PDA

Zobacz pełną wersję : Problem z drzewami sąsiada



Edytax
04-08-2006, 17:37
Mam problem z sąsiadem, który tuż przy moim ogrodzeniu posadził kilkanaście wierzb (20-30cm. od ogrodzenia). Na moje prośby o wycięciu nie reaguje skierowałam sprawe na droge sądową. Mój drogi sąsiad teraz sobie wymyślił, że na wycięcie tych że drzew musi meć pozwolenie zaznaczam że są to drzewa- krzaki 3-4 letnie i jak on sam ostatnio twierdzi energetyczne. Proszę podajcie czy takie drzewa można wyciąć z korzeniami i jeszcze chciałabym sie zapytać bo posadził też lipę tak blisko i czy ją też można wyciąć. Bardzo proszę o odpowiedż bo nie wiem co mam napisać w pozwie sądowym.

Majka
04-08-2006, 17:56
można wyciąć. To są małe drzewa. :roll:

Pinus
04-08-2006, 18:25
Bardzo proszę o odpowiedż bo nie wiem co mam napisać w pozwie sądowym.
Skoro zdecydowałaś skierować (czy już nawet skierowałaś) sprawę do Sadu to napisz w pozwie to co chcesz uzyskać a Sąd przyzna Ci racje lub nie.
Wydaje mi się, ze bedziesz miała problemy.
Z pewnoscią takie małe drzewka i krzewy można wyciąć bez żadnego zezwolenia ale Sąd prawdopodobnie nie nakaże ich wycięcia (bo niby dlaczego).
Więc po co tę żabę jeść?
Staraj się szukać polubownego rozwiązania póki dzewa są małe.

...

JoShi
04-08-2006, 21:00
Mam problem z sąsiadem, który tuż przy moim ogrodzeniu posadził kilkanaście wierzb (20-30cm. od ogrodzenia).
A w czym Ci one przeszkadzaja?

Edytax
04-08-2006, 22:02
przeszkadzaja mi w tym iż w tej chwili są wysokości 4-6 metrow i prawie w polowie są na mojej działce gałęzie oraz liście na jesień musze sama sprzątać a jest tego co nie miara po za tym zacieniają mój dom, oraz obawiam się że jak bedą rosły w takim tempie jak w tej chwili to już wtedy nic nie zrobie bo sąsiad wtedy powie, że są za duże i za stare aby je usunać. Po za tym ogrodzenie i siatka, które ja zresztą stawaiłam niszczy sie przez te drzewa i ich korzenie, ktróe na pewno są juz dawno na mojej działce dawno.

hanka55
05-08-2006, 09:23
Zrób odkrywkę po swojej stronie, sfotografuj korzenie jako dowód sądowy i jeśli możesz, załóż pionową blachę ( nawet dekarską) na 60-100cm w dół. Wtedy powstrzymasz ekspansję korzeni, które są w stanie skutecznie uniemożliwić Ci sadzenie czegokolwiek. Wierzby mają jeden z najbardziej rozłożystych i ekspansywnych systemów korzeniowych i skutecznie odwadniają teren, o pękających fundamentach,nawet nie wspomnę.
Sprawa jest prosta do wygrania, bo w praktyce orzeka się zgodnie z regulaminem ogródków działkowych, czyli minimalna odległość dzrewa od granicy, powinna wynosić 4 metry.
Wydanie postanowienia o nakazie usunięcia zadrzewień odbywa się dość szybko w postepowaniu nieprocesowym. Świetnie byłoby, gdybyście z sąsiadem przed rozprawą doszli do ugody, protokołowanej na rozprawie.Nie byłoby kosztów!

Pinus
05-08-2006, 11:21
Sprawa jest prosta do wygrania, bo w praktyce orzeka się zgodnie z regulaminem ogródków działkowych, czyli minimalna odległość dzrewa od granicy, powinna wynosić 4 metry.
A mnie się wdawalo, że Sąd orzeka zgodnie z obowiazujacym prawem, które nie zabrania sadzenia dzrzew na posesji w odległosci bliższej niz 4 metry od granicy.
Uważałem, że Regulamin ogródków działkowych obowiazuje działkowiczów a nad jego przestrzeganiem czuwa prezes i zarząd POD.


Zrób odkrywkę po swojej stronie, sfotografuj korzenie jako dowód sądowy..
Czyżby żywopłoty były juz prawnie niedopuszczalne zwłaszcza, że korzenie tych roślin zwykle sięgają poza granicę działki ?

Nie zgadzam, się z tym co pisze na ten temat hanka55 chociaż pewnie znów obrzuci mnie z tego powodu inwektywami :(

...

hanka55
05-08-2006, 12:57
Piszę z rodzinnej praktyki sadowej .
Jako córka strony postępowania " której korzenie i korony drzew stanowiły immisję na działkę sąsiada. Zacieniały, wyjaławiały glebę i niszczyły siatkę".
Sąd nakazał nam opitolić wszystkie gałęzie drzew po jednej stronie, tak aby pas 4 metrów pozostał bez gałęzi i liści. Po swojej stronie wylweki musieliśmy założyć wgłębne osłony dla korzeni. Apelacje szły aż do SN. I przegraliśmy! Drzewa musiały zostać obcięte od strony sąsiada, a korzenie wykarczowane aż przy naszym fundamencie płotu.

KC nie mówi o odległości nasadzeń od granicy działki. Mówi natomist o nadmiernej uciążliwości, ograniczaniu korzystania, ograniczaniu prawa do własności, etc.
W orzecznictwie przyjmuje się uregulowania kwestii odległości nasadzeń z Regulaminu Ogródków Działkowych. - spójrz w Legalisa lub LEX-a , jeśli masz dostęp i wydrukuj uzasadnienia sądowe w podobnych sprawach.

Edytax
05-08-2006, 13:18
Do hanka55

NIby prosta sprawa a ja po pierwszej rozprawie mam zbierać jeszcze dowody dodatkowe i sąd nie był jednoznaczny a następna sprawa pod koniec pażdziernika a drzewa rosną i rosną . Hanka czy to co napisałaś ma podstawę prawną ?? Czy mogę się tym podeprzeć jako dowód w sprawie bardzo mi na tym zależy dzięki

Edytax
05-08-2006, 13:30
A co sądzicie o tej lipie jest 4 - 5 letnia czy będzie mozna ją wyciąć bez pozwolenia ???

Pinus
05-08-2006, 14:00
Z pewnoscią jestem tępy ale nie przekonuje mnie ta Twoja argumentacja.
Kodeks Cywilny nie może być sprzeczny z innymi obowiazujacymi przepisami. Jeżeli np. w Prawie budowlanym dozwolona ogległość budynku od granicy sąsiada wynosi 4 metry to Sąd nie może nakazać rozbióki takiego domu bo np. sasiad ma z tego powodu ułatwione podglądanie żony powoda. :)
Obowiazuje zasada: Co nie jest zabronione, jest dozwolone.

Odnośnie obcinania gałęzi wystających na teren sąsiada to są stosowne przepisy kto i kiedy powinien lub może je obciąć. Jest tam też mowa o tym co z owocami znajdujacymi się po drugiej stronie płotu. O korzeniach nie ma tam chyba mowy.
Obcinania wystajacych poza płot gałęzi nie musi nakazywać sad (ani angażowanie SN) lecz zdrowy rozsadek i zasady współżycia sąsiedzkiego a nadto obowiazujące w tym względzie przepisy.


Ciagle na tym forum postuluję aby ukladać sobie dobre stosunki z sąsiadami ale nie porzez sądy, policje, nadzory budowlane, Sanepidy i anonomowe donosy i wszelkie złośliwości.
Nie słyszałem aby sąd lub policja pogodziła zwaśnionych sąsiadów ale o odwrotnych skutkach tak.

Czasami działka, wybudowany na niej dom i założony ogród są g... warte i i nie mogą cieszyć, jeżeli nie potrafi się współżyć z sąsiadami. Niekiedy nawet dochodzi do odsprzedania działki z domem i wyprowadzenia się z takich powodów.

Szlag mnie trafia jak czytam zapytania typu: Czym sąsiadowi podlać drzewo albo zywopłot, żeby uschły lub jak ktoś pisze na tym forum, że pół nocy nie spal i myślał jak zemścić się na sąsiedzie.

Ja mam dobrych sasiadów ale włożyłem w to (ja i moja żona) sporo pracy.
Moze warto dyskutować jak ułożyć sobie wlasciwe, przjazne stosunki z sasiadami a nie jak im dokuczyć.

..

Edytax
05-08-2006, 14:14
Łatwo Ci mówić bo nieznasz moich sąsiadów probowałam z nimi rozmawaiać wielkokrotnie nie myśl sobie odrazu poszłam do sądu bo mam nadwyżke czasu ale kiedy Twoje prośby rozmowy są lekceważone lub zamieniane w kpine typu "wolność Tomku w swoim domku" to poprostu sąd jest ostatecznościa z moim sąsiadem niestety nie da się normalnie porozmawiać pomimo nie jesr to żaden staruszek tylko facet lekko po 40. Właśnie od niego kupiłam tą dziłkę, która była wolna od tych wszystkich krzaków - drzew .

Pinus
05-08-2006, 15:46
...z moim sąsiadem niestety nie da się normalnie porozmawiać pomimo nie jesr to żaden staruszek tylko facet lekko po 40.
Zadziwiasz mnie :o
To pewnie ze mną już też nie byłabyś w stanie normalnie porozmawiać :) pomimo, że znacznie mlodsi ode mnie sąsiedzi świetnie dogadują się ze mną :) a ja z nimi.
Ja też kiedyś miałem „okazję" aby w stosuku do jednego z nich wystapić na drogę sądową. Dobrze, że tego nie zrobiłem bo teraz miałbym z pewnością wroga a tak wszystko jest OK.


...

Yogi66
05-08-2006, 16:07
Dziewczyno.
Nawet jeśli sąd postanowi, że drzewa winny rosnąć dopiero od 4 metra od granicy (w co wątpię) to i tak:
- korzenie drzew przedostaną się poniżej podmurówki Twojego płotu na Twój teren,
- niesione wiatrem liście będą opadać każdej jesieni na Twój teren,
- gałęzie drzew z biegiem czasu także przejdą ponad płotem na Twój teren,
- gęstwina gałęzi i liści także będzie ocieniać Twój teren.

Co na tym zyskasz?

Posłuchaj dobrych rad Pinusa (pozdrawiam) i żyj z sąsiadami jeśli nie w przyjacielskich stosunkach to co najmniej w neutralnych

Daj sobie spokój z sądami. Jeśli sąsiad przegra to w ramach rewanżu zamiast rachitycznej wierzby energetycznej posadzi w odległości ustalonej przez sąd rząd kasztanów lub topoli i dopiero wówczas wspomnisz sobie te piękne czasy gdy w granicy rosła wierzba ;)

Na Twoje uwagi wówczas sąsiad pokaże Tobie orzeczenie sądu wydane w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej

Edytax
05-08-2006, 17:01
:cry: Dzieki za odpowiedzi ręce mi opadły :( jestem w szoku że mój sąsiad według was jest bezkarny i może robić co chce a ja raczej żebym sie nie odzywała bo może zrobić gorzej ......

Pinus
05-08-2006, 17:19
...mój sąsiad według was jest bezkarny i może robić co chce a ja raczej żebym sie nie odzywała bo może zrobić gorzej ......
Myśle, że źle nas zrozumiałaś. Chyba tu nikt nie broni Twojego sasiada i być może jest on draniem.
Ja pisałem jak proponowałbym rozwiazać problem i nie nakręcać spirali nienawisci. Odzywać się trzeba i rozmawiać też ale nie w tym tonie jak ten Twoj ostatni post (A ja mu pokaże..., niech se nie myśli, że jest bezkarny...!!!)
Zrobisz jak zechcesz i zbierzesz to co posiejesz.

...

Mirek_Lewandowski
05-08-2006, 17:23
Jezu..
Informujesz sąsiada, że nie życzysz sobie gałęzi nad działką, wzywasz do obcięcia.
Czekasz dwa tygodnie, jeśli nie obetnie, robisz to sama, masz do tego prawo.
To samo z korzeniami.
A najlepiej, jak to pisze Pinus, jednak się dogadać. A może by posadził coś bardziej z sensem, ku swojej i Twojej radości

Edytax
05-08-2006, 17:46
Próbowałam rozmów wieokrotnie ale sąsiad zmieniał temat lub nie mial ochoty ze mną rozmawiać a co do opciecia wystających gałezi to nie jest taka prosta sprawa bo one są już dosyć wysokie i w miejsce obciecia wyrastaja nowe pędy gałęzi z dwojoną siłą..... Czy może ktoś wie czy można wyciąć lipe 3-5 letnią

Nefer
05-08-2006, 17:56
Moja sąsiadka też uważa, że MÓJ ŻYWOPŁOT nie może wystawać ponad MOJĄ SIATKĘ OGRODZENIOWĄ i postanowiła go obciąć. WŁASNORĘCZNIE I BEZ PYTANIA.

Ale ja znalazłam na nią radę - postawię tam mur - i będzie grill i mam z czapki :)

Z niektórymi sąsiadami nie da się dogadać - to prawda - szczególnie z takimi co to mają bardzo wysokie mniemanie o sobie....

Gryfpc
05-08-2006, 17:57
...mój sąsiad według was jest bezkarny i może robić co chce a ja raczej żebym sie nie odzywała bo może zrobić gorzej ......
Myśle, że źle nas zrozumiałaś. Chyba tu nikt nie broni Twojego sasiada i być może jest on draniem.
Ja pisałem jak proponowałbym rozwiazać problem i nie nakręcać spirali nienawisci. Odzywać się trzeba i rozmawiać też ale nie w tym tonie jak ten Twoj ostatni post (A ja mu pokaże..., niech se nie myśli, że jest bezkarny...!!!)
Zrobisz jak zechcesz i zbierzesz to co posiejesz.

...

Mam nadzieję, że potraktowanie czymś drzewka, jak sam pisałeś wyżej, nie jest radą...

Szlag mnie trafia jak czytam zapytania typu: Czym sąsiadowi podlać drzewo albo zywopłot, żeby uschły
... bo niestety może to być odczytane jako swoistego rodzaju instruktaż... :lol:

Pinus
05-08-2006, 19:10
Gryfpc pisze:

Mam nadzieję, że potraktowanie czymś drzewka, jak sam pisałeś wyżej, nie jest radą...

Pinus napisał:
Szlag mnie trafia jak czytam zapytania typu: Czym sąsiadowi podlać drzewo albo zywopłot, żeby uschły


... bo niestety może to być odczytane jako swoistego rodzaju instruktaż...

Wg.badan IBP PAN 60% Polaków nie rozumie tego co czyta. Mam nadzieję, że uczestnicy tgo forum są raczej poza tymi 60 procentami.
Ponadto uważam, że należę między innymi do tych co rozumieją także to co sami piszą.
Nikomu tu nie doradzałem jak „załatwić" sąsiadowi drzewko i nie prowadzę w tym zakresie instrukrukcji. Pewnie źle mnie zrozumiałeś ale nic na to nie poradzę :(

...

hanka55
05-08-2006, 19:39
poczytaj koniecznie to ;
http://forum.muratordom.pl/viewtopic.php?t=66519
http://forum.muratordom.pl/viewtopic.php?t=70388&highlight=s%B1siad+obci%B1%B3
http://forum.muratordom.pl/viewtopic.php?t=57684&highlight=s%B1siad+obci%B1%B3

hanka55
05-08-2006, 20:05
Jako, że to Ty Edytax jesteś powodem, to na Tobie lezy obowiązek dostarczenia dowodów.Takimi są np. zdjęcia koron przechodzących przez siatkę, zdjęcia korzeni drzew sąsiada na Twojej posesji, dowody z zeznań zgłoszonych do słuchania świadków. Sąd miał obowiązek wezwać Cię do dostarczenia dowodów, bo to Ty założyłas sprawę i musisz udowodnić, stan faktyczny ( bo inaczej może to byc pomówienie).
Syganatur naszych spraw nie mam, bo te dokumenty sa w innej części kraju, u matki.
Ty masz tylko udokumentować uciążliwość zadrzewień sąsiada, ponad zwyczajną miarę, to że wielokrotnie prosiłaś ( świadkowie) o dobrowolne przesadzenie wierzb, o obcinanie gałęzi, o sprzątnie liści, etc. Zdjęcia musisz zgłosić przed rozprawą, składając wniosek o dopuszczenie dowodu. Złóż też wniosek o przeprowadzenie wizji lokalnej w terenie, by Sąd sam zobaczył czy immisja jest faktycznie uciążliwa!

hanka55
05-08-2006, 20:09
PARAGRAF i ŚRODOWISKO DRZEWA I KRZEWY A PRZEPISY PRAWA SĄSIEDZKIEGO - Wojciech Radecki http://www.aura.krakow.pl/numer/art2_08_02.html
"PYTANIE: Czy usuwanie gałęzi drzew rosnących na granicy działek, jeżeli gałęzie te przechodzą na grunt sąsiedni, wymaga odpowiedniego zezwolenia i jakie przepisy regulują powstające na tym tle spory?
Jolanta Grabowska - Dąbrowa Górnicza

ODPOWIEDŹ:
Obowiązujące przepisy prawne nakazują rozróżnić:
- administracyjno-prawne instrumentarium usuwania drzew i krzewów, zamieszczone obecnie w ustawie z 16 października 1991 r. o ochronie przyrody (Dz. U. 2001 nr 99, póz. 1079 ze zmianami) oparte na czterech filarach:
1) obciążającym władających nieruchomościami publicznoprawnym obowiązkiem utrzymania w należytym stanie drzew i krzewów rosnących na nieruchomościach,
2) uzależnieniu usunięcia drzewa lub krzewu od zezwolenia wydawanego zasadniczo przez wójta, burmistrza, prezydenta miasta (na nieruchomościach zabytkowych - przez wojewódzkiego konserwatora zabytków), chyba że przepisy szczególne zwalniają z uzyskania takiego zezwolenia,
3) obowiązku poniesienia opłaty za usunięcie drzewa lub krzewu na podstawie zezwolenia, chyba że przepisy szczególne zwalniają z obowiązku opłatowego,
4) sankcjonowaniu administracyjnymi karami pieniężnymi usuwania drzew lub krzewów bez wymaganego zezwolenia,
- cywilnoprawne instrumentarium zrywania, usuwania, obcinania owoców, gałęzi, korzeni drzew i krzewów rosnących na granicy działek, zamieszczone w Kodeksie cywilnym (k.c.) - księga druga ?Własność i inne prawa rzeczowe?, tytuł I ?Własność?, dział II ?Treść i wykonywanie własności?, art. 148-150. Te trzy artykuły (wraz z kilkoma innymi) tworzą tradycyjnie wyróżniane prawo sąsiedzkie rozumiane jako zespół tych przepisów prawa cywilnego, których zadaniem jest rozwiązanie kompleksu zagadnień pojawiających się w związku z sąsiedztwem gruntów należących do różnych właścicieli, a wymagających czy to ograniczenia swobody lub i wyłączności korzystania z gruntu, czy też nawet nałożenia na właścicieli pewnych pozytywnych obowiązków w interesie sąsiadów (S. Grzybowski, Prawo cywilne. Zarys prawa rzeczowego, Warszawa 1989, s. 53).
Zrywanie owoców, usuwanie gałęzi, obcinanie korzeni nie jest usuwaniem drzew i krzewów w rozumieniu ustawy o ochronie przyrody, dlatego nie stosuje się przepisów tej ustawy o zezwoleniach, opłatach i karach administracyjnych, lecz przepisy zamieszczone w Kodeksie cywilnym są w odniesieniu do tych zagadnień wyłączną regulacją prawną.
Przed przystąpieniem do analizy art. 148-150 k.c. należy pokrótce scharakteryzować sytuację prawną drzew, krzewów i owoców od strony cywilistycznej. Otóż stosownie do art. 48 k.c. drzewa i inne rośliny stanowią -
od chwili zasadzenia lub zasiania - części składowe gruntu. Przepis ten wspomina o ustawowo przewidzianych wyjątkach od tej zasady, ale dotyczą one jedynie drzew posadzonych w pewnych sytuacjach przez rolniczą spółdzielnię produkcyjną i w dzisiejszych realiach nie mają znaczenia praktycznego. Art. 47 § l k.c. przesądza, że część składowa rzeczy nie może być odrębnym przedmiotem własności i innych praw rzeczowych. Oznacza to, że drzewa i krzewy stanowią zawsze własność właściciela gruntu, na którym rosną. Natomiast owoce są pożytkami naturalnymi (art. 53 § l k.c.), które przy padają uprawnionemu do pobierania pożytków (art. 55 § l k.c.), czyli zasadniczo właścicielowi drzewa, a tym samym właścicielowi gruntu, na którym rośnie drzewo.
Art. 148 k.c. przyjmuje założenie, że owoce opadłe z drzewa lub krzewu na grunt sąsiedni stanowią jego pożytki. Oznacza to, że właściciel gruntu nabywa z mocy samego prawa własność owoców opadłych na jego grunt z drzew lub krzewów rosnących na gruncie sąsiada. Owemu sąsiadowi nie przysługuje z tego tytułu żadne odszkodowanie. Tej zasady nie stosuje się tylko wtedy, gdy grunt, na który owoce opadły, jest przeznaczony na użytek publiczny (np. jest drogą publiczną). Wtedy owoce stanowią pożytki właściciela drzewa lub krzewu, z którego opadły, a więc nie traci on ich własności.
Kolejne przepisy dotyczą gałęzi (wraz z owocami) i korzeni, przy czym przepisy różnicują uprawnienia i obowiązki dwóch sąsiadów:
-tego, z którego działki przechodzą na grunt sąsiedni gałęzie i owoce,
- tego, na którego grunt przechodzą z działki sąsiedniej gałęzie, owoce i korzenie.
Sytuację prawną pierwszego sąsiada reguluje art. 149 k.c. Stosownie do tego przepisu może on wejść na grunt sąsiedni w celu usunięcia zwieszających się z jego drzew gałęzi lub owoców. Nie musi sąsiada uprzedzać, nie musi uzyskać jego zgody, ponieważ sam art. 149 k.c. upoważnia go do wejścia w tym celu na grunt sąsiedni. Jeżeli jednak wejściem na grunt sąsiedni wyrządził szkodę (np. podeptał kwiaty bądź warzywa), to sąsiad na podstawie tegoż art. 149 k.c. może żądać naprawienia takiej szkody. Kodeks nie wymaga, aby wyrządzenie takiej szkody miało być zawinione, wystarczy czysto obiektywnie oceniany fakt wyrządzenia szkody, aby poszkodowany sąsiad mógł żądać jej naprawienia.
Sytuację prawną drugiego sąsiada reguluje art. 150 k.c. W istocie sąsiad, na którego grunt przechodzą z sąsiedniego korzenie lub gałęzie, zostaje dotknięty swoistą immisją bezpośrednią, fizycznym oddziaływaniem, które jest generalnie zakazane jako naruszające własność. Chodzi m.in. o to, że korzenie przechodzące z gruntu sąsiedniego czerpią wodę i związki mineralne z jego gruntu, a zwieszające się gałęzie mogą prowadzić do niepożądanego zacienienia. Skutki owej immisji sąsiad może usunąć w ramach swoiście rozumianej samopomocy.
Art. 150 k.c. nakazuje rozróżnić z jednej strony korzenie, z drugiej zaś gałęzie i owoce. Jeśli chodzi o korzenie, to właściciel gruntu, na który przechodzą one z gruntu sąsiedniego, może te korzenie obciąć i zachować dla siebie. Nie musi sąsiada o tym uprzedzać, może je bez ostrzeżenia obciąć i postąpić z nimi jak mu się podoba: zużytkować, spalić, wyrzucić. Inaczej przedstawia się sprawa gałęzi i owoców zwieszających się z sąsiedniego gruntu. Zasadniczo właściciel gruntu, nad którym zwieszają się te gałęzie i owoce z sąsiedniego gruntu, może te gałęzie (tak jak i korzenie) obciąć i zachować dla siebie, ale musi uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin do ich usunięcia. Użycie przez ustawodawcę zwrotu ?odpowiedni termin? oznacza, że wyznaczony sąsiadowi termin powinien być uzasadniony właściwościami cyklu przyrodniczego. Dopiero jeżeli sąsiad w wyznaczonym mu terminie nie usunie gałęzi i owoców, właściciel gruntu może je obciąć i zachować dla siebie.
Bezwzględne zrealizowanie służących właścicielowi roszczeń wynikających z prawa sąsiedzkiego może jednak okazać się szkodliwe dla przyrody. W literaturze prezentowane jest stanowisko, że chociaż nie wynika to wprost z art. 150 k.c., to jednak obcięcie korzeni w sytuacji, w których ich przenikanie nie zakłóca korzystania z nieruchomości sąsiedniej, a może spowodować zniszczenie żywotnego drzewa lub krzewu, byłoby ze strony właściciela nieruchomości sąsiedniej korzystaniem z przysługującego mu prawa własności niezgodnie z jego społeczno-gospodarczym przeznaczeniem. Należałoby w takiej sytuacji przyjąć, że art. 150 k.c. nie upoważnia do obcięcia korzeni (S. Rudnicki, Komentarz do kodeksu cywilnego. Księga druga. Własność i inne prawa rzeczowe, Warszawa 1996, s. 70). Ten trafny pogląd oparty jest na konstrukcji nadużycia prawa w rozumieniu art. 5 k.c. Przepis ten stanowi, że nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony. Sięgnięcie do art. 5 k.c. jest wyrazem myśli o charakterze ogólniejszym, że wszędzie tam, gdzie wchodzi w rachubę ochrona środowiska przyrodniczego, należy oględnie korzystać ze swoich praw o charakterze cywilnym, tak aby środowiska nie narażać na większy uszczerbek niż to rzeczywiście jest konieczne. "

W jakiej odległości można sadzić drzewa od płotu dzielącego dwie posesje?

