dostępne w wersji mobilnej muratordom.pl na Facebooku muratordom.pl na Google+
Strona 1 z 160
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 3193
  1. #1
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie O wentylacji - co i po co, wzdłuż i w poprzek!

    Jakby się to dało gdzie przylepić...

    Komplet jakiś tych pomysłów można by powoli poskładać. Podobno - przydatny.

    No, to zaczynamy!

    Hydrosfera - to jedna z geosfer. Inaczej, ogół wód na Ziemi. Wody podziemne, powierzchniowe wraz z rzekami, jeziorami, lodowcami, morzami i oceanami, a także parą wodną w powietrzu – to właśnie ta hydrosfera
    Fajnie!
    I co z tego?
    Tak się składa, że żyjemy w hydrosferze. Ten fakt ma zasadniczy wpływ na nasze życie.
    Choćby przez to, że również w hydrosferze budujemy od wieków nasze domy!
    Wilgoć otacza nas przez całe życie. Woda stanowi też lwią część masy naszego ciała…
    Wilgoć to popularne określenie na wodę zawartą w powietrzu w formie aerozolu lub pary, obecną w porach substancji porowatych lub na powierzchni ciał stałych w formie drobnych kropelek lub jednolitego, cienkiego filmu.
    Wilgoć w środowisku naturalnym występuje właściwie prawie wszędzie (oprócz obszarów pustynnych i polarnych), jest ona też nieodłączonym elementem wnętrz w których przebywają ludzie.
    Zawartość wilgoci w powietrzu nazywa się jego wilgotnością, którą podaje się zwykle w jednostkach względnych, przyjmując za 100% maksymalne stężenie pary wodnej, od którego zaczyna się w danych warunkach jej skraplanie. Zawartość wilgoci w powietrzu na terenie otwartym zależy bezpośrednio od warunków atmosferycznych (opady i temperatura) - przy temperaturze poniżej O°C wilgotność powietrza zawsze wynosi 0, gdyż cała para wodna w tym warunkach ulega wykropleniu. Zazwyczaj też wtedy leży nam pod nogami… To jest to takie białe… Radość dzieciaków – śnieg!

    Ludzie są generatorem wilgoci sami z siebie i ze względu na styl swojego życia . Oddychają, myją się, gotują, piorą....
    Czasem im odbija i nawet kwiatki podlewają, rybki, psa lub kotka hodują...
    Lub dzieci… Czasem i po kilka sztuk!
    Zawartość wilgoci w powietrzu we wnętrzach zależy od kilku czynników:
    * od wilgotności powietrza na zewnątrz
    * od sposobu ogrzewania i wentylacji
    * od liczby osób przebywających w pomieszczeniu i rodzaju ich aktywności
    * od rodzaju powierzchni ścian, sufitu i podłogi - niektóre rodzaje powierzchni np: (cegła) wchłaniają lub wydzielają wilgoć.
    * od innych czynników takich jak źródła wilgoci (np: wspomniana gotująca się woda czy procesy technologiczne wydzielające lub pochłaniające wodę – malowanie, tynkowanie, inne).
    Wilgotność w pomieszczeniach gdzie na stałe przebywają ludzie, powinna mieścić się w zakresie od 40 do 60%. Wilgotność poniżej 40% powoduje u większości ludzi nieprzyjemne uczucie suchości w nosie i na ustach, ze względu na wysychanie błon śluzowych. Wilgotność powyżej 60% jest natomiast zwykle odbierana jako "duszność" czy "parność" i powoduje złe samopoczucie, związane głównie z trudnościami z odprowadzaniem nadmiaru wody przez skórę.
    Wielowiekowe doświadczenie pokazało, ze jedynie dobra wentylacja jest prostym i skutecznym sposobem na kontrolowanie wilgotności względnej w domu. Jak jest tej wilgotności tak od 40 do 55% to jest najlepiej....
    A do tego byłoby dobrze, jakby temperatura wnętrz była tak z 20 do 23stC.
    Razem to się nazywa komfort klimatyczny - i tego właśnie potrzebujemy.



    Dopóki w trakcie rozwoju cywilizacyjnego ludzie byli nomadami, zbieraczami i wiecznie zmieniali miejsce pobytu w poszukiwaniu jedzenia – problemu nie było.
    Zaczął się, gdy się osiedlili i pobudowali sobie stałe schronienia.
    Zauważono, że czasem jest w domu dobrze a czasem nie. Metodą prób i błędów wypracowano takie zasady budowy domów, które pozwalały na coraz większy komfort życia.
    Prędko też zauważono dobrodziejstwo wentylacji wnętrz w tym dziele. Wiedza o tym jak budować dobrze, była i jest stale udoskonalana.
    W ujęciu historycznym – wypracowano kilka systemów wentylacji, czyli kontroli wilgotności wnętrz.

    Wentylacja naturalna:
    Stosowana jeszcze do niedawna! W zasadzie – tworzyła się sama, jak budowniczy nie przesadzał ze starannością swej pracy. Często nawet o niej nie myślał!
    Zaobserwowano, że problem nadmiaru wilgoci w domu pojawiał się w chłodnych porach roku. Wtedy, gdy lepiej było okna trzymać zamknięte, aby nie zmarznąć. Obieg powietrza był taki:
    Wszelkimi szczelinami w oknach, pod drzwiami i pomiędzy balami, z których zbudowany był dom sączyły się stróżki świeżego, zimnego, a po podgrzaniu – bardzo suchego powietrza. Stróżki te były tak nikłe, że nie były uciążliwe, mimo że liczne i bardzo chłodne. Były mocno rozproszone w całej kubaturze ogrzewanego pomieszczenia i zwykle była ich wystarczająca ilość. W pomieszczeniu był piec. To przez jego palenisko, bardzo „żarłoczne” jeżeli chodzi o powietrze we wnętrzach, a potem kanałem dymowym, opuszczała dom wspomniana wilgoć wraz ze spalinami, stale zastępowana ładunkiem „nowego” powietrza.
    Był i nawiew i wywiew. Działało. Nawet, jak mieszkańcy się nad problemem przesadnie nie głowili. Latem problem nie istniał, bo wszystkie okna były stale otwarte…

