PDA

Zobacz pełną wersję : Wiadomość dla przyjaciół tomek1950



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 [14] 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30

DPS
07-07-2009, 06:43
Kochani - pojęcia nie macie, jaka Wam wdzięczna jestem za Wasze wsparcie!
To najważniejsza rzecz, jakiej teraz Zdzisiowi potrzeba, a jak już wyzdrowieje, to nie będzie miał wyjścia - będzie musiał przyjść do Was i osobiście podziękować za dobre słowa, modlitwy i ciepłe myśli.
A póki co - DZIĘKUJĘ!!! W jego imieniu i swoim. :D
Trzymamy rękę na pulsie, będziemy zdawać relacje.
Dzień doberek tak w ogóle - u nas jeszcze słonko pieknie świeci (straszą nas od wczoraj burzami, ale wczoraj jakoś się udało i burzy nie było). 8) :D

bonetka
07-07-2009, 08:12
Witam Wszystkich ciepluteńko :) ( 18 *C )

Ja uwielbiam kolor ..i w ogóle kolorowa kobita jestem ....
a bez koloru to smutno ..owszem czasami czarno-białe fotografie mają cos w sobie ale tak cały czas .....eee to nie dla mnie ...
http://www.fulereny.blink.pl/mum/La.pps
KOLOROWEGO DNIA :D

asia.malczewska
07-07-2009, 08:49
Witaj Tomeczku!
wstałam dzisiaj rano, no może nie tak wcześnie jak DPS-ia, ale znasz ją, ona nie poleży rano 8), wyszłam sobie w szlafroku na łąkę (tą samą, przez którą ciągnęłam Cię na wycieczkę do świątyni Zofii), a tu łania zaplątana biega sobie po niej ... piękny widok, mówię Ci - prawie taki sam jak u Ciebie przed tarasem !!!
Łania pobiegała sobie chwilkę i zniknęła w przyległym lasku ale z góry od sąsiadów sfrunął młody bocianek :D nauczył się już kroczyć dostojnie po łące i wypatrywać potencjalnego jedzenia ...
Aż chce się żyć!!! A do urlopu tylko dwa dni 8) :lol:
Buziaki od Malczewskich Tomku!

Afrodyta
07-07-2009, 09:02
Witam!

Przyniosłam kanapki na śniadanko na świeżym powietrzu

http://www.biuroimprez.pl/g_zamowienia/kanapki_bankietowe_35,00_d.jpg
Smacznego :D

Eugeniusz_
07-07-2009, 09:27
Jakie pyszne - można drugą ? :wink: :wink:

Afrodyta
07-07-2009, 09:41
Częstuj się :wink: w razie czego dołożę :wink:

galka
07-07-2009, 20:34
A co tu od rana tak cicho
Jakieś mlaskanie słychać.....Eugeniusz zostaw już te kanapki bo Afrodyta dorabia i dorabia... :wink:

pozdrawiam Tomka i jego rodzinę a Pigwie życzę żeby szybko uporał się z chorubskiem-nasze dobre myśli i wsparcie są przy nim , bo odległość nie ma tu żadnego znaczenia :D

07-07-2009, 20:47
Tomku,

dzis ruszyła Licytacja na twoja cześć

mam nadzieję ze kwota zebrana podaczas jej bytnosci na forum pozwoli ci szybko stanać na piramidzie zdrowia

dla wszystkich którzy chcą wspomóc Tomka nabywając przedmioty w drodze Licytacji proszę o zajrzenie tu

http://forum.muratordom.pl/licytacja-na-rzecz-tomka1950,f145.htm

DPS
07-07-2009, 22:52
Jestem wzruszona i szczęsliwa, że tak wspieracie Pigwę.
DZIĘKUJĘ!!! :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D

DPS
08-07-2009, 05:53
Wszyscy zmęczeni bardzo chyba są. :wink:

Dzień dobry wszystkim! :D
Miłego dnia życzę! 8)

aniawmuratorze
08-07-2009, 07:47
Dzień doberek :D
Przed 6 to wszyscy jeszcze śpią :roll:
a jak nie wszyscy to większość

wysyłam wlaśnie starsze pociechy do babci na kilka dni

Ściskam i pędzę dalej :D

08-07-2009, 08:34
Ania - każda poro dobra żeby nawiedzić wątek i Tomka tym samym :wink:

a ja mam urlop i spię do 10 tej, tylko dziś "ktoś" mnie smsem obudził :roll:

ale jak sie nie regeneruję wstaję o 6 :roll:

bonetka
08-07-2009, 08:54
Witam , witam i o zdrówko pytam :)
Afrodytko kanapeczki superanckie :D mniam :P
Depsiunia chyba częsc jest na urlopach i dlatego tak tu cicho ....i rzadko Ktoś coś napisze ...dobrze że Ty :D zawsze jesteś na posterunku bo inaczej byłoby smutno ..przecież Ktoś tu pownien BYĆ . Nie sztuką jest zryw patriotyczny jednorazowy na krótki czas ...sztuką jest walka podjazdowa tak długo jak trzeba .
Mam coś dla tych co Tu zagladają :) coś ładnego i ciekawego :D ( 3 MB )
http://www.fulereny.blink.pl/mum/Prach.pps
dobrego dnia , pogody ..i ducha i zewnętrznej :)

joola
08-07-2009, 11:24
Z powodu nawału pracy, nawet wieczorem nie mam siły na kompa. Ale i mnie dzisiaj ciągnęło jakoś na forum. Cieszę się, że Dosia i Artur już w domu :D Dalej będę wspierać dobrymi myślami Tomka, Żelkę i Stefka a teraz jeszcze Pigwę.

Afrodyta
08-07-2009, 11:37
Ja dziś tego potrzebuję
http://www.kartki.wabi.pl/kartki/agnieszka_korneluk/moze_kawa_duza.jpg
Kawa po turecku. Czarna, parzona, bez cukru.
Ktoś chętny? Proszę się częstować :wink:

08-07-2009, 11:39
Ja dziś tego potrzebuję
http://www.kartki.wabi.pl/kartki/agnieszka_korneluk/moze_kawa_duza.jpg
Kawa po turecku. Czarna, parzona, bez cukru.
Ktoś chętny? Proszę się częstować :wink:

ja chetnie ale z cukrem :oops: se dosłodze :wink:

Afrodyta
08-07-2009, 11:52
[email protected], służę cukrem. Śmietankę też mam dla lubiących :wink:
http://www.stylikomfort.pl/images/max_CUKIERNICA_VINZER.jpg

JANINKI-AMORKI82
08-07-2009, 13:33
Witam , witam i o zdrówko pytam :)
Afrodytko kanapeczki superanckie :D mniam :P
Depsiunia chyba częsc jest na urlopach i dlatego tak tu cicho ....i rzadko Ktoś coś napisze ...dobrze że Ty :D zawsze jesteś na posterunku bo inaczej byłoby smutno ..przecież Ktoś tu pownien BYĆ . Nie sztuką jest zryw patriotyczny jednorazowy na krótki czas ...sztuką jest walka podjazdowa tak długo jak trzeba .


ja JESTEM cały czas :wink:

jamles
08-07-2009, 14:01
melduję, że właśnie z pryka się zwlokłem :oops:
nocą też będę 8) :wink:

Gwoździk
08-07-2009, 14:09
... ja też się melduję :D

kawika
08-07-2009, 15:15
Ja też się melduje... ciągle jestem myślami

wieczory niestety odpadają z meldowania się ... sory :oops:

bonetka
08-07-2009, 16:15
ojej....
jak miło :D ... Amoreczki może wyciągnęłam pochopne wnioski , przepraszam .....bo mało było wpisów przez cały dzień ..ale może to też dlatego że są dwa wątki i częśc pisze tylko w jednym , częśc w obu ...a częśc tylko zagląda a nie pisze w żadnym z różnych powodów :wink:
Na dobe popołudnie ..bez deszczu ( u mnie leje bez przerwy ) różowa ćma :)) http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/we/wb/ryps/sks4nlnJBpsQ5QLvwB.jpg
Afrodytko kawka bardzo smakowita , dziekuję :)

cieszynianka
08-07-2009, 18:29
Witam , witam i o zdrówko pytam :)
Afrodytko kanapeczki superanckie :D mniam :P
Depsiunia chyba częsc jest na urlopach i dlatego tak tu cicho ....i rzadko Ktoś coś napisze ...dobrze że Ty :D zawsze jesteś na posterunku bo inaczej byłoby smutno ..przecież Ktoś tu pownien BYĆ . Nie sztuką jest zryw patriotyczny jednorazowy na krótki czas ...sztuką jest walka podjazdowa tak długo jak trzeba .


ja JESTEM cały czas :wink:

Ja też jestem, czytam, myślę i przesyłam dobre myśli i modlitwy :wink:

ewusia
08-07-2009, 20:06
ja też jestem 8)

Afrodyta
08-07-2009, 21:06
Jestem i spadam, bo burzysko grzmi za oknem aż strach. Wlecę szybciutko wysłać co nieco choróbkom i nie ma mnie :wink:

Aga J.G
08-07-2009, 21:45
Ja też jestm i wspieram dobrą energią wszystkich potrzebujących niech nam zdrowieją ku radości ich bliskich i naszej :)

jamles
08-07-2009, 22:38
nocny patrol rozpoczęty 8)

Anna Wiśniewska
09-07-2009, 00:03
Czuwam przy naszych potrzebujących :lol:
Żeby dobre, ozdrawiające sny mieli :lol:

DPS
09-07-2009, 06:26
No to ja tradycyjnie przywitam wszystkich z rana. :D :D :D
U nas deszczowo na razie, ale mam nadzieję, że się rozpogodzi.

Bonetko - ja to chyba z tych długodystansowych właśnie... :wink:

galka
09-07-2009, 07:14
Dzień dobry
Witam się wietrznie i deszczowo i pozostaje tylko zaśpiewać;
latooo ,lato wszędzie..... :D

Bonetka dzięki za fajny link :D

bonetka
09-07-2009, 08:17
Witam Wszystkich gorąco :) chociaż za oknem zimno :( i wieje duży wiatr i ta szarość .....bez żadnego promyczka :cry:
Ale cóz nie mamy na to wpływu ....
Oglądam zdjęcia i znalazłam moje koteczki :D
czy nie prawie idealna synchronizacja ??? :lol:
http://www.fulereny.blink.pl/mum/kot.013.jpg

dobrego dnia :)
Depsiunia nie mam co do tego zadnej wątpliwości :)
Galeczko cieszę się że się podobało :)

Afrodyta
09-07-2009, 09:46
Dzień dobry deszczowo i burzowo. Jest jednak nadzieja,że nie utonę w deszczówce, bo słoneczko wygląda nieśmiało zza chmur :wink:

bonetko, to moje własne, osobiste i niedługo znowu będą :wink:
Tomeczku pogłaszcz sobie. Mięciutkie, puszyste, milutkie i mruczące:wink:
http://images41.fotosik.pl/94/8aee155cc19d6107med.jpg
http://images37.fotosik.pl/94/767b15006ac13398med.jpg

To jest mamusia tego arsenału. Oczywiście nie wszystkich na raz :wink:

http://images50.fotosik.pl/98/db7d2b62883b38e1med.jpg

Jasiek, Gabrysia! Dajcie znać co u Komtura, bo jakoś tak cisza nastała i łakniemy słówka z Mazur płynącego :D

Aga J.G
09-07-2009, 11:33
Witaj Tomeczku.
U nas też zimno, szaro i buro ale nie pada dzięki czemu Nastka może spać na tarasie i zarzywać świerzego powietrza.
Pozdrawiam gorąco.

Ew-ka
09-07-2009, 12:06
Tomku pozdrawiam i ....nawet jak mnie TU nie ma to trzymam kciuki z całych sił za Twój szybki powrót do zdrowia :D

a jak postepuje rehabilitacja Tomka ...tez ciekawam :roll:

agnieszkakusi
09-07-2009, 21:46
przepraszam, że tak się wcinam, ale moglibyście też przy okazji zajrzeć do psychologa do tematu o protezie? Dziekuję :D a Tomka mocno ściskam :wink:

daggulka
09-07-2009, 21:48
A są może jakieś nowe wieści od Tomka? może jakieś nowe postępy?

malka
09-07-2009, 22:40
Oddali mi dziś neta :D
Ufffffffff, było ciężko, objawy nagłego odstawienia są straszne :oops:

przyszłam Ci powiedzieć,ze nadal nie mam drzwi :( muszę Kachny poszukać, ona miała takie fajne, proste, gładziutkie...takie mniam, a nie jak wieko od trumny :roll: może mi powie, gdzie takie nabyć...

wyruszam na poszukiwania

malka
10-07-2009, 03:14
Kachna chyba wyjechała, wiesz...nie ma jej nigdzie :( a przekopać się przez Jej prawie dziennik, toż emerytury bym doczekała, szybciej Ona z urlopu wróci, nim ja się doszukam tych drzwi :roll:

a teraz to juz chyba spać pójdę, bo Młode mnie zwlecze z łóżka za parę godzin i znów się nie wyśpię :-?

Dobranoc :D

JANINKI-AMORKI82
10-07-2009, 04:27
Witanko - przyszłam powiedzieć DOBEREK, dzisiaj przed DPSią ;-)
Też czekam na nowe wieści z niecierpliwością.
a tymczasem posyłam reszteczki mojej mocy i energii bo prawie wszystkom moc mi choróbsko zeziarło.

jamles
10-07-2009, 05:50
Witanko - przyszłam powiedzieć DOBEREK, dzisiaj przed DPSią ;-)
Też czekam na nowe wieści z niecierpliwością.
a tymczasem posyłam reszteczki mojej mocy i energii bo prawie wszystkom moc mi choróbsko zeziarło.
to ja drugi przed Depesią 8)
i też posyłam nieresztkę, kończę nocne czuwania i udaję się na zasłużony zapierdol urlopowy 8)
pewnie rzadziej będę pisał, ale myślał będę codziennie i wysyłał pozytywy z ukrycia
wracam na urodziny Maksia 8) :wink:

jamles
10-07-2009, 05:53
a zapomniałem dopisać :oops:
JANINKI-AMORKI82, Ty się szanuj, zdrowiej i mocy nabieraj, bo tu silnych potrzeba 8) :D

JANINKI-AMORKI82
10-07-2009, 06:57
a zapomniałem dopisać :oops:
JANINKI-AMORKI82, Ty się szanuj, zdrowiej i mocy nabieraj, bo tu silnych potrzeba 8) :D

też zamierzam się od jutra urlopować więc mam nadzieję mocy nabrać :lol:
ale z tym "szanowaniem się" to już przegięcie :wink: , w stałym związku jestem :lol: :lol: :lol: :lol:

bonetka
10-07-2009, 07:14
Witam ja też :)

Depsiunia może ma gosci i dlatego może dzisiaj pózniej , mam nadzieję że wszytko u Niej w porządku :D
Afrodytko cudne koteczki :D a najbardziej mnie ujęły te czarno-białe sliczności :D
Amoreczki zdrowiej migusiem bo szkoda w takie jesienne lato chorować :wink:
Jamlesik odpoczywaj wspaniale i POGODNIE w każdym znaczeniu :D
u mnie dziś SŁOŃCE :o
http://www.fulereny.blink.pl/mum/slonce.jpg

Wspaniałego dnia :D

DPS
10-07-2009, 07:54
No nie mogę, ktoś wcześniej przyszedł dzisiaj? :o :lol:

Witam, kochani!

Janinki, zdrowiej, dziewczyno, mam nadzieję, że to jakieś choróbsko nie bardzo groźne, a tylko męczące i krótkotrwałe!
Dbaj o siebie, odpoczywaj i kuruj się, dobrze? :wink:

Jamlesik, Ty to masz dobrze, taki zap...ol na urlopie to najlepszy relaks jest! :lol:

Afrosyta - kocuaki przecudne, słaodziaki, aż miło popatrzeć! :D

Bonetko, kochana, jakie ładne słonko u Ciebie!

No to pędzę, zaraz trza się brać za śniadanie dla gości! :wink:

braza
10-07-2009, 10:41
Ja tylko na moment, przywitać się i powiedzieć, że cały czas o Tobie myślę Komturze :D

kotek999
10-07-2009, 10:56
Witaj, Tomku w naszym nowym domku mieszkamy 2,5 miesiąca oprócz ospy mojego syna i męża (42)lata, 2 gniazd os, zalanego dachu i ścian w sypialni, spalonej satelitarnej i dekodera, napuchniętych drzwi zewnętrznych, śmierdzącej kanalizy, zalanej działki pod taras, podniesionej podłogi w salonie - wzystko u nas super - wszystkie szkody naprawione :):):):) a ja jeszcze żyję:):):)

Mam przesąd odnośnie czarnych kotów, a wczoraj zabraliśmy ze schroniska śliczną małą "czarną" kotkę - ma na imię "malutka" bo jest taka chuda i mała ale ja już ją podtuczę hihihihiihihii, rozrabia jak pijany zając, jest przesłodka i kochana - jak ja mogłam nie lubić czarnych kotów????

Pozdrawiam
kotek999

Sloneczko
10-07-2009, 11:59
Tomek, pozdrawiamy wraz z cząstką zwierzyńca i czekamy!!! :)

http://www.mloda.ekrakow.pl/!ola/kotki.jpg

http://www.mloda.ekrakow.pl/!ola/Monst.jpg

DPS
10-07-2009, 12:23
A ja dobre wieści mam!
Oto, co Pigwa wczoraj do mnie napisał:


Powróciłem do domu w dwa dni po operacji. Nie jest mi łatwo siedzieć przy komputerze, wiec krótko : operacja podobno udana, prognozy sa dobre na tyle, że chyba dodatkowe leczenie nie bedzie koniecznie.Teraz tylko muszę szybko dojść do siebie, bo niezwyczajne mi takie sytuacje i moja chwilowa niedołężność bardzo mi dokucza. Moj piesek siedzi przy mnie smutny, bo czuje że coś nie jest tak, ale wyjdziemy z tego. Obydwoje z moją Marysieńką opiekują się mną, a mnie to niezwyczajne, bo do tej pory to ja pełniłem rolę opiekuna i myślałem, że mnie to nic nie może złamać. Chyba potrzebuję więcej pokory. Wszak życie chorobą śmiertelną jest.

:D :D :D

Dziękuję wszystkim za wsparcie naszego Pigwy - idzie ku dobremu!!! :D :D :D

malka
10-07-2009, 13:06
Depesia - no cudnie, cudnie....no moc uzdrawiania w FM :D



się cieszę jak gupia

Buziaki dla Pigwy

EWA-S
10-07-2009, 16:48
Chwała Bogu /i partii/ :D za takie dobre wieści o Pigwie,pozdrawiam i nadal przesylam dobrae mysli a szybkie zdrowienie /i wygodne siedzenie :oops: /

Pigwa
10-07-2009, 18:34
Witam wszystkich serdecznie i dziękuję Wam za modlitwy oraz pozytywna energię. Od czterech dni jestem w domu, operacja była udana i badania patologiczne potwierdziły, że rak nie wydostał się poza gruczoł prostaty. Jest więc szansa, że wrócę jeszcze do moich wspinaczek po wspaniałych i majestatycznych Górach Skalistych. Zawsze wierzyłem, że Pan Bóg wysłuchuje modlitw ludzi dobrych i życzliwych. Przeto i ja modlę się za wszystkich potrzebujących, bo byc może bardziej tego teraz potrzebują niż ja. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję.

galka
10-07-2009, 19:17
Pigwa-cieszę się razem z Tobą,z całego serca życzę szybkiego powrotu do dobrej formy żebyś się wspinał gdzie jeszcze nie byłeś i oczywiście zebyś znalazł czas ,żeby odwiedzać FM :D

Pozdrawiam całą rodzinę ,trzymaj się :D

bonetka
10-07-2009, 20:04
Pigwo :) ogromnie się cieszę :D :D :D
i muszę powiedzieć że poznać takich ludzi ..delikatnych ..z klasą ..po prostu wrażliwych na świat , doceniających innych , mających pokorę wobec cudu zycia to uczucie bardzo cenne i piękne . Te kilka zdań zacytowanych przez Depsię powiedziało o Tobie bardzo dużo . To jakby wizytówka i nie trzeba nic więcej , wszystko jest wiadome i jasne :D
Dziękuję Opatrznosci że wszytko dobrze się skończyło i proszę nadal abyś doszedł do 100% formy . Realizuj swoje plany i bądz szczęśliwy :) ...Twoje ukochane góry na razie na obrazku :) ale tylko na razie . Wszystkiego dobrego :D
http://www.globtroter.pl/globbaza/photo/USA_28334.jpg
Słoneczko zwierzaczki wspaniałe :)
Koteczko bardzo dzielna jesteś :) podziwiam

magi
10-07-2009, 21:27
No to część chorusków już do domu dotarła :D
to czekamy na wieści od Komtura i jego powrót do domku :) :) :)

malka
10-07-2009, 21:31
Cześć Tomaszko :D

posyła Ci energię najlepszą z możliwych,











no i czekam na wieści, tak czekam,że z niecierpliwości przebieram nogami :oops:

malka
10-07-2009, 21:37
Pigwa, cieszę się ,że choć przez chwilę byłeś z nami :D

I życzę zdrówka dużo, dużo.

A jak już wleziesz na któryś tam Mount, to moze na szczycie taka malutka flagę (flaszeczkę :wink: ) FM zatkniesz, wiesz taką malusią jak do deserów w niektórych knajpkach dają :oops: :oops:


oops - poniosło mnie :oops:

Pigwa
10-07-2009, 22:26
Flaga FM będzie na każdym szczycie, który jeszcze przyjdzie mi zdobyć, choć czasu już nie tak wiele ( mam już 66 lat), ale czuję jeszcze w sobie wiele sił, które biora się chyba z wiary w Boga i osobistej determinacji a także z miłości do przygody i przekonania, że ludzie są dobrzy i dla nich warto żyć.

Bramer
11-07-2009, 03:37
Pigwa!

jak ja Ci zazdroszczę tej wiary w ludzi...


Cieszę się, że jesteś z nami
zwiedzaj, odkrywaj, zdobywaj, smakuj

zdrowia Ci życzę ja...

galka
11-07-2009, 06:49
Dzień dobry. :D
Pozycję startową mam dzisiaj świetną-wyprzedził mnie tylko Bramer :lol:

Będę druga ale tu za mną będzie stała jedna pani ....... Depsia wstawaj!!!!!

Żelkę i Stefka ,Tomka i Pigwę -ciepło pozdrawia idąca do pracy w sobotę :-?
Pięknego dnia życzę wszystkim :D

bonetka
11-07-2009, 08:29
Witam Wszystkich :)

no jak szanowne zdróweczko ? :) jak samopoczucie ?:))) jak pogoda zdrowia doda czy nie ? :)
Dobrego dnia i móstwo radości :D
http://www.krzewy.pl/fotonowe/lato04/Lato2004_32m.jpg

Afrodyta
11-07-2009, 09:01
Pigwo wspaniałe wieści! Wiedziałam, że będzie dobrze :D
Tomku, Zelijko, Stefku pamiętam i myślę o Was.

A teraz o pogodzie:
- przedwczoraj - gradobicie
- wczoraj - gradobicie
- dziś...?????
- burza? - normalna rzecz :roll:
Tylko mi opał na zimę strasznie moknie :evil: i ciężko się go nosi :evil:

A tak właściwie, to życie jest piękne :D radości wkoło ogrom :D i śmiechu szczęśliwego, dziecięcego co nie miara :D

Życzę wszystkim udanego dnia :wink:

1950
11-07-2009, 10:32
wesprzyjcie moją Teściową,
ma dopiero 87 lat i chyba jest nieciekawie :(

cieszynianka
11-07-2009, 11:01
Jestem, posyłam modlitwę i dobre myśli ...

kotek999
11-07-2009, 11:14
Cześć Tomku, dzisiaj u nas wkońcu trochę świeci słoneczko, jedziemy do Stargardu Szczecińskigo na zawody siłaczy:):) .... ,o nie, nie, nie, to nie ja będę brała w nich udział :):):) jadę popatrzeć na prawdziwych facetów.
Malutka (nasz mały kotek) zostaje w domku,wczoraj byliśmy u weterynarza okazało się że ma 2 miesiące jest zdrowa ale chuda:):):), dokarmiam ją intensywnie :):)

Co u Ciebie - jakoś wieści bark


Pozdrawiam

Chef Paul
11-07-2009, 12:12
Zdzisław (Pigwa) to twardziel jest i wiedziałem, że akurat on "da radę". Jeżeli dzieciństwo spędzi się na Syberii to żadne choroby niestraszne.
Pigwa to facet o miękkim sercu i twardej doopie (jak ze stali) - jego wiara w siły nadprzyrodzone i ludzi, jest dlatego chyba właśnie tak duża, choć już wielokrotnie mu ten tyłek skopano.
O niedawna prowadzi własny Blog (http://mysandyhome.wordpress.com/) i mam nadzieję, że w miarę szybko go uzupełni o opisy swoich wypraw po górach i różnych zakątkach świata.
Musicie również wiedzieć, że Zdzisław robi wspaniałe nalewki i doskonale radzi sobie w kuchni.
Zdzisio wracaj do pełni formy jak najszybciej.

... o pozostałych "chorowitych" jakoś brak informacji :(

pzdr

DPS
11-07-2009, 15:29
Przepraszam, że dzisiaj tak późno, ale pracy mam tyle, że nie wiem w co ręce wkładać. :-?
Pigwo, bardzo się cieszę, że jesteś teraz na naszym forum, na pewno Ci się tutaj spodoba, bo są tutaj cudni ludzie! :D
Cały czas mysle o Tomku, Zeljce i Stefku.
!950 - Mam nadzieję, że Twoja Teściowa wyzdrowieje, oby jak najwięcej siły Jej przybywało.
Pigwo - za szybką rekonwalescencję i całkowity powrót do zdrowia trzymam kciuki cały czas! :D

Pigwa
11-07-2009, 18:33
Dziękuję Wam wszystkim i jako "cudownie ocalony" czuję się w obowiązku zwrócic swoje myśli, modlitwy i energię w kierunku tych wszystkich, którzy tego teraz ciągle jeszcze potrzebują (Tomek, Zeljka, Stefek, Teściowa i może jeszcze inni o których nie wiem). I cieszę się, że przyszło mi spotkać na swojej drodze wielu nowych przyjaciół, może tym razem niezawodnych - bo wiele razy już byłem przez fałszywych przyjaciół skopany, a nawet zdradzony (Stan wojenny 1981), ale kilkoro spotkanych po drodze okazało się przyjaciółmi prawdziwymi i Tych widzę także tu na tym forum, gdzie jak widzę wszyscy są serdeczni i napewno prawdziwi. Mało się znam na budownictwie ( jestem humanistą), zawsze kupowałem domy gotowe, ale troche przeróbek w zyciu dokonałem i w miarę mojej skromnej wiedzy bedę się udzielał.

aniawmuratorze
11-07-2009, 19:01
I ja zostawiam tu moje modlitwy i dobre myśli :D

Afrodyta
11-07-2009, 20:08
1950 - mówisz i masz :D
Pigwo - wiadomo, że "przyjaciół poznaje się w biedzie". Cieszę się, że jesteś z nami :wink:
Tomek, Zelijka, Stefek, i Teściowa 1950 -kurujcie się szybko.
DPS Ty dobra duszyczko, taka zapracowana a o innych jeszcze pamiętasz, buziaki posyłam :wink:

bonetka
12-07-2009, 07:12
Dzień dobry Wszystkim :)

1950 oczywiście że będziemy się modliić ...cud życia jest bezcenny i i dotyczy każdego wieku .
Za resztę naszych Podopiecznych też :kierujemy prosby ku niebu .
Depsiunia nasz Skowroneczku :D Ty absolutnie nie przepraszaj ...wszyscy wiemy i rozumiemy ...pisz wtedy kiedy możesz.
Pigwo witamy Cię serdecznie w naszej Forumowej RODZINIE ....
Na dobry dzień ..mieszek przyniosłam , różowy :D .....i jest tam wszystko co chciałabym przekazać ...zyczenia zdrowia , radości , ciepła wenętrznego i pogodowego i wszytkiego tego czego Kazdy sobie zyczy ......
http://images6.fotosik.pl/117/57310f98e4f26fb5.jpg

od wczoraj tu cisza.......
więc ja tylko dobrą energię zostawiam :)......

pogodnego dnia . :D .....jest 6.31 poniedziałek 13.07 ....

na nowy dzień ..na obowiązki dzisiejsze ,

Afrodyta
13-07-2009, 07:08
Przyszłam się przywitać i słoneczko poranne przyniosłam
http://files.myopera.com/Pieczarkowski/albums/579284/Wsch%C3%B3d%20s%C5%82o%C5%84ca%20nad%20Ajudahem.jp g
Niech Wam pięknie dziś świeci i rozjaśnia wszystkie kłopoty. Niech położy uśmiech na Wasze usta i radość do serc :D

Anna Wiśniewska
13-07-2009, 22:02
Witajcie

Pigwo - ogromnie się cieszę. Od niedawna niestety wiem, jak cudownym prezentem może być taka diagnoza.

