PDA

Zobacz pełną wersję : Moda na lepsze życie, bo we własnym domu



Redakcja
13-06-2013, 11:43
Macie to, o czym wielu marzy - własny dom.

A forumowy domizm to moda na na lepsze życie, bo we własnym domu.

Tu zbieramy tego dowody.... Przyjęcia w ogrodzie, obiady na tarasie, grill na działce, basen przydomowy, koszykówka przy domu, własny las i czas...

Wasze doświadczenia, zdjęcia, porady to coś na co czekamy....

majster80
17-06-2013, 12:25
jeszce wszytsko przedemną ale marzyć nie przestaje, najepiej pod Barceloną:)

Paweł-Jakubczak
21-06-2013, 18:05
jeszce wszytsko przedemną ale marzyć nie przestaje, najepiej pod Barceloną:)

nie musi być pod Barceloną ważne , żeby mieć miejsce WŁASNE i takie w , którym człowiek się dobrze czuje !. Tego życzę każdemu

Amelia87
24-06-2013, 10:54
dom w piekenj toskani to by bylo cos

porucznikzbik
15-07-2013, 14:43
Dom z pomostem i pięknym jeziorem:)

Łukasz90
28-09-2013, 22:18
A ja bym chciał taki w którym sąsiad nie mógłby mnie podglądać to jest czuł bym się swobodnie , ale na to jest jedno lekarstwo bardzo szeroka działka. ...

pablomoc
04-10-2013, 10:00
Dom z pomostem i pięknym jeziorem:)

i wędka :)

pepey
18-02-2014, 22:51
i wędka :)
Spokój, cisza, dużo drzew, wielki ogród. Z książką w ręce. To jest idealne ;)

Krogulec88
07-03-2014, 10:33
Spokój, cisza, dużo drzew, wielki ogród. Z książką w ręce. To jest idealne ;)

zgadzam się - dom i duży ogród. Marzy mi się dom odseparowany od reszty świata, taki, wokół którego nie ma zbyt blisko innych domów. Może być to dom otoczony wysokim żywopłotem lub nawet murem, żeby czuć się swobodnie i komfortowo podczas wypoczynku w ogrodzie :bye:

Malwa_89
13-11-2014, 14:30
jeszce wszytsko przedemną ale marzyć nie przestaje, najepiej pod Barceloną:)

Ojaaa:D nie pogardziłabym <3

Adrian7
23-12-2014, 16:00
Własny dom niedaleko miasta, jednak nie skażony miejskimi zanieczyszczeniami i hałasem, w ogrodzie budka dla psa, basen dla dzieci, rosnące winogrona...

elanowak
29-12-2014, 16:22
Piękny drewniany dom, pośrodku gór i surowego śniegu z widokiem na Alpy... Cóż, za marzenia nie karają.. myślę że w takim domu cierpiałabym na domizm.

rolnando
18-01-2015, 16:42
Własny dom to fantastyczna sprawa. Co prawda więcej roboty niż przy mieszkaniu w bloku ale niczego nie można porównać, do wyjścia na balkon do własnego dużego ogrodu ; )

surgi22
07-02-2015, 11:49
Zdecydowanie. Cisza i spokój bezcenne.

fireoxa
09-02-2015, 21:19
Przede wszystkim masz swój nie tylko kawałek podłogi, ale też kawałek ziemi. Nie jesteś ograniczony do czterech ścian, możesz spędzać czas na świeżym powietrzu w ogrodzie, latem się opalać, urządzać pikniki, siedzieć z książką pod jabłonką itd.

michalida
30-03-2015, 10:15
Nie ma to jak własny dom. Nie wyobrażam sobie życia w bloku

Nani
15-04-2015, 08:45
Temu Szwagrowi, to chyba na głowę padło - przepraszam, że tak bezpośrednio

Nani
15-04-2015, 08:45
Albo może inaczej - "chów klatkowy" nigdy nie zrozumie tych z "wolnego wybiegu" :)

Pikol12
12-05-2015, 17:13
Nie ważne gdzie, ważne z kim:D

marti798
10-08-2015, 11:06
Dokładnie :D z odpowiednią osobą można mieszkać i na paru metrach kwadratowych i jesteś szczęśliwy :)

