dostępne w wersji mobilnej muratordom.pl na Facebooku muratordom.pl na Google+
Strona 30 z 30
Pokaż wyniki od 581 do 598 z 598
  1. #581
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!FORUMOWICZ WIELKI SERCEMMODERATOR FORUM
    Elfir

    Zarejestrowany
    Dec 2007
    Skąd
    Kórnik
    Posty
    46.063
    Wpisy w Dziennikach Budowy
    54

    Domyślnie

    tak. Bo nie chodzi o dostarczenie wody tylko o zamulenie korzeni, aby nie było po zasypaniu wolnych przestrzeni. Chyba, że zaraz po posadzeniu będzie lało.

  2. #582

    Domyślnie

    Cytat Napisał Nayri Zobacz post
    A jak robisz nalewkę z pigwowca?
    Przepis jeden z wielu:

    Pokrajane drobno owoce pigwowca wlozyc do sloika dowolnej wielkosci, do mniej wiecej 3/4 wysokosci maksimum. Raczej mniej niz wiecej. Zasypac cukrem, przykrywajac calkowicie owoce. Zamknac sloik, ale niezbyt szczelnie, tak, aby gaz mogl uchodzic. Dbac o to, zeby owoce zawsze byly pokryte cukrem, jak gdzies sie zrobi dziurka, to ja zasypac, zeby nie zachodzila fermantacja. Dlatego w sloiku nalezy zostawic miejsce na dosypywanie cukru. Po okolo trzech tygodniach, jak juz sie wydzielilo sporo soku, zlac go do butelki, i to jest koniec pierwszego etapu - mamy sok.

    Etap drugi: odcedzone owocki zalewamy spirytusem, ze sporym zapasem, i ten etap moze trwac dowolnie dlugo, zaleznie od naszej cierpliwosci i wytrwalosci. W koncu nadchodzi moment, ze ten plyn rowniez odcedzamy i doprawiamy zaleznie od gustu, potrzeb i upodoban. Jako, ze spirytus jest jednak troche mocny, to go rozcienczamy woda (przegotowana), jakas biala wodka (nie smakowa), mozemy polaczyc z sokiem, albo dodac go tylko troche. Dlatego sok byl zostawiony oddzielnie, by mozna bylo go dawkowac zaleznie od aktualnej potrzeby. Zreszta, sam sok tez jest pyszny i moze sluzyc do roznych celow.
    Po rozcienczeniu nalewka musi sie troche przegryzc, im dluzej, tym lepiej.

    Etap trzeci: wzdragajac sie przed wyrzuceniem pieknie zmacerowanego surowca pigwowego, zuzywamy go w kuchni, zastepujac nim zurawiny, ananasy itp w przepisach roznych. Albo jako konfitury, mozna tez dodawac do herbaty czy innych napojow. Oczywiscie, tylko dla doroslych - w potrawach to nie ma znaczenia, bo alkohol wyparowuje w czasie gotowania.

    Pytanie dla Gawla - jakiego malaksera uzywasz ? Moze byc na priv.

  3. #583
    STAŁY BYWALEC (min. 300)
    Nayri

    Zarejestrowany
    Oct 2018
    Skąd
    Chmielnik pod Rzeszowem
    Kod pocztowy
    36-016
    Posty
    474

    Domyślnie

    Dziękuję!!!

  4. #584
    Banned FORUMOWICZ WIELKI SERCEM
    gawel

    Zarejestrowany
    Feb 2003
    Skąd
    prawie Warszawa :)
    Posty
    8.008

    Domyślnie

    Cytat Napisał ariater Zobacz post
    Przepis jeden z wielu:

    Pokrajane drobno owoce pigwowca wlozyc do sloika dowolnej wielkosci, do mniej wiecej 3/4 wysokosci maksimum. Raczej mniej niz wiecej. Zasypac cukrem, przykrywajac calkowicie owoce. Zamknac sloik, ale niezbyt szczelnie, tak, aby gaz mogl uchodzic. Dbac o to, zeby owoce zawsze byly pokryte cukrem, jak gdzies sie zrobi dziurka, to ja zasypac, zeby nie zachodzila fermantacja. Dlatego w sloiku nalezy zostawic miejsce na dosypywanie cukru. Po okolo trzech tygodniach, jak juz sie wydzielilo sporo soku, zlac go do butelki, i to jest koniec pierwszego etapu - mamy sok.

