informacje medyczne. Myślę, że poniższe info przyda się wszystkim którzy budują teraz Plejadę i nie wiedzą za bardzo ile i czego będą potrzebować. Bo nie oszukujmy się, zestawienie materiałowe, które dostajemy od Domusa ma się nijak do rzeczywistości.

POdam zestawienie materiałów, które ja mam, a więc realnie ile czego kupiłem.
MOja Plejada po adaptacji wyglądała jak Plejada 2G z tym, że garaż jest większy, bo ma 7m szerokości. Dodatkowo zmieniłem front budynku, zamiast wnęki jest zadaszenie (jak w projektach: Mars, czy Idalia).

Fundamenty.
Na ławy fundamentowe wyszło mi nieco wiecej stali w związku z większym garażem. Działka była w głębkim dołku więc musiałem wyciągnąć wysoko na bloczkach fundamentowych (9 warstw!) i zasypać wszystko ogromną ilością pospółki.

Ławy - Materiały:
Beton B20 z dodatkiem hydrotechnicznym - 24m3
Stal zbrojeniowa fi12 - 480 m
Stal zbrojeniowa fi6 - 468 m
Drut wiązałkowy - 10kg

Ściany fundamentowe - materiały:
Bloczki M5 - 2250 szt.
Dysperbit - 15 wiader 20kg
Żwir do zaprawy - 22t
Cement - 2,4 t
Stryopian FS15- 5cm (izolacja fundamentów) - 3,6 m3
Klej do styropianu - 12 worków
Kołki do styro - 380 szt.
siatka - 125 m2
klej do siatki - 10 worków
papa asfaltowa (izolacja ławy) - 12 rolek
Izolbet (do papy) - 3 wiadra
Piasek do zasypania fundamentów (wew i zew) - 480 ton

Ściany.
Ściany robiłem w technologi dwuwarstwowej, z siporeksu 24 cm (SOlbet) z planowanym ociepleniem styropianem (12 cm). Zaraz na ściany fundamentowe, pierwsza warstwa poszła z pełnej cegły - wedle wskazówek ówczesnego kierownika budowy. KOlejny kierownik stwierdził, że to niepotrzebna robota i wręcz niewskazana.

Materiały ściany konstrukcyjne:
Cegła pełna podkłą - 800 szt.
Papa (izolacja) - 5 rolek
Izolebet - 4 wiadra
Solbet, pustaki 24 cm - 1410 szt (zostały 4 palety) (12 warstw pustaków)
Zaprawa klejowa cienkowarstwowa - 1 tona

Ściany wewnętrzne (jak ktoś poczyta mój dziennik to wie, że były robione na dwa razy, pierwsze się po prostu zapadły i trzeba było wyburzyć, stąd w materiałach cement i piasek - bo na klej nie dało się ich już ponownie zrobić)

Solbet 12 cm - 690 szt.
Cement - 2t.
Żwir - 30 t.

Nadproża:
Nadproża L19 L90 4szt
Nadproża L19 L120 4szt
Nadproża L19 L140 2szt
Nadproża L19 L180 10szt
Nadproża L19 L240 8szt
belki stropowe 340 2szt
Nadproża L19 L300 6szt

Strop
Strop mógłbym na siłę zrobić w konktrukcji lekkiej, czyli podwieszany. Ale chcieliśmy mieć porządny strych z możliwością jakby co - późniejszej adaptacji. Czyli plan był taki - strop gęstożebrowy (teriva), ocieplony. Bo połaci dachowych żeśmy postanowili nie ocieplać - strych jest zimny.
Dodatkowo strop w garażu dla odmiany mam drewniany. tzn belki stropowe są drewniane, od spodu wykończone gips kartonem, w środku 18 cm wełny a od góry deski.

Materiały (tylko strop na domu, bez garażu):
Terriva 390 cm - 14 szt.
Terriva 420 cm - 32 szt.
Terriva 510 cm - 11 szt.
Pustaki stropowe 860 szt.

Zalanie stropu B20 15m3
Zbrojenie - fi 12 504 m
Zbrojenie - fi 6 402 m
Drut wiązałkowy 10 kg
Deski szalunkowe 2 kubiki
Stemple 80 szt
Kotwy ocynk fi16 105 sztuk
Papa pod murłartę 1 rolka

Ocieplenie stropu:
Styropian FS 20 (20 cm) 15,54 m3
Folia budowlana 20m2
Piasek 12 ton
Cement 1,825 tony
Siatka stalowa 55 szt
Styropian FS15 (20 cm) 2,1 m3
klej do stryopianu 10szt
Klej do siatki 1szt

Kominy.
Kominów nie murowałem z cegły, kupiłem kominy Schiedla. Sądzę, że będę zadowolony. Po sezonie zimowym, kiedy ogrzewałem non stop kominkiem ciąg był taki, że dosłownie wciągało gazetę do komina. Góra kominów jest wykończona klinkierem (w dzienniku znajdziecie zdjęcia).


Komin kominkowy Schiedla Rondo fi20 (7mb - kop pdst) 1szt
Komin piecowy Schiedla Rondo PLUS fi16 (7mb - komp. pds) 1szt.
Kanał wentylacyjny Schiedla 36/25 7mb 2sz
Siporeks 6 cm (obmurówka komina) 30szt
wełna mineralna na kominy 3szt
Klinkier dxziurawka na kominy 500szt.
klinkier pełny na kominy 120szt.
Zaprawa quick-mix do klinkieru brąz 20 worków

To taka pierwsza część podsumowań materiałowych. Mam nadzieję, że pomoże każdemu, komu spodobał się projekt Plejada.

z pozdrowieniami dla mmi1

Gerion

Gerion
29-03-2007, 09:42
I jeszcze żeby nie było, że tylko gadam ;) Parę fotek:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070324a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070324a.jpg)

Powyżej są płytki w pomieszczeniu gospodarczym. Wszelkie rurki to przyłącza do zasobnika i pieca, które to pojawią się tu w przyszłości.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070324b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070324b.jpg)

A to moje bramy garażowe ;)
Taki fajny Horman, kolor wyszedł identyczny jak kolor okien i fajnie się zgrywa z deską czołową.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070324c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070324c.jpg)
A to efekt umytych przez Ewę okien ;)
Mało co oślepnąć można jak się słońce odbija od drzwi tarasowych...