Tweeter
21-09-2015, 16:50
Zgadzam się oczywiście w zupełności, że z wyjątkowymi ludźmi można mieszkać w najbardziej nawet dziwnych warunkach. Tylko jedno pytanie, który wy u siebie macie styl? Raz się spotkałem u moich znajomych z taką sytuacją, że przede wszystkim widziałem jak stawiali na japoński wystrój. Śmiesznie to wyglądało no ale po kilku wizytach na pewno było to w miarę takie okej i nie było to aż takie beznadziejne. Głównie mi się to spodobało ze względu na tą możliwość siedzenia na poduszkach. Zupełnie innej kuchni opartej na ryżu.

wodanm
28-09-2015, 07:02
A co o oni z tymi japońskimi klimatami? :)
Pytam, bo też mam takich znajomych. Dużo figurek japońskich i te sprawy... Trochę kicz - tak mi się wydaje.

Hanula
05-01-2016, 20:48
Lepsze życie ...
miał być wymarzony dom. pasywny. supernowoczesny. z inteligentnymi rozwiązaniami. wybudowany własnoręcznie przez faceta, który wcześniej przez kilka lat teoretycznie przygotowywał się do tego wyzwania.
zachorował na złośliwego raka mózgu po wybudowaniu parteru.
żona bez pojęcia o inteligentnych rozwiązaniach, pasywności itp. miała do wyboru zostawić to wszystko albo skończyć i mieszkać w wymarzonym domu sama.
Co byście zrobili na jej miejscu?

aleks.
07-01-2016, 10:11
nie musi być pod Barceloną ważne , żeby mieć miejsce WŁASNE i takie w , którym człowiek się dobrze czuje !. Tego życzę każdemu

Dokładnie, dodam tylko, że własne, ale dzielone z osobami, które są dla nas najważniejsze...dom bez rodziny jest tylko budynkiem

surgi22
11-01-2016, 00:00
Lepsze życie ...
miał być wymarzony dom. pasywny. supernowoczesny. z inteligentnymi rozwiązaniami. wybudowany własnoręcznie przez faceta, który wcześniej przez kilka lat teoretycznie przygotowywał się do tego wyzwania.
zachorował na złośliwego raka mózgu po wybudowaniu parteru.
żona bez pojęcia o inteligentnych rozwiązaniach, pasywności itp. miała do wyboru zostawić to wszystko albo skończyć i mieszkać w wymarzonym domu sama.
Co byście zrobili na jej miejscu?

Ogarnąć się i dokończyć dla Siebie i dla Niego. Będzie jej przypominał o Nim. A za jakiś czas może nie będzie sama. Nic nie trwa wiecznie. :bye:

SasiadPKW
08-03-2016, 16:33
Ogarnąć się i dokończyć dla Siebie i dla Niego. Będzie jej przypominał o Nim. A za jakiś czas może nie będzie sama. Nic nie trwa wiecznie. :bye:
Pięknie powiedziane. Przychylam się do tego.

Zuza_25
13-03-2017, 13:58
Dom to wspaniała wartość dla domowników, dająca dużo przestrzeni i możliwości, ale wymaga też sporo czasu. Posiadanie domu wiąże się też z dużą ilością sprzątania, ale mimo wszystko,warto go mieć i cieszyć się wolnością we własnym domu:)

surgi22
08-04-2017, 10:57
,,Tak niewiele miałem
Tak niewiele mam
Mogę stracić wszystko
Mogę zostać sam
Wolność kocham i rozumiem,
wolności oddać nie umiem ''
:):bye:

marta963
31-01-2018, 12:35
Ja chwilowo wolę mieszkania, ale jeśli chodzi o dom to marzy mi się taki nowoczesny :) Z minimalistycznym ogrodem, basenem i miejscem na grill przy basenie :)

markosbrezowski
19-04-2018, 11:06
sory za odkopywanie tematu ale moda na własny dom sie zrobiła przez kredyty bankowe :P cały czas nam tłuką do głowy czy chcesz kredyt na swój wymarzony dom. A prawda jest taka. Jeżeli pracujesz na etacie i masz nawet 5k na ręke to i tak przez większość swojego życia masz pętle na szyi w postaci kredytu. Trzeba więc ruszyć głową i szukać dochodu pasywnego:)

Aleksiz
10-05-2018, 09:42
Własny dom jest najlepsza opcją o ile masz już pod niego dobra działkę (chociaż z doprowadzoną wodą i prądem). Bo kupno dobrej działki + budowa, to jednak spore koszta.

