PDA

Zobacz pełną wersję : Wiadomość dla przyjaciół tomek1950



Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 [15] 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30

Nefer
02-08-2009, 01:09
Oni pewnie teraz kombinują z Tomkiem.
To dla całej rodziny ogromny szok - nagle w domu pojawia się kochany człowiek, ktory jest zupełnie inny niż go znali.
Jest ciężko chory.
To reorganizacja całego życia.
Na pewno dotrą do tych samych kanałów - w domu Tomek musi mieć lekarza. Musi mieć skierowania na poszczególne badania. W grę wchodzi wszystko po kolei , najróżniejsze specjalności i analizy.
To długa walka.
Na pewno poradzą sobie - a jak znajdą czas to zajrzą.
Wiedzą, że tu wszyscy czekają i dopingują.
I mam nadzieję, że wiedzą, że mogą pisac wprost czego im potrzeba.
Ja w razie czego jestem do dyspozycji.

DPS
02-08-2009, 07:27
W sumie pewnie na dniach zadzwonię do Majki, nie chcę tego robić zbyt często, bo jest zapracowana, jeździ między Mazurami i Wawą, mało sypia i jest ogólnie wyczerpana, nie chcę Jej głowy jeszcze zawracać.
Robią, co mogą - na pewno dotrą do tych informacji, tym bardziej, że to bardzo blisko specjalizacji Majki, często pracuje z ludźmi, którzy mają uszkodzenia neurologiczne, pewnie także zna te ścieżki. Ale jak będę dzwoniła, to Jej przypomnę.

Aniu, cieszę się, że Twój Tata ma się lepiej, na pewno będzie podobnie jak u Tomka - powoli wróci do zdrowia, to kwestia czasu.

Uśmiech słoneczny i pozdrowienia zostawiam dla wszystkich chorych i ich rodzin.

Anna Wiśniewska
02-08-2009, 08:03
ziaba ma rację!
Po tym, co Tomka niestety spotkało, mogło być duużo gorzej. Trzeba się cieszyć tym, co jest i walczyć o poprawę każdego dnia. Dziękować Bogu, że Tomek żyje!

Aniu,
bardzo się cieszę, że z Twoim Tatą lepiej :lol: Teraz będzie każdego dnia coraz lepiej :lol:

U nas też słoneczko świeci :lol:
Tato psychicznie sprawuje się rewelacyjnie, fizycznie - z dnia na dzień coraz lepiej i codziennie czuje, że ta chemia (a miał dopiero pierwszą sesję) ładnie działa.
No i ostatnie wizyty lekarskie bardzo podniosły go na duchu. Lekarze orzekli, że nowotwór ma bardzo wcześnie wykryty, że chemia ładnie działa, że świetnie, że pije te wspomagacze, bo to naprawdę działa pozytywnie na organizm :lol:
Śmieje, się, żartuje, planuje powrót do pracy po chemii, planuje nasadzenia w ogrodzie w następnym roku, szykuje się do wyjazdu nad swoje ukochane jeziorko i do lasu na kurki, które uwielbia zbierać :lol:
Oby tak dalej! Wiemy, że będą słabsze chwile, niektóre bardzo złe. Ale już wiemy też, że potem będzie dużo, dużo lepiej :lol:
Wyrwiemy temu raczysku dobrych parę lat! A kto wie, nadzieję na wyleczenie też mamy :lol:

PS. A ja mam dziś szóstą rocznicę ślubu :lol: Przed nami wspaniały, legendarny siódmy rok pożycia, hihi :lol:

Miłej niedzieli! :lol:

galka
02-08-2009, 10:40
Miłej niedzieli życzę wszystkim :D
Cieszę się ,że obie Anie mają powody do radości,oby tak dalej :D
Ani Wiśniewskiej w szóstą rocznicę ślubu życzę żeby po każdym wspólnie spędzonym roku zostawały tylko dobre wspomnienia i żeby było ich coraz więcej :D Wszystkiego najlepszego

magi
02-08-2009, 18:53
Cuda się zdarzają ...
wierzę i trzyma kciuki

Pigwa
02-08-2009, 19:33
U nas też słoneczko świeci :lol:
Tato psychicznie sprawuje się rewelacyjnie, fizycznie - z dnia na dzień coraz lepiej i codziennie czuje, że ta chemia (a miał dopiero pierwszą sesję) ładnie działa.
No i ostatnie wizyty lekarskie bardzo podniosły go na duchu. Lekarze orzekli, że nowotwór ma bardzo wcześnie wykryty, że chemia ładnie działa, że świetnie, że pije te wspomagacze, bo to naprawdę działa pozytywnie na organizm :lol:
Śmieje, się, żartuje, planuje powrót do pracy po chemii, planuje nasadzenia w ogrodzie w następnym roku, szykuje się do wyjazdu nad swoje ukochane jeziorko i do lasu na kurki, które uwielbia zbierać :lol:
Oby tak dalej! Wiemy, że będą słabsze chwile, niektóre bardzo złe. Ale już wiemy też, że potem będzie dużo, dużo lepiej :lol:
Wyrwiemy temu raczysku dobrych parę lat! A kto wie, nadzieję na wyleczenie też mamy :lol:

PS. A ja mam dziś szóstą rocznicę ślubu :lol: Przed nami wspaniały, legendarny siódmy rok pożycia, hihi :lol:

A nie mowiłem? Ani przez chwilę nie miałem wątpliwości. Musi bć dobrze.
I gratulacje z powodu rocznicy. Tak trzymać. Nic w życiu ważniejszego niż zdrowie i udane małżeństwo. A mówię to ja, który zwalczył ciężką chorobę i wkrótce z ukochaną, najlepszą i najpiekniejszą dziewczyną na świecie będzie obchodził 45-tą rocznicę. :D

Anna Wiśniewska
02-08-2009, 20:48
Pigwo - dziękuję! :lol:
Jesteś dla mnie namacalnym :wink: , prawdziwym dowodem na to, że nie ma choroby nie do pokonania! I że nawet najgorsza diagnoza nie oznacza końca życia.
Dziękuję Ci bardzo, bardzo!
I za Twoje słowa otuchy też :lol:

Gratuluję tak pięknej zbliżającej się rocznicy :lol: Nasze 6 latek to przy 45 takie małe nic, no ale od czegoś trzeba zacząć, prawda? :wink:

Pozdrawiam cieplutko w ten gorący wieczór :lol:

1Gabrysia
02-08-2009, 21:34
Witajcie Kochani Przyjaciele,
w piątek Tata przyjechał późnym popołudniem do Komturii. Twierdził, że wszystko poznaje, ale róznym rzeczom się dziwił, nie poznawał, nie mógł znaleźć łazienki. Zamiast do łóżka koniecznie chciał się kłaść na szafce, ciągle różne rzeczy mu się mylą. Był bardzo zmęczony, wcześnie poszedł spać. Rano w sobotę obudził się w bardzo dobrej formie. W ciągu dnia mobilizowaliśmy go do różnorodnych codziennych życiowych aktywności, był w bardzo dobrej formie. Z pamięcią gorzej, od czasu do czasu okazywało się, że nie pamięta, czyj to dom, mieszają się mu różne wspomnienia z dzieciństwa. Percepcji prawej strony kompletnie brak. Wogóle nie istnieje. Trudno nam to sobie wyobrazić, jak Tata teraz widzi. Coś z tą przestrzenią mu się dzieje dziwnego w głowie. A dziś od rana gorzej. Strasznie marźnie, nie ma na nic ochoty, tylko chce spać. Ma ciągle skoki ciśnienia. Cały czas zastanawiamy się, czy zawieźć go do szpitala, bo wysokie ciśnienie jest dla niego niebezpieczne (ale czy go przyjmą, czy tylko niepotrzebnie się przejedzie i naczeka w izbie przyjęć?).
Problemem jest też to, że domaga się papierosów (a jest to dla niego absolutnie zabronione).
Tata wymaga całodobowej opieki, bardziej niż małe dziecko.
Nie mamy pojęcia jak to będzie na dłuższą metę wyglądało.
W przyszły wtorek jest zapisany na konsultację na Sobieskiego w Warszawie. Bardzo chętnie zbieramy od Was wszelkie pomysły, co dalej robić, gdzie się starać o jakieś leczenia, rehabilitacje itp.
Pozdawiam
Gabrysia

Pigwa
02-08-2009, 21:45
Jeśli chodzi o profesjonalną rehabilitację po wylewie, mnie mieszkajacemu za oceanem trudno jest coś doradzić. Tutaj są oczywiście świetne placówki, w których wracało do zdrowia wiele znanych i nawet sławnych osób. Ale wierzę w siłę woli i znam przykłady powrotu do pełnej ( lub prawie pełnej) sprawności tak fizycznej, jak i umysłowej wcale nie lżejszych przypadków. Życzę więc Wam wytrwałości, wiary i determinacji. Choroba Tomka to w końcu jeszcze bardzo młody przypadek. Będzie dobrze.

Nefer
02-08-2009, 21:56
Witajcie Kochani Przyjaciele,
w piątek Tata przyjechał późnym popołudniem do Komturii. Twierdził, że wszystko poznaje, ale róznym rzeczom się dziwił, nie poznawał, nie mógł znaleźć łazienki. Zamiast do łóżka koniecznie chciał się kłaść na szafce, ciągle różne rzeczy mu się mylą. Był bardzo zmęczony, wcześnie poszedł spać. Rano w sobotę obudził się w bardzo dobrej formie. W ciągu dnia mobilizowaliśmy go do różnorodnych codziennych życiowych aktywności, był w bardzo dobrej formie. Z pamięcią gorzej, od czasu do czasu okazywało się, że nie pamięta, czyj to dom, mieszają się mu różne wspomnienia z dzieciństwa. Percepcji prawej strony kompletnie brak. Wogóle nie istnieje. Trudno nam to sobie wyobrazić, jak Tata teraz widzi. Coś z tą przestrzenią mu się dzieje dziwnego w głowie. A dziś od rana gorzej. Strasznie marźnie, nie ma na nic ochoty, tylko chce spać. Ma ciągle skoki ciśnienia. Cały czas zastanawiamy się, czy zawieźć go do szpitala, bo wysokie ciśnienie jest dla niego niebezpieczne (ale czy go przyjmą, czy tylko niepotrzebnie się przejedzie i naczeka w izbie przyjęć?).
Problemem jest też to, że domaga się papierosów (a jest to dla niego absolutnie zabronione).
Tata wymaga całodobowej opieki, bardziej niż małe dziecko.
Nie mamy pojęcia jak to będzie na dłuższą metę wyglądało.
W przyszły wtorek jest zapisany na konsultację na Sobieskiego w Warszawie. Bardzo chętnie zbieramy od Was wszelkie pomysły, co dalej robić, gdzie się starać o jakieś leczenia, rehabilitacje itp.
Pozdawiam
Gabrysia

Gabrysiu, na Sobieskiego wszystko Wam powiedzą. Bądź spokojna. Tam jest oddział zajmujący sie właśnie takimi schorzeniami i rehgabilitacją. Będzie dobrze. Szczerze mówiąć raczej zadekowałabym Tomka w W-wie - tu jest o wiele więcej możliwości. A on powinin być cały czas monitorowany.
Na pewno na Sobieskiego zrobią mu komplet analiz - to konieczne.
I tak jak myślałam zacznie się od neurologa i kardiologa. NIe wiem czy już miał koronografię ? Istnieje obawa zakrzepów w kończynach na przykład.
Ale na Sobieskiego mam nadzieję traficie rozsądnego lekarza.
Na pewno nie oddadzą bez walki człowieka w wieku Tomka.

Nefer
02-08-2009, 21:58
P.S. możecie nawet notowac dziwne zachowania Tomka - wszystko co Was niepokoi. Każdy tego rodzaju objaw może wskazywać na inny problem zdrowotny. Od serca, hormonów, po mocznik. Teraz to słaby organizm Tomka staje na nogi. I czasem gdzieś niedomaga.
Mam nadzieję, że uda się go Wam położyć na oddziale. Niech go przejrzą.
A Wy znajdziecie czas, żeby sie ogarnąć ze wszystkim. Masz rację - teraz to opieka 24/24h. Ale im dalej tym będzie lepiej. Na pewno.

aniawmuratorze
02-08-2009, 22:09
Dla mnie te wszystkie szpitale i kliniki to czarna magia :roll:

Gabrysiu mocno myślę o Was o całej Waszej Rodzinie bo to niełatwy czas

Nefer
02-08-2009, 22:20
Warto poszukać kontaktów na tym forum : http://www.forumneurologiczne.pl/forum/vt,33,102,24328

ania klepka
02-08-2009, 22:38
Witam Gabrysiu,
jak tato gorzej się poczuje to lepiej wezwać pogotowie do domu, wtedy jest większa szansa na szybsze przyjęcie do szpitala. Przynajmniej tak działa we Wrocławiu. z karetek pacjenci przyjmowani są poza kolejnością, bo ci co czekają bez karetki to dłuuuugooo muszą czekać.
Mój tata jest od piątku w domu. Na razie mama bierze 14 dni opieki, potem siostra urlop a później pora na mój. Mamy nadzieję, że do tego czasu będzie sprawnym człowiekiem. Trzymam za Was kciuki, nie jestem z Warszawy, ale może warto uderzyć do CKiR w Konstancinie albo do ich przychodni w Warszawie.
Pozdrawiam
Ania

DPS
03-08-2009, 07:27
Dzień dobry.
Taka hustawka formy to normalne w takich przypadkach jak u Tomka, musimy być na to przygotowani. Dobrze, że trafi na Sobieskiego, wnioskuję, że to miejsce, w którym dobrze się nim zajmą.
Anie obie - bardzo się cieszę, że jest lepiej, że tyle optymizmu w Was jest. :D
Tak trzymać! :D :D :D
Ktoś wie, co z Teściową 1950? :roll:

03-08-2009, 08:50
Do tej pory miałam głęboką nadzieję że stan Tomka się poprawi a teraz wierzę że napewno się to uda i wróci jego sprawność.

Nefcia dała super namiary, których wykorzystanie pomoże Tomkowi, do tego pieniądze z licytacji mogą te działania wspomóc - więc jak tu nie wierzyć że nasz Komtur niedługo będzie z nami aktywny :D :D :D

daggulka
03-08-2009, 09:35
Ja myśle, zeby słuchać rad Nefer ... zna problem i wie na co zwracać uwagę .

No a w sprawie powrotu Tomcia do zdrowia .... faktycznie trza dać czas czasowi jak to powiada jeden z naszych forumowiczów :wink:

ziaba
03-08-2009, 10:17
Przyszłam po prośbie do wszystkich.

Trzymajcie kciuki i wspierajcie modlitwą AgnesK .

Agnieszki życie i jej nienarodzonego Franusia jest bardzo , ale to bardzo zagrożone .

AgnesKa zaczęła właśnie 31 tydzień ciąży i każdy dzień jest walką o przetrwanie ich obu.

Co dzień proszę Dobre Anioły o pomoc dla Nich, ale widać to nie wystarcza :(

rusek007
03-08-2009, 10:19
Smutne ,ale trzeba być dobrej mysli.
Przerabiałem z mamą to samo.
Mała podpowiedź dla Majki.
Moja mama często wstawała w nocy i wpadała na ścianę, czy meble. (bo też nie widziała z jednej strony)
Rozwiązałem to w ten sposób, że przy łóżku na podłodze postawiłem taki przenośny alarm na baterie, dzięki czemu jak tylko mama zsunęła nogi z łózka zaczynał on bimbać i ktoś z nas mógł doprowadzić ją do toalety. Podobnie rano było wiadomo czy wstaje, czy jeszcze śpi.
Mała rzecz, ale pozwala na w miarę spokojne przespanie nocy.
Życze wytrwałości i zdrówka dla Tomka.

03-08-2009, 10:21
Przyszłam po prośbie do wszystkich.

Trzymajcie kciuki i wspierajcie modlitwą AgnesK .

Agnieszki życie i jej nienarodzonego Franusia jest bardzo , ale to bardzo zagrożone .

AgnesKa zaczęła właśnie 31 tydzień ciąży i każdy dzień jest walką o przetrwanie ich obu.

Co dzień proszę Dobre Anioły o pomoc dla Nich, ale widać to nie wystarcza :(

całą swą energię i napewno modlitwę oddam dla zdrowia Agnieszki i jej maleństwa ( sama przez to przeszłam) i napewno wszystko pozytywnie sie zakończy ( tak jak u mnie )

Niech trzyma się dzielnie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Myslami jestem z Nia i modlitwą !!!

daggulka
03-08-2009, 10:51
Trzymajcie kciuki i wspierajcie modlitwą AgnesK .

Agnieszki życie i jej nienarodzonego Franusia jest bardzo , ale to bardzo zagrożone .




Nic nie wiedziałam :( .... Aguś - trzymaj się, kochana .... musi być dobrze .

wyksztalciuch
03-08-2009, 11:49
Gabrysiu,
Podaję adres podobno najlepszego w Warszawie i jednego z najlepszych w Polsce szpitala rehabilitacyjnego - NZOZ MEDI-system, 00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 6/8, tel. 0 22 850 61 23. Niestety oczekiwanie z NFZ roczne, a miesięczny pobyt prywatny to koszt w granicach 7 tys. zł. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i trzymam kciuki. To b. trudne, wiem jak mozolnie wiele, wiele lat temu po kompletnym paraliżu prawej strony mój Tata dochodził do siebie.

bonetka
03-08-2009, 12:05
Aguś zyczę otoczenia ramionami Matki Bożej ..musi być dobrze ...
Tomeczku ..ja w lekarskich sprawach jestem kiepska ( gdzie, co itd ...dzięki Bogu nie miałam takich doswiadczeń ani moi bliscy czy znajomi ) ale Twoja Rodzina przy pomocy ludzi znająych się na rzeczy zrobi co tylko mozliwe abyś powrócił do stanu sprzed wypadku . Więc nie martw się wszytko się jakoś ułozy . Oczywiście to pocżątkowo szok i trzeba małej chwilki aby sobie poukładać co i jak , gdzie szukać pomocy, jakiej itd . Jak juz to będzie wiadomo ułozy się plan działania to konsekwentnie będzie się go realizować ..moze być tylko lepiej z dnia na dzień .
Obie Anie są bardzo dzielne i dalszych sił życzę
Ani i Pigwie jeszcze wielu wspólnych lat w zdrowiu i szczęsciu ..wszak miłośc do drugiego człiowieka jest najpiekniejszym z uczuć na tej ziemi .
Wszystkim dobrego tygodnia .....niech sprawy nierozwiązane się rowiążą , wyjscia niezauważone otworzą , wspaniałych ludzi na swojej drodze i opieki dobrych Aniołów ( Stróżów czy immienych :) .......
http://www.fulereny.blink.pl/mum/08.jpg

Zbigniew100
03-08-2009, 12:18
Nie miałem przyjemności poznać Pana Tomka, ale cieszę się , że w chwilach trudnych można liczyć na przyjaciół z forum. :) :) :)

Szybkiego powrotu do zdrowia.

jamles
03-08-2009, 12:33
Przyszłam po prośbie do wszystkich.

Trzymajcie kciuki i wspierajcie modlitwą AgnesK .

Agnieszki życie i jej nienarodzonego Franusia jest bardzo , ale to bardzo zagrożone .

AgnesKa zaczęła właśnie 31 tydzień ciąży i każdy dzień jest walką o przetrwanie ich obu.

Co dzień proszę Dobre Anioły o pomoc dla Nich, ale widać to nie wystarcza :(
trzymam i wspieram, będzie dobrze, musi być, przecież na kulig jesteśmy od dawna umówieni

Nefer
03-08-2009, 13:58
Przyszłam po prośbie do wszystkich.

Trzymajcie kciuki i wspierajcie modlitwą AgnesK .

Agnieszki życie i jej nienarodzonego Franusia jest bardzo , ale to bardzo zagrożone .

AgnesKa zaczęła właśnie 31 tydzień ciąży i każdy dzień jest walką o przetrwanie ich obu.

Co dzień proszę Dobre Anioły o pomoc dla Nich, ale widać to nie wystarcza :(

Kurdeno.... Trzemam kciuki bardzo, bardzo mocno również za Agnieszkę i Franusia.

Ew-ka
03-08-2009, 14:50
AgnesK ............modlę sie za Was nieustannie

Anna Wiśniewska
03-08-2009, 17:33
AgnesK
Modlę się za Was, wszystko będzie dobrze, MUSI!!!!

aniawmuratorze
03-08-2009, 17:55
Agnes jestem myślami i sercem z Tobą i Twoim maluszkiem
Niech Anioły otulą Was swymi skrzydlami niech chronią i czuwają

agnieszkakusi
03-08-2009, 18:01
Ziaba, ale ja wczoraj pisałam z Agą. Coś się zmieniło poza kiepską wagą Franka?

ziaba
03-08-2009, 18:36
Poszło na priva.

Pigwa
03-08-2009, 19:23
Do listy potrzebujacych dopisauje AgnesK i modlę się za wszystkich.

ania klepka
03-08-2009, 21:21
Ojej, Agnesk i Franuś, trzymajcie się mocno,
oczywiste, że będę się za Was modliła gorąco. Wierzę, że wszystko będzie ok, musi. Wiem jak to pomaga, jak człowiek wie, że inni się modlą w jego intencji.
Bo to tez dzięki Wam mój tato przeżył, dzięki modlitwom.

asia.malczewska
03-08-2009, 21:43
Franuś, nie strasz mamy, dotrwajcie jak długo możecie - trzymamy kciuki za Was kochani (ja, matka dwójki wcześniaków coś o tym wiem ...)

Tomek - powolutku, ale do przodu - tu liczy się każdy krok, gest ... my tu spokojnie na ciebie czekamy. Parafrazując Francisa Cabrela:
"czekaliśmy, czekamy i będziemy czekać !" :D

Ania - pomyślności w siódmym roku małżeństwa !!!!

DPS
04-08-2009, 06:13
Przyszłam po prośbie do wszystkich.

Trzymajcie kciuki i wspierajcie modlitwą AgnesK .

Agnieszki życie i jej nienarodzonego Franusia jest bardzo , ale to bardzo zagrożone .

AgnesKa zaczęła właśnie 31 tydzień ciąży i każdy dzień jest walką o przetrwanie ich obu.

Co dzień proszę Dobre Anioły o pomoc dla Nich, ale widać to nie wystarcza :(

:(
Bardzo się modlę, wierzę, że wszystko będzie dobrze, że dobry Pan Bóg pomoże Wam przetrwać te trudne chwile.
AgnesK - taka z Ciebie kochana dziewczyna, pomogłaś tyle razy ludziom - teraz my spróbujemy pomóc modlitwą i dobrą myślą.
Niech Dobre Anioły będą z Wami, a Matka Najświętsza wspomoże Was w tej trudnej chwili.
Bardzo, bardzo kciuki zaciskam!!!

bonetka
04-08-2009, 07:49
Dzień dobry :))

skoro mozliwe są takie akrobacje przeczące sile grawitacji ( ćwiczenia fizyczne ) to ćwiczenia psychiczne tez powinny przynieść wspaniały efekt ...
http://www.fulereny.blink.pl/mum/d.wmv

dobrego dnia Wszystkim a szczególnie tym którzy walczą z chorobą lub przeciwnościami losu

agnieszkakusi
04-08-2009, 12:15
Ziaba, dzięki :-?
mąż nie mógł mnie uspokoić. Zryczałam się za wszystkich. Za Agę, za Frania, za Tomka. Za dużo...za dużo tego złego :cry:

daggulka
04-08-2009, 12:23
O ile dobrze pamietam, AgnesK kiedys pisała, ze z tą jej ciążą to nie wszystko jest w porządku .... nie kojarze dokładnie o co biegało , ale pamietam że była chyba nawet na wewontku który założyła agnieszkakusi była taka rozmowa

Co sie podziało u Agi, że aż tak sie pogorszyło ?

Anna Wiśniewska
04-08-2009, 12:41
Ja pamiętam, że Aga pisała o zatruciu ciążowym :-?
Ale jak jest teraz to nie wiem :(
Dziewczyny piszą, że coś niedobrego, oby Aga szybko z tego wyszła! :(

ziaba
04-08-2009, 14:42
AgnesKa ma nieszczęście przchodzić zatrucie ciążowe w najgorszym z możliwych stylu.
Wszystkie możliwe powikłania czepiły się i mnożą jak wściekłe.

Jak się jedne odgoni na chwilę, drugie jeszcze gorsze wyłażą z kątów i szczerzą zęby. :evil:

Końca nie widać. :(

Chuchamy i dmuchamy na iskierkę nadziei wierząc, że rozbuchamy ogień ..a przy tym ogniu radośnie zatańczymy wszyscy : i Aga i Franio i Glisdeczka i Radi i Przyjaciele Królika ..