    Etap drugi: odcedzone owocki zalewamy spirytusem, ze sporym zapasem, i ten etap moze trwac dowolnie dlugo, zaleznie od naszej cierpliwosci i wytrwalosci. W koncu nadchodzi moment, ze ten plyn rowniez odcedzamy i doprawiamy zaleznie od gustu, potrzeb i upodoban. Jako, ze spirytus jest jednak troche mocny, to go rozcienczamy woda (przegotowana), jakas biala wodka (nie smakowa), mozemy polaczyc z sokiem, albo dodac go tylko troche. Dlatego sok byl zostawiony oddzielnie, by mozna bylo go dawkowac zaleznie od aktualnej potrzeby. Zreszta, sam sok tez jest pyszny i moze sluzyc do roznych celow.
    Po rozcienczeniu nalewka musi sie troche przegryzc, im dluzej, tym lepiej.

    Etap trzeci: wzdragajac sie przed wyrzuceniem pieknie zmacerowanego surowca pigwowego, zuzywamy go w kuchni, zastepujac nim zurawiny, ananasy itp w przepisach roznych. Albo jako konfitury, mozna tez dodawac do herbaty czy innych napojow. Oczywiscie, tylko dla doroslych - w potrawach to nie ma znaczenia, bo alkohol wyparowuje w czasie gotowania.

    Pytanie dla Gawla - jakiego malaksera uzywasz ? Moze byc na priv.
    Też kiedyś robiłem takie ulepki, ale wlewanie w siebie takich ilości cukru jest niebezpieczne, zalewanie twardych owoców czystym spirytusem jest niecelowe bo drewnieją i nie uwalniają aromatów i smaku.

    Używam małego malaksera 1 L kenwood tarcza do cięcia plasterków. Kusi mnie żeby starkować na gruby wiór też makaserem.

  5. #585

    Domyślnie

    Dla mnie tez sok jest troche za slodki, z drugiej strony, nie pije sie go czystego, tylko jako dodatek. Nalewka swoj smak i aromat ma, ale chyba wyprobuje Twoj przepis. Malaksera nie uzywalismy, bo podobniez wychodzi wtedy mniej soku, ale jak bede robic tylko dla siebie, to malaksery pojda w ruch (a mam ich trzy )

  6. #586
    STAŁY BYWALEC (min. 300)
    Nayri

    Zarejestrowany
    Oct 2018
    Skąd
    Chmielnik pod Rzeszowem
    Kod pocztowy
    36-016
    Posty
    474

    Domyślnie

    Ogrodzenie, ogród

    W końcu mamy skończone ogrodzenie - jest zamontowany silnik na bramę i domofon Komfort korzystania nieporównywalnie się zwiększył, jak nie trzeba biegać i dwa skrzydła otwierać i zamykać Koszt to 2500 zł.





    Cały czas pracujemy w ogrodzie. Sporobolusy kupiłam i już posadzilismy, bodziszków nie kupiłam, bo dalej nie wiem ile miałabym zapłacić za przesyłkę i czy mi w ogóle wyślą. Może w tym tygodniu się zdecydują.
    Wysyłaliśmy już bodajże 90 worków kory, kolejne 50 leży i czeka na swoją kolej Zdecydowana większość roślin do tej pory posadzonych się przyjęła, tylko nieliczne uschły.
    Ogród w żadnej mierze nie jest jeszcze nawet bliski skończenia, każde miejsce jest “rozkopane”, ale i tak już ma swój urok

    Skarpa i hortensje Bobo, które nam pięknie zakwitły, mimo, że niedawno je posadziliśmy Skarpa wymaga już pielenia, ale ostatnie dni nie padało i ziemia jest bardzo twarda, sucha, więc ciężko wyrywać chwasty. Dlatego na razie czekamy z tym do deszczu