Nie miałam pojęcia, że kiedykolwiek o to poproszę, ale proszę o modlitwy i dobre myśli dla mojego ukochanego Taty. W środę ostateczna diagnoza w szpitalu onkologicznym. Ma duże narośla w śródpiersiu i parę jeszcze wskazujących na najgorsze objawów. Strasznie się boję :cry:

Pigwa
14-07-2009, 00:38
Jestem pewien, że wyjdzie z tego. Trzeba tylko walczyć. Nie mogę być jedynym, któremu sie udało. W każdym razie bedziemy się modlić i o Niego i o wszystkich potrzebujących, bo " Smierć kazdego człowieka umniejsza mnie, albowiem jestem zespolony z ludzkością... - John Donne".

DPS
14-07-2009, 07:05
Witajcie, kochani, jak dobrze Was widzieć! :D
Pigwo - fajnie, że jesteś z nami, będziesz tu miał wielu przyjaciół, a rozmawia się nie tylko o budowie, sam zobaczysz. :wink:
Dzisiaj z rana udało mi się znaleźć chwilę oddechu, no to pędem tutaj przybiegłam, żeby wszystkim zostawić buziaki i słoneczne pozdrowienia. :D
Aniu - oczywiście, że się pomodlimy za Twojego Tatę, bardzo mam nadzieję, że uda się Go wyleczyć i że wróci do zdrowia - jak wielu naszych "podopiecznych".
Trzymaj się, kochana, będzie dobrze, bardzo się o to postaramy, a sama widzisz, jaką moc mamy. 8)

galka
14-07-2009, 07:07
Wpadłam się przywitać :D
Żelka ,Stefek Tomek -dajcie znać co u Was słychać -dawno nie było żadnych wieści.
Pigwo-miło Cię widzieć w dobrym nastroju :D
1950, Ania Wiśniewska-jestem z Wami całym sercem
Depsia -wiem ,że z czasem u ciebie krucho ale napisz co słychać u Żelki

kawika
14-07-2009, 08:03
Jestem z Wami...

bonetka
14-07-2009, 08:34
Witam cieplutko :)

Aniu Skabie całym sercem jestem z Tobą
Pigwo jak pieknie :D ........
Dapsiunia dbaj o siebie Maleńka i nie zapracowuj się ......
Afrodytko cudowne słoneczko przyniosłaś ....i wizualne i do serduszka ....

Dobrego dnia :D

Aga J.G
14-07-2009, 12:52
Witajcie.
Przyszłam z kciukamidla Wszystkich potrzebujących.

Wysyłam dobra energie i pozytywne fluidy.

Ew-ka
14-07-2009, 15:43
Strasznie się boję :cry:

Aniu jestem z Tobą .....pomodlę sie o dobrą diagnozę dla Taty :(

EWA-S
14-07-2009, 20:41
Jestem ze wszystkimi potrzebujacymi,trzymajcie.

Afrodyta
14-07-2009, 21:51
Strasznie się boję :cry:

Aniu jestem z Tobą .....pomodlę sie o dobrą diagnozę dla Taty :(

Ja też :D

I za Tomka i Zelijkę i Stefka i Pigwę też się pomodlę :D

DPS
15-07-2009, 07:04
Dzień dobry szybkie wysyłam - myslami jestem z Wami cały czas, chociaż mnie nie widać. :wink:
Co zrobić, taka praca, że latem nie ma chwili czasu.
Ale nie narzekam, broń Boże, jest bardzo fajnie, tylko pracowicie. :lol:
Kochani, cały czas myślę o naszych potrzebujących.
Aniu, napisz coś, jak z Twoim Tatą? :roll:

Uśmiech i słoneczko wszystkim zostawiam, Bonetko, Afrodyto, Galka - buziaki! :D :D :D

Zbigniew100
15-07-2009, 08:24
Dziewczyny jestem z wami, odwagi będzie dobrze. :D :D :D

jamles
15-07-2009, 08:32
jestem, 3mam za potrzebujących zdrowia ....... znikam
:D

Anna Wiśniewska
15-07-2009, 09:50
Tato jest od 8 rano w specjalistycznym szpitalu w Szczecinie. Na razie nic nie wiem. Jakie badania, kiedy, kiedy diagnoza - cały czas czekam na jakieś informacje.

Dziękuję Wam z całego serca za dobre myśli i modlitwy.
Jak tylko będę coś wiedziała, to dam znać.

bonetka
15-07-2009, 10:42
Witam Wszystkich :)

Aniu jesteśmy z Tobą i sercem i modlitwą i myślą
Depsiuniu Ty zapracowana Pszczółko .:) ...jesteś NIESAMOWITA :D inna by się skarżyła a Ty cieszysz się że jest jak jest :)
Dobrego dnia Wszystkim :)
zdrówka naszym Podopiecznym i dobrych wiadomosci ze Szczecina ....

asia.malczewska
15-07-2009, 11:53
Kochani, przesyłam dobre myśli z wędrówki :-)
jedziemy z moją rodzinką przez Polskę z zachodu na pd. wschód. Była już Łódź, Piotrków Tryb. (dla mnie piękna starówka), okolice Sandomierza, Zamość a teraz lecimy na Leżajsk, Jarosław i Przemyśl ...
Wszystkiego dobrego dla wszystkich naszych chorowitków - czy ktoś coś wie na temat kondycji Tomka??

nitubaga
15-07-2009, 13:52
Kochani, przesyłam dobre myśli z wędrówki :-)
jedziemy z moją rodzinką przez Polskę z zachodu na pd. wschód. Była już Łódź, Piotrków Tryb. (dla mnie piękna starówka), okolice Sandomierza, Zamość a teraz lecimy na Leżajsk, Jarosław i Przemyśl ...
Wszystkiego dobrego dla wszystkich naszych chorowitków - czy ktoś coś wie na temat kondycji Tomka??



nooo to zwiedzasz moje rodzinne strony :) życzę szerokiej drogi... w Leżajsku sa piękne organy w tamtejszym Kościele... warte obejrzenia .... i posłuchania...



wszystkim życze miłego tygodnia... i tym 'chorowitkom' dużo zdrowia.... :)

malka
15-07-2009, 14:07
No kochani, nie ma totamto, chyba trzeba jakiś szpiegów do Tomka wysłać, bo osobiście siwieję z braku wiadomości (a w moim wieku nie przystoi :wink: )
Wszystkim zycze zdrówka,pogody ducha i wiary w moc FM - kochani będzie dobrze :D

Pigwa -ale Ty fajny facet jesteś :D Twoje ciepełko czuć aż tutaj :D

aka-jonek
15-07-2009, 16:43
Kochani, przesyłam dobre myśli z wędrówki :-)
jedziemy z moją rodzinką przez Polskę z zachodu na pd. wschód. Była już Łódź, Piotrków Tryb. (dla mnie piękna starówka), okolice Sandomierza, Zamość a teraz lecimy na Leżajsk, Jarosław i Przemyśl ...
Wszystkiego dobrego dla wszystkich naszych chorowitków - czy ktoś coś wie na temat kondycji Tomka??
I mnie się ckliwie zrobiło, bo to i moje rodzinne strony (po Twojej trasie - Rudnik nad Sanem), skąd właśnie wróciłam, bo zostawiliśmy dzieci dziadkom na wakacje :D.
Zaglądam tu, a informacji świeżych o zdrówku niewiele, za to "podopiecznych" przybywa :-?. Trzymajcie się Ludziki i całą zebraną energię z polskiego wybrzeża (o dziwo pogoda była piękna) Wam przekazuję!
aka

Afrodyta
15-07-2009, 17:46
Cósik nasi informatorzy się nie wywiązują :-? Cisza taka od Tomaszka zalatuje, że aż dźwięczy w uszach :roll:

DPS
15-07-2009, 18:45
Oj, Bonetko, Bonetko - niesamowita to Ty jesteś, zawsze dobre słowo każdemu znajdziesz. :D

Może ktoś zadzwoniłby do nich? Bo też czekam na wieci od Tomka, a tu nic. :roll:
Bo jak coś to sama do Majki zadzwonię. :evil: :wink:

Aniu - bardzo kciuki zaciskam, mam nadzieję, że wszystko wróci do dobrego, trzymaj się dzielnie, kochana, trzeba wierzyć, a ja się modlę cały czas.

Buziaki dla wszystkich zostawiam! :D :D :D

Cpt_Q
15-07-2009, 18:53
...Może ktoś zadzwoniłby do nich? Bo też czekam na wieci od Tomka, a tu nic. :roll:
Bo jak coś to sama do Majki zadzwonię. :evil: :wink:
...

Ja próbowałem, komórkę miała wyłączoną.

maksiu
15-07-2009, 19:16
Też bardzo ciekawy jestem wieści od Tomka.... Jaśku, Gabrysiu... nie dajcie się prosić.... nie mówię że codziennie, ale chociaż raz na kilka dni... proszę...

pozdrawiam
m.

aniawmuratorze
15-07-2009, 22:39
Moc serdeczności zostawiam
wszyscy jacyś zalatani :o czy dobre mam wrażenie?
lato za oknem powinniśmy zwolnić :wink:

mycha.:)
15-07-2009, 23:32
Też czekam na wieści o Tmku, zaglądam a tutaj nic.

I też przesyłam wszystkim potrzebującym ciepłe myśli i modlitwę :)

Co się dzieje z tymi chorobami, sama miałam robiony ostatnio rezonasns i mam prawdopodobnie mikrogruczolaka , oj co to się dzieje :(

DPS
16-07-2009, 06:24
No nie wiem, mnie tam trochę niepokoi takie długie milczenie. :roll:
Może spróbuję dzisiaj do niej się dodzwonić.

Miłego dnia dla wszystkich! :D

bonetka
16-07-2009, 08:05
Witam Wszystkich :)

a mnie nie niepokoi brak wiadomości . ..( dlatego nie dzwoniłam )
..chcieli i trochę odetchnąć .. i zajęli się swoimi sprawami ( Majeczka pracuje a Jasiek chyba nadrabia naukowo każdy dzień spędzony u Taty ) . Gdyby było coś nie daj Boże żle to na pewno by napisali a jest pewnie szara rzeczywistość dnia codzinnego ..pot. ćwieczenia słowem rehabilitacja i powolne dochodzenie do siebie . Przecież nie będzie codzinnie jakiś spektakularnych postępów .
Jakby Tomeczek był gotowy na tyle żeby mógł , to sam by napisał ( pewnie szykuje sie do tego i chce nam zrobić niespodziankę a moze chce od razu na własnych nogach pojawić się w Redakcji :D ......jakby pisał to moglibyśmy go zamęczyć tutaj :) bo domagalibyśmy się codziennych raportów ) .
Ja uważam że nie należy nic narzucać . Będą uważali że trzeba i należy ...napiszą ......przecież wiedzą gdzie i jak , prawda ? .....lub zadzwonią do kogoś ( wyslą sms ) kto ma dostęp do internetu i tu napisze . ( brak sieci czy czasu )
Oczywiście Państwo mogą mieć inne zdanie . Owszem był stan cięzki trzeba było trzymać rękę na pulsie ale teraz uważam że nie ma takiej potrzeby .
Pewnie że mozna zadzwonić ....jeśli nikt z Państwa nie zadzwoni podjadę sama .

Dobrego dnia :D

Anna Wiśniewska
16-07-2009, 08:50
Mocno trzymam kciuki za powrót do całkowitego zdrowia wszystkich naszych "duchowych podopiecznych" :P

Tata dziś od rana w obrotach lekarzy. O 7 pobranie krwi, potem po kolei następne badania. Po południu mam zamiar się dowiadywać kiedy wyniki, co dalej. Musi być dobrze, po prostu MUSI!!!!

mycha.:)
16-07-2009, 12:59
Mocno trzymam kciuki za powrót do całkowitego zdrowia wszystkich naszych "duchowych podopiecznych" :P

Tata dziś od rana w obrotach lekarzy. O 7 pobranie krwi, potem po kolei następne badania. Po południu mam zamiar się dowiadywać kiedy wyniki, co dalej. Musi być dobrze, po prostu MUSI!!!!

Pewnie że musi :)

Bonetka myślę, że tymi informacjami nas uspokoiłaś, dzięki :)

Afrodyta
16-07-2009, 14:18
Witam Wszystkich :)

a mnie nie niepokoi brak wiadomości . ..( dlatego nie dzwoniłam )
..chcieli i trochę odetchnąć .. i zajęli się swoimi sprawami ( Majeczka pracuje a Jasiek chyba nadrabia naukowo każdy dzień spędzony u Taty ) . Gdyby było coś nie daj Boże żle to na pewno by napisali a jest pewnie szara rzeczywistość dnia codzinnego ..pot. ćwieczenia słowem rehabilitacja i powolne dochodzenie do siebie . Przecież nie będzie codzinnie jakiś spektakularnych postępów .
Jakby Tomeczek był gotowy na tyle żeby mógł , to sam by napisał ( pewnie szykuje sie do tego i chce nam zrobić niespodziankę a moze chce od razu na własnych nogach pojawić się w Redakcji :D ......jakby pisał to moglibyśmy go zamęczyć tutaj :) bo domagalibyśmy się codziennych raportów ) .
Ja uważam że nie należy nic narzucać . Będą uważali że trzeba i należy ...napiszą ......przecież wiedzą gdzie i jak , prawda ? .....lub zadzwonią do kogoś ( wyslą sms ) kto ma dostęp do internetu i tu napisze . ( brak sieci czy czasu )
Oczywiście Państwo mogą mieć inne zdanie . Owszem był stan cięzki trzeba było trzymać rękę na pulsie ale teraz uważam że nie ma takiej potrzeby .
Pewnie że mozna zadzwonić ....jeśli nikt z Państwa nie zadzwoni podjadę sama .

Dobrego dnia :D
Nie chodzi tu o te duże postępy, ale o kontakt z nami. Mnie osobiście wystarczyłoby zwyczajne "Tata czuję się dobrze, rehabilitacja powoli przynosi efekty"................Jasiek! kilka słów chociaż :lol:
bonetko ja wiem, i wielu z nas pewnie też, że "brak wieści, to dobre wieści" i tego się należy trzymać.
Ale najbardziej podoba mi się wersja z niespodzianką :wink:

Anna Wiśniewska
17-07-2009, 01:16
No więc... dobrze nie jest. I nie będzie.
Bardzo zaawansowany rak płuc. Nieoperacyjny. Jutro konsultacja onkologa ma zadecydować czy chemia czy tylko radioterapia.

Sorry, nie umiem napisać nic więcej, jestem w trakcie upijania się. Od jutra będę silna, żeby Tato wycisnął z tego czasu,który Mu został totalny MAX.

Zdrowie wszystkich!

malka
17-07-2009, 02:23
Aniu - z zasady (lub z doświadczenia) jestem dość wygadana, ale w takich chwilach nie wiem co powiedzieć.
Zadne słowa nie ukoją Twojego bólu, zedne słowa nie pomoga Twojemu Tacie.
Więc wiedz tylko, że jestem tu, i jeśli moge pomóc... jestem

Nefer
17-07-2009, 02:41
Ania :( Ale nadzieja umiera ostatnia...


---------------------------

Dziś gadałam z Zeljką.
Rehabilitacja Stefka przebiega pomyślnie i daje bardzo dobre wyniki.
Niebawem jadą do specjalisty do Poznania. Zobaczymy.
Czyli jest dobrze.

Przekazuję niniejszym ucałowania od Zeljki dla Wszystkich :):)

DPS
17-07-2009, 06:45
Aniu, kochana - bardzo jesteś mądra, że chcesz być silna i pomóc Tacie dobrze wykorzystać czas. Przytulam mocno, będę się modlic i siłę dla Waszego Taty i dla Was. :(

Dzwoniła do mnie Majka. :D
U Tomka, tak jak pisała Bonetka - powolne postępy, coraz lepiej jest, ale wszystko wymaga czasu.
Musi ćwiczyć, bo została uszkodzona część mózgu, która zawiaduje orientacją w przestrzeni i w związku z tym trudno jest mu wiele rzeczy umiejscowić wokół siebie, choć teoretycznie je widzi.
Rozmawia, zależnie od kondycji danego dnia - pojedynczymi słowami, całymi zdaniami, żarty się Go trzymają.
Jest w dobrym nastroju, nie przeszkadzają Mu deficyty, cały czas towarzyszy mu pogoda ducha i uśmiech. :D
Majka wywozi Go na spacery do parku przyszpitalnego, każe czasem trochę chodzić.
Sprawność ręki wyćwiczył już na tyle, że może się podpisać. 8)
Teraz tylko ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć musi.
Jest nieźle, będzie bardzo dobrze!!! :D :D :D

Anna Wiśniewska
17-07-2009, 08:00
Ania :( Ale nadzieja umiera ostatnia...



Nefer, oczywiście!
Dlatego pisząc "czas" wierzę, że będzie to całkiem dłuuuugi czas.
Nie odbieram Taty choroby w kategorii wyroku, choć już niestety wiem, że nie dane mu będzie żyć do bardzo późnej starości, ale tak naprawdę ile tego czasu jest, to wie tylko Ten na górze. Ja się w Jego kompetencje nie mieszam.
Najważniejsze, żeby Tata był leczony, żeby się dobrze czuł, bo ostatnio z tym krucho było to i na psychice słabiej.
Teraz nadszedł czas na radość z każdego dnia bez rozdrabniania się na pierdoły. A ile tych dni będzie - ja wierzę że bardzo dużo i zrobię wszystko, żeby Tato też w to wierzył. I już!

bonetka
17-07-2009, 08:05
Witam Wszytkich :)

Aniu potrzeba Ci bardzo duzo siły .....szczególnie że może Tata nawet się nie domysla i jak tu z Nim rozmawaić jak łzy same lecą i w gardle dławi ?
Nie wiem czy bym umiała ..nigdy nie stawałam przed takim wyzwaniem i to właśnie wymaga olbrzymiej siły właściwie ponad miarę człowieka ale nie ma wyjścia i te ostanie chwile ( mam nadzieję że to bedzie dłuugi czas ) muszą być najjpiekniejsze jak się da w tej sytuacji ......jestem z Tobą.
Depsiunia
dziekuję za wiadomości . To było do przewidenia ., nie są to sprawy łatwe ....to ciągła , mozolna praca do przodu z nadzieją że wszytko będzie jak przed wypadkiem .
Najważniejsze że Tomeczek ma dobre samopoczucie , wszak ta sfera jest bardzo istotna . Boże jak to jest że z takiej głupotki są tak poważne konsekwencje ( to tylko uderzenie w tył samochodu, moment , sekundy i spot zdarzeń sprawił że powstał ten wylew ) tyle bólu , cierpienia , strachu , odebranego zdrowia , wyrwanych miesięcy z życiorysu , zupełnie innego zycia swojego i otoczenia ......straszne , niepotrzebne ......


dobrego dnia Wszystkim

Zbigniew100
17-07-2009, 08:20
Anna Wiśniewska
Niestety takie jest nasze życie.

Ważny jest każdy dzień dobrze przeżyty


Osobiste- proszę jak najszybciej skontaktować się ze specjalistami chorób przewlekłych,są to ludzie którzy bardzo dobrze rozumieją potrzeby ludzi chorych i ich rodzin / sprzęt, lekarstwa /

Dużo sił. :)

.

ewusia
17-07-2009, 08:26
DPSia :D dzięki za wiadomość, Tomek i Jego Rodzina są w naszych myślach i trzymam kciuki żeby wszystko wróciło do normalności...


Aniu, jestem z Tobą i modlę sie o siłę dla Taty i dla Was.......

kawika
17-07-2009, 09:41
Depsia - dzięki za dobre wieści.

Aniu - dużo sił i wytrwałości

Afrodyta
17-07-2009, 09:58
Naszymi informatorami, autorami tej historii,są:


1Gabrysia, johnzee, bonetka


A zaczęło się tak...

14.05
Witam,
mój Tata znany wielu Forumowiczom jako tomek1950 jest bardzo ciężko chory. Miał rozległy wylew. Wczoraj był raz operowany, a przed chwilą skończyła się druga operacja. Będzie utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej aż do poniedziałku. Jego stan jest bardzo poważny. Jedyne co mu może teraz pomóc to wszelkie wsparcie, dobre myśli i modlitwy. Wiem, że społeczność Muratora jest dla mojego Taty ogromnie ważna. Dlatego chciałabym prosić wszystkich, którzy go znają o duchowe wsparcie, dobre myśli, modlitwy...
Wiem, że ludzie ciężko chorzy, nieprzytomni czują takie wsparcie i ono im pomaga.
Bardzo dziękuję.

15.05
Ten wylew był prawdopodobnie spowodowany wypadkiem samochodowym. W piątek Tata zatrzymał się przed przejazdem kolejowym, a ktoś w niego wjechał bardzo mocno w tył. Tata był obejrzany przez neurologa i ortopedę, ale nic nie stwierdzili. Kilka dni później z niezwykle silnym bólem głowy, a zaraz potem utratą świadomości został zabrany karetką do szpitala. Okazało się, że to rozległy wylew.

15.05
Tata podobno wygląda gorzej niż wczoraj, ale w końcu miał drugą operację. Gorączkę ma jednak trochę niższą niż wczoraj tak koło 38 stopni.

16.05
Tomek rano został obejrzany przez neurochirurga, który powiedział, że rana pooperacyjna, gorączka i zwiekszająca się opuchlizna twarzy są takie, jak można się spodziewać po takiej operacji. Jutro rano zaczną mu odstawiać leki utrzymujące w stanie śpiączki, więc po kilku godzinach dopiero zacznie być jakiś efekt, czyli poniedziałek po południu.

17.05
Internistycznie ma się nieco lepiej. W nocy miał 38 z groszami, ale w dzien 36,6 stopni Celsjusza, a co najważniejsze głowa nie była gorąca, goi się. Opuchlizna się trochę zmniejszyła i wyglądał dziś nieco lepiej. Neurologicznie to nikt nic nie powie, ale miał dziś silniejsze odruchy, więc zwiększono mu dawkę środków usypiających. Jutro po obchodzie (czyli do 12 mniej więcej) mu je odstawią i będą czekać aż się wybudzi. Trwa to od 6 godz do nawet dwóch dni. Piszcie do Tomka, bo jutro będziemy mu intensyfikować czytanie Waszych postów, żeby się szybko a skutecznie obudził.

18.05
Tomek ma założone dojście centralne i zrobiony rentgen (chyba płuc), oraz jest inna strzykawka z lekiem, więc może to jest to wybudzanie. Jasiek czeka teraz na rozmowe z lekarzem, bo to co napisałam powyżej to zauważyli, bo pielęgniarki nic nie mówią.

18.05
Tomek jest wybudzany. Neurolog bardzo na niego krzyczał, ale tomek nie chciał otworzyć oczu. Wg lekarza może już słyszeć, więc czytają i czytają mu Wasze wieści. Spocił się przy obcinaniu paznokci, więc pewnie to czuł, a raczej nie jest przyzwyczajony, żeby ktoś mu to robił. Ma zapalenie płuc po intubacji, ale nie ma gorączki. Oddycha sam, ale jest jeszcze podłączony do respiratora na wszelki wypadek, gdyby zapomniał jak to się robi.

18.05
Były jakieś komplikacje kardiologiczne, ale podali leki. Oddycha niby samodzielnie, ale jednak ze wspomaganiem respiratora. Znikła opuchlizna z twarzy. Jak sie do jutra rana do 10 nie obudzi, to będą lekarze coś innego kombinować. Mama pytała pielęgniarkę o odleżyny, podobno nie ma. Ruszać Tatę może tylko wykwalifikowany personel, bo cały jest popodłączany do różnych sprzętów.
Reszta bez zmian.

19.05
Mama mi mówiła przez telefon, że ma wrażenie, że Tomek reaguje trochę na to, co się do niego mówi czy czyta.

19.05
To zapalenie płuc jest bardzo ciężkie. Tata do tomografii był znowu bardziej naładowany usypiaczami, wynik bedzie dopiero jutro. Nic nie otwiera oczu, nic a nic nie rusza gałkami ocznymi. Rusza troszkę dwiema rękami (wcześniej tylko lewą), przeszkadza mu rurka w gardle.
Czekamy co powiedzą jutro na obchodzie. Ale jak dotąd żaden lekarz nie wypowiadał się jakoś konkretniej o sprawach neurologicznych.

20.05
Tacie przed godziną nagle skoczyła gorączka, ma ponad 40 stopni, leży obłożony lodem. Przestał ruszać rękami. Na tomografi wyszły jakieś krwawienia, ale małe, nie ma powodu do dalszych operacji (uff). Jutro będzie miał tracheotomię, bo bo nie może mieć dłużej tej rurki w gardle.

20.05
otóż ...Tomkowi zelżała gorączka !!!!!!!!

20.05
Gorączka spadła do 37.
Tomek zaczął ruszać nogami, podobno całkiem porządnie, zwłaszcza prawą, co jest o tyle istotne, że główny wylew był w lewej półkuli. Dobrze oddycha.

21.05
Tata miał tracheotomię. Nie wiem nic więcej, poza tym, że zanim na nią pojechał, to dobrze oddychał, saturacja 98% cokolwiek by to miało znaczyć, ale nawet czysty spirytus nie jest 100%.
Jasiek zeznał, że coś jakby lepsze napięcie mięśniowe w rękach mu sie wydało.

21.05
Tracheotomia sie udała. Tomek oddycha dobrze, lekko tylko wspomagany respiratoerm. Gorączki brak. Nogami przestał ruszać, ale za to istotnie ściśka palcami, jakby chciał miecza dobyć i z niewoli ojomowej sie wydostać.

