dostępne w wersji mobilnej muratordom.pl na Facebooku muratordom.pl na Google+
Strona 3 z 13
Pokaż wyniki od 41 do 60 z 256
  1. #41

    Domyślnie

    Tomek Żółtko - jakże cudowny głos, nie można tego piękniej zaśpiewać...

    Dawnych mistyków ludzkiej duszy pieśń
    Księżyca ciemna strona
    Słońce zabija na raty nas w nadfiolecie
    Schodami do nieba zacząłem się piąć
    tam nie ma autostrady
    Myślę o Tobie, a ptakiem jest myśl
    Zbytek słów...
    Me światy są obce, bez nocy i dnia
    tam wiersze z obłędu powstają
    Lecz póki tu jestem - proszę kochaj mnie...

    Dotykaj mnie...
    Dotykaj delikatnie, bezszelestnie ciepłem palców
    Dotykaj aksamitnie, rzęs pokłonem nie przestawaj
    Dotykaj całowaniem i oddechem tak jak lubisz
    Dotykaj smugą włosów niby muslin bólowi zadaj ból.

    Wiem, że chcesz wspólnych snów
    Dam ci je! Nie bój się, nie bój się
    Kochaniem samotność można wypić do dna choć to trudne
    Miłość prawdziwą daje tylko Bóg i zrozumienie
    Wszędzie Go szukam, dla Niego chcę żyć wbrew potępieniom
    Tęsknię za ciszą bezludnych wysp dzikich plaż...
    me światy są obce, bez nocy i dnia tam wiersze z obłędu powstają
    Lecz póki tu jestem - proszę kochaj mnie...

    dotykaj mnie...

    Dziwne jest piękne - wciąż twierdzę tak gorsząc dewotów
    Na urodziny sam sobie dziś dam znak pokoju
    Kochaniem samotność można wypić do dna choć to trudne
    Wiem, że chcesz wspólnych snów
    Dam ci je! Nie bój się, nie bój się
    Więcej nic mów tylko przytul się...

    dotykaj mnie...

    I więcej nic nie mów tylko kochaj mnie...
    Jestem twój...

  2. #42

    Domyślnie

    Ależ się tu romantycznie i Walentynkowo zrobiło





    Skaldowie, LP Cała jesteś w skowronkach, rok 1969.
    Strona druga, utwór ostatni.



    Jeszcze przed chwilą
    (muz. Andrzej Zieliński, sł. Leszek A. Moczulski
    gościnnie Maryla Rodowicz)


    Jeszcze przed chwilą byłaś u mnie
    I nic się nie zmieniło tu
    Te same w oknie pelargonie
    Te same kwiaty kwitną znów

    I zostawiłaś trochę ciszy
    Którą rozumiem tylko ja
    A ona stoi w tym pokoju
    A ona twoje rysy ma

    Przyniosłam jeszcze trochę słońca
    Razem z kwiatami na twój stół
    Abyś pomyślał choć przez chwilę
    Że nic się nie zmieniło tu

    I zostawiłam tam na stole
    Nienapisany długi list
    I zostawiłam obok ciebie
    To puste miejsce więcej nic

    Te same w oknie pelargonie
    Te same kwiaty kwitną znów
    Jak bym na chwilę tylko wyszła
    Jak by się nie zmieniło tu

  3. #43

    Domyślnie




    NICO (Christa Päffgen) [1938-1988]

    I Jej niski, ciepły, trochę chropowaty głos..




    Nico and The Faction, LP Camera Obscura , rok 1985.



    My Funny Valentine


    My funny valentine
    Sweet comic valentine
    You make me smile with my heart

    Your looks are laughable
    Unphotographable
    Yet you're my favourite work of art

    Is your figure less than Greek?
    Is your mouth a little weak?
    When you open it to speak, are you smart?

    But don't change your hair for me
    Not if you care for me.
    Stay little valentine, stay!

    Each day is Valentine's Day.

    Is your figure less than Greek?
    Is your mouth a little weak?
    When you open it to speak, are you smart?

    But don't change your hair for me
    Not if you care for me
    Stay little valentine, stay!

    Each day is Valentine's Day.




    Moja śmieszna Walentynko

    Śmieszna moja Walentynko
    Moja słodka Walentynko
    Myśląc o Tobie w duszy się śmieję

    Wyglądasz śmiesznie
    Bardzo pociesznie
    Lecz ulubionym jesteś mi dziełem

    Czy figura Twa ułomna?
    Czy czasami brak Ci słowa?
    Gdy pytają o odpowiedź
    Czy mądrego masz co w głowie?

    Nie zmieniaj dla mnie uczesania
    Nie, jeśli dobre masz o mnie zdanie
    Zostań, jaka jesteś
    Moja mała Walentynko

    Każdy dzień jest dniem zakochanych


    przekład - Magdzia (wg Autorki "baaaaardzo wolne tłumaczenie", wg mnie urocze )




    Moja zabawna Walentynko

    Moja zabawna Walentynko
    Rozkoszna, śmieszna Walentynko
    Sprawiasz że serce me raduje się

    Wyglądasz tak zabawnie
    Nieprawdopodobnie
    Uwielbiam na ciebie patrzeć

    Czemu tak kurczysz się w sobie ?
    Czy jesteś zbyt słaby, by mówić ?
    Gdy otworzysz wreszcie usta, czy powiesz mi coś ?

    Ale nie zmieniaj swych włosów dla mnie
    Nie, jeśli zależy ci na mnie.
    Pozostań małą Walentynką, pozostań!

    Każdy dzień jest jak Walentynki


    przekład - ponury63 (ponury jak zwykle)



    Nico

  4. #44

    Domyślnie

    Tu piosenka, którą Lou Reed napisał dla Nico


    Okładka - pierwsza i druga [słynna - zaprojektowana przez Andy Warhola] wersja




    The Velvet Underground & Nico, rok 1967



    I'll be your mirror
    (Lou Reed)


    I'll be your mirror
    Reflect what you are, in case you don't know
    I'll be the wind, the rain and the sunset
    The light on your door to show that you're home

    When you think the night has seen your mind
    That inside you're twisted and unkind
    Let me stand to show that you are blind
    Please put down your hands
    'cause I see you

    I find it hard to believe you don't know
    The beauty that you are
    But if you don't let me be your eyes
    A hand in your darkness, so you won't be afraid

    When you think the night has seen your mind
    That inside you're twisted and unkind
    Let me stand to show that you are blind
    Please put down your hands
    'cause I see you

    I'll be your mirror




    Będę Twym lustrem

    Będę Twym lustrem
    Pokażę, jaka jesteś, jeśli sama tego nie wiesz
    Będę wiatrem, deszczem i zachodem słońca
    Światłem w oknie, gdy jesteś w domu

    Gdy myślisz, że noc poznała Twe myśli
    Że w środku jesteś pokręcona i szorstka
    To powiem Ci, że jesteś ślepa
    Opuść dłonie, proszę
    Bo ja Cię widzę

    Trudno mi uwierzyć w to, że nie wiesz
    jak jesteś piękna
    Lecz jeśli nie pozwolisz mi być Twymi oczami
    dłonią w ciemności, abyś się nie bała

    Gdy myślisz, że noc poznała Twe myśli
    Że w środku jesteś pokręcona i szorstka
    To powiem Ci, że jesteś ślepa
    Opuść dłonie, proszę
    Bo ja Cię widzę

    Będę Twym lustrem


    przekład - Magdzia





    Będę Twym odbiciem

    Będę Twym odbiciem
    Pokażę Ci coś, czego o sobie nie wiesz
    Będę wiatrem, deszczem i zachodem słońca
    Światłem które lśni, kiedy jesteś w domu

    Myślisz, że jesteś niepoznana jak noc ?
    Że w sobie jesteś pokrętna i niedobra ?
    Pozwól mi pokazać Ci, jak bardzo się mylisz
    Opuść swe dłonie, ja i tak Cię widzę...

