Witajcie.
Mam pewien dylemat powiedzmy natury psychicznej.
Przez wiele lat pracowałem na budowach bloków w branży hydraulicznej chociaż inne branże i ich wymogi nie są mi obce.
Napatrzyłem się na to jak to jest robione jak odbierane i w zasadzie znając polskie realia przyjąłem ze tak to w tym kraju wyglada.
Zaczynajac od fałszowania badań geotechnicznych i budowaniu na bagnach czy terenach skażonych dawnymi fabrykami po odbiory techniczne.
Dziś pracuje przy obsłudze technicznej tych fuszerek i widzę jaki wpływ miały/ maja takie przekręty.
Niby względem wielkiej płyty technologia i wygląd poszły do przodu i ludzie nieświadomie pakują się na minę.
Przecieki na instalacjach. Niby przy zakupie dostajemy protokół z prób ciśnieniowych a po jakimś czasie wstaje nam parkiet na ścianach pojawiają się purchle a u sąsiada pod nami jest mokry sufit.
Pękające ściany. Deweloperzy tłumacza ze to normalne zjawisko bo budynek osiada. Czyżby? Znam budynki gdzie w spękania można włożyć dłoń.
Kanalizacja. W nowoczesnym budownictwie na parterach mamy tzw bypasy które maja zapobiegać zalaniu mieszkań właśnie na parterze. Jak to się dzieje ze bypass nie działa i zawsze się zapycha w poziomie? Dlaczego problem nie występuje w starym budownictwie?
Po zalaniu mieszkania ściekami mamy generalny remont wraz z odkażaniem i strach przez powtórka.
W sumie mógłbym opisać mnóstwo problemów które spotkałem ale nie do tego dążę.
Dziwne jest dla mnie ze praktycznie na każdym osiedlu jest w większej lub mniejszej liczbie któryś z problemów niejeden poszkodowany właściciel a generalnie w internecie nikt o tym nie pisze.
Tutaj w zasadzie nie ma podziału na tańsze czy drodze dzielnice bo to samo się dzieje w mieszkaniach po 300tys i w mieszkaniach po 2mln.
O co tu chodzi? Ludzie nie chcą o tym mówić czy deweloperzy płaca za usuwanie niewygodnych tematów?