21.05
Tata wczorajszych wyczynów "nożnych" dziś nie powtarzał ale najprawdopodobniej jeszcze jest pod działaniem leków z narkozy (lekarz twierdzi że do nocy będzie pod ich działaniem).
Jak moja Siostra kochana pisała "miecza szuka by znów do walki ruszyć".
Moim zdaniem oznacza to, że powoli mózg zaczyna pracować (mam nadzieję, że dalej będzie jak w wierszu "Lokomotywa") są to co prawda tylko moje przypuszczenia nie poparte wiedzą ale ja tej wersji będę się trzymać.
Tata oddycha prawie samodzielnie (prawie bo w asyście respiratora), saturacja dochodzi momentami do 100%, oddech jest miarowy i głęboki.
Nie wiem dokładnie jaką ma temperaturę ale gorączki dzisiaj nie ma.
Jeżeli chodzi o zapalenie płuc, to jak stwierdził lekarz, "osłuchowo jest nieźle".
Jutro będą wyniki antybiogramu (test na jakie antybiotyki te france szpitalne nie są jeszcze odporne) będą jutro i będzie wiadomo jakie leki podawać.
Myślę (podobno czasem tak mam :wink: ), że Ojcu wygodniej będzie bez rury w gardle tylko z małą rurką w tchawicy.

Tak z innej beczki, codziennie czytam Komturowi co tutaj wypisujecie, pomimo braku odpowiedzi z jego strony, mam wrażenie że słyszy co się do niego mówi.
Może daje znaki, których ja nie zauważam, ja wiem że słyszy i będę do niego dalej mówił aż się obudzi i rzecze: "Dość synu, moje uszy nie zniosą więcej tego twojego gadania!".

Jutro będzie jeszcze lepiej, przestaną działać leki i będą kolejne oznaki powrotu do zdrowia.

22.05
Po raz pierwszy wypowiedział się neurochirurg. JEST BARDZO ZADOWOLONY. Tomek czuje łaskotki w nogach. Wiadomo na razie, że ma niedowład prawej ręki (na szczęście z wyjatkiem pisania, to Tata jest leworęczny). Ma też uszkodzony pien mózgu. Ale na to wszystko nakłada sie opuchlizna pooperacyjna i jeszcze niewchłonięte krwiaki. Jak to zniknie, to będzie można powiedzieć coś więcej, a to może jeszcze trzymać się tygodniami. Oczu jeszcze Komtur nie otwiera, ale naprawzdę zdaje się, że słyszy. I coraz bardziej jakby się rusza. To już naprawdę blisko kiedy otworzy oczy.

22.05
z czterech kończyn tylko w jednej, prawej ręce występuje niedowład przy rehabilitacji minie ...ten pień mózgu jest gorszą sprawą ale jak zejdzie opuchlizna i wszystko się wygoi wtedy dopiero będzie można powiedzieć co i jak

23.05
Tata podobno na chwilę otworzył oczy, tak mówi pielęgniarka (ja mu się osobiście nie dziwię, że akurat przy niej otworzył oczka :D ), która pomagała przy rentgenie płuc (się polepsza).
Gdy przyszedłem, kontakt był z pozoru gorszy niż przed tracheotomią, nawiasem mówiąc Ojciec wygląda duuuużo lepiej bez "rury w gębie", brak reakcji w kończynach, ale zaczął poruszać gałkami ocznymi jak we śnie (faza REM).
Reaguje na łaskotanie lewej stopy (zawsze miał łaskotki a prawa jest zabandażowana z powodu wkłucia do tętnicy).
Po wizycie neurochirurga, który przeprowadzał drugą operację, nabrałem nadzieję, że naprawdę jest coraz lepiej, stan odruchów obronnych wg mnie w skali od 1 do 10 podskoczył z -5 do +5 (jak się dzisiaj dowiedziałem wcześniejsze objawy wskazywały na poważne uszkodzenie pnia mózgu, czyli części odpowiadającej za czynności życiowe), dzisiaj można powiedzieć: "jest (kobieta lekkich obyczajów) dobrze". Teraz trzeba dostarczać Komturowi silnych bodźców (Komturowa o to zadba) aby przedrzeć się przez "watę" i dotrzeć do świadomości.

23.05
Ponieważ Tomaszek był nadpobudliwy p. doktor zaordynował środki uspakajace po których śpi . Wszystko jest w porządku tylko mniej się wierci :)
Majeczka kontaktowała się z p.rehabilitantką która stwierdziła że za wcześnie na rozpoczęcie tych zabiegów ale podpowiedziała że reh. powinna się odbywać w Poliklinice i nalezy zarezerowować sobie w niej miejsce.

23.05
Na początek uspokoję wszystkich, jest lepiej i są postępy (piszę to na wstępie gdyż nie jestem sadystą). To tyle tytułem wstępu, teraz zaczynam budować napięcie:
Wyjechaliśmy z komturii trochę późno bo szukaliśmy dokumentów, tak więc dotarliśmy do szpitala około 14.
Wszedłem na salę i obok łóżka zobaczyłem trzy puste torebki po krwi.
Na monitorze następujące : niskie ciśnienie, powolne tętno, trochę zbyt wysokie stężenie CO2. Połaskotałem w stopę na dzień doby a tu nic, zero mimiki twarzy, zero kontaktu, niestety od ratownika na oddziale zbyt wiele nie udało się wyciągnąć (mówił, że jest O.K.) a lekarz był na obiedzie. Pomyślałem sobie: w nocy coś się stało (krwotok lub coś w tym stylu), nastąpiło jakieś pogorszenie stanu zdrowia, powiększył się obrzęk mózgu. Ogólnie kontakt i parametry przedstawiały się jak przed czterema dniami.
Dobra dosyć tego, już mówię co się stało. Tata w nocy zaczął trochę rozrabiać i wyrywać sobie rurki (a sporo tego wisi na wieszaku przy łóżku) i dla własnego bezpieczeństwa zostały mu podane leki nasenne, jeden z lekarzy mówił kilka dni temu, że jest to normalna procedura w tego typu sytuacjach.
"Więc" (z jakiegoś dziwnego powodu uwielbiam rozpoczynać zdanie od tego słowa) pomimo, iż wygląda na pogorszenie, jest to postęp i idzie ku lepszemu.

24.05
Tata dalej jest pod działaniem leków uspokajających ale podobno trochę mniejszym, gdyż na dotyk reakcja wróciła.
Sumiennie komtura Córa jego stymuluje i opieką należytą otacza.

24.05
wieczorem Tata zaczął dawać znaki, że słyszy!
Jeszcze nie może otworzyć oczu ale w odpowiedzi na zadawane pytania, mruży oczy.
Jak znam moją siostrę (socjolog), to bez wielokrotnej próby się nie obyło, tak więc informacja musi być precyzyjna i pewna.

25.05
Komtur otworzył jedno oko. Ponoć dwa razy.

25.05
Tomek oddycha już przeponą, a nie jak dotąd samym szczytem płuc, choć dalej ma zapalenie płuc. Wygląda lepiej. Mrugał oczami, usiłował się uśmiechnąć kącikiem ust, bardzo poruszył się informacją, że jakieś tam drewno przywieziono do Komturii (chyba się o to martwił).

26.05
Komturek Majeczkę scisnął za rekę i to PRAWĄ dłonią
Dzisiaj przychodzi rehabilitantka wewnętrzna.
Majka pozdrawia wszystkich i dziękuje za wszelkie wsparcie
Słuchać czytania postów przychodzi czasami cała obsada OIOMU

26.05
Postępy Komtur zrobił ogromne o ostatniej mej wizyty:
1. Przywitał mnie otwartym okiem (czuwać trza kto do komnaty wchodzi i czy aby na pewno się pokłonił);
2. Uśmiecha się (rad z widoku synowego widać);
3. Potrafi zaciskać rękę (jakże to tak syna inaczej powitać niźli prawicy uściskiem).

Wszystkie wyżej wymienione gesty, kurtuazyjnymi zwane wykonał ochoczo i z pełną świadomością,

Łoże niestety siły z Taty wysysa, bo słaby jeszcze, ale do sprawności umysłowej (dowcip zacny, synowy docenia i uśmiechem kwituje) oraz fizycznej powraca. Nadzieję żywić trzeba, iż działania cyrulików z olsztyńskiej twierdzy pozwolą na szybki do pełni sił powrót.

Pożegnanie bez uścisku dłoni obyć się również nie mogło,

Postów z forum (całości rad nierad nie byłem w stanie w jeden dzień przeczytać) wysłuchał z zaciekawieniem, co poniektóre pomysły kwitując uśmiechem lub brwi uniesieniem.

27.05
Komtur do obchodów urodzin się szykuje, bo właśnie zaczął samodzielnie oddychać, respirator won poszedł. Parametry oddechowe bardzo dobre. Kontaktowość dziś nieco mniejsza, ale tłumaczę to sobie, że wszystko poszło w samodzielne oddychanie.

27.05
Dzisiaj pewna pielęgniarka wpadła na pomysł zacny: leży tak Komtur od dni niezliczonych, trza by odrobinkę posiedział (łózko w regulacją takową, z napędem elektrycznym wyposażone zostało), pomyślała chwilę czy przeciwwskazań jakich nie ma i łoże komturowe w fotel zamieniła. Początkowo taka zmiana nie przypadła Ojcu do gustu ale po kilku chwilach rad był ze zmiany. Oczy otworzył i po zgromadzonych rozejrzał się z zaciekawieniem, uśmiechem obdarzył zarówno personel jaki mą skromną osobę. Powiedzieć muszę, że wyglądał w tej pozycji godnie. Widać oczy łatwiej otwierają się w pozycji siedzącej, bo długo trzymał powieki otwarte.

Kolejna z medycznego punktu widzenia, ważniejsza jest taka wiadomość, że tata niebawem ma szanse na przeniesienie do innego szpitala, na oddział neurologii (albo coś w tym stylu), dzisiaj badał go neurochirurg i bardzo był zadowolony z wyników. Rana pooperacyjna goi się bardzo dobrze, dzisiaj gruby opatrunek z gazy, przymocowany do głowy za pomocą plastrów i siatki wyglądającej jak kabaretka powędrował do kosza a w jego miejsce wylądował plaster, odrobinę tylko większy niż te znane z domowych/samochodowych apteczek.

28.05
Dzisiaj tata był baardzo słaby, widać samodzielne oddychanie, jest bardzo ciężkim zajęciem od którego odwykł albo po prostu zbiera siły przed czekającą go jutro podróżą...

...do innego szpitala.
Zapalenie płuc już prawie zwalczone, temperatura w okolicach 36,6 st.C, oddycha samodzielnie (choć dzisiaj trochę ciężej niż wczoraj), krążenie w normie, więc lekarze nie widzą powodu aby zajmował miejsce na OIOM`ie.
I dobrze, bo na tym oddziale to nie bardzo jest z kim pogadać i głośno bywa, bo aparaty jak nie dzwonią to piszczą jak nie piszczą to znowu brzęczą a zwłaszcza ta maszyna, która robi ping :wink:, więc wyspać się nie idzie.
Na dodatek na OIOM`ie grasują najodporniejsze szczepy bakterii, czas więc przenieść Komtura w nową, dającą lepsze perspektywy rozwoju lokalizację. Jutro popołudniu Tata pojedzie do szpitala wojskowego (tego samego, w którym przechodził operację nr 2).
Wg mnie stan Ojca mego, dzisiaj był trochę gorszy niż wczoraj, bo ciężej mu było oddychać ale lekarze uspokajają, że nic złego się nie dzieje i wszystko idzie tak jak ma iść, czyli do przodu.

29.05
Tomek opuścił OIOM i jest w tym drugim szpitalu. Jest widocznie lepiej, komunikuje swoje potrzeby (zimno w stopy, uwieranie rurek i aparatury). Trzeba to oczywiście zgadywać, ale potakuje i zaprzecza.
Precz z OIOMem!

29.05
Wczoraj nie było słodko, dzisiaj rano też rozmowa nam się nie kleiła, bałem się, że może zostawią Tatę na OIOM`ie. Na szczęście lekarze znali powód takiego stanu rzeczy, oni wiedzieli coś, o czym ja nie miałem pojęcia.
Jak tylko Ojca położyli na nowym oddziale, podpięli do monitora, przyłączyli kroplówkę i jedzenie, okryli cieplutko to zorientowałem się co jest grane.
Tata, dowiedziawszy się o przeprowadzce, zbierał siły, aby zrobić dobre wrażenie, w nowym szpitalu, w jednoosobowym pokoju, promieniał, dzisiaj gadka nam się kleiła, jak za dawnych czasów w Komturii (może odrobinkę koloryzuję ale naprawdę jest coraz lepiej).
To Tomek wybrał palec, na którym ma być czujnik, to on kazał sobie okryć cieplej nogi (niestety mówi bezgłośnie z powodu rurki w krtani).
Neurochirurg, który dzisiaj Go dzisiaj badał, był bardzo zadowolony z postępów.
Tata opracował nawet własny sposób wzywania pielęgniarki:
Jeżeli mnie niema w pobliżu, to aby włączyć alarm, zaczyna wolniej oddychać, gdy pokoju znajdzie się "odpowiedni personel", tata zaczyna znowu normalnie oddychać, "se chłopak potrafi poradzić w każdej sytuacji" :D.
Opieka w nowym miejscu, jest co najmniej równie dobra jak na OIOM`ie, z tą jednakowoż różnicą, iż "personel pielęgniarski" składa się wyłącznie z płci pięknej :D.
Jeżeli taka kadra (uśmiechnięta i życzliwa) była by w całym kraju, to chorowanie było by znacznie fajniejsze.

31.05
Wczoraj Tomek był bardzo zmęczony i mało kontktowy (może to z powodu zmiany szpitala w piątek?), ale dziś był bardziej rozmowny. Kilka razy ewidentnie się uśmiechnął adekwatnie do treści, komunikował ściskaniem rąk, otwieraniem i zamykaniem oczu, ruchami stóp i dłońmi. Na pewno jest lepiej, choć myślę, że droga z Olsztyna do Komturii jest jednak jeszcze bardzo odległa.
Przyszedł do Taty bardzo sympatyczny ksiądz. Szpital przestał być wojskowy dwa tyg temu, ale kapelan pozostał. Tata wyraźnie zażyczył sobie sakramentu namaszczenia chorych. Wierzę, że to pomoże odzyskać mu siły i zdrowie. Bardzo jest jeszcze słaby. Po kilku minutach kontaktu nagle usypia. Opiekę szpitalną ma naprawdę wzorową.

01.06
dziś Janek rozmawiał z panią neurolog, która widziła stan Tomka na początku. Powiedziała, że jest ogromny postęp. Jeszcze bardzo długa droga przed nim, ale ma szanse na całkowity powrót do normalnego życia.
Jutro odstawiają już antybiotyk, to też dobra wiadomość, bo bo to było bardzo mocne świństwo.
Tomek coraz lepiej komunikuje swoje potrzeby, dziś "zażądał" zwilżenia warg.

02.06
Tomkowi wyjęli dziś rurkę z nosa i pielęgniarka nakarmiła go kilkoma łyżkami zupy. Normalnej szpitalnej, a nie papki Nutricii. Ale pokarało Komtura za tak długie leżenie, bo to była zupa botwinkowa, której nigdy bardzo nie lubił. Jeśli jeszcze nie daj Boże była doprawiona koperkiem, to grób mogiła, bo koperku od urodzenia nienawidził szczerze. Krzywił się, ale zjadł. Na noc znowu dostanie sondę, ale to i tak jest postęp.
Współpracował z Jaśkiem przy goleniu.

02.06
Tak Jak moja Siostra pisała, Tata jadł z niesmakiem, wodnistą zupkę z botwinki. Na szczęście udało się przekonać Pielęgniarkę, iż Tata potrzebuje, dla zabicia smaku znienawidzonej zupki, czegoś treściwszego. W sklepie opodal dało się znaleźć "metodę na głoda", pod postacią serka waniliowego znanej firmy.
Jak mówię Ojcu o FM to składa jakoś tak dziwnie usta (mi jako twardzielowi nie wypada tego jakoś szczególnie interpretować), moja Narzeczona twierdzi, że to znak abym ucałował wszystkich Forumowiczów. Niniejszym przekazując wolę Ojca Mego, Wielkiego Komtura Mazurskiego: Przekazuję ucałowania wszystkim forumowiczkom (gdyby nie ogólne "twardzielostwo" poleciał bym "na Gierka" również z Męskimi członkami Szanownej Społeczności Forum), Forumowiczom zaś przesyłam uściski zarówno kończyn górnych jak i "na niedźwiedzia"

03.06
Tomek miał dziś tomografię, jutro na podstawie wyniku zapadnie decyzja o przeniesieniu na oddział rehabilitacyjny. Zależy to od tego czy nie zagraża wodogłowie - wtedy będą wszczepiali zastawki.
Znowu kilka łyżeczek normalnego jedzenia do przodu.
Innych spektakularnych postępów brak.
Ale kontakt jest i nawet trochę Tomek reaguje na abstrakcyjne dowcipy.

04.06
Tomek miał dziś rano pierwszą rehabilitację. Strasznie był po niej zmęczony, długo spał. Zjadł potrawkę z kurczaka, mus jabłkowy i jogurt (oczywiście nie raz i w ilościach niezbyt pochlebiających posturze Komtura). Na razie jeszcze zostaje na oddziale neurochirurgicznym.

05.06
Tomek dostał gorączki, robią posiewy, bo na razie nie wiadomo z jakiego powodu. Od pielęgniarek przed południem ponoć zjadł coś, ale później od Jaśka już nic nie chciał. I kontakt był mniejszy, zapewne z powodu gorączki, więcej spał i był bardziej zmęczony. Może jutro będzie lepiej.
Pozdrawiam

07.06
Tomek już je sam w sensie że nie jest zakładana sonda nawet na noc . Gabrysia ugotowała wspaniały rosół w/g receptury chińskiej i Tomek zjadł bardzo dużo :) czyli wraca apetyt :)
Temperatura spadła i jest 36,6 ....:) .
Czuje się dobrze , na wszystko reaguje jak trzeba. :D

07.06
Jako że dziś jest niedziela, wieści od cyrulików nie posiadam nowych, w dniu wczorajszym machina pewna piekielna, tomografem zwana, nakreśliła odraz wnętrza głowy Komtura, druga zaś płuc wizerunek na obrazie utrwaliła. Wątpliwości nie ma: Komtur mózg posiada, goi się on dobrze i jest coraz mniej opuchnięty. Na widok płuc wizerunku żaden ze zgromadzonych cyrulików "oczów" nie wybałuszył, więc i w tej materii źle być nie może.
Wczorajszą "gorącość" miksturami magicznymi udało się ostudzić.
Komturowi wikt domowy smakuje bardziej niż serwowane w twierdzy olsztyńskiej jadło a i apetyt Mu dopisuje coraz lepszy.

09.06
Nasz TOMECZEK :D robi dalsze postępy :) Podnosi powieki na dłuższą chwilę......logicznie rozmawia ruchem powiek czy ścinięciem dłoni potwierdzając lub negując odpowiedż..
sam potrafi przesunąć troszkę nogi ...( zmienić pozycję ) .
Płuca ma czyste tylko w oskrzelach cos tam jest ale to dlatego że jest ta rurka w gardle ...za kilka dni ją wyjmą :D....
Ma rehabilitację codziennie ale trzeba ją prowadzić bardzo ostrożnie bo jest bardzo słaby i przy większym wysiłku skacze Mu cośnienie :(
Bardzo chętnie je przecierane zupki i mięsa .( ne można solić potraw ze wzgledu na ciśnienie ) . Ma apetyt :D
Najprawdpodobneij potrzeba będzie tylko jeszcze jednej operacji kosmetycznej , druga ( wchłonęło się samo ) jest zbędna :D

11.06
Tomeczek sam już oddycha ( przez nos ......rurka tracheotomiczna jest częściowo przysłonięta ), logicznie komunikuje się ze światem zewnętrznym - mówi jeszcze niewyrażnie ze wzgledu na tę rurkę i zażądał ...zaprowadzenia tam gdzie król chodził piechotą

12.06
KOMTUREK ....dzisiaj miał powóz i stangreta .:) ...przemierzał włości swoje tudzież sąsiadów z najbliżej okolicy ....zwiedził prawie wszytko .:) ....
no i zagadka .,...o co chodzi ??? wiecie ??? .......
opócz tego dwie cięmięzycielki zmodrowały GO wszelkimi torturami fizycznymi jakie przy nich wykonywać musiał ......
Na kolację spożył maleńki pucharek jadła ale mający wszelkie niezbędne składniczki sycące i wzmocnienie zapewniające oraz wagę podwyższające ...

Kto nie zgadł ? ))) o co chodzi nizej wyjaśnienie .......
przejażdzka wózkiem inwalidzkim prowadzonym przez pielęgniarkę .po szpitalu w celach poznawczych ..tu pokój , tu sale chorych ..
2 panie rehabilitantki ....jogurt energetyczny z apteki ....

15.06
widziałam zdjęcie Tomeczka ...głowa uniesiona znad poduszki , rozmawiał przez tel.
Skrarbeczki ja rzeczywiście tak napisałm ze Kochany nasz Komturek rozmawiał przez tel. bo....przez tel się rozmawia ...ale przez tel. można też prowadzić monolog .....a druga strona słucha czy ew. mówi od czasu do czasu jakieś pojedyńcze słowa .
Jestem przekonana że jak będzie na siłaćh na pewno coś napisze ...

Dzisiaj jest już bez rurki tracheotomicznej ( nareszcie !!! będzie zdecydowanie lepiej mówił i ogólnie będzie wygodniej .

17.06
więc tak ...opózniło się wyjęcie rurki ..i wyjęli dopiero dzisiaj , szykują się do usunięcia cewnika ( to prowadzi się chyba w kilku krokach zaciskając coraz bardziej aby wróciły odruchy czucia ).
Komturek wczoraj zazyczył sobie danie ...Jasieczek specjalnie je zorganiozował ..to gołąbki :)
Dzisiaj był chyba rosołek Gabrysi

19.06
Tracheotomia - "była rurka a jest dziurka" (zaklejona plasterkiem)
Tata jest w stanie stać na własnych nogach, przy niewielkiej pomocy w utrzymaniu równowagi.
Coraz więcej czynności chce i wykonuje sam, chociażby picie z kubka, choć te plastikowe kubeczki jakoś się tak łatwo zgniatają .
Od wczoraj dostaje "normalne szpitalne jedzenie" i o dziwo, spożywa je ze smakiem. Wcześniej Tata dostawał zmiksowane zupki które trzeba było tylko połykać, teraz jest co pogryźć.
A z wiadomości technicznych, trwają przygotowania do przeniesienia Taty na oddział rechabilitacji ale to jest kwestia jeszcze, co najmniej tygodnia.

Teraz na zakończenie małe ogłoszonko
Tata poprosił mnie abym w jego imieniu pozdrowił wszystkich Forumowiczów.

24.06
Jutro Tatę czeka kolejna podróż (karetką zapewne), do kolejnego, czwartego z kolei szpitala. Będzie to Poliklinika MSWiA, oddział rechabilitacji po udarowej.
Wczoraj Tomek wspinał się na szczyty swoich możliwości, wizyta Małżonki naprawdę działa cuda .
Dzisiaj budziłem Go tylko na jedzonko, wiedząc ile pracy włożył w poprzedni dzień, nie domagałem się większej aktywności, niech zbiera siły na przeprowadzkę.

Zarówno wczoraj jak i dzisiaj Tata (NA WŁASNYCH NOGACH!!!, z delikatną mą pomocą) odbył spacer do "subpomieszczenia" swego pokoju. Jaki był to wysiłek po sześciu tygodniach "leżenia plackiem" (b.t.w. wczoraj rozpoczął się siódmy tydzień pobytu Taty w placówkach polskiej służby zdrowia), niech świadczy fakt, że w pozycji wertykalnej (jak pięknie pisze się to na klawiaturze komputera, może dlatego tak lubię to słowo bieleją mu palce pod paznokciami. Ale dzisiejszą lubość do pozycji horyzontalnej (tego już się tak ładnie nie pisze , można tłumaczyć złymi warunkami biometeorologicznymi.

Na koniec napiszę naprawdę pozytywne wieści: Komtur został odłączony od rurek wszelakich! nawet wemflon (przepraszam P.T. czytelników FM, jeżeli pisownia tego trudnego słowa jest inna, lecz znam je tylko w wersji fonetycznej), jest już zbędny, gdyż podawanie antybiotyków i kroplówek zostało zakończone.

26.06

Tomek ulokowany w nowej siedzibie, w szpitalu MSWiA w Olsztynie na oddziale "rechabilitacji neurologicznej".
Nareszcie Komtur nie jest sam na sali, ma dwóch sąsiadów, tak więc ma z kim pogadać jeżeli najdzie Go taka ochota
Szpital nie jest tak nowocześnie wyposażony jak dwa poprzednie ale teraz to liczy się nie wyposażenie, lecz motywacja i kompetentni ludzie a tych jak mniemam, nie brak w owej placówce.

Oczywiście, nie odbyło się bez problemów a oto walki mej z "biurokratyczną Hydrą" historia (prawie) krótka:

ZULU 0900 - rozpoczęcie operacji "Olsztyński Desant" (OD)
Założenia ogólne misji: przerzucenie jednostki desantowej w rejon misji, uchwycenie i zabezpieczenie przyczółków w rejonie przyszłych działań.

ZULU 0910 - załadunek jednostki desantowej oraz zaopatrzenia, do środków transportu. Ta część misji przebiegła bezproblemowo.

ZULU 0930 - Dotarcie jednostki desantowej w rejom działań. Nie napotkano problemów.

ZULU 0935 - Jednostka desantowa bez oporu zajęła wyznaczone pozycje. Jednostka zaopatrzeniowo-logistyczna napotkała silny opór ze strony stacjonujących w rejonie działań wrogich jednostek biurokratycznych. W rejonie Rejestracji odbyła się pierwsza bitwa. Starcie ujawniło poważne braki w wyposażeniu: dowód osobisty oraz dowód ubezpieczenia, z tego powodu pierwszy atak został odparty. Jednostka desantowa pozostała na pozycji bez wsparcia, jednostka zaopatrzeniowo logistyczna zmuszona została do "wycofania się na z góry upatrzone pozycje".

ZULU 0955 - Dotarcie jednostki zopatrzeniowo-logistycznej w rejon "szpitala miejskiego". Speckomando w/w jednostki, błyskawicznie i bez oporu wrogich jednostek, opanowało następujące rejony: Rejestracja, OIOM, Archiwum. Tutaj nadmienię, że przedmiotem tajnych działań na tyłach wroga było zdobycie cennego artefaktu: "Dowodu Ubezpieczenia Społecznego", pod postacią potwierdzenia przelewu składki do ZUS. Artefakt ów, o wielkiej sile rażenia dołączony został do dokumentacji medycznej.
Wywiad speckomanda, ustalił ponad wszelką wątpliwość, że artefakt został ukryty w tajnej, dobrze ufortyfikowanej bazie "chirurgia ogólna" (tam stacjonuje fachowiec, analizujący dokumentację dotyczącą zakażeń szpitalnych).

ZULU 1030 - Rozpoczęcie operacji "Widmo".
Cele akcji - Przeniknięcie do pilnie strzeżonej bazy wroga, zlokalizowanie artefaktu, wynegocjowanie przekazania artefaktu.
Ze względu na silne ufortyfikowanie bazy, frontalny atak bez wsparcia lotnictwa skazany był by na niepowodzenie. Dlatego jedynym sposobem była infiltracja siedziby wroga i "wydębienie" artefaktu metodą na "biednego misia" (metoda ta nie działa jedynie na doświadczone jednostki np. nauczycielki oraz osobniki męskie). Przedmiotem działań wywiadowczych stała się sekretarka doktora. Po odnalezieniu w siedzibie zwanej "kanciapą" dokumentacji medycznej, natrafiono na poważny problem: artefakt został zamknięty w środku dokumentacji, za pomocą czterech potężnych zszywek (a zebrało się tego poważne tomiszcze). Z pomocą przyszły dopiero zaprzyjaźnione jednostki z "Archiwum", dzięki ich interwencji zapadła decyzja: wyrywamy! Ze zdobytym artefaktem udałem się do archiwum w celu pozostawienia falsyfikatu w miejscu oryginalnego dokumentu.
Misja zakończona pełnym sukcesem.