    Nie wierzę, że nie wiesz o tym
    Że w Tobie jest piękno
    Ale, jeśli nie pozwalasz mi być Twoimi oczami
    Pomocną dłonią w ciemności, byś się nie bała...

    Myślisz, że jesteś niepoznana jak noc ?
    Że w sobie jesteś pokrętna i niedobra ?
    Pozwól mi pokazać Ci, jak bardzo się mylisz
    Opuść swe dłonie, ja i tak Cię widzę...

    Będę Twym odbiciem


    przekład - ponury63

  5. #45
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!MISS FORUM MURATORA 2005NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZEFORUMOWICZ WIELKI SERCEM Avatar tola
    Zarejestrowany
    Apr 2003
    Posty
    16.253

    Domyślnie

    27.10.1984




    .....Ty, co podburzasz i przechodzisz
    między rozkwitaniem pąka i linoskoczkiem
    bądź tym, dla którego....
    motyl muska przydrożne kwiaty.
    Obyś mógł zachować w wietrze swych gałęzi
    prawdziwych przyjaciół......



    ....ktoś mówił.....
    może lepiej i prościej - nie wiedzieć,
    ktoś inny powiedział....
    może lepiej w nurt się zanurzyć
    i...nic nie mówić, nie mówić - a płynąć....


    Kocham Cię, powtarza wiatr
    wszystkiemu, w czym budzi życie.
    Kocham Cię, a Ty żyjesz we mnie.
    Słowo...burza...lód i krew....
    ukształtują się na koniec
    ...w szron wspólny...

    Podążam na Twoje spotkanie
    wśród samotni mrozu.
    Twoja lampa jest różowa
    i skrzy się wiatr
    zapada próg wieczoru...

    Śniegu, dziecięcy kaprysie,
    słońce, które znasz tylko zimę...
    aby stać się gwiazdą
    schrońcie się u progu
    mego kamiennego więzienia,
    moja krótkowzroczność nie zna więzów,
    pocałunki oporu, twoje rozpuszczone cząstki
    tworzą nagle ciało bez spojrzenia.
    Lawino moja odwrotna
    zwiazana w całość.....wieczerzo na wietrze...


    Ty jesteś lampą, jesteś nocą...
    To okno w dachu - dla Twego spojrzenia,
    deska - dla Twego zmęczenia,
    gwiazdka wody - dla Twego pragnienia,
    ściany - dla Tego.....którego na świat wydaje światło....

  6. #46

    Domyślnie




    Skaldowie, LP Od wschodu do zachodu słońca, rok 1970.



    Od wschodu do zachodu Słońca
    (sł. Leszek A. Moczulski)


    Za chwilę wzejdzie słońce, za chwilę nowy dzień
    Gołębie ponad miastem, za chwilę zbudzą się
    Powoli wschodzi słońce i wschodzi zieleń drzew
    Ulice, domy, miasta za chwilę zbudzą się

    Wstańcie ludzie, otwórzcie już oczy, na niebie słońce wysoko
    Komu pałac, komu salon, a komu niebo nad głową
    Wstańcie ludzie, otwórzcie już oczy, na niebie słońce wysoko
    Kto w lektyce, komu powóz, kto będzie chodził piechotą

    Za chwilę zajdzie słońce, znów skończy się dzień
    Za chwilę w pierwszych oknach lampy zapalą się
    Za chwilę zajdzie słońce i zgaśnie zieleń drzew
    A jutro znów nad miastem gołębie zbudzą się

    Wstaną ludzie, otworzą oczy, na niebie słońce wysoko
    Komu pałac, komu salon, a komu niebo nad głową
    Wstańcie ludzie, otwórzcie już oczy, na niebie słońce wysoko
    Kto w lektyce, komu powóz, kto będzie chodził piechotą

  7. #47

    Domyślnie




    Kult, LP Muj wydafca, rok 1994.



    Gyöngyhajú Lány
    (sł. ktoś tam z Omegi , muz. Omega)


    Egyszer a Nap úgy elfáradt
    Elaludt már zöld tó ölén
    Az embereknek fájt a sötét
    O megsajnált, eljött közénk

    Igen, jött egy gyöngyhajú lány
    Álmodtam, vagy igaz talán
    Így lett a föld, az ég
    Zöld meg kék, mint rég

    A hajnal kelt, o hazament
    Kék hegy mögé, virág közé
    Kissé elfáradt, mesét mesélt
    Szép gyöngyhaján alszik a fény

    Igen, élt egy gyöngyhajú lány
    Álmodtam, vagy igaz talán
    Gyöngyhaj azóta mély
    Kék tengerben él

    Mikor nagyon egyedül vagy
    Lehull hozzád egy kis csillag
    Hófehér gyöngyök vezessenek
    Mint jó vándort fehér kövek

    Ébredj gyöngyhajú lány
    Álmodtam, vagy igaz talán
    Lámpák gyöngye vezet
    Ég és föld között



    Dziewczyna o perłowych włosach

    Pewnego razu słońce tak się zmęczyło,
    że zasnęło na łonie zielonego, głębokiego jeziora.
    Ludzi bolała ciemność, ona się zlitowała,
    przyszła między nas.

    Oto idzie dziewczyna o perłowych włosach
    (śniłem, a może to była prawda)
    i tak ziemia i niebo stały się
    zielone i niebieskie, jak dawniej.
    Oto idzie dziewczyna o perłowych włosach
    (śniłem, a może to była prawda)

    Świt wstał, ona poszła do domu
    za niebieską górą, pośród kwiatów.
    Mały niebieski słoń opowiada bajki,
    w pięknych perłowych włosach śpi światło.

    Tak, żyje dziewczyna o perłowych włosach
    (śniłem, a może była to prawda).
    Perłowe włosy od tego czasu
    dawno sięgnęły głębokiego morza.
    Tak, żyje dziewczyna o perłowych włosach
    (śniłem, a może była to prawda).

    Kiedy jesteś bardzo samotny,
    spadnie dla ciebie mała gwiazdka,
    śnieżnobiałe perły niechaj cię prowadzą,
    jak dobrego wędrowca białe kamienie.

    Obudź się, dziewczyno o perłowych włosach!
    (śniłem, a może była to prawda).
    Na nas czeka za swoimi perłami
    między niebem a ziemią.