Robaczywy
15-05-2018, 12:35
Czy ja wiem czy można mówić o modzie na życie we własnym domu? Rodzina powinna mieszkać sama - rodzice + dzieci. Koniec kropka. No i jeszcze obowiązkowy pies i/lub kot. Takie jest moje zdanie. Mieszkanie we własnym domu lub mieszkaniu to jedyna zdrowa opcja.
Czy dom czy mieszkanie jest droższe dla rodziny? Zalezy od reigonu, w Krakowie powiedziałbym, że mieszkanie to większy luksus..znaczy droższe niż budowa domu 15km za miastem.

Kredytów bym nie demonizował i i nie traktował jak pętlę na szyi tylko jako sensowną alternatywę.

Co taki Kowalski, albo Robaczywy, lat 30 ma do wyboru:
1. Mieszkać z rodzicami / tesciami - niezdrowo
2. Spadek, wujek z ameryki, bogaci rodzice - to pomijam, masz 25 - 30 lat, bierzesz ślub, rodzice kupują Ci dom, jesteś ustawiony - fajnie. Życzę wszystkim, ale akurat nie miałem tej przyjemności :) i większość z nas pewnie nie.
3. Zbierać pieniądze na dom. 500tys zbierałbym 10 lat, o ile by sie cos nie pogorszyło w kondycji finansowej, a zdaję sobie sprawę, że to i tak szybciej niż większość osób. Zobaczmy na średnie (bo na medianę to już w ogóle lepiej nie patrzeć) zarobki. Czyli wprowadzając się do wymarzonego domu miałbym 40 lat, a córka doczekałaby się swojego pokoju w wieku 16 lat, pomijając, że przez ten czas nie miałbym warunków na naukę i doskonalenie zawodowe, więc możliwe, że w ogóle bym nie uzbierął tej kasy, bo bym wyleciał z obiegu i z roboty.
3. Więc co zostaje - kredyt i tylko kredyt jako najsensowniejsze rozwiazanie.

lucjann
16-05-2018, 10:40
Niestety z domem jest ten problem, że np. ja, jako mężczyzna nie wyobrażam sobie, żeby miało mnie kiedyś zabraknąć, a dom wymaga dużego wkładu własnego na bieżąco. W mieszkaniu masz zawsze jakiegoś dozorcę, który ew. zajmie się niektórymi usterkami.
Poza tym także nie zgadzam, że jakoby to miała być "moda" na zamieszkanie we własnym domu, w pewnym wieku po prostu chce się uwić własne gniazdko, co jest normalne. A dodatkowe pozytywne aspekty, jakie oferuje posiadanie domu nie mieszkania są nieocenione (tj. więcej prywatności, więcej przestrzeni, często jakiś ogród, który można w dowolny sposób zagospodarować. :))
Zauważacie w ogóle jakie koszty są teraz wynajmu mieszkania w choćby Trójmieście - 2x taka rata miesięcznego kredytu zaciągniętego na np. zakup mieszkania. Dlatego też rozważam za jakiś czas właśnie wziąć kredyt, bo to co się dzieje na rynku mieszkań/domów jest przerażające.

Marciniak79
28-06-2018, 08:51
My w tym roku zaczynamy budowę ;) Trzymajcie kciuki !!

Elfir
22-07-2018, 00:58
sory za odkopywanie tematu ale moda na własny dom sie zrobiła przez kredyty bankowe :P cały czas nam tłuką do głowy czy chcesz kredyt na swój wymarzony dom. A prawda jest taka. Jeżeli pracujesz na etacie i masz nawet 5k na ręke to i tak przez większość swojego życia masz pętle na szyi w postaci kredytu. Trzeba więc ruszyć głową i szukać dochodu pasywnego:)

albo masz pętlę na szyi w postaci comiesięcznego czynszu.
Gdzieś mieszkać trzeba, więc jaka to różnica?