ZULU 1140 Operacja "Dowód Osobisty'
Cel misji: zdobycie kserokopii/wydruku dowodu osobistego.
Ta część misji wymagała jedynie uzyskania dostępu do komputera w kwaterze głównej dowodzenia manewrami w rejonie Olsztyna.
Dzięki posiadanym uprawnieniom nadanym przez Aneskę, ta część misji nie nastręczała żadnych problemów. Skan dowodu został zgrany na pendrive'a (oryginał dowodu przechowywany jest w warszawskiej bazie operacyjnej).
Nieco problemów nastręczyło "upapierowienie" wersji elektronicznej. Dzięki mobilnej stacji nadawczo-odbiorczej, działającej w paśmie obywatelskim , zainstalowanej w mobilnym punkcie dowodzenia, wywiad zdołał zlokalizować infrastrukturę, umożliwiającą wykonanie misji. W okolicach CH "Alfa" przeprowadzony został kluczowy etap misji.

ZULU 1230 Operacja "Bez Przebaczenia"
Cel misji: przełamanie linii obrony w rejonie rejestracji i frontalny atak na odział rechabilitacji.
Korpus ekspedycyjny jednostki zaopatrzeniowo-logistycznej wyposażony w artefakty bez przeszkód pokonał doborowe jednostki wroga stacjonujące w rejonie rejestracji.
Następny etap misji polegał na przekazaniu szczegułowych danych wywiadowczych agentom "sekretariatu oddziału rechabilitacji neurlogicznej".
Ta tajna misja umożliwiła dostarczenie zaopatrzenia jednostce desantowej utrzymującej przyczółki.

ZULU 1520 Operacja "Realizacja Recept"
Cel misji: wykupienie leków.
Jednostka zaopatrzeniowa napotkała silny opór ze strony jednostek aptecznych: "lek o podanej nazwie nie występuje w tej dawce" (teraz wiem, że jest, tylko pod inną nazwą handlową).
Szturm "Szpitala Akademickiego" pozwolił na zdobycie odpowiednich dokumentów.

ZULU 1730 Zakończenie operacji "Olsztyński Desant"
Jednostka Desantowa udała się na zasłużony odpoczynek, odegrano "Capstrzyk".
Podsumowanie operacji: misja zakończona została pełnym sukcesem. Strat w ludziach nie odnotowano po żadnej z walczących stron.

17.07. wiadomość przekazana przez DPS-ię
Dzwoniła do mnie Majka.
U Tomka powolne postępy, coraz lepiej jest, ale wszystko wymaga czasu.
Musi ćwiczyć, bo została uszkodzona część mózgu, która zawiaduje orientacją w przestrzeni i w związku z tym trudno jest mu wiele rzeczy umiejscowić wokół siebie, choć teoretycznie je widzi.
Rozmawia, zależnie od kondycji danego dnia - pojedynczymi słowami, całymi zdaniami, żarty się Go trzymają.
Jest w dobrym nastroju, nie przeszkadzają Mu deficyty, cały czas towarzyszy mu pogoda ducha i uśmiech.
Majka wywozi Go na spacery do parku przyszpitalnego, każe czasem trochę chodzić.
Sprawność ręki wyćwiczył już na tyle, że może się podpisać.

malka
17-07-2009, 13:27
o o, na takie wiadomości czekałam - najbardziej podoba mi się
"Jest w dobrym nastroju, nie przeszkadzają Mu deficyty, cały czas towarzyszy mu pogoda ducha i uśmiech."

tak trzymaj kochany, tak trzymaj

Buziaki dla całek Komturowej Rodziny, posyłam

Pigwa
17-07-2009, 21:13
Aniu. Świat jest pełen cudów, oczym przekonałem się na własnej skórze. Nie wolno tracić wiary. W najblizszą niedzielę idę do kościoła podziekować Bogu za wrócone zdrowie i za wspaniałych przyjaciół, którzy byli ze mną w godzinie próby. Poproszę naszego księdza Andrzeja, który jest moim przyjacielem, aby te mszę odprawił również w intencji twojego taty ( bardzo proszę napisz jak ma na imię - choć Pan Bóg z całą pewnoscią wie). Badż dzielna, jesteśmy z Wami.

Pigwa
17-07-2009, 21:15
Brawo Tomek!!! Tak trzymać!!!

Anna Wiśniewska
17-07-2009, 21:58
Pigwo... dziękuję...
Tato ma na imię Jan

Byliśmy dziś w szpitalu, jutro Tatę zabieramy do domu. Diagnoza postawiona. Nowotwór płuc, nieoperacyjny ze względu na charakter - drobnokomórkowy. Ale akurat ten rodzaj jest bardzo podatny na chemię, więc w poniedziałek zgłaszamy się w poradni w Koszalinie i zaczynamy chemioterapię, a potem może radioterapię.
Pani doktor, gdy zostałam z nią sama, powiedziała mi, że taki nowotwór jest czasem wyleczalny, ale na pewno zaleczalny i już po pierwszej chemii będą jakieś efekty.

A co najważniejsze, Tato jest dobrze nastawiony. Chce walczyć. Jasne, miał dziś chwile słabości, ale nie dam mu się poddać! Będziemy walczyć o każdy miesiąc. I tak przez długie lata :lol:

Dzięki za wsparcie. Kochani jesteście.

daggulka
17-07-2009, 22:27
Aniu .... jestem pełna podziwu dla Twojej postawy ..... wiem, że to niełatwe i czekają Was wszystkich ciężkie chwile - ale sama zobacz:
Od Tomcia wieści dobre
Dosia wyzdrowiała
Pigwa wyzdrowiał, choć także lekko nie było
Zeljka i Stefek sobie radzą i z życiem i z rehabilitacją , choć wiem że bardzo im ciężko

wszystko do przodu ..... bedzie dobrze :D

a co u teściowej 1950? wiadomo coś?

Pigwa
17-07-2009, 22:53
Bardzo ważna jest wola walki. Nie wolno się poddawać. Siła wiary w wyzdrowienie jest tak samo ważna, jak chemia czy radiacja. Bedzie dobrze.

EWA-S
17-07-2009, 23:26
No no no na takie wiadomosci czekalismy,az sie serce raduje.Walczcie z tymi choróbskami,my bedziemy wspomagac i bedzie dobrze.

DPS
18-07-2009, 07:23
Dzień doberek wszystkim.

Aniu - fantastyczna z Ciebie dziewczyna, wierzę gorąco, że Twój Tata ma przed sobą jeszcze wiele, wiele czasu, a kto wie - może jednak czeka Go jeszcze późna starość?
To prawda jest, że nadzieja umiera ostatnia.
Modlę się i wierzę, że jeszcze będzie dobrze!

Afrodyta
18-07-2009, 09:39
Aniu .... jestem pełna podziwu dla Twojej postawy ..... wiem, że to niełatwe i czekają Was wszystkich ciężkie chwile - ale sama zobacz:
Od Tomcia wieści dobre
Dosia wyzdrowiała
Pigwa wyzdrowiał, choć także lekko nie było
Zeljka i Stefek sobie radzą i z życiem i z rehabilitacją , choć wiem że bardzo im ciężko

wszystko do przodu ..... bedzie dobrze :D

a co u teściowej 1950? wiadomo coś?
Jakoś upał mi na mózg podziałał, że nie chce mi się skrobnąć po swojemu :oops: Podpiszę się więc pod daggulką / chyba się nie obrazisz?/ bo to słowa żywcem z mej głowy wyjęte i po ludzku poskładane :wink:

galka
18-07-2009, 15:18
Aniu -możesz liczyć na wsparcie forumowej braci,która może nie ma mocy uzdrawiania ale w sytuacjach kryzysowych jest taka.....taka,ze nie ma drugiej takiej :D
Ja też wspieram Cię i jestem z Tobą i Twoim Tatą .Mam nadzieję ,że będzie dobrze.

Depsiu - wielkie buziaki dla Ciebie za wiadomości od Tomka
Ucałuj Żelkę i Stefanka -ich codzienne małe sukcesy są dla nas wielka radością

Pigwa
18-07-2009, 16:12
Ze smutkiem muszę donieść, że moja forumowa przyjaciółka ( z innego forum), dobry i wspaniały człowiek, kucharka znakomita, Ela (Favita)odeszła od nas wczoraj na zawsze po długiej walce z rakiem. :cry: :cry: :cry: Proszę Was o modlitwę za spokój Jej duszy.

bonetka
18-07-2009, 17:58
Witam popołudniowo ....

Pigwo ...żal .....mam nadzieję że Ela miała piękne zycie , ugotowała najwspanialszy obiad świata , jej przepisy były inspiracją dla innych, Zrealizowała swoje plany i była szczęśliwa .
Najgorsza to ta końcówka :cry: walka z rakiem jest ciężka , wyniszczająca i bolesna . Tak poukładnay jest ten swiat .....nie wiesz czemu akurat ciebie czy najblizych cos takiego dotyka , dlaczego tak a nie inaczej i nawet jak walczysz z nadzieją na zwycięstwo los ma inne plany .
Cierpienie jest nieodłącznie związane z człowiekiem . Mogłaby go nie być ale jest i ma się czasami dobrze . Słabi konstrukcyjnie jesteśmy :(
Dlatego cieszmy się każdym dniem i dziękujmy Bogu za cud życia i za zdrowie . Nie lekceważmy najmniejszych objawów czegoś złego , reagujmy w porę bo walka podjęta za pózno jest z góry skazana na klęskę . Nie biegnijmy ciągle do przodu byle szybciej i dalej i więcej . Słowem dbajmy o siebie w szerokim zakresie duszy i ciała .
Aniu duuzo siły dla Ciebie i dla Taty . Powodzenia .
Gorące pozdrowienia dla naszych Wszystkich Podopiecznych jesteście w naszych modlitwach i w sercach .
Modlimy się tez za Zmarłych im też modlitwa jest bardzo potrzebna .

DPS
18-07-2009, 20:28
Także znałam Elę Favitę... :cry:
To była serdeczna i dobra Kobieta, wspaniały Człowiek.
Niech Jej teraz chociaż lekko będzie i bez cierpienia... :cry: :cry: :cry:

1950
18-07-2009, 20:58
a co u teściowej 1950? wiadomo coś?
na razie markery nowotworowe nie wykazały w zasadzie nowotworu,
ale to nie jest miarodajne,
pobrano wycinki z guza w jelicie i czekamy na wyniki,
cierpi :-?

Anna Wiśniewska
18-07-2009, 21:17
Kochani

Jesteście wspaniali. Dziękuję. Jak poczytam, jest mi lepiej i lżej.
Tato walczy. Po męczącej podróży do domu byłam pełna obaw, ale niedawno do niego dzwoniłam i jest ok. W poniedziałek o 8 rano stawia się na chemię. Żartowaliśmy nawet sporo :lol:

Nadzieja umiera ostatnia. Statystyki są okropne, ale składają się na nie te krótkie okresy i te bardzo długie. Wszyscy głęboko wierzymy, że Taty życie potrwa jeszcze bardzo długo. Za bardzo Go kochamy, żeby pozwolić Mu zasilić armię Aniołów zbyt szybko.

Pomodlę się za duszę Eli. Każdy walczący z rakiem jest dla mnie BOHATEREM, tym bardziej, że jest to walka okropnie nierówna. Przynajmniej już nie cierpi i uśmiecha się z góry patrząc na ten nasz świat.

1950 - trzymam kciuki za dobrą diagnozę teściowej!

EWA-S
18-07-2009, 21:49
:cry: Smutno czytac takie wiadomości ale napewno juz nie cierpi.Dla wszystkich potrzebujących i niepotrzebujących moc serdecznych pozdrowien i życzeń zdrowia i sił dla pokonywania trosk dnia codziennego a dla Eli--Wieczne odpoczywanie............. :cry:

ania klepka
18-07-2009, 22:24
Kochani

Jesteście wspaniali. Dziękuję. Jak poczytam, jest mi lepiej i lżej.
Tato walczy. Po męczącej podróży do domu byłam pełna obaw, ale niedawno do niego dzwoniłam i jest ok. W poniedziałek o 8 rano stawia się na chemię. Żartowaliśmy nawet sporo :lol:

Nadzieja umiera ostatnia. Statystyki są okropne, ale składają się na nie te krótkie okresy i te bardzo długie. Wszyscy głęboko wierzymy, że Taty życie potrwa jeszcze bardzo długo. Za bardzo Go kochamy, żeby pozwolić Mu zasilić armię Aniołów zbyt szybko.

Pomodlę się za duszę Eli. Każdy walczący z rakiem jest dla mnie BOHATEREM, tym bardziej, że jest to walka okropnie nierówna. Przynajmniej już nie cierpi i uśmiecha się z góry patrząc na ten nasz świat.

1950 - trzymam kciuki za dobrą diagnozę teściowej!

Aniu trzymaj się mocno, i cały czas wierz, że będzie dobrze. Teraz co możecie zrobić, to być przy tacie i wpierać Go.
Modlitwa przynosi ulgę choremu ale tez modlącemu się.
Wiem co przeżywasz. Od 2 tygodni też przeżywam swojego tatę, który 2 tygodnie temu jechał na rowerze po mamę do pracy i miał wypadek.
Doznał obrażeń głowy i brzucha, był nieprzytomny , bez oddechu. Przeżywaliśmy chwile grozy trzykrotnie W ciągu tygodnia 2 razy wzywaliśmy księdza, bo tak ciężki był jego stan. Jak stany po urazie zaczęły się wycofywać to tata dostał wstrząsu septycznego i wylądował na OIOM-ie.
Ale dzisiaj padła iskierka nadziei, że będzie lepiej.
Mimo, że jest utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej, czuje jak jesteśmy przy Nim, poprawiają się Mu wyniki gazometri itp.
Wiem, że kiedyś rodzice odejdą, taka jest kolej życia, ale wciąż prosimy Boga aby jeszcze nie teraz.
Przychodząc do szpitala spotykamy rodziny innych chorych- i wspieramy się wspólną modlitwą.
"Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą" - tak bardzo bym chciała aby tato mógł zobaczyć nasz domek, który dopiero co zaczniemy budować. Wierzę, że jeszcze wiele radosnych chwil razem nas spotka, czego Wam wszystkim również życzę.

Aniu, nowotwory coraz lepiej się leczą czy zaleczają. Sama kiedyś pracowałam na oddziale onkologicznym. Mam koleżankę wyleczoną - leczenie trwało 2 lata.
Drugiej koleżanki córeczka niedawno chora na ostra białaczkę jest dziś piękna dziewczynką z długimi gęstymi włosami.

Pozdrawiam Wszystkich i życzę dużo zdrówka a jednocześnie proszę o modlitwę o łaskę uzdrowienia dla kochanego tatusia

Pigwa
19-07-2009, 00:53
Bądż dobrej myśli. W moich modlitwach Tatuś nie będzie pominięty.

bonetka
19-07-2009, 06:51
Witam Wszystkich :)

i ja się modlę nie tylko słowami ale i pieśnią : http://www.youtube.com/watch?v=yFTXDvoHf70&feature=PlayList&p=56A36137EE18CC3F&index=3

zawsze jest NADZEJA że Bóg wszystko poukłada jak trzeba . że ból będzie mniejszy, że Ci co odeszli znalezli drogę do domu Pana , do krainy wiecznej szczęśliwości .

i jest jeszcze ranek :)

http://www.youtube.com/watch?v=fzaC9H7O7fw&feature=PlayList&p=56A36137EE18CC3F&index=0&playnext=1

radosnego dnia Wszystkim :)

DPS
19-07-2009, 07:14
Witajcie, kochani. :D
Taka tu u nas atmosfera wyjatkowa się zrobiła, że grupa wsparcia to pikuś przy nas. 8)
Modlę się za Elę cały czas, modlę się też za Członków rodzin wszystkich naszych forumowiczów - popatrzcie, jak wiele osób zmagać się musi z chorobą, z bólem i obawą. Jestem przy Was myślą cały czas, oby wszystko jak najszybciej dobrze się ułożyło.
Przytulam i serdeczności zostawiam.

Anna Wiśniewska
19-07-2009, 08:31
Aniu
dziękuję za Twój post.

Wniósł dużo nadziei w moje serce, w którym i tak jest jej mnóstwo :lol:
Tak to jest, że czasem łzy lecą jak grochy, by później w sercu zagościła nadzieja, spokój i miłość.
Ja wierzę, że wszystko ma swój sens i że choroba Taty spotkała nas po to, byśmy inaczej spojrzeli na swoje życie i na to, co w nim najważniejsze. O życie mojego Taty będziemy walczyć do końca.

Życzę Ci dużo wytrwałości, wiary i nadziei w to, że i Twój Tato wyzdrowieje i jeszcze porządzi trochę na Waszej budowie :wink:

ania klepka
19-07-2009, 09:42
Aniu i Wszyscy potrzebujący pomocy,
codziennie będę modliła się o łaskę uzdrowienia dla Waszych najbliższych w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej we Wrocławiu. Zajeżdżam tam wracając od taty ze szpitala.
Trzymajcie się i nie traćcie nadziei. Ja też nie wiem jakie powikłania tata będzie miał, ale każda chwila naszego życia będzie wypełniona miłością.

ania klepka
19-07-2009, 11:52
Mój tato znowu gorączkuje 38,3 a już wczoraj było bez gorączki.

Afrodyta
19-07-2009, 18:22
Ze smutkiem muszę donieść, że moja forumowa przyjaciółka ( z innego forum), dobry i wspaniały człowiek, kucharka znakomita, Ela (Favita)odeszła od nas wczoraj na zawsze po długiej walce z rakiem. :cry: :cry: :cry: Proszę Was o modlitwę za spokój Jej duszy.
Pigwo, DPS-iu modlę się i zapalam świeczkę (http://i3.photobucket.com/albums/y88/mlekowproszku/swieczkaok.jpg) na ostatnią wędrówkę dla Eli

Ania Wiśniewska będzie dobrze, musisz w to wierzyć. Wiara czyni cuda :D

ania klepka Twoje słowa najlepiej świadczą o wyleczalności raka :D Współczuję Twemu tacie i Tobie, życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Musisz teraz okazać ogromną siłę. Będę przy Was o 21.30, a Tato na pewno zobaczy Wasz dom i jeszcze wiele razy się w nim pośmiejecie:D

Tomku brawo! Postępy coraz większe, rehabilitacja przynosi efekty. Pogody ducha i uśmiechu Ci nie brakuje :D Teraz trzeba się skupić na mozolnym, systematycznym powtarzaniu nudnych ćwiczeń. EFEKTYWNYCH ĆWICZEŃ :D

Afrodyta
19-07-2009, 18:28
a co u teściowej 1950? wiadomo coś?
na razie markery nowotworowe nie wykazały w zasadzie nowotworu,
ale to nie jest miarodajne,
pobrano wycinki z guza w jelicie i czekamy na wyniki,
cierpi :-?
Bądź dobrej myśli :D Może nie ma pewności, ale jest nadzieja :D

To przytłaczające, że cierpi :(
Dziś wyślę siłę w walce z cierpieniem :D

DPS
20-07-2009, 06:59
Afrodytko - dziękuję Ci, kochana dziewczyna jesteś.
Myślę wciąż o wszystkich potrzebujących, modlę się i staram się wspierać dobrą myślą - im więcej nas takich będzie, tym większa nasza siła.
Anie obie - będę się modliła za Waszych Tatusiów, oby jak najszybciej odzyskali zdrowie i oby wiele jeszcze wsplnych radości przed Wami było!

Afrodyta
20-07-2009, 07:03
Dzień doberek! Buziaczki przyszłam zostawić.

Słoneczko znów zajrzało do mych okien z rana i zapowiada się piękny dzionek :D

DPS-iu - na prawdę nie ma za co, tak czułam :wink:

ania klepka
20-07-2009, 07:33
Dziękuję Wszystkim za modlitwę w intencji mojego taty.
Ja również modlę się w Waszych intencjach. Dzisiaj jak będę w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej zostawię prośby na mszę fatimską za Waszych najbliższych.
Pozdrawiam
Ania

asia.malczewska
20-07-2009, 08:49
uff, wreszcie jakieś wiadomości na temat zdrowiia Tomka ...
cieszę się Tomeczku, że czujesz się lepiej w swoim powolnym dochodzeniu do zdrowia :-)
pozdrawiam wszystkich chorowitków i trzymam kciuki dalej za zdrowienie!!!

jarkotowa
20-07-2009, 09:22
Dzięki za wiadomości o Komturze.
Tomku, ostatni weekend spędziłam na Mazurach u rodziców i cały czas o tobie myślałam. Cieszą się, że wracasz do zdrowia.
Asiu, widzisz, moja stara chata jest właśnie na płd-wsch, w okolicach, do których się wybierasz.

ziaba
20-07-2009, 09:28
Pochwalony !

Wielcem uradowana postępami chorowitków.

Ania W.
Dane Ci jest coś wyjątkowego. Może tak to trzeba odebrać.
Nie będzie Cię gnębić zdanie z cyklu " nie zdążyłam , a chciałam tyle... tyle że kiedyś "

Jesteś w grupie wybranych. Takim daje się czas.
I te chwile zaowocują dla Ciebie , chociaż dziś nic na to nie wskazuje.
Życzę Wam łagodnego wiatru czynów, spokojnie ciepłych zatok emocji i smaku wytrawnych słów i gestów.

I chociaż zabrzmi to absurdalnie : zazdroszczę Ci..

asia.malczewska
20-07-2009, 09:41
Dzięki za wiadomości o Komturze.
Tomku, ostatni weekend spędziłam na Mazurach u rodziców i cały czas o nich myślałam. Cieszą się, że wracasz do zdrowia.
Asiu, widzisz, moja stara chata jest właśnie na płd-wsch, w okolicach, do których się wybierasz.

jarkotowa, ja właśnie wróciłam z twoich stron i żałuję, że nie dałyśmy rady się jakoś spotkać :-?
nadrobimy nastepnym razem, co?

jarkotowa
20-07-2009, 09:49
arkotowa, ja właśnie wróciłam z twoich stron i żałuję, że nie dałyśmy rady się jakoś spotkać
nadrobimy nastepnym razem, co?

Jasna sprawa. Szkoda, że wcześniej nie wiedziałam. Ale nic to. Next time.
Dokąd dalej podążacie?

asia.malczewska
20-07-2009, 09:55
arkotowa, ja właśnie wróciłam z twoich stron i żałuję, że nie dałyśmy rady się jakoś spotkać
nadrobimy nastepnym razem, co?

Jasna sprawa. Szkoda, że wcześniej nie wiedziałam. Ale nic to. Next time.
Dokąd dalej podążacie?

aaaa my już w stajence, u siebie :-) jak coś zapraszam :-)))

bonetka
20-07-2009, 10:29
Na wieki wieków Amen ..Ziabko

czy wypoczęłaś nalezycie ? :)
Pogoda ..słońce ale wiatr ....chłodniej ....20* C
Pozdrawiam Wszystkich goraco i Tatusiów i silne Córusie i Teśiową i wspaniałego i czułego Zięcia i Żelusię i Stefeczka i Tomeczka i Szwagiereczka i Pigwusie i Rodziny Potrzebujących Wsparcia i Wszystkich tutaj obecnych ciałem i/ lub duszą też :)..nie zapominam o Zmarłych ...modlę się o dobre miejsca u stołu Pana .
Dobrego dnia .....i dużo nadzei...
moze kawałek placka do kawy ( z jagodami ) ?
http://www.fulereny.blink.pl/mum/ciast.262.jpg

asia.malczewska
20-07-2009, 13:03
bonetka .... ja mam przez ciebie 5-kilogramową nadwagę !!!
Co ta kobieta wklei cóś smacznego to ja do kuchni lecę .... ech ....
glodna jestem :evil:

ziaba
20-07-2009, 14:08
Asia

mam arcyciekawą skarpę do opielenia i oskubania. Główką do dołu.
Żołądek jest w gardle . Na nic ciasto..

Jak by co, mam wolną dziabkę i pazurki. 8)



Bonetka
Wakacje wakacjami, 42 stopnie wozduch i 32 woda. Złazi 3 skóra. Było cudniście.
Ale natenczas trzeba dom odgruzować, ogród przetrzebić..

Przyziemność ino..przyziemność. :-?

asia.malczewska
20-07-2009, 15:42
Asia

mam arcyciekawą skarpę do opielenia i oskubania. Główką do dołu.
Żołądek jest w gardle . Na nic ciasto..

Jak by co, mam wolną dziabkę i pazurki. 8)



Bonetka
Wakacje wakacjami, 42 stopnie wozduch i 32 woda. Złazi 3 skóra. Było cudniście.
Ale natenczas trzeba dom odgruzować, ogród przetrzebić..

Przyziemność ino..przyziemność. :-?

U mnie to samo, tylko jakoś mi się nie chce - to znaczy nie - chce mi się, ale z każdego kąta coś mnie woła i nie wiem - chyba będę musiała jak ta żaba co się nie chciała rozedrzeć :oops:
Ziaba, też mam skarpę ale do zrobienia - muszę wsypać ziemię, włożyć kamolki i nasadzić - ale bojam się zaczynać :lol: 8)

bonetka
20-07-2009, 16:25
to tak jak ja :D :lol: .tez mam skarpę do zrobienia 30mx 2,5 m ...małą no jabym chciała to jest i większa 30metrów ale na 6 m :wink: .tam wszędzie trawa i nierówny teren ( spadek duzy ) i zamiast podkaszarką to nic nie trzeba byłoby kosić bo rosłyby kwiatki ....no chwasty chyba też na początku :( ...bo co zrobić ....nie zabronię im .....ale pózniej moze byłoby ładnie i bez problemu ..tylko rośliny wieloletnie trzeba)
też nie zaczynam ..czekam na lepsze jutro a w środę goscie i kuchnia city :D ....
Dzieweczki ..że też nas ta robota się trzyma .,..Ziabka ale byłaś w ciepłocie :D to najważniejsze ..tu trochę było ale ja zachłanny człowiek i dla mnie mało tego ciepła ( teraz leje :( )
A ciekawe jak tam nasza Wijąca się Patusia :D .porwali Ją za okup czy co ???.....

1950
20-07-2009, 22:13
bry...
babcia nie ma raka :lol: :lol:
ale żeby nie było za dobrze,
ma bardzo silne i rozległe zapalenie jelit,
może ją wreszcie zaczną leczyć,
jak na razie, była na morfinie i środkach rozkurczających,

w sumie racja :evil:
po co kogoś leczyć, jak ma się założenie, że to stara baba i ma raka, :evil: :evil:


a tak mam jeszcze jedno pytanie,
jaka jest możliwość i ewentualne procedury przy szukaniu dawcy i przeszczepie wątroby?

daggulka
20-07-2009, 22:37
1950 - dobrze, że to nie nowotwór .....jeden stres mniej :wink:

a co tam u pozostałych chorowitków? jakieś wieści? :P

Afrodyta
20-07-2009, 22:45
1950 to bardzo dobrze, że Babcia nie ma raka. Teraz musisz zadbać o właściwe leczenie :lol: Niestety, tak to jest w Polsce, że osoby starsze, schorowane, nie mają prawidłowej opieki zdrowotnej.

asia.malczewska
20-07-2009, 22:54
1950 kamień spadł nam ze wspólnego serduszka :-)
pilnuj babci, bo musi nam szybko wyzdrowieć na FM - my tu tylko przyjmujemy pozytywne ozdrowienia, no nie? 8)
Pozdrawiam Was kochani !