    Tak, zaprasza dziewczyna o perłowych włosach
    (śniłem, a może była to prawda),
    na mnie czeka za perłami, między niebem a ziemią.
    Tak, zaprasza dziewczyna o perłowych włosach
    (śniłem, a może była to prawda).





    Na zachód!
    (sł. Kazik Staszewski, muz. Kult)


    To miejsce w którym jestem opuściły
    Pomroki już wyraźnie
    W stolicach tego świata dachy domów
    Sięgają nieba mocy

    O jak dobrze czuć się można
    Gdy tylko wstaje wokół nowy dzień

    Na zachód!

    A dopóki noc dookoła,
    Dopóty siedzieliśmy tam w siedmioro
    I patrz jeden poszedł spać,
    To reszta po schodach zsunęła się na miasto
    I chciałbym iść tak rozmawiać
    Wąchać, słuchać, patrzeć i oddychać
    Ze wszystkimi tymi z którymi
    Dane miałem szczęście w życiu się spotkać

    A tu...
    Z niedzieli dwadzieścia cztery, cztery
    Nazajutrz dwadzieścia pięć
    Z niedzieli dwadzieścia cztery, cztery
    Nazajutrz dwadzieścia pięć

    To jest niedobrze że już słychać
    Ptaki które budzą się o świcie
    Jest jeszcze parę minut
    Ale wkrótce trzeba będzie się rozstać
    Więc złap taksówkę jest nas tyle
    Jechać trzeba dość daleko w sumie
    Do ludzi się przywiązuję
    I potem z nimi rozstać się nie umiem

    Z niedzieli dwadzieścia cztery, cztery
    Nazajutrz dwadzieścia pięć
    Z niedzieli dwadzieścia cztery, cztery
    Nazajutrz dwadzieścia pięć

    Nad ranem tu dziś, czy może być
    Smutek w radości
    Na drodze ku lśnieniu samolot na niebie
    Zawsze będę pamiętał Ciebie
    Ku słońcu ku niebu na zachód, na wschód
    Taki dzień bez wiary w cud
    Ku słońcu ku niebu na zachód, na wschód
    Pierwszy dzień u wrót
    Na zachód!

  8. #48

    Domyślnie




    Grzegorz Ciechowski [1957 - 2001], LP Tak tak, rok 1988.




    Nie pytaj o Polskę

    to nie karnawał
    ale tańczyć chcę
    i będę tańczył z nią po dzień
    to nie zabawa
    ale bawię się
    bezsenne noce senne dnie

    to nie kochanka
    ale sypiam z nią
    choć śmieją ze mnie się i drwią

    taka zmęczona
    i pijana wciąż
    dlatego nie
    NIE PYTAJ WIĘCEJ MNIE

    nie pytaj mnie dlaczego jestem z nią
    nie pytaj mnie dlaczego z inną nie
    nie pytaj mnie dlaczego myślę że
    że nie ma dla mnie innych miejsc

    nie pytaj mnie co ciągle widzę w niej
    nie pytaj mnie dlaczego w innej nie
    nie pytaj mnie dlaczego ciągle chcę
    zasypiać w niej i budzić się

    te brudne dworce
    gdzie spotykam ja
    te tłumy które cicho klną
    ten pijak który mruczy coś przez sen
    że PÓKI MY ŻYJEMY ona żyje też

    NIE PYTAJ MNIE
    NIE PYTAJ MNIE
    C0 WIDZĘ W NIEJ

    nie pytaj mnie co ciągle widzę w niej
    nie pytaj mnie dlaczego w innej nie
    nie pytaj mnie dlaczego ciągle chcę
    zasypiać w niej i budzić się

    nie pytaj mnie dlaczego jestem z nią
    nie pytaj mnie dlaczego z inną nie
    nie pytaj mnie dlaczego myślę że
    że nie ma dla mnie innych miejsc

    nie pytaj mnie dlaczego jestem z nią
    nie pytaj mnie dlaczego z inną nie
    nie pytaj mnie dlaczego myślę że
    że nie ma dla mnie innych miejsc

    nie pytaj mnie co ciągle widzę w niej
    nie pytaj mnie dlaczego w innej nie
    nie pytaj mnie dlaczego ciągle chcę
    zasypiać w niej i budzić się

    ... nie pytaj ...
    ... nie pytaj ...
    ... nie pytaj ...
    ... nie pytaj ...
    ... nie pytaj ... dlaczego jestem z nią
    ... nie pytaj ... dlaczego z inną nie
    ... nie pytaj ... co ciągle widzę w niej
    ... nie pytaj ... dlaczego w innej nie
    ... nie pytaj ... co ciągle widzę w niej
    ... nie pytaj ... dlaczego w innej nie ...






    Ani ja ani Ty

    Są na pewno takie strony w których
    trzeba by nam być
    stoją mury po to by je zburzyć
    l po to żeby żyć
    na ziemi obiecanej
    lecz nikt z nas tam nie stanie
    ani ja
    ani ty

    na pewno krążą gdzieś planety
    na których nie ma zim
    nawołują ciągle nas z daleka
    i nie słyszymy ich

    są ziemie obiecane
    lecz nikt z nas tam nie stanie

    ani ja... ani ty...
    ani ty... ani ja...
    ani ty... ani ja...
    ani ja... ani ty...

    ani ja... ani ty...
    ani ty... ani ja...
    nie zdążymy na czas
    nie zdążymy tam być
    ani ty... ani ja...
    ani ja... ani ty...
    nie umiemy stąd odejść
    ani tu być

    na pewno są planety na których nie ma zim
    na pewno są planety na których nie ma zim
    na pewno są planety na których nie ma zim
    na pewno są planety na których nie ma zim





    Skończymy w niebie

    i w końcu nic nie musisz...
    teraz już jesteś u nas...
    mówiłem ci że tu trafisz...
    nasze samoloty szybujące nad oceanem...
    NIEBO... NIEBO...


    i tak wylądujemy w niebie
    wszyscy skończymy właśnie tam
    w niebie nam lepiej będzie pewnie
    musi być w niebie lepiej nam

    w niebie wymyśla każdy siebie
    niebo wymyśla każdy sam
    to musi się zakończyć niebem
    dopniemy swego mówię wam

    NIEBO... NIEBO... NIEBO... NIEBO...

    w niebie umarłych nikt nie grzebie
    bo każdy umarł najmniej raz
    i każdy wszystko wie najlepiej
    niebo wymyśla każdy sam

    i w każdym z nas się NIEBO dzieje
    nikt nie wymyśla NIEBA NAM
    nikt nam nie zmienia go na lepsze
    skończymy w NIEBIE mówię wam

    bo NIKT nam w mózgu już nie grzebie
    bo NIKT nie grzebie w mózgu nam
    mówiłem wam skończymy w niebie
    więc zaśpiewajmy jeszcze raz:

    bo nikt nam w mózgu już nie grzebie
    bo nikt nie grzebie w mózgu nam
    mówiłem wam SKOŃCZYMY W NIEBIE
    więc zaśpiewajmy jeszcze raz:

    bo nikt nam w mózgu już nie grzebie
    bo NIKT nie grzebie w mózgu NAM
    mówiłem wam skończymy w niebie
    więc zaśpiewajmy jeszcze raz...

    bo nikt nam w mózgu już nie grzebie
    bo nikt nie grzebie w mózgu nam
    mówiłem wam SKOŃCZYMY W NIEBIE
    więc zaśpiewajmy jeszcze raz:

    NIEBO... NIEBO... NIEBO... NIEBO...
    NIEBO... NIEBO... NIEBO... NIEBO...