Gerion
01-04-2007, 23:31
Dziś będą prawie same zdjęcia.
Kolejny łikend który nam upłynął intensywnie i pracowicie. Ja nie wiem, po przeprowadzce pewnie zwariuję, bo będę nieprzyzwyczajony do taki jakichś dziwnych sobót i niedziel…J
Pomału dom zaczyna wyglądać jak dom. Ale po kolei.

W sobotę zjawił się kolega naszego wykonawcy – instalator Jacek. Mnie na nogi postawił (zamiast kawy) telefon od niego. Że wanna, którą miał nam podłączyć ma zmiażdżony narożnik. Ja w sumie ją odebrał, obejrzałem z wierzchu i załadowałem do auta. Do łba mi nie przyszło, żeby zdzierać oryginalne opakowanie kartonowe. Okazało się, że pod kartonem narożnik był już tak uszkodzony. Nie wierzę, że to zrobili u mnie na budowie, bo trzeb walnąć z niezłego niutona, żeby tak obłupać wannę:


http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401a.jpg)
No sami powiedzcie?

Tak więc adrenalina mi skoczyła i szybiutko wysłałem emaila (po paru teefonach ) z reklamacją. Ale dostałem z serwera odbicie, że coś nie halo z adresatem i w poniedziałek z rana wysyłam faks. Niech przyjedzie serwisant Riho i obada sprawę…Ciekaw jestem jak Cermag radzi sobie z reklamacjami. DO tej pory miałem reklamację Okien z Krakowa i firma Gemi wykazał się mistrzostwem świata. Potem reklamacja mozaiki (kupione płytki pocięte przez podwykonawcę firmy Domus Ibero) i po 3 tygodniach dostałem nowe, tym razem pocięte idealnie. No a teraz trzecia reklamacja…Zobaczymy.

Nasz wykonawca narzucił tempo i widze wreszcie efekty. Trochę go pogoniliśmy bo wszedł już nam stolarz z kuchniami. Stolarz jest bliźniaczo podobny do mojego szwagra ;) Znaczy się brata żony. I Ewa śmieje się że to takie trochę inne wydanie jej brata. Myśmy se wymarzyli kuchnię w stylu Ohio z kolekcji Rust. I to jak nasz pomysł wykonał pan Szymon (a raczej PAN Szymon), jest wielkie. Poleciłem go Idze i wierze, że będzie b. zadowolona.
Na razie popatrzcie na początkowy wygląd naszej kuchni:

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401b.jpg)
To jest lewy narożnik kuchni (patrząc od salonu). Od ściany będzie lodówka, a w kolejnym „kominie” piekarnik i mikrofala. A na górze półka. Fronty będą w jasnokremowym lakierze, tak jak boczna ścianka. A lewy bok i góra zabudowane ciemnobrązową listwą wenge (na zdjęciu tylko boczna listwa, bo górna na razie czeka na montaż).

Dalej szafki z frontami w brązowym (nie czarnym) wenge. Nie ma blatu na razie, i nie ma maskownicy na nożki. Wszystko w swoim czasie.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401c.jpg)
A to ujęcie prawego narożnika kuchni. Te pusty dziury to na zmywarkę, a w narozniku na zlewozmywak. Ściany w kuchni pomalowane są farbą STO, matlatex. Płytki na fartuszek ponad zlewozmywakiem i kuchenką pochodzą z kolekcji Mediteraneo. Płytki na podłodze (teraz pod kartonami) to Leyra Creme.
Kuchenka będzie gazowa. Bardziej ja gotuję i lubie widzieć jak duży mam płomień pod garnkiem, patelnią czy brytfanną. Mnie urzekają dwie szuflady cargo wyjeżdzające z obu stron szafki – podstawy kuchenki ;)
Szafki wiszące na górze mają otwiernie podnoszone (winda) i jest to ciekawy patent, aczkolwiek nie wiem czy z tymi pochwytami, które se wybraliśmy.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401d.jpg)
A to ujęcie troszkę z dala.

W wiatrołapie stoją już obie szafy wnękowe. Niestety nie mam ich zdjęcia, mam za to fotkę drzwi, które te szafy zamkną:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401e_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401e.jpg)
A owszem ;) zgrywa się to kolorystycznie z okładziną kominka, jak również z frontami kuchni. Dla spostrzegawczych – ściany salonu sa również pomalowane. Farba STO 31408 matlatex.

Jak już mowię o tych kolorach, to czas na krótką prezentację pokojów. Tu pokój nr.1 (komputerowo-goscinny?)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401f_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401f.jpg)
Farba oczywiście STO 31307 matlatex, zbliżona do koloru elewacji ;)

Pokój Adasia, na zdjęciu wydaje się strasznie żarówiasty. W naturze jest nieco łagodniej:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401g_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401g.jpg)

A to kolor naszej sypialni. Myślę, że efekt będzie zupełnie inny jak będzie podłoga:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401h_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401h.jpg)


A to jest kolor ścian holu i przedpokoju. Dla odróżnienia front garderoby dostał lekkim brązem czekoladowym, czego nie widać dobrze na poniższej focie:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401j_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401j.jpg)

Może na tej lepiej będzie widać kolor ścian holu:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401k_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070401k.jpg)

Tak więc najbliższe dwa tygodnie będą bardzo intensywne i przyniosą wiele odmiany we wnętrzach naszego domu. Z zewnątrz też ;) Skończy się robić podbitka a od środy ruszają z kostką brukową. I może za dwa tygodnie taras? Chciałoby się nie?