Czy jest to zależne od gatunku drzewa? Nie administracyjnych regulacji wskazujących, w jakiej odległości od granicy posesji można sadzić drzewa. Decydujące są tu normy Kodeksu cywilnego.
Uprawnia on właściciela jakiejkolwiek rzeczy – w tym nieruchomości – do swobodnego z niej korzystania, jednakże w granicach określonych przepisami oraz zasadami współżycia społecznego. Ograniczeniem takim jest norma wyrażona w art. 144 Kodeksu stanowiąca, że właściciel nieruchomości powinien przy jej użytkowaniu powstrzymywać się od działań, które mogłyby ponad przeciętną miarę naruszyć uprawnienia właścicieli sąsiednich posesji.
Co do zasady można więc korzystać ze swojej działki - w tym oczywiście sadzić na niej drzewa - zgodnie ze swoją wolą. Prawo to limitowane jest identycznym uprawnieniem sąsiada – oznacza to, że jeżeli nasadzenia nie będą naruszały jego prawa do korzystania z posesji, to mogą być one prowadzone również na samej granicy nieruchomości.
Należy pamiętać, że w przypadku gdy korzenie lub gałęzie zasadzonego drzewa przechodzą na grunt sąsiada, może on żądać ich usunięcia, a w przypadku nie zastosowania się do tego żądania, przysługuje mu uprawnienie do usunięcia ich na własny koszt. (art. 150 Kodeksu cywilnego).
W przypadku, kiedy granicę działek wyznacza płot czy mur, nasadzenie nie powinno naruszać jego konstrukcji. Sąsiad może również żądać- w przypadku gdyby w przyszłości takie drzewo groziło niebezpieczeństwem dla jego działki (groźba przewrócenia się, oderwania się gałęzi) – usunięcia takiego zagrożenia.

hanka55
05-08-2006, 20:10
Jeśli chodzi o problem drzew to w sytuacji, gdy nie jest możliwe załatwienie sprawy polubownie, pozostaje tylko droga sądowa. Można się powołać na art. 144 kodeksu cywilnego zgodnie, z którym „Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.”
Oddziaływanie na sąsiednie nieruchomości określa się mianem immisji. Immisje można podzielić na bezpośrednie oraz pośrednie. Różnica dotyczy sposobu oddziaływania na nieruchomości sąsiednie. Różnica dotyczy sposobu oddziaływania na nieruchomości sąsiednie.
Immisje bezpośrednie polegają na celowym, bezpośrednim kierowaniu określonych substancji (ścieków, pyłów itp.) na inną nieruchomość za pomocą odpowiednich urządzeń - są zbliżone charakterem do fizycznej ingerencji. Immisje pośrednie są ubocznym skutkiem działania właściciela i nie stanowią rodzaju celowego, bezpośredniego oddziaływania na nieruchomości sąsiednie.
Wyróżnia się też immisje materialne polegające na przenikaniu na nieruchomości sąsiednie cząstek materii (pyły, gazy, dym) lub pewnych sił (wstrząsy, hałasy, fale elektromagnetyczne) oraz niematerialne, oddziałujące na sferę psychiki właściciela nieruchomości sąsiedniej (poczucie bezpieczeństwa, estetyki, itd.).
Zagrożenie ewentualnym złamaniem drzewa należy traktować jako immisje pośrednią niematerialną.
Wszelka ingerencja bezpośrednia jest zakazana (co wynika z art. 140 kodeksu cywilnego). Natomiast problem immisji pośrednich jest złożony. Podstawą działań w tym przypadku jest wspomniany wyżej art. 144 k.c. Przepis przewiduje, iż „zabronione są immisje zakłócające ponad przeciętną miarę korzystanie z nieruchomości sąsiednich”. Pojęcie „przeciętnej miary” nie jest sprecyzowane. Sąd badając poszczególne przypadki odwołuje się do
kryterium społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości oraz stosunków miejscowych. Dopuszczalne są immisje, które nie przekraczają przeciętnej miary zakłóceń. Właściciel nieruchomości musi liczyć się z normalnym oddziaływaniem nieruchomości sąsiedniej na swoją nieruchomość. Musi zatem liczyć się także z tym, że w pobliżu jego nieruchomości na gruncie sąsiednim będą rosły drzewa. Taki zaś stan rzeczy sam przez się nie wykracza „ponad przeciętną miarę” zakłóceń. Ocena okoliczności konkretnego przypadku należy do sądu.
Środkiem prawnym przysługującym właścicielowi nieruchomości przeciwko zakłóceniom przewyższającym przeciętną miarę jest tzw. roszczenie negatoryjne, które należy skierować do sądu. Jest ono określone w art. 222 § 2 kc., w którym czytamy, że przeciwko osobie, która narusza własność w inny sposób aniżeli przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą, przysługuje właścicielowi roszczenie o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń. Określone w w/w przepisie roszczenie negatoryjne może więc zmierzać do przywrócenia stanu zgodnego z prawem i zaniechania naruszeń.

Zachęcam też do przeczytania bardzo dobrej i obszernej porady prawnej „Czy jest przepis który pozwalałby mi żądać od sąsiada wycięcia drzew?” przygotowanej Krzysztofa Galwasa (zamieszczonej pod adresem: http://www.poradaprawna.pl/artykul.php?id=2119 ) Czy jest przepis który pozwalałby mi żądać od sąsiada wycięcia drzew?


Mój sąsiad posadził kilka drzew blisko granicy z moją działką, które są dość duże i dają sporo cienia, co powoduje nieurodzaj na części mojego ogródka. Czy jest przepis prawny który pozwalałby mi żądać od niego wycięcia drzew? Jeśli tak to bardzo proszę o podstawę prawną abym mógł się na nią powołać. Nadmieniam że gałęzie tych drzew nie przechodzą przez granice działki.


Odpowiedź na to pytanie wymaga poprzedzenia pewnym wstępem teoretycznym, który w przeważającej mierze oparty jest na podręczniku E. Gniewka: Prawo rzeczowe ( Warszawa 2000 ).
Nie ulega wątpliwości, że właściciel, korzystając ze swej nieruchomości, stosunkowo często oddziałuje przez skutki swego zachowania na nieruchomości sąsiednie. Stan takiego oddziaływania zakłócającego sąsiadom korzystanie z ich nieruchomości w literaturze prawniczej określa się mianem immisji. Immisja jest działaniem na gruncie własnym, ze skutkami odczuwanymi na gruntach sąsiednich. Immisje można podzielić na bezpośrednie oraz pośrednie. Różnica dotyczy sposobu oddziaływania na nieruchomości sąsiednie. Jak wskazuje profesor Gniewek: „immisje bezpośrednie polegają na celowym, bezpośrednim kierowaniu określonych substancji (ścieków, pyłów itp.) na inną nieruchomość za pomocą odpowiednich urządzeń. Są więc zbliżone swym charakterem do fizycznej ingerencji. Immisje pośrednie są ubocznym skutkiem działania właściciela. Nie stanowią zaś rodzaju celowego, bezpośredniego oddziaływania na nieruchomości sąsiednie. Immisje pośrednie mają różnorodny charakter. Wyróżnia się zaś najogólniej immisje materialne polegające na przenikaniu na nieruchomości sąsiednie cząstek materii (pyły, gazy, dym) lub pewnych sił (wstrząsy, hałasy, fale elektromagnetyczne) oraz niematerialne, oddziałujące na sferę psychiki właściciela nieruchomości sąsiedniej (poczucie bezpieczeństwa, estetyki, itd.). Dokonuje się też przeciwstawienia immisji pozytywnych (przenikanie substancji) i negatywnych (przesłanianie widoku, tamowanie przepływu powietrza ).”

W Pańskim przypadku mamy do czynienia z immisją pośrednią negatywną.

Zgodnie z ogólną konstrukcją prawa własności, ukształtowanego w art. 140 Kodeksu cywilnego jako prawo bezwzględnie przysługujące wyłącznie uprawnionemu właścicielowi, immisje bezpośrednie są w zupełności zakazane, podobnie jak fizyczna ingerencja na cudzym gruncie. O wiele bardziej złożona jest problematyka immisji pośrednich. Podstawą rozważań będzie tu art. 144 K.c., który stanowi, że właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych. Z powyższego przepisu wynika, że zabronione są immisje zakłócające ponad przeciętną miarę korzystanie z nieruchomości sąsiednich. Właściwą miarę wyznacza się natomiast za pomocą obiektywnego kryterium społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości oraz stosunków miejscowych. Należy równocześnie zauważyć, że dopuszczalne są immisje, które nie przekraczają przeciętnej miary zakłóceń. Ocena i rozważenie okoliczności konkretnego przypadku należy do sądu.
Właściwym środkiem prawnym przysługującym właścicielowi nieruchomości przeciwko zakłóceniom przewyższającym przeciętną miarę jest tzw. roszczenie negatoryjne, które należy skierować do sądu. Jest ono określone w art. 222 § 2 K.c., w którym czytamy, że przeciwko osobie, która narusza własność w inny sposób aniżeli przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą, przysługuje właścicielowi roszczenie o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń. Określone w tym art. K.c. roszczenie negatoryjne może więc zmierzać do przywrócenia stanu zgodnego z prawem i zaniechania naruszeń. Możliwe jest zastosowanie każdego wariantu z osobna lub obu łącznie. Jak wskazuje Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 czerwca 1998 r. (II CKU 6/98, Prokuratura i Prawo - dodatek 1999/1 poz. 32 ): jeżeli naruszenie własności jest wynikiem immisji, to działania ochronne zmierzać powinny do zlikwidowania bądź do zredukowania do „przeciętnej miary” tej immisji.
Należy również pamiętać, że jeżeli zakłócenie wywołuje nadto szkodę, to wówczas ponoszący szkodę może dochodzić odszkodowania na zasadach ogólnych określonych w Kodeksie cywilnym ( art. 415 K.c. i nast. ).
Przeglądając orzeczenia Sądu Najwyższego natknąłem się na wyrok, który dotyczy stanu faktycznego zbliżonego do tego przypadku. Proszę jednak pamiętać, że orzeczenia sądów w Polsce wiążą tylko w danej sprawie ( nie stanowią źródła prawa powszechnie obowiązującego ) i dlatego wyrok może stanowić rację argumentacyjną, nie wiąże natomiast innych sądów orzekających.
Oto fragmenty tego orzeczenia ( Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 22 czerwca 1972 r., III CRN 126/72, Państwo i Prawo 1975/1 str. 176 ): Zarówno przy ocenie roszczeń powstałych w stosunkach sąsiedzkich, a zmierzających do usunięcia drzew, które stanowią przeszkodę w nasłonecznieniu gruntu mającą wpływ na zmniejszenie plonów, jak i przy ustalaniu wysokości odszkodowania pieniężnego na pokrycie takich szkód należy stosować przesłanki z art. 144 kc. ( ... ) Rozstrzygnięcie sprawy zależy przede wszystkim od wykładni art. 144 kc. Na podstawie art. 144 kc właściciel sąsiedniej nieruchomości może z mocy uprawnień wynikających z prawa własności domagać się powstrzymania się sąsiada od działania zakłócającego korzystanie z nieruchomości na skutek ograniczenia nasłonecznienia gruntu. Odpowiednio do sytuacji mogą się w tym zakresie nasuwać różnego rodzaju konkretne roszczenia o innym jeszcze charakterze. Jako jedno z nich należy wymienić roszczenie o usunięcie przeszkody, znajdującej się na sąsiednim gruncie, a ograniczającej nasłonecznienie własnego gruntu. Ocena tego rodzaju roszczenia powinna być dokonana z punktu widzenia kryteriów wymienionych w art. 144 kc. Z przepisu tego bowiem wynika, że nie wszelkie działania są brane pod uwagę, ale działania zakłócające korzystanie z nieruchomości sąsiedniej „ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społecznego-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych”. Jak więc z tego widać, właściciel nieruchomości musi liczyć się z normalnym oddziaływaniem nieruchomości sąsiedniej na swoją nieruchomość. Musi zatem liczyć się także z tym, że w pobliżu jego nieruchomości na gruncie sąsiednim będą rosły drzewa. Taki zaś stan rzeczy sam przez się nie wykracza „ponad przeciętną miarę” zakłóceń. Oddziaływanie pośrednio zakłócające korzystanie z nieruchomości sąsiedniej może wykraczać ponad przeciętną miarę, jeżeli np. sąsiad w swoich zbiorach ponosić będzie ewidentne straty, uzyskując niższe zbiory na skutek przeszkód w nasłonecznieniu gruntu. Jednakże omawiane kryterium należy rozpatrywać w połączeniu z kategorią społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości. ( ... ) Powstałe wskutek podanych przez powoda przyczyn straty w uprawach mogłyby stosownie do okoliczności uzasadniać naprawienie szkody na podstawie art. 415 kc. W takim jednak wypadku niezbędne byłoby ustalenie okoliczności uzasadniających przyjęcie, że zachowanie się właściciela sąsiedniej nieruchomości ma charakter bezprawny (sprzeczny z przepisami prawa lub z zasadami współżycia społecznego) i jest zawinione.

W odniesieniu do gałęzi zwisających na grunt z drzewa położonego na cudzej nieruchomości, ustawodawca bardziej precyzyjnie określił uprawnienia właściciela. W art. 150 kc przewidziano bowiem, że „Właściciel gruntu może obciąć i zachować dla siebie korzenie przechodzące z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy gałęzi i owoców zwieszających się z sąsiedniego gruntu; jednakże w wypadku takim właściciel powinien uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin do ich usunięcia”.

Mirek_Lewandowski
05-08-2006, 20:56
No przecież już to napisałem. W trzech zdaniach :D .

hanka55
05-08-2006, 21:04
Jasne Mirku :D
Tylko teraz nasza znajoma ma orzecznictwo, na które może powołać się w sądzie :D
Cóz sąsiadów nie wybieramy sobie, a fakt, że czasami NIC nie pomaga.
We Wrocławiu mieliśmy takiego, który córkom sprawdzał dziewictwo na stole kuchennym ! ( pozbawiono go praw rodzicielskich), żonę tłukł i znęcał się psychicznie( rozód z jego winy + wyrok karny za znęcanie się_, mo;lestował uczennice ( wyrok karny), a na koniec został zamordowany, zastrzelony , a potem porabany siekierą. I po śmierci okazało się, że był także kapo w Stuthoffie, a śmierć...to zemsta po latach.
I jak tu z takim "polubownie załatwiać sprawę korzonków i gałązek ?

Mirek_Lewandowski
05-08-2006, 21:21
Dlatego napisałerm- kazać obciąć, a jak nie obetnie, obciąć samemu. I tyle.

Agusia i Marco
04-02-2009, 18:35
Witaj Edytax :)))

Cyt.
'' gałęzie oraz liście na jesień muszę sama sprzątać a jest tego co nie miara''

Masz rację mam ten sam problem lecz póki co dałam spokój sobie z tym :(
Tobie natomiast współczuję :((((((((((((((((((((((((((((

Też mój sąsiad ma ---------drzewo modrzew na szczęście jeden okaz i na początku działki ale daje się w znaki te drzewo na jesień aż po dzisiejszy dzień i tak aż do wiosny drzewo będzie.opuszczało igły - masę igieł drobnych.
Drzewo ma pień blisko granicy tak więc igły w większości sa wszystkie u mnie.

Wygląda to okropnie na moim placu - wiater niesie te igły az na pół placu czasem aż pod drzwi domu.
I kto to ma sprzątać ?????trzeba czekać aż wszystkie opadną bo inaczej daremna praca - zamiatanie No oczywiście ja - no nie - każdy tak mówi a skoro nie mówi wprost to i tak z tego wynika albo z samych przepisów ale czy miło jest iść do sąsiada powiedzieć aby posprzątał -------------- wiadomo że nie bo każdy chce mieć dobry układ. I tu jest BÓL taki że już mówiąc sąsiadowi taką rzecz robisz sobie wroga czy chcesz czy nie taka jest prawda może Ci wprost w oczy tego nie powie ale albo zignoruje albo wyśmieje i tyle .

Wiadomo że każdy dziś zalatany i pogoda nie na życzenie a i też nie będzie nikt latał z miotłą po czyimś placu taka też prawda.

Powinien a nie jest być przepis jasno określający że nie należy w granicy sadzić drzew które utrudniają życie innym np. liściastych i te co gubią igły i tyle . PÓKI CO NIE DOCZYTAŁAM SIĘ JESZCZE NIGDZIE KLAUZULI NA TEMAT LIŚCI I IGIEŁ :0 między sąsiadami.
a TO JEST ZMORA W DZISIEJSZYM TRYBIE ŻYCIA GDZIE WIĘKSZOŚĆ LUDZI JEST ZALATANA BĄDŹ ZMĘCZONA PO PRACY DOCHODZI DOM DO TEGO DZIECI .

Każdy ma prawo żyć jak chce jedni z drzewami - to niech grabią i sprzątają a inni bez drzew i bez roboty .

Ja zrobiłam sobie podział z tyłu gdzie mniejszy plac posadziłam i kwiaty i mam drzewa z liśćmi to jest mniejszy kawałek do sprzątania a cały przód gdzie dużo większy jest - zero drzew i liści i igieł i wszystko by było oki gdyby nie te jedno drzewo - modrzew od sąsiada przez który mam wiecznie przez pół roku syf wszędzie igły i tylko igły albo mąż w samochodzie pełno też ma . Rozumiem co czujesz mając po długości tyle drzew nic tylko się za głowę chwycić.

Ale jest na to rozwiązanie i ja też tak chyba zrobię posadzenie przy tych przeszkadzających drzewach od sąsiada - swoich iglaków tuje które wysoko rosną i puścić je w samopas może przerosną od sąsiada drzewa i wiatr nie będzie sypał na twoją stronę . :))))))))))))))))))))))))))))

I wtedy wilk syty i owca cała :))))))))))))))))))))))))))

Ja tez grzecznie rozmawiałam ale tez kiwnięcie ramionami i tyle się skończyła cała rozmowa po tamtej stronie a ja mu 3 drzewa owocowe liściaste swoje us..... rzekomo miał cień trafił na dobrego co mu dobrze zrobił a sam od siebie nic tacy są co nie którzy zgodę by na pewno dostał....

Życzę miłego dnia wszystkim :)))))))))))))))))

Elfir
06-02-2009, 08:41
Hmm... To taka uwaga poza głównym tematem wątku:

A jeśli będziecie mieli działkę przy lesie też bedziecie się procesować z Leśnictwem, zeby wycięło uciązliwe drzewa, bo nie m komu liści sprzątać? Sorry, ale po co wam ogród? Mieszkając w bloku w centrum miasta nie bedzieci mieli problemów z liścmi. Jednakże wyprowadzając się poza miasto trzeba przyjąc do wiadomości fakt istnienia środowiska naturalnego i wiążących się z tym niedogodnosci: liści, "robali", itd. Czy wszystkie działki muszą być tujowo-trawnikowymi pustyniami ekologicznymi?
Jeżeli sąsiad posadzi nawet 10 m od granicy duże drzewo to i tak po jakims czasie liscie z niego beda spadac na sasiednie działkę, bo średnica korony lipy czy dębu może osiągać 20 m.

dorkasz1
06-02-2009, 09:57
Późną jesienią wezwali mnie klienci u których wczesną jesienią robiliśmy ogród. Pół godziny wałkowaliśmy temat liści, które spadają na ich trawnik. Drzewa rosną za ich płotem. Cudowny starodrzew. To był jeden z powodów, dla którego kupili tę, a nie inną działkę. Jak przyjechałam tam pierwszy raz, byłam zauroczona.
Oni też, w lecie, ale przyszła jesień... Nie pomyśleli o tym, że liście co roku spadają i "brudzą". Nie myślą o tym w kategoriach takich, że ich rośliny dostają ściółkę, ochronę przed mrozem, a w końcu próchnicę. Ma być czysto. Ogród został zrobiony w stylu naturalnym, swobodnym, więc mała ilość liści zmieszana z korą, nie stanowi problemu estetycznego. Są niezadowoleni, bo nie znalazłam cudownego rozwiązania. Takie tam, że liście można odkurzać, zdmuchiwać w jedno miejsce i zbierać, ich nie zadowala. Pani cmoka z dezaprobatą i mówi "no, ja myślałam, że jak wynajęłam fachowców, zapłaciłam..." I co zrobić w takim przypadku? Chciałabym tym ludziom jakoś pomóc, ale jak? Nie sprawię, że liście przestaną opadać co roku...