    Rozplenice japońskie bardzo fajnie rosną - kępy zrobiły się dużo większe, niż malizny, które niedawno sadziliśmy. Z niecierpliwością czekam, żeby zakwitły


    Prześliczne perovskie:





    A tu w drugiej donicy. Plus donica na zioła, która obecnie pełni funkcję zbiorowiska roślin, które dostaliśmy i nie mamy gdzie posadzić na razie



    A tu perovskia w donicy na froncie, w której chyba nie dosypaliśmy gruzu. Musimy koniecznie tam go dodać:



    Ogród - “plac budowy” obecnie:













    I front - w łezce są ofiary dwumiesięcznych deszczy i potem nawet ulew - dwa szczodrzeńce i modrzew. Wrzośce chyba także mocno to odczuły Natomiast wrzosy mają się na razie dobrze i ładnie rosną.
    Na froncie wciąż brakuje trochę roślin - część przyjedzie we wtorek, ale dużo trzeba będzie dokupić (bodziszki).







    Na rabacie koło przyszłej rowerowni chyba faktycznie nie ma miskantów oligostachyus “Nanus Variegatus” - Plant Net twierdzi, że to raczej turzyce leśne





    Winobluszcz pięciolistkowy koło garażu szybko rośnie:



    Tak samo derenie Ivory Halo na skarpie z boku domu:



    Żurawki Paris kwitną i kwitną Ale 6 sztuk nie wiem czy nie mam “niewłaściwych” - bo one nie zakwitły do tej pory w ogóle (ani jedna z nich). Liście też jakby troszkę inne mają.



    Natomiast w domu jako takim nie ma żadnych zmian… chyba po prostu najważniejsze, potrzebne do codziennej egzystencji rzeczy już zrobiliśmy Mąż wykańcza szpalety wewnętrzne drzwi wejściowych, ale idzie to mu bardzo powoli, bo ciągle coś sadzimy, wykładamy kartonami czy pielimy

    Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad dwiema rzeczami:
    Basen wkopany w ziemię - w sumie miejsce mamy ( o średnicy 5 metrów, więc taki basen o średnicy 4 metrów chyba by można wkopać), ale wkopany basen oznacza ryzyko wpadnięcia do niego któregoś z dzieci. Na razie to i tak pieśń przyszłości (ze dwa lata minimum pewnie), ale chyba zacznę czytac o tym, jakie są opcje i rozwiązania (i koszty).
    Robot koszący trawę - to chyba kupimy w następnym roku (rozważam Husqvarna Automovewr 305). I się zastanawiam, czy te przewody wkopywać w ziemię przed przygotowaniem miejsca na trawnik i posianiem trawy? No i druga sprawa, to fragment trawnika na froncie - z powodu schodków i pewnych różnic w wykonaniu kostki w stosunku do projektu, robot sam tam nie dojedzie. A noszenie go przekreśla cały sens takiej kosiarki No i się zastanawiam, czy taki robot ogarnie koszenie wokół placu zabaw (piaskownica, trampolina, zjeżdżalnia, w przyszłości pewnie jakiś domek na drzewie), czy nie za bardzo? Wtedy pewnie na połowie docelowego trawnika trzeba by dać jakąś sztuczną trawę.
    Musimy to z mężem przemyśleć i poczytać o robotach koszących, ale po tym jak się w tym roku przyjrzałam, jak w zasadzie wszyscy co kilka dni łażą z kosiarkami to już mamy pewność, że my tak nie chcemy No i odkurzacz autonomiczny pokazał nam, jak fajnie, gdy maszyna robi takie nużące czynności za nas

    W poniedziałek powinna w końcu być wysłana większa dostawa roślinek - w sumie 137 sztuk: Jeżeli faktycznie wyślą, to we wtorek sadzonki będą już u nas

  7. #587
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!FORUMOWICZ WIELKI SERCEMMODERATOR FORUM
    Elfir

    Zarejestrowany
    Dec 2007
    Skąd
    Kórnik
    Posty
    46.063
    Wpisy w Dziennikach Budowy
    54

    Domyślnie

    przy robocie koszacym i tak musicie kosić ręcznie - bo on nie dokosi krawędzi rabat.