  9. #49
    tamte lata
    Guest
    tamte lata

    Domyślnie

    BUDKA SUFLERA " Ona przyszła prosto z chmur "


    Ona przyszła prosto z chmur
    Było to nagłe tak jak błysk, jak grom, jak cud
    W oczach miała błękit czystego lnu, tęczy blask
    Wszedł przez próg

    Ten pierwszy raz
    Wszystko właśnie jest jak cud
    Pierwszą lekcję na świat daje ci

    Tylko raz jeden raz
    W swoim ręku trzymasz klucz
    I pasuje on do wszystkich drzwi

    Potem uczą cię mnóstwa niezawodnych słów
    I sposobów sprawdzonych od lat
    Życie, mówią ci, jest jak jeden w kółko film
    W którym lepiej lub gorzej się gra

    Niebo wciąż zmienia się
    Daremnie gonić wzrokiem
    Umykające gdzieś z tamtego dnia obłoki
    Z nich ktoś przyszedł raz

    Ona przyszła prosto z chmur
    Było to nagłe tak jak błysk, jak grom, jak cud

    Ten pierwszy raz
    Wszystko zwykle jest jak cud
    Pierwszą lekcję na świat daje ci

    Tylko raz, jeden raz
    W swoim ręku trzymasz klucz
    I pasuje on do wszystkich drzwi.

  10. #50

    Domyślnie



    Morawski - Waglewski - Nowicki - Hołdys, LP Świnie, rok 1985.



    "schizo"

    zapadniesz w głęboki sen
    a rzeką spłynęła stal
    wpadając na Wielki Plac
    stworzy jezioro bez dna

    ludzie kąpali się w nim
    szczęśliwi w objęciach swych
    nagle miedziana krew
    trysnęła jednemu z żył

    uniesiesz ręce do chmur
    krzyknąłem ''Boże to ty?!''
    i wtedy poczujesz ból
    jakiego nie zna kto żyw

    w górę uniósł mnie pył
    a ręce dostały piór
    machałeś nimi bez sił
    a inni spadali w dół

    błagam was, obudźcie mnie
    przecież to tylko sen
    obudźcie mnie, błagałeś mnie...





    "jak tu pięknie"

    nie mam ani grosza
    nie wiem co to dom
    nie wiem kim rodzice
    moi są

    brak mi wyobraźni
    i nie wiem co to Freud
    a smak cytryn drażni
    odkąd nie znam go

    nie rozróżniam woni
    nie rozróżniam barw
    nie potrafię słuchać
    i nie potrafię kraść

    tylko moje oczy
    i źrenice dwie
    mogę nimi patrzyć
    widzieć jak tu jest

    jak tu pięknie jest
    jak tu pięknie
    jak tu pięknie
    jak tu pięknie jest

    praca, dom, dom, praca, dom,
    praca..





    "nie ma Boga"

    na ołtarzu leży łza
    trochę większa od kropli krwi
    leżą Pola Truskawkowe w Parku

    na ołtarzu leży dom
    leżą ci, co oddali głos
    aby inni mogli zgiąć im karki

    dyplomatów wybrał lud
    na ołtarzu leży ich trud
    małe kłamstwa owinięte szarfą

    leżą dżinsy obok szat
    leży pasiak i leży frak
    leżą kwiaty ścięte pod Katmandu

    nie ma Boga
    nie ma Boga tutaj
    nie ma Boga wśród nas
    nie ma Boga
    nie ma Boga tutaj
    nie ma Boga wśród nas

    piękną skórę dziewczyna ma
    piękne oczy i piękną twarz
    na ołtarzu leży kolia nie za darmo

    leży wychowawca kij
    mapa, której nie wierzy nikt
    na ołtarzu leży Wielka Marność

    nie ma.........





    "najmniejszy oddział świata"

    nie mamy broni ani żadnych szans
    mieszkamy w lesie, który nie jest nasz
    pokój jest
    a wojna trwa
    mieszkamy w lesie, który nie jest nasz

    nie mamy dzieci, co obronią nas
    najmniejszy oddział świata ...ty i ja...
    dobrze jest
    i wszędzie płacz
    żyjemy w lesie, który nie jest nasz

    nie mamy broni ani żadnych szans
    mieszkamy w lesie, który nie jest nasz
    pokój wre
    a wojna trwa
    do snu zaśpiewam tobie "Summertime"
    do snu zaśpiewam tobie "Summertime"

    do snu

  11. #51

    Domyślnie

    U2

    Sometimes you can't make it on your own

    Tough, you think you've got the stuff
    You're telling me and anyone
    You're hard enough.

    You don't have to put up a fight
    You don't have to always be right
    Let me take some of the punches
    For you tonight

    Listen to me now
    I need to let you know
    You don't have to go it alone

    And it's you when I look in the mirror
    And it's you when I don't pick up the phone
    Sometimes you can't make it on your own

    We fight all the time
    You and I... that's alright
    We're the same soul
    I don't need... I don't need to hear you say
    That if we weren't so alike
    You'd like me a whole lot more

    Listen to me now
    I need to let you know
    You don't have to go it alone

    And it's you when I look in the mirror
    And it's you when I don't pick up the phone
    Sometimes you can't make it on your own

    I know that we don't talk
    I'm sick of it all
    Can - you - hear - me - when - I -
    Sing, you're the reason I sing
    You're the reason why the opera is in me...

    Where are we now?
    I've got to let you know
    A house still doesn't make a home
    Don't leave me here alone...

    And it's you when I look in the mirror
    And it's you that makes it hard to let go
    Sometimes you can't make it on your own
    Sometimes you can't make it
    The best you can do is to fake it
    Sometimes you can't make it on your own
    mów mi mimi

  12. #52
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!MISS FORUM MURATORA 2005NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZEFORUMOWICZ WIELKI SERCEM Avatar tola
    Zarejestrowany
    Apr 2003
    Posty
    16.253

    Domyślnie

    z zeszyciku, sierpień 1984 r.

    ...Czy dotarliśmy już
    do sedna sprawy,
    - czy dalej już ta droga nie prowadzi...
    jesteśmy u końca naszych słów.
    Dopiero za ich barierą
    zaczyna się to...co w tym lecie
    jest nieogarnięte i niewypowiedziane...
    zaczynam już któryś raz z kolei,
    bo tak trudno ubrać w słowa to,
    co na dnie duszy...
    ale tak naprawdę,
    to świat toczy się wokół słów
    i to one, a nie czyny
    są jego wartością
    i prawdziwym odbiciem...