Wciornastek
06-02-2009, 14:22
A ja mam rade do tych wszystkich, którym listki i drzewka przeszkadzają. Niech w te pędy przeprowadzają się do bloków, najlepiej całych wyłożonych asfaltem i betonem. Tam nic nie będzie brudziło. :evil: :evil:

Mirek_Lewandowski
06-02-2009, 14:57
Chyba że mrówki faraona... :wink:

JoShi
06-02-2009, 15:07
Chyba że mrówki faraona... :wink:
...i gołębie...

tadzel
06-02-2009, 18:31
A umnie sasiad posadził okolo 1,5 metra od siatki podwójny rzad sosen. A ma działke na południe od mojej. I co miałem isc po sądach. Nie w odwecie posadziłem cały rzad swierków.Jest 1/3 działki zacieniona ale mieszkamy jak w lesie.A i uciążliwosc wiatrów zmalała.Drugi sasiad od zachodu ma na dzialce ze 20 brzoz. Jesienia jak wiatr z zachodu leci tego co nie miara.No i co znów do sądu.Za to na wiosne zieloniutkie liscie brzoz jak to pieknie wyglada. Jak zasłaniaja wiatry. W "zacionionej" czesci ogrodu bardzo dobrze rozna jesiony itym podbne.Kupowałem działke to był pusty wygwizdów a teraz mieszkamy prawie jak w lesie , no nie jest do piekny starodrzw ale wszystko rosnie. Jest PIKNIE.

TINEK
06-02-2009, 19:39
Ja mam działkę z wjazdem od południa, od zachodniej strony (właściwie południowo-zachodnim) około 2 m za moim ogrodzeniem rośnie wielka (podobno 100 letnia - jak twierdzą miejscowi) grusza tzw "pierdziołka". latem od około godz 13 zaczyna dawać cień na moją działkę, od domu jest oddalona około 25 m, jesteśmy z tego cienia i z tej gruszy bardzo zadowoleni, jesienią większość liści zwiewa na naszą działkę, i nic z nimi nie robię, do wiosny same znikną, a po pierwszym koszeniu śladu nie ma.
Tej jesieni, przyjechali nasi znajomi obejrzeć dom w budowie, taki tekst usłyszałem "fajny dom, fajna działka, tylko to drzewo przeszkadza i tyle lisci wam na działkę leci" :o :o :o ???
Także są różne podejścia :D
pozdrawiam
TINEK

Stokrotka
08-02-2009, 18:58
Chyba że mrówki faraona... :wink:
...i gołębie...

i pieski of kors :-)

Wciornastek
08-02-2009, 19:06
Chyba że mrówki faraona... :wink:
...i gołębie...

i pieski of kors :-)

No tak ale im sie nie równać do znienawidzonych kretów, myszy, żab i innych potwórw :wink:

Agusia i Marco
08-02-2009, 20:10
Wciornastek
PostWysłany: Pią, 6 Luty 2009 14:22 Temat postu:
A ja mam rade do tych wszystkich, którym listki i drzewka przeszkadzają. Niech w te pędy przeprowadzają się do bloków, najlepiej całych wyłożonych asfaltem i betonem. Tam nic nie będzie brudziło.

Miałam Cię za miłą i sympatyczną osobę ale chyba się myliłam
Zawsze tak każdemu piszesz ?
zamiast pomocy - kłody pod nogi

Koleżanka wasza prosi o dobre rady a nie........

Mirek_Lewandowski
08-02-2009, 20:22
A jakiej niby rady oczekujesz?
Kazać sąsiadom wyrżnąć wszystko, co zielone?
Mój sąsiad ma przed domem dwa piękne klony. 200 m od zachodu. Co rok w maju pielonka- wyrywam spore wiaderko ślicznych, zieloniutkich siewek. I co, mam mu kazac wyciąc?
Do mnie leci od sąsiada, moje leci do nastepnego, zależy jak wieje...
W blokach nie ma problemu..

Agusia i Marco
08-02-2009, 21:09
Ja nie oczekuje bo problemu z sąsiadami nie mam wręcz przeciwnie gadamy jak starzy dobrzy znajomi aż się chce wyjść na dwór i doradzamy sobie nawet nawzajem we wszystkim :) - tworzymy jakby rodzinę :)

-A do tamtego wątku to - po co od razu wycinać tyle jest możliwości innej aby każdemu było dobrze :) jeden przykład dałam ale wiadomo pogadać sobie można że coś zawsze każdemu w życiu przeszkadza hiiii nie mów że nigdy nic Ci w życiu nie przeszkadzało bo w to nie uwierzę

Wiadomo że liście lecą i będą lecieć ale można na spokojnie rozmawiać jak my teraz :)

Widzę że jesteś spoko i tak powinno być chyba co nie :) lepiej pogadać normalnie niż od razu wyzywać i dzielić ludzi na niepotrzebnych

Jakby tak wszyscy się gryźli od razu to jakby było na świecie 8)

dorkasz1
08-02-2009, 21:33
Czasem tylko człowiekowi gałązki opadają... Bo wyprowadza się ktoś na wieś i chce mieć tak jak w sterylnym mieszkaniu w mieście. A to się tak nie da. Bo albo przyjdzie kot od sąsiada, albo lis się prześliźnie, albo ptaki przy karmniku takiego bałaganu narobią, że później w całym ogrodzie wschodzą słoneczniki. I chodzi o to, aby podchodzić do tego spokojnie. Jeśli nie mam czasu zgrabić liści, to je zostawiam i śpię spokojnie. Wiatr sam je przewieje albo zrobi się z nich ściółka. Jak coś mi przeszkadza, to rozmawiam z sąsiadem. Ale jak pewnie sama wiesz, nie zawsze się da. Szczególnie, gdy interesy są sprzeczne. Trudno tylko zrozumieć ludzi, którzy przeprowadzając się na wieś wcale nie chcą być bliżej natury. No bo te pająki, żaby, żuki... A jeszcze nie daj Boże nietoperze albo myszy... Liście to bałagan i bród, a ptaki przeszkadzają w spaniu, tak samo jest z żabami. Skoro wszystkiego się boją i brzydzą, to co robią na wsi???

Agusia i Marco
08-02-2009, 23:38
Piszesz o sterylności ale ja się tu nie doczytałam o tym :) ani sama o tym nie pisnęłam no chyba że pominęłam cosik- sorki jeśli tak hahha :)

Jednak masz rację co do innych nieczystości z tym że taki człowiek idąc na wieś - fakt masz racje musi to uwzględnić to chyba normalna rzecz z kotami myszami czy ropuszkami hahahah .
Wnioskuję jednak z Twojej wypowiedzi podsumowanie - że człowiekowi czasem gałązki opadają hahahahahahaha całkiem możliwe ale nie możemy aż tak sobie tego brać do serca całkiem z reszto szkoda życia na takie zmartwienia .................jednak nie powinni tu nie którzy kogoś wyzywać brzydko do blokowiska - no nie :)
Trzymajmy się kultury jeśli sami chcemy być traktowani na poziomie

A tak w pogaduszkach :)) mając porównanie liście a igiełki hahahaha z modrzewia to zdecydowanie bym wolała liście lepiej się je zbiera i kiedyś idzie je pozbierać :))) a igły z trawy za chiny nie wyzbierasz hahahhh ani one nie zgniją - więc ten kto ma liście to nie ma najgorzej :) To tak z mojego doświadczenia

Co robią na wsi - na te pytanie Ci nie odpowiem :))) - powiem tylko człowiek musi się czasem nagiąć , dać też coś od siebie, czasem przemilczeć, a i napomknąć swoje , przyzwyczaić się do życia w przyrodzie i między ludźmi różnego oblicza by móc spokojnie żyć na wsi :))))))))))))))))))))))

Czy na wsi czy w bloku człowiek powinien być człowiekiem względem siebie

Życzę miłej nocki :)

Elfir
09-02-2009, 08:28
Pomyśl czy wogóle ci potrzebny trawnik w przedogródku. Przecież tam raczej nie biegasz. Może zamiast trawnika krzewy okrywowe? Płożące formy cisów, mikrobiota (w miejscu zacienionym) i mnogośc kolorowych odmian płożących form jałowców.
Zielono bedzie a i grabić nie trzeba.

dorkasz1
09-02-2009, 09:15
Aga, ale się czepiasz szczegółów :) Słowo "sterylność" nie padło, ale chyba wiesz o co mi chodzi :)
Co do modrzewia i igiełek. Mój na szczęście rośnie w okolicy kompostownika, więc wcale mi nie przeszkadza, gdy igiełki się sypią do niego właśnie. A co do wybierania z trawnika różnych opadłych rzeczy. Pewnie kiedyś kupię sobie odkurzacz, bo jednak liście na trawniku nie powinny zostać na zimę, a teraz robię tak...Jak za dużo mi się nasypie na trawnik, syn wjeżdża na trawnik z kosiarką, a ona wciąga wszystko co na tym trawniku leży. Po koszeniu jest posprzątane. Jeszcze nie zdarzyło mi się trawnika grabić. Za leniwa jestem :)

Wciornastek
09-02-2009, 09:31
Wciornastek
PostWysłany: Pią, 6 Luty 2009 14:22 Temat postu:
A ja mam rade do tych wszystkich, którym listki i drzewka przeszkadzają. Niech w te pędy przeprowadzają się do bloków, najlepiej całych wyłożonych asfaltem i betonem. Tam nic nie będzie brudziło.

Miałam Cię za miłą i sympatyczną osobę ale chyba się myliłam
Zawsze tak każdemu piszesz ?
zamiast pomocy - kłody pod nogi

Koleżanka wasza prosi o dobre rady a nie........

Przyznam, że mnie ponosi gdy widze takie posty jak - "załatwić zywopłot sąsiada" "liście lecą na mój ogród" "kret robi kopce" etc. bo nawet najlepsze rady takim ludziom nie pomagaja. Oni są niereformowalini i napawde nie powinni wyprowadzać się do domów z ogródkiem. Na takich nie ma rady.

dorkasz1
09-02-2009, 09:49
Wciornastek, zgadzam się. Nie ma rady. Dlatego właśnie czasem mi gałązki opadają. Nie pozostaje nic innego jak przyjąć do wiadomości, że tacy ludzie też zamieszkują na wsi. I już. Pozdrawiam. :)

Stokrotka
09-02-2009, 10:18
Chyba że mrówki faraona... :wink:
...i gołębie...

i pieski of kors :-)

No tak ale im sie nie równać do znienawidzonych kretów, myszy, żab i innych potwórw :wink:

Nie mów :o to żaby też? ;-) Trawnik deptają?

dorkasz1
09-02-2009, 11:59
Żeby żaby ;) tylko deptały... one na dodatek kumkają, rechoczą... szkoda słów :D

JoShi
09-02-2009, 12:10
Żeby żaby ;) tylko deptały... one na dodatek kumkają, rechoczą... szkoda słów :D
..włażą na taras a potem do domu i na domiar złego tępią szkodniki. Ohydztwo.

dorkasz1
09-02-2009, 12:16
U mnie taka jedna mała zielona z przylgami na łapach przykleiła się do kafli za ekspresem do kawy :) Żaba kawoszka? A tak sobie na kawę wpadłam... :)

BK
09-02-2009, 12:19
Kurcze blade, to ja się przyznam

Posadziłam od sąsiada cztery wierzby - nie płaczące, ale z tych dużych, coby nas szybko zasłoniło (z jadalni i sypialni patrzą na nasz kibelek).
Przy sadzeniu drzewek spytaliśmy sasiadów o zgodę, zgodzili się, pytam co jesień czy liście im może posprzątać, nie chcą, zastanawiam się czy może jednak gdzieś tych drzew nie przesadzić, jeśli takie ekspansywne ... rosną przy ogrodzeniu, jakieś 4 m od fundamentów - faktycznie mogą narobić tyle szkód?

Posadzone jakieś 3-4 lata temu, teraz mają ok 3,5 metrów wysokości - można jeszcze przesadzać? Czy jeśli sąsiedzi nie mają nic naprzeciwko jednak zostawić?

Wszędzie naokoło dużo dzewek, nie przyszło mi do głowy żeby na wsi narzekać na drzewa?

tadzel
09-02-2009, 13:07
BK piszesz ze posadziłaś wieżby aby zaslaniały. Teraz maja po 3,5 metra i wystarczy tej wysokosci. Wiezby dobrze znosza ciecie ciąc aby sie w szesz rozgalezialy i bedzie piknie i liscie daleko nie poleca .

Agusia i Marco
09-02-2009, 13:16
Elfir - dobry pomysł już tak myślałam ale jeszcze od nikogo nie słyszałam jaki rezultat tego jest a i sporo siałam trawy tam wcześniej.
Pytanie czy da się ją teraz wyplewić hahahha i czy na tak dużej powierzchni nie zbankrutuję hahhahahaha i jak szybko to rośnie ..
Masz może coś konkretnego z tych okrywowych jałowców na myśli ?? Jeśli tak to proszę o nazwy :)))))))))))) tyle tych nazw teraz jest :roll: :roll:


dorkasz1 - wiem wiem lecz przez internet to nie to samo co na żywo hahahahhaha
a jaką masz kosiarkę jeśli można spytać ???? muszę moją to wypróbować zaraz na wiosnę - jak pomoże to masz u mnie duże ciacho :lol: :lol:
Leniwa to i ja jestem jak zdążyłaś zauważyć hahha hahah ale bardziej z przemęczenia na tyle frontów :D

Wciornastek - swoją rację na pewno tez masz bo jak to mówią prawda leży po środku ... ale z blokowiskiem to przegięłaś - troszkę było to nie smaczne ale było minęło koniec tematu .Każdemu może się zdarzyć byle nie za często
Nie znamy się bliżej ale już wiem że nerwy Ci puszczają - musisz bardziej na spokojnie no wiesz .....do pewnych spraw podejść i nie denerwować się mocno :P :P bo jak wiesz złość piękności szkodzi hahahahaah ( tak na żarty)
Przeżyłam życie w domku za dziecka gdzie kury i gęsi i kaczki to normalna rzecz ,i w bloku 3 piętrowym - M1 a obecnie w wieżowcu M2 -blokowisku jak to piszesz a niebawem mam zamiar już na stałe osiąść na wsi w domciu - tak więc to już 3 mieszkanie jakie kończę robić i oby to już ostatnie i powiem krótko zasady wszędzie muszą być i zrozumienie. Bo jak nie klatka schodowa to balkon - pranie czy trzepane dywany lub rybiki a to faraonki i inne stworzenia które wszędzie są i wszędzie trzeba umieć się dostosować 8) 8)

Nie wiem jak wy ale ja kocham naturę śpiew ptaków, żabki za dziecka się nimi bawiłam hahahahhaha ćmy i różne inne zwierzątka a bajeczny ogród z dużych kwiatów to moje marzenie z tyłu domu gdzie oczywiście mniej będzie sprzątania .Bo jak wiadomo dziko rosnące to nie to samo co rączki pielęgnujące :wink: :wink: Przód zostawiłam sobie tylko iglaczki - w razie choroby na starość wejście do domu ma być schludne hiiiiii

A wy jak tam :wink: projektujecie ogrody swoje czy tylko iglaczki ????
I na przyszłość doradźcie czy lepiej suka czy pies bo mój leje jak popadnie krzaczki - jak nie widzę :cry: pomimo że wychodzę z nim na spacery 3 razy, to co psa u widzi to sik, sik hahahah już mu się nie raz dostało hahahaha

Agusia i Marco
09-02-2009, 13:26
BK piszesz ze posadziłaś wieżby aby zaslaniały. Teraz maja po 3,5 metra i wystarczy tej wysokosci. Wiezby dobrze znosza ciecie ciąc aby sie w szesz rozgalezialy i bedzie piknie i liscie daleko nie poleca .

Tadzel - masz racje obcinka lub przycinka też jest dobra ja tak się nie dawno ugadałam z sąsiadem z tym modrzewiem że mogę ciąć jego drzewo od swojej strony tzn. przycinać gałęzie bądź niszczyć szypułki od mojej strony które mają sianie abym miała ich jak najmniej tych igieł :) Mój sąsiad zrobił krok hahahahah obciął wierzchołek choiny to tez już jakiś krok hahahahahahaaaaaaaaa

Elfir
09-02-2009, 14:12
Z okrywowych to polecałabym bliżej płotu wyższe gatunki - np. Juniperus Pfitzera "Mint Julep" - dorasta do 3 m średnicy (oczywiście nie po 5 latach) i 1,5 m wysokości, bliżej ścieżek niższe - np. odmiany "Green Carpet", "Wiltonii", "Blue Chip", które mają również ze 2 m średnicy i max 20 cm wysokości.
Aby te najniższe krzewy wyglądały idealnie, mozna na wiosnę wyrównać je podkaszarką, a ścięte gałązki zmieść miotłą. Bez problemu można je strzyc, gdy wychodzą na ścieżkę, lub na inne rośliny.

Zalety: nie trzeba podlewać tak często jak trawnika.

Przykładowa kompozycja:

http://img205.imageshack.us/img205/3290/iglaczkiwn0.jpg

Co do psów i ogrodu.
Rabaty z krzewami narażonymi na niszczenie - więc "iglakowe", mozna otoczyć krzewami z kolcami, np. berberysem, karaganą (Caragana fruticosa).
Można je także "wynieść" ponad grunt robiąc podwyższenia z murkami oporowymi - psu nie bedzie sie chcialo wskakiwac na murek zeby sie wysikac - oczywiscie mam na myśli małego pieska.

Agusia i Marco
09-02-2009, 14:53
Elfir - widzę że jesteś dobra w te klocki :))) Czyli jak będę czegoś nie wiedzieć to można uderzyć do Ciebie :D :D :D Pewnie dużo masz takich co by chcieli na pewno bez...:wink: :wink:

Dzięki za szczegóły jak nawet widzę poświęciłaś się dla mnie i ze szczegółami domek mój i plan przodowy ogrodu ---- S U P E R jesteś wielka jednak jeszcze jedno względem tego rozkładu ile ja bym musiała tego potrzebować kupić jakbym się na to zdecydowała i oczywiście mąż hiiiii zgodził się na dodatkowe koszty zamienne z trawnika na rabaty :)))))))))))

Dałas mi bojowe zadanie przejrzę sobie to w necie z bliska jak to wygląda i czy wysokości pasują mi :)))) jak najniższe chciałam :)

A co do piesków tez miałam na myśli te gazony czy cosik betonowego ale te koszty hmmm są straszne jak się jeszcze buduje ten domek hiii no ale cóż wóz albo przewóz :lol: :lol: :lol: :lol:

Masz głowę na karku - to jest konkretna odpowiedź dziękuje CIIIIIIIIII

Mam dług wdzięczności :P :P :P :P :P :P

Kochana krzewy z kolcami niestety póki co odpadają - małe dzieci :)

Agusia i Marco
09-02-2009, 19:07
Kochana Elfir - jak widzisz już się uwinęłam hahahah i wszystko obejrzałam
i muszę stwierdzić że jestem pod wrażeniem doboru koloru jak i kształtów :)

Jednak nie wiem czy wiesz że mam na środku 3 świerki i jeden jakiś krzak ogromny koło studzienki z wodą i mostek gdzie planuję strumyk wody lub sztuczny strumyk z kwiatów białych. I dwa ogromne krzewy stare .Czy dalej wg. ciebie by to wszystko pasowało na 100 % ? A dokładnie spodobały mi się Jałowiec Nana, Jał - Wiltonii, wrzosy i wrzośce, Jał - Depresa Aurea,

Mam jednak obawy co do sosny na pniu i kosodrzewiny - one są pod ścisłą ochroną prawda ? jeśli tak to takie sosny mam już na tyle domu więc wystarczy może :)))) a z przodu nie chce na stałe tak aby zawsze szło zmienić bez przeszkód. co ty na to Kochana Elfir sądzisz o tym ułożeniu Twoim w takiej kolejności ale łącząc to z moim już ułożeniem stałym jaki mam a mam tam troche już i z reszto to co widać :))). Zaraz tu napiszę Ci abyś czasu nie traciła na mnie na której stronie mam dokładne foto :))))))))) z tym kawałkiem ziemi .

Elfir
10-02-2009, 08:51
To, co narysowałam to tylko luźna propozycja a nie projekt.
Jałowce płożące licz ok 3 szt na m2.
Rośliny ogrodowe nie są pod ochroną. Możesz zrywać sobie swoje własne ogrodowe przebiśniegi i krokusy.

A jestem dobra - no jasne! To mój zawód ;)

BK
10-02-2009, 09:36
Jałowce to wyjątkowo wdzięczne rośliny - pięknie rosną i nie sprawiają żadnych problemów zapracowanym właścicielom ogródków :)

Największy jaki mam po trzech latach z 50 cm średnicy usrósł do 2 metrów średnicy (płożący, niebieski), a to chyba nie koniec ... więc jeśli po 3 na metr, to po jakimś czasie można przesadzić - tak mi się wydaje

Agusia i Marco
10-02-2009, 10:24
Elfir - rozumiem kochana ale powiedz jak to jest np. z sosną czarną Brepo ta szczepiona na pniu - po iluś tam 10 - 20 latach osiąga 1m wysokości czy taką można przesadzać w razie czego ??? bo jak sama wiesz na własnym terenie a nie można przecież iglaków ruszać bez pozwolenia :roll:

Hhahahaha piszesz że to luźna propozycja ale powiem Ci strzał w 10 hahahahha u mnie z rozmieszczeniem będzie pasować jak ulał większość jałowców jakie podałaś - masz talent i rękę do kwiatów z tego co słyszę i widzę a zawód to wiesz inni tez mają zawód ale powołania chyba nie hahahh inni robią na odczep albo co lepsza nawet powiedzą przy zakupie na odczep :lol: :lol: :lol: :lol: że czasem odechciewa się kupować ..

A Ty Elfir -u Ciebie zawód to zamiłowanie takich ludzi cenię że wiedzą co chcą w życiu robić i robią to z pasją. :P :P :P
Dzięki takim osobom jak Ty ludzie są mądrzejsi tu na muratorze :) Jak to się mówi człowiek przez całe życie się uczy i zawsze czegoś nowego się nauczy
:P :P :P

dorkasz1
10-02-2009, 11:16
Mój jałowiec 'Blue Carpet' po prawie 4 latach ma około 3 m średnicy :)

Elfir
10-02-2009, 13:26
Polecałam do 3 szt na m2 zeby miec jak naszybciej efekt i szybciej ograniczyc wzrost ewentualnych chwastów. Oczywiscie w ramach oszczednosci nic nie stoi na przeszkodzie by rzadziej sadzic.