    A by kosił do krawędzi to krawędź rabaty musi być z kostki i o szerokości ok 20 cm aby robot mógł nawrócić.
    Tutaj na zdjęciu był ogród projektowany pod robota, z szerokimi krawędziami, ale jak widać na zdjęciu - wokół drzewa już nie dojedzie.


  8. #588
    STAŁY BYWALEC (min. 300)
    Nayri

    Zarejestrowany
    Oct 2018
    Skąd
    Chmielnik pod Rzeszowem
    Kod pocztowy
    36-016
    Posty
    474

    Domyślnie

    No to lipa trochę
    Liczyłam na to, że da się tak ustawić ten przewód ograniczający, żeby robot jechal częściowo nad obrzeżem tak, by jego nóż kosił do obrzeża

  9. #589
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!FORUMOWICZ WIELKI SERCEMMODERATOR FORUM
    Elfir

    Zarejestrowany
    Dec 2007
    Skąd
    Kórnik
    Posty
    46.063
    Wpisy w Dziennikach Budowy
    54

    Domyślnie

    koło kosiarki będzie wjeżdżało w rabatę - kora jest miękka, będzie się zapadać, robot może się też blokować na rosnących przy krawędzi rabaty roślinach.


    Miskanty - to nie jest turzyca leśna. Mam tę turzycę w ogrodzie.
    Kwiatostan jest miskantowy, więc po prostu za mało (nisko) urósł.

  10. #590
    STAŁY BYWALEC (min. 300)
    Nayri

    Zarejestrowany
    Oct 2018
    Skąd
    Chmielnik pod Rzeszowem
    Kod pocztowy
    36-016
    Posty
    474

    Domyślnie

    Czyli faktycznie robot koszacy wymaga podkaszania Dobra, to musimy to z mężem przemyśleć

    Jeżeli to są właściwe miskanty, to super Moze w następnym roku lepiej urosną

  11. #591
    STAŁY BYWALEC (min. 300)
    Nayri

    Zarejestrowany
    Oct 2018
    Skąd
    Chmielnik pod Rzeszowem
    Kod pocztowy
    36-016
    Posty
    474

    Domyślnie

    Balkon i ogród

    Mąż w końcu znalazł czas i wykończył balkon. Zagruntował, a potem położył żywicę. Uparłam się, żeby posypać płatkami z brokatem. Mnie się efekt końcowy podoba, on by wolał bez brokatu
    Ale najważniejsze, że jest to skończone. Jedne temat zamknięty, problem z głowy







    Paleta roślinek przyjechała dzień później, niż to było planowane. Ale dotarła


    Po rozpakowaniu wcale nie wyglądało to na wiele roślinek:


    Sadzenie tego zajęło jednak trochę czasu, zwłaszcza, że w naszej glinie, po kilku dniach suszy, było tak twardo, że mieliśmy problem, by w ogóle łopatę wbić. Zobaczymy, czy roślinki dadzą radę się ukorzenić w takich warunkach.

    Sąsiadka namówiła nas na wyjazd nad morze Jedziemy w piątek, więc w tym miesiącu nie kupowaliśmy już ani roślinek, ani kory (bo kasa na wyjazd jednak potrzebna).

    Dlatego sadzić już więcej roślin w tym roku nie będziemy. Może jeszcze krzewy agrestu, jagody kamczackiej, malin i aronii na jesień - je chyba można w październiku posadzić? Zakładam, że we wrześniu po powrocie z urlopu bym kupiła i posadziła jeszcze przed zimą.
    Po powrocie kupimy też korę i wysypiemy tam, gdzie na razie jej brakuje. Obecnie część posadzonych już roślin nie jest też wyłożona kartonami - bo te, nie przysypane korą, rozwiewa wiatr.

