dostępne w wersji mobilnej muratordom.pl na Facebooku muratordom.pl na Google+
View RSS Feed

braza

Lekko pokręcona droga do Uroczyska

Oceń ten wpis
Sobota! I w taki dzień pobudka o koszmarnej godzinie – 05:45!! Jakie to szczęście, że mieszkanie mam takie małe, bo nie wiem czy bez komplikacji dotarłabym do kuchni. Ledwo rozbudzona odrobina inteligencji pozwala mi bezkolizyjnie włączyć czajnik i zaparzyć sobie kawy – z każdym jej łykiem inteligencja jakby rosła… jakby, chociaż ociężale.
Pakuję termos z kawą do plecaka, po namyśle dorzucam 4 kubki – chętnych do kawy może być więcej.
Jedziemy na uroczyste przekazanie kluczy do domu!! Pogoda niezbyt optymistycznie nastrajająca, czarne chmury wiszą nad głowami i zimno, ale mimo to słońce dzielnie przedziera się chwilami przez te czarne "ostęp" i podświetla drogę! Obie z Panią gadamy o bzdetach jednak wraz z rosnącą ilością przebytych kilometrów rośnie w nas też ochota do pogadania o czymś poważniejszym ... no to omawiamy różne sprawy związane z przekazaniem domu i posiadłości. Gęba mi się nie zamyka, mam mnóstwo pytań ale ... cały czas mam wrażenie, że właściwie mnie to nie dotyczy, że to nie moja sprawa, po ki gwizdek ja się tak wygłupiam???!!!
Z drogi zgarniamy za sobą jeszcze mojego znajomego, który ma obejrzeć dom i określić się w sprawie jego odświeżenia. I znowu się zastanawiam, po co ja Go ciągnę???!!!
Jesteśmy na miejscu! Krótki i zupełnie bezproblemowy - pomimo rzęsistej nocnej ulewy, której ślady widoczne były już od jakiś 30-40 km - przejazd przez las i .... przed oczami, tam gdzie w marcu było widno i przejrzyście, ukazuje się zielona ściana.



Zapiera mi dech! Pomimo chmur, braku słońca i przejmującego wiatru jest pięknie!!!
Pani zatrzymuje się na ganku przed domem, wyjmuje z torebki pęk kluczy i podaje mi go z lekkim uśmiechem. Trzymam w ręku kupę brzydkiego żelastwa i ... jasna cholera!!! Dociera oto do mnie, że to jest mój dom, moja kupa paskudnego żelastwa i tym paskudnym żelastwem otworzę zaraz drzwi a za nimi jest nasz cudowny własny świat!!!!! Matkooooo, klucha mi jakaś w gardle urosła, oczy podejrzanie zwilgotniały ... no kretynka!!!!
Weszliśmy do środka, we własnej kuchni, na własnym stole postawiłam termos z kawą, ciepnęłam plecak na moje własne krzesło i … zostałam sprowadzona do parteru rzeczowym głosem Pani zaczynającej udzielać mi instruktażu, "jak nie robić, żeby nie pójść z dymem w czasie gotowania obiadu" :wink: No i po wzruszeniach :-? :wink: I tak wszystkiego nie zapamiętałam, ale co tam, z dymem nie pójdę, zbyt silny instynkt samozachowawczy we mnie siedzi, poza tym na miejscu Jest Pan A. - złoty człowiek, znający się na wszystkim i do tego posiadający konie - całe 5 sztuk!!!!
Zlazłam te nasze włości, pomimo koszmarnie dużej i jeszcze bardziej koszmarnie mokrej trawy, czułam jak w butach zaczyna mi chlupotać woda i zachwycałam się każdą gałązką, każdą szyszką ... mało, każdym listkiem!!!!!
Modrzew zrobił się dostojny, piękny wręcz błyszczy klasą i rasową urodą...

... jeno mi się w kadrze za bardzo nie zmieścił :-?
Zieleń jest wszechobecna, spomiędzy niej przebijają czerwienie, biel i fiolet przekwitających już tutaj, niestety, bzów. Tonie w niej wszystko - studnia, wolnostojący taras i dom.



Nasz cudo, nasze magiczne miejsce, nasz azyl!!!!






Po jakiejś wrednie krótkiej godzinie zostałam brutalnie ściągnięta na ziemię, że czas na powrót!!! Jaki powrót???? Nie mam zamiaru się stąd ruszać!!!!!! Dopiero mgliste wspomnienie jakiejś dwunastolatki ze smutkiem w oczach wpatrującej się w zamknięte na głucho drzwi małego mieszkanka i jeszcze smutniejszych oczu psuki wlepionych w ten sam punkt (czyli drzwi) przywołało mnie do porządku. No tak .... psia krew!!!

Czy można czegoś zazdrościć kubkom, zwykłym, kamionkowym kubkom????
A można, qurna, można!!!!! One tam zostały, szczęściarze!!!!!!
Tagi - katalog słów kluczowych: Brak Edytuj Tagi
Kategorie
Dzienniki Budowy na Forum