    Wentylacja „grawitacyjna”
    Pojawiła się, gdy przeważającym budulcem stał się kamień lub cegła. Domy stały się wystawniejsze, wygodniejsze, ale też znacznie bardziej szczelne!!! Już nie w każdym pomieszczeniu było palenisko. Często jeden piec kaflowy „obsługiwał” kilka pomieszczeń. Pojawiło się "centralne" ogrzewanie i paleniska z wnętrz zupełnie zniknęły!
    Zaczęto więc budować dedykowane kanały. Generalnie – dlatego, że z nawiewem nadal problemu nie było. Problemem stał się sposób wyrzucenia wilgotnego i ciepłego powietrza z wnętrz i rozwiązano go budując kanały dedykowane wyłącznie do tego celu. Starano się też zapanować nad ilością, tempem , wentylacji wstawiając w kratki regulowane szybry.
    Co starsi dobrze je z rodzinnych domów pamiętają… każdy chłopiec choć raz bawił się w młodości tym wiszącym sznurkiem czy łańcuszkiem „klapiąc” szybrem ile wlezie… chyba, że starszy brat go już wcześniej urwał… bo był pierwszy do tej zabawy…

    Dobre, szczęśliwe czasy młodości… gdy wszelka energia była tania…potrzeby niewielkie, ludzi mniej… domów mniej a lasów dużo… A drewno i powszechne i tanie!

    Budowano z tego, co pod nogami leżało. Z gliny (glinobitka), słomy i żerdzi (ściany plecione tynkowane gliną), bali, cegieł, kamienia…. Nawet i z betonu! (jak kto blisko rządu czy armii).
    A ponieważ WSZYSTKIE wymienione materiały bardzo dobrze pochłaniały, magazynowały i oddawały (odparowywały) wilgoć, to stanowiły duże odciążenie systemu wentylacyjnego.
    Powietrza do oddychania ZAWSZE wystarczało. BEZ ekstra specjalnych zabiegów!



    No – i stało się!
    Skok cywilizacyjny i technologiczny zrobił się tak duży, że ilość i rodzaj budulca na dom zaczęły zależeć bardziej od pomysłu niż zasobności portfela inwestora! Pościągano jakieś merbały czy bambusy z zamorskich krain, porobiono porotermy, betony komórkowe i inne „wynalazki”, które pozwalają dom wybudować w kilka tygodni! Folie szczelne wymyślono! Jakby mało było, to drzwi i okna zaczęły być tak szczelne, że nawet stróżka powietrza nie przejdzie! A jak przejdzie to REKLAMACJA!!!
    No i w efekcie ślicznie popsuto to, co tak ładnie i długo działało! – WENTYLACJĘ!

    Ale jak mawiał imć Zagłoba – est modus in rebus!
    Wymyślono sobie, że w tak szczelnych domach koniecznie trzeba zrobić w pełni kontrolowane - i nawiew i wywiew – i tak powstała wentylacja mechaniczna!

    Wentylacja mechaniczna, nawiewno wywiewna, zrównoważona.
    W bardzo szczelnych domach, najczęściej świetnie termoizolowanych bardzo mało lub wcale nienasiąkliwymi materiałami, wilgoć stała się dużym problemem!
    Ani ściany, ani podłogi ani strop – nie weźmie! A jak próbuje – to grzyby rosną! Trzeba więc budować cały system kanałów zaczynających się czerpnią umieszczoną poza zasięgiem rąk stojącego człowieka (bezpieczeństwo), ponad liśćmi i piaskiem miotanym wiatrem, ponad zaspami śniegu… Kanałów rozprowadzających świeże powietrze w potrzebnej ilości do pomieszczeń „suchych i czystych” takich jak sypialnie, gabinety, salony i jeszcze jeden system – kanałów wywiewnych zaczynających się w pomieszczeniach brudnych i mokrych, takich jak łazienki, wc, kuchnie, pralnie, garderoby… Wyrzutnia powinna być tak umieszczona, aby wywiewane powietrze nie wracało natychmiast przez czerpnię do wnętrza!
    Pomiędzy pomieszczeniami tworzą się naturalne ciągi dość jednoznacznie kierunkujące wilgoć i aromaty. Napęd całości powierzono technice! Zatrudniono sprawne i trwałe wentylatory, stale karmione energią elektryczną, dziś wszechobecną. To rozwiązanie pozwoliło też na zastosowanie filtrów powietrza i stało się dobrodziejstwem wszystkich alergików , uczuleniowców, dobijanych miesiącami i od wczesnej wiosny kwitnącymi trawami, zbożami czy jakimś innym zielskiem.
    Powstały też pochodne tego systemu.
    Wentylacja tylko nawiewna – wywiew realizowany każdą szczeliną..
    Wentylacja tylko wywiewna – nawiew szczelinami, czy jak popadnie
    Czasem oszczędność, czasem potrzeba a czasem brak pomysłu…Błąd po prostu.

    W teoryi – to tyle!
    Czuję paluchy od stukania…
    O praktyce – będzie.

    Pozdrawiam Adam M.

  2. #2
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie

    Wprawdzie wentylacji naturalnej nikt już dziś nie buduje poza absolutnymi zapaleńcami czy specjalistami od archeologii praktycznej – to jednak w wielu ciągle zamieszkanych obiektach dalej ona istnieje i „ma się dobrze”, póki jej ktoś nie popsuje…
    A psują często, z upodobaniem, z uporem godnym lepszej sprawy!
    Wiedzą o tym bywalcy tematyki „Przebudowy i remonty”…

    Powtórzmy więc z czego ona się składa.

    Ze szczelin w oknach, szpar pod drzwiami, dziur wszelakich w ścianach..
    Wnętrz grzanych dowolną metodą..
    Kanału dymowego poprzedzonego paleniskiem.

    Szczelinki i dziury to nawiew. Nagminnie psuty nowymi i pięknymi oknami!
    Wnętrza to miejsce mieszania się tego co wilgotne z tym co suche, uśredniania temperatur..
    Tego – nie psują skutecznie, poza czasem niegustownym doborem barw ścian czy fasonu mebli.
    Piec jako napęd wywiewu tego powietrza, ale i źródło upierdliwości, popiołu, pracy nad rozpalaniem, pilnowaniem i doglądaniem żywego ognie jest często eliminowany!