Chyba, że mowa o jakimś antyststemowcu, co zbuduje ziemiankę w lesie albo zamieszka w komunie squatowców

surgi22
22-07-2018, 12:10
Elfir myślisz że kolega po 3 miesiącach to przeczyta ???

Elfir
22-07-2018, 14:19
w sumie to nie jest tylko odpowiedzi do kolegi, co ogólnie apel rozsądku do tych co uważają, że kredyt to zło. W końcu ty tu zajrzałeś, a kto wie ilu jeszcze ludzi akurat trafiło na ten wpis?

Bertha
22-07-2018, 16:35
Jesli masz w miarę stabilne dochody na odpowiednim poziomie, to kredyt w zarabianych pieniądzach jest rozwiazaniem problemu braku gotowiny na inwestycję.
Pytanie co to są stabilne dochody, skoro nawet zawody wpisane w Ustawę zasadniczą nie daja żadnej pewności na przyszłosć, co widać okiem niezuzbrojonym.
O pewności zarobków, to w ogóle szkoda gadać.

surgi22
26-07-2018, 19:26
Jesli masz w miarę stabilne dochody na odpowiednim poziomie, to kredyt w zarabianych pieniądzach jest rozwiazaniem problemu braku gotowiny na inwestycję.
Pytanie co to są stabilne dochody, skoro nawet zawody wpisane w Ustawę zasadniczą nie daja żadnej pewności na przyszłosć, co widać okiem niezuzbrojonym.
O pewności zarobków, to w ogóle szkoda gadać.

Pewna jest tylko śmierć i podatki ( na ogół wyższe ).

makal
22-08-2018, 15:28
Nie ma co demonizować. Ja osobiście nie znoszę kredytów i unikam ich jak ognia - nawet gdy mam coś wziąć na raty, wolę jednak uzbierać. Ale kredyt hipoteczny to akurat inna kwestia. Nie każdy mógłby sobie pozwolić na uzbieranie gotówki na budowę domu.

zepp_jk
09-04-2019, 07:44
Witam wszystkich, bo to mój pierwszy post ! Po tylu latach wreszcie się zarejestrowałem. To, że przeprowadziłem się z bloku do domku zawdzięczam Muratorowi. Jeszcze w zamierzchłych latach 90, zacząłem czytać ten miesięcznik, i to mnie zachęciło do najpierw przemyślenia, potem realizacji : to właśnie Murator w artykułach opisywał zalety mieszkania we własnym domu, i że tak naprawdę koszt budowy domu jest porównywalny z kupnem mieszkania w bloku ( wtedy jeszcze nie w apartamentowcu...).
Mało tego : projekt domu też kupiłem , taki który był w Muratorze zaprezentowany ( kto pamięta ten opisany jaki Miły ?). Sporo robót wykonałem sam , posiłkując się poradami ( do dziś trzymam kilka roczników jako źródło wiedzy budowlanej), sam wykonałem instalację wodną Hepworth,kanalizację, kleiłem płyty gipsowe na ściany, ułożyłem podłogi, a nawet jedną łazienkę sam wykończyłem... W efekcie w 1999 wprowadziłem się do własnego domku, gdzie mieszkam do dziś.

kryzys
09-04-2019, 10:01
Dom i chęć jego posiadanie to myśl nie do wyeliminowania ale jak już go masz to tak po 3 latach nachodzą myśli czy aby dobrze zrobiłem bo wydatki końca nie mają a to dach a to jakaś kosiarka a to ogrzewanie a to to a to tamto , mieszkałem ponad 30 lat w bloku i co roku zmieniałem auto a wypady za miasto na porządku dziennym a teraz auto mam od 6-ciu lat to samo a wypady jakoś umkły gdzieś , czasem myślę aby nie iść z powrotem do wielkiej płyty , za dużo wyrzeczeń oraz spotkań za mało , tam coś się działo a tu nuda i grzebanie albo w ziemi albo zawsze coś .

zepp_jk
09-04-2019, 11:58
Dom i chęć jego posiadanie to myśl nie do wyeliminowania ale jak już go masz to tak po 3 latach nachodzą myśli czy aby dobrze zrobiłem bo wydatki końca nie mają .