Anna Wiśniewska
20-07-2009, 23:37
1950 - ufff! :lol:

Ale ja się muszę wyżalić :evil:
Rak - jak jest wiadomo. Tyle się trąbi o wczesnym wykrywaniu, itp. srele morele :evil: A jak już jest wykryty, to procedury, pierdoły, przeganianie pacjenta z dnia na dzień, do poradni, do kolejki, do pani doktor, do czegośtam i tak dalej :evil:

Do jasnej cholery, jak się ma na rozpoznaniu skierowanie na chemię to się tę chemię powinno dostać w trybie natychmiastowym, czy nie? :evil:

A tu mój Tato dziś został powiadomiony, że nie ma pani doktor, pani doktor będzie jutro, jutro ma przyjść znowu żeby ustalić kiedy chemia itp. Jak zadzwoniłam z awanturą, to mnie napuszona pani poinformowała, że oni nie mają leków za dużo na stanie i trzeba zamawiać pod pacjenta (to jeszcze jestem w stanie od biedy jakoś tam zrozumieć), i że te terminy co się je ustala to nie są odległe, ale ona nie ma zeszytu i mi nie powie czy to są dni czy tygodnie. No kuźwa mać, to tu ledwo żywy, chory człowiek, którego choroba postępuje z dnia na dzień ma jeszcze tyle czekać????????

Myślałam, że dziś się rozwyję z bólu i bezsilności. czy ktoś mi wytłumaczy o co tu chodzi w tym chorym systemie????? Wrrrrrrrr!!! :evil:

Jeśli jutro znów wyjdą jakieś takie brednie, to chyba tam pojadę ich wszystkich spacyfikować na tym oddziale!

DPS
21-07-2009, 07:09
Dochtór - cieszę się bardzo, że to nie rak, teraz tylko przycisnąć ich trzeba, żeby Babcię leczyli.
Tak, jak Ani Tatę. :evil:
Ten cholerny system jest taki, że aby się leczyć końskie zdrowie trzeba mieć. :evil:
Aniu, bądź stanowcza, nie daj im przestawiać Taty, potrzebuje jak najszybszego leczenia.
Słonecznie pozdrawiam wszystkich. :D

bonetka
21-07-2009, 07:24
Dzień dobry :)

1950 . ..to Babcia czy Teściowa ? bo kapkę się pogubiłam :) ( moja Mama nie lubi jak się Ją babcia ...bardzo a zresztą dla mnie to najukochańsza Mama. Panowie mówią róznie i nie zawsze mamo ..najczęsciej babciu ....ale to zależy od człowieka i wiek nie ma z tym nic wspólnego. Czasami są takie " babcie " że głowa mała ..zadbane , filigranowe , mądre doświadczeniem elegantki . Każdy też inaczej się starzeje .i nie wygląda na babcie .
Cieszę się ze ok :) grunt to dobra diagnoza i lepiej późno niz wcale . Tylko może tak trochę z ikrą to leczenie skoro wiadomo o co chodzi .
Aniu cierpliwości i ....
ja spokojny człowiek ale własnie coś takiego rozkłada mnie na łopatki i staję się niebezpieczne dla " wroga " .
Nie mozna powiedzieć że to system ..owszem brak leków . kolejki do specjalistów itd ..jak najbardziej ale też zwykła ludzka bierność , bezmyslność itd .
Rozumiem nie ma pani doktor ...i co ...zabrała zeszyt na wakacje ? poczytać sobie na plazy czy gdzie tam. A co pacjenta obchodzi brak zeszytu !!!.. ( ciekawe co byłoby gdyby zginął ) ..to nie moze przyjśc ktoś kto zastępuje ...a co w rejestracji pani nie może zapisać i mieć ten zeszyt na razie ( do powrotu z urlopu ) skoro to tylko kolejka i zadne badania nie są potrzebne . Ale to my pozwalamy się tak traktować ..i tak zostajemy potraktowani . To my błagamy o pomoc mimo że przecież każdy jest ubezpieczony i chyba nikt nikomu łaski nie robi , przecież to nie za darmo . Ale to naleciałości z poprzedniego okresu typu " czy się siedzi czy się leży forsa się nalezy " i rozlazłe towarzystwo było i jest . To nie inna praca gdzie człowiek jest skrupulatnie rozliczany ....tiu nikt za nic nie odpowada. Nie ma żadnego nadozoru i kontroli . Owszem są judymowie ale to wyjatki ...a reszta to lelum -polelum ( czasami marnie zarabiają to co się bedą wysilać )
..a przecież składa się przysiegę Hipokratesa prawda ? i co, jak ona jest przestrzegana ??? cooo ?
Mało tego Towarzystwo Lekarskie stoi za sobą murem . A kto póżiej płaci w Strasburgu ..wszyscy podatnicy bo to z budzetu .
Ale inaczej nie będzie i nie ma co się spodziewać ...to nie ich dziecko , matka czy babcia ....to NASZE DZIECI i NAJBLIŻSI .....
Do tego zawodu nie wszytcy ludzie idą z powołania, niestety . Owszem idą wartosciowi ale i ludzie o wypaczonej moralnosci ( głosna afera usmiercania ludzi ) .....
Smutne , niemozliwe ale jednak dziejące się na naszych oczach . w naszych czasach ....człowiek człowiekowi ( przypomina mi to coś ..no nie aż tak ale czasami trochę podobnie ) ....

dobrego dnia Wszystkim i ludzkich lekarzy i personelu medycznego ...wystarczy tylko tyle a może aż tyle ....

ania klepka
21-07-2009, 07:42
Witam,
u mnie też nie najlepsze wieści. Wczoraj rano lekarz podbudował siostrę, ale ja po pracy pojechałam i pełne załamanie, Temperatura taty był na poziomie 34 34,5 C, tato zlany zimnym potem, właściwie tego nawet potem nie można było nazwać, z niego po prostu się lało. Już mi nawet łzy nie płyną, oczy wyschły przez te 2 tygodnie. Bardzo, bardzo się boję. Dzisiaj wzięłam urlop, żeby jak najwcześniej tam pojechać. Ta niepewność jest najgorsza, powoli gaśnie nadzieja. Tak mi szkoda taty, nie chcę żeby tak cierpiał, ale nie chcę też żeby umierał. Boże daj siły Jemu i nam najbliższej rodzinie.

asia.malczewska
21-07-2009, 12:08
Anusiu, modlimy się za Twojego Tatę - bądź przy nim, wspieraj go słowami, gestem i swoją obecnością. Wszystko w rękach Najwyższego ...
Być może dzisiejszy stan jest jakimś przełomem ? Pamiętam jak mój tato był w szpitalu, wydawało się, że to już koniec - lekarze wspominali mimochodem o tym, że być może każdy z organów przestaje powoli działać i że nic nie mogą na to poradzić. Powoli docierało do mnie, że mogę przy nim tylko byc - zwłaszcza, że był nieprzytomny.
Po jakimś czasie organizm zaczął walczyć i z najgorszego dna podniósł się do stanu, w którym Tato przez ostatnie osiem lat był w pewłni sprawnym człowiekiem. To trochę jakby nam darowane - przez ten czas doczekał się mojego ustatkowania, dwójki wnuczek (moich:-), etc.
Wiem, że teraz jest ci bardzo ciężko, ale nie trać nadziei - DPS-ia zawsze mówi, że nadzieja umiera ostatnia! Może organizm Twojego Taty walczy mocno - stąd ten stan ...
ściskamy Cię i całujemy - bądź dzielna Anusiu!!!

ziaba
21-07-2009, 14:03
To i ja sobie poklnę do żywego na naszą służbę wiadomą.
Mojej siostrze nagle odkleiła się siatkówka. 48 % powierzchni.
Ona jest pielęgniarką..
Po 4 godzinach czekania na ostrym ( tyle samo siedział chłopina z drewnem w źrenicy ), moja siostra dowiedziała się że...


że musi sobie badania zrobić sama ..
że musi sobie radzić sama..
najlepiej niech sobie idzie prywatnie i doopy nie zawraca..
a w ogóle to jej wina, że się jej odkleiło.

Po długich i namiętnych rozmowach ( czytaj poruszone trybiki ) termin przyłatania siatkówki na koszt NFZ uwaga


koniec września.

Już mi się w tym kraju żyć odechciewa. :evil:

asia.malczewska
21-07-2009, 14:08
pozostaje tylko przeklnąć ... ech, ludzie - co się z nami dzieje?! już nie potrafimy normalnie pomóc innym?? kurka, naprawdę odechciewa się żyć ...

Anna Wiśniewska
21-07-2009, 16:26
Aniu
Nie trać nadziei! Tak jak napisała Asia - to może być przełom, przyczajenie organizmu. Nie poddawaj się w walce o Tatę!

ziaba
Nic, tylko krzakami pisać :evil:

Ja mam dziś nawet dobre wieści. Tato od jutra będzie przez 3 dni dostawał chemię. O 8 rano ma się stawić na oddziale i pierwsza sesja - do walki! Żeby nie było tak różowo, dostanie słabszą dawkę, bo 4 lata temu miał zawał. Ale potem ma być konsultacja kardiologiczna z jego lekarzem i być może dawki ulegną zwiększeniu.

Naczytałam się ostatnio dużo o specjalnych sokach, które zwalczają nowotwory, o włączeniu do diety chorego soków wyciskanych z owoców, o wyłączeniu tłuszczów zwierzęcych. Czy ktoś z Was coś wie na ten temat?

Pigwa
21-07-2009, 16:28
To i ja sobie poklnę do żywego na naszą służbę wiadomą.
Mojej siostrze nagle odkleiła się siatkówka. 48 % powierzchni.
Ona jest pielęgniarką..
Po 4 godzinach czekania na ostrym ( tyle samo siedział chłopina z drewnem w źrenicy ), moja siostra dowiedziała się że...


że musi sobie badania zrobić sama ..
że musi sobie radzić sama..
najlepiej niech sobie idzie prywatnie i doopy nie zawraca..
a w ogóle to jej wina, że się jej odkleiło.

Po długich i namiętnych rozmowach ( czytaj poruszone trybiki ) termin przyłatania siatkówki na koszt NFZ uwaga


koniec września.

Już mi się w tym kraju żyć odechciewa. :evil:

I taką samą opiekę próbuje nam tu w USA wcisąć nasz nowy prezydent. Mam nadzieję, że mu się to nie uda. Ja i tak pozostanę przy ubezpieczeniu prywatnym, bo dzieki niemu miałem moja operację w 5 dni od diagnozy i mimo, że kosztowała ok. $50K, ja zapłaciłem tylko $95 i opiekę miałem królewską. Nawet jak wróciłem do domu, mój chirurg telefonował do mnie 3 razy dziennie z zapytaniem o stan zdrowia.

Renia
21-07-2009, 19:30
Naczytałam się ostatnio dużo o specjalnych sokach, które zwalczają nowotwory, o włączeniu do diety chorego soków wyciskanych z owoców, o wyłączeniu tłuszczów zwierzęcych. Czy ktoś z Was coś wie na ten temat?
Poczytaj o diecie dr Budwig
i o soku NONI
i o diecie dr Maxa Gersona
http://anastazja.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=118&Itemid=87
podaje Ci jeden link, reszte szukaj w google, swego czasu dużo nt temat czytałam, to wszystko udokumentowane ......
powodzenia

ania klepka
21-07-2009, 23:03
Anusiu, modlimy się za Twojego Tatę - bądź przy nim, wspieraj go słowami, gestem i swoją obecnością. Wszystko w rękach Najwyższego ...
Być może dzisiejszy stan jest jakimś przełomem ? Pamiętam jak mój tato był w szpitalu, wydawało się, że to już koniec - lekarze wspominali mimochodem o tym, że być może każdy z organów przestaje powoli działać i że nic nie mogą na to poradzić. Powoli docierało do mnie, że mogę przy nim tylko byc - zwłaszcza, że był nieprzytomny.
Po jakimś czasie organizm zaczął walczyć i z najgorszego dna podniósł się do stanu, w którym Tato przez ostatnie osiem lat był w pewłni sprawnym człowiekiem. To trochę jakby nam darowane - przez ten czas doczekał się mojego ustatkowania, dwójki wnuczek (moich:-), etc.
Wiem, że teraz jest ci bardzo ciężko, ale nie trać nadziei - DPS-ia zawsze mówi, że nadzieja umiera ostatnia! Może organizm Twojego Taty walczy mocno - stąd ten stan ...
ściskamy Cię i całujemy - bądź dzielna Anusiu!!!

Witam,
dzięki za wsparcie i modlitwę. Dzisiaj spędziłam cały dzień w szpitalu, stan taty lepszy, temp. 36,0.
Tak jak obiecałam modlę się codziennie w Waszych intencjach, jedna 10 różańca jest za forumowych chorowitków. Aniu Wisniewska, gdybyś chciała kontakt do mojej wyleczonej z raka koleżanki to mogę podać namiar na priva. Ona pije jakiś syrop z firmy Akuma.

Pigwa
21-07-2009, 23:51
Poczytaj o diecie dr Budwig
i o soku NONI

Sok NONI zdecydowanie polecam. Wprawdzie drogi, ale skuteczny w wielu dolegliwosciach. Trudno powiedziec, czy jest w stanie zwalczyć raka, ale bardzo poprawia system odpornościowy organizmu i pomaga zwalczać wszelkie choroby. W czasie moich ostatnich wakacji ( Hawaje) miałem okazje podziwiać plantacje tych roslin i przetwórnię, gdzie produkuje sie soki i ekstrakty z tych cudownych owoców.

galka
22-07-2009, 07:30
Dzień dobry przyszłam powiedzieć i mam nadzieję ,ze będzie naprawdę dobry dla wszystkich chorujacych i dla ich rodzin
Przytulam Was mocno z nadzieją

DPS
22-07-2009, 11:51
Dziś mam zabiegany dzień, więc tylko szybko się przywitam i zdrowia wszystkim życzę - jak co dzień.

ewusia
22-07-2009, 11:52
Ja mam dziś nawet dobre wieści. Tato od jutra będzie przez 3 dni dostawał chemię. O 8 rano ma się stawić na oddziale i pierwsza sesja - do walki! Żeby nie było tak różowo, dostanie słabszą dawkę, bo 4 lata temu miał zawał. Ale potem ma być konsultacja kardiologiczna z jego lekarzem i być może dawki ulegną zwiększeniu.

Naczytałam się ostatnio dużo o specjalnych sokach, które zwalczają nowotwory, o włączeniu do diety chorego soków wyciskanych z owoców, o wyłączeniu tłuszczów zwierzęcych. Czy ktoś z Was coś wie na ten temat?

Aniu, proponuje zajrzyj na ta stronę:
http://vilcacora.prv.pl/
a na tej stronie masz dokładny opis specyfiku: http://natura-akacka.com.pl/product_info.php?products_id=79

to nie jest żadne szarlataństwo ale zioła wspomagające i łagodzące skutki chemio i radioterapii. Mój szef to łykał i naprawdę pomagają...
Oczywiście to powinno być stosowane w porozumieniu z lekarzem prowadzącym... zresztą oni sami na tych stronach o tym piszą...

trzymam mocno kciuki za Was...

AgnesK
22-07-2009, 12:17
Tomku kochany, mało mnie tu ostatnio, ale myślimy o Tobie cały czas. I nie tylko o Tobie, także o tacie Ani, o Arturze, o Stefku i Zjelce..
Trzymajcie się kochani i nie dajcie się choróbsku i służbie zdrowia.

asia.malczewska
22-07-2009, 14:45
Dzisiaj jak zwykle na warcie i cieszę się, że Tato Ani nieco lepiej - i jednej i drugiej Ani :-)
Będę dzisiaj mało zaglądać, bo przyplątało się cosik do mojego oka lewego - wczoraj wieczorem zaczerwienienie, potem oko jak bomba więc poszłam do poradni od rana a oni mi mówią, że wizyta na wrzesień :o
Więc ja raban - że mnie boli (no bo boli jak chol. i oko i głowa z tego oka), więc po 4 godzinach czekania przyjęli i dali leki ....
Ciekawe, czy jakby mi oko wisialo na nitkach to też by mi dali termin na wrzesień ???
Dobrze że to takie nic, bo inaczej nie wiem ...
pozdrowienia!

bonetka
22-07-2009, 17:33
Witam Wszystkich :)

ja rano tez nie mogłam ale zabieram Was za to w podróz po najpięknieszych zakątach Afryki :D ...
czy środek lokomocji się podoba ? :D
http://www.fulereny.blink.pl/mum/D_lafrik.pps

pozdrowienia , wyrazy wsparcia .....

galka
22-07-2009, 18:05
Asiu-gdyby wisiało to może na sierpień :D

A z drugiej strony może to taki nowy trend w służbie zdrowia żeby wyznaczać terminy tak odległe,że pacjent
-po pierwsze primo pójdzie sobie prywatnie
-po drugie primo -wku--i się i furia postawi go na nogi
-po trzecie primo-może uzna ,że nie jest tak bardzo chory skoro służby medyczne podchodzą do tego z taką nonszalancją

A teraz poważnie.Nawet banalne sprawy związane ze zdrowiem są dla nas trudne a co dopiero te większego kalibru...I jeśli widzimy wśród białego personelu życzliwość i chęć niesienia pomocy ,łatwiej nam zrozumieć ,problemy wynikające z niedofinansowania czy niedoborów kadrowych....Ale czasem trzeba tylko oprócz fachowości odrobiny człowieka-tylko tyle i aż tyle

pozdrawiam ciepło

galka
22-07-2009, 18:22
Bonetko-Srodek lokomocji i podróż bajka ale niektóre odcinki takie,że miękną kolanka :D

asia.malczewska
22-07-2009, 23:19
Asiu-gdyby wisiało to może na sierpień :D

A z drugiej strony może to taki nowy trend w służbie zdrowia żeby wyznaczać terminy tak odległe,że pacjent
-po pierwsze primo pójdzie sobie prywatnie
-po drugie primo -wku--i się i furia postawi go na nogi-po trzecie primo-może uzna ,że nie jest tak bardzo chory skoro służby medyczne podchodzą do tego z taką nonszalancją

A teraz poważnie.Nawet banalne sprawy związane ze zdrowiem są dla nas trudne a co dopiero te większego kalibru...I jeśli widzimy wśród białego personelu życzliwość i chęć niesienia pomocy ,łatwiej nam zrozumieć ,problemy wynikające z niedofinansowania czy niedoborów kadrowych....Ale czasem trzeba tylko oprócz fachowości odrobiny człowieka-tylko tyle i aż tyle

pozdrawiam ciepło

galka, nic dodać nic ująć, nooo może tylko, że jak ja się wku... to furia stawia mnie na nogi na tyle, że zabijam wszystkich tych, którzy nie mają ochoty mi pomóc :oops: 8) tak też bylo dzisiaj, pani w rejestracji przezyła tylko dlatego, że jednak zechciała mi pomóc :lol:
z okiem lepiej ale kropię w niego wszelkie cholerstwo i noszę "żabie szyby" zamiast kontaktów :-)

A propos oczu - czy ktoś na forum miał robioną operację redukcji krótkowzroczności ???? Bo ja bym chciała ale się boję ... :oops:

DPS
23-07-2009, 07:14
Dzień doberek! :D
Asia, przejrzyj Porady Życiowe, chyba tam właśnie był cały wątek dotyczący tych operacji, sporo osób opowiadało, jak było. :wink:
Witam wszystkich gorąco i duszno, a i wilgotno też.
U nas to już całkiem chyba klimat podzwrotnikowy się zrobił, niedługo banany zacznę hodować. :-?

asia.malczewska
23-07-2009, 08:25
Dzień doberek! :D
Asia, przejrzyj Porady Życiowe, chyba tam właśnie był cały wątek dotyczący tych operacji, sporo osób opowiadało, jak było. :wink:
Witam wszystkich gorąco i duszno, a i wilgotno też.
U nas to już całkiem chyba klimat podzwrotnikowy się zrobił, niedługo banany zacznę hodować. :-?

porady życiowe powiadasz? :-) chyba byłam tam raz ... :oops:
Ale dzięki - zajrzę chętnie i poczytam
miłego dzionka wszystkim chorym i zdrowym - trzymam kciuki za zdrówko!

jarkotowa
23-07-2009, 15:48
A propos oczu - czy ktoś na forum miał robioną operację redukcji krótkowzroczności ???? Bo ja bym chciała ale się boję ...

W naszej rodzinie chłopak sobie robił laserową korekcję. Dodam, że miał -5, -6, jakoś tak. Wadę całkowicie usunięto! Robił to ze dwa lata temu.

Grażyna1966
23-07-2009, 18:04
Dzień doberek w ten duszny i upalny dzień :) życzymy wszystkim powrotu do zdrówka i samych radości :)

Anna Wiśniewska
24-07-2009, 09:03
Witajcie :lol:

Tato dziś wraca do domu po pierwszej sesji chemii. Znosi ją jak na razie bardzo dobrze. Zobaczymy, jak będzie dalej reagował. Nastawiony jest dobrze, walczymy! :lol:
Porcja chemii była jednak duża - stan jego serca jest bardzo dobry i z tego tytułu nie było żadnych przeciwwskazań :lol:
Kupiłam też sok Noni. Żyjemy, trzymamy się, walczymy i jesteśmy dobrej myśli :lol:


Dużo, dużo zdrówka dla wszystkich potrzebujących!

Grażyna1966
24-07-2009, 10:23
No ja tak z rana zagladam i wszystkim od razu chce przekaz posłać
POSZŁOOOOO...

DPS
24-07-2009, 14:17
Aniu - bardzo się cieszę, że Twój Tata tak dobrze znosi chemię - to wspaniale! :D
Kto wie, kto wie, jeszcze wszystko może się zdarzyć. 8)
U nas dzisiaj tak parno, że oddychać trudno, gorąco też... :roll:
No to gorąco wszystkich pozdrawiam! :wink:

ania klepka
24-07-2009, 19:49
Witam, wróciłam ze szpitala od taty zupełnie załamana. Spojrzałam dzisiaj na schorowanego choć jeszcze młodego człowieka (60 lat). Nie miał siły nawet na rozmowę. Bardzo wyczerpany, dołączyła się niewydolność krążeniowa.

galka
24-07-2009, 21:25
Ania klepka -widzę na jakiej jesteś huśtawce emcjonalnej;jeden dzień przynosi nadzieję bo samopoczucie taty lepsze albo temperatura się unormowała drugi zaskakuje czyms niepokojącym :-?
Może dziś jest taki gorszy dzień,może jutro będzie lepszy
życzę Ci tego z całego serca
pozdrawiam Cię cieplutko

Mama Asi
24-07-2009, 22:10
Ania klepka -widzę na jakiej jesteś huśtawce emcjonalnej;jeden dzień przynosi nadzieję bo samopoczucie taty lepsze albo temperatura się unormowała drugi zaskakuje czyms niepokojącym :-?
Może dziś jest taki gorszy dzień,może jutro będzie lepszy
życzę Ci tego z całego serca
pozdrawiam Cię cieplutko

To prawda tak zazwyczaj bywa . Przeszłysmy to z Asią więc serdecznie wspólczuję. Jednak trzeba mieć nadzieję, my taką mialysmy, nigdy nie wątpiłyśmy że mój mąż a Asi tata z tego wyjdzie . Nasza nadzieja i modlitwy nasze i naszych przyjaciól sprawiły, że mąż obudził się ze śpiączki i żyje do dzisiaj, a było to 1999 r, rok po ślubie Asi. Więc proszę być dobrej myśli.
Pozdrawiam serdecznie.

ania klepka
24-07-2009, 22:18
dziękuję za słowa otuchy, cały czas się modlimy. Właśnie skończyłam z mężem różaniec. Proszę Wszystkich o modlitwę w intencji taty.
Tato z sepsy wyszedł, dzisiaj widziałam wyniki jałowych posiewów, temperatura spadła. Ale jest niewydolność krążenia i niewydolność oddechowa. I ten problem najbardziej mnie martwi.
Trzymam za Was kciuki, wspieram modlitwą za Waszych chorowitków.

Afrodyta
25-07-2009, 03:12
Jestem z Wami i strasznie chciałabym, żeby wszystkim się zawsze udawało to, co mają w planach :D

Jeszcze jest ciemno, ale za chwilę pojawi się słońce. Na dobry dzionek zostawiam wam "Poranek"
http://republika.pl/blog_ke_4394582/6383910/tr/poranek3sy.jpg

DPS
25-07-2009, 05:52
Witam w słoneczny poranek.
Aniu Klepka - tak jak pisze Mama Asi, trzeba wierzyć, mieć nadzieję i się modlić, u Nich pomogło, pomoże i u Was.
Oczywiście, że będę się modlić za Was i za wszystkich naszych "podopiecznych" - oby jak najszybciej wszyscy do zdrowia powrócili!

DPS
25-07-2009, 13:24
Wiadomości od Zeljki mam. 8)
Dzwoniła dzisiaj. :D
Pozdrowienia gorące i buziaki dla wszystkich przekazać kazała, a przede wszystkim wielkie podziękowania dla wszystkich, którzy codziennie ciepłe myśli, modlitwy i dobrą energię ślą - w Zeljki i Stefka imieniu DZIĘKUJĘ BARDZO!!!!! :D :D :D
Masaże cały czas robi Stefkowi, światełko w tunelu się pokazało, rośnie nadzieja, że obędzie się bez interwencji chirurga, więc wspomagajmy ich dalej - ile wlezie!!! :D :D :D
Buziaki dla wszystkich w imieniu Zeljki!!! :lol:

bonetka
25-07-2009, 14:47
Witam Wszystkich ciepło i z uśmiechem .....:)

Agrodytko ..tak lubię .....ja dzisiaj tez nie spałam do 4 ...byłam na koncercie w Mragowie ( towarzyszyłam gosciom jako wzorowa gospdyni ł) , wróciłam i musiałam dom doprowadzić do porzadku .
Noc była piękna, ciepła i z gwiazdami . Rano cudnie :D przede wszystkim głęboka cisza ( ptaki jeszcze chyba spały :) żadnego .szczekania psa , zadnego dziwięku tylko ciche szemranie bijącego zródełka obok mnie . Najmnijszego powiewu wiatru , tafla jeziora jak szkło :D ( część matowa ) równa gładka , ... zatrzymałam się na chwilę ..bo ciągle biegnę ..i to była chwila tylko dla mnie , tylko ja i świat . Myslałam o jego pięknie , o wielkości Boga i o nas tutaj też ...
Nie ma dwóch identycznych chwil ..nie sposób niczego powtórzyć ani zatrzymać ,
Cieszę się bardzo że jest nadzieja u Stefka ...
Aniu K , Kochanie ., tu trzeba dużo nadzei .. Trzeba zrobić wszystko co możliwe w tej sytuacji pod względem zdrowotnym i duchowym też ( Tata wie ze jest bezgranicznie kochany i podświadomie będzie walczyć z chorobą również dla Was..najważniejszych osób na tym świecie ) a reszta w rękach Najwyższego .
Wszystkich .....wspieram myslą i modlitwą .....

