dostępne w wersji mobilnej muratordom.pl na Facebooku muratordom.pl na Google+
View RSS Feed

gaga2

Z Muratorem w r?ku

Oceń ten wpis
mury, mury, mury....
To niesamowita radocha patrzeć, jak nasz domek rośnie w oczach. Najpierw były ściany fundamentowe - ale mieliśmy frajdę - J. jeździł codziennie na budowę, robił setki fotek a potem przesyłał mi mailem do pracy. Swoją drogą to mieliśmy świetny pomysł - zimą kupiliśmy taki aparacik cyfrowy za 300 zł, akurat na potrzeby budowy, no i teraz J. fotografuje jak najęty, fotki przesyła do mnie i do inspektora nadzoru. Tak więc budowa z mojego punktu widzenia jest bardziej wirtualna niż realna. Niestety przez te wyjazy na budowę J. nadgania zaległości w pracy wieczorami - po położeniu dzieci spać znika i wraca czasami i o północy. Chyba długo tak nie pociągniemy...
A na budowie ruch, że hej. Zaraz po wybudowaniu ścianek fundamentowych - zbrojenie wieńca na ściankach i płyt tarasu i ganku. Ależ tam jest tego żelastwa... Na dzień przed odbiorem zbrojenia pojechaliśmy do Imielina nacieszyć się widokiem. No to cieszę się i cieszę, ale coś mi nie pasuje - czy aby to zbrojenie tarasu i ganku ma leżeć bezpośrednio na piachu - bez chudziaka? Coś to nie tak... O tym wszystkim pomyślałam dopiero w nocy, nie mogłam spać, a projekt był w samochodzie. Nie chciało mi się wstawać w nocy i chodzić po osiedlu. Ale rano opowiedziałam o moich wątliwościach J. - to on miał być obecny przy odbiorze. Szczęśliwie J. na odbiór zbrojenia i deskowania zaprosił naszą pania konstruktor, bo inspektor był na wczasach. I dobrze zrobił - okazało się, że miałam rację - to zbrojenie na płytach tarasu i ganku nie powinno leżeć na piachu - bez podkładu betonowego. Zgodnie z projektem miał to być rodzaj stropu, a wyszło coś w rodzaju podłogi na gruncie. Po konsuktacji pani konstuktor wymyślono rozwiązania zastępcze - folia pod zbrojenie plus odwodnienie płyty tarasu i coś jeszcze - i dano zgodę na betonowanie. Tym razem chcieliśmy być przy tym obecni. Betoniarka się spóźniała, wreszcie o szóstej telefon - beton jedzie na budowę. No to my pakujemy dzieci do auta -i na budowę. Ach, co to był za widok, beton się leje, pompa na ponad 30 m, dzieci zachwycone, nasz mały nie wie co ze sobą zrobić z radości, mała lata dokooła i popiskuje... sama radość...
Niestety - beton przyjechał tak późno, że prace skończono dopiero po 22.00. J. miał wątpliwości, czy w takich warunkach zachowano wymiary i poziomy, zawezwał więc geodetów, ci pomierzyli nasze wieńce - i okazało się, że mamy różnice poziomów ok. 4 cm na jednej ze ścian - dł. 12 m. Reszta ok. Podobno tę różnicę mają wyrównać zaprawą przy murowaniu ścian parteru. Teraz chwalę sobie decyzję, że nie zdecydowaliśmy się na porotherm na cienkich spoinach... Jednak kultura wykonawstwa ma tu wiele do powiedzenia. Co z tego, że wymiary wieńców były - przed zalewaniem - oznaczone przez geodetów czerwonym sznurkiem - skoro tego sznurka nie było widać po godz. 20.00 ? teraz wiem, że należało raczej odmówić betorniarkę i zabronić zalewania wieńców po 18.00. Mądry Polak po szkodzie.
Do wybudowania murów parteru jeszcze daleko - najpierw zasypywanie i ubijanie piasku, ocieplenie fundamentów styropianem, wybudowanie ścianki dociskowej itp.
Ubijanie piasku to osobna opowieść, ale reszta prac ruszyła do przodu, i tak oto nagle na naszej działce zaczęły rosnąć prawdziwe mury... nasza euforia sięgnęła zenitu, J. dzwonił do mnie do pracy w różnych dziwnych godzinach, ja rzucałam wszystko - i do samochodu - na budowę. W ciągu 10 dni powstały ściany naszego domku. Victoria!!!
tylko..... mały problem.... my o naszym domku mówimy z czułością - "domek" tymczasem - nasi sąsiedzi - dotychczas bardzo pozytywnie nastawieni - zaczęli coś przebąkiwać o budowli rozmiarów hotelu... czy pałacu... :oops: ... nawet tłumaczenie - że to dom parterowy - jakoś nie przemawia...
Tagi - katalog słów kluczowych: Brak Edytuj Tagi
Kategorie
Dzienniki Budowy na Forum