Pawlak swoje, Krzakowski swoje
2010-02-08 11:21:15
Prezydent Tadeusz Krzakowski (na zdjęciu) w dokumencie przekazanym dwa lata temu dla radnych mówił o legnickich złożach w kontekście dużego atutu. Teraz mówi o swojej negatywnej opinii na temat odkrywki. Co się zmieniło?.
lW minionym tygodniu w Warszawie odbyło się spotkanie w sprawie legnickiej odkrywki. Samorządowcy naszego regionu pojechali walczyć o to, aby nie eksploatowano złóż węgla brunatnego metodami tradycyjnymi. Mówiąc wprost - wójtowie i burmistrzowie nie chcą słyszeć o wykopaniu pod Legnicą ogromnej dziury. Jadąc do stolicy mogli liczyć na poparcie mieszkańców. Referenda, które w ubiegłym roku odbyły się w podlegnickich gminach dały jasny przekaz mieszkańców.
Po warszawskim spotkaniu na stronach internetowych Ministerstwa Gospodarki oraz legnickiego Urzędu Miasta pojawiły się informacje dotyczące debaty o złożu węgla z udziałem wicepremiera Waldemara Pawlaka.
Czytając jedną i drugą informację można przekonać się kto jakie ma stanowisko. Na stronie ministerialnej w pierwszym zdaniu przeczytamy słowa wypowiedziane przez wicepremiera Waldemara Pawlaka: „Kopalnia węgla brunatnego jest ogromną szansą na rozwój gospodarczy regionu. Jednocześnie zmienia warunki życia jego mieszkańców. Dlatego intencją rządu jest prowadzenie otwartego dialogu w tej sprawie”.
Czyli co? Kopalnia jest super, tylko trzeba przekonać mieszkańców. W dalszej części krótkiej notki czytamy same peany przemawiające za powstaniem kopalni.
„Daje impuls do rozwoju gminy”, „Przykładem sukcesu jest gmina Kleszczów - najbogatsza w Polsce”, " Kopalnia węgla brunatnego daje stabilność zatrudnienia”, „inwestycja taka nie jest zagrożeniem dla środowiska naturalnego”.
Są też cytaty osób biorących udział w spotkaniu i chwalących pomysł eksploatacji węgla brunatnego. Oprócz Waldemara Pawlaka wypowiadają się poseł Platformy Obywatelskiej Tomasz Nowak, który przekonywał, że kopalnia daje stabilność zatrudnienia oraz wzmacnia władzę samorządową. Wtórowała mu Kazimiera Tarkowska, wójt gminy Kleszczów, która mówiła, że: „Dzięki lokalizacji kopalni i elektrowni na naszym terenie, Kleszczów jest, w przeliczeniu na jednego mieszkańca, najbogatszą gminą w Polsce, o rocznych przychodach na poziomie 150 mln zł (...) Legnica pomimo tego, że ma 23-krotnie więcej mieszkańców to jej budżet jest tylko blisko dwu i pół krotnie większy".
Jednak o tym, że samorządowcy z naszego regionu są przeciw pomysłom zrobienia ze swoich gmin drugiego Kleszczowa przeczytać na stronach ministerstwa nie sposób. Dla prawdy trzeba dodać, że pod tekstem dołączono prezentację, jaką przygotowali liderzy dolnośląskich gmin.
Zupełnie inaczej spotkanie opisane jest na stronach legnickiego magistratu. Czytamy na nich: „Samorządowcy przedstawili swoje (…) bardzo krytyczne wobec projektu stanowisko”. Najważniejsze jest jednak to, co rzekomo miał powiedzieć wicepremier Pawlak, a mianowicie, że kopalnia nie będzie budowana wbrew woli mieszkańców.
Jak pokazały wyniki referendum - takiej woli nie ma. O co więc chodzi? To zdanie powinno w zasadzie wystarczyć samorządowcom i mogli by z zadowoleniem opuścić ministerstwo. Dopóki ministrem gospodarki jest prezes PSL to odkrywka nam grozić nie powinna. Dialog ma jednak trwać…
Aby nie było wątpliwości na urzędowym portalu czytamy: „Prezydent Legnicy Tadeusz Krzakowski, który wielokrotnie już deklarował swe krytyczne i negatywne stanowisko wobec odkrywkowej technologii eksploatacji złoża węgla brunatnego, gdyż zagraża ona środowisku naturalnemu”.
Co do tego można mieć pewne wątpliwości czytając informację zawartą w dokumencie „O kierunkach rozwoju promocji Legnicy w latach 2008 – 2013”. Kilkustronicowy materiał został przekazany legnickim radnym w czerwcu 2008 roku. Na jednaj ze stron czytamy o atutach miasta: zabytki, świetna historia, „Mała Moskwa” stolica Legnicko – Głogowskiego Okręgu Miedziowego oraz (…)ośrodkiem znajdującym się aktualnie w samym centrum dyskusji o eksploatacji jednych z największych złóż węgla brunatnego w skali Europy”.
Pisząc takie zdanie w „promocyjnym materiale” skierowanym do radnych prezydent miasta myślał wówczas o węglu brunatnym jako skaraniu boskim, czy jako atucie miasta?
Podobne dylematy miał prezydent Lubina. Robert Raczyński wił się przed pytaniami dziennikarzy i nie chciał jednoznacznie określić swojego stanowiska. Mówił, że nie ma informacji o kopalni więc woli powstrzymać się przed ostatecznymi ocenami. Później jednak złagodził swoje stanowisko.
Jednak ani Tadeusz Krzakowski ani Robert Raczyński w październiku ubiegłego roku nie podpisali się pod oświadczeniem wyrażającym sprzeciw wobec planów rządu.
Czyżby obecny dialog był tylko zawieszeniem broni na czas wyborów, a dopiero po nich podjęte zostaną ostateczne decyzje? W roku wyborczym trudno będzie podjąć racjonalną decyzję w sprawie odkrywki. Być może więc decyzję tę po prostu odłożono i każdy z graczy robi dobrą minę do złej gry, by zbyt wiele nie stracić.
http://fakty.lca.pl/legnica,news,202...ski_swoje.html



Pierwszy

Odpowiedź z Cytatem
.
, podobno żyje gdzieś yeti, podobno wysoki na trzy metry, ale co tu poradzi jeden yeti??? a poza tym jest pochodzi z gór!