Sosna szczepiona rośnie wolniej niż okaz nieszczepiony, poza tym drzewa na swojej działce przesadzac wolno bez specjalnych pozwoleń. Pozwolenia wymaga jedynie zniszczenie drzewa (czyli, m.in. wycinka). Drzewo z twojej działki masz prawo przesadzic rowniez na inna działkę.
Po co chcesz wogóle przesadzac? Jeśli nie ma to być jego miejsce docelowe, postaw rosline w ozdobnej donicy. Jeśli planujesz przebudowę ogrodu, powiedzmy za 10-15 lat, to po prostu wyrzucisz roślinę i kupisz nową.

A tu na forum udzielają się głównie pasjonaci :)

Monika.Sz-a
13-02-2009, 00:35
witam.
przeczytałam sobie całą rozmowę i zaczynam się martwic jakich my bedziemy mieć sąsiadów- jeszcze nie mieszkamy, ale zmartwiłabym się gdyby ktoś kazał wyciąć mi drzewo bo daje cień i "śmieci"..
całe życie mieszkam w domu- sąsiadka Rodziców pytała się kiedys o wycięcie gałęzi od swojej sosny, która kilka lat temu zaczeła przehcodzić nad ogrodzneiem do nas na działkę.. Tata stwierdził, że pieknie to wygląda i żeby absolutnie nie kaleczyła drzewa.. to jest moj ideał stosunków sąsiedzkich...porozumienie..
jestem w stanie zrozumieć korzenie niszczące fundament- ze względów oczywistych- ale liście..??przecież to natura.. a do kogo zgłosić się w sprawie śniegu brudzącego podjazd..itp mnóstwo innych przykładów z "działkowego folkloru".
czy thuje podlegaja tym samym wymogom sadzenia 4m od ogrodzenia- bp u nas to z jednej strony wypada prawie pod domem :-?
mam nadzieję, że żywopłoty typu thuja nie podlegają aż takim rygorom..??

zastanawia mnie tylko jedno-dlaczego skoro każdy wyprowadza sie do domu, żeby mieć spokoj i kontakt z naturą- natury się brzydzi, a sąsiedzi zamiast współżyć pokojowo/neutralnie- tak ze soba walczą..ehh..człowiek człowiekowi wilkiem..
chociaż żeby nie wyjśc na takieog anioła dodam, że w domu rodzinnym mam z 2 sąsiadami na pieńku- jeden namiętnie palił śmieci w sobotnie popołudnie w ogródku- smród i ciemny dym, a drugi uruchamiał motor i burczał nim np 2 godziny- na ławce nie dało się wysiedzieć-ale co zrobić- środek dnia to nawet zakłócanie ciszy nie jest

Nefer
13-02-2009, 00:39
Moja ciocia miała w ogrodzie pięęęęękną czereśnię. Niestety w granicy działek. Czereśnia była wieeeeelka, okazała i rodziła bajeczne owoce, bo ciocia o nią dbała.
Pól drzewa było niestety po stronie sąsiada. W zasadzie powinien ciocię zastrzelić- ale wystarczyło mu zbieranie owoców po swojej stonie i stoliczek pod drzewkiem :):)

Monika.Sz-a
13-02-2009, 00:49
haha.czereśnia..cos mi to przypomina..
czereśnia tuż przy granicy między Rodzicami a Dziadkami, tuz przy garażu Dziadków. Dziadkowie sprzedali dom..
Jest lato, pod czeresienką ławeczka.. ide usiaśc pod czereśnią, patrzę w gorę a tam na drzewie siedzi sąsiad i czeresnie zrywa..pecha miał bo owoce nie spadały u niego ani z ziemi nie mógł sięgnąć- jedyny sposób jaki miał to wejśc na garaz a z garażu myk do nas na drzewo- ja sobie myslę- smacznego.. ale dzieńdobry nawet nie powiedział :evil:
zresztą to ten szkodnik od motoru a dokładnie "motocykiela"-jak sam nazywa swój skarb :P

przykład Twojej Cioci dowidzi, że są "ludzcy ludzie" a ja mam naiwną nadzieję wśród takich mieszkać..

to co- śnijmy o ogrodach :D

Nefer
13-02-2009, 00:52
Śnijmy - i o ludzkich sąsiadach :)

JanJan
01-05-2009, 10:49
Witam,
W naszej wspólnocie mieszkaniowej, jeden z mieszkańców zasadził 3 sosny i jedną jarzębinę pod oknami, w odległości od ścian budynku mniejszej niż 1m. Osoba ta mieszka 1 piętrze. Budynek jest 2 piętrowy. Czy sam mógł sam bez zgody innych właścicieli mieszkań zdecydować o zasadzeniu drzew ?? Czy są jakieś przepisy regulujące sadzenie drzewa w pobliżu budynków. W googlach znalazłem jedynie wiadomość sprzed 2 lat na ten temat. Może się od tego czasu coś zmieniło.

batata
03-05-2009, 23:41
Tak czytam i czytam i wychodzi na to, że też jestem wrogiem przyrody. :lol:
Bo mi przeszkadza orzech włoski posadzony 10-20 cm. od mojego muru. A wg. tego co wiele osób tu napisało, powinnam go pokochać i cieszyć się, że orzechy będę miała... na tarasie.:P
Teren wygląda tak, że mój (mój, bo to ja zapłaciłam) mur przechodzi w zagłębiony częściowo garaż, a nad garażem jest taras z pergolą. Przy murze, ale już na wysokości garażu i tarasu wyrósł orzech włoski. Sąsiad go nie sadził, bo w ogóle nic nie robi w swoim ogrodzie.
Teraz ten orzech ma ok. 4 m. i niedługo zacznie się mocno rozrastać na boki. Zarówno nad, jak i pod ziemią. Zacznie niszczyć ścianę garażu, rozwali pergolę i zamiast niej, będę miała nad głową ogromną koronę orzecha. Oczywiście, o ile jeszcze bedę miała taras, bo może się rozpadnie, jeżeli korzenie naruszą konstrukcję garażu.;p
Rozmawiałam z sąsiadem (już z 3 lata temu), że powinien usunąć ten orzech, albo przesadzić go gdzie indziej (i tak ma w ogrodzie trzy drzewa na krzyż, więc miejsca sporo), ale skończyło się na głupich żartach, że razem będziemy orzechówkę pędzić.
I powiem Wam, że dałam sobie (i sąsiadowi) czas do końca tego lata- jeżeli nie usunie tego orzecha, to potraktuję go raundupem (drzewo, a nie sąsiada). Problemu mieć z tym nie będę- tylko wystawić rękę ze spryskiwaczem ze swojego tarasu. Nie mam zamiaru ryzykować zniszczenia konstrukcji budynku, tylko dlatego, że sąsiad nie ma wyobraźni i woli pić piwo na swoim tarasie, niż wziąć łopatę, taczkę i przesadzić to drzewo 10 m. dalej na prawie puste 1000 m.

Elfir
04-05-2009, 10:23
Co za problem napisać pismo polecone do sąsiada z prośba o przesadzenie z powodów które wymieniłaś (naruszenie fundamentów). Jak się coś stanie, to sasiad bedzie musiał Tobie pokryć szkody.
A ten Roundap z ręcznego spryskiwacza to dla drzewa pikuś.

batata
04-05-2009, 11:38
Problem jest taki, że taki list będzie potraktowany przez sąsiada jako wystąpienie zbrojne.;) Paradoksalnie, zbyt dobre stosunki z sąsiadami też mogą być przeszkodą w oficjalnym załatwianiu takich spraw.
Z sąsiadem się w pewien sposób kolegujemy- jesteśmy po imieniu,rozmawiamy, opowiadamy sobie dowcipy, albo wypijamy czasem kawę, więc oficjalny list byłby przyjęty przez niego jako obraza i na pewno popsułby poprawne kontakty. A z drugiej strony, właśnie te dobre kontakty pozwalają w pewien sposób sąsiadowi na żartobliwe lekceważenie naszych próśb.
Z trzeciej zaś strony ;), znam go na tyle, że jestem pewna, że nawet nie zauważy, że ten orzech usechł, a nawet jak zauważy, to pomyśli, że zmarzł w zimie. Myślę też, że gdybym mu powiedziała, że sama przesadzę orzech na środek jego działki, to chętnie by na to przystał. Zgodziłby się też, gdybym zaczęła kosić jego trawnik, przycinać krzaki, plewić i pryskać. Ale ja ledwo mam siłę robić to wszystko w swoim ogrodzie.:D I orzecha też nie będę mu przesadzać.:D Facet jest sprawny i silny. Tylko mu się nie chce.
Roundapem dam radę- mocne stężenie, trochę suchej pogody, powtórka z rozrywki i już. Nawet poświęcę jakiś stary parasol, żeby nie zniszczyć innych roślin. :D

madd
04-05-2009, 12:07
Wciornastek
PostWysłany: Pią, 6 Luty 2009 14:22 Temat postu:
A ja mam rade do tych wszystkich, którym listki i drzewka przeszkadzają. Niech w te pędy przeprowadzają się do bloków, najlepiej całych wyłożonych asfaltem i betonem. Tam nic nie będzie brudziło.

Miałam Cię za miłą i sympatyczną osobę ale chyba się myliłam
Zawsze tak każdemu piszesz ?
zamiast pomocy - kłody pod nogi

Koleżanka wasza prosi o dobre rady a nie........

Przyznam, że mnie ponosi gdy widze takie posty jak - "załatwić zywopłot sąsiada" "liście lecą na mój ogród" "kret robi kopce" etc. bo nawet najlepsze rady takim ludziom nie pomagaja. Oni są niereformowalini i napawde nie powinni wyprowadzać się do domów z ogródkiem. Na takich nie ma rady.


To samo ciśnie mi się na usta. A coż się takiego stanie jak od czasu do czasu zbierzemy te suche liście? Korona komuś z glowy spadnie?? :roll: :roll: :roll:
Przeprowadzacie sie na wieś, chcecie wkupić się w środowisko i od razu z pretensjami...

andrzej111
06-06-2010, 07:51
Mój sasiad zasadzil orzech teraz ma 5m i juz mi o przeszkadza,2m od działki nie bede nic mówil wieczorem pila i go zerzne, czy bede mial jakas kare nie ma innego wyjscia po tajniacku go poloze, trzeba byc prawdziwym lotrem zeby 2m od dzialki orzech posadzic czysta zlosliwosc

Elfir
06-06-2010, 12:20
Orzech, jako drzewo owocowe nie wymaga pozwolenia na wycinkę. Co innego wtargnięcie na cudzy teren.

darek63
06-06-2010, 15:31
Chyba będę miał podobny problem jak niektórzy z tego wątku.
Mój sąsiad ok. 20 lat temu posadził ok. 1-1,5 m od granicy działki kilka drzewek owocowych. Jabłonie i śliwki - drzewa to z definicji nie duże, to nie jest żaden problem.
Ale już kilka lat temu dosadził wzdłuż ogrodzenia kilka brzuzek i jedną wierzbę, te już ok. 30-50 cm od podmurówki ogrodzenia! Teraz mają one po ok. 2-3 m wysokości, ale za kilka lat ... dorosną do 10-15 m?!. Szlag może trafić ogrodzenie, a liści będzie kilka taczek, susza i lichy urodzaj na moich grządkach.
Osobiście jestem zwolennikiem zasady (i sam ją stosuję) sadzenia drzew wyższych nie bliżej niż 4 m od granicy, te niższe (skarlane jabłonie) uważam, że można sadzić nawet 2 m od granicy. Kiedyś słyszałem też o zasadzie: odległości od sąsiadów 1/2 wysokości dorosłego egzemplarza i 100% korony dorosłego egzemplarza na "moim obszarze powietrznym".
Sadzenie drzewek zbyt blisko granicy (bez uzyskania zgody sąsiada) traktuję jako ludzką głupotę , egoizm lub złośliwość.
Oczywiście należy rozdzielić stan zastany (pierwotny) w trakcie nabycia nieruchomości , a stan tworzony wtórnie - i tutaj nie wyobrażam sobie przymuszania nadleśnictwa lub gminy do wycinania drzew, bo widziały gały co brały. Ale co innego jak ktoś wtórnie tworzy nam uciążliwe pejzaże i prawie w granicy stawia dom lub sadzi wysoko rosnące lub uciążliwe drzewa.

Aha dodatkowo mój sąsiad poza sadzeniem drzewek przy samej granicy potrafił podnieść bez pytania swoją działkę o ponad 100 cm , a zimą dość często o 6.00 rano odpala pod moim oknem na 0,5-1 godzinę swoją rozklekotaną dymiącą ciężarówkę - aby silnik mu się silnik nagrzał ! Dla mnie takie postawy również w temacie nasadzeń to "sobiepaństwo" i egoizm.

Co do pozwoleń na wycinkę - można wycinać bez pozwolenia drzewa do 5 lat, a owocowe niezależnie od wieku.

monika282852
15-06-2010, 14:22
ja też mam problem z drzewami sąsiada, wygląda to tak kiedy wybudowaliśmy dom drzewa już tam były są stare zaniedbane rosną po stronie sąsiada blisko jego płotu płot jest granicą niektóre rosną w granicy nawet do takiego stopnia ze drzewo jest wrośnięte w siatkę działkę mamy dość mała to tez musiałam wybudować dom blisko drzew gałęzie sięgają aż moich ścian niektóre dotykają dachu wszystkie liście są u mnie igły itp rosną tez chwasty płot się prawie rozpada jest powiązany sznurkami drutem podparty deskami czym się da drzewa są tak okropne ze aż strach wygląda to wszystko okropnie rosną dzikie czereśnie dzikie róże świerki wierzby sosny jodły pigwa dziki bez porzeczki pokrzywy nawet stoi oparty drewniany kibel taka budka która się już wywraca na nasza stronę wszystko jest na dziko i tak to tez wygląd sąsiedzi nie chcą usónąć wystających gałęzi po za płot jak uciełam gałąż która mi leżała na dachu to była awantura posadziłam sobie drzewka tuje by zasłonić ten burdel ale nie będą rosły bo konary zasłaniają całe światło nawet co mam zrobić z tymi drzewami sąsiada czy mogę obciąć te gałęzie równo z jego płotem tak by nie wystawały na moja posesje jeszcze jedno prosiłam sąsiada by pozwolił usónąć drzewa a ja posadze tuje w granicy i on i ja mielibyśmy ładnie i jeden drugiego by nie podglądał ale sie z nim nie dogada nawet ten płot chcialisny zrobic nowy :( jednym słowem okropni ludzie w dodatku młodzi

monika282852
15-06-2010, 14:31
haha ciężąrówkę to moj jest lepszy jak do mnie przyjeżdzaja goście to stoi :) przy samej siatce i patrzy kto to i czego chce masakra a nie wspomne juz o jakimś grilu

Elfir
15-06-2010, 15:25
Monika - pismo poleconym do sąsiada z wyznaczeniem ostatecznego terminu usunięcia gałęzi przechodzących na twój grunt. Po tym terminie możesz obciąć gałęzie sama. A jeśli chcesz się sądzić możesz wystąpić do sądu o zwrot kosztów wycinki przez sąsiada.

Sadzenie żywotników było błędem, bo te rośliny znoszą jedynie półcień. Lepszym rozwiązaniem byłby cis czy choina. Albo cienioznosne gatunki liściaste.

Mareko
04-04-2012, 00:17
Przy sadzeniu drzewek spytaliśmy sasiadów o zgodę, zgodzili się, pytam co jesień czy liście im może posprzątać, nie chcą, zastanawiam się czy może jednak gdzieś tych drzew nie przesadzić, jeśli takie ekspansywne ... rosną przy ogrodzeniu, jakieś 4 m od fundamentów - faktycznie mogą narobić tyle szkód?

Kurcze jak ja bym chcial takiego sąsiada jak Ty :)

Sufix
19-07-2013, 13:40
Czytam i czytam i załamka totalna, ktos (sąsiad) może robić złośliwości, sadzić drzewa na granicy działki, zaciemniać, naruszać prawa własności (korzenie, gałęzie liście etc..) a poszkodowany, jeżeli chce działać w zgodzie z prawem, prosi go (sąsiada) aby tego nie robił, usuwał przeszkody, wysyłał prośby, (jednym słowem nadstawiał dupy) słał listy polecone, kierował sprawe do sądu, wynajmował firmy i za nie płacił (jednym słowem ponosił koszty) potem domagał się zwrotów pieniędzy od sąsiada sądownie......ręce opadają! co to za prawo i kto je ustalał ? Każdy ma prawo do życia w spokoju ! nie po to buduje się dom aby szaragać nerwy na wojnę w sądzie z sąsiadem ! Albo ja jestem pieprzniety albo to jest chore prawo! Żadne drzewo nie może nikomu odbierać prawa do spokoju i odpoczynku ! Wg mnie sprawa winna być prosta 1. ogrodzenie budujesz na swojej ziemi minimum 1 metr od granicy. (Jeżeli dogadasz się z sąsiadem stawiacie na granicy). Drzewa sadzisz tak, aby po osiągnięciu pełnoletności system korzeniowy i gałęzie nie naruszały prawa własności gruntów sąsiednich (chyba że dogadasz się z sąsiadem ). 3. Żywopłot sadzisz sobie na swojej ziemi i może rosnąć do 20 metrów jeżeli nie narusza prawa własności gruntów sąsiednich (chyba że dogadasz się z sąsiadem) . I NIE BYŁO BY TEMATU. Też mam chama sąsiada i jak na razie mijam gówno z daleka pomału pomysły mu się wyczerpują, ale co się nawkurzam to mało........

Elfir
20-07-2013, 15:50
Sufix - dlaczego uważasz, że prawo jest złe?
Przecież sąsiad robi to na swoim terenie. Chcesz ograniczać prawa własności tylko dlatego, że ich realizacja może naruszać (chociaż wcale nie musi) korzystanie z działki sąsiedniej? Dlaczego ktoś ma budować ogrodzenie 1 m od granicy? A co z tymi 2 metrami między dzialkami? Albo jak rozwiązać taki zapis przy działkach z budownistwem szeregowym lub bliźniaczym?
Albo drzewa - miałbyś pustynię wokół domu, bo każde, ale to kazde drzewo ma zasięg korzeni przekraczający zasięg korony, niektóre gatunki nawet kilkukrotnie większy zasięg korzeni niż rzut korony. A ogródek złożony z samych maleńkich miniaturek to jakieś #$@%%^ a nie ogród.

W cywlizowanym świecie nie ma takich przepisów jakie proponujesz. Sąsiedzi cieszą się, że mają za płotem duże drzewo (drzewa są w cenie i podnoszą wartość nieruchomości) i sadzą u siebie po prostu rośliny cienioznośne.
W Polsce są ludzie, którzy nie potrafią szanować i docenić przyrody, ogród jest dla nich zmorą i najchętniej umieściliby sztuczne rośliny, bo sa bezobsługowe. Tylko tacy ludzie narzekają, że drzewo sąsiada zrzuca liście na ICH teren. Moje, moje, moje! Ogrodzone murem z zasiekami, bo sasiad może przypadkiem spojrzeć na MOJE! Zero myślenia o przetrzeni jako wspólnej wartości.
Najpierw każe wycinać sąsiadomi drzewo rzucające cień, a potem kombinue jak zacienić taras, bo latem na pustej działce wysiedzieć się nie da.

W krajach z wyższą kulturą ogrodniczą ktoś, kto kupuje dom z działką zakłada pracę w ogrodzie, tak jak robiąc łazienkę w domu zakłada, że będzie mył ubikację. A jak tego nie chce robić, to wynajmuje firmę do pielęgnacji, albo kupuje mieszkanie bez ogrodu.

Nie róbmy sobie państwa policyjnego. To prowadzi wyłącznie do paranoi prawnej.

Starczy wychowywać dzieci na rozsądnych ludzi z wyobraźnią i empatią, a żadne ustalenia prawne nie będą potrzebne.

Elfir
20-07-2013, 15:53
Ja wielokroć na forum staram się odradzić sadzenie szczelnych żywopłotów dookoła większych działek. Dla mnie takie szczelne grodzenie się dużo mówi o człowieku, o jego nastawieniu do ludzi.
Co innego jak się graniczy z ulicą, ale z ogrodem sąsiada?

grzegorz_si
20-07-2013, 18:29
W cywlizowanym świecie nie ma takich przepisów jakie proponujesz. Sąsiedzi cieszą się, że mają za płotem duże drzewo (drzewa są w cenie i podnoszą wartość nieruchomości) i sadzą u siebie po prostu rośliny cienioznośne.
W Polsce są ludzie, którzy nie potrafią szanować i docenić przyrody, ogród jest dla nich zmorą i najchętniej umieściliby sztuczne rośliny, bo sa bezobsługowe. Tylko tacy ludzie narzekają, że drzewo sąsiada zrzuca liście na ICH teren. Moje, moje, moje! Ogrodzone murem z zasiekami, bo sasiad może przypadkiem spojrzeć na MOJE! Zero myślenia o przetrzeni jako wspólnej wartości.
Najpierw każe wycinać sąsiadomi drzewo rzucające cień, a potem kombinue jak zacienić taras, bo latem na pustej działce wysiedzieć się nie da.
[...]
Starczy wychowywać dzieci na rozsądnych ludzi z wyobraźnią i empatią, a żadne ustalenia prawne nie będą potrzebne.
Nic dodać, nic ująć. Ja cieszyłbym się jak dziecko, gdyby sąsiedzi mieli fajne, duże drzewa. Jest cień, że tak się wyrażę "za darmo", jest fajny widok i w ogóle klimat.
Tymczasem jeden sąsiad: trawiasta pustynia, drugi: trawiasta pustynia, trzeci: trawiasta pustynia. Gdzieniegdzie tylko parę iglaczków i pojedyncze drzewa owocowe. Tylko czwarty jeszcze trzyma orzechy i dwie brzozy, ale to teść i nieźle się z żoną nagimnastykowaliśmy żeby go namówić do zostawienia tych drzewek.
Zupełnie nie rozumiem niechęci Polaków do drzew liściastych na działce. Dawniej tak nie było.