No cóż, być może dom nie dla Ciebie...nie każdy lubi sam za wszystko odpowiadać, kosić trawę itp. Nie zgodzę się co do kosztów eksploatacyjnych : płacę w sumie mniej niż za mieszkanie w bloku.

flufy
22-06-2020, 16:53
Ja napiszę o swoim doświadczeniu mieszkania na typowym osiedlu domów jednorodzinnych, trochu pod styl miejski, ale na wsi. Mieszkam w tym domu na wsi od 31 lat, tyle ile żyję. Moi rodzice pochodzą ze wsi i na wsi też się wybudowali. Więc napiszę z perspektywy dziecka takiego rodzica. A widzę że wielu tu rodziców obecnych lub przyszłych dzieci podejmuje takie decyzje, więc chyba moja opinia będzie słuszna. Mieszkanie w domu na wsi wcale nie ma samych plusów jak tu inni bronią, jest mnóstwo minusów:

1. mała, ograniczona społeczność. Pod każdym względem, liczebnym, kulturalnym. Nie wiele można poznać osób, głównie tylko ze szkoły miejscowych. Ta mała społeczność lubi też się interesować wszystkimi dookoła. Ja do takich osób nie należę, ale znam tych co oczy mają dookoła głowy i tylko szukają "zajęcia", plotek, sensacji. Zwłaszcza są to osoby starsze, a że mieszkamy na starym już osiedlu, pierwszym w gminnej miejscowości budowanym w latach '80 i '90 ub wieku to są głównie emeryci i ewentualnie jeszcze pozostające przy nich dorosłe dzieci z własnymi dziećmi lub bez. Także nie ma kogo nowego poznać, bo ludzie słabo się tu przemieszczają, głównie jedynie pomiędzy pobliskimi wioskami, nie przybywa za wielu mieszkańców. Ludzie są "zunfikowani", mało jest otwartych umysłów, które jasno deklarują odmienne od małej społeczności poglądy. Na takich wiejskich terenach najłatwiej o prostactwo, warcholstwo i polską "cebulę". Ludzie myślą tu bardzo prostolinijnie, nawet Ci wykształceni, po studiach. Mają proste pobudki, bez większych ambicji. Szczytem i mianem życiowego sukcesu jest tu wprowadzenie w życie zasady "postaw się, a zastaw się", im większy dom, fura, luksus, tym większy szpan i uznanie wśród sąsiadów ze wsi. Jak ktoś nie dąży do tego by mieć "więcej i lepiej", oczywiście w wymiarze materialnym, to jest dziad i nieudacznik. Bo tu mianem statusu jest to jak Ci się wiedzie materialnie w zyciu. Ludzie są wciąż też pod wpływem kościoła i lokalnej spolecznosci. Wszystko musi byc jak w jednej "wielkiej rodzinie", moze stąd też takie chorobliwe zainteresowanie sąsiadami i ich wadami, tylko nie sobą samym...

2. brak prywatności, anonimowości. Osiedle takie że każdy dom wg tego samego planu - czyli podobnie do tego do czego się dzisiaj wraca na osiedlach deweloperskich budowanych pod miastami. Wtedy plany były takie i gmina nie zezwalała na inne. Poza tym mała wielkość działek, po 9-10 arów. Od ściany domu do domów sąsiadów po bokach naszego domu jest 9 metrów. Nie żartuję. Po 4,5 metra do/od ogrodzenia. Z przodu do ogrodzenia podobna odległość, tylko że jest ulica, droga, więc do sąsiada z naprzeciwka jest ze 20 metrów. Za domem jest więcej miejsca bo do siatki będzie jakieś 30 metrów, ale znowu za płotem jest sąsiad i od płotu on ma dom już znacznie blizej, jakieś kilka metrów. Właściwie nie ma żadnej prywatności. Jak przyjdzie weekend w lecie to nie idzie wytrzymać: to kosiarki, podkaszarki, grille, rozwydrzone dzieciaki, imprezki, głośna muzyka, smród grilla, ale też kominka...itd. częściowym rozwiazaniem jest u nas żywopłot, tuje, itp. ale domy są 2 piętrowe więc z balkonów i tak można "podglądać" siebie wzajemnie tak jak z okien, a i hałasu czy smrodu to nie likwiduje.