Tylko niech Najwyższy przyłoży do tego palec, bo inaczej się nie da..

Anna Wiśniewska
04-08-2009, 14:48
ziaba

I ja dmucham i chucham i kciuki trzymam, i Najwyższego poproszę o wsparcie osobiste!

aniawmuratorze
04-08-2009, 16:34
Aga, Franiu trzymajcie się !!!

DPS
04-08-2009, 17:10
Może dobre wieści będa zaraźliwe? :roll:

No to są nowe wieści od naszej Zeljki. :D


Byliśmy na kontroli u rehabilitantki. Jest lepiej. Rotacja żeber spadła z 28 stopni do 18. Pani mówiła, że to się zdarza bardzo rzadko. Pracujemy dalej - niedługo 15-tka będzie nasza! :D
Pani dziś pochwaliła mnie za pracę i powiedziała, że powinnam u nich w zespole pracować. 8)
Ale urosłam - choć to tylko miłość matki, ani wiedza, ani siła.

Cały czas mówię, że miłość matki to najlepsze, co może się dziecku przytrafić. 8)

Aga - trzymaj się, musi się udać, musi...

Mama Asi
04-08-2009, 20:24
Może dobre wieści będa zaraźliwe? :roll:

No to są nowe wieści od naszej Zeljki. :D


Byliśmy na kontroli u rehabilitantki. Jest lepiej. Rotacja żeber spadła z 28 stopni do 18. Pani mówiła, że to się zdarza bardzo rzadko. Pracujemy dalej - niedługo 15-tka będzie nasza! :D
Pani dziś pochwaliła mnie za pracę i powiedziała, że powinnam u nich w zespole pracować. 8)
Ale urosłam - choć to tylko miłość matki, ani wiedza, ani siła.

Cały czas mówię, że miłość matki to najlepsze, co może się dziecku przytrafić. 8)

Aga - trzymaj się, musi się udać, musi...

To prawda tylko miłość matki jest prawdziwa i nigdy nie oczekuje wdzięczności bo to prawdziwa miłość. Trzymam kciuki za Stefka i Agnes oby dobr Bóg pomógł Im wyjść ze wszystkich chorób i klopotow.

tola
04-08-2009, 20:26
Zaglądam, wypatrując dobrych wieści.
W moich myślach i modlitwach są Wszyscy o których tu czytam,
nawet jeśli słów brakuje, by coś napisać.
Dobre wiadomości dziś od Zeljki, już lżej na sercu.
Niech będą wyłącznie dobre od wszystkich.

1Gabrysia
04-08-2009, 22:01
Witajcie,
wczoraj rano z powodu wzrastającego ciśnienia zdecydowaliśmy się zawieźć Tatę do szpitala. Pogotowia nie udało się wezwać, bo tu były dwa wypadki akurat, a są tylko dwie karetki. Ale Janek pojechał z Tatą do miejscowego lekarza rodzinnego, który dał natychmiast jakiś inny lek obniżający ciśnienie i skierowanie do szpitala. Janek spędził z Tatą cały dzień czekając na wynik tomografii i innych badań. Wyniki nie były złe, ale mimo wszystko późnym popołudniem lekarze zdecydowali się zostawić Tatę na noc. Dziś rano znowu wrócił do Komturii z nową porcją leków. A dziś po południu Janek zrobił odkrycie, że odkąd Tata wrócił ze szpitala, to nie dostaje leków nasennych (w szpitalu to chyba standard, żeby pacjenci nie szwendali się nocą po korytarzu). W domu nie było takiej potrzeby, więc Tata nie dostawał psychotropków. A dziś Jasiek wczytał się dokładnie w ich ulotkę, że wzmacniają działanie leków obniżających ciśnienie. Czyli odkąd ich nie podajemy, to leki na ciśnienie działają słabiej. Tylko dlaczego żaden lekarz w tym szpitalu na to nie wpadł, mimo, że byli szczegółowo informowani co Tata dostawał, a co teraz dostaje.
Kolejny dzień za nami. Tomek jednak więcej spał niż był obecny. Twierdził, że czuje się dobrze, zjadł obiad z dokładką, ale mówił, że jest zmęczony i tylko leżał.
Zobaczymy co będzie jutro.
Trzymam kciuki i ciepło myślę o wszystkich innych Forumowiczach w potrzebie.
Dobrej nocy.
Gabrysia

aniawmuratorze
04-08-2009, 22:07
Dzięki za wieści Gabrysiu :D
Dobrze że ciśnienie opanowane

Tomku wypoczywaj spokojnie :D Dobrej nocki

daggulka
04-08-2009, 22:11
Gabrysiu ...dzięki za wieści ... nie wiem jak inni ale ja jakaś taka spokojniejsza jestem jak wieści są częściej :wink: :lol:

tola
04-08-2009, 22:13
Gabrysiu, to daje nadzieję, na uregulowanie ciśnienia, a co za tym idzie Waszego spokoju i bezpieczeństwa Tomka.
Będzie dobrze, wszyscy tu za to mocno trzymamy.

Ew-ka
04-08-2009, 22:39
będzie dobrze ....potrzeba czasu ......

Anna Wiśniewska
04-08-2009, 23:04
I ja dziękuję Gabrysiu za wiadomości. Powolutku, powolutku, do przodu. Cierpliwości!

Niech dobra wiadomość od Zeljki przyniesie nam lawinę dobrych wiadomości! :lol:

Dobrej nocy!

malka
05-08-2009, 02:10
Gabrysiu i ja dziękuję za wieści, mam to samo co Dagullka -śpie spokojniej jak wiem.

Cały czas sercem z Wami

bonetka
05-08-2009, 08:02
Dzień dobry :)

teraz sytuacja jest nieco inna niz jak Tomeczek leżał w szpitalu ( o kazdej wiekszej zmianie była inforamcja a trudno ( czas , dostęp do netu , brak zmian na plus czy minus ) pisać codziennie przez 83 dni ...zresztą ja chyba ja jakiś odmieniec jestem bo mam duże poczucie " wolności " jednostki ..i dlatego pewne sprawy inaczej postrzegam ... proszę mi wybaczyć )
Jest z Rodziną ..każdy dzień przynosi coś nowego ...i właśnie te zmiany nawet drobne niuanse są do zauważenia dla bliskich przebywających z Nim 24 godziny na dobę . Dla Rodziny Tomeczka to sytuacja niepewna , nowa , inna .. to niepokój co dalej , jak dalej .
Każda pomoc co do lekarzy , klinik jest bardzo cenna ..czym więcej propozycji tym lepszy wybór i każde wsparcie duchowe bardzo ważne . Nie są sami przynajmniej pod tym względem .
Będę dzisiaj w Komtiurii, wpadnę na chwilę , uściskam Tomeczka i od Was :)
Wszystkim życzę dobrego dnia a Chorowitkom dalszych postepów w zdrowieniu.

kawika
05-08-2009, 08:43
czasu trzeba, i wsparcia. jestem myślami

Afrodyta
05-08-2009, 09:48
Gabrysiu ...dzięki za wieści ... nie wiem jak inni ale ja jakaś taka spokojniejsza jestem jak wieści są częściej :wink: :lol:
Podpisuje się pod tym :D :D :D

ziaba
05-08-2009, 09:52
Dorzucę lepsze wieści :

Przed chwilką rozmawiałam z Agneską i

Aga się wysmarkała po całości, poprawiła biust i orzekła, że idzie na wojnę !!!!!!

Franiowi nakazała być fajterem a nie mnięczniakiem, i ogółem ma ostać się ino stara bida, nowych się nie przyjmuje !!!

Już dziś inaczej brzmi jej głos. Znów dźwięczy siła ( oj siła kto ją zna w realu... :D :D )
Byle do południa, potem do wieczora, byle szczęśliwa noc a jutro obarot.

Zacytuję Jej ulubione powiedzenie

"Damy radę, no nie ??"

Kazała Wam podziękować ze wszystkich sił.
Ta świadomość, że tyle osób ją wspiera - dodaje jej mocy.

Kłaniam się Wam w pas, dziękuję za każdą iskierkę ..

Afrodyta
05-08-2009, 09:59
Znaczy się DOBRE WIEŚCI SIĘ MNOŻĄ. To lubię :lol:

aniawmuratorze
05-08-2009, 14:15
Siedzę i beczę
ale to łzy szczęścia i ulgi że idzie ku dobremu
że siły zebrane w szeregu gotowe na wszystko :D

EDZIA
05-08-2009, 14:23
Ziabo po Twojej informacji o stanie zdrowia naszej AgnesK nie mogłam się pozbierać i słów mi brakowało, żeby coś napisać.
Cały czas jednak o niej i jej Franusiu myślałam.
Bardzo, bardzo się cieszę, że wiadomości, że lepiej u niej.

malka
05-08-2009, 15:08
Agnes to twarda baba jest (Franeczek ma to po mamusi ) - dadzą radę , nie ma totamto. Ale dobre wieści przyjmę w kazdej ilości i właśnie na takie czekam

Pozdrawiam

tola
05-08-2009, 16:51
I mnie lżej na sercu czytając, że Agnieszka walczy.
Niezwykle dzielna jest, więc musi być dobrze.

agnieszkakusi
05-08-2009, 19:20
a ja wpadłam w popłoch nie widząc tematu na samej górze :roll:
Już chciałam do szanownej redakcji pisać i ... :oops:
Ziaba, dzięki za priva. Takie wiadomości to są cudowne wiadomości!!! :D Oby tak dalej.

Pigwa
05-08-2009, 22:01
Bardzo lubie dobre wiadomosci. :D

Anna Wiśniewska
05-08-2009, 23:14
Powolutku, powolutku, dobre wiadomości się mnożą :lol:
To mi daje, pewnie troszkę irracjonalnie, ale jednak, jeszcze więcej nadziei :lol:

A tak w ogóle, to świetnie jest czytać dobre wiadomości :lol:

Afrodyta
06-08-2009, 00:28
Naszymi informatorami, autorami tej historii,są:


1Gabrysia, johnzee, bonetka


A zaczęło się tak...

14.05
Witam,
mój Tata znany wielu Forumowiczom jako tomek1950 jest bardzo ciężko chory. Miał rozległy wylew. Wczoraj był raz operowany, a przed chwilą skończyła się druga operacja. Będzie utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej aż do poniedziałku. Jego stan jest bardzo poważny. Jedyne co mu może teraz pomóc to wszelkie wsparcie, dobre myśli i modlitwy. Wiem, że społeczność Muratora jest dla mojego Taty ogromnie ważna. Dlatego chciałabym prosić wszystkich, którzy go znają o duchowe wsparcie, dobre myśli, modlitwy...
Wiem, że ludzie ciężko chorzy, nieprzytomni czują takie wsparcie i ono im pomaga.
Bardzo dziękuję.

15.05
Ten wylew był prawdopodobnie spowodowany wypadkiem samochodowym. W piątek Tata zatrzymał się przed przejazdem kolejowym, a ktoś w niego wjechał bardzo mocno w tył. Tata był obejrzany przez neurologa i ortopedę, ale nic nie stwierdzili. Kilka dni później z niezwykle silnym bólem głowy, a zaraz potem utratą świadomości został zabrany karetką do szpitala. Okazało się, że to rozległy wylew.

15.05
Tata podobno wygląda gorzej niż wczoraj, ale w końcu miał drugą operację. Gorączkę ma jednak trochę niższą niż wczoraj tak koło 38 stopni.

16.05
Tomek rano został obejrzany przez neurochirurga, który powiedział, że rana pooperacyjna, gorączka i zwiekszająca się opuchlizna twarzy są takie, jak można się spodziewać po takiej operacji. Jutro rano zaczną mu odstawiać leki utrzymujące w stanie śpiączki, więc po kilku godzinach dopiero zacznie być jakiś efekt, czyli poniedziałek po południu.

17.05
Internistycznie ma się nieco lepiej. W nocy miał 38 z groszami, ale w dzien 36,6 stopni Celsjusza, a co najważniejsze głowa nie była gorąca, goi się. Opuchlizna się trochę zmniejszyła i wyglądał dziś nieco lepiej. Neurologicznie to nikt nic nie powie, ale miał dziś silniejsze odruchy, więc zwiększono mu dawkę środków usypiających. Jutro po obchodzie (czyli do 12 mniej więcej) mu je odstawią i będą czekać aż się wybudzi. Trwa to od 6 godz do nawet dwóch dni. Piszcie do Tomka, bo jutro będziemy mu intensyfikować czytanie Waszych postów, żeby się szybko a skutecznie obudził.

18.05
Tomek ma założone dojście centralne i zrobiony rentgen (chyba płuc), oraz jest inna strzykawka z lekiem, więc może to jest to wybudzanie. Jasiek czeka teraz na rozmowe z lekarzem, bo to co napisałam powyżej to zauważyli, bo pielęgniarki nic nie mówią.

18.05
Tomek jest wybudzany. Neurolog bardzo na niego krzyczał, ale tomek nie chciał otworzyć oczu. Wg lekarza może już słyszeć, więc czytają i czytają mu Wasze wieści. Spocił się przy obcinaniu paznokci, więc pewnie to czuł, a raczej nie jest przyzwyczajony, żeby ktoś mu to robił. Ma zapalenie płuc po intubacji, ale nie ma gorączki. Oddycha sam, ale jest jeszcze podłączony do respiratora na wszelki wypadek, gdyby zapomniał jak to się robi.

18.05
Były jakieś komplikacje kardiologiczne, ale podali leki. Oddycha niby samodzielnie, ale jednak ze wspomaganiem respiratora. Znikła opuchlizna z twarzy. Jak sie do jutra rana do 10 nie obudzi, to będą lekarze coś innego kombinować. Mama pytała pielęgniarkę o odleżyny, podobno nie ma. Ruszać Tatę może tylko wykwalifikowany personel, bo cały jest popodłączany do różnych sprzętów.
Reszta bez zmian.

19.05
Mama mi mówiła przez telefon, że ma wrażenie, że Tomek reaguje trochę na to, co się do niego mówi czy czyta.

19.05
To zapalenie płuc jest bardzo ciężkie. Tata do tomografii był znowu bardziej naładowany usypiaczami, wynik bedzie dopiero jutro. Nic nie otwiera oczu, nic a nic nie rusza gałkami ocznymi. Rusza troszkę dwiema rękami (wcześniej tylko lewą), przeszkadza mu rurka w gardle.
Czekamy co powiedzą jutro na obchodzie. Ale jak dotąd żaden lekarz nie wypowiadał się jakoś konkretniej o sprawach neurologicznych.

20.05
Tacie przed godziną nagle skoczyła gorączka, ma ponad 40 stopni, leży obłożony lodem. Przestał ruszać rękami. Na tomografi wyszły jakieś krwawienia, ale małe, nie ma powodu do dalszych operacji (uff). Jutro będzie miał tracheotomię, bo bo nie może mieć dłużej tej rurki w gardle.

20.05
otóż ...Tomkowi zelżała gorączka !!!!!!!!

20.05
Gorączka spadła do 37.
Tomek zaczął ruszać nogami, podobno całkiem porządnie, zwłaszcza prawą, co jest o tyle istotne, że główny wylew był w lewej półkuli. Dobrze oddycha.

21.05
Tata miał tracheotomię. Nie wiem nic więcej, poza tym, że zanim na nią pojechał, to dobrze oddychał, saturacja 98% cokolwiek by to miało znaczyć, ale nawet czysty spirytus nie jest 100%.
Jasiek zeznał, że coś jakby lepsze napięcie mięśniowe w rękach mu sie wydało.

21.05
Tracheotomia sie udała. Tomek oddycha dobrze, lekko tylko wspomagany respiratoerm. Gorączki brak. Nogami przestał ruszać, ale za to istotnie ściśka palcami, jakby chciał miecza dobyć i z niewoli ojomowej sie wydostać.

21.05
Tata wczorajszych wyczynów "nożnych" dziś nie powtarzał ale najprawdopodobniej jeszcze jest pod działaniem leków z narkozy (lekarz twierdzi że do nocy będzie pod ich działaniem).
Jak moja Siostra kochana pisała "miecza szuka by znów do walki ruszyć".
Moim zdaniem oznacza to, że powoli mózg zaczyna pracować (mam nadzieję, że dalej będzie jak w wierszu "Lokomotywa") są to co prawda tylko moje przypuszczenia nie poparte wiedzą ale ja tej wersji będę się trzymać.
Tata oddycha prawie samodzielnie (prawie bo w asyście respiratora), saturacja dochodzi momentami do 100%, oddech jest miarowy i głęboki.
Nie wiem dokładnie jaką ma temperaturę ale gorączki dzisiaj nie ma.
Jeżeli chodzi o zapalenie płuc, to jak stwierdził lekarz, "osłuchowo jest nieźle".
Jutro będą wyniki antybiogramu (test na jakie antybiotyki te france szpitalne nie są jeszcze odporne) będą jutro i będzie wiadomo jakie leki podawać.
Myślę (podobno czasem tak mam :wink: ), że Ojcu wygodniej będzie bez rury w gardle tylko z małą rurką w tchawicy.

Tak z innej beczki, codziennie czytam Komturowi co tutaj wypisujecie, pomimo braku odpowiedzi z jego strony, mam wrażenie że słyszy co się do niego mówi.
Może daje znaki, których ja nie zauważam, ja wiem że słyszy i będę do niego dalej mówił aż się obudzi i rzecze: "Dość synu, moje uszy nie zniosą więcej tego twojego gadania!".

Jutro będzie jeszcze lepiej, przestaną działać leki i będą kolejne oznaki powrotu do zdrowia.

22.05
Po raz pierwszy wypowiedział się neurochirurg. JEST BARDZO ZADOWOLONY. Tomek czuje łaskotki w nogach. Wiadomo na razie, że ma niedowład prawej ręki (na szczęście z wyjatkiem pisania, to Tata jest leworęczny). Ma też uszkodzony pien mózgu. Ale na to wszystko nakłada sie opuchlizna pooperacyjna i jeszcze niewchłonięte krwiaki. Jak to zniknie, to będzie można powiedzieć coś więcej, a to może jeszcze trzymać się tygodniami. Oczu jeszcze Komtur nie otwiera, ale naprawzdę zdaje się, że słyszy. I coraz bardziej jakby się rusza. To już naprawdę blisko kiedy otworzy oczy.

22.05
z czterech kończyn tylko w jednej, prawej ręce występuje niedowład przy rehabilitacji minie ...ten pień mózgu jest gorszą sprawą ale jak zejdzie opuchlizna i wszystko się wygoi wtedy dopiero będzie można powiedzieć co i jak

23.05
Tata podobno na chwilę otworzył oczy, tak mówi pielęgniarka (ja mu się osobiście nie dziwię, że akurat przy niej otworzył oczka :D ), która pomagała przy rentgenie płuc (się polepsza).
Gdy przyszedłem, kontakt był z pozoru gorszy niż przed tracheotomią, nawiasem mówiąc Ojciec wygląda duuuużo lepiej bez "rury w gębie", brak reakcji w kończynach, ale zaczął poruszać gałkami ocznymi jak we śnie (faza REM).
Reaguje na łaskotanie lewej stopy (zawsze miał łaskotki a prawa jest zabandażowana z powodu wkłucia do tętnicy).
Po wizycie neurochirurga, który przeprowadzał drugą operację, nabrałem nadzieję, że naprawdę jest coraz lepiej, stan odruchów obronnych wg mnie w skali od 1 do 10 podskoczył z -5 do +5 (jak się dzisiaj dowiedziałem wcześniejsze objawy wskazywały na poważne uszkodzenie pnia mózgu, czyli części odpowiadającej za czynności życiowe), dzisiaj można powiedzieć: "jest (kobieta lekkich obyczajów) dobrze". Teraz trzeba dostarczać Komturowi silnych bodźców (Komturowa o to zadba) aby przedrzeć się przez "watę" i dotrzeć do świadomości.

23.05
Ponieważ Tomaszek był nadpobudliwy p. doktor zaordynował środki uspakajace po których śpi . Wszystko jest w porządku tylko mniej się wierci :)
Majeczka kontaktowała się z p.rehabilitantką która stwierdziła że za wcześnie na rozpoczęcie tych zabiegów ale podpowiedziała że reh. powinna się odbywać w Poliklinice i nalezy zarezerowować sobie w niej miejsce.

23.05
Na początek uspokoję wszystkich, jest lepiej i są postępy (piszę to na wstępie gdyż nie jestem sadystą). To tyle tytułem wstępu, teraz zaczynam budować napięcie:
Wyjechaliśmy z komturii trochę późno bo szukaliśmy dokumentów, tak więc dotarliśmy do szpitala około 14.
Wszedłem na salę i obok łóżka zobaczyłem trzy puste torebki po krwi.
Na monitorze następujące : niskie ciśnienie, powolne tętno, trochę zbyt wysokie stężenie CO2. Połaskotałem w stopę na dzień doby a tu nic, zero mimiki twarzy, zero kontaktu, niestety od ratownika na oddziale zbyt wiele nie udało się wyciągnąć (mówił, że jest O.K.) a lekarz był na obiedzie. Pomyślałem sobie: w nocy coś się stało (krwotok lub coś w tym stylu), nastąpiło jakieś pogorszenie stanu zdrowia, powiększył się obrzęk mózgu. Ogólnie kontakt i parametry przedstawiały się jak przed czterema dniami.
Dobra dosyć tego, już mówię co się stało. Tata w nocy zaczął trochę rozrabiać i wyrywać sobie rurki (a sporo tego wisi na wieszaku przy łóżku) i dla własnego bezpieczeństwa zostały mu podane leki nasenne, jeden z lekarzy mówił kilka dni temu, że jest to normalna procedura w tego typu sytuacjach.
"Więc" (z jakiegoś dziwnego powodu uwielbiam rozpoczynać zdanie od tego słowa) pomimo, iż wygląda na pogorszenie, jest to postęp i idzie ku lepszemu.

24.05
Tata dalej jest pod działaniem leków uspokajających ale podobno trochę mniejszym, gdyż na dotyk reakcja wróciła.
Sumiennie komtura Córa jego stymuluje i opieką należytą otacza.

24.05
wieczorem Tata zaczął dawać znaki, że słyszy!
Jeszcze nie może otworzyć oczu ale w odpowiedzi na zadawane pytania, mruży oczy.
Jak znam moją siostrę (socjolog), to bez wielokrotnej próby się nie obyło, tak więc informacja musi być precyzyjna i pewna.

25.05
Komtur otworzył jedno oko. Ponoć dwa razy.

25.05
Tomek oddycha już przeponą, a nie jak dotąd samym szczytem płuc, choć dalej ma zapalenie płuc. Wygląda lepiej. Mrugał oczami, usiłował się uśmiechnąć kącikiem ust, bardzo poruszył się informacją, że jakieś tam drewno przywieziono do Komturii (chyba się o to martwił).

26.05
Komturek Majeczkę scisnął za rekę i to PRAWĄ dłonią
Dzisiaj przychodzi rehabilitantka wewnętrzna.
Majka pozdrawia wszystkich i dziękuje za wszelkie wsparcie
Słuchać czytania postów przychodzi czasami cała obsada OIOMU

26.05
Postępy Komtur zrobił ogromne o ostatniej mej wizyty:
1. Przywitał mnie otwartym okiem (czuwać trza kto do komnaty wchodzi i czy aby na pewno się pokłonił);
2. Uśmiecha się (rad z widoku synowego widać);
3. Potrafi zaciskać rękę (jakże to tak syna inaczej powitać niźli prawicy uściskiem).

Wszystkie wyżej wymienione gesty, kurtuazyjnymi zwane wykonał ochoczo i z pełną świadomością,

Łoże niestety siły z Taty wysysa, bo słaby jeszcze, ale do sprawności umysłowej (dowcip zacny, synowy docenia i uśmiechem kwituje) oraz fizycznej powraca. Nadzieję żywić trzeba, iż działania cyrulików z olsztyńskiej twierdzy pozwolą na szybki do pełni sił powrót.

Pożegnanie bez uścisku dłoni obyć się również nie mogło,

Postów z forum (całości rad nierad nie byłem w stanie w jeden dzień przeczytać) wysłuchał z zaciekawieniem, co poniektóre pomysły kwitując uśmiechem lub brwi uniesieniem.

27.05
Komtur do obchodów urodzin się szykuje, bo właśnie zaczął samodzielnie oddychać, respirator won poszedł. Parametry oddechowe bardzo dobre. Kontaktowość dziś nieco mniejsza, ale tłumaczę to sobie, że wszystko poszło w samodzielne oddychanie.