    W każdym bądź razie tak teraz wygląda front:

















    Skarba z boku domu:







    Oraz tyl:






















    Wyraznie widac, ze wszystko jest rozgrzebane, a nic nie skończone, ale uwazam, ze i tak bardzo dużo udalo nam sie w ciagu tych kilku miesięcy zrobic


    Planuję resztę brakujących roślin ozdobnych kupić w zimie i posadzić na wiosnę W tym roku zostało nam tylko wyłożyć kartonami i wysypać korą to, co jest już posadzone. Posadzić krzewy owocowe (jeżeli można w październiku). No i jak najwięcej przygotować pod trawnik.
    Nie łudzimy się już z mężem, że w tym roku posiejemy trawę. Samo nawiezienie piasku i przekopanie naszej gliny z nim zajmie dużo czasu Ale tak kombinuję, że jeżeli do zimy byśmy przygotowali podłoże, to na wiosnę moglibyśmy posadzić trawnik Zobaczymy, czy zdążymy

    To, co mamy posadzone, jest po prostu super! Sadzimy małe rośliny, a część z nich już zachwyca, dosłownie kilka miesięcy po wsadzenie w grunt.
    To, co mi się strasznie podoba to:
    Perovskia - te krzewy są po prostu genialne. W ciągu sezonu urosły naprawdę duże, miały też niesamowicie piękny, fioletowy i niebieski kolor kwiatów. Teraz kwiaty już straciły na jaskrawości, ale dalej rośliny wyglądają bardzo ładnie. A pszczoły je uwielbiają po prostu. Od rana cały czas po kilka (naście) ich się przy nich kręci.
    Żurawka Paris - kwitną na śliczny, mocny kolor. I kwitną calutki sezon. Mam wrażenie, że jak zaczęły w kwietniu chyba, to te same roślinki dalej kwitną. I to bogato. Liczę na to, że posadzone później w następnym roku także będą już kwitły.
    Dereń biały Ivory Halo - niby taki zwykły krzewik, ale jest bardzo fajny. Szybko rośnie, liście wyglądają bardzo ładnie, zagęściły się tak, że już nawet czerwień gałązek nie prześwituje. Z problemów z brązowiejącymi listkami wszystkie 3 krzewy wyszły bardzo szybko i bez problemów.
    Hortensje - zakwitły wszystkie, które sadziliśmy w tym roku. Bobo ma mnóstwo kwiatów. Żałuję jedynie, że nigdzie nie posadziłam tych, co kwitną na zielonkawo (Limelight bodajże). One mi się także strasznie podobają. Ale może, jak już będzie trawa, to nie będą już potrzebne zielonkawe kwiaty Jednak mając jeszcze teraz miejsce, posadziłabym też tą Limelight odmianę
    Kostrzewa niedźwiedzie futro - ta trawa dosłownie każdemu się podoba
    Wrzosy - pięknie nam zakwitły. Przetrwały te ulewy, które załatwiły nam modrzew i dwa szczodrzeńce. Te rośliny na wiosnę wymienimy, jeżeli nie odżyją, i posadzimy wyżej, żeby przetrwały. Natomiast same wrzosy są wspaniałe. Wartały tej pracy włożonej w skuwanie betonu i wymianę ziemi w łezce
    Rozplenica japońska Hameln - zakwitła nam każda posadzona sztuka. Dosłownie. Same kępy się mocno rozrosły i wyglądają ładnie, a gdy już zakwitły to są piękne. I wspaniale się poruszają na lekkim nawet wietrze. Codziennie rano wyłażę tylko po to, by na nie popatrzeć A w mglisty poranek, z rosą, wyglądały po prostu prześlicznie.
    Róża Robe Fleure - cały czas kwitnie. Do tego ładnie się rozrasta. Żałuję, że nie mam nigdzie miejsca na jeszcze jakąś inną, najlepiej pnącą, odmianę róży, bo po posadzeniu tej na skarpie stałam się wielbicielką róż
    Jarzębie kolumnowe Autumn Spire - podobały mi się odkąd je kurier przywiózł i dalej przyciągają wzrok. Smukłe, śliczne drzewka
    Glediczja Sunburst - na początku lata miała żółte listki, teraz mają ciekawe odcienie jasnej zieleni i żółci. Fajnie się odróżniają od standardowej zieleni ogrodu.