    ...samotność - kryształowa dama snu...


    ...przyszłaś...
    drzewo niewiadomości
    piękna niczym świt
    w sukni mgieł...
    długo Cię wołałem
    melodio rwących myśli...

    Czekałem, Ty przyszłaś
    lecz po chwili uleciałaś
    w wielodenne warstwy...
    pozornie sama
    pozornie - bo ja jestem z Tobą

    toczysz słowa pękające od milczenia
    wywołujesz zdarzenia skryte w przyszłości
    ciało Twoje w prochu ryte
    brzmi ciszą ciszy...
    wyciągasz ręce o dłoniach nocy
    dotykasz nimi moich myśli

    by z myśli, słowa i miłości
    stworzyć ustawiczny akt życia.
    Próbuję Cię ujrzeć
    udźwignąć ciężar warg,
    zrozumieć istotę Twego postępowania...

    uśmiechasz się
    chciałbym móc odebrać Ci ten uśmiech
    chciałbym móc odebrać Ci
    intensywność spojrzenia...
    sprostać tętnu Twojego serca
    pędzącemu na przeciw
    strumieniom wieczności...

    chciałbym stworzyć profil Ciebie
    ale jakże Cię objąć w słowo
    nawet dopełnione milczeniem...
    jakże Cię objąć
    - kompozycjo niepowiązań...

  13. #53
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZE
    maksiu

    Zarejestrowany
    Jul 2002
    Posty
    12.216
    Wpisy w Dziennikach Budowy
    382

    Domyślnie

    29 lipca 1995r., Katowice - Spodek, koncert "List do R."
    genialne wykonanie Martyny Jakubowicz w holdzie Ryśkowi Rydlowi

    Skazany na bluesa

    Jeśli go nie znałeś, to nie żałuj.
    Jeśli go nie znałeś, to nie żałuj, o nie!
    Bo przyjaciela straciłbyś,
    Bo przyjaciela straciłbyś, jak ja!
    Nie, ty go nie znałeś,
    Lubiłeś tylko czasami posłuchać jak gra,
    a czy pomyślałeś:
    Skąd biorą się tacy jak on?

    Był jednym z niewielu, skazanych na bluesa.
    Ten wyrok dodawał mu sił.
    Miał dom i rodzinę,
    spokojnie mógł żyć.
    Lecz często uciekał, by stanąć przed wami,
    By znów nabrać sił.

    Bo czasu miał mało, przeczuwał to.
    Skazany na bluesa,
    No ilu jest jeszcze takich jak on?
    Skazany na bluesa,
    No ilu jest jeszcze takich jak on?

  14. #54

    Domyślnie




    Martyna Jakubowicz, LP Maquillage, rok 1983.



    Kiedy będę starą kobietą


    Kiedy będę starą kobietą
    i nie zostanie mi nic oprócz wspomnień
    wszystkie chwile życia stracone
    powrócą raz jeszcze do mnie

    Kiedy będę starą kobietą
    czasem będę słowika słuchała
    o straconej wolności pomyślę
    o mężczyznach, których kiedyś kochałam

    Mam jeszcze wina łyk
    i chowam go już dziś
    dla tych, którzy muszą żyć
    jak strumienie pod lodem
    jak słońce za mgłą

    Jedni ludzie gromadzą fortuny
    inni co dzień się bronią przed głodem
    strzeż ich Boże i miej ich w opiece
    i daj umrzeć póki serce mam młode

    Mam jeszcze wina łyk
    i chowam go już dziś
    dla tych, którzy muszą żyć
    jak strumienie pod lodem
    jak słońce za mgłą

    Mam jeszcze wina łyk
    i chowam go już dziś
    dla tych, którzy muszą żyć
    jak strumienie pod lodem
    jak słońce za mgłą








    Sesja I ching, rok 1984.



    Słuchaj, man


    W nocy i za dnia
    możesz do mnie przyjść
    mów mi tak, jak jest
    nie ma czego kryć

    Znam cię tak
    jak na całym świecie
    nie zna nikt
    znam twój śmiech i krzyk

    mruczanka

    Swój bezcenny czas
    już od paru lat
    dajesz mi
    zawsze chcę tak żyć

    Słuchaj, man
    nikt cię tu nie krzywdzi
    tego co dostajesz
    nie sprzedaje nikt

    mruczanka

    Każdy może mieć
    nieszkodliwe sny
    tylko kilku ludzi
    widzi cały czas

    Słuchaj, man
    na to biedne serce
    żaden inny facet
    nie ma żadnych szans

    mruczanka




    Kołysanka dla Misiaków


    W tym pokoju bardzo cicho dziś
    Po trzech dniach nareszcie śpisz
    Gdzieś za drzwiami został ból

    Całych siebie chcemy dać
    Kilku ludzi dobrze nas zna
    Tylko czasem słabnie nam puls

    Już dobrze, dobrze już
    Już dobrze, dobrze już
    Już dobrze, dobrze już
    Już dobrze, dobrze już

    Może trzeba upaść na twarz
    Swoje rzeczy ubogiemu dać
    I zacząć malować bez farb

    Przeklinamy dzień za dniem
    Śpisz, bo życie nie jest snem
    Taki ciężar tylko zgina ci kark

    Już dobrze, dobrze już
    Już dobrze, dobrze już
    Już dobrze, dobrze już
    Już dobrze, dobrze już

    W kącie siedzi Anioł Stróż
    Strzeże naszych ciał i dusz
    Za godzinę muszę wyjść

    Przyjdź po bliskość moich ust
    Chcę ci dać trochę wiary w cud
    Póki możesz, moje wino pij

    Już dobrze, dobrze już
    Już dobrze, dobrze już
    Już dobrze, dobrze już
    Już dobrze, dobrze już








    Martyna Jakubowicz, LP Dziewczyna z pozytywką Edwarda, rok 1995.



    I żeby ziemia zadrżała
    (z Wojciechem Waglewskim)


    Nieważne, jak długo zostaniesz
    nic nigdy nie jest na zawsze.
    Może chociaż śniadanie
    nim się wspomnienie zatrze

    Ludzie przychodzą, odchodzą, przychodzą
    i siedzą jak kura na grzędzie.
    Bez planów i bez oczekiwań
    niech się to wszystko odbędzie

    Chcę tylko wiedzieć, że ktoś mnie chce
    chcę siły twego ciała
    chcę raz niecierpliwie się poddać
    i żeby ziemia, ziemia zadrżała

    Nie sensu życia tu szukam
    nie chcę pieniędzy, mam swoje
    znam lata nudy i smutku
    i samotności we dwoje

    Chcę nocy w czarnym jedwabiu
    utkanym przez setki motyli
    chcę zasnąć spokojnie nad ranem
    śmiać się na rynku w Sewilli

    Chcę tylko wiedzieć, że ktoś mnie chce
    chcę siły twego ciała
    chcę raz niecierpliwie się poddać
    i żeby ziemia pode mną zadrżała








    Martyna Jakubowicz, LP Patchwork, rok 1991.