27.05
Dzisiaj pewna pielęgniarka wpadła na pomysł zacny: leży tak Komtur od dni niezliczonych, trza by odrobinkę posiedział (łózko w regulacją takową, z napędem elektrycznym wyposażone zostało), pomyślała chwilę czy przeciwwskazań jakich nie ma i łoże komturowe w fotel zamieniła. Początkowo taka zmiana nie przypadła Ojcu do gustu ale po kilku chwilach rad był ze zmiany. Oczy otworzył i po zgromadzonych rozejrzał się z zaciekawieniem, uśmiechem obdarzył zarówno personel jaki mą skromną osobę. Powiedzieć muszę, że wyglądał w tej pozycji godnie. Widać oczy łatwiej otwierają się w pozycji siedzącej, bo długo trzymał powieki otwarte.

Kolejna z medycznego punktu widzenia, ważniejsza jest taka wiadomość, że tata niebawem ma szanse na przeniesienie do innego szpitala, na oddział neurologii (albo coś w tym stylu), dzisiaj badał go neurochirurg i bardzo był zadowolony z wyników. Rana pooperacyjna goi się bardzo dobrze, dzisiaj gruby opatrunek z gazy, przymocowany do głowy za pomocą plastrów i siatki wyglądającej jak kabaretka powędrował do kosza a w jego miejsce wylądował plaster, odrobinę tylko większy niż te znane z domowych/samochodowych apteczek.

28.05
Dzisiaj tata był baardzo słaby, widać samodzielne oddychanie, jest bardzo ciężkim zajęciem od którego odwykł albo po prostu zbiera siły przed czekającą go jutro podróżą...

...do innego szpitala.
Zapalenie płuc już prawie zwalczone, temperatura w okolicach 36,6 st.C, oddycha samodzielnie (choć dzisiaj trochę ciężej niż wczoraj), krążenie w normie, więc lekarze nie widzą powodu aby zajmował miejsce na OIOM`ie.
I dobrze, bo na tym oddziale to nie bardzo jest z kim pogadać i głośno bywa, bo aparaty jak nie dzwonią to piszczą jak nie piszczą to znowu brzęczą a zwłaszcza ta maszyna, która robi ping :wink:, więc wyspać się nie idzie.
Na dodatek na OIOM`ie grasują najodporniejsze szczepy bakterii, czas więc przenieść Komtura w nową, dającą lepsze perspektywy rozwoju lokalizację. Jutro popołudniu Tata pojedzie do szpitala wojskowego (tego samego, w którym przechodził operację nr 2).
Wg mnie stan Ojca mego, dzisiaj był trochę gorszy niż wczoraj, bo ciężej mu było oddychać ale lekarze uspokajają, że nic złego się nie dzieje i wszystko idzie tak jak ma iść, czyli do przodu.

29.05
Tomek opuścił OIOM i jest w tym drugim szpitalu. Jest widocznie lepiej, komunikuje swoje potrzeby (zimno w stopy, uwieranie rurek i aparatury). Trzeba to oczywiście zgadywać, ale potakuje i zaprzecza.
Precz z OIOMem!

29.05
Wczoraj nie było słodko, dzisiaj rano też rozmowa nam się nie kleiła, bałem się, że może zostawią Tatę na OIOM`ie. Na szczęście lekarze znali powód takiego stanu rzeczy, oni wiedzieli coś, o czym ja nie miałem pojęcia.
Jak tylko Ojca położyli na nowym oddziale, podpięli do monitora, przyłączyli kroplówkę i jedzenie, okryli cieplutko to zorientowałem się co jest grane.
Tata, dowiedziawszy się o przeprowadzce, zbierał siły, aby zrobić dobre wrażenie, w nowym szpitalu, w jednoosobowym pokoju, promieniał, dzisiaj gadka nam się kleiła, jak za dawnych czasów w Komturii (może odrobinkę koloryzuję ale naprawdę jest coraz lepiej).
To Tomek wybrał palec, na którym ma być czujnik, to on kazał sobie okryć cieplej nogi (niestety mówi bezgłośnie z powodu rurki w krtani).
Neurochirurg, który dzisiaj Go dzisiaj badał, był bardzo zadowolony z postępów.
Tata opracował nawet własny sposób wzywania pielęgniarki:
Jeżeli mnie niema w pobliżu, to aby włączyć alarm, zaczyna wolniej oddychać, gdy pokoju znajdzie się "odpowiedni personel", tata zaczyna znowu normalnie oddychać, "se chłopak potrafi poradzić w każdej sytuacji" :D.
Opieka w nowym miejscu, jest co najmniej równie dobra jak na OIOM`ie, z tą jednakowoż różnicą, iż "personel pielęgniarski" składa się wyłącznie z płci pięknej :D.
Jeżeli taka kadra (uśmiechnięta i życzliwa) była by w całym kraju, to chorowanie było by znacznie fajniejsze.

31.05
Wczoraj Tomek był bardzo zmęczony i mało kontktowy (może to z powodu zmiany szpitala w piątek?), ale dziś był bardziej rozmowny. Kilka razy ewidentnie się uśmiechnął adekwatnie do treści, komunikował ściskaniem rąk, otwieraniem i zamykaniem oczu, ruchami stóp i dłońmi. Na pewno jest lepiej, choć myślę, że droga z Olsztyna do Komturii jest jednak jeszcze bardzo odległa.
Przyszedł do Taty bardzo sympatyczny ksiądz. Szpital przestał być wojskowy dwa tyg temu, ale kapelan pozostał. Tata wyraźnie zażyczył sobie sakramentu namaszczenia chorych. Wierzę, że to pomoże odzyskać mu siły i zdrowie. Bardzo jest jeszcze słaby. Po kilku minutach kontaktu nagle usypia. Opiekę szpitalną ma naprawdę wzorową.

01.06
dziś Janek rozmawiał z panią neurolog, która widziła stan Tomka na początku. Powiedziała, że jest ogromny postęp. Jeszcze bardzo długa droga przed nim, ale ma szanse na całkowity powrót do normalnego życia.
Jutro odstawiają już antybiotyk, to też dobra wiadomość, bo bo to było bardzo mocne świństwo.
Tomek coraz lepiej komunikuje swoje potrzeby, dziś "zażądał" zwilżenia warg.

02.06
Tomkowi wyjęli dziś rurkę z nosa i pielęgniarka nakarmiła go kilkoma łyżkami zupy. Normalnej szpitalnej, a nie papki Nutricii. Ale pokarało Komtura za tak długie leżenie, bo to była zupa botwinkowa, której nigdy bardzo nie lubił. Jeśli jeszcze nie daj Boże była doprawiona koperkiem, to grób mogiła, bo koperku od urodzenia nienawidził szczerze. Krzywił się, ale zjadł. Na noc znowu dostanie sondę, ale to i tak jest postęp.
Współpracował z Jaśkiem przy goleniu.

02.06
Tak Jak moja Siostra pisała, Tata jadł z niesmakiem, wodnistą zupkę z botwinki. Na szczęście udało się przekonać Pielęgniarkę, iż Tata potrzebuje, dla zabicia smaku znienawidzonej zupki, czegoś treściwszego. W sklepie opodal dało się znaleźć "metodę na głoda", pod postacią serka waniliowego znanej firmy.
Jak mówię Ojcu o FM to składa jakoś tak dziwnie usta (mi jako twardzielowi nie wypada tego jakoś szczególnie interpretować), moja Narzeczona twierdzi, że to znak abym ucałował wszystkich Forumowiczów. Niniejszym przekazując wolę Ojca Mego, Wielkiego Komtura Mazurskiego: Przekazuję ucałowania wszystkim forumowiczkom (gdyby nie ogólne "twardzielostwo" poleciał bym "na Gierka" również z Męskimi członkami Szanownej Społeczności Forum), Forumowiczom zaś przesyłam uściski zarówno kończyn górnych jak i "na niedźwiedzia"

03.06
Tomek miał dziś tomografię, jutro na podstawie wyniku zapadnie decyzja o przeniesieniu na oddział rehabilitacyjny. Zależy to od tego czy nie zagraża wodogłowie - wtedy będą wszczepiali zastawki.
Znowu kilka łyżeczek normalnego jedzenia do przodu.
Innych spektakularnych postępów brak.
Ale kontakt jest i nawet trochę Tomek reaguje na abstrakcyjne dowcipy.

04.06
Tomek miał dziś rano pierwszą rehabilitację. Strasznie był po niej zmęczony, długo spał. Zjadł potrawkę z kurczaka, mus jabłkowy i jogurt (oczywiście nie raz i w ilościach niezbyt pochlebiających posturze Komtura). Na razie jeszcze zostaje na oddziale neurochirurgicznym.

05.06
Tomek dostał gorączki, robią posiewy, bo na razie nie wiadomo z jakiego powodu. Od pielęgniarek przed południem ponoć zjadł coś, ale później od Jaśka już nic nie chciał. I kontakt był mniejszy, zapewne z powodu gorączki, więcej spał i był bardziej zmęczony. Może jutro będzie lepiej.
Pozdrawiam

07.06
Tomek już je sam w sensie że nie jest zakładana sonda nawet na noc . Gabrysia ugotowała wspaniały rosół w/g receptury chińskiej i Tomek zjadł bardzo dużo :) czyli wraca apetyt :)
Temperatura spadła i jest 36,6 ....:) .
Czuje się dobrze , na wszystko reaguje jak trzeba. :D

07.06
Jako że dziś jest niedziela, wieści od cyrulików nie posiadam nowych, w dniu wczorajszym machina pewna piekielna, tomografem zwana, nakreśliła odraz wnętrza głowy Komtura, druga zaś płuc wizerunek na obrazie utrwaliła. Wątpliwości nie ma: Komtur mózg posiada, goi się on dobrze i jest coraz mniej opuchnięty. Na widok płuc wizerunku żaden ze zgromadzonych cyrulików "oczów" nie wybałuszył, więc i w tej materii źle być nie może.
Wczorajszą "gorącość" miksturami magicznymi udało się ostudzić.
Komturowi wikt domowy smakuje bardziej niż serwowane w twierdzy olsztyńskiej jadło a i apetyt Mu dopisuje coraz lepszy.

09.06
Nasz TOMECZEK :D robi dalsze postępy :) Podnosi powieki na dłuższą chwilę......logicznie rozmawia ruchem powiek czy ścinięciem dłoni potwierdzając lub negując odpowiedż..
sam potrafi przesunąć troszkę nogi ...( zmienić pozycję ) .
Płuca ma czyste tylko w oskrzelach cos tam jest ale to dlatego że jest ta rurka w gardle ...za kilka dni ją wyjmą :D....
Ma rehabilitację codziennie ale trzeba ją prowadzić bardzo ostrożnie bo jest bardzo słaby i przy większym wysiłku skacze Mu cośnienie :(
Bardzo chętnie je przecierane zupki i mięsa .( ne można solić potraw ze wzgledu na ciśnienie ) . Ma apetyt :D
Najprawdpodobneij potrzeba będzie tylko jeszcze jednej operacji kosmetycznej , druga ( wchłonęło się samo ) jest zbędna :D

11.06
Tomeczek sam już oddycha ( przez nos ......rurka tracheotomiczna jest częściowo przysłonięta ), logicznie komunikuje się ze światem zewnętrznym - mówi jeszcze niewyrażnie ze wzgledu na tę rurkę i zażądał ...zaprowadzenia tam gdzie król chodził piechotą

12.06
KOMTUREK ....dzisiaj miał powóz i stangreta .:) ...przemierzał włości swoje tudzież sąsiadów z najbliżej okolicy ....zwiedził prawie wszytko .:) ....
no i zagadka .,...o co chodzi ??? wiecie ??? .......
opócz tego dwie cięmięzycielki zmodrowały GO wszelkimi torturami fizycznymi jakie przy nich wykonywać musiał ......
Na kolację spożył maleńki pucharek jadła ale mający wszelkie niezbędne składniczki sycące i wzmocnienie zapewniające oraz wagę podwyższające ...

Kto nie zgadł ? ))) o co chodzi nizej wyjaśnienie .......
przejażdzka wózkiem inwalidzkim prowadzonym przez pielęgniarkę .po szpitalu w celach poznawczych ..tu pokój , tu sale chorych ..
2 panie rehabilitantki ....jogurt energetyczny z apteki ....

15.06
widziałam zdjęcie Tomeczka ...głowa uniesiona znad poduszki , rozmawiał przez tel.
Skrarbeczki ja rzeczywiście tak napisałm ze Kochany nasz Komturek rozmawiał przez tel. bo....przez tel się rozmawia ...ale przez tel. można też prowadzić monolog .....a druga strona słucha czy ew. mówi od czasu do czasu jakieś pojedyńcze słowa .
Jestem przekonana że jak będzie na siłaćh na pewno coś napisze ...

Dzisiaj jest już bez rurki tracheotomicznej ( nareszcie !!! będzie zdecydowanie lepiej mówił i ogólnie będzie wygodniej .

17.06
więc tak ...opózniło się wyjęcie rurki ..i wyjęli dopiero dzisiaj , szykują się do usunięcia cewnika ( to prowadzi się chyba w kilku krokach zaciskając coraz bardziej aby wróciły odruchy czucia ).
Komturek wczoraj zazyczył sobie danie ...Jasieczek specjalnie je zorganiozował ..to gołąbki :)
Dzisiaj był chyba rosołek Gabrysi

19.06
Tracheotomia - "była rurka a jest dziurka" (zaklejona plasterkiem)
Tata jest w stanie stać na własnych nogach, przy niewielkiej pomocy w utrzymaniu równowagi.
Coraz więcej czynności chce i wykonuje sam, chociażby picie z kubka, choć te plastikowe kubeczki jakoś się tak łatwo zgniatają .
Od wczoraj dostaje "normalne szpitalne jedzenie" i o dziwo, spożywa je ze smakiem. Wcześniej Tata dostawał zmiksowane zupki które trzeba było tylko połykać, teraz jest co pogryźć.
A z wiadomości technicznych, trwają przygotowania do przeniesienia Taty na oddział rechabilitacji ale to jest kwestia jeszcze, co najmniej tygodnia.

Teraz na zakończenie małe ogłoszonko
Tata poprosił mnie abym w jego imieniu pozdrowił wszystkich Forumowiczów.

24.06
Jutro Tatę czeka kolejna podróż (karetką zapewne), do kolejnego, czwartego z kolei szpitala. Będzie to Poliklinika MSWiA, oddział rechabilitacji po udarowej.
Wczoraj Tomek wspinał się na szczyty swoich możliwości, wizyta Małżonki naprawdę działa cuda .
Dzisiaj budziłem Go tylko na jedzonko, wiedząc ile pracy włożył w poprzedni dzień, nie domagałem się większej aktywności, niech zbiera siły na przeprowadzkę.

Zarówno wczoraj jak i dzisiaj Tata (NA WŁASNYCH NOGACH!!!, z delikatną mą pomocą) odbył spacer do "subpomieszczenia" swego pokoju. Jaki był to wysiłek po sześciu tygodniach "leżenia plackiem" (b.t.w. wczoraj rozpoczął się siódmy tydzień pobytu Taty w placówkach polskiej służby zdrowia), niech świadczy fakt, że w pozycji wertykalnej (jak pięknie pisze się to na klawiaturze komputera, może dlatego tak lubię to słowo bieleją mu palce pod paznokciami. Ale dzisiejszą lubość do pozycji horyzontalnej (tego już się tak ładnie nie pisze , można tłumaczyć złymi warunkami biometeorologicznymi.

Na koniec napiszę naprawdę pozytywne wieści: Komtur został odłączony od rurek wszelakich! nawet wemflon (przepraszam P.T. czytelników FM, jeżeli pisownia tego trudnego słowa jest inna, lecz znam je tylko w wersji fonetycznej), jest już zbędny, gdyż podawanie antybiotyków i kroplówek zostało zakończone.

26.06

Tomek ulokowany w nowej siedzibie, w szpitalu MSWiA w Olsztynie na oddziale "rechabilitacji neurologicznej".
Nareszcie Komtur nie jest sam na sali, ma dwóch sąsiadów, tak więc ma z kim pogadać jeżeli najdzie Go taka ochota
Szpital nie jest tak nowocześnie wyposażony jak dwa poprzednie ale teraz to liczy się nie wyposażenie, lecz motywacja i kompetentni ludzie a tych jak mniemam, nie brak w owej placówce.

Oczywiście, nie odbyło się bez problemów a oto walki mej z "biurokratyczną Hydrą" historia (prawie) krótka:

ZULU 0900 - rozpoczęcie operacji "Olsztyński Desant" (OD)
Założenia ogólne misji: przerzucenie jednostki desantowej w rejon misji, uchwycenie i zabezpieczenie przyczółków w rejonie przyszłych działań.

ZULU 0910 - załadunek jednostki desantowej oraz zaopatrzenia, do środków transportu. Ta część misji przebiegła bezproblemowo.

ZULU 0930 - Dotarcie jednostki desantowej w rejom działań. Nie napotkano problemów.

ZULU 0935 - Jednostka desantowa bez oporu zajęła wyznaczone pozycje. Jednostka zaopatrzeniowo-logistyczna napotkała silny opór ze strony stacjonujących w rejonie działań wrogich jednostek biurokratycznych. W rejonie Rejestracji odbyła się pierwsza bitwa. Starcie ujawniło poważne braki w wyposażeniu: dowód osobisty oraz dowód ubezpieczenia, z tego powodu pierwszy atak został odparty. Jednostka desantowa pozostała na pozycji bez wsparcia, jednostka zaopatrzeniowo logistyczna zmuszona została do "wycofania się na z góry upatrzone pozycje".

ZULU 0955 - Dotarcie jednostki zopatrzeniowo-logistycznej w rejon "szpitala miejskiego". Speckomando w/w jednostki, błyskawicznie i bez oporu wrogich jednostek, opanowało następujące rejony: Rejestracja, OIOM, Archiwum. Tutaj nadmienię, że przedmiotem tajnych działań na tyłach wroga było zdobycie cennego artefaktu: "Dowodu Ubezpieczenia Społecznego", pod postacią potwierdzenia przelewu składki do ZUS. Artefakt ów, o wielkiej sile rażenia dołączony został do dokumentacji medycznej.
Wywiad speckomanda, ustalił ponad wszelką wątpliwość, że artefakt został ukryty w tajnej, dobrze ufortyfikowanej bazie "chirurgia ogólna" (tam stacjonuje fachowiec, analizujący dokumentację dotyczącą zakażeń szpitalnych).

ZULU 1030 - Rozpoczęcie operacji "Widmo".
Cele akcji - Przeniknięcie do pilnie strzeżonej bazy wroga, zlokalizowanie artefaktu, wynegocjowanie przekazania artefaktu.
Ze względu na silne ufortyfikowanie bazy, frontalny atak bez wsparcia lotnictwa skazany był by na niepowodzenie. Dlatego jedynym sposobem była infiltracja siedziby wroga i "wydębienie" artefaktu metodą na "biednego misia" (metoda ta nie działa jedynie na doświadczone jednostki np. nauczycielki oraz osobniki męskie). Przedmiotem działań wywiadowczych stała się sekretarka doktora. Po odnalezieniu w siedzibie zwanej "kanciapą" dokumentacji medycznej, natrafiono na poważny problem: artefakt został zamknięty w środku dokumentacji, za pomocą czterech potężnych zszywek (a zebrało się tego poważne tomiszcze). Z pomocą przyszły dopiero zaprzyjaźnione jednostki z "Archiwum", dzięki ich interwencji zapadła decyzja: wyrywamy! Ze zdobytym artefaktem udałem się do archiwum w celu pozostawienia falsyfikatu w miejscu oryginalnego dokumentu.
Misja zakończona pełnym sukcesem.

ZULU 1140 Operacja "Dowód Osobisty'
Cel misji: zdobycie kserokopii/wydruku dowodu osobistego.
Ta część misji wymagała jedynie uzyskania dostępu do komputera w kwaterze głównej dowodzenia manewrami w rejonie Olsztyna.
Dzięki posiadanym uprawnieniom nadanym przez Aneskę, ta część misji nie nastręczała żadnych problemów. Skan dowodu został zgrany na pendrive'a (oryginał dowodu przechowywany jest w warszawskiej bazie operacyjnej).
Nieco problemów nastręczyło "upapierowienie" wersji elektronicznej. Dzięki mobilnej stacji nadawczo-odbiorczej, działającej w paśmie obywatelskim , zainstalowanej w mobilnym punkcie dowodzenia, wywiad zdołał zlokalizować infrastrukturę, umożliwiającą wykonanie misji. W okolicach CH "Alfa" przeprowadzony został kluczowy etap misji.

ZULU 1230 Operacja "Bez Przebaczenia"
Cel misji: przełamanie linii obrony w rejonie rejestracji i frontalny atak na odział rechabilitacji.
Korpus ekspedycyjny jednostki zaopatrzeniowo-logistycznej wyposażony w artefakty bez przeszkód pokonał doborowe jednostki wroga stacjonujące w rejonie rejestracji.
Następny etap misji polegał na przekazaniu szczegułowych danych wywiadowczych agentom "sekretariatu oddziału rechabilitacji neurlogicznej".
Ta tajna misja umożliwiła dostarczenie zaopatrzenia jednostce desantowej utrzymującej przyczółki.

ZULU 1520 Operacja "Realizacja Recept"
Cel misji: wykupienie leków.
Jednostka zaopatrzeniowa napotkała silny opór ze strony jednostek aptecznych: "lek o podanej nazwie nie występuje w tej dawce" (teraz wiem, że jest, tylko pod inną nazwą handlową).
Szturm "Szpitala Akademickiego" pozwolił na zdobycie odpowiednich dokumentów.

ZULU 1730 Zakończenie operacji "Olsztyński Desant"
Jednostka Desantowa udała się na zasłużony odpoczynek, odegrano "Capstrzyk".
Podsumowanie operacji: misja zakończona została pełnym sukcesem. Strat w ludziach nie odnotowano po żadnej z walczących stron.

17.07. wiadomość przekazana przez DPS-ię
Dzwoniła do mnie Majka.
U Tomka powolne postępy, coraz lepiej jest, ale wszystko wymaga czasu.
Musi ćwiczyć, bo została uszkodzona część mózgu, która zawiaduje orientacją w przestrzeni i w związku z tym trudno jest mu wiele rzeczy umiejscowić wokół siebie, choć teoretycznie je widzi.
Rozmawia, zależnie od kondycji danego dnia - pojedynczymi słowami, całymi zdaniami, żarty się Go trzymają.
Jest w dobrym nastroju, nie przeszkadzają Mu deficyty, cały czas towarzyszy mu pogoda ducha i uśmiech.
Majka wywozi Go na spacery do parku przyszpitalnego, każe czasem trochę chodzić.
Sprawność ręki wyćwiczył już na tyle, że może się podpisać.

29.07
Mam nowe wieści: Komtura czeka eksmisja z jego tymczasowej, olsztyńskiej siedziby. Niestety Tata nie nadaje się do wypisania ze szpitala ale "turnus rehabilitacyjny" kończy się (kochany NFZ uważa, że cztery tygodnie to jest wystarczający czas na rehabilitację po udarze mózgu, bez względu na jego rozległość) i czas wracać do domu. To jakaś paranoja.
Mam chyba niezłą wyobraźnię ale nie potrafię sobie wyobrazić, jak to wszystko będzie wyglądać od piątku.
Na oddziale odwalili kawał dobrej roboty, jeżeli chodzi o rehabilitację narządu ruchu, Tata wstaje i chodzi samodzielnie, daje sobie radę przy jedzeniu (ale już do toalety nie zdąża bo nie pamięta gdzie ona jest i nie umie jej znaleźć), ale żeby nie było tak słodko, w dziedzinie "funkcji poznawczych mózgu" szpital ów nie posiada odpowiednich specjalistów i "niech rodzina radzi sobie sama".
Niestety zorganizowanie diagnozy neuropsychologicznej przekroczyło organizacyjne możliwości szpitala. Zrobiliśmy to na własną rękę. Specjalistka sprowadzona przez Mamę z Warszawy zrobiła Tacie (wykradzinemu na tę okoliczność ze szpitala do pobliskiego parku) szereg specjalistycznych testów.
Wyniki są następujące: mózg ignoruje istnienie prawej strony. Tata wzrok ma w porządku, ale nie widzi nic z prawej strony. Mimo wzrastającej sprawności ruchowej nie jest w stanie bezpiecznie się poruszać, bo nie widzi prawej strony i nie wie, że nie widzi.
Uszkodzenia mózgu cały czas powodują problemy z pamięcią. Tata często zachowuje się irracjonalnie, jakby miał dwa lata. Rozpoznaje bliskich, ale nie pamięta przeszłości. Sam z siebie nie czuje, że jest np. głodny. Nie można go nawet na kilka minut zostawić bez opieki. Jego sprawnośc ruchowa jest większa niż świadomość sytuacji i możliwości oceny. Często mówi od rzeczy, zupełnie nie ma świadomości czasu zarówno na poziomie minut, godzin jak i dni czy miesięcy.
Wierzę mocno, że Komturia i ciągla obecność rodziny zdziała cuda (a cudu nam tu potrzeba).