3. daleko. Wszędzie daleko. Do pracy, kina, szpitala, do marketu innego niż... Groszek i Delikatesy (Biedronka, Lidl, itp.), do znajomych, itd. ...bez samochodu ani rusz. W mieście można jeździć busem, autobusem, tramwajem, nawet codziennie do pracy. Wielu ludzi nie ma prawa jazdy, auta i żyje. Tu musisz mieć auto, bo na bus do pobliskiego miasta trzeba czekać nawet 20-30 minut...a w soboty i niedziele jeszcze dłużej. A samochód jak wiadomo to dodatkowe koszty, choc przy obecnie bardzo rosnących kosztach komunikacji miejskiej zaczynają one byc bardziej oplacalne...

4. Ograniczony dostęp do wszelakiej infrastruktury i dóbr, do miejsc pracy. Na wsi nie ma szpitali, kin, dużych marketów, a także... miejsc pracy dla wszystkich. Także w pobliskich miasteczkach może ich nie być. Trzeba dużo bardziej starać się na mniejszym, ograniczonym rynku pracy. Można by tą sytuację podpiąć pod jakiś lajf surwiwal. Szkoła przetrwania. Przez ograniczoną liczbę miejsc (podaż) pracy, a duży popyt na pewne stanowiska wiele osób nie może znaleźć pracy np. w danym wyuczonym zawodzie. Jeśli ktoś jest np. mgr chemii to pracuje w Rossmannie, bo w promieniu zamieszkania 10 km są tylko 3 firmy w których mógłby ewentualnie znaleźć zatrudnienie, a chętnych 5x więcej. To samo z innymi stanowiskami. W miasteczku powiatowym jest tylko szpital ogólny, brak specjalistycznych. Mieszkańcy wsi i miasteczek zarabiają też mniej niż mieszkańcy duzych miast nawet na tych samych stanowiskach, a więcej np. wydają w sklepach czy na stacjach bo jest mała konkurencja tychże, więc większy monopol. Wszelkie technologiczne dobrodziejstwa cywilizacji docierają też na wiec najpóóźniej. Podam przykład paczkomatu na który w tym roku sie doczekałem, korzystając z owego już od 7 lat w pobliskim miasteczku...

5. dodatkowe obowiązki. Niektórzy piszą że koszenie trawy czy dbanie o ogród...w sumie ja nie dotykam w ogóle tego, bo mam takie podejście że i tak nic z tego nie mam, nikt mi za to nie płaci, to po co? To jest też praca. Moi rodzice się tym zajmują, bo lubią robić coś po nic, jak uprawianie paru grządek, jakiejś małej szklarni, kwiatków na kwietniku..itp. ale są też na emeryturze to moze z nudów lub potrzeby robienia czegokolwiek jeszcze w ogóle. Gdyby spadło to na mnie to bym wszędzie zasiał trawę, raz na miesiąc można przeboleć tą godzine na jej koszenie...kiedyś był jeszcze problem ze śniegiem w zimie, obecnie przez zmianę klimatu na szczęście się już skończył. To też trzeba było obowiązkowo odśnieżać chodnik na ulicy z ktorego poza Tobą korzystali tez sąsiedzi mieszkajacy dalej w tej samej ulicy...

6. konserwacja, jak coś się zepsuje to a. sam musisz sobie radzić, jeśli umiesz to naprawiać, remontowac, itd. lub b. wezwać fachowca, więc w mieście moze i placisz czynsz a na wsi w domu nie, ale jak przyjdzie wydac juz na fachowca czy opał to już robi się konkretna suma jednorazowa

Plusy:

1. stosunkowo blisko na "łono natury", wycieczka rowerem to juz nie wyprawa, parę kilometrów za osade i jesteś prawie jak "w dziczy", gdzie znajdziesz spokój i ukojenie od codziennych nerwów. W mieście trzeba przejechac co najmniej kilka-nascie a czasem i -dzieścia kilometrów żeby wyjechac z terenu zabudowanego