    Rozplenica japońska Hameln, gdy zaczynała kwitnąć:




    A tutaj w pewien mglisty poranek, gdy kwiatostany wyglądały bardzo zjawiskowo:


    Hibiskus, malutka sadzonka, a mimo to zakwitła:



    Te wszystkie rośliny zachwycają już teraz, kilka miesięcy (niektóre kilka tygodni) po posadzeniu. Już się naprawdę nie mogę doczekać, jak będzie wyglądał ogród za rok, gdy będą posadzone wszystkie rośliny i posiana trawa

    Elfir, jeżeli to czytasz, to naprawdę bardzo Ci dziękuję za taki wspaniały projekt!

  12. #592
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!FORUMOWICZ WIELKI SERCEMMODERATOR FORUM
    Elfir

    Zarejestrowany
    Dec 2007
    Skąd
    Kórnik
    Posty
    46.063
    Wpisy w Dziennikach Budowy
    54

    Domyślnie

    Dziękuję za miłe słowa.

    W październiku można sadzić krzewy owocowe.

    Róże pnące dają już mocno wiejski lub angielski styl a nie naturalistyczny.

  13. #593
    STAŁY BYWALEC (min. 300) Avatar Jolka Bobek
    Zarejestrowany
    Apr 2017
    Skąd
    Warmia
    Kod pocztowy
    12-120
    Posty
    392
    Wpisy w Dziennikach Budowy
    1

    Domyślnie

    Rzeczywiście super postępy! Pracy nie zazdroszczę choć to ta z gatunku efektów widocznych od razu. Duży macie ten ogród i sporo roślinek. W przyszłym roku będzie już spektakularny jak roślinki jeszcze podrosną i zakryją te łyse miejsca. Ale podobno ogród jest pełnoletni po 10 latach, no to jeszcze 9 lat radości i oczekiwania przed Wami. Oby tylko aura dopisywała!
    Dom 170m2 pow.uż z antresolą,

  14. #594
    STAŁY BYWALEC (min. 300)
    Nayri

    Zarejestrowany
    Oct 2018
    Skąd
    Chmielnik pod Rzeszowem
    Kod pocztowy
    36-016
    Posty
    474

    Domyślnie

    Cytat Napisał Elfir Zobacz post
    Dziękuję za miłe słowa.

    W październiku można sadzić krzewy owocowe.

    Róże pnące dają już mocno wiejski lub angielski styl a nie naturalistyczny.
    W sumie nie pomyślałam nawet ze pnace róże mogłyby u mnie nie pasować za bardzo

    Mąż po powrocie naszym będzie miał jeszcze tydzień urlopu i już umówił się z kolegą o pożyczenie glebogryzarki.
    Będzie próbował przemieszać ziemię z piachem pod trawnik

    Drzewka owocowe w takim razie będę próbowała w tym roku posadzić

  15. #595
    STAŁY BYWALEC (min. 300)
    Nayri

    Zarejestrowany
    Oct 2018
    Skąd
    Chmielnik pod Rzeszowem
    Kod pocztowy
    36-016
    Posty
    474

    Domyślnie

    Cytat Napisał Jolka Bobek Zobacz post
    Rzeczywiście super postępy! Pracy nie zazdroszczę choć to ta z gatunku efektów widocznych od razu. Duży macie ten ogród i sporo roślinek. W przyszłym roku będzie już spektakularny jak roślinki jeszcze podrosną i zakryją te łyse miejsca. Ale podobno ogród jest pełnoletni po 10 latach, no to jeszcze 9 lat radości i oczekiwania przed Wami. Oby tylko aura dopisywała!
    Właśnie mnie się wydaje, że za mały ogród mamy
    Jeszcze kilka arów by się przydało. Tylko finansowo to nie było realne.