02.08
w piątek Tata przyjechał późnym popołudniem do Komturii. Twierdził, że wszystko poznaje, ale róznym rzeczom się dziwił, nie poznawał, nie mógł znaleźć łazienki. Zamiast do łóżka koniecznie chciał się kłaść na szafce, ciągle różne rzeczy mu się mylą. Był bardzo zmęczony, wcześnie poszedł spać. Rano w sobotę obudził się w bardzo dobrej formie. W ciągu dnia mobilizowaliśmy go do różnorodnych codziennych życiowych aktywności, był w bardzo dobrej formie. Z pamięcią gorzej, od czasu do czasu okazywało się, że nie pamięta, czyj to dom, mieszają się mu różne wspomnienia z dzieciństwa. Percepcji prawej strony kompletnie brak. Wogóle nie istnieje. Trudno nam to sobie wyobrazić, jak Tata teraz widzi. Coś z tą przestrzenią mu się dzieje dziwnego w głowie. A dziś od rana gorzej. Strasznie marźnie, nie ma na nic ochoty, tylko chce spać. Ma ciągle skoki ciśnienia. Cały czas zastanawiamy się, czy zawieźć go do szpitala, bo wysokie ciśnienie jest dla niego niebezpieczne (ale czy go przyjmą, czy tylko niepotrzebnie się przejedzie i naczeka w izbie przyjęć?).
Problemem jest też to, że domaga się papierosów (a jest to dla niego absolutnie zabronione).
Tata wymaga całodobowej opieki, bardziej niż małe dziecko.
Nie mamy pojęcia jak to będzie na dłuższą metę wyglądało.
W przyszły wtorek jest zapisany na konsultację na Sobieskiego w Warszawie. Bardzo chętnie zbieramy od Was wszelkie pomysły, co dalej robić, gdzie się starać o jakieś leczenia, rehabilitacje itp.

04.08
wczoraj rano z powodu wzrastającego ciśnienia zdecydowaliśmy się zawieźć Tatę do szpitala. Pogotowia nie udało się wezwać, bo tu były dwa wypadki akurat, a są tylko dwie karetki. Ale Janek pojechał z Tatą do miejscowego lekarza rodzinnego, który dał natychmiast jakiś inny lek obniżający ciśnienie i skierowanie do szpitala. Janek spędził z Tatą cały dzień czekając na wynik tomografii i innych badań. Wyniki nie były złe, ale mimo wszystko późnym popołudniem lekarze zdecydowali się zostawić Tatę na noc. Dziś rano znowu wrócił do Komturii z nową porcją leków. A dziś po południu Janek zrobił odkrycie, że odkąd Tata wrócił ze szpitala, to nie dostaje leków nasennych (w szpitalu to chyba standard, żeby pacjenci nie szwendali się nocą po korytarzu). W domu nie było takiej potrzeby, więc Tata nie dostawał psychotropków. A dziś Jasiek wczytał się dokładnie w ich ulotkę, że wzmacniają działanie leków obniżających ciśnienie. Czyli odkąd ich nie podajemy, to leki na ciśnienie działają słabiej. Tylko dlaczego żaden lekarz w tym szpitalu na to nie wpadł, mimo, że byli szczegółowo informowani co Tata dostawał, a co teraz dostaje.
Kolejny dzień za nami. Tomek jednak więcej spał niż był obecny. Twierdził, że czuje się dobrze, zjadł obiad z dokładką, ale mówił, że jest zmęczony i tylko leżał.

bonetka
06-08-2009, 06:44
Dzień dobry :)

Bardzo się cieszę z dobrych wadomosci Agnesik :)

Byłam wczoraj z wizytą :)
Tomeczek Wszystkich serdecznie i gorąco pozdrawia . Ponieważ była to pora wieczorna to miałam okazję popatrzeć jak Tomeczek zajada z apetytem kolację przygotowaną przez Gabrysię .
Są tam synkowie Gabrysi i Dziadkowi nie daja się nudzić :D ...a to proszą o rysunek i ogólnie harcują do woli .:D
Starsi ( był i Jasiek ) tez dokładają co nieco :) ..wrócili właśnie z długiego spaceru . Widok z tarasu urzekający :D

Wszystkim dobrego dnia i mnóstwo radości :) .... szczególnie życzenia dla Chorowitków

DPS
06-08-2009, 07:48
Choć wczoraj w podróży byłam, to i tak myslami tutaj siedziałam.
Wracam - a Was nie ma u góry! :o
Ledwie Was wypatrzyłam. :lol:
Super, że Aga tak się pozbierała do walki - trzeba Ją wspierać bardzo mocno, da radę, twarda jest.
I bardzo dobrze, że wiadomo już, dlaczego leki Tomka lepiej działały w szpitalu - teraz będzie łatwiej regulować Mu ciśnienie, kiedy się wie, jak to działa.
Pozdrówcie Tomka bardzo serdecznie od nas, ci, którzy widzą Go w realu. :D

aka-jonek
06-08-2009, 08:18
I ja dziś WAS szukam na górze, a tu takie porządki. Nie piszę często, ale czytam i wspieram swoją energią potrzebujących: Tomka, Agnes i bliskich Forumowiczów, którzy potrzebują naszego wsparcia.
I myślę sobie po cichu, jak to się stało, że od niedawna mamy taki wątek, a przecież zawsze jest Ktoś w tak licznej grupie Forumowiczów potrzebujący, dotknięty jakimś problemem...
Po części pewnie takie wsparcie dawały dzienniki i komentarze, ale teraz duża grupa może więcej i jak widać to się sprawdza - powolutku zdrowieją nasi przyjaciele :D.
aka

ziaba
06-08-2009, 08:33
Nie wiem jak to napisać...

Jest bardzo źle

Lekarze szykują Agneskę na cesarkę dzisiaj. Franio jest na krawędzi.

:cry: :cry:[/b]

EDZIA
06-08-2009, 08:47
Nie wiem jak to napisać...

Jest bardzo źle

Lekarze szykują Agneskę na cesarkę dzisiaj. Franio jest na krawędzi.

:cry: :cry:[/b]

Oj ziabko smutne co piszesz.

trzymam kciuki , wspieram dzis z całej siły Agnes.

Margoth*
06-08-2009, 08:57
Franusiu, skarbie, trzymaj się, bądź dzielny i silny - dla siebie i dla mamusi.
Agnes, przesyłam Ci dużo sił, będzie dobrze, dacie radę.

daggulka
06-08-2009, 09:29
smutno....... :(

Zbigniew100
06-08-2009, 10:33
Będzie dobrze .

agnieszkakusi
06-08-2009, 13:57
MUSI BYĆ DOBRZE :-?
Innej opcji nie widzę.

ania klepka
06-08-2009, 14:04
Będzie dobrze, Agnieszka jest młoda i silna, napewno zwalczy wszelkie przeciwności.

Po wyzdrowieniu mojego taty ( a nie dawali nam wielkich nadziei) jestem pełna optymizmu, że u Agnieszki też wszystko szczęśliwie się zakończy.
Ostatnio jak odmawiałam różaniec, moja córcia dopytywała się o jaką Agnieszkę się modlę. Trzymamy z córcią kciuki.

Nefer
06-08-2009, 14:12
Smutno...ale trzymam kciuki i wierzę, że wszystko będzie dobrze. Bardzo dobrze.

aniawmuratorze
06-08-2009, 14:40
jestem

Pigwa
06-08-2009, 16:51
Będzie dobrze. Cesarka to nie koniec świata. Wierzę, że Agnes i dzidziuś będą zdrowe.

galka
06-08-2009, 17:37
Agnesko-całym sercem jestem z Tobą

DPS
06-08-2009, 17:38
Zdzisiu, cesarka nie, ale to ciąża bardzo zagrożona, z zatruciem ciążowym. :(
Bardzo, bardzo wspieram, myślę o Agnesi, myslę o Jej maleńkim Franeczku. :(
Wierzę, że modlitwa i nadzieja uratują oboje - przecież lekarze robią, co mogą, walczą o każdy dzień i każdy oddech obojga... :(
Agnesko, trzymajcie się, proszę, walczcie i nie dajcie się!!!

Ya
06-08-2009, 17:38
U mnie (a właściwie u mojej żony) też było źle. I też cesarka. I... wszystko skończyło się dobrze a mój syn ma już 10 lat :)
A potem znowu było źle.... i skończyło się fajnie a córka niedługo kończy 6...

U Was też dobrze się skończy !
Pozdrawiam
Ya

ziaba
06-08-2009, 17:43
Cesarka niech sobie będzie , a i owszem..ale nie mniej jak za 8 tygodni !

Na razie czekanie, czekanie , czekanie..

EDZIA
06-08-2009, 18:23
Cesarka niech sobie będzie , a i owszem..ale nie mniej jak za 8 tygodni !

Na razie czekanie, czekanie , czekanie..

I wspieranie, wspieranie, wspieranie z całych sił.

Trzymaj się droga Agnes, dziś cały czas myślami byłam z Tobą

Anna Wiśniewska
06-08-2009, 19:26
ziabko,
czyli jak na razie to operacji nie było?

Kurde, kurde, niech wytrzymają jeszcze troszkę, każdy dzień się liczy :-?
Choćby 6 tygodni jeszcze!
Ja miałam cesarkę na koniec 37 tygodnia i Tomeczek zdrów jak rybka, bez cech wcześniaczych.

Agnieszko, Franusiu, jeszcze troszkę!

Pigwa
07-08-2009, 01:20
Zdzisiu, cesarka nie, ale to ciąża bardzo zagrożona, z zatruciem ciążowym. :(
Przepraszam - mało się na tym znam, choć miałem dwójkę dzieci. Ale modle się i wierzę, że będzie dobrze.

DPS
07-08-2009, 07:03
Dzień dobry - mam wielką nadzieję, że dobry dla Agi i malutkiego Franusia oraz oczywiście wszystkich pozostałych.
Czy są może jakieś nowe wieści od Agi?

Anna Wiśniewska
07-08-2009, 09:26
Dzień dobry!

Ja też czekam z niecierpliwością na wieści o Adze i Franusiu!

Mam malutkie dobre wieści o moim Tacie :lol: Miał wczoraj robione echo serca, bo cztery lata temu przeszedł zawał, a chemia ma na serce wielki wpływ.
I z badania wyszło, że po pierwsze - serce już "zapomniało", że miało zawał, nie ma na nim żadnych jego śladów, a po drugie - nie ma na nim też żadnych śladów chemii, a ponoć często nawet u ludzi, którzy nigdy problemów kardiologicznych nie mieli, chemioterapia mocno odciska się na sercu.
Tato czuje się coraz lepiej, ustępują mu bolesne objawy, w środę ma kolejną - drugą sesję chemii. Oby im dalej tym lepiej było! :lol:

I oby dobre wiadomości były zaraźliwe! Tomku, Agnieszko, Franusiu - całym sercem jestem z Wami!

Zazdrośnica
07-08-2009, 10:42
Jestem w wirze pracy w domu i przy wykańczaniu ale chociaż na chwilkę zawsze zaglądam.
Cały czas myślę i wspieram naszych Przyjaciół z forum, nie ma i nie będzie takiej chwili, że zapomnę przy złapaniu oddechu czy też przy filiżance kawy wysłać jak najwięcej dobrych fluidów z letnim zapachem kwiatów i trawy do wszystkich potrzebujących. Niech dobry Bóg ma Was zawsze w opiece. Sama wiem jakie to ważne wiedzieć, że są ludzie którzy wierzą i czekają.

anetina
07-08-2009, 10:57
szczerze mówiąc, dopiero teraz :oops: :oops: wlazłam na te wątki

Tomku - życzę dużo zdrówka, bardzo dużo zdrówka i sił

Aguś - jak sie czujesz ? jak Franuś ? życzę dużo sił i zdrówka również

aniawmuratorze
07-08-2009, 12:18
Jest po 12.00 w naszym wiejskim kościele bily jak codzień dzwony
Anioł Pański , chwila przerwy od ogrodowej krzątaniny
i modlitwa zaniesiona za Ciebie Aguś i Franusia

daggulka
07-08-2009, 12:23
Agusia i Franuś http://www.mloda.ekrakow.pl/!ola/przytul.gif

i to samo dla wszystkich naszych potrzebujących wsparcia :wink:

ziaba
07-08-2009, 13:05
Problemy Franusiowe kręcą się jak w karuzeli. :-?
AgnesKa nie zna ni dnia ni godziny.
Byle do wieczora a jutro kolejny baaaaaaaaaardzo ważny dzień : jutrzejsze badania zadecydują o następnych godzinach .

Wszystko może się zdarzyć w każdej chwili.

Agnieszka dziękuje Wam za wszystkie dobre myśli.
A potrzebne są, oj potrzebne..

Anna Wiśniewska
07-08-2009, 13:21
Dzięki ziabko za wiadomości.
Trzymam kciuki za "do jutra" i za "jutro" i za każdą następną, potrzebną godzinę!
Agnieszko, trzymaj się!

Franusiu! Jeszcze troszkę Perełko, a potem już misie, kołysanki, kulkolandy, baseny pełne wody, piaskownice, ciężarówy kolorowe i co tam sobie wymarzysz. To wszystko czeka na ciebie, tylko wytrzymaj jeszcze troszkę Malutki!!!

tola
07-08-2009, 13:30
Jestem, trzymam, zaciskam i wysyłam wszystko co można, dobrą energię, dobre myśli, troskę, niech leci do AgnesK, Frania i wszystkich potrzebujących.

agnieszkakusi
07-08-2009, 13:53
jestem i myślę...

galka
07-08-2009, 18:53
Tomkowi i jego bliskim życzę dobrego dnia
Cieszę się na dobre wiadomości od Taty Ani-walczy dzielnie
Ale dziś najbardziej myślę o Agnesce i Franusiu-trzymajcie sie dzielnie bo my
modlimy sie za Was z całych sił :D

Pigwa
07-08-2009, 19:05
Trzymajcie się i nie dajcie sie! Jestem z Wami.

DPS
08-08-2009, 06:36
Witam sobotnio.
Mam nadzieję, że dzisiaj będzie dobra sobota dla AgnesKi i Franusia - oby udało im się być razem jak najdłużej!!!
Witam wszystkich porannie i dobrego dnia życzę. :D

ziaba
08-08-2009, 07:09
Franek mamy się nie posłuchał. :cry: :cry: :cry:

Agnieszka w stanie ciężkim przewieziona na blok i operowana. Nie wie o której..

Ledwo szepcze. Nic o Franiu nie wie, tylko to, że leży na OIOMIie.
Po głosie słychać, że Aga jest na samym głębokim dnie.

Nie ma mnie od teraz w zasięgu neta aż do jutra wieczora, postaram się cośkolwiek na wieczór przekazać Paty telefonicznie by tu wpisała.

:cry: :cry: :cry: :cry:

elutek
08-08-2009, 07:13
:cry: :cry: :cry:

daggulka
08-08-2009, 07:31
Aga - bądź silna
Franuś .... jeśli możesz - walcz

Miejmy nadzieję ........

agnieszkakusi
08-08-2009, 09:17
o nie... :cry: :cry: :cry:
Franuś walcz, walcz dziecino...
Aguś, trzymaj się ciepło.

Olena
08-08-2009, 09:35
17 lat temu moja córcia też koniecznie chciała przyjść na ten świat. Miałam tak jak Agnes zatrucie ciążowe, byłam w 32 tygodniu. I odkleiło mi się łożysko. Ogólnie wyszłam grabarzowi spod łopaty, na pytania o dziecko lekarze mnie zakrzyczeli, że ratowali matkę a nie dziecko - no nie ciekawie było. Asia ważyła 1600 gramów, dostała tylko 1 punkt w skali Apgar (za czynności serca). Była w zamartwicy, przewieziono ją na OIOM do CZD. Ileż ta kruszynka przeszła... okazało się, że ma dziecięce porażenie mózgowe, może mieć retinopatię i wszystkie inne świństwa związane z tak wczesnym przyjściem na świat. I wiecie co? Jest normalną, młodą 17-letnią kobietką :D. Po porażeniu został tylko ślad w papierkach medycznych, jedyne na co cierpi to alergia (a kto jej nie ma? ;)).
Różne cuda się zdarzają, medycyna też mocno poszła do przodu - a Agnes i Franio maja jeszcze tak silne wsparcie :) Czasem musi być gorzej, żeby było lepiej! Ja wierzę, że będzie super!

Anna Wiśniewska
08-08-2009, 10:31
Aga, nie poddawaj się, Franiu - walcz Malutki!
Widzicie? Olena przykładem, że wszystko będzie dobrze!!!

ania klepka
08-08-2009, 11:03
Ojejku, takie wiadomości z rana przy słonecznej sobocie. Niech te słoneczko przyniesie siły Agnieszce i Franiowi. Boże, pozwól Im szczęśliwie powrócić do domku. Niech Tato Frania a mąż Agnieszki cieszy się rodzinką i resztą lata.
Bo ja od paru dni na nowo cieszę się latem. Chociaż sierpień spokojny nam pozostał, bo lipiec nie był łaskawy. Ale dzięki wsparciu i modlitwom wielu osób cuda okazały się możliwe.
Wierzę, że i Agnieszka z Franiem, i tato Ani Wiśniewskiej i Tomek będą wśród nas cieszyć się życiem i zdrowiem przez wiele lat.

DPS
08-08-2009, 14:13
Franek mamy się nie posłuchał. :cry: :cry: :cry:

Agnieszka w stanie ciężkim przewieziona na blok i operowana. Nie wie o której..

Ledwo szepcze. Nic o Franiu nie wie, tylko to, że leży na OIOMIie.
Po głosie słychać, że Aga jest na samym głębokim dnie.

Nie ma mnie od teraz w zasięgu neta aż do jutra wieczora, postaram się cośkolwiek na wieczór przekazać Paty telefonicznie by tu wpisała.

:cry: :cry: :cry: :cry:

Modlić się i wierzyć w cud nam trzeba - Olena pokazała, że cuda się zdarzają.
AgnesKo, Franusiu - walczcie, jesteśmy z Wami!!!

:cry: :cry: :cry:

Anna Wiśniewska
08-08-2009, 20:25
ziaba, Paty, czekamy na wieści! :roll:

agnieszkakusi
08-08-2009, 20:53
ja też czekam :-?

Paty
08-08-2009, 21:37
jescze nie mam żadnych wieści............... :cry: :cry: :cry:

rano rozmawiałam z ziabką i jest źle...................Franio wazy tylko 1 kilogram........nic więcej nie wiadomo.................Agnes też w ciężkim stanie........miała mieć operacje .........był chyba krwotok............

czekamy ...............modlimy się.............

Nefer
08-08-2009, 21:39
Powiem szczerze, że nie wiem co napisać. Boję się napisać cokolwiek.
Myślami jestem z Wami.

malgos2
08-08-2009, 21:40
:(

Margoth*
08-08-2009, 21:45
Agnes, Franusiu, przesyłam Wam gdzieś przez kosmos ogromne morze siły i woli walki. A lekarzom, którzy o Was walczą, życzę samych trafnych decyzji i żeby wykrzesali z siebie najprawdziwszy kunszt medyczny. Matkę Naturę zaś proszę o cud dla Was.

agnieszkakusi
08-08-2009, 21:52
nie na takie wieści czekaliśmy, nie na takie....
:cry: :cry: :cry:
ale wierzę w to, że będzie dobrze. Cholera!!! Musi być dobrze, no :evil:

Paty
08-08-2009, 22:00
rozmawiałam z ziabką.................żadnych wiadomości..........Agnes nie dzwoni........ziaba nie śmie ją nagabywać..................nie wiemy czy milczy dlatego że jest bez zmian czy dlatego że jest jeszcze gorzej.................... :cry: :cry: :cry: :cry: trudno dzwonić i pytać czy Franuś żyje...............nie mówiąc o Agnes...............rano ledwie szeptała ............była w ciężkim stanie.........

agnieszkakusi
08-08-2009, 22:02
poczekamy...miejmy nadzieję, że nowy dzień przyniesie dobre wieści.

ania klepka
08-08-2009, 22:40
może Agnes nie odbiera telefonu, bo jest po zabiegu, na sali pooperacyjnej, gdzie nie ma dostępu do telefonu.

daggulka
08-08-2009, 23:49
staram się myśleć optymistycznie ..... ale nie jest to łatwe ..... :(

Pigwa
08-08-2009, 23:56
Nie przestaję wierzyć.

DPS
09-08-2009, 07:12
Dobry Panie Boże, wiesz, że często nie potrafię się tak pięknie modlić, jakby należało. Ale Ty jesteś samym Dobrem i Miłością - jeśli więc nie jest to wbrew Twoim planom, proszę Cię - przywróć zdrowie Agnes i Jej maleńkiemu synkowi. Tyle nas tutaj czeka i ma nadzieję na dobre wieści, nie rób nam zawodu, dobry Panie Boże. To taki prosty list do Ciebie, żeby nie zawracać Ci głowy za długo.
Bardzo, bardzo prosimy - daj zdrowie Agnes i Franusiowi...

bonetka
09-08-2009, 07:46
Depsiu

przepęknie napisałaś ....dołączam się ................

Anna Wiśniewska
09-08-2009, 07:50
I ja składam podpis pod słowami DPSi.
Miejmy nadzieję!

agnieszkakusi
09-08-2009, 07:59
Depesiu...nie chodzę do kościoła, ale po Twoich słowach mocno się popłakałam....
musimy mieć nadzieję, że wszystko jest ok, że Agnes po prostu odpoczywa i nie ma siły na rozmowy przez telefon :-?

Paty
09-08-2009, 08:27
rozmawiałam z ziabą , zaraz napisze ....................

ziaba
09-08-2009, 08:50
Franio musiał przyjść na świat w bardzo przyśpieszonym tempie bo sytuacja krytyczna ( odklejone łożysko ) Z tego co wiem Franio waży ok kilograma i jego stan na teraz ( 15 minut temu ) to stan krytyczny.

Agniesia widziała synka..
Mówi też że dziś szybciutko ochrzczą .

Aga wie co w przypadku Frania stać się może, jest dziewczyną która musi wiedzieć wszystko do bólu , choćby wiedza była najstraszniejsza.

Jak by tu napisać...
Rozmowa z Agniesią przez telefon przypomina bardziej szeptanie z duchami. Tak jest słabiuśka.

Anna Wiśniewska
09-08-2009, 08:58
Agnieszko, Franusiu, walczcie! Oby Wam sił nie zabrakło!
Mocno, mocno wierzę, że uda Wam się pokonać kryzys!
Nie poddawajcie się!

daggulka
09-08-2009, 09:39
wszystko może się zdarzyć - ale zarówno złego jak i dobrego ..... dlatego trzeba mieć nadzieję :roll:

1Gabrysia
09-08-2009, 11:36
Witajcie,
cały czas myślę o Agnieszce i Franiu, wspieram myślami i modlitwami. Nam jest trudno i ciężko, ale inni mają trudniej. Wiem co to strach o dziecko. Mój 9 letni Jurek też właśnie wyciął numer - zleciał w piątek ze schodów na tył głowy i stracił przytomność. . Pojechałam z nim do tego samego szpitala w Giżycku. Na szczęście moja Mama już wróciła z warszawy, więc mogła zostać z młodszym Tadziem i Tatą, którego nie można na pięć minut zostawić samego. W izbie przyjęć była jak zwykle długa kolejka, ale przyjęli nas trochę szybciej, bo Jurek zaczął strasznie wymiotować. Na tomografii wyszło, że ma pęknięcie czaszki i krwiak - bardzo malutkie, ale jednak zostaje w szpitalu i dostaje identyczne leki przeciwbólowe i przeciwobrzękowe jak Dziadek. No jak nie urok to sraczka.
A Tata ma dni lepsze i gorsze, staramy sie być pozytywnej myśli, ale jednak to trudne uwierzyć, że jego forma psychiczna i fizyczna wróci do formy sprzed wypadku.
W poniedziałek rano Tata wraca do Warszawy, bo we wtorek ma konsultacje na Sobieskiego.
Trzymajcie się dzielnie wszyscy Forumowicze kochani. Dzięki za wszelkie wsparcie i pomoc.
Zostaję myślami przy Agnieszce i Dziecku.
Gabrysia

daggulka
09-08-2009, 12:18
Gabrysiu kochana .... boszszszz.... pierwsze co mi się skojarzyło to że nieszczęścia chodzą ..... nawet nie parami tylko stadami :o .
U Secama też po kolei kilka rzeczy się posypało .... u Ciebie to samo :( . Współczuję wypadku Jurka .... na pewno czeka Go kilka dni rekonwalescencji i mam nadzieję - wszystko będzie dobrze- trzymam kciuki .