    I w taki właśnie sposób dobijane są stare domy….
    Eliminując w nich dwa elementy wentylacji powoduje się, że wilgotność wnętrz skacze jak głupia! Latem jest dobrze, ale początek sezonu grzewczego to początek problemów, które ustają, cichną na okres następnego lata. Pojawiają się grzybki…zapachy…i szybko – syndrom chorego domu.
    Więc:
    Pogódźmy się z tym, że jak mamy wentylację naturalną – to Dom MUSI być dziurawy i MUSI tam być piec!
    Jeżeli te warunki są dla nas nie do zaakceptowania – budujmy lub kupmy inny dom!
    Z inną wentylacją!

    Może dodam, że często można spotkać w takich konstrukcjach wentylowaną podłogę.
    Wtedy dechy podłogi są pierwszym, wstępnym „ogrzewaczem” wpuszczanego powietrza.
    Szczeliny i dziury można znaleźć w podmurowaniu podwaliny. Takie kwadratowe. Na jedną cegłę…
    Tego też nie powinno się zaślepiać… Siatka na gryzonie! Nic więcej!


    A co mają zrobić Ci , którym spodobał się piękny i stary Dom?
    Ci, co zdecydowali się na przenosiny takowego?
    Ci, którym obmierzło siermiężne życie pańszczyźnianego chłopa wiedzione z konieczności w takiej konstrukcji?
    Jedynym wyjściem jest kompleksowa zmiana systemu wentylacyjnego!
    A jako, że ludziskom we łbach się miesza i dobrobyt im doskwiera, nowoczesności im się zachciewa, łazienek, podłogówek, szczelnych okien… - to od razu na WENTYLACJĘ MECHANICZNĄ!
    Koszt budowy nie powala a wiele można zrobić „tymi ręcami”.

    Adam M.

  3. #3
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE
    sSiwy12

    Zarejestrowany
    Mar 2006
    Skąd
    vel bajbaga
    Posty
    11.228

    Domyślnie

    No może po tym wykładzie przestanie się utożsamiać wentylacje naturalną z grawitacyjną
    Jeśli w tym co napisałem, są jakieś błędy, to przepraszam. Nie wynikają one z chęci obrażania kogokolwiek.

    Uwaga - oświadczam, że nie posiadam zgody autorów, na wklejone w tym poście cytaty i (lub) zdjęcia - tak więc moderator może usunąć ten post.

  4. #4
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie

    Dla typowych „wzrokowców” przygotowałem szkic instalacji powyżej opisanych, który może dokładniej pokaże o co tu chodzi, jakbym czego nie dopisał.
    I tak:
    Wentylacja naturalna, wymagająca paleniska na salonach….



    Wentylacja grawitacyjna we wnętrzach pozbawionych pieców….



    Najczęstszy, nagminny sposób psucia wentylacji!!!
    JA nie wiem JAK to miałoby działać! A sporo się „tego” buduje….



    A jak już ktoś sobie „to” zbudował i pizga mu chłodem ze wszystkich kratek – to da się to naprawić wiertarką i sporym wiertłem!



    Będzie mu pizgało z okolicy okien. I TAK BYĆ POWINNO!

    Adam M.

    Widzę , że i tu jakoweś żaby obrazki pozjadały...
    Chyba trzeba odkurzyć jaki stary dysk z tymi obrazkami...
    A.M.
    Ostatnio edytowane przez adam_mk ; 06-12-2014 o 23:45

  5. #5
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie

    Tworząc ten swoisty „traktat o wentylacji” staram się w zborny sposób przedstawić jaki wpływ ma budujący na sposób działania tego systemu. O wentylacji mechanicznej też będzie…

    Patrząc na powyższe bazgroły można zauważyć (w naturze też się tak dzieje – to nie są MOJE wymysły!), że kierunek cyrkulacji powietrza zawsze jest OD źródła ciepła do przeciwległej ściany.
    Przy piecach DO okna a przy kaloryferach OD okna.
    To wynika z umiejscowienia źródła ciepła i faktu, że idealne termoizolacje nie istnieją. Ściany tracą ciepło. Wolniej lub szybciej , ale – zawsze.
    Napędem tego typu wentylacji ZAWSZE jest różnica gęstości/wagi powietrza zimnego i ciepłego. Powstająca siła wyporu napiera na obłok powietrza ciepłego/lżejszego, a ono samo szuka sobie „drogi ucieczki”. Szuka gdzieś wysoko. Pod sufitem. Tam też umieszcza się te kratki wentylacyjne.

    Żeby życie było tak proste jak te moje bazgroły!!!
    Ech… Nie jest tak…
    Są też pomieszczenia „specjalne” także wymagające wentylacji.
    To kotłownie, kuchnie z palnikami gazowymi… inne pomieszczenia, gdzie są spalane paliwa.
    Choćby salon z kominkiem!
    Żeby sobie ktoś krzywdy nie zrobił przy realizacji swych marzeń (budowie domu) to upierdliwiec, mąciciel i prawodawca (w jednym) w wielu punktach norm i przepisów NAKAZAŁ budowanie konkretnych mechanizmów wentylacji w konkretnych przypadkach. To forum wyraźnie pokazuje, że nie wszystko jest jasne, jak się czyta te przepisy. Padają pytania o ich interpretację od technicznych po estetyczne.
    Pojawiają się tajemnicze „zetki”, odległości kratek od sufitu, od podłogi, jakieś nawiewy podpodłogowo-kominkowe…
    Powstają wątpliwości – psuje to czy poprawia? Robić? Nie robić? ODBIORĄ?

    Przepisów tu przytaczać nie chcę. Są dostępne. Każdy może w 5 minut je dopaść w sieci…
    Dotyczą WSZYSTKICH DOMÓW JEDNOCZEŚNIE.
    Ale my budujemy TEN dom…
    Trzeba z nich wyłuskać więc tę część, która dotyczy TEGO domu. Samemu…

    Kluczem jest tu wybrane źródło ciepła. Konkretniej – rodzaj nośnika tego ciepła i sposób jego uwalniania.
    Najmniej problemów (wentylacyjnych!!!) jest z grzaniem prądem. Nie pobiera tlenu z wnętrz.
    Trzeba zadbać o poprawną wymianę powietrza i właściwe bilansowanie wilgotności względnej. Szyberek na kratce w znakomitej większości przypadków dobrze spełnia tę rolę.
    Podobnie jest przy CO czy podłogówce. Też nie wymaga dostawy tlenu z wnętrz.
    Ale jak zaczniemy rozważać co się dzieje we wnętrzach z kominkiem to już zaczyna się jazda!
    Jakaś rura z powietrzem? Którędy? Jaka średnica? Gdzie ona powinna się kończyć? Gdzie zaczynać? Czemu?