Gerion
03-04-2007, 13:54
Hmm czekam cały czas na rozpatrzenie reklamacji na rozbitą wannę Yukon. Dziś może sie wybiorę odebrać resztę gratów?

Wczoraj chciałem rozliczyć się za malowanie. Policzyłem metry, wziąłem kasę...a tu zonk. Mi wyszło 320 m2, a nasz wykonawca mówi, że przecież jest 410m....?
Zwątpiłem. Aż mi się zrobiło głupio,że coś spieprzyłem przy liczeniu.

SIedziałem do późna w nocy i kombinował co jest nie tak. Faktycznie, 410m2 policzyli mi tynkarze i za tyle im zapłaciłem. No bo tyle było.
I tak wpisałem w umowę o szpachlowaniu ścian...A ile szpachlowania tyle malowania. Niby tak. I dopiero potem mnie olśniło, że:
a) ściany łazienek nie były wyszpachlowane, a wliczyłem je w te 410m. Czyli 47m nadpłaciłem.
b) garaż (45m) został wyszpachlowany, no ale przecież nie pomalowany...

I już znalazłem te brakujące 90m2...:) Wykonawca się zdziwił, ale zrozumiał swój błąd.

A sprzęt nie może dojechać dziś...coś wszystkim się auta psują.

Gerion
26-04-2007, 15:25
Z całkowitego braku czasu mogę jedynie na szybko wrzucić kilka fotek:

Tak mniej więcej wygląda front (pozbruku nie widać bo go przysypuje piasek)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070411a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070411a.jpg)

A to duża łazienka i prawie skończony brodzik z kabiną
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070420a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070420a.jpg)

A tu już fragment salonu (całego nie pokaże bo jest zastawiony mnóstwem rzeczy ;) )
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070420b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070420b.jpg)

Sypialnia, podłoga i ściany
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070422a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070422a.jpg)

Podłoga nieco bliżej ;)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070422b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070422b.jpg)

A tu już look na garderobę, jak zauważycie widać w środku szafki no i futryny są już zamontowane.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070422c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070422c.jpg)

to na razie tyle, pędzę na budowe

Gerion
27-04-2007, 23:00
Acca5 w komentarzach pyta mnie o taras. Odpowiem tutaj bo przy okazji dorzucę nieco zdjęć.


Gerion widzę,że płytkiami wykańczasz boki tarasu- na jaki klej je robisz , czy nie boisz się ,że odpadną z czasem? Co będzie na tarasie?Czy boki tarasu robiłeś z bloczków betonowych czy lane z betonu?
Garderobe mam podobna do twojej w planie -czy planujesz tam drzwi czy nie?

Odpowiadam:
Kleje Kreisel (nie jest to mistrzostwo świata, ale co zrobić). Nie boję się że odpadną bo płyty tarasowe są wysunięte 4,5 cm ponad nie i podcięte od spodu (kapinos). Ponadto taras jest porządnie zadaszony. Nie będzie praktycznie możliwości, żeby woda dostała się z góry między płytkę a klej. Chyba że będzie padać poziomo.

Na tarasie jest (bo już jest) położona płyta pozbrukowa. Wymiar 40x40. Jest to granit beżowy szlifowany. jak klikniesz w link (http://www.pozbruk.pl/img/granit%20bezowy%20szlifowany.jpg) to zobaczysz fotkę ze strony Poz-Bruku jak wygląda płyta posadzkowa w powiększeniu. Plyta ma grubość 4 cm. Wykonana podobną technologią jak lastriko. U mnie jest to bezpośrednio położone na zawibrowany piasek.

Oczywiście cały taras był wymurowany z bloczków betonowych, ale fundamenty są związane zbrojeniem z fundamentami domu.

Schody wiodące na taras są również wykonane z tych samych płyt. Owszem można kupić gotowe (na zamówienie i 3 mies. realizacja) ale dzięki temu zaoszzcędzilem blisko 800zł.

Taras wygląda mniej wiecej tak, jak będę na budowie jutro, to zrobię więcej zdjęć, dokładniejszych:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070422d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070422d.jpg)


Pytasz o garderobę.
Wnętrze garderoby mam już zabudowane szafami. Oczywiście są otwarte, bez drzwi. Nie ma sensu dopłacać stolarzowi za drzwi do wnękowych szaf garderoby skoro sama garderoba jest zamykana drzwiami.

Obecnie (i ostatecznie) garderoba wygląda tak:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070423a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070423a.jpg)

Iga pisze, ze mało pokazuję, ale póki co to jest wszystko mocno zagracone. Jak już będzie zafugowane i porządnie wysprzątane, wtedy zrobię fotki ;)

A tak się prezentują drzwi. Pol-skone, nowa seria Tanganika, wzór B. Celowo nie braliśmy drzwi z przeszkleniami ;)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070423b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070423b.jpg)

A tutaj klamki.
Nie pisałem ile czasu i wysiłku zabrało nam wybranie odpowiednich klamek i to takich, które by nie były droższe od samych drzwi ;)

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070423c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070423c.jpg)

Więcej po weekendzie, jak porobię ciekawsze foty.

Gerion
28-04-2007, 22:04
Dziś jakoś udało nam się kupić ostatnie oświetlenie do łazienki. W sumie to już mamy prawie komplet, brakuje tylko do pokojów.