Miejmy nadzieję, że Agusia i Franuś odwrócą złą passę i wszystko u nich skończy sie pomyślnie .

DPS
09-08-2009, 17:53
Wierzę w cuda.
Wierzę, że zdarzy się cud i tym razem.
Gabrysiu - jest mi tak przykro, że nawet nie umiem tego wyrazić.
Jestem z Wami, choć dzisiaj najbardziej myślę o Adze i Franusiu...

Mama Asi
09-08-2009, 21:37
Dobry Panie Boże, wiesz, że często nie potrafię się tak pięknie modlić, jakby należało. Ale Ty jesteś samym Dobrem i Miłością - jeśli więc nie jest to wbrew Twoim planom, proszę Cię - przywróć zdrowie Agnes i Jej maleńkiemu synkowi. Tyle nas tutaj czeka i ma nadzieję na dobre wieści, nie rób nam zawodu, dobry Panie Boże. To taki prosty list do Ciebie, żeby nie zawracać Ci głowy za długo.
Bardzo, bardzo prosimy - daj zdrowie Agnes i Franusiowi...
DPSiu przepiękny i bardzo wzruszający list do Pana Boga pani napisała , podpisuję się pod nim obiema rękami. Modlę się za Agnes i małego Franusia, dobry Bóg da że wyrośnie z niego duży chłopiec.

DPS
10-08-2009, 06:24
Cały czas proszę Pana Boga, aby uzdrowił Agę, Franusia i wszystkich potrzebujących - bo On wszystko może.
Wierzę, bardzo wierzę, że nie poskąpi nam tej łaski.

asia.malczewska
10-08-2009, 08:14
Witajcie,
cały czas myślę o Agnieszce i Franiu, wspieram myślami i modlitwami. Nam jest trudno i ciężko, ale inni mają trudniej. Wiem co to strach o dziecko. Mój 9 letni Jurek też właśnie wyciął numer - zleciał w piątek ze schodów na tył głowy i stracił przytomność. . Pojechałam z nim do tego samego szpitala w Giżycku. Na szczęście moja Mama już wróciła z warszawy, więc mogła zostać z młodszym Tadziem i Tatą, którego nie można na pięć minut zostawić samego. W izbie przyjęć była jak zwykle długa kolejka, ale przyjęli nas trochę szybciej, bo Jurek zaczął strasznie wymiotować. Na tomografii wyszło, że ma pęknięcie czaszki i krwiak - bardzo malutkie, ale jednak zostaje w szpitalu i dostaje identyczne leki przeciwbólowe i przeciwobrzękowe jak Dziadek. No jak nie urok to sraczka.
A Tata ma dni lepsze i gorsze, staramy sie być pozytywnej myśli, ale jednak to trudne uwierzyć, że jego forma psychiczna i fizyczna wróci do formy sprzed wypadku.
W poniedziałek rano Tata wraca do Warszawy, bo we wtorek ma konsultacje na Sobieskiego.
Trzymajcie się dzielnie wszyscy Forumowicze kochani. Dzięki za wszelkie wsparcie i pomoc.
Zostaję myślami przy Agnieszce i Dziecku.
Gabrysia

Gabrysiu, niedawno mała Hania (niecale trzy lata) wychodząc z brodzika w łazience nieco się pospieszyła i uderzyła tylem głowy o plytki :evil:
Scenariusz podobny - tylko u nas nie ma porządnego szpitala więc po tym jak nas przetrzymali bez zaopatrzenia w umieralni, wysłali nas samych do szpitala wojewódzkiego. Tam na szczęście było o niebo lepiej i okazało się, że skonczy się tylko na szyciu i rtg. Pęknięcia nie było, szew maleńki, ale co matka czuje jak jej dziecko płacze przy szyciu to Pan Bóg i inne matki tylko wiedzą ... Jak strasznie wtedy chce się, żeby to się przytrafiło nam samym a nie dziecku ...
U nas już szwy zdjęte, Hania nic nie pamięta (właściwie część wydarzenia przespała, bo to noc byla, jak nas tułali z jednego miejsca na drugie), więc można mówić o szczęściu w nieszczęściu.
Gabrysiu, ucałuj od nas Tatę - nawet jeżeli nie będzie bardzo kojarzył od kogo. My nadal bardzo go kochamy :cry:

Zazdrośnica
10-08-2009, 08:27
Trzymaj się Mamusiu Agusiu i Ty Franusiu, dasz radę żeby mama się Tobą nacieszyła, nie takie wcześniaki ratowali. Najmniejszy miał chyba 600 gram a podobno i mniejsze ratują.

Gabrysiu nadal możecie liczyć na nasze wsparcie i pomoc. Rozumiem Twój żal do świata, bo to co się wydarzyło wogóle nie powinno się stać. A synek niech zdrowieje jak najszybciej ale to tak jest z dzieciami. Miałam koleżankę w dzieciństwie to co wakacje miała zawsze coś złamane.

aniawmuratorze
10-08-2009, 10:44
Agnes nie wiem co napisać bo w srodku coś boli
boli, krzycz i płacze ..............

czekam i jestem z Tobą ................ to pewnie najcięższe chwile w Twoim życiu :( ściskam

asia.malczewska
10-08-2009, 10:52
AgnesKo, niezmiennie trzymamy kciuki i oby Franuś jak najszybciej urósł i przybrał na wadze
Musi być dobrze....

jarkotowa
10-08-2009, 11:02
Gabrysiu, uściski dla Tomka i niech dzielnie walczy.
Trzymam kciuki za Jurka, będzie dobrze.

Myślę, że i Franio się wykaraska.
Moja bratanica urodziła się w 27 tygodniu ciąży, (mama miała grypę), ważyła niecały kilogram, miała infekcję.....w szpitalu była do ociągnięcia 2 kg masy ciała. Miliony badań, zabiegów.
Dziś ma 8 lat. Jedyne co jej dolega, to alergia. Jest drobniejsza niż jej rówieśnicy, ale ma się świetnie.
Koleżance zrobili cesarkę z powodu zatrucia, w stanie ciężkim (już nerki nie pracowały) w 30tc. Wcześniak - córeczka, ma dziś niecałe 6 lat, jest wielka i ma się świetnie.
Przyjaciółce zrobili cięcie, gdy okazało się na ktg, że dziecko umiera (wcześniak oczywiście)
Zamartwica, reanimacja, raptem kilka punktów. Dziś ma 8 lat.
Tak samo będzie z Agą i Frankiem - znaczy dobrze.

bonetka
10-08-2009, 11:32
Dzień dobry

nieszczęscia chodzą parami . Jak się wali to wszystko na raz albo jedno za drugim . Dzięki Bogu że tylko tak się skończyło :( . To duzy chłopczyk i takie zdarzenie było nie do przewidzenia . Gabrysiu jesteś cudowną Matką i Córką silną , wytrwałą i pogodną :)
Jaureczkowi zycz zdrowia i powiedz że zgodnie z zyczeniem takie ciasteczko dostanie :)
Cały czas myslę o Agusi ..i Jej Maleństwie ..mam nadzieję że wszystko będzie dobrze ...to troszkę niesprawiedliwie że u jednych jest od razu ok ! i tak jak trzeba a u drugich ciągle jakieś trudności ...dlaczego tak jest ?...czasami się zastanawiam ...dlaczego los dla jednych jest łaskawy a dla drugich taki sobie ? .....
Pogododnego i szczęsliwego dnia dla Wszystkich .....

aniawmuratorze
10-08-2009, 11:54
czasami wydaje się że nieszczęścia jakie nas spotykają są bezsennsu, niesprawiedliwe i niezrozumiałe..................

że krzyż który staje na nasze drodze jest za ciężki

mam nadzieję że nasze modlitwy, dobre myśli i przesyłane fluidy
chociaż troszkę ułatwią jego dźwiganie

agnieszkakusi
10-08-2009, 12:37
Ziaba, Paty...macie jakieś nowe wieści?

galka
10-08-2009, 12:53
Czasem zdarzają się takie rzeczy ,ze człowiek myśli,że to juz za dużo ,ze go to przerasta,ze nie wytrzyma...
A jednak ,zbiera siły i walczy...
modlę się żeby Agnes i maleństwo wyszli z tego obronną ręką,czekamy na to wszyscy i mamy nadzieję.

Gabrysiu-Ciebie ostatnio też los nie oszczędza,najpierw Tato,teraz Jurek,
Jesteśmy z Tobą całym sercem.Trzymaj się dzielna dziewczyno,całuj od nas młodego i niech szybko wraca do domu bo Ty szpitali to masz chyba dosyć na długi czas

pozdrawiam serdecznie

daggulka
10-08-2009, 13:45
Aguś - wspieram myślą .

malka
10-08-2009, 16:00
jestem z Wami sercem ...taka bezradna...i wściekła na tą bezradność...

BetaGreta
10-08-2009, 19:07
I ja myślę o Was mocno.
O wszystkich którzy potrzebują dobrych fluidów.
Czekam na dobre wieści.

Paty
10-08-2009, 19:49
Ziaba, Paty...macie jakieś nowe wieści?



nic nowego nie wiem..................doszłyśmy z ziabą do wniosku że nie będziemy opisywać szczegółów bo nie wiemy czy Agnes by sobie tego życzyła............może będzie mieć do nas potem żal i pretensje że jej tragedia jest sensacją na całym forum..........nawet nie śmiemy jej zapytać czy nie ma nic przeciwko naszym wpisom, ona nie ma do tego głowy.............

jak będą jakieś konkretne zmiany damy znać...........wybaczcie

Paty
10-08-2009, 19:51
czasami wydaje się że nieszczęścia jakie nas spotykają są bezsennsu, niesprawiedliwe i niezrozumiałe..................

że krzyż który staje na nasze drodze jest za ciężki

mam nadzieję że nasze modlitwy, dobre myśli i przesyłane fluidy
chociaż troszkę ułatwią jego dźwiganie



Bóg nigdy nie da nam do niesienia krzyża , którego nie zdołamy udźwignąć .......

Paty
10-08-2009, 19:53
...........Z całego serca Bogu zaufaj, nie polegaj na swoim rozsądku , myśl o Nim na każdej drodze , a On twe ścieżki wyrówna..............Księga Przysłów 3,5-6

daggulka
10-08-2009, 20:00
Zgadzam się z tym, ze lepiej Agi faktycznie nie niepokoić ... uzna , ze jest w stanie to się odezwie - Ona wie, ze czekamy tu na nią .
Także nic na co nie wyraża zgody nie może zostać tu napisane - to Agi bardzo osobista sprawa.
Ona wie - że wszyscy tu trzymamy kciuki ...że jesteśmy sercem z Nią i z Franusiem ..... i to jest najważniejsze.

Nefer
10-08-2009, 21:29
Tomku, Aga, Jurek, Franuś - dacie radę. Bo jak nie Wy to kto ? .
Przesyłam dużo siły rodzinom i przyjaciołom.... wszystkich potrzebujących.
I czekam na dobre wieści.

ziaba
10-08-2009, 22:48
Na razie bez zmian.

Stan Frania nadal krytyczny. Agnieszka dobrzeje , idzie to bardzo powoluśku, ale idzie ku przodowi..

Dziękuję Wam z całego serca za wszystkie ciepłe myśli dla Nich.

Anna Wiśniewska
10-08-2009, 22:54
ziabko,
w tych sprawach nie ma hop siup i nagle wszystko super.
Skoro stan Franusia nie gorszy, a Agnieszki lepszy, to musimy mieć nadzieję, że jednak dla nich obojga wszystko dobrze się skończy!

Nefer
10-08-2009, 23:04
Na razie bez zmian.

Stan Frania nadal krytyczny. Agnieszka dobrzeje , idzie to bardzo powoluśku, ale idzie ku przodowi..

Dziękuję Wam z całego serca za wszystkie ciepłe myśli dla Nich.

Czyli na razie czekamy.
Ja wierzę, że wszystko skończy się dobrze.
Ale nic więcej nie napiszę, bo brak mi słów. Zazwyczaj elokwentna gubię się w tematach związanych z Maluszkami.
Frania Aniołek na pewno przy nim jest. I Adze też pomoże.

EDZIA
10-08-2009, 23:23
Z Agą lepiej, więc już malutki kroczek do przodu, trzeba mieć nadzieję, że i u Franusia zacznie się poprawa.
Gabrysiu :( :( :( ...brak mi słów

DPS
11-08-2009, 06:55
Dobrze, że powolusieńku, ale do przodu. Modlić się nam trzeba za nich oboje, żeby szczęsliwie przez to przeszli, żeby oboje wyzdrowieli.
Bardzo, bardzo w to wierzę.

galka
11-08-2009, 07:09
I ja mam wielką nadzieję, i wspieram Agnes całym sercem

Grazia-Ol
11-08-2009, 09:35
Dzisiaj Tomek ma konsultacje w Instytucie. Oby były łagodne w przebiegu i diagnozie. Tego mu życzę.

Ad. innych wydarzeń, które tu opisujecie - nie ma tak, żeby było bez "biedy" -tak mawiała moja Śp. mama. Wiekszość ludzi, nawet tych forumowych, je ma. Większe, mniejsze, ale są. Tylko niektórzy je przemilczają, bo raczkami są i w swojej skorupie zamykają.

:D Ale, ale, ale... po łańcuchu złych wydarzeń nadchodzą dobre - rany się leczą, rehabilitacja przynosi nadspodziewane efekty.

Pozdrawiam Was wszystkich.

Zazdrośnica
11-08-2009, 09:57
Ad. innych wydarzeń, które tu opisujecie - nie ma tak, żeby było bez "biedy" -tak mawiała moja Śp. mama. Wiekszość ludzi, nawet tych forumowych, je ma. Większe, mniejsze, ale są. Tylko niektórzy je przemilczają, bo raczkami są i w swojej skorupie zamykają.

:D Ale, ale, ale... po łańcuchu złych wydarzeń nadchodzą dobre - rany się leczą, rehabilitacja przynosi nadspodziewane efekty.

Pozdrawiam Was wszystkich.

Masz rację, nie wszyscy są w stanie informować o swoich lub rodzinnych problemach, a Ci którzy się zdecydowali widocznie czują taką potrzebę. Jak widać po wypadku Tomka oraz komplikacjach DOSI informacja się opłaciła i rodzina nie jest sama z tym wszystkim a i nam przynosi satysfakcję fakt, że można jakoś pomóc wartościowym ludziom.

Prośba o pomoc to nie wstyd ani powód do utraty własnej dumy, bo finałem może być być odzyskane zdrowie i dalsze szczęśliwe życie więc na pewno warto.

daggulka
11-08-2009, 10:17
Tworzymy tutaj społeczność .... poniekąd bardzo zżytą społeczność ... spotykamy sie w realu , mamy ze sobą kontakt mailowy i często telefoniczny , na wątkach i priv gadamy często o bardzo prywatnych i osobistych sprawach więc dla mnie normalne jest , że również i wspieramy siebie nawzajem .

Ja osobiście bardzo przeżywam nagłe zniknięcie z forum ludzi z którymi byłam własnie w ten sposób zżyta , lub których po prostu polubiłam w tym naszym światku :wink: .
Dlatego chciałabym wiedziec co sie podziało, ze człowiek który pisał latami nagle znika bez słowa , chciałabym wiedziec czy potrzebuje jakiejś pomocy , wsparcia .... czy my jako społecznośc możemy mu pomóc jak na przykład Tomkowi .... lub po prostu pogodzić się i pożegnać emocjonalnie jeśli umiera.
To są ludzkie odruchy , bo przecież pod tymi wszystkimi niuckami kryją się żywi ludzie ....ludzie których znamy, z którymi rozmawiamy, spotykamy sie, zżywamy.

Moja rodzina wie - że jeśli coś mi sie stanie - mają napisać na forum .... z w/w powodów , bo wiem że nie tylko ja na forum w ten sposób czuję ....a wyjątki tylko potwierdzają regułę .

Grazia-Ol
11-08-2009, 10:25
[quote=Grazia-Ol]

Prośba o pomoc to nie wstyd ani powód do utraty własnej dumy, bo finałem może być być odzyskane zdrowie i dalsze szczęśliwe życie więc na pewno warto.

:o Nie o dumę chodziło, tylko niemożność dzielenia się.
Niektórzy nie potrafią i męczą się z problemem sami.
Informacja była dla pocieszenia i dodania optymizmu ludziom w potrzebie.

:D warto właściwie odczytywać intencje piszących :wink:
Ściskam mocno.

Afrodyta
11-08-2009, 11:10
Brak mi słów. Jedyne co mi się nasuwa, to fakt, iż na chrzcie trzeba dać imię Świętego. Wtedy Ten na Górze łaskawiej patrzy na narodzone dziecię.
Tak mi się skojarzyło jak doczytałam, że Agnes chce ochrzcic dziecko.

Franuś - wszyscy na Ciebie czekamy, zdrowiej chłopie.
Trzymam kciuki za ciebie i mamusię.

Ps. wczoraj moja szwagierka poszła na miesiąc do szpitala. Zagrożona, ledwo donoszona ciąża bliźniacza. Termin na koniec sierpnia i obowiązkowa cesarka, bo chłopy się tyłkami poobracali :)

Pigwa
11-08-2009, 16:32
Już tam św. Franciszek postara się, żeby było dobrze. Módlmy się do niego.

aka-jonek
11-08-2009, 22:22
Mało piszę, drżę jak wszyscy z niepokoju, modlę się i czekam na dobre wieści.
Też mamy w rodzinie trzynastoletniego dziś wcześniaka (29tc) i doskonale pamiętam tamte emocje... Reanimacja, brak wolnych inkubatorów w Lublinie, zapalenia płuc i szereg innych paskudztw, które dopadają wcześniaków, ale udało się! Siostra też się pozbierała, a było kiepsko. Nawet jak jest bardzo źle trzeba wierzyć, że się uda - wielu się udaje i WAM taka szansa musi być dana! Jeszcze mocniej trzymam kciuki.
aka

aniawmuratorze
11-08-2009, 23:22
Gabrysiu myslę o Was cieplutko i o Tomku i o Twoim synku

Aga, Franuś bądźcie dzielni, wszyscy na Was czekamy

malka
12-08-2009, 01:17
i ja myślę o Tomku i Agnieszce i Franiu...i smutno mi , że tak niewiele mogę :(

Afrodyta
12-08-2009, 07:25
Życzę dziś wszystkim ogromnej pogody ducha i spokoju wewnętrznego.

Musi być dobrze, bo nie może być inaczej :D

bonetka
12-08-2009, 07:26
Dzień dobry

http://www.youtube.com/watch?v=tG4Cb02TKhk&feature=related

Nadzieja , Wiara , Ufność , Miłość ....

brockii
12-08-2009, 13:01
Witaj Tomeczku!
Pozdrawia Cię gorąco i serdecznie,wracając z Głębinowa do Głuchołaz z ryb połowu,z nocki-Wojtek Brocki.Cieplutkie życzenia zdrowia,wyrazy wsparcia duchowego,pozytywnego myślenia,optymizmu,oraz wszelkich łask bożych przesyła drogiemu przyjacielowi Tomkowi,Tobie Marysiu i Waszym dzieciom Wojtek Brocki.

Mama Asi
12-08-2009, 21:51
Dzień dobry

http://www.youtube.com/watch?v=tG4Cb02TKhk&feature=related

Nadzieja , Wiara , Ufność , Miłość ....

Piękny utwór warto posłuchać w skupieniu . Pozdrawiam. :)

DPS
13-08-2009, 06:45
Dzień dobry wszystkim!
Mam nadzieję, że będzie naprawdę dobry.

galka
13-08-2009, 11:01
witam się i z nadzieją czekam na jakieś wiadomości...słóweczko..

Ivonesca
13-08-2009, 11:32
AgnesK - trzymam kciuki za Ciebie i Frania !

ziaba
13-08-2009, 16:03
AgnesKa ma wzloty i twarde lądowania. Ale Ona waleczna jest niebywale.
O wyjściu ze szpitala na razie mowy nie ma.

Franciszek walczy uparcie , chociaż ma ostro pod górkę.

Dziękuję wciąż nieustannie za Wasze myśli dobre.

Anna Wiśniewska
13-08-2009, 17:28
Kurde, to chyba nie jest źle, co? :roll:
To znaczy na pewno mogłoby być lepiej, ale oboje walczą i to jest najważniejsze.
A nagrodą będzie wspólne wyjście ze szpitala i mnóstwo pięknych chwil razem :lol:
Mocno w to wierzę! :lol:

DPS
14-08-2009, 05:58
Dzień dobry!
Myślę cały czas o Adze i maleńkim Franusiu.
Myślę też o Tatusiach obu Ań.
Jak tam u Was, dziewczynki, wszystko dobrze?

ania klepka
14-08-2009, 07:33
Ziaba , to chyba dobre wieści, nie jest gorzej a to ważne.
DPS u mojego taty lepiej, chodzi juz sam po pokoju. Ale ciągle mam lęk, co dalej. Ta sepsa odbiła się mocno na wątrobie i sercu. A po stłuczeniu mózgu i niedotlenieniu tato ma wolniejszą wymowę. Mimo to bardzo się cieszymy,że wyszedł z choroby, że jest jak jest. Teraz chcę każdą chwilę spędzać z Nim, aby móc w pełni się Nim nacieszyć.
Trzymam kciuki za Wszystkich potrzebujących wsparcia i pamietam w modlitwie.
A jak trzyma się Tomek? robi postępy? A jak synek?
Czekam na wieści co u Agnieszki i Franusia?

ziaba
14-08-2009, 08:25
Posypię dobrymi wieściami póki są : Franio waży już 1160 g !!! :D

Zazdrośnica
14-08-2009, 08:34
Posypię dobrymi wieściami póki są : Franio waży już 1160 g !!! :D

łał :D :D do przodu mały !

Pozdrowionka dla Wszystkich

BetaGreta
14-08-2009, 11:03
Posypię dobrymi wieściami póki są : Franio waży już 1160 g !!! :D

Oby tak dalej :D

Anna Wiśniewska
14-08-2009, 12:41
ziaba
to wspaniała wiadomość! :lol:
Rośnij Kurczaczku, rośnij! :lol: :lol:


Dpsiu, mój Tato dziś wrócił do domu po drugiej sesji chemii. Mówi, że czuje się rewelacyjnie, nawet apetytu mu tym razem nie odebrało. :lol:
W sumie przestał już całkowicie odczuwać fizyczne symptomy choroby i czuje się bardzo dobrze :lol: Gdyby tylko nie ta świadomość... :roll:

No ale cieszmy się tym, co jest :lol: Tato posłusznie żywi się grapefruitami, winogronami, brokułami, pije sok buraczany, łyka ecomer i pije sok noni :lol: Karny i spolegliwy z niego pacjent, choć osobą taka nigdy nie był :lol:
Generalnie jest wkurzony na tego swojego zwierzaka w śródpiersiu. I wydaje mi się, że to dobra postawa :lol: Po trzeciej chemii jest chyba tomografia kontrolna. Trzymajcie kciuki, żeby jej wynik był jak należy!

ania klepka
14-08-2009, 13:27
Aniu, cieszę się, że u Was też się układa. Dużo zdrówka dla taty. Ten sok Noni to sie w aptece kupuje? Cieszmy się każdym dniem jakie mamy jeszcze z rodzicami. Oby było ich na lata.

Anna Wiśniewska
14-08-2009, 13:43
Aniu, sok noni kupuję przez internet u dystrybutora. W żadnej aptece go nie widziałam.

Nefer
14-08-2009, 14:03
Posypię dobrymi wieściami póki są : Franio waży już 1160 g !!! :DALe Kawał CHłopa :) Będzie dobrze :)

Nefer
14-08-2009, 14:04
Aniu, sok noni kupuję przez internet u dystrybutora. W żadnej aptece go nie widziałam.

Trzymam kciuki :)

Pigwa
14-08-2009, 15:36
Sok noni można tu kupić niemal wszędzie. Myśle, że w kraju jest w każdym sklepie z żywnością ekologiczna i zdrowotną. Są chyba tam sklepy ( zwłaszcza w większych miastach) z witaminami, odżywkami , artykułami zielarskimi itp.? Apteki wolą sprzedawać chemię.
A wiadomości dzisiejsze o stanie potrzebujących napawają optymizmem. Tak trzymać!!!