Te spadające liście to też jakaś paranoja: mam fajną wierzbę płaczącą, która urosła mi szybko i trochę cienia daje (reszta posadzonych drzewek dopiero rośnie) i sąsiad już zgrzyta zębami, bo mu parę listków wiatr nawiewa czasami. Normalnie paranoja.
Za to smród z jego komina zimą to mi ma już nie przeszkadzać :(

SKula
21-07-2013, 10:19
akurat u nas nie ma żadnego problemu z drzewami sąsiada
prawie w linii płotu rosną brzozy - 2 u sąsiada , 1 u nas
jak wiadomo są to drzewa które przez cały sezon coś "produkują"
są to rośliny "dorosłe" i mają po kilkanaście metrów wysokości , a więc liści jesienią jest kilkanaście taczek
tak u nich jak i u nas
i nigdy nie było z tego tytułu jakiś nieporozumień

a co do zasłaniania się przed sąsiadem - tam zrobiliśmy to po trzyletnim okresie oglądania jego powiększającego się bałaganu
sąsiad- drugi , składuje pod domem palety , które tnie a potem nimi pali - dosłownie zrobił sobie obok domu gigantyczną drewutnię i składzik
naprawdę nie musimy się godzić na oglądanie takiego bałaganu , który tworzył osobliwe tło dla roślin

Elfir
21-07-2013, 11:27
SKula - ty nie masz dużej działki :)

SKula
21-07-2013, 16:56
tak , nie mam dużej działki - bo gdybym ją miał nie zwracałbym takiej uwagi na otoczenie
wydaje mi się , że przy standardowych 1000m2 i tak problem leży w ludzkiej naturze a raczej kulturze
u nas wygląda to tak:

201815

201816

Elfir
21-07-2013, 17:34
Jak myślicie, czy wałaścicieli tego ogrodu narzeka, że musi sprzątać liście z drzewa sąsiada?

http://www.genius-loci.nl/upload/05-10-bussum-nassaupark%20027.jpg

SKula
21-07-2013, 20:19
Elfir na Twoim zdjęciu nie wiele jest do sprzątania - wystarczy dobra miotła
a u mnie ?;)
wystarczą dobre grabie wachlarzowe pewnej firmy na "F" i odkurzacz do liści
- sama przyjemność !

kurcze ja nie chcę jeszcze Jesieni !!!!!

KrisPL_
22-07-2013, 09:04
Ja wielokroć na forum staram się odradzić sadzenie szczelnych żywopłotów dookoła większych działek. Dla mnie takie szczelne grodzenie się dużo mówi o człowieku, o jego nastawieniu do ludzi.
Co innego jak się graniczy z ulicą, ale z ogrodem sąsiada?

Wiele też mówi o sąsiadach. U mnie wielu prowadzi wręcz stałą obserwację i nawet nikt tego nie ukrywa. Działki są małe, więc dochodzi jeszcze fakt podsłuchiwania. Mi to nie odpowiada, dlatego się szczelnie grodzę. Gdybym chciał współżyć z ludźmi kupiłbym mieszkanie, dom miał właśnie funkcję od nich odpocząć, szczególnie po pracy.

Elfir
22-07-2013, 12:39
Kris - pisałam o dużych działkach - specjalnie to zaznaczyłam.
Z drugiej strony - nie rozumiem tego podglądactwa i strachu przed nim. Raz przejść się nago po ogrodzie i sąsiedzi sami bedą się ogradzać :D

Mirek_Lewandowski
22-07-2013, 14:03
To zależy... kto się przejdzie:D
Skutek może być odwrotny od zamierzonego...

KrisPL_
22-07-2013, 14:52
Kobiety mieszkające obok mnie są w sile wieku, więc z tym chodzeniem nago zarezerwowałbym sobie codziennych widzów. ;)

Wg mnie fajnie się odgradzać drzewkami. Dom ma dać wszystko to czego z wiadomych względów nie może dać mieszkanie: spokój, prywatność, relaks w ogrodzie itd. Każdy jednak lubi coś innego. Sąsiadów zakładam, że każdy ma podobnych, bo generalnie 99% ludzi lubi wiedzieć co się dzieje nie tylko za płotem, ale nawet w domu u sąsiada. Moi sąsiedzi wiedzą absolutnie o wszystkim co mam w ogrodzie, na jakich etapach prac jestem, a nawet czasem co robię w domu biorąc pod uwagę fakt, że siedzą nosami w oknach, a czasem robią nawet fotki (na szczęście nie tylko mi, sobie nawzajem również) oraz oglądają filmiki nagrane ze swoich kamer i komentują je. O spotkaniach stricte plotkarskich nawet nie wspominam. :)

Przynajmniej złodziejów u mnie nie ma, poza jednym sąsiadem, który kradnie różne rzeczy z działek obok.

Elfir
22-07-2013, 16:45
jak ktoś ma małe dzieci to paradowanie gołego faceta raczej zniechęci do zagłądania na jego działkę :)

SKula
24-07-2013, 11:09
jak ktoś ma małe dzieci to paradowanie gołego faceta raczej zniechęci do zagłądania na jego działkę :)

w dobie totalnej szajby - po takiej paradzie , można się spodziewać gości z 997 i aktu oskarżenia za ....co najmniej deprawację ;)

a tak za krzaczkami , spokojnie mozna sobie spacerować

a co powiecie na sąsiada, który jest muzykiem i co weekend "trenuje" serenady i wstawki na skrzypkach?

firewall
24-07-2013, 11:41
Mężczyźni mają raczej problemy z chodzeniem nago po ogrodzie, bo zazwyczaj proporcje pewnych narządów są jak u Dawida - Michała Anioła. A zwykle facet wolałby widzieć się taki jak aktorzy w niektórych filmach "przyrodniczych".
A żaden nie zniósłby spojrzeń z politowaniem jakie rzucałyby mu później sąsiadki.

Mirek_Lewandowski
24-07-2013, 16:18
Można se przecież co dokleić... ;)

firewall
24-07-2013, 17:29
Taak! Papuasi rozwiązali ten problem:cool:

http://photos.travellerspoint.com/442512/1IMG_5356.jpg

KrisPL_
26-07-2013, 08:52
a co powiecie na sąsiada, który jest muzykiem i co weekend "trenuje" serenady i wstawki na skrzypkach?

Takie sytuacje kojarzą mi się z narzekań mieszkańców bloków (obok krzyków, remontów, używanie drewnianych chodaków, imprez po północy), ale jak widać nikt nie pozbywa się hobby przeprowadzając się na przedmieścia czy wsie. ;)

grzegorz_si
27-07-2013, 10:37
Mężczyźni mają raczej problemy z chodzeniem nago po ogrodzie, bo zazwyczaj proporcje pewnych narządów są jak u Dawida - Michała Anioła. A zwykle facet wolałby widzieć się taki jak aktorzy w niektórych filmach "przyrodniczych".
A żaden nie zniósłby spojrzeń z politowaniem jakie rzucałyby mu później sąsiadki.

Dlatego ja chodzę w majtach, tak na wszelki wypadek :P

SKula
28-07-2013, 10:13
To , w morde, nie hobby! Ten gostek jest muzykiem i gra w filharmoni , ale moglby cwiczyc przy zamknietych oknach a nie prawie na balkonie

heine84
28-07-2013, 12:40
mnie już tu nie ma....forum naganiaczy...

Sufix
29-07-2013, 07:06
Sufix - dlaczego uważasz, że prawo jest złe?
Przecież sąsiad robi to na swoim terenie. Chcesz ograniczać prawa własności tylko dlatego, że ich realizacja może naruszać (chociaż wcale nie musi) korzystanie z działki sąsiedniej? Dlaczego ktoś ma budować ogrodzenie 1 m od granicy? A co z tymi 2 metrami między dzialkami? Albo jak rozwiązać taki zapis przy działkach z budownistwem szeregowym lub bliźniaczym?
Albo drzewa - miałbyś pustynię wokół domu, bo każde, ale to kazde drzewo ma zasięg korzeni przekraczający zasięg korony, niektóre gatunki nawet kilkukrotnie większy zasięg korzeni niż rzut korony. A ogródek złożony z samych maleńkich miniaturek to jakieś #$@%%^ a nie ogród.

W cywlizowanym świecie nie ma takich przepisów jakie proponujesz. Sąsiedzi cieszą się, że mają za płotem duże drzewo (drzewa są w cenie i podnoszą wartość nieruchomości) i sadzą u siebie po prostu rośliny cienioznośne.
W Polsce są ludzie, którzy nie potrafią szanować i docenić przyrody, ogród jest dla nich zmorą i najchętniej umieściliby sztuczne rośliny, bo sa bezobsługowe. Tylko tacy ludzie narzekają, że drzewo sąsiada zrzuca liście na ICH teren. Moje, moje, moje! Ogrodzone murem z zasiekami, bo sasiad może przypadkiem spojrzeć na MOJE! Zero myślenia o przetrzeni jako wspólnej wartości.
Najpierw każe wycinać sąsiadomi drzewo rzucające cień, a potem kombinue jak zacienić taras, bo latem na pustej działce wysiedzieć się nie da.

W krajach z wyższą kulturą ogrodniczą ktoś, kto kupuje dom z działką zakłada pracę w ogrodzie, tak jak robiąc łazienkę w domu zakłada, że będzie mył ubikację. A jak tego nie chce robić, to wynajmuje firmę do pielęgnacji, albo kupuje mieszkanie bez ogrodu.

Nie róbmy sobie państwa policyjnego. To prowadzi wyłącznie do paranoi prawnej.

Starczy wychowywać dzieci na rozsądnych ludzi z wyobraźnią i empatią, a żadne ustalenia prawne nie będą potrzebne.

Nie chciał bym mieć takiego jak ty sąsiada który wie lepiej co dla innych jest lepsze, co powinni robić jak wychować dzieci..etc... Każdy kupuje kawałek ziemi żeby mieć swój kawałek prywatności i własności, robić na niej co mu się podoba, nie co podoba się sąsiadowi. NIe każdy cieszy się że ma za płotemk duże drzewo i zbiera jesienią 12 taczek liści z drzew sąsiada. Jak ktoś lubi zbierać liście niech jedzie do lasu:rolleyes:.
W krajach z wyższą kulturą i cywilizacją, nie ma płotów ogradzających działkę, nikt drzewa na granicy nie posadzi bo jeżeli naruszyło by prawo własności czy to przez koronę czy korzenie to w odszkodowaniu by się nie wypłacił. Nikt też nie wejdzie na teren działki (mimo że nie ma ogrodzenia) bo właściciel może go zastrzelić. U nas niestety mając niesprecyzowane prawo, brak regulacji prawnych, skutecznych organych wykonawczych (sprawy toczące s ię laaaatami). do tego sąsiadów takich jak ty, którzy wiedzą więcej i lepiej co kto powinin robić i mamy to co mamy.
Sadź drzewa nawet 500 metrowe, ale tak żeby nie naruszały własnoći i prywatności innych.

grzegorz_si
29-07-2013, 07:57
Nie chciał bym mieć takiego jak ty sąsiada który wie lepiej co dla innych jest lepsze, co powinni robić jak wychować dzieci..etc... Każdy kupuje kawałek ziemi żeby mieć swój kawałek prywatności i własności, robić na niej co mu się podoba, nie co podoba się sąsiadowi. NIe każdy cieszy się że ma za płotemk duże drzewo i zbiera jesienią 12 taczek liści z drzew sąsiada. Jak ktoś lubi zbierać liście niech jedzie do lasu:rolleyes:.
W krajach z wyższą kulturą i cywilizacją, nie ma płotów ogradzających działkę, nikt drzewa na granicy nie posadzi bo jeżeli naruszyło by prawo własności czy to przez koronę czy korzenie to w odszkodowaniu by się nie wypłacił. Nikt też nie wejdzie na teren działki (mimo że nie ma ogrodzenia) bo właściciel może go zastrzelić. U nas niestety mając niesprecyzowane prawo, brak regulacji prawnych, skutecznych organych wykonawczych (sprawy toczące s ię laaaatami). do tego sąsiadów takich jak ty, którzy wiedzą więcej i lepiej co kto powinin robić i mamy to co mamy.
Sadź drzewa nawet 500 metrowe, ale tak żeby nie naruszały własnoći i prywatności innych.

Trochę się chyba zagalopowałeś. Zawsze możesz postawić dom w polach, bez sąsiadów, bez drzew, mającą za płotem kukurydzę, pszenicę, czy ziemniaki. Nie wiem tylko co zrobisz, jak Ci np. chwasty, czy ziarno naruszą prawo własności i wejdą na Twoją działkę.
Może się odgrodzić murem na 30 metrów wysokim, wtedy liście nie spadną.
Najlepiej wszystko wyciąć, porąbać na kawałki. 12 taczek liści to jest niewiele, jak upchasz do worków będziesz miał ich pewnie ze 4.
Może pokaż zdjęcie jakieś tak z ciekawości.

Sufix
29-07-2013, 08:54
Trochę się chyba zagalopowałeś. Zawsze możesz postawić dom w polach, bez sąsiadów, bez drzew, mającą za płotem kukurydzę, pszenicę, czy ziemniaki.
Równie dobrze możesz wybudować sobie dom w Lesie, będziesz miał dużo wysokich drzew dookoła i zero sąsiadów z trawnikiem. Będziesz mógł grabić liście i wozić taczką do woli. problemy wynikają z braku regulacji prawnych i organów wykonawczych w zakresie zagospodarowania działkii przestrzeni. I jeżeli nie będzie regulacji będą zawsze konflikty.
Zawsze znajdą się tacy, którzy będą narzucać swoją wolę innym. Dla innych właśnie "ogródek złożony z samych maleńkich miniaturek" jest czymś co lubią, a nie zagajnik, który notabene posadzony jest przy ogrodzeniu z sąsiadem aby zaoszczedzić sobie miejsca na działce. Chcesz mieć drzewa? kup większą działkę, zachowaj odstęp od sąsiada i sadź ile się pomieści.
Każdy jest obowiązany szanować wolność i prawa innych. Z tym art nie da się dyskutować.

grzegorz_si
29-07-2013, 09:15
Równie dobrze możesz wybudować sobie dom w Lesie, będziesz miał dużo wysokich drzew dookoła i zero sąsiadów z trawnikiem. Będziesz mógł grabić liście i wozić taczką do woli. problemy wynikają z braku regulacji prawnych i organów wykonawczych w zakresie zagospodarowania działkii przestrzeni. I jeżeli nie będzie regulacji będą zawsze konflikty.
Zawsze znajdą się tacy, którzy będą narzucać swoją wolę innym. Dla innych właśnie "ogródek złożony z samych maleńkich miniaturek" jest czymś co lubią, a nie zagajnik, który notabene posadzony jest przy ogrodzeniu z sąsiadem aby zaoszczedzić sobie miejsca na działce. Chcesz mieć drzewa? kup większą działkę, zachowaj odstęp od sąsiada i sadź ile się pomieści.
Każdy jest obowiązany szanować wolność i prawa innych. Z tym art nie da się dyskutować.

Kurde ile lat ma to drzewo, że tyle liści z niego leci? Pamiętasz jak go sadził?

Elfir
29-07-2013, 18:45
W krajach z wyższą kulturą i cywilizacją, nie ma płotów ogradzających działkę, nikt drzewa na granicy nie posadzi bo jeżeli naruszyło by prawo własności czy to przez koronę czy korzenie to w odszkodowaniu by się nie wypłacił.

Chyba nie byasz w cywilizowanych krajach. Starczy przejrzeć zdjęcia ogródw w google i zobaczyć jak blisko granicy rosną duże drzewa w pielęgnowanych ogrodach.
Po prostu w cywilizowanych i dla cywilizowanych ludzi krajach drzewo jest wartością a nie przeszkodą.



Nikt też nie wejdzie na teren działki (mimo że nie ma ogrodzenia) bo właściciel może go zastrzelić. .\

Nie ma takiego prawa w Europie. Nawet osobę, która wtargnęła bez pozwolenia najpierw trzeba wyprosić , o ile nie jest w sposób oczywisty agresywna.
Nawet w Stanach Zjednoczonych powoli wycofują się z zapisów z czasów "dzikiego zachodu" i coraz więcej Stanów wprowadza cywilizowane regulacje.

Masz faszystowskie zapędy i tyle.
Zastrzelić, zabić, wyciąć, wybetonować, postawić zasieki i podpiąc pod prąd. MOJE!

pieknyromek
30-07-2013, 00:38
Droga Elifro,Szanowny Sufixie, moim zdaniem oboje się troszkę zagalopowaliście. Powinno być gdzieś pomiędzy tym co postulujecie. Poszanowanie prawa do prywatności i własności sąsiada i zrozumienie sąsiada do naszej aktywności i tego co robimy/posiadamy. Niech za przykład posłuży sytuacja z życia wzięta.
Moi rodzice mają starą czereśnie ok.2,5-3m od granicy działki. Drzewo duże, rozłożyste (chociaż przycinane) dające obficie duże, soczyste i smaczne owoce. Drzewo rośnie tam od ponad 30 lat (na sąsiedniej działce był wtedy ugór i nieużytek, sąsiedzi wybudowali się jakieś 20 lat tamu - wiem bo sam polewałem ich betonowe stropy w dzień, dwa po ich wylaniu). Sąsiadów trochę wkurzało coroczne opadanie liści - doskonale ich rozumiem. Mnie pewnie też by wkurzało. Pomimo tego że nad ich działką nie było gałęzi (jak pisałem drzewo było przycinane). Ale wiatr robił swoje. I w tym miejscu prawo sąsiadów powiedzmy "nienaruszalności ich własności" zostawało jednak naruszane. Ale moi zdaniem po to ludzie są rozumni żeby móc się dogadać. Więc co roku aby ulżyć sąsiadom w grabieniu i zamiataniu ojciec za ich zgodą i jawnie, otwarcie, w biały dzień, chodzi do nich ze dwa razy na jesieni i grabił im te liście, przerzucał do nas i u nas je sprzątał z trawnika. Dodatkowo zawsze jeszcze dostawali wiaderko (mniejsze lub większe w zależności od ilości owoców) świeżutkich, bardzo dobrych czereśni. O tym co sobie zerwali sięgając sami do gałęzi (wychylając się na naszą stronę) to już nie wspominam. I tak już od ładnych kilkunastu lat żyją sobie w zgodzie i symbiozie moi rodzice ze swymi sąsiadami. A morał z tego jest krótki i chyba wszystkim znany - takich mamy sąsiadów jak ich sobie wychowamy :D Żart oczywiście. Morał jest taki że dwóch rozumnych i chcących się dogadać zawsze się dogada.
To są na tyle trudne kwestie że ciężko je uregulować prawnie. Bo zawsze będzie ktoś niezadowolony. Jak powiedział kiedyś znany polski taternik (nie pamiętam nazwiska) - "życie w społeczeństwie zorganizowanym wymaga wielu wyrzeczeń". Wprowadzając sztywną granicę 4 m dla drzewa od granicy działki może się zdarzyć że przez wiatr i tak dużo liści będzie u sąsiada i może go to słusznie irytować. I tak problemy można by mnożyć. Ale po co je mnożyć skoro można je rozwiązywać.
Osobiście nie jestem zwolennikiem wielkich płotów:bash: i szczelnych żywopłotów ale kto chce proszę bardzo. Dla mnie ideałem jest to co widziałem w Danii, gdzie mało kto ma płot na granicy działki. Jeśli już to jakiś niski symboliczny pół metrowy albo może 1m. Często jakiś żywopłocik na metr wysoki. A od frontu często nic - po prostu trawnik do chodnika. A jeśli już jakiś płot to symbolicznie a nie szczelny 2m. Tylko aby to zadziałało i aby nikt nam tego trawnika nie "naruszał" potrzebna jest kultura i poszanowanie dla innych i ich własności. Potrzebna jest zmiana naszej świadomości aby wychodząc z psem nie nafajdał on na trawnik sąsiada a jeśli już to tylko na nasz. A u nas psy biegają samopas. Jak jeden mój sąsiad wyjeżdża to jego dwa psy biegają po ulicy i kopią kwiatki innej sąsiadki która akurat nie ma jeszcze frontowego ogrodzenia. Gdzie tu kultura i odpowiedzialność za swoją własność? O braku złodziejstwa i wandalizmu nie wspominając. To znaczy że w Danii można zostawić narzędzia, dzieci mogą zostawić zabawki i w ogóle co tam chcesz na trawniku czy podjeździe na noc i wiesz że rano te przedmioty będą na tym samym miejscu(i mówię to o dużym mieście a nie o małej wiosce na końcu kraju). A nie jak u nas wszystko do szop i garaży bo ukradną. Przecież u nas często budowę rozpoczyna się od budowy zamykanej szopy na narzędzia i grodzenia terenu. A zdarzają się także kradzieże położonych w budowanym domu przewodów, grzejników czy rynien (mojemu wujkowi wyrwali rynny). I dopóki to się nie zmieni (nasza mentalność i kultura) będziemy skazani na podejrzliwość względem innych, na kłótnie z sąsiadami, na wysokie płoty żeby nie mieć problemów, i na ciąganie się po sądach aby wyjaśnić czy korzenie drzewa sąsiada już do mnie przerosły czy jeszcze nie. I jak opisywała jedna z forumowiczek na wytruwanie przez sąsiada jej roślinek wzdłuż granicy działki. I nagrywanie się, straszenie ekspertyzami specjalistów, policją, sądami itd.
My wszyscy musimy się najpierw zmienić a wtedy szczegółowe zapisy prawne niech są, ale niech są w kodeksie jako ostateczność a nie do częstego stosowania przez obywateli którzy powinni zajmować się czymś innym.
Tyle chciałem powiedzieć w tym względzie;)
PS. Wcale się nie dziwię dlaczego Duńczycy wg badań są jednym z najszczęśliwszych narodów na Ziemi - bo nie zajmują się głupotami uprzykrzającymi im życie tylko żyją sobie spokojnie pracując i wypoczywając. Przy okazji pozdrawiam Duńczyków:bye:

WiktoriaM
30-07-2013, 06:27
Przy niektórych postach popłakałam się ze śmiechu. Więc do śmiechu jeszcze powiem, że mnie najbardziej wkurzają przelatujące samoloty i paralotniarze co do okien zaglądają. I wrzeszczę: gdzie mi tu nad moim domem latasz. A jak na urodziny dziecka chcę balony wypuścić to się do lotniska z pismem udaję.:bash:
A generalnie liczę, że sąsiedzi coś posadzą bo cień będę miała, a lubię cień. A za liście to jeszcze podziękuję bo najlepsze na kompost.
A tak na poważnie: to najgorszy sąsiad to taki co pali śmieci, jak nie przy domu, to w piecu. Słodki swąd palonego plastiku i świadomość, że ktoś w rodzinie może od wdychania tego umrzeć na raka.
Pozdrawiam Wiktoria

gahan
30-07-2013, 08:18
Co z tego,że ktoś posadzi drzewo nawet 10 m od granicy - liście i tak polecą tam gdzie je wiatr zaniesie, nawet dalej niż do sąsiedniej posesji.
Nie ma siły - i tak będziemy grabić na swojej działce liście sąsiada zza trzeciego płotu. Nie ma siły - wiatr nie uznaje granic.
Dlatego w sumie nie ma różnicy czy drzewo rośnie 3m od płotu czy 10 m. Jak urośnie duże liście i tak polecą gdzie chcą.

Moja znajoma została wręcz "zmuszona" w imię "dobrosąsiedzkich stosunków" wyciąć swoje drzewa owocowe, bo sąsiad chciał mieć idealnie czysty trawniczek i każdy listek zbierał do reklamówki, a nawet zrywał z krzewików co by nie spadły na ziemię.