2. zwykle czystsze powietrze, choć u mnie głównie poza sezonem zimowym, gdzie na wsiach wciaz wiekszosc ludzi pali wciąż węglem, bo mieszka w starych domach ze starą instalacją lub ich nie stać na wymiane pieca na gaz i grzanie gazem

3. mniejsza koncentracja populacji....to taka opozycja do punktu 1. "Minusów", w miescie są tłumy na ulicach, w parkach, itd., ludzie gnieżdżą się w klatkach blokowisk jak w mrowisku, takze tu ta wolna przestrzen, mniej ludzi, tez moze miec plusy, bo jest spokojniej, mniej ruchliwie

4. ma się wrażenie że życie płynie "wolniej", chyba dlatego że jest mniejsza koncentracja wszystkiego: ludzi, infrastruktury, przemysłu, kapitału...można życie łatwiej "kontemplować", celebrując każdy dzień.

Ja znajduję więcej minusów zycia na wsi, głównie z powodu punktu 1. czyli ludzi, którzy na wsi są bardziej ograniczeni niż w mieście.

kulibob
22-06-2020, 20:22
Ja poza większym dystansem do szpitala to problemu nie widzę.
-Im dalej od bydła tym lepiej
-Własna dizłaka to w sporej mierze niezależność (żywieniowa i energetyczna)
-Dużo niższe koszty życia
-Basen, gril, hamak i inne pierdoły pod nosem

Jeśli nie jest się corposzczurkiem to tylko dom

Ty nazwałbyś mnie człowiekiem bez ambicji a ja powiedziałbym inaczej moja ambicja mi nato pozwoliła.

vvvv
22-06-2020, 22:02
Ludzie są "zunfikowani", mało jest otwartych umysłów, które jasno deklarują odmienne od małej społeczności poglądy. Na takich wiejskich terenach najłatwiej o prostactwo, warcholstwo i polską "cebulę". Ludzie myślą tu bardzo prostolinijnie, nawet Ci wykształceni, po studiach. Mają proste pobudki, bez większych ambicji. Szczytem i mianem życiowego sukcesu jest tu wprowadzenie w życie zasady "postaw się, a zastaw się", im większy dom, fura, luksus, tym większy szpan i uznanie wśród sąsiadów ze wsi. Jak ktoś nie dąży do tego by mieć "więcej i lepiej", oczywiście w wymiarze materialnym, to jest dziad i nieudacznik. Bo tu mianem statusu jest to jak Ci się wiedzie materialnie w zyciu.
Dokładnie tak samo jak w mieście. Tak mamy.



Ludzie są wciąż też pod wpływem kościoła i lokalnej spolecznosci. Wszystko musi byc jak w jednej "wielkiej rodzinie", moze stąd też takie chorobliwe zainteresowanie sąsiadami i ich wadami, tylko nie sobą samym...

Przecież nie musisz byc pod wpływem kościoła i "somsiadów".




2. brak prywatności, anonimowości. Osiedle takie że każdy dom wg tego samego planu - czyli podobnie do tego do czego się dzisiaj wraca na osiedlach deweloperskich budowanych pod miastami. Wtedy plany były takie i gmina nie zezwalała na inne. Poza tym mała wielkość działek, po 9-10 arów. Od ściany domu do domów sąsiadów po bokach naszego domu jest 9 metrów. Nie żartuję. Po 4,5 metra do/od ogrodzenia. Z przodu do ogrodzenia podobna odległość, tylko że jest ulica, droga, więc do sąsiada z naprzeciwka jest ze 20 metrów. Za domem jest więcej miejsca bo do siatki będzie jakieś 30 metrów, ale znowu za płotem jest sąsiad i od płotu on ma dom już znacznie blizej, jakieś kilka metrów. Właściwie nie ma żadnej prywatności. Jak przyjdzie weekend w lecie to nie idzie wytrzymać: to kosiarki, podkaszarki, grille, rozwydrzone dzieciaki, imprezki, głośna muzyka, smród grilla, ale też kominka...itd. częściowym rozwiazaniem jest u nas żywopłot, tuje, itp. ale domy są 2 piętrowe więc z balkonów i tak można "podglądać" siebie wzajemnie tak jak z okien, a i hałasu czy smrodu to nie likwiduje.