    Spróbujmy to jakoś usystematyzować.
    Ognisko, które sobie przenieśliśmy do domu (salonu) jest paleniskiem stałopalnym. Jest dość trudno sterowalne. Raz rozpędzone zatrzymuje się bardzo wolno. Uruchamiając proces spalania (utleniania paliwa) mamy wprawdzie jakiś niewielki wpływ na jego tempo poprzez regulację ilości dostarczanego do spalania powietrza, ale stały dopływ W KAŻDEJ ŻĄDANEJ przez palenisko ilości MUSI BYĆ! Realizuje się to przez doprowadzenie go wprost z zewnątrz rurą, najczęściej centralnie pod planowany wkład kominkowy. Średnica tej rury zazwyczaj wynosi 110 mm. To taka szara i TANIA rura. Lepsza wydaje się rura pomarańczowa fi 160 – ale jest kilkakrotnie droższa, a takich dużych, tanich i szarych nie robią! Te szare są więc z… no, nazwijmy to oszczędnością, czy szukaniem rezerw….
    Przeciętny dobrze rozpalony kominek „konsumuje” do około 500m3 powietrza na każdą godzinę palenia w nim. Konkretnie – tlenu zawartego w takiej jego ilości. Ten tlen trzeba doprowadzić zabudowanym przekrojem wspomnianej rury. Na dobę jest tego z 12000m3.
    To taki słupek wysokości 333 metrów dla podłogi salonowej 6 x 6 m. Niemały!
    A jaka jest kubatura Waszego domu? A SALONU?
    Wyobraźmy sobie jaka mogłaby być temperatura w tym pomieszczeniu, gdybyśmy wymieniali w nim całą zawartość powietrza z 5-6 razy na godzinę? Tak jeden raz na każde 10 minut palenia w kominku?
    I to wymieniali na to rześkie, to zewnętrzne o temperaturze -20stC!
    DLATEGO właśnie trzeba skrócić drogę, jaką pokonuje ta zimna struga. Dlatego doprowadzamy powietrze wprost pod wkład kominkowy. Są też i takie kominki, które maja dedykowane połączenie z tą rurą, aby nie dopuścić do nadmiernego wychładzania wnętrz, w których ten kominek stoi. Powinien grzać, a nie tylko spalać pniaki!
    Pomysł zbudowania zwykłej „zetki” – dziury w ścianie zewnętrznej salonu, nie jest więc najszczęśliwszy co, jak myślę, pokazałem.
    Zakończenie tej rury od strony dworu powinno być tak zrobione, aby w największe nawet śnieżyce nie została ona zamknięta nawiewanym śniegiem i tworzącymi się zaspami. Ze względu na śmieci, liście jesienne i gryzonie dobrze jest osłonić wlot dodatkowo siatką.
    Głębokość ułożenia jej pod chudziakiem dla wentylacji znaczenia nie ma.
    Wielu budujących wylicza, jakie straty ciepła i ile ich powstaje, gdy jest tuż pod parkietem.
    Przy intensywnym paleniu to naprawdę zimna rura.
    Przeciętnie stosowana warstwa ocieplenia podpodłogowego eliminuje jednak jej wpływ na temperaturę podłogi.

    Był kiedyś taki temat, cos w rodzaju „ Aby nie budzić głębszych uczuć – jaką macie średnicę rury pod kominek?” Padały odpowiedzi od 2cm do 2m!!! (oczywiste pomyłki , literówki)
    Do łez rozbawił mnie komentarz jednego z forumowiczów, że jedna z podanych średnic budzi litość a druga – przerażenie! A powinno być 110 do 160! Milimetrów! (tak napisał).

    Dobrze jest też zastanowić się nad postawieniem gdzieś na ścianie w pomieszczeniu z paleniskiem stałopalnym czujnika „cichego zabójcy” – czadu! (na wysokości oczu).
    Alarmy dziś budują już wszyscy. Taki czujnik jest autonomiczny, bateryjny, ale można go też wpiąć do systemu alarmowego (z powiadomieniem).
    Opowiadania – a po co? MNIE się to nie zdarzy! – Statystycznie są „prawie prawdziwe”.
    Tylko co będzie, jak się kiedyś, jakoś załapiemy na ten procent „któremu się zdarzyło”?
    Albo łebki zostawione same w domu ”na chwilkę”, które wpadły na pomysł odpalenia kominka?
    Przesadzam?
    Może, ale…
    OTWARTY kominek WCALE z tej podpodłogowej rury nie korzysta!!!
    Bierze powietrze wprost z wnętrza! I o tym też trzeba wiedzieć i pamiętać!
    Taka jest fizyka procesu palenia ogniska!

    Adam M.

  6. #6

    Domyślnie

    Bardzo dobry artykol Adamie. Choc ja nie jestem w stanie w pelni go docenic.

    Jesli pozwolisz to mam male pytanko - Wyjasnij dlaczego wentylacja wywiewna jest nieprawidlowa?

    Powstały też pochodne tego systemu.
    Wentylacja tylko nawiewna – wywiew realizowany każdą szczeliną..
    Wentylacja tylko wywiewna – nawiew szczelinami, czy jak popadnie
    Czasem oszczędność, czasem potrzeba a czasem brak pomysłu…Błąd po prostu.
    Pod tym pojeciem to ja rozumiem wyciag z wiatrakiem ze wszystkich pomieszczen "brudnych". Nawiew (np. z czerpni) wymuszony tylko wywiewem.
    Pozdr.
    Michal

    www.szarbia.com

  7. #7
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie

    Bo eliminuje możliwość posiadania kominka, pieca gazowego, kuchni gazowej...
    Zostaje tylko grzanie prądem!
    Można "ciepłem centralnym" z lokalnej ciepłowni miejskiej... Jak jest...
    No i.... żona Cię rzuci!!!
    Albo nie odkleisz się od szmatki do kurzu!!! Na szczocie i szmacie od rana do wieczora będziesz jeździł!!!

    Taki system zaciąga wszystko i zewsząd! Dym z komina, kurz z dworu...
    Generalnie - jest podciśnieniowy!
    Będzie i o tym!
    Adam M.

  8. #8
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie

    Dwa słowa o kratkach, które nawiewają zamiast wywiewać…
    Temat często tu drążony. Szczególnie popularny przy starcie sezonu grzewczego. Sam kilkukrotnie wraz z forumowiczami „tropiłem” przyczyny takiego stanu.