Anna Wiśniewska
25-07-2009, 16:43
Aniu
Nie poddawaj się. Nie przestawaj wierzyć, mieć nadzieję i kochać Tatę. Te trzy rzeczy mają bezgraniczną, wielką moc. Czynią ludzi silniejszymi. I choć mamy chwile słabości, to po nich trzeba się podnieść, otrzeć łzy i znów stanąć do walki. Ze sobą, z chorobą, ze zwątpieniem.
Mocno wierzę, że jeszcze mnóstwo wspólnych, pięknych chwil przed Wami i Twoim Tatą!

Mój Tato już zaczął odczuwać skutki chemii, ale trzyma się dzielnie. Jak na kogoś, w kogo wlano cztery litry "domestosa" oczywiście :wink:
Musi, musi, musi być dobrze!

Pozdrowionka z chłodnego i deszczowego pomorza!

bonetka
26-07-2009, 06:35
Witam Wszystkich gorąco :) ( na dworze tak sobie )

Zobaczcie ..wszystko się da nawet coś niemozliwego jak teresura ...rybek :D ( na poczatku myślałam że one tylko tak dokoła a tu wcale nie :lol: )
http://www.fulereny.blink.pl/mum/tres.wm

determinacji, nadzei , odwagi ...........

dobrego dnia :)

DPS
26-07-2009, 07:24
Dzień doberek słonecznie - nareszcie! :D
Porannie życzę wszystkim dobrego dnia, radości, nadziei, słońca.
U nas już świeci! :D :D :D

bonetka
26-07-2009, 18:54
jakoś cicho tutaj ....moze kawka z ciasteczkiem :)
http://www.fulereny.blink.pl/mum/ciast.269.jpg
miłego wieczoru :)

Pigwa
26-07-2009, 18:55
A ja nie mogę się doczekac jakiejś chmurki. Nic tylko upały.
Pozdrawiam.

Afrodyta
26-07-2009, 21:18
bonetko, dziękuję, zjadłam pierwszy kawałek do kawki.

Depsiu, trzeba by się z Pigwą na pogodę zamienić na jakieś 2-3 tygodnie. U mnie burza po kilka razy dziennie, z białego, słonecznego nieba :roll:

Ps. to,że świeci słońce wcale nie oznacza, że jest ciepło.

Tylko czy Pigwa sie zgodzi?

ania klepka
26-07-2009, 21:32
Witam Wszystkich w niedzielny wieczór.
U nas nie ma dnia bez deszczu, przez co nie możemy pozbyć się wody po ściągnięciu humusu, a co za tym idzie rozpocząć budowy.

Dziękuję za wsparcie. Z moim tata lepiej, wrócił na oddział neurochirurgii (skąd kiedyś przez zaniedbania trafił na OIOM).
Tyle razy było z Nim tragicznie, ale dzięki Bogu stan się poprawił. Do zdrowia i powrotu do domu daleka droga, ale już bez respiratora.
Teraz jeszcze bardziej potrzebujemy modlitwy, bo na tym oddziale nie ma takiej opieki lekarskiej jak trzeba. Dzisiaj jedyny lekarz dyżurny pół dnia operował, więc nie można było go na oddziale. Jak się niedawno dodzwoniłam do Niego i mówiłam że na "R" brał cały czas we wlewie ciągłym potas a ostatnio po obrzęku płuc jeszcze furosemid to powiedział, że go obrażam, że ojciec nie jest u kowala.
Ale to z tego oddziału trafił w stanie krytycznym na OIOM, bardzo odwodniony, z sepsą i wewnątrzszpitalnym zapaleniem płuc.
Proszę o modlitwę dla mojego tatusia.

DPS
27-07-2009, 08:14
:o
Aniu, to bardzo źle, że Twój tata ma taką "opiekę". :evil:
Spróbuj pomyśleć o przeniesieniu Go do innego szpitala, może poszukaj jakichś znajomości, na pewno Twój Tata skorzystałby na tym.
Oczywiście będę się modlić, za Niego i za pozostałych naszych "podopiecznych".

A'propos: Pigwo, jak się czujesz? Ja wiem, że jest po operacji i zdrowiejesz, ale napisałbyś parę słów, co słychać. :wink:
Aha, i dawaj trochę tego słoneczka! :evil:

ziaba
27-07-2009, 09:27
Pochwalony w piękny poranek !

Ech , życie jest piękne.

To wszystko co się wydarza dookoła, ma sens, jedynie wtedy, kiedy sami doceniamy to co mamy.

Krzywe,pokręcone, chudsze - ale jest i za to winna nam się gęba cieszyć nieustannie.

Właśnie przed chwilką dostałam wiadomość od przyjaciółki , że leżą na 4 łopatki - firma padła , kredyty duszą, długi rosną - ale w tym wszystkim Oni znowu odnaleźli siebie nawzajem ..

Ludki kochane, z własnego doświadczenia wiem, że czasem trzeba wleźć w dłuuuugi ciemny tunel, żeby potem widzieć wszystko w innych kolorach, zazwyczaj mocno wyostrzonych, ładniejszych.

Dziś bynajmniej w mojej okolicy jest przepiękny poranek, aż dusza podszczekuje radośnie :wink: , a ogonek wesołości już nabrał tempa w machaniu.

Cieszmy się czym się da, cieszmy , bo życie składa się z maleńkich przyjemności , jak ich nie zobaczymy, to i te wielkie nas nie zadowolą.

Piękny dziś dzień mamy..

bonetka
27-07-2009, 16:12
No i właśnie ....niech zyje MIŁOŚĆ jako najpiękniejsze z uczuć . Niech żyje ZDROWIE jako najcennieszy dar od losu , niech zyje SWIAT ze swoją magicznością i pięknem

cudownego dnia :))

JANINKI-AMORKI82
27-07-2009, 21:11
witam pourlopowo, akumulatory mam naładowane więc ślę teraz MOOOOCCCC ogromną dla wszystkich potrzebujących dobrej energii. (i już planuję kolejny urlopik (tym razem mazurski) króciutki tym razem, więc będę mogła słać tę energię jeszcze dłuuugo dłuuugo :-D ).
p.s. co u Komtura???

jamles
27-07-2009, 22:57
:o
Aniu, to bardzo źle, że Twój tata ma taką "opiekę". :evil:
Spróbuj pomyśleć o przeniesieniu Go do innego szpitala, może poszukaj jakichś znajomości, na pewno Twój Tata skorzystałby na tym.
może anjamen mogła by pomóc :roll:

Pigwa
28-07-2009, 00:34
bonetko, dziękuję, zjadłam pierwszy kawałek do kawki.

Depsiu, trzeba by się z Pigwą na pogodę zamienić na jakieś 2-3 tygodnie. U mnie burza po kilka razy dziennie, z białego, słonecznego nieba :roll:

Ps. to,że świeci słońce wcale nie oznacza, że jest ciepło.

Tylko czy Pigwa sie zgodzi?

Oczywiście, że się zgadzam. :D Ale kto się zajmie stroną techniczną? Ja bardzo tęsknię za kapryśną europejską pogodą. U nas mamy półtora miesiąca ślicznej wiosny, tyleż samo przepieknej i kolorowej jesieni, 4 miesiące upalnego (40 st. C.) i suchego lata oraz 5 miesiecy mroznej i bardzo śnieżnej zimy. Burze i deszcze sa rzadkością i zawsze przeze mnie z utęsknieniem oczekiwane.
Pozdrawiam serdecznie. Zdzisław

Pigwa
28-07-2009, 01:00
A'propos: Pigwo, jak się czujesz? Ja wiem, że jest po operacji i zdrowiejesz, ale napisałbyś parę słów, co słychać. :wink:
Aha, i dawaj trochę tego słoneczka! :evil:

Dzięki Anetko za troskę. Już jest znacznie lepiej, choc operacja była dość ciężka. Jeszcze mam trudności z siedzeniem przy komputerze, więc moje wizyty są krótkie, ale już dużo chodzę i nawet wybrałem się dzisiaj na krótką wyprawę w góry ( oczywiście po łatwiutkich i niedługich szlakach). Teraz popracuje trochę nad "odnowieniem" mojego blogu i wkrótce powinienem skończyć a potem zamieszczę na nim obszerny reportaż z mnóstwem fotografii z naszych wakacji na Hawajach o tyle szczęśliwych, że jeszcze nie wiedziałem jaka mnie czeka diagnoza.
A słoneczko oddałbym Ci całe, gdyby było to możliwe, tylko nie wiem czy by Cię to uszczęśliwiło, bo 40 st. C. nie jest łatwe do zniesienia i mój air conditioner pracuje niemal bez ustanku a piesek nawet nie chce wyjść na zewnątrz.
Pozdr. Zdzisław

daggulka
28-07-2009, 08:23
Zobaczcie ..wszystko się da nawet coś niemozliwego jak teresura ...rybek :D ( na poczatku myślałam że one tylko tak dokoła a tu wcale nie :lol: )
http://www.fulereny.blink.pl/mum/tres.wm



jaaaacieeee ....ale jazda :o
moje rybki z ręki jedzą i dla mnie to był szczyt mozliwości :oops: .... ale to co obejrzałam to normalnie ..... masakra :roll: :D

a dziś słonko piękne , upał jak jasssny gwint , a ja musze naginać do kliniki w Katowicach z Kaśką na okulistykę do kontroli :roll: .... obiecuję sobie że kolejne brumbrum bedzie z klimatyzają :wink: :lol:

buziole dla Żelci i Stefka przynoszę, i dla wszystkich chorowitków - spójrzcie na Pigwę jaki chop optymista - trza z uśmiechem przez życie iść jak On :P

a co tam u Tomcia ?

DPS
28-07-2009, 16:36
Dzień doberek! :D
Dobrze, że dzisiaj w miarę suchy dzień (tylko przez chwilę kropiło), możemy pokosić trochę. :D
A grządki! :o
Zarosły w tych deszczach ciepłych tak, że świata nie widać spoza chwastów! :-?
No to ja lecę do roboty, buziaki dla wszystkich!!! :D :D :D

Afrodyta
28-07-2009, 17:05
bonetko, dziękuję, zjadłam pierwszy kawałek do kawki.

Depsiu, trzeba by się z Pigwą na pogodę zamienić na jakieś 2-3 tygodnie. U mnie burza po kilka razy dziennie, z białego, słonecznego nieba :roll:

Ps. to,że świeci słońce wcale nie oznacza, że jest ciepło.

Tylko czy Pigwa sie zgodzi?

Oczywiście, że się zgadzam. :D Ale kto się zajmie stroną techniczną? Ja bardzo tęsknię za kapryśną europejską pogodą. U nas mamy półtora miesiąca ślicznej wiosny, tyleż samo przepieknej i kolorowej jesieni, 4 miesiące upalnego (40 st. C.) i suchego lata oraz 5 miesiecy mroznej i bardzo śnieżnej zimy. Burze i deszcze sa rzadkością i zawsze przeze mnie z utęsknieniem oczekiwane.
Pozdrawiam serdecznie. Zdzisław

To właściwie można powiedzieć, że "zaliczasz" wszystkie pory roku :wink:
Wiesz od paru lat nasza pogoda, w Polsce, jest tak różna, że wiosną mamy lato, latem jesień a wiosny, tej pięknej, burzowej, prawie nie bywa. W tym roku była porządna zima :roll: :wink:

ania klepka
28-07-2009, 19:54
Witam
mój tata czuje się w miarę ok, oddycha samodzielnie bez tlenu, ma apetyt. Mają go przenieść do innego szpitala na kardiologię, aby ustawili go lekowo. Pan Bóg wysłuchał naszych modlitw i pozwolił mu być jeszcze z nami. Może jednak spędzimy święta w moim nowym domu.
Aniu Wiśniewska i wszyscy potrzebujący jedna dziesiątka różańca zarezerwowana jest dla Was, trzymam kciuki za Was.
Jutro jadę nad morze po dzieci i mamę (tylko 4 dni), bo resztę urlopu spędziłam w szpitalu przy tacie.

Afrodyta
28-07-2009, 22:30
ania klepka cieszę się, że tato czuje się już lepiej. Bądź dobrej myśli. Trzeba trochę czasu, ale będzie dobrze.

Ania Wiśniewska trzymam kciuki za tatę.

Pigwo kuruj się, wypoczywaj, regeneruj siły.

1950 o Teściowej też pamiętam.

Zelijka i Stefek jestem z Wami.

Tomek Ty wiesz, że jestem.

Pigwa
28-07-2009, 23:21
Cieszy mnie poprawa. Wierze, że wszyscy wyzdrowieją. Nie ma siły!

JANINKI-AMORKI82
29-07-2009, 05:13
Z rańca witam i o zdrowie pytam ;-).

bonetka
29-07-2009, 07:21
Dzień dobry :)
a ja mam dzisiaj Martynkę :) ( myslę że Nikt sie nie obrazi )
Rzadko goszczę u siebie tak wdzięczne Osóbki ...a w Jej twarzy jest wszystko to czego chciałabym życzyć ..i ciekawość świata i radośc i ufność i brak trosk i kłopotów i lekkie żdziwienie co też na tym świecie się dzieje :)
Więc na dziś usmiech dziecka :)
Kochani, trzeba wierzyć i z ufnością spoglądać w przyszłość . Będzie dobrze :)
http://fulereny.blink.pl/mum/Martynka.jpg

DPS
29-07-2009, 20:18
Oooo, jaka piękna buzia! :D

Dzisiaj dużo pracy, więc dopiero teraz mogę zajrzeć.
Dzień mieliśmy piękny, letni, błękitny i słoneczny. :D
To słonko i ten błękit wszystkim choraskom dedykuję - na poprawę zdrowia i nastroju! :D

johnzee
29-07-2009, 20:25
Witam, po długiej przerwie i uniżenie proszę o wybaczenie i zrozumienie.
Brak bytniości mej na tym szacownym forum tłumaczę glłównie mało regularnymi dostawami internetu ale również przemożną chęcią oderwania sie od tego wszystkiego.
Mam nowe wieści: Komtura czeka eksmisja z jego tymczasowej, olsztyńskiej siedziby. Niestety Tata nie nadaje się do wypisania ze szpitala ale "turnus rehabilitacyjny" kończy się (kochany NFZ uważa, że cztery tygodnie to jest wystarczający czas na rehabilitację po udarze mózgu, bez względu na jego rozległość) i czas wracać do domu. To jakaś paranoja.
Mam chyba niezłą wyobraźnię ale nie potrafię sobie wyobrazić, jak to wszystko będzie wyglądać od piątku.
Na oddziale odwalili kawał dobrej roboty, jeżeli chodzi o rehabilitację narządu ruchu, Tata wstaje i chodzi samodzielnie, daje sobie radę przy jedzeniu (ale już do toalety nie zdąża bo nie pamięta gdzie ona jest i nie umie jej znaleźć), ale żeby nie było tak słodko, w dziedzinie "funkcji poznawczych mózgu" szpital ów nie posiada odpowiednich specjalistów i "niech rodzina radzi sobie sama".
Niestety zorganizowanie diagnozy neuropsychologicznej przekroczyło organizacyjne możliwości szpitala. Zrobiliśmy to na własną rękę. Specjalistka sprowadzona przez Mamę z Warszawy zrobiła Tacie (wykradzinemu na tę okoliczność ze szpitala do pobliskiego parku) szereg specjalistycznych testów.
Wyniki są następujące: mózg ignoruje istnienie prawej strony. Tata wzrok ma w porządku, ale nie widzi nic z prawej strony. Mimo wzrastającej sprawności ruchowej nie jest w stanie bezpiecznie się poruszać, bo nie widzi prawej strony i nie wie, że nie widzi.
Uszkodzenia mózgu cały czas powodują problemy z pamięcią. Tata często zachowuje się irracjonalnie, jakby miał dwa lata. Rozpoznaje bliskich, ale nie pamięta przeszłości. Sam z siebie nie czuje, że jest np. głodny. Nie można go nawet na kilka minut zostawić bez opieki. Jego sprawnośc ruchowa jest większa niż świadomość sytuacji i możliwości oceny. Często mówi od rzeczy, zupełnie nie ma świadomości czasu zarówno na poziomie minut, godzin jak i dni czy miesięcy.
Wierzę mocno, że Komturia i ciągla obecność rodziny zdziała cuda (a cudu nam tu potrzeba).

malka
29-07-2009, 20:36
Jaśku - bardzo dziękuję za wiadomości, mimo tych przeciwności ,o których mówisz.
Nie jest źlle, ale dobrze też nie jest...musze poukładac sobie to co powiedziałeś......



Tymczasem pozdrawiam całą Komturową Rodzinę, zyczę Wam dużo siły, cierpliwości i zrozumienia.
Trzymajcie się mocno
malka

asia.malczewska
29-07-2009, 21:59
Witam, po długiej przerwie i uniżenie proszę o wybaczenie i zrozumienie.
Brak bytniości mej na tym szacownym forum tłumaczę glłównie mało regularnymi dostawami internetu ale również przemożną chęcią oderwania sie od tego wszystkiego.
Mam nowe wieści: Komtura czeka eksmisja z jego tymczasowej, olsztyńskiej siedziby. Niestety Tata nie nadaje się do wypisania ze szpitala ale "turnus rehabilitacyjny" kończy się (kochany NFZ uważa, że cztery tygodnie to jest wystarczający czas na rehabilitację po udarze mózgu, bez względu na jego rozległość) i czas wracać do domu. To jakaś paranoja.
Mam chyba niezłą wyobraźnię ale nie potrafię sobie wyobrazić, jak to wszystko będzie wyglądać od piątku.
Na oddziale odwalili kawał dobrej roboty, jeżeli chodzi o rehabilitację narządu ruchu, Tata wstaje i chodzi samodzielnie, daje sobie radę przy jedzeniu (ale już do toalety nie zdąża bo nie pamięta gdzie ona jest i nie umie jej znaleźć), ale żeby nie było tak słodko, w dziedzinie "funkcji poznawczych mózgu" szpital ów nie posiada odpowiednich specjalistów i "niech rodzina radzi sobie sama".
Niestety zorganizowanie diagnozy neuropsychologicznej przekroczyło organizacyjne możliwości szpitala. Zrobiliśmy to na własną rękę. Specjalistka sprowadzona przez Mamę z Warszawy zrobiła Tacie (wykradzinemu na tę okoliczność ze szpitala do pobliskiego parku) szereg specjalistycznych testów.
Wyniki są następujące: mózg ignoruje istnienie prawej strony. Tata wzrok ma w porządku, ale nie widzi nic z prawej strony. Mimo wzrastającej sprawności ruchowej nie jest w stanie bezpiecznie się poruszać, bo nie widzi prawej strony i nie wie, że nie widzi.
Uszkodzenia mózgu cały czas powodują problemy z pamięcią. Tata często zachowuje się irracjonalnie, jakby miał dwa lata. Rozpoznaje bliskich, ale nie pamięta przeszłości. Sam z siebie nie czuje, że jest np. głodny. Nie można go nawet na kilka minut zostawić bez opieki. Jego sprawnośc ruchowa jest większa niż świadomość sytuacji i możliwości oceny. Często mówi od rzeczy, zupełnie nie ma świadomości czasu zarówno na poziomie minut, godzin jak i dni czy miesięcy.
Wierzę mocno, że Komturia i ciągla obecność rodziny zdziała cuda (a cudu nam tu potrzeba).

poryczalam się
twoje słowa, jasiek, to tak jakby zgasło słońce ...
nie poddam się jednak, będę dalej prosić Boga o cud

Anna Wiśniewska
29-07-2009, 22:15
"Wierzę mocno, że Komturia i ciągla obecność rodziny zdziała cuda"

I ja w to wierzę! Nie ma innej opcji!
Dom, własne miejsce na ziemi, znane otoczenie, kochający ludzie u boku - to Tomkowi na pewno pomoże!!!
Mocno trzymam kciuki za jego pełny powrót do zdrowia! Razem Wam się uda!

Pozdrawiam gorąco!

jamles
29-07-2009, 22:40
"Wierzę mocno, że Komturia i ciągla obecność rodziny zdziała cuda"

I ja w to wierzę! Nie ma innej opcji!
i ja wierzę, wiara czyni cuda

tola
29-07-2009, 22:45
Pomimo tego, co się wydarzyło, ja cały czas mam w pamięci Tomka takiego, jaki był przed chorobą. I takiego w pamięci zatrzymam i takiego jeszcze kiedyś odwiedzę w Komturii. Tak postanawiam, tego się trzymam i o to będę się modlić.

EWA-S
29-07-2009, 23:20
I ja wierze i proszę o cud.Trzeba wierzyc w poprawe i usilsnie cwiczyc jak z małym dzieckiem bo odbudowa neuronow,synaps i inych mzgowych materii jest bardzo powolna.Nadal trzymam kciuki za wytrwałośc i powrót do zdrowia.Pozdrawiam serdecznie Komtura i cała Jego Rodzinę,daj Boże Wam sił,a Komturowi zdrowia.

ewusia
30-07-2009, 06:34
Jaśku, modlę się za Tomka i ufam, że wydobrzeje... taki Człowiek jak on nie może być skazany tylko dlatego że system opieki lekarskiej jest nieudolny i bezduszny...
Życzę Wam dużo siły i wytrwałości... i wiary że będzie dobrze... bo będzie...na pewno.... inaczej przecież być nie może....

DPS
30-07-2009, 06:54
Bardzo mocno wierzę, że wolno, długo, ale będzie następował powrót do zdrowia.
Znam dobrze (mamy w rodzinie) przypadek, kiedy po rozległym wylewie aktywny i pełen życia pięćdziesięciokilkulatek został warzywem.
Po upływie 2 lat doskonale rozumie, co się do niego mówi, próbuje wstawać z wózka inwalidzkiego, rozmawia z otoczeniem, choć bardzo ograniczonym zasobem słów. Miewa okresy gorszego i lepszego samopoczucia, ale zrobił ogromny postęp.
I nasz Tomek w otoczeniu rodziny i w znajomym miejscu też będzie zdrowiał.
Innej opcji po prostu nie ma.
Jasiek, wiem, że masz teraz trochę doła spowodowanego tym, co służba zdrowia może nam "sprezentować" i tym, że w tym kraju praktycznie nie istnieje rehabilitacja poudarowa.
Wiem, jakie trudne jest zorganizowanie życia rodziny tak, aby Tomek miał cały czas opiekę. Na pewno będziecie zmuszeni przeorganizować (znowu) całe swoje życie, aby temu podołać.
Wierzę jednak bardzo mocno, że będzie lepiej, bardzo powoli, ale będzie coraz lepiej. Tomek będzie się uczył swojej nowej sytuacji, będzie coraz więcej rozumiał i coraz bardziej Wam pomagał w przywracaniu Mu zdrowia.
Nie poddawajcie się, jeszcze nadejdą słoneczne dni i cudowny czas, na pewno. Będziemy się za Was modlić, będziemy Was dalej wspierać i czekać na dobre wiadomości. Nie dajcie się pokonać przeciwnościom, Jesteście cudowną kochającą się rodziną i dacie radę przejść przez to, trzeba Wam tylko czasu - i dużo siły. O tę siłę będę się dla Was modlić. Kciuki trzymam zaciśnięte cały czas, wierzę, że przyjdzie dzień, kiedy Tomek będzie samodzielny i jak dawniej będzie pisał do nas na forum.

JANINKI-AMORKI82
30-07-2009, 08:34
"Wierzę mocno, że Komturia i ciągla obecność rodziny zdziała cuda"

I ja w to wierzę! Nie ma innej opcji!
i ja wierzę, wiara czyni cuda

ja też wierzę, że się uda. Przesyłam całą swoją dzisiejszą energię i dobry nastrój do Komturowej rodziny - nie poddawajcie się!!!

jarkotowa
30-07-2009, 10:07
Smutno mi. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie :(

bonetka
30-07-2009, 13:16
Przeczytałam już wczoraj ......ale nie wiedziałam co napisać :(
Tak to jest, zwykły zbieg okoliczności i takie implikacje ...dzięki Bogu ma największy dar - życie . Z Tomkowego punktu widzenia wszytko jest w porżądku nie zdaje sobie sprawy z części spraw ..więc jest szczęśliwy ...ma najwspanialszą i najukochańszą Rodzinę pod słońcem . To z Waszego i naszego punktu widzenia coś jest jeszcze nie do końca sprawne i działające jak trzeba .
Pewnie jak z każdej sytuacji są dwa wyjścia ...albo zostanie tak do końca z większą lub mniejszą poprawą albo zupełnie nastąpi powrót do formy sprzed wypadku . Nie jestem lekarzem ...nie wiem jakie są rokowania czy tę częśc jakoś się rehabilituje ( ćwiczenia umysłowe ) czy w jakiś inny sposób mozna pobudzić te częsci do pracy ale wiem jedno ...cuda się zdarzają ...czasami z beznajdziejnych przypadków ludzie wychodzą i z takich których nie można kompletnie wyjaśnić medycznie . Więc prosimy Najwyższego o cud ... miejmy nadzieję że długotrwały proces powrotu do pełnej sprawności zakończy się sukcesem .
Dopomóż Boże Tomkowi ...niech jak najpełniej ogląda i odczuwa Twój świat . Daj siłę i wytrwałość Jego Rodzinie. . Doprowadż do stanu pełniej sprawności w postrzeganiu . Dla Ciebie Panie nie ma nic niemozliwego . PROSIMY AMEN .

http://media1.mojageneracja.pl/oiuywiroyw/mediumkf6lyb554999f3a3ca58497767.jpg

aka-jonek
30-07-2009, 13:31
I ja wierzę, że czas - lekarz będzie dla Tomka łaskawy i zrobi co w jego mocy, by Tomek mógł szczęśliwie powrócić do Rodziny i do NAS, tu na Forum.
Trzymam kciuki za wszystkich potrzebujących wsparcia i dobrej energii.
aka

Pigwa
30-07-2009, 16:55
Czyżby powiało tu pesymizmem??? Znam przypadek powrotu niemal do pełnego zdrowia i sprawności po masywnym wylewie po trzech latach. W takich przypadkach rehabilitacja jest niełatwa i długotrwała. Nie zapominajmy, że tu w grę wchodzi mózg ludzki. Cierpliwości i wiary. Tomek jeszcze się do nas odezwie - na mur.

MążBetaGreta
30-07-2009, 18:49
Ja tez dodam słowa otuchy. Moja babcia jeszcze kilkanaście lat temu miała poważny wylew. Kilka tygodni była sparaliżowana poniżej klatki piersiowej, nie można sie było z nią skontaktować, nie pamiętała i nie rozpoznawała słów. Przez wiele miesięcy już po wstaniu z łóżka miała problemy z pamięcią, gubiła słowa. Mniej więcej po roku pozostały po tym tylko lekkie zacięcia przy mówieniu, a i to minęło z czasem. Potem wróciła właściwie do pełnej sprawności biegała z wiadrami po gospodarstwie. Niesamowite, że z takiego stanu wróciła do pełnej sprawności, a była wtedy w wieku dużo starszym od Tomka.

Trzymam kciuki.

Chef Paul
30-07-2009, 19:09
...
...nie wiem jakie są rokowania czy tę częśc jakoś się rehabilituje ( ćwiczenia umysłowe ) czy w jakiś inny sposób mozna pobudzić te częsci do pracy ale wiem jedno ...cuda się zdarzają ...
...
niestety nie CUDU tu trzeba, ale czasu i kosztownej rehabilitacji :(


...
... Cierpliwości i wiary. Tomek jeszcze się do nas odezwie - na mur.

I ja wierzę, że czas - lekarz będzie dla Tomka łaskawy i zrobi co w jego mocy, by Tomek mógł szczęśliwie powrócić do Rodziny i do NAS, tu na Forum.
...