PS. Jak wygląda hawajski owoc noni, świeżutki na gałązce, można zobaczyć na moim blogu.

aniawmuratorze
14-08-2009, 15:55
Franuś dzielny z Ciebie chlopak !!!!
rośnij na pociechę Mamy i Taty :D

Anie cieszę się że Wasi Tatusiowie mają się lepiej

Niech MOC będzie z Wami

daggulka
14-08-2009, 17:26
super wiesci ... Franuś przybrał na wadze ... teraz to już musi być lepiej :D

agnieszkakusi
14-08-2009, 17:34
:D :D :D :D :D :D :D :D

Afrodyta
14-08-2009, 18:45
Franek dzielny chłop :D pięknie przybiera na wadze!

Ojcowie Ań też lepiej się miewają :D

Oj raduje się moje serduszko :lol: :lol: :lol:

A ktoś wie jak się czuje synek Gabrysi?

Ivonesca
14-08-2009, 20:17
same dobre wieści !
oby tak dalej :-)

zielony_listek
14-08-2009, 20:40
Sok noni można tu kupić niemal wszędzie. Myśle, że w kraju jest w każdym sklepie z żywnością ekologiczna i zdrowotną.

Nie wiem jak w aptekach, ale są w sklepach zielarskiech.

asia.malczewska
14-08-2009, 22:55
Franuś! Chlopaki - no musicie być górą! I te starsze troszkę (tatusiowie Ani x2) i te średnie (Tomek) i te całkiem malutkie (Franuś) :D
Trzymajcie się!

Margoth*
14-08-2009, 23:22
Zawsze, kiedy dostaję powiadomienie o nowym poście na tym wątku, z niepokojem sprawdzam, co kto napisał. Ale przed chwilą, kiedy przeczytałam, że Franio przybrał na wadze i że nasze ciut starsze chorowitki mają się lepiej, to mi ulżyło. Martwię się teraz o synka Gabrysi, bo ona się nie odzywa :cry:

DPS
15-08-2009, 08:01
Dzień dobry!
Musi być dobry, z dobrymi wieściami.
Słońce wygląda zza chmur, przesyła ciepłe promyki i trochę blasku, więc to MUSI być dobry dzień. 8)

monka
15-08-2009, 13:28
Kurcze dopiero teraz doczytałam co się dzieje...
Agnes trzymam kciuki bardzo mocno!!! Znam ten ból gdy rodzi się wcześniaczek. Jednak to że Franio przybiera na wadze to bardzo dobry znak i wierzę że wszytko dobrze się skończy choć jeszcze pewnie nie jeden stres przed Wami.

Aniu za Twojego Tatę też trzymam kciuki i mam nadzieję że chemia wypędzi z niego to choróbsko!

Tomku tobie też nieustająco przesyłam dobrą energię nawet wtedy kiedy nie mam czasu zajrzeć na forum to ciągle o Tobie myślę i czekam na dobre wieści.

1Gabrysia
15-08-2009, 14:04
Witajcie,
najpierw o moim Jurku - po kilku dniach wyszliśmy ze szpitala z zaleceniem oszczędnego i leżącego życia przez dwa tygodnie - spróbujcie utrzymać 9-latka w wakacje wmiarę leżąco i spokojnie. Jak to mawiała moja śp. Teściowa: "Obruch w tyłku gra". Wygląda na to, że wszystko jest ok. i jakoś do matury dobrniemy.

Tata we wtorek był na diagnozie w Instytucie na Sobieskiego. No i kicha - jest za zdrowy na cokolwiek. Sprawdzono mu tylko jakieś główne odruchy, które są w porządku. Nie zakwalifikował się na oddział ani na rehabilitację tam. A tam jest ponoć najlepsza rehabilitacja neuropsychologiczna. Nic nie zrobiło na nich wrażenia te problemy Taty z percepcją przestrzeni - nadal nie widzi prawej strony i nie czuje tego. Pamięta tylko jakieś strzępki. Po powrocie z Warszawy swojej Komturii ani trochę nie poznał, mimo, że wyjechał tylko na kilka dni. Ma lepsze i gorsze dni, ale ostatnio jest w gorszej formie psychicznej, bo zaczął sobie zdawać sprawę ze swojego położenia. To chyba paradoksalnie świadczy o polepszaniu się jednak. Jest straszliwie bezradny i zaczyna to zauważać. Coraz częściej zdarzają się Tacie absurdalne teksty (dziś np. bardzo się denerwował, że on musi natychmiast do Niemiec jechać, bo komuś cos obiecał i szukał kluczyków od auta). Rozpaczliwie poszukuje papierosów, prawie płacze, że nie może. Przy lekach, które bierze i ciągłych skokach ciśnienia nawet jeden papieros jest absolutnie zabroniony. Non stop musimy kontrolować ciśnienie. Najchętniej całe dnie przesypiałby, trzeba ciągle go budzić i stymulować. I ani na minutę nie może zostać sam. Nawet do łazienki nie trafia bez pomocy. Trzeba jak dwulatka odpytywać. Ma też jakieś problemy z termoregulacją, ciągle jest mu straszliwie zimno i nawet w upał chodzi w grubych swetrach i owija się kocem. Podejrzewam, że to przez brak kawałka czaszki mózg myśli, że jest zimniej niż w rzeczywistości.
Pokazaliśmy Tacie jego zdjęcie na forumowej licytacji. W pierwszej chwili wogóle nie rozpoznał, a potem zareagował dość emocjonalnie, ale nie umiał się wysłowić, więc nie wiemy co tak naprawdę zrozumiał. Ale gdzieś tam na głębszym poziomie na pewno czuje Wasze wsparcie.

Kochani Forumowicze, Ludzie wielkiego serca,
bardzo gorąco i serdecznie dziękujemy Wam za wpłaty i Wasze dary. To dla nas ogromnie istotna pomoc, bo będziemy szukać rehabilitacji prywatnej i pewnie też jakiejś opiekunki do Taty. Wierzymy, że wszystko wróci do normy, ale momentami jest strasznie trudno...

Ciągle myślę o Agnieszce i Franusiu, modlę się i wspieram dobrymi myślami. I też przypominam sobie różnych znajomych, którym z wcześniaków z komplikacjami wyrosły śliczne, zdrowe i mądre dzieci.
Trzymajcie się dzielnie.
Pozdrawiam Was wszystkich
Gabrysia

DPS
15-08-2009, 15:23
Gabrysiu, jak dobrze, że się odzywasz...
Cieszę się ogromnie, że z Waszym synkiem wszystko w porządku i że jest zdrowym ruchliwym 9-latkiem, to wspaniała wiadomość.
Tomek - na pewno jeszcze długo będzie dochodził do siebie, na pewno jeszcze wiele trudnych dni przed Nim i przed Wami, ale idzie ku lepszemu, bo Tomek zaczyna coraz więcej dostrzegać. Jak napisałaś, paradoksalnie, pogarsza to Jego formę psychiczną, ale trzeba być dobrej myśli. Opiekunka na pewno będzie bardzo potrzebna, pomoże Tomkowi powoli oswajać się z dniem codziennym i z codziennymi czynnościami.
Bardzo żałuję, że na Sobieskiego tak podeszli do Tomka - za mało, aby w pełni żyć, za dużo, aby leczonym być - tak teraz ma... :(
Jednak mimo wszystko wierzę, że nadejdą dobre dni, muszą nadejść.
Modlę się o to cały czas i choć mnóstwo grzechów popełniłam, to wiem, że dobry Pan Bóg wysłucha naszych modlitw - ze względu na Tomka i na Was, Gabrysiu, Jego Rodzinę.
Trzymajcie się dzielnie, nie dajcie się zwątpieniu, a my będziemy cały czas myslami przy Was - jak zawsze.

ania klepka
15-08-2009, 17:34
Gabrysiu z tą termoregulacją to tak bywa. Jak tato leżał jeszcze w szpitalu i miał hipotermię (33,9C) to lekarze mówili, że po urazach głowy często się zdarzają zaburzenia termoregulacji, wychłodzenia organizmu. Mojemu tacie zawsze było duszno, parno a teraz leży przykryty po uszy.
Z moim tatą postępy bardzo duże. Pamięć powróciła, sam chodzi po mieszkaniu, goli się. Zawroty głowy się zmniejszyły. Od przyszłego tygodnia chcemy go zabierać na dwór.
Trzymam kciuki za Wszystkich.

aka-jonek
15-08-2009, 21:40
Jesteśmy tu, czy też nie, ale duchem wspieramy wszystkich Was potrzebujących...
aka

jamles
16-08-2009, 07:36
...... będziemy szukać rehabilitacji prywatnej ....

może w Reptach Śl. :roll:
wiem, że dla Was daleko :-?

http://www.repty.pl/index1.php?id=1
http://www.repty.pl/index1.php?id=80
sporo to kosztuje, niestety :-?

może da się na skierowanie, Tomek ma znajomą lekarkę w Katowicach, co prawda gastrolog,
ale mnie kiedyś pomogła znaleźć wejście na ortopedię do Piekar Śl.
oczywiście dzięki Tomkowi,
tylko nie wiem czy nie wyjechała do Anglii, Tomek pisał mi, że jedzie rozeznać teren
Pozdrowienia dla Tomka :D

frosch
16-08-2009, 12:56
do Niemiec chce jechac ? :o :roll:
w kazdej chwili Go przyjmiemy :D :D :D
widac ze Tomek nie z tych co to tylko Obiecanki-Cacanki ....
obiecywalismy sobie nawzajem wiele :roll: :oops:
tylko czy lekarz mu na to wszystko zezwoli :roll: :lol:

dziewczyny sledze caly czas watek i trzymam kciuki za wszystkich naszych chorowitkow !!!! BEDZIE DOBRZE !!! :D

asia.malczewska
16-08-2009, 18:23
Gabrysiu okropnie ciężko czytać o Tomku i jego bezradności :cry:
jednak wciąż od wypadku minęło zaledwie kilka miesięcy więc musimy ufać, że On wysłucha naszych modlitw i pozwoli mu wrócić do nas ....

galka
17-08-2009, 19:41
serdecznie pozdrawiam rodzinę Tomka i jego samego.
I co tu napisać.dobrze,ze jest na tyle dobrze,że do szpitala nie można się dostać.I żle ,że nie można się tam dostać :-?
Może to dobrze,że Tomek zaczyna sobie zdawać sprawę z sytuacji,może to też jest krok w strone powrotu?
W każdym razie jestem całym sercem z wami i trzymam kciuki zaWas wszystkich.

Czy ktoś wie co u Agnes i Franusia

daggulka
17-08-2009, 20:56
nie wiemy co u Agnes i Franusia ..... mam nadzieję, ze bez zmian czyli że ku dobremu .... :wink:

Nefer
17-08-2009, 21:01
Gabrysia - zanim zaczniesz prywatnie - załatw sanatorium - należy mu się . Konstancin.
Zapłacić zdążysz jeszcze nie raz i nie dwa.

ziaba
17-08-2009, 21:29
AgnesKa ma znów z letka pod górkę. Jej zdrówko daje wiele , oj wiele do życzenia. Franio zmiennie, jednego dnia w tył, drugiego dnia w przód.

Agnieszka wiele razy powtarza, że Wasze modlitwy są same w sobie cudem.

I Dobry Bóg nie pozostanie głuchym..

Żelka
17-08-2009, 22:24
Bedzie dobrze, musi byc!
Nikt tutaj nie pozwoli na nic innego. Czasami tak jest, ze dluzej trwa dochodzenie do zdrowia, ale trzeba wierzyc, ze wszystko przez co przechodzimy to tylko droga ku lepszemu, ku zdrowiu. Bo taki mamy cel i juz!!!

Ew-ka
17-08-2009, 23:32
Zelijko -mocno Cie ściskam i Stefka - jesteś dla mnie niesamowitym wzorem . Myślę o Was kazdego dnia ,tak samo jak myślę o AgnesK i Franku , i o Tomku i o wielu moich znajomych ,ktorzy maja kopoty nie tylko zdrowotne ......

Nefer
17-08-2009, 23:33
AgnesKa ma znów z letka pod górkę. Jej zdrówko daje wiele , oj wiele do życzenia. Franio zmiennie, jednego dnia w tył, drugiego dnia w przód.

Agnieszka wiele razy powtarza, że Wasze modlitwy są same w sobie cudem.

I Dobry Bóg nie pozostanie głuchym..

Oby, oby dokładnie słuchał ...

DPS
18-08-2009, 06:30
Jak zawsze, modl się i myślę o wszystkich naszych potrzebujących. Wierzę, że nasz dobry Pan Bóg nas wysłucha i że pomoże im dojść do zdrowia. Trzeba nam tylko nie zwątpić i modlić się.
AgnesKo, Franusiu, Tomku - myślę o Was cały czas!

asia.malczewska
18-08-2009, 10:11
... tak mi przyszło do głowy, że nasze niezmienne "musi być dobrze i lepiej" ogromnie dużo daje Panu Bogu do myślenia :)
więc dajmy mu siłę tą naszą niezmiennością w swoich poglądach!
byle do przodu!
kochani trzymajcie się wszyscy dzielnie ... :D

Anna Wiśniewska
18-08-2009, 10:39
Musi być lepiej, musi! :lol:

I u Agnieszki i u Frania i u Tomka i Stefka i Zeljki i u mojego Taty!
Inaczej sobie po prostu nie wyobrażam!

Żelka
18-08-2009, 11:05
Kiedyś czytałam taka fajna książkę, która mówi, ze nasze myśli tworzą nasze życie.
Myślisz o chorobie - masz chorobę. Myślisz o zdrowiu - masz zdrowie.
Wiec trzeba widzieć siebie takim jakim chcemy być, i robić wszystko aby iść ku temu, a to co na razie jest nasza wyobraźnią, po woli stanie się naszym celem... Będziemy budzić się, oddychać i kłaść się z jedna myślą.., a wszystko co robimy będzie droga ku temu celu.., aż w końcu i ten cel już nie będzie tylko celem, a stanie się realnością...
A jeśli mamy wokół siebie ludzi którzy pomagają nam się przy tym wszystkim uśmiechać to będzie ten proces krótszy. Bo rośniemy w sile. Tak jak my tu wszyscy razem.
Dlatego widzę Tomka jak śmiga po swojej Komturii jak przecinak, widzę tatę Ani jak gra w piłkę z już dorosłymi chłopakami - wnukami, widzę Agnes z Frankiem jak zwiedzają z tata i siostrą mój ukochany Slunj i widzę siebie babcie Żelke jak siedzi spokojnie wiedząc, ze marzenia się spełniają. A wtedy już zapomina się o bólu, o strachu, o łzach, o ciężkiej pracy.., zostaje tylko uśmiech.
I wszystkim nam tego życzę. :P :wink:

frosch
18-08-2009, 11:33
Ziomalka marzenia sie spelniaja ......pamietaj !!!!! 8) :D

Zazdrośnica
18-08-2009, 14:30
Gabrysiu ma rację Nefer, dajcie Tomka do Konstancina

Oddział rehabilitacji neurologicznej

Adres:

ul. Ujejskiego 37

05-510 Konstancin-Jeziorna (woj.mazowieckie)
Telefon:

022-7564041

Specjalizacje:

* Neurologia
* Rehabilitacja medyczna

Leczone schorzenia:

* Nowotwory złośliwe oka, mózgu i innych części centralnego systemu nerwowego
* Choroby zapalne ośrodkowego układu nerwowego
* Układowe zaniki pierwotnie zajmujące ośrodkowy układ nerwowy
* Zaburzenia pozapiramidowe i zaburzenia czynności ruchowych
* Inne choroby zwyrodnieniowe układu nerwowego
* Choroby demielinizacyjne ośrodkowego układu nerwowego
* Zaburzenia okresowe i napadowe
* Zaburzenia obejmujące nerwy, korzenie nerwów rdzeniowych i sploty nerwowe
* Polineuropatie i inne zaburzenia obwodowego układu nerwowego
* Choroby połączeń nerwowo-mięśniowych i mięśni
* Porażenie mózgowe i inne zespoły porażenne
* Inne zaburzenia układu nerwowego
* Wrodzone wady rozwojowe układu nerwowego


A w międzyczasie szukajcie dobrej prywatnej rehabilitacji. Na nas możecie liczyć. Buźka dla Komturka.

galka
18-08-2009, 15:11
Żelko-wielki ukłon w Twoją stronę za optymizm i dobre ,ciepłe słowa :D

Aga J.G
18-08-2009, 15:17
ja też mimo że na forum ostatnio nie bywam z braku czasu, t myslę o wszystkich potrzebujących cielputko i kciuki zaciskam z całych sił.

Żelka
18-08-2009, 15:22
Ziomalko, sie wie! :wink:
Ewka ,galka dziekuje kochane. Czegos trzeba sie trzymac jak idzie sie przez burze. :wink: A ja wole byc optymistka, przynajmniej wtedy sama sobie nie utrudniam. :lol:

Anna Wiśniewska
18-08-2009, 16:12
Zeljko
Ty jak zawsze umiesz tak napisać, że człowiek się zatrzymuje, zaduma go ogarnie, pokiwa tą swoją główką, rację oczywiście Ci przyzna i stwierdzi, że piękniej i bardziej prawdziwie napisać się nie da.

Ukłony wielkie!
Buziaki!

Afrodyta
18-08-2009, 20:09
Kiedyś czytałam taka fajna książkę, która mówi, ze nasze myśli tworzą nasze życie.
Myślisz o chorobie - masz chorobę. Myślisz o zdrowiu - masz zdrowie.
Wiec trzeba widzieć siebie takim jakim chcemy być, i robić wszystko aby iść ku temu, a to co na razie jest nasza wyobraźnią, po woli stanie się naszym celem... Będziemy budzić się, oddychać i kłaść się z jedna myślą.., a wszystko co robimy będzie droga ku temu celu.., aż w końcu i ten cel już nie będzie tylko celem, a stanie się realnością...
A jeśli mamy wokół siebie ludzi którzy pomagają nam się przy tym wszystkim uśmiechać to będzie ten proces krótszy. Bo rośniemy w sile. Tak jak my tu wszyscy razem.
Dlatego widzę Tomka jak śmiga po swojej Komturii jak przecinak, widzę tatę Ani jak gra w piłkę z już dorosłymi chłopakami - wnukami, widzę Agnes z Frankiem jak zwiedzają z tata i siostrą mój ukochany Slunj i widzę siebie babcie Żelke jak siedzi spokojnie wiedząc, ze marzenia się spełniają. A wtedy już zapomina się o bólu, o strachu, o łzach, o ciężkiej pracy.., zostaje tylko uśmiech.
I wszystkim nam tego życzę. :P :wink:
Pięknie napisane, delikatnie, z ogromną wrażliwością i optymizmem.
Zelijko dziękuję za te słowa. Potrzebne są chyba nam wszystkim :D

Żelka
18-08-2009, 22:07
Oj no, nie ma za co dziekowac. Co Wy, baby jedne. 8) :wink:

daggulka
19-08-2009, 09:55
Żelcia ....twój optymizm jest zaraźliwy , wiesz? :P

Żelka
19-08-2009, 12:18
Żelcia ....twój optymizm jest zaraźliwy , wiesz? :P
Slowo daje, ze to nie ja, to FM. :D :wink:

19-08-2009, 12:33
Cześć

Co nowego u Tomka ?

Pzdr
Mariusz

ziaba
19-08-2009, 14:00
Święte słowa Zeljki, oj święte.

Kiedyś dawno temu odglądałam w tv reportaż o chłopaku, co po wypadku leżał sparaliżowany, miał tylko lekko ruchomą jedną rękę. I kiedy opowiadał, jaka to łaska na niego spłynęła, że mu ta ręka się ostała..że ta ręką można tyle zdziałać, można się podrapać, zjeść samodzielnie, sięgnąć po telefon , poklikać na komputerze..świat można zdobyć jak się ma taką rękę !!!

Znów powtórzę , do znudzenia : to wszystko co się dookoła nas dzieje, służy też nam, żeby rano obudzić się z myślą, że mamy aż dwie ręce, nogi..że mamy oczy , cóż, zezowate i trochę przyślepawe, może nie błękitne..ale są, sztuk dwa, no..jedno..ale jest ! że nie mam rurki w nosie, gardle, tchawicy i tyłku, że nie czekam aż mnie przewrócą na bok, podrapią, nakarmią,okryją..

Każdego dnia, trzeba dziękować za to co mamy. Bo można tyle zrobić, tyle zdziałać, tyle zobaczyć, nawąchać, pomacać. :D

A jak ktoś mówi, że nieszczęśliwy, bo mu kolor kafelków nie gra z podłogą i szafkami, to wybaczcie : póki w doopsko nie zarobi, nie będzie szczęśliwy ot tak, po prostu, tylko z tego powodu, że oddycha.
A szkoda.

Zbigniew100
19-08-2009, 14:16
Innymi słowy nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej
:)

aniawmuratorze
19-08-2009, 20:24
Innymi słowy nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej
:)

jakim optymizmem zawiało :lol:

Buziaki dla Was stwory z FM :lol:

cieszynianka
19-08-2009, 21:25
Innymi słowy nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej
:)

Ani tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej :D

Afrodyta
19-08-2009, 22:10
Jako,że historia Komturowych zmagań się przedłuża, postanowiłam podzielić ją na dwa etapy:

"Zmagania Komtura - historia jednego miesiąca i trochę..."
"Rehabilitacja, czyli jak Komtur czynił postępy..."

Afrodyta
19-08-2009, 22:14
Naszymi informatorami, autorami tej historii,są:


1Gabrysia, johnzee, bonetka


A zaczęło się tak...

14.05
Witam,
mój Tata znany wielu Forumowiczom jako tomek1950 jest bardzo ciężko chory. Miał rozległy wylew. Wczoraj był raz operowany, a przed chwilą skończyła się druga operacja. Będzie utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej aż do poniedziałku. Jego stan jest bardzo poważny. Jedyne co mu może teraz pomóc to wszelkie wsparcie, dobre myśli i modlitwy. Wiem, że społeczność Muratora jest dla mojego Taty ogromnie ważna. Dlatego chciałabym prosić wszystkich, którzy go znają o duchowe wsparcie, dobre myśli, modlitwy...
Wiem, że ludzie ciężko chorzy, nieprzytomni czują takie wsparcie i ono im pomaga.
Bardzo dziękuję.

15.05
Ten wylew był prawdopodobnie spowodowany wypadkiem samochodowym. W piątek Tata zatrzymał się przed przejazdem kolejowym, a ktoś w niego wjechał bardzo mocno w tył. Tata był obejrzany przez neurologa i ortopedę, ale nic nie stwierdzili. Kilka dni później z niezwykle silnym bólem głowy, a zaraz potem utratą świadomości został zabrany karetką do szpitala. Okazało się, że to rozległy wylew.

15.05
Tata podobno wygląda gorzej niż wczoraj, ale w końcu miał drugą operację. Gorączkę ma jednak trochę niższą niż wczoraj tak koło 38 stopni.

16.05
Tomek rano został obejrzany przez neurochirurga, który powiedział, że rana pooperacyjna, gorączka i zwiekszająca się opuchlizna twarzy są takie, jak można się spodziewać po takiej operacji. Jutro rano zaczną mu odstawiać leki utrzymujące w stanie śpiączki, więc po kilku godzinach dopiero zacznie być jakiś efekt, czyli poniedziałek po południu.

17.05
Internistycznie ma się nieco lepiej. W nocy miał 38 z groszami, ale w dzien 36,6 stopni Celsjusza, a co najważniejsze głowa nie była gorąca, goi się. Opuchlizna się trochę zmniejszyła i wyglądał dziś nieco lepiej. Neurologicznie to nikt nic nie powie, ale miał dziś silniejsze odruchy, więc zwiększono mu dawkę środków usypiających. Jutro po obchodzie (czyli do 12 mniej więcej) mu je odstawią i będą czekać aż się wybudzi. Trwa to od 6 godz do nawet dwóch dni. Piszcie do Tomka, bo jutro będziemy mu intensyfikować czytanie Waszych postów, żeby się szybko a skutecznie obudził.

18.05
Tomek ma założone dojście centralne i zrobiony rentgen (chyba płuc), oraz jest inna strzykawka z lekiem, więc może to jest to wybudzanie. Jasiek czeka teraz na rozmowe z lekarzem, bo to co napisałam powyżej to zauważyli, bo pielęgniarki nic nie mówią.