    Kołysz mnie


    Chodź i usiądź obok mnie
    zostań ze mną
    a gdy ciemność przyjdzie znów
    już nie będzie taka zła

    Zamknij oczy, zamknij drzwi
    dzień wczorajszy, to już wiek
    pomóż przetrwać czasy złe
    pragnę kogoś obok mnie

    Kto pomoże przetrwać noc
    kto przegoni myśli złe
    choć i usiądź blisko mnie
    bo samotnie być tak źle

    Kołysz mnie
    kołysz mnie
    kołysz mnie
    bo samotnym być tak źle
    kołysz mnie

  15. #55

    Domyślnie








    Led Zeppelin, LP IV, rok 1971.
    Strona pierwsza, utwór ostatni.



    Stairway to heaven
    (Page/Plant)


    There's a lady who's sure all that glitters is gold
    And she's buying a stairway to heaven.
    When she gets there she knows, if the stores are all closed
    With a word she can get what she came for.
    Ooh, ooh, and she's buying a stairway to heaven.

    There's a sign on the wall but she wants to be sure
    'Cause you know sometimes words have two meanings.
    In a tree by the brook, there's a songbird who sings,
    Sometimes all of our thoughts are misgiven.
    Ooh, it makes me wonder,
    Ooh, it makes me wonder.

    There's a feeling I get when I look to the west,
    And my spirit is crying for leaving.
    In my thoughts I have seen rings of smoke through the trees,
    And the voices of those who stand looking.
    Ooh, it makes me wonder,
    Ooh, it really makes me wonder.

    And it's whispered that soon if we all call the tune
    Then the piper will lead us to reason.
    And a new day will dawn for those who stand long
    And the forests will echo with laughter.

    If there's a bustle in your hedgerow, don't be alarmed now,
    It's just a spring clean for the May queen.
    Yes, there are two paths you can go by, but in the long run
    There's still time to change the road you're on.
    And it makes me wonder.

    Your head is humming and it won't go, in case you don't know,
    The piper's calling you to join him,
    Dear lady, can you hear the wind blow, and did you know
    Your stairway lies on the whispering wind.

    And as we wind on down the road
    Our shadows taller than our soul.
    There walks a lady we all know
    Who shines white light and wants to show
    How everything still turns to gold.
    And if you listen very hard
    The tune will come to you at last.
    When all are one and one is all
    To be a rock and not to roll.

    And she's buying a stairway to heaven.





    Schody do nieba


    Jest taka dama, która jest pewna, że wszystko, co się świeci, to złoto
    I kupuje schody do nieba,
    A kiedy się tam dostanie, to wie, że jeśli sklepy są zamknięte,
    Wystarczy słowo, a dostanie to, po co przyszła.
    Ooh, ooh i ona kupuje schody do nieba.

    Mimo znaków na niebie i na ziemi ona chce mieć pewność,
    A wiecie, że słowa czasem mają podwójne znaczenie.
    Na drzewie przy strumyku śpiewa ptaszek,
    Czasem nasze myśli pełne są obaw.
    Ooh, to mnie zastanawia,
    Ooh, to mnie zastanawia.

    Mam takie uczucie, gdy spoglądam na zachód
    I mój duch wyrywa się, by odejść,
    W wyobraźni widziałem wśród drzew sygnały dymne
    I słyszałem głosy patrzących.
    Ooh, ooh to mnie zastanawia,
    Ooh, to mnie naprawdę zastanawia.

    Szepcze się, że wkrótce, gdy zaintonujemy melodię,
    Przewodnik poprowadzi nas w stronę sensu
    I wstanie nowy dzień dla tych, którzy długo czekali,
    A las wypełni się śmiechem.

    Jeśli spostrzeżesz krzątaninę w twoim żywopłocie,
    Nie obawiaj się,
    To tylko wiosenne porządki dla Królowej Maj.
    Są dwie ścieżki do wyboru,
    Ale na dłuższą metę
    Jest jeszcze czas, by zmienić drogę.
    I to mnie zastanawia.

    W głowie ci szumi i nie przestanie, bo nie wiesz,
    Czy przewodnik wzywa cię, byś się przyłączył
    Droga pani, czy nie słyszysz wiatru i czy wiesz,
    Że twoje schody opierają się na szepczącym wietrze.

    I kiedy zdążamy drogą,
    A nasze cienie wyższe niż nasze dusze,
    Widzimy panią, którą wszyscy znamy,
    Która lśni białym światłem i chce pokazać,
    Jak wszystko przemienia się w złoto.
    A jeśli słuchacie uważnie,
    W końcu usłyszycie melodię,
    W której wszyscy są jednością, a jedność wszystkim
    Być skałą i nie potoczyć się

    A ona kupuje schody do nieba.


    tłum. Wojciech Mann
    [cały tekst z objaśnieniami autora przekładu, dodatkowo cała strona o LZ]





    Gościniec do niebios


    W tej pewności podszepcie, gdzie Dama się skrywa,
    Wszystko złote co świeci na targ wystawione,
    Ona dłońmi zagarnie to po co przybywa -
    Swój gościniec do niebios niewczasem uśpiony.
    Choć kram cisza zalewa to weźmie co trzeba,
    Słowem jednym odkupi swe schody do nieba

    Jeszcze pewna nie będzie szyld widząc na ścianie,
    Wszak znaczenia słów mogą się krzewić bez końca.
    W drzew koronach usłyszeć już można ćwierkanie,
    Szum strumienia co śpiewa swe myśli do Słońca.
    Lecz niepokój na szali czasami przeważa.
    To zdumiewa mnie jednak, a nigdy przeraża.

    Tam uczucie do serca mojego kołacze,
    Wzrok na zachód posłałem, jak drzewiej czyniłem.
    Czy to duch mnie opuszcza? Lecz dlaczego płacze?
    Mara mknęła mi przez sen, a w niej obaczyłem
    Jak oparów pierścienie drzew kładą ramiona
    I wniebogłos rozpacza w to ciżba wpatrzona.

    Szmery szybko splatają szeregi szeptunów -
    To ta chwila, gdy dźwięki możemy przywołać.
    Oto kobziarz prowadzi nas ścieżką wśród tłumu,
    Do źródełka, gdzie skrywa się przyczyna goła.
    I kto wytrwał, doczeka jak bezkreśnym echem
    Świt obwieści las przy tym zanosząc się śmiechem.

    Słyszysz? – krząta się hałas w twych myśli ogrodzie -
    Wiosna śniegi odgarnia dla królowej Maja.
    Tym się nie martw, bo oto masz przed sobą drogę,
    Kędy zmierzysz to zawsze staniesz na rozstajach,
    By przy pierwszej wędrówce zatrzymać przebieżkę
    I dla ducha spokoju obrać inną ścieżkę.

    A gdy rozbrat w twej głowie nie każe iść dalej,
    Naraz kobziarz swym dźwiękiem do siebie przywoła,
    Byś melodią niesiona podążała trwale...
    Droga Damo, czy słyszysz szemranie Eola?
    Czy wierzysz, że gościniec pod same niebiosa
    Na szeleście wśród wietrznych strun spokojnie osiadł?