    Roślinki małe sadzimy, więc trochę to potrwa, zanim wypełnia przestrzeń. Ale z każdym rokiem będzie piękniej

    Jeżeli w nastepnym roku uda nam sie skończyć (trawe i resztę roslin) to już będzie naprawdę ładnie, mimo tycich roślin

  16. #596
    STAŁY BYWALEC (min. 300)
    Nayri

    Zarejestrowany
    Oct 2018
    Skąd
    Chmielnik pod Rzeszowem
    Kod pocztowy
    36-016
    Posty
    474

    Domyślnie

    Ogród

    Po powrocie znad morza mąż miał jeszcze tydzień urlopu. Pożyczył od znajomych glebogryzarkę spalinową i walec. Kupiliśmy trawę Polski Trawnik Gazon Exclusor (podobno to Barenbrug). Kupiliśmy 10 kg w sumie.
    Jej skład to:
    Wiechlina Łakowa – Poa Pratensis: 10%
    Kostrzewa Czerwona Rozłogowa - Festuca Rubra Rubra: 60%
    Życica Trwała - Lolium Perenne: 30%
    Do tego kupiliśmy wywrotkę (Iveco) piasku. Takiego najtańszego. Na wiosnę kosztowało to 70 zł. Teraz zapłaciliśmy 200 zł


    Mąż miał wielkie plany, ale niewiele z nich wyszło Okazało się, że tą glebogryzarką to schodzi dużo czasu, żeby ziemię przegryźć. Potem woził taczkami piach, rozsypywał i znowu jechał glebogryzarką. Potem sianie trawy, przysypywanie odrobiną piasku i walcowanie, żeby nasiona troszkę wbić w ziemię. W efekcie zrobił tylko ten fragment na froncie:



    Teraz biega 3 razy dziennie z wężem i podlewa to Ale trawki jak na razie jak nie było widać, tak dalej nie widać


    Trochę czasu też ja mu zabrałam. Okazało się, że w szkółce po drugiej stronie miasta mają derenie Ivory Halo (po 9 zł sztuka, wcześniej płaciłam po bodajże 15 wysyłkowo) i paprotniki szczecinkozębne, więc go po nie wysłałam. Tam popytał też o pozostałe brakujące rośliny (dałam mu listę) i dostał namiary na szkółke w jeszcze innej części miasta z bylinami. Więc pojechał i tam. Tam kupił dzwonki, ale piramidalne (bo mu nagadali, że te szerokolistne u nas to łapie rdza momentalnie). I tam się dowiedział, że na wiosnę będą mieli bodziszki ‘Rozanne” (teraz mieli tylko magnificent bodajże i te mu proponowali). Mówili, że na wiosnę będą mieli bodziszki w kłączach, które będą dużo tańsze a tak samo się przyjmą i będą rosły. Nie wiem nawet czy mąż dobrze to powtórzył (sam nie jest tego pewien…) i czy jest sens tak kombinować. Czy nie lepiej kupić zwykłe roślinki w doniczkach?
    W każdym bądź razie posadziliśmy brakujące 16 dereni (z przodu i z tyłu) - i trzeba przyznać, że one idealnie pasują w te miejsca. Ich kolor (zielono-białe liście) bardzo ożywia “kąty”, do których trafiły. Chyba po prostu kolejny dowód na to, jak przemyślany i fajny projekt dostaliśmy
    Tak to wygląda:





    Zastanawiam się, czy te derenie można przyciąć teraz, przed zimą. Bo są takie tyczkowate, a 3 posadzone wiosną na skarpie i przycięte (za radą Elfir) pięknie rosną i mają taki kulisty kształt:





    Muszę przyznać, że wolno nam to idzie. 31 roślinek sadziliśmy 2 dni… chyba po prostu jesteśmy już zmęczeni