U moich rodziców od dziada pradziada rośnie niewielki lasek - kilkadziesiąt drzew różnego gatunku, dęby, lipy, jesiony, brzozy. Kiedyś nikt wokół tego lasku nie mieszkał, teraz pobudowali się ludzie. A wiatr hula jak chce i każdy ma na swojej posesji tony liści. Co w tej sytuacji ? Wyciąć? Staramy się co roku na jesieni wygrabić liście i sprzątnąć - ale nowi sąsiedzi też mają co robić. Na szczęście wyznają zasadę,że to oni " przyszli" pod ten lasek , a nie lasek pod ich domostwa i godzą się na taki układ.

Zróbmy wszędzie iglakową pustynię - nie trzeba będzie sprzątać liści; załóżmy sztuczne trawniki - nie trzeba będzie kosić ... i tak można by dalej wymyślać, co by się nie napracować koło własnego domu ...

Jaki to ma sens?

Czy ktoś się zastanawia ile takie drzewo produkuje tlenu i jak dobrze jest mieszkać wśród drzew? Ale co tam ... najważniejsze są liście...

Przepraszam za sarkazm,ale ( poza oczywistymi złośliwymi działaniami sąsiadów) nie rozumiem takiego anty-stosunku do sprawy drzew.

grzegorz_si
30-07-2013, 08:57
pieknyromek - zgadzam się z Tobą z wyjątkiem tych liści: ja bym nie pozwolił, żeby sąsiad mi u mnie te liście grabił, sam bym je sobie sprzątnął i w ogóle by mi to nie przeszkadzało.
W ogóle: co Wy z tymi liśćmi macie? Gahan dobrze pisze: liście fruwają wszędzie, czy mamy drzewa u siebie czy nie, to element krajobrazu i przyrody.
Z trawnika zbiera je kosiarka a z rabat posprzątacie na wiosnę i tak je trzeba będzie ogarnąć i przeczyścić (o ile ktoś ma).
Zacznijcie zamiast czepiać się liści zacząć czepiać się tego co sąsiedzi palą w piecach. Ja wolę tonę liści zamiast trującego dymu palonych odpadów typu plastiki, buty, szmaty, gumy, płyty meblowe, czy też miał węglowy palony w piecu nie do tego przeznaczonym.
To jest zagrożenie a nie liście.
Zagrożeniem jest bandycki zwyczaj grzania sobie wody na mycie, paląc śmieciami w piecu - taki polski wsiowy zwyczaj.

Ja mam dużą wierzbę płaczącą i brzozy. Na swojej działce i niestety sąsiad musi te liście czasem sprzątnąć, ale ja nie mam wyrzutów sumienia. Nie ogrodzę się 20 metrowym, szklanym murem, żeby mu listki zatrzymać. Jak mi zwróci uwagę to poproszę go o niepalenie w piecu węglowym bo mnie dym z jego komina zimą bardzo przeszkadza i tyle...
Na razie jednak zgrzytów nie ma.

Elfir
30-07-2013, 15:55
Piekny romek - gdzie się zagolopowałam? Przecież napisałam dokładnie to co ty :)

firewall
30-07-2013, 16:05
pieknyromek, idea piękna - wręczanie sąsiadom wiaderka/misy owoców za uciążliwość opadających liści.
Warte propagowania.

pieknyromek
30-07-2013, 23:25
pieknyromek, idea piękna - wręczanie sąsiadom wiaderka/misy owoców za uciążliwość opadających liści.
Warte propagowania.

Też tak uważam. Powiedzmy 5 wiaderek dla mnie a 1 dla sąsiada. Podejrzewam że mnie by też takie liście sąsiada na moim podjeździe irytowały ale nie do tego stopnia żebym wyrzuty mu z tego powodu robić.
Tu oczywiście nie chodzi o to czy damy sąsiadowi owoce czy nie, ale ogólnie o wypracowanie takiego modelu sąsiedzkiego współżycia aby każdy to akceptował. Jeden sąsiad będzie się cieszył że ma liście na kompost, drugi zagrabi ale popsioczy pod nosem, trzeci zrobi awanturę, czwartego da się udobruchać tym że samemu posprząta się liście z jego podwórka, piątego owocami z drzewa itd. itp. Chodzi tylko o to aby jakiś wspólny model wypracować, który będzie możliwy do zaakceptowania przez wszystkich. Czyli po prostu o zwykły ludzki kompromis:yes:
Tak na marginesie mi sąsiedzi jak wyjechali w czerwcu na urlop dali klucz od furtki i powiedzieli żebym sobie do nich poszedł truskawek nazrywać jak ich nie będzie bo zgniją. Kilka dni temu wiaderko ogórków dostałem od sąsiadki a odwdzięczyłem się dwoma dużymi cukiniami. Od innej sąsiadki dwa krzaczki mięty i 3 piwonie dostałem - jej też lada dzień cukinie sprezentuję. Czyż nie milej w ten sposób??? Ja wiem że nie z każdym się da, są tacy ludzie że się nie da dogadać(tacy muszą po prostu wymrzeć), co nie znaczy że nie należy próbować.

pieknyromek
30-07-2013, 23:45
Piekny romek - gdzie się zagolopowałam? Przecież napisałam dokładnie to co ty :)

Moim zdaniem zagalopowałaś się trochę mówiąc o faszystowskich zapędach.
Poza tym zarezerwowałby sobie prawo do myślenia że duże, wysokie drzewo u sąsiada może być dla mnie z różnych powodów wkurzające i wcale nie muszę go uważać za jakąś dużą wartość. Kto chce niech tak uważa, ja też mogę tak twierdzić ale nie muszę. Mało tego może być wręcz zagrożeniem dla mnie, dla rodziny i mojego domu bo jak w trakcie wichury się złamie i spadnie na mój dach to już wesoło nie będzie. Co jednak nie oznacza z automatu że sąsiad musiałby je wyciąć z powodu mojego widzimisię. Tu by się trzeba zastanowić jak to rozwiązać zarówno na zwyczajnej ludzkiej stopie z sąsiadem jak i na poziomie zapisów w kodeksie.

gahan
31-07-2013, 07:42
piękny romek,

fajnie tak żyć z sąsiadami na dobrej stopie; fajnie, że SIĘ DA w taki sposób układać stosunki - czyli jest wola obu stron, ale wiemy,że o to co raz trudniej :(

Jedynie co mnie wkurza - to niesprzątanie liści - ja po swojej stronie wygrabię i zrobię porządek, a sąsiadowi to "zwisa" i tym sposobem mogę sobie do wiosny walczyć, bo wiatr ciągle nawiewa nowe partie.

KrisPL_
31-07-2013, 13:29
Piszecie o propagowaniu dobrosąsiedzkich stosunków, jednak zapominacie, że wiele osób kupuje sobie dom, aby właśnie sąsiadów nie mieć, a jeśli już nie wyprowadzą się na Marsa lub do lasu i owi sąsiedzi są to jak w najmniejszym stopniu uczestniczyć w ich życiu. Z reszta to słowo w Polsce jest bardzo źle nacechowane, sąsiad źle się kojarzy i nie dziwię się ludziom, że relacji z sąsiadami, z ich ogrodem i czymkolwiek co jest z nimi związane mieć nie chcą. Nie jest to kwestia aspołeczności, dzikości, lecz stylu życia.

Elfir
31-07-2013, 13:38
Poza tym zarezerwowałby sobie prawo do myślenia że duże, wysokie drzewo u sąsiada może być dla mnie z różnych powodów wkurzające i wcale nie muszę go uważać za jakąś dużą wartość. Kto chce niech tak uważa, ja też mogę tak twierdzić ale nie muszę. Mało tego może być wręcz zagrożeniem dla mnie, dla rodziny i mojego domu bo jak w trakcie wichury się złamie i spadnie na mój dach to już wesoło nie będzie. Co jednak nie oznacza z automatu że sąsiad musiałby je wyciąć z powodu mojego widzimisię. Tu by się trzeba zastanowić jak to rozwiązać zarówno na zwyczajnej ludzkiej stopie z sąsiadem jak i na poziomie zapisów w kodeksie.

Faszystowskie zapędy dotyczyły prawnych rozwiązań proponowanych przez Sufixa - czyli płoty odsunięte o 1 metr od rzeczywistej granicy, czy drzewa sadzone w taki sposób, by ich korzenie nie przechodziły na działkę sąsiadów, strzelanie do każdej osoby, która przypadkiem postawi nogę na twojej własności.
Przecież to propozycje osoby ogarniętej paranoją, a nie członka społeczeństwa.


Prawo cywilne jest bardzo jednoznaczne w kwestii zagrożeń jakie może stwarzać sąsiad sąsiadowi i w związku z tym całkowicie wystarczające dla kulturalnych, cywlizowanych ludzi. Dokładnie wyjaśnia, co nalezy zrobić w opisanych przez ciebie sytuacjach i kto ponosi odpowiedzialność za stwarzanie zagrożenia.

Z jednym tylko się nie zgodzę - jeśli kogoś przyroda wkurza, nie powinen po prostu mieć z nią kontaktu. Nie chodzi o to by komuś zabraniać "nie lubienia drzew", tylko pytanie, dlaczego taka osoba wybiera dom z ogrodem, któy jest częscią przyrody. Można przecież kupić w tej samej cenie mieszkanie w bloku, z dozrocą, który liście będzie grabił. Czyli osoba, która nie lubi drzew po prostu podjęła złą decyzję w nieuchomościach i utrudnia życie tym, którzy podjęli dezycję zgodną z ich upodobaniami. I tym samym narusza ich prawo do kontaktu z przyrodą.

Czy ciebie nie irytuje, jak ktoś, kto boi się jeździć, wsiada za kierownicę i jedzie przed tobą 40 km/h na szosie a ty nie możesz go wyprzedzić? Nie uważasz, że taka osoba lepiej by zrobia dla społeczeństwa, gdy by po prostu zamiast jechać samochodem pojechała komunikacją publiczną? Takie działanie na drodze świadczy o egoizmie, braku wyobraźni, braku szacunku dla pozostałych kierowców.

Elfir
31-07-2013, 14:01
Nie jest to kwestia aspołeczności, dzikości, lecz stylu życia.

Nie zgodzę się. To aspołeczność.
Jesli ktoś nienawidzi ludzi od takiego stopnia, to po prostu powinen kupić pustelniczą działkę.
A skoro ją na takową nie stać, trudno, niech dostosuje się do społeczeństwa.

Ja naprawdę nie mogę zrozumieć, dlaczego ludziom przeszkadza fakt, że ktoś zajrzy na ich posesję. Może mam bardziej protestanckie podejście do życia ("nie mam co ukrywać"), jak w krajach zachodnich?

SKula
31-07-2013, 14:25
Ja naprawdę nie mogę zrozumieć, dlaczego ludziom przeszkadza fakt, że ktoś zajrzy na ich posesję.

Elfir - wszystko ok , ale jeśli Twój sąsiad zamiast porządku funduje Ci pod płotem składowisko rupieci - to ostatecznie trzeba się od niego odgrodzić jakąś zasłona - z roślin czy tez ogrodzenia

Elfir
31-07-2013, 14:54
Skula - oczywiście, że przesłania się brzydkie widoki. Ale czy masz tego sąsiada z bałaganem ze wszytskich trzech stron?
Małe działki się rzeczywiście dość szczelnie grodzi, bo cięzko na nich uzyskać "nawiązanie do otoczenia". Ale ile razy mam powtarzać, że pisząc o szczelnych żwyopłotach mam na myśli wielkie działki?

http://images64.fotosik.pl/34/d368b19b44c12a7f.jpg

Gdyby i właściciel działki i jego sąsiedzi mieli obsadzone różną roślinnością (drzewa i krzewy) granice działek toby mieli, kazdy z nich, wrażenie przebywania na śródleśnej polanie. Bo urozmaicona roślinnośc, nawet liściasta, przesłaniałaby domy i potęgowała wrażenie przestrzeni (do kompozycji ogrodu byłaby włączana zieleń sąsiada).

W przypadku szczelnych żywopłotów dookoła, ogród kończy się na żywopłocie. Jest jak szczelnie ogrodzony wybieg, a nie fragment polany.

Robiłam projekt, gdzie sąsiad naprzeciw miał u siebie lasek brzozowy. Na szczęście inwestorka była rozsądna i kochała rośliny, wiec zamiast przejąć się, że brzozy będa brudzić jej działkę, cieszyła sie, że ma już wyrośnięte drzewka widoczne z tarasu. Na tle brzóz zaprojektowałam rabatę z dereniami i tym samym włączyłam brzozy do kompozycji ogrodu, zamiast się od nich odcinać wysokimi świerkami czy żywotnikami. Brzozy beda zrzucac liście przede wszystkim na rabatę, gdzie zamienią się z czasem w żyzną ściółkę. Trawnik w tamtym miejscu jest ograniczony do minimum, żeby nie trzeba było go grabić.
Wyższe iglaki są tylko na wysokości budynku gospodarczego sąsiada oraz w linii, gdzie okna domów są naprzeciw siebie i sąsiedzi mogliby do siebie przypadkiem zaglądać.

SKula
31-07-2013, 15:04
a w jakich godzinach gra że Ci przeszkadza?

PS. nie musisz wydawać kasy na bilety do filharmonii... zaproś znajomych na koncerty, ustawcie krzesełka ładnie w rządku pod płotem i zasiądźcie :lol2:

gra od rana do wieczora - ale nie są to melodie tylko ćwiczenia - setki razy ta sama fraza
właśnie dziś miałem okazję sobie z nim porozmawiać - był szczerze zdziwiony że może to komuś przeszkadzać
ale myślę że zrozumiał
może sobie ćwiczyć ile chce - tylko nie na balkonie , tak że muzykę słuchać na kilku działkach

SKula
31-07-2013, 15:08
Elfir - ja wiem , że ty piszesz raczej u dużych działkach , ale jak słusznie zauważyłaś fajnie jest mieć tło z dużych już istniejących drzew

je ze swojej brzozy i brzóz sąsiadów jestem bardzo zadowolony i nic nie jest w stanie tej radości zabrać - nawet te kilka taczek liści
ostatnio nawet czyściłem i przycinałem winobluszcz , który tak się rozpanoszył że zaczął porastać rośliny sąsiadów
z drabiny powycinałem agresywne wąsy

KrisPL_
31-07-2013, 18:07
Nie zgodzę się. To aspołeczność.
Jesli ktoś nienawidzi ludzi od takiego stopnia, to po prostu powinen kupić pustelniczą działkę.
A skoro ją na takową nie stać, trudno, niech dostosuje się do społeczeństwa.

Ja naprawdę nie mogę zrozumieć, dlaczego ludziom przeszkadza fakt, że ktoś zajrzy na ich posesję. Może mam bardziej protestanckie podejście do życia ("nie mam co ukrywać"), jak w krajach zachodnich?

Elfir widzisz wszystko w czerni i bieli. :) Wiele osób poza godzinami pracy generalnie ma dosyć ludzi. Pragną świętego spokoju, prywatności, bycia sobą, ściągnąć maskę, brzydzą się współżycia sąsiedzkiego poprzez angażowanie się w kolejne relacje, które nie są im do niczego potrzebne, są nic nie warte i przesiąknięte kolejną dawką hipokryzji i sztuczności. Aspołeczność byłaby wtedy, gdyby ktoś generalnie stronił od ludzi, a tutaj chodzi o naładowanie akumulatorów, relaks, reset.

Co do obserwacji sąsiedzkiej- nie chodzi tutaj o zaglądanie na posesję, gdyż tak robią wszyscy, jest to normalne i wynika z ciekawości, szukania ciekawych rozwiązań, kontroli sytuacji. Jeśli coś jednak przeradza się w patologię i monitoring, wścibskość, plotkarstwo czy zakłócanie okolicznego ładu w jakikolwiek sposób to już do przyjęcia dla wielu nie jest.

Elfir
31-07-2013, 18:29
ale dlaczego uwazasz że tylko za szczelnym murem możesz się nie-angażować?
Kompletnie nie angazuję się w zycie sąsiadów, ale to nie znaczy, że będę sobie robić zasieki wokół domu. Kompletnie nie widze związku.

Kris - to co opisujesz to patologie. Przecież to nie jest powszechna praktyka. Większosc sąsiadów to równie zmęczeni ludzie wracający z pracy i chcący mieć chwilę dla siebie.

SKula
31-07-2013, 18:33
Wiele osób poza godzinami pracy generalnie ma dosyć ludzi. Pragną świętego spokoju, prywatności, bycia sobą, ściągnąć maskę, brzydzą się współżycia sąsiedzkiego poprzez angażowanie się w kolejne relacje, które nie są im do niczego potrzebne, są nic nie warte i przesiąknięte kolejną dawką hipokryzji i sztuczności. Aspołeczność byłaby wtedy, gdyby ktoś generalnie stronił od ludzi, a tutaj chodzi o naładowanie akumulatorów, relaks, reset.


Stary..... z całym szacunkiem , ale Ciebie to życie męczy !

na pewno wykopałeś głęboki dół - tak z 10 pięter
na tej głębokości umieściłeś bunkier i wszystko starannie zasypałeś
i......
tam spędzasz urlop

nikt z nas tu obecnych nie chce żyć na bezludnej wyspie i sąsiedzi należą to społeczności z którą się utożsamiamy
nareszcie mówimy sobie "dzień dobry" , stajemy na ulicy i rozmawiamy
a nie jak w bloku , pozamykani w swoich szufladach - nic o sobie nie wiemy i nic wiedzieć nie chcemy

Elfir
31-07-2013, 18:40
Ja w bloku sasiadom mówię dzień dobry. Czasem na schodach wymienimy jakieś niezobowiązujące uprzejmości o pogodzie. Sąsiadka czasem odbierze grzecznościowo paczkę pod moją nieobecność.
Ale z butami nikt się nie pcha ludziom do domu i nie wygina się by zerknąc przez ramię, co mamy w domu, za drzwiami.

Zdaję sobie sprawę, że istnieją na świecie upiorni sąsiedzi. Ale jeśli ktoś ma upiornych sąsiadów z każdej strony, to być może jednak nie jest to wina sasiadów tylko jego samego?

"brzydzą się współżycia sąsiedzkiego poprzez angażowanie się w kolejne relacje, które nie są im do niczego potrzebne, są nic nie warte i przesiąknięte kolejną dawką hipokryzji i sztuczności."

Po czyjej stronie jest ta hipokryzja i sztuczność? Może niepotrzebnie przenosisz na sąsiadów własne cechy charakteru? :)

Dobrosąsiedzkie kontakty tak naprawdę są o wiele bardziej warte niż najlepszy alarm.

Mirek_Lewandowski
31-07-2013, 20:16
Sąsiadki (trzy nudzące się niewiasty) chyba mają grafik dyżurów... zawsze któraś w oknie stoi. Czasem się zastanawiam, czy rejestracje samochodów do mnie przyjeżdżających też zapisują. Bo że godzinę, to głowę dam.

Ale to przecież lepsze od rottweilera na podwórku!!!!;) Nie trzeba żreć dawać i g... sprzątać

KrisPL_
31-07-2013, 20:20
Stary..... z całym szacunkiem , ale Ciebie to życie męczy !

na pewno wykopałeś głęboki dół - tak z 10 pięter
na tej głębokości umieściłeś bunkier i wszystko starannie zasypałeś
i......
tam spędzasz urlop

nikt z nas tu obecnych nie chce żyć na bezludnej wyspie i sąsiedzi należą to społeczności z którą się utożsamiamy
nareszcie mówimy sobie "dzień dobry" , stajemy na ulicy i rozmawiamy
a nie jak w bloku , pozamykani w swoich szufladach - nic o sobie nie wiemy i nic wiedzieć nie chcemy

O moje życie się nie martw, jestem z niego bardzo zadowolony, zajmij się swoim.

Nie propaguję idei izolowania się, lecz wskazałem, ze nie wszyscy maja ochotę łapać się za ręce i tańczyć po dniu pełnym pracy. Świat nie jest czarno-biały, nie ma podziału dla uprawiających miłość z sąsiadami i stojących na ganku z dubeltówką, są jeszcze pośrednie poziomy relacji oraz ich natężenie. Wiele osób kupując dom ma różne potrzeby, wielu też pragnie zakończyć relacje na "dzień dobry" oraz odbiorze paczki u kuriera. Nie widzę w tym nic nagannego.

Społeczności w blokach są wbrew pozorom często bardziej związane niż w domkach, gdzie wielu pragnie świętego spokoju i może to uzyskać (a w blokach nie może), więc to był akurat kiepski przykład.

KrisPL_
31-07-2013, 20:31
ale dlaczego uwazasz że tylko za szczelnym murem możesz się nie-angażować?
Kompletnie nie angazuję się w zycie sąsiadów, ale to nie znaczy, że będę sobie robić zasieki wokół domu. Kompletnie nie widze związku.

Kris - to co opisujesz to patologie. Przecież to nie jest powszechna praktyka. Większosc sąsiadów to równie zmęczeni ludzie wracający z pracy i chcący mieć chwilę dla siebie.

Nie pisałem nigdzie o szczelnym murze przecież, lecz o wizualnym odgrodzeniu się w celu zwiększenia swojej prywatności oraz budowie własnej strefy zamiast wybiegu obserwacyjnego jak w więzieniu. Patologią wg mnie jest podejmowanie się oceny tego typu działań. Nie szkodzi się tym sąsiadowi, więc co komu do tego czy ktoś posadził sobie drzewka wzdłuż ogrodzenia albo np. założył wiklinę na płot? To każdego prywatna sprawa.

KrisPL_
31-07-2013, 20:38
Po czyjej stronie jest ta hipokryzja i sztuczność? Może niepotrzebnie przenosisz na sąsiadów własne cechy charakteru? :)

W czym miałaby się objawiać moja hipokryzja i sztuczność? Pokazując "nie mam dla was czasu, nie chcę z wami utrzymywać kontaktu wykraczającego poza zwykłą kulturę" pokazuję właśnie swoja naturalność. Sztuczność i hipokryzja byłaby wtedy, gdybym nie miał z kimś ochoty utrzymywać relacji, a robiłbym to, gdyż tak wypada albo mam z tego jakąś korzyść ("Dobrosąsiedzkie kontakty tak naprawdę są o wiele bardziej warte niż najlepszy alarm.") czy np. jest to jakiś sposób na wyciagnięcie informacji, plotkarstwo itd.

jata
31-07-2013, 21:58
Chyba to normalne, że w swoich ogrodach chcemy poczuć się jak u siebie, a nie jak na skwerze miejskim. Oglądam ogrody w necie - angielskie, holenderskie, francuskie itd, przypominam sobie te poznane w czasie podróży i co? Często widzę szczelne żywopłoty, mury, więc to nie domena Polaków. W Bretanii widziałam szczelne żywopłoty z żywotników, w Anglii, wiadomo ceglaste mury. Jak ogród otwarty, to na niezamieszkane przestrzenie - z widokiem na las, łąki. Jak od ulicy, czy sąsiadów to szczelne żywopłoty, mury, ewentualnie jakieś widoczne przedogródki- a wypoczynkowa część już zamknięta przed spojrzeniami sąsiadów. Chyba z amerykańskich filmów kojarzą mi się takie ogródki - od ulicy brak płotów, od sąsiada niski na pół metra płot.
Ja uważam, że ogród ma się łączyć z krajobrazem, jeśli ten krajobraz jest, czyli za płotem jest łąka, las, a jak jest kolejna działka z domkiem sąsiadów, to zupełnie nie rozumiem argumentacji, że niby mam się z nim integrować, pokazywać mu siebie i swój ogródek.