    Jak wiejemy wzdłuż drogi malując za nami
    Dłuższe cienie od duszy, tak tu nieopodal
    Spaceruje ta dama, którą dobrze znamy -
    Jasnym światłem świecąca dumna białogłowa.
    W blasku Jutrzni rozchyla ramiona szeroko,
    By pokazać jak wszystko obraca się w złoto.

    Tak słuchajmy melodii, którą kobziarz nuci.
    Wkrótce przetnie nas w poły, dusza spłynie zbroczem,
    Wszyscy Jednią będziemy, łańcuchami skuci,
    W cienie dłuższe od duszy patrzyli z powrotem.
    I co chcemy, to Jutrznia niech światu rozpowie:
    W żłobie skały pozostać i nie dać się ponieść,
    Gdzie zmęczona podróżą Dama blada, bosa,

    Odkupuje za złoto schody pod niebiosa.


    tłum. Adrian Sroka [całość przekładu ze słowem autora]

  16. #56
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!MISS FORUM MURATORA 2005NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZEFORUMOWICZ WIELKI SERCEM Avatar tola
    Zarejestrowany
    Apr 2003
    Posty
    16.253

    Domyślnie

    z zeszyciku 26.05 1984r.


    ....szedłem wśród pagórków ziemi ogołoconej,
    ziemi o tajemniczym oddechu,
    o roślinach bez pamięci.
    Góra wznosiła się jak flakon
    wypełniony cieniem
    i ogarniany niekiedy odruchem pragnienia.
    Moje ślady, moje istnienia gubiły się.

    Twoja twarz prześlizgiwała się wstecz
    przede mną.
    To była tylko plama poszukująca pszczoły,
    która by ją uczyniła kwiatem
    i opowiedziała jak żywa.
    Mieliśmy się rozstać -
    Ty pozostałabyś na płaskowzgórzu aromatu,
    ja zapuściłbym się w ogród pustki.

    Tu, pod ochroną skał, w pełni wiatru,
    prosiłbym prawdziwą noc,
    by chciała rozporządzać mym snem,
    ku powiększeniu Twego szczęścia.
    I każdy owoc należałby do Ciebie.
    Oddajcie im to,
    czego już w nich nie ma.

    Znów zobaczą, jak ziarno żniwne
    zamyka się w kłosie,
    i jak chwieje się na łodydze.
    Nauczcie ich od upadku,
    do wzlotu dwunastu miesięcy, ich twarzy.
    Znajdą upodobanie w pustce swego serca,
    aż do następnego pragnienia.

    Bo nic nie idzie na dno
    i nie ma radości w popiołach.
    Kto umie zobaczyć ziemię
    zmierzającą ku owocowaniu,
    Nie przerazi się żadną porażką.
    Choćby wszystko stracił.
    Kocham Cię ziemio o wojowniczych ziarnach.
    Twój obraz lśni teraz tam,
    Gdzie pochylilo się Jego serce.
    Prawda uczyni Was wolnymi.

  17. #57

    Domyślnie

    Dziś można wybrać okładkę...
    Więc albo październik 1964... albo styczeń 1966..... albo soundtrack z lutego 1968...






    The sound of silence
    (Paul Simon)


    Hello darkness, my old friend
    I've come to talk with you again
    Because a vision softly creeping
    Left its seeds while I was sleeping
    And the vision that was planted in my brain
    Still remains
    Within the sound of silence

    In restless dreams I walked alone
    Narrow streets of cobblestone
    'Neath the halo of a street lamp
    I turn my collar to the cold and damp
    When my eyes were stabbed by the flash of a neon light
    That split the night
    And touched the sound of silence

    And in the naked light I saw
    Ten thousand people maybe more
    People talking without speaking
    People hearing without listening
    People writing songs that voices never shared
    No one dared
    Disturb the sound of silence

    "Fools," said I, "you do not know
    Silence like a cancer grows
    Hear my words that I might teach you
    Take my arms that I might reach you"
    But my words like silent raindrops fell
    And echoed in the wells of silence

    And the people bowed and prayed
    To the neon god they made
    And the sign flashed out its warning
    In the words that it was forming
    And the sign said "The words of the prophets are written on the subway walls
    And tenement halls"
    And whispered in the sound of silence





    Brzmienie ciszy


    Witaj ciemności, moja stara przyjaciółko
    Przyszedłem porozmawiać z tobą znowu
    Ponieważ wizja delikatnie skradając się
    Zostawiła swoje ziarna, kiedy spałem
    I wizja zasiana w mym mózgu
    Ciągle tam jest
    W brzmieniu ciszy

    W męczącym koszmarze, szedłem samotnie
    Wąskimi, brukowanymi uliczkami
    Pomiędzy rzędami ulicznych lamp
    Podniosłem kołnierz przed zimnem i wilgocią
    Kiedy moje oczy zostały ukłute
    błyskiem świateł neonów
    Które usunęło noc
    I dotknęło brzmienie ciszy

    I w ostrym świetle zobaczyłem
    Dziesięć tysięcy ludzi, może więcej
    Ludzi rozmawiających aby nie mówić
    Ludzi słyszących aby nie słuchać
    Ludzi piszących piosenki nigdy nie zaśpiewanych
    I nikt nie odważył się
    Zakłócić brzmienia ciszy

    "Głupcy" powiedziałem, "Wy nie wiecie,
    że cisza jak rak się rozrasta
    Usłyszcie me słowa, które może was nauczą
    Weźcie me ramiona, które może was obejmą"
    Ale moje słowa jak bezgłośne krople upadły
    I odpowiedziały echem w studniach ciszy

    I ludzie zaczęli pochylać i modlić się
    Przed neonowym bogiem którego stworzyli
    I znak zabłysnął ostrzeżeniem
    W słowach, których tworzył
    I znak mówił, "Słowa proroków
    są zapisane na ścianach metra
    I hollach kamienic."
    I rozległ się szept w brzmieniu ciszy.


    tłum. Jasze

  18. #58

    Domyślnie

    Kayah

    "Cień Anioła Stróża"


    Cisza
    nic nie słychać
    prócz bicia mojego serca
    dzisiaj jest ta chwila
    że szczęśliwa jestem nie ja

    Gdyby ból co czuję
    mógł uskrzydlać
    byłabym już aniołem
    od jutra

    Gdyby ten ból co czuję
    mógł rozjaśniać
    byłabym w oknie twym
    jak gwiazda

    Dziwi dziwi dziwi
    na ziemi takie piekło
    dziwi dziwi dziwi
    że jeszcze dziwi mnie jak dziecko
    dziwi dziwi dziwi
    że jeszcze serce mi nie pękło na pół

    Gdyby ból co czuję
    mógł uskrzydlać
    byłabym w oknie twym
    cieniem anioła stróża

    gdyby ten ból
    mógł w wodę mnie zamienić
    spadłabym już na twą głowę
    strumieniem

    Dziwi dziwi dziwi
    na ziemi takie piekło
    dziwi dziwi dziwi
    że jeszcze dziwi mnie jak dziecko
    dziwi dziwi dziwi
    że jeszcze serce mi nie pękło
    na pół






