dostępne w wersji mobilnej muratordom.pl na Facebooku muratordom.pl na Google+
View RSS Feed

braza

Lekko pokręcona droga do Uroczyska

Oceń ten wpis
Zaczęło się bardzo niewinnie – akcja ratownicza Berberysa. Wykopać, wkopać z powrotem – pikuś, 15 minut pracy! I pewnie tak by było, gdybym nie usiadła na schodkach tarasu w celu zrobienia zdjęcia. Mój wzrok padł na dom i totalny bajzel – efekt niszczycielskiej pracy mojego Taty. Głupia … durna … kretyńska myśl przewinęła mi się jak błyskawica: „A może by tak to sprzątnąć?” Grabie na moje nieszczęście stały tuż obok … i zaczęło się!! Uprzątnięcie odciętych części to bułka z masłem, ale w ziemi pozostało jeszcze mnóstwo korzeni. Trzeba to wywalić, przecież nie będą mi psuły humoru!!! Pomroczność jasna mnie ogarnęła, idiotka do kwadratu albo i więcej!! Szpadel też stał obok – nie mógł on przynajmniej być po mojej stronie i stać gdzieś dalej …? Bój to był zażarty!!! Korzenie wiły się, rzucały na mnie, oplatały swoimi mackami, ale ja dzielnie trwałam na stanowisku!!! Odnoszę dziwne wrażenie, że te śliczniusie roślinki wijące się wdzięcznie po ścianach domu uwiły sobie cieplutkie gniazdko pod fundamentami … W tak zwanym między czasie dzwonił Szanowny, jak usłyszał, co robię to szybko przypomniał sobie, że ma bardzo ważną rzecz to zrobienia … ehhhhh …
Wszystko na szczęście ma swój koniec, po katorżniczej pracy – zastanawiałam się, dlaczego jest mi tak potwornie gorąco, a ja miałam na sobie bluzę polarową; w zaciekłości nawet nie pomyślałam, żeby ją zdjąć – spojrzałam z góry na swoje dzieło i zamarłam! W ziemi sterczał dalej, dumnie wypinając pierś, pojedynczy korzeń!!! O tyyyyy…. Około kwadrans trwała walka, to bydlę mnie jednak pokonało – na razie!!!!

Zapaliłam papieroska … zaciągnęłam się dymem … popatrzyłam przeciągle na bydlaka i powiedziałam: „Ja tu wrócę!!! Zniknie ci ten głupawy uśmieszek z gęby”.
W poniedziałek jadę po randap (czy jak on tam się nazywa).
Zadowolona z siebie odstawiłam narzędzia (znowu blisko ... to jakaś choroba jest :-? ) i zasiadłam do zdawania relacji.
No to balecik ... tfuuu ... fotorelacja:

uratowany (boszszeee mam nadzieję, że nie zrobiłam mu niedźwiedziej przysługi
:roll: ) berberysik:



i obraz po akcji "oczyszczanie terenu"



Nawet pigwowiec na coś się przydał, chociaż to nie jest nalewka :wink:


Czekając na Golkota
Tagi - katalog słów kluczowych: Brak Edytuj Tagi
Kategorie
Dzienniki Budowy na Forum