Liczyłem wszystkie ramki, gniazdka, klawisze itp - wydaje się że wszystko było dobrze policzone. Czekam z montażem, aż nasz wykonawca porobi ostatnie wyprawki i przemaluje raz jeszcze to i owo. To już naprawdę końcówa. A wlecze sie jak flaki z olejem...

Pytaliście się w komentarzach o kilka spraw.


chę prosić o dokładną instrukcję jak kafelkarz zrobił ten brodzik z kafelek. Tzn. od początku jak były gołe ściany. (a propo tynkowałeś ściany w łazience?).

Bardzo podobają mi się wnętrza i czekam na zdjęcia jak już nie będzie GRATÓW

Drzwi Pol-skone jak cenowo wychodzą np. w porównaniu z Portą albo Dre?

Proszę o super zbliżenia z tarasu, na te płyty.


Zacznę od końca ;)
Zdjęcia tarasu:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070428a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070428a.jpg)
To zbliżenie na front tarasu i schody. Jak widzicie schody postanowiłem robić również z tych samych płyt 40x40.
Na trzy stopnie wyszło mi tych płyt 30 sztuk. To znacznie taniej niż zamawiać 6 sztuk gotowych stopnic (1mb długości każda). Płyty zostały podcięte i przyklejone do wylanego fundamentu. Głębokość stopnia na gotowo to 32cm a wysokość to 15cm. Krawędzie tych płyt zamierzam potem wykończyć zwyczajną farbą do betonu, jakoś mój zmysł estetyczny tu nie cierpi.


http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070428b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070428b.jpg)
A tu już widok bardziej ogólny.

Drzwi Pol-skone, okleina naturalna. Cena cennik trochę wyżej niż Porta. Dostaliśy b.dobrą cenę, jakieś 50-80zł mniej na 1 skrzydle niż Porta w okleinie naturalnej. Ale to ta sama firma co bramy garażowe i warunki, powiedzmy specjalne.

Zresztą Pol-skne dało ciała - zamawialiśmy drzwi z 3 zawiasami. Dostaliśmy ościeżnice z 2 , a skrzydła z otworami na 3 ... Tak że na razie drzwi mnie nic nie kosztowały ;) Zapłacę jak mi zamontuje producent 3 zawias.
Drzwi Dre - stanowczo odradzam. Spotkałem się już z tyloma złymi opiniami (najgorsza była od jednego z montażystów, że to drzwi na jeden sezon), a ponadto wystarczy "pomacać" i porównać.

Łazienka i brodzik z kafelek.
Oczywiście ściany łazienki były tynkowane, ale na ostro (mam tynki cem-wap, ręcznie robione). Nie były potem wygładzane, ani szpachlowane, bo nie ma takiej potrzeby jeśli wszystko oklejamy płytkami.

Mozaika. Wzieliśmy nasze płytki podlogowe z łazienki (Alda Noce) i zostawiliśmy 12 sztuk w Ibero (tam gdzie je kupowaliśmy) do pocięcia. Mają podwykonawcę któy to robi, za 35 zł od płytki (a więc bardzo słono). Ale cięcie teoretycznie jest idealne i mozaika przychodzi przyklejona do folii.

Niestety, to co dostaliśy (wszystkie 12 sztuk) było w fatalnym stanie, pełno odprysków i uszkodzeń. Złożyłem reklamację, czekałem 3 tygodnie i dostałem (za darmo oczywiście) nowe 12 płytek, tym razem pociętych idealnie.

Brodzik miał być mierzony od narożnika po 90cm. WYbraliśmy kabinę Huppe. Wcześniej wydrukowałem rzut techniczny żeby wykonawca mógł zrobić z siporeksu (gr. 6cm) niską podmurówkę (3cm wysokości).

Jak przywiozłem kabinę to łuczek z siporeksu został wymurowany wedle dolnych wsporników kabiny, tak by idealnie pasował kształtem do kabiny prysznicowej. Po wymurowaniu tego niewielkiego łuku, wykonawca porobił spadki w kierunku centralnie osadzonej kratki wylewnej. Potem tylko wyłożył wnętrze mozaiką i to samo zrobił z łukiem z siporeksu. DOpiero potem zamontowano kabinę.

Podobną metodę zastosowano w drugiej łazience, ale bez murku, tam będę miał montowane drzwi Huppe a one mają szczelny próg. Po montażu wkleję zdjęcia.

To chyba wszystko na temat brodzika ;)

Iga, klamki to jakaś nowa kolekcja dosć znanej firmy. Jak dostanę fakturę powiem Ci jakiej i wkleję linka, bo nie pamietam. Byliśy oglądać w Janikowie w hurtowni okuć i klamek, ale tam te tanie były takie sobie a ładne zaczynały się od 300zł, więc podziękowałem. Fajne wzory mają też w Progresie, ale takie klamki to widziałem już u wszystkich znajomych co się budują :) A te są takie...hm...inne? :D

pozdrawiam
Gerion

Gerion
08-05-2007, 14:59
I jakoś się nie możemy przeprowadzić ;D

No ale ciągle czegoś brak. Po tym jak wywaliłem wszystkie ścinki płytek okazało się, że brakuje dosłownie 1 płytka na podłogę do łazienki ;) Dziś musiałem dokupić w Ibero.

W środku robi się pomału. Trwa fugowanie, sufity musiały zostać poprawione, bo zaczęły pękać na łączeniach między płytami. Tomek (wykonawca) się naklął na swoich współpracowników. Fakt, wszystko co zrobił on - jest idealne. No i musiał poprawiać. Mam nadzieję, że poprawił "na stałe".

Z wierzchu doklejają nam neidokończoną elewację. Pech chciał, że zabrakło płytek klinkierowych. I co? Ano i czekam na 6 głupich kartoników...