    Edyta Bartosiewicz

    "Dziecko"


    Tuż przed południem spotkałam go w parku
    Zgarbiony z zimna drżał
    Resztkami chleba karmił łabędzie
    I zdawał się mówić mi tak:

    Oh, dziecko, gdybyś przeżyła tyle co ja

    Patrzyłam na niego, jak rozciera swe ręce
    I szybciej tętniła mi skroń
    I przyszło mi na myśl, że przecież nic nie wiem
    O ludziach takich jak on

    Oh, dziecko, gdybyś przeżyła tyle co ja

    Wczoraj widziałam jak tłum gapiów gęstniał
    Pomóc nie mógł już nikt
    Spokojne miał rysy, gdy przy nim uklękłam
    Płakałam, tak bliski mi był

    Oh, dziecko, gdybyś przeżyła tyle co ja

    Teraz płynie niezwykłym zaprzęgiem
    Do nieba wiezie go
    Sześć par łabędzi
    Ostatni mu oddaje hołd






    Adam Nowak

    "Pod niebem pełnym cudów"


    Pod niebem pełnym cudów
    nieruchomieję z nudów
    właśnie pod takim niebem
    wciąż nie wiem, czego nie wiem

    Światło z kolejnym świtem
    ciągle nazywam życiem
    które spokojnie toczy
    swą nieuchronność nocy

    Ten błękit snów i pragnień
    niejeden z nas odnajdzie
    a niechby zaszedł za daleko
    pewnie zostanie tam
    pewnie zostanie sam

    Pod cudnym niebem jeszcze
    każdy choć jedno miejsce
    być może ma i chwilę
    gdy godnie ją przeżyje

    Bo nieba co w marzeniach
    spełnia się albo zmienia
    skłonni jesteśmy szukać
    do bram jego ciężkich pukać

    Spójrz gwiazdy matowieją
    i niczym się nie mienią
    zwykliśmy je zaklinać
    i szczęście swoje mijać

    Bo w niebie z którego dotąd
    nie wrócił nikt bo po co
    wieczna sączy się struga
    przyjemnej wiary w cuda

  19. #59

    Domyślnie

    VooVoo

    "Flota Zjednoczonych Sił"

    To wcale nie tak, nie tak to miało być
    To w sumie trwa za krótko by mogło mieć sens
    Od niespapranych rąk, aż po ostatni krzyk
    Jestem nieważnym tylko pakietem zdjęć

    Od życia bez łez, do łez nad życiem swoim
    Przepłynę zanim zdążę rozejrzeć się
    Jedno bez drugiego topimy się co noc
    W pościeli oceanie, powodzi łez

    Buduję wielką Flotę Zjednoczonych Sił
    By razem zwalczyć niebezpieczny Styksu wir
    Styksu wir





    Grzegorz Turnau

    "Sowa"
    (słowa Konstanty Ildefons Gałczyński )

    we śnie jesteś moja i pierwsza
    we śnie jestem pierwszy dla ciebie
    rozmawiamy o kwiatach i wierszach
    psach na ziemi
    i ptakach na niebie

    we śnie w lasach są jasne polany
    spokój zloty i niesłychany
    pocałunki zielone jak paproć

    albo jesteś egipska królowa
    jak miód słodka i mądra jak sowa
    a ja jestem dla ciebie jak światło





    "Tak samo"
    (słowa Ewa Lipska )

    Człowiek to taki zwykły człowiek
    jak pierwszy człowiek drugi człowiek.
    Różnimy się jedynie tak bardzo podobnie
    i przepadamy jak kamienie w wodę.
    Ktoś potem nas wyławia
    - ktoś cenny ocenia
    ile w nas wody płynie
    a ile kamienia.

    Od trzeciorzędu już tak rządujemy
    żądni mapy i władzy. Wojny i pokoju.
    Aż do ostatka swoich cech żyjemy.
    I doświadczeni w cyfrach i wymiarach
    figurujemy w kalkulacji świata.

    Bo człowiek to jest zwykły człowiek:
    jak pierwszy człowiek drugi człowiek.
    Jeden za drugim. Krok za krokiem.
    Z wyrokiem czasu praw i nocy.
    Tak samo:
    przedtem
    teraz
    potem.

  20. #60

    Domyślnie

    VooVoo

    "Nim stanie się tak jak gdyby nigdy nic"
    (Wojciech Waglewski)

    Myślę sobie, że
    Ta zima kiedyś musi minąć
    Zazieleni się
    Urośnie kilka drzew
    Niedojedzony chleb
    W ustach zdąży się rozpłynąć
    A niedopity rum
    Rozgrzeje jeszcze krew.

    Zimny poniedziałek
    Gorącą stanie się niedzielą
    To co nie pozmywane
    Samo zmyje się
    Nieśmiały dotąd głos
    Odezwie się jak dzwon w kościele
    A tego czego mało
    Nie będzie wcale mniej...

    Choć mało rozumiem
    A dzwony fałszywe
    Coś mówi mi, że
    Jeszcze wszystko będzie możliwe

    Nim stanie się tak
    Jak gdyby nigdy nic nie było
    Nim stanie się tak
    JAK GDYBY NIGDY NIC





    "Dopóki (Faza)"

    Dopóki w rękach trochę sił
    Dopóki w głowie coś się tli
    Nauczę się bez gniewu żyć
    Choć ciągle ze mnie kpią
    Nie poddam się

    Przeżyłem parę lat
    Zjeździłem prawie cały świat
    I różnie przecież działo się
    Wytrwałem wiedząc że
    Wszystko zmieni się





    "Znikam (Wizyta I)"

    Kiedyś byłem tak zupełnie sobie obojętny
    Życie zastygło i czs płynął niemal poza mną
    I dopiero niedawno nagle stał się cud
    Tak wyraźnie zobaczyłem, że jestem większy
    od siebie

    Rosłem z dnia na dzień, a ciało moje jakby się kurczyło
    W końcu zrzuciłem je i teraz unoszę się do gwiazd
    Tak jak one malutki czuję się wśród chmur
    Tylko chwilę byłem wielki - teraz lecę coraz wyżej
    znikam!





    " Otwórz mi (F-I)"

    Późno już i wieje zimny wiatr
    Może znów zapukam cicho tak
    A jeśli to będą twoje drzwi
    To otwórz mi

    Posiedzę chwilę, gdzieś znajdę ciepły kąt
    Ogrzeję dłonie i zaraz pójdę stąd
    A jeśli herbatę będziesz pił
    To daj mi łyk

    A potem wyjdę, zatrzasnę cicho drzwi
    I chociaż zniknę nie zostawiając nic
    To od tej pory będę już
    W tobie żył

Strona 3 z 13

Tagi dla tego tematu

Zwiń / Rozwiń Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  
  • BB Code jest aktywny(e)
  • Emotikonyaktywny(e)
  • [IMG] kod jest aktywny(e)
  • [VIDEO] code is aktywny(e)
  • HTML kod jest wyłączony