    Kluczem jest dokładne przeanalizowanie przypadku „zepsutej wentylacji grawitacyjnej”
    Jeżeli zostanie zbudowane bardzo szczelne pudełko, z którego pod sufitami pomieszczeń wyprowadzono kilka kanałów wentylacyjnych. Jeżeli jeszcze takie pudełko ktoś grzeje kominkiem czy piecem gazowym, to w przypadku nie zapewnienia odpowiedniej ilości powietrza dla tego paleniska metodą DEDYKOWANĄ (i wymaganą odpowiednimi przepisami). Jeżeli zostanie to rozwiązane metodą budzącą litość (wlot rzędu 2cm), to palenisko „samo zadba o swoje potrzeby”!
    Uwalnianie kilowatów mocy (moc pieca!, paleniska!) MUSI pożerać dziesiątki czy setki metrów sześciennych powietrza!!!
    Często takie gazowe piece są wieszane w łazienkach. Nagle okazuje się, że to pomieszczenie staje się LODOWNIĄ!!! I jak się tam obnażyć!!! Mrówy galopują tabunami po grzbiecie na samą myśl! WSZYSTKO się marszczy!
    No to… ZATYKA SIĘ TAM każdą szparę!!!
    Pozornie jest lepiej, bo można się jakoś umyć czy wykąpać, tylko nagle pieruńsko zaczyna pizgać chłodem z różnych kratek po pokojach!
    Rano z jednej, po południu z innej, czasem ze wszystkich naraz, a bywa i tak, że któraś nawet wywiewa. Są też kapryśne. Nawiewają lub wywiewają jak im się podoba!
    A do tego „spłakane” okna, bywa, ze za szafą jaką cosik mechatego na ścianie wyrasta…
    Potem lecą rady : roud’apem go czy domestosem lepiej?...

    W takim przypadku pomaga gromnica i myślenie!
    Sama wiara i modlitwa to za mało.
    Załączamy myślenie, zapalamy jaką gromnicę i pętamy się po domu stając w drzwiach pomieszczeń. Podnosimy i opuszczamy tę zapaloną gromnicę obserwując wychylanie się płomienia. Tropimy obieg powietrza we wnętrzach tym NAPRAWDĘ czułym wskaźnikiem. Patrzymy skąd się bierze nawiew, jak jest intensywny, a gdzie jest wywiew i jak bardzo mocny. Testujemy też kratki wentylacyjne przez zbliżenie do nich płomienia gromnicy.
    Zapalniczek jednorazowych nie polecam do tego eksperymentu, bo naprawdę przy jego prowadzeniu okazuje się, że są „jednorazowe”. Trzeba by ich mieć wiadro!!!
    Niewierni niech sprawdzą sami!!!
    Prędzej czy później dojdziemy do jedynie możliwego wytłumaczenia tego zjawiska, podobnego jak na nabazgranym widoczku poniżej.



    Co z tym zrobić?
    Naprawić…wiertarką i dużym wiertłem!!!

    Przebudować system wentylacji… Ale to już nie zawsze jest łatwe w rozpoczętym sezonie grzewczym!

    Adam M.

  9. #9

    Domyślnie

    Poza tym, zawsze lepiej wiedzieć skąd czerpiemy świeze powietrze, niż gdzie go wyrzucamy.
    automatyka górą

  10. #10
    ELITA FORUM (min. 1000) Avatar Vafel
    Zarejestrowany
    Mar 2007
    Posty
    1.923
    Wpisy w Dziennikach Budowy
    100

    Domyślnie

    Adamie_mk: cudo

    Dzieki wielkie za ten materiał. Zdecydowanie do przyklejenia gdzieś.

  11. #11

    Domyślnie

    Zakończenie tej rury od strony dworu powinno być tak zrobione, aby w największe nawet śnieżyce nie została ona zamknięta nawiewanym śniegiem i tworzącymi się zaspami.
    Czyli jak? W kształcie H?


    Z kolei inne pytanie: zamierzam sobie właśnie "popsuć" wentylację grawitacyjną - przez wymianę okien i ocieplenie budynku styropianem.
    Mam piwnicę, więc pod stropem piwnicy mogę sobie rurę poprowadzić z powietrzem - taką powiedzmy fi110. Mam też starą drewnianą podłogę na całym parterze - wystarczy przewiercić dziurę z piwnicy do salonu lub kuchni pod podłogę? Czy lepiej to jednak jakoś bardziej "profesjonalnie" zrobić?

    I jeszcze jedno... Czy wentylacja - ta naprawiona - wystarczy jak będzie nadal grawitacyjna? Czy obieg wymuszony (wiatraczek) jest wymagany?

    Dodam jeszcze, że nie mam i nie planuję kominka, jedynie w kuchni gazowa kuchenka. Kuchnia otwarta na salon - przepływ powietrza swobodny, kratka wywiewna między kuchnią a salonem (w kuchni).

  12. #12
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie

    "Dodam jeszcze, że nie mam i nie planuję kominka,"

    Znaczy - ciekawość akademicka Cię gryzie...
    Można , jak Ci estetyka tego bardzo "dachowego" rozwiązania odpowiada.
    Zadziała.
    Można też coś w tym stylu:



    Wiatraczek nie będzie potrzebny. Za mocny spowoduje nawiewanie innymi kanałami, niż ten, w który go wstawisz. Jak piec gazowy CO na jednym z rysunków zadziała!
    Ta podłoga....
    Z pustką pod spodem? - Zadziała dość dobrze.
    Z wypełnieniem? - Będzie problem. Zrobiłbym dziury w ścianie pod kaloryferem. Kilka takich zakończonych ładną okrągłą kratką. Tak po 4-5cm średnicy.

    Jak się wpatrzysz w rysunki - to tam to jest!

    A że zapytam...
    Te stare okna przestały być ładne czy przestały się domykać?
    nie da się ich jakim hebelkiem podskrobać?
    Adam M.

  13. #13
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie

    O cudach wentylacyjno – kominowych słów parę…
    Czyli – przyducha!

    Czasem, bardzo bardzo rzadko zdarza się tak, że pomimo poprawnie zbudowanego systemu wentylacji czy komina dymowego, wnętrza zaczynają przypominać wędzarnię swym zapachem a z kratek wieje zamiast wywiewać!
    Dziwne! Nie powinno! Zwykle jest dobrze!
    Co się stało?