Dziś drugi etap kuchni, znaczy się blat. Wieczorem zobaczymy jak wyszło.

Podłączyli też licznik do gazu ale z przygodami. Po przyjeździe stwierdzili, że rura jest za nisko pod reduktor i zrobił się problem. Na szczęście na budowie był Tomek. Pisałem już gdzieś, że gość ma pomyślunek za trzech? Nie? No to cholera muszę go jednak polecić ;)

Nie dość że jest kumaty, do jeszzce bardzo dokładnie robi. Fakt, czasem jego chaos przeraża, ale za to potrafi sensownie podpowiedzieć. I nie robi niczego bez myślenia...To chyba się liczy, co? Nachwaliłem? :)

Więc Tomek jak zobaczył że się zbierają do odjazdu, to po prostu rozwalił fundament ogrodzenia w którym tkwiła rura i "dało" się ją nieco unieść tak by zamontować reduktor i licznik.

Ja myślę, że tu nikt nie popełnił błędu - ani instalator (nie wiedział jak wypadnie fundament i jak będzie skrzynka) ani ludki z gazowni. Ot, po prostu tak wyszło. W sumie jestem zadowolony, mam już gaz doprowadzony do domu ;)

Czekam na wizytę elektryków, żeby dopieścili mi instalację i uruchomili to i owo. MYślę, że to już końcowe podrygi.

Jakby ktoś chciał Tomka zatrudnić u siebie do wykończeniówki (polecam faktycznie do płytek - rewelacyjnie gość układa), to będzie wolny od połowy maja. Nic tylko go łapać i się umawiać ;)

Gerion
10-05-2007, 13:50
Trochę niedobrze. Tomkowi znów się dziecko poważnie rozchorowało i czuje, że będziemy mieli znów opóźnienia. Nerwowo, bo od czerwca wynajmujemy nasze mieszkanie... No nic, zobaczymy.

A teraz troszkę fotek:

Wanna ;) Już w końcu obudowana, choć jeszcze nie zafugowana. Był drobny problem z baterią (znaczy się z podejściem), ale dało się osadzić nawannową:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070429a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070429a.jpg)

Nie "chwaliłem się" parapetami ;) A przecież tkwią już ponad pół roku. W końcu odważyliśmy się je odsłonić
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070429b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070429b.jpg)

Na tarasie ładnie widać że "niski próg" na coś się przydał. faktycznie wychodząc z salonu na taras mamy pewność, że nikt się nie potknie i nie zabije.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070429c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070429c.jpg)

Szafa wnękowa w wiatrołapie. Gdzieś wyżej wrzuciłem fotkę samych drzwi ;) Teraz już całość
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070429d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070429d.jpg)

Vis a vis tej brązowej szafy mamy drugą, tym razem ze zwykłym, srebrnym lustrem. Rozjaśnia to wiatrołap.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070429e_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070429e.jpg)

A teraz parę fotek łazienki. Na pierwszy ogień kabina prysznicowa i osadzone drzwi.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070501_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070501.jpg)


Dzień później mieliśmy zamontowany panel prysznicowy (PoolSpa)
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502a_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502a.jpg)

Z tym panelem były jaja. Oczywiście instalatorzy za bardzo nie wiedzieli jak się do tego zabrać (niestety nie mogłem szybko znaleźć kogoś z lepszymi umiejetnośćami). WYjścia przyłączy były za wysoko i kolidowały z wnętrzem panelu, musieli więc cudować z rurkami miedzianymi i przewodami. ZObaczymy jak wyjdziie w użyciu, miejmy nadzieję, że ok.

http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502b_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502b.jpg)

A tak wygląda nasz taras od ogrodu, z zasuniętymi roletami.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502c_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502c.jpg)

Trochę kuchni ;) Wreszcie mamy blat i zlewozmywak:
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502d_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502d.jpg)

Małe zbliżenie na blat
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502e_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502e.jpg)

A tu bliżej połączenie blatu i bocznej części szafy kuchennej - nawet się ładnie skomponowało kolorystycznie.
http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502f_s.jpg (http://www.gerion.perfekt.pl/budowa/20070502f.jpg)


I to na razie tyle.

Gerion
29-05-2007, 10:30
W ostatni weekend się przeprowadzaliśmy. W sumie jedna cieżarówka wystarczyła.

Od soboty mieszkamy w domu. Aż się trudno przyzwyczaić ;) Jakoś tak patrzymy po sobie czy ktoś zaraz nie przyjdzie i nas stąd nie wygoni. Ja myślę, że to taki szok poprzeprowadzkowy. Trudno się otrząsnąć.

Ale mieszka się zupełnie inaczej niż w mieszkaniu. Na pewno parterówka wymaga wieeele chodzenia ;) Z kuchni do pokoju to już nielada wyprawa. A tak z 20 razy w ciągu wieczora to faktycznie - zgubić kalorie można jak najbardziej.

Na razie nie mamy internetu (plus - oczy odpoczną od ekranu). Nie mamy telewizora - ale celowo ;) Nie wzięliśmy z mieszkania. Do łask wróciło radio i czytanie książek w łóżku...Jakoś tak aż dziwnie ;)

Ewa postawiła sobie punkt honoru "przeprowadzić nas" w weekend. Wszystko praktycznie zorganizowała ona, za co jestem stokrotnie wdzięczny. Kartonów mieliśmy mnóstwo, ale teraz praktycznie wszystko jest już na półeczkach.

