dostępne w wersji mobilnej muratordom.pl na Facebooku muratordom.pl na Google+
View RSS Feed

Ela_i_Maciek

Dziennik budowy Eli i Maćka, czyli Gemini dla Bliźniąt

Oceń ten wpis
No to teraz będzie historyjka obrazkowa :)

W sobotę, 7/10/2006, zjechała na budowę prawie cała rodzina (rodzice Eli, moi i mój brat). Brakowało tylko Szwagra ;). Wszyscy z dumą podziwiali, jak naszej ekipie sprawnie idzie szalowanie ław fundamentowych.

Widok, który ukazał się ich oczom (plac budowy z Wielką Dziurą w Ziemi ;)), zamieszczam na zdjęciach poniżej.



Niestety nie mamy zdjęć działki sprzed wykopu... Trudno pewnie uwierzyć, ale cała była porośnięta dębami (ze 20 sztuk) i akacjami. Jak widać na obrazkach powyżej, wszystko zniknęło. Bardzo nam z tym źle bo nikt z nas nie zdawał sobie sprawy z tego, jakiej dewastacji w zieleni dokona ekpia... My myśleliśmy, że wykop pod ławy to wykonuje się ręcznie po liniach ław... I tu spotkała nas przykra niespodzianka. Okazało się, że na plac wjechała WIELKA KOPARA, która swoją 2-metrową łychą wywaliła wszystko do góry nogami zostawiając po sobie Wielką Dziurę w Ziemi i hałdy piachu po bokach. Cóź, na szczęście mieliśmy zgodę z urzędu dzielnicy na wycinkę drzew pod dom...

Nie wiemy co zrobić z jednym fantem. Wszystkim najbardziej żal pięknej brzozy, która rośnie dokładnie w samym środku naszego przyszłego wjazdu do garażu...



Myślimy czy nie przygotować wjazdu do garażu pod skosem... ale to nam znacznie ograniczy dopuszczalne rozmiary samochodów. Ciężki wybrór. Ratować 40-sto letnią brzozę, czy kupić większe auto. Jakieś rady?

Drzewo rośnie ok. 5-5,5 m od bramy garażowej (jeden pień jest dokładnie w linii ogrodzenia, drugi wchodzi nieco na działkę). Od brzozy do bocznej granicy działki też jest jakieś 5 metrów. Myślimy o bramie skrzydłowej (bo przesuwanej ze względu na brzozę, to na pewno nie da się zainstalować) i podjeździe idącym od rogu działki do samej bramy).

Bardzo chcielibyśmy uratować to drzewo!
Tagi - katalog słów kluczowych: Brak Edytuj Tagi
Kategorie
Dzienniki Budowy na Forum