dostępne w wersji mobilnej muratordom.pl na Facebooku muratordom.pl na Google+
View RSS Feed

alice

"Bziabzia" czyli Alice realizuje marzenia

Oceń ten wpis
[b]Po bardzo, bardzo długiej przerwie spowodowanej:
1. budową domu :)
2. permanentnym brakiem czasu :(
3. awarią dysku w wyniku czego straciliśmy znaczną część tekstu, którą trzeba było jeszcze raz wprowadzić :evil:
itd. itp.
Wreszcie udało się uzupełnić dziennik. UFF.[/b] :P

24.05-31.05 (poniedziałek-poniedziałek)
Sprawa z kredytem nabiera tempa. Mamy już w ręku wyciąg z księgi wieczystej naszej działki i możemy składać dokumenty. Wybór pada ostatecznie na GE Bank Mieszkaniowy, bo jesteśmy ich sprawdzonymi klientami, wszystko ma być załatwione maksymalnie w 2 tygodnie i są szanse na wynegocjowanie niższego oprocentowania. Sporo niższego :o

Ekipa naszych górali kończy prace przy tarasie, słupach i podciągu. Oczywiście nie obywa się bez komplikacji. Co chwila brakuje stali. Kradzież przez ekipę nie wchodzi w rachubę, a jedynie ich nieumiejętność poprawnego wyliczenia zapotrzebowania. Sami zwalają to na karb kierownika budowy, który ich zdaniem, przesadza z ilością zbrojenia.
Decydujemy się zrobić pod częścią tarasu coś w rodzaju piwniczki, gdzie składowane będzie drewno do kominka. Aby zapewnić przewiew, cześć ściany wymurowana zostaje w technologii ażurowej.
[img]http://www.republika.pl/tadeo_s/images/Dom/taras-azur.JPG[/img]
[i]To kiedyś będzie składzik na drewno[/i]

Po wizycie kierownika, do poprawy są schodki w garażu i zewnętrze, jak się później okaże, ten temat jeszcze nie raz powróci.

Pan Władek znowu dał sobie w palnik :x co kończy się telefonem do szefa ekipy i zatrzymaniem robót do jego powrotu z wypadu w rodzinne strony. Na szczęście pojawia się po 2 dniach i po ostrym biciu się w piersi bierze się z resztą zespołu do prawdziwej roboty. Jak się okazuje, jest tylko jedna skuteczna metoda na tego typu pracowników. I choć to z jego strony padła deklaracja rezygnacji z pracy, tym razem Kasia okazała się nieugięta i powiedziała, że godzimy się na rozwiązanie z nimi umowy.
Wiemy czym to grozi w środku sezonu budowlanego, ale z drugiej strony, jak mamy znowu się z nimi użerać to szkoda nerwów. I tak już nie raz sami skaczemy sobie do oczu. Przyznam szczerze, że nie wiem jak mam ocenić naszych górali. Raz potrafi być wszystko w porządku, by za chwilę coś spier….No i Władek. To już osobny rozdział. Chłop jest bardzo miły i sympatyczny, potrafi też bardzo czysto murować, ale ma pociąg do napojów wyskokowych. Podobno w poprzednim sezonie nie wykazywał takich ciągotek.

Jak zwykle po rozmowie z Kasią, Stasio - szef budowlańców - każe dać sobie czas do namysłu. Naszej decyzji już jednak nie zmienimy.
W tak “przyjemnej” atmosferze zbliżamy się do końca prac na etapie parteru. Tym razem nie zapominamy o doprowadzeniu dodatkowej rury powietrznej do przyszłego kominka. Ekipa się spieszy, co wytykam ich szefowi, obawiając się o jakieś nieprzewidziane wpadki. No i niestety wykrakałem. W sobotę 29 maja od świtu chłopaki murowali ściany od drugiej części tarasu (przy salonie), by w godzinach południowych [b]ZACZĄĆ JUŻ ZAGĘSZCZANIE [/b]pod przyszłą wylewkę. Jak myślicie, co się stało? Oczywiście zaprawa nie zdążyła do końca związać i jedna ze ścian (na szczęście ta krótsza) zaczęła się wybrzuszać.
Potrzebna była natychmiastowa interwencja w postaci błyskawicznego zbicia szalunku i podparcia ściany. Uff, pomaga.

W takich momentach w człowieku budzą się normalnie instynkty mordercy :evil: :evil: :evil: :evil: :evil: :evil:
Udusiłbym gołymi rękoma. Już nawet nie będę rozwodził się nad tym, że przy okazji panowie zalali przy odpalaniu zagęszczarkę ta skutecznie, że trzeba ją było wymienić na nową. Oczywiście my musieliśmy za to wysłuchać w wypożyczalni. Chyba jedynie z uwagi na fakt, że wypożyczalnia znajduje się rzut beretem od domu teściów i jesteśmy ich stałymi klientami, nie musimy płacić za zepsute narzędzie.

Żeby zobrazować atmosferę w jakiej przyszło nam spędzić końcówkę maja przytoczę jeszcze jedną anegdotę. Facet, który od początku zajmował się obsługą koparkowo-wywrotkową naszej budowy miał przy pomocy koparki powrzucać piasek pod wylewkę tarasu. Stwierdził, że można użyć do tego celu materiał jaki znajduje się pod warstwą humusu na działce, zamiast przywozić go z zewnątrz. Piasek jest naprawdę dobry, tak więc do części jakościowej jego pomysłu nie mieliśmy zastrzeżeń. Zwłaszcza, ze piasek ten podłożony był tylko do połowy wykopu, reszta, czyli cała górna warstwa, pochodzić miała i tak z dowozu – oczywiście, to on go dostarczał. Zabrał się więc raźno do roboty, wykopał ogromny, głęboki na jakieś 2-3 metry dół (doprowadzając ten fragment działki do postaci księżycowej) i…….UWAGA. Czy ktoś się domyśla? Brawa dla tych, którym w głowie tylko kwestie materialne. Tak. Pan zażyczył sobie dodatkową zapłatę za wyrównanie terenu. Bezczelność ludzka nie zna granic. Do jasnej cholery, przecież nikt mu nie kazał demolować działki, to był jego autonomiczny pomysł, bo nie chciało mu się dowozić brakującego surowca. Gdyby go przywiózł dostałby swoją działkę, a tak….ma tupet, to trzeba przyznać :x
[img]http://www.republika.pl/tadeo_s/images/Dom/taras-kopara.JPG[/img]
[i]Kto pod kim dołki itd….[/i]

Udajemy się na zasłużony niedzielny odpoczynek. Do poniedziałku, mamy taką nadzieję, zaprawa tarasu stanie się już monolitem, co pozwoli zrobić wylewkę. Pierwszy roboczy dzień nowego tygodnia upływa budowlańcom na kończeniu szalunków do słupów i podciągu. Ich szef informuje nas, że przespał się ze sprawą rozwiązania umowy i jest chętny do dalszej współpracy. Sorry, ale za późno. Jak się okaże na drugi dzień, mieliśmy, a właściwie Kasia – nosa. Ach ta kobieca intuicja. Ale po kolei…
Tagi - katalog słów kluczowych: Brak Edytuj Tagi
Kategorie
Dzienniki Budowy na Forum