Najbardziej cieszy się nasz synek. Zaakceptował wszystko od razu, bez żadnego zdziwienia. Zasypia sam w swoim pokoju i aż trudno go dobudzić. My mamy czasem problemy - wiadomo nowe miejsce, trudno się przyzwyczaić, zwłaszcza do ciszy (albo jazgotu ptaków o świcie). No chyba, że padamy ze zmęczenia ;)

W środku pozostało nam kilka kosmetycznych rzeczy do wykończenia. Dziś mam nadzieję zjadą meble łazienkowe i podłączymy normalnie umywalki.
Kocioł gazowy nam nie działa (na szczęście zasobnik ma grzałkę, więc nam to chwilowo wisi), gdyż zabrakło małej kostki do jakiegoś czujnika.

Na zewnątrz też brakuje kilku szczegółów, ale myślę, że damy radę.
Aż nie chce mi się wierzyć momentami, że razem wybudowaliśmy dom. Czy to są objawy szoku? :D

Gerion
24-07-2007, 08:39
MIesiąc upłynął.
Nie mogę się przyzwyczaić do klimatów małomiasteczkowych :( Na szczęście późno wracam z pracy, i zostają tylko weekendy (również pracowite) więc nie ma okazji na "integrację" ale tęsknię za Poznaniem. Zwłaszcza jak od czasu do czasu jadę "odwiedzić" mieszkanie, które wynajmujemy....

Ze spraw budowlanych, to się wziąłem ostatnio za fugowanie podmurówki. Rozgrzebana od jesieni zeszłego roku nigdy nie doczekała się ukończenia. Mam nadzieje, że przed sądem dojdę swego, tym bardziej, że uzbierało się wiele takich spraw, a ja nie należę do ludzi, którzy łatwo zapominają.

NIedawno mieliśmy remont salonu. Jak pamiętacie w salonie mamy przy ścianach płytki, a wewnątrz panele. Listwa którą zastosował wykonawca totalnie się nie sprwdziła i po 3 miesiącach jak panel nabrał wilgoci (w tym czasie było również malowanie ścian, kilkukrotne poprawki szpachlowania sufitów itp), to dosunął się do krawędzi listwy przy płytkach i w efekcie wyprężył.

Musiałem znaleźć fachowca, który to naprawi, i dobrać odpowiednie listwy. Tym razem poszło łatwiej, bo wiedziałem konkretnie czego chcę. Gorzej z fachowcem, ale poratował nas nasz stolarz Szymon, podesłał swojego znajomego, pana Włodka, który mnie powalił na kolana podejściem, fachowością i sposobem pracy (razem to robiliśmy). A ja już jestem tak uprzedzony przez "naszego" Mielcarka, że myślę, iż każdy wykonawca to oszust...

Teraz salon wygląda porządnie. Listwy zmieniły kolor (ze srebrnych na kolor identyczny z panelem). Ale kosztowało to ponad 1,5 tys.

Cóż, co fachowiec to inne zdanie. Udało mi się ściągnąć mojego Roberta do odpowietrzenia grzejników i instalacj podłogowej. Niestety skrytykował kotłownię i podsunął kilka innych rozwiązań. Czeka mnie więc przeróbka kotłowni.

Co do zdjęć. Jak tylko odnajdę kabelek łączący telefon z kompem, to je wrzucę ;) Gdzieś się zawieruszył podczas przeprowadzki.

pozdrawiam
Gerion

Gerion
25-07-2007, 09:38
Dziękuję za miłe słowa w komentarzach. Jednak ktoś pamięta ;)

Edybre: wyżej w dzienniku masz dokładnie opisane kwestie kominka. Gres to Zirconio (jak większość u mnie) Ferrum Cobre (na 7 str komentarzy jest zdjęcie), udało mi się kupić w 2 gatunku, i wybrać tyle ile mnie interesowało. Gres dość gruby (9mm)

Klej taki jak mam wszędzie - czyli Kreisel do podłóg z ogrzewaniem podłogowym. Generalnie wykonawca się nie wysilał z kombinowaniem, a moja wiedza była wówczas taka se (zreszą teraz jest podobnie).Fuga - Mapei czekoladowy brąz. Nie jest jakaś specjalna. Można ją kupić w każdej Castoramie. Kratki są przyklejone na czerwony silikon (wysokotemperaturowy). I to chyba tyle.


Ocia:
Drzwi mam Polskone. Okleinowane. Większość to Tanganika, wzór B (pełne bez przeszkleń - celowo ;) ), a jedne to Kongo, również wzór B (pasowały kolorystycznie do mebli w kuchni, a łączą kuchnię z kotłownią).

Link do Tanganika:
http://www.pol-skone.pl/index.php/nodes/get/pl/71/

ps. kolory zdjęć na stronie są mocno przekłamane.
pozdrawiam
Gerion

Gerion
24-08-2007, 14:14
@ pytania w komentarzach:
K74 - farba która poszła na garderobę to lateksowa Tikurilla.(wszędzie malowałem lateksem). Koloru nie mogę się doszukać, ale gdzieś mam zapisane. Jak znajdę - dam znać.

Marek - tynk zewnętrzny robiłem silikonowy STO, kolor STO 31314.
Powierzchnia tynków ze. to około 200m2.

Bonnie - dziękuję ;)

Miałem pytanie o sposób obliczania kosztów fundamentu...Hmm.. Ja myślę, że posiadając projekt można ze spokojem obliczyć przybliżony koszt. Poniżej mały poradnik:


1. Wczytujemy się w projekt. Musimy wiedzieć czy chcemy mieć fundmanet monolityczny, ściany i ławy wylewane, czy też ściany murowane z bloczków betonowych klasy M5/M6.

Ten pierwszy sposób bywa dość uciążliwy i wymaga czasem sporo desek na szalowanie. Drugi jest bardziej pracochłonny, ale niekoniecznie musi być droższy. Ja wybrałem sposób drugi, gdyż ściany fudnamentowe robiłem wysokie, na 8 warstw.