18.05
Tomek jest wybudzany. Neurolog bardzo na niego krzyczał, ale tomek nie chciał otworzyć oczu. Wg lekarza może już słyszeć, więc czytają i czytają mu Wasze wieści. Spocił się przy obcinaniu paznokci, więc pewnie to czuł, a raczej nie jest przyzwyczajony, żeby ktoś mu to robił. Ma zapalenie płuc po intubacji, ale nie ma gorączki. Oddycha sam, ale jest jeszcze podłączony do respiratora na wszelki wypadek, gdyby zapomniał jak to się robi.

18.05
Były jakieś komplikacje kardiologiczne, ale podali leki. Oddycha niby samodzielnie, ale jednak ze wspomaganiem respiratora. Znikła opuchlizna z twarzy. Jak sie do jutra rana do 10 nie obudzi, to będą lekarze coś innego kombinować. Mama pytała pielęgniarkę o odleżyny, podobno nie ma. Ruszać Tatę może tylko wykwalifikowany personel, bo cały jest popodłączany do różnych sprzętów.
Reszta bez zmian.

19.05
Mama mi mówiła przez telefon, że ma wrażenie, że Tomek reaguje trochę na to, co się do niego mówi czy czyta.

19.05
To zapalenie płuc jest bardzo ciężkie. Tata do tomografii był znowu bardziej naładowany usypiaczami, wynik bedzie dopiero jutro. Nic nie otwiera oczu, nic a nic nie rusza gałkami ocznymi. Rusza troszkę dwiema rękami (wcześniej tylko lewą), przeszkadza mu rurka w gardle.
Czekamy co powiedzą jutro na obchodzie. Ale jak dotąd żaden lekarz nie wypowiadał się jakoś konkretniej o sprawach neurologicznych.

20.05
Tacie przed godziną nagle skoczyła gorączka, ma ponad 40 stopni, leży obłożony lodem. Przestał ruszać rękami. Na tomografi wyszły jakieś krwawienia, ale małe, nie ma powodu do dalszych operacji (uff). Jutro będzie miał tracheotomię, bo bo nie może mieć dłużej tej rurki w gardle.

20.05
otóż ...Tomkowi zelżała gorączka !!!!!!!!

20.05
Gorączka spadła do 37.
Tomek zaczął ruszać nogami, podobno całkiem porządnie, zwłaszcza prawą, co jest o tyle istotne, że główny wylew był w lewej półkuli. Dobrze oddycha.

21.05
Tata miał tracheotomię. Nie wiem nic więcej, poza tym, że zanim na nią pojechał, to dobrze oddychał, saturacja 98% cokolwiek by to miało znaczyć, ale nawet czysty spirytus nie jest 100%.
Jasiek zeznał, że coś jakby lepsze napięcie mięśniowe w rękach mu sie wydało.

21.05
Tracheotomia sie udała. Tomek oddycha dobrze, lekko tylko wspomagany respiratoerm. Gorączki brak. Nogami przestał ruszać, ale za to istotnie ściśka palcami, jakby chciał miecza dobyć i z niewoli ojomowej sie wydostać.

21.05
Tata wczorajszych wyczynów "nożnych" dziś nie powtarzał ale najprawdopodobniej jeszcze jest pod działaniem leków z narkozy (lekarz twierdzi że do nocy będzie pod ich działaniem).
Jak moja Siostra kochana pisała "miecza szuka by znów do walki ruszyć".
Moim zdaniem oznacza to, że powoli mózg zaczyna pracować (mam nadzieję, że dalej będzie jak w wierszu "Lokomotywa") są to co prawda tylko moje przypuszczenia nie poparte wiedzą ale ja tej wersji będę się trzymać.
Tata oddycha prawie samodzielnie (prawie bo w asyście respiratora), saturacja dochodzi momentami do 100%, oddech jest miarowy i głęboki.
Nie wiem dokładnie jaką ma temperaturę ale gorączki dzisiaj nie ma.
Jeżeli chodzi o zapalenie płuc, to jak stwierdził lekarz, "osłuchowo jest nieźle".
Jutro będą wyniki antybiogramu (test na jakie antybiotyki te france szpitalne nie są jeszcze odporne) będą jutro i będzie wiadomo jakie leki podawać.
Myślę (podobno czasem tak mam :wink: ), że Ojcu wygodniej będzie bez rury w gardle tylko z małą rurką w tchawicy.

Tak z innej beczki, codziennie czytam Komturowi co tutaj wypisujecie, pomimo braku odpowiedzi z jego strony, mam wrażenie że słyszy co się do niego mówi.
Może daje znaki, których ja nie zauważam, ja wiem że słyszy i będę do niego dalej mówił aż się obudzi i rzecze: "Dość synu, moje uszy nie zniosą więcej tego twojego gadania!".

Jutro będzie jeszcze lepiej, przestaną działać leki i będą kolejne oznaki powrotu do zdrowia.

22.05
Po raz pierwszy wypowiedział się neurochirurg. JEST BARDZO ZADOWOLONY. Tomek czuje łaskotki w nogach. Wiadomo na razie, że ma niedowład prawej ręki (na szczęście z wyjatkiem pisania, to Tata jest leworęczny). Ma też uszkodzony pien mózgu. Ale na to wszystko nakłada sie opuchlizna pooperacyjna i jeszcze niewchłonięte krwiaki. Jak to zniknie, to będzie można powiedzieć coś więcej, a to może jeszcze trzymać się tygodniami. Oczu jeszcze Komtur nie otwiera, ale naprawzdę zdaje się, że słyszy. I coraz bardziej jakby się rusza. To już naprawdę blisko kiedy otworzy oczy.

22.05
z czterech kończyn tylko w jednej, prawej ręce występuje niedowład przy rehabilitacji minie ...ten pień mózgu jest gorszą sprawą ale jak zejdzie opuchlizna i wszystko się wygoi wtedy dopiero będzie można powiedzieć co i jak

23.05
Tata podobno na chwilę otworzył oczy, tak mówi pielęgniarka (ja mu się osobiście nie dziwię, że akurat przy niej otworzył oczka :D ), która pomagała przy rentgenie płuc (się polepsza).
Gdy przyszedłem, kontakt był z pozoru gorszy niż przed tracheotomią, nawiasem mówiąc Ojciec wygląda duuuużo lepiej bez "rury w gębie", brak reakcji w kończynach, ale zaczął poruszać gałkami ocznymi jak we śnie (faza REM).
Reaguje na łaskotanie lewej stopy (zawsze miał łaskotki a prawa jest zabandażowana z powodu wkłucia do tętnicy).
Po wizycie neurochirurga, który przeprowadzał drugą operację, nabrałem nadzieję, że naprawdę jest coraz lepiej, stan odruchów obronnych wg mnie w skali od 1 do 10 podskoczył z -5 do +5 (jak się dzisiaj dowiedziałem wcześniejsze objawy wskazywały na poważne uszkodzenie pnia mózgu, czyli części odpowiadającej za czynności życiowe), dzisiaj można powiedzieć: "jest (kobieta lekkich obyczajów) dobrze". Teraz trzeba dostarczać Komturowi silnych bodźców (Komturowa o to zadba) aby przedrzeć się przez "watę" i dotrzeć do świadomości.

23.05
Ponieważ Tomaszek był nadpobudliwy p. doktor zaordynował środki uspakajace po których śpi . Wszystko jest w porządku tylko mniej się wierci :)
Majeczka kontaktowała się z p.rehabilitantką która stwierdziła że za wcześnie na rozpoczęcie tych zabiegów ale podpowiedziała że reh. powinna się odbywać w Poliklinice i nalezy zarezerowować sobie w niej miejsce.

23.05
Na początek uspokoję wszystkich, jest lepiej i są postępy (piszę to na wstępie gdyż nie jestem sadystą). To tyle tytułem wstępu, teraz zaczynam budować napięcie:
Wyjechaliśmy z komturii trochę późno bo szukaliśmy dokumentów, tak więc dotarliśmy do szpitala około 14.
Wszedłem na salę i obok łóżka zobaczyłem trzy puste torebki po krwi.
Na monitorze następujące : niskie ciśnienie, powolne tętno, trochę zbyt wysokie stężenie CO2. Połaskotałem w stopę na dzień doby a tu nic, zero mimiki twarzy, zero kontaktu, niestety od ratownika na oddziale zbyt wiele nie udało się wyciągnąć (mówił, że jest O.K.) a lekarz był na obiedzie. Pomyślałem sobie: w nocy coś się stało (krwotok lub coś w tym stylu), nastąpiło jakieś pogorszenie stanu zdrowia, powiększył się obrzęk mózgu. Ogólnie kontakt i parametry przedstawiały się jak przed czterema dniami.
Dobra dosyć tego, już mówię co się stało. Tata w nocy zaczął trochę rozrabiać i wyrywać sobie rurki (a sporo tego wisi na wieszaku przy łóżku) i dla własnego bezpieczeństwa zostały mu podane leki nasenne, jeden z lekarzy mówił kilka dni temu, że jest to normalna procedura w tego typu sytuacjach.
"Więc" (z jakiegoś dziwnego powodu uwielbiam rozpoczynać zdanie od tego słowa) pomimo, iż wygląda na pogorszenie, jest to postęp i idzie ku lepszemu.

24.05
Tata dalej jest pod działaniem leków uspokajających ale podobno trochę mniejszym, gdyż na dotyk reakcja wróciła.
Sumiennie komtura Córa jego stymuluje i opieką należytą otacza.

24.05
wieczorem Tata zaczął dawać znaki, że słyszy!
Jeszcze nie może otworzyć oczu ale w odpowiedzi na zadawane pytania, mruży oczy.
Jak znam moją siostrę (socjolog), to bez wielokrotnej próby się nie obyło, tak więc informacja musi być precyzyjna i pewna.

25.05
Komtur otworzył jedno oko. Ponoć dwa razy.

25.05
Tomek oddycha już przeponą, a nie jak dotąd samym szczytem płuc, choć dalej ma zapalenie płuc. Wygląda lepiej. Mrugał oczami, usiłował się uśmiechnąć kącikiem ust, bardzo poruszył się informacją, że jakieś tam drewno przywieziono do Komturii (chyba się o to martwił).

26.05
Komturek Majeczkę scisnął za rekę i to PRAWĄ dłonią
Dzisiaj przychodzi rehabilitantka wewnętrzna.
Majka pozdrawia wszystkich i dziękuje za wszelkie wsparcie
Słuchać czytania postów przychodzi czasami cała obsada OIOMU

26.05
Postępy Komtur zrobił ogromne o ostatniej mej wizyty:
1. Przywitał mnie otwartym okiem (czuwać trza kto do komnaty wchodzi i czy aby na pewno się pokłonił);
2. Uśmiecha się (rad z widoku synowego widać);
3. Potrafi zaciskać rękę (jakże to tak syna inaczej powitać niźli prawicy uściskiem).

Wszystkie wyżej wymienione gesty, kurtuazyjnymi zwane wykonał ochoczo i z pełną świadomością,

Łoże niestety siły z Taty wysysa, bo słaby jeszcze, ale do sprawności umysłowej (dowcip zacny, synowy docenia i uśmiechem kwituje) oraz fizycznej powraca. Nadzieję żywić trzeba, iż działania cyrulików z olsztyńskiej twierdzy pozwolą na szybki do pełni sił powrót.

Pożegnanie bez uścisku dłoni obyć się również nie mogło,

Postów z forum (całości rad nierad nie byłem w stanie w jeden dzień przeczytać) wysłuchał z zaciekawieniem, co poniektóre pomysły kwitując uśmiechem lub brwi uniesieniem.

27.05
Komtur do obchodów urodzin się szykuje, bo właśnie zaczął samodzielnie oddychać, respirator won poszedł. Parametry oddechowe bardzo dobre. Kontaktowość dziś nieco mniejsza, ale tłumaczę to sobie, że wszystko poszło w samodzielne oddychanie.

27.05
Dzisiaj pewna pielęgniarka wpadła na pomysł zacny: leży tak Komtur od dni niezliczonych, trza by odrobinkę posiedział (łózko w regulacją takową, z napędem elektrycznym wyposażone zostało), pomyślała chwilę czy przeciwwskazań jakich nie ma i łoże komturowe w fotel zamieniła. Początkowo taka zmiana nie przypadła Ojcu do gustu ale po kilku chwilach rad był ze zmiany. Oczy otworzył i po zgromadzonych rozejrzał się z zaciekawieniem, uśmiechem obdarzył zarówno personel jaki mą skromną osobę. Powiedzieć muszę, że wyglądał w tej pozycji godnie. Widać oczy łatwiej otwierają się w pozycji siedzącej, bo długo trzymał powieki otwarte.

Kolejna z medycznego punktu widzenia, ważniejsza jest taka wiadomość, że tata niebawem ma szanse na przeniesienie do innego szpitala, na oddział neurologii (albo coś w tym stylu), dzisiaj badał go neurochirurg i bardzo był zadowolony z wyników. Rana pooperacyjna goi się bardzo dobrze, dzisiaj gruby opatrunek z gazy, przymocowany do głowy za pomocą plastrów i siatki wyglądającej jak kabaretka powędrował do kosza a w jego miejsce wylądował plaster, odrobinę tylko większy niż te znane z domowych/samochodowych apteczek.

28.05
Dzisiaj tata był baardzo słaby, widać samodzielne oddychanie, jest bardzo ciężkim zajęciem od którego odwykł albo po prostu zbiera siły przed czekającą go jutro podróżą...

...do innego szpitala.
Zapalenie płuc już prawie zwalczone, temperatura w okolicach 36,6 st.C, oddycha samodzielnie (choć dzisiaj trochę ciężej niż wczoraj), krążenie w normie, więc lekarze nie widzą powodu aby zajmował miejsce na OIOM`ie.
I dobrze, bo na tym oddziale to nie bardzo jest z kim pogadać i głośno bywa, bo aparaty jak nie dzwonią to piszczą jak nie piszczą to znowu brzęczą a zwłaszcza ta maszyna, która robi ping :wink:, więc wyspać się nie idzie.
Na dodatek na OIOM`ie grasują najodporniejsze szczepy bakterii, czas więc przenieść Komtura w nową, dającą lepsze perspektywy rozwoju lokalizację. Jutro popołudniu Tata pojedzie do szpitala wojskowego (tego samego, w którym przechodził operację nr 2).
Wg mnie stan Ojca mego, dzisiaj był trochę gorszy niż wczoraj, bo ciężej mu było oddychać ale lekarze uspokajają, że nic złego się nie dzieje i wszystko idzie tak jak ma iść, czyli do przodu.

29.05
Tomek opuścił OIOM i jest w tym drugim szpitalu. Jest widocznie lepiej, komunikuje swoje potrzeby (zimno w stopy, uwieranie rurek i aparatury). Trzeba to oczywiście zgadywać, ale potakuje i zaprzecza.
Precz z OIOMem!

29.05
Wczoraj nie było słodko, dzisiaj rano też rozmowa nam się nie kleiła, bałem się, że może zostawią Tatę na OIOM`ie. Na szczęście lekarze znali powód takiego stanu rzeczy, oni wiedzieli coś, o czym ja nie miałem pojęcia.
Jak tylko Ojca położyli na nowym oddziale, podpięli do monitora, przyłączyli kroplówkę i jedzenie, okryli cieplutko to zorientowałem się co jest grane.
Tata, dowiedziawszy się o przeprowadzce, zbierał siły, aby zrobić dobre wrażenie, w nowym szpitalu, w jednoosobowym pokoju, promieniał, dzisiaj gadka nam się kleiła, jak za dawnych czasów w Komturii (może odrobinkę koloryzuję ale naprawdę jest coraz lepiej).
To Tomek wybrał palec, na którym ma być czujnik, to on kazał sobie okryć cieplej nogi (niestety mówi bezgłośnie z powodu rurki w krtani).
Neurochirurg, który dzisiaj Go dzisiaj badał, był bardzo zadowolony z postępów.
Tata opracował nawet własny sposób wzywania pielęgniarki:
Jeżeli mnie niema w pobliżu, to aby włączyć alarm, zaczyna wolniej oddychać, gdy pokoju znajdzie się "odpowiedni personel", tata zaczyna znowu normalnie oddychać, "se chłopak potrafi poradzić w każdej sytuacji" :D.
Opieka w nowym miejscu, jest co najmniej równie dobra jak na OIOM`ie, z tą jednakowoż różnicą, iż "personel pielęgniarski" składa się wyłącznie z płci pięknej :D.
Jeżeli taka kadra (uśmiechnięta i życzliwa) była by w całym kraju, to chorowanie było by znacznie fajniejsze.

31.05
Wczoraj Tomek był bardzo zmęczony i mało kontktowy (może to z powodu zmiany szpitala w piątek?), ale dziś był bardziej rozmowny. Kilka razy ewidentnie się uśmiechnął adekwatnie do treści, komunikował ściskaniem rąk, otwieraniem i zamykaniem oczu, ruchami stóp i dłońmi. Na pewno jest lepiej, choć myślę, że droga z Olsztyna do Komturii jest jednak jeszcze bardzo odległa.
Przyszedł do Taty bardzo sympatyczny ksiądz. Szpital przestał być wojskowy dwa tyg temu, ale kapelan pozostał. Tata wyraźnie zażyczył sobie sakramentu namaszczenia chorych. Wierzę, że to pomoże odzyskać mu siły i zdrowie. Bardzo jest jeszcze słaby. Po kilku minutach kontaktu nagle usypia. Opiekę szpitalną ma naprawdę wzorową.

01.06
dziś Janek rozmawiał z panią neurolog, która widziła stan Tomka na początku. Powiedziała, że jest ogromny postęp. Jeszcze bardzo długa droga przed nim, ale ma szanse na całkowity powrót do normalnego życia.
Jutro odstawiają już antybiotyk, to też dobra wiadomość, bo bo to było bardzo mocne świństwo.
Tomek coraz lepiej komunikuje swoje potrzeby, dziś "zażądał" zwilżenia warg.

02.06
Tomkowi wyjęli dziś rurkę z nosa i pielęgniarka nakarmiła go kilkoma łyżkami zupy. Normalnej szpitalnej, a nie papki Nutricii. Ale pokarało Komtura za tak długie leżenie, bo to była zupa botwinkowa, której nigdy bardzo nie lubił. Jeśli jeszcze nie daj Boże była doprawiona koperkiem, to grób mogiła, bo koperku od urodzenia nienawidził szczerze. Krzywił się, ale zjadł. Na noc znowu dostanie sondę, ale to i tak jest postęp.
Współpracował z Jaśkiem przy goleniu.

02.06
Tak Jak moja Siostra pisała, Tata jadł z niesmakiem, wodnistą zupkę z botwinki. Na szczęście udało się przekonać Pielęgniarkę, iż Tata potrzebuje, dla zabicia smaku znienawidzonej zupki, czegoś treściwszego. W sklepie opodal dało się znaleźć "metodę na głoda", pod postacią serka waniliowego znanej firmy.
Jak mówię Ojcu o FM to składa jakoś tak dziwnie usta (mi jako twardzielowi nie wypada tego jakoś szczególnie interpretować), moja Narzeczona twierdzi, że to znak abym ucałował wszystkich Forumowiczów. Niniejszym przekazując wolę Ojca Mego, Wielkiego Komtura Mazurskiego: Przekazuję ucałowania wszystkim forumowiczkom (gdyby nie ogólne "twardzielostwo" poleciał bym "na Gierka" również z Męskimi członkami Szanownej Społeczności Forum), Forumowiczom zaś przesyłam uściski zarówno kończyn górnych jak i "na niedźwiedzia"

03.06
Tomek miał dziś tomografię, jutro na podstawie wyniku zapadnie decyzja o przeniesieniu na oddział rehabilitacyjny. Zależy to od tego czy nie zagraża wodogłowie - wtedy będą wszczepiali zastawki.
Znowu kilka łyżeczek normalnego jedzenia do przodu.
Innych spektakularnych postępów brak.
Ale kontakt jest i nawet trochę Tomek reaguje na abstrakcyjne dowcipy.

04.06
Tomek miał dziś rano pierwszą rehabilitację. Strasznie był po niej zmęczony, długo spał. Zjadł potrawkę z kurczaka, mus jabłkowy i jogurt (oczywiście nie raz i w ilościach niezbyt pochlebiających posturze Komtura). Na razie jeszcze zostaje na oddziale neurochirurgicznym.

05.06
Tomek dostał gorączki, robią posiewy, bo na razie nie wiadomo z jakiego powodu. Od pielęgniarek przed południem ponoć zjadł coś, ale później od Jaśka już nic nie chciał. I kontakt był mniejszy, zapewne z powodu gorączki, więcej spał i był bardziej zmęczony. Może jutro będzie lepiej.
Pozdrawiam

07.06
Tomek już je sam w sensie że nie jest zakładana sonda nawet na noc . Gabrysia ugotowała wspaniały rosół w/g receptury chińskiej i Tomek zjadł bardzo dużo :) czyli wraca apetyt :)
Temperatura spadła i jest 36,6 ....:) .
Czuje się dobrze , na wszystko reaguje jak trzeba. :D

07.06
Jako że dziś jest niedziela, wieści od cyrulików nie posiadam nowych, w dniu wczorajszym machina pewna piekielna, tomografem zwana, nakreśliła odraz wnętrza głowy Komtura, druga zaś płuc wizerunek na obrazie utrwaliła. Wątpliwości nie ma: Komtur mózg posiada, goi się on dobrze i jest coraz mniej opuchnięty. Na widok płuc wizerunku żaden ze zgromadzonych cyrulików "oczów" nie wybałuszył, więc i w tej materii źle być nie może.
Wczorajszą "gorącość" miksturami magicznymi udało się ostudzić.
Komturowi wikt domowy smakuje bardziej niż serwowane w twierdzy olsztyńskiej jadło a i apetyt Mu dopisuje coraz lepszy.

09.06
Nasz TOMECZEK :D robi dalsze postępy :) Podnosi powieki na dłuższą chwilę......logicznie rozmawia ruchem powiek czy ścinięciem dłoni potwierdzając lub negując odpowiedż..
sam potrafi przesunąć troszkę nogi ...( zmienić pozycję ) .
Płuca ma czyste tylko w oskrzelach cos tam jest ale to dlatego że jest ta rurka w gardle ...za kilka dni ją wyjmą :D....
Ma rehabilitację codziennie ale trzeba ją prowadzić bardzo ostrożnie bo jest bardzo słaby i przy większym wysiłku skacze Mu cośnienie :(
Bardzo chętnie je przecierane zupki i mięsa .( ne można solić potraw ze wzgledu na ciśnienie ) . Ma apetyt :D
Najprawdpodobneij potrzeba będzie tylko jeszcze jednej operacji kosmetycznej , druga ( wchłonęło się samo ) jest zbędna :D

11.06
Tomeczek sam już oddycha ( przez nos ......rurka tracheotomiczna jest częściowo przysłonięta ), logicznie komunikuje się ze światem zewnętrznym - mówi jeszcze niewyrażnie ze wzgledu na tę rurkę i zażądał ...zaprowadzenia tam gdzie król chodził piechotą

12.06
KOMTUREK ....dzisiaj miał powóz i stangreta .:) ...przemierzał włości swoje tudzież sąsiadów z najbliżej okolicy ....zwiedził prawie wszytko .:) ....
no i zagadka .,...o co chodzi ??? wiecie ??? .......
opócz tego dwie cięmięzycielki zmodrowały GO wszelkimi torturami fizycznymi jakie przy nich wykonywać musiał ......
Na kolację spożył maleńki pucharek jadła ale mający wszelkie niezbędne składniczki sycące i wzmocnienie zapewniające oraz wagę podwyższające ...

Kto nie zgadł ? ))) o co chodzi nizej wyjaśnienie .......
przejażdzka wózkiem inwalidzkim prowadzonym przez pielęgniarkę .po szpitalu w celach poznawczych ..tu pokój , tu sale chorych ..
2 panie rehabilitantki ....jogurt energetyczny z apteki ....

15.06
widziałam zdjęcie Tomeczka ...głowa uniesiona znad poduszki , rozmawiał przez tel.
Skrarbeczki ja rzeczywiście tak napisałm ze Kochany nasz Komturek rozmawiał przez tel. bo....przez tel się rozmawia ...ale przez tel. można też prowadzić monolog .....a druga strona słucha czy ew. mówi od czasu do czasu jakieś pojedyńcze słowa .
Jestem przekonana że jak będzie na siłaćh na pewno coś napisze ...

Dzisiaj jest już bez rurki tracheotomicznej ( nareszcie !!! będzie zdecydowanie lepiej mówił i ogólnie będzie wygodniej .