Ja tez dodam słowa otuchy.
...
Niesamowite, że z takiego stanu wróciła do pełnej sprawności, a była wtedy w wieku dużo starszym od Tomka.

Trzymam kciuki.
... obyście byli Dobrymi Prorokami

galka
30-07-2009, 19:29
Nie było mnie kilka dni,czytam dzisiaj co napisał Johnzee i poryczałam się :cry:
ale po chwili pomyślałam,że nie ma co ryczeć ,trzeba trzymać kontakt z rodziną Komtura,dodawac im sił bo wiele pracy przed nimi,modlić się o cud , modlić się o poprawę -choćby i powolną- i pytać ich stale w jaki sposób możemy im pomóc.
Teraz nie dziwię się ,że Komturowa rodzina nic ostatnio nie pisze ...
My tu oczekujący spektakularnego cudu (ja w tej liczbie i biję się w piersi) a tu trzeba cierpliwości ,każdy dobrze przeżyty dzień jest cudem i trzeba mieć
nadzieję,że jutro lub za tydzień może być ciut lepiej i pomalutku krok po kroku ale do przodu.
Tomku -jesteśmy z Wami

Żelce,Stefkowi,tacie Ani klepki, tacie Ani Wiśniewskiej i teściowej 1950 życzę dużo zdrowia :D
A Pigwie -wielkie brawa za optymizm,za wiarę i za nadzieję i za to ,że znowu chodzi w góry :D

malka
30-07-2009, 20:13
...
...nie wiem jakie są rokowania czy tę częśc jakoś się rehabilituje ( ćwiczenia umysłowe ) czy w jakiś inny sposób mozna pobudzić te częsci do pracy ale wiem jedno ...cuda się zdarzają ...
...
niestety nie CUDU tu trzeba, ale czasu i kosztownej rehabilitacji :(


Chefie i tu się zgadzam z Toba w całej rozciągłości tej krótkiej wypowiedzi.
Po wczorajszej rozmowie z jedna z forumowiczek, zasięgnęłam języka i już wiem.
Jest zaledwie kilka placówek w Polsce zajmujacych się neurorehabilitacją, gdzie pracuje się nad ciałem, ale i nad umysłem.Gdzie są specjaliści wasko wyspecjalizowani właśnie w zakresie poprawy funkcji uszkodzonego mózgu głównie po udarze
są to
Ośrodek rechabilitacyjno - szkoleniowy, neurorehabilitacyjny w Miechorzewie
oraz Centrum Rehabilitacji SORNO w Grodzisku Mazowieckim i IPiN w Warszawe.

Jest jeszcze kilka całkowicie prywatnych placówek (np. w Krakowie), ale nastawione sa głównie na prace nad funkcjami ciała...reszta to dodatek.

Nie wiem czy moge cokolwiek sugerować Komturowej rodzinie, ale proponowałabym zainteresowanie się własnie tymi placówkami.

Pozdrawiam
Cały czas sercem z Tomkiem

malka

Afrodyta
30-07-2009, 21:55
Gdy czytałam słowa Jaśka, łzy mi sie cisnęły do oczu. Nie wiem czy ze szczęścia, że Komtur nasz kochany wciąż postępy robi, czy z rozpaczy i złości na system opieki zdrowotnej w Polsce.
Brak mi słów...powiem tylko Johnzee DZIĘKUJĘ

Dobrze Chef Paul napisał "trzeba czasu, ale i kosztownej rehabilitacji"

Afrodyta
30-07-2009, 22:02
Naszymi informatorami, autorami tej historii,są:


1Gabrysia, johnzee, bonetka


A zaczęło się tak...

14.05
Witam,
mój Tata znany wielu Forumowiczom jako tomek1950 jest bardzo ciężko chory. Miał rozległy wylew. Wczoraj był raz operowany, a przed chwilą skończyła się druga operacja. Będzie utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej aż do poniedziałku. Jego stan jest bardzo poważny. Jedyne co mu może teraz pomóc to wszelkie wsparcie, dobre myśli i modlitwy. Wiem, że społeczność Muratora jest dla mojego Taty ogromnie ważna. Dlatego chciałabym prosić wszystkich, którzy go znają o duchowe wsparcie, dobre myśli, modlitwy...
Wiem, że ludzie ciężko chorzy, nieprzytomni czują takie wsparcie i ono im pomaga.
Bardzo dziękuję.

15.05
Ten wylew był prawdopodobnie spowodowany wypadkiem samochodowym. W piątek Tata zatrzymał się przed przejazdem kolejowym, a ktoś w niego wjechał bardzo mocno w tył. Tata był obejrzany przez neurologa i ortopedę, ale nic nie stwierdzili. Kilka dni później z niezwykle silnym bólem głowy, a zaraz potem utratą świadomości został zabrany karetką do szpitala. Okazało się, że to rozległy wylew.

15.05
Tata podobno wygląda gorzej niż wczoraj, ale w końcu miał drugą operację. Gorączkę ma jednak trochę niższą niż wczoraj tak koło 38 stopni.

16.05
Tomek rano został obejrzany przez neurochirurga, który powiedział, że rana pooperacyjna, gorączka i zwiekszająca się opuchlizna twarzy są takie, jak można się spodziewać po takiej operacji. Jutro rano zaczną mu odstawiać leki utrzymujące w stanie śpiączki, więc po kilku godzinach dopiero zacznie być jakiś efekt, czyli poniedziałek po południu.

17.05
Internistycznie ma się nieco lepiej. W nocy miał 38 z groszami, ale w dzien 36,6 stopni Celsjusza, a co najważniejsze głowa nie była gorąca, goi się. Opuchlizna się trochę zmniejszyła i wyglądał dziś nieco lepiej. Neurologicznie to nikt nic nie powie, ale miał dziś silniejsze odruchy, więc zwiększono mu dawkę środków usypiających. Jutro po obchodzie (czyli do 12 mniej więcej) mu je odstawią i będą czekać aż się wybudzi. Trwa to od 6 godz do nawet dwóch dni. Piszcie do Tomka, bo jutro będziemy mu intensyfikować czytanie Waszych postów, żeby się szybko a skutecznie obudził.

18.05
Tomek ma założone dojście centralne i zrobiony rentgen (chyba płuc), oraz jest inna strzykawka z lekiem, więc może to jest to wybudzanie. Jasiek czeka teraz na rozmowe z lekarzem, bo to co napisałam powyżej to zauważyli, bo pielęgniarki nic nie mówią.

18.05
Tomek jest wybudzany. Neurolog bardzo na niego krzyczał, ale tomek nie chciał otworzyć oczu. Wg lekarza może już słyszeć, więc czytają i czytają mu Wasze wieści. Spocił się przy obcinaniu paznokci, więc pewnie to czuł, a raczej nie jest przyzwyczajony, żeby ktoś mu to robił. Ma zapalenie płuc po intubacji, ale nie ma gorączki. Oddycha sam, ale jest jeszcze podłączony do respiratora na wszelki wypadek, gdyby zapomniał jak to się robi.

18.05
Były jakieś komplikacje kardiologiczne, ale podali leki. Oddycha niby samodzielnie, ale jednak ze wspomaganiem respiratora. Znikła opuchlizna z twarzy. Jak sie do jutra rana do 10 nie obudzi, to będą lekarze coś innego kombinować. Mama pytała pielęgniarkę o odleżyny, podobno nie ma. Ruszać Tatę może tylko wykwalifikowany personel, bo cały jest popodłączany do różnych sprzętów.
Reszta bez zmian.

19.05
Mama mi mówiła przez telefon, że ma wrażenie, że Tomek reaguje trochę na to, co się do niego mówi czy czyta.

19.05
To zapalenie płuc jest bardzo ciężkie. Tata do tomografii był znowu bardziej naładowany usypiaczami, wynik bedzie dopiero jutro. Nic nie otwiera oczu, nic a nic nie rusza gałkami ocznymi. Rusza troszkę dwiema rękami (wcześniej tylko lewą), przeszkadza mu rurka w gardle.
Czekamy co powiedzą jutro na obchodzie. Ale jak dotąd żaden lekarz nie wypowiadał się jakoś konkretniej o sprawach neurologicznych.

20.05
Tacie przed godziną nagle skoczyła gorączka, ma ponad 40 stopni, leży obłożony lodem. Przestał ruszać rękami. Na tomografi wyszły jakieś krwawienia, ale małe, nie ma powodu do dalszych operacji (uff). Jutro będzie miał tracheotomię, bo bo nie może mieć dłużej tej rurki w gardle.

20.05
otóż ...Tomkowi zelżała gorączka !!!!!!!!

20.05
Gorączka spadła do 37.
Tomek zaczął ruszać nogami, podobno całkiem porządnie, zwłaszcza prawą, co jest o tyle istotne, że główny wylew był w lewej półkuli. Dobrze oddycha.

21.05
Tata miał tracheotomię. Nie wiem nic więcej, poza tym, że zanim na nią pojechał, to dobrze oddychał, saturacja 98% cokolwiek by to miało znaczyć, ale nawet czysty spirytus nie jest 100%.
Jasiek zeznał, że coś jakby lepsze napięcie mięśniowe w rękach mu sie wydało.

21.05
Tracheotomia sie udała. Tomek oddycha dobrze, lekko tylko wspomagany respiratoerm. Gorączki brak. Nogami przestał ruszać, ale za to istotnie ściśka palcami, jakby chciał miecza dobyć i z niewoli ojomowej sie wydostać.

21.05
Tata wczorajszych wyczynów "nożnych" dziś nie powtarzał ale najprawdopodobniej jeszcze jest pod działaniem leków z narkozy (lekarz twierdzi że do nocy będzie pod ich działaniem).
Jak moja Siostra kochana pisała "miecza szuka by znów do walki ruszyć".
Moim zdaniem oznacza to, że powoli mózg zaczyna pracować (mam nadzieję, że dalej będzie jak w wierszu "Lokomotywa") są to co prawda tylko moje przypuszczenia nie poparte wiedzą ale ja tej wersji będę się trzymać.
Tata oddycha prawie samodzielnie (prawie bo w asyście respiratora), saturacja dochodzi momentami do 100%, oddech jest miarowy i głęboki.
Nie wiem dokładnie jaką ma temperaturę ale gorączki dzisiaj nie ma.
Jeżeli chodzi o zapalenie płuc, to jak stwierdził lekarz, "osłuchowo jest nieźle".
Jutro będą wyniki antybiogramu (test na jakie antybiotyki te france szpitalne nie są jeszcze odporne) będą jutro i będzie wiadomo jakie leki podawać.
Myślę (podobno czasem tak mam :wink: ), że Ojcu wygodniej będzie bez rury w gardle tylko z małą rurką w tchawicy.

Tak z innej beczki, codziennie czytam Komturowi co tutaj wypisujecie, pomimo braku odpowiedzi z jego strony, mam wrażenie że słyszy co się do niego mówi.
Może daje znaki, których ja nie zauważam, ja wiem że słyszy i będę do niego dalej mówił aż się obudzi i rzecze: "Dość synu, moje uszy nie zniosą więcej tego twojego gadania!".

Jutro będzie jeszcze lepiej, przestaną działać leki i będą kolejne oznaki powrotu do zdrowia.

22.05
Po raz pierwszy wypowiedział się neurochirurg. JEST BARDZO ZADOWOLONY. Tomek czuje łaskotki w nogach. Wiadomo na razie, że ma niedowład prawej ręki (na szczęście z wyjatkiem pisania, to Tata jest leworęczny). Ma też uszkodzony pien mózgu. Ale na to wszystko nakłada sie opuchlizna pooperacyjna i jeszcze niewchłonięte krwiaki. Jak to zniknie, to będzie można powiedzieć coś więcej, a to może jeszcze trzymać się tygodniami. Oczu jeszcze Komtur nie otwiera, ale naprawzdę zdaje się, że słyszy. I coraz bardziej jakby się rusza. To już naprawdę blisko kiedy otworzy oczy.

22.05
z czterech kończyn tylko w jednej, prawej ręce występuje niedowład przy rehabilitacji minie ...ten pień mózgu jest gorszą sprawą ale jak zejdzie opuchlizna i wszystko się wygoi wtedy dopiero będzie można powiedzieć co i jak

23.05
Tata podobno na chwilę otworzył oczy, tak mówi pielęgniarka (ja mu się osobiście nie dziwię, że akurat przy niej otworzył oczka :D ), która pomagała przy rentgenie płuc (się polepsza).
Gdy przyszedłem, kontakt był z pozoru gorszy niż przed tracheotomią, nawiasem mówiąc Ojciec wygląda duuuużo lepiej bez "rury w gębie", brak reakcji w kończynach, ale zaczął poruszać gałkami ocznymi jak we śnie (faza REM).
Reaguje na łaskotanie lewej stopy (zawsze miał łaskotki a prawa jest zabandażowana z powodu wkłucia do tętnicy).
Po wizycie neurochirurga, który przeprowadzał drugą operację, nabrałem nadzieję, że naprawdę jest coraz lepiej, stan odruchów obronnych wg mnie w skali od 1 do 10 podskoczył z -5 do +5 (jak się dzisiaj dowiedziałem wcześniejsze objawy wskazywały na poważne uszkodzenie pnia mózgu, czyli części odpowiadającej za czynności życiowe), dzisiaj można powiedzieć: "jest (kobieta lekkich obyczajów) dobrze". Teraz trzeba dostarczać Komturowi silnych bodźców (Komturowa o to zadba) aby przedrzeć się przez "watę" i dotrzeć do świadomości.

23.05
Ponieważ Tomaszek był nadpobudliwy p. doktor zaordynował środki uspakajace po których śpi . Wszystko jest w porządku tylko mniej się wierci :)
Majeczka kontaktowała się z p.rehabilitantką która stwierdziła że za wcześnie na rozpoczęcie tych zabiegów ale podpowiedziała że reh. powinna się odbywać w Poliklinice i nalezy zarezerowować sobie w niej miejsce.

23.05
Na początek uspokoję wszystkich, jest lepiej i są postępy (piszę to na wstępie gdyż nie jestem sadystą). To tyle tytułem wstępu, teraz zaczynam budować napięcie:
Wyjechaliśmy z komturii trochę późno bo szukaliśmy dokumentów, tak więc dotarliśmy do szpitala około 14.
Wszedłem na salę i obok łóżka zobaczyłem trzy puste torebki po krwi.
Na monitorze następujące : niskie ciśnienie, powolne tętno, trochę zbyt wysokie stężenie CO2. Połaskotałem w stopę na dzień doby a tu nic, zero mimiki twarzy, zero kontaktu, niestety od ratownika na oddziale zbyt wiele nie udało się wyciągnąć (mówił, że jest O.K.) a lekarz był na obiedzie. Pomyślałem sobie: w nocy coś się stało (krwotok lub coś w tym stylu), nastąpiło jakieś pogorszenie stanu zdrowia, powiększył się obrzęk mózgu. Ogólnie kontakt i parametry przedstawiały się jak przed czterema dniami.
Dobra dosyć tego, już mówię co się stało. Tata w nocy zaczął trochę rozrabiać i wyrywać sobie rurki (a sporo tego wisi na wieszaku przy łóżku) i dla własnego bezpieczeństwa zostały mu podane leki nasenne, jeden z lekarzy mówił kilka dni temu, że jest to normalna procedura w tego typu sytuacjach.
"Więc" (z jakiegoś dziwnego powodu uwielbiam rozpoczynać zdanie od tego słowa) pomimo, iż wygląda na pogorszenie, jest to postęp i idzie ku lepszemu.

24.05
Tata dalej jest pod działaniem leków uspokajających ale podobno trochę mniejszym, gdyż na dotyk reakcja wróciła.
Sumiennie komtura Córa jego stymuluje i opieką należytą otacza.

24.05
wieczorem Tata zaczął dawać znaki, że słyszy!
Jeszcze nie może otworzyć oczu ale w odpowiedzi na zadawane pytania, mruży oczy.
Jak znam moją siostrę (socjolog), to bez wielokrotnej próby się nie obyło, tak więc informacja musi być precyzyjna i pewna.

25.05
Komtur otworzył jedno oko. Ponoć dwa razy.

25.05
Tomek oddycha już przeponą, a nie jak dotąd samym szczytem płuc, choć dalej ma zapalenie płuc. Wygląda lepiej. Mrugał oczami, usiłował się uśmiechnąć kącikiem ust, bardzo poruszył się informacją, że jakieś tam drewno przywieziono do Komturii (chyba się o to martwił).

26.05
Komturek Majeczkę scisnął za rekę i to PRAWĄ dłonią
Dzisiaj przychodzi rehabilitantka wewnętrzna.
Majka pozdrawia wszystkich i dziękuje za wszelkie wsparcie
Słuchać czytania postów przychodzi czasami cała obsada OIOMU

26.05
Postępy Komtur zrobił ogromne o ostatniej mej wizyty:
1. Przywitał mnie otwartym okiem (czuwać trza kto do komnaty wchodzi i czy aby na pewno się pokłonił);
2. Uśmiecha się (rad z widoku synowego widać);
3. Potrafi zaciskać rękę (jakże to tak syna inaczej powitać niźli prawicy uściskiem).

Wszystkie wyżej wymienione gesty, kurtuazyjnymi zwane wykonał ochoczo i z pełną świadomością,

Łoże niestety siły z Taty wysysa, bo słaby jeszcze, ale do sprawności umysłowej (dowcip zacny, synowy docenia i uśmiechem kwituje) oraz fizycznej powraca. Nadzieję żywić trzeba, iż działania cyrulików z olsztyńskiej twierdzy pozwolą na szybki do pełni sił powrót.

Pożegnanie bez uścisku dłoni obyć się również nie mogło,

Postów z forum (całości rad nierad nie byłem w stanie w jeden dzień przeczytać) wysłuchał z zaciekawieniem, co poniektóre pomysły kwitując uśmiechem lub brwi uniesieniem.

27.05
Komtur do obchodów urodzin się szykuje, bo właśnie zaczął samodzielnie oddychać, respirator won poszedł. Parametry oddechowe bardzo dobre. Kontaktowość dziś nieco mniejsza, ale tłumaczę to sobie, że wszystko poszło w samodzielne oddychanie.

27.05
Dzisiaj pewna pielęgniarka wpadła na pomysł zacny: leży tak Komtur od dni niezliczonych, trza by odrobinkę posiedział (łózko w regulacją takową, z napędem elektrycznym wyposażone zostało), pomyślała chwilę czy przeciwwskazań jakich nie ma i łoże komturowe w fotel zamieniła. Początkowo taka zmiana nie przypadła Ojcu do gustu ale po kilku chwilach rad był ze zmiany. Oczy otworzył i po zgromadzonych rozejrzał się z zaciekawieniem, uśmiechem obdarzył zarówno personel jaki mą skromną osobę. Powiedzieć muszę, że wyglądał w tej pozycji godnie. Widać oczy łatwiej otwierają się w pozycji siedzącej, bo długo trzymał powieki otwarte.

Kolejna z medycznego punktu widzenia, ważniejsza jest taka wiadomość, że tata niebawem ma szanse na przeniesienie do innego szpitala, na oddział neurologii (albo coś w tym stylu), dzisiaj badał go neurochirurg i bardzo był zadowolony z wyników. Rana pooperacyjna goi się bardzo dobrze, dzisiaj gruby opatrunek z gazy, przymocowany do głowy za pomocą plastrów i siatki wyglądającej jak kabaretka powędrował do kosza a w jego miejsce wylądował plaster, odrobinę tylko większy niż te znane z domowych/samochodowych apteczek.

28.05
Dzisiaj tata był baardzo słaby, widać samodzielne oddychanie, jest bardzo ciężkim zajęciem od którego odwykł albo po prostu zbiera siły przed czekającą go jutro podróżą...

...do innego szpitala.
Zapalenie płuc już prawie zwalczone, temperatura w okolicach 36,6 st.C, oddycha samodzielnie (choć dzisiaj trochę ciężej niż wczoraj), krążenie w normie, więc lekarze nie widzą powodu aby zajmował miejsce na OIOM`ie.
I dobrze, bo na tym oddziale to nie bardzo jest z kim pogadać i głośno bywa, bo aparaty jak nie dzwonią to piszczą jak nie piszczą to znowu brzęczą a zwłaszcza ta maszyna, która robi ping :wink:, więc wyspać się nie idzie.
Na dodatek na OIOM`ie grasują najodporniejsze szczepy bakterii, czas więc przenieść Komtura w nową, dającą lepsze perspektywy rozwoju lokalizację. Jutro popołudniu Tata pojedzie do szpitala wojskowego (tego samego, w którym przechodził operację nr 2).
Wg mnie stan Ojca mego, dzisiaj był trochę gorszy niż wczoraj, bo ciężej mu było oddychać ale lekarze uspokajają, że nic złego się nie dzieje i wszystko idzie tak jak ma iść, czyli do przodu.

29.05
Tomek opuścił OIOM i jest w tym drugim szpitalu. Jest widocznie lepiej, komunikuje swoje potrzeby (zimno w stopy, uwieranie rurek i aparatury). Trzeba to oczywiście zgadywać, ale potakuje i zaprzecza.
Precz z OIOMem!

29.05
Wczoraj nie było słodko, dzisiaj rano też rozmowa nam się nie kleiła, bałem się, że może zostawią Tatę na OIOM`ie. Na szczęście lekarze znali powód takiego stanu rzeczy, oni wiedzieli coś, o czym ja nie miałem pojęcia.
Jak tylko Ojca położyli na nowym oddziale, podpięli do monitora, przyłączyli kroplówkę i jedzenie, okryli cieplutko to zorientowałem się co jest grane.
Tata, dowiedziawszy się o przeprowadzce, zbierał siły, aby zrobić dobre wrażenie, w nowym szpitalu, w jednoosobowym pokoju, promieniał, dzisiaj gadka nam się kleiła, jak za dawnych czasów w Komturii (może odrobinkę koloryzuję ale naprawdę jest coraz lepiej).
To Tomek wybrał palec, na którym ma być czujnik, to on kazał sobie okryć cieplej nogi (niestety mówi bezgłośnie z powodu rurki w krtani).
Neurochirurg, który dzisiaj Go dzisiaj badał, był bardzo zadowolony z postępów.
Tata opracował nawet własny sposób wzywania pielęgniarki:
Jeżeli mnie niema w pobliżu, to aby włączyć alarm, zaczyna wolniej oddychać, gdy pokoju znajdzie się "odpowiedni personel", tata zaczyna znowu normalnie oddychać, "se chłopak potrafi poradzić w każdej sytuacji" :D.
Opieka w nowym miejscu, jest co najmniej równie dobra jak na OIOM`ie, z tą jednakowoż różnicą, iż "personel pielęgniarski" składa się wyłącznie z płci pięknej :D.
Jeżeli taka kadra (uśmiechnięta i życzliwa) była by w całym kraju, to chorowanie było by znacznie fajniejsze.

31.05
Wczoraj Tomek był bardzo zmęczony i mało kontktowy (może to z powodu zmiany szpitala w piątek?), ale dziś był bardziej rozmowny. Kilka razy ewidentnie się uśmiechnął adekwatnie do treści, komunikował ściskaniem rąk, otwieraniem i zamykaniem oczu, ruchami stóp i dłońmi. Na pewno jest lepiej, choć myślę, że droga z Olsztyna do Komturii jest jednak jeszcze bardzo odległa.
Przyszedł do Taty bardzo sympatyczny ksiądz. Szpital przestał być wojskowy dwa tyg temu, ale kapelan pozostał. Tata wyraźnie zażyczył sobie sakramentu namaszczenia chorych. Wierzę, że to pomoże odzyskać mu siły i zdrowie. Bardzo jest jeszcze słaby. Po kilku minutach kontaktu nagle usypia. Opiekę szpitalną ma naprawdę wzorową.

01.06
dziś Janek rozmawiał z panią neurolog, która widziła stan Tomka na początku. Powiedziała, że jest ogromny postęp. Jeszcze bardzo długa droga przed nim, ale ma szanse na całkowity powrót do normalnego życia.
Jutro odstawiają już antybiotyk, to też dobra wiadomość, bo bo to było bardzo mocne świństwo.
Tomek coraz lepiej komunikuje swoje potrzeby, dziś "zażądał" zwilżenia warg.

02.06
Tomkowi wyjęli dziś rurkę z nosa i pielęgniarka nakarmiła go kilkoma łyżkami zupy. Normalnej szpitalnej, a nie papki Nutricii. Ale pokarało Komtura za tak długie leżenie, bo to była zupa botwinkowa, której nigdy bardzo nie lubił. Jeśli jeszcze nie daj Boże była doprawiona koperkiem, to grób mogiła, bo koperku od urodzenia nienawidził szczerze. Krzywił się, ale zjadł. Na noc znowu dostanie sondę, ale to i tak jest postęp.
Współpracował z Jaśkiem przy goleniu.

02.06
Tak Jak moja Siostra pisała, Tata jadł z niesmakiem, wodnistą zupkę z botwinki. Na szczęście udało się przekonać Pielęgniarkę, iż Tata potrzebuje, dla zabicia smaku znienawidzonej zupki, czegoś treściwszego. W sklepie opodal dało się znaleźć "metodę na głoda", pod postacią serka waniliowego znanej firmy.
Jak mówię Ojcu o FM to składa jakoś tak dziwnie usta (mi jako twardzielowi nie wypada tego jakoś szczególnie interpretować), moja Narzeczona twierdzi, że to znak abym ucałował wszystkich Forumowiczów. Niniejszym przekazując wolę Ojca Mego, Wielkiego Komtura Mazurskiego: Przekazuję ucałowania wszystkim forumowiczkom (gdyby nie ogólne "twardzielostwo" poleciał bym "na Gierka" również z Męskimi członkami Szanownej Społeczności Forum), Forumowiczom zaś przesyłam uściski zarówno kończyn górnych jak i "na niedźwiedzia"

03.06
Tomek miał dziś tomografię, jutro na podstawie wyniku zapadnie decyzja o przeniesieniu na oddział rehabilitacyjny. Zależy to od tego czy nie zagraża wodogłowie - wtedy będą wszczepiali zastawki.
Znowu kilka łyżeczek normalnego jedzenia do przodu.
Innych spektakularnych postępów brak.
Ale kontakt jest i nawet trochę Tomek reaguje na abstrakcyjne dowcipy.

04.06
Tomek miał dziś rano pierwszą rehabilitację. Strasznie był po niej zmęczony, długo spał. Zjadł potrawkę z kurczaka, mus jabłkowy i jogurt (oczywiście nie raz i w ilościach niezbyt pochlebiających posturze Komtura). Na razie jeszcze zostaje na oddziale neurochirurgicznym.

05.06
Tomek dostał gorączki, robią posiewy, bo na razie nie wiadomo z jakiego powodu. Od pielęgniarek przed południem ponoć zjadł coś, ale później od Jaśka już nic nie chciał. I kontakt był mniejszy, zapewne z powodu gorączki, więcej spał i był bardziej zmęczony. Może jutro będzie lepiej.
Pozdrawiam

07.06
Tomek już je sam w sensie że nie jest zakładana sonda nawet na noc . Gabrysia ugotowała wspaniały rosół w/g receptury chińskiej i Tomek zjadł bardzo dużo :) czyli wraca apetyt :)
Temperatura spadła i jest 36,6 ....:) .
Czuje się dobrze , na wszystko reaguje jak trzeba. :D

07.06
Jako że dziś jest niedziela, wieści od cyrulików nie posiadam nowych, w dniu wczorajszym machina pewna piekielna, tomografem zwana, nakreśliła odraz wnętrza głowy Komtura, druga zaś płuc wizerunek na obrazie utrwaliła. Wątpliwości nie ma: Komtur mózg posiada, goi się on dobrze i jest coraz mniej opuchnięty. Na widok płuc wizerunku żaden ze zgromadzonych cyrulików "oczów" nie wybałuszył, więc i w tej materii źle być nie może.
Wczorajszą "gorącość" miksturami magicznymi udało się ostudzić.
Komturowi wikt domowy smakuje bardziej niż serwowane w twierdzy olsztyńskiej jadło a i apetyt Mu dopisuje coraz lepszy.