    Ano, objawiła się przyducha!
    W znakomitej większości forumowicze słyszeli o termicznych, atmosferycznych prądach wstępujących i zstępujących. To te, na których latają szybowce (i wiele ptaszysk ). Zdarzają się też turbulencje w atmosferze….
    Taaa…
    Tyle, że o turbulencjach to są filmy w TV. Najczęściej z jakim samolotem i bohaterem…
    Domy nie latają…

    Ale czy nigdy nie widzieliście jak dymy z kominów ścielą się po trawnikach?
    Jeżeli obszar silnie zstępującego powietrza trafi nad nasz komin – to przy słabym ciągu spowoduje zadymienie wnętrz!
    I wtedy też nawiewa z wentylacyjnych kratek wywiewnych!
    Na całe szczęście nie są to zjawiska nagminne na danym terenie. Występują to tu to tam.
    Po prostu – czasem i nam „się trafi”.
    Co robić?
    Nie wiem. Przeczekać, a jak duszno, to okno otworzyć!
    Na takie zdarzenia wpływu nie mamy. To domena Matki Natury!
    Bywa jednak i tak, że sam komin został źle wybudowany i takie cuda stają się naszą codziennością!
    Na czym polega ten błąd jaki, popełniono?
    Zaniedbano dopilnowania stosownych norm! Za niski komin, lub komin w „złej” odległości od kalenicy powoduje, że przy wiatrach wiejących z jakiegoś szczególnego kierunku tworzą się nad dachem zawirowania powietrza. Czasem bardzo silne, zawsze zależne od tego jak mocno wieje. Może się tak zdarzyć, że te zawirowania nawiewają powietrze wprost w kanały wentylacji (gorzej - jak w dymowe!!!) i nie pozwalają na poprawną pracę tych ciągów.
    Może ten rysunek coś wyjaśni….
    Nie mam daru do kreski…



    Ten problem jest znany od dawna . Są sposoby wyliczania dla każdego dachu gdzie powinien stać i jaki wysoki powinien być komin. To „chleb powszechny’ projektantów i konstruktorów.
    Ale, czasem taki błąd się trafia…

    A że się trafia, to warto wiedzieć o co chodzi…
    Adam M.

  14. #14
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie

    O wyższości jednej kratki nad drugą słów parę…

    Kilkukrotnie dywagowaliśmy nad miejscem, wysokością umieszczania kratki wentylacyjnej.
    Tajemnica zależności odległości kratki od sufitu czy podłogi kryje się w słowie „wadium” rozumianym tu nie jako kwota zastawna, tylko jako odpowiednik „mieszaniny piorunującej”.
    Tam, gdzie jako paliwo do kuchenek gazowych stosowany jest gaz ziemny, metan, tam kratki wentylacyjne przysuwa się do samego sufitu. To nie pozwala na powstanie „odwróconej wanny” wypełnionej mieszaniną gazu z nieszczelnej rury (czy zgasłego palnika, zalanego wodą z czajnika) i powietrza pod sufitem pomieszczenia – czyli wspomnianego wadium. Ta przestrzeń powinna mieć na tyle małą pojemność, aby zapalenie się w niej tej mieszaniny nie powodowało zniszczeń, wydmuchnięcia szyb czy urazów u mieszkańców.
    Metan jest gazem lekkim. Lżejszym od powietrza i gromadzi się pod sufitem. Należy tak te kratki osadzać, aby NIE MIAŁ GDZIE się gromadzić, a natychmiast ulatywał kanałem wentylacyjnym.
    Zupełnie odwrotnie jest, gdy używamy gazu propan-butan lub propanu. Te gazy są cięższe od powietrza i ulatując z rozszczelnionych instalacji „ścielą się” po podłodze. Wtedy kratka powinna być przy podłodze! Powinna prowadzić na zewnątrz „w dół” i nie mieć żadnego „syfonu” po drodze.
    Z tymi dylematami można spotkać się w kuchniach , ale i w kotłowniach I tu i tam używa się gazu.
    Może te dwa szkice coś rozjaśnią…





    Ciekawie zaczyna się robić, jak zamienimy kocioł gazowy z zamkniętą komorą na stałopalny.
    O ile rozumiem CO robi wtedy kratka w drzwiach (ścianie obok nich) – jest to nawiew powietrza do spalania, to kompletnie nie rozumiem przeznaczenia kratki pod sufitem!
    Wywiew? CZEGO?
    Ale to nagminnie spotykana konstrukcja!
    Jak mi wielokrotnie mówiono – WYMAGANA przez kominiarzy!

    Z wszelkich powyższych rozważań, myślę, że łatwo jest wydedukować jaka jest ta wentylacja naturalnie grawitacyjna.
    Zazwyczaj – kapryśna!
    Silnie zależy od „napędu”, którym jest źródło ciepła. Pojawia się w sezonie grzewczym i w szczególnie trudnych dla nas chwilach, gdy temperatury za oknem ekstremalnie nisko opadają, okazuje swą moc, doprowadzając i do kilkunastu wymian kubatury na godzinę!!! Drenuje nasze portfele, zaciera ośki liczników energii i znika na lato na antypodach (bo Oni tam mają zimę! ).
    Czy jednak jest aż tak zła?
    Nie wiem, ale jak są „lepsze” od niej – to może czuć się „gorsza”.
    Prosto ją się buduje, ale i zepsuć ją można prosto!
    Trudno na nią wpływać, regulować ją. Kilka kominów wentylacyjnych to cała „banda szybrów”, zwykle zarośniętych kurzem i WCALE nie regulowanych z chwili na chwilę, tylko zatykanych czym popadnie w ostre mrozy.
    Kominy tej wentylacji są ulubionym miejscem przebywania lokalnych ptaszysk. Ciepło im tam… Na łeb się nie leje i jest gdzie wyrzucić to, czego się nie dogryzło, a znalazło na pobliskim śmietniku…
    Bywa, ze jakiś niedowarzony ptasi młokos sobie gniazdo w takim kanale chce zakładać…
    Tylko ze trzy razy dziobem w tę kratkę plastikową walnąć – i już można zacząć budowanie…