17.06
więc tak ...opózniło się wyjęcie rurki ..i wyjęli dopiero dzisiaj , szykują się do usunięcia cewnika ( to prowadzi się chyba w kilku krokach zaciskając coraz bardziej aby wróciły odruchy czucia ).
Komturek wczoraj zazyczył sobie danie ...Jasieczek specjalnie je zorganiozował ..to gołąbki :)
Dzisiaj był chyba rosołek Gabrysi

19.06
Tracheotomia - "była rurka a jest dziurka" (zaklejona plasterkiem)
Tata jest w stanie stać na własnych nogach, przy niewielkiej pomocy w utrzymaniu równowagi.
Coraz więcej czynności chce i wykonuje sam, chociażby picie z kubka, choć te plastikowe kubeczki jakoś się tak łatwo zgniatają .
Od wczoraj dostaje "normalne szpitalne jedzenie" i o dziwo, spożywa je ze smakiem. Wcześniej Tata dostawał zmiksowane zupki które trzeba było tylko połykać, teraz jest co pogryźć.
A z wiadomości technicznych, trwają przygotowania do przeniesienia Taty na oddział rechabilitacji ale to jest kwestia jeszcze, co najmniej tygodnia.

Teraz na zakończenie małe ogłoszonko
Tata poprosił mnie abym w jego imieniu pozdrowił wszystkich Forumowiczów.

24.06
Jutro Tatę czeka kolejna podróż (karetką zapewne), do kolejnego, czwartego z kolei szpitala. Będzie to Poliklinika MSWiA, oddział rechabilitacji po udarowej.
Wczoraj Tomek wspinał się na szczyty swoich możliwości, wizyta Małżonki naprawdę działa cuda .
Dzisiaj budziłem Go tylko na jedzonko, wiedząc ile pracy włożył w poprzedni dzień, nie domagałem się większej aktywności, niech zbiera siły na przeprowadzkę.

Zarówno wczoraj jak i dzisiaj Tata (NA WŁASNYCH NOGACH!!!, z delikatną mą pomocą) odbył spacer do "subpomieszczenia" swego pokoju. Jaki był to wysiłek po sześciu tygodniach "leżenia plackiem" (b.t.w. wczoraj rozpoczął się siódmy tydzień pobytu Taty w placówkach polskiej służby zdrowia), niech świadczy fakt, że w pozycji wertykalnej (jak pięknie pisze się to na klawiaturze komputera, może dlatego tak lubię to słowo bieleją mu palce pod paznokciami. Ale dzisiejszą lubość do pozycji horyzontalnej (tego już się tak ładnie nie pisze , można tłumaczyć złymi warunkami biometeorologicznymi.

Na koniec napiszę naprawdę pozytywne wieści: Komtur został odłączony od rurek wszelakich! nawet wemflon (przepraszam P.T. czytelników FM, jeżeli pisownia tego trudnego słowa jest inna, lecz znam je tylko w wersji fonetycznej), jest już zbędny, gdyż podawanie antybiotyków i kroplówek zostało zakończone.

Afrodyta
19-08-2009, 22:23
I znów naszymi informatorami, i autorami tej historii,są:

1Gabrysia, johnzee, bonetka


26.06
Tomek ulokowany w nowej siedzibie, w szpitalu MSWiA w Olsztynie na oddziale "rechabilitacji neurologicznej".
Nareszcie Komtur nie jest sam na sali, ma dwóch sąsiadów, tak więc ma z kim pogadać jeżeli najdzie Go taka ochota
Szpital nie jest tak nowocześnie wyposażony jak dwa poprzednie ale teraz to liczy się nie wyposażenie, lecz motywacja i kompetentni ludzie a tych jak mniemam, nie brak w owej placówce.

Oczywiście, nie odbyło się bez problemów a oto walki mej z "biurokratyczną Hydrą" historia (prawie) krótka:

ZULU 0900 - rozpoczęcie operacji "Olsztyński Desant" (OD)
Założenia ogólne misji: przerzucenie jednostki desantowej w rejon misji, uchwycenie i zabezpieczenie przyczółków w rejonie przyszłych działań.

ZULU 0910 - załadunek jednostki desantowej oraz zaopatrzenia, do środków transportu. Ta część misji przebiegła bezproblemowo.

ZULU 0930 - Dotarcie jednostki desantowej w rejom działań. Nie napotkano problemów.

ZULU 0935 - Jednostka desantowa bez oporu zajęła wyznaczone pozycje. Jednostka zaopatrzeniowo-logistyczna napotkała silny opór ze strony stacjonujących w rejonie działań wrogich jednostek biurokratycznych. W rejonie Rejestracji odbyła się pierwsza bitwa. Starcie ujawniło poważne braki w wyposażeniu: dowód osobisty oraz dowód ubezpieczenia, z tego powodu pierwszy atak został odparty. Jednostka desantowa pozostała na pozycji bez wsparcia, jednostka zaopatrzeniowo logistyczna zmuszona została do "wycofania się na z góry upatrzone pozycje".

ZULU 0955 - Dotarcie jednostki zopatrzeniowo-logistycznej w rejon "szpitala miejskiego". Speckomando w/w jednostki, błyskawicznie i bez oporu wrogich jednostek, opanowało następujące rejony: Rejestracja, OIOM, Archiwum. Tutaj nadmienię, że przedmiotem tajnych działań na tyłach wroga było zdobycie cennego artefaktu: "Dowodu Ubezpieczenia Społecznego", pod postacią potwierdzenia przelewu składki do ZUS. Artefakt ów, o wielkiej sile rażenia dołączony został do dokumentacji medycznej.
Wywiad speckomanda, ustalił ponad wszelką wątpliwość, że artefakt został ukryty w tajnej, dobrze ufortyfikowanej bazie "chirurgia ogólna" (tam stacjonuje fachowiec, analizujący dokumentację dotyczącą zakażeń szpitalnych).

ZULU 1030 - Rozpoczęcie operacji "Widmo".
Cele akcji - Przeniknięcie do pilnie strzeżonej bazy wroga, zlokalizowanie artefaktu, wynegocjowanie przekazania artefaktu.
Ze względu na silne ufortyfikowanie bazy, frontalny atak bez wsparcia lotnictwa skazany był by na niepowodzenie. Dlatego jedynym sposobem była infiltracja siedziby wroga i "wydębienie" artefaktu metodą na "biednego misia" (metoda ta nie działa jedynie na doświadczone jednostki np. nauczycielki oraz osobniki męskie). Przedmiotem działań wywiadowczych stała się sekretarka doktora. Po odnalezieniu w siedzibie zwanej "kanciapą" dokumentacji medycznej, natrafiono na poważny problem: artefakt został zamknięty w środku dokumentacji, za pomocą czterech potężnych zszywek (a zebrało się tego poważne tomiszcze). Z pomocą przyszły dopiero zaprzyjaźnione jednostki z "Archiwum", dzięki ich interwencji zapadła decyzja: wyrywamy! Ze zdobytym artefaktem udałem się do archiwum w celu pozostawienia falsyfikatu w miejscu oryginalnego dokumentu.
Misja zakończona pełnym sukcesem.

ZULU 1140 Operacja "Dowód Osobisty'
Cel misji: zdobycie kserokopii/wydruku dowodu osobistego.
Ta część misji wymagała jedynie uzyskania dostępu do komputera w kwaterze głównej dowodzenia manewrami w rejonie Olsztyna.
Dzięki posiadanym uprawnieniom nadanym przez Aneskę, ta część misji nie nastręczała żadnych problemów. Skan dowodu został zgrany na pendrive'a (oryginał dowodu przechowywany jest w warszawskiej bazie operacyjnej).
Nieco problemów nastręczyło "upapierowienie" wersji elektronicznej. Dzięki mobilnej stacji nadawczo-odbiorczej, działającej w paśmie obywatelskim , zainstalowanej w mobilnym punkcie dowodzenia, wywiad zdołał zlokalizować infrastrukturę, umożliwiającą wykonanie misji. W okolicach CH "Alfa" przeprowadzony został kluczowy etap misji.

ZULU 1230 Operacja "Bez Przebaczenia"
Cel misji: przełamanie linii obrony w rejonie rejestracji i frontalny atak na odział rechabilitacji.
Korpus ekspedycyjny jednostki zaopatrzeniowo-logistycznej wyposażony w artefakty bez przeszkód pokonał doborowe jednostki wroga stacjonujące w rejonie rejestracji.
Następny etap misji polegał na przekazaniu szczegułowych danych wywiadowczych agentom "sekretariatu oddziału rechabilitacji neurlogicznej".
Ta tajna misja umożliwiła dostarczenie zaopatrzenia jednostce desantowej utrzymującej przyczółki.

ZULU 1520 Operacja "Realizacja Recept"
Cel misji: wykupienie leków.
Jednostka zaopatrzeniowa napotkała silny opór ze strony jednostek aptecznych: "lek o podanej nazwie nie występuje w tej dawce" (teraz wiem, że jest, tylko pod inną nazwą handlową).
Szturm "Szpitala Akademickiego" pozwolił na zdobycie odpowiednich dokumentów.

ZULU 1730 Zakończenie operacji "Olsztyński Desant"
Jednostka Desantowa udała się na zasłużony odpoczynek, odegrano "Capstrzyk".
Podsumowanie operacji: misja zakończona została pełnym sukcesem. Strat w ludziach nie odnotowano po żadnej z walczących stron.

17.07. wiadomość przekazana przez DPS-ię
Dzwoniła do mnie Majka.
U Tomka powolne postępy, coraz lepiej jest, ale wszystko wymaga czasu.
Musi ćwiczyć, bo została uszkodzona część mózgu, która zawiaduje orientacją w przestrzeni i w związku z tym trudno jest mu wiele rzeczy umiejscowić wokół siebie, choć teoretycznie je widzi.
Rozmawia, zależnie od kondycji danego dnia - pojedynczymi słowami, całymi zdaniami, żarty się Go trzymają.
Jest w dobrym nastroju, nie przeszkadzają Mu deficyty, cały czas towarzyszy mu pogoda ducha i uśmiech.
Majka wywozi Go na spacery do parku przyszpitalnego, każe czasem trochę chodzić.
Sprawność ręki wyćwiczył już na tyle, że może się podpisać.

29.07
Mam nowe wieści: Komtura czeka eksmisja z jego tymczasowej, olsztyńskiej siedziby. Niestety Tata nie nadaje się do wypisania ze szpitala ale "turnus rehabilitacyjny" kończy się (kochany NFZ uważa, że cztery tygodnie to jest wystarczający czas na rehabilitację po udarze mózgu, bez względu na jego rozległość) i czas wracać do domu. To jakaś paranoja.
Mam chyba niezłą wyobraźnię ale nie potrafię sobie wyobrazić, jak to wszystko będzie wyglądać od piątku.
Na oddziale odwalili kawał dobrej roboty, jeżeli chodzi o rehabilitację narządu ruchu, Tata wstaje i chodzi samodzielnie, daje sobie radę przy jedzeniu (ale już do toalety nie zdąża bo nie pamięta gdzie ona jest i nie umie jej znaleźć), ale żeby nie było tak słodko, w dziedzinie "funkcji poznawczych mózgu" szpital ów nie posiada odpowiednich specjalistów i "niech rodzina radzi sobie sama".
Niestety zorganizowanie diagnozy neuropsychologicznej przekroczyło organizacyjne możliwości szpitala. Zrobiliśmy to na własną rękę. Specjalistka sprowadzona przez Mamę z Warszawy zrobiła Tacie (wykradzinemu na tę okoliczność ze szpitala do pobliskiego parku) szereg specjalistycznych testów.
Wyniki są następujące: mózg ignoruje istnienie prawej strony. Tata wzrok ma w porządku, ale nie widzi nic z prawej strony. Mimo wzrastającej sprawności ruchowej nie jest w stanie bezpiecznie się poruszać, bo nie widzi prawej strony i nie wie, że nie widzi.
Uszkodzenia mózgu cały czas powodują problemy z pamięcią. Tata często zachowuje się irracjonalnie, jakby miał dwa lata. Rozpoznaje bliskich, ale nie pamięta przeszłości. Sam z siebie nie czuje, że jest np. głodny. Nie można go nawet na kilka minut zostawić bez opieki. Jego sprawnośc ruchowa jest większa niż świadomość sytuacji i możliwości oceny. Często mówi od rzeczy, zupełnie nie ma świadomości czasu zarówno na poziomie minut, godzin jak i dni czy miesięcy.
Wierzę mocno, że Komturia i ciągla obecność rodziny zdziała cuda (a cudu nam tu potrzeba).

02.08
w piątek Tata przyjechał późnym popołudniem do Komturii. Twierdził, że wszystko poznaje, ale róznym rzeczom się dziwił, nie poznawał, nie mógł znaleźć łazienki. Zamiast do łóżka koniecznie chciał się kłaść na szafce, ciągle różne rzeczy mu się mylą. Był bardzo zmęczony, wcześnie poszedł spać. Rano w sobotę obudził się w bardzo dobrej formie. W ciągu dnia mobilizowaliśmy go do różnorodnych codziennych życiowych aktywności, był w bardzo dobrej formie. Z pamięcią gorzej, od czasu do czasu okazywało się, że nie pamięta, czyj to dom, mieszają się mu różne wspomnienia z dzieciństwa. Percepcji prawej strony kompletnie brak. Wogóle nie istnieje. Trudno nam to sobie wyobrazić, jak Tata teraz widzi. Coś z tą przestrzenią mu się dzieje dziwnego w głowie. A dziś od rana gorzej. Strasznie marźnie, nie ma na nic ochoty, tylko chce spać. Ma ciągle skoki ciśnienia. Cały czas zastanawiamy się, czy zawieźć go do szpitala, bo wysokie ciśnienie jest dla niego niebezpieczne (ale czy go przyjmą, czy tylko niepotrzebnie się przejedzie i naczeka w izbie przyjęć?).
Problemem jest też to, że domaga się papierosów (a jest to dla niego absolutnie zabronione).
Tata wymaga całodobowej opieki, bardziej niż małe dziecko.
Nie mamy pojęcia jak to będzie na dłuższą metę wyglądało.
W przyszły wtorek jest zapisany na konsultację na Sobieskiego w Warszawie. Bardzo chętnie zbieramy od Was wszelkie pomysły, co dalej robić, gdzie się starać o jakieś leczenia, rehabilitacje itp.

04.08
wczoraj rano z powodu wzrastającego ciśnienia zdecydowaliśmy się zawieźć Tatę do szpitala. Pogotowia nie udało się wezwać, bo tu były dwa wypadki akurat, a są tylko dwie karetki. Ale Janek pojechał z Tatą do miejscowego lekarza rodzinnego, który dał natychmiast jakiś inny lek obniżający ciśnienie i skierowanie do szpitala. Janek spędził z Tatą cały dzień czekając na wynik tomografii i innych badań. Wyniki nie były złe, ale mimo wszystko późnym popołudniem lekarze zdecydowali się zostawić Tatę na noc. Dziś rano znowu wrócił do Komturii z nową porcją leków. A dziś po południu Janek zrobił odkrycie, że odkąd Tata wrócił ze szpitala, to nie dostaje leków nasennych (w szpitalu to chyba standard, żeby pacjenci nie szwendali się nocą po korytarzu). W domu nie było takiej potrzeby, więc Tata nie dostawał psychotropków. A dziś Jasiek wczytał się dokładnie w ich ulotkę, że wzmacniają działanie leków obniżających ciśnienie. Czyli odkąd ich nie podajemy, to leki na ciśnienie działają słabiej. Tylko dlaczego żaden lekarz w tym szpitalu na to nie wpadł, mimo, że byli szczegółowo informowani co Tata dostawał, a co teraz dostaje.
Kolejny dzień za nami. Tomek jednak więcej spał niż był obecny. Twierdził, że czuje się dobrze, zjadł obiad z dokładką, ale mówił, że jest zmęczony i tylko leżał.

09.08
A Tata ma dni lepsze i gorsze, staramy sie być pozytywnej myśli, ale jednak to trudne uwierzyć, że jego forma psychiczna i fizyczna wróci do formy sprzed wypadku.
W poniedziałek rano Tata wraca do Warszawy, bo we wtorek ma konsultacje na Sobieskiego.

15.08
Tata we wtorek był na diagnozie w Instytucie na Sobieskiego. No i kicha - jest za zdrowy na cokolwiek. Sprawdzono mu tylko jakieś główne odruchy, które są w porządku. Nie zakwalifikował się na oddział ani na rehabilitację tam. A tam jest ponoć najlepsza rehabilitacja neuropsychologiczna. Nic nie zrobiło na nich wrażenia te problemy Taty z percepcją przestrzeni - nadal nie widzi prawej strony i nie czuje tego. Pamięta tylko jakieś strzępki. Po powrocie z Warszawy swojej Komturii ani trochę nie poznał, mimo, że wyjechał tylko na kilka dni. Ma lepsze i gorsze dni, ale ostatnio jest w gorszej formie psychicznej, bo zaczął sobie zdawać sprawę ze swojego położenia. To chyba paradoksalnie świadczy o polepszaniu się jednak. Jest straszliwie bezradny i zaczyna to zauważać. Coraz częściej zdarzają się Tacie absurdalne teksty (dziś np. bardzo się denerwował, że on musi natychmiast do Niemiec jechać, bo komuś cos obiecał i szukał kluczyków od auta). Rozpaczliwie poszukuje papierosów, prawie płacze, że nie może. Przy lekach, które bierze i ciągłych skokach ciśnienia nawet jeden papieros jest absolutnie zabroniony. Non stop musimy kontrolować ciśnienie. Najchętniej całe dnie przesypiałby, trzeba ciągle go budzić i stymulować. I ani na minutę nie może zostać sam. Nawet do łazienki nie trafia bez pomocy. Trzeba jak dwulatka odpytywać. Ma też jakieś problemy z termoregulacją, ciągle jest mu straszliwie zimno i nawet w upał chodzi w grubych swetrach i owija się kocem. Podejrzewam, że to przez brak kawałka czaszki mózg myśli, że jest zimniej niż w rzeczywistości.
Pokazaliśmy Tacie jego zdjęcie na forumowej licytacji. W pierwszej chwili wogóle nie rozpoznał, a potem zareagował dość emocjonalnie, ale nie umiał się wysłowić, więc nie wiemy co tak naprawdę zrozumiał. Ale gdzieś tam na głębszym poziomie na pewno czuje Wasze wsparcie.

Ivonesca
20-08-2009, 12:56
Zeljka - serce się raduje zawsze jak coś napiszesz :-)
trzymam kciukasy za wszystkich potrzebujących :D :D :D

Aga J.G
20-08-2009, 14:51
Zelko Ty jestes kochana :)

Kciuki jak zawsze zacisniete, fluidy do wszystkich potrzebujacych wysłane.

bonetka
20-08-2009, 19:45
Zelijka pieknie :)
Ziabka cudnie :)
Afrodytka pracowicie :)
Nie miałam czasu i siły pisać ale wpadałam tu i patrzyłam co słychać ...
Optymizmu i wiary w lepsze jutro.....

dzisiaj był u mnie cudowny dzień chociaż rano była olbrzymia mgła ...
Tomek tez wyłoni się z "mgły " i wróci do nas i zaświeci słońce :) i będą spiewać ptaki a nasze serca podejmą radosną pieśń .....

DPS
20-08-2009, 22:16
Neta nie miałam. :evil:
Ale z Wami cały czas byłam. :D

Jakie wieści są o Agnesce i Franusiu?

Zeljko - Ty to zawsze tak napiszesz, babo jedna... :wink:

Pigwa
20-08-2009, 22:48
Właśnie. Czekamy na wieści i niech nie ważą się być niedobre.

JANINKI-AMORKI82
21-08-2009, 05:11
i ja cały czas wspieram myślami choć nie wpisuję się zbyt często ostatnio - nie chcę emanować złym nastrojem bo nie tego tu trzeba.
Posyłam widok wschodzącego słońca i moje resztki pozytywnych fluidów.

ania klepka
21-08-2009, 07:14
też czekam na wieści co u Agnieszki i Franusia. Brak wiadomości to dobre wiadomości?
Do rodziny Tomka, mój tato ma spowolniałą mowę i chód lekko chwiejny. Wczoraj był u neurologa, lekarka mówiła, że zmiany takie wymagaja dużego czasu nawet roku.
Tato nasz jest teraz trochę inny, ALE JEST, ŻYJE i to jest najważniejsze. Trzymam kciuki za Tomka, aby powrócił do sprawności, za tatę Ani Wiśniewskiej aby pokonał choróbsko. No i oczywiście za dziecko Zejlki.
Pozdrawiam
Ania

DPS
21-08-2009, 08:01
Janiniki, kochana, nie wiem, co się dzieje, ale bardzo zaciskam kciuki, aby lepiej było i aby jak najszybciej dobre dni wróciły do Ciebie!
No i za wszystkich naszych na forumowym oddziale Szpitala Dobrych Myśli.

oz
21-08-2009, 12:42
Franki to dzielne chłopaki. Ja sama mam Franka, też urodził się malutki, ważył 2100g i w dodatku miał wadę stópki. Pierwsza operacja w wieku 7 miesięcy - schrzaniona z winy lekarki, która nie umiała się nawet przyznać do błędu :evil: druga w wieku 1,5 roku u najlepszego profesora w Polsce. Udała się! Franek teraz pięknie biega, na początku sierpnia skończył 4 latka (więc też sierpniowy jak Franeczek Agnieszki), jest bardzo wytrwały i uparty, nigdy się nie poddaje. Choćby mu coś 100 razy nie wychodziło to bez płaczu z uporem maniaka zrobi to 101 raz. Oby Franek Agnieszki też taki był i dzielnie dzień po dniu walczył o życie, bo jest przecież o co walczyć!!

Za wszystkich chorych wysyłam garść modlitw do Najwyższego, a wyczekującym na wieści życzę samych tych dobrych.

Aga J.G
21-08-2009, 14:33
Witam się z kciukami mocno zacisnietymi za wszytskich potrzebujących :)

daggulka
21-08-2009, 14:39
ja też rozmyślam, co tam u naszych wszystkich chorowitków :wink:

galka
22-08-2009, 06:49
W sobotni ranek po deszczowej nocy serdecznie pozdrawiam wszystkich zdrowiejących i walczących;Żelke ze Stefkiem,Tomka,Agnes z Franusiem
i tatów :o tat :o ,chyba, przepraszam za słowo,ojców obu Ań(nasz język jest czasem karkołomny)
Co tam, niewazny język,ważne intencje :D
pozdrawiam

DPS
22-08-2009, 07:30
Dzień dobry - i u nas ziemia podlana, powietrze przeczyszczone od deszczu, a temperatura nabrała bardziej znośnych wartości. :D
Mam nadzieję, że Oddział Forumowy będzie miał się coraz lepiej, bo Szpital Dobrych myśli wciąż działa i pracuje - jak zawsze! 8)

Żelka
22-08-2009, 11:56
Depsiaaaa jaki tam szpital?! :x Przeciez sama nazwa sugeruje chorobe, a my tu nie chorujemy, jeno do zdrowia dochodzimy. :wink:
Odzial forumowy, moze byc.., ale proponuje to drugie zmienic.., na Armie dobrych Mysli.., bo tu sie wlaczy a nie choruje, ooo !!!
Armia Dobrych Mysli - Odzial Forumowy :D
Nie wiem jak Wam, ale my to brzmi inaczej i ma w sobie wieksza sile. Co Wy na to? :D
Depsia???

Pigwa
22-08-2009, 21:45
Fajnie, ale ta armia brzmi mi coś za krwawo. Może by tak towarzystwo ( oops -cholera nie, bo mi towarzyszy przypomina) albo bractwo? Bractwo Dobrych Myśli.

jamles
22-08-2009, 22:45
Brat- Żołnierz się zgłasza do wysyłania plusów 8)

Sloneczko
23-08-2009, 01:57
Fajnie, ale ta armia brzmi mi coś za krwawo. Może by tak towarzystwo... albo bractwo? Bractwo Dobrych Myśli.

Drużyna, załoga, brygada? ;)

DPS
23-08-2009, 08:10
No i masz, op...ła mnie! :lol: :lol:
No to może Sanatorium Dobrych Myśli? W sanatorium dochodzi się do zdrowia, wszyscy mają tam świetną opiekę, zabiegi, dobre jedzenie i w ogóle. :D
I dzień dobry wszystkim walczącym! :wink: :lol:

galka
23-08-2009, 20:01
Ta nazwa jest fajna :D
pozdrawiam

DPS
24-08-2009, 06:21
Dzień doberek! :D
Zaczynamy nowy dzień w Sanatorium Dobrych Myśli. 8)
Personel zasiada i zaczyna przekaz dobrych myśli. :D :D :D
Proszę państwa, proszę się nie spóźniać i nie ociągać, personel obowiązany jest do dyscypliny i wysyłania dobrych myśli! :lol:

ania klepka
24-08-2009, 07:13
jestem obecna, wysyłam dobre mysli i czekam na dobre wieści