Co to za wiocha jak macie działki 10ar i to zaraz koło siebie? Reszta tak samo jak w mieście.



3. daleko. Wszędzie daleko. Do pracy, kina, szpitala, do marketu innego niż... Groszek i Delikatesy (Biedronka, Lidl, itp.), do znajomych, itd. ...bez samochodu ani rusz. W mieście można jeździć busem, autobusem, tramwajem, nawet codziennie do pracy. Wielu ludzi nie ma prawa jazdy, auta i żyje. Tu musisz mieć auto, bo na bus do pobliskiego miasta trzeba czekać nawet 20-30 minut...a w soboty i niedziele jeszcze dłużej. A samochód jak wiadomo to dodatkowe koszty, choc przy obecnie bardzo rosnących kosztach komunikacji miejskiej zaczynają one byc bardziej oplacalne...

Autko na LPG najlepsze.


5. dodatkowe obowiązki. Niektórzy piszą że koszenie trawy czy dbanie o ogród...w sumie ja nie dotykam w ogóle tego, bo mam takie podejście że i tak nic z tego nie mam, nikt mi za to nie płaci, to po co? To jest też praca. Moi rodzice się tym zajmują, bo lubią robić coś po nic, jak uprawianie paru grządek, jakiejś małej szklarni, kwiatków na kwietniku..itp. ale są też na emeryturze to moze z nudów lub potrzeby robienia czegokolwiek jeszcze w ogóle. Gdyby spadło to na mnie to bym wszędzie zasiał trawę, raz na miesiąc można przeboleć tą godzine na jej koszenie...kiedyś był jeszcze problem ze śniegiem w zimie, obecnie przez zmianę klimatu na szczęście się już skończył. To też trzeba było obowiązkowo odśnieżać chodnik na ulicy z ktorego poza Tobą korzystali tez sąsiedzi mieszkajacy dalej w tej samej ulicy...

Grządka szklarnia to nic? Na tak pewnie 500 dają to po co robić.


6. konserwacja, jak coś się zepsuje to a. sam musisz sobie radzić, jeśli umiesz to naprawiać, remontowac, itd. lub b. wezwać fachowca, więc w mieście moze i placisz czynsz a na wsi w domu nie, ale jak przyjdzie wydac juz na fachowca czy opał to już robi się konkretna suma jednorazowa

No na blokach to za darmo robią jak się coś zdupi. Zresztą to tylko potwierdza że spiździałe społeczeństwo mamy.


Plusy:

1. stosunkowo blisko na "łono natury", wycieczka rowerem to juz nie wyprawa, parę kilometrów za osade i jesteś prawie jak "w dziczy", gdzie znajdziesz spokój i ukojenie od codziennych nerwów. W mieście trzeba przejechac co najmniej kilka-nascie a czasem i -dzieścia kilometrów żeby wyjechac z terenu zabudowanego

2. zwykle czystsze powietrze, choć u mnie głównie poza sezonem zimowym, gdzie na wsiach wciaz wiekszosc ludzi pali wciąż węglem, bo mieszka w starych domach ze starą instalacją lub ich nie stać na wymiane pieca na gaz i grzanie gazem

3. mniejsza koncentracja populacji....to taka opozycja do punktu 1. "Minusów", w miescie są tłumy na ulicach, w parkach, itd., ludzie gnieżdżą się w klatkach blokowisk jak w mrowisku, takze tu ta wolna przestrzen, mniej ludzi, tez moze miec plusy, bo jest spokojniej, mniej ruchliwie

4. ma się wrażenie że życie płynie "wolniej", chyba dlatego że jest mniejsza koncentracja wszystkiego: ludzi, infrastruktury, przemysłu, kapitału...można życie łatwiej "kontemplować", celebrując każdy dzień.

Ja znajduję więcej minusów zycia na wsi, głównie z powodu punktu 1. czyli ludzi, którzy na wsi są bardziej ograniczeni niż w mieście.

W mieście to są dopiero ograniczeni. :lol2:
PS. Gaz to nie jest czyste paliwko.