2. Obliczamy łączną długość fundamentów z projektu. A potem sprawdzamy jakie wymiary musi mieć ława fundamentowa (szerokość i wysokość ławy). Da nam to przybliżoną objętość betonu towarowego. Dla przykładu, u mnie było 105 mb fundamentu. Weszło mi 24m3 betonu B20 z dodatkiem hydrot.

3. Patrzymy na projekt zbrojenia, znajdziemy tam przekrój prętów zbrojeniiowych.. Długość prętów i ich przekrój często jest wyszczególniony w projekcie. Mi wyszło 480mb fi12 i 468 mb fi6. DO tego doliczamy 1-2 kłębki drutu wiązałkowego i dzwonimy do hurtowni, gdzie podadzą nam ceny.

4. Koszty dodatkowe to: podkładki pod zbrojenie (można użyć cegieł, choć to niewskazane, albo połówek bloczków fundamentowych. ja użyłem kostki brukowej ;) ). Ewentualne wypożyczenie wibratora. Ja wibrowałem zarówno ławy jak i wylewany strop.

5. Czas na ściany fundamentowe. Pamiętajmy o izolacji poziomej ław od ścian. Trzeba tu policzyć powierzchnię ław i zapytać wykonawców, czy kładzie 1, czy 2 warstwy papy. Znając to obliczymy ile rolek nam wyjdzie na zaizolowanie ław. (Mi poszło 7). Papę kleimy Izolbetem (lub czymś w tym stylu)./

6. Murujemy ściany fundamentowe. Znając długość łączną fundamentów liczymy ile bloczków wejdzie nam na 1 warstwę i mnożymy przez wymaganą ilość warstw, przyjmując wysokość 1 warstwy na około 14 cm (u mnie wyszło 237 szt na warstwę a więc łącznie 2250 szt.)
Pamiętajmy aby doliczyć cement i piasek do zaprawy, czymś te bloczki trzeba połączyć. Ja zużyłem 22t piasku i 2,4t cementu.

7. Ocieplamy ścianę fundamentową. Znając jej wysokość obliczamy powierzchnię, żey wiedzieć ile potrzeba nam będzie styropianu. Ja stosowałem twardy FS20 5 cm, ale teraz ociepla sie i 10cm. Zużyłem 3,6m3, 125m siatki do styropianu, 380 kołków, 10 worków kleju.

8 Izolacja pionowa: Wnętrza ścian fundamentowych i warstwę kleju na siatce smarujemy Dysperbitem (nie Izolbetem!!). Najlepiej 2-3 warstwy, schnie to błyskawicznie. Mi wyszło 8 wiader wewnątrz (20kg) i 7 na zewnątrz.

9 Izolacja pionowa. Nim położymy pierwszą cegłę na ściany fundamentowe trzeba je zaizolować. Żeby policzyć ile wyjdzie nam papy musimy znać powierzchnię styku. Mi wyszły 3 rolki ;) Papę kleimy Izolbetem, zwracając uwagę, żeby Izolbet jakoś nie stykał się ze styropianem (jak jest dobrze zaciągnięty klejem to mało prawdopodobne).

10. KOszty dodatkowe do kilka szczotek do smarowania dysperbitem, jakieś plastyfikatory do zaprawy itp.

11. Zasypujemy fundamenty. Znając wyskość ścian obliczmy objętość pasku który nam wejdzie do środka. Kosztem dodatkowym jest wynajęcie wibratora do zawibrowania piasku. Polecam tego osobiście dopilnować,żeby ię nie zdziwić tak jak ja...Mi wyszło 350t piasku.

12. I oczywiście koszty robocizny, wymurowania fundamentów, koparki, transportu tego i owego...


Myślę że to mniej więcej tyle.


pozdrawiam
Gerion

Gerion
31-08-2007, 14:09
Dziś z cyklu Uroki Monopolisty cz I.

Po którymśtam z kolei rachunku za gaz, oświeciło mnie żeby sobie spojrzeć i porównać. A porównuję koszty gazu dla domu na prowincji i dla mieszkania w dużym mieście.

KOszt samego gazu to nic: 0,52 i 0,51. Prawdziwa zabawa się rozpoczyna dopiero później. Abonament: 5,8 i 7,1. Opłata dystrybucyjna stała: 3,5 i 12,00. Zmienna: 0,25 i 0,23.

W domu mam taryfę Z-3 a w mieszkaniu Z-2.

Na moje pytanie "a czemu tak" pani z gazowni odpowiedziała radośnie: "a bo tak". Bo wszyscy nowi klienci szanownej Wielkopolskiej SPółki Obrotu Gazem na dzień dobry dostają taryfę Z-3. Która to taryfa ma zajebiście fajne opłaty przesyłowe. Oczywiście skazany na WSOG klient nie może w żaden sposób negocjować, ani zmienić taryfy. Jak się nie podoba, to won....

Taryfę może zmienić szanowna WSOG, pod pewnymi warunkami:
a) duże zużycie gazu (ale jak duże tego nie wiem)
b) raz w roku
c) po miesiącu lutym ;)

Czyli tak: przez pierwszy rok użytkowania należy od klienta wyciągnąć sporo kasy za sezon jesienno zimowy. Potem go się łaskawie, może, zluzuje na niższą taryfę... A jeśli klient będzie oszczędzał przez zimę, to zapłaci frycowe w kolejnym roku i w kolejnym sezonie grzewczym...

Fajnie. Nie powiem. I nic nie mogę z tym zrobić :-/

I ciekawe, że za 54m3 w domu zapłaciłem tyle samo co za 80m3 w mieszkaniu....

Czas chyba zmienić prąd z budowlanego na normalny...