    Kilka razy sam, osobiście, z komina wentylacyjnego wywaliłem kilka wiader gruzu, gnatów ogryzionych, gałązek i … guana!
    Instaluję alarmy i kamery całe lata i bywa, ze i ja chcę z takiego kanału skorzystać…żeby sobie jaki kabelek przepuścić….z „A” do „B”…
    Może są i tacy, co raz do roku czyszczą wszystkie kanały, ale ja – nie spotkałem!
    Nie spotkałem też takich, coby je szorowali!!!
    A to podstawowy argument w wielu dyskusjach o kanałach wentylacji mechanicznej!!!
    Podsumowując tę część rozważań…

    Atrybutem nieodłącznym wentylacji naturalnej jest piec we wnętrzu.
    Zastąpienie go jakimkolwiek innym sposobem ogrzewania wymusza budowę dedykowanych kanałów wentylacyjnych.
    Zazwyczaj działa za słabo lub za mocno, a czasem wogóle nie działa!
    Ma kontrolować wilgotność względną, mieszaninę piorunującą mogącą powstać tu czy tam, dostarczać tlenu do palenisk…
    Ma dużo obowiązków…
    Ale….
    Ma tę zaletę, że tak jak piec stałopalny – pracuje bez prądu!!!
    I właśnie ten fakt powoduje, ze jest do niego przypisana jak chłop pańszczyźniany do ziemi!!!
    Przepisy stanowią, że nie ma pieca stałopalnego bez wentylacji grawitacyjnej/naturalnej!
    Dlatego też wiele kotłowni ma uszczelkowe drzwi. Stanowią pomieszczenie wentylowane indywidualnie. Inaczej, jak reszta domu.
    Adam M.

  15. #15

    Domyślnie

    Cytat Napisał adam_mk
    "Dodam jeszcze, że nie mam i nie planuję kominka,"

    Znaczy - ciekawość akademicka Cię gryzie...
    Yyy... zaraz zaraz... czyli jak nie przewiduję źródła ciepła w salonie, to nie mam się co martwić wentylacją?

    Cytat Napisał adam_mk
    Ta podłoga....
    Z pustką pod spodem? - Zadziała dość dobrze.
    Z wypełnieniem? - Będzie problem.
    Chyba gruz jakiś tam siedzi...
    Cytat Napisał adam_mk
    Zrobiłbym dziury w ścianie pod kaloryferem. Kilka takich zakończonych ładną okrągłą kratką. Tak po 4-5cm średnicy.
    Rozumiem, że takie "prosto na pole"?

    Jest jakaś zasada ile tego ma być? Pod każdym kaloryferem to chyba za dużo...
    Może jakoś określa się to na powierzchnię? U mnie: salon+kuchnia+przedpokój (otwarte): ok. 60m2, 4 okna, 3-4 kaloryfery będą.

    Cytat Napisał adam_mk
    A że zapytam...
    Te stare okna przestały być ładne czy przestały się domykać?
    nie da się ich jakim hebelkiem podskrobać?
    20-30 letnie skrzynki, już raz poprawiałem/malowałem, ale niektóre znowu za ciasne, przez inne wieje... Zmienię już na nowe i będzie spokój.
    Zresztą żona buntuje się, że podwójne mycie...

  16. #16

    Domyślnie

    Cytat Napisał adam_mk
    Może ten rysunek coś wyjaśni….
    Nie mam daru do kreski… :cry:



    Ten problem jest znany od dawna . Są sposoby wyliczania dla każdego dachu gdzie powinien stać i jaki wysoki powinien być komin. To „chleb powszechny’ projektantów i konstruktorów.
    Ale, czasem taki błąd się trafia…

    A że się trafia, to warto wiedzieć o co chodzi…
    Adam M.
    Ba, gdyby to było takie proste...Pozwolę sobie zauważyć, że ciąg wsteczny
    powstaje najczęściej w czasie takich , jak teraz upałów i nawet wiatru
    do tego nie trzeba i przeważnie nie ma, albo jest słaby... A dlaczego
    dmucha z góry na dół ? Na pewno nie z powodu wiatru. "Normalny" ciąg działa dlatego, że lżejsze cieplejsze powietrze z wnętrza domu ucieka kanałami w górę. Dlaczego, jak powietrze na zewnątrz jest cieplejsze od tego w domu, to wciska się kominami w dół ? Oto jest pytanie. Zadawałem je wielokrotnie
    na różnych forach. Jak na razie nie otrzymałem odpowiedzi. Nie znalazłem
    też sensownego wyjaśnienia w necie.
    Moim skromnym zdaniem mechanizm jest inny: rolę gra tutaj różnica
    wilgotności powietrza, zależna od temperatury (stopień nasycenia parą
    wodną) i związana z tym różnica ciężaru właściwego powietrza, które
    np. jako bardziej nasycone parą wodną jest lżejsze od tego cięższego
    chłodniejszego. To samo zjawisko odpowiada też za problemy przy
    rozpalaniu w piecu w czasie takich upałów, z tą różnicą, że za "ciężkie
    powietrze" robią tu spaliny, a dokładnie 1, 5 razy cięższy od powietrza
    dwutlenek węgla.

    Ps. to przyklejenie w TYM miejscu raczej zaszkodziło, niż pomogło
    tematowi, po prostu został dość głęboko ukryty...Nie da się tego
    odkręcić ?

  17. #17
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie

    _Piotr
    Zadziwia mnie pomysł nie budowania ogrzewania w największym, zazwyczaj, pomieszczeniu w domu...
    Gości nie lubisz? Ja bym u Ciebie w płaszczu na herbatce nie chciał siedzieć...
    Pewnie też bym nie bywał...
    Chyba, że chodziło Ci o to ognisko - że nie przewidujesz...
    No to tę rurę pod podłogą i estetykę wlotu możesz se podarować!

    O wentylację to jednak bym zadbał. Ty możesz nie oddychać i się nie pocić, jak lubisz... Nie wiem, jak reszta rodziny...

    Gruz pod podłogą wyklucza wentylowane podłogi do czasu zapuszczenia tam kilku chłopa z łopatami i to po zdewastowaniu jej pokrycia...
    Lepsze chyba te nawiewniki pod kaloryferami. Takie "prosto na pole"
    "Jest jakaś zasada ile tego ma być? Pod każdym kaloryferem to chyba za dużo... "
    Jest!
    Pomierz sobie powierzchnię kratek wentylacyjnych, jakie masz w domu. Sumę!
    Wynik "przerób" na te okrągłe nawiewniki.
    Wyjdzie Ci jakaś ilość.
    Mnie się wydaje, że po kilka pod każdym kaloryferem.