Elfir
31-07-2013, 21:59
Kris - dlaczego uważasz, że ktoś, kto chce do ciebie zagadać po sąsiedzku pokazuje swoją sztucznosć i hipokryzję?
Inaczej kompletnie nie rozumiem twojego komentarza.

O murze, odgradzaniu się piszę w kontekscie tego, co napisał Sufix. W końcu komentujesz moje wypowiedzi odnoszace się do Sufixa.

***
Cały czas wykazuję na forum, że by odgrodzić się od sąsiada na większych działkach nie potrzeba szczelnych murów i "tujkowych" zywopłotów, załatwią to za nas rośliny, nawet liściaste. Szczelne ogrodzenie jest potrzebne na wysokosci domu, tarasu, bo tam jest najbliższy kontakt przez wszystkie dni w roku. Ale w głębi ogrodu nie chodzisz zimą. Raz, że zimą po trawniku się nie chodzi, dwa, z pracy wraca się zimą o zmroku. Czyli nikt z głębi ogrodu nie bedzie ci zaglądał zimą w okna.

Jata - ogródki angielskie czy holenderskie w miastach są małe, stad szczelne grodzenie. W dodatku poza cisowym żywopłotem nie uświadczysz w nich więcej roślin iglastych.
Ale ogrody wiejskie i podmiejskie już nie są tak szczelnie grodzone jak u nas. W ogrodach holenderskich granicą często jest kanał, bez płotu.

Nikt tu nie pisze o tym, by się nie otoczyć zielenią i wystawić na widok. Problem w tym, że te grodzenia u nas dochodzą do form absurdalnych. Znam przypadki, kiedy ludzie szczelnym, wysokim tujkowy żywopłotem czy betonowym ogrodzeniem odgradzają się od ściany lasu, bo od czasu do czasu ktoś za płotem spaceruje. A działka ma ponad 2000 m2 i od okien do granicy jest ponad 30 m. A tacy jak Sufix pewnie zaskarzyliby Lasy Państwowe, że las sypie mu liście na działkę i Wydział gospodarki wodnej, że żaby kumkają w rowie nieopodal.

pieknyromek
31-07-2013, 23:09
A kto niby daje tym żabom pozwolenia na kumkanie??? Czy mogą sobie tak kumkać do woli???:no:

Elfir oczywiście że mnie irytuje jak ktoś jedzie 40km/h. Tyle że na autostradzie to mandacik się należy za celowe spowalnianie ruchu, a w terenie zabudowanym to jest wkurzające ale dozwolone i nic z tym nie zrobisz. Po prostu każdy ma do tego prawo. Tak jak pisałem "życie w społeczeństwie zorganizowanym wymaga wielu wyrzeczeń". Mimo że to nas denerwuje musimy się na to godzić bo ten kto tak robi ma do tego prawo. I takich spraw jest dużo. Ostatnio jeden mój sąsiad dostał od drugiego karteczkę wrzuconą do skrzynki na listy zawierającą groźbę że jeśli jego psy nadal będą szczekać na podwórku po 6 rano to naśle na niego policje. Oczywiście żądnie bezpodstawne bo pies jest od tego żeby szczekał a po 6 rano to już nie jest cisza nocna. Więc mimo tego że każdego może irytować ranne szczekanie psa, praca kosiarki lub wiertarki za ścianą to jest to zgodne z prawem. I tylko kulturalny sąsiad będzie się starał odłożyć koszenie trawy lub wiercenie dziur w ścianie na trochę późniejszą godzinę, ale ma prawo to robić od 6 rano i na dobrą sprawę nic nikomu do tego. Także tak, jest wiele spraw które w postępowaniu sąsiadów bliższych czy dalszych może nas irytować ale musimy się na nie godzić. I to są właśnie wyrzeczenie które są potrzebne w zorganizowanym społeczeństwie. A granice są często sztuczne ale gdzieś trzeba je postawić, a często jest to podyktowane kulturą ludzi, społeczeństwa, historią, religią itd.
A wracając do przykładu kierowcy to masz rację ale nie wiesz czy ten konkretny kierowca może przesiąść się do komunikacji miejskiej, czy jeździ tak codziennie czy tylko raz bo akurat 10 lat nie jeździł a musi do umierającej matki do szpitala dotrzeć, albo po prostu ma gorszy dzień i kiepsko się czuje, jest zmęczony, śpiący a mimo to musi gdzieś jechać. I tak można by mnożyć różne inne sytuacje. Dlatego ja by tak kategorycznie nikogo nie oceniał, co nie zmienia faktu że dla innych może to być irytujące.

Elfir
01-08-2013, 00:12
Dlatego mamy wyraźny zapis w prawie cywilnym, że zagospodarowanie naszej działki nie może wpływac negatywnie na działkę sąsiada. I to jest całkowicie wystarczające. Prawodawca liczy na zdrowy rozsądek obydwóch stron.

Na działkach o szerokosci poniżej 30-25 m, przy propozycjach Sufixa, nie mozna byłoby posadzić żadnego drzewa, bo zawsze się zdarzy, że wiar zwieje liście a korzenie przejdą na drugą stronę.
Ktoś, kto kupuje dom z ogrodem musi liczyć się z tym, ze rośliny zrzucają liście - wskazuje na to zdrowy rozsądek. A jak go nie ma, to niech nie rości pretensji do sąsiada, że ten ma ogród z prawdziwego zdarzenia, tylko do siebie, że wyprowadził się z bloku.

Zeberr
01-08-2013, 12:30
Koło mnie na jeszcze nie zasiedlonej łące rośnie kilka drzew, w tym 3 brzozy. Bardzo się martwię, że jak pojawią się sąsiedzi i zaczną budować dom, zaraz te drzewa wytną. A one są piękne i jeszcze mi cień rzucają na podjazd. Uciążliwości liściastych nie zauważyłam, chyba wiatr zwiewa liście na kolejne działki :)

KrisPL_
01-08-2013, 12:53
Kris - dlaczego uważasz, że ktoś, kto chce do ciebie zagadać po sąsiedzku pokazuje swoją sztucznosć i hipokryzję?

Nigdzie tak nie napisałem, lecz wskazałem, że jeśli ktoś pragnie utrzymywać relacje z sąsiadami, ponieważ tak wypada lub ma z tego jakieś korzyści to jest to zwyczajnie sztuczne. Z większością relacji sąsiedzkich jest jak z relacjami zawodowymi., są przepełnione hipokryzją, pokazowe, nastawione na określony zysk i .. jest to zupełnie naturalne. Oczywiście pomijam tutaj kwestię zwykłego zabijania czasu podczas plotek z sąsiadem zza płota, ale, na Boga, nie każdy ma ochotę na szukanie przyjaciół za płotem czy choćby partnerów do dyskusji. W związku z tym nie widzę nic złego w nieutrzymywaniu relacji z sąsiadami, budowania jakieś zżytej społeczności poza zwykłą kulturą polegającą na witaniu się czy czasem drobnej pomocy typu odbiór paczki czy pożyczenie masła, ale przede wszystkim skupiającym się na nie przeszkadzaniu sobie.


O murze, odgradzaniu się piszę w kontekscie tego, co napisał Sufix. W końcu komentujesz moje wypowiedzi odnoszace się do Sufixa.

Każda skrajność jest zła. Budowanie muru z zasiekami, strzelanie do ludzi, którzy oparli się o nasz płot, ingerencja w życie sąsiadów choćby w minimalnym stopniu (patrzenie na oczekiwania innych przez pryzmat siebie). Nie ma to jednak nic wspólnego z moją tezą polegającą na stworzeniu swojej prywatności na własnej ziemi. Jeśli ktoś chce stronić od ludzi w swoim czasie wolnym niech to robi, co to kogo interesuje jaki jest styl życia sąsiada dopóty nie czyni on jakieś krzywdy? Nie bardzo rozumiem w ogóle wypowiadania się na ten temat jak kolegi SKula czy tworzeniu tez czy ktoś powinien sadzić drzewka na swoim terenie w określony sposób i budować ogród wg własnej koncepcji czy nie. To jakaś paranoja, od kiedy o gustach jest sens dyskutować? :)

Elfir
01-08-2013, 22:20
Kris - naprawdę współczuję twojego podejścia do innych ludzi. Masz ich za chamów i wykorzystywaczy.
U mnie życzliwość do ludzi jest naturalna, jest wynikiem wychowania. I nie chodzi tu o jakieś przyjaźnie czy ploty, tylko po prostu ... grzeczność. Mam sąsiadkę, z którą kilka razy miałam spięcie, trudno powiedzieć bym ją lubiła, ale nadal mówimy sobie dzień dobry i rozmawiamy na tematy dotyczące funkcjonowania bloku, bo nie jestesmy dzikusami. Ale nikt z sasiadów nie jest też moim przyjacielem.
Zarzucasz mi skrajności a sam takie przedstawiasz - albo przyjaźń albo wrogość? Nie można być grzecznym i obojętnym?
Czy przysługę w odebraniu paczki zaliczasz do hipokryzji i uwazasz, że ktoś robiący tobie grzecznośc, liczy na jakieś profity z tego tytułu?
Wydaje mi się, że się zapędziłeś w swoich dywagacjach albo ty sam tak traktujesz innych ludzi i uważasz, ze oni są tacy jak ty.

Ja napisałam: "Dla mnie takie szczelne grodzenie (dot. na dużych działkach) się dużo mówi o człowieku, o jego nastawieniu do ludzi."
Gdzie tu widzisz narzucanie komuś jakiś rozwiązań?
Po twoich postach widze, że mi się ta teoria tylko potwierdza :) Masz negatywny stosunek do ludzi, uznajesz, ze są hipokrytami, że sa obłudni, itd. Dlatego preferujesz szczelne grodzenia i wydaje ci się, że ja próbuję je tobie zabronić, chociaż niczego takiego nie napisałam :)

To Sufix chce narzucać swoje rozwiązania prawne w stylu ogrodzenia odsunięte od granicy, czy zakaz sadzenia drzew, jeśli tylko istnieje obawa, że w jakikolwiek sposób mogą naruszyć działkę sąsiednią (co oznacza całkowity zakaz sadzenia drzew w zwartej zabudowie osiedlowej)

KrisPL_
02-08-2013, 11:36
Kris - naprawdę współczuję twojego podejścia do innych ludzi. Masz ich za chamów i wykorzystywaczy.

Nigdzie tak nie napisałem, wiec nie wiem skąd ta teza. Wspomniałem jedynie, że jeśli ktoś pragnie utrzymywać relacje z sąsiadami dla określonych korzyści to jest to sztuczne. Nikogo nie mam za chama, to kolejna nadinterpretacja moich słów chyba, że mowa o patologicznych podglądaczach i aspołecznych szkodnikach, ale to chyba dobrze nazwane działania.


U mnie życzliwość do ludzi jest naturalna, jest wynikiem wychowania. I nie chodzi tu o jakieś przyjaźnie czy ploty, tylko po prostu ... grzeczność. Mam sąsiadkę, z którą kilka razy miałam spięcie, trudno powiedzieć bym ją lubiła, ale nadal mówimy sobie dzień dobry i rozmawiamy na tematy dotyczące funkcjonowania bloku, bo nie jestesmy dzikusami. Ale nikt z sasiadów nie jest też moim przyjacielem.
Zarzucasz mi skrajności a sam takie przedstawiasz - albo przyjaźń albo wrogość? Nie można być grzecznym i obojętnym?

Obojętność to chyba nie najlepsze słowo, zapewne o czymś innym myślałaś. Obojętność jest gorsza od nienawiści, ponieważ z wrogiem można współżyć, można mu przeciwdziałać albo po prostu dogadać się, z człowiekiem obojętnym nie można nic zrobić. Poza tym właśnie wspominałem o mojej koncepcji dobrosąsiedzkich relacji ograniczonych jednak do prostych czynności, opartych głównie na szacunku, w tym do prywatności.


Czy przysługę w odebraniu paczki zaliczasz do hipokryzji i uwazasz, że ktoś robiący tobie grzecznośc, liczy na jakieś profity z tego tytułu?

Nigdzie nie wspomniałem, że każdy odbiera paczkę z powodu własnej hipokryzji, wyciągasz jakieś absurdalne wnioski. Wspomniałem jedynie, że jeśli ktoś pragnie budować relacje dla określonych korzyści to jest to zwyczajnie sztuczne. Co nie znaczy, że niepotrzebne. Odnosiłem się jedynie do Twoich słów o pomocy danemu sąsiadowi w konkretnej sprawie w celu ochrony własnego domu.


Wydaje mi się, że się zapędziłeś w swoich dywagacjach albo ty sam tak traktujesz innych ludzi i uważasz, ze oni są tacy jak ty.

Źle mnie oceniasz. Nic co napisałem nie jest nawet odrobinę kontrowersyjne. Relacje pomiędzy ludźmi są przesiąknięte hipokryzją, szczerość nie jest mile widziana, to chyba jedna z pierwszych rzeczy, o której przekonuje się każde dziecko wyrastająca z czasem z ideałów. Oceniam relacje pomiędzy sąsiadami na równym poziomie z zawodowymi, są zwyczajnie opłacalne lub służą realizacji określonych celów, są po prostu sztuczne. Dla niektórych są też jakąś forma spędzania czasu w ramach alternatywy dla Teleexpresu czy Ukrytej Prawdy. Niemniej jednak nie każdy ma na to ochotę. Ja nie mam, Ty lubisz sobie poplotkować, ok, ale nie patrz na wszystkich przez pryzmat siebie tak jak ja nie wymagam od innych, aby byli dla innych inni aniżeli chcą być.


Ja napisałam: "Dla mnie takie szczelne grodzenie (dot. na dużych działkach) się dużo mówi o człowieku, o jego nastawieniu do ludzi." Gdzie tu widzisz narzucanie komuś jakiś rozwiązań?

Narzucanie wynika z Twojej oceny. :yes: W mojej opinii bez sensu jest komentowanie czyichś gustów. Jeden się ogrodzi w taki lub inny sposób, drugi w ogóle, to jego sprawa, jego ziemia, jego pieniądze. Po jaką cholerę publicznie komentować takie działania, pisać co się sądzi o takich ludziach, przypinać im jakieś łatki choć najczęściej nie mają nic wspólnego z rzeczywistością?


Po twoich postach widze, że mi się ta teoria tylko potwierdza :) Masz negatywny stosunek do ludzi, uznajesz, ze są hipokrytami, że sa obłudni, itd. Dlatego preferujesz szczelne grodzenia i wydaje ci się, że ja próbuję je tobie zabronić, chociaż niczego takiego nie napisałam :)

Jest w tym ziarnko prawdy, lecz nie wynika to z aspołeczności czy jakichkolwiek negatywnych cech, lecz z osobistych doświadczeń, potrzeb i wynikającej z tego koncepcji współżycia z sąsiadami. Ty lubisz być bliżej, ja dalej, żadna z tych postaw nie jest zła, dopóki nie szkodzi innym ludziom. W związku z tym dyskusja na ten temat jest jałowa, ponieważ odnosi się do gustów, przyzwyczajeń i osobistych potrzeb.


To Sufix chce narzucać swoje rozwiązania prawne w stylu ogrodzenia odsunięte od granicy, czy zakaz sadzenia drzew, jeśli tylko istnieje obawa, że w jakikolwiek sposób mogą naruszyć działkę sąsiednią (co oznacza całkowity zakaz sadzenia drzew w zwartej zabudowie osiedlowej)

I jest to przesadą, pachnie tutaj trochę pewną polską komedią z czasów PRL. Niemniej jednak warto też uszanować fakt, że jeśli ktoś zapłacił za dany kawałek ziemi pragnie mieć na niej wszystko zorganizowane tak jak on chce. I czy się to komuś podoba czy nie. Wszystko jednak w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem,z problemami rozwiązanymi w drodze komunikacji i zwykłej ludzkiej życzliwości. Sądzę, że problem leży w sferze psychicznej takiego delikwenta, dlatego fajnie jest mieć sąsiadów jednak zdrowych.

Elfir
02-08-2013, 22:48
Napisałeś coś takiego:
"Pragną świętego spokoju, prywatności, bycia sobą, ściągnąć maskę, brzydzą się współżycia sąsiedzkiego poprzez angażowanie się w kolejne relacje, które nie są im do niczego potrzebne, są nic nie warte i przesiąknięte kolejną dawką hipokryzji i sztuczności. "

SKula zrozumiał to tak samo jak ja. Więc coś jest chyba nie tak z tym sformułowaniem :)

A o gustach pisze się szeroko i wszedzie, zaczynając od mody, poprzez urządzanie wnętrz do ogrodów. Istnieją pojęcia "dobry gust", "bezguście", "kicz".

bea_m
02-08-2013, 23:45
W takim razie ja jutro piszę do gminy że mi sąsiedztwo ich lip nie pasuje. Mam je metr od ogrodzenia. Cholery panoszą mi się z korzenami, kwiatkami, obecnie z nasionkami a niebawem z liśćmi po całej działce jak i po dachu, tak że mój mąż co sobotę wisi na drabinie i wybiera wszytko z poziomych rynien na dachu. Na dodatek na podjazd spadają mi co chwila stare konary. Samochodu nijak na podjeździe nie da się zostawic bo jak nic to lisciem albo kijem można dostac. A i jeszcze ptaki gnieżdżące się tam sraja na moją kostkę namiętnie. Co ja mam zrobić z takim sąsiedźtwem skoro i tak je tak bardzo kocham? Bo to pozostałości po dojeździe do dworku, najpiekniejszym jaki był w tym rejonie i tylko już te lipy zostaly? Trzy lata temu wylali asfalt na kocie łby które pamiętały historię sprzed 200 lat. Wycięli też drogowy szpaler żywopłotu historycznego bo tak. A teraz tam chwasty po dwa metry rosną i rozsiewaja się po okolicy i na moją dzialke oczywiscie. Wkurzają mnie te lipy.Ale... Bardziej mnie wkurza działalność wójta :( Zniszczyć, zniweczyć, sprzedac, dosadzic thujki :(

Z dzieciństwa pamiętam na każdym podwórku obok piwniczki ziemnej conajmniej trzy kasztany. Były gdzies tam dęby, graby,klony drogi dojazdowe obsadzone wielgaśnymi czereśniamy i wiśniami. Nasza lipówka była obsadzona pewnie ze stoma lipami. Żostalo ze dwadzieścia. To były piękne czasy. I szpak i człowiem w drodze się wyżywił. Nie wspomnę o pszczołach.
Ludzie o czym my tu dyskutujemy? Drzewa muszą być. Thuja nie zajtąpi prawdziwego polsiego drzewa. Z czego wasze dzieci maja zrobić jesienny bukiet? Ze "szmaragdu"?

SKula
10-08-2013, 11:15
po co Wam kłótnie z sąsiadami , po co działka na odludziu ???
chcecie mieć możliwość całkowitej izolacji i odcięcia od wszystkich i wszystkiego ?
postawcie sobie taki oto dom :
http://www.bryla.pl/bryla/51,85301,7517544.html?i=5
http://www.bryla.pl/bryla/51,85301,7517544.html?i=1

Sufix
03-09-2013, 14:08
To Sufix chce narzucać swoje rozwiązania prawne w stylu ogrodzenia odsunięte od granicy, czy zakaz sadzenia drzew, jeśli tylko istnieje obawa, że w jakikolwiek sposób mogą naruszyć działkę sąsiednią (co oznacza całkowity zakaz sadzenia drzew w zwartej zabudowie osiedlowej)[/QUOTE] Przydałby ci się kurs czytania ze zrozumieniem tekstu. Jak cię nie stać na dużą działkę, to nie wpychaj swoich drzew sąsiadowi z "przekonaniem" że tak jest pięknie. Ogrodzenia regulują przepisy szczegółowe, ale sądząc z twoich wypowiedzi nie masz o nich pojęcia. Każdy ma prawo do zachowania prawa własności, Jeżeli jest właścicielem ziemi, to nie chce mieć " twojego piękna na swojej ziemi".

Elfir
03-09-2013, 14:35
ogrodzenia między sąsiadami mogą być dowolne do wysokości 2,2 m
Ciekawe jakby wyglądało osiedle domów bez drzew? Jak pustynia? To dla ciebie jest piekne?

grzegorz_si
03-09-2013, 20:19
Sufix, nie marudź, tylko pokaż wreszcie zdjęcie tego drzewa, które tak Ci w oko kole :)

martadela
10-09-2013, 15:06
Mam naprawdę dużą działkę - 8000m2
Zostawiłam na niej wszystko co natura dała - masę brzóz, trochę sosen, kilka jarzębin i głogów, dzikie róże, wielką jeżynę w której mieszka dziki królik.
Mojego domu w ogóle nie widać bo chowa się w zieleni...

Pojawili się sąsiedzi, ich działki też są duże 3200m2. Pierwsze co zrobili to wezwali jakiegoś rolnika i wykarczowali wszystko do ZERA... Wycięli wielką topolę bo zasłaniała im ANTENĘ TV!!!! Ja przesunęłam wjazd na działkę o 15m by ocalić to drzewo a oni ją po prostu wycięli!!!
Na ich działkach były brzozy, małe sosny, piękna trawa taka prawie do pasa.
Teraz na połowie działek jest TRAWNIK, a na drugiej połowie dzikie chaszcze.

Zepsuli mi krajobraz.
Zasadziłam gęsty żywopłot świerkowy - odgrodzę się murem zieleni. Nie mam ochoty patrzeć na ich trawniki jak zielony beton.

Jeżeli ktoś chce przyrody i widoków, to jego ogród powinien stać się naturalnym przedłużeniem otaczającej przyrody - mogli zostawić choćby po kilka drzewek.

Moja działka to nie park miejski

bea_m
11-09-2013, 11:25
Przynajmniej zaoszczędziłaś na nowych nasadzenach a i na efekt nie trzeba było czekać. Sąsiad pewnie Ci teraz zazdrości ;)

gahan
11-09-2013, 12:22
Przynajmniej zaoszczędziłaś na nowych nasadzenach a i na efekt nie trzeba było czekać. Sąsiad pewnie Ci teraz zazdrości ;)

myślę,że nie zazdrości ... pewnie się uśmiecha w duchu jaki to sprytny i zaradny,że wyciął wszystko, ma zieloną pustynię i nie musi liści sprzątać;
pewnie jeszcze patrzy z politowaniem na sąsiadkę co w chaszczach osiadła ...
pewnie myśli,że "mondrzejszy" od niej i nawet mu do głowy nie przyjdzie ile mu te chaszcze tlenu naprodukują ...

bea_m
11-09-2013, 13:45
myślę,że nie zazdrości ....
Myślisz? A ja zadroszczę. Przecież taka działka prawie bezobsługowa może być pomimo wielkości. Natura sama sobie radzi. Nie rozumię tego sąsiada.

martadela
11-09-2013, 15:13
Wydaje mi się jednak że rozłożyło się po równo.
Pierwszy sąsiad faktycznie patrzy na nas z politowaniem.
W pierwszym roku po dziele zniszczenia, mieliśmy nadzieję że się facet zreflektuje i coś posadzi, jakieś drzewa, krzewy... Jednak on kocha swój zielony beton, kosi go 3 razy w tygodniu, podlewa, nawozi, plewi i na swój sposób jest szczęśliwy...