    Ale to już koniec sadzenia roślin ozdobnych w tym roku. Teraz zostały tylko krzewy owocowe, ale ich jest mniej
    Kupiłam maliny (wyższa matematyka mnie przerosła i zamiast 4 krzaczków, kupiłam 6 - chyba po prostu posadzimy je gęściej) w dwóch odmianach: malina fioletowa Glen Coe i malina czarna Black Jewel. Celowo wzięłam takie “inne” maliny, bo zwykłe można kupić w sklepach. A tak - jeżeli w ogóle urosną i będą owocować - będzie coś innego
    Maliny już przyszły, więc musimy kupić barierę korzeniową i ją zamontować, a potem je posadzić. Tylko zastanawiam się, czy dwa gatunki malin od siebie też trzeba tą barierą oddzielać?
    Kupiłam też pozostałe dwa krzaczki jagody kamczackiej Mąż się fochnął, jak mu o tym powiedziałam
    Mąż zastanawia się też, czy chce 3 krzaczki agrestu/ porzeczki, czy też woli tam dać borówki. Mówiłam mu, że jak w sumie upchnęliśmy 5 krzaczków jagody kamczackiej (2 w miejsce ewentualnego drugiego kompostownika), to borówka mu już nie jest potrzebna. Ale się zastanawia.
    Na skarpę posadzę aronię szczepioną na pniu (zamiast magnolii). Stwierdziłam, że wolę coś co będzie i ładne i pożyteczne


    Wcześniej sadzone roślinki pięknie nam rosną i kwitną Miskanty Malepartus i Memory przy ogrodzeniu zaczęły kwitnąć:




    Inne roślinki też pięknie rosną:




    A tak wyglądają rozplenice japońskie Hameln w mglisty poranek:




    W tle widać jeszcze miskanty Memory. Jak jest poranna rosa - te trawy są po prostu przepiękne. Nigdy nie marzyłam nawet, że takie piękne będę mieć we własnym ogrodzie I one w zasadzie nie wymagają żadnej roboty, żadnego dbania. Po prostu sobie rosną i tak pięknie (i bardzo obficie) kwitną.
    Co więcej, rozplenica japońska Lady U także zaczęła nam już kwitnąć Mąż stwierdził, że codziennie rano lecę na pole podziwiać co rośnie, co nowego zaczyna kwitnąć, i że “widać, jak ci to poprawia humor od razu”

    Mamy jeszcze mnóstwo roboty (dużo zostanie na wiosnę), zwłaszcza z przygotowaniem gruntu pod trawę zejdzie mnóstwo czasu. Wciąż też walczymy z kartonami i korą. Ale z każdą roślinką widać efekty, z każdą roślinką jeszcze bardziej nam się podoba

  17. #597
    REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJLEPSZY DORADCA NA TYM FORUM!!!FORUMOWICZ WIELKI SERCEMMODERATOR FORUM
    Elfir

    Zarejestrowany
    Dec 2007
    Skąd
    Kórnik
    Posty
    46.063
    Wpisy w Dziennikach Budowy
    54

    Domyślnie

    Derenie przytnij na przedwiosniu. teraz już szykują sie powoli do zimowania, wiec i tak nie przyrosną.

  18. #598
    STAŁY BYWALEC (min. 300)
    Nayri

    Zarejestrowany
    Oct 2018
    Skąd
    Chmielnik pod Rzeszowem
    Kod pocztowy
    36-016
    Posty
    474

    Domyślnie

    Cytat Napisał Elfir Zobacz post
    Derenie przytnij na przedwiosniu. teraz już szykują sie powoli do zimowania, wiec i tak nie przyrosną.
    To tak zrobię te co za Twoja radą przyciełam na wiosnę, zaraz po posadzeniu, mają naprawdę piękny kształt. One w ogóle są fajne, tak nadają wrażenie koloru i żywotności

    Ale najlepsze to sa rozplenice rano, gdy jest rosa

Strona 30 z 30

Tagi dla tego tematu

Zwiń / Rozwiń Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  
  • BB Code jest aktywny(e)
  • Emotikonyaktywny(e)
  • [IMG] kod jest aktywny(e)
  • [VIDEO] code is aktywny(e)
  • HTML kod jest wyłączony