Gerion
04-07-2008, 10:22
Mija prawie rok od mojego ostatnie wpisu w dzienniku budowy.

Z nazwy - dziennik budowy - wnioskowałem, że ma to być dziennik budowy, a nie dziennik zamieszkiwania, więc generalnie po przeprowadzce w maju 2007 przestałem praktycznie pisać.

Tak sobie myślę, że wartoby coś napisać teraz, tytułem podsumowania po roku mieszkania w domu.

Wrażenia mam mieszane. Najpierw minusy. Generalne wrażenie bycia "niewolnikiem" domu. Tzn gdziekolwiek nie pójdziesz i na cokolwiek nie spojrzysz, to zawsze jest wrażenie "tu coś trzeba zrobić". Z racji faktu dojeżdzania 34km do pracy, na to "coś zrobić" pozostaje bardzo mało czasu i większość rzeczy, ktore chciałbym, żeby były zrobione - wloką się niemiłosiernie. Wzbudza to frustracje moją i małżonki.

Dokucza z całą pewnością brak ogrodu. ZIeloność wokół domu na pewno pozytywnie doładowuje. Niestety, nie mieliśmy środków, ani czasu.

Brakuje jeszcze wykończenia kilku rzeczy. Samemu - schodzi na to praktycznie cały wolny czas. Pewnie, że chciałbym moc po pracy usiąść na tarasie, wypić coś zimnego i napatrzeć się na piękny ogród.

Ach, myślicie, że jak się wyprowadziło na wieś o cisza i spokój? :D nic bardziej błędnego. Ale da się przyzwyczaić.


Plusy. Dużo miejsca. Przestrzeń parokrotnie większa niż w mieszkaniu. Dobra izolacja domu, powoduje to, że upały jest przyjemnie i chłodno, a zimne dni - przytulnie i ciepło.
Wygoda. Duże łazienki, centralny odkurzacz, to jest to. Sporo miejsca w garażu na tzw "klunkry" i narzędzia.
Fajni sąsiedzi. To bardzo duży plus, choć nie związany z budowaniem domu ;)
Satysfakcja z prac które samemu się zrobiło (bezcenne :-) ).

Nadal trudno mi uwierzyć, że udało się w ciągu dwóch lat wybudować dom i w trzecim roku w nim pomieszkać. CIągle mam niedostyt, że nie "namieszkałem" się jeszcze. Tak wiecie...

W ciągu ostatnich miesięcy udało nam się odłożyć i zlecić wykonanie płotu klinkierowego. Tym razem wzięliśmy fachowca nie tylko z polecenia, ale również po obejrzeniu jego poprzednich prac (fakt, że robił sąsiadom 2 lata temu). Z czystym sumieniem mogę go polecać, bo uczciwy i solidny.

Na sierpień planujemy wykonanie i montaż przęseł z elementów kutych. WYkonawca również z polecenia, wzór wybrany, umówiliśmy się na dokładny pomiar i montaż elementów nośnych do bramy wjazdowej. Z racji faktu, że brama ma ponad 6m szerokości trzeba to zrobić solidnie.

BYć może na jesień uda nam się rozpocząć cokolwiek z ogrodem. Byłoby fajnie. Jak na razie to muszę poskładać dokumenty do zakończenia budowy, formalnie. I zameldować się w nowym miejscu. MOże faktycznie tego brakuje, do takiego psychicznego poczucia zmiany? Tak jeszcze się nie "zakorzeniłem" w nowym miejscu, mimo faktu, że rok upłynął.

Zastanawiam się również nad kontynuacją "dziennika" ale nie miałby on wiele wspólnego z budową. Choć może inni budowniczowie Plejad mieliby parę pytań, na które mógłbym przy okazji poodpowiadać?

Pozdrawiam więc wszystkich znajomych z forum, którzy czasem tu zaglądają.

Gerion

babka33
27-02-2009, 14:38
WITAM MAM WIELKĄ PROSBĘ DO PANI , MAM ZAKUPIONY TEN SAM PROJEKT DOMU I BARDZO PODOBAJĄ MI SIE PANI POMYSŁY WYKONECZNIA DOMU CZY MOGŁABY PANI PRZESŁAC JESZCZE KILKA ZDJEC GDZIE WIDOCZNY BEDZIE TEN BLAT KOŁO LUKSFERÓW,WYKONCZONA WYSPA W KUCHNI ,JAK PREZENTUJE SIE WYKONCZONY KOMINEK W SALONIE I JAK WYKONCZYŁA PANI WNĘKE KOŁO OKNA WSALONIE Z GÓRY BARDZO DZIEKUJE- PROSIŁABYM O PRZESŁANIE TYCH ZDJEC NA ADRES annalagowska@buziczek.pl-JESZCZE RAZ DZIEKUJE I PROSZE JEŻELI NIE SPRAWI TO PANI KŁOPOTU

Miguś
10-10-2010, 21:43
Gerion twój dziennik jest fantastyczny. Czytam go sobie do poduszki i zbieram siły na swoje budowanie. Troche to straszne wszystko. Też się zastanawiam czy miejski organizm moze się skutecznie przeflancowac na przedmieścia , Powiedz jak teraz Ci się mieszka? Czy jesteś szczęsliwy w nowym domu, czy dojazdy cię nie wykańczaja. Czy jeszcze raz wybrałbys projekt Plejada? Czy moiże lepiej bylo kupić większe mieszkanie w Poznaniu. jak to oceniasz?Czy dom ma dobrą wielkośc, czy mieszka Wam się w nim dobrze, co byś zmienił. Pozdrawiam Was serdecznie.Prosze Pisz nadal w swoim dzienniku , twój sposób pisania , postrzegania i obserwacji jest bezcenny. powinienes pisac książki!