Za to drugi sąsiad po 2 latach mieszkania na zielonym pustkowiu, chyba zaczął dostrzegać różnicę. Sadzi brzozy, sosny, kilka drzew owocowych posadził. Jak mu powiedziałam że mogę podciąć drzewa rosnące przy granicy to powiedział że mam je zostawić bo są piękne i on bardzo żałuje że swoją działkę tak wygolił...
Gdy zapytałam czy nie ma nic przeciwko świerkom przy granicy to trochę posmutniał ale zgodził się bez zawahania.

Takie życie.

Johna
14-09-2013, 23:22
przeczytałam całą tą dyskusję i mam nadzieję że zanim ktoś kupi działkę graniczącą z moją to moje świeżo posadzone tuż przy płocie brzózki nieźle się już zadomowią i nikt nie będzie oczekiwał że je wytnę. Niestety osiedle nasze to byłe pastwisko, trochę sosenek samosiejek które każdy inwestor zapałem usuwa (ja pięć zostawiłam). Sadzę drzewka i krzewy w ilościach dużych, zamierzam stworzyć ogród swobodny, dużo krzewów liściastych i drzew nie tylko owocowych. I świerki i tuje też są - głównie aby stanowiły ochronę przed wiatrem ale też aby częściowo osłaniały przed ciekawskimi oczami.
Na razie sąsiadów bezpośrednich nie mam i mam nadzieję że jeszcze przez jakiś czas będę się cieszyć spokojną samotnością. A zanim się pojawią to moje nasadzenia sprawią że ogród będzie enklawą spokoju i relaksu.
Chyba jednak jestem wyjątkiem na osiedlu bo pozostałe zamieszkałe działki to raczej same trawniki z paroma tujami. A szkoda bo nie bardzo pasują do wiejskiego klimatu.

pasikonik10
15-09-2013, 08:15
Martadela, fajnie ze się czujesz dobrze na swojej działce, ale działka sąsiada to działka sąsiada- ma prawo wylać tam betonową posadzkę jak mu się tak podoba, czyż nie? Nie mozesz pisać ze ci zepsuł krajobraz... De facto "Twój " krajobraz to te twoje 8 tyś m2.

Mój sąsiad działkę obsadził tujkami. ja tujek nie trawię- takie sztuczne toto... ale skupiam się na moich brzozach, na mojej działce i jest ok

martadela
15-09-2013, 09:57
pasikonik10
masz rację - nie powinnam pisać że zepsuli MI krajobraz...
Powinno być: zepsuli krajobraz.
:)

A tak na serio - na całe szczęście betonu wylać nie może bo musi mieć określoną ilość zielonego na działce...
Napisałam że sąsiad jest na swój sposób szczęśliwy - a że moim zdaniem nie do końca mądry - cóż, moje zdanie się tu nie liczy ;)

tinutka
15-09-2013, 11:05
Dzień dobry wszystkim w ten pochmurny niedzielny poranek :welcome::welcome:
Jestem nowa na forum, ale tylko na forum bo już w życiu to nie tak całkiem nowa:lol:.
Po przeczytaniu wszystkich postów, trochę mi ulżyło , bo widzę podobne problemy ma wielu z nas , tzn. sąsiad- drzewo.
Postaram się w miarę krótko opisać swoją sytuacje. Otóż mieszkam sobie od 24 lat w domku na działeczce 600 metrów, a więc niezbyt duża. Ale wówczas tyle mi z mężem wystarczało, zresztą obecnie też bo dzieci już sobie poszły w świat. Działka narożna , z dwóch stron ulica, z dwóch stron sąsiedzi . Z jednymi można normalnie się w każdej kwestii dogadać, ale drudzy to już ,,wyższa szkoła jazdy". Budowaliśmy się z sąsiadami w jednym czasie, i w jednym czasie zakładaliśmy ogródki. Wiadomo małe dzieci zdrowa żywność, więc każdy uprawiał warzywa i sadził drzewa owocowe. Ale z biegiem czasu , wszystko zaczęło się zmieniać, każdy pomału zaczął w miejsce warzyw sadzić kwiatki, trawkę, w miejsce drzew owocowych świerki, sosny , żywopłoty z tui . Oporni jedynie zostali jedni z moich sąsiadów, którzy i owszem zamiast trawy mają bluszcz, bluszcz jest wszędzie gdzie się da ( dom w wiecznej budowie), iglaki , które mieli zarosły bluszczem , zresztą nie tylko , bo i śmieci z budowy , hałda jakiś desek pod moim ogrodzeniem też już porasta bluszczem, który już do mnie się przedostaje.I drzewa, drzewa w sprawie , których od lat toczymy spory, bo po pierwsze wszystkie zdziczały , jakieś samosiejki się porozrastały (leszczyna , dzik bez) gruszka ( gruszki wielkości orzeszka), jabłonka ( jabłuszka wielkości orzeszka), i główne zródło problemu czereśnia i orzech, czereśnia, która rośnie nie przy ogrodzeniu tylko nad , dosłownie jakoś tak to drzewo wygięte, że pień niemalże opiera się o ogrodzenie, w związku z tym mam jej gałęzie u siebie , i orzech też ma jakieś ze trzy odnogi, z których jedna przechodzi do mnie. Ogólnie gałęzie tych drzew przełażą na moją stronę , bo obok nich jest wiata, i tam nie mają miejsca więc przechodzą do mnie. Po wielu rozmowach, owszem obcięli jedna gałąz , która i tak sprawy nie rozwiązała. Liści to raz, zielone ogrodzenie to dwa i nic nie mogę tam posadzić , bo zwyczajnie nie rośnie. Niedawno napisałam do nich z prośbą o przycięcie wszystkiego co przechodzi na moja stronę, z prośba o usunięcie tych dwóch drzew , czereśni i orzecha. Efekt zainstalowane kamery i list , że wyciągną konsekwencje prawne jeżeli naruszę ich zieleń. Ręce opadają, wszędzie mam już działkę zagospodarowaną tylko z tej jednej strony nawet trawnik jest omszały . I co radzicie ?

Mirek_Lewandowski
15-09-2013, 11:37
Kodeks Cywilny

143
W granicach określonych przez społeczno-gospodarcze przeznaczenie
gruntu własność gruntu rozciąga się na przestrzeń nad i pod jego
powierzchnią. Przepis ten nie uchybia przepisom regulującym prawa do
wód.
149
Właściciel gruntu może wejść na grunt sąsiedni w celu usunięcia
zwieszających się z jego drzew gałęzi lub owoców. Właściciel
sąsiedniego gruntu może jednak żądać naprawienia wynikłej stąd
szkody.
150
Właściciel gruntu może obciąć i zachować dla siebie korzenie
przechodzące z sąsiedniego gruntu. To samo dotyczy gałęzi i owoców
zwieszających się z sąsiedniego gruntu; jednakże w wypadku takim
właściciel powinien uprzednio wyznaczyć sąsiadowi odpowiedni termin
do ich usunięcia.

Ot, i wszystko. Kolejny raz:yes:

tinutka
15-09-2013, 12:03
Bardzo dziękuje , ale prawo sobie a życie sobie , właśnie tymi przepisami się posłużyłam wysyłając do nich pismo, a oni mi przysłali odpowiedz cyt.,, że wyciągną konsekwencje prawne jeżeli naruszę ich zieleń". Ja wiem , że to z ich strony zwykłe granie na czas, i ja i tak poobcinam to co mi przełazi, ale chciał bym jakoś wyegzekwować żeby usunęli ten orzech i czereśnię , bo takie obcinanie gałęzi to na niewiele się zdaje. Ba on po obcięciu gałęzi jeszcze bardziej się rozrasta. Już nawet myśleliśmy z mężem jakieś sosny , czy iglaki wzdłuż tego ogrodzenia posadzić , ale raz bluszcz, dwa te nieszczęsne drzewa są na wysokość budynku, więc te iglaki nie miały by z nimi szans. A może się mylę?

Elfir
15-09-2013, 12:47
Sąd

tinutka
15-09-2013, 14:37
No tak sąd, ale to już ostateczność, bo i pewnie koszty , i ogólnie to nawet bym nie pomyślała, że w tak prostej sprawie nie można się dogadać.
A mam takie pytanie , czy ktoś z forumowiczów już miał taką przygodę z sądem?

Johna
15-09-2013, 16:16
Oporni jedynie zostali jedni z moich sąsiadów, którzy i owszem zamiast trawy mają bluszcz, bluszcz jest wszędzie gdzie się da ( dom w wiecznej budowie), iglaki , które mieli zarosły bluszczem , zresztą nie tylko , bo i śmieci z budowy , hałda jakiś desek pod moim ogrodzeniem też już porasta bluszczem, który już do mnie się przedostaje.I drzewa, drzewa w sprawie , których od lat toczymy spory, bo po pierwsze wszystkie zdziczały , jakieś samosiejki się porozrastały (leszczyna , dzik bez) gruszka ( gruszki wielkości orzeszka), jabłonka ( jabłuszka wielkości orzeszka), i główne zródło problemu czereśnia i orzech, czereśnia, która rośnie nie przy ogrodzeniu tylko nad , dosłownie jakoś tak to drzewo wygięte, że pień niemalże opiera się o ogrodzenie, w związku z tym mam jej gałęzie u siebie , i orzech też ma jakieś ze trzy odnogi, z których jedna przechodzi do mnie. Ogólnie gałęzie tych drzew przełażą na moją stronę , bo obok nich jest wiata, i tam nie mają miejsca więc przechodzą do mnie. Po wielu rozmowach, owszem obcięli jedna gałąz , która i tak sprawy nie rozwiązała. Liści to raz, zielone ogrodzenie to dwa i nic nie mogę tam posadzić , bo zwyczajnie nie rośnie.

A może sąsiedzi mają nieco inne zapatrywania wobec wyglądu swego ogrodu? A może nie chcą mieć ogrodu takiego jak Ty i inni "prawomyślni" sąsiedzi? Skoro oczekujemy akceptacji swoich zapatrywań i gustu od innych sami nauczmy się akceptować ludzi którzy sądzą inaczej niż my. Prawo i przepisy są jasne (w tym wątku wypunktowane) i wystarczy się ich trzymać.

tinutka
15-09-2013, 17:41
Johna,wszystko ok., mnie akurat jest obojętne kto jaki ma ogród, tylko głównie chodzi mi o to, żeby pilnowali czy innym nie przeszkadza ich działalność. Tak naprawdę to nie tylko ja mam z nimi problem, ale sąsiedzi którzy z nimi graniczą też , tylko u mnie jest tego najwięcej i porozumiałam się z sąsiadami, że ja wystosuję jakieś pismo a oni podpiszą ( chodzi o sąd ), jednak nie wiem czy w ogóle tak się da. Prawda jest taka, że oni sami się kiedyś przyznali, że po to obsadzili się bluszczem żeby nic nie robić, a drzewa jak kiedyś same uschną to wtedy się wytnie, oni zwyczajnie nic nie robią w tym swoim ,,ogródku". Kiedyś mąż kosił trawę i zawołał sąsiada przez płot, ten stwierdził, że nie może podejść, bo sobie kurtkę podrze o gałęzie, a jeżeli nam gałęzie przeszkadzają, to nie powinniśmy mieszkać w takim miejscu. I tyle go widzieliśmy.
Ja też mam jałowce, jakieś krzaki , bzy i inne rośliny , ale do nikogo one włażą. A ci ludzie zachowują się jak by sami byli. Myślę już nawet żeby w jakiś skuteczny szczelny sposób od nich się ogrodzić, bo nawet ogrodzenie już dwukrotnie sami na własny koszt robiliśmy, którego oni od swojej strony nawet ani razu nie konserwowali. Dziwnie to brzmi , ale nie są to moje jakieś fanaberie, jednak mam pod bokiem ewidentny bajzel.

Elfir
15-09-2013, 19:24
to, co on ma na swoim ogrodzie to jego sprawa.
Jeśli gałęzie przechodzą to wyznacza się termin do kiedy sąsiad ma je obciąć a jak tego nie zrobi można obciac samemu.

tinutka
15-09-2013, 19:47
Elfir, nie wiem jak jest w innych gminach , ale u nas nie do końca jest tak , że można mieć na działce co się chce.
Póki nie zagraża życiu , zdrowiu i korzystaniu z sąsiednich posesji to tak, ale w przeciwnym wypadku pojawiają się problemy.
Z tymi sąsiadami w tej chwili jest problem drzew, chwastów , ale już kiedyś była delegacja z gminy , oglądać co się u n ich dzieje, jak ich hałdy gruzu, drzewa , złomu jakieś śmieci tak się ,,rozrosły", że rozwaliły nam ogrodzenie. Po tym znalazł się chętny na ten złom i drzewo, więc został tylko gruz i inne śmieci, które zarastają bluszczem . Powiem tak może nie dziwiła bym się gdyby chodziło o staruszków , można zrozumieć ale to są ludzie ok.50 raczej nie biedni i wykształceni, ale maja przydomek ,,niereformowalni". Dawniej mieliśmy zwykłą błotnistą drogę, więc każdy we własnym zakresie zrobił chodnik żeby można było dojść do asfaltu, niestety koło nich było błotko , bo stwierdzili, że gmina ma im zrobić chodnik, dzisiaj mamy asfalt , nasze chodniki zostały , koło nich dalej błotko.

Elfir
15-09-2013, 19:57
w jaki sposób twojemu życiu zagraża bajzel z bluszczem i chwastami u sąsiada?

Bo o gałęziach napisałam co zrobic.

tinutka
15-09-2013, 21:55
Elfir, nie no aż tak zle to nie jest , chociaż z tymi ludzmi to kto wie, skoro nawet śmieci potrafią w ten bluszcz wyrzucić, to kto ich tam wie, ale 4 kubły na śmieci na 2 -ie osoby stoją przed domem na ulicy.

Johna
15-09-2013, 22:56
tinutka to nie jest tak że są jakieś przepisy regulujące co można na swojej działce trzymać i ile tego trzymać. Ja też na działce mam deski pobudowlane w nikłym porządku. A sąsiedzi na tym samym osiedlu mają dwie hałdy gruzu po budowie i jak na razie żadne delegacje do nich ani do mnie nie biegają że mamy coś z tym robić. W sąsiedniej gminie widzę działkę ładnie ogrodzoną która jest chyba przeznaczona na zbieranie różnych śmieci (gruz, deski, jakieś kręgi itp) i nikt nie protestuje. Swój teren mam prawo obsadzić bluszczem (ja mam go tylko na pergoli ale moi rodzice spory kawałek lasu mają z bluszczem). Mam wrażenie że oczekujesz od tych sąsiadów dostosowania się do większości, aby ich działka nie wprowadzała jakiegoś dysonansu w idealnym równym świecie osiedla. A przecież wystarczy że wytniesz te gałęzie wchodzące na Twoją działkę (oczywiście wcześniej wzywając sąsiada do tego) i będziesz regularnie to robiła. I zrób sobie od tej strony płot najlepiej betonowy to żaden bluszcz nie przejdzie na Twoją stronę.

tinutka
16-09-2013, 09:17
Mnie jest zupełnie obojętne co oni trzymają na działce , a co do ogrodzenia , to była z nimi rozmowa jak pierwsze ogrodzenie runęło , nie byli zainteresowani. Więc wymieniliśmy tylko deski, i długo nie trzeba było czekać jak pojawił się na nich bluszcz, no cóż ja nie jestem amatorką bluszczu i zwróciłam na to uwagę , mają to w nosie. Gałęzie tak jak napisałam wcześniej , wysłałam pismo , że maja poobcinać a jeżeli tego nie zrobią w wyznaczonym terminie , sama to zrobię , odpowiedzią są kamery i pismo , że wyciągną konsekwencje prawne , bo to ich własność a nagrania będę służyć za dowód, że ją naruszam. A to już jakaś bzdura, bo tyle to każdy wie , że mam takie prawo. I jeszcze te ich ,,nagrania" , wygląda na to że mam zacząć biegać po sądach . Pewnie wygląda to właśnie tak że ja się czepiam ale trzeba by zobaczyć to z bliska, a poza tym trudno mi zaakceptować fakt, że przez ich działania , ja po tej stronie mam ograniczone możliwości, bo jak wspomniałam nic nie rośnie poza mchem.

gahan
16-09-2013, 13:16
A ja tinutka trochę rozumiem;

jakkolwiek nie czepiałabym się drzew ( obciąć gałęzie jak radzą ludzie ) tak twardo broniłabym SWOJEGO płotu, skoro sąsiad w żadnym zakresie nie uczestniczył w kosztach jego budowy;
nie pozwoliłabym na bluszcz i kategorycznie żądałabym odsunięcia od płotu gruzu / desek / śmieci etc., które w jakikolwiek sposób opierają się o płot;

niech sąsiad ma u siebie na podwórku co się mu żywnie podoba - nie moja sprawa, a bałaganem jedynie sam sobie wystawia świadectwo;

ale jeśli niedbalstwo sąsiada niszczy MOJE mienie w postaci płotu, a grzeczne prośby nie skutkują - tu kończy się moja tolerancja ....


z postów tinutka wynika jednak,że sąsiad nie chce się dogadać, a w odpowiedzi zakłada kamery - więc jak się domagać swoich praw?

Elfir
16-09-2013, 14:06
napisałam jak - Sąd

Bluszcz można na swoim płocie zrywać lub polać herbicydem, skoro nie chce się iśc do sądu.

tinutka
16-09-2013, 15:25
gahan, z nimi nie tylko nie idzie się dogadać , ale każde z nich mówi co innego, tzn. jakieś 2 miesiące temu przestali rozmawiać , jak przyjechali z elektrowni obcinać u nich orzecha i świerka , bo ponad linie energetyczne te drzewa sięgają, i wtedy przy okazji podeszłam do sąsiadki, z prośbą żeby wykorzystała fakt, że oni mają sprzęt i narzędzia to niech obetną te gałęzie które przechodzą do mnie , to mi się tylko oberwało , że oni już obcięli gałąż i więcej już nie obetną bo nic by z tego drzewa nie zostało, i ona już więcej ze mną nie będzie rozmawiać, bo ja chce pozbawić ją jej drzew, więc mam się do nich zwracać na piśmie. Tak też robię. Akurat zgadzam się z tym , że z orzecha i czereśni może nic nie zostać, bo te drzewa rosną ok 2 metrów od ogrodzenia , a oni przy tych drzewach parę lat temu postawili wiatę , i efekt jest taki, że owszem pień orzecha jest u nich ale reszta, to część u mnie i na ulicy po mojej stronie , a jakaś 1/4 na dachu wiaty, za to czereśnia , to pień ma wygięty tak dziwnie , bo wisi nad ogrodzeniem.
Deski spod ogrodzenia zostały zabrane przez syna drugich sąsiadów, ale śmiechu było bo oboje stali i patrzyli chłopakowi na ręce. Więc już został tylko złom i gruz, ale on to poodrzucał im pod mur jak mordował się z tym drzewem, bo jednak o prawie dwudziestu latach to wszystko zarosło częściowo mchem , no i oczywiście bluszczem. Czekam teraz jak mąż przyjedzie , bo pracuje w delegacji , i będziemy ciachać te gałęzie, tylko ciekawa jestem jak będą to nagrywać to jaki tytuł będzie miał film.

tinutka
18-09-2013, 10:21
Przyjrzałam się dokładniej kwestii zieleni, ogródków przydomowych ( na moim osiedlu tylko ja mam taki problem z sąsiadem) i dochodzę do wniosku, że zawsze znajdzie się jakiś ,,chwast", tylko nie rozumie dla czego nie regulują tego przepisy wewnętrzne ( gminne, powiatowe) tylko jak już to trzeba lecieć do sądu, a sąd jak to sąd ma czas. A problem się powiększa, i nie chodzi mi o to, że chciała bym żeby każdy miał jakiś szablonowy ogródek, ale jeżeli już tak bardzo chce mieszkać w ,,lesie " to niech nie zmusza innych do tego , i niech ten swój las ogarnia i trzyma w ryzach .

Elfir
18-09-2013, 13:24
Broń mnie duchu internetu przed takimi klientami z podejściem "chciałabym żeby każdy miał jakiś szablonowy ogródek".

;)

tinutka
18-09-2013, 13:56
No to tez właśnie napisałam, że niech każdy robi sobie jak tam mu się żywnie podoba, ale niech też ma na uwadze to, że obok też ktoś ma ogródek.
Ja sama nie mam nie wiadomo czego , ale pilnuję żeby nic nikomu nie przeszkadzało, i dziwi mnie tylko właśnie postawa takich ludzi jak moi sąsiedzi , że innych mają w nosie.

Elfir
18-09-2013, 14:17
czy to pierwsi i ostatni, co mają innych w nosie?
Wolisz by puszczali na cały regulator muzykę albo grillowali czymś dymiącym albo posiadali hodowlę szczekających dzień i noc psów?

Z dwojga złego wolę cichych sąsiadów z bluszczem na płocie.

tinutka
18-09-2013, 15:20
Śmieję , się pod nosem bo akurat moi sąsiedzi jedynie muzyki głośno nie puszczają , no i pies w końcu po 13 latach jakoś dziwnie ucichł, a jak grillują to cała okolica, nie tylko czuje ale i słyszy, tak więc praktycznie są to sąsiedzi z pełnym ,,pakietem" :lol:

bea_m
18-09-2013, 22:15
Doceń sąsiada swego bo mogłaś mieć gorszego ;)

tinutka
19-09-2013, 08:39
Raczej się nie zgodzę , bo miałam do wyboru 3 działki , i po prostu wybrałam zle, mój błąd ale kto mógł przypuszczać ,że akurat właśnie Ci ludzie okażą się tacy a nie inni. Nie ma takich drugich na osiedlu.

PawelekPK
19-09-2013, 21:05
Chyba można je wyciąć. A jeśli nie, to gałęzie i korzenie, które wystają na Twój teren.

tinutka
20-09-2013, 10:10
Co do wycięcia tych dwóch drzew (czereśnia i orzech) myślę , że raczej dobrowolnie tego nie zrobią , co do reszty , to widzę , że będziemy sami obcinać gałęzie, bo sąsiedzi mają wszystko w nosie. Najgorzej z bluszczem, bo po mojej stronie, to wyłazi między deskami , ale z ich strony już pnie się po ogrodzeniu ( sami kupiliśmy materiał i nasza robocizna), przecież nie wejdę do nich i nie będę tego zdzierać z ogrodzenia, na razie brak pomysłu czekam co mąż wymyśli. Myślę , że jednak każdy powinien pilnować swojego podwórka.