09.06
Nasz TOMECZEK :D robi dalsze postępy :) Podnosi powieki na dłuższą chwilę......logicznie rozmawia ruchem powiek czy ścinięciem dłoni potwierdzając lub negując odpowiedż..
sam potrafi przesunąć troszkę nogi ...( zmienić pozycję ) .
Płuca ma czyste tylko w oskrzelach cos tam jest ale to dlatego że jest ta rurka w gardle ...za kilka dni ją wyjmą :D....
Ma rehabilitację codziennie ale trzeba ją prowadzić bardzo ostrożnie bo jest bardzo słaby i przy większym wysiłku skacze Mu cośnienie :(
Bardzo chętnie je przecierane zupki i mięsa .( ne można solić potraw ze wzgledu na ciśnienie ) . Ma apetyt :D
Najprawdpodobneij potrzeba będzie tylko jeszcze jednej operacji kosmetycznej , druga ( wchłonęło się samo ) jest zbędna :D

11.06
Tomeczek sam już oddycha ( przez nos ......rurka tracheotomiczna jest częściowo przysłonięta ), logicznie komunikuje się ze światem zewnętrznym - mówi jeszcze niewyrażnie ze wzgledu na tę rurkę i zażądał ...zaprowadzenia tam gdzie król chodził piechotą

12.06
KOMTUREK ....dzisiaj miał powóz i stangreta .:) ...przemierzał włości swoje tudzież sąsiadów z najbliżej okolicy ....zwiedził prawie wszytko .:) ....
no i zagadka .,...o co chodzi ??? wiecie ??? .......
opócz tego dwie cięmięzycielki zmodrowały GO wszelkimi torturami fizycznymi jakie przy nich wykonywać musiał ......
Na kolację spożył maleńki pucharek jadła ale mający wszelkie niezbędne składniczki sycące i wzmocnienie zapewniające oraz wagę podwyższające ...

Kto nie zgadł ? ))) o co chodzi nizej wyjaśnienie .......
przejażdzka wózkiem inwalidzkim prowadzonym przez pielęgniarkę .po szpitalu w celach poznawczych ..tu pokój , tu sale chorych ..
2 panie rehabilitantki ....jogurt energetyczny z apteki ....

15.06
widziałam zdjęcie Tomeczka ...głowa uniesiona znad poduszki , rozmawiał przez tel.
Skrarbeczki ja rzeczywiście tak napisałm ze Kochany nasz Komturek rozmawiał przez tel. bo....przez tel się rozmawia ...ale przez tel. można też prowadzić monolog .....a druga strona słucha czy ew. mówi od czasu do czasu jakieś pojedyńcze słowa .
Jestem przekonana że jak będzie na siłaćh na pewno coś napisze ...

Dzisiaj jest już bez rurki tracheotomicznej ( nareszcie !!! będzie zdecydowanie lepiej mówił i ogólnie będzie wygodniej .

17.06
więc tak ...opózniło się wyjęcie rurki ..i wyjęli dopiero dzisiaj , szykują się do usunięcia cewnika ( to prowadzi się chyba w kilku krokach zaciskając coraz bardziej aby wróciły odruchy czucia ).
Komturek wczoraj zazyczył sobie danie ...Jasieczek specjalnie je zorganiozował ..to gołąbki :)
Dzisiaj był chyba rosołek Gabrysi

19.06
Tracheotomia - "była rurka a jest dziurka" (zaklejona plasterkiem)
Tata jest w stanie stać na własnych nogach, przy niewielkiej pomocy w utrzymaniu równowagi.
Coraz więcej czynności chce i wykonuje sam, chociażby picie z kubka, choć te plastikowe kubeczki jakoś się tak łatwo zgniatają .
Od wczoraj dostaje "normalne szpitalne jedzenie" i o dziwo, spożywa je ze smakiem. Wcześniej Tata dostawał zmiksowane zupki które trzeba było tylko połykać, teraz jest co pogryźć.
A z wiadomości technicznych, trwają przygotowania do przeniesienia Taty na oddział rechabilitacji ale to jest kwestia jeszcze, co najmniej tygodnia.

Teraz na zakończenie małe ogłoszonko
Tata poprosił mnie abym w jego imieniu pozdrowił wszystkich Forumowiczów.

24.06
Jutro Tatę czeka kolejna podróż (karetką zapewne), do kolejnego, czwartego z kolei szpitala. Będzie to Poliklinika MSWiA, oddział rechabilitacji po udarowej.
Wczoraj Tomek wspinał się na szczyty swoich możliwości, wizyta Małżonki naprawdę działa cuda .
Dzisiaj budziłem Go tylko na jedzonko, wiedząc ile pracy włożył w poprzedni dzień, nie domagałem się większej aktywności, niech zbiera siły na przeprowadzkę.

Zarówno wczoraj jak i dzisiaj Tata (NA WŁASNYCH NOGACH!!!, z delikatną mą pomocą) odbył spacer do "subpomieszczenia" swego pokoju. Jaki był to wysiłek po sześciu tygodniach "leżenia plackiem" (b.t.w. wczoraj rozpoczął się siódmy tydzień pobytu Taty w placówkach polskiej służby zdrowia), niech świadczy fakt, że w pozycji wertykalnej (jak pięknie pisze się to na klawiaturze komputera, może dlatego tak lubię to słowo bieleją mu palce pod paznokciami. Ale dzisiejszą lubość do pozycji horyzontalnej (tego już się tak ładnie nie pisze , można tłumaczyć złymi warunkami biometeorologicznymi.

Na koniec napiszę naprawdę pozytywne wieści: Komtur został odłączony od rurek wszelakich! nawet wemflon (przepraszam P.T. czytelników FM, jeżeli pisownia tego trudnego słowa jest inna, lecz znam je tylko w wersji fonetycznej), jest już zbędny, gdyż podawanie antybiotyków i kroplówek zostało zakończone.

26.06

Tomek ulokowany w nowej siedzibie, w szpitalu MSWiA w Olsztynie na oddziale "rechabilitacji neurologicznej".
Nareszcie Komtur nie jest sam na sali, ma dwóch sąsiadów, tak więc ma z kim pogadać jeżeli najdzie Go taka ochota
Szpital nie jest tak nowocześnie wyposażony jak dwa poprzednie ale teraz to liczy się nie wyposażenie, lecz motywacja i kompetentni ludzie a tych jak mniemam, nie brak w owej placówce.

Oczywiście, nie odbyło się bez problemów a oto walki mej z "biurokratyczną Hydrą" historia (prawie) krótka:

ZULU 0900 - rozpoczęcie operacji "Olsztyński Desant" (OD)
Założenia ogólne misji: przerzucenie jednostki desantowej w rejon misji, uchwycenie i zabezpieczenie przyczółków w rejonie przyszłych działań.

ZULU 0910 - załadunek jednostki desantowej oraz zaopatrzenia, do środków transportu. Ta część misji przebiegła bezproblemowo.

ZULU 0930 - Dotarcie jednostki desantowej w rejom działań. Nie napotkano problemów.

ZULU 0935 - Jednostka desantowa bez oporu zajęła wyznaczone pozycje. Jednostka zaopatrzeniowo-logistyczna napotkała silny opór ze strony stacjonujących w rejonie działań wrogich jednostek biurokratycznych. W rejonie Rejestracji odbyła się pierwsza bitwa. Starcie ujawniło poważne braki w wyposażeniu: dowód osobisty oraz dowód ubezpieczenia, z tego powodu pierwszy atak został odparty. Jednostka desantowa pozostała na pozycji bez wsparcia, jednostka zaopatrzeniowo logistyczna zmuszona została do "wycofania się na z góry upatrzone pozycje".

ZULU 0955 - Dotarcie jednostki zopatrzeniowo-logistycznej w rejon "szpitala miejskiego". Speckomando w/w jednostki, błyskawicznie i bez oporu wrogich jednostek, opanowało następujące rejony: Rejestracja, OIOM, Archiwum. Tutaj nadmienię, że przedmiotem tajnych działań na tyłach wroga było zdobycie cennego artefaktu: "Dowodu Ubezpieczenia Społecznego", pod postacią potwierdzenia przelewu składki do ZUS. Artefakt ów, o wielkiej sile rażenia dołączony został do dokumentacji medycznej.
Wywiad speckomanda, ustalił ponad wszelką wątpliwość, że artefakt został ukryty w tajnej, dobrze ufortyfikowanej bazie "chirurgia ogólna" (tam stacjonuje fachowiec, analizujący dokumentację dotyczącą zakażeń szpitalnych).

ZULU 1030 - Rozpoczęcie operacji "Widmo".
Cele akcji - Przeniknięcie do pilnie strzeżonej bazy wroga, zlokalizowanie artefaktu, wynegocjowanie przekazania artefaktu.
Ze względu na silne ufortyfikowanie bazy, frontalny atak bez wsparcia lotnictwa skazany był by na niepowodzenie. Dlatego jedynym sposobem była infiltracja siedziby wroga i "wydębienie" artefaktu metodą na "biednego misia" (metoda ta nie działa jedynie na doświadczone jednostki np. nauczycielki oraz osobniki męskie). Przedmiotem działań wywiadowczych stała się sekretarka doktora. Po odnalezieniu w siedzibie zwanej "kanciapą" dokumentacji medycznej, natrafiono na poważny problem: artefakt został zamknięty w środku dokumentacji, za pomocą czterech potężnych zszywek (a zebrało się tego poważne tomiszcze). Z pomocą przyszły dopiero zaprzyjaźnione jednostki z "Archiwum", dzięki ich interwencji zapadła decyzja: wyrywamy! Ze zdobytym artefaktem udałem się do archiwum w celu pozostawienia falsyfikatu w miejscu oryginalnego dokumentu.
Misja zakończona pełnym sukcesem.

ZULU 1140 Operacja "Dowód Osobisty'
Cel misji: zdobycie kserokopii/wydruku dowodu osobistego.
Ta część misji wymagała jedynie uzyskania dostępu do komputera w kwaterze głównej dowodzenia manewrami w rejonie Olsztyna.
Dzięki posiadanym uprawnieniom nadanym przez Aneskę, ta część misji nie nastręczała żadnych problemów. Skan dowodu został zgrany na pendrive'a (oryginał dowodu przechowywany jest w warszawskiej bazie operacyjnej).
Nieco problemów nastręczyło "upapierowienie" wersji elektronicznej. Dzięki mobilnej stacji nadawczo-odbiorczej, działającej w paśmie obywatelskim , zainstalowanej w mobilnym punkcie dowodzenia, wywiad zdołał zlokalizować infrastrukturę, umożliwiającą wykonanie misji. W okolicach CH "Alfa" przeprowadzony został kluczowy etap misji.

ZULU 1230 Operacja "Bez Przebaczenia"
Cel misji: przełamanie linii obrony w rejonie rejestracji i frontalny atak na odział rechabilitacji.
Korpus ekspedycyjny jednostki zaopatrzeniowo-logistycznej wyposażony w artefakty bez przeszkód pokonał doborowe jednostki wroga stacjonujące w rejonie rejestracji.
Następny etap misji polegał na przekazaniu szczegułowych danych wywiadowczych agentom "sekretariatu oddziału rechabilitacji neurlogicznej".
Ta tajna misja umożliwiła dostarczenie zaopatrzenia jednostce desantowej utrzymującej przyczółki.

ZULU 1520 Operacja "Realizacja Recept"
Cel misji: wykupienie leków.
Jednostka zaopatrzeniowa napotkała silny opór ze strony jednostek aptecznych: "lek o podanej nazwie nie występuje w tej dawce" (teraz wiem, że jest, tylko pod inną nazwą handlową).
Szturm "Szpitala Akademickiego" pozwolił na zdobycie odpowiednich dokumentów.

ZULU 1730 Zakończenie operacji "Olsztyński Desant"
Jednostka Desantowa udała się na zasłużony odpoczynek, odegrano "Capstrzyk".
Podsumowanie operacji: misja zakończona została pełnym sukcesem. Strat w ludziach nie odnotowano po żadnej z walczących stron.

17.07. wiadomość przekazana przez DPS-ię
Dzwoniła do mnie Majka.
U Tomka powolne postępy, coraz lepiej jest, ale wszystko wymaga czasu.
Musi ćwiczyć, bo została uszkodzona część mózgu, która zawiaduje orientacją w przestrzeni i w związku z tym trudno jest mu wiele rzeczy umiejscowić wokół siebie, choć teoretycznie je widzi.
Rozmawia, zależnie od kondycji danego dnia - pojedynczymi słowami, całymi zdaniami, żarty się Go trzymają.
Jest w dobrym nastroju, nie przeszkadzają Mu deficyty, cały czas towarzyszy mu pogoda ducha i uśmiech.
Majka wywozi Go na spacery do parku przyszpitalnego, każe czasem trochę chodzić.
Sprawność ręki wyćwiczył już na tyle, że może się podpisać.

29.07
Mam nowe wieści: Komtura czeka eksmisja z jego tymczasowej, olsztyńskiej siedziby. Niestety Tata nie nadaje się do wypisania ze szpitala ale "turnus rehabilitacyjny" kończy się (kochany NFZ uważa, że cztery tygodnie to jest wystarczający czas na rehabilitację po udarze mózgu, bez względu na jego rozległość) i czas wracać do domu. To jakaś paranoja.
Mam chyba niezłą wyobraźnię ale nie potrafię sobie wyobrazić, jak to wszystko będzie wyglądać od piątku.
Na oddziale odwalili kawał dobrej roboty, jeżeli chodzi o rehabilitację narządu ruchu, Tata wstaje i chodzi samodzielnie, daje sobie radę przy jedzeniu (ale już do toalety nie zdąża bo nie pamięta gdzie ona jest i nie umie jej znaleźć), ale żeby nie było tak słodko, w dziedzinie "funkcji poznawczych mózgu" szpital ów nie posiada odpowiednich specjalistów i "niech rodzina radzi sobie sama".
Niestety zorganizowanie diagnozy neuropsychologicznej przekroczyło organizacyjne możliwości szpitala. Zrobiliśmy to na własną rękę. Specjalistka sprowadzona przez Mamę z Warszawy zrobiła Tacie (wykradzinemu na tę okoliczność ze szpitala do pobliskiego parku) szereg specjalistycznych testów.
Wyniki są następujące: mózg ignoruje istnienie prawej strony. Tata wzrok ma w porządku, ale nie widzi nic z prawej strony. Mimo wzrastającej sprawności ruchowej nie jest w stanie bezpiecznie się poruszać, bo nie widzi prawej strony i nie wie, że nie widzi.
Uszkodzenia mózgu cały czas powodują problemy z pamięcią. Tata często zachowuje się irracjonalnie, jakby miał dwa lata. Rozpoznaje bliskich, ale nie pamięta przeszłości. Sam z siebie nie czuje, że jest np. głodny. Nie można go nawet na kilka minut zostawić bez opieki. Jego sprawnośc ruchowa jest większa niż świadomość sytuacji i możliwości oceny. Często mówi od rzeczy, zupełnie nie ma świadomości czasu zarówno na poziomie minut, godzin jak i dni czy miesięcy.
Wierzę mocno, że Komturia i ciągla obecność rodziny zdziała cuda (a cudu nam tu potrzeba).

bodzio_g
30-07-2009, 22:39
Tomku - trzymam za Ciebie kciuki i pije Twoje zdrowie lampką swojskiego wina

BetaGreta
31-07-2009, 00:20
Ja jestem też dobrej myśli.
Potrzeba tylko czasu.

Sloneczko
31-07-2009, 00:30
Dla Tomka Oko Boga:

http://mlodyfizyk.blox.pl/resource/oko.jpg

http://mlodyfizyk.blox.pl/2007/08/NASA-sfotografowala-oko-Boga.html

Może to i zabobon, ale miło poczytać i popatrzeć:

Pojawia się co 3000 lat. Nazywa się je "Okiem Boga".
Zdjęcie zrobiono teleskopem NASA.
Kto je zobaczy, doświadcza pozytywnej zmiany w życiu.
To zdjęcie robi cuda w życiu wielu osób, nawet jeśli ktoś w to nie wierzy.

DPS
31-07-2009, 06:40
Rozpoczynam nowy dzień, z wiarą i nadzieją, że będzie lepiej z Tomkiem, pomimo wszystko i wbrew wszystkiemu.
Mnóstwo dobrej energii ślę, modlę się i kciuki zaciskam.

galka
31-07-2009, 07:19
Dzień dobry :D
przywitać się wpadłam i życzyć Tomkowej rodzinie i wszystkim potrzebującym wiele nadziei i wiary w poprawę

asia.malczewska
31-07-2009, 08:16
Otrząsnęłam się już z pierwszej chwili rozpaczy i będę tu stać za Tobą, Tomeczku, jak forumowy Anioł Stróż.
Majka, Jasiek, Gabrysiu - jeżeli potrzebujecie wsparcia - jakiegokolwiek - piszcie do nas: otwarcie lub na priva - spróbujemy coś zdziałać razem. Nie jesteście sami!
Odwagi, powoli wyjdziemy z tego ....

chopinetka
31-07-2009, 11:28
Witam

Wierzę, że będzie lepiej. Trzymam kciuki i pozdrawiam Tomka i jego rodzinę i was wszystkich kochani forumowicze. Takie wsparcie jest nie do przecenienia.
Dopiero teraz to wszystko do mnie dotarło...

Pigwa
31-07-2009, 22:05
Również witam wszystkich. Cały czas myślę o Tomku i wierzę w jego powrót do zdrowia.

bonetka
31-07-2009, 23:22
Dobry wieczór

Ja wierzę że wszystko w rękach Najwyższego i nic nie dzieje się bez Jego woli .
Oczywiście do nas należy dołożenie tzw. należytej stranności w procesie leczenia ( powinno się zrobić wszytko co tylko mozliwe i w naszej mocy aby Tomeczek powrócił do pełnej sprawności, niczego nie zaniedbać )
My będziemy wspierać Tomka jak tylko potrafimy .
Tomek głowa do góry .....miej nadzieję ..będzie dobrze .
.

jamles
01-08-2009, 00:26
nocnie czuwam

Nefer
01-08-2009, 00:55
Witam, po długiej przerwie i uniżenie proszę o wybaczenie i zrozumienie.
Brak bytniości mej na tym szacownym forum tłumaczę glłównie mało regularnymi dostawami internetu ale również przemożną chęcią oderwania sie od tego wszystkiego.
Mam nowe wieści: Komtura czeka eksmisja z jego tymczasowej, olsztyńskiej siedziby. Niestety Tata nie nadaje się do wypisania ze szpitala ale "turnus rehabilitacyjny" kończy się (kochany NFZ uważa, że cztery tygodnie to jest wystarczający czas na rehabilitację po udarze mózgu, bez względu na jego rozległość) i czas wracać do domu. To jakaś paranoja.
Mam chyba niezłą wyobraźnię ale nie potrafię sobie wyobrazić, jak to wszystko będzie wyglądać od piątku.
Na oddziale odwalili kawał dobrej roboty, jeżeli chodzi o rehabilitację narządu ruchu, Tata wstaje i chodzi samodzielnie, daje sobie radę przy jedzeniu (ale już do toalety nie zdąża bo nie pamięta gdzie ona jest i nie umie jej znaleźć), ale żeby nie było tak słodko, w dziedzinie "funkcji poznawczych mózgu" szpital ów nie posiada odpowiednich specjalistów i "niech rodzina radzi sobie sama".
Niestety zorganizowanie diagnozy neuropsychologicznej przekroczyło organizacyjne możliwości szpitala. Zrobiliśmy to na własną rękę. Specjalistka sprowadzona przez Mamę z Warszawy zrobiła Tacie (wykradzinemu na tę okoliczność ze szpitala do pobliskiego parku) szereg specjalistycznych testów.
Wyniki są następujące: mózg ignoruje istnienie prawej strony. Tata wzrok ma w porządku, ale nie widzi nic z prawej strony. Mimo wzrastającej sprawności ruchowej nie jest w stanie bezpiecznie się poruszać, bo nie widzi prawej strony i nie wie, że nie widzi.
Uszkodzenia mózgu cały czas powodują problemy z pamięcią. Tata często zachowuje się irracjonalnie, jakby miał dwa lata. Rozpoznaje bliskich, ale nie pamięta przeszłości. Sam z siebie nie czuje, że jest np. głodny. Nie można go nawet na kilka minut zostawić bez opieki. Jego sprawnośc ruchowa jest większa niż świadomość sytuacji i możliwości oceny. Często mówi od rzeczy, zupełnie nie ma świadomości czasu zarówno na poziomie minut, godzin jak i dni czy miesięcy.
Wierzę mocno, że Komturia i ciągla obecność rodziny zdziała cuda (a cudu nam tu potrzeba).

W podobnym stanie (bezwład prawej strony i problemy emocjonalne) został wypisany mój teść kilka lat temu.
Wtedy zarządziliśmy prywatnie sanatorium w Stocerze w Konstancinie (3 tygodnie) w celach rehabilitacyjnych. Następnie poszukaliśmy ośrodka "uruchamiającego" fizycznie. Trafiliśmy taki na Żelaznej w W-wie, ale wiem, że już sie zwinęli. Uczyli poruszania sie w domu, w kuchni, w łazience, był logopeda.
Tam ćwiczył 3 m-ce - na tyle wtedy starczyło pieniędzy.

Powiem tak : dobrze, że mówi. To bardzo duzo.
Jedynym rozwiązaniem jest wiara i dążenie do uruchomienia Taty jak to tylko możliwe.
Co do zmian emocjonalnych. Niestety są często wywołane zmianami w mózgu, które nastapiły w wyniku udaru. Pewne rzeczy da się naprawić - inne nie, ale walczyć trzeba.
Inna ważna rzecz : monitorowanie ciągłe organizmu.
Jesli zaobserwujecie jakiekolwiek zmiany na gorsze - np. trzęsąca się ręka - natychmiast róbcie wszystkie analizy. Takie zachowania wskazują na jakieś wahania w organiźmie (np. wyższy poziom mocznika - wiem, to dziwne, ale tak jest).

Dużo wiary i dużo cierpliwości. Każde kolejne ćwiczenie to krok do przodu.
Mojego teścia nie udało się uruchomić do końca , nie mówi na tyle, by ktoś obcy go zrozumiał. Często płacze a potem się śmieje. Jest też bardzo często niezadowolony, na wszystko jest "nie", wręcz agresywny, a czasem zachowuje się jak dziecko.
Musicie się na to wszystko przygotować, ale kazdy kolejny krok, zajęcia, specjalistyczna rehabilitacja to krok do przodu.
Dlatego - nie poddawajcie się.
Wiem, co czujecie. Że ten obecny stan to beznadzieja, że nie takiego Tomka mieliście odebrać ze szpitala, że trzeba zmienić kilka rzeczy w domu, że jest rozpacz i poczucie braku wyjścia. Ale błagam - nie poddawajcie się. Tomek jeszcze jest młody i wiele, bardzo wiele może się zmienić na lepsze w jego organizmie, choć dziś może nic na to nie wskazuje.
Ja w to głęboko wierzę - po latach pracy wiem, że codziennie jest lepiej. Tylko potrzeba czasu, cierpliwości i nadziei.

DPS
01-08-2009, 07:02
Dzień dobry.
Nefer, jak zwykle, ma rację.
Trzeba tylko wiary, cierpliwości, a wszystko jest możliwe, chociaż powoli, tak jak i u nas w rodzinie było.
Oby tylko udało się umieścić Tomka chociaż na jeden turnus w dobrym ośrodku rehabilitacyjnym.

ziaba
01-08-2009, 08:29
Powitanie w tak piękny dzień !!

Czytam , czytam i nadziwić się nie mogę , co to za smutasy ogarnęły Fanclub Tomka ???

Tomek żyje , ma się całkiem całkiem w stosunku do tego
co być mogło !!

Radujmy się z tego co jest, a będzie jeszcze lepiej , bo przy takiej opiece i wspomożemniu duchowemu ( fluidy słane robią cudeńka ) będzie z tygodnia na tydzień coraz lepiej.

Tu się nie da wymienić żarówki i będzie wszystko jasne :wink:

Cieszmy się każdą maleńkim , malusieńkim postępem, i chociaż ich nie widać, tak jak byśmy chcięli, przecież one są, kumulują się , nabierają mocy i tempa . I widać co było a jest !!!

I szklanka niech zawsze będzie do połowy pełna !!!! 8) :wink:

Próbujmy we wszystkim , nawet najtrudniejszym znaleźć iskierkę - bo przecież od iskierki można zapalić tak wiele.

Tylko trzeba pozwolić jej być..

kawika
01-08-2009, 12:11
Nie ma mnie ale myślami jestem.

Nefer
01-08-2009, 18:28
Janku,

Odświeżyłam pamięć razem z Teściową dzisiaj i jest tak :

Pierwsze kroki skierujcie do Instytutu Psychoneurologii na Sobieskiego.

Umówcie się tam z lekarzem neurologiem - po prostu umówcie się na wizytę z Tomkiem (jak powiecie, że po takich perypetiach to go bez problemu powinni gdzieś szybko wcisnąć) .

Mój teść tam był 3 tygodnie na oddziale - zajęli się też jego psychiką - właśnie po tym jak go ot tak wypisali do domku. I rehabilitacją też sie tam zajmują szczególnie po udarach i zawałach mózgu. Fakt, że teśc trafił na jakiś program doświadczeń w zakresie testowania leku. Co prawda w połowie program skasowano z powodu braku kasy , ale troche mu pomogli.

Drugi krok to sanatorium.
Należy się raz na dwa lata - płatne z NFZ. Najlepiej do Konstancina ( ale jednak nie do Stoceru ale do neurologii) . To sananatorium go super uruchomiło i był też psychiatra na miejscu i logopeda.
Ale neurolog z Sobieskiego Wam w tym wszystkim pomoże (składanie papierów, skierowania etc) i powie co i jak i gdzie.

potem to już zostają prywatne rozwiązania.

ania klepka
01-08-2009, 22:23
Witam,
wróciłam z nad morza (przez taty chorobę tylko 4 dni). Mój tatuś już w domu. Jak czytałam teraz o Tomku, to tak jakbym czytała o moim tacie, ta śpiączka farmakologiczna, zapalenie płuc, gorączka, osłabienie serca itp.
mój tata tez wrócił do domu jak inny człowiek, taki spowolniały, jeszcze nie ma siły chodzić (chociaż 4 kroki z nasza pomocą na fotel zrobił).
Czeka nas praca, z pamięcią nie tak jak wcześniej. Śpi w pampersie, choć już zaczyna powoli powracać czucie parcia na mocz. Najważniejsze, że jest, że żyje. a każdy dzień będzie przynosił poprawę.
czego sobie jak i Wam wszystkim potrzebującym życzę.

Jak to lekarka nam powiedziała "tylko choroba szybko przychodzi, zdrowieje się długo"

jamles
02-08-2009, 00:28
tak się zastanawiam kiedy Janek przeczyta informacje podane przez Nefer :roll:
może ktoś ma możliwość inną niż FM dać znać czy to Jankowi czy Gabrysi albo Majce