    Jak wymienisz okna - to nawiewniki OBOWIĄZKOWO!
    Teraz te mało szczelne za te nawiewniki robią.
    "Zresztą żona buntuje się, że podwójne mycie... "

    Policz ile razy stać by cię było na "pomoc do mycia okien" za cenę tych nowych.
    Wstawisz szczelne, dziur nie zrobisz ze stu powodów i będziesz je stale trzymał otwarte...
    Może jednak ten hebelek...
    Adam M.

  18. #18

    Domyślnie

    Adamie, podoba mi się Twoje zmuszanie do myślenia, wbrew stereotypom...

    Ja jestem zwykłym nie-fachowcem. Zaleca się: termoizolacja i od razu wymiana okien (bo bez tego ponoć nie ma sensu), no to myślę o wymianie okien i potem termoizolacji styropianem.

    Do tego zaleca się: wymiana instalacji grzewczej na taką o małej pojemności - no to ja kojarzę to tylko z wymianą żeliwnych kaloryferów na nowe i rurek stalowych na miedź lub alu-pex.

    Oczywiście - kominek jest dość fajny, ale - jak ktoś kiedyś tu napisał parę lat temu - w ten sposób kotłownia zostaje przeniesiona do salonu, wraz z brudem, częstym malowaniem itp. No więc nie zależy mi na nim tak bardzo, choć miejsce mam i lubię w ogień patrzeć (u kogoś ).
    Czy taki kominek ma aż tak dużo zalet, żebym jednak wziął go pod uwagę?

    Jako rozwiązanie pośrednie myślałem o postawieniu piecyka-kozy, w zasadzie wyłącznie w celu rekreacyjnym - grzanie jako wartość dodana - i w niedzielne popołudnia odpalaniu jej...

    Póki co - w salonie mam grzejniki pod oknami i to w zupełności wystarcza...

    Pomierz sobie powierzchnię kratek wentylacyjnych, jakie masz w domu. Sumę!
    Wynik "przerób" na te okrągłe nawiewniki.
    Wyjdzie Ci jakaś ilość.
    O! Jakie to proste...
    Mnie się wydaje, że po kilka pod każdym kaloryferem.
    Ale to już nie proste... Kilka dziur 4-5cm pod każdym kaloryferem? Może masz na myśli jednak kominek?
    Ja póki co nie rozpatruję opcji kominka... Poza tym mam obecnie w kuchni kratkę wywiewną o przekroju... może 15x20? W każdym razie podłączona jest ona do komina 12x12. Druga taka sama w łazience - i to wszystko na cały parter.
    Cholewcia... Zaraz wyjdzie, że z czym do ludu... No cóż - to 40-letni dom i póki co - chyba działa, bo jest czym oddychać.
    [/quote]

  19. #19
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie

    "Ja jestem zwykłym nie-fachowcem."

    Ale słyszałeś, że nie święci garnki lepią?

    "termoizolacja i od razu wymiana okien " - bez zapewnienia odpowiedniej wentylacji jest to sposób na grzybka i robotę dla kilku ekip.
    "zaleca się: wymiana instalacji grzewczej na taką o małej pojemności " - pewnie! ruch w interesie musi być!
    CO zmieni taka zmiana poza saldem na koncie bankowym?

    Do kominka WCALE Cię nie namawiam!
    Do ogrzewania salonu - tak!

    "40-letni dom i póki co - chyba działa"
    Tak, ale Ty właśnie bardzo starasz się to zmienić!
    Poczytaj trochę to forum ZE ZROZUMIENIEM.

    Działasz żeby działać. Zamierzasz zamienić sprawne rozwiązania na bezsensowne!
    Ale - wolno!
    To Twoje! WOLNO CI!!!
    Tylko dziwić się, że ja się dziwię - nie wolno!
    Wiesz czemu?
    Bo my tu wszyscy zastanawiamy się co zrobić, żeby było lepiej!
    Adam M.

    Ja Ci naprawdę dobrze życzę!
    Po przeczytaniu tego:
    "Ja jestem zwykłym nie-fachowcem. Zaleca się: termoizolacja i od razu wymiana okien (bo bez tego ponoć nie ma sensu), no to myślę o wymianie okien i potem termoizolacji styropianem. "
    Proponuję szybki eksperyment wiele wyjaśniający , rozwijający horyzonty, niskobudżetowy i chroniący Cię przed popełnianiem głupstw!

    Załóż na głowę sporą torbę foliową, uszczelnij ją, owiń taśmą na szyi i całość otul kołderką!
    Gwarantuję, ze w ciągu kilku minut zrozumiesz co będzie jak zrealizujesz swoje zamierzenia!
    Sprawdzisz i ocieplenie i uszczelnienie!
    Adam M.

  20. #20
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE Avatar adam_mk
    Zarejestrowany
    Jan 2005
    Posty
    16.969

    Domyślnie

    Witaj hes
    Piszesz:
    "Dlaczego, jak powietrze na zewnątrz jest cieplejsze od tego w domu, to wciska się kominami w dół ? Oto jest pytanie. Zadawałem je wielokrotnie
    na różnych forach. Jak na razie nie otrzymałem odpowiedzi. Nie znalazłem
    też sensownego wyjaśnienia w necie. "

    Spróbujmy wziąć byka za rogi!

    Masz jaką rękawiczkę? Odwróć ją na drugą stronę i obejrzyj!
    Podobna - ale nie taka sama!

    W opisanej sytuacji to zimne i ciężkie powietrze jest wewnątrz dobrze termoizolowanego domu. Stara się jak może płasko rozścielić i spłynąć jak najniżej. Szuka sobie każdej szczelinki, którą może odpłynąć w dal, byle tylko była gdzieś nisko...
    A jak znajdzie to odpływając pociąga za sobą przez te kratki to , co może - czyli to ciepłe.
    Dlatego nawiewa!
    Komin wentylacyjny, wnętrze, zewnętrze i nawiewniki odwracają swe funkcje.
    Nawiewniki stają się wywiewnikami a kominy nawiewnikami. Całość nadal napędza różnica gęstości (temperatur) powietrza.
    Adam M.

Strona 1 z 160

Tagi dla tego tematu

Zwiń / Rozwiń Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  
  • BB Code jest aktywny(e)
  • Emotikonyaktywny(e)
  • [IMG] kod jest aktywny(e)
  • [VIDEO] code is aktywny(e)
  • HTML kod jest wyłączony